• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Poparzenie kawą

  • 15.02.12, 13:00
    Mój półtora-roczny synek wczoraj ściągnął na siebie gorącą kawę (stała może 3 minuty od zalania wrzątkiem), poparzył sobie brzuszek, schładzaliśmy mu przez chwilę zimną wodą, nie chciał dłużej wytrzymać w wannie i się wyrywał z płaczem, później pantenol i przykładanie mokrej zimnej pieluchy. Po 20 minutach pojechaliśmy do szpitala. Lekarz stwierdził poparzenia II stopnia.Nie ma pęcherzy, ma czerwony brzuszek i w dwóch miejscach zeszła mu skóra wielkości ok 2cm x 3cm. W tych miejscach skóra jest aż bordowa i leci troszkę ropy (widać to jak zmieniam mu opatrunek-jest wtedy żółty w tych dwóch miejscach). Dziwi mnie że lekarz zalecił tylko zmienianie gazy polanej solą fizjologiczną przez 48godzin. Jutro mamy się zgłosić do kontroli. Z tego co czytałam to lekarze robią opatrunki z różnych maści. Wydaje mi się że ta sól nic nie działa...
    Są tu mamy których pociechy miały podobne przeżycia? Jak goiły się rany?
    Edytor zaawansowany
    • 15.02.12, 13:08
      szkoda maluszkasad ale wydaje mi się że powinnaś isc do innego lekarza(ja bym poszła) choc panikarą nie jestemsmile moja mama mi opowiadała jak ja będąc 2 letnim dzieckiem pocałowałam żelazko !!! Smarowała mi różnymi maściami które przepisał jej lekarz...a było to 22 lata temu więc wydaje mi się żę lekarz u którego byłaś zrobił za mało....
    • 15.02.12, 13:09
      poszukaj na tym forum Tekst linka
      • 09.03.12, 22:38
        nie wiem jak z dzieckiem ale mój mąż też polał się kawą ledwo co zalaną pojechał do szpitala dostał zastrzyk od razu i 2 maści na smarowanie tego po roku już prawie śladu nie ma
    • 15.02.12, 13:28
      Innego lekarza zapytać oczywiście nie zaszkodzi, ale mnie się wydaje, że smarować maściami można dopiero po zagojeniu. Na świeże oparzenie dopuszcza się pantenol w sprayu, są też jakieś żele, ale najpierw zapytaj lekarza czy możesz. Ja bym poprzestał na tym, co masz zalecone, obserwował uważnie ranę i dziecko i jutro do kontroli. Zachowaj spokój.
      --
      Nigdy nie porównuj tego, co masz w środku, z tym, co ktoś inny ma na zewnątrz. H.MacLeod
    • 15.02.12, 13:38
      Moja 1,5 roczna córka też ściągnęła na siebie kawę /zalaną wrzątkiem ok. 5 minut/. Zdarliśmy z niej to gorące ubranie i pojechaliśmy do szpitala. Tam założyli opatrunek na brzuch i rączkę. Kazali smarować maścią, nie pamiętam nazwy tylko to, że była srebrna. Za dwa dnibyła kontrola, zmienianie opatrunków codziennie. Śladu na szczęście nie ma po całym tym zajściu /córka ma już 12 lat/. Nauczona przykrym doświadczeniem bardzo uważam na stawianie w pobliżu dziecka gorących potraw i napojów. I co z tego. Wczoraj mój 21 mies synek pociągnął za talerz z ciepłą zupą i wylał na siebie. Ja w tym czasie wylewałam zawartość nocnika do toalety a ten wyczaił moment i szperał po blacie kuchennym. Wystraszył się bardzo. Nie wiem czy to ten wiek jest taki, że ciekawskie dzieci ściągają na siebie wszystko.
    • 15.02.12, 14:27
      Tu jest forum o oparzonych dzieciach
      forum.gazeta.pl/forum/f,35623,OPARZONE_DZIECI.html
    • 15.02.12, 14:58
      linka, mnie zawsze uczono ze masci na otwarte rany sie nie daje.... Raczej cos w spray. Wedlug mojej wiedzy to suchy opatrunek zapezpieczjący przed zakazeniem miejsca, no chyba ze chodzi o popareznia III stopnia...
      Jesli chcesz mu troszke ulzyc to mozesz posmarowac miejsca te ktore nie maja ran np termocool - o ile dobrze pamietam nazwe. Zapytaj w aptece. Wyprobowalam na sobie, niezle chlodzi i przynosi ulge
    • 15.02.12, 15:28
      Ja się wypowiem jedynie w kwesti gojenia. mojej koleżanki synek w podobnym wieku miał całą rękę poparzoną, też kawą, skóry prawie nie było, wszystko ładnie sie zagoiło i teraz ma 3 lata i nawet śladu po calym zdarzeniu.
      • 15.02.12, 15:38
        Jest fajna maść,która od razu trzeba smarować.Nie pamiętam nazwy,ale była na receptę(mi w potrzebie,córka poparzyła się jak miała 3 lata)sprzedali bez recepty.
        Znalazłam coś takiego.
        www.podorlem.net/product/id/1225,scaldex-masc-przelom-w-leczeniu-oparzen-i-trudno-gojacych-sie-ran-25g
        --
        Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
        nie obleka tego faktu w słowa.
    • 15.02.12, 16:21
      Sprawdź, czy można stosować dla takiego malucha maść tointex - jest rewelacyjna.
    • 15.02.12, 16:33
      nie czytalam co pisaly dziewczyne ale wiem jedno sol fizjologiczna czyli zmoczony nia opatrunek powoduje ze on sie nie przykleja do ran, tak samo gdy bedziesz zmieniac opatrunki najpierw zmocz mocno sola fizjologiczna i dopiero odklej i sciagnij opatrunek, moj brat gdy byl maly mial tak paskudnie poparzone noge, mama jak zobaczyla ze kazda zmiana opatrunku niesie za soba zrywanie strupow postapila nastepujaco sama smarowala rany fioletem bezalkoholowym i brat chodzil w pizamach bez opatrunku w tym przypadku gorzej bo brzuszek ale moze mozliwe
    • 15.02.12, 18:48
      Ale jak te maści miałyby działać? W ciągu jednego dnia cudownie zlikwidować oparzenie? No i maści raczej nie pcha się na świeżą ranę bez skóry. Spytaj się jutro dokładnie lekarza - możliwe, że już coś zaleci.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
    • 15.02.12, 19:18
      Nigdy nie stawiam kawy i gorących napojow w zasiegu ręki małego dziecka, myślałam, ze to normalne.
      • 15.02.12, 23:23
        klubgogo napisała:

