Dodaj do ulubionych

Nie wzywajcie już pogotowia !!!

05.03.13, 11:25
Patrząc na sprawę śp. Dominiczki mam dla Was radę: NIE WZYWAJCIE POGOTOWIA !!! Gdy z Naszymi Ukochanymi, Malutkimi Skarbami zaczyna być coś nie tak, a gdy już sytuacja robi się tragiczna to szczególnie, NIE DZWONIĆ, NIE OCZEKIWAĆ ŁASKI OD POGOTOWIA tylko OD RAZU MALUSZKA W SWOJE AUTO I PĘDZIĆ, dosłownie pędzić, łamiąc wszelkie przepisy (szczególnie te o ograniczeniu szybkości/prędkości, czyli mają gaz ,,do dechy'') i z włączonym ciągle klaksonem do szpitala !!! A gdy się samochód zepsuje (tak jak Rodzicom Malutkiej Ś.P. Dominiczki) to tez nie oczekiwać laski od P.R.-u tylko alarmować sąsiadów okolicznych czy znajomych by zawieźli też na ,,gazie do dechy'' i klaksonie do szpitala!!! Mam rację ??
Co do pogotowia to powiem Wam przykład z mojej autopsji. Chyba 2 lata te mu, moja wtedy 89-letnia Babcia (mama mamy) przewróciła się i złamała obojczyk. Mama ofc dzwoni po karetkę. No i zgadnijcie co słyszy ?? ......
DYSPOZYTOR mianowicie właśnie ODMAWIA KARETKI bo mówi, żeby do szpitala zawieźć babcię SAMEMU tylko ranną rękę trzymać na temblaku podczas transportu !!!! I tak zrobiliśmy, babcia po badaniach tego samego dnia wróciła nawet bez gipsu, obojczyk na szczęście się zrósł i wszystko jest OKI ale co Wy na to ??? Babcia zwija się z bólu, ramię puchnie a KARETKI NIET!!!
Edytor zaawansowany
  • bloody_roots 05.03.13, 11:41
  • melancho_lia 05.03.13, 12:06
    Taksówka na wsi to raczej strata czasu będzie. Chociaż może przyjechać szybciej niż pogotowie.
  • corrina_f1 05.03.13, 12:13

    melancho_lia napisała:

    > Taksówka na wsi to raczej strata czasu będzie. Chociaż może przyjechać szybciej

    Jasne, szczególnie jak to będzie wieś....
  • grave_digger 05.03.13, 11:41
    Karetka nie przyjechała do mojej umierającej babci, bo - cytuję "kobieta ma 82 lata i na pewno już nie żyje". Moja mama mówi, że nie jest lekarzem i tego nie wie. Pal fu, że była w rozpaczy, panice i szoku... Dyspozytorka odmówiła i kazała dzwonić do lekarza z przychodni, który przyjedzie stwierdzić zgon!
    SZOK!
    --
    http://img.photobucket.com/albums/v330/Drekana/ALIEN.gif
  • agata_1_fajna 05.03.13, 12:00
    A żeby było śmiesz niej to przypomnę Wam głośną sprawę z moich okolic, jestem z Góry Kalwarii: www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Mazowieckie-karetka-pedzila-na-sygnale-do-psa,110953,8.html
    Wiem, że nikt nie wiedział i nie spodziewał się nawet, ze zobaczą 4-noga a nie człowieka. Wszystko OK, no ale w tym przypadku uwierzyli I NIE ODMÓWILI AMBULANSU.
  • mae24 05.03.13, 12:06
    my nie czekalismy. Dzieki przytomnosci umyslu mojego meza, pojechalismy wlasnym samochpdem, ja w pizamie, bo szkoda mi bylo czasu na ubieranie, tak mi sie rece trzesly, ze nie moglam malej zapiac w foteliku. Ale tylko dlatego, ze szybko zareagowalismy i ze bylismy w szpitalu na miejscu, nie mogli nas odeslac bez podstawowych badan moja coreczka zyje i ma sie dobrze. Gdybysmy czekali na pogotowie, juz by jej z nami nie bylo.
  • upartamama 05.03.13, 13:01
    A jak trafiliście na SOR to nie musieliście czekać w kolejce? Zawsze myślałam, że lepsza karetka bo wtedy w szpitalu jest się poza kolejką.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • mae24 05.03.13, 14:02
    na szczescie nie mieszkam w pl, bo pewnie bylo by jeszcze gorzej. Ale tu tez pan przy drzwiach chial karte ubezpieczenia dziecka, ktorej wystawienie trwa pare miesecy, kiedy dziecko mialo pare dni. Na szczescie nie dalam sie przekonac i chyba przestraszyl sie mnie troche, bo wiedzialam, ze moje dziecko potrzebuje pomocy. Zreszta sor nie sor ja bym sie nie dala odeslac z kwitkiem.
  • klubgogo 05.03.13, 18:40
    Zawsze myślałam,
    > że lepsza karetka bo wtedy w szpitalu jest się poza kolejką.
    źle myślałaś, karetka na sygnale jest poza kolejnością, a ten sygnał włączają pewnie przy groźnym wypadku. Przyjechałam raz karetką z córką z rozbitą głową, bez sygnału, czekałyśmy w kolejce prawie 1,5 godziny. Córka była dosłownie zalana krwią, miała prowizoryczny opatrunek na głowie.
  • lofmitender 05.03.13, 12:16
    u nas identycznie. ..przyp Cioci. Lekarka przyjechala i stwierdzila ze jeszcze serce bije...slabo ale bije...wiec do szpitala na R...w szpitalu stwierdzili ze juz nie zyje wiec ja gdzies polozyli...przykryli przescieradlem i miala czekac na wywiezienie do kostnicy sad przed "wywozka" lekarz rutynowo jeszcze raz osluchali . ZYLA....wprawdzie zgon nastapil po paru godz ale zyla...gdyby od poczatku ktos sie zainteresowal ze moze jednak zyje a nie na odwal przeprowadzil badanie nie wiadomo czy nie byloby jej wsród nas sad
  • 18lipcowa3 05.03.13, 12:14
    może właśnie dlatego dominiczka zmarła, bo ktoś wezwał karetkę do złamania???????
  • agata_1_fajna 05.03.13, 12:23
    NIE!!! Poczytaj dobrze o sprawie. Maleńka Księżniczka odeszła na zawsze ['] sad Nie dlatego bo ktoś wezwał karetkę do złamania/psa !!! NIE!!! Królewna odeszła bo DYSPOZYTOR NIE CHCIAŁ WYSŁAĆ DO NIEJ KARETKI!!! Odsyłał mamę Malutkiej do N.P.L.-u!!!!! Zawinił tez L.P.R. (Lotnicze P.R.) z Warszawy bo tez odmówiło helikoptera!!!!!
  • zuwka 06.03.13, 17:33
    LPR nie zawinił. LPR musi mieć dogodne miejsce do lądowania kobieto droga.
    --
    ------------------------------------------------------------
    "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
    -------- autor xxx.
  • afro.ninja 05.03.13, 12:31
    Przeciez niedawno na tym forum, pelno bylo glosow potepienia, ze matka zadzwonila na pogotowie w celu zapytania czy karetka przyjedzie do dziecka, ktore mocno goraczkowalo.



    A z jezdzeniem osobiscie do szpitala, to jest tak, ze jedziesz na izbe przyjec, a oni ci mowia, ze przyjmuja pacjentow ze skierowaniem, albo z pogotowia. I wtedy pozostaje sie jedynie klocic, a takze czekac... A to dziecko bylo w stanie krytycznym, jemu trzeba bylo udzielic natychmiastowej pomocy.
    I tak w wiekszym miescie, trzeba zadzwonic na pogotowie i dopytac sie ktory szpital ma dyzur...
  • mamusia.chlopca 05.03.13, 12:37
    > Przeciez niedawno na tym forum, pelno bylo glosow potepienia, ze matka zadzwoni
    > la na pogotowie w celu zapytania czy karetka przyjedzie do dziecka, ktor
    > e mocno goraczkowalo.

    Właśnie też o tym wątku pomyślałam. Ileż tam było wpisów forumowych mądrali, ze do goraczki karetki sie nie wzywa. Dzięki Bogu w tamtym przypadku wszystko skończyło się dobrze, chociaż pani dyspozytorka kazała wieźć dziecko autobusem (o ile dobrze pamiętam).
    Ja pewnie nie dzwoniłabym po karetkę wiedząc, ze szybciej dojade z dzieckiem do szpitala niż przyjedzie (albo nie) karetka. A w szpitalu na pewno nie dałabym się zbyć. Zrobiłabym awanturę na cały szpital, ale musieliby zrobić to co do nich należy.
  • 0kwiatuszek0 05.03.13, 12:50
    Ja 2 razy dzwonilam na pogotowie w sprawie mojego syna obecnie 4 latka.
    Za pierwszym razem goraczka prawie 40 stopni i dziecko przelewajace sie przez rece, kontakt z dzieckiem sredni. Dzwonie na pogotowie ale nie po to zeby wezwac karetke tylko zapytac co mam robic bo to moje pierwsze dziecko ktore ma 1 rok.
    WYtlumaczyli mi na spokojnie co zrobic i jak to nie pomoze to dzwonic jeszcze raz i wysla lekarza.
    Powiedziala mi dyspozytorka ze pogotowie wysyla sie jak dziecko ma drgawki goraczkowe, leci przez rece, nie ma z nim kontaktu i przewraca oczami ;/
    Na szczescie udalo sie troche zbic ta temp.
    Ale i tak sciagalam meza z nocki (byla godz 24) i jechalismy na nocny dyzur.
    Tam sie okazalo ze dziecko niby nic nie ma i prawdopodobnie od zebo taka goraczka.
    Rani bylo juz po sprawie.

    Drugi przypadek to jak mi sie dziecko 2,5 letnie oparzylo wrzatkiem woda ramie i troche klaty. Wygladalo paskudnie. Szybko na pogotowie co robic ? powiedzieli co robic i kazali jechac z dzieckiem to pediatry suspicious wlasnym samochodem lub moga wyslac pogotowie ale wtedy zawioza dziecko do innego miasta do szpitala dzieciecego. Mowie kobiecie ze nie mam w tej chwili nikogo z samochodem ale sprobuje zalatwic. Mowila ze jesli nie zalatwie to mam dzwonic jeszcze raz i ona wysle.
    Po 10 min zadzwonilam i karetke wyslali. Sanitariusze dziecko opatrzyli, zawineli w koc i zawieźli nas do innego miasta do szpitala. Mlody mial oparzenie 2 stopnia i zostal 2 doby w szpitalu na obserwacji.

    Ale teraz po tej historii z Dominika czy 3,5 miesiecznym Bartkiem mam stracha. mam okropnego stracha juz z powodu glupiego kaszelku sad tymbardziej ze moje dzieci od grudnia byly chore prawie non stop. Tez sie zjeździlam po lekarzach, badania i cuda nad cudami.

    Wg mnie karetka powinna przyjechac do dziecka ktore ma od 40 stopni goraczki wzwyz i rodzice nie maja czym dojechac do szpitala.

    Ja to bym na 100% blagala sasiadow o zawiezienie lub sciagala kogos z rodziny. Nie wierze ze nikt z sasiadow by nie pojechal.
    Ciekawe dlaczego nie wpadla na taki pomysl matka Dominiki sad
  • 0kwiatuszek0 05.03.13, 12:51
    Poprawka!
    Goraczka prawie 41 stopni (40,7 dokladnie)
  • monia2506 05.03.13, 12:53
    Tez pamietam ten watek o tym jak pisano tu zeby przy gorączce nie wzywac karetki az mi sie tego czytac nie chciało bo przeciez kazdy przypadek jest inny wiadomo ze nie wezwie sie karetki jak dziecko ma 39 st. i daje rade zbic ale jak matka widzi ze dziecko juz nie reaguje to człowiek jest sam w takim szoku ze wzywa pomocy i szuka fachowej, teraz po takim zajsciu wiem ze chyba nie ma sensu wzywac bo ci jeszcze dziecko dobija ale zas jak jadac samemu z chorym dzieckiem do szpitala to tam cie odsyłaja po jakies skierowania i dupy maryny zeby sie pozbyc problemu.kiedys mi ktos mówił ze nie chciano przyjac dziecka do szpitala bo nie mieli skierowania i kazano lekarzowi napisac oswiadczenie ze nie przyjmuje dziecka i ten jakos od razu przyjał i dało sie.Boze w jakim chorym kraju my żyjemy a oni teraz zganiaja na sysytem ale ten system wymyślił człowiek i to jego wina ze tak jest jak jest bo juz nie pierwsze dziecko umało przez nie udzielenie pomocy!!!Ale znajac zycie to albo nic nie ulepsza albo jeszcze pogorsza!!
    --
    Wychowanie dzieci jest jak walizka.Co włożymy,to wyjmiemy.
    Wojciech Eichelberger
  • upartamama 05.03.13, 13:09
    A ja się ostatnio właśnie dowiedziałam, że na SOR nigdy się nie mówi o skierowaniu bo wtedy na bank nie przyjmą. Na SOR jeździ się bez skierowania. Ale właśnie jak byłam z mężem na SOR to się przy okazji na poczekalni nasłuchałam jak pielęgniarki między sobą rozmawiają że pacjenci nie rozróżniają SOR od zwykłej izby przyjęć.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • ewikowa 05.03.13, 13:13
    Nie karmcie tego trolla ktory sie pokazuje na forach wlasnie w takich momentach - i to ten sam za kazdym razem.... naprawde nie warto....
  • upartamama 05.03.13, 13:57
    Że niby ten troll to ja? Mam nadzieję, że się źle podpięłaś.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • agata_1_fajna 05.03.13, 12:54
    No właśnie. Poza tym chyba wiecie, że w większości szpitali w Polsce jest tzw. OSTRY DYŻUR (teraz to chyba nazywa się O.I .O.M. - Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) a poza Polską (E .R. [czyt. i ar]) - Emergency Rescue ?? I w takim Oddziale MAJĄ OBOWIĄZEK ZBADAĆ PACJENTA PRZYWIEZIONEGO WŁASNYM TRANSPORTEM!!!! Czy pacjenta zostawią czy zwrócą do domu - to już inna sprawa (na ile poważny jest stan, co się w ogóle stało, czy można leczyć w domu, czy raczej potrzebna własnie hospitalizacja). Ale na O.D-zie (O.I.O.M.-ie/E.R.-ze) NIE MOŻNA ODMÓWIĆ ZBADANIA!! IMO więc gdyby Królewna Dominisia została przywieziona własnym transportem (wiem, że Rodzicom siadło auto ale to byli tak jak mówiłam okoliczni sąsiedzi i znajomi z autami) na O.I.O.M. (ale ODPOWIEDNIO WCZEŚNIE) to kto wie, może dziś była by z nami a przede wszystkim ze swoimi Ukochanymi Rodzicami.
  • 987ania 05.03.13, 13:18
    OIOM to skrót od nazwy oddziału intensywnej opieki medycznej, teraz częściej są OITy oddziały intensywnej terapii, tam trafia pacjent zaintubowany itp.
    A polki ER to po prostu SOR szpitalny oddział ratunkowy. Tam powinna być udzielana pomoc w stanie zagrożenia życia, reszta do lekarza POZ a jak on da skierowanie, to na IP czyli izbę przyjęć trzeba jechać.

