Dodaj do ulubionych

kliedy pediatra ma obowiazek wizyty domowej?

08.02.12, 12:46
Pytam teoretycznie...kiedy pediatra z przychodni ma obowiazek przyjscia do domu gdy dziecko jest chore?jakie sa kryteria...?
Edytor zaawansowany
  • 08.02.12, 13:10
    wg. mnie pediatra musi przyjść do domu jeżeli dziecko jest w stanie uniemożliwiającym przyjście z nim do przychodni, np. wysoka gorączka, częste wymioty, biegunka itp.
    i jeszcze jeżeli dziecko jest bardzo malutkie tzn. w pierwszych tygodniach życia...
    --
    http://s7.suwaczek.com/200908204565.png
    Michaś 23.01.2012
  • 08.02.12, 13:32
    Tak, u nas w przychodni też są takie kryteria, czyli stan uniemożliwiający przyjście do przychodni (bardzo wysoka gorączka czyli na pewno grubo powyżej 39 stopni, silne i częste wymioty). Nawet jeśli dziecko jest mocno osłabione np.z powodu bólu brzucha, ucha albo bardzo silnie kaszle to nie jest przeciwwskazaniem do wizyty w przychodni.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/17u93e5e8i7m4gbm.png
  • 08.02.12, 15:36
    Też się nad tym zastanawiam, ponieważ ostatnio mój synek był chory. Byłam z Nim w przychodni dostał leki, nie było poprawy po kilku dniach - pojechaliśmy do szpitala (pisałam o tym w innym wątku), kazano dawać nadal leki. Po tygodniu od wizyty w przychodni zadzwoniłam z prośbą o wizytę domową gdyż -1. nie wiedziałam czy tak długo można dawać leki, 2. Synek nadal miał bardzo silny kaszel (pomimo dawania leków) i chciałam by Go ktoś osłuchał tym bardziej, że w szpitalu "postraszyli" nas zapaleniem płuc, 3. bałam się wyciągać Go na dwór przy -20 stopniach.
    Zadzwoniłam do przychodni i Pani doktor, która tydzień wcześniej przepisała Mu leki i którą "wzywaliśmy" na wizyty domowe prywatnie powiedziała, ze leki mam dawać jeszcze 3 dni (czyli łącznie 10 dni), a na moją prośbę przyjazdu do domu ponieważ synek miał inne "objawy" przy przepisywaniu leków i inne już gdy do Niej dzwoniłam powiedziała, że nie jest to nagły ani niebezpieczny przypadek i nie przyjedzie. Zadzwoniłam po innego lekarza (prywatnie), który po osłuchaniu Synka powiedział, że leki które mój Syn bierze są na inny kaszel i one Mu nie pomogą, noi skończyło się antybiotykiem.
    Tak więc nie wiem co ma się dziać z dzieckiem aby kwalifikowało sie do wizyty domowej.

    Ktoś wcześniej pisał, że do maleńkich dzieci przyjeżdżają do domu. Otóż w "mojej" przychodni nie przyjeżdżają, gdyż małe dziecko trzeba zważyć i zmierzyć, a taki "sprzęt" mają na miejscu w przychodni.

    Najlepiej nie chorować i tego wszystkich maluszkom życze.
  • 08.02.12, 19:41
    No u nas do kaszlu też by nie przyjechała, nawet jakby -20 stopni było.
    Zgadzam się, że trudne warunki itd, ja jestem samotną niezmotoryzowaną matką i też by mi wygodniej było wezwac lekarza, ale tak jak powiedzili: jeśli nie jest to niebezpieczne i zagrażające życiu to idzie się z dzieckiem do przychodni. Nie doczytałam w jakim wieku dziecko, ale jeśli jest daleko można podjechać samochodem jak się ma, takswką, poprosić sąsiada/znajomego o poodwiezienie, jeśli małe dziecko zapatulić w wózku i zawieźć albo zanieść na rękach. Ja mam do przychodni niecałe 3 przystanki autobusem, biorę Młodego (teraz 2 lata 8 mies.) w chustę albo na ręce i niosę.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/17u93e5e8i7m4gbm.png
  • 09.02.12, 20:36
    mamusia.chlopca napisała:
    > powiedziała, że nie jest to nagły ani niebezpieczny przypadek i nie przyjedzie.

    ale nie miała racji ????
    to NIE był nagły lub niebezpieczny przypadek i tyle.


