Drugie dziecko po 40 Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Co sądzicie ?
    • u kogoś - jest mi to obojętne

      w moim przypadku jestem na NIE
      górna granica świadomego planowania dzieci to dla mnie 35 lat.
      • im poniej, tym gorzej
        moze byc oki, ale mama sama musi wiedziec, na ile sie czuje
        jakie choroby, jaka pierwsza ciaza...

        to moja odpowiedz, ja tez na nie... choc czAsem mysle... czemu nie?
    • Chcesz być matką czy babcią?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/ma6nwa1iitwbugqa.png
    • dość ryzykowne,niestety
    • Drugie to jeszcze do przemyślenia, acz więcej przemawia przeciw, niż za.
      Gdyby chodziło o pierwsze - nigdy przenigdy.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
      • Nie ryzykowałabym. Moja znajoma zaszła w ciążę w wieku 44 lat. Niestety, urodziła przedwcześnie w 25 tc. Dziecko po wylewach, z ogromnymi problemami neurologicznymi.
        --
        Michael Bublé - "Lost"
      • Zalezy ile po tej 40-stce suspicious bo jesli 40-41 to moze jeszcze tak ale pozniej to juz raczej nie. Choc ja znam kilka kobiet ktore po 40-stce urodziny swoje pierwsze dziecko i dzieci sa zdrowe. Sasiadka urodzila pierwsze dziecko majac ponad 40 lat (chyba 42-43 jakos tak) druga sasiadka urodzila trzecie dziecko majac jakos 40-41 lat.
        2 znam, ktore urodziny w wieku 39-40 lat.
        Ja sama myslalam duzo nad tym zeby na 3 dziecko zdecydowac sie przed 40-stka czyli tak majac 38-39 lat. Ale jeszcze mam troche czasu na to wiec pozyjemy i zobaczymy.
        Ale wydaje mi sie ze to tez duzo zalezy od tego na ile sie kobieta czuje, jej zdrowie itp....
    • Polecam, chociaż w moim przypadku to pierwsze. Dużo stresu z powodu większego prawdopodobieństwa ZD. Wskazanie do amniopunkcji jest z urzędu.
      • jeżeli nie zdecyduje się na następne dziecko do 35lat czyli mam jeszcze dużo czasu, to ponad ten wiek nigdy w życiu świadomie nie zajdęwink)) po 40 to już meksyk jakiśsmile ale rób jak uważasz, to twoja sprawa.
    • tu gdzie mieszkam to normalne kobiety zachodza w ciaze po 36 roku zycia mam duzo mam ,ktore rodzily po 40stce i dzieci sa zdrowe.
      MOja kuzynka ma 42 lata wlasnie jest z 4 dzieckiem w ciazysmile
      • Panuje ogólnoświatowa moda na późne macierzyństwo. Jak dla mnie to bardzo średni pomysł, zwłaszcza że kobiety uważają że późna ciąża to zastrzyk hormonów, odmłodzenie i tym podobne bzdury. Oczywiście sporo zależy od zamożności społeczeństwa i poziomu życia, bo im kobieta mniej zatyrana tym później się starzeje. Dla dziecka jednak lepszym rozwiązaniem są młodzi rodzice.
    • to nie jest dobre pytanie na tym forum. pierwsze dziecko urodziłam jak miałam 38 lat, a mam wiele znajomych które teraz właśnie mają 40 lat i za moment rodzą drugie dziecko.... sama zadaj sobie to pytanie. jeżeli chcesz i nie miałaś problemu z ciążą i dzieckiem to GO GIRL !!!
    • To ja się wypowiem jako dziecko urodzone kiedy ojciec miał lat 40: tata jest teraz po siedemdziesiątce, trzyma się świetnie, jest aktywny zawodowo (naukowo), ale z roku na rok widać, jak bardzo się starzeje. Wielu ludzi w tym wieku (i wcześniej!) ma się już bardzo kiepsko, wymagają pomocy i opieki, niektórzy nawet w wieku 60 lat, czyli gdy ich dzieci mają ok. 20. Młody człowiek wchodzący w dorosłe życie nie powinien musieć się opiekować starzejącymi się, zniedołężniałymi rodzicami. Jasne, że część osób trzyma się świetnie (jak mój tata), ale to nadal wyjątki.
      To spojrzenie z innej strony.
      • O to, to też mnie przekonuje..
        Fakt, że jestem dzieckiem na 30+ moich rodziców, ale i tak w tamtych czasach miałam zawsze najstarszych rodziców i od 5 lat moje życie kręci się wokół chorób rodziców.. uncertain
        --
        Lena Laura 09.12.2011
        Aleksander 19.08.2010 (*17tc)
        Maksymilian 10.10.2008
        • a ja sie nie zgadzam , urodzilam sie gdy rodzice nie mieli jeszcze 30 , niestety mama dosc wczesnie zaczela chorowac na serce czyli w wieku 40 lat wiec jako nastolatka mialam chora mame tata trzymal sie swietnie niestety w wieku 65 lat zachorowal na raka ale to jest choroba ktora dopada rowniez ludzi mlodzych wiec argument ze zycie dziecka toczy sie wokol choroby rozicow mnie nie przekonuje. wrecz uwazam ze jesli rodzice poswiecali dla nas swoj czas to jak my czasem chwile poswiecimy dla nich gdy podupadna na zrowiu to nic sie nie stanie
      • Dokładnie...
    • Moja ciotka urodziła pierwsze dziecko ok 40. Działo sie to ponad 25 lat temu, ciąża była świadoma, planowana, a chłopak sobie dziś świetnie radzi.
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust
    • w wielu krajach normalka smile
      ogólnie dziecko w późniejszym wieku sprawia, ze organiozm sie starzej wolniej.
      akurat znam, niestety, kilak matek z dziecmi w roznym stopniu uposledzonymi. rodzily wszystkie jako dwudziestokilkulatki. .
      czterdzistka to podobno piekny wiek smile go ahead a nie pytaj szczyli
    • dla bardzo zdeterminowanych.
      Ja? Nie, dziekuje.
      • ale co to znaczy zdeterminowanych? ze co- chcesz dziecko? wiele,a wlasciwie wiekszosc mi znanych 40 latek to, szczegolnie w miastach, kobiety zdroe i zadbane, swiadome etc. co stoi na przeszkodzie?
        dlaczego tak negatywnie?
        • zdeterminowanych, tj. dla tych, ktorych chcica zostania matka przerasta poczucie zdrowego rozsadku.
          Owszem, w wieku 40 lat jest sie jeszcze mimo wszystko stosunkowo mloda i najczesciej zdrowa osoba, ale co bedzie po kilkunastu latach? Czy zdazy sie odchowac dziecko, doprowadzic do samodzielnosci zanim sie samej zacznie samej wymagac opieki? Tak sie sklada, ze nikt z wiekiem nie staje sie ani mlodszy, ani zdrowszy, ani bardziej sprawny, a dziecko ma prawo oczekiwac, ze rodzic za nim nadazy, a i fajnie byloby, zeby jeszcze zdazyc poznac swoje wnuki i miec sily, zeby sie z nimi choc troszke pobawic, zanim demencja i miazdzyca strawia resztki tkanki mozgowej.
          • > Owszem, w wieku 40 lat jest sie jeszcze mimo wszystko stosunkowo mloda i najcze
            > sciej zdrowa osoba, ale co bedzie po kilkunastu latach? Czy zdazy sie odchowac
            > dziecko, doprowadzic do samodzielnosci zanim sie samej zacznie samej wymagac op
            > ieki?
            Swoje poglady opisalam ponizej tutaj tylko dodam ze ja w wieku 60 lat zamierzam byc jak zagraniczna turystka: w addidaskach i plecaczkiem pykac małpką fotki na wycieczce seniorow w odleglym kraju...... Swoje zycie pokieruje tak ze nigdy nie bede obarczala swojego syna opieka nad soba. Jesli stane sie juz niezdarna i nie radzaca sobie każę sie zakwaterowac w domu starcow. Nie dopuszczam innej opcji.
            Jedyny minus to ze jesli moje dzieci (moze jednak kiedys bedzie 2) pojda w moje ślady i rozmnozą sie po 40 to nie poznam swoich wnucząt.....
            • Jako matka późnego dziecka to w wieku 60 lat będziesz zapierniczała aż Ci głowa będzie odskakiwać, żeby zarobić na potrzeby potomka, na edukację i doprowadzenie go do samodzielności.
              Życiem to sobie możesz kierować do pewnego stopnia- choroby nie będą Cię pytać o zdanie.

              Chętnie bym pogadała z panią lat 65, matką np. 25 letniego dziecka.
              • Osoby długo aktywne zawodowo starzeją się później i zdecydowanie inaczej, niż te,które np. przeszły wcześniej na emeryturę. Znam panią w wieku 72 lat, aktywną, nielubiącą nudy i braku zajęcia. Niejedna osoba po 50-ce mogłaby jej pozazdrościć energii.


                • tak, ale do momentu, w ktorym masz na cos wplyw.
                  Bo moze sie zdarzyc, ze dziecko , zamias uczyc sie do matury,bedzie zmuszone do opieki nad paliatywnie chora matka i postawione przed koniecznoscia blyskawicznego usamodzielnienia sie ekonomicznego (byle jaka praca zamiast studiow), gdy zostanie nagle osierocone.
                  Prawdopodobienstwo np. chorob nowotworowych wzrasta z wiekiem.
                  • Równie dobrze ty możesz wpaść pod samochód i stracić nogę i rękę i wymagać opieki już jutro- prawdopodobieństwo wypadków wzrasta wraz z liczbą samochodów na drogach. Po co takie czarnowidztwo- nie lepiej cieszyć się życiem a nie przewidywać najgorsze?
                    --
                • Jupi! Odkryłaś Amerykę!!
                  Gorzej jak się coś pożre w trakcie tej aktywności..
                  --
                  Lena Laura 09.12.2011
                  Aleksander 19.08.2010 (*17tc)
                  Maksymilian 10.10.2008
              • > Chętnie bym pogadała z panią lat 65, matką np. 25 letniego dziecka.

                moj najmlodszy brat ma 26 lat - mama teraz 64.
                jakie masz pytanie to moze odpowiem w ich imieniu?smile

                mama jest zdrową "żywotną" emerytką (jest bylą nauczycielką) - brat od 2 lat prowadzi razem z moją siostrą firmę i jest na własnym utrzymaniu, a nie rodziców.
              • w wieku 60 lat będziesz zapierniczała aż Ci głowa
                > będzie odskakiwać
                Pomylilas sie. Zapierniczalam w wieku 25 lat, teraz pieniadz robi pieniadz. Ten etap mam juz za soba. A syn choc ma dopiero 3 latka ma juz mieszkanko ktore czeka na niego............

                > Życiem to sobie możesz kierować do pewnego stopnia- choroby nie będą Cię pytać
                > o zdanie.
                Ani mnie 60-latki, ani innej matki 40-latki............
              • Moja mama jest taka - nie dla mnie bo mnie urodzila majac 27 lat ale dla mojej siostry. Jest supersprawna, zdrowa, wciaz utrzymuja moja siostre (wieczna studentkawink i nie widze problemu. Moje pierwsze urodzilo sie jak mialam 36 lat (tak w zyciu wyszlo, to nie byl moj wybor, ale teraz widze ze pozne macierzynstwo jest super - dla mnie oczywiscie), jak skoncze karmic to robimy drugie wink
                Wiem ze ja sama dopiero teraz nadaje sie na matke. Ale to bardzo indywidualna kwestia.
        • nie tylko w miescie sa kobiety zadbane , mieszkam na wsi i nie wstydze sie tego i nie skorzystam z urokow mieszkania w miescie chyba ze mnie zmusza, pierwsze dziecko urodzilam majac 34 byla to swiadoma decyzja drugie dziecko urodzilam miesiac po 40 urodzinach fakt byla to ciaza z zaskoczenia wpadka na tabletkach ale nie zaluje tego, nie czuje swego wieku i kazdy mysli ze jestem mlodsza bo mam tak male dziecko czyli obecnie 20 mcy, a kolezanki z klasy zaczynaja zostawac babciami i dostaja wnuki pod opieke bo rodzice musza pracowac a babcia nie wiec i tak siedza w pieluchach
    • nie interesuje mnie w jakim wieku rodzą inne kobiety, każde macierzyństwo (prócz ekstremalnie późnego, np ok 60-tki) jest dla mnie akceptowalne
      u mnie - noł fakin łej, moim zamiarowaniem było ostateczne rozmnożenie się przed 30-stką z czym się wyrobiłam i to mnie absolutnie zadowala
      przed 50-tką wykopię dzieci z domu i mogę spokojnie umrzeć tongue_out
      --
      Z cyklu: wojny domowe
      • moim zamiarowaniem było ostateczne rozmnożenie się prze
        > d 30-stką z czym się wyrobiłam i to mnie absolutnie zadowala
        > przed 50-tką wykopię dzieci z domu i mogę spokojnie umrzeć tongue_out
        naprawdę tylko takie masz oczekiwania i plany co do swojego zycia? Przepraszam ale to strasznie prymitywnie zabrzmialo. Jak czlowiek pierwotny: zyc tylko po to aby przedluzyc rase...... smutne
        • tak naprawdę planuje podróże i żeby mieć jakieś przeżycia i w ogóle, ale pewnie skończy się, jak zawsze - na klepaniu kolejek do specjalistów, odhaczanie ich w kalendarzu oraz podróżach pociągiem bez celu (bilet seniora hłe hłe) tylko po to, żeby opowiadać współpasażerom o moich dolegliwościach big_grin
          --
          Z cyklu: wojny domowe
    • Jestem zalamana poziomem swiadomosci jaki prezentujecie. Pisanie bzdur ze po 40-rodza sie kaleki wlozylabym miedzy bajki. rodza sie tak samo czesto jak mlodym matkom roznica tylko taka ze w takim przypadku WIEK jest stawiany jako glowny powod ulomnosci i komplikacji. Tak samo jak matki niepelnoletnie. W obu przypadkach nie mowi sie juz ani slowem o innych mozliwych powodach a jednym slowem ucina: WIEK.
      Drugi argument ktory rozwalil mnie na łopatki to ze jak takie dziecko osiaga wiek 20 lat to jego rodzic ma 60 i jest juz stary i niedolezny. BRAWO. Do autorki tej glupoty:
      1. Czy powiesz o sobie - stara niedołężna kobieta, kiedy osiagniesz 60?
      2. Hm, Jak do tego podejść w kontekście przedluzenia wieku emerytalnego? Skoro mamy pracowac do 67 to mamy jeszcze zapasowe 7 na ewentualne wachniecia.
      3. Dlaczego zatem, to wlasnie 60-letnie babcie sa najwieksza, grupa opiekunek do dziecka? Moze jest to super "lajtowa" praca? Skoro, daja rade ganiac za obcymi 3-latkami to nie dadza rady zyc samodzielnie, lub nawet pomagac swoim 20-letnim pociechom???? Beda lezal w lozku i jeczaly tylko? No zastanow sie, czy 60-latek to stary czlowiek?
      Trzecia sprawa to poziom zycia 20-sto i 40-sto latki. Jak juz wielokrotnie chocby na tym forum widac kobieta 30-paroletnia, ma doswiadczenie, wiedze, wypracowany zwod, jakis tam majatek. Taka babka nie sra w majty ze szef ja zwolni jak pojdzie znowu na zwolnienie na dziecko a ona bidna ma kredyty na glowie i dom w budowie. Nie puszcza zasmarkanego dzieciaka do przedszkola. 40-latka, ma stabilna sytuacje zawodową, czesto jest juz "fachowcem" wswojej dziedzinie, cenionym i doswiadczonym pracownikiem, spobrobowala juz wielu rzeczy i potrafi precyzyjniej okreslic swoje wymagania wzgledem partnera, sposobu zycia. A przede wszystkim ma wiecej czasu dla dziecka bo nie jest na tzw. dorobku.

      Mialam 36 lat kiedy urodzilam pierwsze dziecko. To byla moja świadoma decyzja i świadomy partner (wczesniej zabiegalam o to zeby nie zajsc w ciaze) . Bufor finansowy na koncie. Spełnione ambicje zawodowe. Osiągniety zadowalający mnie poziom życia. Dziecko było tą "wisienką na torcie". Mialam duzo czasu i zasobow finansowych aby moc w pelni cieszyc sie jego przyjsciem na swiat. Z lekka reka, a przede wszsystkim dzieki samej sobie (a nie rodzicow) moglam przedluzyc sobie macierzynski, poswięcić duzo czasu dziecku, w pelni korzystac z tego magicznego czasu, upajając się każdą nowością w życiu mojego szkraba.
      To są MOJE argumenty aby rodzic dzieci po 30, w okolicach 40. Jesli moje dziecko, majac 25 lat powie ze spodziewają się dziecka o ja zawyję do księżyca, bo mam swiadomość ile straci... i oczywiście pomogę najlepiej jak moge.
      Pewnie miałabym juz drugie dziecko ale z uwagi na to pierwsze jeszcze nie mam. Nie powiedzialam ze juz koniec. Rozwazam ciaze do max 43 roku zycia. I nie dlatego zeby sie odmłodzic, ale dlatego ze potrafie dac takiemu maluchowi to co najwazniejsze: duzo czasu, milosci, wygodne zycie, poczucie bezpieczenstwa, poczucie ze jest spelnieniem milosci.
      Ps. Moja ciaza przebiegala wrecz ksiazkowo, dziecko zdrowiutkie, porod ciezki ale z powodu anatomi a nie wieku, pozbieralam sie po porodzie bardzo szybko, maz po tygodniu wrocil do pracy i nikt do mnie nie zagladal przez 1 miesiac (tak chcialam).
      Uwazam ze najwazniejsze to dobrze okreslic sily na zamiary.

      • Ech, zgadzam się z Tobą całkowicie, ale obawiam się, że zrozumienia tu nie znajdziesz. Na szczęście w realu znam wiele osób, których macierzyństwo w tak "zaawansowanym" wieku nie przeraża. Ja mam na razie jedno dziecko, urodzone jak miałam 33 lata, i następne planuję najwcześniej jak to będzie miało 4 lata, a po 40 może jeszcze trzecie. Jak zaszłam w ciążę, to cały czas miałam wrażenie, że to strasznie wcześnie (większość moich przyjaciółek jeszcze nie ma dzieci).

        Uwielbiam mojego synka, ale jak się zastanawiam, czy nie byłoby lepiej urodzić dziecko wcześniej, to odpowiedź zawsze jest "nie".

        Argumenty o zdrowiu, starości w wieku 60 lat i strasznych wadach płodu pominę, bo to absurd wg mnie. Jest jeszcze częsty argument o braku sił do zajmowania się dzieckiem - nie wiem, jakie 40-latki widują osoby wygłaszające taki pogląd, ale mnie to strasznie śmieszy.
      • pierwszy raz nasuwa mi się na klawiaturę to, co mój osobisty chłop mawia w takich sytuacjach
        WYLUZUJ POŚLADY
        --
        Z cyklu: wojny domowe
        • deelandra nie rozumiem. Mozesz jasniej?
          • nie wiem, czy potrafię, ale się bardzo postaram
            myślę, że jesteś tak spięta i napięta i TAK poważna, że nie tylko prostujesz sprężyny w długopisach, ale przy tobie dobra wódka zamienia się w zwykłą wodę
            dr deela zaleca: więcej luzu
            --
            Z cyklu: wojny domowe
            • No widzisz, wlasnie tym sie roznimy. Twoj wiek powoduje brak umiejetnosci konwersacji, sprecyzowania tego co Cie drazni w miom poscie, podjecia chocby proby wyjasnienia...... Dresiarskie teksty z podworka sa dla Ciebie bardzo zabawne, a jednak świadczą o niskim poziomie jaki teraz prezentujesz
              Ja bardzo lubie luz. Ale nie jest on priorytetem w moim zyciu..........
              Pomysl zanim znowu cos palniesz, bo na razie nisko stoisz w hierarchi spolecznej: zyc tylko po to zeby sie rozmnazac, mowic tylko to co maz wymyslil........
              • oceniać kogoś na podstawie dwóch postów - bezcenne
                wolę być dresiarą niż sztywniarą
                PS. czy dres jest strojem wymaganym? bo ja nie mam indifferent
                --
                Z cyklu: wojny domowe
                • < oceniać kogoś na podstawie dwóch postów >

                  twoje texty sa niczym jakbym .....sie cofnela w czasie i wrocila do podstawowkismile
                • > oceniać kogoś na podstawie dwóch postów - bezcenne
                  > wolę być dresiarą niż sztywniarą
                  A Ty na podstawie ilu postow nazwalas mnie "sztywniarą". Podsumowujac: zyjesz po to zeby plodzic, mowisz a raczej powtarzasz tylko slowa meza, nie umiesz policzyc do 2........ oj kiepsciutko
                  • na podstawie jednej wielkiej epopei o Twoim życiu smile
                    jest w Tobie choć trochę spontaniczności? pewnie już zaplanowałaś do jakich szkół dziecko wyślesz. Ale ok. Jeśli Ty dobrze się z tym czujesz, widocznie tak masz i już.
                    Tylko... jeśli dołożyć do tego zadarty nos księżniczki i pogardę dla innych ludzi (a to ewidentnie widać) to dla mnie coś mocno nie halo. Zwykle jest tak, ze gdy wszystko wokół poukładane, to w głowie bałagan.
            • oj ..chyba nie potrafiszsad
        • deelandra napisał(a):

          > pierwszy raz nasuwa mi się na klawiaturę to, co mój osobisty chłop mawia w taki
          > ch sytuacjach
          > WYLUZUJ POŚLADY

          deela jak dobrze, że wróciłaś smile
          mogę sobie poprawić humor od rana big_grin
          pozdrawiam

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/h84fh3714267dj00.png
          Wiktor 6.10.2007
          Szymon 13.01.2012
      • super post.. bardzo ladnie napisany smile moge jedynie powiedziec ze sie z toba zgadzam w zupelnosci.
        choc tez uwazam, ze bedziesz tu uchodzila za dziwaczke, a tylko dlatego ze piszesz prawdesmile
      • Wątek poświęcony jest dziecku po 40tce, nie opisujesz niczego podobnego.
      • aniasa, zgadzam sie calkowiecie. Mam prawie 38 lat i 8-letniego syna. Jak mialam 25 lat, to dookola slyszalam : to ty jeszcze nie masz meza??? To dzieci pewnie juz w ogole nie bedziesz miec". Takie teksty. Na szczescie wynioslam sie wtedy do innego kraju, gdzie kobiety w zasadzie do smierci prowadza aktywny tryb zycia, dbaja o siebie, maja zainteresowania, uprawiaja sport. Majac jakie 30 lat w rodzinnej miejscowosci widzialam moje rowiesniczki. Moj maz nie mogl uwierzyc, ze jestesmy w tym samym wieku. Dziewczyny zmeczone zyciem, jakby hedynym ich celem bylo urodzenie dzieci, a potem polozenie sie w trumnie i czekanie na smierc. wsrod wielu znajomych przejscie na emeryture jest niemal rownoznaczne ze smiercia. Tutaj nie: to poczatek ciekawszego zyciasmile Moj maz mial 40 lat, gdy urodzil sie mlody. Kiedys, majac dwadziescia kilka lat uwazalam, ze to juz staroscwink Na szczescie zmienilam zdanie. Widze, ze moja druga polowka, mimo wiekszej liczby siwych wlosow na glowie ma wiecej energii i duuuuzo wiecej robi z dzieckiem, niz tatusiowie przed 30-tka. Nie oczekuje ze dziecko bedzie musialo sie mna zajmowac, jak bede stara. Na razie widze, ze z wiekiem przesuwa sie granica , ktora uwazam za poczatek starosci. Gdyby nie problemy z kregoslupem jeszcze kilka lat na pewno rozwazalabym kolejne dziecko. Nie decyduje sie na koleja ciaze ze wzgledu na wyrok siedzenia w wozku inwalidzkim do konca zycia. Nawet przez mysl mi nie przeszlo, ze "powinnam" zrezygnowac z maciezynstwa ze wzgedu na wiek. Mnostwo mam kolgow mlodego jest znacznei starszych ode mnie i dzieci maja zdrowe. Na pewno roznica miedzy mlodziutka, a dojrzala matka jest ogromna. zupelnie inaczej sie podchodzi do maciezynstwa i mloda mama tego nie zrozumie, przynajmniej do czasu, gdy nastoletnie dzieci beda staly na progu gotowe do wyfruniecia z gniazda , a ona sobie uswiadomi, ze przeciez wcale jeszcze stara nie jestwink Pozne maciezynstwo jest bardzo swiadome i wiek odgrywa tu pewna role: znajomi pozni rodzice czerpia garsciami z czasu spedzanego z dzieckiem. Przeazuja inne wartosci i w inny sposob niz mlodzi rodzice. Ciaza nie odmaldza, ale pozne macierzynstwo owszem: badac swiadomym, ze dziecko bedzie nas jeszcze dosc dlugo potrzebowac, zaden 40-letni rodzic nie zacznie myslec o czekaniu na smierc po przekroczeniu 50-tki. Decydujac sie na pozne macierzynstwo trzeba sie liczyc z kilkoma rzeczami: decyzna musi byc wspolna, rodzice musza byc gotowi na to, zeby z dzieckiem brykac po placu zabaw i dluuugo sie uczyc, zeby byc na biezaco z modna wsrod nastolatkow technika itp, trzeba byc na tyle zdrowym, zeby nie tylko urodzic ale i wychowac potomka, wiec styl zycia z chipsami przez telewizorem wedlug mnie dyskwalifikuje do poznego rozmnazania, ale jest mnostwo osob, ktorym pozne dzieci wychodza na dobre z obustronnymi korzysciami: zarowno dla dziecka jak i rodzicow. Ktos sie ze mna chce wymienic kregoslupem? wink
        --
        autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
      • aniasa1 brawo, ja też urodziłam córeczkę w wieku 36 lat ( tzn. na razie moje pierwsze dziecko). W wieku 25 lat niestety nie miałam pracy,więc było to dla mnie dużo za wcześnie. Potem wszystko zaczęło się jakoś układać. Zawsze przy takich pytaniach odpowiadam że jedna moich prababci miała 7 dzieci i ostatnie jakos w wieku 43-44 lat.. Wiadomo, nie rodziła co roku. Wydaje mi się , ze kiedys to była jednak norma przy dużej ilości dzieci że te najmłodsze rodzily się juz w okolicach lub po czterdziestce. Nie zawze wszystkim uklada się tak życie że mogą się "wyrobic " przed trzydziestką. A potrzeba miłości jest ogromna, przeciez w większości nie chodzi o egoizm tylko o własnie dawanie miłości, poświęcanie się. Kiedyś też narzekałam ze mam starszych rodziców. Wiem że są tego plusy i minusy. Moich rodziców już nie ma, ale koleżanki miały matki młodziutkie a dziś nie mają żadnej więzi ani kontaktu więc co z tego że miały młode matki. Nawet nie mają wzoru rodzicielstwa. Kazda sytuacja jest inna i indywidualna, ale jak dla mnie negowanie macierzyństwa ze względu na wiek jest niesprawiedliwe. Tym bardziej że dawno temu kobiety tez rodziły po 40dziestce i nikt nie robił z tego problemu. A jak ułozy sie los rodziców to trudno przewidzieć.
        P.s. 1.Ja też często widzę, młode dziewczyny rodzą dzieci szybko a potem ci niedołężni 60letni dziadkowie je wychowuja i to jedno po drugim smile)
        2. To faktycznie nie jest pytanie na to forum.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

        "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
      • aniasa1, zwróć uwagę, że nie pisałam o WSZYSTKICH sześćdziesięciolatkach, tylko o ich części. Pisałam o swoim ojcu, który ma się świetnie (a miał jeszcze lepiej 10 lat temu). Jednak jeśli rozejrzysz się wokół, jeśli wyściubisz nos ze złotej klatki wykształconych, zamożnych mieszczuchów, to zobaczysz, ze duża część 60-70latków to ludzie naprawdę starzy, część z nich mniej lub bardziej niedołężna, chora, słaba.
        Oczywiście część "starszych" rodziców to ludzie zamożni, ustawieni w życiu, z pewną sytuacją zawodową, zabezpieczeni, mogący wyposażyć swoje dzieci lepiej niż młodzi. Ale to nadal wyjątki. Większość Polaków to ludzie niezamożni, których nie stać na dbanie o swoje zdrowie.
        Nie mam pojęcia, dlaczego tak się przejęłaś moim postem, że nie zauważyłaś, że nie jest on pełną generalizacją, tylko zwróceniem uwagi na problem, który dotyczy wielu ludzi (choć nie Ciebie i nie mojego taty).

        Urodziłaś dziecko mając 36 lat i podajesz swoją ciążę za przykład. Ale dziecko po 40 to nie dziecko w wieku trzydziestu paru lat, tylko czterdziestu paru. Nie masz takich doświadczeń, prawda? Więc po co opisujesz swoją ciążę?
        • jul-kaa, nie obrazaj mnie ;-o, nie jestem ani super wyksztalcona (studia w Pl to zaden wyjatek), ani zamozna.......Nie mieszkam w zlotej klatce ale bloku i nie jest to 100-metrowe mieszkanie. Mam matke i tesciowa prawie w tym samym wieku, jedna ledwo co dycha, druga lezy z moim 3-latkiem na podlodze, wije sie, i udaje ze gra na gitarze.......... Uwierz mi ze łapie równowagę. Zauwazam tylko ze nasze pokolenie jest mlodsze od naszych babc w tym samym wieku.
          > Nie mam pojęcia, dlaczego tak się przejęłaś moim postem
          Tak to odebralam. Ze generalizujesz.

          > Urodziłaś dziecko mając 36 lat i podajesz swoją ciążę za przykład. Ale dziecko
          > po 40 to nie dziecko w wieku trzydziestu paru lat, tylko czterdziestu paru. Nie
          > masz takich doświadczeń, prawda? Więc po co opisujesz swoją ciążę?
          Nie napisalam o swojej ciazy jako o przykladze ale o tym, ze zamierzam miec drugie dopiero za jakis czas bo teraz, pomimo ze fizycznie i psychicznie spokojnie dalabym rade to dla mojego dziecka bylby to koszmar. Owszem nie mam jescze takich doswiadczen ale nie mam w glowie: ciaza po 40-stce to zlo. Chcialam tylko zaznaczyc ze ja wlasnie planuje drugie po 40-tce.
          A podsumowujac: przedstawilam tylko swoje poglady i postrezganie rzeczywistosci. Ja nie mowie ze tak jest NAJ. Wolny kraj, wolni ludzie. Zaskakuje mnie tylko poziom wiedzy mlodych matek, ale kwestia wyboru to juz indywidualna sprawa
          • Piszesz, że na twojego trzylatka czeka mieszkanie. Ty również mieszkasz w swoim. W takim razie owszem JESTEŚ zamożna w porównaniu z większością Polaków. Jesteś w dodatku wykształcona i pewnie mieszkasz w większym miescie. Tym bardziej nie jesteś przykładem reprezentatywnym.

            Przeczytaj mój post i powiedz, gdzie ja tam napisałam, ze WSZYSCY sześćdziesięciolatkowie to zniedołężniałe wraki. Napisałam, że wielu z nich, co jest prawdą. A Ty z wielkim oburzeniem, że
            bzdury, że między bajki włożyć, że głupota. Nie jest to świadectwo rozwagi.
            • jul-ka to twoj pierwszy wpis:
              >>Wielu ludzi w tym wieku (i wcześniej!) ma się już bardzo kiepsko, wymagają pomocy i opieki, niektórzy nawet w wieku 60 lat, czyli gdy ich dzieci mają ok. 20. Młody człowiek wchodzący w dorosłe życie nie powinien musieć się opiekować starzejącymi się, zniedołężniałymi rodzicami. Jasne, że część osób trzyma się świetnie (jak mój tata), ale to nadal wyjątki.
              To spojrzenie z innej strony.

              > Przeczytaj mój post i powiedz, gdzie ja tam napisałam, ze WSZYSCY sześćdziesięc
              > iolatkowie to zniedołężniałe wraki. Napisałam, że wielu z nich, co jest prawdą.
              Owszem napisalas "wielu" ale dobilas okresleniem ze Ci ktorzy nie sa wrakami to WYJATKI. Co nalezy rozumiec ze mowisz i myslisz o prawie "wszystkich"
              • aniasa1 napisała:
                > dobilas okresleniem ze Ci ktorzy nie sa wrakami to
                > WYJATKI.

                Nigdzie nic takiego nie napisałam, nie zmyślaj. Napisałam, że wyjątki trzymają się świetnie. Między "świetnie" a "zniedołężniały" jest jeszcze spore pole manewru.
      • aniasa1 napisała:
        > Jestem zalamana poziomem swiadomosci jaki prezentujecie. Pisanie bzdur ze po 40
        > -rodza sie kaleki wlozylabym miedzy bajki.

        ale kto pisał o "kalekach" ?????
        z wiekiem wzrasta ryzyko pewnych wad genetycznych u płodu i z tym chyba nie będziesz dyskutować.
        to, że ileś tam matek po 40-stce ma zdrowe dzieci nie jest dowodem na to, że jest inaczej.
        gdy byłam w ciąży z córką (miałam 26 lat) w ciąży ze swoim czwartym dzieckiem była moja ciotka mająca wtedy 44 lata.
        owszem - obie urodziłyśmy zdrowe dzieci
        ale przebieg ciąży, ilość badań jakie robiłam ja i ona i posiom stresu o zdrowie dziecka były diametralnie różne.


        > Drugi argument ktory rozwalil mnie na łopatki to ze jak takie dziecko osiaga w
        > iek 20 lat to jego rodzic ma 60 i jest juz stary i niedolezny.

        No nie oszukuj się - często tak jest.
        Albo jeszcze zdradzę ci sekret - dość dużo ludzi nie dożywa 60tki
        Mój ojciec zmarł mając 55 lat.
        Był silnym, dobrze wyglądającym mężczyzną - a zniknął w oczach w ciągu 9 miesięcy.
        (uprzedzając głupie komentarze - owszem młodzi ludzie też umierają ale .... jakby to powiedzieć z wiekiem "ryzyko" śmierci jest jakby większe !)


        > dlatego ze potrafie dac takiemu maluchowi to co naj
        > wazniejsze: duzo czasu, milosci, wygodne zycie, poczucie bezpieczenstwa, poczuc
        > ie ze jest spelnieniem milosci.

        Ale myślisz, że ktoś kto rodzi dziecko w wieku 25-35 lat nie jest w stanie mu tego dać??


        • > z wiekiem wzrasta ryzyko pewnych wad genetycznych u płodu i z tym c
          > hyba nie będziesz dyskutować.
          Odnosze wrazenie ze mylisz pojecia RYZYKO to nie fakt, to tylko potencjalne zagrozenie. Po drugie podaj mi wiarygodne zrodlo do statystyk.

          > owszem - obie urodziłyśmy zdrowe dzieci
          > ale przebieg ciąży, ilość badań jakie robiłam ja i ona i posiom str
          > esu o zdrowie dziecka były diametralnie różne.
          No blagam Cie. Co za poziom. Powiem Ci ze ja w ciazy robilam tylko badania kontrolne nie dlatego ze musialam, rownie dobrze moglam jechac od razu na porodowke. Przedstawiasz tu indywidualna jednostke. Co ma stres jakiejs tam ciotki do innej ciotki. rownie dobrze moge Ci wymienic imiona moich kolezanek 25-lat ktore po odczytaniu paska zaczely ganiac po znachorach i pic syropki na uspokojenie.

          > No nie oszukuj się - często tak jest.
          > Albo jeszcze zdradzę ci sekret - dość dużo ludzi nie dożywa 60tki
          > Mój ojciec zmarł mając 55 lat.
          Gdzie Ty zyjesz? Niedolezna 60-latka? Ja nie widzialam. Nie twierdze ze wszystkie sa z super kondycja? Ale jest dluga linia miedzy niedoleznym a Herosem. Przeczytaj definicje niedołęzności. Tu tez Twoj ojciec nie jest wyznacznikiem. Moj ma 73 i do dzis w ramach zabicia czasu rabie drzewo siekiera na dzialce, a nie piłą.........

          > Ale myślisz, że ktoś kto rodzi dziecko w wieku 25-35 lat nie jest
          > w stanie mu tego dać??
          Jest w stanie. Ale niestety MOIM zdaniem jest zazwyczaj na dorobku, i czasu napewno ma mniej niz ktos ze stabilna, wypracowana pozycja......
          • aniasa1 napisała:


            > Odnosze wrazenie ze mylisz pojecia RYZYKO to nie fakt, to tylko potencjalne zag
            > rozenie. Po drugie podaj mi wiarygodne zrodlo do statystyk.

            www.medonet.pl/dolegliwosci,dolegliwosci-profil,1626428,1,zespol-edwardsa,index.html
            pierwsze z brzegu, zapytaj lekarzy. To nie sa teorie to sa fakty, ktore obserwowano latami.



            > No blagam Cie. Co za poziom. Powiem Ci ze ja w ciazy robilam tylko badania kont
            > rolne nie dlatego ze musialam, rownie dobrze moglam jechac od razu na porodowke
            > . Przedstawiasz tu indywidualna jednostke. Co ma stres jakiejs tam ciotki do in
            > nej ciotki. rownie dobrze moge Ci wymienic imiona moich kolezanek 25-lat ktore
            > po odczytaniu paska zaczely ganiac po znachorach i pic syropki na uspokojenie.

            Ty tez przedstawiasz indywidualna jednostke- siebie i wiek 36 lat to 46, bo to jest rodzenie po 40-tce i wiekszosc kobiet w pozno decydujacych sie na ciaze pzechodzi standardowo wiecej badan wlasnie ze wzgledu na wieksze ryzyko wad i powiklan ciazowych.
            >

            > Gdzie Ty zyjesz? Niedolezna 60-latka? Ja nie widzialam. Nie twierdze ze wszystk
            > ie sa z super kondycja? Ale jest dluga linia miedzy niedoleznym a Herosem. Prze
            > czytaj definicje niedołęzności. Tu tez Twoj ojciec nie jest wyznacznikiem. Moj
            > ma 73 i do dzis w ramach zabicia czasu rabie drzewo siekiera na dzialce, a nie
            > piłą.........

            To twoj ojciec.i ciesz sie ze tak jest, wiekszosc osob 60+ cierpi na rozne mniej lub bardziej powazne dolegliwosci - zuzycie materialu.

            > Jest w stanie. Ale niestety MOIM zdaniem jest zazwyczaj na dorobku, i czasu nap
            > ewno ma mniej niz ktos ze stabilna, wypracowana pozycja......

            Hmmm, wiele osob po 35-40 roku zycia jest akurat w najlepszym momencie swojej kariery, czesto takze w polowie splacania kredytow na dom, auto itp. rzucanie kariery zawodowej przez kobiety w tym wieku ze wzgledu na macierzynstwo to czesto nie wisienk na torcie a ostatni dzwonek, bo za kilka lat moze byc juz za pozno. Niestety ale wraz z wiekiem maleja szanse.na zajscie w ciaze.
            • > rel="nofollow">www.medonet.pl/dolegliwosci,dolegliwosci-profil,1626428,1,zespol-edwardsa,index.html
              > pierwsze z brzegu, zapytaj lekarzy. To nie sa teorie to sa fakty, ktore obserwo
              > wano latami.
              mialam na mysli statystyki. Wiarygodne zrodlo. Nie takie prace. Lekarze, ilu na swiecie, tyle opini. Ktoremu zaufac?

              i wiekszosc kobiet w pozno decydujacych sie na ciaze p
              > zechodzi standardowo wiecej badan wlasnie ze wzgledu na wieksze ryzyko wad i po
              > wiklan ciazowych.
              Ale o czym konkretnie piszesz? O tym jednym badaniu ktore ma sie z urzedu za darmo po 40? Czy moze czesciej trezba robic morfologie? cukier? itp? Jakie jeszcze musza miec dodatkowe badania?

              > To twoj ojciec.i ciesz sie ze tak jest, wiekszosc osob 60+ cierpi na rozne mnie
              > j lub bardziej powazne dolegliwosci - zuzycie materialu.
              Moj ojciec nie jest anomalią. Szczegolnie to zjawisko jest widoczne przy wsiadaniu do tramwaju. babcie po 80 daja takie susy, i wzrok wtedy dobry, i w krzyzu nie strzyka. Nie sposob dogonic. A wystac cala msze (czesto nie tylko 1 raz w tygodniu) to tez te niedolezne daja rade, a w kolejkach pod gabinetem lekarskim urzadzac draki to tez niedolezne?
              Nie uogolniajmy. Nasze 60-letnie spoleczenstwo nie sklada sie tylko z niedoleznych starcow.

              przez kobiety w tym wieku ze wzgledu na macierzynstwo to czesto
              > nie wisienk na torcie a ostatni dzwonek, bo za kilka lat moze byc juz za pozno
              Ale to ich swiadoma decyzja. Widac wola to niz znoszenie kazdego focha szefa i obawa przed \wolnieniem. Jesli ktos jest w szczycie rozwoju to ma najszerzej otworzone drzwi.....
          • > Odnosze wrazenie ze mylisz pojecia RYZYKO to nie fakt, to tylko potencjalne zag
            > rozenie. Po drugie podaj mi wiarygodne zrodlo do statystyk.

            Owszem - ryzyko to potencjalne zagrożenie które WZRASTA WIEKIEM (czy sie z tym zgadzasz czy nie)
            A obawiam się, że jakiekolwiek źródło bym ci podała to dla ciebie nie bedzie wystarczająco wiarygodne i wyniki nie będą dla ciebie przekonujące!
            A jeśli faktycznie aż tak cię to interesuje to poproś o dane/statystyki swojego ginekologa.

            > No blagam Cie. Co za poziom.

            ?

            > Powiem Ci ze ja w ciazy robilam tylko badania kontrolne nie dlatego ze musialam,

            Ale ty chyba jednak byłaś w ciąży przed 40stką
            A my tu mówimy o ciążach 40+ więc przestań ciagle podawać siebie za przykład, ok?


            > Przedstawiasz tu indywidualna jednostke.

            A ty z jak dużej grupy reprezentacyjnej masz statystyki?


            > Gdzie Ty zyjesz? Niedolezna 60-latka? Ja nie widzialam.

            To gratuluję!


            > Tu tez Twoj ojciec nie jest wyznacznikiem. Moj
            > ma 73 i do dzis w ramach zabicia czasu rabie drzewo siekiera na dzialce, a nie
            > piłą.........

            Twój również w takim razie.
            Bo gwarancji, że dożyjesz 73 lat nie masz.


            > Jest w stanie. Ale niestety MOIM zdaniem jest zazwyczaj na dorobku, i czasu nap
            > ewno ma mniej niz ktos ze stabilna, wypracowana pozycja......

            Na dorobku to zazwyczaj jest i 20 i 30 i 40 latek.
            A bardzo często i 50 latek spłaca jeszcze kredyt na mieszkanie czy dom.
            Z brakiem czasu u osób młodszych w porównaniu do starszych absolutnie nie wiem o co ci chodzi więc komentować nie będę.
            A z tą stabilną sytuacją i pozycją zawodową też bym nie przesadzała.
            Obecnie właściwie, bez względu na wiek, mało kto ma stabilną pozycje zawodową.







            • > A obawiam się, że jakiekolwiek źródło bym ci podała to dla ciebie
              > nie bedzie wystarczająco wiarygodne i wyniki nie będą dla ciebie pr
              > zekonujące!
              Hm. Widzisz, ja bardzo lubie polemizowac z ludzmi ktorymi da sie to robic. Z Toba sie nie da. Rzucasz sie, krytykujesz moj sposob myslenia (oo Tobie to wolno wyglaszac poglady) a przyparta do muru wywijasz sie jak zmija.... Nie bez powodu pytam Cie o te statystyki. Ja nie dyskutuje ze swoim ginkiem teraz tylko z Tobą. Jesli wiec powiedzialas "A" nie zrzucaj czarnej roboty na niego.....

              > > No blagam Cie. Co za poziom.
              ??? Znaczy co? Obrazilam kogos? To jest przeklenstwo? Przezwisko? Co jest nie tak?

              > Ale ty chyba jednak byłaś w ciąży przed 40stką
              tak 36 wiec prawie 40. Owszem mowimy tu o 40-tkach, ale 36 pierwsze dziecko to tez juz zdaniem tu niektorych zgroza...

              > A ty z jak dużej grupy reprezentacyjnej masz statystyki?
              Z zadnej. Nie opisuje glupich przykladow o rozchisteryzowanych ciotkach itp. A gdybys miala problem z ogarnieciem tego w jakim kontekscie to bylo, to napisze wyraznie: to bylo odbicie pileczki do innego bzdurnego postu ze tata zmarl w wieku 55. To bylo takie 1:1. Kumasz. Jej zmarl a moj ma krzepe i jest wiele starszy. Chcialam pokazac ze szastanie kolejnym przykladem jest bez sensu bo ani jedno anie drugie nie jest regula

              > Na dorobku to zazwyczaj jest i 20 i 30 i 40 latek.
              > A bardzo często i 50 latek spłaca jeszcze kredyt na mieszkanie czy
              > dom.
              A tak sa tez wieczni studenci, i Ci ktorzy nigdy nie dorastaja... 40-latek na dorobku powinien jednak poza rozmnazaniem przemyslec co jest nie tak ze wciaz jest na tym dorobku. Nie mowi tu o dążeniu do ściekania złotem, willi z basenem itp ale o stabilnej sytuacji zyciowej

              > Z brakiem czasu u osób młodszych w porównaniu do starszych absolutnie
              > nie wiem o co ci chodzi więc komentować nie będę.
              No to napisze wprost: gdyby moj szef powiedzial ze mam zostac po godzinach, usmiechnęłabym sie i poszla do domu, mlodziutka osoba pokornie by zostala. Nie mow ze tak nie jest. Same o tym czesto mowia. Ja etap "frycowego" i "dupogodzin" mam juz za soba...

              > Obecnie właściwie, bez względu na wiek, mało kto ma stabilną pozycje
              > zawodową.
              Zartujesz sobie?
              • Jeśli 36 to prawie 40, to 46 to prawie 50. Temat przeskakuje niniejszym na "pierwsze dziecko po pięćdziesiątce". WOW!
                • Biorac pod uwage ze mowimy to o wieku miedzy 20 a 40 to smialo moge powiedziec ze 36 to prawie 40 bo jest to ponad 75 PROCENT zakresu omawianych lat..... Kumasz, prawda?
                  • Kumam. O dwudziestolatkach mówić zaczęłaś ty. Ja bym czterdziestoletniego rodzica z dwudziestoletnim akurat nie porównywała, bo ten drugi to jednak najczęściej dzieciak i wg mnie niekoniecznie będzie lepszym rodzicem niż czterdziestolatek. Ale rozumiem twój zabieg - dowartościować starszych rodziców kosztem (naj)młodszych. Głupi, ale kupy się trzyma.

                    A wątek nie jest "kiedy najlepiej mieć dziecko między 20 a 40 rokiem życia", tylko "drugie dziecko po 40". Powtórzę: 36 nie jest po 40.
              • > Hm. Widzisz, ja bardzo lubie polemizowac z ludzmi ktorymi da sie to robic. Z To
                > ba sie nie da.

                smile no to po co się produkujesz odpisując mi???
                nie podniecaj sie tak bo robisz się agresywna - zupełnie niepotrzebnie.

                > tak 36 wiec prawie 40. Owszem mowimy tu o 40-tkach, ale 36 pierwsze dziecko to
                > tez juz zdaniem tu niektorych zgroza...

                no i co w zwiazku z tym?
                powtórze - to wątek o DRUGIEJ CIĄŻY PO 40-stce

                > > A ty z jak dużej grupy reprezentacyjnej masz statystyki?
                > Z zadnej.Nie opisuje glupich przykladow o rozchisteryzowanych ciotkach itp

                Za to podajesz głupi przykład 36letniej pierworódki co to zafundowała sobie "wisienkę na torcie" w postaci późnego macierzyństwa i "piejesz" nad tym z zachwytu.


                > gdybys miala problem z ogarnieciem tego w jakim kontekscie to bylo, [.... ] kumasz

                że niby ty jesteś tą osobą z którą można dyskutować???
                powtórze - "rilaks"

                >40-latek na d
                > orobku powinien jednak poza rozmnazaniem przemyslec co jest nie tak ze wciaz je
                > st na tym dorobku. Nie mowi tu o dążeniu do ściekania złotem, willi z basenem i
                > tp ale o stabilnej sytuacji zyciowej

                wiesz co - nie obrażaj ludzi.

                > No to napisze wprost: gdyby moj szef powiedzial ze mam zostac po godzinach, usm
                > iechnęłabym sie i poszla do domu, mlodziutka osoba pokornie by zostala. Nie mow
                > ze tak nie jest. Same o tym czesto mowia. Ja etap "frycowego" i "dupogodzin" m
                > am juz za soba...

                zostawałaś bo byłaś "dupowata" i mało asertywna.
                nie każdy musi przechodzic etap "frycowego" jak ty.


                > Zartujesz sobie?

                no pewne - taki mały żarcik.
                bo przeciez powszechnie wiadomo, że po 40stce to już dobrobyt, luksus i etat do emerytury przez "zasiedzenie".


      • > Trzecia sprawa to poziom zycia 20-sto i 40-sto latki. Jak juz wielokrotnie choc
        > by na tym forum widac kobieta 30-paroletnia, ma doswiadczenie, wiedze, wypracow
        > any zwod, jakis tam majatek. Taka babka nie sra w majty ze szef ja zwolni jak p
        > ojdzie znowu na zwolnienie na dziecko a ona bidna ma kredyty na glowie i dom w
        > budowie. Nie puszcza zasmarkanego dzieciaka do przedszkola. 40-latka, ma stabil
        > na sytuacje zawodową, czesto jest juz "fachowcem" wswojej dziedzinie, cenionym
        > i doswiadczonym pracownikiem, spobrobowala juz wielu rzeczy i potrafi precyzyj
        > niej okreslic swoje wymagania wzgledem partnera, sposobu zycia. A przede wszyst
        > kim ma wiecej czasu dla dziecka bo nie jest na tzw. dorobku.

        Nie wiem na jakiej planecie żyjesz, ale na mojej zwanej Polska (woj. Podlaskie) może 5% 40-latek może poszczycić się opisem przez Ciebie zafundowanym. I nie ważne czy miały dzieci czy nie.
        Większość nadal tyra, nadal drży o posadę, bo wciąż modny jest 'kryzys ekonomiczny'.. Baaa.. jak chce zajść w ciążę 35+ to często jest zwalniana. Bo mimo, że jest specjalistą i świetnym pracownikiem na jej miejsce czeka ileś tam tysięcy wykształconych, chętnych pracować za 1/5 jej wynagrodzenia...!
        Nie będę się rozwodzić w temacie, bo to studnia bez dna.

        Natomiast ja mimo, że byłam mega imprezowiczką marzącą o karierze w reklamie/piarze/marketingu zawsze chciałam mieć dzieci wcześnie. Byłam wręcz pewna, że z moim stylem będę samotną matką ale zawsze chciałam być pełna energii, radości i spełnienia co widziałoby moje dziecko.. I masz rację- także tyrkę finansową, kredyty, podróże... Moim zdaniem więcej się z tego mogło nauczyć niż z Twojej sytuacji..

        Być może myślę tak dlatego bo jestem pokoleniem Twoich dzieci. Moi rodzice mieli na wszytko czas big_grin ... Na ślub, na mnie. Potem już jakoś nie chciało im się mieć następnego.. Tata zawsze zarabiał dobrze lub mega dobrze (teraz kolekcjonując papiery ma porównanie zarobków: mama- 1000, tata 1000000 big_grin).. Mama w domu, lub part time coby z nudów nie umrzeć. Jakoś mimo wszytko nie dorobili się willi z basenem.. Może przez zmiany ustrojowe, może przez światopogląd.. Nie ważne. Byłam wychowywana w dobrobycie jak na tamte czasy. I powiem Ci- nic szczególnego. Zazdrościłam dzieciom z kluczem na szyi, że mieli pustą chatę po przyjściu z domu.. Nie miałam z kim pogadać o tym co mam, bo nikt tyle nie miał itp. Potem przeprowadziliśmy się do dużego miasta, więc już byłam raczej zwyczajna..
        Ale wciąż- nie ma w tym nic szczególnego. Nie wiem czym się tak podniecać?



        Mi się udało spełnić mój plan w lepszej opcji- mam 27 lat, męża (nawet go lubię! tongue_out), duże mieszkanie (w planach dom, choć nie mam tego parcia bo zawsze mieszkałam w bloku i ni ciągnie mnie jakoś..), uregulowaną sytuację finansową (z wizją jeszcze lepszej..), jakieś tam inwestycje. Właśnie zakończyłam się rozmnażać (chciałam zawsze więcej niż 1 dziecko- mam 2 i dosyć tej imprezy tongue_out). Skończyłam studia + podyplomówkę. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności mam już 5 lat pracy, choć nie pamiętam zbytnio jak to się stało (pewnie dlatego, że byłam już w 3 ciążach na zwolnieniu lekarskim- niestety, nie jestem typową maszynką do rozmnażania). Nie mam parcia na prace po 12h, bo nie muszę. We wrześniu otwieram firmę- dla spełnienia się, przyjemności.

        Ok, znudziłam się pisaniem o sobie.


        Reasumując. Nie każda 40-dziecka to ustawiona w życiu bizneswomen i nie każda 20-30stka to bezrobotna alkocholiczka (tu mama_amelii pojechała tongue_out).

        I NAJLEPIEJ mieć dziecko po 20stce I Twój status społeczny smile




        I jeszcze słówko o wieku..
        Chorowac można w każdym. Ale większa szansa jednak na rozłożenie się po 50tce.
        Moja mama zachorowała na raka jak mój syn miał m-c.
        Jak byłam z córką w 35tc ciąży podtrzymanej to mama miała wycinane zrosty z jelita.
        Obecnie jadę na wakacje, a mama leży z zapaleniem opon mózgowych w szpitalu.
        Jeśli jest choć cień szansy, że ja zachoruję po 50-60tce (a nie już..wink) to wolę, żeby moje dzieci były po 30-40stce..
        --
        Lena Laura 09.12.2011
        Aleksander 19.08.2010 (*17tc)
        Maksymilian 10.10.2008
        • Leneczko

          > Nie wiem na jakiej planecie żyjesz, ale na mojej zwanej Polska (woj. Podlaskie)
          To skoro tam zyjesz to zapewne wiesz ze nie jest to najbogatsza czesc Polski, i absolutnie statystyki z tamtąd nie są miarodajne....... Bialystok jest troche odmiennym miastem i nie da sie go porownac z zadnym innym..... absolutnie nei znaczy to ze gorszym. Ale sama przyznasz ze boryka sie z troche innymi problemami niz chocby centralna PL.

          > Być może myślę tak dlatego bo jestem pokoleniem Twoich dzieci. Moi rodzice miel
          > i na wszytko czas big_grin ... Na ślub, na mnie.
          Przyznaje ze tu rzucilas mi swiatlo na aspekt przemian miedzy pokoleniowych. Masz racje. Wam mlodszym) bylo juz jednak lzej. Nie pomyslalam o tym a jednak ma to znaczenie.

          > Byłam wychowywana w dobrobycie jak na tamte czasy. I powiem Ci- nic szczególne
          > go. Zazdrościłam dzieciom z kluczem na szyi,
          Wyciagne z tego wnioski i nie dam gwiazdki z nieba swojemu dziecku. Bede probowala utrzymac jego "dobrobyt" na poziomie otoczenia. Cenna uwaga.


          > Mi się udało spełnić mój plan w lepszej opcji- mam 27 lat, męża.....
          I bardzo sie ciesze. Wlasnie o tym pisalam wczesniej. Ze niby pieniadze szczescia nie daja ale..... No wlasnie, ale ile spokoju, ile wiecej mozliwosci, ile wiecej decyzji zgodnych ze soba..... itd. Zycze wszystkim takich mozliwosci.

          > Jeśli jest choć cień szansy, że ja zachoruję po 50-60tce (a nie już..wink) to wol
          > ę, żeby moje dzieci były po 30-40stce..
          bo chcesz jescze troche pozrzędzić jako TESCIOWA? ;-o hihihihihihi
          • > bo chcesz jescze troche pozrzędzić jako TESCIOWA? ;-o hihihihihihi

            Matko. Będę chyba najgorszą teściową dla swojej synowej i najlepszą dla syna in law (jak to się po polsku pisze? O_o).
            --
            Lena Laura 09.12.2011
            Aleksander 19.08.2010 (*17tc)
            Maksymilian 10.10.2008
      • Podpisuję, się pod tym co napisała aniasa1 smile

        Też nie uważam ludzi 60-letnich za niedołężnych. Też urodziłam dziecko w wieku 36 lat. Też miałam spełnione ambicje zawodowe, bufor finansowy...itp. Mogę siedzeć z dzieckiem 3 lata na wychowawczym, etat na mnie czeka, nie mamy problemów finansowych, mamy dom na wsi, mieszkanie w mieście......itp. Codziennie jak mąż wróci z pracy idę sobie na fitnes, dbam o siebie, w szpitalu jak rodziłam nikt nie mógł uwierzyć w mój wiek.
        A dwudziestolatki co? Zostawiają te malutkie dzieci z obcymi kobietami, bo trzeba jakoś związać koniec z końcem. O nie, to nie dla mnie.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/atdc2n0an8orth16.png
      • Nareszcze jakas normalna, wywazona i inteligentna wypowiedz.

        Tyle razy czytalam juz tu i na innych forach rozpaczliwe pytania: kiedy powiedziec szefowi o ciazy i w odpowiedzi jakies niebotyczne kombinacje ... wink i zawsze mi przychodzilo do glowy: no jak to jak ... normalnie: spodziewam sie dziecka, przez rok bedziecie musieli poradzic sobie sami wink

        --
        Z buntem przez zycie...
        www.bakowska1.webpark.pl
      • Miło poczytać rozsądną opinię. Denerwują mnie młode osoby, którym się wydaje, że pozjadały wszystkie rozumy, bo statystyk się naczytały. Każdy jest inny i na szczęście posiadanie dziecka nie musi być demokratycznym wyborem ogółu tylko naszą indywidualną sprawą.
        --
      • brawo aniasa1
      • Dodaj jeszcze że większośc ematek po 40 jak Belluci wyglada i rodzenie dzieci to pestka wink
    • Zgadzam się z aniasa w zupełności.
      Pierwsze dziecko urodziłam w wieku 30 lat,wtedy kiedy uznałam,że jestem gotowa psychicznie i materialnie.Drugie w wieku 34,a teraz staramy się o 3 dziecko(jak dobrze pójdzie to urodze w wieku 37 lat).Wszystko mam zaplanowane i przemyślane,żadnej wpadki,ani nieprzemyślanej decyzji.Jak przy każdej ciązy licze się z chorobami i ryzykiem związanym z ciążą,porodem itp
      Argumenty na temat 60 letniej niedołężnej babci do mnie nie przemawiają(babcia moich dzieci ma tyle i jeszcze jest naianą cudzych dzieci).Moja babcia miała 76 lat jak biegała z nami na wyścigi po podwórku.
      Moi rodzice umarli w wieku 46 lat(choroba) i to ja z siostrą musiałam się zajmowac 80 letnią babcią jak miałyśmy po 17-18 lat.Przyjęłyśmy to normalnie,bo tak trzeba,bo kto jak nie my,bo kochana babcia,bo zostałyśmy tak wychowane.Miałyśmy czas na zabawę i chłopaków.Nie czułam poczucia musu,ani obrzydzenia.Takie życie i każdemu może się to zdarzyć bez względu na wiek.
      Ps.Stać mnie już na to,żeby w razie choroby,czy niedołężności zapewnić sobie opiekę.Na pewno nie będe zmuszała do tego dzieci.
      --
      Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
      nie obleka tego faktu w słowa.
      • Uważam,że każda kobieta powinna być gotowa psychicznie na urodzenie i wychowanie dziecka.Może rodzić dopoki jest płodna,taka natura.Gdybym urodziła pierwsze dziecko po 37 r,to na pewno chciałabym mieć drugie po 40 -tce.
        Wolałabym być fajną starszą mamą,niż młodą nieodpowiedzialną,bez środków do zycia,nie kochającą,alkoholiczką,maltretującą dzieci itp.
        Wiek tu nie ma znaczenia.
        Rodzenie po 40 jest albo świadomą,przemyślaną decyzją,albo wpadką.
        --
        Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
        nie obleka tego faktu w słowa.
        • > Wolałabym być fajną starszą mamą,niż młodą nieodpowiedzialną,bez środków do zyc
          > ia,nie kochającą,alkoholiczką,maltretującą dzieci itp.

          Uwazasz, ze nieodpowiedzialne, niekochajace dzieci alkoholiczki to matki tylko i wylacznie przed 30tka? Na to wiekszy wplyw ma srodowisko, z ktorego sie matka wywodzi, nie wiek.



          --
          Everybody is a genius. But if you judge a fish by its ability to climb a tree, it will live its whole life believing that it is stupid. — Albert Einstein
          • pinkdot napisała:

            > > Wolałabym być fajną starszą mamą,niż młodą nieodpowiedzialną,bez środków
            > do zyc
            > > ia,nie kochającą,alkoholiczką,maltretującą dzieci itp.
            >
            > Uwazasz, ze nieodpowiedzialne, niekochajace dzieci alkoholiczki to matki tylko
            > i wylacznie przed 30tka? Na to wiekszy wplyw ma srodowisko, z ktorego sie matka
            > wywodzi, nie wiek.

            Dlaczego nie zacytowałaś całej wypowiedzi?Doczytaj,ze napisałam,że to nie zależy od wieku.
            Ostatnio byłam na spacerze z 2 swoich dzieci i przede mną szła grupka;2 chłopaków i 2 dziewczyny;jedna z nich około 6-7 m-ąca ciazy z piwem i papierosem w ręku.Mieli może po 20 lat.Dlatego tak mi się skojarzyło.Są matki,które planują dzieci późno,bo chcą zapewnić dziecku i sobie jakiś komfort materialny,a są też takie,które wpadają na imprezach z niewiadomo kim.
            Wiem,że można tu pisac o skrajnych przypadkach w każdym wieku.
            Znam też cudne mamy,które zaplanowały dzieci w wieku 21-24 latz pełną świadomością i odpowiedzialnoscią.
            Tak jak wcześniej pisałam na dziecko trzeba być gotowym i to niezaleznie od wieku.Uważam,że dopóki kobieta jest płodna to może rodzić dzieci i już.
            Sama nie zdecydowałabym się na dziecko po 40,ale dlatego,że mam już 2,a trzecie planuje teraz przed 40.Gdybym nie miała dzieci lub chciała 2 to na pewno bym się zdecydowała po 40.


            --
            Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
            nie obleka tego faktu w słowa.
            • Nie zacytowalam calej, bo potem byla sprzecznosc, a to zdanie bylo zreszta wyjatkowo bezsensowne. W jednym wersie piszesz cos o nieodpowiedzialnosci rodzicow po 20tce (swoja droga znak czasow, zauwazcie, ze niedlugo rodzenie przed 30tka bedzie sie traktowac jak kiedys ciaze u nastolatki), potem, ze to nie zalezy od wieku, to jak to w koncu jest? Piszesz, ze nie nalezy szafowac skrajnymi przypadkami, a sama wers wczesniej takim operujesz (te matki z piwem w reku).
              No, ale generalnie z podsumowaniem sie zgadzam, bo uwazam, ze to jest kwestia indywidualnego wyboru, jak ktos chce miec dziecko po 40tce to tylko i wylacznie jego sprawa, sa plusy i minusy rodzenia dzieci w kazdym wieku.
              --
              Everybody is a genius. But if you judge a fish by its ability to climb a tree, it will live its whole life believing that it is stupid. — Albert Einstein
    • Mam 40 lat i bardzo sie ciesze, ze moja młodsza córka skonczyła 5 lat. Zdecydowanie nie miałabym siły na zajmowanie sie noworodkiem. Zaznaczę, że nie na nic nie choruję czego nie mogę powiedzieć o moich koleżankach rówiesnicach i troche starszych, jedna przeszła juz chorobe nowotworową, druga ma poważne problemy z kregosłupem. Oczywiście nie wszystkie 40latki trapia przewlekłe choroby, jednak organizm sie zuzywa i sił juz mniej niz 20 lat wstecz. Nawet młody wygląd o niczym nie świadczy i nie zawsze jest oznanką dobrej kondycji organizmu. Natomist jeżeli jakas kobieta czuje się na siłach na takie wyzwanie to mi nic do tego
    • To chyba indywidulana sparwa kazdej kobiety/ zwiazku kiedy decyduje sie na dziecko. jezeli w wieku 40 lat ma siłe, ochote, stac ja, jest zdrowa to dlaczego nie? Bo póżno to nieodpowiedzialnie? Nieodpowiedzialne sa 20-latki i 20-parolatki zachodzace w ciaze, rodzace dziecko, mieszkajace z rodzicami i pozostajace wraz z dzieckeim i nie daj boze chłopem, na garnuszku u rodziców, bo nie stac ich na utrzyamnie siebie i swojego potomka, którego im sie zachciało (pomijam prawdziwe wypadki "losowe", a nie te które przewaznie sa objawem braku dojrzałosci i odpowiedzialnosci), bo nie stac ich na samodzielne zycie na wlasny rachunek.
      "Dobry wiek na dziecko" jest wtedy kiedy jesteśmy na nie sami gotowi- fizycznie i pschicznie oarz bardzo przyziemnie- materialnie.
      A kłopoty z ciaza w póżnym wieku... a u 20-paroletnich nie ma? wystarczy odwiedzic jakikolwiek oddizał patologii ciazy.
      --
      Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
      Zygota-(inside, płci żeńskiej)
      • A jeszcze jedno- anomalie genetyczne i inne wady płodu...
        70% dzieci obciazony ZD rodzi sie z matek, które nie ukonczyły 30 roku zycia !!!
        Wiek zwiekasz ryzyko animalii genetycznych ale nie jest to jedyny czynnik ich powstawania, a niestety błedna swiadomosc społeczenstwa uwaza ze decydujacy i jedyny !!! W wiekszosci krajów wysoko rozwinietych te tzw badania genetyczne w ciazy sa obowiazkowe dla kazdej ciezarnej kobiety, bez wzgledu na wiek co dowodzi,ze zmiany takie czeste sa tez we wczesniejszym wieku, a nie po 40.
        --
        Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
        Zygota-(inside, płci żeńskiej)
        • Odnosnie poruszanej tutaj niedojrzałości emocjonalnej młodych matek, znam rodzinę matka obecnie 50 latka dreczy psychicznie 7 letnią córkę, wymaga bezwzględnego posłudzenstwa, każde nieposłuszenstwo karane jest milczeniem, kobieta zamyka sie w innym pokoju przed dzieckiem. Oczywiscie kobieta jest niedojrzała emocjonalnie pomimo wieku, i wieku 20 paru lat nie byłaby dojrzalsza ale może miałaby w sobie więcej radosci życia i mniej zgorzknienia i więcej sił fizycznych. Nie zawsze wyzszy wiek matki gwarantuje lepszy rozwój emocjonalny dziecka.
        • > 70% dzieci obciazony ZD rodzi sie z matek, które nie ukonczyły 30 roku zycia !!
          > !

          Ta statystyka mowi o tym, ze ciagle wiecej dzieci rodza kobiety przed 30tka, niz po 30-tce, nie o korelacji ZD z wiekiem rodzica. Rownie dobrze mozna by napisac, ze ryzyko urodzenia dziecka z ZD jest zerowe u kobiet po 70-tce.
          --
          Everybody is a genius. But if you judge a fish by its ability to climb a tree, it will live its whole life believing that it is stupid. — Albert Einstein
          • Chcialam napisac:
            > Ta statystyka mowi o tym, ze ciagle wiecej dzieci rodza kobiety przed 30tka, ni
            > z po 30-tce, nie o korelacji ryzyka wystapienia ZD z wiekiem rodzica. Rownie dobrze mozna by napis
            > ac, ze ryzyko urodzenia dziecka z ZD jest zerowe u kobiet po 70-tce.
            --
            Everybody is a genius. But if you judge a fish by its ability to climb a tree, it will live its whole life believing that it is stupid. — Albert Einstein
            • Umiesz czytac całość czy wybórczo wzrok pada na jedno zdanie którego czepiasz sie mucha gówna? tekst po to czyta sie w całosci aby z całosci tresci wyciagnac sens wypowiedzi, ale widac nie posiadasz tej umiejetnosci, kazde zdanie to odrebna historia ...
              --
              Moje ŻYCIE zaczęło się 2.11.2009- Marcel (w życiu płodowym zwany Grochem)
              Zygota-(inside, płci żeńskiej)
    • jestem na nie, dla mnie najlepiej urodzić dzieci między 24-32, po 40 to chce mieć już dzieci na koloniach samodzielne i kumate, a nie babrać się w pampersach, kaszkach i i innych papkach. Ale co kto lubi...

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/1kk0io4pm0035d97.png
    • Każdy robi jak uważa, ja świadomie późno zaczęłam bo urodziłam w wieku 32 i 37 lat. Chciałam spokojnie postudiować, popracować a dopiero potem zajmować się dziećmi. Ale z drugiej strony nie chciałam czekać aż do 40-tki, bo ileż można siedzieć w pieluchach, trzeba też trochę pożyć. Mam nadzieję, że po 40-tce przyjdzie na to czas smile.

      Moja siostra przyszła na świat gdy mama miała 40-tkę a ojciec 44. Niestety siostra ciągle powtarza, że kiepsko mieć starych rodziców. Przepaść pokoleniowa jest ogromna.
      Ojca niestety strąciłyśmy jak siostra miała zaledwie 12 lat. Decydując się na tak późne macierzyństwo trzeba brać pod uwagę, że dziecko zostanie zbyt wcześnie osierocone niestety
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/h84fh3714267dj00.png
      Wiktor 6.10.2007
      Szymon 13.01.2012
      • zgadzam się z Najmą, a w szczególności w tym, że zderzenie menopauzy matki i okresu dojrzewania u dziecka to słaby pomysł, miałam taką sytuację w dalszej rodzinie i sceny się działy dantejskie.
        Oczywiście są różne sytuacje w życiu, brak pracy, partnera, długie leczenie, ale co by nie pisać i nie zaklinać rzeczywistości najlepszy czas na rodzenie dzieci jest do 35 roku życia, biologicznie może wcześniej, ale społecznie to 25-35, 37 jeszcze ujdzie.
        Przez te dekadę da się dwójkę urodzić i jak sie da lepiej nie komplikować
        • > zgadzam się z Najmą, a w szczególności w tym, że zderzenie menopauzy matki i ok
          > resu dojrzewania u dziecka to słaby pomysł,
          Zdajesz sobie sprawy ze zarowno jedno i drugie mozna przezyc zupelnie pieknie po wczesniejszej wizycie u specjalisty?
          No nie moge sie oprzec: Ty tez wagarowalas zamiast chodzic na matme? Jesli rodzisz ok 40 a srednia menopauzy to 45-50 to jakimze cudem masz dojrzewające wlasnie dziecko w domu? No jak byk: 50 (menopauza) minus 40 (porod) = 10. Wasze dzieci dojrzewaja w wieku 10 lat????
przejdź do: 1-100 101-148
(101-148)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.