    LPR warszawski odmówił wylotu, bo nie było odpowiednich warunków pogodowych.
    --
    - Czym się różni mózg od rozumu?
    - Mózg mają wszyscy.
  • mia_siochi 05.03.13, 13:52
    Tia, na OIOM przyjąć i zbadać... doczytaj dziewczyno, bo bzdury piszesz
    --
    Czym Antoni Macierewicz tłumaczy hałas przy nagłym ruszaniu autem?
    Spiskiem opon.
  • mamatin 05.03.13, 23:40
    > Właśnie też o tym wątku pomyślałam. Ileż tam było wpisów forumowych mądrali, ze
    > do goraczki karetki sie nie wzywa
    na forum to gorączki sie nawet nie zbija
  • budzik11 05.03.13, 12:53
    agata_1_fajna napisała:

    > Mam rację ??

    Nie, głupstwa piszesz.

    > DYSPOZYTOR mianowicie właśnie ODMAWIA KARETKI bo mówi, żeby do szpitala zawieźć
    > babcię SAMEMU

    No to chyba oczywiste? Karetki służą w stanach zagrażających życiu.
  • agata_1_fajna 05.03.13, 13:00
    @BUDZIK11:
    taaaa, służą do ratowania życia PSA (przypadek z moich okolic: Czersk koło Góry Kalwarii, link przytoczyłam wcześniej) ?? W tym przypadku mogli uwierzyć i wysłać ambulans i to JEDYNY TAK WYSOCE SPECJALISTYCZNY W CAŁY M NASZYM (PIASECZYŃSKIM) POWIECIE ?? A do Mojej Babci a przede wszystkim do Królewny Dominisi NIE ŁASKA ?? Stan Księżniczki NIE BYŁ ZAGRAŻAJĄCY JEJ ŻYCIU ???!!!! Poza tym w większości szpitali w Polsce jest tzw. OSTRY DYŻUR (teraz to chyba nazywa się O.I .O.M. - Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) a poza Polską (E .R. [czyt. i ar]) - Emergency Rescue ?? I w takim Oddziale MAJĄ OBOWIĄZEK ZBADAĆ PACJENTA PRZYWIEZIONEGO WŁASNYM TRANSPORTEM!!!! Czy pacjenta zostawią czy zwrócą do domu - to już inna sprawa (na ile poważny jest stan, co się w ogóle stało, czy można leczyć w domu, czy raczej potrzebna własnie hospitalizacja). Ale na O.D-zie (O.I.O.M.-ie/E.R.-ze) NIE MOŻNA ODMÓWIĆ ZBADANIA!! IMO więc gdyby Królewna Dominisia została przywieziona własnym transportem (wiem, że Rodzicom siadło auto ale to byli tak jak mówiłam okoliczni sąsiedzi i znajomi z autami) na O.I.O.M. (ale ODPOWIEDNIO WCZEŚNIE) to kto wie, może dziś była by z nami a przede wszystkim ze swoimi Ukochanymi Rodzicami.
  • conena 05.03.13, 13:06
    a jak się czyta O.I.O.M.?




    --
    Jeśli niedźwiedź ma wąsy i powłóczyste spojrzenie, to nie lękaj się, ujmij jego dłoń.
  • upartamama 05.03.13, 13:12
    Oddział Intensywnej Opieki Medycznej ale tu w wątku chyba ktoś coś pomylił bo dla mnie O.I.O.M kojarzy się z oddziałem po operacjach, urazach. Od nagłych przypadków jest SOR czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy. Chyba się nie mylę.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • slonko1335 05.03.13, 13:18
    NIe mylisz. Założycielce wątku się pomyliło.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • slonko1335 05.03.13, 13:07
    no proszę cię..co Ty porównujesz? skąd mieli wiedzieć, że jadą do psa? przecież zgłoszenie dotyczyło nieoddychającego mężczyzny...i tak sorry nieoddychający mężczyzna jest jednak pilniejszy od załamania babci. Nieoddychanie nie wiem czy wiesz grozi szybką śmiercią, złamanie zazwyczaj jednak nie....
  • budzik11 05.03.13, 13:17
    agata_1_fajna napisała:

    A do Mojej Babci a przede wszystkim do Królewny Dominisi NIE Ł
    > ASKA ?? Stan Księżniczki NIE BYŁ ZAGRAŻAJĄCY JEJ ŻYCIU ???!!!!

    Z całym szacunkiem dla nieżyjącego dziecka, ale... jakiej królewny, jakiej księżniczki, co ty bredzisz??
    Poza tym ja pisałam o wzywaniu karetki do złamanego obojczyka i jeszcze twoje oburzenie, że nie przyjechali.

    Poza tym w więks
    > zości szpitali w Polsce jest tzw. OSTRY DYŻUR (teraz to chyba nazywa się O.I .O
    > .M. - Oddział Intensywnej Opieki Medycznej) I w takim Oddziale MAJĄ OBOWIĄZEK ZBADAĆ PACJENTA PRZYWIE
    > ZIONEGO WŁASNYM TRANSPORTEM!!!!

    Mają, i co z tego? Widać, że nie masz pojęcia, o czym piszesz, nigdy nie byłaś na takim ostrym dyżurze. Ja byłam, z dwuletnią córką, właśnie gorączkującą - czekaliśmy ze 3 godziny zanim nas lekarz przyjął (bo w sobotę wieczorem była masa ludzi z różnymi dolegliwościami) a jak już przyjął, zanim zbadał, kazał zrobić badanie moczu - a jej się sikać nie chciało. Ostatecznie wróciliśmy z niczym do domu, zbijałam córce gorączkę i tyle, nie dowiedziałam się, co jej było, bo do poniedziałku, zanim doczekaliśmy do otwarcia przychodni i wizyty u naszego pediatry, córka wyzdrowiała.