    > 3. bałam się wyciągać Go na dwór przy -20 stopniach.

    jak spora część rodziców chorych dzieci.
    i co?
    wszyscy mają dzwonić po lekarza na wizyty domowe bo na dworze jest zimno?

    > Zadzwoniłam po innego lekarza (prywatnie), który po osłuchaniu Syn
    > ka powiedział, że leki które mój Syn bierze są na inny kaszel i one Mu nie pomo
    > gą, noi skończyło się antybiotykiem.


    i w szpitalu nie zauważyli, że twoje dziecko dostaje .... "złe".... leki??
    tylko cudowny lekarz 'prywatny' się zorientował i kaszel wyleczył antybiotykiem uncertain




  • 08.02.12, 21:54
    Nie ma określonych kryteriów, pediatra nie ma takiego obowiązku. Osobiście jeżdżę do dzieci wysoko goraczkujących mimo podania leku, biegunek i wymiotów, które uniemożliwiają wyjście z domu. Kilka wyjątków zrobiłam również podczas silnego mrozu. W mojej przychodni nie mam godzin wyznaczonych na wizyty, więc bardzo komplikują one pracę. Generalnie większość mam wzywa wizytę z wygodnictwa. Nie rozumiem tego,sam jechałam z gorączkującą i wymiotującą córką do szpitala , taksówką i to w niezły mróz. Można, tylko trzeba chcieć.
  • 08.02.12, 22:08
    Moje dzieci ( córka 2,5 roku, a syn 10 miesięcy) dostały silnej biegunki, wymioty i b. wysokiej gorączki ( syn miał 41,3, a córka 39,5). Zadzwoniłam do przychodni czy lekarz mógłby przyjechać zbadać dzieci, głównie z powodu tej gorączki i nieustannych wymiotów. Spotkałam się z odmową i jechałam do przychodni.
  • 08.02.12, 22:15
    Wiesz czasem to nie jest takie proste. Bywa tak,że jest jeden lekarz i tłum zarejestrowanych dzieci, ciężko w tym momencie jechać na wizytę. W takich sytuacjach proszę o przyjazd, jednocześnie informując,że dziecko będzie przyjęte w pierwszej kolejności.
  • 08.02.12, 22:39
    Tak było właśnie u mnie. Przyjechałam i od razu weszliśmy, a na korytarzu był tłum dzieci. No ale sama podróż była fatalna, jak to przy wymiotach.
  • 08.02.12, 22:14
    Do nas przyjechała lekarka gdy syn miał bardzo wysoką gorączkę (koło 40st) która nie chciała spadać - a podawałam nurofen w czopkach, po 2 godzinach paracetamol + okłady. Młody cały czas spał, nie miał siły wstać z łóżka.
    Zadzwoniłam do przychodni tylko się zapytać, czy w ogóle praktykują wizyty domowe, a pani w rejestracji usłyszawszy co jest mojemu dziecku od razu wzięła adres i w ciągu godziny lekarz był u mnie.
    --
    http://gifki.ru/avatars/3374_gifki.ru.gif
  • 08.02.12, 22:14
    nie ma...
  • 09.02.12, 08:08
    Nie sądzę, aby zapalenie płuc było czymś nie niebezpiecznym (biorąc jeszcze pod uwagę takie mrozy).
    Nie sądzę też, aby któraś mama z lenistwa wzywała lekarza do domu. Mnie przytrafiło sie to po raz pierwszy - zawsze jeździłam z Synem do przychodni.
    W "mojej" przychodni są jasno określone wizyty domowe (godz od do). I oczywistym jest, ze jeżeli lekarz nie ma w tych godzinach wizyt domowych to idzie do domu, bo skoro godziny przyjęć w przychodni się skończyły, a nikt nie wezwał lekarza do domu to cóż ma robić - idzie do domu.
  • 09.02.12, 08:43
    bzdury wypisujesz. sama napisałaś, że chciałaś spytać czy syn nadal ma przyjmować leki i żeby ktoś syna osłuchał bo nadal kaszlał. czy uważasz, że to uniemożliwia wizytę w przychodni? w tej sytuacji uważam, że to jest kaprys. jeśli chcesz wzywać lekarza na konsultacje to dzwoń prywatnie lub wykup sobie abonament, wtedy wzywasz lekarza choćby do katarku.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 09.02.12, 09:43
    Tak chciałam by Go ktoś osłuchał gdyż bardzo kaszlał, a dwa dni wcześniej lekarz powiedział, ze mozliwe ze to zapalenie płuc i zaproponował pozostanie w szpitalu.
    Kaprys byłby wtedy gdyby mój Syn raz kichnął albo gdyby wyskoczyła Mu krosta na nosie i wzywałabym lekarza. A poza tym skoro widnieje informacja że w tych i w tych godzinach są wizyty domowe to psim obowiązkiem lekarza jest się z tego wywiązywać. Co innego gdyby lekarka powiedziała, że cały "dyżur domowy" ma zajęty, ale ona stwierdziła, że nie i kropka. Gdyby nie inny lekarz to mój Syn bez sensu przyjmowałby kilka dni leki, które nic nie dawały.
    Ale widocznie dla niektórych chore dziecko to "nic".
  • 09.02.12, 10:04
    dramatyzujesz.
    nie podważam zasadności osłuchania tylko wezwania lekarza na wizytę domową. podstaw do niej nie było. zasady wizyt domowych są określone przez NFZ i nie są one kwestią widzimisię lekarza.
    ale twoje określenie "psim obowiazkiem" świadczy o twoim podejsciu do innych ludzi, w tym przypadku lekarzy.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 09.02.12, 10:27
    Nie dramatyzuję tylko dbam o swoje dziecko.
    Jeśli zauważyłaś "psim obowiązkiem" napisałam w cudzysłowiu (a to coś znaczy, jeśli nie wiesz co poszperaj w necie a się dowiesz). Jakie mam podejście do innych ludzi to nie Tobie osądzać. Nie znasz mnie więc nie powinnaś wyrażać o mnie opinii. I to tyle w tym temacie z Tobą. Pozdrawiam i jeśli Tobie kiedyś lekarz odmówi wizyty domowej w sytuacji kiedy będziesz o Nią prosić w trosce o dziecko, wtedy może mnie zrozumiesz.
  • 09.02.12, 10:32
    co nie zmienia faktu, że świadczy ono obraku szacunku do drugiej osoby.
    podstaw do wezwania lekarza nie było i tyle.
    o moje dziecko martwić się nie musisz. nie wywam lekarza gdy nie jestem pewna, że sytuacja tego nie wymaga, raz wzywałam pogotowie jak córka się dusiła, ale tu nikt nawet nie dyskutował ze mną. od katarków, kaszleków i domowych wizyt mam abonament, czyli w zasadzie wizyty prywatne. nie oczekuję od lekarza z przychodni, że przyjedzie do mnie osłuchać dziecko i rzucić okiem na listę leków.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 09.02.12, 10:56
    To odpowiedz sobie jeszcze na pytanie o czym świadczy Twoje stwierdzenie:... podstaw do wezwania lekarza nie było i tyle...
    Twoja córka się dusiła i wezwałaś pogotowie. Wyobraź sobie że mój Syn w ciągu dnia potrafił kaszleć pół godziny bez przerwy i dla mnie to było "coś" poważnego. Poza tym pewnie do 10 latka lekarki nie wzywałabym od razu, ale do 16 miesięczniaka tak.
    Dalsza dyskusja z Tobą na ten temat wydaje mi się bez sensu, bo nie dość ze mamy całkiem inne podejscie do tematu to jeszcze Ty masz tę "wadę" że oceniasz i obrażasz obcych Ci ludzi.
  • 09.02.12, 11:22
    w którym miejscu cię obraziłam? mając odmienne zdanie od twojego?
    --
    OLA 16/09/2007
  • 27.07.15, 12:29
    nie dyskutuj z "paniusią" która "od katarków, kaszleków i domowych wizyt mam abonament, czyli w zasadzie wizyty prywatne" - to typ ludzi, którzy sądzą, że są ponad innymi.
    Należała Ci się ta wizyta domowa, jak przysłowiowemu psu - miska i tyle.
    Problem w tym, że lekarze (którzy mają określony czas na wizyty domowe) - jeśli tych wizyt nie mają - mogą sobie iść wcześniej do domu, lub świadczyć usługi prywatne i dlatego jest im mówiąc krótko - nie na rękę taką wizytę odbębnić.

    A "paniusi" od abonamentów kaszelkowych, nie życzę, aby kiedyś ten abonament się nie skończył, bo wtedy będzie płacz i zgrzytanie zębów.
  • 09.02.12, 21:33
    > Jeśli zauważyłaś "psim obowiązkiem" napisałam w cudzysłowiu (a to coś znaczy, j
    > eśli nie wiesz co poszperaj w necie a się dowiesz).