        > Nigdy nie stawiam kawy i gorących napojow w zasiegu ręki małego dziecka, myślał
        > am, ze to normalne.

        Nie skomentuję tego!
        • 16.02.12, 08:49
          dlaczego? ja jestem w szoku czytajac takie historie, oparzenie to najokropniejsza rzecz jaka sie moze dziecku przytrafic i w naszym domu pod tym wzgledem byla zawsze ostra polityka - nic goracego nie bylo w zasiegu dzieci, NIC I NIGDY, uwierz mi NIC I NIGDY, mimo gotowania, mimo ze pijemy duzo herbaty zalewanej wrzatkiem DO DZBANKOW
          a juz najglupsze jest zostawianie goracego na blacie, zeby dziecko wylalo na siebie wrzatek z gory, siegajac lapka

          niewiele jest tak dla mnie istotnych spraw - skaleczenie sie zagoi, zlamanie sie zagoi, guzy sie zagoja, oparzenia sa bolesne, goja sie dlugo, potrafia zostawic straszne blizny
          i tego pilnowalam zawsze
          i podnosi mi sie brew, jak czytam watki o poparzonych dzieciach i mam ochote kopnac matke w tylek za glupote
          --
          "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
          • 16.02.12, 09:35
            A ja ci sie radze pochamowac z takimi tekstami. Bo ja osobiscie rozesmialabym ci sie w twarz.
            Jesli nie potrafisz doradzic dziewczynie co ma zrobic to nie odzywaj sie wcale bo nie taki temat watku.
            • 16.02.12, 12:53
              a ja ci radze siegnac po slownik ortograficzny

              takie poparzenie jak mialo twoje dziecko to inna kategoria i ciezko winic rodzica, tak to sie i moj syn dotknal do goracego tlumika w aucie - to nie ta kategoria oparzen co plyny, ktore to rodzice zostawiaja w zasiegu dzieci proszac sie o tragedie

              --
              "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
              • 16.02.12, 13:06
                To poczytaj inny moj post to przeczytasz z jakim jeszcze oparzeniem mielismy doczynienia. I mi powiedz ze jestem zla matka i kopnij mnie w tylek bo nie pilnuje dzieci smile

          • 16.02.12, 12:51
            Donkaczka, u nas zawsze było jak u Ciebie - nic, nigdy, obsesyjnie tego pilnowałam. Strofowałam teściową, która stawiała kawę z brzegu stołu, i właściwie podczas jej wizyt albo wizyt u niej pilnowałam, dopóki ta jej kawa nie wystygła albo nie została wypita. Dzieciom starszym zakazałam robić sobie herbatę samym, kiedy w okolicy są młodsze. No obsesja, jak u Was. Wydawało mi się, że przy tym moim maniackim pilnowaniu nic się nie wydarzy.

            Aż do dnia, kiedy robiłam kawę dla robotników, którzy remontowali nam dom. Kilka kubków z kawą rozpuszczalną zalaną wrzątkiem. Zamieszanie, biegam, szykuję tę tacę, ktoś coś do mnie cały czas mówi, no zakręcona jestem. Nagle zorientowałam się, że zostawiłam tacę na blacie, coś mnie oderwało, a Adaś jest w kuchni sam - wprawdzie przez sekundę, ale mógł teoretycznie tę kawę na siebie wylać. Słabo mi się zrobiło na tę myśl, i od tego czasu uważam jeszcze bardziej, ale nie mówię nigdy. Jak widać nawet przy obsesji może się coś takiego zdarzyć.
            • 16.02.12, 12:59
              owianka, ale pilnowalas obsesyjnie jednak, wiekszosc ludzi traktuje temat z mala uwaga, jakby nie zdawali sobie sprawy, ze na dziecku kubek wrzatku poparzy polowe ciala, z czego najczesciej oberwie glowa, jak sciaga z blatu na siebie
              coz, oslabienie czujnosci sie zdarza, choc nie powinno, mialas szczescie
              mi sie wdrukowalo na tyle, ze nie mialam nigdy podobnej sytuacji, ale tego balam sie najbardziej ze wszystkich "przygod" dzieci i wszyscy w tym zakresie byli szkoleni maniakalnie
              a i tak tesc pol slepy bral herbate z wrzatkiem i nosil dzieciom nad glowom - dostal ochrzan niezly i dzieci pod ich opieka nie zostawaly nawet na 5 minut

              --
              "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
          • 16.02.12, 12:59
            donkaczka napisała:

            > dlaczego? ja jestem w szoku czytajac takie historie

            > i podnosi mi sie brew, jak czytam watki o poparzonych dzieciach i mam ochote ko
            > pnac matke w tylek za glupote

            I po co ta histeria, ten szok i podniesiona brew. Wypuść trochę powietrza, bo pękniesz.
            Matki poparzonych dzieci nie potrzebują twojej pomocy same zazwyczaj sobie najmocniej "dokopują", wyrzuty sumienia to straszna sprawa, nie trzeba im pomagać w samobiczowaniu.
            Ja jestem bardzo zakręcona na punkcie bezpieczeństwa, zawsze o tym pamiętam, żeby drzwi do kuchni były zamknięte, herbaty i kawy na środku stołu. Pilnuję domowników i gości, czasem mam wrażenie, ze patrzą jak na nawiedzoną, wszystko dlatego, że mam często do czynienia z poparzonymi dziećmi, a jednak nie mogę powiedzieć, ze na 100% nie zdarzy się mojemu dziecku taki wypadek. To jest chwila nieuwagi nie tylko we własnym domu, ale bardzo często podczas wizyt u znajomych, rodziny, w domach, w których ludzie nie zwracają na to uwagi, bo np. nie mają własnych dzieci. Moment, w którym się zagadasz, odwrócisz, przez chwilę nie dopilnujesz i gotowe.
            Wystarczy trochę wyobraźni, empatii i zwykłej ludzkiej życzliwości, żeby nie pluć na dziewczynę, która szuka pomocy.
            --
            Matylda 17.06.2008
            • 16.02.12, 13:02
              wiesz, nie wpisalabym sie do watku, gdyby nie reakcje zalozycielki na inne wpisy z lekka krytyka - nie robi wrazenia targanej wyrzutami sumienia, raczej prezentuje postawe "kazdemu sie przydazyc moze i odczep sie"

              po co te ozdobniki do tekstu o pekaniu? nowa na forum jestes i takie blyskotliwe ci sie to wydaje? blad smile

              --
              "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by prababcia Luśki
              • 16.02.12, 13:46
                > po co te ozdobniki do tekstu o pekaniu? nowa na forum jestes i takie blyskotliw
                > e ci sie to wydaje? blad smile