    > IMO więc gdyby Królewna Dominisia

    błagam cię...
  • 1maja1 05.03.13, 13:03
    , NIE DZWONIĆ, NIE OCZEKIWAĆ ŁASKI OD POGOTOWIA tylko OD RAZU MALUSZKA W SWOJE AUTO I PĘDZIĆ, dosłownie pędzić, łamiąc wszelkie przepisy (szczególnie te o ograniczeniu szybkości/prędkości, czyli mają gaz ,,do dechy'') i z włączonym ciągle klaksonem do szpitala !!! A gdy się samochód zepsuje (tak jak Rodzicom Malutkiej Ś.P. Dominiczki) to tez nie oczekiwać laski od P.R.-u tylko alarmować sąsiadów okolicznych czy znajomych by zawieźli też na ,,gazie do dechy'' i klaksonie do szpitala!!! Mam rację ?? --

    ja wiem, ze po tym co sie stalo wszyscy sa w glebokim szoku, bo to niesamowita tragedia jest, ale Ciebie szczegolnie ponioslouncertain

    opowiesc o Twojej babci to juz w ogole jakies nieporozumienie, czy to zlamanie zagrazalo jej zyciu??


    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3rl68x4hm0elb.png
  • agata_1_fajna 05.03.13, 13:13
    Skąd my mogliśmy wiedzieć CO SI|E| STAŁO (ŻE TO TYLKO OBOJCZYK A NIC POWAŻNEGO) Ramię puchło, | Babcia się zwijała z bólu wiec jedyne i pierwsze to tel. pod 999. Nie jesteśmy lekarzami do licha!!! Moja mama skończyła technologię żywienia człowieka (jest po S.G.G.W, w Warszawie), ja mam absolutorium po geografii ze specjalizacją turystyka (U.W.), moja 23-letnia siostra studiuję matmę!!!!!! Poza tym do licha chyba Babci z puchnącym ramieniem, zwijającej się z bólu byłoby wygodniej (byłaby mniej narażona na wstrząsy) w specjalistycznej karetce niż w naszych samochodach osobowych (nasz to stara Corsa, wujek [brat mamy] ma Peugeota' chyba 309-tkę [o ile mnie pamięć co do numeru nie myli, małego]) ??
  • 1maja1 05.03.13, 13:19
    ok, ok, moge zroumiec wasza konsternacje calym zdarzeniem, to raz, a dwa, Agata, zabawne posty piszeszbig_grin
    --

    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3rl68x4hm0elb.png
  • agata_1_fajna 05.03.13, 13:20
    A co do Czerska. Idzie mi o to, ze tam UWIERZYLI (nabrali się na hoax, to fakt, ale UWIERZYLI I NIE ODMÓWILI KARETKI)!!!! O TO!!!! A w przypadku Ślicznej, Malutkiej Księżniczki Dominisi (niestety już śp.) sad ODMÓWILI!!!! Nie łaska było NIE ODMÓWIĆ i ZARYZYKOWAĆ WYSŁANIE AMBULANSU do Malutkiej (tak jak zaryzykowano w przypadku górokalwaryjskiego psa) ??!!! O TO MI IDZIE!!!! O tę różnicę!!!! Czemu w Czersku uwierzono wzywającej a Mamie Księżniczki NIE ??!!!!
  • slonko1335 05.03.13, 13:24
    no sorry ale jak dzwoni ktoś dorosły, podaje dane i zgłasza, że człowiek obok niego przestał oddychać to niby na jakiej podstawie mieliby nie uwierzyć?
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • budzik11 05.03.13, 13:24
    A tatuś, brat, stryjek dziadka i kuzyn cioci co studiowali? No naaapisz. I jakie samochody mają, najlepiej z numerami rejestracyjnymi i rocznikiem.

    Moja córka 2 lata temu złamała rękę. Pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy w czarnym tłumie na poczekalni 2 godziny. W końcu jedna pani zapytała pielęgniarkę, czy jest tu jakaś izolatka, bo jej córka ma ospę. W złamaniu ręki nie pomogli, w ogóle w niczym, bo się okazało, że nie ma chirurga, za to dzieci i mąż złapali ospę.
    Wcześniej, kiedy córka miała trochę ponad rok, rozwaliła sobie łuk brwiowy. Pojechaliśmy do szpitala powiatowego. Po odczekaniu dwóch godzin na IP odesłali nas do szpitala dziecięcego (50km dalej), bo "nie mają chirurga dziecięcego, a to trzeba zszyć, zrobić prześwietlenie, bo może być wstrząśnienie mózgu" itp. Pojechaliśmy, była już noc. W szpitalu dziecięcym po kolejnych godzinach oczekiwania, bez żadnych badań, prześwietleń itp. przykleili jej plasterek, tzw. strip, nikt nic nie zszywał. Tyle to mogłam sama w domu zrobić.
    To tyle w kwestii wożenia dzieci na IP.
  • agata_1_fajna 05.03.13, 13:35
    Budzik ale S.O.R (BTW sorka, macie rację, wtedy pomyliłam O.I.O.M z S.O.R-em) to chyba co innego niż zwykła I.P. ?? S.O.R u nas to chyba = E.R. za granicą, prawda ?? No więc tam MAJĄ OBOWIĄZEK ZBADANIA KAŻDEGO PACJENTA PRZYWIEZIONEGO SAMEMU, NIKOMU NIE MOGĄ ODMÓWIĆ!!! I tam chyba właśnie NIE CZEKA SIĘ W KOLEJCE jak się przyjedzie własnym środkiem a na I.P. właśnie tak?? Mam rację ?? Jak tak to gdyby Księżniczka (tak mówię czule bo o takich ślicznych zmarłych Maluszkach trzeba IMO tak słodko i czule) trafiła BARDZO WCZEŚNIE NA S.O.R . przywieziona samochodem np. sąsiada czy znajomego (gdy auto Rodziców się zbuntowało) TO BYŁABY DUŻA SZANSA BY BYŁA JESZCZE Z NAMI!!!!!
  • upartamama 05.03.13, 14:02
    Mówię Ci że jak pojechałam z mężem na SOR to czekaliśmy na swoją kolejkę ok 2,5 godziny.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • agata_1_fajna 05.03.13, 14:21
    Nie gadaj bzdur o S.O.R.-ach!!!!! Przypominam ubiegłoroczną katastrofę szczekocińską. Do szpitali, właśnie na S.O.R-y trafiali ranni przecież MASOWO!!!! I co ?? Tylko pierwszego by badano OD RAZU PO DOWIEZIENIU a inni czekaliby w kolejce aż poprzedników zbadają ??!! NIE!!!! Badano i ratowano WSZYSTKICH OD RAZU, NA BIEŻĄCO!!! Tym się właśnie różni S.O.R (O.D./E.R.) od zwykłej I.P.!!!
  • upartamama 05.03.13, 14:28
    Nigdy nie ubliżam ludziom na forum ale zaczynam się zastanawiać czy ty jesteś głupia czy masz jakieś klapki na oczach.
    Ludzie przywiezieni karetką, z wypadków (jak w Szczekocinach) są przyjmowani na SOR - ach bez kolejki, natomiast Ci, którzy przyjechali tam sami czekają w kolejce. Wiem bo przez to przeszłam.
    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • budzik11 05.03.13, 14:43
    Gadasz jak potłuczona. Po 1. na SOR nie można sobie ot, tak przyjść, bo to oddział ratowniczy. Jak jesteś w stanie przyjść sama, to cię odsyłają na IP. Po 2. w przypadku katastrofy robi się selekcje kto gdzie i kiedy ma trafić. Ci, potrzebujący natychmiastowej pomocy są przyjmowani natychmiast, reszta, lżej ranna, czeka w kolejce, nawet po parę godzin. Nikt nie bada JEDNOCZEŚNIE i nie pomaga komuś z rozprutym brzuchem i komuś ze złamaną ręką.
  • q_fla 05.03.13, 21:17
    Jest gdzieś w pobliżu szpital z oddziałem detoksykacyjnym?
    Pomóżcie szanownej forumowej koleżance, autorce wątku, bo niewątpliwie potrzebuje fachowej pomocy w tym kierunku.
    --
    "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
    Polak musi mieć pupcię i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
  • aleksandra1977 05.03.13, 19:47
    agata_1_fajna napisała:

    > Nie gadaj bzdur o S.O.R.-ach!!!!! Przypominam ubiegłoroczną katastrofę szczekoc
    > ińską. Do szpitali, właśnie na S.O.R-y trafiali ranni przecież MASOWO!!!! I co
    > ?? Tylko pierwszego by badano OD RAZU PO DOWIEZIENIU a inni czekaliby w kolejce
    > aż poprzedników zbadają ??!! NIE!!!! Badano i ratowano WSZYSTKICH OD RAZU, NA
    > BIEŻĄCO!!! Tym się właśnie różni S.O.R (O.D./E.R.) od zwykłej I.P.!!!

    Nim zaczniesz sie wydzierac, przeczytaj sobie, jak wyglada dzien na SOR:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13506553,Starsza_kobieta_upada__Personel_robi_jej_awanture_.html#BoxSlotIIMT
    --
    http://lbym.lilypie.com/E8Tzp2.pnghttp://lb4m.lilypie.com/ML5Zp1.png
  • aniasa1 06.03.13, 16:45
    agata_1_fajna napisała:

    > Skąd my mogliśmy wiedzieć CO SI|E| STAŁO (ŻE TO TYLKO OBOJCZYK A NIC POWAŻNEGO)
    > Ramię puchło, | Babcia się zwijała z bólu wiec jedyne i pierwsze to tel. pod 9
    > 99. Nie jesteśmy lekarzami do licha!!!

    Ale skoro wymieniasz te wszystkie uczelnie i tytuly to spodziewac by sie moglo troche wiecej ZWYKLEGO ROZGARNIECIA. Jesli ramie puchnie to znaczy ze jest uraz ale nie zagrozenie zycia. Gdyby byl bol w okolicy obojczyka, klatki, trudnosc w oddychaniu czy chocby zlamana noga ktora nalezy unieruchomic i przeniesc/przewiezc pacjenta to rozumiem ale ze zlamanym obojczykiem to przeginasz. Co to kogo obchodzi jakie macie samochody. Czy sluzba zdrowia ma nadrobic wasz stan majatkowy? Moze teezba bylo poprosic kogos kto ma wiekszy samochod lub wezwac taksowke?
    Wiesz co, nie pierwszy raz widze ze liczba tytulow przed nazwiskiem odbiera mozliwosc funkcjonowania w spoleczenstwie. Uwazasz sie za kogos lepszego ze maja was wozic karetka ze zlamanym obojczykiem? Czy moze siedzac w ksiazkach nie mialas czasu przyjrzec sie jak wyglada prawdziwa Polska od wielu, wielu lat. Moze naogladalas sie filmow i masz bledne wyobrazenie? Bo poki co jawnie pokazujesz ze jestes bezradna w zwyklych zyciowych przypadkach i oczekujesz specjalnego traktowania.
    Powiem szczerze ze majac swiadomosc jaki jest obecny poziom sluzby zdrowia, jak wiele karetek i "obslugi" do dyspozycji nie wpadlabym na idiotyczny pomysl zeby dzwonic po karetke do zlamanego obijczyka przede wszystkim ze wzgledu na dobro innych ludzi NAPRAWDE POTRZEBUJACYCH KARETKI.
  • 1mzeta 05.03.13, 14:32
    " dosłownie pędzić, łam
    > iąc wszelkie przepisy (szczególnie te o ograniczeniu szybkości/prędkości, czyli
    > mają gaz ,,do dechy'') i z włączonym ciągle klaksonem do szpitala !!! "

    Zgłupiałaś doszczętnie ? Nie dość, ze stworzysz zagrożenia dla siebie i dziecka to jeszcze dla innych uczestników ruchu drogowego- obstawiam, że nie dojedziesz w taki sposób w ogóle do szpitala.


    I bez przesady- karetki do złamanego obojczyka się nie wzywa- chyba , że jesteś sama w domu, leżysz na podłodze i nie jesteś w stanie nic zrobić tylko zadzwonić po pogotowie- to wtedy tak.
    Potem się dziwić, że nie ma karetki na czas skoro do takich złamań są wzywani- jakby rodzina nie mogła "połamanego" do szpitala zawieźć.
    --
    Zmieniłam nicka smile
  • agata_1_fajna 05.03.13, 14:58
    ,,Zgłupiałaś doszczętnie ? Nie dość, ze stworzysz zagrożenia dla siebie i dziecka to jeszcze dla innych uczestników ruchu drogowego- obstawiam, że nie dojedziesz w taki sposób w ogóle do szpitala. ''. W TAKICH CHWILACH jak w przypadku Księżniczki, Malutkiej Dominisi NAPRAWDĘ MIAŁABYM GŁĘBOKO W 4. LITERACH SWOJE ZYCIE I BEZPIECZEŃSTWO INNYCH NA DRODZE, LICZYŁOBY SIĘ TYLKO I JEDYNIE JEJ ŻYCIE, BY JAK NAJSZYBCIEJ DOTRZEĆ DO SZPITALA BY JEJ POMÓC !!! BY JĄ URATOWAĆ. Na pewno nie jechałabym 60-tką i nie stałabym w dużych korkach gdyby takie były po drodze tylko własnie z klaksonem, na światłach ,,długich'' (szczególnie nocą) pędziłabym ile wlezie i klakson i ,,długimi'' wymijałabym korki!!!! To chyba zrozumiała reakcja matki ?? A co do swojego życia - to tez miałabym je w nosie. Dla mnie liczyłoby się tylko życie, zdrówka i bezpieczeństwo Mojego Maluszka!!!! I znowu przykład z autopsji z tą samą Babcia co wcześniej. Tym razem problemy z sercem, z ciśnieniem. Karetka o dziwo przyjechała bez problemu, swoim sprzętem z karetki ratownicy zrobili Babci EKG, wszystko już było w normie. Babcia podpisała, że nie chce hospitalizacji i ratownicy się zwinęli. Ja już troszkę spokojniejsza pojechałam skuterkiem na miasto, po zakupki. Wracając ZOBACZYŁAM KARETKĘ GNAJĄCA NA SYGNALE Z TEJ STRONY MIASTECZKA (Góry Kalwarii), gdzie jest nasz dom, czyli od strony miasta a ja wtedy byłam przy tzw. ,,Młynie'' o ile ktoś jest z G.K. to wie gdzie to, i jadącą W STRONĘ PIASECZNA czyli tam gdzie najbliższy szpital. Chyba możecie sobie wyobrazić, co sobie pomyślałam?? No, że to karetka z Babcią, że się pogorszyło. Nie chciałam tracić czasu na dzwonienie komórką do domu. TYLKO ILE FABRYKA DAŁA ZACZĘŁAM PĘDZIĆ SKUTERKIEM czy to po ulicach, czy po chodniku NIE ZWAŻAJĄC NA NIC (Z GULĄ STACHU W GARDLE), BYLE JAK NAJSZYBCIEJ DO DOMU!!! W domu okazało się na szczęście, że wszystko OK, że to tylko ZBIEG OKOLICZNOŚCI, to była obca karetka i z babcią wszystko OKI smile Ale kilka godzin dochodziłam do siebie, więc wiec co mówię o tym grzaniu w takich wypadkach jak śp. Królewny Dominisi czy Mojej Babci.
  • cma_welma 05.03.13, 15:07
    Mniej histerii.
    Póki co niewiele dobrych rad napisałaś, za to egzaltujesz się do granic absurdu.
    Wiesz, że powodując wypadek - narażasz również swoje dziecko?

