Mam wrażenie, ze ogól uznaje za normę dzieci- niejadki. Jak juz nieopatrznie gdzieś zauważy dziecko normalnie jedzące to od razu są uwagi, ze jest "przekarmione", że krzywdę mu się robi pozwalając jeść (!!!) tyle, ze na pewno nadwagę i kłopoty bedzie miało.
I nie piszę tu o patologicznym jedzeniu czyli o przedszkolakach o wadze zawodnika sumo opychających się chipsami. Mówię o dziecku nie wyglądającym jak szkielet obleczony skórą, które zwyczajnie zjada obiad (mięsko i warzywa na przykład), czy kanapki na kolację, mówię o dziecku, które potrafi samo przyjśc i stwierdzic, ze jest głodne, ale też samo potrafi wstać od stolu jak juz się nasyci.
tak się luźno zastanawiam czy to teraz taka rzadkość?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.