                Ozdobniki są twojego autorstwa. Nie ma się czym chwalić to fakt.
                --
                Matylda 17.06.2008
            • 16.02.12, 13:08
              Dokladnie!
              • 16.02.12, 16:25
                Owszem, mam wyrzuty sumienia i ciężko mi na duszy jak pomyślę o tym co się stało. Płaczę na samą myśl ile moje dziecko musiało się wycierpieć. Dodatkowo jestem w ciąży i wszystko przeżywam 10 razy bardziej, nawet te krytykujące mnie jako matkę wpisy!
                Za każdym razem z mężem bardzo uważanie przestrzegaliśmy tego aby stawiać szklanki z gorącym na regale wysoko żeby dziecko nie miało możliwości sięgnąć, nigdy na ławie.
                Do ostatniego wtorku! Nie mogę znieść tych oskarżeń więc się wytłumaczę!
                Byłam z dzieckiem w pokoju, zmieniałam pościel, mąż w tym czasie zrobił sobie kawę, postawił na ławie przy ścianie, usiadł koło ławy i czytał książkę, nie miał zamairu się z tamtąd ruszać. Ale ja go zawołałam żeby przyszedł mi odsunąć suwak bo się zaciął, przyszedł. Synek w tym czasie pobiegł do salony, od razu wskoczył na kanapę (bo z podłogi nie mógłby sięgnąć szklanki), chciał się napić, złapał szklankę i wylał na siebie. Mąż nie zdążył w tym czasie otworzyć suwaka jak pomyślał "K... kawa na ławie!" i pobiegł za nim do salonu! Niestety nie zdążył, w drzwiach widział jak kawa już leci.
                Jedyna wina moja jest taka że sama sobie z zamkiem w poduszce nie mogłam poradzić tylko zawołałam męża!
                Więc nie zniosę czytania tych krytycznych uwag co do mojej osoby, bo sama z sobą strasznie się z tym czuję co się wydarzyło!
                Poprosiłam tylko o poradę, o pomoc... ale jak na każdym forum znalazły się takie które myślą że wszystkie rozumy pozjadały!!!!!!!!!
                • 16.02.12, 16:59
                  Olej te madralinskie, jednym uchem wpusc a drugim wypusc. Tu jakiego tematu bys nie zalozyla to zawse znajda sie jakies zmije zeby sie wyladowac.
                  I nie przejumuj sie tymi tekstami.
                • 16.02.12, 19:42
                  Spróbuj się uspokoić, skoro jesteś w ciąży to denerwować się nie powinnaś. Co do poparzenia- stało się, może można było zapobiec, moze nie, tego się nigdy nie dowiesz. Na pewno wyciągniesz wnioski na przyszłość. Nie zadręczaj się teraz, olej matki idealne co nawet do kibla z kilkulatkiem chodzą by nie został ani na 5 sekund sam.
                  Mój syn też polał się gorącym napojem. Nie z mojej winy, teść zaparzył sobie herbatę i postawil na blacie w kuchni, a młody ją na siebie ściągnął. Ja nawet nie wiedziałam, że ta herbata tam stoi- no powinnam wiedzieć, powinnam trzymac malego non stop za rękę (miał 1,5 roku). Zdążyłam go tylko odsunąć tak, ze poparzenie nie było duże, skóra się tylko zaczerwieniła. Też mam wyrzuty sumienia, teścia obsztorcowałam (też zrozumiał, ze mogło się stac coś złego).
                  Wypadki niestety się zdarzają. Wczoraj mój 6-cio latek spadł z krzesła. W jednej sekundzie siedzial normalnie w następnej leżał obok na plecach. Nie wiem jak to zrobił. Pewnie też by napisały, ze mogłam temu zapobiec.
                • 16.02.12, 23:55
                  Linka, komu Ty sie tlumaczysz...... Daj spokoj dziewczyno! Nie wyżyły sie wcześniej to teraz luzują szelki. Takie gadanie: ja nigdy to czy siamto sprawia ze czuja sie wazniejsze i lepsze. Kazdej z nich zycze zeby za 5 lat mogly spokonie powiedziec ze nie zaliczyly nic takiego......
                  Ja tez nigdy nie oparzylam dziecka co nie znaczy ze mam prawo krytykowac te ktorym sie to przytrafilo.
        • 09.03.12, 18:21
          linkaaa487 napisała:

          > Nie skomentuję tego!

          kochana, zamiast się oburzać, przyjmij krytykę z pokorą, bo zrobiłaś głupotę stawiając kawę w zasięgu ręki dziecka
          nie ma się co obrażać za prawdę

          --
          Someone Like You
          Hometown Glory
          • 09.03.12, 18:38
            kochana,
            ty też przyjmij krytykę z pokorą - debilne jest komentowanie faktów, które sobie sama wymyśliłaś. najpierw się czyta, potem się odpowiada. nie odwrotnie.
      • 18.02.12, 11:18
        ja też nie, kawa zawsze stoi na wyspie w kuchni gdzie tylko dorosli dosiegaja
        jak wystygnie wtedy sobie stoi gdzie chce


        --
        ''Przepychają się po schodach w górę między wysiadającymi, rzucają się na miejsca siedzące, szturchają się nawzajem, popychają, wzrok mają zacięty, zęby pozaciskane, miny skwaszone, ostatecznie zastawiają mnie,,,''by fifka
    • 15.02.12, 19:34
      Maść używana na świeze oparzenia to argosulfan.
      A to żółte na opatrunkach to raczej nie ropa a limfa.
      Mój Młody mając 2,5 roku wylał na siebie herbatę (postawioną na samym końcu stołu, specjalnie po nią sięgnął, zeby zrobić mi na złość, bo mu czegoś tam nie pozwoliłam) i codziennie miał smarowaną rączkę właśnie argosulfanem+ codzienna zmiana opatrunku.
      Miał oparzenie I/II stopień, bąbel był, ale zszedł razem z ubraniem.
      Też opatrunki były żółtawe, a skóra bordowa - to normalne.
      Po roku nie było już śladu - tylko w pierwsze lato (8 m-cy) po oparzeniu, bardzo uważałam, by nie wystawiać rączki na słońce - albo zakładałam dłuższy rękaw, albo smarowałam sun blockerem.
      --
      http://gifki.ru/avatars/3374_gifki.ru.gif
      • 15.02.12, 20:25
        Kup Alantan Plus masc i smaruj tak dlugo dopuki oparzenie sie calkowicie nie wygoi 2 razy dziennie.

        My latem przerobilismy oparzenie II stopnia z 2,5 latkiem, ktory wylal na siebie kubek dopiero co zagotowanej wody. Poparzyl ramie, kawalek klatki i odpryski na szyji. Lalam zimna woda, potem panthenol i telefon na pogotowie co robic. Powiedzieli ze moga przyjechac ale zawioza nas do szpitala dzieciecego na chirurgie. Zgodzilismy sie wiec przyjechali, zrobili w domu opatrunki zelowe i pojechalismy do szpitala. Tam mu zalozyli upatrunek 2 dobowy i musielismy zostac w szpitalu na obserwacji czy nic innego nie bedzie sie dzialo. Po dwoch dobach przy wyjsciu do domu zmienili mu opatrunek i zalozyli jakis 7 dniowy. Po 7 dniach kazali przyjechac na kontrole, sciagneli i kazali 2 x dziennie smarowac/natluszczac Alantanem Plus mascia az do calkowitego zagojenia. Smarowalismy jakies 2 m-ce. Dzis nie ma sladu po oparzeniu. Przez 2 lata nie moze opalac tego miejsca.
        • 15.02.12, 20:32
          Probuje sobie przypomniec jak sie nazywala ta masc ktora mojego synka wysmarowali w szpitalu zaraz po przyjeździe, pamietam ze chyba ze 2-3 tubki tej masci na niego wylali. Ja sama iles tam lat temu na oparzenie sie olejem ta sama masc stosowalam a kupilam w aptece bez recepty.
          Jak sobie przypomne to napisze. Bo nie wiem czy Alantanem mascia mozna od razu na swieza rane smarowac. My smarowalismy po tym 7 dniowym opatrunku.
          Moze zadzwon gdzies na oparzeniowke i zapytaj, albo przejdź sie do pediatry i zapytaj.
    • 15.02.12, 21:18
      "Dziwi mnie że lekarz zalecił tylko zmienianie gazy polanej solą fizjologiczną przez 48godzin."

      a mnie dziwi,jak mozna do czegos takiego w ogole dopuscic....tak samo jak dziwia mnie niemowleta spadajace z przewijakow.
      • 15.02.12, 23:22
        Pacnij się czasem w łeb zanim coś napiszesz kobieto! Ty jesteś taką idealną matką że nigdy nie zdarzyło ci się szklanki z kawą na ławie postawić? Mnie nigdy...do wczoraj!
      • 16.02.12, 00:06
        > a mnie dziwi,jak mozna do czegos takiego w ogole dopuscic....tak samo jak dziwi
        > a mnie niemowleta spadajace z przewijakow

        A mnie dziwi jak mozna byc tak durnym i prośbę o poradę potraktować jak prośbę o opier....l
        • 09.03.12, 22:48
          otoz to. zadna z nas nie chce krzywdy dziecka, kazda uwaza, a czasem obsesyjne uwazanie tez nie zda sie na nic. ale idac trzeba miec albo wiecej dosiwadczenia wlasnego, albo znac wiecej trudnych historii, zeby sie w glowie zmiescilo, ze dziecko poparzone, to nie jest dziecko matki idiotki
      • 16.02.12, 08:34
        No to niech cie nie dziwi.
        Nie zycze ci zebys musiala tego doswiadczyc i potem sie zastanawiac a jak to sie wogole stalo?
        Tez bylam taka madra! Do czasu az dziecko mi sie poparzylo i 2 dni w szpitalu siedzialo.
        I tez znam wiele takich madrych (do czasu)

        Jak byl mlodszy moj synek i mial jakies 10 m-cy i pelzal to sobie podpelzal do kaloryfera w kuchni i namietnie macal rurki a ze byly gorace to sobie poparzyl dlon. I kto by pomyslal ze dziecko pelzajace bezie namietnie bawilo sie rurkami i poparzy sobie dlon rurkami od kaloryfera! Dzieci maja milion pomyslow i dzialaja z predkoscia swiatla. Czlowiek nie raz nie zdazy zareagowac a co dopiero pomyslec.
        Jak bylismy w szpitalu bo bylo tam mnostwo dzieci czyms poparzonych. I nikt nikogo nie obwinial. Czlowiek jest tylko czlowiekiem i nie jest idealny zeby przewidziec kazdy drobny szczegolik odpowiednio wczesniej. Dziecko byle czym moze sobie zrobic krzywde a watpie ze kazda matka 24 h na dobe non stop siedzi i trzyma dziecko. Wystarczy 1 sekunda
    • 15.02.12, 21:24
      Witaj. Mój obecnie już 5,5l, miał takie oparzenie gdy miał niecały roczek. Mieszkamy na podkarpaciu i mamy tu świetnego lekarza od oparzeń (mały w dzień oparzenia spał na brzuszku), miał pęcherze i po tygodniu już nie było śladu. Lekarz ten leczy maścią własnej produkcji i z tego co wiem to teraz jest już ponoć dostępna w aptekach. A i nie pozwolił robić opatrunków tylko na wierzchu, nawet koszulki miał powycinane bo to lato było. Leczy też blizny tak że śladu nie ma.
    • 15.02.12, 23:27
      Bardzo dziękuję Wam za każde odpowiedzi. Szkoda tylko,że pojawiły się też "nieskazitelnie czyste mamusie" które zdążyły uraczyć mnie swoimi uwagami!
      Jutro będziemy na kontroli w szpitalu, zobaczę czy lekarz przepisze jakąś maść. Jak nic nie zaleci to wybierzemy się prywatnie do innego chirurga.
      • 16.02.12, 00:06
        Jeśli jesteś z Warszawy to polecam dr Halinę Hofman. Pracuje w szpitalu na ul. Działdowskiej i w prywatnej klinice Prosen. Jeden z najlepszych specjalistów od leczenia oparzeń i blizn u dzieci.
        --
        Matylda 17.06.2008
      • 16.02.12, 07:44
        W każdym razie nie ładuj żadnych maści i innych specyfików niż te zalecone przez lekarzy - zwłaszcza na początkowym etapie leczenie. Rady mam z forum możesz co najwyżej przedyskutować z lekarzem, ale pamiętaj, że wszystkie mamy z forum widziały pewnie w sumie mniej oparzeń u dzieci niż przeciętny chirurg w szpitalu dziecięcym po kilku latach praktyki.
        PS
        Ja na "starość" to już nie jestem w stanie dopatrzeć się śladów na ręce po kontakcie z tacą pełną świeżo zaparzonej herbaty.
        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • 16.02.12, 19:19
        jeżeli nie jesteś z Warszawy to też skontaktuj się z dr Hofman i umów na wizytę... przed Wami długa walka, zeby blizny/ślady po oparzeniu były jak najmniej widoczne...
    • 16.02.12, 07:52
      nie jest to opr tylko wyrazenie wlasnego zdania,nie jestem nieskazitelna mamusia tylko przewidujaca mamusia i nigdy nie zdazylo mi sie postawic czegokolwiek goracego w zasiegu raczek dziecka,tak samo jak mam srodki czyszczace i leki poza zasiegiem wzroku dziecka,dla mnie jest to lekkomyslnosc i tyle a ,ze jest to forum mam prawo wyrazac swoja opinie.pozdrawiam
      • 09.03.12, 20:44
        Do cholery jasnej, a ja pamiętam, jak pytałaś czy dziecko z angina może chodzić po 20 stopniowym mrozie, nie wiem, co bardziej bezmyślne - czy kawa na ławie, czy taki spacer, obstawiam spacer. Wyrażam swoje zdanie bo mam takie prawo na forum, jak nie umiecie poradzić to zamilczcie lepiej, ideały.
        Życzę zdrowia, maleństwu, oby wszystko było jak najlepiej.
    • 16.02.12, 09:27
      Nie jestem nieskazitelnie czystą mamusią, jestem mamą przewidywalną i zawsze bylo dla mnie naturalne, że gorącą kawe odkladm jak moge najdalej. Pilnuję dziecka, pilnuję siebie, żeby głupia chwila nieostrożności nie skutkowala wizytą w szpitalu. Sorry, ale dziecko to odpowiedzialność.
      • 16.02.12, 19:41
        nie wiem jak pilnujac nie uchronisz dziecka przed wypadkiem z czasem dziecko wejdzie na krzeslo ktore sobie podsunie po kredens na ktorym stoi cos goracego i tak moze sie poparzyc
        • 16.02.12, 20:27
          Uuuuuuh, to brzmi jak groźba. NIe zostawaim dziecka samego w takich sytuacjach, by mogło sobie gdzies podstawiać taboret. Jeśli robię gorącą kawę, nie opuszczam pomieszczenia, w którym stoi, dopóki nie wystygnie. NIe dopuszczam do sytuacji, by narażać dziecko na zagrożenie zdrowia. Moje dziecko, moja odpowiedzialność, jesteście nieodpowiedzialne, nie ogłaszajcie tego publicznie, naprawdę nie ma się czym chwalić.
          • 16.02.12, 21:01
            to nie grozba tylko fakty, ja mam 7 latnia corke i jak na razie bez wpadek oparzeniowych, mlodsza 15 mcy wiec nie wiem jak bedzie, brat oparzyl sie gdy chodzil do szkoly po prostu poslizgnal sie i noga poparzona wiec nigdy nie mow nigdy bo nie wiesz co sie stanie. Nie wiem w jakim wieku masz dziecko ale chyba male bo piszsz ze teraz dziecka nie zostawiasz ale przyjdzie czas ze dziecko sobie wyjdzie do kuchni samo wejdzie na krzeslo aby cos sobie wziasc z kredensu i spadnie. Zgadzam sie moje dziecko moja odpowiedzialnosc ale z doswiadczenia wiem ze nie zawsze uchroni sie je przed wypadkiem
          • 16.02.12, 22:20
            klubgogo napisała:

            jesteście nieodpowiedzialne, nie ogłaszajcie tego publicznie, naprawdę nie
            > ma się czym chwalić.

            Naprawdę widzisz tu kogoś kto się chwali tym, że jego dziecko miało wypadek?
            Zabawna jest twoja pewność i wiara w to, że wszystko przewidzisz. Oby tak było, ale życie niestety często przykro rewiduje nasze poglądy. A taka łatwosć w osądzaniu innych to dość podła cecha, nie chwaliłabym się nią.
            --
            Matylda 17.06.2008
          • 16.02.12, 22:48
            Dokładnie.
            Zwłaszcza, że pomoc w odsunięciu suwaka to nie ratowanie życia ciężarnej, można odstawić kawę na wyższą półkę i dopiero ruszyć na pomoc.
            Tu akurat winny mąż.
            Ale trzeba mysleć.

            --
            "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
          • 17.02.12, 22:22
            z innego postu dowiedzialam sie ze masz 3 letnie dziecko wiec ono jest jeszcze pod kontrola ale nawet nie zauwazysz kiedy ci sie wymknie z tej kontroli ale otym przekonasz sie sama i oby obylo sie bez wiekszych kontuzji dziecka
            • 18.02.12, 08:30
              3-letnie dziecko jest już na tyle roztropne, że wie, iż nie należy sięgać na szafki, że coś jest gorące, niebezpieczne. Z powyższych wypowiedzi dziewczyn wynika, że większość dzieci oparzyła się w wieku 1-1,5 roku, co według mnie świadczy wyłącznie o niedopilnowaniu. Widzisz, dla mnie normalne jest, że do takich sytuacji się nie dopuszcza, dla was natomiast normalne jest, że dziecko się naraża, i tego nie rozumiem.
              • 18.02.12, 09:43
                lubgogo napisała:

                > 3-letnie dziecko jest już na tyle roztropne, że wie, iż nie należy sięgać na sz
                > afki, że coś jest gorące, niebezpieczne. Z powyższych wypowiedzi dziewczyn wyni
                > ka, że większość dzieci oparzyła się w wieku 1-1,5 roku, co według mnie świadcz
                > y wyłącznie o niedopilnowaniu. Widzisz, dla mnie normalne jest, że do takich sy
                > tuacji się nie dopuszcza, dla was natomiast normalne jest, że dziecko się naraż
                > a, i tego nie rozumiem.

                Czytaj ze zrozumieniem. Nie wiem skąd te wnioski. Nikt nie napisał, ze najczęściej oparzeniom ulegają dzieci do dwóch lat. Wcale tak nie jest. I nie jest dla nikogo normalne, że to się zdarza. Po prostu czasem zdarzają się wypadki, nie tylko tam gdzie olewa się bezpieczeństwo dziecka, ale też w domach, w których na dziecko się chucha, dmucha i pilnuje. Po co to szukanie winnego? Czujesz się lepsza? OK. Jesteś super, tylko nie pisz już bzdur.
                --
                Matylda 17.06.2008
                • 18.02.12, 10:31
                  Nie chcucham, nie dmucham, nie szukam winnego, nie czuję się lepsza, uważam że dzieci się pilnuje, a w tym wątku okazało się, że to nietypowe zachowanie.
                  • 18.02.12, 10:40
                    klubgogo napisała:

                    > Nie chcucham, nie dmucham, nie szukam winnego, nie czuję się lepsza, uważam że
                    > dzieci się pilnuje, a w tym wątku okazało się, że to nietypowe zachowanie.

                    Gdzie jest napisane, ze nietypowe jest to, że dzieci się pilnuje, wskaż proszę, bo twoje wnioski są naprawdę dziwne.
                    --
                    Matylda 17.06.2008
              • 09.03.12, 17:43
                gratuluje rozumu jesli uwazasz ze 3 letnie dziecko jest na tyle roztropne ze nie trzeba go pilnowac, ciekawa jestem ile twoje ma lat ze tak sie madrzysz.
                • 09.03.12, 18:41
                  A kto powiedział, że nie pilnuję swojego dziecka? Oprócz pilnowania zapobiegam, czyli unikam, by gorąca kawa stała w zasięgu ręki dziecka, to takie dziwne?
    • 16.02.12, 11:40
      Jesli jest ropa to pokazałabym ranę jeszcze raz lekarzowi, może potrzebny będzie antybiotyk. Ma świeze, czyste oparzenia najlepsza jest sól fizjologiczna.
      Na pocieszenie: synek moich sąsiadów poparzył sie szybą od długo płonącego kominka - temperatura znacznie wyższa, skóra dosłownie została na szybie. Po kilku miesiącach nie było po oparzeniach śladu.
    • 16.02.12, 13:11
      U nas, odpukać, zdarzały się tylko drobne oparzenia po dotknięciu albo włożeniu łapy do czegoś gorącego - ale synek moich przyjaciół poparzył sobie rękę dość konkretnie i pamiętam, że z zalecenia lekarza miał smarowaną solcoserylem w żelu. Kilka razy w ciągu dnia.
      Sama akurat w solcoseryl wierzę, odkąd w ciągu jednego dnia wygoiłam nim dziurę w stopie, taką prawie na wylot smile
      --
      - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
      • 16.02.12, 16:15
        Moj mąż jest ratownikiem i zawsze nam powtarza , że w razie wypadku minimum 20-30 min nalezy schladzac chłodną wodą, bez przerwy, wtedy ratują sie tkanki czy cos takiego.
        Znam osobiście przypadek gdzie chłopakowi buchnął wrzątek w twarz w pracy, leżał 24 h z głową dosłownie w wodzie i.....nie ma nawet śladu!!!!!!!!!!Koledzy byli pewni, że nie będzie juz miał twarzy, a on nawet blizny nie ma.........zagiło się wszytsko.
    • 16.02.12, 17:13
      U nas podobnie, półtoraroczny syn ściągnął na siebie wrzątek. Pierwszy dzień na wakacjach, źle wymierzony stół (w domu nie dosięgał), my przemęczeni po całonocnej podróży i niedopilnowaliśmy. Poparzenie było na brzuszku, zaczerwienienie wielkości rączki, a skóra zeszła z fragmentu o wielkości 2x1cm.
      Po poparzeniu polewaliśmy syna zimną wodą dość długo, dopiero później ściągaliśmy koszulkę i jechali do szpitala. Smarowaliśmy go maścią ze srebrem. Ładnie i szybko się goiło, przez kilka miesięcy widać było jeszcze zmiany, teraz nie ma śladu na ciele, w naszej psychice pozostało.
    • 09.03.12, 20:40
      akurat u takich malych dzieci skora regeneruje sie w trybie turbo.. zobaczysz..niedklugo ie bedzie sladu. Moj maly poparzysl sobie palca.. w sensie..prawie 3 stopien- ciemobrazowy pasek.. przypalil gdzies o jakas farerke na urlopie.. po miesiacy sladu nie bylo...
      Nie smaruj zadnymi tlustymi kremami niech skroa ma szanse oddychania.. warto opatrunki zmieniac zeby dziecko jej nie tarlo itd...


    • 09.03.12, 21:03
      Dowiedz się od lekarza o opatrunki żelowe, takie jakby przezroczyste plastry - pod nimi lepiej się goi i nie uraża tak bardzo tej skóry. Biedny maluszek i ty biedna, mam nadzieję, że się szybko wygoi wszystko.
      --
      Moja Mama (z namysłem, usiłuje sobie przypomnieć): "Wyjmij belkę ze swego oka i..."
      Mój Tato (pomocnie): "i wsadź ją bliźniemu swemu!"
      • 09.03.12, 21:50
        Mój syn 12 lat temu jako roczniak poparzył sie herbatą zrobioną przez osobę trzecią- bezdzietną , która nie miała takiego instynktu zapobiegania jak ja, że zalewając coś wrzątkiem odsuwam to jak najdalej zasięgu. Dziecko było przeze mnie pilnowane, jak wybiegł z pokoju ja biegłam za nim, nie leciałam za krzykiem oparzonego dziecka, biegłam za rozbrykanym bardzo ruchliwym 14 miesięcznym bajtlem, nawet nie wiedziałam że ktoś coś robił/ zalewał wrzątkiem w kuchni i tak te ułamki sekund były za późno....
        Syn nic nie pamięta z tego wydarzenia, nie ma blizn obecnie.
        Ja do dziś mam traumę, wówczas wpadłam w jakiś kompletny obłęd, byłam w totalnym szoku. Nie mówiąc już że sama wolałabym być sto razy poparzona niż patrzeć na cierpienie mojego dziecka.
        --
        It's Ok, I got lost on the way
        but I'm a supergirl, and supergirls don't cry.
        It's alright, I got home late tast night,
        but I'm a supergirl, and supergirls just fly.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.