• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

dziecko płacze o wszystko Dodaj do ulubionych

  • 21.01.14, 12:19
    Moja 2,5 latka zrobiła się ostatnio (od paru miesięcy) straszną beksą. Mówi doskonale, nie ma żadnych problemów z wysławianiem się, ale jeżeli cokolwiek jest nie po jej myśli, to zamiast powiedzieć, bardzo często wybucha rozpaczliwym płaczem. Wczoraj budowałyśmy z klocków razem, postawiłam jakiś klocek, a dziecko w szloch. W końcu wydobyłam od niej, że w tym miejscu klocek miał być czerwony, a nie zielony. I tak regularnie, codziennie albo co drugi dzień, o każdą pierdołę - że chlebek jest nie tak pokrojony, że woda w wanience za ciepła / zimna, itp. Coś, co - gdyby tylko powiedziała zamiast płakać - zmieniłabym natychmiast.
    Miałyście tak? To normalne? Przechodzi samo?
    Próbuję dziecku tłumaczyć, że to nie powód do płaczu, że trzeba mówić, a wtedy mama (albo tata) zrobi to, co ona chce. Jedyne, co uzyskałam, to że ostatnio tłumaczyła misiowi, że płakać nie wolno sad No nie do końca o to mi chodziło...
    W domu nic jej się nie zmieniło, nie ma rodzeństwa, pokój jej w końcu urządziliśmy (sama się wyprowadziła), ale ten płacz był już wcześniej.
    Czy jest sens tłumaczyć, czy po prostu zacisnąć zęby i przeczekać?
    Zaawansowany formularz
    • 21.01.14, 12:42
      Normalne smile Tłumaczyć i przeczekiwać jednocześnie.
      Ja też w ramach wspomagania opowiadałam bajeczki, których fabułę można streścić następująco: mała dziewczynka miała przyjaciela, zbudowała mu wieżę z klocków, a on zaczął płakać i krzyczeć. "O co ci chodzi?" pyta dziewczynka itd. - żeby się postawiła w Waszej sytuacji.

      Na pocieszenie: mój 3,5-latek ma teraz taką akcję:
      - Mamusiu, mamusiu, mamusiu!!! Słuchaaaaaj!
      - Chwileczkę, zakręcę tylko wodę, bo nie słyszę, co mówisz. Słucham syneczku, co chciałeś?
      - Za późno! - i z mega-fochem, naburmuszony i zmarszczony wychodzi ostentacyjnie smile))
    • 21.01.14, 15:28

      > Miałyście tak?

      TAK

      >To normalne?

      TAK

      >Przechodzi samo?

      NIE - z dzieckiem trzeba rozmawiac i miec cierpliwosc... z czasme sie nauczy
    • 21.01.14, 15:43
      Normalne, przechodzi samo - na krótko, potem wraca wiele razy wink Foch 2,5 latka w porównaniu z fochem np. 6-latka to mały pikuś.
      • 21.01.14, 18:46
        > że płakać nie wolno
        czy ona od ciebie slyszy ze plakac nie wolno? Co to wogole znaczy ze plakac nie wolno? Tlumisz w niej uczucia, jej naturalne reakcje. To ze dla ciebie nie robi roznicy czy kolcek ma byc czerwony czy niebieski nie znaczy ze jej tez wszystko jedno i ona ma do tego prawo.
        Powiem ci ze mnie tez mowiono ze plakac nie wolno, ze to wstyd, ze mama sie wstydzi gdy ja placze i bylo to mowione z wielkim obarczeniem mnie wina, czulam sie jakby cos bylo ze mna nie tak, jakbym byla zlym dzieckiem a rodzice mnie odrzucali. Czulam sie zla.
        Czytajac to forum mam wrazenie jakbyscie chcialy sobie dzieci zaprogramowac, dzieko ma byc "grzeczne" , nie plakac , nie marudzic, mowic za noworodka itd. Nie wiem z czego to wynika, macie doczynienie z malym dzieckiem, a nie z doroslym uksztaltowanym czlowiekiem
        • 22.01.14, 09:29
          No właśnie nie, w takich sytuacjach mówię: "Nie płacz, to naprawdę nie jest powód do płaczu, zobacz, można zrobić tak, jak chcesz". A dziecko sobie to przetłumaczyło jako "płakać nie wolno"...
        • 22.01.14, 10:17
          paliwodaj napisała:

          > > że płakać nie wolno
          > czy ona od ciebie slyszy ze plakac nie wolno? Co to wogole znaczy ze plakac nie
          > wolno? Tlumisz w niej uczucia, jej naturalne reakcje. To ze dla ciebie nie rob
          > i roznicy czy kolcek ma byc czerwony czy niebieski nie znaczy ze jej tez wszyst
          > ko jedno i ona ma do tego prawo.
          > Powiem ci ze mnie tez mowiono ze plakac nie wolno, ze to wstyd, ze mama sie wst
          > ydzi gdy ja placze i bylo to mowione z wielkim obarczeniem mnie wina, czulam si
          > e jakby cos bylo ze mna nie tak, jakbym byla zlym dzieckiem a rodzice mnie odr
          > zucali. Czulam sie zla.
          > Czytajac to forum mam wrazenie jakbyscie chcialy sobie dzieci zaprogramowac, dz
          > ieko ma byc "grzeczne" , nie plakac , nie marudzic, mowic za noworodka itd. Ni
          > e wiem z czego to wynika, macie doczynienie z malym dzieckiem, a nie z doroslym
          > uksztaltowanym czlowiekiem


          Bzdura, nikt nie chce super dziecka grzesznego, płacz nie ma nic wspólnego z grzecznościa.widzę czasem dzieci gdzie matka się rozczula nad każda łza i te dzieci wcale lepiej sobie nie radzą.
          Wręcz przeciwnie, siedzi i wyje i nie wiadomo o co chodzi.

          Płacz nie prowadzi do rozwiązania problemu czy do spełnienia prośby dziecka.

          Owszem czasem wiadomo i dorosłemu nerwy puszcza i się poplacze. Ale potem szuka rozwiązania.
          Ale nie o każdy klocek, potem takie dziecko jest bardzo wrażliwe i o złamany ołówek w szkole płacze, zamiast pomyśleć ok złamał się nie szkodzi, nastrugam.
          Bez płaczu uczy się tez wypowiadać swoje pragnienia a nie siedzi i wyje.

          --
          -----------------
          ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • 21.01.14, 20:17
      miałam tak, przy starszej krócej, szybciej zrozumiała, że płacz nie posuwa jej ku rozwiązaniu problemu, a mlodsza, sześcioletnia nadal potrafi tonąć we łzach z powodu jakiejś pierdoły, bo ona coś tam chciała (tyle, że nikomu nie powiedziała), a dwór się nie domyślił życzeń księżniczki. Olewam i tłumaczę na przemian.
      --
      Tak walczę ze złem
      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
    • 22.01.14, 10:05
      Ja zawsze z 3 dzieci robiłam tak.
      Stanowczymi głosem mówiłam przestań płakać, jeśli płakali dalej odchodziłam. Mówiąc ze jak przestanie płakać będziemy dalej robić to co robimy.
      Najcześciej przestarzały płakać, wtedy mówiłam ze gdy jęczysz czy płaczemy to ja nie rozumiem co mówisz i nie mogę ci pomoc.
      Najgorzej rozczulac się o każda pie....
      Tłumacze ze klocek to nie powód do płaczu.
      Oczywiście gdy dziecku jakoś smutno czy problem większy to przytulne.

      Np. Wczoraj, syn śpi z misiem, gdy wróciłam do domu ze szpitala, leżał w łóżku, starszy syn go położył. Młody wyszedł z łóżka gdy mnie usłyszał , dałam buzi i odesłałam do łóżka. Młody usiadł na łóżku i w płacz ze misia nie ma. Wiec mowię przestań płakać, idę poszukam i ci przyniose. W 3 sekundy było po płaczu i mega zaufanie ze mama znajdzie zgubę.
      Znalazłam poprztulalam wycalowalam przykrylam syna i misia i poszli spać.
      --
      -----------------
      ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • 22.01.14, 20:56
      nie przechodzi samo
      od 3,5 roku trwa u nas nieprzerwanie z mniejszym lub większym natężeniem.
      Zaczęło się niepozornie jak młoda była chora, myśmy więcej przytulali, potem ryczała ale nie wyłapałam że wymusza i już potem poszło.
      Liczę że się skończy jak zrozumie że lepiej się dogadać.
      Jak to wytłumaczyć:
      - wytłumaczyć że nie rozumiem, nie rozmawiam jak płacze
      - olać
      - wyprosić z pokoju
      - obrócić w żart
      - jak widzę że się szykuje to mówię "no to teraz musisz się rozpłakać" i wszyscy w śmiech
      - sprowadzić do roli niemowlaka co nie umie mówić.

      Wiem, wiem - tyranizuję dziecko - ale za młode żeby chciało słuchać tylko argumentów słownych że "tak się nie robi"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.