dziecko chore od miesiąca _ co robić? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pisze z prośbą o poradę. Moje dziecko od miesiąca jest chore. Zaczęło się zapaleniem krtani, suchy napadowy kaszel który trwał z tydzień czasu. Potem ustąpił ale dziecko zaczęło kaszlec mokro i kaszle tak już kilka tygodni. Kaszel najgorszy w nocy, przed pójściem spać. Budzi się ok 2 w nocy i kaszle tak z pół godziny non stop, prawie aż do wymiotow flegma. Po czym zasypia. W dzień kaszel jest dużo mniejszy. Prócz kaszlu nie możemy pozbyć się kataru, który też już się ciągnie sporo czasu. Rano budzi się z strasznie zapchanym nosem, Po czym wydmuchuje kilogram żółtej wydzieliny z noska. No tragedia. W dzień również smarka ale trochę mniej. Dziecko ma 3 lata, przedszkolak. Ma sporo powiększony trzeci migdał ale narazie mamy stosować imunotrofine. Od laryngologa dostał również mucofluid i pneumolan na ten katar ale nie widzę żadnej poprawy. Od pediatry dostał elofen ale nie podaje gdyż bardzo synka brzuch po tym bolał. Pomóżcie co robić. Jak się pozbyć tego dziadostwa. Dodam że był odrobaczany we wrześniu. Pomocy
    • Miesiac to 4 tygodnie czyli jak na przedszkolaka nic nadzwyczajnego. Dziecko kaszle w nocy bo sporo wydzieliny splywa i organizm sie w ten sposob pozbywa, podobnie z porannym wydmuchiwaniem - to dobry znak, system immunologiczny zwlacza i pozbywa sie smieci (kolor nie ma znaczenia). Dobrze aby powietrze w pokoju w ktorym dziecko spi nie bylo suche i zbyt cieple. W dzien duzo spacerow. W koncu nadejdzie wiosna i przejdzie.
    • Twoje dziecko pewnie ma kaszel poinfekcyjny- normalna sprawa po zakażeniach wirusowych. Wynika z tego,ze wirusy uszkadzają nabłonek oskrzeli, który następnie się regeneruje, stąd kaszel. Żadne leki nie pomogą, należy przeczekać. Aby ulżyć proponuję wietrzenie, nawilżanie, spacery, ewentualnie inhalacje z soli fizjologicznej. Nie przejmuj się tak, większość przedszkolaków ma katar i kaszle od jesieni do wiosny wink
      • kosa.bar jesteś lekarzem, wiem
        ale irytuje mnie to że lekarze często (jeśli nie mogą wysłuchać niczego w oskrzelach czy płucach) kaszel bagatelizują
        słyszałam już wiele opowieści od znajomych mam kiedy zamiast zlecić dokładniejsze badania lekarze mówili - "chodzi do przedszkola to tak ma". nasza lekarka nie zbagatelizowała tego stanu i okazało się ze córka ma krztusiec - córka znajomych przez dwa miesiące leczona syropkami, inhalacjami i wzruszeniem ramion w końcu trafiła do lekarki która zdiagnozwoała chlamydię
        w innym wątku sama przyznałaś ze często w przedszkolach dochodzi do zakażeń atypowych
        przedszkolak kaszlący od jesieni do wiosny to nie jest norma
        • U przedszkolaka normą jest 8-10 infekcji w roku, wyłączając z tego miesiące letnie w okresie jesień-wiosna przedszkolak może kaszleć bez przerwy,bo na kaszel po jednej infekcji nakłada się kolejna. Średnio rozgarnięty lekarz powinien umieć odróżnić kaszel poinfekcyjny od krztuśca. Cała sztuka polega na dobrym wywiadzie i różnicowaniu charakteru kaszlu a także występowaniu objawów dodatkowych. Nie wyobrażam sobie żeby każdemu kaszlącemu przedszkolakowi zlecać rtg na wszelki wypadek, to poważny błąd w sztuce.
          • > Średnio rozgarnięty lekarz powinien umi
            > eć odróżnić kaszel poinfekcyjny od krztuśca. Cała sztuka polega na dobrym wywia
            > dzie i różnicowaniu charakteru kaszlu a także występowaniu objawów dodatkowych.

            w takim razie dookoła sporo jest tych średnio albo nawet słabo rozgarniętych
            rozumiem ze ty potrafisz stwierdzić czy kaszel jest poinfekcyjny nawet przez internet
            ani moja córka, ani mąż ani ja nie mieliśmy tak nasilonych objawów ani takiego kaszlu jaki opisuje się w literaturze nt. krztuśca - pewnie dzięki temu że byliśmy szczepieni
            nasza lekarka obstawiała zapalenie płuc (tak było) krztusiec wyszedł niejako dodatkowo

            > Nie wyobrażam sobie żeby każdemu kaszlącemu przedszkolakowi zlecać rtg na wsze
            > lki wypadek, to poważny błąd w sztuce.
            nigdzie nie pisałam o rtg na wszelki wypadek - w dzisiejszych czasach metody diagnostyczne są duzo bogatsze - wymaz, posiew, badania krwi w kierunku przeciwciał
            nie przekonasz mnie że kaszlący przez miesiac przedszkolak to norma (wg tego co pisze autorka kaszlący i krztuszący się flegmą a nie lekko poinfekcyjnie pokasłujacy - zreszta tego jak kaszle nie wiesz przez internet)
            • Przede wszystkim nie wmawiaj mi czegoś, bo nie postawiłam żadnej diagnozy przez internet, nie stwierdziłam nic na pewno i nigdy tego na forum nie robię. Lekarz powinien umieć w tłumie małych kaszlących pacjentów wyłapać tych, którzy potrzebują dalszej diagnostyki,a nie 30 osobom zlecać badania dodatkowe, kompletna paranoja. Co do wymazów to żadne wytyczne ich nie zalecają z tej prostej przyczyny,że większość przedszkolaków jest nosicielami rozmaitych bakterii, posiewy są bezsensowne. Widzę,że masz też problem z liczeniem i kojarzeniem-skoro normą jest 8-10 infekcji rocznie przypadających na 8 miesięcy w okresie jesień-wiosna dlaczego twierdzisz,że przedszkolak nie może kaszleć niemal cały czas? Logika się kłania.
              • a ty nie mów mi że dziecko które choruje od miesiąca nie potrzebuje dalszej diagnostyki
                nie chciałabym u ciebie leczyć dziecka skoro twierdzisz że "normalny" przedszkolak kaszle przez okrągły rok - niestety takich lekarzy z równie lekceważącym i nieprofesjonalnym podejsciem do pacjenta jest mnóstwo w realu a później okazuje sie że dzieci ktore kaszlą przez kilka miesięcy i nkt im nie zleca dodatkowych badań mają zmiany w płucach będące pozostałością nieleczonych i źle leczonych infekcji. tylko ze żade4n lekarz nie bierze za to odpowiedzialności, a ewentualne procesy przeciwko lekarzom nawet w b. poważnych przypadkach zaniedbań i błedów lekarskich są zamiatane pod dywan
                jakbyś nie zauważyła pisałam nie tylko o posiewach ale takze badaniach przeciwciał z krwi. i nie pisałam o zlecaniu ich przy kazdej infekcji tylko przyt takiej gdzie objawy utrzymują sie mimo leczenia
                a co do standardów - polska słuzba zdrowia oszczędnością stoi, lekarze sapia na badaniach jak się da, wi
                • W innych krajach europejskich, gdzie standard życia wielokrotnie przekracza polskie realia widać też oszczędzają, bo wytyczne o których pisze Kosa są takie same i są ściśle przestrzegane. Matka dziecka przedszkolnego, które ma ok. 10 infekcji wirusowych rocznie o np. wymazie z nosa może jedynie pomarzyć. No chyba że wsiądzie z dzieckiem do samolotu lądującego w Polsce...
                  Mniemam, że w tych krajach panuje zbiorowa epidemia po infekcyjnych powikłań. Zupełnie jak w Polsce według większości forumowych jematek.
                  --
                  "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
                  > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
                  by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
                • Pokaż mi proszę wiarygodne dane o tych przewlekłych zmianach w płucach u dzieci, bo ja jeszcze takich nie spotkałam. Powiedz mi dlaczego nie sięgniesz do fachowej literatury i nie poczytasz ile może trwać kaszel poinfekcyjny tylko się wymądrzasz? A co do oszczędzania na badaniach to swoje pretensje skieruj do NFZ,żaden lekarz nie jest idiotą żeby dopłacać do pacjentów,w imię czego?
                  • kosa.bar napisała:

                    > Pokaż mi proszę wiarygodne dane o tych przewlekłych zmianach w płucach u dzieci
                    > , bo ja jeszcze takich nie spotkałam. Powiedz mi dlaczego nie sięgniesz do fach
                    > owej literatury i nie poczytasz ile może trwać kaszel poinfekcyjny tylko się wy
                    > mądrzasz? A co do oszczędzania na badaniach to swoje pretensje skieruj do NFZ,
                    > żaden lekarz nie jest idiotą żeby dopłacać do pacjentów,w imię czego?

                    Hahaha, te zmiany w plucach po nieleczonych infekcjach to takie polskie mity straszace ingnorantow, bez zadnego poparcia w realnym zyciu. Faktem jest ze wiekszosc (bardzk zdecydowana wiekszosc ) i fekcji tzw przeziebien powodowana jest przez wirusy a tych sie nie leczy, bo na to nie ma lekow. System immunologiczny uczy sie je pokonywac, wolniej lub szybciej ale innej drogi nie ma. Zadne badania, leki, izolacja od przedszkoli itd tu nie pomoga bo dzieci predzej czy pozniej napotkaja te wirusy i ich organizmy beda musialy je zwalczyc. Kaszel poinfekcyjny moze trwac dlugo nawet do 7-8 tygodni a w tym czasie moga sie dolozyc nowe infekcje i tak sie to kreci, zwlaszcza u dzieci malych w pierwszy sezonie przedszkolnym. Do tych strasznych nadkaze nie dochodzi tak czesto jak sie niektorym wydaje. A "strasznych" zapalen oskrzeli tez na ogol nie leczy sie a juz na pewno antybiotykami.
                    co do badan w innych krajach to tez smiem twierdzic jest kolejny mit - diagnostyke wykonuje sie tylko w nietypowych lub powaznych cborobach. Nie zleca sie rentegenu bo dziecko ma kaszel przez kilka tygodni po przebytej infekcji albo wymazu z nosa bo przedszkolak ma katar zolty albo zielony, nie wykonuje sie morfologii z powodu przeziebien, nawracajacych czerwonych gardelek itd. Polscy rodzice ktorzy zyja w krajach tzw zacbodnich wiedza jak to wyglada i wielu narzeka zwlaszcza na poczatku aby po czasie zmienic zdanie.
                  • nie znam sie na zmianach poinfekcyjnych ale wiem ze kaszel bywa skutkiem roznych chorob nawet takich jak zapalenie pluc gdzie osluchowo czysto a na rtg widac. znam kilka takich przypadkow. zgodze sie ze kaszel po infekcji jet dlugi i suchy. jakies 2 lata temu corka kaszlala od kilku tygodni, oczywiscie lekarz twierdzil ze to tylko wirus, ja sie balam bo w ataku miala problem z zlapaniem oddechu. na przeswietleniu wyszly zmiany w oskrzelach, dostala leki ale nie antybiotyk. minal tydzien w dzien wolny dostala takiego kaszlu ze myslalam ze dziecko sie udusi. w samochod i jazda 30km do szpitala. tam pani doktor oczywiscie nic nie slyszlala, zdjecie obejrzala i powiedziala ze tu nic nie ma groznego. po wypisaniu recepty na nastepne syropki wychodzimy w tym momencie corke chwycil kaszel i zmiana decyzji chciano nas do szpitala skierowac. dostala antybiotyk i po kilku dniach bylo po sprawie. kaszel jeszcze troche sie utrzymywal ale bez duszenia siedziecka. jestes lekarzem i powinnas wiedziec ze medycynie wszystko jest mozliwe.
                    • Dokładnie, wszystko jest możliwe, a tym bardziej wieczny kaszel u przedszkolaka. Nie chce mi się już powtarzać,bo wielokrotnie pisałam, dziecko wymaga dalszej diagnostyki jeśli są ku temu przesłanki ujęte w wytycznych,albo też coś nie pasuje w obrazie klinicznym.
                      • Bo kij zawsze ma dwa końce.
                        Jak te organizmy dziecięce mają się bronić, skoro przy najmniejszych objawach są atakowane litrami syropów, toną sztucznych witaminek, zamykane w domach ze szczelnie zamkniętymi oknami? Matki na to nie pozwalają: aplikują dziecku pół apteki i są wielce zdziwione, że po pół godzinie nie ma poprawy: z nosa dalej leci śmiercionośna wodnista wydzielina i trochę dziecko kaszle, no i ta temperatura 37,5... Pędem do lekarza, ale dobrego lekarza, który się złamie i dla świętego matczynego spokoju wypisze plik recept i skierowań, bo przecież te powikłania....
                        --
                        "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
                        > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
                        by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
                  • kaszel poinfekcyjny to pokasływanie a nie krztuszenie sie flegmą po miesiacu leczenia
                    nie wiem czy jesteś lekarzem czy nie - ale jeśli tak to poraża mnie lekkość wypowiadanych przez ciebie diagnoz stawianych przez internet w dodatku powołujac się na to ze jesteś lekarzem!
                    fachową literature sama sobie poczytaj (ja mogę a nie muszę - dokształacam sie we wąłsnym zawodzie)- koniecznie plus odpuść sobie trochę przekonanie o własnej nieomylności, bo pewnie nie jedno cie jeszze w życiu zaskoczy. odrobina pokory i przekonania ze wielu rzeczy trzeba by sie jeszcze nauczyć jest wskazana w każdym zawodzie a w tym szczególnie
                    a jeśli piszesz to nfz to sama przyznajesz że takie a nie inne postępowanie lekarzy nie wynika z właściwego postępowania zgodnie ze sztuką lekraska tylko z oszczędności i wygodnictwa
                    • Kolejna nawiedzona big_grin Zajmij się więc swoim zawodem i nie wymądrzaj w medycynie. A tak a propos, nie masz nic innego do roboty niż śledzenie moich wypowiedzi w necie? Nie wysilaj się, bo to co piszesz jedynie mnie śmieszy.
                      • rzeczowe argumenty ci się wyczerpały że przeszłaś do inwektyw?
                        nie śledzę twoich wypowiedzi (nie są aż tak fascynujace) - te rewelacje zawarłaś w bieżącym wątku
                        to nie jest forum eksperckie - jak masz takie ambicje idź straszyć na takowe
                        dobrze że poprawiam ci humor - niestety mnie ignorancja i niefrasobliwość lekarzy zupełnie nie śmieszy - zbyt dużo ofiar to kosztuje
                        • A Ty nadal nie rozumiesz,że nie mam ochoty na dalszą dyskusję z kimś, kto bezpodstawnie mnie obraża? O rzeczowych argumentach to ja rozmawiam na konsylium24,tu się nie da,każdy lekarz jest zakrzyczany przez mądrzejsze mamuśki, z każdego lekarza robi się niedouczonego idiotę,cóż za przypadek,że akurat tacy trafili na forum. Żegnam.
                          • złota zasada brzmi - nie obrażaj innych jeśli nie chcesz by cię obrażano, a ty prezentujesz postawę lekceważącą wobec pacjentów, matek które mają odmienne zdanie od twojego itp.
                            niestety to co tu wypisujesz w moich oczach dyskwalifikuje cię jako lekarza
                            a na konsylium24 zapytaj o coś uspokajającego. miłego dnia
                          • zawsze znajdzie sie naiwedzona mamuska. wystarczy napisac ze sie podaje dziecku mm, danonka i smoczka i zlo wszechczasow soczek i gotowy obiadek. opluja, zdepcza i wprowadza w taki stan co slabsza psychicznie ze bedzie sie uwazac za zla matke. poobnie jest z leczeniem dzieci mam pediatre ktoremu ufam i unikamy antybiotykow ale tez dbam o swoje dzieci i jak mnie cos nie pokoi to odwiedzam swego lekarza nawet i kilka razy az sie sprawa wyjasni. podobnie jest ze jesli juz dostaniemy antybiotyk to nie pytam sie na forum czy podac ale podaje. mozesz byc super lekarzem i tak zapewne jest ale nie jestes wstanie leczyc dzieci na forum jak nie ktorzy mysla mozesz tylko podpowiedziec. ale znam lekarzy ktorzy wala antybiotyki na wszystko, w konskich dawkach plus wszelkie dostepne syropki na rynku. i ci lekarze o dziwo sa bardzo cenni dla rodzicow
                            • Bardzo dobrze,że nie pytasz na forum. Uważam,że najważniejsze to znaleźć lekarza, któremu się ufa. Też mam sytuacje gdy zapraszam dziecko na osłuchanie codziennie, lub co drugi dzień, na tym właśnie polega metoda czujnego wyczekiwania przed włączeniem antybiotyku.
        • > kosa.bar jesteś lekarzem, wiem

          alez skad! to znachorka spod Małkini. Babcia nauczyla ja zbierac ziolka w lesie i tlumaczyc wszystkim ze nie choruja a jedynie zbyt krotko ze swiezego powietrza korzystaja. U takiego konowala kaszel roczny to norma a antybiotyk to trwale oslabienie populacji.
          Kosa tyle wie o medycynie co ja o balecie, najbardziej przykre ze trafiaja do niej ludzie. W poprzednim watku postulowala kary dla rodzicow ktorzy przychodza do lekarza tylko z przyziebieniem. Wszak to w gestii rodzica rozpoznanie nalezy czy to juz choroba czy tylko przyziebienie. Wspierana lichym chorkiem najmy i qufli rozpina skrzydla i coraz bardziej swiatowych rad udziela......
          Dla niej norma jest 8-10 infekcji u przedszkolaka ale nigdy nie slyszala o powiklaniach nie wyleczonego przyziebienia, samo przez się mowi jak wysokiej klasy to specjalista. najwazniejsze: daleko ode mnie i dzieki Bogu.
          • Moja babcia na takie dictum powiedziałaby: wyżej sr....sz jak d... masz! tongue_out
            --
            "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
            > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
            by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
          • big_grin Zmień leki na silniejsze, bo Twoja choroba postępuje.
            • Widzę, że masz rozsądne podejscie i chciałabym Cie zapytać o moje dziecko (czy słusznie podałam mu antybiotyk). Dwa dni bardzo kaszlał, był bardzo słaby, lezał w łózku, kaszlał mokro ale miał płytki oddech, widziałam juz potem, że to skurcz oskrzeli, duszność. Gorączka była pod 39, ale mój syn nigdy nie gorączkuje (raz miał 38,2 w nocy, jak miał jakiegos wirusa jelitowego i zeszło samo do rana) to było dziwne. Bolała go głowa, bardzo źle znosił gorączke, na noc dałam mu ibum i bardzo szybko spadła, jednak po paru godzinach znów była wysoka. Domowe sposoby nic nie dawały, Mały coraz słabszy, kaszel coraz bardziej duszący, gorączka coraz wyższa. Lekarz swierdził obturacyjne zapalenie oskrzeli z infekcją, powiedział, że chyba sa tez zmiany na płucu, ale nie zleci na razie rtg. Zapisał wziewne ventilon i flixotide i klacid. Dałam mu ten antybiotyk bo on przez swoje 3,5 roku zycia nigdy nie był w takim złym stanie. Nastepnego dnia gorączka sama spadła, po 3 dniach dziecko było zdrowe. Czy myslisz ze dobrze zrobiłam dając antybiotyk czy to mógł byc wirus i pomogłyby same wziewy?
              • Nie mogę rozstrzygnąć bez badania dziecka. Większość obturacyjnych zapaleń oskrzeli jest wywoływana przez wirusy, dlatego zaleca się postawę wyczekującą,podanie leków wziewnych i obserwację dziecka. Na podstawie typu i umiejscowienia zmian osłuchowych nie różnicuje sie typu zakażenia.Nadkażenie bakteryjne stwierdza się po tachykardii (puls powyżej 100), wzmożonej liczbie oddechów(powyżej 30),odkrztuszaniu żółtej lub zielonej plwociny. Objawy które opisujesz podpadają mi na wirusa grypy lub paragrypy. Mogło wystąpić zjawisko Pollyanny- pozorna poprawa po antybiotyku mimo infekcji wirusowej. Najważniejsze,że synek zdrowy smile
                • Oddychał bardzo szybko i miał przyśpieszone tętno, myslałam ze to od gorączki. Plwocina nie wiem niestety jaka była, wiem, ze było jej sporo. Kurcze, mam wątpliwosci i wyrzuty sumienia, ze moze niepotrzebnie mu dałam ten antybiotyk, ale to była Wigilia,lekarz mnie nastraszył, ze jak nie dam, to w I święto wylądujemy w szpitalu. Bardzo dziękuję za odpowiedź.
          • > iej ludzie. W poprzednim watku postulowala kary dla rodzicow ktorzy przychodza
            > do lekarza tylko z przyziebieniem. Wszak to w gestii rodzica rozpoznanie nalezy
            > czy to juz choroba czy tylko przyziebienie.

            ale co cie to tak dziwi? w mojej okolicy z przeziebieniem u kilkulatka to sie terminu nie dostanie u pediatry, a pomoce lekarskie pomagaja w rozmowie telefonicznej rozpoznac czy to przeziebienie czy trzeba sie pofatygowac do lekarza. Lekarz tez wiele objawow nie widzi np. nocnego kaszlu tylko zna z opisu matki.
            Nie potrzeba wlepiac kar, wystarczy nie przyjac. Ja tez nie pedze z byle czym do lekarza, bo w poczekalni duzo gorszymi chorobami mozna sie zarazic. Przeziebienie przejdzie za dwa dni a pozniej trzeba bedzie leczyc nie wiadomo co.
            • nie znam matek które do przychodni latają z zakatarzonym dzieckiem (chyba że mówimy o noworodkach czy niemowlętach), normalnie idziesz jeśli coś cię niepokoi i oczekujesz że lekarz finansowany z twoich składek zada sobie minimum trudu, osłucha twoje dziecko, przeprowadzi wywiad i jeśli nie potrafi postawić diagnozy to zleci dodatkowe badania. lekceważenie pacjenta, , zrzucanie wszystkiego na karb przewrażliwienia matek oraz brak elementarnej chęci niesienia pomocy to niestety sie zdarza...
              a z katarem to sie dziecko prowadzi do przedszkola - w którymś wątku nawet ktoś napisał ze to jest trendy wink
              • > nie znam matek które do przychodni latają z zakatarzonym dzieckiem (chyba że mó
                > wimy o noworodkach czy niemowlętach), normalnie idziesz jeśli coś cię niepokoi

                ja tez nie znam takich matek w realu, ja o takich co lataja z przeziebieniem (czyli z katarem) czytam na forum, a nawet sie dowiaduje, ze na to sa przepisywane antybiotyki. Oslonowo sie to nazywa "fachowo". A jak mame niepokoi katar to idzie do lekarza. Bo lekarz przyjmie. I albo odesle z niczym (bedzie posadzony o olewanie) albo da kilka recept.
                Mnie jak cos niepokoi to nie ide do lekarza tylko dzwonie do lekarza i sie dowiaduje przez telefon czy mam przyjsc, bo to sa faktycznie niepokojace objawy czy mam poczekekac czy dzialac domowymi sposobami czy nie.
    • To kaszel poinfekcyjny, chociaż nie powinien już występować w nocy. Najlepszą metodą wtedy jest otwarcie okna i wpuszczenie powietrza, podanie dziecku szklanki wody. Poza tym nic innego z przedszkolakiem nie zrobisz. Dobrze wietrz dziecko w dzień - to znaczy spacerujcie do 2 godzin.
    • inhalacje z soli fizjologicznej, syrop z cebuli
      warto zrobic wymaz z nosogardzieli
      kilka tygodni po infekcji kaszel nie powinien być tak długotrwały i męc zący aż do wymiotów. Nie powinien budzić w nocy. Może się zdarzyć kaszel przy kładzeniu się spać lub po wstaniu, ale nie intensywny kaszel w nocy. Jaką masz temperaturę w domu? Pamiętasz o tym by nie dawać mukolityków po 17stej?
    • Ja jeszcze dodam, że warto zwrócić uwagę na dietę. Wiem, co piszę, bo syn w wieku Twojego i wcześniej, nawet jak nie chodził jeszcze do przedszkola, chorował notorycznie (wiecznie zapchany nos, tona wydzieliny, przerośnięte migdały, które potem zostały wycięte, dreny w uszkach). Syn ma teraz 8 lat i jest okazem zdrowia. Ale: unikamy słodyczy, cukru, białej mąki i mleka. Codziennie je na kolację kaszę jaglaną (poczytaj o jej dobroczynnym działaniu, poszperaj w przepisach), poza tym kiszone ogórki, kapusta, miód, ziarna zbóż, rano na czczo letnia woda z miodem zalanym w przeddzień, tran i naturalna acerola. Córka prawie 6 letnia też nie choruje. Nawet ospę przechodzili rok temu bardzo łagodnie.
    • Warto przeczytać ten artykuł:

      www.maluchy.pl/forum/Astma-i-alergia-a-pasozyty-artykul-bardzo-dlugi-t27769.html
    • Na pewno odstawiłabym też na Twoim miejscu mleko i nabiał, bo wzmagają produkcję śluzu.

    • Mój dostal antybiotyk na 3 dni bo żadne leki inne też nie pomagały a w nocy tak chrapal jeszcze że przestawał oddychac.
    • U nas w tym roku to samo. Z leków daję tylko sinupret lub preumolan oraz 2 razy dziennie inhalacje z samej soli fizjologicznej, nawet 15 minutowe albo psikam do nosa wodę morską i przede wszystkim czyszczę nos żeby flegma nie zalegała.

      Na te koszmarne kaszle nocne u nas najlepiej pomaga posiedzenie z dzieckiem w zaparowanej łaziene, napsikanie nosa, wyszyszcznie i przed snem Nasivin.

      Teraz ponad tydzień jest w domu i praktycznie mu przeszło. My z mężem w grudniu też mieliśmy praktycznie non stop katar i z tego co słyszę w rodzinach z przedszkolakami to norma. To jest wina pogody w tym roku, najwięcej infekcji jest właśnie jak temp jest ok 10 stopni jak przyjda mrozy to będzie mniej wirusów.
    • Moja pediatra-alergolog zaleciła dziecku katar WCIĄGAĆ. Charcząco, a potem go połykać - kwasy żołądkowe ze wszystkim sobie radzą.
      Dmuchając - wytwarza się podciśnienie i ten katar się wpycha w zatoki.
      To było 5 lata temu. Ja wciągam, dzieci - po 3 dniach jest spokój. + ew. coś do rozrzedzania wydzieliny.

      Natomiast u początkującego przedszkolaka taki stan to standard. Musi złapać odporność uncertain
      --
      Jak można taką podłą być i mieć tak ładny biust

    • wymaz z nosa i gardła
      ewentualnie badania przeciwciał przeciwko krztuścowi, mykoplazmie
    • Nie puszczac do przedszkola.
      Ja z powodu podanego antybiotyku na brzydkie uszy, potanowilam nie puszczac dziecka w grudniu do przedszkola.
      Nie wiem czy to zasluga antybiotyku, ale kaszel zniknal prawie momentalnie po jednej dawce, katar trzymal jeszcze dwa tygodnie. Podawalam sinupret, dosc malo, ale tak z trzy tygodnie podawalam okolo 30 kropli dziennie.
      Obecnie dziecko kaszlace naprawde okropnie (w nocy ja kaszel wybudzal), ludzie w sklepach zwracali uwage jak mala kaszle, majace non stop katar, nie ma ani kaszlu, ani kataru.

      Zastanawia mnie tylko ten kaszel, bo po wirusowkach, strasznie dlugo mi dziecko kaszlalo, a nie chozilo do przeszkola. Po podaniu antybiotyku kaszel zniknal prawie natychmiast. Lekarz mowi, ze to nie od antybiotyku, sama nie wiem od czego kaszel zmalal, moze od sinupretu?!
    • Moja córka miała podobnie, żółty katar, paskudny kaszel. Po kilku tygodniach choroby zrobiłam test na mycoplasmę, który wyszedł dodatni. Mała dostała antybiotyk (który działa na tą bakterię) i powoli zdrowieje.
    • Witam,

      ja na Twoim miejscu przede wszystkim dbałabym o w miarę drożny nos, czyli sól fizjologiczna np. w sprayu ( hipertoniczna jest jeszcze lepsza) często do nosa + wydmuchujemy paskudztwa.
      Inhalacje z soli fizjologicznej 4-5 razy dziennie
      + nasivin,
      + na gęsty katar - mucofluid

      Nie słyszałam kaszlu ale być może trzeba malca przeleczyć berodualem i atroventem ( oba do inhalacji) - 100 razy lepsze niż leczenie antybiotykoterapią. po inhalacjach zawsze oklepać malucha.

      Dla Twojego spokoju, zaczęłabym dodatkowo od zbadania CRP, w celu wykluczenia już infekcji bakteryjnej.

      NIe sugerowałabym się radami w stylu " wszystko jest ok, dziecko ma prawo chorować tyle a tyle razy w roku". To Ty jesteś matką i czujesz, czy sytuacja robi się niefajna.
      Powadzenia smile
    • > Pisze z prośbą o poradę. Moje dziecko od miesiąca jest chore.

      Rok temu mielismy podobna akcje. Zaczelo sie od zap krtani, pozniej kaszel tak okolo polnocy, tyle ze w nosie byl tylko bialy niezbyt duzy glut. W dzien przy zmianie temperatury (powrot ze spaceru) kaslal bardzo. Ale nie bylo nawet stanu podgoraczkwego. Lekarz osluchal i nic nie bylo, jednak cos go zanipokoilo i zlecil rtg. Dopiero wtedy wyszlo szydlo. Dostal antybiotyk (o zgrozo!) i wszystko ustapilo. Mucofluid u nas bardzo dobrze dziala, bardzo rozrzedza to co jest w nosie i latwiej sie pozbyc glutow, inhalacje dzialaja kapitalnie, nawet te z samej soli.
      Polecilabym Ci wizyte u lekarza, dobre osluchanie dziecka. Moim zdaniem jesli ma tak duzo wydzieliny ze ma ataki kaszlu az do wymiotow to moze nalezy dac cos jesze doustnie flegamine itp, i koniecznie osluchac
    • Byłam w podobnej sytuacji w zeszłym roku, z niespełna dwulatkiem. Wrzesień i październik zeszłego roku - po prostu horror, sama się dziwię, jak to wytrzymałam. Ciągły kaszel, raz suchy, raz mokry, czasem tylko w nocy, a czasem też w dzień. Synek nie miał gorączki, miał mały katar, ale kaszel taki, że pościel musiałam czasem zmieniać kilka razy w ciągu nocy, bo wymiotował. Wymiotował też w dzień, po napadzie kaszlu, który był tak silny, że wstrząsał nim całym. Byłam u wielu lekarzy, którzy zgodnie twierdzili, że to normalna reakcja po wcześniejszej infekcji, że dziecko może kaszleć nawet do 6 tygodni, że osłuchowo jest czyściutko, że nie ma się czym martwić, bo jest przedszkolakiem i to z powiększonymi migdałkami, więc to standard. Pokłóciłam się z teściową, bo nie wytrzymywałam rad o podaniu antybiotyku, nasłuchawszy się o tym, jakie to zło i że to infekcja typowo wirusowa, po prostu chciałam uniknąć antybiotyku, tym bardziej, że synka wyleczono z zapalenia płuc samymi tylko inhalacjami, bez antybiotyku, jak miał 3 miesiące. Skończyło się na tym, że pojechaliśmy na SOR, bo synek kaszlał już non stop - w dzień i w nocy, wymiotując kila razy dziennie, a kaszel miał taki, że robił się purpurowy. Lekarka w szpitalu dała nam antybiotyk i dzień na stwierdzenie ewentualnej poprawy, jak nie - to do szpitala. Sytuacja zaczęła się naprawdę poprawiać i teraz wiem, jak byłam głupia i ile stresu mogłam uniknąć, gdybym tylko dostała ten antybiotyk wcześniej.
      • Sytuacja zaczęła się
        > naprawdę poprawiać i teraz wiem, jak byłam głupia i ile stresu mogłam uniknąć,
        > gdybym tylko dostała ten antybiotyk wcześniej.

        No i stalo sie:
        Kosa padla trupem - podalas antybiotyk!
        Q_fla ma juz nawet plamy opadowe bo smialas pojechac na SOR
        Najmą wstrząsaja konwulsje.......
        Indiansummer wstydz sie , podalas antybiotyk tylko przy kaszelku, dzieci Twojego dziecka beda wyjalowione.......

        A powaznie, nauczylas sie duzo. Mysle ze pozwoli Ci to zdecydowanie szybciej i trafniej oceniac sytuacje i stan dziecka. Przykre doswiadczenie ale jakze cenne. Dobrze ze napisalas bo przez ta nagonke na antybiotyk pewnie jesze nie jedna matka przeciagnie decyzje do ostatecznosci tylko dlatego ze powstala jakas nagonka na matki leczace swoje dzieci i podajace tez antybiotyki.
      • > i teraz wiem, jak byłam głupia i ile stresu mogłam uniknąć,
        > gdybym tylko dostała ten antybiotyk wcześniej.

        mieliśmy podobna sytuację w zesłym roku, też naczytałam się na forum że antybiotyki to zło, lekarze zapisują je bez opamietania (mimo ze nasza lekarka robi to b.oszczędnie). u nas stan córki nie była aż tak poważny, bez goraczki, ze świetnym sampoczuciem, największym problemem był kaszel nocny kiedy czasem wymiotowała flegmą. na szczęście zaufalam lekarce a nie wróżkom na forum, diagnozującym cudze dzieci przez internet. wyniki badań potwierdziły słuszność podania antybiotyku, a kaszel znikł

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.