Dodaj do ulubionych

15 miesięcy i bajki

23.11.13, 15:41
Witajcie.

Moja córka dotychczas zupełnie nie była zainteresowana TV - czy to bajkami, czy jakimikolwiek programem. Świecące pudło nie było w stanie zainteresować jej na dłużej niż kilka sekund. Podobnie rzecz miała się z komputerem. Jakiś czas temu mała z tatą oglądała szczeniaczki na google graphics - i załapała, że to, co wyświetla się na monitorze/ekranie może być fajne.

Ostatnio mąż pokazuje małej różne ciekawostki na smartphonie - jakieś bajeczki, gry dla dzieci, oglądają razem zdjęcia. Mała to uwielbia. Uznaliśmy niedawno, że córka może być już w stanie skupić uwagę i zainteresować się bajką. Ma za sobą trzy seanse Misia Uszatka i Reksia na monitorze komputera. Po bajce płacze i domaga się więcej - nie pozwalam na oglądanie kolejnego odcinka, w moim odczuciu 10 minut wystarczy.

Mam w związku z tym kilka pytań:
1. co lepsze dla oczu małej - monitor komputera czy duży TV?
2. pozwalać córce na zabawę telefonem? Ten ekran jest bardzo mały, mimo, że ma dużą rozdzielczość wydaje mi się, że wszystko jest na nim 'za małe'
3. ile tych bajek może oglądać? i czy codziennie?

Córka jest bardzo dobrze rozwinięta fizycznie i psychicznie, emocjonalnie. Jest rezolutna i ciekawa świata. Nie chciałabym, żeby wpadała w pułapkę TV. Ani ja ani mąż nie oglądamy TV, kiedyś oglądaliśmy filmy, teraz z braku czasu TV kurzy się nieużywany.

Jak to było z waszymi dziećmi i bajkami?
Edytor zaawansowany
  • baba-baba 23.11.13, 17:33
    Brawo dla męża.To jedyne co facet potrafi wymyslec.W tym wieku mój syn nic nie oglądał.
  • mama.idy 23.11.13, 17:54
    Mój facet nie tylko to potrafi wymyślić. Bardzo fajnie i kreatywnie bawi się z córką. Nie mniej jednak wprowadził smartphona - a ja nie zabroniłam kategorycznie, mimo pewnych obaw.
    W ogóle Twoja wypowiedź wydaje mi się mocno stereotypowa.

    Kiedy Twój syn zaczął oglądać bajki/programy edukacyjne?
  • aleksandra1357 23.11.13, 22:45
    mama.idy napisała:

    > Kiedy Twój syn zaczął oglądać bajki/programy edukacyjne?

    Nie daj się nabrać na to hasło. Większość programów edukacyjnych jest bardzo kiepskiej jakości. Nazwa "edukacyjny" usprawiedliwia rodzica, a dziecku lasuje się mózg.
    Myślę, że do 3 roku życia warto próbować w ogóle nie puszczać bajek. Poza szkodami w rozwoju powoduje to też niezdrowe emocje - dziecko nie potrafi przestać.
  • mamaantonki 25.11.13, 21:10
    15 mies dziecko powinno uzywac minimum 5 slow i dzwiekonasladownictwa a Twoja mowi duzo wiecej. Moim zdaniem.mowi jak przecietne dziecko w tym wieku. Moja corka tezniej wiecej tyle mogla mowic w tym wieku a teraz ma 2 lata i zasob slownictwa dziecka ponad 3- letniego. I tez duzo przeszla. Jest z 27 tyg ciazy, po duzych wylewach w glowie, zamartwicy, niedotlenieniu, zabiegu na oczka.
  • mama.idy 26.11.13, 18:32
    Moja Ida też była w zamartwicy, niedotlenieniu, miała wzmożone napięcie mięśniowe, zaburzenia SI - czucia głębokiego. Sporo przeszła, czeka ją jeszcze wiele cierpienia i nieprzyjemności. Cieszę się, że rozwija się prawidłowo w tych obszarach, w których może. Problem z mową jest u nas bardziej złożony - teraz mówi wystarczającą ilość słów jak na ten etap rozwoju, ale jej wada powoduje silne zniekształcenia głosek, wady wymowy, anatomicznie nie pozwala na razie na wymawianie niektórych liter np. t.
    Czeka ją wiele pracy jeśli ma kiedyś mówić 'normalnie'. Dlatego nie mogę pozwolić sobie na zaburzenie procesu rozwoju jej mowy - każde opóźnienie w przypadku mojej córki jest bardzo niewskazane. Im szybciej zacznie mówić tym szybciej będzie można pracować nad wymową logopedycznie.
    Nie włączę już bajeczki, nawet Reksia, dopóki mała nie będzie starsza. Na pewno nie w celach rozrywkowych. Dopuszczam możliwość, że po kolejnej operacji (na pewno przed trzecim r.ż.) włączę jej bajki, żeby choć na chwilę zapomniała o bólu, przestała płakać, zjadła itp. Ale to w ramach wielkiego wyjątku.
    Pozdrawiam.
  • ifsien 23.11.13, 19:57
    ma 2,5 roku i nigdy nie ogladal bajek ani programow edukacyjnych. jedynym wyjatkiem od tego jest krotki filmik o pociagach parowych (uwielbia je) na yt. wolno mu ogladac raz, max dwa razy w miesiacu. duzo za to czytamy.
  • feronique 23.11.13, 20:05
    Ostatnio czytałam artykuł o tym, że ogólnie nie zaleca się, żeby dzieci przed drugim rokiem życia oglądały cokolwiek na ekranie czegokolwiek. Moja córka swego czasu (choć nieregularnie) oglądała trochę bajek, ale negatywnie odbijało się to na zachowaniu i jej ogólnej kondycji psychicznej (była bardziej nerwowa, niegrzeczna, nie kontrolowała się, miała problemy ze snem). Poza tym zawsze kończyło się płaczem o więcej, więc nie ogląda nic (ma ponad 2,5 roku), dzięki czemu ja mam święty spokój, a ona zdaje się zapomniała, że TV istnieje. Nie wiem, kiedy zacznę coś wprowadzać i w jakiej formie, ale pewnie nieprędko, bo drugie młode w drodze. Prawda jest taka, że nikt nie poda Ci gotowej recepty - są rodzice, którzy sadzają dzieci od niemowlaka na 2 godziny dziennie i nie widzą w tym nic złego, są tacy, którzy nawet 7-latkom nie pozwalają na więcej niż jedną bajkę na dzień. Chyba każdy musi sobie sam zdecydować, co jest dla niego do zaakceptowania.
  • streb 23.11.13, 23:37
    Sa badania (poszukaj w necie o braku lub opoznionym rozwoju mowy) pokazujace, ze za rozwoj mowy odpowiedzialna jest lewa polkula mozgu, a TV i wszelka inna stymulacja obrazem ruchomym rozwija prawa polkule, "przytlumiajac" prace lewej. To dlatego zaleca sie zeby dziecko przed 3 rokiem zycia nie ogladalo TV - moze mu to po prostu opoznic rozwoj mowy. Trzylatek ktory w ogole nie mowi to czesto ten ktory oglada bajki w TV.
    Na Twoim miejscu poczekalabym przynajmniej do 2 roku zycia - jesli coreczka sie rozgada, bedzie juz tworzyla zdania (co jest norma dla dwulatka) to mozesz jej zaczac puszczac bajki (ale nie za duzo, mysle ze dla dwulatka 30 min dziennie to maks), ale jesli zauwazysz jakiekolwiek opoznienie mowy, to nie wlaczalabym TV do co najmniej trzecich urodzin.
    Ekran - zdecydowanie duzy TV lub duzy monitor. Nic tak nie psuje wzroku jak maly ekranik telefonu. Moj dziesiecioletni bratanek nosi okulary wlasnie z powodu grania w gry na telefonie. Jesli tak malemu dziecku puszczasz cos na malym ekraniku to szykuj juz okulary.
  • toya666 24.11.13, 00:43
    streb napisała:

