sytuacja wygladala tak. mlody mial w przedszkolu bal karnawalowy....bylo duzo slodyczy, ciasta, ciastak, mufinny.... z przedszkola odebrala go babcia..i mlody zaciagnal sa do pierarni gdzie zjadl paczka... przyszli do domu... poniewaz ja musialem jeszcz epracowac w domu , mlodym zajela sie babcia. Zrobila mu kolacje..ale juz nie chcial. Chcial za to kolejne ciasto. Babcia powiedziala, zeby sie mnei zapytal. Przyszedl, zapytal.. powiedziaoem, ze juz dzis duzo slodyczy zjadl i jak jest glodny powinien zjesc kolacje bo babcia przygotowala. Nie odezwal sie slowa i poszedl.
Wieczorem siedzialem z babcia i ta mi mowi, ze nie rozumie dlaczego mu pozwolilem zjesc ciastko przed kolacja.. No zdziwilo mnie...i mowie, ze przeciez powiedzialem NIE. Skubany poszedl i powiedzial, ze sie zgodzilem, zeby dala mu 3 ciastka...
Teraz spi... i tak sie zastanawiam..jaki sens jest z nim jutro o tym rozmawiac, czy on sobei zdaje sprawe z tego..i jak ukarac.. czy takei jednodniowe opoznienei w karze ma sens???
Co wy byscie zrobily?
I jaka kare?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.