    W cudzysłowie, jak już co. Ja tam cudzysłowu nie widzę w Twojej poprzedniej wypowiedzi.
    I uważam, że nie masz racji, bo niby co - jeśli lekarz nie ma wezwań do naprawdę poważnych zachorowań, to ma jeździć do katarków, bo i tak ma dyżur...?
  • 10.02.12, 17:24
    Ulżyłaś sobie? Widzisz, dzięki mnie mogłaś zabłysnąć znajomością języka polskiego.

    Tak, uważam ze jeśli lekarz ma dyżur to ma jeździć do dzieci, których rodzice o to proszą. Za to ma płacone.
  • 09.02.12, 08:09
    niestety nie ma
    nam odmówiono także wtedy gdy wszyscy w domu mieli wymioty (jelitówka) i nie było nikogo kto by dziecko zawiózł. Pediatra odmówił nawet wizyty prywatnej bo mieszkamy 10 km pod miastem. Pomęczyliśmy się tak cały dzień, potem mogłam już jechać do przychodni to pojechaliśmy.
  • 09.02.12, 09:37
    U mnie w przychodni nie ma jakiś ściśle określonych kryteriów, dzwonię, rejestratorka pyta co się dzieje i albo od razu zleca wizytę domową albo przekazuje słuchawkę pediatrze i lekarka sama decyduje w zależności od sytuacji. Ostatnio pediatra przyjechała do mojej córki mimo, że córka nie była bardzo chora ale nie miałam z kim zostawić chorego malucha żeby pojechać z córką do pediatry i lekarka nie robiła problemów.
    --
    pomoz-amelce.pl
  • 09.02.12, 10:22
    Lekarz chyba przychodzi do dziecka, które nie jest w stanie dotrzeć do przychodni. Wysoka gorączka - przed wizytą daję lek przeciwgorączkowy i idę jak spadnie (gorączka). No chyba, że rzeczywiście biegunka i silne wymioty czy jakiś mega ból brzucha, że dziecko nie jest w stanie chodzić (wyrostek np.).
  • 09.02.12, 10:43
    Nie wiem czy są jakieś kryteria zdrowotne-no na pewno musi być wizyta u osoby sparaliżowanej na przykład...reszta to chyba tylko możliwości i empatia lekarza. Do domu z przychodni lekarza potrzebowałam raz, lekarka odmówiła wizyty mimo, że wskazania były, złożyłam skargę w przychodni i przeproszono mnie oficjalnie za zaistniałą sytuację-tylko co z tego skoro nie przyjechała...wezwałam lekarza prywatnego, jechał z drugiego końca miasta w fatalną pogodę i dotarł dopiero późnym wieczorem, dziecko do tego czasu się bardzo męczyło a ja wychodziłam z siebie-mogłam przecież nie mieć prywatnego lekarza, czy pieniędzy na prywatną wizytę, więc co mi z takich przeprosin, no poza tym, że teraz skacze wokół nas jak przyjdziemy czy choćby zadzwonię bo już wie, że nie odpuszczam w takich sytuacjach...tak czy owak z usług przychodni staram się korzystać jak najrzadziej.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 09.02.12, 12:26
    mój syn ma ospę i zapalenie oskrzeli...gorączkował do 41. nie było to wskazaniem dla wizyty domowej. wezwałam prywatnie do domu. nie jest to dla mnie problemem, aczkolwiek nie bardzo wierze, żeby ciągniecie dzieciaka zarażającego ospą do przychodni pełnej dzieci było rozsądne.
  • 09.02.12, 20:00
    świat się kończy, żeby wzywać lekarza do domu z powodu kaszlu...

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • 10.02.12, 08:31
    wzywać można, nawet przy katarze, ale nie oczekujemy, że lekarz z publicznej przychodni wszystko rzuci i przyjedzie.
    tak jak pisałam, od tego są wizyty prywatne, abonamenty itd. niestety, wizyta lekarz w domu jest komfortem (pomijam uzsadnione przypadki gdy jest koniecznością), a za to trzeba płacić.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 10.02.12, 16:34
    tak jak pisałam, od tego są wizyty prywatne, abonamenty itd. niestety, wizyta l
    > ekarz w domu jest komfortem (pomijam uzsadnione przypadki gdy jest konieczności
    > ą), a za to trzeba płacić.\

    Nie wiem jak Ty, ale ja opłacam służbę zdrowia - więc oczekuję, że będzie mi udzielona pomoc wtedy kiedy będę jej potrzebowała. Nie ma darmowej służby zdrowia - ona jest opłacana z naszych składek zdrowotnych...
    --
    a życie toczy się dalej...
  • 10.02.12, 16:59
    ok, ale korzystasz z niej na ściśle określonych zasadach. są one narzucone przez nfz.
    wizyty domowe są wtedy gdy stan chorego uniemożliwia jego wizyte w przychodni, a nie kwalifikuje się on do wizyty pogotowia czy też pobytu w szpitalu. ma to swoje uzasadnienie. przychodnie nie zatrudniają dodatkowych lekarz, którzy zajmują się wizytami domowymi, często jest tak, że lekarz może przyjąć pięciu pacjentów, albo pojechać na wizytę domową. wybór jest oczywisty. z punktu widzenia przychodni korzystniejsze jest przyjęcie pieciu pacjentów, za każdego z nich ma płacone przez nfz. wiadomo, że wizyty domowe mają inną ilośc punktów niż te w przychodni, jednak nie bilans będzie zawsze na niekorzyść przychodni. napiszsz, że nas to nie powinno obchodzić bo za to płacimy w składkach. pomyśl jednak, że siedzisz w przychodni z chorym dzieckiem, a lekarz wychodzi z gabinetu i jedzie na wizytę domową, wraca po godzinie, a ty nadal siedzisz. sytuacja zrozumiała o ile faktycznie jedzie do dziecka chorego tak, że nie nadawało się do jazdy, ale mogłaby być sytuacja, że ty czekasz z dzieckiem bardziej chorym niż to do którego był lekarz wzywany. tylko dlatego, że ty chcialaś z dzieckiem przyjechać, a inna matka nie.
    niestety, albo się godzisz na taki stan rzeczy albo nie.
    w większosci przypadków pomoc lekarska była udzielona, ale nie podczas wizyty domowej.
    mi do głowy by nie przyszło wzywać lekarza do kaszlu.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 10.02.12, 17:29
    Ja uważałam, że stan mojego Syna uniemożliwia wizytę w przychodni, a Ty sądzisz, ze lekarz po rozmowie telefonicznej może stwierdzić czy mam rację czy nie? To w takim razie po co są przychodnie, szpitale - leczmy się telefonicznie.
    Nie oczekiwałam, ze lekarz wyprosi dziecko z gabinetu i będzie jechał do mojego Syna. Wyraźnie jest napisane w gablocie w przychodni i na stronie internetowej, ze wizyty domowe są w określonych godzinach, a nie w godzinach które pasują rodzicom. Lekarz kończy przyjmować w przychodni i wtedy jeździ "po domach".
  • 10.02.12, 18:02
    nie piłam do ciebie.
    jesli jednak chcesz to dopowiem. twoje subiektywne odczucia nie mają znaczenia. ponadto to co napisałaś kilka odpowiedzi wyżej potwierdza, że synek nie kwalifikuje się do wizyty domowej. to, że są określone godziny wizyt domowych nie zmienia podstaw do ich wzywania. przykład z oczekującymi dziećmi w przychodni podałam jako bardzo skrajny, ale wiem z doświadczenia, że często tak to się właśnie odbywa.
    wydawało mi się, ze temat wyczerpałyśmy.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 10.02.12, 18:48
    Według mnie kwalifikował się, według Ciebie nie - to po pierwsze. Po drugie po Twoich wypowiedziach wnioskuję, że masz średnie pojecie o omawianym temacie, a na pewno w 100% odmienne zdanie od mojego. A właściwie to chyba piszesz po to aby pisać i aby Twoje było "na wierzchu".
    Teraz temat wyczerpałyśmy, a przynajmniej ja z Tobą.
  • 10.02.12, 18:57
    przecież to ty kilka razy kończyłaś ze mną, a później odpowiadałaś. różnicy zdań nie trzeba doszukiwać się pomiędzy wierszami.
    w jednym masz rację, choć chyba nie do końca. teraz odpisuję bo zaczęło mnie to bawić.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 10.02.12, 19:11
    Tylko,że te składki są śmieszne,zwróć na to uwage.
  • 10.02.12, 19:25
    śmieszne nie śmieszne, ale są. nie zmienia to też faktu, że w znacznej mierze są przejadane i idą tam gdzie nie powinny.
    jednak ciężko się nam przestawić, że płacimy za podstawową opiekę zdrowotną plus leczenie szpitalne.

    --
    OLA 16/09/2007
  • 10.02.12, 21:37
    W grudniu brałam Rrmułe - składka wynosiła ponad 5.200 zł... (ubezpieczeni to mąż, ja i dziecko)
    Jeśli tą kwotę nazywasz śmieszną to nawet nie wiem co mam powiedzieć... tym bardziej, że do lekarza chodzi tylko moje dziecko - na szczepienia i niedługo na bilans 2latka.
    Na szczęście nie chorujemy... ale przykre jak cholera, że gdy chciałam się umówić do endokrynologa na nfz, to pani zaproponowała mi termin za 6 mies.
    --
    a życie toczy się dalej...
  • 11.02.12, 09:00
    ??? coś Ci sie pomyliło , składki są rzędu 200-300 zł.
  • 11.02.12, 09:09
    Składki są uzależnione od dochodów... im wyższy dochód, tym wyższa składka.
    --
    a życie toczy się dalej...
  • 12.02.12, 10:12
    Przy tak ogromnych dochodach nie musisz korzystać z państwowej służby zdrowia, wizyta prywatna to dla Ciebie nieznaczny koszt.
  • 12.02.12, 13:03
    smile
    Akurat był to miesiąc, gdy mąż dostał premię roczną smile stąd taka kwota - zwykle jest ok 40% mniejsza.

    Jednak nie lubię płacić za coś, z czego nie mogę nawet skorzystać... (a chociaż nie... rodziłam w publicznym szpitalu... ;P )
    --
    a życie toczy się dalej...
  • 12.02.12, 13:27
    Skorzystać możesz, musisz tylko poczekać w kolejce smile No niestety, nasze składki nie idą na indywidualne konta, a szkoda, może tak właśnie powinno być-jakość opieki uzależniona od składek. Osobiście szlag mnie trafia jak widzę,że bezdomny po urazie głowy ma w IP komplet badań, łącznie z TK a inni moi pacjenci czekają. Sama, mimo iż jestem lekarzem publicznej służby zdrowia leczę siebie i swoją rodzinę prywatnie. Nie krzyczę,że mi sie należy, pewnych spraw się nie przeskoczy.
  • 11.02.12, 21:36
    Składka zdrowotna to 9% wynagrodzenia. Przy zarobkach rzędu 50-60 tys. mało kto jest zatrudniony na umowę o pracę i płaci pełną składkę, więc wasza rodzina jest raczej wyjątkiem.
  • 07.12.17, 06:50
    Chyba nie słyszałaś droga grzałko jak dziecko potrafi się dusić od kaszlu (doslownie) i jakiego stracha może narobic rodzicom. Ja już zaprawiona w bojach, wiem co podac i na stanie mam odpowiednie leki, ale ktos komu przytrafi sie to pierwszy raz moim zdaniem ma pelne prawo nie wiedziec co robic i wezwac pomoc.
  • 11.02.12, 21:42
    Właśnie odnośnie ospy i tego typu zakaźnych chorób. Takie dziecko w poczekalni z ospą to przecież średnio fajnie...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 10.02.12, 14:03
    Z przychodni ciężko,zależy na jakiego pediatrę się trafi.
    Wykupiliśmy rodzinny abonament ,gdzie były dołączone wizyty domowe, płacimy 50 zł miesięcznie, ale nie ma problemu z przyjazdem lekarza, nawet do kaszlu,gdy mrozy sięgały -20.
    W prywatnych są osobne numery do wizyt domowych, więc nie ma problemu z przyjazdem.
  • 10.02.12, 17:02
    no i o tym piszę. akurat płacisz niewiele, my wiecej ale ilość wizyt domowych nieograniczona, choć przez kilka lat wzywalismy lekarza tylko raz.
    --
    OLA 16/09/2007
  • 12.02.12, 12:27
    Ja wezwałam pediatrę do synka, gdy Ten wysoko gorączkował, wymiotował i przelewał mi się przez ręce. Nie było mowy by mogła Go wziąć do przychodni. Oczywiście lekarka przyszła po godzinach pracy w przychodni. Czyli ok 15tej, bo pracuje tylko do 14 tej.
  • 06.12.17, 09:49
    kiedy dziecko nie jest w stanie przyjsc do przychodni...

    Bo bez sensu do katarku pediatre wzywac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.