    > Sa badania (poszukaj w necie o braku lub opoznionym rozwoju mowy) pokazujace, z
    > e za rozwoj mowy odpowiedzialna jest lewa polkula mozgu, a TV i wszelka inna st
    > ymulacja obrazem ruchomym rozwija prawa polkule, "przytlumiajac" prace lewej. T
    > o dlatego zaleca sie zeby dziecko przed 3 rokiem zycia nie ogladalo TV - moze m
    > u to po prostu opoznic rozwoj mowy.


    Artykuł z Amerykańskiej Akademii Pediatrii TUTAJ.
  • ichi51e 25.11.13, 17:27
    Przeczytalam artykul i nic w nim nie ma o wplywie tv na mozg. Jest o tym ze w domach w ktorych dziecko oglada duzo tv mniej sie bawi i mniej sie z nim rozmawia co moze byc przyczyna opoznienia w rozwoju mowy (nieudowdnione tylko hipoteza badacze tez zwracali uwage ze im wiecej tv tym nizsze wyksztalcenie matek) w kazdym razie o wplywie na mozg tam nic nie ma.
  • streb 26.11.13, 01:00
    Tu:
    www.konferencje-logopedyczne.pl/forum/index.php?topic=43.0
    I na przyklad tu:
    www.sosrodzice.pl/wplyw-telewizji-na-rozwoj-mowy/

  • maja.london888 25.11.13, 09:08
    Moja córka po skończeniu roku zaczęła oglądać bajki na komputerze - jednego, góra dwa Kreciki (5-10 min), z czasem coraz dłużej, teraz ma prawie 4 lata i ogląda max. 45 minut dziennie i to jej wystarcza, po prostu dłużej nie wytrzyma. Uważam, że dziecko może oglądać bajki ale w ograniczonym czasie i najlepiej wyselekcjonowane przez rodziców.
  • camel_3d 25.11.13, 09:12
    dziecko ledwo od ziemi wstalo i od razu zaczyna edukacja, jak siedzeic cicho przed TV...

    do 2-3 roku nie powinno ogladac wogoel TV, a juz na pewno nie w wieku 15 miesiecy.
    W tym wieku to powinno czas spedzac na odkrywaniu swiata, a nie na tm, zeby tata i mama cieszyli sie, ze dzieco tak slicznie przed tv siedzi.

  • mamma_2012 25.11.13, 09:40
    Kiedy moj miał tak z 9 miesięcy, przez jakis czas ogladal Teletubisie czy inne bajeczki, zrobiłam to świadomie i z premedytacją, bo chciałam, zeby osluchiwal sie z angielskim (musi sie jakos uodpornic na moj akcent). Przez jakis czas moze z miesiąc udawało sie, on siedział, ja pracowałam i było fajnie.
    Pózniej zupełnie przestały go te bajki interesować i na wiele miesięcy temat zginął.

    Natomiast w moim domu, zycie toczy sie w "salonie" i okolicach, gdzie tv gada na okrągło (ja w ciagu dnia słucham jednej specyficznej i meganudnej dla normalnych ludzi stacji, tata czesto ogląda meczyki, potem wpadnie siostra i tez chce obejrzeć cos swojego), wiec nie ma co ukrywać, brzeczenie jest permanentne, ale jego zupełnie nie kręcilo (próbowałam mu puszczać jakies bajki, ale po kilku chwilach tracił zainteresowanie). Poza pewnymi wyjątkami, czyli takimi leniwymi wieczorami, gdzie cała rodzina oglądaliśmy cos i wtedy potrafil bardzo długo leżeć z nami i udawać, ze rozumie o co chodziwink

    Teraz ma prawie poltoraroku i chyba powoli zaczynaja go interesować jakies bajeczki, nie zamierzam póki co ustalać limitu minutowego czy jakis innych zasad typu 10 minut, zdam sie na swoj rozsądek, wyjdzie pewnie tak, ze jednego dnia posiedzi pol godziny, drugiego nic a trzeciego 5 minut).

    Tableta za to "uzywa" od kilku miesięcy, bo tu mamy najlepszy internet i puszczam mu piosenki z obrazkami i pokazywaniem, ktore uwielbia i nie zamierzam mu tego ograniczać, bo widze jaka sprawiają mu radość i ile sie z nich uczy (mysle, ze wychodzi średnio tak z 15 minut dziennie)
  • camel_3d 25.11.13, 09:45
    wiesz...takie wymowki... dzeicku 9 miesiecznemu puszczalas tv zeby sie z angielskim oswoil smile))) ale jazda... i zeby akcentu nabral ..big_grin hehehehe.... czad big_grin



  • mamma_2012 25.11.13, 10:40
    No rzeczywiscie czad, szok i przejaw niepoczytalnosciwink
    Nie jestem ekspertem od nauki języków, metodykim ani innym specjalista z tego zakresu tez nie jestem. Natomiast ze swojej działki wiem, ze juz malutkie dzieci rozpoznają tzw. melodie jezyka rodzicow i sa pewne niuanse językowe, ktore potrafią przyzwoic sobie tylko bardzo małe dzieci (tak mnie uczono).

    Ja, w przeciwienstwie do Ciebie, mieszkam w Polsce, sporo podróżujemy, ale w rożne miejsca, a i wyjazdy nie sa tak długie, zeby dziecko skorzystało na tym. Nie widze sensu posylania dziecka na zajęcie językowe raz w tygodniu na pol godziny i nie mam tez jakiegoś wielkiego, obsesyjnego parcia na wychowanie malego poligloty, wiec nie wynajelam opiekunki native speakera (choć nie ukrywam, ze na możliwie szybkim opanowaniu dodatkowego jezyka zależy mi), dlatego tak organizuje nasze zycie, zeby niejako mimochodem ten drugi język sie pojawiał i to w poprawnej formie, jednym z tych elementów były te bajki, dodatkowo jesli ja ogladam jakis film, a syn bawi sie w pobliżu włączam wersje orginalna. Nie wiem czy da to konkretne efekty, ale raczej nie zaszkodzi (ja nie demonizuje, żadnego urządzenia domowego, także telewizora)
    Jesli to tak szokuje, to przepraszam, nie miałam intencji podwyższać Ci ciśnienia (ani nawet rozbawiac)
  • mamaantonki 25.11.13, 10:51
    Moja dwulatka niestety oglada bajki. Nie ja ją tego nauczyłam. Wiem że to nie jest dobre. Nie bardzo wiem jak ją oduczyć.
  • aleksandra1357 25.11.13, 11:12
    mamaantonki napisała:

    > Moja dwulatka niestety oglada bajki. Nie ja ją tego nauczyłam. Wiem że to nie j
    > est dobre. Nie bardzo wiem jak ją oduczyć.

    Polecam sprawdzoną metodę: wyłączenie telewizora.

    A do autorki wątku: moje dziecko już ok. roku zaczęło rano przeglądać mój telefon. 5 rano, ja próbuję spać, więc dawałam dziecku do zabawy telefon - oglądało sobie zdjęcia, filmiki rodzinne oraz wygaszacze ekranu. Bardzo to lubiło smile
  • feronique 25.11.13, 13:41
    Potwierdzam, że wyłączenie TV jest skuteczną metodą. U nas od kilku miesięcy pudło milczy (odpalamy sobie filmy jakieś jak mała idzie spać) i jest święty spokój. Dziecko bardzo szybko przestało się domagać i teraz bajka to dla niej tylko i wyłącznie książeczka.
  • camel_3d 25.11.13, 11:51
    nauka angielskiego z TV w wieku 15 miesiecy..sesu za wiele nie ma... tak samo jak nauka raz w tygodniu po 45 minut...

    zeby dzeicko sie jezyka nauczylo musi go uzywac i potrzebowac.

    Dlatego jezeli zalezy ci, zeby dziecko cokolwiek lapalo, to raczej mow do niej po angielsku, nazywaj rozneprzedmioty..mozesz ustalic jeden dzeicn angielskiego w tygodniu otd... ale jezeli liczysz, ze nauczy sie jezyka z TV...to raczej..nie tedy droga.

    A czemu "szok"... bo czasme mnie dziwie, ze ktos moze wpasc na pomys wlaczenia dzeicku tv z nadzieje, ze sie z jezykiem oslucha smile))

  • aleksandra1357 25.11.13, 12:03
    camel_3d napisał:

    > Dlatego jezeli zalezy ci, zeby dziecko cokolwiek lapalo, to raczej mow do niej
    > po angielsku, nazywaj rozneprzedmioty..mozesz ustalic jeden dzeicn angielskiego
    > w tygodniu otd... ale jezeli liczysz, ze nauczy sie jezyka z TV...to raczej..n
    > ie tedy droga.

    Niestety, Camel, jest odwrotnie niż piszesz.
    Jeśli matka nie ma idealnego akcentu, lepiej, żeby do dziecka nie mówiła. Nie dość, że zepsuje dziecku akcent, to jeszcze namiesza w głowie, że raz mówi po polsku raz po angielsku (piszę o dziecku rocznym). Poza tym nauka języka nie polega na nazywaniu przedmiotów w innym języku.
    Dziecko, nawet niemowlę, osłuchując się z melodią języka angielskiego, wiele korzysta. Słuchowiska, audiobooki, piosenki angielskie już od urodzenia świetnie działają.
    Skandynawskie dzieci mówią po angielsku jak nativi, bo nie mają lektora w TV, tylko napisy i uczą się z kreskówek.
    Na pewno lepsza nauka przez angielską kreskówkę niż przez sztuczne mówienie mamy do dziecka po angielsku.

    > zeby dzeicko sie jezyka nauczylo musi go uzywac i potrzebowac.

    To prawda. Ale dziecko uczy się słuchając, a potem zaczyna powtarzać. Dziecko nie nauczy się angielskiego z kreskówki, ale może się osłuchać i zacząć rozumieć, a to duży sukces.
  • camel_3d 25.11.13, 12:15
    no niestety tez sie nie moge do konca zgodzic.

    nawet uczac dziecko po polsku..pokazujemy mu rozne przedmioty. Piesek, kotek, kaczka itd.. zaczynamy od "to jest piesek"..i rozbudowujemy gramatyke. Niemowlak nie zrozumialby zdania "to jest piesek" jezeli nie widzialby tego. Poza tym dzeicko nie zglupieje od tego, ze matka raz mowi tak, druga raz tak.

    Moj mlody nie zglupial smile Kiedy sa u niego koledzy mowie do dzeiciakow po neimeicku. Kiedy jestesmy samo rozmawiamy po polsku.

    problem z akcentem jest taki, ze ..gdziekolwiek na swiecie nie pojedziesz to kazdy ma inny akcent..poczynajac od roznych czesci UK, a konczac na innych kontynetnach, takze akcentem bym sie nei przejmowal. Poza tym, np w USA akcent brytyjski jest uwazany za smieszny smile))

    poza tym i tak nie nabedzie sie akcentu smile)) angielskiego mieszkajac w polsce i uzywajac polskiego na codzien, a angielskiego sluchajac w TV smile Poza tym...jakeigo akcentu ma sie nauczyc? puszczajac bajki bedzie mialo "hollywood"..a ogladajac BBC..bedzie mialao UK...




    BTW
    Skandynawskei dzeici nie ucza sie z telewizji obcego jezyka, one go tam poglebiaja. Nauka zaczyna sie w przedszkolu. Mam rodzine w Szwecji i tam na prawde nie sadza sie dziecka przed TV zeby uczylo sie angielskiego. Zaczynaja w przedszkolu i np w przedszkolu u znajomych jedna opiekunka mowi po angielsku, druga po szwedzku.


    A no i wiesz, zeby uczyc sie z napisow to trzeba umeic czytacsmile
    W PL wszytskie filmy w kinach lecialy z napisami i chyba leca..dla doroslych.. i jakos Polacy do poliglotow nie naleza. Nie tedy droga.
  • aleksandra1357 25.11.13, 12:24
    camel_3d napisał:

    > nawet uczac dziecko po polsku..pokazujemy mu rozne przedmioty. Piesek, kotek, k
    > aczka itd.. zaczynamy od "to jest piesek"..i rozbudowujemy gramatyke. Niemowlak
    > nie zrozumialby zdania "to jest piesek" jezeli nie widzialby tego.

    Nie trzeba dziecku nic nazywać, żeby nauczyło się polskiego, to mit. Język to nie nomenklatura. Dziecko uczy się słownictwa i gramatyki razem, wyłapuje i rozumie z kontekstu. Do dziecka od niemowlęcia należy mówić normalnie. Np. piesek podchodzi do wózka i mówimi: "O, piesek przyszedł, popatrz piesek." I dziecko się w ten sposób uczy. Obawy, że pomyśli, że piesek nazywa się "przyszedł" lub "popatrz" są bezpodstawne wink

    > Moj mlody nie zglupial smile Kiedy sa u niego koledzy mowie do dzeiciakow po neime
    > icku. Kiedy jestesmy samo rozmawiamy po polsku.

    To zupełnie co innego. Jakbyś do roczniaka przy śniadaniu zaczął mówić: Chcesz jajko? Egg? To by zgłupiało.

    > problem z akcentem jest taki, ze ..gdziekolwiek na swiecie nie pojedziesz to ka
    > zdy ma inny akcent..

    Niby tak, ale... akcent brytyjski, amerykański, australijski są różne, ale mają wiele wspólnych cech, których nie ma polski-angielski i który przez to brzmi źle i można go odróżnić od razu. Oczywiście akcent nie jest najważniejszy, ale skoro dziecko może mówić ładnie, to po co to psuć swoimi błędami?

    > W PL wszytskie filmy w kinach lecialy z napisami i chyba leca..dla doroslych..
    > i jakos Polacy do poliglotow nie naleza. Nie tedy droga.

    Też racja. Ale do kina chodzi się raz na parę miesięcy, a TV niektórzy oglądają codziennie, więc myślę, że to jednak ma znaczenie.
  • camel_3d 25.11.13, 13:48
    no ale wlasnie zaprzeczylas sama sobie.

    > Nie trzeba dziecku nic nazywać, żeby nauczyło się polskiego, to mit. Język to n
    > ie nomenklatura. Dziecko uczy się słownictwa i gramatyki razem, Np. piesek p
    > odchodzi do wózka i mówimi: "O, piesek przyszedł, popatrz piesek." zyli jednak

    pokazalismy dziecku pieska prawda? oczywiscie, ze dziecko uczy sie od nas gramatyki itd... to nie ulega watpliwosci. Inaczej musielibysmy siedziec z ksiazkami przy niemowlaku.


    > To zupełnie co innego. Jakbyś do roczniaka przy śniadaniu zaczął mówić: Chcesz
    > jajko? Egg? To by zgłupiało.


    No moze wtedy by zglupialo.


    > Niby tak, ale... akcent brytyjski, amerykański, australijski są różne, ale mają
    > wiele wspólnych cech, których nie ma polski-angielski i który przez to brzmi ź
    > le i można go odróżnić od razu. Oczywiście akcent nie jest najważniejszy, ale s
    > koro dziecko może mówić ładnie, to po co to psuć swoimi błędami?


    Nie brzmi zle, tylko brzmi dla nas znajomo. Tak samo jak odroznisz hindusa, amerykanina, australijczyka, czy chinczyka.. po prostu mamy nalecialosci i tyle.

    I nie ma co sie ludzic, ze dziecko bedzie mowilo ladnie bo oglada bajki... fakt, ze maluchy potrafia szybciej nauczyc sie roznych dzwiekow..ale potem dziecko powie do mamy I love you.a mama odpowie...aj low ju tu smile)) i ak sie tez niestety zlapie "lokalny" akcent.


    > Też racja. Ale do kina chodzi się raz na parę miesięcy, a TV niektórzy oglądają
    > codziennie, więc myślę, że to jednak ma znaczenie.

    to nie tak latwo. Gdybym ci pszczal przez 2 lata w TV bengalski to i tak bys sie go z filmow nie nauczyla... Ani nie nauczylabys sie rozumiec, a tym bardziej mowic.

    Ten probem ma uzo ludzi wyjezdzajacych za granice i liczacych na to, ze naucza sie jezyka z biegu. Wlasnie potem bedc w UK slychac bardzo fajny angielski w wykonaniu rodakow smile Niestety zezeli nie mieszka sie kraju anglojezycznym, to szanse na nauczenie sie jezyka bez nauczyciela lub mozliwosci komunikowania sie w nim sa raczej mizerne. Niestety wlaczenie dzeicku angielskich bajek to tez mity.. O ile nei maja mozliwoscie "przetestowania" tego w praniu i nie maja kontaktu z jezykiem w zyciu.





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mamma_2012 25.11.13, 12:52
    Naukowcy jeszcze nie rozgryzli jak to sie tego języka ojczystego uczymy, to i my na forum nie próbujmywink Teorii jest kilka.

    Moj akcent jest tak fatalny, ze każdy inny jest lepszy, wiec nie ma problemu, bo gorzej byc nie mozesmile
    Dziecko chodzi do żłobka, gdzie jest native speaker, wiec o to tez zadbalam. Czasem jak mam zryw mówię do niego po angielsku, nawet łapie to i owo, ale koncentruje sie na prostych zdaniach i rzeczownikach (tym sposobem na jabłko mowi apwink
    Przy okazji ja zauważyłam jakie dziury mi sie porobilytongue_out

    Nie liczę na spektakularne efekty, ale tak sobie mysle, ze kawałek do kawałka ułoży sie to w jakas całość i jak przyjdzie czas na prawdziwa naukę, bedzie łatwiej.

    Osobiście oglądanie filmów z napisami bardzo duzo mi dawało. Jeszcze bardziej podobała mi sie opcja, ktora widziałam w Ameryce i tam tekst po angielsku plus jeszcze napisy po angielsku (wiem, ze u nas tez to jest, ale tylko w wersji polsko-polskiej, a to mi niepotrzebne)
  • aleksandra1357 25.11.13, 13:26
    mamma_2012 napisała:

    > Naukowcy jeszcze nie rozgryzli jak to sie tego języka ojczystego uczymy, to i m
    > y na forum nie próbujmywink Teorii jest kilka.

    Do pewnego stopnia rozgryźli, choć język na zawsze zostanie największą tajemnicą człowieka smile
    Wiemy już przynajmniej, jak się dzieci nie uczą: nie uczą się na pamięć (bo wtedy nie byłoby regularnych odmian typu: śpić, wezmąć) i nie uczą się przez nazywanie: "to jest piesek".
  • mamma_2012 25.11.13, 13:42
    Widzisz pierwszy język ponoc jest nabywany przez akwizycje. Przez kilka wykładów tlukli nam do głowy rożne koncepcje tego jak to sie dzieje. Kolejnych języków juz sie musimy uczyć i tu juz działają inne mechanizmy i inne sa teorie.
    W przypadku dzieci wychowywanych w rodzinach mieszanych jest jeszcze inaczej. I bądź tu człowieku mądry.
    Wiec ja jednak bede sie trzymała tego, ze niewiele wiemywink
  • camel_3d 25.11.13, 13:57
    jezynka uczymy w pewnym sensie na pamiec..na poczatku. musimy zapamietac slowy przez ich utrwalenie.

    zebys nie wiem ile razu dziecku powiedziala "piesek jesz niebieski" bez pokazania pieska to w zyciu by nie zalapalo co to jest piesek..a o kolorze to juz nie wspomne.
    Slow trzeba neistety czyc sie na pamiec i je zapamietac. Regul gramatycznych oczywiscie dzeicko sie nie musi uczyc. Ale tez nie uda sie dziecku za pierwszym razem wszytskiego dobrze powiedziec i odmmienic bo sluchalo mamy. Zawsze popelnia bledy, ktore sie koryguje i ono to musi zapamietac.

    "Ito ay isang mahusay na aso" - zebys to zdanie uslyszala 1000000 razy to nie bedziesz wiedziala o co w nim chodzi..ani dziecko..dopiero rzeba wyjasnic co to jest "aoso" - pokauja to dziecku. Tak smo trzeba wyjasnic co znaczy "mahusay"... smile

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aleksandra1357 25.11.13, 14:14
    camel_3d napisał:

    > jezynka uczymy w pewnym sensie na pamiec..na poczatku. musimy zapamietac slowy
    > przez ich utrwalenie.

    Pamięć też gra oczywiście pewną rolę, ale istota języka nie polega na zapamiętywaniu słów i ich odpowiedników w rzeczywistości.

    > "Ito ay isang mahusay na aso" - zebys to zdanie uslyszala 1000000 razy to nie b
    > edziesz wiedziala o co w nim chodzi..ani dziecko..dopiero rzeba wyjasnic co to
    > jest "aoso" - pokauja to dziecku. Tak smo trzeba wyjasnic co znaczy "mahusay"..

    Tak, to oczywiste. Ale jak dziecko ogląda załóżmy Peppę w oryginale i nie zna ani słowa po angielsku, to po pewnym czasie się orientuje, że w niebezpiecznych sytuacjach mama mówi "be carefull" i rozumie tę frazę z kontekstu i tak stopniowo się uczy i rozumie coraz więcej i więcej.
  • camel_3d 25.11.13, 14:24
    wlasiwie to nie jestem do kona przekonany, czy istota jezyka nie polega na zapamietywaniu slow i ich odnosnikow w rzeczywistosci.
    Masz racje mowiac, ze dziecko po bewnym czasie zorientuje sie co znaczy "be carefull". i tak samo sobie wykoncypuje ze cos jest HOT a cos jest COLD...ale chyba w tym przypadku to juz musi z doswiadzcnei wiedziec co to znaczy. Co wlasnie sprowadza sie do tego, ze jezyka uczymy sie prze doswiadczenia i obserwacje. Jezeli Peppa czegos dotyka i mowi, ze hot...plus dmucha na palec to dzeicko soe wykoncypuje, ze t znaczy gorace. gdyy tylko dotknela czegos i powiedziala hot...to dziecko za doabla by nie wiedzial co to znaczy. no i nauka jezyka polega na wielokrotnym powtarzaniu i utrwalaniu. im czesciej slyszymy slowo, zdane, stwierdzenie tym latwiej opanujemy na poczatku jezyk. dlatego uwazam, ze "nauka" mauszkow obcych jezykow przez tv jest bez sensu..bo nie maja one kompletnie odnosnika do rzeczywistosci. mowie o takich wlasnie 15 miesiecznych...
  • aleksandra1357 25.11.13, 14:30
    camel_3d napisał:

    > wlasiwie to nie jestem do kona przekonany, czy istota jezyka nie polega na zapa
    > mietywaniu slow i ich odnosnikow w rzeczywistosci.

    Camel, nie miejsce tu na wykłady akademickie, ale wierz mi, że tak nie jest. Język nakłada na rzeczywistość siatkę pojęć. Każdy język inną siatkę, dlatego żadne słowo nie daje się przetłumaczyć tak do końca. To nie jest tak, że istnieje rzeczywistość, a my ją nazywamy. Język dopiero tworzy rzeczywistość. Jak nie masz na coś nazwy, to tego nie dostrzegasz. To jest bardzo ciekawe zagadnienie, polecam fachową literaturę na ten temat.
    Twoja wizja języka to wizja laika, tak myśli 99% ludzi, ale już pod koniec XVIII wieku zaczęto obalać teorię, że język nazywa rzeczywistość i jest to stanowisko nie do obronienia smile
  • mamma_2012 25.11.13, 14:33
    To jest jeszcze inna kwestia, nie dotycząca bezpośrednio samej nauki języka, ale bardzo ciekawa i ważna, fajnie, ze zwrócilas na to uwagę.
  • camel_3d 25.11.13, 14:39
    nie jestem jezykoznawca, ale sporo lieratury przerobilem. glownie dotyczacej dwujezycznosci. i wiem ile wysilku trzeba wlozyc, zeby dzeicko znalo dwa jezyki. to wie kazdy rodzic. w przedszkolu mamy tez 2 dzieci 3 jezycznych i w grupie obok dzieczynke 4 jezyczna. i kazdy kto ma dziecko min dwujezyczne powteirdzi, ze baja w tv nie wystarczy na nauke..ani akcentu ani jezyke. zeby sie jezyka uczyc musi byc on zywy. Mam w otoczeniu sporo dzieci, ktr eniby sa dwujezczne bo jeden rodzic mowi do nich wylacznie w innym jezyku..ale one i tak nie posluguja sie tym jezykiem, rozumieje, al eni eposluguja sie. znaja ten jezyk od urodzenia, znaja idealny akcent, a mino to ni e potrafia nim mowic. Bo ktos nie zadbal o "start".

    i KAZDY kto ma dziecko min dwujezyczne powie ci, ze wlaczenie bajki to bzdra. szans ana nauke jezyka =0. Zeby dziecko nauczylo sie jezyka musi miec z nim zywy kontakt przez kilka godzin dziennie, a nie 10-20 minut.
  • aleksandra1357 25.11.13, 14:49
    camel_3d napisał:

    > i KAZDY kto ma dziecko min dwujezyczne powie ci, ze wlaczenie bajki to bzdra. s
    > zans ana nauke jezyka =0. Zeby dziecko nauczylo sie jezyka musi miec z nim zywy
    > kontakt przez kilka godzin dziennie, a nie 10-20 minut.

    Oj, Camel, nikt nie twierdzi, że kreskówka uczyni dziecko dwujęzycznym.
    Co do dwujęzyczności, to jeśli każdy rodzic mówi do dziecka w swoim języku i dziecko ma kontakt z obydwojgiem rodziców ok. 2h dziennie, to w wieku 2-3 lat zaczyna jednocześnie mówić w obu tych językach. Jeśli dziecko w rodzinie dwujęzycznej nie mówi w jednym języku, to widocznie ma bardzo mały kontakt z jednym z rodziców. Mam w najbliższej rodzinie dzieci dwujęzyczne i wiele historii na ten temat słyszałam od koleżanek, które mają niepolskich mężów.
    A wracając do kreskówek, to mają jedynie pomóc dziecku trochę się osłuchać, nikt nie oczekuje cudów.
  • camel_3d 25.11.13, 14:54
    a nie nie... to niestety jestes w bledzie.
    Jak napisalme, mam sporo dzieci w otoczeniu (teraz juz 5 latkow), ktore mimo, ze rodzcc mowi wlyczie w swoim jezyku, nie znaja go. tzn znaja..pasywnie..rozumieje, ale nie mowia. Tak wiec samo sluchanie jezyka nie wystarczy. Dziecko musi miec mozliwosc mowienia lub musie wiedziec, ze nei ma innej mozliwosci. Dziecko zawsze zna jeden jezylk lepiej ..glownei jezyk otoczenia. I jezeli rodzic nei "zmusi" do mowiena od poczatku. To potem jest ciezko. I te 2 H to minimalne minimum jest smile))



    > A wracając do kreskówek, to mają jedynie pomóc dziecku trochę się osłuchać, nik
    > t nie oczekuje cudów.





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aleksandra1357 25.11.13, 14:59
    > Jak napisalme, mam sporo dzieci w otoczeniu (teraz juz 5 latkow), ktore mimo, z
    > e rodzcc mowi wlyczie w swoim jezyku, nie znaja go. tzn znaja..pasywnie..rozumi
    > eje, ale nie mowia.

    Za mało kontaktu z tym rodzicem i tyle. Jeśli jest to ojciec, który wraca o 22, a w weekendy odzywa się rzadko, to nie ma się co dziwić, że dziecko mówi więcej w drugim języku.
    Nie wierzę, że znajdzie się dziecko, które ma od urodzenia podobny kontakt z dwoma językami i w jednym języku w ogóle nie mówi.
  • camel_3d 25.11.13, 15:21
    no wlasnie nie...maja dobry kontakt. ojcowie nie wracja o 22... po prostu przeoczyli moment, kiedy dzeicko mogloby zaczac mowic, nie wymagali od dzeicka podstaw. Mnie to ominelo, kiedy opiekunka w przedszkolu dala mi fajna briszure na ten temat.


    > Nie wierzę, że znajdzie się dziecko, które ma od urodzenia podobny kontakt z dw
    > oma językami i w jednym języku w ogóle nie mówi.

    niestety tak to wyglada..... a co ciekawsze.
    mlody chodzi do polskiej szkoly (zerowka). chodza tam dzieci, ktore do rodzicow mowia wylacznie po niemeicku, rodzce do nich po polsku. I jeszcze dalej..glownie mamy. Dopiero w szkole nauczycielka "nie zna" niemeickiego.
    Dzieci ida na latwizne smile jezeli wiedza, ze rodzic rozmie w innym jezyku to beda to forsowaac. Tak samo mlody. chodzi od 10 miesiaca do niemeickiego zlobka i woli niemeicki. Ale ze mna rozmawa po polku bo zawsze forsowalem zeby mowil czy woli kubek czy szkanke, kakao czy wode..itd..


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • feronique 26.11.13, 20:29
    Camel ma rację niestety. Tu gdzie mieszkam 80% to imigranci, przy czym większość rodzin jest dwujęzyczna. I znam naprawdę sporo dzieci w dowolnym wieku, które nie mówią w języku jednego z rodziców (często w języku matki) w ogóle, a nawet takie, które nie za bardzo mówią w języku ojczystym obojga rodziców. Właśnie dlatego, że rodzicom się wydaje, że wystarczy do dziecka mówić, a ono pewnego dnia się przełamie i przemówi. A czasem rodzicom po prostu nie zależy (przykłady zdań usłyszanych od znajomych matek: "po co mają mówić po fińsku, skoro poza Finlandią nikt tego języka nie używa? po co mam ich uczyć polskiego, skoro znają już 2, o wiele bardziej przydatne języki? po co mam zmuszać je do mówienia po francusku, skoro i tak nauczą się w szkole? [dodam, że jako przedmiotu dodatkowego, bo tu, gdzie mieszkamy, języki główne to angielski i arabski]"). Dwujęzyczność (lub wielojęzyczność) bez solidnego zaangażowania ze strony rodzica nie ma szans. Słcuhając dorosłych użytkowników dowolnego języka można nawet zaryzykować stwierdzenie, że i jednojęzyczność na jakimś sensownym poziomie to rzadkość.
  • mamma_2012 25.11.13, 14:51
    Drugi język, moze zastartowac w najmniej spodziewanym momencie, słyszłam, kiedys wlasnie taka historie, smutek taty czy mamy, bo w jednym języku gadal bez przerwy, a w drugim nic. I nagle pyk, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dzieciak przemówiłsmile
    O prawdziwej dwujezycznosci chyba mówimy dopiero wtedy, kiedy dziecko od urodzenia ma równy kontakt z dwoma językami (tak sie dzieje głownie w przypadku rodzicow mówiących innymi językami). Nawet wczesny kontakt z drugim językiem (np. rodzina emigracje z małym dzieckiem) to juz nie jest dwujezycznosc, a nauka drugiego jezyka (podlegająca innym prawom)

    Nie każdy emigruje, nie każdy ma możliwość zapewnienia dziecku codziennego kontaktu z żywym językiem, wiec każdy radzi sobie jak moze i mysle, ze choćby bajki, specjalne filmiki i piosenki to odpowiedni substytut, jak to mowia "lepszy rydz niż nic"
  • camel_3d 25.11.13, 15:23
    prawda wyglada tak, ze ne ma 100% dwujezycznosci. Zawsze jeden jezyk bedzie przodujacy. DZiecko bedzie np swietnei mowilo po polsku, al eno juz glebsze przemyslenia bedzie sobie po niemiecku czy angielsku robilo.


    a to, ze dziecko nagle przemowilo to tez bajki. dziecko przemowi..oczywiscie, ale zacznie od bardzo prostych zdan, i szyo bedzie je roudowywalo. Ale nie zacznie od razu mwic w 100% poprawnie.
  • mamma_2012 25.11.13, 15:36
    A nie znasz tego dowcipu z kompotem, tam wlasnie była taka sytuacja.
    Dziecko nie używalo drugiego języka, bo nie czuło potrzeby, natomiast jak potrzeba sie pojawiła naprawde w ciagu tygodnia czy dwoch, zaczęło mowic, prawie jak czarywink
  • una_mujer 26.11.13, 13:46
    Camel, myślę, że nie do końca masz rację i jestem tego dobrym przykładem. Doskonale rozumiem język czeski, naprawdę. Zawsze myślałam, że to po prostu łatwy język i wszyscy w Polsce tak go rozumieją, do czasu, gdy ze znajomymi nie pojechałam do Pragi. I okazało się, że zostałam ich tłumaczką.
    Nie mówię po czesku, nigdy się nie uczyłam - natomiast ponieważ mieszkałam w dzieciństwie blisko granicy, to rodzice często mieli włączony telewizor na czeskie stacje. Oglądałam też czeskie bajki. I jestem przekonana, że to są efekty tego słuchania telewizora, bo innego kontaktu z czeskim językiem nie miałam...
  • mamma_2012 25.11.13, 14:29
    Internet pełen jest informacji o tym jak zdaniem, takich czy innych naukowców przebiega nauka pierwszego języka (nawet chyba jakis gen wyodrebnili).
    Zreszta jakos ostatnio przypadkowo rzuciło mi sie cos o roznicach indywidualnych w metodzie czy sposobie przyswajania sobie tego samego języka u dzieci(juz nie chce pisać o co chodziło, bo pewnie cos bym pokrecila, a i źródła nie pamiętam).
  • camel_3d 25.11.13, 13:50
    no film angielski z napisami po angielsku jest dla ludzi ktorzy np nie slysza.

    pl byloby jakims przegieciem puszczenie filmu po angielsku i dodanie do niego angielskich napisow smile)))

    nativ speaker w przedszkolu czy zlobku jest swietnym rozwiazaniem.
  • mamma_2012 25.11.13, 13:56
    Wiem do czego sa te napisywink
    Ale jaka pomoc dla takich glabow jak ja, którym słoń na ucho nadepnal i jedna z konsekwencji jest uposledzenie przy wylapywaniu szybko mowionych słów
  • ifsien 25.11.13, 20:27
    Przeczytalam calość i muszę (chyba po raz pierwszy) prawie całkiem zgodzic sie z camel-em.
    1. tv, komputer, smartfon itd nie nadaje sie dla dzieci ponizej 2 rż.
    2. dziecko nie nauczy sie jezyka z bajek. nawet z tym osluchaniem mam watpliwosci. juz chyba lepiej puszczac piosenki.
    3. tez mieszkam w DE i znam dzieci dwujezyczne i znow camel ma racje - rodzice moga gadac i gadac po polsku ale jesli nie wymagaja od dziecko odpowiedzi w tym samym jezyku to ono mowic sie dobrze nie nauczy. nie mowiac juz o akcencie. samo osluchanie nie pomaga nic w posiadaniu dobrego akcentu jesli sie nie cwiczy mowy.
  • mikams75 26.11.13, 08:47
    ja sie zgadzam z tym, ze z tv i takiej biernej nauki dziecko cos tam lapie. A nawet sporo. Znam takie dzieci - ogladala bajki i jakies programy po angielsku. Jedna starsza po ilus lekcjach w szkole rozruszala bierna znajomosc i sie okazalo, ze umie bardzo duzo. Na wyjezdzie po dwoch dniach milczenia nagle okazalo sie, ze potrafi mowic calkiem niezle po angielsku.
    Kolejna 4latka podobnie, choc duzo ubozsze slownictwo. Nie zna jezyka, z ktorym moglaby sie porozumiec z moja corka i gada do niej po angielsku.
  • camel_3d 26.11.13, 09:47
    wiesz..z bajek to my juz powyrastalismy chyba wszyscysmile)))
  • babyshark 19.01.18, 19:04
    youtu.be/enoe5J4NcwI
  • wuika 25.11.13, 11:11
    mama.idy napisała:

    > Mam w związku z tym kilka pytań:
    > 1. co lepsze dla oczu małej - monitor komputera czy duży TV?

    Żadna różnica.

    > 2. pozwalać córce na zabawę telefonem? Ten ekran jest bardzo mały, mimo, że ma
    > dużą rozdzielczość wydaje mi się, że wszystko jest na nim 'za małe'

    Najwyżej zniszczy suspicious

    > 3. ile tych bajek może oglądać? i czy codziennie?

    Najlepiej wcale. Najlepiej nie codziennie.

    > Jak to było z waszymi dziećmi i bajkami?

    Mają 25 miesięcy. Obejrzały łącznie ze 3 razy po 2 piosenki (Zuzia i Pieski małe dwa). Nie oglądają bajek, nie włączamy nic na DVD, nie sadzamy przez komputerem, nie dajemy tabletów, laptopów, ani telefonów. Będą większe, pomyślimy.


    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • mama.idy 25.11.13, 17:26
    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

    W temacie dwujęzyczności się nie wypowiem, bo nie mam na ten temat żadnej wiedzy.

    Niby mam świadomość, że oglądanie TV w tym wieku nie służy mojej córce, ale musiałam chyba to przeczytać, żeby się upewnić. Co do rozwoju jej mowy - z tym jest spory problem, bo moja córka urodziła się z wadą rozwojową, która w zdecydowanym stopniu wpływa na mówienie. Mała jest po pierwszej operacji, ma już fizyczne warunki do mówienia. Jest też w terapii logopedycznej i neurologopedycznej. Mimo to z mówieniem jest raczej słabo. Nie mogę więc pozwolić sobie na to, żeby ewentualne oglądanie bajek czy to w TV czy na komputerze jeszcze opóźniło proces rozwoju mowy.

    Na razie Ida mówi mama, nie (to ulubione ostatnio słowo), tata, ania, anień (andrzej), naśladuje psa hau hau, kota miau miał, koguta, słonia, małpę... mnóstwo zwierząt smile Mówi bambo na murzynka z czytanki, drugi dziadek nauczył ją mówić ale jaja wink mówi ewa, mała, bam, nań (daj), brum brum, be (na coś brudnego etc). Jak tak wypisuję to widzę, że wcale nie mało. smile

    Dużo czytamy (książki to ulubione zabawki od zawsze), opowiadamy, bawimy się w rymowanki, wyliczanki itp. Dużo czasu mała spędza z babcią, która jest emerytowaną nauczycielką wychowania wczesnoszkolnego.

    Jest we mnie chęć, żeby wynagrodzić jej różne przykrości, których doświadczyła, doświadcza i będzie doświadczać - stąd też brak mojego zdecydowanego sprzeciwu w sprawie bajek i smartphona.
    U nas TV nie 'buczy' w tle. Nie oglądamy telewizji w ogóle. Mała widzi włączony telewizor podczas pobytu z dziadkami, jakieś 10-15 minut dziennie. Ale właśnie na zasadzie tła, nie patrzy w ekran. Także oglądanie zdjęć i filmów w telefonie to domena mojego taty a dziadka Idy smile Nauczył ją włączyć telefon, uruchomić przeglądarkę zdjęć i filmów, mała nawet czasami sama się filmuje. Chyba nie zabronię im tego - to sporadyczne i przynosi obojgu wiele radości.

    Bajki, które dotychczas oglądała, oglądała przytulona do mamy: byłą zafascynowana pojawiającymi się na ekranie zwierzątkami, robiła im papa, przesyłała buziaki, kiedy wchodził np. pies mówiła hau hau. W jakimś stopniu ją to stymulowało. Zostawię jednak tę formę rozrywki na później. Nie mam pewności na ile jej oczy i mózg przystosowane są do odbioru poklatkowego obrazu.

    Pozdrawiam.



  • camel_3d 25.11.13, 20:48
    wiesz z tymi ipadami i iphonami i wogoel... to dziadkowie sa TAAACY dumni, kiedy taki maly szkrab potrafii oslugiwac, o jakie wtedy dziecko jest zdolne. smile) i madre i cudowne. smile)

  • mamaantonki 25.11.13, 21:13
    15 mies dziecko powinno uzywac minimum 5 slow i dzwiekonasladownictwa a Twoja mowi duzo wiecej. Moim zdaniem.mowi jak przecietne dziecko w tym wieku. Moja corka tezniej wiecej tyle mogla mowic w tym wieku a teraz ma 2 lata i zasob slownictwa dziecka ponad 3- letniego. I tez duzo przeszla. Jest z 27 tyg ciazy, po duzych wylewach w glowie, zamartwicy, niedotlenieniu, zabiegu na oczka.zamiescilam niechcacy posta w innym miejscu niz powinien byc. Napisalam wiec tu jeszcze raz
  • mama-ola 26.11.13, 13:55
    > Mam w związku z tym kilka pytań:
    > 1. co lepsze dla oczu małej - monitor komputera czy duży TV?
    Telewizor.

    > 2. pozwalać córce na zabawę telefonem? Ten ekran jest bardzo mały, mimo, że ma
    > dużą rozdzielczość wydaje mi się, że wszystko jest na nim 'za małe'
    Raczej nie pozwalać.

    > 3. ile tych bajek może oglądać? i czy codziennie?
    Jedną krótką lub dwie dłuższe, w sumie tak do 30 minut. Może być codziennie.
    --
    Synowie: A. (8 lat) i M. (4 lata)
  • kiddy 19.01.18, 20:17
    Tak, moja blisko 1,5 roczna córka miała już kontakt z bajkami. Niestety nie byłam w stanie utrzymać dziecka przy inhalatorze przez 5 minut 3 razy dziennie. A dziecko przez 3 miesiące było na sterydach wziewnych, bo ma podejrzenie astmy. Nie zamierzam się biczować, mała nie siedzi godzinami przed TV, poświęcam jej mnóstwo czasu. Na punkcie rozwoju mowy jest bardzo przeczulona, nie widzę negatywnego wpływu bajek na moje dziecko. Badania, o których piszecie, są oczywiście istotne, ale nie jestem pewna, czy wzięto pod uwagę warunki środowiskowe, w których żyją dzieci, np. wykształcenie rodziców, ilość poświęconego dziecku czasu, to, czy TV leci w tle. Wiecie, że ortodoksi zalecają wyrzucenie z otoczenia dziecka radia i muzyki, szczególnie, gdy gra w tle?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka