Dodaj do ulubionych

Jak nauczyc 3 latka spratac

16.02.12, 21:44
To ja zapytam jak nauczyc 3 latka sprzatania po sobie ?
Mam z tym ogromny problem bo nie chce sprzatac zabawek po sobie. Bo wymysla 100 powodow np jest zmeczony, musi isc cos zrobic pilnie, chce pic, chce sikac, itd....
Dzis rozwalal po pokoju kredki, kazalam mu posprzatac to powiedzial nie i koniec. Prosilam 100 razy. Nie i koniec. Za przeproszeniem w d...e mnie mial.
Potem wkoncu niby zaczal zbierac ale.....tak naprawde zamiast zbierac to mazakiem popisal mi cale panele. I dalej bezczelnie patrzyl mi w oczy ze nie bedzie sprzatal i koniec. I za chiny ludowe nie potrafie go nauczyc sprzatania po sobie. Juz nie wiem co mam mowic. prosby, groźby nic nie dziala.
Macie jakies sposoby ? Jak sie za to zabrac ? co robic ?
Edytor zaawansowany
  • bbuziaczekk 16.02.12, 21:45
    Przepraszam za literowke w tytule ale mam klawiature popsuja i mi zzera literki.
  • minerwamcg 16.02.12, 22:12
    Niestety, tu działa tylko obłędna konsekwencja. Nie ma robienia żadnych innych rzeczy, musi być sprzątnięte, cokolwiek innego łącznie z piciem musi poczekać. Na czas sprzątania zawiesza się wszystko inne, skończymy sprzątać, to zajmiemy się resztą świata. Sprzątanie jest ważne.
    Można przy odrobinie inwencji sprzątanie uprzyjemnić, zmienić w zabawę - kiedyś z córką bawiłam się w zbieranie na tacę, podsuwałam jej pudełko, a ona wrzucała tam elementy kolejki, za każdy mówiłam "Bóg zapłać" i głaskałam ją po głowie smile
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • minerwamcg 16.02.12, 22:17
    Przypomniała mi się moja przyjaciółka. U jej córki byli kuzyni i wszyscy razem bawili się wspólnymi zabawkami. Kiedy zabawa miała się kończyć, weszła do pokoju i kazała posprzątać. Dzieci nie bardzo się do tego kwapiły, więc weszła jeszcze raz i zapowiedziała, że wróci za pięć minut, i co nie będzie schowane, ląduje w śmietniku. Kiedy wyszła, zza drzwi usłyszała głos córki: "Lepiej to posprzątajmy... ona naprawdę to zrobi!"
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • gosi-a-k 16.02.12, 22:19
    Ja od jakiegoś roku stosuję u mojej córki metodę kar i nagród. Kara to siadanie na " karnym jeżyku" i zawsze ją przed tą karą uprzedzam "liczę do trzech, jak nie posłuchasz będzie kara" i zaczynam odliczanie. I najczęściej jak słyszy jeden to już mówi "nie chcę kary" i idzie wykonać polecenie. Nie zawsze jest tak dobrze. Nieraz kończę odliczanie, a ona robi co chce to wtedy ląduje na "jeżyku" na trzy minuty, o końcu kary informuje ją minutnik. Po zakończonej karze znowu powtarzam to samo polecenie i tak aż do skutku. Dziś na przykład sprzątanie trwało godzinę smile. No i oczywiście jak zrobi coś o co ją poprosiłam to jest nagroda - ciastko, lizak, wafelek, bajka w tel., albo bawię się z nią w coś co wiem, że lubi, a ja nie przepadam itp. Wszystko w zależności od jej zachowania, rodzaju polecenia, pory dnia... Tylko konsekwencja i będzie dobrze smile
  • bbuziaczekk 16.02.12, 22:40
    Dzis do sprzatania wlaczylam mu minutnik na 5 minut (pozbieranie kilku kredek zajeloby mu max 1 min) ale olal to totalnie. Powiedzialam ze jak minutnik zadzwoni a kredki nie beda posprzatane to za kare nie bedzie ogladal wieczorem bajek. Olal to totalnie. Bajek nie bylo. Nie przejelo go to.
    Potem porozwalal zabawki w lazience, kazalam pozbierac i zaniesc do pokoju i mowie ze jak nie pozbiera to wyrzuce je do kosza. To mi powiedzial ze mam wyrzucic. Poszlam i wyrzucilam. Splynelo to po nim. Przyszla moja mama i cos wyrzucala do kosza i zauwazyla te zabawki. Chciala je wyciagnac to mlody jej powiedzial ze nie wolno tego wyciagac bo mama bedzie krzyczec i schowal jej ten kosz spowrotem i szafke zamknal. Rece mi opadly.
  • gosi-a-k 16.02.12, 23:33
    U nas efektów też nie było od razu. Córka buntowała się strasznie, urządzała histerie przez półtorej godziny minimum, kopała, waliła pięściami, wrzeszczała potwornie byle tylko postawić na swoim. Nie raz chciałam do niej podejść przytulić żeby się uspokoiła, ale NIE - musiałam twardo stać przy swoim, bo wiedziałam, że każda chwila słabości obróci się przeciwko mnie. Dzieci są inteligentne i są dobrymi obserwatorami, wiedzą co nas denerwuje i wykorzystują to.
  • twojabogini 17.02.12, 17:44
    gosi-a-k napisała:

    > U nas efektów też nie było od razu. Córka buntowała się strasznie, urządzała hi
    > sterie przez półtorej godziny minimum, kopała, waliła pięściami, wrzeszczała po
    > twornie byle tylko postawić na swoim. Nie raz chciałam do niej podejść przytul
    > ić żeby się uspokoiła, ale NIE - musiałam twardo stać przy swoim, bo wiedziałam
    > , że każda chwila słabości obróci się przeciwko mnie.

    Raczej każda minuta takiej "konsekwencji" obróci się przeciwko tobie. Takie metody przypominają raczej zorganizowany system łamania charakteru dziecka, niż metody wychowawcze.
  • gosi-a-k 17.02.12, 17:50
    To Twoje zdanie, ja na podstawie obserwacji zachowań mojego dziecka mogę powiedzieć zupełnie coś odwrotnego.
  • danaide 21.09.14, 01:03
    Ale ja mam podobne do twojejbogini, oczyma wyobraźni widzę już grubą (po tych wafelkach w ramach nagród), sfrustrowaną kasjerkę.

    --
    Kiedy Wy macie czas na te fora? Dwa miesiące zabrała mi zmiana sygnaturki.
  • aguar 21.09.14, 14:30
    Też popieram Boginię
  • mamatin 15.09.14, 00:12
    hehehehsmile
  • joshima 17.02.12, 15:30
    gosi-a-k napisała:

    > I najczęściej jak słyszy jed
    > en to już mówi "nie chcę kary" i idzie wykonać polecenie. Nie zawsze jest tak d
    > obrze. Nieraz kończę odliczanie, a ona robi co chce to wtedy ląduje na "jeżyku"
    > na trzy minuty, o końcu kary informuje ją minutnik. Po zakończonej karze znowu
    > powtarzam to samo polecenie i tak aż do skutku.
    I nie martwi Cię, że to nie działa?


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • gosi-a-k 17.02.12, 16:10
    Nie martwi, bo działa smile
  • joshima 17.02.12, 16:53
    Skoro musisz powtarzać aż do skutku to mam wątpliwości, czy to rzeczywiście działa.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • gosi-a-k 17.02.12, 17:14
    tak było na początku, nie od razu Rzym zbudowano. Na wszystko potrzeba czasu. Efekt tej metody jest taki, że córka zrobiła się DUŻO grzeczniejsza i o wiele bardziej posłuszna. Metoda jest skuteczna, mogę to śmiało powiedzieć po prawie roku stosowania jej. Mam dwójkę dzieci, nike zawsze mogę sprzątać z córką pokój lub powtarzać bez końca że ma coś zrobić lub czegoś nie robić. Ma bardzo trudny charakter i już rok temu zaczęła włazić mi na głowę, podjęłam decyzję że muszę zastosować ostrzejsze wychowanie bo z dwójką już sobie całkiem nie poradzę.
  • joshima 17.02.12, 18:37
    gosi-a-k napisała:

    > tak było na początku, nie od razu Rzym zbudowano. Na wszystko potrzeba czasu. E
    > fekt tej metody jest taki, że córka zrobiła się DUŻO grzeczniejsza
    Wiesz. Moja córka w tym samym tempie zrobiła się grzeczniejsza (nie znoszę tego słowa) bez takich metod. Więc nie wiem czy to ich zasługa.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • gosi-a-k 17.02.12, 18:57
    Każde dziecko jest inne, wiem że jeśli bym mojej odpuściła to po krótkim czasie miałabym nawrót całego wcześniejszego zachowania, już to przerabiałam.

    Nie zmuszam nikogo do stosowania takiej metody, każdy robi jak uważa, u mnie zadziałała.
  • joshima 17.02.12, 19:16
    gosi-a-k napisała:

    > Każde dziecko jest inne, wiem że jeśli bym mojej odpuściła to po krótkim czasie
    > miałabym nawrót całego wcześniejszego zachowania, już to przerabiałam.
    Tak tak. Zapewne w Twoim przekonaniu moja córka melepeta, która bez szemrania robi co się jej każe i jest grzeczna od urodzenia, i tak dalej i tak dalej.

    > Nie zmuszam nikogo do stosowania takiej metody, każdy robi jak uważa, u mnie za
    > działała.
    A ja własnie mam wątpliwości.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • gosi-a-k 17.02.12, 19:33
    Czy ja Ci powiedziałam, że masz taką metodę zastosować? NIE!!! Więc dlaczego masz wątpliwości? Nie wiem jakie masz dziecko bo o tym nie piszesz i nie odpowiadam na Twój wątek. Napisałam co u mnie zadziałało i tyle! Nie oceniaj metody której nie znasz, bo nie ma w niej nic strasznego, dziecko siedzi na jerzyku trzy minuty, nie jest odizolowane, nie dzieje mu się żadna krzywda i taka kara przynosi efekty. Zamiast oceniać moją metodę lepiej pomóż autorce wątku w jej problemie.
  • joshima 17.02.12, 20:16
    gosi-a-k napisała:

    > Czy ja Ci powiedziałam, że masz taką metodę zastosować? NIE!!! Więc dlaczego ma
    > sz wątpliwości?
    Bo po Twoich wpisach widać, że nie działa, skoro zajęło Ci to dokładnie tyle samo czasu co mi, podczas gdy ja jej nie stosowałam. Po prostu uważam, że jest głupia i nieskuteczna i to co napisałaś tylko to potwierdza.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • gosi-a-k 17.02.12, 20:28
    Bez komentarza...
  • joaska2012 13.09.14, 16:14
    Potwierdzam. Ja mam w domu bardzo zbuntowaną, charakterną 2,5 latke o zachowaniu i wygladzie 3,5 letniej dziewczynki. Wychowuję ją sama wiec kazda minuta jest na wage zlota. Ona wie, ze jak mama ma cos dobrago (czyt.ciuciu lub jakąs fajną rozrywkę), to trzeba sie słuchac. Potrafi posprzatac pokój z zabawek w mig z dokładnym posortowaniem ich. Dzis nie chce i tak zbiera od godz.11 (z przerwa na drzemke i obiad) a jest 16. Wyje, bije i robi rózne cuda. Nic ją nie przekonało, zadne moje prośby, tłumaczenia, nagrody. Powiedziała do mnie "nie posprzatam człowieku". Wychodze juz z siebie...
  • mama_kotula 13.09.14, 16:36
    Cytat
    Dzis nie chce i tak zbiera od godz.11 (z przerwa na drzemke i obiad) a jest 16. Wyje, bije i robi rózne cuda. Nic ją nie przekonało, zadne moje prośby, tłumaczenia, nagrody. Powiedziała do mnie "nie posprzatam człowieku". Wychodze juz z siebie...


    Ona ma 2,5 roku, jest naprawdę jeszcze mała i serio, to jest spory wyczyn, że - jak piszesz - jest w stanie posprzątać cały pokój z segregowaniem (bo z tym ma problem moja 10-latka i jej koleżanki).
    I można czasem po prostu nie posprzątać. Albo posprzatac tylko trochę. Albo po prostu usiąść i się pobawić, sprzatając na bieżąco, a nie truć dziecku - 2,5-letniemu! - przez 5 godzin.
  • twojabogini 17.02.12, 17:41
    Nagradzanie dziecka słodyczami to raczej nie najlepszy pomysł, choćby z punktu widzenia dentysty. Prawdziwy sukces - to kiedy dziecko zacznie sprzątać, bo tak się po prostu robi, a nie ze strachu przed karą, albo żeby dostać lizaka. To droga donikąd.
    I nie szkoda ci marnować godziny z dnia na mozolne egzekwowanie jednego polecenia?
  • gosi-a-k 17.02.12, 17:53
    Nie mówię jej, że jak posprząta to dostanie lizaka, w ogóle nie wie jak będzie nagroda. Kara to ostateczność, nie jest jak w wojsku. Bywa, że całymi tygodniami nie korzysta karnego jeżyka bo nie ma takiej potrzeby.
  • dzoaann 20.02.12, 15:28
    to znaczy, ze twoja metoda jest do doopy, skoro sprzatanie trwalo godzine...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • silje78 17.02.12, 11:47
    u nas zadziałało konsekwentne trzymanie się zasady - chcesz przynieść kolejne zabawki musisz sprzątnąć te które przyniosłaś wcześniej. początkowo się buntowała, ale teraz sie to przyjęło i jest ok. jej jest łatwiej sprzątnąć mniejszą ilość zabawek niż te z całego dnia.
    co do jej pokoju to tu poległam. staram się pilnowac córkę żeby odkładała zabawki na swoje miejsce, ale to praca syzyfowa. pokój jej sprzątamy razem raz w tygodniu. czasami sprzątnie sama (wtedy wychwalam ją pod niebiosa wink ) .
    bywa też tak, że odpuszczam jej wieczorne sprzątanie zabawek z pokoju jak widzę, że faktycznie jest zmęczona. mi się krzywda nie stanie, a chcę żeby widziała, że trzeba pomóc komuś jak ten ktoś jest zmęczony.
    --
    OLA 16/09/2007
  • gosi-a-k 17.02.12, 12:13
    Dokładnie, jak córka jest zmęczona to też jej odpuszczam sprzątanie smile
  • el_elefante 17.02.12, 12:39
    Z wyrzucaniem to jest trochę ślepy zaułek. Sama siebie zapędzasz w kozi róg - powyrzucasz mu np. kredki, i co? Nie będzie miał kredek? Kupisz mu następne? Czasami taka groźba działa, a czasami nie. Na mojego syna raz podziałało, ale nie miałem jak dotąd ochoty tego powtarzać. Może dlatego, że do sprzątania zabawek mam dość liberalne podejście. Syn ma swój pokój, i tam lądują jego zabawki z całego mieszkania. Na szczęście dużo bawi się w tym pokoju. Dopóki radzi sobie sam, to się nie wtrącam. Ale gdy chce abym się z nim pobawił, to mówię: synu, ale tu miejsca nie ma, trzeba trochę posprzątać, bo gdzie rozłożymy te drogi? Chodź, ja ci pomogę. I tak jakoś od słowa do słowa sprzątamy, aczkolwiek bez entuzjazmu.
    Samo hasło "posprzątaj" jest zbyt ogólne i trudne do ogarnięcia. Trzeba je rozłożyć na czynniki pierwsze, czyli proste i jasne zadania: te klocki do tego pudełka, auto na półkę itd. Nic nowego, ale czasem się o tym zapomina.
    Generalnie im mniej presji, tym łatwiej. Nie chodzę wiecznie za dzieckiem żeby jedno posprzątał zanim się zacznie bawić drugim, jest to zresztą sprzeczne z moją własną naturą. Mieszkanie jest przestrzenią, w której się żyje i nie sposób utrzymać w nim nieskazitelny porządek w sposób ciągły smile Ale za to zawsze w sobotę rano jest u nas czas sprzątania całego mieszkania. Konsekwencja tego działania sprawiła, że jest to w miarę akceptowane przez młodzież, której się zdarza w przypływie dobrej energii pomagać w wycieraniu kurzy czy myciu podłogi. Również łatwiej wtedy daną młodzież nakłonić do posprzątania - trzeba to pozbierać, bo tato będzie odkurzał i musi mieć miejsce. Niekiedy zwykła logika działa cuda.
    Bywa, że synowi zwyczajnie nie chce się sprzątać czegoś w danej chwili. Ponieważ ja tą niechęć doskonale rozumiem, to nie robię z tego afery. Nie to nie, posprzątasz później. Czasem nie chce posprzątać, ale w coś się ze mną bawić. Wtedy mogę powiedzieć, że pobawimy się jak posprzątasz. Tłumaczę, że ja proszę a ty nie robisz, więc ja nie zrobię gdy ty prosisz. To prosi z kolei żeby mu pomóc sprzątać, albo się obraża, rożnie, zależy od układu plam na słońcu.
    Zdarza się, że sam wezmę i coś posprzątam i nie ma z tego powodu żadnego problemu.

    Oczywiście to wszystko dotyczy mojego dziecka, w przypadku innego najprawdopodobniej zupełnie się nie sprawdzi. Co by się jednak nie sprawdziło, warto skupić się na zachowaniu spokoju i nie napinaniu się z tak błahych powodów jak rozrzucone kredki. W końcu moje własne zdrowie psychiczne (może tak do końca zdrowy nie jestem, ale szanuję to co mam) też jest ważne.
    --
    Nigdy nie porównuj tego, co masz w środku, z tym, co ktoś inny ma na zewnątrz. H.MacLeod
  • toya666 23.09.14, 21:46
    El_elefante, pięknie ująłeś moje myśli! wink
    Po pierwsze trzeba dać dziecku przykład. Zatem rodzic bałaganiarz nie może wymagać od dziecka nieskazitelnego porządku!! (u nas przykładowo jest ogólny porządek w domu, w salonie jest zawsze czysto i schludnie, ale już w kuchni bywa bardzo różnie, naszego łóżka też raczej nie ścielimy itp.).
    Po drugie czy rozrzucone kredki to koniec świata?
    Po trzecie zdrowie psychiczne wszystkich członków rodziny - to się liczy smile

    Kiedyś widziałam fajną tabliczkę na drzwi, to moje motto: "Please excuse the mess at home, the children are making memories" smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6qps6iqm4hkkm.png
  • summerland 15.02.18, 17:18
    Pewnie tego nie przeczytasz, ale mysle, ze masz dobre i zdrowe zasady jezeli chodzi o postepowanie z dziecmi
  • deodyma 17.02.12, 13:06
    probowalas sprzatac razem z nim?
    my tak robilysmy, skutkowalo.
    dzis ma 4 lata i sprzata sam.
  • budzik11 17.02.12, 15:10
    Proste - albo sprzątają oni, albo ja, przy czym ja wywalam do śmietnika (kosz na śmieci w domu) i mogą sobie ew. potem z niego wygrzebywać. Wolą więc sprzątnąć np. kredki z podłogi niż wyciągać ze śmieci.
    Dodam też, że pilnuję tylko sprzątania na naszej wspólnej przestrzeni - do ich pokoi nie ingeruję, tam sobie mogą wcale nie sprzątać zgodnie z cytatem "mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić" wink Ale ich rzeczy w salonie, kuchni czy gdzie tam nie toleruję i przed pójściem spać muszą wszystko zabrać (bo oczywiście bawić się mogą, ale po zabawie wszystko ma wrócić do ich pokoi).
  • joshima 17.02.12, 15:28
    bbuziaczekk napisała:

    > To ja zapytam jak nauczyc 3 latka sprzatania po sobie ?
    > Mam z tym ogromny problem bo nie chce sprzatac zabawek po sobie.
    A sprzątasz z nim, czy tylko mu nakazujesz?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • twojabogini 17.02.12, 17:37
    Najlepiej sobie odpuścić. I dziecku też. Sprzątniecie kredek zajmie ci góra 5 minut. Negocjowanie sprzątnięcia kredek z trzylatkiem zajmie ci 1,5 godziny, a efektem będą pomazane panele i nie sprzątnięte kredki.
    Oczywiście nie oznacza to, że masz zrezygnować z wdrażania dziecka do sprzątania. Najlepiej ustalić stałe punkty dnia kiedy po prostu się sprząta. Np. przed wyjściem na spacer, przed snem. Optymalnie sprzątasz razem z dzieckiem - ja sprzątnę samochody a ty wrzucisz miśki do pojemnika. Słowa zachęty mile widziane - jak szybko ci idzie, o nawet spod łóżka posprzątałeś itd. Trzylatki chętnie włączają się we wspólne czynności, za to niechętnie wykonują polecenia. Choćby dlatego, ze wbrew pozorom nie zawsze jest im łatwo ustalić czego od nich się oczekuje, a zabałaganiony pokój po prostu je przeraża, nie wiedzą od czego zacząć. Polecenie sprzątnij kredki też może być zbyt ogólne. Lepiej powiedzieć włóż wszystkie kredki do pudełka, albo przynieś wszystkie kredki na stolik. Bo sprzątanie oznacza różne rzeczy - czasem nawet wyrzucenie (trzylatek może poważnie bać się, że mama oczekuje, że wyrzuci swoje kredki, bo ostatnio jak sprzątała po obiedzie to wyrzuciła resztki do kosza, więc stosuje uniki - siku, jeść, pić - w końcu lubi swoje kredki).
    Trzylatek to jeszcze głuptasek.
  • bbuziaczekk 17.02.12, 19:07
    Ja kurcze nie mam cierpliwosci do takiej konsekwencji. Tymbardziej ze pod nogami nam sie placze jeszcze 15 miesieczna corka, ktora zawsze musi akurat wleźć w sam srodek tego balaganu. Ehhhh

    Najpierw prosze go kilka razy o popsrzatanie grzecznie.
    Potem nastawiam minutnik i mowie ze nie bedzie ogladal bajek dzisiaj jak nie zdazy posprzatac.
    Potem proponuje mu ze mu pomoge i bedziemy sprzatac razem.
    Wszystko na nic....
    Potem to ja sie denerwuje, on sie drze i konczy sie to tym ze ja sprzatam albo a desperacji wywalam do kosza ale to dziala odwrotnie bo mi mowi ze ok mam wyrzucic. Wiec juz nie wyrzucam.
    W jego pokoju nie kaze mu sprzatac. Niech wszystko lezy. Ale sprzatamy jak potrzebujemy np miejsce na cos lub trzeba powycierac podlogi to zawsze my sprzatamy z mezem a mlody nie. Czasami jak ma dobry humor i checi to nam pomoze ale zadko.
  • bbuziaczekk 17.02.12, 19:09
    No a chodzi o sprzatanie zabawek i ubran lezacych w innych pomieszczeniach. Bo leza wszedzie, nawet w lazience
  • bbuziaczekk 17.02.12, 20:08
    Nie kluccie sie bo po co ?
    Kazda miala tylko napisac jak uczy lub uczyla sprzatania 3 latka. A jak narazie to wiecej jest przemadrzania sie niz rad. Kaza metode warto wyprobowac a nie klucic sie ktora by to zastosowala a ktora nie.
  • hatsu33 17.02.12, 22:10
    Ja nie nauczylam jeszcze... nie mam w sobie tyle sily aby byc konsekwentna, po prostu nie mam, wiec zeby byc fair w stosunku do mojego 3latka to albo sprzatamy razem, albo wcale nie sprzatamy, albo czasem ja sama wieczorem sprzatam.. Mam tez 15mies malucha ktory przeszkadza skutecznie, nie tylko w tym ewentualnym sprzataniu, ale tym, ze tez musze mu poswiecic czas - nie mialabym czasu aby godzine sprzatac z 3latkiem, tj. tlumaczyc i czekac.
    Jak beda oboje wieksi - przejdziemy do sprzatania. Na razie - coz, jest jak jest.
  • bbuziaczekk 17.02.12, 22:34
    Dokladnie mam tak samo. Nie mam cierpliwosci i do tego 15 miesieczna corke ktora sie placze pod nogami, marudzi i dodatkowo ten balagan jeszcze bardziej rozwala, rozprasza wszystkich, jest zazdrosna ze jej sie nie poswieca uwagi w tym czasie. Wiec nie dam rady sterczec 1-2 h i namawiac mlodego do sprzatania.
    Moze faktycznie jak narazie dobrym sposobem bedzie poprostu sprzatac samemu a jego namawiac do pomocy.
  • dzoaann 20.02.12, 15:25
    po pierwsze wyluzuj, denerwujesz sie, a maly sie stawia i tyle. Potraktuj sprzatanie jako wspolna zabawe, wyscigi, rozpoznawanie kolorow, czy jakies inne pomysly i tak jak radza dziewczyny- nie uzywaj slowa "sprzatnij", mow konkretnie co ma zrobic i pomagaj dziecku. Metode karania jezykiem itp sobie daruj, bo tylko zestresujesz siebie i dziecko... szkoda zycia na walke z 3latkiem.
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • summerland 15.02.18, 17:27
    Chyba powinna sie nauczy cierpliwosci. Czytalam kiedys madra sentecje, jednego co dzieci nas ucza to cierliwosc.
  • kubona 17.02.12, 23:03
    zacznij się bawić w sprzątanie. i nie nazywaj tego sprzątaniem. u nas działały wymyślone przeze mnie historie np:
    najazd kosmitów, chowamy zabawki, bo nie mają gdzie wylądować.
    wielki mecz na ziemniaki, boisko trzeba zrobić
    zakupy dziś robimy! dostawał torbę i chodził zbierał zabawki po mieszkaniu, potem bawiliśmy się w sklep na przykład
    albo siadałam na podłodze, brałam do ręki zabawkę i pytałam czy wie, gdzie to leży, on odnosił na miejsce. opowiadałam róże historie, jak to zabawkom zimno, smutno, głodne są, boja się spać poza pokojem syna,

    nie kazałam mu sprzątać, bo to na trzylatka nie działa. lepiej sprzątanie zamienić w zabawę, wtedy jest przyjemne z pożytecznym. raz zabrałam na tydzień klocki, położyłam wysoko na półkę, tak by je widział, pokazałam na kalendarzu kiedy oddam, i codziennie tłumaczyłam, dlaczego zabrałam. nigdy więcej nie musiałam zabierać zabawek.
    czasem stawiałam kosz na środku i mówiłam że na pewno nie da rady wrzucić tam zabawek zanim ja coś zrobię. albo zanim skończy się piosenka, albo kto pierwszy.......
    trzylatek to maluch wciąż potrzebuje pomocy i czasu który mu się poświęca. nawet kosztem dwudaniowego obiadu. a no i zasady: malujemy tylko przy stoliku, klocki układamy na małym dywaniku, bo sie pogubią (krasnoludki zabiorą). ale zeby to było atrakcyjne, musi to robić z kimś. sam się znudzi/zainteresuje czym innym bardzo szybko
    --
    KUBA UR. 22 MARCA 2005r. godz 9:10
    mamy swoje skarby, mamy coś czego nie zabiorą namsmile
    owczarnia
  • joann_80 18.02.12, 10:54
    u nas zawsze działa sprzatanie poprzez zabawę. Zbieranie klocków - mama zbiera czerwone, syn zielone, potem mama zbiera niebieskie a syn żółte i na wyścigi. Zbieranie kredek = zadania dla syna: "a teraz poszukaj czerwoną kredkę i wrzuć ją do pojemnika" i tak każdy kolor po kolei. Zbieranie samochodzików to "kładzenie do łóżeczka" w tym wypadku papierowa torba z Zygzakiem McQueen gdzie "śpią" wszystkie samochodziki. i tak dalej , wszystko zależy od Twojej inwencji. Warunkiem jest czynne uczestniczenie w porządkach, nie ma nic gorszego jak stojąca nad głową i gderająca matka-maruda. Nie znam dziecka, które posłuchałoby w takiej sytuacji.Z czystej dziecięcej przekory zawsze powie "nie", albo "nie chce mi się" albo poda milion innych powodów by nie sprzątać, a dzięki takim "zabawom" sprzątanie nigdy nie kojarzy się źle. Warto spróbować.
  • jerzozwierza 20.02.12, 13:17
    Moje dziecko (2,5) jest uczone sprzątania od dawna. Nie stosujemy żadnych kar ani mega presji- uważam, że to by go zniechęciło na zawsze. Ponieważ ja nienawidzę sprzątania, staram się, by dla mojego dziecka było czynnością wykonywaną bez wewnętrznego przymusu i niechęci. Zamieniam to w zabawę. I tak odkąd się dało uczestniczył w moich domowych pracach- razem wrzucaliśmy pranie do pralki (wrzucanie, wyjmowanie, rozwieszanie- wszystko jest wielką atrakcją; nie czepiam się, jeśli jakiś dres jest ciągany trochę po podłodze). On "nastawia" pralkę, włącza ją. Odkurzacz kocha. Wycieranie kurzów i mycie podłogi w rytm muzyki- uwielbia. Kocha też zmiotkę do zamiatania. Zawsze po każdej zabawie (albo serii zabaw) zbieramy zabawki "żeby mieć miejsce na następną zabawę". Nie wywieram presji czasowej, że musi się to stać szybko. Nie czekam jednak, aż mieszkanie będzie trudne do odgruzowania. Jeśli moje dziecko nie chce sprzątać, deklaruję, że "mogę mu pomóc" (nigdy nie formułuję tego "pomóż mamie sprzątać"). Jak się ociąga, ja też się ociągam z następną zabawą. Jeśli widzę, że ma mega niechęć do sprzątania, nie naciskam. Też miewam mega niechęć do sprzątaniawink Jak coś mu spadnie (np. kredka, widelec) i chce, żebym podniosła- odmawiam. Komu spadło, ten podnosi. Jeśli chce sam (gdy ja nie mam potrzeby sprzątać) bawić się ścierkami- proszę bardzo. Nigdy niechęć do sprzątania nie powoduje u nas spięć- staram się robić z tego zawsze zabawę. Myślę, że gdybym mojemu synkowi "kazała" sprzątać, dawała kary i wywierała nacisk... Nie robiłby tego. Sprząta, bo to jest też zabawa, nie obowiązek. Byliśmy ostatnio na małym spędzie. Tylko moje dziecko pognało po zmiotkę gdy się coś tam wysypało i próbowało sprzątać (jasne, że skończyło się pomocą dorosłych), przed wyjściem tylko on pomagał zbierać zabawki. Może dlatego, że ich właścicielką była uwielbiana ciociawink Dla niego sprzątanie to robienie czegoś wspólnie z lubianym dorosłym. Prawie tak samo przyjemne jak podawanie narzędzi ze skrzynki gdy trzeba coś naprawić. Pewnie mu minie z wiekiemwink
  • mama_kotula 13.09.14, 16:32
    U nas sprzątają wszyscy. Młoda (w grudniu kończy 3 lata) widzi, że wszyscy równo zasuwają i również zasuwa, a przynajmniej się stara. Przy czym tak, najczęściej trwa trochę czasu, zanim da się przekonać - odpuszczam jej sprzątanie zabawek jak widzę, że jest bardzo zmęczona, wtedy proszę np. żeby pozbierała tylko figurki zwierząt (jedną rzecz). I z reguły zbiera. Chętniej to robi, jak widzi, że jej pomagam, a nie stoję nad głową i wymagam.

    Natomiast ogólnie jest u nas tak, że wszyscy biorą udział w dbaniu o dom, równiez ci najmłodsi - i nie tylko o swoje podwórko (swój pokój i zabawki), ale też o pomieszczenia wspólne - np. starsze dzieci sprzątają i myją swoją łazienkę, przedpokój, zmywają naczynia, robią porządek w dużym pokoju wspólnym. Młoda dostaje prace na miarę swoich możliwości - sprzątanie stołu po posiłku, ścieranie blatu, zamiatanie okruchów, wynoszenie rzeczy do prania, składanie i segregowanie małego prania (majty, skarpetki), pomoc w rozpakowywaniu zakupów. Nie, nie zawsze robi to chętnie, ale i ja nie zawsze mam ochotę na gotowanie obiadu ani na mycie podłogi przecież.

    W sytuacji opisanej - rozwalania kredek po pokoju - staram sie zamienić to w zabawę. Albo biorę kartkę i zaczynam rysować, po czym nagle brakuje mi zielonej kredki, idź, Marysia, podaj, tam pod kaloryferem leży. I tak dalej. A czasem po prostu zostawiam i leżą tak do momentu, kiedy zarządzam ogólne sprzatanie. Nie proszę 100 razy, bo to nie działa.
  • enula86 13.09.14, 17:28
    Nasza ma 3 lata i jak była mniejsza było że jak chce się bawić innymi zabawkami te wcześniejsze musi sprzątnąć te. Nie sprzątnęła to nie bierzemy nowych. Oczywiście sprzątamy razem. Również jak idziemy na zewnątrz to pierwsze musimy posprzątać.
  • toya666 23.09.14, 21:35
    Jak się mój zapiera rękami i nogami przed sprzątaniem, to czekam aż mnie o coś poprosi (flamastry, plastelina itp. są tylko w zasięgu dorosłych). Wtedy mówię, że mu dam, jak posprząta zabawki, którymi już się nie chce bawić. ZAWSZE działa.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6qps6iqm4hkkm.png
  • mamka9 23.09.14, 23:00
    Mój syn ma 4 latka ale mając 2.5 już sprzątał swój pokój, segregowal puzzle na jedną półkę, książki na drugą, autka do pudełka zielonego, klocki do innego...wszystko pięknie układał.czasem mu pomagałam aby było szybciej, wrzucalam nie do tych pudelek to zwracał mi uwagę: mama gapa.odkurzacz uwielbia, jak wycieram kurze dostaje swoją szmatkę.nie musiał go zmuszać





    sam.chętnie sprzata.podnieść.lizakmyć, piż poduszkę
  • mamka9 23.09.14, 23:03
    Każde dziecko jest inne, życze wytrwałości.warto wszystkich sposobów.mam drugiego syna 2.5 też nie problemów ze sprzątaniem.
  • kj-78 23.09.14, 22:54
    Ja sie nie spinam, jak starsza miala 3 lata to nie sprzatala, teraz w wieku 5 lat robi to z upodobaniem. Jak konczymy sie bawic, to razem sprzatamy. Starsza wiecej, 3-latek wrzuci swoje samochody do pudelka, a ja ogarniam reszte. Zupelnie do mnie nie przemawia robienie godzinnej awantury zamiast posprzatania razem z tak malymi dziecmi w 5 minut. Zwlaszcza, ze widze, ze starsza bez wdrazania przeze mnie sama stala sie mistrzem sprzatania i wszystko slicznie uklada, lacznie z butami wszystkich domownikow w przedpokoju smile Moja rada: wiecej luzu! Jesli dziecko wspoluczestniczy w sprzataniu, to nie szkodzi, ze wrzuci 2 klocki do pudelka, a ty reszte - razem sprzatacie i jest milo smile

    --
    Elunia 01.07.2009
    Martin 04.01.2011
  • tusia_155 21.01.18, 12:00
    Witam,
    Taki problem z dzieckiem dotyka wielu rodziców. Na początek zaproponowałabym, aby zrezygnować z wydawania poleceń i próśb kierowanych do dziecka. Nie mówmy dziecku, co ma zrobić. Dzieci tego nie lubią i wtedy często się bronią i buntują. Nie przekazujmy gotowego rozwiązania. W ten sposób pozbawiamy dziecko samodzielności. Pozwólmy mu dokonać wyboru. Zapytajmy np. Czy wolisz układać misie czy samochodziki?
    Po drugie, warto rozmawiać z dzieckiem, wytłumaczyć mu na spokojnie, dlaczego dla nas rodziców tak ważne jest utrzymywanie porządku. Można ustalić zasady, które będą panować w domu, np.: po zabawie sprzątamy zabawki na swoje miejsce. Ważne w tym wszystkim jest to, w jaki sposób z nim rozmawiamy. Warto przedstawić swój punkt widzenia, a później poprosić o jego zdanie. Pamiętajmy, że dziecko ma prawo mieć odmienne zdanie niż to, które oczekujemy. Komunikacja może być kluczem do rozwiązania problemu. Dziecko będzie miało poczucie, że może samodzielnie myśleć i podejmować decyzje. Wchodząc z nim w rozmowę, możesz mu zakomunikować np.: Nie masz ochoty posprzątać swoich zabawek, rozumiem, ale zrobił się tutaj bałagan. Zaproponuj jak rozwiążemy wspólnie ten problem. Tym sposobem zmusisz dziecko do myślenia. Ono poczuje, że to właśnie do niego należy podjęcie decyzji.
    Trzeba pokazać dziecku, że sprzątanie nie musi być czymś strasznym. Warto zamienić tę czynność w formę zabawy, tak jak radzą moje poprzedniczki. Spędzicie wspólnie czas, a dziecko nie potraktuje tego, jako zadania do wykonania, lecz jako świetną zabawę. Możesz organizować ze sprzątania zawody np.: kto wrzuci więcej samochodzików do pudełka. Zasady można modyfikować i następnego dnia ustalić inne polecenie. Możesz również pozwolić, aby to dziecko zaproponowało reguły układania zabawek. Kiedy spędzacie czas na zabawie, warto poinformować dziecko trochę wcześniej, że niedługo kończymy, bo jest już późno, lub trzeba przygotować obiad itp. Pozwoli to dziecku przyswoić informację o końcu zabawy.
    Kiedy dziecko posprząta swoje zabawki, warto je chwalić, dziękować za wykonaną pracę, podkreślając jego samodzielność. Doceniając pomoc dziecka w sprzątaniu, motywujemy je do dalszego działania.
    Aby poznać więcej praktycznych wskazówek, dotyczących wdrażania dziecka w świat sprzątania lub co robić w sytuacjach, kiedy nasze dziecko odmawia wykonywania poleceń, polecam przeczytać książkę pt. „Moje dziecko nie chce sprzątać. Praktyczne porady, jak nauczyć dziecko dbania o porządek”, autorstwa Magdaleny Goetz. Można znaleźć w niej wiele rad, które warto zastosować przy tego typu problemach.
    Pozdrawiam

  • mja-15 16.02.18, 08:56
    Jak nie sprząta i dostaje jeszcze do tego złości czy wścieklizny, to mówię, że wezmę wielki worek na śmieci, spakuję zabawki i oddam innym dzieciom. Na porządek dobrze robi też odkurzacz. Zaraz biegnie sprzątać. wink
    Abstrahując, że jeśli nawet sprząta, to zajmuje mu to z godzinę lub dwie, bo większość czasu spędza na zabawie, a nie na sprzątaniu. tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.