    Rodzicom Dominiki bardzo, bardzo współczuję.


    PS. Nie pisz wielkimi literami- źle się to czyta.
  • 1mzeta 05.03.13, 20:13
    No i miałaby w doopie własne życie- nie ma to jak martwa matka............
    --
    Zmieniłam nicka smile
  • justyna198515 05.03.13, 16:27
    Naćpałaś się to się połóż spać a nie takie dyrdymały wypisujesz!
  • budzik11 05.03.13, 18:32
    agata_1_fajna napisała:

    NAPRAWDĘ MIAŁABYM GŁĘBOKO W 4. LITERACH SWOJE ZY
    > CIE I BEZPIECZEŃSTWO INNYCH NA DRODZE, LICZYŁOBY SIĘ TYLKO I JEDYNIE JEJ ŻYCIE,
    > BY JAK NAJSZYBCIEJ DOTRZEĆ DO SZPITALA BY JEJ POMÓC !!! BY JĄ URATOWAĆ. Na pew
    > no nie jechałabym 60-tką i nie stałabym w dużych korkach gdyby takie były po dr
    > odze tylko własnie z klaksonem, na światłach ,,długich'' (szczególnie nocą) pęd
    > ziłabym ile wlezie i klakson i ,,długimi'' wymijałabym korki!!!! To chyba zroz
    > umiała reakcja matki ?? A co do swojego życia - to tez miałabym je w nosie. Dla
    > mnie liczyłoby się tylko życie, zdrówka i bezpieczeństwo Mojego Maluszka!!!!

    Jasne jasne.... Prędzej zabiłabyś siebie, dziecko i pewnie parę innych osób po drodze. Swoje życie miałabyś w nosie? Pewnie, martwa na pewno skutecznie byś dziecko dowiozła do szpitala. Boszzzz.... Ręce opadają.
  • 1mzeta 05.03.13, 20:13
    jak najszybciej- już dawno był na to czas.
    --
    Zmieniłam nicka smile
  • justyna198515 06.03.13, 09:27
    Mnie się wydaje,że to już za późnosmile
  • aniaurszula 07.03.13, 20:44
    jedna uwaga oprocz erki sa tez przewozowki z ratownikami i wlasnie one jezdza do przypakow nie zagrazajacych zyciu. jesli chodzi o przepisy to sama zlamalam kilka razy jadac do szpitala oddalonego 30 km z chorym dzieckiem, przekroczylam predkosc i raz mi fotke zrobili ale jak znam zycie to niejedna z nas jechala wiecej na normalnej drodze gdzie wiadomo wolno tylko 90 km
  • ania_kr 05.03.13, 15:17
    Napiszę jak to wyglądało w przypadku naszego syna. Ma 4 lata i byliśmy już jakieś 8 razy w szpitalu (tylko raz ze skierowaniem). Przyjmowani byliśmy różnie - zdarzają się nie mili pracownicy służby zdrowia, którzy poddają w wątpliwość konieczność naszego zgłoszenia się do szpitala, ale to nie znaczy że są nieomylni (szczególnie jeśli wypowiadają się przed zbadaniem dziecka). Zawsze jedziemy własnym autem. W Krakowie (gdzie mają najprawdopodobniej SOR w szpitalu dziecięcym) najpierw kilka słów z panią w rejestracji i szybko z dzieckiem do takiej sali, gdzie oceniają w jakim jest stanie dziecko i jakiej pomocy wymaga. Nie wiem dokładnie co to jest, ale zbierają tam krótki wywiad, sprawdzą na szybko jak pracuje serce, podają leki na obniżenie gorączki, pobierają krew i mocz do badania - w zależności od stanu dziecka i kwalifikują dalej. Jeśli dziecko może czekać to czeka na specjalistę. I tak do chirurga na szycie czekaliśmy 4 godziny, ok - nie było łatwo, ale dzieci które przepuszczaliśmy w kolejce były w gorszym stanie. Jak syn się zatruł i leciał przez ręce, z pracą serca było coś nie tak - zostaliśmy przyjęci od razu. Po wizycie u specjalisty podejmuje się decyzję o przyjęciu na oddział lub nie. W mniejszych miejscowościach, gdzie mieliśmy do czynienia ze szpitalami kwalifikacja do lekarza wyglądała mniej 'profesjonalnie' ale zawsze przyszedł dyżurujący lekarz i udzielił pomocy dziecku.
  • linulina 05.03.13, 15:18
    Tak tylko dla uzupenienia dyskusji. Nie tak dawno moja teściowa złamała nogę i rękę - po dwóch dniach w szpitalu została przetransportowana do domu i położona na łożku. Po 6 tygodniach leżania zaczęła się poruszać, ale wkrótce potem 'coś' ją zaczęło boleć w okolicy kręgosłupa do tego stopnia, że już nie mogła się podnieść z pozycji leżącej. Próbowałam zamówić wizytę domową lekarza rodzinnego z przychodni - cztery razy otrzymałam odmowę i polecenie dzwonienia wieczorem na dyżur. Na dyżurze znów odmowa itd. Zamówiliśmy wizytę prywatną, na której Pan dr po skasowaniu 200 zł wypisał silne leki przeciwbólowe i zdiagnozował rwę kulszową. Pytałam go czy nie wydaje mu się niebezpieczne takie leżenie bez ruchu i na płasko i skąd wie, że to rwa a nie jakiś skutek wcześniejszego urazu. Zapewnił, że to rwa. Po tygodniu takiej kuracji z teściową zaczęło być na prawdę źle - majaczyła, kontakt był utrudniony. Zadzwoniłam na pogtowie i uzyskałam odmowę i polecenie przywiezienia chorej do lekarza ( 100 kg lekką ręką). Wieczorem zadzwoniłam poraz kolejny - znów to samo - zrobiłam awanturę. Pani łaskawie wysłała ratowników, którzy na wejściu zaczeli przekonywać teśćiową jakie ma złe dzieci, że chcą ją do szpitala wysłać. Stwierdziłi, że oni by tego swojej matce nie zrobili. Nie dotknąwszy nawet pacjentki stwierdzili, że nic się nie dzieje. Mój mąż wyszedł z siebie i spytał czy nie warto by było mamy zbadać. Wyjeli pulsoksymetr i odzczytali wynik 60%. Natychmaist nabrali wigoru i teściowa znalazła się w szpitalu (gdzie straciła przytomność) z obustronnym zapaleniem płuc (od leżenia), zatorowością płucną i krwiakiem po złamaniu. Przeżyła, ale co by się stało gdybyśmy nie wywalczyli przyjęcia do szpitala? Załuję, że nie złożyliśmy skargi, gdyż prawdopodobnie wielu ludzi umiera przez takie zaniedbania.
  • agata_1_fajna 05.03.13, 15:27
    No właśnie, popieram Cię, AniaKr. O coś takiego mi własnie idzie. Gdyby Słodziutka Dominisia szybciutko trafiła na S.O.R. to bardzo możliwe, że własnie postąpiono by tak jak z Twoimi Maluszkami i teraz śmiałaby się, biegała , bawiła - słowem byłaby z Nami, Nasza Kruszynka.
    Historia opisana przez LINULINĘ w/g mnie jest bardzo podobna do Naszego (śp.) Słoneczka. Też odmowa i to wielokrotna wysłania ambulansu. Tyle, ze tu dochodzi jeszcze to, ze ratownicy juz po przyjechaniu NIE CHCIELI ZADAĆ PACJENTKI!!! To już podłość!!!
  • dagmara-k 05.03.13, 17:19
    do mnie do 9 miesiecznego dziecka karetki nie wyslano. maz byl na wyjezdzie. zwyczajnie poprosilam sasiada i zawiozl nas w 20 minut.
    dziwne ale do mnie pol roku wczesniej i do meza z atakiem kolki nerkowej jakis czas pozniej bez problemu przyjechala w ciagu 10 minut. dziecko bylo w duzo gorszym stanie niz my w tych innych sytuacjach.
  • aleksandra1977 05.03.13, 19:05
    gata_1_fajna napisała:

    > Patrząc na sprawę śp. Dominiczki mam dla Was radę: NIE WZYWAJCIE POGOTOWIA !!!
    > Gdy z Naszymi Ukochanymi, Malutkimi Skarbami zaczyna być coś nie tak, a gdy już
    > sytuacja robi się tragiczna to szczególnie, NIE DZWONIĆ, NIE OCZEKIWAĆ ŁASKI O
    > D POGOTOWIA tylko OD RAZU MALUSZKA W SWOJE AUTO I PĘDZIĆ,

    raczej dzwonic po pogotowie, a dopiero gdy slyszy sie odmowe, to dzialac samemu. I wowczas robic wszystko, by znalezc sie w szpitalu.

    wzywali pogotowie - nie przyjechalo. Fakt, nie tak to powinno wygladac... Skonczylo sie tragicznie.

    Mnie zastanawia, dlaczego rodzice, widzac, ze dziecko, mimo uplywu czasu, nie reaguje na podawane leki, ze z dzieckiem dzieje sie zle, nie poszukali kogos, kto moglby zawiezc ich do szpitala? Przeciez nim dziewczynka przestala oddychac, to byl jeszcze czas, by do szpitala dotrzec.
    Ja rozumiem, ze wies, ze z taksowka moze byc problem, ale czy zaden z sasiadow nie ma samochodu?
    Nie chcialabym, zeby zabrzmialo to tak, ze w jakis sposob ponosza wine za smierc corki, ale sluchajac wypowiedzi rodzicow odnioslam wrazenie, ze zaufali w 100% dyspozytorowi, zamiast zrobic to, co zrobiloby wiekszosc z rodzicow, czyli na wlasna reke pojechac do szpitala.
    --
    http://lbym.lilypie.com/E8Tzp2.pnghttp://lb4m.lilypie.com/ML5Zp1.png
  • 1maja1 05.03.13, 19:30
    aleksandra1977 napisała:

    > Mnie zastanawia, dlaczego rodzice, widzac, ze dziecko, mimo uplywu czasu, nie r
    > eaguje na podawane leki, ze z dzieckiem dzieje sie zle, nie poszukali kogos, kt
    > o moglby zawiezc ich do szpitala? Przeciez nim dziewczynka przestala oddychac,
    > to byl jeszcze czas, by do szpitala dotrzec.
    > Ja rozumiem, ze wies, ze z taksowka moze byc problem, ale czy zaden z sasiadow
    > nie ma samochodu?
    > Nie chcialabym, zeby zabrzmialo to tak, ze w jakis sposob ponosza wine za smier
    > c corki, ale sluchajac wypowiedzi rodzicow odnioslam wrazenie, ze zaufali w 100
    > % dyspozytorowi, zamiast zrobic to, co zrobiloby wiekszosc z rodzicow, czyli na
    > wlasna reke pojechac do szpitala.

    dla mnie wypowiedz matki "zaufalam, bo lekarz po bogu najwazniejszy" jest zastanawiajaca, zalatuje jakims zacofaniem/naiwnoscia, a biedne dziecko przyplacilo za to zyciemsad


    --

    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3rl68x4hm0elb.png
  • wilhelminaslimak 05.03.13, 21:36
    > dla mnie wypowiedz matki "zaufalam, bo lekarz po bogu najwazniejszy" jest zasta
    > nawiajaca, zalatuje jakims zacofaniem/naiwnoscia, a biedne dziecko przyplacilo
    > za to zyciemsad

    Ale nie każdy pokończył studia. Niektórzy sa też "zacofani". I co z tego?
    Miała prawo polegać na opinii lekarza. Na drugi raz na pewno zachowałaby się inaczej.
  • 3olcia 05.03.13, 22:39
    wiadomosci.onet.pl/regionalne/lodz/nfz-prawdopodobnie-rozwiaze-umowe-z-placowka-w-ski,1,5437234,region-wiadomosc.html
    Byl jeden lekarz zamiast trzech !!!!!
    Zenada!
  • zjawa1 05.03.13, 23:54
    Dominika, Bartek, i reszta dzieci zmarla, nie dlatego, ze karetka byla zajeta( nie bylo wolnych
    ) lecz dlkatego, ze uznali dyspozytorzy za niezasadne wezwanie.
    Sluzby ratiownicze maja na celu: ratowac zrowno zdrowie jak i zycie czlowieka!
    Ci, od przypadku Dominiki uznali, ze choc 2 godziny wczesniej temperatura ciala wynosila powyzej 41 stopni, to w chwili drugiego zgloszenia o 3 w nocy spadla do 37 stopni wiec nie widzieli problemu.
    Swoja droga, ja na miejscu rodzicow juz dawno chocby taxi bylabym na izbie w szpitalu.
    Dla mnie to jest zastanawiajace.
    Pamietam jak moj syn ok 3 lata temu o godzinie 15 dostal prawie 41 stopnii, po 15 minutach bylam w przychodni, nie czekalam na karetke, wezwalam taksowke. Tam zostal nalezycie przyjety i dokladnie zbadany, ze skierowaniem na izbe do szpitala gdzie od razu zrobiono morfologie itp.
    --
    forum.gazeta.pl(...)Kaszel, zapalenie ucha są niedogodnościami wieku dziecięcego, a nie chorobami. Antybiotyk przy zapaleniu ucha przyjmuje się do 10 dni(...)
    Złota myśl D...Q, forum Małe dziecko
  • annubis74 06.03.13, 10:35
    zjawa, dziwi mnie to co piszesz, jak łatwo osądzasz rodziców, których jedynym błędem było zbytnie zaufanie do lekarzy. Rodzic nie musi mieć rozległem wiedzy medycznej - równie dobrze w tym wątku zamiast apelować "nie wyzwajcie pogotowia" mozna by powiedzieć "zróbcie dodatkowe studia z ratownictwa medycznego, wyposażcie swoje domy w laboratorium diagnoztyczne i olejcie służbę zdrowia". To absurd. Cała sytuacja jest skutkiem wadliwego systemu i małego zaangażowania niektorych lekarzy + przekonania że lepiej nic nie robić niż narazić szpital na jakieś dodatkowe "niezakontraktowane" koszty + poczucie własnej bezkarności.
    Wiele razy na tym forum usłyszałam ze jestem przewrazliwioną matką - po części tak jest i wynika to z mojego braku zaufania do lekarzy w ogóle. Niestety koszt tej wiedzy to rodzinna tragedia w której też zaufaliśmy lekarzom, wierząc że moja Mama jest w szpitalu w dobrych rękach lekarzy którzy wiedzą co robią. Tak nie było. Nauczyła się jednak patrzeć na rece i do końca nie ufać, włazić oknem kiedy wyrzucaja mniedrzwiami. pewnie po tej tragedii rodzice Dominiki odebrali pobobną lekcję. Niestety bardzo kosztowną
  • zjawa1 07.03.13, 20:22
    Ja rodzicow nie osadzam, tylko napisalam, ze dziwi mnie to, ze widac co dzieje sie z dzieckiem nie pojechali do szpitala.
    Dziwi mnie to w oparciu o moje subiektywne odczucia, bo ja w takiej sytuacji, kiedy dziecko mialo powyzej 40 stopni juz po ok 20 minutach bylam u lekarza. Napewno nie diagnozowalabym dziecka telefonicznie.
    Zal mi tych ludzi, moze faktycznie slepo zaufali stereotypowi nieomylnego lekarza.
    Mysle, ze tak byo nawet napewno.
    Bo zastnawiajace jest to, ze lekarz te pare godzin wczesniej nie zauwazyl, ze z dzieckiem dzieje sie cos nienormalnego.
    Moj pediatra gdyby widzial drgawki u dziecka-zwlaszcza tak malego-od razu skierowalby na morfologie do szpitala.
    Natomiast wiem tez-z wlasnego doswiaczenia, ostatnio niestety przekonalam sie o tym-ze sa lekarzyny takie, jak ta co przyjmowala syna ostatnio.
    I powiem szczerze, ze gdybym nie miala wczesniej zrobionej morfologii krwi, to moze i zwatpilabym w to, ze jest chory i nawet zaszczepila go wtedy.
    W koncu lekarzyna byla bardzo przekonujaca i pewna swoich racji.
    Ja mam zasade: ,,ufam i sporawdzam".
    Raz, ze sprawdzam kompetencje danego specjalisty, dwa jesli jest jakas dziwaczna diagnoza, konsultuje ja z innym lekarzem.
    A co, do reszty. Niestety ostatnio, dosc czesto lekarze zapominaja o przysiedze Hipokratesa.
    Ja, jak na razie po raz pierwszy w zyciu spotkalam sie z ignorancja lekarza.
    Natomiast wiele razy, na braku kompetencji.
    Np. Kiedy to lekarz rodzinny przy mnie czytal w internecie , co to jest witamina ,,K", za co odpowiada, objawy niedoborow.
    Myslalam wtedy, ze jestem w jakiejs ukrytej kamerze, albo jaja sobie robi.
    Ale jak chcial mi przepisac lek w kropelkach Vita K, wiedzialam juz ze to nie zarysmile
    Prawde mowiac, gdyby nie fakt, ze moj syn jako niemowle dostawal ten suplement, to nawet nie wiedzialabym, ze lek jest przeznaczony dla noworodkow i niemowlat.
    Po ,,pouczeniu" lekarza zostal mi w koncu przepisany wlasciwy preparat dla doroslych.
    To, niby drobny epizod, ale przerazajacy.
    --
    forum.gazeta.pl(...)Kaszel, zapalenie ucha są niedogodnościami wieku dziecięcego, a nie chorobami. Antybiotyk przy zapaleniu ucha przyjmuje się do 10 dni(...)
    Złota myśl D...Q, forum Małe dziecko
  • angazetka 06.03.13, 09:45
    O Boże. Histeria, histeria, histeria. Czasem odbiera jasność myślenia.
  • ewcia1980 06.03.13, 09:55
    tak tak:
    - do każdego złamania wzywać karetkę -masz absolutna racje
    - pędzić do szpitala łamiąc przepisy - świetna rada.

    a ja na to, że głupi troll jesteś.
  • ponponka1 06.03.13, 13:10
    Ktore sa zatwierdzone i na 100% wszyscy sie do niech stosowali. Winnego nie bedzie bo i nie ma. Kazdy wykonywal swoje zadania zgodnie z procedurami. Prokuratura bedzie sprawdzala zgodnosc dziaalnia z procedurami a nie czy ktos nie mial serca. A dziecko nie zyje.

    I nie chodzi o zmiane procedur, bo one sa jak sprawiedliwosc, slepe. Chodzi by w systemie zdrowia, pomocy spolecznej, nie byly wazne procedury ale chory lub potrzebujacy czlowiek. Jesli to bedzie dzialalo, nie bedzie takich tragedii.





    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • amy.28 06.03.13, 16:09
    A w przypadku Ślicznej, Malutkiej Księżniczki Dominisi (niestety już śp.) sad ODMÓWILI!!!! Nie łaska było NIE ODMÓWIĆ i ZARYZYKOWAĆ WYSŁANIE AMBULANSU do Malutkiej (tak jak zaryzykowano w przypadku górokalwaryjskiego psa) ??!!! O TO MI IDZIE!!!! O tę różnicę!!!! Czemu w Czersku uwierzono wzywającej a Mamie Księżniczki NIE

    czy ty masz coś z głową?

    znajomych by zawieźli też na ,,gazie do dechy'' i klaksonie do szpitala!!! Mam rację ??

    tak, oczywiście masz rację. najlepiej poprosić sąsiada aby z prędkością 200km/h wiózł dziecko do szpitala. wtedy na pewno jego szanse na przeżycie rosną, tak jak i rośnie prawdopodobieństwo że nie zginie przez chorobę tylko w wypadku drogowym. i jeszcze dobrze drugiego sąsiada zatrudnić coby trupy z drogi pozbierał, bo nie wiadomo ile jeszcze ten pierwszy wypadków spowoduje na trasie.
  • aniaurszula 07.03.13, 16:04
    ja juz mam ladna fotke jak jechalismy troche za szybko do szpitala ale nie zaluje i nastepnym razem jak bede musiala przekroce predkosc

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka