Dodaj do ulubionych

dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszkola ?

29.02.12, 08:59
To że puszczacie to wiem, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku. Pytam się: dlaczego to robicie ? Myślicie że dziecko mi nie powie, że cała noc faszerowałyście je lekami żeby tylko poszło do przedszkola ?

Porażka jak patrzę na zachowanie niektórych rodziców.Przeżyłam juz chyba wszytsko, nawet to że rodzic przyslał dziecko z grypą żołądkową do przedszkola, z grypą, ospą wietrzną, świnką itd.
Edytor zaawansowany
  • anel_ma 29.02.12, 09:20
    nie puszczam tongue_out
    bo nie choruje smile
    nawet bym chciała, zeby cos pokasłała, czy coś, bo przydało by mi sie kilka dni wolnego od pracy, jakies zwolnienie na dziecko na przykład smile
  • anetchen2306 29.02.12, 09:34
    "To że puszczacie to wiem, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku"
    Ja pracuje w szkole i nie pamietam, kiedy ostatnio choroba mnie do lozka polozyla (nie liczac jelitowki). Skoro tak czesto lapiesz infekcje, jako osoba dorosla, to cos z Toba nie tak. Bo to, ze dzieci przedszkolne i szkolne choruja, to raczej prawidlowosc. Jak tak czesto choroba powala cie na lopatki, to moze czas pomyslec o szczepieniach np. p grypie, bo w "grupach ryzyka zawodowego" jest to zalecane (sama jestem zaszczepiona p/rozyczce, swince, ospie, p/pneumokokom). I w "mojej" szkole frekwencja wsrod nauczycieli jest praktycznie wzorowa (nie liczac nieobecnosci z powodu doksztalcania sie).
    Skoro ty tak czesto chorujesz - kazdy weekend w lozku, normalne to nie jest - to moze powinnas rozwazyc opcje, ze to TY roznosisz bakcyle i to TY zarazasz dzieci tongue_out ?
  • zuzankas 29.02.12, 17:19
    Pracowałam i w szkole, i w przedszkolu. Różnica w zachorowalności nauczycieli duża. W przedszkolu są chyba jednak nieco inne wirusy/bakterie/czy nie wiem co tam, ale ja choruję, pracując tu. Dodam, że w szkole nie chorowałam właściwie wcale. Bez szczepień!
    --
    Julka, 3 lutego 2009
  • anetchen2306 29.02.12, 19:20
    Moja corka chodzi do przedszkola (przyjmuja od 2-go roku zycia). Personel jakos tez notorycznie nie choruje, bo bysmy zauwazyli braki. Ponadto miedzy przedszkolakiem a dziecmi ze szkoly, w ktorej pracuje, jest roznica 1-2 lat, wiec watpie, ze choruja "na cos innego" (jelitowki, przeziebienia to najczestsze "choroby") niz "twoje" wink Nie zdarzaja sie za to epidemie ospy/swinki/rozyczki bo dzieciaki praktycznie wszystkie wyszczepione, personel tez. Jedyna epidemia sa wlasnie roznorakie jelitowki lub szkarlatyna. Ale zeby powrocic do przedszkola/szkoly po w/w potrzebny jest atest lekarski.
  • zuzankas 05.03.12, 07:34
    Napisałam o moich doświadczeniach. A są takie, jak opisałam wyżej. Nie sądzę, żeby nagle tak bardzo spadła mi odporność, bo nie było ku temu żadnej przyczyny (poza zmianą miejsca pracy).

    --
    Julka, 3 lutego 2009
  • katisza 04.03.12, 13:01
    a ja odpowiem tak .Praca w przedszkolu jest inna niż Twoja w szkole .Ty masz swoje biurko i dzieci siedzą w ławce, na przerwie wywietrzysz sobie salę i tyle .W przedszkolu dzieci przytulają się do Pań, Panie wycierają im nosy(w szkole już nikt nie wyciera dziecku nosa ), chodzą z nimi do toalety ( maluszki ) bawią się z nimi blisko a nie prowadzą zajęć przy tablicy.
    Nie porównuj pracy nauczyciela w szkole i w przedszkolu .Poza tym dzieci w szkole chorują już mniej przynajmniej spora ich część.
  • mruwa9 29.02.12, 09:36
    choroba chorobie nierowna.
    Banalny katar to nie powod, zeby siedziec w izolacji (i zeby rodzic z tego powodu zarywal prace). Wiekszosc przedszkolakow chadza zasmarkanych od ucha do ucha i nic sie nie dzieje. W przypadku biegunki wirusowej nie ma zmiluj sie- mozna wrocic do przedszkola, jesli od ostatnich wymiotow/luznego stolca minelo co najmniej 48 godzin.
    Z drugiej strony- personel przedszkola zwykl dzwonic do pracy i w trybie pilnym kaze odbierac dziecko z wirusowa infekcja oczu. Fakt, infekcja mocno zarazliwa, ale dziecko mimo wszystko w swietnej kondycji ogolnej, bez goraczki, bawi sie, jest wesole i zupelnie nieswiadome, dlaczego rodzic ma w pracy wszystko rzucic i na sygnale przyjezdzac odebrac mlode, bo ma czerwone oko.
  • surusi81 29.02.12, 10:07
    i przez takie podejście do choćby banalnego kataru, moje dziecko musiało zrezygnować z zajęc w grupie, bo miesiąc w miesiąc chodziła zasmarkana, co doprowadziło do gigantycznego przerośnięcia wszystkich migdałków! ledwo ją wykurowałam, poszłam do klubu malucha, a tam oczywiście zawsze (podkreślam ZAWSZE) znalazł się jakiś zakichany, zasmarkany rodzynek rozsiewający bakcyla banalnego kataru. DZiękuję Wam, rodzice wyluzowani, że katar nie choroba, że praca, że pieniądze, bo dzięki Wam moje dziecko ma problemy z mową, tak jej wszystko przerosło, w nocy nasłuchuję czy czasem nie ma bezdechów, a chrapie jak stary górnik. DZięki wam to ja siedzę w domu, to ja wydaje pieniądze na kolejne leki, kolejne wizyty u lekarza i teraz czekam tylko aż mała jeszcze troche podrośnie i będzie miała usuwane migdały. i przez wasz banalny katar będzie poddana ryzykownej narkozie!!!
  • silje78 29.02.12, 10:25
    a skąd założenie, że twoje dziecko ma migdał przerośniety z powodu kataru innych dzieci? chyba troche to nadinterpretujesz.
    uprzedzę zarzuty. nie puszczam chorego dziecka do przedszkola, a katar to dla mnie objaw rozpoczynającej się infekcji.
    co do autorki wątku to koniecznie powinna zgłosić się do immunologa ponieważ ma ewidentny problem z układem odpornościowym.
    --
    OLA 16/09/2007
  • surusi81 29.02.12, 10:35
    byłam z dzieciem u kilku specjalistów i zgodnie stwierdzili, że to skutek niedoleczonych infekcji, będących następstwem kontaktu z potencjalnymi zarazicielami. Migdały na "dojście do siebie" po jakiejkolwiek infekcji potrzebują co najmniej kilku miesięcy okresu zdrowia, ale moje dziecko nie miało tej szansy, bo jak wspomniałam w grupie zawsze znajdowało sie chore dziecko, gdzie po kilku dniach córka znów łapała katar i wszystko zataczało błędne koło. od 4 miesięcy nie uczęszcza już na zajęcia i dziwnym zbiegiem okoliczności od tamtej pory nie zachorowała ani razu! migdały jednak już są w tak opłakanym stanie, że nie mogą się zregenerować sad I podkreślam, że nie separuję dziecka od kontaktu z innymi dziećmi czy dorosłymi, bawi się z kuzynami chodzącymi do przedszkola i szkoły. Po prostu tak ciężko zrozumieć Wam rodzicom, że w małych zamkniętych pomieszczeniach, mało wietrzonych, dużo łatwiej o zarażenie się dzieci? i może jednego dziecka glupi katar nie powali na kolana, ale inne może ponieść tego dużo poważniejsze konsekwencje... troche empatii i wyobrażni, ludzie...
  • mymamba 29.02.12, 11:50
    zrozum że nie każdy może sobie pozwolić brać zwolnienie miesiąc w miesiąc na katar dziecka, trochę zrozumienia, z punktu widzenia takiego rodzica to ten komu przeszkadzają katary niech rzuci prace i siedzi sobie ze swoim dzieckiem w domu
  • surusi81 29.02.12, 12:27
    odpowiedź godna właściciela psa, który wysrywa go na środku placu zabaw i mówi, niech sprząta ten, komu przeszkadza! tyle w temacie.
  • silje78 29.02.12, 13:29
    "> odpowiedź godna właściciela psa, który wysrywa go na środku placu zabaw i mówi,
    > niech sprząta ten, komu przeszkadza! tyle w temacie."
    100% RACJI!!!!
    --
    OLA 16/09/2007
  • perelka121 02.03.12, 11:48
    Zgadzam się całkowicie!!!!!!
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/0a4d5a7547.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/b85b92dd96.png
  • kannama 29.02.12, 13:20
    skoro skutek niedoleczonych infekcji, to raczej Ty za wcześnie puszczałaś dziecko do klubiku...a co do migdałów- gdyby to była az taka prosta zależność, to większość dzieci miałaby je przerośnięte...Mój syn akurat nie chodzi nigdy do przedszkola chory/oslabiony bo moi rodzice sa na emeryturze i zawsze chetnie się nim zajma...ale nie kazdy sobie może pozwolić na zwolnienia w pracy z powodu kataru....
  • betty842 29.02.12, 21:54
    kannama napisał:

    > skoro skutek niedoleczonych infekcji, to raczej Ty za wcześnie puszczałaś dziec
    > ko do klubiku...

    Własnie miałam to napisaćsmile.
    Również zgadzam sie z tym,ze nie każdy rodzic może sobie pozwolić na L4 z powodu kataru dziecka.
    No i własnie tez mnie zastanawia dlaczego wiekszość dzieci nie reaguje przerostem migdałków z powodu częstych infekcji...Może dziecko było chowane "pod kloszem" i teraz matka dziwi sie,ze dziecko wiecznie chore.Mój syn bardzo często ma katar-lekarka twierdzi,że to "skutek uboczny przedszkola" a laryngolog,że prawdopodobnie ma alergię. Może i faktycznie ten drugi ma rację bo przepisał młodemu leki na katar alergiczny i było ok.
  • cytrusowa 29.02.12, 22:04
    no halo! autorko watku - skoro dzieci musza sie przyzwyczaic, przechorowac te wielka zmiane, jaka jest dla nich kontakt z wieksza grupa dzieci, to niby dlaczego dorosly tak nie ma reagowac???
    po prostu przechorujesz swoje i bedzie spokoj.
    a za dwa lata odpuscisz sobie siedzenie w domu i wygrzewanie sie w weekend i zaczniesz chodzic do przedszkola z lekkim katarem.
    to na bank.
    ja jakos zdrowa zawsze bylam ale jak dzieci zaczely chodzic do przedszkola, to solidarnie z nimi choruje i nie ma zmiluj sie. nie odpoczywam w weekend.

    a teraz Ci odpowiem na pytanie:
    puszczam z katarem, bo to nie jest choroba!!!
    Puszczam, bo dziwia sie dlaczego moje dzieci nie chodza do przedszkol,a, jak je przytrzymalam przy infekcji - pierwszy tydzien cora nr 1, drugi tydzien cora nr 2.
    tutaj dziecko z katarem to takie samo jak to bez kataru. do kaszlu podobnie.
    oczywiscie ze mocny, mokry i napadowy kaszel, dzieki ktoremu dziecko nie moze funkcjonowac nie jest wskazany u przedszkolaka....

    --
    http://img535.imageshack.us/img535/8458/signaturein.gif
    Póki mi starczy sił, będę marzyć i będę żyć. Czasu jest coraz mniej więc wykorzystać chcę każdy dzień
  • bacha1979 29.02.12, 13:46

    > i przez takie podejście do choćby banalnego kataru,


    Dają lekarze L4 (na 3 tygodnie czy więcej)na katar dziecka???
    Nie sądze.
    Ja mam zawsze chętnych do pomocy teściów i L4 biorę sporadycznie, ale nie każdy jest w tej komfortowej sytuacji.
    Wymagasz empatii, ale tylko od drugiej strony?
  • pamplemousse1 29.02.12, 14:24
    na banalny katarek czy kaszelek dziecko się uodparnia z czasem
  • alfa36 29.02.12, 09:36
    Sama nie wiesz, co piszesz.
    Ja nie puszczam mlodego chorego, tylko wiecznie myśle, co z nim począć w razie choroby. Jakbym miala chodzic na L4 w pierwszym i drugim przedszkolnym roku mojego dziecka, to moglabym przesiedziec większa cześć roku na zwolnieniach.
  • anel_ma 29.02.12, 13:52
    wiem, co piszę
    moje dziecko po prostu nie choruje, nawet kataru nie ma
    jak miała coś drobnego - katar, kaszel na jesieni, to wzięłam wolne (nie mam problemów w pracy, mogę brać L4) i siedziałam z dzieckiem w domu

    ale nie zazdroszczę "wolnego" mamom chorych dzieci, jeśli o to ci chodzi smile
  • memphis90 29.02.12, 09:46
    Dla wygody przedszkolanek, oczywiście. Wszak moje zasmarkane dziecko w mig położy na łopatki całą zdrowiusieńką grupę i panie będą miały mało roboty z opieką nad cudem ostałą piątką czy szóstką maluchów. I nie będą musiały cudować z otwieraniem okien po rytmice, żeby poprzeziębiać wychowanków.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • anetchen2306 29.02.12, 09:54
    ot i co! Ja wczoraj z "moja" grupa drugoklasistow bylam na otwarciu sezonu w lodziarni ... z degustacja oczywiscie big_grin
  • pamplemousse1 29.02.12, 14:29
    brawo! takiego podejścia nam trzeba smile też rozpoczęłam z synami sezon lodowy smile)
  • memphis90 01.03.12, 20:20
    Zazdroszczę, ja też chcę na lody! Ale- moje dzieciaki to z tych poczwar, co jedzą lody o każdej porze roku smile
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • deodyma 29.02.12, 10:11
    wsadzilas kij w mrowiskosmile
    tak swoja droga, to nie tylko do przedszkoli rodzice posylaja chore dzieci, ale i do szkol.
    znam prfzypadek rodzicow, ktorzy chora corke( zapalenie oskrzeli), codziennie wysylali do szkoly, poniewaz musieli wypracowac premie, co bylo najwaqzniejsze a ze dzieciak chory...
    przeciez predzej czy pozniej wyzdrowiejesmile
  • mojemieszkanie24 29.02.12, 10:37
    Ustalmy jedno. Choroba nie powala mnie na łopatki ale nie chcę zarażać dzieci zdrowych w przedszkolu dlatego kuruję się w weekend. Idź anetchen2306 czy silje78 pracować w grupie 25 osób gdzie prawie wszyscy są chorzy albo podziębieni i zobaczymy czy nic nie załapiesz. Mialam badania układu i wszytsko jest dobrze. W mojej grupie jest zawsze frekwencja na poziomie ponad 20 dzieci na 25 zapisanych. W innych grupach chodzi po 15… W przedszkolu pracuję pierwszy rok ( wcześniej bylam na wolontariacie czy na praktykach i dzieci nie przychodzily chore- w innym mieście, bo dyrektorka ostro egzekwowała zaświadczenia od lekarza że dziecko może uczęszczać do przedszkola). Oczywiście jak jedno dziecko przyszło z grypą żołądkową to po kilku dniach mialam w grupie kilka osób. Ja dzieci nie zarażam bo jak jestem chora to po prostu zostaje w domu i już. U nas jest też taka sprawa,że dyrektorka przymyka na to oko i niestety ,,przymila” się na siłę do rodziców byle tylko im się w tym przedszkolu podobało i byli zadowoleni. No ale widze tu podejście mruwy9 która nie widzi nic złego w tym,ze dziecko z gilem do pasa czy zapaleniem spojówek siedzi w przedszkolu. Jedyna to normalne podejście do tego z tego co tu widze ma strusi.

    Oczywiście wiem,ze wsadziłam kij w mrowisko bo dla niektórych widzę że tylko ciężkie zapalenie płuc czy białaczka to choroba a z resztą można posłać do przedszkola

    Dalej nie dostalam odpowiedzi na pytanie DLACZEGO puszczacie chore dzieci do przedszkola ?
  • mama-anusi 29.02.12, 10:50
    jak w temacie, w grupie mojej córki na pytanie zadane kilku matkom w szatki w czasie gdy ich dzieci kasłały jak gruźliki odpowiedz była zawsze ta sama : moje dziecko ma alergię!
    Wszyscy to alergiki cholera! moje nie, tylko patrz zaraża się tą ich alergią!
    Dodam, ze w 80% są to mamusie siedzące w domu, wypindzone... ( przedszkole prywatne), twierdzące ze temp 37,8 to nie jest stan infekcji i do przedszkola trzeba posłać.
    Nie ważyłabym się wpuścić mojego dziecka z mega katarem i kaszlem do grupy, nie z obawy o inne dzieci, mam to w nosie po 6 mcach( moim dzieckiem nikt się nie przejmuje)
    a w obawie o zdrowie mojego dziecka !!!!
    ps: jakiś czas temu gó...arz stanął przy drzwiach i kasłał na mnie obrzydliwie gruźliczym kaszlem plując przy tym, za chwilę przyszła mamusia... którą w obecności innch osób zapytałam ze 3,5 latka nie można nauczyć ze jak się kaszle to niekoniecznie trzeba pluć w twarz innym..? nie mówię ze ma pamiętać ze rączką trzeba zasłonić buzię bo to potrafi moja 2 latka, ale chociaż odwrócic głowę w innym kierunku.
    Głupie matki były i będą!

  • betty842 29.02.12, 22:02
    mama-anusi napisała:
    nie mówię ze ma pamiętać ze rączką tr
    > zeba zasłonić buzię bo to potrafi moja 2 latka,

    I źle ją nauczyłaś.Nie zasłania sie buzi rąćzką tylko jeśli sie kaszle to buzię trzeba ukryć w zgięciu łokcia.Jak nakaszle na rączkę (dłoń) to roznosi chorobę.
  • silje78 29.02.12, 11:02
    albo koloryzujesz albo masz ewidentnego pecha.
    moja córka chodzi do przedszkola drugi rok. frekwencja jest różna. w ostatnim czasie nie przekracza 10 dzieciaków na zapisanych 29. jak dziecko kaszle mocno, ma gorączkę czy też wymiotuje to pani dzwoni po rodziców.
    po nas dzowniła raz jak córka zwymiotowała dwa razy, mąż córkę odebrał po 20 minutach.
    co do odpowiedzi na twoje pytanie to powinnas zadać je rodzicom dzieci z twojej grupy, raczej marna szansa, że na nich trafisz.
    --
    OLA 16/09/2007
  • malgosiek2 29.02.12, 23:32
    Chyba faktycznie masz coś z odpornością.
    Albo szczep się na grypę w sezonie albo zaszczep się Pneumo23 albo przejdź sie do por.immunologicznej i zrób badania.
    Albo weź się za porządne hartowanie.
    Idź na L4 jeśli wiesz, że będziesz bardziej chora i sie dolecz.
    --
    Moja mała oaza
    Ulubione miejsce i pozycja kota
  • tijgertje 29.02.12, 13:17
    mojemieszkanie24 napisała:
    W przedszkolu pracuję pierwszy rok

    I tu wlasnie lezy pies pogrzebany. U nas zalecenia sa inne i dziecko MUSI chodzic, jesli nie ma goraczki czy czegos bardzo zarazliwego (ostatnio nawet zaleca sie chodzenie na zajecia z ospa, o ile dziecko dobrze sie czuje, bo ma tak dlugi okres wylegu, ze kto mial sie zarazic, to prawdopodobnie zarazil sie zanim pojawily sie objawy). Siedzialam kiedys z mlodym miesiac w szpitalu. Zaliczylam kilka chorob, choc wczesniej wlasciwie nie bardzo chorowalam. jeszcze na studiach uprzedzano nas, ze pierwszy rok pracy z dziecmi trzeba wlasciwie spisac na straty, bo uklad odpornosciowy musi sie od nowa ustawic na obrone przed dzieciecymi bakcylami. Popytaj wsrod znajomych, zobacz, czy znajdziesz kogos pracujacego w przedszkolu, szkole czy oddziale dzieciecym w szpitalu, kto po rozpoczeciu regularnej pracy nie choruje. W ciagu 2 miesiecy po rozpoczeciu pracy wielu nauczycieli przechodzi ciezkie zapalenie krtani i strun glosowych. ciebie nie dopadlo? I smarki dzieci nie sa tu az tak bardzo winne, po prostu organizm musi sie przystosowac, a wsrod dzieci, nawet wygladajacyhc na zdrowe i tak "fruwa" mnostwo mikrobow, do ktorych nbie jestes przyzwyczajona. Moj maz, ktory przez kilkanascie lat nawet kataru nie mial, po rozpoczeciu przez mlodego sciezki edukacyjnej ciagle cos lapal.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • lexie007 29.02.12, 14:41
    dlatego ze musze isc do pracy i dziecko nie ma z kim zostawac w domu.

    to jest odp na twoje pytanie?
  • tabletka_bez_krzyzyka 29.02.12, 17:12
    To wszystko jasnesmile Pierwszy rok taki ma urok, nie tylko u dzieci. Znajomy pediatra mówił kiedyś, że jak zaczął pracować w poradni dla dzieci dowiedział się dopiero, co oznacza prawdziwa biegunka. Myślę, że to taka choroba zawodowa początkujących.
  • kosa.bar 29.02.12, 20:58
    Hmm, to co mają powiedzieć lekarze? Pracuję codziennie z chorymi dziećmi i jakoś nie łapię bez przerwy infekcji. Tak z ciekawości, na czym polegały badania Twojego układu odpornościowego? Co do odpowiedzi na Twoje pytanie-może po prostu rodzice nie mają wyjścia? córka idzie do przedszkola we wrześniu, nie mamy żadnych babć, nie mogę nie chodzić do pracy, nie będę siedzieć w domu bo młoda ma katarek.Nie każdy może brać bez przerwy opiekę na dziecko.
  • anetchen2306 29.02.12, 23:01
    "Idź anetchen2306 czy silje78 pracować w grupie 25 osób gdzie prawie wszyscy są chorzy albo podziębieni i zobaczymy czy nic nie załapiesz"
    Pracuje juz 9 lat z takimi grupami. Praktycznie kazdego dnia ktos jest kichajacy, pokaslujacy. Praktycznie kazdego dnia kogos z dzieci brakuje (tzn. ze chore i juz wczesniej zarazalo!). Bo to specyfika "skupiska ludzkiego". I jakos nie lapie co tydzien infekcji. Malo tego: sama mam dwojke dzieci, gimnazjaliste i "przedszkolaczke", one tez znosza do domu rozne bakcyle. I jakos sie nie rozkladamy wszyscy, gdy jeden cos przytelepie. Moj syn 2 lata temu mial szkarlatyne. On mial - my nie. Dziwne, nie? Wg twojej teorii powinnismy miec wszyscy.
    Co do grypy zoladkowej: skad wiesz, ze rodzice wiedza, ze dziecko ja ma?
    Zawiozlam pol roku temu moja mala w swietnym humorze do przedszkola, za dwie godziny telefon, ze mala ma biegunke. Jasnowidzem mialam byc i nie posylac "chorego" dziecka (zjadla sniadanie, spiewala w samochodzie, nie byla "marudna", zle poczula sie dopiero w przedszkolu). Skad TY wiesz, jaka wlasnie chorobe (np. zapalenie spojowek) przechodzi wlasnie jakies dziecko? Rodzice pokazuja ci diagnoze lekarska, czy masz "rentgen" w oczach?
    Nie mieszkam w Pl. W okolicznych szkolach i przedszkolach jest lista chorob, przy ktorych dziecko nie moze (pod grozba sankcji wykluczenia z zajec lekcyjnych lub donosu do stosownej instytucji) absolutnie uczestniczyc w zajeciach: katar i kaszel nie sa na tej liscie wyszczegolnione (liste znam, bo co roku ja podpisuje, ze jestem swiadoma zagrozen), kuracja antybiotykowa tez nie jest powodem to pozostania w domu (przy szkarlatynie, w 2 dobie po ustapieniu objawow syn dostal atest lekarski, ze moze wrocic do szkoly, penicyline bral 10 dni).
    Edwidentnym wskazaniem do izolacji (pozostaniem w domu) sa infekcje o duzym stopniu agresywnosci: rozyczka, ospa, odra, infekcje pneumo- i meningokokowe, infekcje streptokokowe (angina potwierdzona wymazem! "czerwone gardelko" nie jest dowodem), stwierdzony wirus grypy (testy!) i tym podobne.
    Kazde dziecko ma tez "plan ewakuacyjny" w razie naglego zachorowania w szkole/przedszkolu (wymioty, temperatura, biegunka ...): trzeba podac telefon osoby, ktora odbierze chore dziecko z placowki, jezeli zajdzie taka koniecznosc (babcia, ciocia, znajomi rodziny ...). I wowczas nie ma zmiluj sie - dziecko MUSI byc odebrane. Przy katarze i kaszlu takowych zalecen nie ma. Dlatego tez dzieci chpodza do szkoly/przedszkola nadal a rodzice chodza do pracy.

    " ale nie chcę zarażać dzieci zdrowych w przedszkolu dlatego kuruję się w weekend ..." Jakos to kurowanie ci nie wychodzi, bo za tydzien znowu w lozku ladujesz sad A dzieci zarazasz ZANIM jeszcze w ogole poczujesz, ze mikroby cie dopadly.

    "Ja dzieci nie zarażam bo jak jestem chora to po prostu zostaje w domu i już ..." Przeczytaj o okresie inkubacji chorob zakaznych ... Zostajesz w domu przez weekend i znowu idziesz zainfekowana a nie "wykurowana".

    Prawdziwie chorego dziecka: z biegunka, wymiotami (o ile wystapia PRZED pojsciem do szkoly/przedszkola), wysoka goraczka, zakazna agresywna choroba do szkoly/przedszkola nie posylam. Sama wowczas tez do pracy nie ide. Ale te zdarzaja sie nam srednio raz na rok (mimo tylu potencjalnie wg ciebie "chorych i podziebionych" w grupie). Moja rodzina 2-3 dniowego kataru (zielonego jeszcze nigdy nie widzielismy!) nie traktuje jako "choroby", moj pracodawca takze, nauczyciele i pedagodzy moich dzieci podobnie. Z kaszlem jest tak samo: podajemy syrop, nawilzamy, wychodzimy na swieze powietrze. Zazwyczaj przechodzi takze po 3-4 dniach. Nie wiem, co ty rozumiesz pod pojeciem "choroby".
  • angela10086 29.02.12, 10:51
    tak to prawda, zastanowila sie ktoras poszczajac zasmarkane dziecko do przedszkola ze dla niektorych dzieci niewinny katar przeksztalca sie w zapalenie płuc jak u mojego astmatyka? A co was to przeciez obchodzi, wasze dzieci sie nie mecza....
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • mymamba 29.02.12, 11:54
    widzę, że ciebie to kompletnie nie obchodzi, że niektórzy nie mogą pół roku w domu na zwolnieniu przesiedzieć na sam katar
  • deodyma 29.02.12, 11:57
    mymamba napisała:

    > widzę, że ciebie to kompletnie nie obchodzi, że niektórzy nie mogą pół roku w d
    > omu na zwolnieniu przesiedzieć na sam katar


    chcesz powiedziec, ze sa dzieciaki, ktore przez 6 msc maja katar???
    sorry, ale to nie jest normalne.
    sama szalu bym dostala, gdybym miala smarkac przez pol roku.
  • ciociacesia 29.02.12, 12:07
    nie wzielo sie z niczego
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • bacha1979 29.02.12, 13:14
    chcesz powiedziec, ze sa dzieciaki, ktore przez 6 msc maja katar???

    No może 6 nie, ale 2miesiace owszem.

    > sorry, ale to nie jest normalne.

    Zdaniem lekarza TAK.


    Chodzi Twoje dziecko do przedszkola??
  • angela10086 29.02.12, 12:08
    a czego maja katar? bo sie zarazaja te dzieci wzajemnie. Ktore dziecko ma zakaz przychodzenia do przedszkola: te chore z katarem czy moje dziecko z astma? Odpowiedz sobie sama na to pytanie bo dla odpowiedz jest oczywista. To ty posylajac do przedszkola kaszlacego i obsmarkanego dzieciaka powinnas dostac w leb na dzien dobry od przedszkolanki, nie ja. Ty nie mozesz na katar przesiedziec prawda? ale ja moge 2 razy w miesiacu leczyc dziecko z zapalenia pluc oczywiscie? egoizmem i znieczulica smierdzi od ciebie na kilometr.
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • deodyma 29.02.12, 12:14
    angela10086 napisała:

    > a czego maja katar? bo sie zarazaja te dzieci wzajemnie. Ktore dziecko ma zakaz
    > przychodzenia do przedszkola: te chore z katarem czy moje dziecko z astma? Odp
    > owiedz sobie sama na to pytanie bo dla odpowiedz jest oczywista. To ty posylaja
    > c do przedszkola kaszlacego i obsmarkanego dzieciaka powinnas dostac w leb na d
    > zien dobry od przedszkolanki, nie ja. Ty nie mozesz na katar przesiedziec praw
    > da? ale ja moge 2 razy w miesiacu leczyc dziecko z zapalenia pluc oczywiscie? e
    > goizmem i znieczulica smierdzi od ciebie na kilometr.




    otoz to.
    a potem jedna z druga rzna bohaterki, bo ani razu na l4 nie byly i pieja pewnie, ze dzieciaki okazami zdrowia sa, ale przez iles tam msc sie smarcza, to co z tego?"D
    ja bym sie wsciekla, gdyby gile lecialy mi lecialy z nisa no stop i zaczela sie zastanawiac, co jest ze mna nie tak a tu takiej mamusi takie katarki u dziecka, ktore ciagna sie cholera wie ile czasu, nie sa powodem do niepokoju?
    takie rzeczy sie chyba leczy?
    nie wiem, moje dzieciaki na szczescie nie choruja, ja tez z tych, ktore nie chorowaly i nie choruja, ale czy taki dlogociagnacy sie katar/nawracajacy non stop, jest normalny???
    rece opadaja.
  • ciociacesia 29.02.12, 13:48
    jak niby sie leczy katar?
    --
    'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
  • memphis90 01.03.12, 20:24
    Jeszcze można steryd na katarek walnąć.

    Ale ja już wolę dziecko ze smarkiem, niż dziecko na sterydach.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • ste3fa 11.03.12, 22:53
    wygrzać porządnie stopy (dorośli nogi do gorącej wody z solą, maluchowi smaruję maścią rozgzrewającą typu Pulmex baby i na nockę skarpety), do noska coś na ulgę i maść majerankową pod nosek dla ulgi w oddychaniu i na nosek aby zapobiec podrażnieniom.
    Ale wygrzewanie stóp to podstawa.smile
  • ciociacesia 11.03.12, 22:59
    to ja co chwila sie budze zeby ja przykrywac. bo ona skaretki sobie zdejmie, a w rajstopach nie usnie/bedzie sie budzic. zimnokrwista bestia taka
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • aniasa1 13.03.12, 00:19
    > to ja co chwila sie budze zeby ja przykrywac
    ale po co te starania? skoro i tak ja zaraz do innych zasmarkanych dzieci wpuscisz...... Daj spokoj dziewczyno, naciagnij kołdrę na uszy i wyspij sie dobrze przynajmiej mniej sfrustrowana bedziesz a jak wypoczniesz to moze i pomyslisz........
  • ciociacesia 13.03.12, 00:41
    sobie te stopy wygrzeje
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • betty842 29.02.12, 22:20
    A zdajesz sobie sparawę że najczęściej dziecko zaraża ZANIM występują objawy? Wystarczy że w przedszkolu dziecko zacznie kichać (a z nosa jeszcze mu nie leci) i już zaraża.
    Moj syn zaraził swoją grupę ospą (miał pierwszy ze swojej grupy a drugi w przedszkolu).Wieczorem kiedy ubierałam mu piżamę zauważyłam 3 krosty na plecach (rozdrapane),rano był już obsypany.Nie miał ani temperatury przed wysypem ani źle sie nie czuł.Nic.Wiec do przedszkola chodził (oczywiście do czasu kiedy zauważyłam krosty).Ale zdążył pozarażać.
    Tak samo może być z jelitówką.Dziecko w przedszkolu dostanie biegunkę i też zarazi resztę dzieci.Ja nawet miałam taką sytuację,że mały 2 razy zrobił wodnistą kupę z samego rana (przed pójsciem do przedszkola) i nie posłałam go do przedszkola.Zadzwoniłam i poinformowałam p.dyrektor że mały ma biegunkę i nie przyjdzie.A że w tym dniu był występ na dzień matki (o 16.00) to pani dyrektor poprosiła,że jakby sie lepiej poczuł i by było ok to mam z nim przyjechać.Troche mnie to zdziwiło bo przecieź mógł to być jakiś wirus.No ale widać że panią dyrektor to nie przeraziło.
  • angela10086 01.03.12, 09:56
    oczywiscie ze zdaje sobie z tego sprawe ale to nie jest zadne usprawiedliwienie dla przyprowadzania chorego dziecka do przedszkola. Cos na zasadzie: " ja mam przerabane to ty tez miej , mam w dupie bo to nie moje dziecko, ja sie mecze- to ty tez mozesz"
    Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem, jesli matki maja w tylku to sprawe w ryzach powinno trzymac przedszkole i odsyłac do domu dzieci.Ja sama bylam swiadkiem jak mamusia w szatni podawala dziecku antybiotyk, a pozniej lagała w zywe oczy ze dziecko kaszle bo ma alergie.
    Wiesz jest takie przyszlowie:" nie rob drugiemu.....". Niestety niektorzy ludzie to swinie, koniec kropka.
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • betty842 01.03.12, 10:42
    Rozumiem o co ci chodzi. Nie puśiłabym chorego dziecka do przedszkola (jelitówka,ospa,zapalene oskrzeli itp). Ale nawet jakby był zakaz przyprowadzania chorych (nawet zakatarzonych) dzieci do przedszkola to i tak nie ma takiej opcji,ze dzieci nie bedą chorowały.Będą bo bedą zarażane zanim wystąpią objawy u inngo dziecka.Wiec dziecko ze słabszą odpornością tak czy tak bedzie chorowało.Ale fakt faktem napewno byłoby mniej chorych dzieci gdyby tylko "zdrowe"dzieci chodziły do przedszkola.Jestem przeciwna puszczaniu chorego dziecka do przedszkola.Ale katar wg mnie choroba nie jest.
  • najma78 29.02.12, 14:18
    angela10086 napisała:

    > tak to prawda, zastanowila sie ktoras poszczajac zasmarkane dziecko do przedszk
    > ola ze dla niektorych dzieci niewinny katar przeksztalca sie w zapalenie płuc j
    > ak u mojego astmatyka? A co was to przeciez obchodzi, wasze dzieci sie nie mecz
    > a....


    To juz jest twoj problem. Znajdz lekarza, ktory bedzie prawidlowo kontrolowal astme.
  • pamplemousse1 29.02.12, 15:11
    Mam małego astmatyka, z lekami radzimy sobie świetnie w przedszkolu (2 zapalenia oskrzeli i tylko jeden antybiotyk od września). Astma pod kontrolą nie powinna prowadzić do zapalenia płuc za każdym razem.
  • najma78 29.02.12, 15:18
    pamplemousse1 napisała:

    > Mam małego astmatyka, z lekami radzimy sobie świetnie w przedszkolu (2 zapaleni
    > a oskrzeli i tylko jeden antybiotyk od września). Astma pod kontrolą nie powinn
    > a prowadzić do zapalenia płuc za każdym razem.

    Otoz to, sama cierpie na astme od wielu lat, owszem zwykle infekcje trwaja dluzej, w dodatku pracuje z dziecmi, lapie cos zazwyczaj po dlugich wakacjach, ale zawsze obywa sie bez antybiotyku a zapalenia pluc nie mialam nigdy. W szkole sa dzieci z astma, ale nie choruja szczegolnie i przyznam, ze nie slyszalam aby ktores dziecko wogole przechodzilo zapalenie pluc.
  • angela10086 29.02.12, 16:40
    moze prawdziwej astmy na oczy nie widzialas?
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • anetchen2306 29.02.12, 19:33
    ... ja widzialam. Pracuje z malymi dziecmi. Mamy kilkoro dzieci z astma, mamy w pracy na specjalnej tablicy informacyjnej zawieszone koperty z lekami ratujacymi zycie, z instrukcja ich podania (uzycia sprayu), podpisane nazwiskiem ucznia, telefonem do lekarza prowadzacego, telefonem pogotowia itd. Przypadki powazne, bo idac na zajecia sportowe mam obowiazek zabrac dla tych dzieci pakiet "sos" dla nich. I te dzieci tez normalnie chodza do szkoly, leki jeszcze nigdy nie zostaly w szkole uzyte. I zadne z tych dzieci w ciagu ostatnich 3 lat nie przechodzilo zapalenia pluc (bo tyle lat te dzieci znam), katary miewaja podobnie jak inne dzieci. Moze tylko bardziej charakterystycznie odkaszluja (ale tez wowczas chodza do szkoly na zajecia). Nie zauwazylam, by odbiegaly frekwencja od innych uczniow.
  • atena12345 01.03.12, 11:31
    pamplemousse1 napisała:

    > Mam małego astmatyka, z lekami radzimy sobie świetnie w przedszkolu (2 zapaleni
    > a oskrzeli i tylko jeden antybiotyk od września). Astma pod kontrolą nie powinn
    > a prowadzić do zapalenia płuc za każdym razem.

    otóż to! a już na pewno nie jest wkazaniem do sterynych warunków życia
  • angela10086 29.02.12, 16:37
    wiesz ze jestes bezczelna? to ty jestes problemem bo twoj dzieciak zaraza mojego a ty egoistyczna baba pozwalasz na to!
    Wiecie co powinni zamykac za glupote.... pewnie do tego nie doszłas, ze jakby dzieci przychodzily zdrowe to by pewnie twoje tez(!) nie chorowalo. Zastanow sie i jak kiedys dojdziesz do madrych przemyslen to daj znac.
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • najma78 29.02.12, 17:29
    angela10086 napisała:

    > wiesz ze jestes bezczelna? to ty jestes problemem bo twoj dzieciak zaraza mojeg
    > o a ty egoistyczna baba pozwalasz na to!

    Hahahaha. Moje dziecko nie zaraza twojego na bank ani nie zarazalo, bo bylo i jest jedynym polskim dzieckiem w grupie/klasie wiec nie klopocz sie tak bardzo. Zreszta na szczescie takie cyrki na temat zaraz w przedszkolach mnie ominely, bo mialam do czynienia ze zdroworozsadkowym podejsciem. A dzieci miewaly infekcje glownie w pierwszym roku przedszkola czyli pomiedzy 1-2 rokiem zycia, wycwiczyly system immunologiczny a ten dziala bez zarzutu.

    > Wiecie co powinni zamykac za glupote.... pewnie do tego nie doszłas, ze jakby d
    > zieci przychodzily zdrowe to by pewnie twoje tez(!) nie chorowalo. Zastanow sie
    > i jak kiedys dojdziesz do madrych przemyslen to daj znac.

    Dobrze, ze ty doszlasbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Radze ci dobrze, bo z natury zyczliwa jestem poszukaj lekarza, ktory wie jak astme trzymac w ryzach i nie pisz bzdur.
  • ella_nl 29.02.12, 22:03
    Dokładnie. Dziecko jest źle prowadzone przez lekarza albo ma źle dobrane leki na astmę.
  • angela10086 01.03.12, 09:59
    tak bo ty wiesz jak moje dziecko jest prowadzonebig_grin
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • angela10086 01.03.12, 10:01
    mowiac twoje mialam na mysli zasmarkane, myslałam ze to jasnesmile
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • malgosiek2 29.02.12, 22:55
    Nie jesteśmy bezczelne jak już ;P
    A może coś z Wami jest inaczej.
    Może dziecka nie hartujesz, tylko trzymasz pod kloszem tzn.nie wychodzicie na dwór niemal przy każdej pogodzie i kisisz dziecko w domu z obawy, że znowu coś złapie.
    Może czas wybrać się do sanatorium i zmienić klimat.
    A może jak już forumki sugerowały wcześniej, po prostu dzieć jest źle prowadzony przez lekarza i ma źle dobrane leki.
    Myślę, że powinnaś szukać przyczyny.
    --
    Moja mała oaza
    Ulubione miejsce i pozycja kota
  • angela10086 01.03.12, 10:05
    chyba z toba jest innaczejtongue_out
    Hartuje dziecko: tak
    wychodzi na dwor: tak codziennie
    czesto zmienia klimat: tak

    Leki ma dobrze dobrane, nie chodził do przedszkola nie chorowal ( wakacje, feria, urlop masz itp), chodzi -ma zapalenia oskrzeli i płuc, dziwne....
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • pamplemousse1 01.03.12, 10:12
    angela10086, szczerze mówiąc to pół grupy nie powinno chodzić non stop, bo w przedszkolu katar do standard, żeby nie zarazić twojego jednego ze słabszą odpornością.
    Wybacz, ale dla mnie to nonsens.
  • angela10086 01.03.12, 10:37
    a skad sie biora te notoryczne katary u polowy dzieci w grupie??? no odpowiedz prosze. Nonsensen jest to ze jedno dziecko zaraza drugie i wiekszosc uwaza to to norma.
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • pamplemousse1 01.03.12, 11:14
    Jednak zdecydowana większość dzieci wytrze ten katar chusteczką i po tygodniu nie ma po nim śladu (nie mówię tutaj o zielonych gilach z kaszlem, tylko o zwyczajnym jasnym katarze).

    Jak masz katar nie idziesz do pracy? Nie znam lekarza, który daje dorosłemu zwolnienie na katar.
    Tak samo nie dostanę zwolnienia z pracy na dziecko, które ma katar i jest w pełni sił witalnych smile
  • angela10086 01.03.12, 11:22
    nie porownoj odpornosci ludzi doroslych do odpornosci dzieci.
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • pamplemousse1 01.03.12, 14:06
    a jak chcesz zbudować odporność dziecka nie narażając go na zarazki i bakterie???
  • angela10086 01.03.12, 20:57
    wszytko w rozsadnych granicach
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • shige 02.03.12, 23:24
    angela10086 napisała:

    > a skad sie biora te notoryczne katary u polowy dzieci w grupie??? no odpowiedz
    > prosze. Nonsensen jest to ze jedno dziecko zaraza drugie i wiekszosc uwaza to
    > to norma.

    Notoryczny katar jest w zasadzie normą dla dzieci do 5 lat.Nabłonek oddechowy reaguje w ten sposób na różnego rodzaju antygeny wirusowe i bakteryjne.Dziecko i bez przedszkola styka się codziennie z tysiącami bakterii i wirusów.Wystarczy wizyta w zwykłym sklepie gdzie dziecko dotknie sobie poręczy wózka sklepowego, zabawki odłożonej na półkę żeby mogło podłapać jakiegoś bakcyla.Podobno zaledwie 10 cm poręczy wózka sklepowego jest zasiedlone kolonią ponad tysiąca jednostek wszelkiej maści paskudztwa.Przedszkola i żłobki są daleko w tyle...Nie chodzi Pani z dzieckiem do sklepu?
    Jak sobie Pani wyobraża edukację dziecka skoro kaszel po infekcyjny u dzieci trwa nawet do 12 tygodni? Poza tym w życiu nie wypisze zwolnienia na dziecko z powodu kataru i kaszlu tym bardziej po infekcyjnego!
    --
    W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty bo cię pokona doświadczeniemsmile
  • jdylag75 29.02.12, 19:51
    W rzeczy samej coś z lekami na astmę jest nie tak. Mój astmatyk choruje sporadycznie, ale nawet przed leczeniem i diagnozą astmy, jakoś nie przychodziło mi do głowy oglądanie się na cudze dzieci i występowanie z zarzutami, że zarażają moje dziubdziusie w żłobku i przedszkolu. Pracować nad odpornością dzieci trzeba a nie lamentować.
  • angela10086 01.03.12, 11:25
    tak to moze nakichac na ciebie trzeba specjalnie oraz powiedziec ci : pracuj nas swoja odpornoscia...
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • jdylag75 01.03.12, 15:30
    Nie zapadam na choroby od kichnięcia byle kogo
  • atena12345 01.03.12, 11:30
    angela10086 napisała:

    > tak to prawda, zastanowila sie ktoras poszczajac zasmarkane dziecko do przedszk
    > ola ze dla niektorych dzieci niewinny katar przeksztalca sie w zapalenie płuc j
    > ak u mojego astmatyka?

    żartujesz???? mój syn ma astme, ale katar w zapelenie płuc jeszcze nigdy mu sie nie przekształcił. Jest regularnie inhalowany, pod stałą kontrolą alergologa. Owszem, delikatne podrażnienie dróg oddechowych powoduje kaszel dość intensywny, ale katar i zapalenie płuc ????
  • ila79 04.03.12, 00:19
    Sorry, ale mój młody też ma astmę i nie wymagam, żeby 3/4 przedszkola (bo tyle dzieci średnio jednorazowo smarka w grupie) siedziało w domu z jego powodu. Dostał odpowiednie leki i po nich zaczął chorowac normalnie - jak wszyscy, a nie ciągle jak przed leczeniem. Ja rozumiem, że można mieć pretensje jak przychodzą dzieci z ospą, jelitówką, szkarlatyną, ale żądać, żeby dziecko z katarem, czy pokasływaniem siedziało w domu, bo ktoś ze słabszą odpornością się zarazi to już chyba przesada. 3/4 rodziców musiałaby zrezygnować z pracy.
  • alpagania 29.02.12, 10:33
    puszczanie chorego dziecka jest moim zdaniem równie nieodpowiedzialne i egoistyczne jak przychodzenie chorym do pracy. Trzeba pamiętać, że zarażając innych możemy im bardzo mocno pokomplikować życie, nawet zwykłą grypą!
  • mal-sia 29.02.12, 10:46
    no właśnie ,nawet katar jest p/wskazaniem posyłania dzieci do żłobka i przedszkola. bo jak wiadomo dzieci wkładają zabawki do buziaków i takie zaślinione przekazują sobie i juz wiadomo co dalej.....
  • mama-anusi 29.02.12, 10:52
    e..przestań bo Cię napadną zaraz, z katarem trzeba posyłać dzieci do przedszkola, wiesz na zachodzie nawet dopłacają jak przyprowadzisz zasmarkanego dzieciaka smile)))



    mal-sia napisała:

    > no właśnie ,nawet katar jest p/wskazaniem posyłania dzieci do żłobka i przedszk
    > ola. bo jak wiadomo dzieci wkładają zabawki do buziaków i takie zaślinione prz
    > ekazują sobie i juz wiadomo co dalej.....
  • alpagania 29.02.12, 23:56
    nie mam pojęcia skąd to przekonanie, więc zapytam tylko - dlaczego?
  • kaskahh 02.03.12, 18:09
    na "zachodzie" prznajmniej nie przepisuja antybiotykow ani sterydow na kaszel
  • ciociacesia 29.02.12, 11:00
    to mi mowi ze nie dalas mu jesc tylko sama zjadlas jego zupe...
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • mama-anusi 29.02.12, 12:28
    patrzcie ? raptem nie ma rodziców zasmarkanych dzieci ? nie ujawniają się...
    wszyscy posyłają zdrowe dzieci, to jakiś wirtualny problem smile

    powiem tylko tyle, jestem znienawidzona w przedszkolu, bo kiedy wsadzał głowę do sali i słyszę ze któreś kaszle z ciągu minuty donoszę o tym do dyrekcji, po kilku takich akcjach efekt był taki ze 6 tyg nawet jeden dzieć nie zachorował, teraz znowu sie rozkręca, więc znowu kazdego dnia trzeba robić dym...
  • q_fla 29.02.12, 12:33
    Mrozy ustąpiły, zrobiło sie ciepło i tak jak we wrześniu rozpoczęła się kataralno - kaszląca fobia.
    W UK, to chyba dzieci muszą padać jak muchy, bo tam jakoś zasmarkane do pasa i kaszlące dziecko w przedszkolu nie stanowi dla nikogo problemu...
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • ulik80 29.02.12, 13:04
    MOje dziecko jutro idzie pierwszy raz do przedszkola. W umowie mamy napisane,że warunkiem przyjęcia w danym dniu dziecka do przedszkola jest jego dobry stan zdrowia tzn. nie moze mieć nawet kataru ani stanu podgoraczkowego.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ug37jw4z67x0wi23.png
  • bacha1979 29.02.12, 13:12
    > To że puszczacie to wiem, bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łó
    > żku.
    Pytam się: dlaczego to robicie ? Myślicie że dziecko mi nie powie, że cała
    > noc faszerowałyście je lekami żeby tylko poszło do przedszkola ?

    I serio całe tabuny faszerowanych lekami przedszkolaków z gorączką przychodzą do przedszkola??

    >
    > Porażka jak patrzę na zachowanie niektórych rodziców.Przeżyłam juz chyba wszyts
    > ko, nawet to że rodzic przyslał dziecko z grypą żołądkową do przedszkola, z gry
    > pą, ospą wietrzną, świnką itd.

    Kurcze, w przedszkolu u mojego dziecka owszem przychodzą kichające, kaszlące dzieci, ale jakoś nie wierze w serie zaospionych dzieci.

  • kannama 29.02.12, 13:27
    ja też nie bardzo...ospa(powikłania) jest niebezpieczna dla chorujacego dziecka i chocby z tego powodu powinno byc izolowane...
  • karro80 29.02.12, 13:20
    Chorej nie puszczam, z gilem owszem. Ale może faktycznie masz coś z odpornością? Nasze przedszkolanki nie chorują tak często. A te choroby które wymieniasz to w większości zaraza idzie zanim wystąpią objawy, więc i tak i tak jesteś niejako z urzędu narażona.
    A lekarki co mają powiedzidziećwink?
    --
    "Bardzo przepraszam. Trudno jest wyrazić pięciowymiarowe koncepcje w języku, który wyewoluował, by krzyczeć wyzywająco na małpy z sąsiedniego drzewa"<by Pratchet>
    "Everyone wants to be the cowboy living life the wild wild west styleEveryone wants to be the outlaw"
  • pamplemousse1 29.02.12, 15:32
    Chorych nie puszczam, ale bezbarwny cieknący katar czy resztki kaszlu nie są powodem by trzymać dziecko w izolacji, więc puszczam
  • kanna 29.02.12, 13:49
    Małe dzieci nie bez kozery nazywa się "smarkacze". Moje były od X do IV zasmarkane. Musiały złapać odporność, i tyle. Dzieci z gorączką, na antybiotyku, wymiotujących nie puszczałam.

    Co do Twojej odporności - miałam epizod pracy w żłobku i przez pierwszy miesiąc byłam non-stop przeziębiona. Potem się uodporniłam i nie chorowałam.
    --
    Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
  • mruwa9 29.02.12, 13:55
    Norma. lekarze, dentysci tez zwykle przez pierwszy rok pracy choruja non stop. Potem sie uodparniaja.
    I mala podpowiedz do autorki: otwierajcie okna, wietrzcie sale, wychodzcie z dziecmi codziennie na powietrze, a wszystkim to wyjdzie na dobre.
    To nie smarkajace dzieci sa problemem, ale niewietrzone pomieszczenia, przegrzewanie i kiszenie dzieci w sali, zamiast pobytu na dworze.
  • minnie28 29.02.12, 15:09
    Amen.

  • atena12345 01.03.12, 11:54
    mruwa9 napisała:


    > To nie smarkajace dzieci sa problemem, ale niewietrzone pomieszczenia, przegrze
    > wanie i kiszenie dzieci w sali, zamiast pobytu na dworze.

    Zgadzam się. Mój syn był w okresie zimowym na spacerze z "przedszkolem" razy 0 (ZERO), a wcześniej od wrzesnia do listopada może ze 3 razy.
    To małe dzieci 2-3 letnie, paniom nie chce sie ich "owdziewać" zwyczajnie, tak samo jak nie chce sie im pilnować by umyły rece po wyjściu z toalety uncertain
  • jotka_k 29.02.12, 13:57
    ja myślę że ten przysłowiowy katar to tylko wierzchołek góry lodowej, na sam, zwykły, nie ropny katar nikt uwagi nie zwróci ale zielone gile, szklące oczy i kaszel to już chyba nie jest zwykły katar a takich dzieci w przedszkolach jest niestety masa
    na pytanie "Gabrysiu, dobrze się czujesz" Gabrysia zazwyczaj odpowiada "mamusia daje mi syropek" i tak sobie ta biedna Gabrysia chodzi z tym syropkiem
    niektórzy rodzice to potrafią nawet ów przysłowiowy syropek przynieść i zaproponować nauczycielce żeby Gabrysi podała...
    powalają mnie argumenty niektórych że przecież nie będzie ciągle na opiece siedzieć
    no cóż, kazdy ma swoje priorytety, niestety dla niektórych priorytetem nie jest ich własne dziecko, a szkoda
    --
    Suwaczek
    Suwaczek2
  • najma78 29.02.12, 14:14
    big_grinbig_grinbig_grin

    Ciesz sie, ze to polskie przedszkole, bo inaczej nie moglabys biduniu pracowac.big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

    W przedszkolu moich dzieci (kiedy byly male wiek 0-5 lat)_a takze w oddziale, w ktorym pracowalam (przy szkole dla dzieci od 3 go roku zycia) oraz w szkole, w ktorej pracuje (zaczynaja ja juz 4-latki) zasady sa jasne czyli dzieci pozostawia sie w domu w przypadku wymiotow, biegunek (powyzej 3 razy w ciagu kilku godzin) a powrot po 24h od ustapienia objawowo, w przypadku wysokiej goraczki (taka do 38.5-39 moze byc) oraz chorob zakaznych lub niezidentyfikowanych wysypek. Cala reszta nadaje sie do przedszkoli i szkola, leki w tym antybiotyki sie podaje, w szkole dzieci na nazwijmy to apelach uczy sie, ze do szkoly nie przychodzimy tylko gdy nie mozemy wstac z lozka. Amen

    Tijgertje- serio u was sa takie zalecenia co do ospy? Od kiedy? U nas tez pewnie beda i moim zdaniem calkiem rozsadne.
  • jotka_k 29.02.12, 14:21
    najma78 napisała:
    >cryingtaka do 38.5-39 moze byc)

    taaa big_grin
    --
    Suwaczek
    Suwaczek2
  • najma78 29.02.12, 14:29
    jotka_k napisała:

    >
    > taaa big_grin

    A taaa, taka temperatura u dziecki to zazwyczaj tyle co dla doroslych 37smile W razie gdy dziecko nie bedzie w stanie funkcjonowac zadzwonia, zeby odebrac. Jakos nikt z tym problemow nie ma.
  • ciociacesia 29.02.12, 14:31
    38 to nie goraczka ale od 39 jest niebezopiecznie blisko do 40
    --
    And I find it kind of funny I find it kind of sad
    The dreams in which I'm dying are the best I've ever had
  • najma78 29.02.12, 14:50
    To napisalam do 39 a nie od. dzieci nie sa same w tych przedszkolach i szkolach, niektore potrafia sie swietnie komunikowac, wiadmo, ze po dziecku widac w jakim jest stanie albo potrafi powiedziec wiec jesli jest zle dzwonia aby zabrac. Dzieci tylko w bardzo powaznych przypadkach maja absencje dluzsza, zazwyczaj wracaja po 1-2 dniach.
    Moj 4-latek (w szkole) doskonale potrafi okreslic jak sie czuje, np. przy infekcji gdy stracil glos, goraczke mial 1 dzien przy czym chcial zostac w domu i zostal i rzeczywiscie prawie caly przespal, wieczorem prosil o umowienie mu wizyty u lekarza, ale nastepnego dnia rano stwierdzil, ze juz mu lepiej i moze isc do szkoly. Poszedl (jeszcze z goraczka rano) pozniej ustapila, glosu co prawda nie mial jeszcze przez nastepne 3 dni, ale mu wrocil, bez lekow, lekarzy i calej tej szopki. Cala infekcja trwala ok. 5 dni z czego jeden spedzil w domu.
  • ciociacesia 29.02.12, 15:09
    jestem zwolennikiem polegiania w chorobie. i jak 3 latka choruja to trzymam ja w domu dopuki nie wydobrzeje
  • najma78 29.02.12, 15:14
    ciociacesia napisała:

    > jestem zwolennikiem polegiania w chorobie. i jak 3 latka choruja to trzymam ja
    > w domu dopuki nie wydobrzeje

    Hmm...jesli dziecko rzeczywiscie poleguje, tak jak moj syn jak opisalam czy oboje gdy goraczkowali i rzeczywiscie polegiwali w czasie ospy. W innym przypadku mija sie to z celem bo podczas wielu banalnych infekcji dzieci miewaja sie calkiem niezle i absolutnie nie poleguja. Moim zdaniem przy czyms powazniejszym wystarcza 1-2 dni, a nie 1-2 tygodnie plus tyle samo po chorobiewink
  • ciociacesia 29.02.12, 16:17
    nie 2 dni i nie 3 tygodnie, tylko tydzien.
    bo 3 latke ciezko mi polozyc do lozka jesli nie jest umierajaca, ale kiedy jest chora nie nadaje sie do przedszkola chocby dlatego ze jest marudna, placzliwa i niewspolpracujaca
    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • najma78 29.02.12, 17:35
    ciociacesia napisała:

    > nie 2 dni i nie 3 tygodnie, tylko tydzien.

    U moich i innych znanych mi dzieci takze tych w szkole i przedszkolu zazwyczaj wystarczaja 1-3 dni, tydzien to juz cos powaznego.

    > bo 3 latke ciezko mi polozyc do lozka jesli nie jest umierajaca, ale kiedy jest
    > chora nie nadaje sie do przedszkola chocby dlatego ze jest marudna, placzliwa
    > i niewspolpracujaca

    Tak, ale marudna, placzliwa i niewspolpracujaca jest az przez tydzien?
  • ciociacesia 29.02.12, 19:01
    az przez tydzien to tak duzo na 3 latke? ja przyznam ze jak choruje to i 2 tygodnie czuje sie tak ze jestem marudna smile
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
  • najma78 29.02.12, 19:23
    ciociacesia napisała:

    > az przez tydzien to tak duzo na 3 latke? ja przyznam ze jak choruje to i 2 tygo
    > dnie czuje sie tak ze jestem marudna smile


    smile No dlugo jak na 3-latkewink Ja choruje zazwyczaj 24-48 godzin, a pozniej wracam do formy, nawet jesli np. kaszel ciagnie sie jeszcze przez 8 tygodni marudna nie jestemwink Niedawno bolalo mnie gardlo, chodzilam z tym 2 tygodnie, normalnie funkcjonowalam, takze jesli chodzi o fitness.
  • ciociacesia 01.03.12, 10:11
    ja nie choruje duzo, ale jak juz to z fanfarami smile 2-3 dni to nie jestem w stanie zwlec sie z łozka.
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • najma78 01.03.12, 10:26
    ciociacesia napisała:

    > ja nie choruje duzo, ale jak juz to z fanfarami smile 2-3 dni to nie jestem w stan
    > ie zwlec sie z łozka.

    Ja tez nie choruje duzo, ale po 1-2 dniach jestem zazwyczja zdrowa. Jednak zeby cos mnie zmoglo na 1-2 dni to musi byc ''cos'', mam tak od dziecka i fakt ciesze sie z tego wink Ostatnio jaks tzw. grypa zolodkowa byla tym czyms co mnie polozylo na 2 dni, to bylo w pazdzierniku, zlapane w przedszkolu od dzieci pewnie. Pozdrawiam
  • mama-anusi 01.03.12, 11:20
    a ile dzieci zaraził...? bo raczej jesli miał gorączke i słabe samopoczucie to był chory,
    po jednym dniu w domu już nie zarażał...?

    o czym tu gadać... banda ...pip pip pip


    najma78 napisała:

    > To napisalam do 39 a nie od. dzieci nie sa same w tych przedszkolach i szkolach
    > , niektore potrafia sie swietnie komunikowac, wiadmo, ze po dziecku widac w jak
    > im jest stanie albo potrafi powiedziec wiec jesli jest zle dzwonia aby zabrac.
    > Dzieci tylko w bardzo powaznych przypadkach maja absencje dluzsza, zazwyczaj wr
    > acaja po 1-2 dniach.
    > Moj 4-latek (w szkole) doskonale potrafi okreslic jak sie czuje, np. przy infek
    > cji gdy stracil glos, goraczke mial 1 dzien przy czym chcial zostac w domu i zo
    > stal i rzeczywiscie prawie caly przespal, wieczorem prosil o umowienie mu wizyt
    > y u lekarza, ale nastepnego dnia rano stwierdzil, ze juz mu lepiej i moze isc d
    > o szkoly. Poszedl (jeszcze z goraczka rano) pozniej ustapila, glosu co prawda n
    > ie mial jeszcze przez nastepne 3 dni, ale mu wrocil, bez lekow, lekarzy i calej
    > tej szopki. Cala infekcja trwala ok. 5 dni z czego jeden spedzil w domu.
  • najma78 01.03.12, 11:25
    mama-anusi napisała:

    > a ile dzieci zaraził...? bo raczej jesli miał gorączke i słabe samopoczucie to
    > był chory,
    > po jednym dniu w domu już nie zarażał...?


    Zarazal pewnie zanim objawy sie pojawily, tak to zwykle dziala. Pracuje w tej samej szkole, nie zauwazylam aby w jego klasie byl pomor, frekwencja na poziomie 98-100% czyli standardsmile Nie zarazil tez ani swojej starszej siostry, ani nassmile Ale pewnie powinnam go wzorem co niektorych odizilowac takze w domu, kurcze musze jeden pokoj na izolatke przerobicbig_grinbig_grinbig_grin
  • najma78 01.03.12, 11:30
    A, jeszcze dodam, dla pikenaterii, choc to prawda, ze nastepnego dnia gdy witalismy sie z nauczycielka zapytala, czy bylo konieczne zostawienie go w domu na jeden dziec, odpowiedzialam, ze caly dzien goraczkowal i duzo spal, wiec odparla ze w porzadkuwink
  • jakw 10.03.12, 11:26
    Ja tam wolę jednak w przypadku infekcji potrzymać w domu. A to dlatego, żeby nie złapać komplikacji wymagających faszerowania się potem antybiotykiem. W domu dziecko ma po prostu szanse na wyspanie się (nie jest to wcale takie proste, gdy zatkany nos utrudnia spanie, a rano trzeba wstać) i odpoczynek dokładnie wtedy gdy poczuje się zmęczone. Organizm musi mieć szanse na zmobilizowanie dostępnych sił w walce z infekcją. Dodatkowo w szkole to pewnie nauczyciel nie będzie też patrzył czy dziecko pisząc klasówkę lub odpowiadając przy tablicy nie ma przypadkiem dreszczy i 38,5 i ma z 60% zwykłych możliwości intelktualnych.
    Możliwość wstania z łóżka jest kiepskim kryterium, zwłaszcza w przypadku dzieci - moja młodsza to spokojnie leżała tylko w czasie nielicznych chorób gdy miała przeszło 39 (jak miała 38,9 to już zaczynało ją lekko nosić) i przez 2-3 dni po złamaniu ręki.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • atena12345 01.03.12, 11:57
    Moje dzieci z temperaturą powyżej 37,5 nie posyłam do przedszkola/szkoły, bo sie źle czują. Przy 38-39 nie wyobrazam sobie tego. Najma nie przesadzaj. Przy takiej goraczce sa dreszcze, poty itp. człowiek zwyczajnie "zdycha"
  • ciociacesia 01.03.12, 13:10
    bo moja corka przy 39 bryka jak zrebak
    dopiero 40 ja powala
    z reszta samopoczucie zalezy nie tylko od goraczki ale od pozostalych objawów i ich nasikenia. wiadomo ze gupi katar staje sie w nocy bardzo upierdliwy i moze prowadzic do napadow kaszlu i nie dawac spac
    --
    'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
  • silje78 01.03.12, 13:24
    moja podbnie co nie zmienia faktu, że za głupotę uważam wysyłanie do szkoły/przedszkola dziecka z gorączką czy nawet stanem podgorączkowym. jeśli dziecko dorączkuje to zdrowe raczej nie jest.
    --
    OLA 16/09/2007
  • ciociacesia 01.03.12, 14:04
    ale dopuki nie widze ze z dzieckiem cos nie teges to nie sprawdzam czy ma goraczke
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • najma78 01.03.12, 15:48
    atena12345 napisała:

    > Moje dzieci z temperaturą powyżej 37,5 nie posyłam do przedszkola/szkoły, bo si
    > e źle czują. Przy 38-39 nie wyobrazam sobie tego. Najma nie przesadzaj. Przy ta
    > kiej goraczce sa dreszcze, poty itp. człowiek zwyczajnie "zdycha"


    Od 39 zaleca sie podawanie lekow przeciwgoraczkowych wiec to ty nie przesadzaj i pamietaj, ze dzieci inaczej znosza goraczke.
  • atena12345 02.03.12, 07:25
    najma78 napisała:


    > Od 39 zaleca sie podawanie lekow przeciwgoraczkowych wiec to ty nie przesadzaj
    > i pamietaj, ze dzieci inaczej znosza goraczke.

    moje dostaja przecwgorączkowy lek od 38,5. Wcześniej im nie podaje. z samą temperatura nie idę do lekarza, bo i co ma niby stwierdzić ? Choć znam mamę, która biega z dzickiem przy 37, by lekarz sprawdził, "czy nic się nie wykluwa"
    Najma - moje dzieci przy 39 leżą plackiem, w zasadzie powyżej 38 juz bardzo źle się czują.
  • jakw 10.03.12, 11:31
    najma78 napisała:

    > Od 39 zaleca sie podawanie lekow przeciwgoraczkowych wiec to ty nie przesadzaj
    > i pamietaj, ze dzieci inaczej znosza goraczke.
    Co nie znaczy, że ktoś mając 38.9 jest zdrowy.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • angela10086 02.03.12, 11:32
    nie probujcie nawet, najma wszystko ma w swym pieknym tyleczku.
    Lajtowe podejscie do zycia to sie nazywa wink
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • najma78 02.03.12, 11:42
    angela10086 napisała:

    > nie probujcie nawet, najma wszystko ma w swym pieknym tyleczku.

    A skad wiesz, ze mam piekny tyleczek? big_grinbig_grinbig_grin choc faktycznie wciaz niezlywink

    > Lajtowe podejscie do zycia to sie nazywa wink

    Wiekszosc infekcji dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest lajtowych to i podejscie lajtowe. Jak sie lubisz spinac caly czas i histeryzowac z powdu kaszelku, katarku i innego czerwonego gardelka to twoja sprawa, ale innym daj spokoj.
  • angela10086 02.03.12, 16:13
    najma a jaki baba moze miec tyłeczke jak nie pieknywink

    mhm mhm gadaj gadaj dalej...
    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/79/79730l4d8pj2fyu.gif
  • najma78 02.03.12, 21:47
    angela10086 napisała:

    > najma a jaki baba moze miec tyłeczke jak nie pieknywink

    big_grin No tak, ale wiesz a propos tyleczkow to corka znajomej, mloda laska 23 lata, zgrabna ze mucha nie siada z naprawde jedrnym tyleczkiem urodzila kilka miesiecy temu dziecko i gdy ja zobaczylam jakis tydzien temu doznalam lekkiego szoku, bo po tym tyleczku nie ma sladu, jest jedna, wielka bezksztaltna masa...chyba se ne wraciwink

    > mhm mhm gadaj gadaj dalej...

    Widze, ze masz pczucie humoru, a to dobrze rokujewink Pozdrawiam
  • monikaa13 29.02.12, 15:00
    Można, by odpowiedzieć "Dlaczego otwieracie okna z premedytacją, by przeziębić nasze dzieci"

    Dopiero co opisywana historia tu na forum. Sama też przeżyłam więc wiem.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • heca7 29.02.12, 15:39
    ...złap za "chabety" rodziców tych chorych dzieci i ich zapytaj. Ja mam w tej chwili dwoje z trojga dzieci w domu bo są chore. Czemu tam się napatrzysz a tu przychodzisz się czepiać??? Masz jakieś dowody na to, że na forum siedzi któraś z widzianych przez ciebie matek??? to tak jakbym zajrzała na forum Mężczyzna i zapytała się "dlaczego gwałcicie kobiety???"
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • paliwodaj 29.02.12, 15:58
    > bo pracuję w przedszkolu i każdy weekend spędzam w łóżku.
    a nie slyszala ze roznosic zarazki mozna kilka dni przed wystapieniem objawow choroby, wiec ty kladac sie w chorobie do lozka w weekend - kilka z rzedu weekendow- prawdopodobnie zarazasz dzieci juz od srody/czwartku.
    W poniedzielk niedoleczona wleczesz sie do pracy, by tam byle co znowu powalilo cie na nastepny weekend i zarazasz pewnie nastepne dzieci
    Nie jestem w stanie uwierzyc ze w ciagu 2 dni stajesz sie perfekcyjnie zdrowa
    Wiec twoj post jest na zasadzie "przyganial kociol garnkowi"
    Inna sprawa, blad personelu ze nie ekzekwuje zaswiadczen od lekarza, ze dziecko moze przychodzic juz do przedszkola, dyrektorka ma kase od kazdego kolejnego dziecka, a czy chore, czy zdrowe to przynajmniej placi
    Ty pracujac w tej placowce akceptujesz jej zasady, bo pewnie odeszlabys gdyby nie, boisz sie porozmawiac z dyrektorka. I w desperacji oglaszasz na caly swiat "wy jestescie winne" sytuacji w moim przedszkolu
    Dla mnie bez sensu, tym bardzije ze wywolujesz tu nastepna nic nie przynoszaca ci osobiscie dyskusje, bo bardzo mozliwe za ani jeden rodzic nie zaprowadza dziecka do waszego przedszkola
    A wystarczy otworzyc buzie do dyrektorki i powiedziec , ze nie zgadzasz sie na ospy, rota, swinki i inne w swoim miejscu pracy
    Brakuje odwagi??????
  • jakw 10.03.12, 11:28
    paliwodaj napisała:
    > Inna sprawa, blad personelu ze nie ekzekwuje zaswiadczen od lekarza, ze dzieck
    > o moze przychodzic juz do przedszkola,
    A lekarze to nie mają co robić tylko wystawiać zaświadczenie o zdrowiu zdrowym już dzieciom...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • klubgogo 29.02.12, 17:59
    I wszystko jasne, pierwszy rok pracujesz w przedszkolu i się czepiasz, popracujesz, uodpornisz się na wszystkie syfy, których nosicielami są dzieci, nie będziesz tego nawet zauważać. Katar i permanentny kaszel od wrzesnia do maja to nie choroba, a 95% to właśnie takie przypadki. Rodzice porwadzający dzieci z temperaturą i chorbą są nieodpowiedzialni i po takich rodziców się dzwoni lub nie przyjmuje od nich dziecka. MOże jesteś mało asertywna i dlatego przyjmujesz chore dzieci?
  • malwisul 29.02.12, 19:10
    a wiedziała któraś z mam że najgorsze syfy zanim się ujawnią już zarażają? jak choroba się tli to osobnik już zaraża.... pewnie znacząca większośc z mam zabrania też dzieciom w przedszkolu na dwór wychodzic bo panie nie dopilnują..... chore sad u nas w przedszkolu wisi kartka o którą prosili rodzice że tylko dzieci zdrowe itp., ale ci sami rodzice wnoszą że dzieci mają siedziec przy najmniejszym przymrozku, wiaterku itp. w przedszkolu; cóż... ja swojego dziecka nie izoluję od zabaw z "gilami" itp. wychodzę w prawie każdą pogodę a o dziwo to moje młode zawsze jest tym niedobitkiem w przedszkolu a na takich rodzicach traci chociaż by spacerek z dziecmi
    --
    Nikoluś 27.10.2008
  • malwisul 29.02.12, 19:13
    ale swoją drogą młoda lubi jak jest infekcja grupowa bo ma panią prawie na wyłącznośc i wraca w pełni zadowolona wink
    --
    Nikoluś 27.10.2008
  • paliwodaj 29.02.12, 19:12
    ale co ona tam ma do gadania, przeciez napisala ze dyrektorce pasuja takie dzieci.
    Katar, czy kaszel to jeszcze nie choroba, gdy dochodzi temperatura nalezy dziecko zdecydowanie zostawic w domu,. W przypadkach jak rota, zapalenie pluc , zapalenie oskrzeli chyba nikt normalny nie zaprowadzi dziecka do przedszkola, bo to dzialanie na niekorzysc dziecka, takie dziecko nie ma sily i ochoty na nic, podchodzi pod okrucienstwo rodzicow.
    Jestem za- dzwonic od razu jak widac ze dziecko sie nie kwalifikuje na zostanie w przedszkolu, rodzic powinien podpisac regulamin, jezeli bedzie dyskutowal - znaczy lamie zasady przedszkola
  • marta-zs 29.02.12, 20:11
    moje dziecko jeszcze nie chodzi do przedszkola, swoją karierę mam nadzieje, ze zaczenie we wrzesniu. Najbardziej przeraża mnie to, że sale mogą być niedostatecznie wietrzone lub dzieci nie będą wychodzić na dwór, w okresie jesienno-zimowym te dwie rzeczy ratują moją córkę przed katerem spowodowanym ogrzewanym powietrzem. W tym sezonie już nauczyłam się jak postępować, zeby ten katar nie wystepował, ale boje się ze w przedszkolu nie bedzie miała dostatecznych warunków, faszerować ją syropami nie zamierzam, najwyżej bedzie chodziła zagilona. Teraz się tylko zastanawiam, potrzebne bedzie zaswiadczenie od alergologa?
  • klubgogo 29.02.12, 20:14
    Wietrzy się, wietrzy. Rozgrzane dziecko plus uchylone okna to krok do przeziębienia. Przeziębiony organizm to krok do złapania paskudnego wirusa i połowa dzieci w domu big_grin.
  • kasia79a 29.02.12, 21:29
    z powyższych wypowiedzi wynika, że rzeczywiście różne mamy priorytety... Ja jestem przeciwniczką posyłania chorych dzieci do przedszkola/szkoły ze względu na dobro tych osłabionych dzieci oraz ich kolegów z grupy i nauczycielek. Decydując się na dziecko, warto wziąć pod uwagę, że pierwsze lata w przedszkolu/szkole wiążą się często z chorobami. My z mężem oboje zmieniliśmy pracę na mniej płatną ale dającą nam więcej czasu "wolnego", dzięki czemu w razie chorób synka zazwyczaj udaje nam się obyć bez zwolnień. Co do kataru i kaszlu- owszem, są lekkie katarki i kaszle ale są też katary żółte i kaszle zaflegmione i z całą pewnością dziecko z takim "brzydkim" katarem lub kaszlem nie jest zdrowe. I wydaje mi się nieludzkie posyłanie chorych dzieci do przedszkola. Ja swojego syna chorego trzymam w domu, żeby go jeszcze nie osłabiać i żeby nie zarażał innych. A autorka wcale nie pytała o porady na temat jej odporności, więc nie odwracajmy tu kotka ogonem... Sama pracuję w szkole i widzę, jak męczą się dzieci przysyłane przez rodziców na antybiotykach, na syropkach itp. Szkoda gadać...
  • aniasa1 29.02.12, 22:37
    Decydują
    > c się na dziecko, warto wziąć pod uwagę, że pierwsze lata w przedszkolu/szkole
    > wiążą się często z chorobami. My z mężem oboje zmieniliśmy pracę na mniej płatn
    > ą ale dającą nam więcej czasu "wolnego", dzięki czemu w razie chorób synka zazw
    > yczaj udaje nam się obyć bez zwolnień.

    No i zaraz Ciebie tu zlinczuja ze jestes kretynka bo tylko o dziecku myslisz a przeciez Ci co maja dziecko POWINNI zyc normalnie! Bez WYRZECZEN!
    Dzieki Bogu choc jeden wpis rozsądny w calym wątku. Oczywiscie zaraz sie odezwą te co to nie moga "siedziec na chorobowym pol roku" bo nie maja z kim zasmarkane dziecko zostawic.
    Dla mnie najbardziej przykre jest to ze wlasna matka robi takie świnstwo wlasnemu dziecku.
    My dopiero wystartujemy od wrzesnia do przedszkola ale juz dzis wiem ze chocby z katarem dziecka do przedszkola nie puszcze. I juz dzis wlasnie myslac o tym jak to bedzie za pol roku poszlam na rozmowe o prace, i choc w tej obecnej mam lepsze warunki to jednak zmienie bo w nowej bede mogla sie wymieniac z mezem. Jestem dorosla i odpowiedzialna, wiem ze dziecko bedzie chorowalo i juz sie do tego przygotowuje. I wiem tez ze za kazdym razem kiedy zobacze zasmarkane dziecko w szatni zrobie dym na calą pare.
  • batutka 29.02.12, 22:49
    aniasa1 napisała:

    . I wiem tez ze za kazdym razem kiedy zobacze zasmarkane dziecko
    > w szatni zrobie dym na calą pare.

    Najpierw puść dziecko do przedszkola, potem pogadamy.

    Ja również pracuję w przedszkolu i myślę,że sprawa jest trochę przesadzona. W moim przedszkolu rodzice nie pchają dzieci z chorobami. Zresztą nauczyciele mogą nie przyjąć dziecko do przedszkola, jeśli to jest chore.
    --
    Someone Like You
    Hometown Glory
  • malgosiek2 29.02.12, 23:02
    aniasa1 napisała:

    > My dopiero wystartujemy od wrzesnia do przedszkola ale juz dzis wiem ze chocby
    > z katarem dziecka do przedszkola nie puszcze.


    Pożyjemy, zobaczymy.
    I nigdy nie mów nigdy, bo nie wiesz co Was czeka.
    --
    Moja mała oaza
    Ulubione miejsce i pozycja kota
  • malwisul 29.02.12, 23:32
    aniasa1 napisała:

    > My dopiero wystartujemy od wrzesnia do przedszkola ale juz dzis wiem ze chocby
    > z katarem dziecka do przedszkola nie puszcze.

    jak nie miałam dziecka to widząc inne mówiłam otwarcie, głośno i z przekonaniem- " moje w życiu tak się nie będzie zachowywac; tego nie będzie robic"!!!! ale jak już mówiłam to było za nim miałam dziecko :-0
    --
    Nikoluś 27.10.2008
  • erba 29.02.12, 22:46
    Z gorączką nie posyłam, bo wiadomo, że naprawdę chore dziecko woli być w domu, ale jeśli ma katar i dobrze się czuje poza tym, to puszczam. Sama nigdy nie zostawałam w domu z powodu kataru, zarówno w szkole jak i teraz w pracy. Jeśli ktoś notorycznie zaraża się zwykłym katarem to powinien popracować nad własną odpornością.
    --
    Bachor
  • paliwodaj 29.02.12, 22:58
    >I wiem tez ze za kazdym razem kiedy zobacze zasmarkane dziecko w szatni zrobie dym na calą pare.
    i mam nadzieje ze to samo spotka ciebie, gdy nagle twoje dziecko zwymiotuje w przedszkolu, badz zacznie goraczkowac, mam nadzieje ze bedziesz miala dym x 30.
    najpierw zapytaj co mowi regulamin przedszkola o chorobach i objawach, a pozniej sobie dymuj
    Boze co za dziwolagi maja dzieci!!!!
  • zjawa1 29.02.12, 23:33
    tuz przed oddaniem do przedszkola, a potem udaja glupa, ze ,,nagle po 12:00 pojawila sie goraczka powyzej 39".
    Nie wiem, ja zaczynam domniemywac, ze z czystej zlosliwosci, gtacy rodzice zlosliwie posylaja swoje choire dziecko w celu zainfekowania innych, wiedza, ze i tak ich dziecko ,,odpadnie" po 2 dnia zarazania, a przynajmniej zasyfi inne dzieci.
    I pamietaj jeszcze jeden szczegol... patrz moja sygnaturka, cytat z tego forum!!!!!!!!!!
    --
    forum.gazeta.pl(...)Kaszel, zapalenie ucha są niedogodnościami wieku dziecięcego, a nie chorobami. Antybiotyk przy zapaleniu ucha przyjmuje się do 10 dni(...)
    Złota myśl D...Q, forum Małe dziecko
  • zjawa1 29.02.12, 23:50
    fakt, a mianowice sa tu osoby, ktore twierdza, ze ,,musialyby brac na dziecko l4 co 2 tygodnie", mysle, ze wlasnie te osoby maja skrajnie chorowite dzieci, ktore przynoszaz infekcje do przedszkoli.
    Z moich obserwacji wynika, ze w naszym przedszkolu na 50 dzieci systermatycznie ciagle chorych jest maks poiecioro, to one jako pierwsze przynosza katary, kaszle, i inne swinstwa.
    Rodzice tych dzieci udaja glupa przez pierwsze, najbardziej infekujace dni twierdzac, ze to alergia, po czym srednio po 3 dniach zainfekowania inncyhc dzieci, nosiciele znikaja co najmniej na 7 dni.
    I mam pytanie retoryczne; Robicie to celowo, jak sadze, bo jakos po 3 srednio dniach zasyfienia innych dzieci potraficie znalesc dla swoich, z uposledzonym systemmem immunologicznym opieke!
    Ja, na szczesice mam od prawie 10 miesiecy oporne dzieco na wszelakie syfy-nie zdradze sekretu, bo sama nie znam jego tajemnicy tak do konca.


    --
    forum.gazeta.pl(...)Kaszel, zapalenie ucha są niedogodnościami wieku dziecięcego, a nie chorobami. Antybiotyk przy zapaleniu ucha przyjmuje się do 10 dni(...)
    Złota myśl D...Q, forum Małe dziecko
  • myelegans 01.03.12, 17:15
    Masz absolutna racje, my rodzice zakatarzonych, zagilonych i zasyfionych dzieci specjalnie je przyprowadzamy, zeby selekcje naturalna w placowkach publicznych przeprowadzac. Odstrzelic to co slabe w zarodku i niech nasze dzieci z takimi mocnymi jak one sie zadaje.
    Tak, ja specjalnie moje zagilowane dziecko przyprowadzalam, zeby tego Kevina sobie odstrzelic, bo mi na nerwy bachor dzialal i mial zly wplyw na mojego maluszka, a niech ma gowniarz jeden. DZialalo jak ta lala, ale niestety przestalo.
    Szkoda, ze mi dziecko przestalo chorowac, bo mam jeszcze kilku kandydatow. Jakies pomysly, jak go zarazic, bo jakos od 2 lat mi sie nie udaje.
  • aniasa1 01.03.12, 15:50
    > >I wiem tez ze za kazdym razem kiedy zobacze zasmarkane dziecko w szatni zr
    > obie dym na calą pare.
    > i mam nadzieje ze to samo spotka ciebie, gdy nagle twoje dziecko zwymiotuje w p
    > rzedszkolu, badz zacznie goraczkowac, mam nadzieje ze bedziesz miala dym x 30.

    Robi sie tak: czyta, przetwarza, a dopiero pozniej odpisuje.
    Jesli czyjes dziecko nagle zwymiotuje lub zacznie goraczkowac to powiadomieni rodzice przyjada po nie, a do tego czasu dziecko bedzie pod opieka przedszkolanek
    ale jesli w W SZATNI zielone gluty kapia na buty, lub oczy jak szparki i cieknacy nos to ja zamiast rozbierac dziecko ide wprost do gabinetu dyrektora, a rozgarnietą mamusię uświadamiam ze zachowuje sie jak bezmózgowie. Pisalam o sytuacji w ktorej juz w szatni widac ze trzeba łopatą do głowy wkładac.
    Regulamin (juz sie zapoznalam) do ktorego bedzie chodzilo moje dziecko jasno okresla stosunek do dziecka chorego. Wiem ze oczywiscie moze sie w grupie trafic ynteligencja ktora wpakuje czopek w dupe i pogna do swojej kancelarii, na głupote niestety rady nie ma co nie znaczy ze mam biernie patrzec na to z boku
  • aniasa1 01.03.12, 16:09
    > ale jeśli ma katar i dobrze się czuje poza tym, to puszczam. Sama nigdy nie zos
    > tawałam w domu z powodu kataru, zarówno w szkole jak i teraz w pracy.

    A pomyslałaś kiedykolwiek o innych? Pomyslałaś o tym ze moze ktos nie lubi pracowac z cieknącym nosem? A potrafisz przyjąć do mózgu ze czasami mozesz sobie pracowac do usranej smierci nad odpornoscia szczegolnie u dzieci i przez dlugie lata nie osiagnąc efektu, bo jak juz troche dzieciaka podleczysz to znowu jakas przyglupiasta mamusia pusci obsmarkane dziecko do przedszkola i w du... ma ile Ty staran wlozyłaś zeby swoje wyleczyc? Czy Ty wiesz o czym wogóle piszesz? Myslisz ze odpornosc nabierasz w tydzien? Ze to krem ktory mozesz kupic i na dlugo wystarczy????? Ile Ty masz lat dziewczyno?

    Jeśli ktoś notorycznie zaraża się zwykłym katarem to powinien popracować nad własną odpo
    > rnością.
    A i owszem tylko jak pracowac skoro wiele jest takich mądrych jak Ty? No prosze zdradz mi ten sekret. Wydrukuje i przykleje na lodowce. Jaka jest Twoja metoda? Zamkąc oczy jak dziecko jest chore, nie reagowac az nie zacznie pluć flegmą?, na katar mowic ze to nic takiego, na zapalenie pluc ze samo przejdzie, na angine ze rzadko ktos na to umiera, na zap. uszu ze antybiotyk nie potrzebny???
    Pracowanie nad odpornoscia to Twoim zdaniem ciagly kontakt z chorym lub zasmarkanym dzieckiem? Bo skoro dzisziaj puszczasz Ty do przedszkola, a jutro inna mama..... to kontakt 5x w tygodniu..... Czyz nie? Tylko pytanie jak to zrobic zeby w poniedzialek byl odporny na wirusy Marysi, wtorek Krysi, w srode Maciusia itp.......przebywajac z tymi dziecmi caly dzien w jednym pomieszczeniu wywietrzonym max raz dziennie? No prosze, błyśnij.....
  • q_fla 01.03.12, 16:54
    Tylko pytanie jak to zrobic zeby
    > w poniedzialek byl odporny na wirusy Marysi, wtorek Krysi, w srode Maciusia it
    > p.......przebywajac z tymi dziecmi caly dzien w jednym pomieszczeniu wywietrzon
    > ym max raz dziennie? No prosze, błyśnij.....

    To proste jak budowa cepa: przechorować, dzięki temu organizm wytworzy ciała odpornościowe i tym samym, gdy następnym razem Piotruś, albo Lena przywloką do przedszkola tegoż wirusa (bo zarażają zanim wystąpią u nich objawy), organizm twojego dziecka bez problemu je pokona.
    Problem w tym, że wirusów odpowiedzialnych za wszelkie katary i przeziebienia jest chyba ponad 200. W związku z tym nie pozostaje ci nic innego jak wypisać dziecko przedszkola, a póxniej załatwić mu nauczanie indywidualne. Tylko ciekawe co zrobisz, jak ktoś z najbliższych katar do domu przywlecze...tongue_out
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • aniasa1 02.03.12, 02:04
    > To proste jak budowa cepa: przechorować, dzięki temu organizm wytworzy ciała
    Bravo, bravo. Wychodzi wiec na to ze puszczajac chore do przedszkola właściwie robicie przysługę zdrowym dzieciom bo - uodparniają sie! No bardziej pokreconego wywodu wymyslic nie moglas chyba.

    gdy następnym razem Piotruś, albo Lena przywloką do pr
    > zedszkola tegoż wirusa (bo zarażają zanim wystąpią u nich objawy), organizm two
    > jego dziecka bez problemu je pokona.
    Oczywiscie pod warunkiem ze inna rownie mądra mama nie przyprowadzila wczoraj chorego dziecka i tymsamym nrazila odpornosc mojego dziecka......

    W związku z tym nie pozostaje ci nic innego jak wypisać dz
    > iecko przedszkola
    Nie, mylisz sie. Pozostaje jeszcze uswiadamic, egzekwowac swoje prawa. Zupelnie nie rozumiem dlaczego to ja mam wypisywac swoje dziecko? Hm. Czy przedszkole to szpital? Chore dziecko powinno zostac w domu i koniec. Jesli ktos nie potrafi zorganizowac opieki dla chorego dziecka to niech sie zastanowi czy jest odpowiedzialnym rodzicem.
    Ja nie twierdze ze moje dziecko uchronie przed wirusami poza przedszkolem. Ale takie miejsca gdzie jest duzo dzieci, gdzie zazwyczaj jest niewielka przestrzen, zazwyczaj wietrzone raz dziennie, gdzie dzieci sa obok siebie przez kilka godzin to swietne miejsce zeby wpuscic wirusa? No wez sie zastanow. Dla mnie to jest wlasnie proste jak budowa cepa.
  • q_fla 02.03.12, 08:42
    > Bravo, bravo. Wychodzi wiec na to ze puszczajac chore do przedszkola właściwie
    > robicie przysługę zdrowym dzieciom bo - uodparniają sie! No bardziej pokreconeg
    > o wywodu wymyslic nie moglas chyba.

    Och tak, rozumiem dla ciebie zwykły katar to ciężka choroba zagrażająca życiu...big_grin

    Napisz proszę jak postępujesz, gdy np mąż ma infekcję, mam nadzieję, że na ten czas używasz swojego mózgu i eksmitujesz go z domu, bo chyba nie jesteś aż tak nieodpowiedzialna i egoistyczna, że pozwalasz na kontakt z innymi na małej powierzchni. tongue_out
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • memphis90 01.03.12, 20:44
    Pomyslałaś o tym ze moze ktos nie lubi prac
    > owac z cieknącym nosem?
    To jego problem. Może też nie lubić pracować na kacu, z bolącą głową albo z łupieżem na głowie. Jak mu pracodawca będzie akceptował zwolnienia na każdą pierdołę, to ok, ale mało to prawdopodobne.

    potrafisz przyjąć do mózgu ze czasami mozesz sobie pr
    > acowac do usranej smierci nad odpornoscia szczegolnie u dzieci
    Odporność buduje się przez kontakt z drobnoustrojami- tymi ze środowiska lub szczepionki. Nie ma innej opcji. No, może poza podawaniem preparatów przeciwciał.

    Czy Ty wiesz o czym wogóle piszesz? Mys
    > lisz ze odpornosc nabierasz w tydzien?
    Nie, buduje się ją całe życie. Od dzieciństwa do starości. Poprzez kontakt z różnymi drobnoustrojami.

    > na katar mowic ze to nic takiego, na zapalenie pluc ze samo przejdzie, na angi
    > ne ze rzadko ktos na to umiera, na zap. uszu ze antybiotyk nie potrzebny???
    W zasadzie w większości tak. Katar to naprawdę nic takiego, angina- najczstsze są wirusowe, więc antybiotyk jest zbędny, podobnie jak przy zapaleniu uszu.

    > Pracowanie nad odpornoscia to Twoim zdaniem ciagly kontakt z chorym lub zasmark
    > anym dzieckiem?
    Tak. Taką odpowiedź dostałam od profesora, specjalisty chorób zakaźnych na pytanie czy i na co powinnam się doszczepiać. Dowiedziałam się, że mając stały zawodowy kontakt z osobami chorymi, automatycznie pobudzam swój układ odpornościowy, bo działa to jak dawki przypominające szczepionek.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • aniasa1 02.03.12, 02:25
    > To jego problem. Może też nie lubić pracować na kacu, ........
    Tylko ze kaca zawdzecza sam sobie a nie egoiscie z biurka obok........

    > Odporność buduje się przez kontakt z drobnoustrojami- tymi ze środowiska
    Zgadzam sie. Kontakt. Nie wielogodzinne przebywanie w zamknietej przestrzeni z tymi drobnoustrojami

    > Nie, buduje się ją całe życie. Od dzieciństwa do starości.
    No wlasnie, o to mi chodzi. Budowac, a nie ciagle byc na etapie leczenia. Budowac odpornosc tzn z pozycji zdrowego stykac sie z drobnoustrojami.......

    Katar to naprawdę nic takiego, angina- najczstsze
    > są wirusowe, więc antybiotyk jest zbędny, podobnie jak przy zapaleniu uszu.
    Dla Ciebie nic takiego, dla wielu okropne uczucie. Ja nie umiem pracowac jak mi kapie na klawiature......, bol gardla nie pozwala przelknac pokarmu, wysoka temperatura i bol ucha odbieraja mi checi na cokolwiek. Ale moze Ty lubisz mocne wyzwania..... Pomysl tylko ze nie wszyscy maja takie upodobania

    > Tak. Taką odpowiedź dostałam od profesora, specjalisty chorób zakaźnych....
    Wiesz, calkiem niedawno temu bedac w 5 miesiacu ciazy na wizycie u profesora ortopedii z bardzo bolącym kolanem uslyszlam: "trzeba schuść". Hm po wizycie u zwyklego lekarza ortopedy otrzymalam odpowiednia diagnoze i leki. Pomoglo. Niestety nie pierwszy raz okazalo sie ze "prof." przed nazwiskiem nie oznacza aktualnej wiedzy. Czesto to starzy, stetryczali panowie ktorzy leczyliby metodami z lat 70-tych......
  • memphis90 04.03.12, 21:21
    > Tylko ze kaca zawdzecza sam sobie a nie egoiscie z biurka obok........
    >
    No racja, jak przy biurku obok siedzi egoista, to raczej na wspólnego kaca nie ma co liczyćsmile Ale jak jest ktoś fajny, to się często cierpi wspólnie big_grin

    Budow
    > ac odpornosc tzn z pozycji zdrowego stykac sie z drobnoustrojami.......
    Ale gdzie tu sens i logika? Odporność buduje się poprzez kontakt z drobnuostrojami- czyli: stykam się z zarazkiem, choruję, zdrowieję. Organizm nieustannie jest na etapie walki i leczenia, tyle że w miarę "treningu" odpowiedź jest coraz szybsza i sprawniejsza.

    Pomysl tylko ze nie wszyscy maja takie upodobania
    >
    No to siedź w domu i nie stykaj się z ludźmi. Ja jestem dzieckiem żłobkowo-przedszkolnym i ostatni raz chora byłam w 6 klasie podstawówki plus jedna infekcja rota na początku pracy. Szybko nabyłam odporności i teram mi to procentuje.

    Czesto to starzy, stetryczali panowie ktorzy leczyliby metodami z la
    > t 70-tych.....
    Temu profesorowi akurat ufam. Oczywiście Ty nie musisz- szczególnie, że nie podałam żadnych nazwisk.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • jakw 10.03.12, 11:38
    memphis90 napisała:

    > Dowiedziałam się, że mając stały zawo
    > dowy kontakt z osobami chorymi, automatycznie pobudzam swój układ odpornościowy
    > , bo działa to jak dawki przypominające szczepionek.
    To w sumie założycielka wątku powinna być osobą najbardziej odporną na tym forum...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • erba 01.03.12, 21:52
    aniasa1 napisała:

    A potrafisz przyjąć do mózgu ze czasami mozesz sobie pr
    > acowac do usranej smierci nad odpornoscia szczegolnie u dzieci i przez dlugie l
    > ata nie osiagnąc efektu, bo jak juz troche dzieciaka podleczysz to znowu jakas
    > przyglupiasta mamusia pusci obsmarkane dziecko do przedszkola i w du... ma ile
    > Ty staran wlozyłaś zeby swoje wyleczyc? Czy Ty wiesz o czym wogóle piszesz? Mys
    > lisz ze odpornosc nabierasz w tydzien? Ze to krem ktory mozesz kupic i na dlugo
    > wystarczy????? Ile Ty masz lat dziewczyno?

    Nie będę się specjalnie rozpisywać, bo już wcześniej inne forowiczki ci odpowiedziały w temacie, ale chcę jeszcze zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny element w budowaniu odporności: zdrowie psychiczne. Nawet jak zupełnie wyizolujesz dziecko od przeziębionych rówieśników, to i tak może łapać infekcje żyjąc z niestabilną emocjonalnie matką. Pomyśl, czy twoje dziecko nie ma za dużo stresu w domu.


    --
    Bachor
  • aniasa1 02.03.12, 01:47
    Nawet jak zupełnie wyizolujesz dzie
    > cko od przeziębionych rówieśników, to i tak może łapać infekcje żyjąc z niestab
    > ilną emocjonalnie matką. Pomyśl, czy twoje dziecko nie ma za dużo stresu w domu

    Chyba nie. Nie choruje, wcale. Ma 3 lata i nie slyszalam nigdy jak kaszle. Powaznie. Raz trzydniowka i raz (miesiac temu zap. uszu). Katar mial tylko przy zabkowaniu. Wniosek: matka zrownowazona. Za to Twoje jak piszesz bardzo czesto ma katarek itp..... czy bylas juz u specjalisty?
    Ps. Moje dziecko poki co nie lapie od innych, pomimo niemalze codziennych wizyt na placykach zabaw, regularnym chodzeniu na basen, wizytach w klubikach, salach zabaw, sklepach itp...... ale spodziewam sie ze to sie skonczy bo Takie jak Ty nigdy nie uszanuja zdrowia innych i zawloką chore dziecko do przedszkola. Wtedy moje siedzac kilka godzin w jednym pomieszczeniu z Twoim obsmarkanym bez wietrzenia nie ma wyjscia......... Przemysl zanim nastepnym razem puscisz do grupy.
  • erba 02.03.12, 12:58
    Tak się składa, że wiem, jak działa wyszukiwarka na forum, uwierz mi naprawdę niewiele czasu trzeba, żeby sprawdzić, że jednak koloryzujesz w opisie zdrowia swojego dziecka.

    > Chyba nie. Nie choruje, wcale. Ma 3 lata i nie slyszalam nigdy jak kaszle.

    Na forum pisałaś inaczej, więc się zdecyduj, gdzie leży prawda.
    --
    Bachor
  • aniasa1 03.03.12, 00:44
    > > Chyba nie. Nie choruje, wcale. Ma 3 lata i nie slyszalam nigdy jak kaszle

    A prosze, odswiez mi pamiec. Tak kiedys napisalam? Ze mial kaszel? Moze pisalam ze wiem jak nalezy postepowac z kaszlem. Ale powaznie, nie wiem jak kaszle moje dziecko, bo On nie choruje. I wiem ze trudno w to uwierzyc.
  • jakw 10.03.12, 11:40
    erba napisała:
    >Nawet jak zupełnie wyizolujesz dzie
    > cko od przeziębionych rówieśników, to i tak może łapać infekcje żyjąc z niestab
    > ilną emocjonalnie matką.
    Ja tam jakoś super stabilna emocjonalnie nie jestem. Niemniej moje dzieci nie łapały chorób od mojego złego humoru. Sezon na choróbska zaczął się wraz z początkiem przedszkola.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • h2so4_pl 02.03.12, 20:47
    Należę do ludzi bardzo odpornych. Nie pamiętam kiedy miałam ostatni raz katar- z pewnością kilka lat temu. Ale nie jest prawdą, że katarem trudno się zarazić. Bardzo łatwo. A "praca nad własną odpornością" może być syzyfowa, bo odporność jest wypadkową wielu czynników- często niezależnych od chorującego człowieka.
    U nas w pracy jest zasada, że chory człowiek ( nawet z katarem) zostaje w domu. Na szczęście może pracować w domu, może przyjść w weekend, może w ciągu następnych dni pracować więcej.
  • obasic 01.03.12, 09:26
    Moja już prawie 7-latka ma notoryczny przewlekły katar od 1-roku życia, obecnie przewlekłe zatoki. Gdybym z tego powodu ograniczyła jej żłobek i przedszkole - miałaby frekfencję nie większą niż 5-10%, a miała praktycznie prawie 100% bo nic złego po za tym się nie działo.
    Obecnie chodzi do szkoły z tą dolegliwością dzień w dzień.

    Młodsze prawie nie choruje.

    Mi zupełnie nie przeszkadza to że są chore dzieci w przedszkolu, jeśli moje coś załapie tzn. że jeszcze jest mało odporne, a każde przechorowanie bez farmaceutyków!!! znakomicie uodparnia organizm na przyszłość.

    Nie rozumiem czemu część rodziców boi się wietrzenia pomieszczeń, zawiania, spacerów, zmarznięcia, basenów (konieczne super suszenie!!!!! tylko po co?, moje często zapominam wysuszyć, czapa na głowę i już), wolą by dzieci siedziały w ciepłych suchych pomieszczeniach, których ja nie dzierżę i są najprostszą drogą do przyjęcia infekcji.

    Pewnie mi łatwiej, bo nie ma poważnych infekcji, ale na to się pracuje już od urodznia dziecka.
  • najma78 01.03.12, 10:19
    Moja już prawie 7-latka ma notoryczny przewlekły katar od 1-roku życia, obecnie przewlekłe zatoki.

    Obasic a co na to lekarze? Skoro piszesz, ze do przedszkola a teraz do szkoly chodzi i ma frekwencje 100% to super, ale jednak nie jest normlane bo ona ma to caly czas (5-10% frekwencja gdybys ja izolowala) , nie chce byc wscibska ale zdziwilo mnie to, bo jak napisalas ma juz 7 lat. Moje dzieci zaczynalu przedszkola gdy mialy ok. roku, tzw. katar w roznych kolorach mialy caly okres jesienno-zimowy, bez przerw wlasciwie, ale tylko jeden sezon, wiosna cala grupa ozdrowiala i pozniej infekcje tego typu byly sporadycznie, zreszta powazniejszych tez nie bylo. U corki tonie pamietam, ma 9 lata a syn 4.5 ale jemu raz sie nadkazil i dostal na to masc do nosa z antybiotykiem, wystarczylo.
  • mojemieszkanie24 01.03.12, 10:28
    Widzę że podejście do sprawy jest różne. Wczoraj u mnie było 25 dzieci ( na 26 zapisanych). Troje wysłałam po godzinie pobytu w przedszkola do domu.

    TŁUMACZENIA RODZICÓW:
    a) jelitówka: ,,No.... podawalismy smectal w nocy bo wymiotował i miał biegunkę ale myslelismy,że przejdzie"
    b) gorączka ,, Noooooo miała w nocy gorączkę i rano 37.5 ale myslalam, że przejdzie" ( w przedkolu już było 38.2)
    c) ospa - dziecko przyszło z krostami na całym ciele... no wybaczcie ale nie dało się tego nie zauwazyc...

    No i co ?
  • najma78 01.03.12, 11:22
    mojemieszkanie24 napisała:

    > a) jelitówka: ,,No.... podawalismy smectal w nocy bo wymiotował i miał biegunkę
    > ale myslelismy,że przejdzie"

    Nalezalo powiedziec, ze jesli dziecko zwymiotowalo lub mialo biegunke wiecej niz 3 razy w ciagu nocy to nalzalo je zostawic w domu, obserwowac i przyprowadzic do przedszkola 24h po ustapieniu objawow. Te informacje powinny byc zreszta w umowie miedzy przedszkolem a rodzicami/opiekunami.

    > b) gorączka ,, Noooooo miała w nocy gorączkę i rano 37.5 ale myslalam, że przej
    > dzie" ( w przedkolu już było 38.2)

    To akurat czesto sie zgadza, jelsi jednak nie przeszlo a dziecko jest bardzo apatyczne i zwyczajnie nie nadaje sie do przedszkola zadzwonic aby je odebrano. U nas rodzice mowia, ze dziecko mialo w nocy goraczke, rano takze, dostalo syrop przeciwgoraczkowy i zeby na nie szczegolnie zwracac uwage, normalna zasada dotyczaca przedszkoli i szkol.

    > c) ospa - dziecko przyszło z krostami na całym ciele... no wybaczcie ale nie d
    > ało się tego nie zauwazyc...

    A jak dziecko sie czulo i ktory to byl dzien tej ospy. Krosty sie moga utrzymywac 4-5 tygodni.
    >
    > No i co ?

    No i to.
  • basiak36 01.03.12, 14:22
    > No i co ?

    Krosty beda jeszcze jakis czas po tym kiedy ospa juz nie jest zarazliwa. Jesli pecherzyki przyschly i nie wychodza nowe, dziecko moze isc do przedszkola.

    Mieszkam w kraju gdzie norma sa dzieci smarkajace i kaszlace w przedszkolach i nikomu to nie przeszkadzasmile Jedynie goraczka i biegunka to objawy przy ktorych dziecko odsyla sie do domu. Musze przyznac ze tutaj dzieci dzieki temu ze nikt ich z katarem i kaszlem nie kisi w domu, bardzo szybko sie uodparniaja, sa bardzo zahartowane, bo obojetnie jaka pogoda, ida na dwor, ubierane lekko, nie przegrzewane w polskim stylusmile))
    --
    ------------------------------------------
    Na razie nie mam pomyslusmile
  • atena12345 01.03.12, 10:50
    ale głupi post
    Chorych dzieci nie wysyłam do przedszkola/szkoły - ale powtarzam CHORYCH. Z katarem chodzą: córka ma wiecznie powiększające się migdały, a co za tym idzie ciągle łapie infekcje kataralne. W życiu nie obarczyłabym winą za to innych dzieci ! Ale ja jestem durna, bo antybiotykl podaje w ostateczności, kataru, kaszlu nie leczę niczym, gdy dzieciaki chore - zakręcam grzejniki.
  • q_fla 01.03.12, 16:02
    Nie jesteś durna, tylko normalna. smile
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • schere 01.03.12, 12:57
    A dlaczego, wy panie pracujące w przedszkolu, wykorzystujecie dzeszczowy dzień, żeby przez następne dwa dni nie wychodzić (!!!) "bo mokro i błoto"? Niektórym rodzicom nie przeszkadza, że dziecko się ubrudzi.
    Dlaczego otwieracie oka w sali i wietrzycie w momencie kiedy spocone dzieci wracają po gimnastyce i się przebierają? Nie można było wietrzyć jak były w drugiej sali?
    Można tak mnożyć wzajemne pretensje bez końca.
    Z drugiej strony podobno przedszkolanki to jedna z najzdrowszych grup zawodowych, bo uodporniona na te wszelkie dziecięce zarazy.
    (chore dziecko trzymam w domu)
  • guderianka 01.03.12, 13:35
    1) Córka poszła w poniedziałek do przedszkola. Ponieważ w sobotę 3 razy zwracała, w niedzielę profilaktycznie była na lekkiej diecie to rano w przedszkolu uprzedziłam panią, że może miec skurczony żołądek bo dwa dni nie jadła i żeby nie namawiać jej do jedzenia jesli nie chce. Mówilam że nie wiem co jej było, że może zatrucie bo po jednym dniu minęło. Pani na to : to na pewno jelitówka, mnie też tak zlapało. W niedzielę zaczęłam zwracać, calą noc sie męczyłam, rano przyszłam tu do pracy taka nie do życia ale po 12 ej mi przeszło.
    Pytanie : czy wychowawczyni zrobiła dobrze przychodząc do pracy w przedszkolu

    2) W styczniu dzieci nie były chyba ani razu na dworze. Mróz. W lutym poszli na dwór, córka źle sie zapięła. Mówila pani, że jest jej zimno, że chce iść do środka. Pani jej nie puściła, ani nie poprawiła ubrań
    Pytanie: czy dziecko miało katar na drugi dzień po tym incydencie w przedszkolu ?

    3) W tygodniowym menu w poniedziałek jest zupa grochowa, w środe bigos a w piątek fasolowa.
    Pytanie : czy taka dieta może wpłynac na zle samopoczucie dziecka ?

    4) Dziecko ma katar. Lekko pokasłuje. Ponieważ zdarza sie tak po raz piewszy idę do lekarza. Gorączka jest?-nie ma. Osluchowo dziecko ok, wszystko w porządku, witamina c, wapno, sól fizjologiczn
    Pytanie : czy lekarz wystawi na L4 na taki stan dziecka ? (choroby nie ma)

    itd itd
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • tempera_tura 01.03.12, 14:37
    Zgadzam się. Wk.. mnie starzy którzy decydują sie na dziecko a potem nie łaska na zwolnieniu siedzieć z chorym tylko robic bajzel w życiu innych. Wszyscy chorzy na około ale co tam, najwazniejsze żeby mamusia poszła do pracy. Dziecka też żal, zamiast leżeć w łóżku i odpoczywać siedzi w przedszkolu pół dnia źle się czując.
    "Czy nie możecie zrozumieć że nie moge latac na zwolnienie co miesiąc?..."
    NIE, nie możemy, trzeba było nie rozmnażać się jak czasu dla własnego dziecka brak i robota ważniejsza niz jego samopoczucie.
  • ciociacesia 01.03.12, 14:59
    albo i na kaszel bez zadnych innych objawów?
    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • q_fla 01.03.12, 15:45
    No jak to, nie wiesz?
    Według niektórych matek powinnaś wtedy zrezygnować z pracy i żyć miłością i troską do dziecka, które wtedy dla innych dzieci stanowi niemalże śmiertelne zagrożenie.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • tempera_tura 01.03.12, 16:04
    Każdy sensowny lekarz który wie do czego może doprowadzić nieleczony katar i mający na uwadze inne dzieci w przedszkolu. Gdybys częściej chodziła do lekarza niż zostawiala chorego dzieciaka to wiedziałabyś że nie jest to problem...
  • q_fla 01.03.12, 16:10
    Yyyyy, a po co mam iść z zakatarzonym dzieckiem do lekarza, które poza tym dobrze się czuje i nie ma gorączki.
    Moja corka wychodzi z kataru bez szwanku własnie dlatego, że ma sensownego lekarza, który właśnie zaleca normalne funkcjonowanie z chodzeniem do przedszkola włącznie. Ma 7 lat, ostatni antybiotyk wzięła 5 lat temu (angina), potem dwa lub trzy razy zapalenie oskrzeli i dwa razy ucha - wyleczone bez antybiotyku.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • h2so4_pl 02.03.12, 08:06
    A to dopiero osiągnięcie. !!!! Mam znacznie więcej lat niż Twoja córka i...w życiu nie brałam antybiotyku. Z wyjątkiem smarowania skóry maścią z antybiotykiem, ale.....każdą infekcję wyleczę w domu co niejt równoznaczne, że wyleżę pod pierzyną.
  • ciociacesia 01.03.12, 16:39
    z chorym dzieckiem do lekarza jesli kaszel/katar sie utrzymuje dluzej lub podejrzanie nasila. i zdarza mi sie odejsc z zaleceniem podawania duzo plynow, wychodzenia na spacer i wietrzenia pomieszczen
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • basiak36 01.03.12, 16:19
    q_fla napisała:

    > No jak to, nie wiesz?
    > Według niektórych matek powinnaś wtedy zrezygnować z pracy i żyć miłością i tro
    > ską do dziecka, które wtedy dla innych dzieci stanowi niemalże śmiertelne zagro
    > żenie.

    Dokladnie. A do tego jeszcze profilaktycznie po katarku potrzymac tydzien w domu. A pozniej wypuszczac z domu tylko w podwojnej czapie i i szalikach nawet jesli juz jest +10 i trzymac z dala od ludzi. A najlepiej w ogole nigdzie nie wychodzic. A dziecko niech nie biega bo sie spoci.
    Trzymanie dziecka z katarem i kaszlem w domu to jak wiadomo najlepszy sposob na odpornoscsmile)))

    --
    ------------------------------------------
    Na razie nie mam pomyslusmile
  • anetchen2306 01.03.12, 16:31
    ... jedna mama napisala (w watku o jelitowce), ze jesli w przedszkolu "cos" panuje, to ona nie posyla dziecka profilaktycznie nawet przez MIESIAC, bo woli dmuchac na zimne ... A w przedszkolu "cos" panuje praktycznie przez caly okres jesienno-zimowy.
    Ciekawe co zrobi, gdy jej dziecie pojdzie do szkoly, czy tez miesiac bedzie je w domu przetrzymywac, profilaktycznie? I jak szkola na to zareaguje ...
  • ciociacesia 01.03.12, 16:48
    marudne bylo od rana i bardzo isc nie chcialo, recami i nogami sie zapierajac, ale goraczki nie mialo i myslalam ze tylko ma focha. kolo 11 foch ewoluowal w goraczke i serce mi krwawilo jak pojechalam odebrac i zobaczylam dziecko spiace na srodku sali posrod hasajacych dzieci.

    z katarem i niekiedy kaszlem posyłam, wiem ze jakby cos to panie mnie zawezwą
    --
    zakładanie wątków tego typu to jak próba przekonania geja że seks z kobietą jest fantastyczny
  • paliwodaj 01.03.12, 17:41
    >Każdy sensowny lekarz który wie do czego może doprowadzić nieleczony katar i mający na >uwadze inne dzieci w przedszkolu. Gdybys częściej chodziła do lekarza niż zostawiala >chorego dzieciaka to wiedziałabyś że nie jest to problem...

    no przeciez , bo kazdy "sensowny " nieuk lekarzowy to na katar daje 3 sterydy wziewne, antybiotyk i 4 syropy, jak sobie matka ta cala chemie wtloczy w swoje dziecko to pozniej twierdzi ze lekarz dobry.
    Wasze dzieci musza miec na, rawde uposledzona odpornosc, skoro biegacie z katarkami po lekarzach, gdzie pewnie alpia jeszcze jakies inne wirusiska
  • paliwodaj 01.03.12, 17:46
    >ale jesli w W SZATNI zielone gluty kapia na buty, lub oczy jak szparki i cieknacy nos to ja >zamiast rozbierac dziecko ide wprost do gabinetu dyrektora, a rozgarnietą mamusię >uświadamiam ze zachowuje sie jak bezmózgowie. Pisalam o sytuacji w ktorej juz w szatni >widac ze trzeba łopatą do głowy wkładac.

    i nie mow mi ze bedziesz w tej szatni trwala od pierwszego przyprowadzonego dziecka ,do ostaniego.
    A jak twoje zagoraczkuje w przedszkolu, lub zwymiotuje, to uwazasz ze nie znajdzie sie rodzic ktory powie " dla mnie twoje dziecko w szatni juz wygladalo na chore, teraz zrobie ci DYM "i nastepne zlapie cie za wlosy i powali na podloge
    Wogole caly pomysl z bawieniem sie w detektywa szatniowego jest poroniony
    Zajmicie sie odpornoscia dzieci, leczcie je angazujac w to swoje komorki mozgowe, dbajcie o dobre odzywianie i dotlenienie a nie bedziecie musialy takich bredni publicznie opisywac
  • jdylag75 01.03.12, 22:39
    Gorliwa mamusia robi śledztwo w szatni a winna jest przeziębiona pani ze spożywczaka, od której dzieciak złapał bakcyla podczas rytualnego zakupu lizaczka.
    IMHO ściganie smarkaczy w przedszkolu mija sie z celem, to próba zmieniania świata, jak wiadomo: świata nie zmienisz, trza zmienić podejście, uodparniać właśnie, nie izolować od środowiska i nie dezynfekować niemowlaka, ani roczniaka a dwulatka w ogóle.
  • aniasa1 02.03.12, 02:38
    > Wogole caly pomysl z bawieniem sie w detektywa szatniowego jest poroniony
    Dlaczego? Wstyd byloby zostac przylapanym? Owszem po kryjomu dzieciaka przemycic to co innego........ nie?

    > Zajmicie sie odpornoscia dzieci,
    Wlasnie ja mam ochote to robic. Poniewaz poki co nie ma problemow zdrowotnych (wyzej opisalam szczegolowo) nie zamierzam umyc raczek tylko dlatego ze polskim zwyczajem jest wsadzic czopek w dupe i puscic do dzieci......
  • myelegans 02.03.12, 02:44
    Zajmij sie swoim dzieckiem, a innym daj spokoj, nie masz ABSOLUTNIE ZADNEJ kontroli nad innymi rodzicami, masz jedynie kontrole nad tym co sama robisz, wiec tutaj spozytkuj te energie.
  • h2so4_pl 02.03.12, 08:11
    Przed laty mój syn przywlókł z przedszkola wietrzną ospę. Nie było szczepień. Czuł się bardzo dobrze, żadnego stanu podgorączkowego, kilka krostek, później trochę więcej.
    Następnego dnia został w domu. Nie poszliśmy do teatru mimo atrakcyjnej sztuki ( to pamietam mimo upływu baaaardzo wielu lat). Był ponad 2 tygodnie w domu tak długo jak zalecił lekarz. W domu, ale nie w mieszkaniu. Chodziliśmy na sanki , na długie spacery, przebywał na powietrzu więcej niż w czasie gdy chodził do przedszkola.
    Czuł się dobrze, ale był jednak chory. Chory na chorobę zakaźna, chorobę wieku dziecięcego. W domu odpoczywał, chodził spać kiedy był zmęczony. I nie miał komplikacji.
  • q_fla 02.03.12, 08:55
    O matko, nie porównujmy ospy do zwykłego kataru.
    Moja córka też miała ospę i 7 dni siedziała w domu zgodnie z zaleceniami lekarza.
    Nic to nie dało, bo ospą mozna zarazić innych nawet dwa tygodnie przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • memphis90 04.03.12, 21:25
    > Nic to nie dało, bo ospą mozna zarazić innych nawet dwa tygodnie przed wystąpie
    > niem jakichkolwiek objawów.
    3 dni.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • aniasa1 02.03.12, 02:50
    > Według niektórych matek powinnaś wtedy zrezygnować z pracy.......
    Albo wedlug innych, walnac paracetamol, przed wyjsiem z nowiutkiego BMW kazac dokladnie wydmuchac nos zeby w szatni nie cieklo, po odjechaniu 500 metrow wylączyc nowiutkiego Iphona zeby przedszkolanki sie nie dodzwonily, wrocic szybciutko do pracy bo jeszcze szef premie obetnie i nie starczy na wakacje na Majorce.......... mozna by tak dlugo.
    Ja glosno powiem: zanim zaszlam w ciaze ulozylam zycie tak aby miec czas na dziecko, jego choroby, i jego potrrzeby, i wiesz co, jest mi z tym bosko. Jestem panem swojego życia. NIe rozumiem Ciebie, zawisc zachlapała oczy? Ktos Cie zmuszal do ciązy? A moze nie wiedzialas ze dzieci to nie bulka z maslem?
  • h2so4_pl 02.03.12, 08:01
    Po urodzeniu dziecka, mimo doskonałego wykształcenia i bardzo dobrej, zwłaszcza na owe czasy, pracy po urlopie wychowawczym zostałam w domu z dzieckiem.
    Pieniędzy było mniej- pensja męża nieco więcej niż srednia a jedna osoba więcej na utrzymaniu. Dorabiałam korepetycjami, ale......
    Dziecko pomaszerowało do przedszkola między trzecimi a czwartymi urodzinami. Przedszkola prywatnego, bo mogliśmy o państwowym zapomnieć, więc znów mniej kasy.
    Gdy pojawiał się katar po prostu zostawaliśmy w domu, ale nie siedzieli w dusznym mieszkaniu tylko szli do parku.
    Jedzenie było domowe, normalne nie śmieciowe.
    Zajmowałam się dzieckiem, pokazywałam świat, odpowiadałam na pytania, stymulowałam rozwój- mając czas, wiedzę, wykształcenie a przede wszystkim ochotę.
    Chorób było mało, ale jak już to doleczone.
    Szef mnie nie stawiał do pionu bo go nie miałam.
    Wróciłam do pracy ( innej i o zgrozo! nie gorszej) gdy dziecko było na tyle samodzielne, żeby nie wymagać stałej opieki czy obecności w domu osoby dorosłej.
    Z perspektywy czasu - a minęło sporo lat- nie żałuję.
    Coś za coś.
    Nie mam co prawda nowego BMW, jeżdżę samochodem, gorszym niż deklarują emamy, ale zwiedziliśmy bez przesady pół świata i to nie sypiając w namiocie.
  • aniasa1 03.03.12, 00:58
    I wlasnie takie kobiety sa dla mnie wzorem jak h2so4_pl. Dlaczego tak ich tu malo?
    Nie oczekuje ze kazda rzuci prace ale zeby myslala choc odrobine podobnie:
    > Gdy pojawiał się katar po prostu zostawaliśmy w domu, ale nie siedzieli w duszn
    > ym mieszkaniu tylko szli do parku.
    > Chorób było mało, ale jak już to doleczone.
    Dzieki h2so4_pl! Przywracasz mi wiare ze sa normalnie myslace matki
  • h2so4_pl 03.03.12, 07:20
    Dzięki, tylko ja jestem dinozaurem. Moje dziecko ma okres przedszkolno-szkolny za sobą. Kończy studia. ale na wnuki się nie zanosi.
    Teraz panuje pogląd, że nalezy widzieć tylko czubek własnego nosa. Dzieciom wszystko wolno, a rodzice w ramach asertywności i własnej wygody dziś puszczą chore do przedszkola ( skoro moje choruje, niech chorują tez inne), jutro nie zareagują jak wrzeszczy w samolocie i kopie sąsiada ( jak komuś przeszkadza, niech siedzi w domu), itd.
    Życzę, żeby na Twojej drodze stanęli sami normalni ludzie. Którzy mają w sobie tyleż asertywności co empatii a nade wszystko rozumu.
  • memphis90 04.03.12, 21:27
    > I wlasnie takie kobiety sa dla mnie wzorem jak h2so4_pl. Dlaczego tak ich tu ma
    > lo?
    Pewnie dlatego, że mało kogo stać na utrzymanie rodziny z jednej pensji. Wbrew Twoim urojeniom nie każdy rodzic ma beemkę, iphona i górę kasy- bo wtedy miałby w d... państwowe przedszkole.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • aniasa1 10.03.12, 02:38
    > Pewnie dlatego, że mało kogo stać na utrzymanie rodziny
    Oczywiscie w Polsce jako w jedynym kraju na świecie obowiązuje system pracy 1-dno zmianowej. Nie ma absolotnie innej opcji. Sklepy, knajpy, przychodnie, biura sa zamykane o 17! Basta! Jestez żenująca.
    Wbrew
    > Twoim urojeniom nie każdy rodzic ma beemkę, iphona
    NIe kaxdy. Ja nie mam. To był tylko przeklad............

    miałby
    > w d... państwowe przedszkole.
    Ja mam kase na prywatne, tylko zastanawiam sie: dlaczego mam dymac do prywatnego skoro panstwowe mam w budynku obok? Bo mam kase? To mam zostac ukarana? Ogolnie ja moge sie przejsc nawet przy - 30 stopniach ale dlaczego mojedziecko ma zasuwac duzo dalej? Bo jego rodzice najpier "mysleli" a potem "robili"? No blysnij znowu. Wyrzuc z siebie swoje kompleksy
  • anetchen2306 02.03.12, 08:44
    "zawisc zachlapała oczy ..." No dokladnie to samo chcialam sie Ciebie zapytac. Skoro masz takie super-hiper fajne zycie, jestes "pania-samej-siebie" to po co te bzdetne wypominanie konkretnych marek? Chyba nikomu rozsadnemu przez mysl nie przyszloby, by laczyc stan posiadania rodzicow, specyfike ich pracy ze stanem ukladu odpornosciowego dziecka ...
    A idac twoim sladem:
    - pierwsze z w/w posiadamy,
    - drugie posiadam,
    - niechorujace dzieci posiadam (odkad przestalismy "leczyc gardelka, katarki&co." z powodu zmiany miejsca zamieszkania i lekarza na sensowniejszego),
    - wymarzona prace (12 tygodni platnych ferii, praca 3-4 godzinki dziennie, na biezaco z problematyka pedagigiczna, idealne warunki do bycia matka i zaspokajania potrzeb dziecka, pensja fantastyczna do ilosci przepacowanych godzin) posiadam,
    - swiat z dziecmi zwiedzamy.
    Zyje dokladnie tak, jak zyc chcialam (choc marzenia nadal sa, gdyby ich nie bylo, nie byloby tez sensu zycia). Ale tego, jaki ma to zwiazek z systemem odpornosciowym naszych dzieci nadal nie rozumiem ... Swoja droga: dzieci trzeba umiec wychowywac madrze co nie znaczy, ze trzeba im "kwokowac" wink Czasem trzeba sie zwyczajnie przeorganizowac, bez poswiecania. I wtedy nagle sie okazuje, ze dzieci to jednak przewaznie przyslowiowa "bulka z maslem" big_grin Ze nie trzeba ciaglych wyrzeczen, poswiecen, umartwien, by mialy szczesliwe dziecinstwo i zapewniony dobry start we wlasne, samodzielne zycie. I ze nie ma potrzeby sie tym chwalic lub co gorsza wypominac innym stan ich posiadania.
  • q_fla 02.03.12, 08:52
    >zawisc zachlapała oczy?

    A niby o co?
    Żal mi takich ludzi ja ty, kompletnie pozbawionych pokory i empatii.
    I do tego wpadających w histerię o byle katar.
    Współczuję twoim dzieciĄ...tongue_out
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • najma78 02.03.12, 10:39
    aniasa1 napisała:

    zawisc zachlapała oczy?

    Tobie z pewnoscia, radze poprosic kogos o podanie recznika.
    Widac twoje zycie nie takie znowu uslane rozami skoro tak bardzo boli cie stan posiadania innych, ktory w dodatku niejak nie ma sie do odpornosci dzieci.
    Jak juz wytrzesz oczy to rozejrzyj sie dookola wtedy zobaczysz, ze macierzynstwo nie musi byc pasmem wyrzeczen i ciezkich do wypelniania obowiazkow i, ze dzieci na ogol wcale ciezko nie choruja i nie trzeba rezygnowac z pracy zawodowej jesli sie ja lubi aby sie nimi opiekowac. Z duzym powodzeniem mozna w zyciu miec fajne auto, telefon, prace zawodowa, ktora sie lubi i ktora nie zabiera 80% czasu, milego szefa, fajnych wspolpracownikow, czas dla dzieci i partnera oraz wakacje. Szkoda, ze tego nie wiesz, naprawde zajmij sie wlasnym zyciem i poszukaj jego sensu innego niz tylko bycie matka cierpietnica i poswiecanie sie dla dziecka, ktore zwyczajnie nie potrzebuje kiszenia go w domu z powodu banalnych infekcji wieku przedszkolnego.

    A propos telefonu to ja mam najczesciej wyciszony tak w pracy jak i poza nia, znajomi juz wiedzawink kto musi zostawia wiadomosc a ja ja odsluchuje, albo oddzwaniam. Telefon sprawdzam na tyle czesto, ze jakos problemow nigdy nie bylo.

  • aniasa1 03.03.12, 01:37
    > Jak juz wytrzesz oczy to rozejrzyj sie dookola wtedy zobaczysz, ze macierzynstw
    > o nie musi byc pasmem wyrzeczen

    Alez skad te wnioski? Czy ja sie gdzies kiedys uzalam ze jest mi ciezko???? Wrecz przeciwnie! Jestem szczesliwą matką! No dlaczego tak pomyslalas? Przeczytaj i uwaznie co pisze. Dla mnie macierzynstwo nigdy nie bylo pasmem wyrzeczen, wrecz przeciwnie - chce mi sie zyc!. Robie to na co mam ochote. Moje dziecko nie choruje wiec...... poki co nie musze rezygnowac z pracy. Owszem niebawem zmieniam bo bede mogla wymieniac sie z mezem gdyby cos, ale warunki calkiem niezle.

    Z duzym powodzeniem mozna w zyciu miec
    > fajne auto, telefon, prace zawodowa, ktora sie lubi i ktora nie zabiera 80% cz
    > asu, milego szefa, fajnych wspolpracownikow, czas dla dzieci
    Nie mam BMW i nie chce miec. Ja nie lubie BMW. Nie znam pojecia fajne auto bo dla mnie auto to 4 kolka i silnik, a marka, kolor itp.... to rownie pasjonuące jak kałuża ktorą mijam, telefon to dla mnie czerwony i zielony przycisk, nie wazne czy to nokia, czy sony......pracuje w miejscach gdzie inni daliby sie zabic zeby zobaczyc swoje nazwisko, z szefem moge konie kraść, wczoraj wykupilam wczasy za 10 tys zl, zanim na nie pojedziemy to wczesniej robimy wypad w gory na tdzien a za kolejny miesiac kolejny wyjazd.... Nie wyciagaj pochopnych wnioskow bo nie wiesz z kim rozmawiasz. Dla mnie rzeczy o ktorych wspomnialas nie sa niczym niecodziennym. To podstawa ktora musze miec. Gdybym miala durnego szefa lub zbyt malo czasu dla dziecka to poprostu zmienilabym prace bo mam ogromne doswiadczenie, bufor finansowy i to ja kieruje wlasnym zyciem. Moje zycie jest takie jakie ja chce a nie ze sytuacja mnie do tego zmusza. Wsciekam sie tylko ze te z was ktore puszczaja chore dziecko do przedszkola powoduja ze inne choruja i w d..... macie ich samopoczucie.
    Ps. Moj telefon w pracy lezy obok mnie bez wyciszenia, jak dzwoni maz czy znajomy to odbieram bo nie musze przed nikim sie kryc zeby porozmawiac.....
  • ciociacesia 03.03.12, 10:41
    teraz licytacja kto jest bardziej zajebisty...
    wyobraz sobie ze sa tez ludzie ktorzy zarabiaja 2 tys miesiecznie, nie maja doswiadczenia i bufora. ba nie maja nawet meza. i wyobraz sobie ze oni tez kochaja swoje dzieci i robia co dla nich najlepsze przy ograniczeniu tych mozliwosci ktore mają
    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • aniasa1 03.03.12, 15:39
    Doskonale to rozumiem. Wiem jak wyglada zycie w PL. Ale....... przepraszm ze tak otwarcie: jesli sie nie ma warunkow do wychowywania dziecka to sie robi tak zeby ich nie bylo i nie mam tu na mysli aborcji ale "kopulowanie". Poza tym, nie chodzi o to kto ile zarabia, bo nawet przy 1 tysiacu mozna tak to zorganizowac zeby dziecko mialo opieke: babcia, ciocia, siostra, niania, praca na dyzury....... Trudniej to prawda, ale przez te 5 lat chyba mozna tak zyc. Jak wiele matek mowi zazwyczaj chorowanie konczy sie w I klasie.
  • ciociacesia 03.03.12, 16:15
    to co mam w kapuscie ukisic?
    wyobraz sobie ze nie tylko ludzie ktorych stac lekka reka na wczasy za 10tys maja prawo i chec miec dzieci. na szczscie nie ma u nas jeszcze przymusowych sterylizacji i aborcji jak wpadnie ktos kogo wg ciebie 'nie stac'
    --
    'Kto nie je zupki, ten umrzeć musi! Bo kto mamy nie usłucha, temu tylko bułka sucha'
  • memphis90 04.03.12, 21:33
    Możesz jeszcze przypadkiem na próg upuścić i pod gruzem zakopać uncertain
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • aniasa1 10.03.12, 03:17
    > Możesz jeszcze przypadkiem na próg upuścić i pod gruzem zakopać uncertain
    Rozumiem za tam bylas i na wlasne oczy widzialas skoro tak lekka ręką osądzasz??? Zgłoś sie do Rutkowskiego , On to łyknie
  • aniasa1 10.03.12, 03:12
    >>A jak juz sa?
    Ale co? Bocian wypuscil z dzioba przelatujac nad kominem? Apogeum zacofania. Wiesz ze jest cos takiego jak tabletki, jak chocby kalendarzyk malzenski??

    > wyobraz sobie ze nie tylko ludzie ktorych stac lekka reka na wczasy za 10tys ma
    > ja prawo i chec miec dzieci
    Zgadzam sie! Ale wywazmy proporcje. Miec dzieci tzn: zapewnic opieke, warunki, rozwoj - tak to dziala w cywilizowanym spoleczenstwie. Ja jestem zdecydowanym przeciwnikem: Miec tzn: urodzic i jakos dalej pojdzie.........
    Ja przyjmuje ze sa sytuacje ktoore wykrecaja zycie do gory nogami i nagle przestaje Cie stac na cokolwiek. Ale sytuacja w ktorej juz planujac ciaze wiesz ze nie masz mozliwosci zarobic przyslowiowego tysiąca złotych i nie masz wizji to jest to marsz w strone przepasci........
    Moje hormony tez szalaly w wieku 20-lat ale uzycie mozgu a nie ......... wyszlo wszystkim lepiej na zdrowie.

    nie ma u nas jeszcze przymusowych ster
    > ylizacji i aborcji jak wpadnie ktos kogo wg ciebie 'nie stac'
    Przyznam szczerze ze jak patrze na wychudzone, zabiedzone dzieci to mam mieszane uczucia czy Pl nie powinni tego wprowadzic. Zapeniam Cie ze moim kryterium nie byloby: czy rodzine stac na wyjad, ale czy stac na jedzenie, na byt
  • ciociacesia 10.03.12, 08:51
    > >>A jak juz sa?
    > Ale co? Bocian wypuscil z dzioba przelatujac nad kominem? Apogeum zacofania. Wi
    > esz ze jest cos takiego jak tabletki, jak chocby kalendarzyk malzenski??
    piewsze słysze zeby tabletki diałały na urodzone juz dzieci. kalendarza to owszem ucze ją, ale nie wpływa to jakos na jej zniknięcie

    > Ja przyjmuje ze sa sytuacje ktoore wykrecaja zycie do gory nogami i nagle przes
    > taje Cie stac na cokolwiek. Ale sytuacja w ktorej juz planujac ciaze wiesz ze n
    > ie masz mozliwosci zarobic przyslowiowego tysiąca złotych i nie masz wizji to j
    > est to marsz w strone przepasci...

    na szczescie stac mnie jeszcze na cokolwiek, nie stac mnie tylko na trzymanie dziecka w domu bo ma katarek i kaszelek. i tak mam komfortowa sytuacje bo moge czasem z domu pracowac. ale pracowac musze, bo albo ja albo ona, a 3 latka ma jednak ograniczone mozliwosci zarobkowe

    > Przyznam szczerze ze jak patrze na wychudzone, zabiedzone dzieci to mam mieszan
    > e uczucia czy Pl nie powinni tego wprowadzic. Zapeniam Cie ze moim kryterium ni
    > e byloby: czy rodzine stac na wyjad, ale czy stac na jedzenie, na byt

    stac mnie na jedzenie i byt. co prawda przez takie pindzie nie mam miejsca w przedszkolu dla dziecka, ale jakos to rozchodzę. zabiedzone dzieci na pewno bylyby mniej zabiedzone i bardziej usmiechniete gdyby je prewencyjnie abortowac
    --
    zakładanie wątków tego typu to jak próba przekonania geja że seks z kobietą jest fantastyczny
  • aniasa1 13.03.12, 00:16
    > piewsze słysze zeby tabletki diałały na urodzone juz dzieci.|
    Masz ograniczone mozliwosci przyswajania? Nie zjarzylas o ktory moment biega?

    ale pracowac musze, bo albo ja albo ona, a 3 latka ma je
    > dnak ograniczone mozliwosci zarobkowe
    co prawda przez takie pindzie nie mam miejsca w pr
    > zedszkolu dla dziecka,
    Skoro jestes samotna matka to wlasnie TY masz miejsce w pierwszej kolejnosci! I jak to wykorzystujesz? Na maxa! Obsmarkane dziecko ciagniesz do 20-osobowej grupy.
  • ciociacesia 13.03.12, 00:47
    > > piewsze słysze zeby tabletki diałały na urodzone juz dzieci.|
    > Masz ograniczone mozliwosci przyswajania? Nie zjarzylas o ktory moment biega?
    juz wslkakuje w moj wechikuł czasu i biere te tabletki 4 lata temu. dzieki, sama bym nigdy na to nie wpadła, rozwiazalas wszystkie moje problemy, i swiat od razu stal sie lepszy, dzieki za plan eliminacji tej zasmarkanej wylegarni choróbsk z jego powierzchni!

    > Skoro jestes samotna matka to wlasnie TY masz miejsce w pierwszej kolejnosci! I
    > jak to wykorzystujesz? Na maxa! Obsmarkane dziecko ciagniesz do 20-osobowej gr
    > upy.
    nie mam miejsca, bo w moim mieascie nie ma panstwowego przedszkola, ktore by mi pasowalo
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • aniasa1 13.03.12, 22:54
    > nie mam miejsca, bo w moim mieascie nie ma panstwowego przedszkola, ktore by mi
    > pasowalo
    Czy Ty masz problemy z pamiecia? czy tak sie nakrecilas ze nie pmietasz o cym piszesz? Nie chce mi sie juz z Tobą dłuzej dyskutowc bo co chwile odmieniasz role. Ale powiem Ci jedno: zanim kolejny raz puscisz chore dziecko do prywatnego przedszkola to pomysl ze moze jednak warto zamienic to na nianie. Kasa ta sama a inne dzieci skorzystaja na tym 100 razy a Twoje wlasne 10000 razy! Sorry ale w mojej ocenie masz ogromne problemy i kompletnie nie radzisz sobie z zyciem, podejmowaniem decyzji, jestes nierowna emocjonalnie. KOniec. Z "psycholami" nie gadam, nawet na ulicy.
  • ciociacesia 13.03.12, 23:37
    wspołczuje twoim dziecią
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • ciociacesia 03.03.12, 16:19
    ciocia i mama tez pracuja i tez za niewiele wiecej
    na szczscie mam dobrego pracodawce, ktory rozumie ze mam male dziecko i pod gorke oraz wiart w oczy wiec nie robi problemu kiedy jest potrzeba zostania z dzieckiem to z nim zostaje. nie widze jednak sensu kiszenia w domu dziecka z glupim katarem
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • ladybaloon 04.03.12, 00:40
    Chyba nie wiesz o czym piszesz.
    Jestem wdową od 5 lat, mam jedno dziecko.
    Renta rodzinna nie wystarcza na opłaty. Owszem, pracuję, ale zarabiam najniższą krajową. Rodzice oraz teściowie nie żyją, nie mam rodzeństwa, dalsza rodzina daleko, jestem sama ze wszystkim. Wszystko było pięknie dopóki mąż żył, starczało na wszystko.
    Gdybym miała za każdym razem brać L4 na dziecko, albo zatrudniać nianię z powodu kataru, musiałabym je karmić powietrzem...
  • memphis90 04.03.12, 21:32
    nawet przy 1 tysiacu mozna tak to zorganizowa
    > c zeby dziecko mialo opieke: babcia, ciocia, siostra, niania, praca na dyzury..
    Oczywiście, bo przecież wszystkie babcie, ciocie, siostry nie pracują i wręcz marzą o tym, żeby siedzieć z cudzym dzieciakiem uncertain A nianie z rozkoszą robią to za darmochę.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • malgosiek2 04.03.12, 22:04
    Kochana idź najpierw do pracy i oddaj dziecko do przedszkola.
    Pożyjemy, zobaczymy czy tak łatwo jest zorganizowac opiekę jak masz na myśli.
    Życzę szczęścia w tym zakresie.
    Ale dla mnie pod tym kątem jesteś bardzo naiwna i nie zaznałaś jeszcze praktyki w tym zakresie.
    Pogadamy za rok czy dwa.
    A i więcej pokory dla innych i życia.
    --
    Moja mała oaza
    Ulubione miejsce i pozycja kota
  • anetchen2306 13.03.12, 18:09
    Mylisz sie, wcale sie nie konczy, tylko mamy zaczynaja myslec "po szkolnemu" i nagle okazuje sie, ze "katarek, gardelko&co." nie sa dolegliwosciami niepozwalajacymi na pojscie do szkoly.
    I takze w szkole sa dzieci kaszlace, kichajace, nagle wymiotujace, z biegunkami ...
    Tylko, ze od szkoly "chodzic trzeba" (no bo lekacje trzeba odpisywac, nadrabiac zaleglosci, samemu do klasowek siep rzygotowywac ...). A do przedszkola chodzic nie ma przymusu.
    Inaczej mowiac: w przedszkolu mozna osbie pozwolic na to, by dziecko tylko kaszlace, z katarem siedzialo w domciu 2-3 tygodnie. W szkole juz takich luksusow nie ma wink I jak na zawolanie dzieci przestaja chorowac (a choruja nadal, bo sama w szkole pracuje).
  • basiak36 02.03.12, 11:56
    aniasa1 napisała:

    > > Według niektórych matek powinnaś wtedy zrezygnować z pracy.......
    > Albo wedlug innych, walnac paracetamol, przed wyjsiem z nowiutkiego BMW kazac d
    > okladnie wydmuchac nos zeby w szatni nie cieklo, po odjechaniu 500 metrow wyląc
    > zyc nowiutkiego Iphona zeby przedszkolanki sie nie dodzwonily,

    No tak bo to przeciez ogromna roznica czy ktos ma BMW czy starego polonezasmile) Strasznie jakos widac Cie to meczysmile

    > Ja glosno powiem: zanim zaszlam w ciaze ulozylam zycie tak aby miec czas na dzi
    > ecko, jego choroby, i jego potrrzeby, i wiesz co, jest mi z tym bosko. Jestem p
    > anem swojego życia.
    Raczej dziecko jest, z tego co widzesmile))
    Posiadanie dzieci i poswiecenie im maksymalne nie jest dobre ani dla dzieci ani dla ich rodzicow. Dla dziecka za duza presja. Zarowno jak sie ma synow i corki, warto zeby widzieli ze matka moze miec jakies zycie poza dziecmi, no i samodzielnosc finansowa.
    --
    ------------------------------------------
    Na razie nie mam pomyslusmile
  • aniasa1 03.03.12, 01:57
    > No tak bo to przeciez ogromna roznica czy ktos ma BMW czy starego polonezasmile) S
    > trasznie jakos widac Cie to meczysmile
    Hm, to za ciężkie dla Ciebie? To wytlumacze. Chodzi o to ze ludzie wola kupic sobie nowe BMW, Toyote lub cos, nie rzadko na kredyt, zeby pokazac jakimi to sa bogaczami, a potem srają w majty przed utrata pracy i wola zaprowadzic chore dziecko do przedszkola niz chocby stracic premie..... Bo wazniejsze jest strezlic pokazowe niz zadbac o wlasne dziecko.

    > , warto zeby widzieli ze matka moze miec jakies zycie poza dziecmi, no i samodz
    > ielnosc finansowa.
    Mam swoje zycie, realizuje od 2 lat to o czym od dawna myslalam, wlasnie wrocilam ze spotkania z kumpelami a finansowo jest u mnie calkiem niezle.....Oby tak dalej Zapewniam Cie ze moje dziecko nie zyje pod presja
  • basiak36 03.03.12, 11:52
    kumpelami a finansowo jest u mnie calkiem niezle.....Oby tak
    > dalej Zapewniam Cie ze moje dziecko nie zyje pod presja

    A gdzie pracujesz, jesli mozna spytac? Fajnie ze masz taka pracesmile
    --
    ------------------------------------------
    Na razie nie mam pomyslusmile
  • memphis90 04.03.12, 21:36
    Chodzi o to ze ludzie wola kupic s
    > obie nowe BMW, Toyote lub cos, nie rzadko na kredyt, zeby pokazac jakimi to sa
    > bogaczami, a potem srają w majty przed utrata pracy i wola zaprowadzic chore dz
    > iecko do przedszkola niz chocby stracic premie..... Bo wazniejsze jest strezli
    > c pokazowe niz zadbac o wlasne dziecko.
    Tak, a w przedszkolnej szatni łkają Ci na ramieniu, opowiadając o swoim ciężkim losie uncertain

    wlasnie wrocil
    > am ze spotkania z kumpelami
    To naprawdę niesamowite. Myślałam, że po informacji, że wolno Ci odebrać telefon w pracy, już nic mnie nie zaskoczy - a tu proszę. Poopowiadaj jeszcze, proszę!
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • jakw 10.03.12, 11:43
    ciociacesia napisała:

    > albo i na kaszel bez zadnych innych objawów?
    A jesteś pewna, że nie ma żadnych innych objawów skoro nie poszłaś do lekarza z dzieckiem które ma gil do pasa?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • ciociacesia 10.03.12, 11:49
    ale z samym katarkiem raczej nie chadzam. jesli tylko katar i nawet obnizonego nastroju nie ma, to bez przesady
    --
    And I find it kind of funny I find it kind of sad
    The dreams in which I'm dying are the best I've ever had

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka