Dodaj do ulubionych

dziecko i grzyby

17.10.13, 18:58
byl watek o jezeniu grzybow przez dzieci, sa podawane przypadki zatrucia sie dziecka grzybami ale ja o czym innym. mama byla na izbie przyjec w szpitalu a tam roztrzesieni rodzice z 2 letnim dzieckiem ktore moglo zjesc muchomora surowego zerwanego przez to dziecko. takie sa uroki mieszkania przy lesie
Edytor zaawansowany
  • klubgogo 17.10.13, 20:52
    To nie sa uroki życia przy lesie, tylko nieodpowiedzialność rodziców. Trzeba pilnować, co 2-latek je i dlaczego sięga po grzyba. Sam poszedł do tego lasu? Tez skrajna nieodpowiedzialność. 2-latka nigdzie nie puszcza się samego.
  • aniaurszula 21.10.13, 14:42
    nie dopisalam , mieszkaja tak blisko lasu ze grzyby rosna na ogrodku, dziecko podobno bylo chwile samo mama weszla po picie do domu. u mnie tez rozna rozne grzybki na podworku i ogrodzie staam sie je likwidowac ale przegapic zawsze mozna
  • kosa.bar 17.10.13, 21:21
    Gdy byłam na stażu w szpitalu zakaźnym zmarł chłopiec, który najadł się grzybków w parku. Kretynizm matki , która była z synkiem na spacerze jak dla mnie nie do opisania.
  • aniaurszula 21.10.13, 14:51
    rodzice tego dziecka nwet nie byli pewniczy dziecko zjadlo tego grzyba, trzymalo w reku kawalki muchomora a rodzice w samochod i do szpitala,sytuacja o tyle niebezpieczna ze 2 latek nie wspolpracujacy
  • murwa.kac 18.10.13, 05:57
    uroki mieszkania przy lesie nie maja z tym nic wspolnego.
    grzyby trujace rosna u mnie na trawniku pod blokiem. do lasu mam hen hen daleko.

    to nieodpowiedzialnosc rodzicow, ktorzy niedopilnowali dziecka.

    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
  • ma.mma.mia 18.10.13, 09:07
    Gdzie jest wątek "Czy dajecie grzyby dzieciom"? Był niedawno i??? No i ja czekam na niemowlaku na odpowiedź. forum.gazeta.pl/forum/w,572,147365012,147392511,Re_widze_ze_sporo_osob_ma_problem_z_alkoholem.html
    Czekam, czekam, czekam.
  • rulsanka 18.10.13, 10:07
    Nie tylko przy lesie. Ale fakt, dziecko może samodzielnie coś wyrwać i schrupać.
    Mój młodszy ma taki system, że jak chce coś zeżreć, a wie że nie wolno, to bierze do łapki, odwraca się, czasem odchodzi kawałek, sprawdza czy nie patrzę i myk do buźki. To myk trwa ułamek sekundy. Dobrze że przećwiczyłam rozpracowywanie go na domowych paprochach, bo dzięki temu w terenie wyciągałam mu z łapy grzybka (taką mini parasolkę), zanim ją pożarł. Przestałam się dziwić, że rodzice wolą dzieci wozić w wózku niż pozwalać im na swobodną eksplorację.
  • aniaurszula 21.10.13, 15:01
    tylko jedna wypowiedz bez nagonki na rodzicow. zapomnialam ze na forum sa same idealne. ale do rzeczy moj ogrod i podworko duzo zmienilo sie gdy na swiat przyszla pierwsza corka czyli likwidacja oczka. krzewow z jadogkami, donic ktore mozna sciagnac itp ale na grzyby rosna i nie przeszkadza im ze je wywalam, sa i juz w naszym otoczeniu. a sprzyja im mikroklimat lasu nawet dziki na ogrod zagladaja i robia spustoszenie. i tez nie mam gwarancji ze mnie zaden nie pogoni czy dziecka. ale mieszczuchy z blokowisk tego nigdy nie zrozumieja
  • budzik11 21.10.13, 15:48
    aniaurszula napisała:

    > tylko jedna wypowiedz bez nagonki na rodzicow.

    bo za to, co się dzieje z dzieckiem, odpowiedzialni są rodzice.

    moj ogrod i podworko duzo zmienilo sie gdy na swiat przy
    > szla pierwsza corka czyli likwidacja oczka. krzewow z jadogkami, donic ktore mo
    > zna sciagnac itp ale na grzyby rosna i nie przeszkadza im ze je wywalam, sa i j
    > uz w naszym otoczeniu.

    Ja tez mam ogród, nic w nim nie zmieniałam, grzybów nie wywalam - po prostu dzieci sa nauczone (i nie zostawiane samopas na podwórku) że NIE WOLNO jeść tego, co się znajdzie. Nie pozwalam im się nawet bawić grzybami, a córka z tych małych "kucharek", gotujących zupki i inne takie z piasku, trawy i roślinek.

    > ale mieszczuchy z blokowisk tego nigdy nie zrozumieja

    nie ma znaczenia, gdzie się mieszka - dzieci trzeba pilnować i uczyć co wolno, a czego nie wolno.
    Czyli to twoje dziecko zjadło tego muchomora?
  • aniaurszula 21.10.13, 16:14
    wg mnie oni sa odpowiedzialnymi rodzicami, troche ich znam ale tez sam fakt nie czekali, nie sprawdzali tylko pedzili do szpitala a mamy do niego tylko 30 km. tak latwo powiedziec nie wolno, dziecko robi szybko a potem placz bo sie utopilo w wiaderku wody. ja przy starszej nie mialam problemow ale mlodsza wszedzie wlezie, wszystko probuje wiec ryzyko jest a po drugie nie wierze ze jestes bez przerwy z dzieckiem na podworku
  • budzik11 21.10.13, 18:49
    Teraz już nie, bo dzieci mam duże, ale jak byli mali, to owszem - byłam z nimi cały czas. Jak musiałam wejść do domu, to zabierałam ze sobą. Braliśmy koc, poduszki, książki, zabawki - i siedzieliśmy wszyscy. Jak miałam coś do zrobienia w domu, to nie zostawiałam dzieci na zewnątrz, tylko szliśmy do domu wszyscy. A podwórko mam całe szczelnie ogrodzone, z furtką na domofon, żadne dziki mi nie łażą. Nie wyobrażam sobie zostawiania malutkiego dziecka samego. Zresztą, kurczę, wszędzie trzeba dziecka pilnować, bo i w domu może coś złapać i zjeść, coś na siebie zrzucić, wylać, przewrócić, strącić, potłuc, przyciąć sobie palce itp. Ja w domu nie miałam żadnych zabezpieczeń (poza gumką recepturką założoną na jedną szafkę w łazience, bo miałam tam patyczki do czyszczenia uszu i mi dzieci je regularnie wysypywały i musiałam zbierać - więc wolałam zamknąć; i jedną dużą donicą stojąca na podłodze, bo ziemię wygrzebywali - więc okręciłam siatką po warzywach) - i żadne z dzieci nic niepożądanego nie zeżarło, nie zniszczyło, sobie krzywdy nie zrobiło, a chodzili wszędzie, cały dom (parterowy) mam otwarty, wszystkie pomieszczenia poza garażem dostępne dla raczkującego niemowlaka. Da się - trzeba dzieci pilnować i mieć oczy dookoła głowy. Tym bardziej na podwórku czy na spacerze.
  • aniaurszula 21.10.13, 19:28
    ja tez jestem zawsze z dziecmi ale niestety czasem musze wejsc do domu np po czysta pieluche i jak mam miec pewnosc ze wtej chwili dziecko nie wpadnie np do oczka, wolalam dmuchac na zimne. a co do dzikow podworko i ogrod mam ogrodzony ale sa to stworzenia dosc inteligentne i potrafia siatke rozerwac. wiec juz 2 miesiac sa noce ze mam gosci na ogrodzie. interweniowalam juz u myliwych,lesnikow tylko ze oni rece rozkladaja a dziki sie panosza. kuzynki maz widzial sobie 7 szt idacych w nocy po meiscie i zero strachu na widok samochodu, mamy ich plage i sie boje ze moga wejsc mi na ogrod w dzien a wtedy nieszczescie gotowe. gratuluje ci ze wychowalas dzieci bez wypadkow, bo mimo stalej opieki wyapdki sie zdarzaja
  • aniaurszula 21.10.13, 19:30
    a tak na marginesie 10 latka tez pilnowalas 24h na dobe, watpie a ci to dopiero potrafia miec pomysly
  • dziennik-niecodziennik 22.10.13, 10:28
    > a po drugie nie wierze ze jestes bez przerwy z dzieckiem na podworku

    no a jak?... a juz na pewno z takim maluchem. mojego 5letniego, spokojnego bratanka mozna na chwilę zostawic, ale moją dziką, przeraźliwie ruchliwą i samodzielną 3latkę - w życiu. pojde na chwile, a po powrocie Bog wie co znajde. dziekuje bardzo...
  • budzik11 18.10.13, 13:46
    A co ma mieszkanie przy lesie do głupoty, nieodpowiedzialności rodziców i niedopilnowania dziecka? Mieszkając w centrum dużego miasta też normalni rodzice nie pozwalają dzieciom jeść rzeczy znalezionych pod nogami - psich kup, petów, kapsli, ulotek, owoców z roślin w parkach (np. trujący cis z apetycznymi czerwonymi owockami).
  • silje78 19.10.13, 17:36
    to są uroki niepilnowania dziecka, a nie mieszkania przy lesie.
    --
    OLA 16/09/2007
  • mynia_pynia 21.10.13, 20:22
    Mieszkamy w leśnej okolicy, na działce rosną grzyby trujące, tak samo jak w okolicy pełno owocowych trujących krzewów.
    Dziecko się edukuje od samego początku. Mój syn prawie 2 latek wie co się robi z grzybami - depcze się je a w nagrodę niektóre dymią wink.
    Mąż mniej zadowolony jak mu synuś prawdziwka rozkwasi na miazgę wink.
  • murwa.kac 21.10.13, 20:23
    hmmmm
    ja syna niszczenia przyrody nie ucze...
    raczej szacunku do niej.


    --
    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
  • rulsanka 21.10.13, 21:20
    Też nie pozwalam niszczyć.
    A w ogóle deptanie purchawki żeby dymiła jest zwyczajnie głupie, ostatecznie wdychanie zarodników zdrowiu nie służy.
  • aniaurszula 21.10.13, 21:21
    dobra szkola co nie dobre zniszczyc, w przyszlosci bedzie niszczyl kazdego wroga
  • budzik11 21.10.13, 21:44
    mynia_pynia napisała:

    > Dziecko się edukuje od samego początku. Mój syn prawie 2 latek wie co się robi
    > z grzybami - depcze się je a w nagrodę niektóre dymią wink.
    >

    No rzeczywiście - super nauka wandalizmu.
    Znam pewnego pana, który swoim wnukom każe rozdeptywać ślimaki. Masakra. Nie wiem, jak można dzieci uczyć podobnych rzeczy. To głupie i okrutne.
  • karus100 21.10.13, 23:04
    cieszę się, że są jeszcze normalni ludzie, bo jak przeczytałm post durnej mamuśki dumnej, że jej dziecko niszczy rośiny, to zdębiałam.
  • ta_karola 22.10.13, 14:07
    Jak to depcze się? Ja pamiętam sama z podstawówki,że trzeba wszystkie rośliny szanować, ponieważ to co dla nas niedobre dla innych może być dobre. Grzyby są pożyteczne dla lasu nie można niszczyć.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/d69cqps6vu3dzm7u.png
  • camel_3d 22.10.13, 09:58
    to sie nazywaja.. rownei dobrze moglo dzeicko poslizgnac sie na podlodze i walnac glowa z kant...

    fakt, ze w lesie nalezy na dziecko uwazac... ale kurcze..no przeciez nie da sie za dwulatkiem 24/7 non stop chodzic.

    BTW.. wlasnie sobie przypomnialem, jak zbieralismy z kumplem kanie. Dopiero nam jakas babcia grzybiarka powiedziala, ze to moze nie do konca kanie sasmile)) a..i mialem jakies 13-14 lat...
  • aniaurszula 22.10.13, 20:09
    Madra uwaga wypadek zdarzyc sie moze zawsze.dziecko bylo na podworku a nie w lesie. las rosnie za plotem wiec o lesna roslinnosc nie trudno na posesji. niestety tu sa same idealne mamusie ktore sa z dziecmi do 18 roku zycia 24/7 . ale przyjemnie miec swiadomosc ze oprocz mnie sa jeszcze nieidealne osoby ktore sa swiadome ze dziecko czasem ulega wypadkowi
  • ruda_henryka 22.10.13, 12:34
    to jest wypadek i czasem nic na to nie można poradzić. No chyba, że rodzice autentycznie olewają to co dziecko do buzi wsadza, ale wtedy pewnie nie pędziliby natychmiast do szpitala. Łatwo zwalać winę na głupotę rodziców, ale każdemu może zdarzyć się jakiś wypadek przez zwykłą nieuwagę. Mój syn kiedyś spadł ze schodów, miał ponad dwa lata i już dobrze się poruszał. Na chwilę puściłam jego rękę żeby drzwi zamknąć kluczem, a on zdążył się potknąć i zleciał z półpiętra. Wyglądało to strasznie, na szczęście nic się nie stało.
    A co do grzybów to warto edukować dziecko od najmłodszych lat, bo grzyby są wszędzie - u mnie rosną w ogródku, przy parkingu na trawie, a ostatnio na osiedlu koło przedszkola na środku trawnika znalazłam dorodną pieczarkę. Nasze przedszkole co roku edukuje dzieci, że grzybów nie można zrywać a nawet dotykać itd. itp., mam wrażenie, że młody w tej dziedzinie bardziej uświadomiony ode mnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka