13.03.14, 23:24
do żłobka poszły Wasze maluszki i w jakim wieku?Jak sobie radziły dzieci no i Wy?PORYCZĘ SIĘ CHYBAsad
Edytor zaawansowany
  • toya666 13.03.14, 23:47
    A czemu się poryczysz? Oddajesz dziecko na cały dzień czy całkiem maleńkie jest?

    Mój pójdzie dopiero w sierpniu, w wieku 2 lat i 4 mies. A do tego czasu zwiędną mi uszy, że on chce iść "do źłobka" wink
    Choć zapewne początki będą mega trudne, bo od urodzenia jest ciągle ze mną, mieszkamy daleko od rodziny, więc nawet nie podrzucam go nikomu. Mój mały przylepek.
    Ale on bardzo bardzo chce, widać, że potrzebuje kontaktu z dziećmi smile
  • romka78 14.03.14, 02:14
    młody miał 1,3 mc. Płakał, wiadomo. Moja rada: dziecko pani daj i idź , nie odwracaj się za siebie.
    --
    https://lh5.googleusercontent.com/-CPU5RWNbrfc/UHLw1lhIMYI/AAAAAAAAAhs/YpzcU5HBYoM/s120/domik.jpghttp://s3.suwaczek.com/201105301778.png
  • gretchen184 14.03.14, 06:54
    10 m-cy
    z opowieści opiekunek- córka raczej z tych nie płaczliwych
    gorzej było ze mną- pierwsze kilka dni nie było lekko
    --
    W wysokich Andach kondor jajo zniósł.
  • mal-sia 14.03.14, 07:12
    ojejjjsad 2 latka no i na cały dzien.Chyba nie dam radysad
  • nena20 14.03.14, 07:28
    cały dzień czyli ile
    jeśli od 8 do 17 czy 18 to bardzo długo
    ale rozumiem, że nikt z rodziny nie może odbierać wcześniej?

  • camel_3d 14.03.14, 09:17

    > ojejjjsad 2 latka no i na cały dzien.Chyba nie dam radysad

    moj mial 10 miesiecy i byl od 9 do 16...
    zawsze usmiechniety i radosny, czasem nei chcial wogole wychodzic...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama-ola 14.03.14, 10:23
    > ojejjjsad 2 latka no i na cały dzien.Chyba nie dam radysad

    2 lata to nie jest aż taki malec. Bez przesady, uszy do góry smile
    2-latek to mały rojber, który musi próbować różnych rzeczy - spacer, zajęcia plastyczne, słuchanie czytania, spanie, zajęcia ruchowe itd. itp. Żłobek mu to wszystko zapewni. A przy tym będzie rutyna, czyli codziennie to samo o tej samej porze. Dzieci bardzo dobrze się z taką rutyną czują. Czas leci im nie wiadomo kiedy. Może ty będziesz ustawicznie tęskniła przez te 10 godzin, ale dziecko - o ile będzie lubiło żłobek i pani - da sobie radę.
    Tylko wybierz dobry żłobek. I zrób okres adaptacyjny ok. 2 tygodni. Dziecko musi oswoić nowe miejsce.
  • mal-sia 14.03.14, 08:07
    sad
  • camel_3d 14.03.14, 09:16
    10 miesiecy. radzil sobie od poczatku swietnie. zero placzu. Jadl dobrze, spal dobrze. no problem.

    przeddtem 2 tyg okresu adaptatycjnego, ktory jest dla wielu dzieci BARDZO istotny.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 14.03.14, 09:48
    Nie to ze chce Ci dokopac w takiej trudnej chwili ale.....
    W zyciu nie zostawilabym tak malego dziecka w zlobie na caly dzien.
    Zawsze tak myslalam, na dlugo wczesniej zanim mielismy dziecko. Dla mnie osobiscie to brak sensu, urodzic dziecko i nie moc uczestniczyc w jego rozwoju, napawac oczu tym cudem. Dla mnei bylaby to porazka rodzicielska gdyby ktos za mnie pokazywal mu swiat.
    Ja tez musialam dac cos w zamian: 2 razy zmienilam prace, mąż 1 raz. Zmienilismy tez plany mieszkaniowe, a raczej odlozylismy je na pozniej i inne zwiazane z poziomem zycia. Oczywiscie przez przesady i bez pograzenia sie w ubostwie. Co lepsze te moje zmiany wyszly na dobre - ale o tym nie wiedzialam podejmujac decyzje.
    Dzis syn ma 5 lat, dopiero od kilku miesiecy zostaje w przedszkolu do 15-16, spedzamy duzo czasu razem. Ani jednego dnia nie byl z opiekunka, wymaga to niezlej logistyki (uwzgledniajac wizyty u lekarzy, spotkania rodzinne, zakupy, delegacje itp) ale z kazdym miesiacem jest coraz bardziej samodzielny, coraz mniej nas absorbuje.
    Moje podejscie jest takie: zdecydoalam sie na dziecko z pelna swiadomscia, na kilka pierwszych lat ukladajac sie jak najwiecej mozna pod potzreby syna, po to zeby moc wprowadzic go w samodzielne zycie najmniej stresowo jak sie da, dajac mu poczucie milosci, bezpieczenstwa. Nawiazac z nim relacje i wypracowac zaufanie. To wszystko zaowocuje pozniej. Ale nie ukrywam tez ze robie to z mega zadowoleniem, ze sprawia mi to ogromne poczucie satysfakcji. Syn jest szczesliwym radosnym dzieckiem, a my jestesmy szczesliwymi rodzicami.
    Nie pisze tego po to zeby kogos zdolowac ale po to zeby pokazac tez druga strone. Ze poswiecenie i wychowanie ma tez duzo plusow. Ze warto cos polozyc w zamian bo korzysci jest bardzo duzo. Ze mozna obnizyc poziom zycia na kilka lat dla takiego cudownego celu a pozniej wrocic na swoj kurs.
    Oczywiscie nie znaczy to ze wymagam zeby kazdy myslal jak ja, bo przedstawiam tylko swoj punkt widzenia i sensu rodzicielstwa.
    Moze mozesz cos zmienic zeby dziecko nie siedzialo tam chocby caly dzien?
  • camel_3d 14.03.14, 10:44
    to ty sie mylisz. LUDZIE to ziwerzeta stadne. W normalnym spoleczenstwie (i np w plemmiennych) dziecko ma dostep do duzej ilosci ludzi i innych dzeici. Dziecmi zajmuja sie ciocie, wojkowie, babcie, dziadkowie, inne dzeici..itd. Matka nie sleczy nad dzieckiem do 3 roku zycia trzymajac je w pazurach. Wiesz, ze w takich spoleczenstwach nie ma wogole problemow z lekami separacyjnymi?
    Zlobek jesz rewelacyjnym rozwiazaniem, zejeli dziecko jest skazane wylacznie na matke non stop. DLa obojga to nie jest dobre. Wyjscie na plac zabaw na godzinke dzeinni lub wogole..lub regularne wypady na zakupy to zaden ruch. Jezeli dzeicko ma starsze rodzenstwo, kuzynostwo, ktore widzi regularnie..najlpeiej codziennie to super.. ale jezeli tylko mama i MOZE czasem inne dzeicko... to lepszy jest dobry zlobek, chociaz na kilka godzin.

  • aniasa1 14.03.14, 11:04
    > to ty sie mylisz.
    tu nie chodzi o to czy sie myle. Kazdy z nas ma prowo do wlasnej opinii. Ale zazwyczaj tak jest ze Ci ktorzy puscili dziecko do zlobka nie zrobili tego z wyboru tylko z musu a i tak obstaja ze to najlepsze rozwiazanie. Ok. Usprawiedliwiaj swoje sumienie jak chcesz, mi to rybka.

    W normalnym spoleczenstwie (i np
    > w plemmiennych) dziecko ma dostep do duzej ilosci ludzi i innych dzeici. Dziecm
    > i zajmuja sie ciocie, wojkowie, babcie, dziadkowie, inne dzeici..
    Tu chyba mowa o zamierzchlych czasach albo o krajach III swiata. A juz jako wzor wychowanie dzieci przez dzieci........ wiesz camel przemysl co piszesz.

    dziecko ma dostep do duzej ilosci ludzi i innych dzeici.
    czy ja gdzies napisalam ze moje dziecko nie mialo? Mialo i owszem ale nie codzien 10 godzin bo tyle malemu dziecku nie jest potrezbne. Chodzilismy do klubu, na placyki, do znajomych, i tu tez podwaze Twoja teorie: moje dziecko mialo wiekszy kontakt z roznymi dziecmi, niz te ktore siedza w zlobie caly dzien wsrod kilku im znanych przez wiele miesiecy, nawet wsrod tych niegrzecznych, agresywnych lub tych ktorych nie lubia. I nie odpisuj za chwile ze to edukacyjne bo wtedy ucza sie radzic sobie z problemem bo to bzdura na maxa. Dziecko z wrazliwszym charakterem tylko przezywa stress.

    Wiesz, ze w taki
    > ch spoleczenstwach nie ma wogole problemow z lekami separacyjnymi?
    Rosna chodzace idealy? Moze nie ma ych lekow ale sa inne. Tak jest zawsze, cos za cos.

    to lepszy j
    > est dobry zlobek, chociaz na kilka godzin.
    Ty wez poczytaj troche od jakiego wieku dziecku potrezbne jest towarzystwo. OK?
  • camel_3d 14.03.14, 20:34
    >Ale za
    > zwyczaj tak jest ze Ci ktorzy puscili dziecko do zlobka nie zrobili tego z wybo
    > ru tylko z musu a i tak obstaja ze to najlepsze rozwiazanie.

    to takie pitolenie w Polsce. U mlodego w grupie i przedszkolu ZADNE dziecko nie poszlo do zlobka bo rodzice musieli... ni emusieli. ANI JEDNA OSOBA NIE MUSIALA. U nas w grupie sa dzeici rawniko, managerow itd..osob ktore moga sobie pozwolic na nianie czy prywatna opiekunke..czy nawet na siedzenie z dzeickiem do 6 roku zycia. Tylko czy to dobre dla dziecka? ..raczej nie....

    Ty masz jeszcze to postkomunistyczne ppodejscie... ze zlobek to tylko albo bo rodzice nie kochaja dziecka, albo nie stac ich na kiszenie sie w domu.



    > Tu chyba mowa o zamierzchlych czasach albo o krajach III swiata. A juz jako wzo
    > r wychowanie dzieci przez dzieci........ wiesz camel przemysl co piszesz.

    Za to ty piszesz o nowoczesnym spoleczenstwie, dzie matak siedzi z dzieckiem sama w domu do 3-4 roku zycia... najgorsze jezeli jeszcze nie ma okolicy nikogo do pomoca...a ojciec musi na nai i na dziecko tyrac po 12-14 godzin... A to tak, ty mowisz o wspolczesnym spoleczenstwie.... Acha.. nie chce cie wyprowadzac na sile z bledu..ale to co oislas, to raczej rzadkosc...



    > czy ja gdzies napisalam ze moje dziecko nie mialo? Mialo i owszem ale nie codzi
    > en 10 godzin bo tyle malemu dziecku nie jest potrezbne. Chodzilismy do klubu, n
    > a placyki, do znajomych, i tu tez podwaze Twoja teorie:

    No wiec zno cie wyprowadze z bledu. Czy wolalabys pracowac i przebywac w codziennei w pracy z grupa ludzi ktorych znasz? czy codziennei grono nowych poznawac i kiepsko je znac? Tk zamo jest z dzieckiem. Duzo lepej jest dla dzeicka miec znajome twarze kazde dnia.nic coagle rozne. Poza tym, ja nie pisalem o twoim tylko ogolnie. Wiele matek siedzi w domu, albo moze wyjdzei czasem na plac zabaw... i tyle...


    > Rosna chodzace idealy? Moze nie ma ych lekow ale sa inne. Tak jest zawsze, cos
    > za cos.

    Nie..rosna normalne dzieci.. Leki separacyjne to domena nowoczesnych spoleczenstw, gdzie dzeicko przebywa non stop w bardzo malym kregu ludzi. Stad sie biore... A..i nie pisz, e twoje spotyka wiele dzieci na placu zabawsmile)


    > Ty wez poczytaj troche od jakiego wieku dziecku potrezbne jest towarzystwo. OK?

    dziecku potrzebne sa rozne osoby zeby sie normalnie rozwijalo. a nie tylko mama i ono non stop. Nawet dla dzeicka duzo leiej jest jezel zajmuja sie neim rozne osoby, ciocie, babcie, dziadkowie, rodzenstwo...itd... tle ze w obecnych czasach to raczej niewiele osob ma wokolos siebie spora, chetna do pomocy rodzine.




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 14.03.14, 22:10
    Camel ty sie naj....es dzis? Czy jakas frustracja Cie dopadla?

    > to takie pitolenie w Polsce. U mlodego w grupie i przedszkolu ZADNE dziecko ni
    > e poszlo do zlobka bo rodzice musieli... ni emusieli.
    Takie pitolenie! A ty nie musiales? Mogles sobie pozwolic na siedzenie w domu z dzieckiem do 6 rzycia? Dlaczego tego nie zrobiles? Przeroslo Cie? Zmeczylo Cie dziecko? Zabraklo pomyslu? cierpilowsci? No co toba kierowalo? Byles szczesliwy oddajac wlasne dziecko obcym ludziom na caly dzien? I chcesz mi tu wcisnac kit ze zrobiles to dla dziecka?


    > Ty masz jeszcze to postkomunistyczne ppodejscie... ze zlobek to tylko albo bo r
    > odzice nie kochaja dziecka, albo nie stac ich na kiszenie sie w domu.
    A czym jest zlobek w PL? Ten panstwowy? Ile jest opiekunek na dziecko? ile razy dziecko jest na dworzu w ciagu dnia? Jak liczne sa grupy? Ty wiesz? ze sie madrzysz? Bo w prywatnych to i owszem jest lepiej. I co to znaczy to kiszenie w domu? To ty masz chyba postkomunistyczne myslenie ze dom to "Kiszenie", matka w garach a ojciec z petem w zebach spi uwalony na kanapie a dzieciak sie kisi. Taki swiatowy jestes , w szerokich kregach sie obracasz i nadal widujesz to "kiszenie"? Bo ja nie. A mieszkam tylko w PL nie u swiatowych szkopow.


    > Za to ty piszesz o nowoczesnym spoleczenstwie, dzie matak siedzi z dzieckiem sa
    > ma w domu do 3-4 roku zycia... najgorsze jezeli jeszcze nie ma okolicy nikogo
    > do pomoca...a ojciec musi na nai i na dziecko tyrac po 12-14 godzin... A to ta
    > k, ty mowisz o wspolczesnym spoleczenstwie.... Acha.. nie chce cie wyprowadzac
    > na sile z bledu..ale to co oislas, to raczej rzadkosc...
    NIe wiem co dla Ciebie jest rzadkoscia ale dla mnie fakt ze rodzice RAZEM wychowuja dziecko, dziela sie obowiazkami, staraja sie spedzic razem wspolny czas, tworza RODZINE, absolutnie nie jest rzadkoscia. Ty jako ojciec samotnie wychowujacy mozesz byc zawistny i krzywo oceniac ale zapewniam CIe jest wiekszosc par tworzacych RODZINE i uwzgledniajacych potrezby dziecka.


    > No wiec zno cie wyprowadze z bledu. Czy wolalabys pracowac i przebywac w codzie
    > nnei w pracy z grupa ludzi ktorych znasz? czy codziennei grono nowych poznawac
    > i kiepsko je znac? Tk zamo jest z dzieckiem. Duzo lepej jest dla dzeicka miec
    > znajome twarze kazde dnia.nic coagle rozne. Poza tym, ja nie pisalem o twoim ty
    > lko ogolnie. Wiele matek siedzi w domu, albo moze wyjdzei czasem na plac zabaw.
    > .. i tyle..
    To ja Ciebie wyprowadze z bledu. Jesli bylabym dzieckiem i bylabym chocby na koncu swiata ze swoja mama to bylabym najszczesliwszym dzieckiem pod sloncem niz dziecko nawet w zlotym palacu wsrod ksiażat ale bez matki , ojca. Analogicznie wisi mi to z kim mialabym codzien pracowac ze znajomymi czy obcymi bo mam swoje zycie POZA praca i tam jest moje miejsce. Tam jest milosc, zaufanie, bezpieczenstwo, cieplo. Tak samo jak wisi mi czy pani w piekarni jest zawsze ta sama czy codzien inna? Czy mam sie tez przywiazywac do ludzi w autobusie? No wez sie ogarnij.

    > ... A..i nie pisz, e twoje spotyka wiele dzieci na placu zabawsmile)
    Spotyka. Mamy duzy placyk. Wiele dzieciakow znamy ale tez przychodza obce dzieci.

    Leki separacyjne to domena nowoczesnych spoleczen
    > stw, gdzie dzeicko przebywa non stop w bardzo malym kregu ludzi.
    No i tu przeczysz sam sobie. Wlasnie zlobek jest miejscem gdzie dziecko przebywa non-stop w malym kregu ........ Wez sie zdecyduj


    > dziecku potrzebne sa rozne osoby zeby sie normalnie rozwijalo. a nie tylko mama
    > i ono non stop. Nawet dla dzeicka duzo leiej jest jezel zajmuja sie neim rozn
    > e osoby, ciocie, babcie, dziadkowie, rodzenstwo...itd...
    no skad ty te rewelacje bierzesz? Podaj jakies zrodla. Bo moim zdaniem cos slyszales ale nie wiesz w ktorym kosciele. Moze i dobrze jest (ale napewno nie dla roczniaka) zeby dziecko mialo kontakt z roznymi ludzmi, poznawalo, rozwijalo sie a nie ze ZAJMUJA SIE tzn wychowuja. Przede wszystkim kazde dziecko powinno miec solidna baze, filar ktorym sa rodzice a nie byc przerzucane z rak do rak w celu lepszego poznawania swiata i nauki komunikacji. Takie dzieci maja pozniej ogromne problemy z wytrwaniem ze stabilnoscia. Nie wiesz tego?.
  • camel_3d 16.03.14, 23:03
    ja nie musialem. moglbym sobie pozwolic na siedzenie w domu, bo moge w domu pracowac. ale taki pomysl z zalozenie mi si enei podobal. dziecko do 10 miesiacy bylo 4 godziny ze mna rano, potem 4 z niania..a ptem wieczorem ze man. od 10 miesiaca bylo w zlobku od 9 do 16.



    >Dlaczego tego nie zrobiles? Przeroslo Cie? Zmeczylo Cie
    > dziecko? Zabraklo pomyslu? cierpilowsci?

    no to nie jest normalne, zeby 1 osoba siedziala non stop w domu z dzieckiem. Nigdy tak nie bylo. Matki maily do pomocy rodziny... Nie musialy od rana do weczora siedziec same, prac gotowac sprzatac, karmic usypiac itd...

    No co toba kierowalo? Byles szczesliw
    > y oddajac wlasne dziecko obcym ludziom na caly dzien?

    O BARDZO! nie mielem kompletnie z tym problemu. dziecko tez nie.


    > I chcesz mi tu wcisnac ki
    > t ze zrobiles to dla dziecka?

    oczywiscie, ze nei tylko dla dzeicka..dla mnei tez. A co mam odgrywac role "matki cierpietnicy"??? narzekac, ze dzicko bunt przechodzi, ze musze prac, gotowc, sprzatac i dzieckiem sie zajac? no fakt mozna bajeczki w tv wlaczyc...


    > A mieszkam tylko w PL nie u swiatowych szkopow.

    wspolczuje--bo u tych swiatowych szkopow miala bys duz lepiej.



    > NIe wiem co dla Ciebie jest rzadkoscia ale dla mnie fakt ze rodzice RAZEM wycho
    > wuja dziecko, dziela sie obowiazkami, staraja sie spedzic razem wspolny czas,
    > tworza RODZINE, absolutnie nie jest rzadkoscia.


    chcesz powiedziec, ze w PL normalne jest ze matka i ojciec caly dzein spedzaja z dzeickiem razem? to kto u ciebie pracuja?


    >Ty jako ojciec samotnie wychowu
    > jacy mozesz byc zawistny i krzywo oceniac ale zapewniam CIe jest

    heehehehe...dobresmile)) nie rozbawiaj mnie.




    zaczynasz wymyslac.. zasanawiam sie jak ty wogoe funkcjnujesz.. znajomi w pracy ci wsiz bo masz swoje zycie poza praca... no fakt moze miec i taka prace. Ja tam lubie moja prace i to, ze obracam sie wsrod fajnych ludzi. Poza aca tez sie spotykamy i tez ma sporo rodzne i sporo znajomych wie cnie mam probemow. Aczkolwiek nie chciabym chodzic codziennie do pracy i ni znac nikogo...no ale skoro taka sytuacja ci odpowiada..

  • aniasa1 17.03.14, 10:44
    > oczywiscie, ze nei tylko dla dzeicka..dla mnei tez. A co mam odgrywac role "mat
    > ki cierpietnicy"??? narzekac, ze dzicko bunt przechodzi, ze musze prac, gotowc,
    > sprzatac i dzieckiem sie zajac? no fakt mozna bajeczki w tv wlaczyc...

    a potraficz przyjac ze jednak wiekszosci ludzi sprawia wielka przyjemnosc przebywanie z wlasnym dzieckiem? No i pomimo ze masz fajnych kolegow w pracy nie zdarza ci sie wkurzyc na kogos? Ze ponarzekasz? Tak samo matka, jest tylko czlowiekiem, jak jest zmeczona (a moze byc z innych powodow niz opieka) to moze ponarzekac. Ale jak odpocznie to problemy znikaja.

    > wspolczuje--bo u tych swiatowych szkopow miala bys duz lepiej.
    >
    hahahhahha ale z czym? Tu mam, rodzine, przyjaciol, mieszkanie, dobra prace, perspektywy co takiego szkopki moga mi zaoferowac ze byloby mi tam lepiej? Czlowieku, myslisz ze wszedzie jest lepiej niz w PL.


    > chcesz powiedziec, ze w PL normalne jest ze matka i ojciec caly dzein spedzaja
    > z dzeickiem razem? to kto u ciebie pracuja?
    NIE, nie przekrecaj, NIe caly dzien. Bo caly dzien to nigdzie tak nie jest. Miedzy tym ze matka sziedz caly dzien a ojca nie ma wcale bo albo tyra na 2 etaty albo na wyjezdzie jest jeszcze duzo normalnosci. Rodzice moga pracowac na zmiany, moga w mniejszym wymiarze godzin, moga pracowac w domu itp itd. Zaskocz w koncu ze PL tez da sie zyc normalnie jak, nie jestesmy zacofani bo biedniejsi.

    > zaczynasz wymyslac.. zasanawiam sie jak ty wogoe funkcjnujesz.. znajomi w pracy
    > ci wsiz bo masz swoje zycie poza praca... no fakt moze miec i taka prace. Ja t
    > am lubie moja prace i to, ze obracam sie wsrod fajnych ludzi. Poza aca tez sie
    > spotykamy i tez ma sporo rodzne i sporo znajomych wie cnie mam probemow. Aczko
    > lwiek nie chciabym chodzic codziennie do pracy i ni znac nikogo...no ale skoro
    > taka sytuacja ci odpowiada..

    calkiem mi dobrze. W pracy mam tylko znajomych, przyjaciol poza praca a milosc w domu. To chyba normalne? Prawda. W pracy mi wszytko jedno czy pogadam o pogodzie czy o dupie Maryny, bo trafilam tam z przypadkowymi ludzmi, za to z przyjaciolmi moge o wszystkim pogadac bo oni to moj celowy wybor (mam nawet jedna fumfelę od przedszkola) a milosc i cieplo mam w domu. Do pracy ide pracowac tzn zarobic forse a nie zaprzyjazniac sie, wspoczuje tym ktorzy poza praca nie maja prywatnego zycia. Nie chodze na pifffko ze znajomymi z pracy, ale oni szanuja moj wybor i w niczym to nie przeszkadza zeby nam sie dobrze dogadywalo, czasami nawet jest taka "bania" w pokoju ze brzuch boli ze smiechu. Ale rownie dobrze moglabym skupiac sie tylko na projekcie. Dlatego wisi mi z kim pracuje, mam wykonac swoja robote, fajnie jak jest to w milej atmosferze ale to nie miesce ktore dobiera sie dla fajnego klimatu, bo to tylko obocznosc. Glowny cel jest inny.
    Mnie z kolei zastanawiaja ludzie nie majacy znajomych poza praca, zyjacy wciaz i wciaz problemami i tematami okolofirmowymi, uciekajacy od domu, chetni do pozostawania po godzinach nawet jak nikt ich o to nie prosi, ludzie tak gleboko utożsamieni z firma ze nie maja swojego prywatnego zycia, innych przyjaciol, innych odskoczni. Ludzie ktorzy nawet na przyslowiowe piwo wychodza z wspolpracownikami. Ja bym tak nie mogla. Jestem swiadoma swoich wyborow i dlatego wychodze z przyjaciolmi lub dobrymi znajomymi na miasto a nie z kolegami z pracy.
  • camel_3d 17.03.14, 21:23

    > a potraficz przyjac ze jednak wiekszosci ludzi sprawia wielka przyjemnosc przeb
    > ywanie z wlasnym dzieckiem?


    jest roznic amiedzy przebywaniem z dzieckiem, a calodzienna opieka nad dzieckiem pplus nad domem plus zalatwianie sparw. Oczywiscie jezeli ktos nie musi nc innego robic tylko bawi sie od rana do wieczra z dzieckiem.. to ok.


    No i pomimo ze masz fajnych kolegow w pracy nie zda
    > rza ci sie wkurzyc na kogos? Ze ponarzekasz?

    Nie. nie zdarza mi sie..moze dlatego, ze nikt w pracy nie wrzeszczy jak mus ie na cos nie pozwoli smile)

    > hahahhahha ale z czym? Tu mam, rodzine, przyjaciol, mieszkanie, dobra prace, pe
    > rspektywy co takiego szkopki moga mi zaoferowac ze byloby mi tam lepiej? Czlowi
    > eku, myslisz ze wszedzie jest lepiej niz w PL.


    a myslisz, ze ja tu nie mam rodziny, przyjaciol, mieszkania?

    Co ci szkopki moga zaoferowac? no tego czego ci polaczki nie moga zaoferowac. dobra opieke zdrowotna nad dzeickiem. np. i cos czego polska ci nei zaoferue... idz do prywatnego lekarza..i popros kase chorych NFZ zeby ci zaplacila z leczenie....


    > NIE, nie przekrecaj, NIe caly dzien. Bo caly dzien to nigdzie tak nie jest. Mie
    > dzy tym ze matka sziedz caly dzien a ojca nie ma wcale bo albo tyra na 2 etaty
    > albo na wyjezdzie jest jeszcze duzo normalnosci.

    to..tak z ciekawosci.... kto placi za to siedzenie matki przez 3 lata w domu? zakladam, ze nie kazda osoba pracuje w domu.


    >Rodzice moga pracowac na zmian
    > y, moga w mniejszym wymiarze godzin, moga pracowac w domu itp itd. Zaskocz w ko
    > ncu ze PL tez da sie zyc normalnie jak, nie jestesmy zacofani bo biedniejsi.

    zaskocz w koncu, ze ja tez mam rodzine w Pl i wiem jakie jest zycie w PL, wiem z jakimi problemami sie borykaja.



    > calkiem mi dobrze. W pracy mam tylko znajomych, przyjaciol poza praca a milosc
    > w domu. To chyba normalne?

    oczywiscie. osoby z oracy nie musza byc od razu przyjaciolmi. wiekszosc z nich spotykasz kazdego dnia rawda?..przynajmniej wiekszosc ludzi w prracy spotyka te sme osoby. i to jest zdecydowanie lepsze niz praca, w ktrej spotykasz codzeinnei inne osoby. Ta samo jest z dzieckiem. Zlobek, w ktorym spotyka kilkoro tych samych dieci kazdego dnia, jest duzo lepszy nz plac zabaw, gdzie spotyka ciagle inne osoby.

    >Prawda. W pracy mi wszytko jedno czy pogadam o pogod
    > zie czy o dupie Maryny, bo trafilam tam z przypadkowymi ludzmi, za to z przyjac
    > iolmi moge o wszystkim pogadac bo oni to moj celowy wybor (mam nawet jedna fumf
    > elę od przedszkola) a milosc i cieplo mam w domu.

    W sumie smutne, ze masz taka prace... i takich ludzi tam.
    Ja mam fajnych ludzi w pracy, spotykamy si etez poaz praca i nie musiym tylko o d.pie maryny rozmawiac

    Mysle, ze mamy rozne podejscie i rozne swiaty. ty masz swoj, a ja mam swoj. ty masz swje poglady, a ja swoje.i mysle, ze si enie dogadamy..nie dlatego ze nie rozumiem o czym mowisz, tylko dlatego, ze za wszlka cene chcesz pokazac jak ci wszytsko wisi.i sensem twojego zycia jest siedzenie z dzeickiem 3 lata w domu.i ona ma siedziec tak z toba, bo toie tak pasuje i na pewno dl aniego tez to jest idealne.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 18.03.14, 20:46
    > Nie. nie zdarza mi sie..moze dlatego, ze nikt w pracy nie wrzeszczy jak mus ie
    > na cos nie pozwoli smile)
    Jejku co Ty mowisz? Ty naprawde myslisz ze w PL moze tak sobie ktos powrzeszczec na pracownika? Pracuje juz kilka lat i nawet jak pracownik spowodowal ogromne straty to nikt na niego nie wrzeszczal tylko kulturalnie zwolnil. Obudz sie czlowieku, obudz. Z jakimi ludzmi w PL masz kontakt?


    > Co ci szkopki moga zaoferowac? no tego czego ci polaczki nie moga zaoferowac. d
    > obra opieke zdrowotna nad dzeickiem. np. i cos czego polska ci nei zaoferue...
    > idz do prywatnego lekarza..i popros kase chorych NFZ zeby ci zaplacila z lecze
    > nie....
    Katastrofa to twoje postkomunistyczne myslenie. Ja mam pakiet medyczny w firmie, maz w swojej, nawet nie wiem czy cos placimy za to, za dziecko jedno z nas doplaca 60 zl/miesiac. Przychodnia z pediatra, internista, chirurgiem czynna cala dobe, jedziesz i co najwyzej poczekasz troche. Jak sie robi zator to dzwonia po specjalistow i po godzinie jest zwiekszona liczba lekarzy, Badania ambultoryjne od reki, wizyty umawiane co najwyzej z 2 tyg wyprzedzeniem do specjalistow, tomograf, rtg, itp. Wizyty domowe z przyjazdem max 6 godzin. Slabo? Nie wiem jak jest w publicznej sluzbie zdrowia bo zawsze mam pakiet z firmy, i nie tylko ja, masa ludzi. No to co mi szkopki moga dac wiecej?

    > to..tak z ciekawosci.... kto placi za to siedzenie matki przez 3 lata w domu?
    > zakladam, ze nie kazda osoba pracuje w domu.
    nikt nie placi. Ona sama zapracowala lub odpracuje. Jest kobieta. Wychowuje przyszlego podatnika. Nikt za nia nie placi.

    > W sumie smutne, ze masz taka prace... i takich ludzi tam.
    > Ja mam fajnych ludzi w pracy, spotykamy si etez poaz praca i nie musiym tylko o
    > d.pie maryny rozmawiac
    To Ty masz smutne zycie, krecic sie tylko wokol ludzi z pracy. Dramatem byloby zmienic prace? co?

    > Mysle, ze mamy rozne podejscie i rozne swiaty. ty masz swoj, a ja mam swoj. ty
    > masz swje poglady, a ja swoje.i mysle, ze si enie dogadamy..nie dlatego ze nie
    > rozumiem o czym mowisz, tylko dlatego, ze za wszlka cene chcesz pokazac jak ci
    > wszytsko wisi.i sensem twojego zycia jest siedzenie z dzeickiem 3 lata w domu
    > .i ona ma siedziec tak z toba, bo toie tak pasuje i na pewno dl aniego tez to j
    > est idealne.

    NIe czytasz uwaznie.Owszem mamy rozne poglady, ale nie o to chodzi bo to akurat ja w pelni akceptuje. Nie moge tylko pojac Twojej obłudy: z jednej strony deklarujesz ze zlobek jest najzajebistszym miejscem dla dziecka - zaznaczajac przy tym- ze na 3-4 godzin, a sam posylasz tam swoje na drugie tyle zaznaczajac ze nie MUSISZ ale chcesz bo to dobre dla was obu. No wez mi to jasno wyjasnij.
    Po drugie ja nie siedzialam do 3 rzycia tylko do prawie 1 roku zycia.
  • aniaurszula 18.03.14, 20:56
    napewno nie ty placisz za nasze siedzenie w domu bo po pierwsze platny jest tylko macierzynski wyjatkowych sytuacjach wychowawczy, a po drugie obecnie mam kilkanacie lat pracy wiec nie jestem pasozytem panstwa, swoje odprowadzilam do budzetu.
  • annubis74 15.03.14, 00:08
    camel - prawda jest taka ze złobek to przechowalnia - przynajmnie w polskich warunkach.
    w Polsce dziecka nie zapisuje się do złobka żeby tam się rozwijało społecznie i towrzysko tylko dlatego ze matka wraca do pracy - zreszta podobnie jest w każdym kraju. Maluchowi nie są potrzebne atrakcje typu kilka/kilkanaście godzin dziennie w obcym miejscu.
    Wiek ok.3lat to akurat dobry czas na podjęcie funkcjonowania w grupie, socjalizację - czyli czas kiedy dziecko idzie do szkoły i sama jestem zdania że akurat posłanie 3letniego dziecka do przedszkola nawet tylko na kilak godzin dziennie to sposób zapewnieia mu kontaktu z innymi dziećmi. ale to zupełnie co innego niz oddawanie roczniaka czy 2latka
  • camel_3d 16.03.14, 23:13
    annubis74 napisała:

    > camel - prawda jest taka ze złobek to przechowalnia - przynajmnie w polskich w
    > arunkach.

    no juz zawazylem..z opisu innych matek..ale mysle, ze wrzucanie wszytskich zlobkow do jednego worka to tez jest blad. jest na pewno duzo fajnych i zapewniajacych dziecom poczucie bezpieczenstwa. Sa tez prywatne..ale fakt, ze kosztuje..i matka idac do pracy zarobilaby aurat na czesne.


    > towrzysko tylko dlatego ze matka wraca do pracy - zreszta podobnie jest w każd
    > ym kraju.

    no nie koniecznie.. w niemczech matki zapisuja bo wracaja do pracy, ale wracaja bo chca..a nei musza. choc i sa pewnie takie przypadki.

    >Maluchowi nie są potrzebne atrakcje typu kilka/kilkanaście godzin dzi
    > ennie w obcym miejscu.

    musisz na to inaczej popetrzec to nie jest obce meijsce.. to jest znajome miejsce, bo chodzi tam codzeinnie. opiekunki tez sa znajome bo widzi je codziennie i one sie niem opiekuja. o ile to nie jest jakis moloch... u nas 14 dzeici dzielilo zawsze ta sama sale i byly zawsze 2 te same opiekunki. wie cnie bly ani obce, a nie nie bylo to obce meijsce.


    > Wiek ok.3lat to akurat dobry czas na podjęcie funkcjonowania w grupie, socjaliz
    > ację - czyli czas kiedy dziecko idzie do szkoły i sama jestem zdania że akurat
    > posłanie 3letniego dziecka do przedszkola nawet tylko na kilak godzin dziennie
    > to sposób zapewnieia mu kontaktu z innymi dziećmi. ale to zupełnie co innego ni
    > z oddawanie roczniaka czy 2latka

    mysle, ze sie troce nie rozumiemy. ja nei uwazam, ze ze zlobek to iedane meijsce, ae uwazam, ze jest swietmy rozwiazaniem jezeli matka nie ma pomocy i musialaby siedziec non stop z dzeickiem sama. wiele matek jest zestresowanych i zmeczonych taka sytuacja.
    dlatego zlobek..nawet na 3-4 godziny to swietne rozwiazanie dla dziecka i dla mati. A dzeicko bardzo szybko sie przyzwyczaja do opiekunek i miejsca. Zalezy tylko ja to wszytsko jest zorganizowane. Jakie sa opiekunki i czy faktycznie jest to tylko przechowalnia czy na prawde zajmuja sie dzeicmi. U nas byla swietna opieka i mlody szyko nauczyl sie wielu pozytecznych rzeczy, ktrych w domu by sie nei nauczyl tak szybko.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 17.03.14, 10:54
    mysle, ze sie troce nie rozumiemy. ja nei uwazam, ze ze zlobek to iedane meijsc
    > e, ae uwazam, ze jest swietmy rozwiazaniem jezeli matka nie ma pomocy i musiala
    > by siedziec non stop z dzeickiem sama.

    przyznam ze sie pogubilam. Prowadze z Toba dyskusje bo manifestujesz doskonalosc zlobka nad matczyna opieka. I w koncu piszesz ze uwazasz ze to niezbyt idealne miejsce? Ale sam poslales 10-miesieczne dziecko od 9 do 16 i twierdzisz ze nie chodzilo o kase ale o dobro dziecka. Pokreciles tak ze wniosek jest jeden: wiesz doskonale ze to kiepskie miejsce dla takiego malucha na tyle godzin ale gore wziął twoj egoizm i wlasnego EGO. A teraz starasz sie usprawiedliwic i kąsasz matki ktore jednak wybraly druga opcje, a dodatkowo te ktorym jeszcze sprawia to przyjemnosc obrazasz nazywajac "cierpietnicami z post komunistycznym podejsciem"
    No to dlaczego poslales swojego syna na tak dlugo skoro sam uwazasz ze swietnym rozwiazaniem jest tylko 3-4 godziny dzienie? Nadal bedziesz wciskal kit ze to dla jego i twojego dobra zrobiles cos wbrew sobie?
  • camel_3d 17.03.14, 11:09
    pogublas sie..ja nie manifestuje wyzszosc zlobka nad matka. mowie o tym, ze zlobek to siwtne rozwiazanie dla matek, ktore musza non stop same z dzieckiem byc, do tego prac, zajmowac sie domem, zalatwiec rozne sprawy, zakupy, pranie, sprzatanie, itd... Jezeli nie maja pomocy z zewnatrz zeby sie "odstresowac" to zlobek na 3-4 godziny dziennie jest super miejscem, gdzei dziecko moze byc rownie szczesliwe co w domu..a czasem nawet szczesliwsze bo ma kontakt z innymi dzeiciakami, moze wiecej robic. Mowie o moim zlobku. Sale byly tak dostosowane, zeby dzieciaki mogly grezbac po szufladach, otwierac szafki, i na mur beton nic znich nie wypdnie, nie potluka niczego, nie popsuja itd... W domu ciagle sa zakazy, tu nie choc, tu nie otwieraj..a dziecko staje sie ciekawskie. I w tym jednak zlobek ma przewage. Ale caly czas podkreslam..i nie wiem czy nie chcesz czy nie potrafisz zrozumiec. Ze zestresowana matka to nie jest szczesliwa matka. A wiele matek jest calodzienna opieku nad dzeickiem i domem zestresowana i przemeczona.
  • mal-sia 17.03.14, 12:56
    i to jest święta prawda
  • bluemka78 17.03.14, 13:20
    Nie demonizujcie tak tych żłobków. Nie wiem jak jest w tych państwowych. Moje córki chodzą do prywatnego przedszkola, gdzie jest też żłobek. Mieści się na parterze, nie ma firanek, codziennie zaprowadzając i odbierając dzieci wszyscy widzą te maluchy w sali z paniami. Rzadko tam słychać płacz, pewnie nie częściej niż w domu. Dzieci są zadowolone, zżyte z opiekunkami, radosne, widać jak się tam dobrze czują.
    Ja dzieci nie oddałam do żłobka, bo bałam się chorób, córki są wcześniakami, ich układ odpornościowy niestety gorszy od rówieśników. Ale nie dziwię się matkom/ ojcom, że oddając dzieci do dobrych żłobków, choćby po to by chwile pobyć ze sobą sam na sam. W końcu jesteśmy dorośli i dla własnego zdrowia psychicznego każdy z nas potrzebuje robić coś poza opieką nad własnym najukochańszym dzieckiem. Nie wyobrażam sobie nie tylko nei pracować, ale nie wyjść od czasu do czasu ze znajoomymi na imprezę, nie uprawiać żadnych sportów, nie mieć swojego hobby, bo mam dziecko i co i powinno się przez 4/5 lat nic innego nei liczyć wink sorry to dopiero jest IIIświat.
    --
    Punctuality is the thief of time - Oscar Wilde
  • aleksandra1977 17.03.14, 15:03
    bluemka78 napisała:
    Nie wyobrażam sobie nie tylko nei pracować, ale nie wyjść od czasu do czasu ze znajoomymi na imprezę, nie uprawiać żadnych sportów, nie mieć swojego hobby, bo mam dziecko i co i powinno się przez 4/5 lat nic innego nei liczyć wink sorry to dopiero jest IIIświat.

    bo każdy przechył, w każdą stronę, jest niezdrowy. Ani to, ze matka siedzi w domu z dzieckiem po kilka lat w domu, ktorej trescia zycia sa kupki, zupki, obiadki, pieluchy, ani to, ze malutkie dziecko, zaraz po urlopie maciezynskim matki, idzie z domu na wiele godzin do zlobka/opiekunki/dziadkow, bo matka musi wrocic do pracy.

    --
    http://lbym.lilypie.com/5OoAp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/zU1kp1.png
    "Zwei Dinge sollen Kinder von ihren Eltern bekommen: Wurzeln und Flügel." Johann Wolfgang von Goethe
  • aleksandra1977 17.03.14, 15:05
    bo każdy przechył, w każdą stronę, jest niezdrowy. Ani to, ze matka siedzi w domu z dzieckiem po kilka lat w domu, ktorej trescia zycia sa kupki, zupki, obiadki, pieluchy, ani to, ze malutkie dziecko, zaraz po urlopie maciezynskim matki, idzie z domu na wiele godzin do zlobka/opiekunki/dziadkow, bo matka musi wrocic do pracy nie sa satysfakcjonujace i sa zrodlem nerwow i lez obu ston.
    --
    http://lbym.lilypie.com/5OoAp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/zU1kp1.png
    "Zwei Dinge sollen Kinder von ihren Eltern bekommen: Wurzeln und Flügel." Johann Wolfgang von Goethe
  • aniasa1 17.03.14, 20:00
    > pogublas sie..ja nie manifestuje wyzszosc zlobka nad matka. mowie o tym, ze zlo
    > bek to siwtne rozwiazanie dla matek, ktore musza non stop same z dzieckiem byc,
    > do tego prac, zajmowac sie domem, zalatwiec rozne sprawy, zakupy, pranie, sprz
    > atanie, itd... Jezeli nie maja pomocy z zewnatrz zeby sie "odstresowac" to zlob
    > ek na 3-4 godziny dziennie jest super miejscem

    no to w sumie sie zgadzamy, tzn mamy podobne poglady. Jesli matka jest samotna z jakichkolwiek powodow i nie ma kim sie wesprzec to nawet jest bardzo za poslaniem do zloba czy klubiku na 3 godzinki.
  • aniaurszula 14.03.14, 14:31
    po czesci sie zgodze. ale macierzynstwo polega rowniez na kompromisach i czasem trzeba dokonywac trudnych wyborow. starsza corka gdy skonczyla rok byla wychowywana przez dziakow, to babcia gotowala obiadki, dziadek chodzil na spacery. tatus wiecznie poza domem w wiekszosci zagranica , ja calodniowe dyzury nawet w swieta. i niestety braki emocjonalne ma obecnie 9 lat i potrzebuje duzo uwagi gdy jej rowiesnicy wg ich rodzicow juz nie.po urodzeniu 2 corki sytuacja tak sie zmienila ze zrezygnowalam z pracy, szef szedl na wspolprace ale dokonalam wyboru. wg mnie slusznego choc czasem mam ochote isc do pracy wiem ze jeszcze kilka miesiecy posiedze z nia w domu. korzysta tez starsza dowieziona do szkoly, nie siedzi w swietlicy po lekcjach itp. fakt zrezygnowalismy z generalnego remontu domu, samochod tez gorszy ale dzieci szczesliwe.nigdy nie zapomne jak starsza powiedzila ze ona nie chce zabawek, nowych ciuszkow innych modnych gadzetow ona nie chce aby tata znow jechal na kilka miesiecy. to nam sie wydaje ze robimy dobrze dzieci wola roddzicow niz nowosci rynkowych
  • najma78 14.03.14, 19:33
    aniaurszula napisała:

    > . starsza corka gdy skonczyla rok byla wychowywana przez dziakow, to babcia gotowala obiadki, dziadek chodzil na spacery. t atus wiecznie poza domem w wiekszosci zagranica , ja calodniowe dyzury nawet w swieta. i niestety braki emocjonalne ma obecnie 9 lat i potrzebuje duzo uwagi

    ty opisalas sytuacje ekstremalna. Twoje starsze dziecko praktycznie bylo rodzicow pozbawione.
    To jednak nie jest norma. Mozna pracowac i wciaz miec czas dla dzieci. Wiekszosc pracowac musi, mozna zaklinac rzeczywistosc ale takie sa fakty, to jedno a drugie to tak jak napisal camel, jestesmy stadni, dzieci tez i w rozsadnych ilosciach kontakt z innymi im nie szkodzi. Pomiedzy dziecko spedza kilka lat tylko z matka a dziecko wychowuja osoby trzecie jest jeszcze sporo opcji.
  • camel_3d 14.03.14, 20:41
    pozbawione rodzicwo, nie znaczy pozbawione opieki i czulosci... nie przesadzaj.
    rodzice nie zawsze sa gwarancja 100% poytywnego rozwoju dziecka.
  • annubis74 15.03.14, 00:18
    najma - to co opisuje aniaurszula to raczej norma a nie ekstermum
    ja akurat b. dużo czasu spędzałam z corką. na placach zabaw gdzie chodziłam spotykałayśmy albo - nieliczne - niepracujace matki albo dziadków którzy byli na pełnym etacie opiekunami swoich wnuków.
    ja mam możliwość godzenia pracy z opieką nad dzieckiem, wymaga to rezygnacji z wielu własnych planów (kiedyś wspólparcowałam z wieloma firmami i instytucjami - teraz mam tylko jeden etat), zatrudnienia opiekunki - żebym jednak do pracy mogła wychodzić, ogólnej zmiany priorytetów. Mam świadomość że mam wiele szczescia ze moja praca pozwala mi na poswiecenie mojemu dziecku takiej ilości czasu jaką mu poświęcam. ale wiem że jestem wyjatkiem, bo dla większości matek opcji między rezygnacją z własnej pracy a wychowaniem dziecka przez osoby trzecie jest niewiele. Dobrze jeśli tymi osobami trzecimi są dziadkowie
  • aniaurszula 15.03.14, 07:57
    wlasnie to co opisalam jest norma. wg najmy moje dziecko bylo pozbawione rodzicow bo opiekowali sie nim dziadkowie ja tez jak mialam wolne bo przeciez nikt nie 24h 7dni w tygodniu. ale dla wiekszosci norma jest dziecko w zlobku czy przedszkolu do 17.
  • najma78 15.03.14, 20:02
    annubis74 napisała:

    > najma - to co opisuje aniaurszula to raczej norma a nie ekstermum

    Hmmm, jesli to co opisala aniaurszula jest norma to co jsst ekstremum?
  • annubis74 16.03.14, 08:07
    ekstremum - to moim zdaniem pozostawianienie kilkumiesiecznego dziecka w żłobku na wiele godzin. Ekstemalna jest sytuacja kiedy kilkumiesieczne dziecko zostaje z opiekunka czy inną osobą na tak długo, ze zaczyna mu ona się mylić z matką. Ekstremum to sytuacja kiedy dziecko zaczyna płakać bo rodzice odbierają je od dziadków/niani lub podczas weekendu ie moze się doczekać żeby móc wrócić do swoich stałych opiekunów - czyli dziadków lub niani
  • najma78 16.03.14, 10:43
    annubis74 napisała:

    > ekstremum - to moim zdaniem pozostawianienie kilkumiesiecznego dziecka w żłobku
    > na wiele godzin. Ekstemalna jest sytuacja kiedy kilkumiesieczne dziecko zostaj
    > e z opiekunka czy inną osobą na tak długo, ze zaczyna mu ona się mylić z matką.
    > Ekstremum to sytuacja kiedy dziecko zaczyna płakać bo rodzice odbierają je od
    > dziadków/niani lub podczas weekendu ie moze się doczekać żeby móc wrócić do swo
    > ich stałych opiekunów - czyli dziadków lub niani

    wiec sytuacja aniurszuli jest ekstremalna bo jak sama napisala jej dziecko bylo wychowywane przez dziadkow odkad skonczylo rok, to z nimi sledzalo najwiecej czasu, ojca praktycznie nie bylo, a skutki tego wciaz widac u 9-letniej corki.
    Dla mnie to sa wlasnie ekstremalne sytuacje kiedy jedno z rodzicow jest na ogol nieobecne a drugie dziecku poswieca niewiele czasu (powod nie ma znaczenia). W takiej sytuacji jak u aniurszuli to jedno z nich powinno pomyslec o skroceniu etatu wlasnie po to aby zapewnic dziecku stabilnosc emocjonalna.
  • annubis74 16.03.14, 12:59
    nie chcę oceniać czyichś wyborów - bo świat nie jest czarno-biały. Dla mnie wybor między pełnoetatowymi dziadkami a pełnoetatowym żlobekiem jest oczywisty. Co więcej zdecydowana większsość moich koleżanek powiela taki scenariusz. Gdyby nie te wszystkie babcie - mnóstwo kobiet nie miałoby opcji powrotu do pracy. Moim zdaniem dziadkowei zapewiają dziecku poczucie emocjonalnej stabilności w nieporównywalnie większym stopniu niz żłobek.
    Mieszkasz w uk ale nie wierzę że nie znasz/nie pamiętasz realiów pl. Tak tu jest - że nienormalnie - zgadzam się
  • najma78 16.03.14, 15:01
    annubis74 napisała:

    > nie chcę oceniać czyichś wyborów - bo świat nie jest czarno-biały. Dla mnie wyb
    > or między pełnoetatowymi dziadkami a pełnoetatowym żlobekiem jest oczywisty. Co
    > więcej zdecydowana większsość moich koleżanek powiela taki scenariusz. Gdyby n
    > ie te wszystkie babcie - mnóstwo kobiet nie miałoby opcji powrotu do pracy.

    Wiesz to juz kwestia roznych okolicznosci np tego czy dziadkowie wogole wyrazaja chec zajmowania sie wnukami czy maja czas, czy zdrowie im pozwala itd. My dziadkow nie mielismy a nawet gdybysmy mieli to nie bralabym pod uwage ich jako opiekunow caloetatowych bo po pierwsze uwazam ze to rodzice sa od wychowywania wlasnych dzieci a po drugie to dzieci potrzebuja rodzicow dlatego lepiej aby jedno zaplanowalo sobie prace na niepelny etat. Ja nawet teraz kiedy dzieci maja juz 11 i 6.5 pracuje tylko 30h tyg w godzinach kiedy sa a szkole.


    Moi m zdaniem dziadkowei zapewiają dziecku poczucie emocjonalnej stabilności w niep
    > orównywalnie większym stopniu niz żłobek.

    Chyba nie zawsze, jak widac na przykladzie corki aniurszuliuncertain kontakt z dziadkami jest wazny ale to rodzice sa najwazniejsi i jesli jedno jest nieobecne to drugie tym bardziej powinno dac dziecku duzo uwagi aby zapelnic luke.

    > Mieszkasz w uk ale nie wierzę że nie znasz/nie pamiętasz realiów pl. Tak tu jes
    > t - że nienormalnie - zgadzam się

    Ja nie mialam dzieci w pl, rodzice i mlodsza siostra wyjechali do Niemiec i tam zamieszkali (ja z nimi tylko krotko bo juz mialam swoje zycie) siostra dzieci jeszcze nie ma i w rodzinie takze od strony meza dziadkowie sie dziecmi nie zajmowali. Ja po drugim roku studiow wyjechalam do jednego z krajow europy zachodniej i wlasnie pracowalam jako opiekunka do dzieci uczac sie jezyka. W tamtej rodzinie dziadkowie byli z obu stron, juz na emeryturze ale wnukami sie nie zajmowali. Babcie wzielismy do siebie gdy zlamala noge. Poznalam sporo mam (dzieci ktorymi sie zajmowalam chodzily do szkoly) i dziadkowie do opieki angazowani nie byli. Najczesciej matki nie pracowaly albo pracowaly na czesc etatu. Annubis obie dobrze wiemy ze gdy sie dzieci pojawiaja to w zyciu sporo zmieniaja, trzeba wiec miec tego swiadomosc i sie na to przygotowac. Ty przed dzieckiem pracowalas duzo wiecej, ja tez, ale na ogol jest jeszcze partner, ktory pomaga wiec zredukowalam na pare (nascie) lat moj czas pracy. Rozumiem gdy sie jest single mama wtedy wszystko jest trudniejsze.
  • aniaurszula 16.03.14, 17:40
    jakis czas temu byl watek o niepracujacych mamach ktore ''siedza'' w domu i wychowuje dzieci. 99% mam z forum stwierddzilo ze sa leniami, utrzymankami, ze powinny same na siebie pracowac itp. najma twierdzi ze jestem zla matka bo dokonalam takiego wyboru a nie innego. bo przyznalam sie ze dziecko bylo wychowywane przez dziadkow mam pytanie do najmy przez kogo jest wychowywane dziecko ktore w wieku kilku miesiecy trafia do zlobka na kilka godzin, czy pozniej do przedszkola. rodzicow widzi tylko wieczorami. czy te dzieci maja zapewniony kontakt emocjonalny z rodzicami watpie,ja przynajmniej mam swiadomosc czego potrzebuje dziecko i od 4 lat staram sie te potrzeby spelniac. obecnie tez moglabym wrocic do pracy a nawet wg coniektorych jestem pasozytem bo siedze w domu, czasem mysle ze moze bylo by tak lepiej bo dzieci pojechaly by na wakacje ,jezdzily by w nowm samochodzie czy chodzily w butach za kilka stowek. ja nikogo nie oceniam kazdy dokonuje sam co w zyciu najwazniejsze. ja 9 lat temu myslalm ze praca jest najwazniejsza, teraz juz wiem ze dzieci sa najwazniejsze. i jeszcze jedno znam realia w UK i wiem ze tam wrecz korzytsnie jest mniej pracowac, sa odpowiednie wsiadczenia za opieke na dzieci, u nas tego niema nawet zasillek rodzinny nam sie nie nalezy bo wg panstwa jestesmy zabogaci, dostaja tylko co ktorzy praca sobie rak nie pobrudzili lub ida wg ideologii kosciola czym wiecej dzieci tym lepiej.
  • camel_3d 17.03.14, 00:07
    zawsze bylo tak, ze matka wracala do pracy, a dziecmi zamjomwla sie babcia lub babcie...

    oczywiscie byly tez ekstrema typu..matka wraca do pracy i zabiera dziecko ze soba.

    polecam reportaze o np indianach amazonskich.. dzieci sa "wlasnoscia" calej wioski, dzieci wychowuje sie wspolnie.

    w znakomitej wiekszosc siwata model taki obowiazuje do dzis..wiekszosc swiata nei dostaje urlopu wychowawczego..dziecko jest odchowane i kiedy matka wraca do pracy dzeicko zostaje w domu z dziadkami, ciociami..itd..
    urlop wychowawczy do 3-4 roku zycia to wymysl i przywilej niewielkiej czesci swiata.


  • aleksandra1977 17.03.14, 00:23
    Camel, a potrafisz zrozumiec, ze oprocz babc i dziadkow, ktorzy zajmuja sie swoimi wnukami, bo tego naprawde chca, sa i tacy dziadkowie, ktorzy sa aktywni zawodowo, ktorzy chca miec wlasne zycie, bo ich wlasne dzieci sa juz dorosle, ktorzy, nawet jesli sa na emeryturze, to ich swiat nie kreci sie wokol lekarzy, przychodni i narzekania, a przy tym zajmowania sie wnukami?
    Dlaczego, jesli corka, czy syn, ma swoje dziecko, to z automatu oczekuje sie od ich rodzicow, ze zajma sie wnukiem, a jesli tak sie nie dzieje, to od razu taki dziadek z babcia uwazani sa za zlych dziadkow, tych, ktorzy nie kochaja wnukow, a ich postawe komentuje sie slowami "wspolczuje!"?
    Czy naprawde dziadek i babcia musza kojarzyc sie i byc utozsamiani z tymi, ktorym juz nic innego w zyciu do roboty nie zostalo jak tylko wychowac wnuki?
    --
    http://lbym.lilypie.com/5OoAp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/zU1kp1.png
    "Zwei Dinge sollen Kinder von ihren Eltern bekommen: Wurzeln und Flügel." Johann Wolfgang von Goethe
  • camel_3d 17.03.14, 08:47
    wiesz..ja mialem takiego dziadka. (mam).. ktory sie zawodowo i towarzysko uskutecznial, a zajmowanie sie wnukami to tak..no raz na jakis czas..albo wogole najlepiej.. wiesz jaki jest koniec tego? teraz dzwini co 2-3 dni, ze mu sie samotnosc doskwiera, ze wnuczeta go nie odwiedzaja, ze nei ma z kim porozmawiac i nie ma od nikogo pomocy i ze chcialby zebysmy wszyscy blizej mieszkali.... Za to zawodowo niewatpliwie spelniony,bo pracowal do 75 roku zycia z wlasnej woli.
  • aleksandra1977 17.03.14, 10:35
    eraz dzwini co 2-3 dni, ze mu sie samo
    > tnosc doskwiera, ze wnuczeta go nie odwiedzaja, ze nei ma z kim porozmawiac i n
    > ie ma od nikogo pomocy i ze chcialby zebysmy wszyscy blizej mieszkali.... Za t
    > o zawodowo niewatpliwie spelniony,bo pracowal do 75 roku zycia z wlasnej woli.

    fakt, ze dziadkowie wychowuja wnuki, ze na kolejne lata staja sie niemal rodzicami wnukow, nie zagwarantuje tego, ze w rodzinie beda zazyle realcje dziadkowie-wnuki.
    Moi rodzice nie naleza do dziadkow, ktorzy zajmuja sie wnukami, ale nie moge powiedziec, ze nie maja z nimi kontaktu. Moj tata pracuje zawodowo, mama z powodu problemow z kregoslupem, od roku jest na emeryturze, ale jednoczesnie nie jest osoba, ktorej tresc zycia sprowadza sie do siedzienia w bamboszach przed tv. W domu pozostala moja siostra, ktora jest na 4. roku studiow.
    Moje dzieci maja bardzo dobry kontakt z dziadkami, ale zeby tak bylo, to obie strony, tzn. my, jak i moi rodzice musza tego chciec. I wcale nie oczekuje od nich, ze zajma moje i meza miejsce, by zajac sie wychowaniem naszych dzieci. Nie wyobrazam sobie ich w takiej roli i absolutnie nie mam do nich zalu, ze maja swoje zycie, swoj swiat, a wnuki nie sa dla nich obowiazkiem.
    --
    http://lbym.lilypie.com/5OoAp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/zU1kp1.png
    "Zwei Dinge sollen Kinder von ihren Eltern bekommen: Wurzeln und Flügel." Johann Wolfgang von Goethe
  • camel_3d 17.03.14, 10:54
    mnie bardziej chodzi o to, ze dziadkowie powinni pomagac w miare mozliwosci. Moze nie non stop siedziec, ale dzieki temu rodzice mieliby czesciej wychodne, mogliby pozalatwiac rozne sprawe, bez dzeiciakow. Itd...Matki mialyby czas, ezby nawet wyjsc na kawe. To nie musi byc dzien w dzien po 8 godzin. ale fajnie, kiedy sa osiagalni.
    Ja mam babcie i dziadka sasiadow. I chociaz nei sa moja rodzina, zajmuja sie mlodym lepiej niez niejedna babcia czy dziadek. Nie maja swoich wnukow wiec cala swoja milosc przelali na mlodego. jezdzi z nimi na urlop, ubieraja go, prowadza na pianino czy do szkolymuzycznej..kupuja zabawki. Spi tam czasemu nich itd.. terz pracuja zawodowo, ale spedzaja z nim duzo czasu. DObra..przyznaje, ze wiekszosc matek w przedszkolu mi zazdrosci, bo taka sytuacje mam tylko ja smile))) reszta nie ma rodziny w poblizu... Maja nianie np..ale to nie calkiem to samo.



  • aniaurszula 17.03.14, 08:33
    najma a wg ciebie ile pracujacy rodzice spelniaja czasu z dzieckiem, nie wierze ze wiecej niz ja. mam znajomych ktorzy maja dzieci w przedszkolu od 6.30 do 16-17 . wiec tyle ile moja byla z dziadkami, a to ze dziecko chce sie nadal do mnie tulic, potrzebuje mojej bliskosci to chyba nie jest tez nc nadzwyczajnego. ja jej ta bliskosc daje a nie jak co nie ktorzy rodzice uwazaja ze dziecko w wieku kilku lat juz ich nie potrzebuje. wystarczy poobserwowac jak malo wiedza rodzice o wlasnych dzieciach o ich problemach itp. ja sie przyznalam ze moje dziecko bylo wychowywane rowniez przez dziadkow i sie tego nie wypieram, doceniam ich pomoc. mam znajoma ktora bedac w ciazy powiedziala ze dziecka tesciowej nigdy nie zostawi pod opieka i zycie ekspresowo ja uswiadomilo ze jednak tesciowa tez moze byc dobra opiekunka, po macierzynskim wrocila do pracy a dziecko do babci do wieku przedszkolnego.
  • camel_3d 16.03.14, 23:59
    annubis74 napisała:

    > ekstremum - to moim zdaniem pozostawianienie kilkumiesiecznego dziecka w żłobku
    > na wiele godzin.

    a z babcia moze zoastc?


    >Ekstemalna jest sytuacja kiedy kilkumiesieczne dziecko zostaj
    > e z opiekunka czy inną osobą na tak długo, ze zaczyna mu ona się mylić z matką.

    hehehe..nie zartuj... nie masz kompletnie o tym pojecie najwyrazniej.


    > Ekstremum to sytuacja kiedy dziecko zaczyna płakać bo rodzice odbierają je od
    > dziadków/niani lub podczas weekendu ie moze się doczekać żeby móc wrócić do swo
    > ich stałych opiekunów - czyli dziadków lub niani


    nie..dla wielu matek to kompletnie niezrozumiale, ze dzeicko moze byc gdzie indziej szczesliwe, bo uwazaja, ze powinn ryczec jak najete kiedy tyko matka z pola widzenia zniknie.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniaurszula 17.03.14, 08:24
    camel nikt nigdy nikomu nie dogodzi, osobiscie nie wyobrazam sobie swojego dziecka zostawianego na kilka godzin w zlobku, ja mialam chetnych swoich rodzicow do pomocy wiec dlaczego mialam nie skorzystac i nie wrocic do pracy.
  • camel_3d 17.03.14, 08:43
    ale ja pisze o matkach, ktore nie maja nikogo do pomocy i musz non stop same siedziec. do tego jeszcze wszytsko same ogarnac, a ojciec przychodzi pozno wieczorem i tez nei ma sily na dzeicko.




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniaurszula 17.03.14, 13:57
    mam kuzynke ktora jest zdana tylko na siebie maz wiecznie w pracy a ona od kilku lat z dziecmi, owszem moze liczyc na pomoc mamy ale widac ze ma dosc takiego zycia. ja wracajac do pracy gdy starsza miala rok bylam szczesliwa ze w koncu wyjde z domu, bede miala powod aby isc na czas do fryzjera, ze potrzebuje cos ekstra nie tylko dresy czy leginsy. wiedzialam ze dziecko jest pod dobra opieka a ja moglam odpoczac od pieluch, obiadkow itp. obecna sytuacja siedzenia w domu mi nie odpowiada ale jak mus to mus, dziecko potrzebuje innej opieki ale przy zyciu trzyma mnie mysl ze jeszcze troche i wroce do pracy
  • aniaurszula 15.03.14, 07:54
    a gdzie ja napisalam ze corka byla pozbawiona rodzicow, jesli juz to taty . ja pracowalam na zmiany wiec bylam w domu z dzieckiem proporcjonalnie tyle ile wiekszosc rodzicow pracujacych.
  • najma78 15.03.14, 20:09
    starsza corka gdy skonczyla rok byla wychowywana przez dziakow, to babcia gotowala obiadki, dziadek chodzil na spacery. tatus wiecznie poza domem w wiekszosci zagranica , ja calodniowe dyzury nawet w swieta. i niestety braki emocjonalne ma obecnie 9 lat i potrzebuje duzo uwagi gdy jej rowiesnicy

    cos dziwne te proporcje byly uncertain
    Sama napisalas kto wychowywal twoje dziecko gdy skonczylo rok.
    aniaurszula napisała:

    > a gdzie ja napisalam ze corka byla pozbawiona rodzicow, jesli juz to taty . ja
    > pracowalam na zmiany wiec bylam w domu z dzieckiem proporcjonalnie tyle ile wi
    > ekszosc rodzicow pracujacych.

  • camel_3d 14.03.14, 20:40
    no ale mlodsza jjuz ma stasrza siostre, ktora sie z nia pobawi, przyniesie rozne bakterie ze szkoly..itd. Nie jest skazana tylko na mate non stop. Pewnie przyjda tez kolezanki starszej corki. Wiadomo, ze za bardzo sie z nimi nie pobawi, ale jakas tam komunikacja bedzie.

    Jak pisalem wczesniej... u nas w grupie...teraz juz 5-6 latki... nie bylo ani jednego dziecka, ktore poszlo do rzedszkola bo rodzice nie mieli wyjscia... Mieli, mogi sobie zostac do 4 roku na wychowawczym (wiekszosc)... bo mazonek zarobilby na pewno wystarczajaco..ale po co.. Dzieci zadbane, najedzone, wybawione... Nie pamietam, zeby mlody kiedokowiek byl nezadowolony. Duzo zalezy od zlobka i od opiekunek. U nas jednak byly 2 opiekunkki na 14 dzieci....
  • aniasa1 14.03.14, 22:21
    bo mazonek zarobi
    > lby na pewno wystarczajaco..ale po co.. Dzieci zadbane, najedzone, wybawione...

    No i to wlasnie moj drogi jest postkomunistyczne myslenie. Traktowanie dzieci jak przedmioty. Jak wypchane lalki ktore nalezy tylko nakarmic, przebrac, odhaczyc zaprogramowane zajecia. A ich inywidualne potrzeby? A wiez emocjonalna z rodzicem? A upodobania odnosnie pokarmow, rodzaju zajec, nastroju? A okazanie milosci? ciepla? przytulenia? A chocby zwykle utulenie kiedy kolano rozbite?
    Maja to wszystko bedac w zlobku? Nie. Twoj syn nie narzekal bo nie znal niczego innego? Wychowujesz go na zolnierza, Ok masz prawo. Ale nie pitol ze to najlepsze co moze sie dziecku przytrafic.
  • aniaurszula 15.03.14, 08:04
    niestety rodzice nie zauwazaja ze dzieci barziej potrzebuja uczuc niz nowych modnych zabawek. maz wracajac po 2 tyg tez zawsze co dzieciom przywozil, obecnie nie bo zrozumial ze on jest dla nich wazniejszy niz zabawki. gdy wchodzi do domu od razu sa przy nim nawet zjesc nie moze spokojnie a prezenty ktore kupowal ladowaly w kacie
  • camel_3d 16.03.14, 21:57
    > No i to wlasnie moj drogi jest postkomunistyczne myslenie. Traktowanie dzieci j
    > ak przedmioty.


    postkomunistyczne myslenie to masz kochana ty... mysllisz, ze zlobek to przechowalnia dla tych ktorych albo nie stac na to, zeby kisic sie w domu, albo nie maja ochoty sie dla dziecka poswiecic...


    >Jak wypchane lalki ktore nalezy tylko nakarmic, przebrac, odhacz
    > yc zaprogramowane zajecia. A ich inywidualne potrzeby? A wiez emocjonalna z rod
    > zicem? A upodobania odnosnie pokarmow, rodzaju zajec, nastroju? A okazanie milo
    > sci? ciepla? przytulenia? A chocby zwykle utulenie kiedy kolano rozbite?
    > Maja to wszystko bedac w zlobku? Nie. Twoj syn nie narzekal bo nie znal niczego
    > innego? Wychowujesz go na zolnierza, Ok masz prawo. Ale nie pitol ze to najlep
    > sze co moze sie dziecku przytrafic.


    hehhe....wiesz co... jak mowie..masz taki prosty tok myslenia... zlobek= przechowalnia..bo rodzicie sa niedobrzy, a dzeiko na peno tam ucierpi sychicznei i fizycznie... durne takie myslenie jest i w pl chyb atakie myslenie dominuje..bo jednak niewiele osob stac na dobry zlobek..a siedzenei i pierdzenie w stolek nic nie kosztuje....smile)) no oprocz tego, ze facet musi tyraz przecz 3 lata 2 razy wiecej bo mamusie chca sie w dom pobawic smile)) ale z urlopiku, wakacji ubranek, zabawek zreszygnowac nie chca..




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 16.03.14, 23:03
    > hehhe....wiesz co... jak mowie..masz taki prosty tok myslenia... zlobek= przech
    > owalnia..bo rodzicie sa niedobrzy, a dzeiko na peno tam ucierpi sychicznei i fi
    > zycznie... durne takie myslenie jest i w pl chyb atakie myslenie dominuje.

    nie wiem dlaczego zgrywasz rodowitego szwabskiego mieszkanca. Naprawde zapomniales jak wyglada zycie w PL?


    .bo j
    > ednak niewiele osob stac na dobry zlobek..a siedzenei i pierdzenie w stolek nic
    > nie kosztuje....:
    mnie stac, nawet najzajebistszy! A i tak w zyciu bym do tej zlotej klatki dziecka nie poslala.

    no oprocz tego, ze facet musi tyraz przecz 3 lata 2 raz
    > y wiecej bo mamusie chca sie w dom pobawic smile)) ale z urlopiku, wakacji ubrane
    > k, zabawek zreszygnowac nie chca..
    Masz chyba problem z kobietami. Postrezgasz je jako darmozjazy wykorzystujace tych biednych mezczyzn. I pomimo tego ze ten problem mnie nie dotyczy (wrocilam do pracy jak mlody mial rok, a maz pracowal w normalnym wymiarze godzin) powiem Ci jedno: wez sobie posiedz chocby roczek w domku z malutkim dzieckiem, ugotuj zapracowanemu mezusiowi pyszny obiadek, zrob zakupki, wysprzataj chatke, zalatw wszystkie wizytki u lekarzy, sprawy na poczcie itd, itp. a pozniej stan przed lustrem i odpowiedz sobie na pytanie: czy jestem zrelaksowany i wypoczety po calym dniu?
    Mam tylko cicha nadzieje ze wlasnemu synowi tych glupot nie wkladasz do glowy bo tez kiedys bedzie samotnym czlowiekiem....
  • camel_3d 16.03.14, 23:33

    > nie wiem dlaczego zgrywasz rodowitego szwabskiego mieszkanca. Naprawde zapomnia
    > les jak wyglada zycie w PL?

    mieszkam to juz tak dlugo, ze zapomnialem... i dzieki temu nauczylem sie wielu nowych rzeczy.oczywisci moglbym zostac i wmawiac wsytski jaki dumny jestem, ze w Pl mieszkam...



    > mnie stac, nawet najzajebistszy! A i tak w zyciu bym do tej zlotej klatki dziec
    > ka nie poslala.

    najzajebistszy... smile)))))



    > Masz chyba problem z kobietami. Postrezgasz je jako darmozjazy wykorzystujace t
    > ych biednych mezczyzn. I pomimo tego ze ten problem mnie nie dotyczy (wrocilam
    > do pracy jak mlody mial rok, a maz pracowal w normalnym wymiarze godzin) powiem
    > Ci jedno: wez sobie posiedz chocby roczek w domku z malutkim dzieckiem, ugotuj
    > zapracowanemu mezusiowi pyszny obiadek, zrob zakupki, wysprzataj chatke, zalat
    > w wszystkie wizytki u lekarzy, sprawy na poczcie itd, itp. a pozniej stan przed
    > lustrem i odpowiedz sobie na pytaniee,: czy jestem zrelaksowany i wypoczety po c
    > alym dniu?

    dlatgo wcale bym nawet nie ryzykowl z takim rozwiazaniem. jak napiaslem, piewszy rok byl pol na pol z niania. nie widze konecznsc stresowania sie przez cal dzien z malutkim dzieckiem..po to,zeby tyllko pokazac jaki dzeilny jestem. i nikomu tego nie zycze. nie rozumiem jak ktos wogole moze powiedziec, ze cay dzien sie zajmuje dzeickiem, sprzeta, gouje, zalatwa sprawy, opiekuje sie dzeickiem, karmi , bawi sie, przeiere, myje.. i ze jest szczesliwa osoba... mimo tego stresu..bo robi to dla dziecka..ee??? zart?


    > Mam tylko cicha nadzieje ze wlasnemu synowi tych glupot nie wkladasz do glowy b
    > o tez kiedys bedzie samotnym czlowiekiem....



    mam nadzieje, ze bedzie mial normalna rodzine, z zona ktora nie bedzie odstawiala roli matki posiwecajacej sie, zeby tylko pokazac jaka to dobra matka jest.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 17.03.14, 09:59
    > mam nadzieje, ze bedzie mial normalna rodzine, z zona ktora nie bedzie odstawia
    > la roli matki posiwecajacej sie, zeby tylko pokazac jaka to dobra matka jest.

    a jesli ta kobieta bedzie robila to z poczucia milosci, w zgodzie z wlasnym sumieniem i potrzebami, nie dla show ale dlatego ze bedzie to czula i tego pragnela to zaakceptuesz to? Czy wciaz bedzie darmozjadem wykorzystujacym Twojego syna?
    Czy jesli zamiast pomalowania poznokci czy tez pojscia na kawke z kolezanka bedzie wolala zostac w domu, upaciac sie zupka marchewkowa o zgrozo wlasnorecznie ugotowana to dla Ciebie bedzie meczenica czy szczesliwa matka?
  • camel_3d 17.03.14, 11:02
    Ja nie mam watpliwosci, ze matki kochaja swoje dzeici i zrobilyby dl anich wszytsko. Ale jestem tez swiadomy, jakim ogromnym wisilkiem jest dla nich opieka nad dzeickiem, dom na glowie, sprawy do zalatwienia, zakupiy itd... Bez pomocy z zewnatrz..babci, cico, niani.czy nawet klubiku dla dziecka.. to jest ogromne obciazenie psychiczne i fizyczne.


    > Czy jesli zamiast pomalowania poznokci czy tez pojscia na kawke z kolezanka bed
    > zie wolala zostac w domu, upaciac sie zupka marchewkowa o zgrozo wlasnorecznie
    > ugotowana to dla Ciebie bedzie meczenica czy szczesliwa matka?


    matak szczesliwa to matka, ktora nie jest zestresowana opieka nad dzieckiem. Mysle, ze niewiele matek jest non stop szczesliwa calodziennym siedzeniem w domu, sprzataniem, karmieniem, praniem, gotowaniem...
    Takie matki sa tylko w reklamach. W rzeczywistosci wiekszosc matek ma tego po dziurki w nosie.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • illegal.alien 19.03.14, 07:56
    Wszystko, co wymienilas, moja córka dostawała w żłobku.
    Bo wybraliśmy dla niej najlepszy zlobek, jaki mozna było.
    I owszem, na krótka metę wracać do pracy nie musiałam, ale w dłuższej perspektywie wiem, ze to zaprocentuje.
    I nie, nie zarabiam tylko na czesne - po pierwsze moja 'odpowiedzialnością' jest POL czesnego, ojciec mojej córki w końcu tez pracuje, wiec niech sie do tego dorzuca. Po drugie nie pracuje 'na waciki' i dla własnej fanaberii, a normalnie dokladam sie do utrzymania domu.
    Zmniejszylam ilośc godzin, ktore przepracowuje tygodniowo, ale nie ze względu na zasiłki, o ktorych ktos powyzej wspomniał, bo te nam sie po prostu nie należą.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • aniasa1 19.03.14, 17:29
    > Wszystko, co wymienilas, moja córka dostawała w żłobku.
    Milosc rodzicielska? poczucie bezpieczenstwa? stabilnosci? Wiez emocjonalna z najwazniejsza osoba na swiecie, itp, itd
    Czyzby w tym zlobku byla 1 pani na 2-3 dzieci?
    Mam wrazenie ze nawet nie wiesz o jakich relacjach tu mowa. Zreszta nie pierwszy raz dajesz wyraz temu czym sa dla ciebie wlasne dzieci.

    > I nie, nie zarabiam tylko na czesne - po pierwsze moja 'odpowiedzialnością' jes
    > t POL czesnego, ojciec mojej córki w końcu tez pracuje,
    to dla mnie tez niezrozumiale. W naszym domu jest 1 kasa. Nie wazne kto ile zarabia, wydatki i przychody planujemy razem. Chyba ze jestescie w separacji.
  • illegal.alien 19.03.14, 17:43
    W żłobku mojej córki jest jedna pani na trójkę dzieci. Codziennie ta sama, z nielicznymi wyjątkami (urlop, choroba). Panie maja duzo cierpliwości, ciepła i sympatii do tych dzieci. Oddaje tam córkę z czystym sumieniem, wcale nie na przechowanie.
    I tak, pieniądze mamy wspólne, ale moj wkład to nie jest sprawa wacikow i zachcianek, a moja praca to nie fanaberia. Ale ja swoją prace lubie, nie chodze do niej za karę i z przymusu, a planując dziecko myslalam o kolejnych kilkunastu/kilkudziesięciu latach. Uważam, ze podjęłam bardzo dobra decyzje zapisujac córkę do żłobka/przedszkola, do ktorego obecnie chodzi i mimo, ze wlasnie jestem na kolejnym macierzynskim, to córka nadal bedzie do niego chodzic (chociaż w mniejszym wymiarze godzin).
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • aniasa1 21.03.14, 14:11
    > W żłobku mojej córki jest jedna pani na trójkę dzieci.

    to bardzo komfortowa sytuacja. Jednak tu w PL rzeczywistosc jest inna. Nawet w prywatnych placowkach nie jest tak rozowo. Rezczywiscie moglas miec miec mniejsze opory biorac to pod uwage. Kazdy robi jak uwaza, ja jednak nadal obstaje przy swoim i swoich odczuciach ze kilkugodzinne pobyty w zlobach nie sa lepsze dla dziecka niz bycie tylko z rodzicami, chocby tylko mama. Dla mnei to najpiekniejsze lata zycia, nie chcialabym ich spedzic w pracy. Ale to tylko moje osobiste zdanie i potrezby, niech kazdy robi jak uwaza i czuje
  • illegal.alien 21.03.14, 14:39
    Nie próbuje Cie przekonać, ze jest lepiej, ale, ze nie jest tak dramatycznie, jak to opisujesz - nawet w Polsce smile (mam brata, ktory posłał synka do żłobka w Polsce i jest bardzo zadowolony).
    Ja akurat wiedzialam, ze potrzebuje iść do pracy (dla siebie) i wybrałam formę opieki, ktora mi (i oczywiscie tacie dziecka) najbardziej pasowała - akurat oboje wolelismy żłobek niz nianie. Teraz znowu jestem gotowa zrobic sobie przerwę od pracy, stad drugi macierzyński wink ale przedszkole/żłobek niewątpliwie ma duzo zalet, dlatego tylko zmniejszamy wymiar godzin, a nie zabieramy córki całkiem. No, ale teraz ma 3 lata, wiec jest zupełnie innym dzieckiem niz jak zaczynała dwa lata temu.

    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • aniaurszula 15.03.14, 08:01
    zgadzam sie starsza corka poszla do przedszkola gdy miala 4 lata, babcia z dziadkiem byli oburzeni, wrecz obrazeni. ale zrozumieli ze to dla dobra dziecka, ze wnuczka musi nauczyc sie zyc w grupie rowiesnikow. fakt w przedszkolu byla tylko od 9-14 bo dluzej nie musiala. mlodsza zapewne tez pojdzie od wrzesnia na te same godziny bo za rok bedzie mial obowiazkowa zerowke 5 latkow, wiec czas na zaakceptowanie zycia w grupie musi miec
  • mamaantonki 14.03.14, 19:29
    Camel a Ty dopuszczasz inny punkt widzenia niż swój własny?
  • camel_3d 14.03.14, 20:43

    > Camel a Ty dopuszczasz inny punkt widzenia niż swój własny?

    oczywiscie, jezeli jest sensowny...i poparty argumentami.

    dla mnei argument: zlobek to miejsce dla dzeici, ktorych rodzice sa beznadziejni, albu musza je oddac..to argument na poziomie pomidora...

    choc..moze w PL to faktycznie tak jest. Matka nie moze sobie pozwolic na siedzenie i pierdzenie w stolek to 3 roku zycia, bo facet nie jest w stanie zarobic na nia i na dziecko..wiec MUSI isc pracowac i czuje si epprzz to fatalna matka...

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • kasiamalpa 16.03.14, 12:55
    camel_3d napisał: Zlobek jesz rewelacyjnym rozwiazaniem, zejeli dziecko jest skazane wylacznie na matke non stop. DLa obojga to nie jest dobre. ...ale jezeli tylko mama i MOZE czasem inne dzeicko... to lepszy jest dobry zlobek, chociaz na kilka godzin.

    sory za podpiecie sie ze swoim problemem w ten watek.
    ale po czesci "problem" mnie wlasnie dotyczy.
    siedze z 1.5 roczniakiem caly czas sama w domu,tj od 7-18.
    rano spacer,piaskownica itp,
    czasami odwiedzi mnie w domu kolezanka ze swoim dzieckiem
    i widze ze synkowi brakuje kontaktow z innymi dziecmi,jak "ozywa" gdy jest to dziecko kolezanki u nas.
    i zastanawiam sie nad daniem go do zlobka tak zeby mial ten kontakt z innymi dziecmi./ale boje sie ze bedzie chorowal/
    i kolejna watpliwosc.
    czy opiekunowie poswieca dziecku czas na wysadzenie,popilnowanie na nocniku?czy pieluszki obowiazuja w zlobku i nocnik odpuszczany jest?
    /synek pokazuje na pieluszke jak chce siku,a kupy to wogole nie zrobi, poki nie usiadzie na nocniku/
    czy wstrzymac sie i dac go dopiero do przedszkola u nas w prywatnym na osiedlu przyjmuja od 2,5 lat
  • camel_3d 16.03.14, 22:45

    > czy opiekunowie poswieca dziecku czas na wysadzenie,popilnowanie na nocniku?

    u nas zadne poltoraroczne nie bylo wysadzane. grupa b
    yla zlozona z dzieci z roznica wieku okolo 8 miesiecy. moj byl najmlodszy. I mlodzsze po prosu zaczynaly nasladowac e starsze... i tyle. nikt nie wysadzal dzieci, same wolaly..wiekszosc kolo 3 roku juz byla gotowa..jedne chlopiec kolo 4.5 dopiero.
    Pieluchy byly zmeiniane max co 2 godziny.

    czy
    > pieluszki obowiazuja w zlobku i nocnik odpuszczany jest?

    u nas byly pieluchy... mysle, ze od zlobka zalezy..ale wiekszosc maluchow w tym wieku nie komunikuje jeszcze sama.


    > czy wstrzymac sie i dac go dopiero do przedszkola u nas w prywatnym na osiedlu
    > przyjmuja od 2,5 lat


    jak wolisz...dowiedz sie jak to jest w tym zlobku. U nas nawet starsze dzeici z pieluszkami w przedskolu chodzily..niektore po prost nie sa gotowe na 3 urodziny..i nikt nie orbil z tego problemu.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • rzodkiewka7 16.03.14, 23:07

    --
    Janek 09.03.12r.U nas niestety choroby ciągną się jedna za drugą uncertain wiedziałam, że będzie chorował, ale nie myślałam że aż tak... Z reguły idziemy taką drogą katar, kaszel suchy, kaszel mokry, gorączka (przeróżna), paskudne kupy, brak apetytu, czerwone gardło, no i jeśli zareaguję w porę to na tym się kończy, jeśli nie to mamy zapalenie oskrzeli niestety.

    Co do nocnikowania to u mnie w państwowym żłobku w grupie drugiej są dzieci już odpieluchowane, najczęściej dziewczynki. I wszystkie dzieci są wysadzane, niezależnie od tego czy rodzice wysadzają czy nie. Mój syn jeszcze nie dorósł do odpieluchowania, ale myślę, że Panie w żłobku pomogą mi o to powalczyć tego lata wink
  • anusia_magda 14.03.14, 11:32
    mal-sia napisała:

    > do żłobka poszły Wasze maluszki i w jakim wieku?Jak sobie radziły dzieci no i W
    > y?PORYCZĘ SIĘ CHYBAsad

    Po pierwsze mam b. wrażliwą córkę, miała iść do żłobka po ukończeniu roczku, ale w sumie dopiero jak miała1,5 roku poszła na jeden dzień i zrezygnowalismy ze żłobka, my i ona b. to przezyliśmy ( ten dzień). Dodam że od roczku do prawie dwóch latek przyjeżdżła do niej babcia, ale już jako dwulatkę posłaliśmy ją do tej samej grupy . Byłam w szoku bo przyjęła się rewelacyjnie, naprawdę o wiele gorzej było jak po żłobku poszła do innego przedszkola w wieku 3l. Była zrozpaczona a do żłobka chodziła chętnię, naprawdę. Posyłałam ją na 6 godzin. W przedszkolu jest 7 godzin. I tez juz od dawna lubi przedszkole. Jedynym minusem są choroby bo duzo choruje, więc w sumie dla niej lepiej byłoby może mieć opiekunkę bo w sumie już duzo sie wychorowała. Natomiast ja wróciłam do pracy jak mała miała rok ( tez na 6 godzin) i w ogóle nie było z tym problemu, potem ze żłobkiem też choc wiem że to nie jest super rozwiązanie. Z tego co widziałam nawet dzieci najdłużej sie adoptujące w końcu polubiły żłobek czy przedszkole.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • mal-sia 14.03.14, 11:51
    JA MAM WYBÓR TO NIE JEST PRZYMUS ZE JA MUSZE POSŁAC GO DO ZŁOBKA....MOGE WRÓCIC DO PRACY A MOGE TEZ ZOSTAC W DOMU .rOZMYSLAM CO ZROBIC TAK ZLE I TAK NIEDOBRZE.Malutki jest towarzyski i wesoły mysle ze sobie poradzi w złobku zreszta z nim pochodze to popbserwuje.złobek jest super.Ale te moje rozterki nie daja mi zyc.Szkoda mi go tak czy siak.pOMYSLAŁAM ZE SIE wAS PORADZE .DZIEKUJE ZA ODPOWIOEDZIsmilesorry za pismo .dzieCKO MI POMAGA HIHIHIHI mOZE WIECEJ SIE WSZYSTKIEGO NAUCZY.jA CZASEM NIE MAM CZASU BAWIC SIE ZMALUTKIM NONB STOP.WIOADOMO
  • anusia_magda 14.03.14, 12:19
    Skoro masz wybór to masz więcej rozwiązań. Ja nie miałam za bardzo wyboru, ale u nas naprawde córce się podobało i dzisia b. miło wspominam ten czas poza chorobami, wiesz jak świetnie wyglądały maluszki na dużej scenie tańcząc na dzień matki smile albo chodzące na sznureczku na spacery. Ale jak bym dzisiaj znów miała wybór to może posłałabym ja od 2,5 roku ? U nas problemem okazała się przede wszystkim zmiana żłobka na przedszkole bo mała przyzwyczaiła się do pań a potem została rzucona w inne środowisko ( niestety żłobek był do 2 lat a potem i tak dzieci zmieniały panie i grupę). Ale jakby mała chodziła z tą sama grupą od poczatku do teraz to nie byłoby takich problemów, natomiast ja nie chciałam posyłac jej do przedszkola w wieku 2 l. w żłobku jednak inaczej sie dziećmi opiekują, trochę mniejsze grupy itp. Patrząc wstecz to bardziej byłam zadowolona ze żłobka niż z przedszkola... Wracając do pracy musisz się liczyć z chorobami i to jest problem bo jak Cię nie ma to potem trudno nadrobić a i chorującego dziecka szkoda. Jesli masz świetny żłobek to może warto spróbować...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • aniasa1 14.03.14, 12:50
    > JA MAM WYBÓR TO NIE JEST PRZYMUS ZE JA MUSZE POSŁAC GO DO ZŁOBKA....MOGE WRÓCIC
    > DO PRACY A MOGE TEZ ZOSTAC W DOMU .rOZMYSLAM CO ZROBIC TAK ZLE I TAK NIEDOBRZE

    to moze posrednim rozwiazaniem bedzie jakis klubik? A moze zlobek ale na kilka godzin? Np 3-4? Tylko jak pisala poprzedniczka pojscie do zloba = choroby. Nawet jesli pojdzie tylko na kilka godzin dziennie.
  • camel_3d 14.03.14, 20:55
    no klubik to chyba tez choroby..moga byc?

    ale mysle, ze 3-4 godziny to super rozwiazanie
  • toya666 14.03.14, 20:27
    To poślij go na krócej. Ja też mam wybór, nie musi chodzić do żłobka, ale już na prawdę bardzo chce. Dlatego wydaje mi się, że świetnym rozwiązaniem będzie żłobek na 4h.

    Piszesz, że nie masz czasu się z nim ciągle bawić. Pewnie, bo obowiązki domowe, bo chwila odpoczynku, bo wizyta u lekarza, bo zakupy... Ale może nadgonisz te sprawy, gdy on będzie w żlobku, a potem się razem pobawicie. Wilk syty i owca cała smile
  • camel_3d 14.03.14, 20:53
    zrob tak jak uwazasz, ze bedzie najlepiej dla ciebie i dla dzeicka...

    w pl pokutuje takie dziwne cos, ze do zlobka dzieci oddaja biedni, ktorzy nie moga siedziec w domu, abo zli rodzice...

    ja bym to uzaleznil od zobka. przede wszyskim okres adaptacyjny. potem chcialbym miec mozliwosc odebrania dziecka kiedy chce.... przyjscie do zloka kiedy chce i sprawdzenia czy wszytsko jest ok... czywiscie tak, zeby dzicko mnie nie widzialo...
    warto popatrec na inne dzieci,jak sie zachowuja..itd...

    najwazniejsze jest zebys nie uwazala sie za la matke, bo zdecydowalas sie nei zlobek..
  • annubis74 15.03.14, 00:24
    > zrob tak jak uwazasz, ze bedzie najlepiej dla ciebie i dla dzeicka...
    >
    > w pl pokutuje takie dziwne cos, ze do zlobka dzieci oddaja biedni, ktorzy nie m
    > oga siedziec w domu, abo zli rodzice...

    przeczytalam calą dyskusje i nikt nie uzył takich argumentów więc chyba są one w twojej głowie
    w moim mieście jest 1 złobek (dla porównania 11 przedszkoli państwowych i kilak prywatnych - w państwowych zawsze dla ilus dzieci miesc brakuje) zwróć uwagę na te proporcje. dostanie się do złobka graniczy z cudem - tak naprawdę albo przywilej samotnej matki albo znajomości.
    niestety w tym wydaniu jakie znam złobek to przechowalnia i rodzice którzy dzieci tam oddają nie maja opcji - babcia, niania lub pooztsanie w domu z dzicekiem - co oczywiscie nie oznacza ze są złymi rodzicami
  • camel_3d 16.03.14, 10:33
    no czyli uzylas argumentu "zlobek przechowalnia" bo rodzice nie maja innego wyjsca...

    tu jest inaczej..nikt nie tratuje zlobka jako przechowalni tylko normalnie. Moze dlatego matki sa mniej zestresowane...
  • aleksandra1977 16.03.14, 11:48
    > tu jest inaczej..nikt nie tratuje zlobka jako przechowalni tylko normalnie. Moz
    > e dlatego matki sa mniej zestresowane...>

    Niemcy i Polska to dwa rozne swiaty pod wzgledem metod wychowania dziecka, pod wzgledem postrzegania macierzynstwa.
    Mieszkajac w Niemczech dostrzeglam taka prawidlowosc, ze matka bardzo szybko wraca do normalnosci, ktora miala przed urodzeniem dziecka, wiec dziecko (czesto noworodek) szybko trafia pod opieke obcych osob - opiekunek - niejednokrotnie cudzoziemek, a matka, albo wraca do pracy, albo po prostu ma czas na siebie.
    Sama zajmowalam sie 6- tygodniowym chlopcem w niemieckiej rodzinie i tu nikt nie rwal wlosow z glowy, ze Polka przejmie role matki na cala dobe, a matka bedzie mogla wyjsc z domu, wyjechac (rowniez na kilka dni), isc do pracy i robic to, co chce, bez uwiazania do dziecka. Tu byla to normalna rzeczywistosc i prawidlowosc.
    W rodzinie niemieckiej, w ktorej spedzilam kilka lat, od samego poczatku niemowle spalo samo w swoim pokoju, matka nie miala zadnych wyrzutow sumienia, ze nie karmi go piersia, ze oddaje je pod moja opieke, a sama moze "lezec i pachniec".
    Zajmowalam sie tym chlopcem do chwili, gdy skonczyl 4 lata. Od 3 r.z. zaczal przedszkole - odbieralam go po 5-6 godzinach, bo w tym czasie, gdy on byl w przedszkolu, ja bylam na uczelni.

    Camel, masz racje, ze w Niemczech zlobek traktowany jest normalnie. Wg mnie wynika to z zupelnie innego podejscia rodzicow do dziecka niz to, ktore mamy w Polsce. Innego, nie znaczy gorszego.
    W Polsce czesto matka marzy o tym, by moc jak najdluzej byc z maluchem, by moc miec bezposredni wplyw na jego rozwoj, by moc widziec pierwszy usmiech, slyszec pierwsze "mama", widziec pierwszy krok... Niestety, rzeczywistosc jest czesto brutalna, bo cale wyobrazenie o spokojnym, szczesliwym macierzynstwie rozumianym wlasnie jako czas dla dziecka i inwestowanie w jego rozwoj poprzez obecnosc matki przy dziecku, musi runac, bo matka musi wrocic do pracy (np. z powodow finansowych, np. z powodu obawy utraty pracy).
    Wydaje mi sie, ze w Polsce nie ma wielu matek, ktore z wlasnej, nieprzymuszonej niczym woli, lekka reka z usmiechem, zostawiaja male dziecko w zlobku, czy z obca osoba, a same ida niezadko na 10-12 godzin do pracy. Niejednokrotnie jest i tak, ze zostawienie dziecka z dziadkami, czy nawet w przedszkolu, dla wielu matek jest trudne i okupione stresem.
    --
    http://lbym.lilypie.com/5OoAp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/zU1kp1.png
    "Zwei Dinge sollen Kinder von ihren Eltern bekommen: Wurzeln und Flügel." Johann Wolfgang von Goethe
  • annubis74 16.03.14, 17:21
    chyba nie przeczytałeś uważnie tego co napisałam. to nie chodzi o to że ja traktuję żłobek jak przechowalnię - tylko ze to de facto jest przechowalnia. podejrzewam ze w niemczech jest podobnie. Jesli oddajesz kilku-kilkunastomiesieczne dziecko do złobka to ono większośc dnia spędza w kojcu lub łóżeczku. opcja wspólnej zabway z dziećmi jest słaba (dzieci w tym wieku - równolatki średnio współpracują). nawet jeśli opiekunek jest kilka to zajmują sie one przewijaniem, ocieraniem buzi i tyłeczków. dzieci na dworze sa na pewno - mniej rzadziej niż jeśli są z mamą/opiekunem w domu
    rozumiem że jesteś samotnym rodzicem? i musisz sobie jakoś radzić. Rozumiem ze starasz się jakoś racjonalizować to że musiałeś oddać dziecko do żlobka. ale nie wmawiaj innym ze to dla jego dobra.
    Opieka nad dzieckiem bywa czasem trudna, czasem obciążająca, czasem stresująca. Ale częściej bywa cudownym, niepowtarzalnym doswiadczeniem rodzicielstwa. Już w którymś wątku próbowałam Ci wyjaśnić że opieka nad wałsnym dzieckiem to nie kara. ale tego chyba się nie da wytłumaczyć - to trzeba poczuć
  • ashraf 16.03.14, 21:20
    Kilkunastomiesięczne dziecko w kojcu??? Nie uwierzę (choć w Polsce mało rzeczy jest w stanie mnie zdziwić)... W żłobku, do którego od jutra będzie chodził mój synek, nie ma takiej opcji - owszem, jest sypialnia, ale dzieci idą spać "na życzenie" lub wg wskazań rodziców, a w ciągu dnia bawią się w grupach w salach - dla najmłodszych jest po prostu dywan, poduchy, materace, niskie sofy i cała masa zabawek! Jak najbardziej bawią się ze sobą (widziałam, zresztą u nas podczas 2 tyg. adaptacyjnych rodzice są z dzieckiem i stopniowo "przekazują" je opiekunkom), wspólnie jedzą posiłki, myją zęby, wychodzą na 2 spacery dziennie (raz do parku i raz na plac zabaw), śpiewają piosenki, słuchają czytanych bajek, malują itd. Na kilkoro dzieci (u mojego synka w grupie jest 8 maluchów) są 4 opiekunki. Menu jest urozmaicone, zdrowe i przygotowywane w uzgodnieniu z rodzicami, podawane w wybranej formie (butelka, łyżeczka, sztućce, BLW itd.), a samo przyjęcie do żłobka poprzedza długi wywiad, w którym szefowa grupy stara się jak najlepiej poznać upodobania dziecka, jego ulubione zabawy, przedmioty, potrawy, stan zdrowia, rozkład dnia, pory spania, lęki i potrzeby, sposób zasypiania (np. na rękach, ze śpiewaniem, po ciemku itd.). Rozumiem, że są miejsca, które można określić jako "przechowalnia", ale nie ma co demonizować i rozciągać tego określenia na wszystkie żłobki. A opieka nad dzieckiem jest wspaniałym doświadczeniem, tylko że niektórzy potrzebują też do szczęścia np. pracy zawodowej czy kontaktu z dorosłymi (nie tylko z mężem wieczorem czy z sąsiadką w sklepie), nie chcą zawieszać kariery na kołku na kilka lat i nie mają stu pomysłów na teatrzyk kukiełkowy, udawanie pieska czy robienie pieczęci z ziemniaka 24 h na dobę. Ja np. zostawiam to po części profesjonalistom (wcześniej zaufana, kochana niania mieszkająca z nami, teraz żłobek), a sama z przyjemnością i energią spędzam czas z dzieckiem po pracy i w weekendy. Przy czym powrót do pracy nie musi oznaczać 10 godzinnej nieobecności - oboje z mężem trochę mniej pracujemy, on poświęca synkowi czas rano, ja popołudniu, w związku z czym niania/żłobek to była i będzie kwestia ok. 5 h dziennie. Synek tylko na tym korzysta - jest rezolutny, wesoły, samodzielny, towarzyski, bawi się (tak, roczne dziecko) chętnie z innymi, szybko dostosowuje się do nowych miejsc i warunków (np. w podróży). Rozumiem i szanuję mamy, które spełniają się w opiece nad dzieckiem na 100% przez kilka lat, ale rodziny i ich potrzeby są różne, każdemu odpowiada co innego smile
  • camel_3d 16.03.14, 22:20
    ashraf napisała:

    > Kilkunastomiesięczne dziecko w kojcu???

    naogadala sie roportazy w tv..to i takie pojecie ma...



    na pewno to wszytsko upiekszasz, zeby zrekompensowac sobie swiadomosc, ze oddajesz dziecko pod opieke innym..a na pewno mu tam tak dobrze nei bedzie jak w domu.. smile)))



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 16.03.14, 22:18
    w Niemczech nie musisz oddawac dzeica z powodow finansowych do zlobka. Jak idziesz na rok macierzynskiego to jest to na tyle wysoka kwota, ze az takiej tragedii nie widac. Kiedy jestes na socalu to panstwo placi pomoc socjalna i tez wystarsza to na dziecko... Tylko bedac na socjalu nie bedzie sie pewnei stac na zlobek.. bo jest to platne.

    Po roku matki wracaja do pracy, glownei dlatego, ze juz nie dostana maciezynskiego, a t juz bylaby duza roznica w statusie finansowym.





    >dzieci na dworze sa na pewno - mniej rzadziej niż jeśl
    > i są z mamą/opiekunem w domu

    raczej nie..u san dzeici byly caly czas na dworzu, bo opiekunki, wprzeciwienstwoe do matek nie musza gotowac..dlatego dzeici wracaly do budynku tylko na jedzenie i drzemke. Wychdozily zima i jesienie na min 3 godziny. Zima jezei temp nie przekraczala -10.



    > rozumiem że jesteś samotnym rodzicem? i musisz sobie jakoś radzić.

    Zartujesz? Ja mam wlasna firme i moge sobie z domu pracowac...nawet wieczorem. Ale ja nei mialem ochoty na siedzenie w domu. Stac by mnie spokojnie byloby na opiekunke, ktora by siedziala z dzieckiem kolo mnie w domu..ale po co?


    > Rozumiem ze
    > starasz się jakoś racjonalizować to że musiałeś oddać dziecko do żlobka. ale ni
    > e wmawiaj innym ze to dla jego dobra.

    nie wymyslaj.. smile dalem bo uwazam, ze lepiej kiedy dziecko jest wsrod innych dzieci, niz sam na sam w domu z rodzicem. Jak ci napisalem wyzej - moglbym sobie opiekunke wziac, ktora by ugotowala obiad, a ja bym poszedl sobie na spacer.
    Matka, ktora sama siedzi w domu, usi pozalatwiac rozne sprawy, ugotowac, posprzatac, przewijac, prac.... wyjsc na spacer z dzeickiem. I ty mi wmowisz, ze taka matka nie jest zestresowana? a i jescze trezba zrobic obiad lub kolacje kiedy maz wroci. Nie zartuj...


    > Opieka nad dzieckiem bywa czasem trudna, czasem obciążająca, czasem stresująca.

    Wogole.... pierwszy rok do poludnia zajmowalem sie dzieciem ja, a potem od 12 do 16 opiekunka, zebym ja sie odstresowal. Wlasnei dlatego TY uwazasz, ze oieka jest trudna, obcazajaca i stresujac..a ja mam inne zdanie. Rano bylo sniadanko..optem spacer do 12 z karmieniem po drodze. Potem przychodzila opiekunka i zajowala sie kolejne 4 godziny.
    Potem ja od 16 do 19 . potem mlody szedl spac. i bylo super.
    Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnei nie bylo NIC stesujacego, meczoacego i obciazajacego.

    > Ale częściej bywa cudownym, niepowtarzalnym doswiadczeniem rodzicielstwa. Już
    > w którymś wątku próbowałam Ci wyjaśnić że opieka nad wałsnym dzieckiem to nie k
    > ara. ale tego chyba się nie da wytłumaczyć - to trzeba poczuć


    ta..czytam jak niektore matki pisze, ze juz nerwow nie maja, bo dziecko ryczy, ruca sie, panikuje, ma fazy nie chce jesc, robi sceny... fakt to moze i warto poczuc. Skoro nietore soby cza frajde przy tym.

    A ja ci napisze jeszcze raz. Skoro uwazasz, ze normlane jest siedzenei matki z dzieckiem sam na sam w domu to sie mylisz..a wiesz czemu? Bo ludzie sa zwerzetami stadynimi. Nigdy matki nie musialy sie same opiekowac potomstwem, zawsze byla obok rodzina do pomocy. Teraz niestety sa tkie czasy, ze rodziny jest rozproszona po calym kraju lub swiecie i wiele matek musi byc sam na sam..wmawiajac soie, ze to dla dobra dziecka.. bzdra jakich malo..

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 16.03.14, 23:26
    > Po roku matki wracaja do pracy, glownei dlatego, ze juz nie dostana maciezynski
    > ego, a t juz bylaby duza roznica w statusie finansowym.

    Czyli jednak wzgledy finansowe. Sam sie podkladasz.

    Wychdozily zima i jesienie na min 3 godziny. Zima jezei temp ni
    > e przekraczala -10.

    Zaskocze CIE!. Zarowno ja jak i moje kolezanki bylysmy o wiele dluzej na dworzu. Latem praktycznie non-stop!. Nie musialam gotowac, zapomiales dlaczego? BO KARMILAM PIERSIA. Wiec przedstawiasz kiepskie argumenty. Ja zdecydowanie szybciej wychodzilam na dwor majac do ubrania tylko siebie i 1 dziecko niz te twoje opiekunki, zdaje sie 2 na 14 dzieci? TAK? Poza tym zawsze=bardzo czesto kiedy syn zasnal w spacerowce to tam spal 2-3 godziny a nie kisil w zlobku.

    > Ale ja nei mialem ochoty na siedzenie w domu. Stac by mnie spokojnie byloby na
    > opiekunke, ktora by siedziala z dzieckiem kolo mnie w domu..ale po co?
    Wybacz ale chyba musze powiedziec Ci to wprost: nie jestes matka, kobieta. NIgdy tego nie pojmiesz.

    > Matka, ktora sama siedzi w domu, usi pozalatwiac rozne sprawy, ugotowac, posprz
    > atac, przewijac, prac.... wyjsc na spacer z dzeickiem. I ty mi wmowisz, ze taka
    > matka nie jest zestresowana? a i jescze trezba zrobic obiad lub kolacje kiedy
    > maz wroci. Nie zartuj...
    Syn zasypial ok 19 mielismy dostatecznie duzo czasu na wspolna kolacje, przygotowana razem, na podejmowanie gosci, na czytanie ksiazki, na silownie itp. Grunt to sie dobrze
    zorganizowac.

    Nigdy matki nie musialy sie same opiekowac potomstwem, zawsze by
    > la obok rodzina do pomocy.
    ale o czym ty piszesz? Jaka rodzina? W ktorej epoce? gdzie?
  • camel_3d 16.03.14, 23:44
    aniasa1 napisała:

    > > Po roku matki wracaja do pracy, glownei dlatego, ze juz nie dostana macie
    > zynski
    > > ego, a t juz bylaby duza roznica w statusie finansowym.
    >
    > Czyli jednak wzgledy finansowe. Sam sie podkladasz.


    no tylko nie takie o jakich ty myslisz. to nie byloaby roznca, czy maja za co upic dla dzeicka ubranka czy nie..tylko czy poleca na urlop 3 razy w roku czy rok.





    > Zaskocze CIE!. Zarowno ja jak i moje kolezanki bylysmy o wiele dluzej na dworzu
    > . Latem praktycznie non-stop!. Nie musialam gotowac, zapomiales dlaczego? BO KA
    > RMILAM PIERSIA.

    no tak...moje w wieku 10 miesiecy juz mleka wogole nie pilo. wiecpewnie datego.
    No ty tak..ale wiele innych matek nie...


    > Wiec przedstawiasz kiepskie argumenty. Ja zdecydowanie szybciej
    > wychodzilam na dwor majac do ubrania tylko siebie i 1 dziecko niz te twoje opi
    > ekunki, zdaje sie 2 na 14 dzieci? TAK?

    poczyta forum o niemowlakach..zobaczysz jak matki sie skarza..bo maja sprzatanie, zmywanie, pranie..i te spacerki to takie tylko na godzinke.

    > Poza tym zawsze=bardzo czesto kiedy syn
    > zasnal w spacerowce to tam spal 2-3 godziny a nie kisil w zlobku.

    w zlobku dzieci aktywnie biegaly przez 3 godziny..nie musial w spacerwokach siedziec...

    szczerze oeiwc jakos nie widze kobiety ziima, karmiacej piersia dziecko na dworzu..ale moez sie myle..





    > Syn zasypial ok 19 mielismy dostatecznie duzo czasu na wspolna kolacje, przygot
    > owana razem, na podejmowanie gosci, na czytanie ksiazki, na silownie itp. Grunt
    > to sie dobrze
    > zorganizowac.


    problem w tm, ze wiee matek nie potrafi sie az tak zoraganizowa, uspic dzeicka o 19 i maz przychodzi z pracy zmeczony i nei ma ochoty na pomoc..lub sily. o podejmowanieu gosci ie wspominajac.


    > ale o czym ty piszesz? Jaka rodzina? W ktorej epoce? gdzie?

    w kazdej epoce rodziny byly w okolicy lub w tych samych domach. matki nigdy nie byly pozostawione samym sobie tak jak to ma miejsce teraz.

    a napisze ci wiecej... nawet retaz w zasadzie wiekszsc swiata tak zyje.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • annubis74 17.03.14, 22:13
    nie wiem z jakich powodów oddają matki w nieczech dzieci do złobka. Polsce - zazwyczaj dlatego ze muszą/chcą wrócić do pracy i nie mają żadnej innej opcji. Znam zaledwie kilka mam które oddały dziecko do lokalnego złobka i zawsze powód był taki sam.
    Jak też wróciłam do pracy po urodzeniu córki - wróciłam bo nie ukrywam ze nawet praca w niepełnym wymiarze była mi potrzebna do zachowania zdrowia psychicznego - ale zdecydowałam sie pracować mniej. Bo urodzenie dziecka coś zmienia - a niektózry tu próbują udawać ze nie.
    Opowieści o tym jak wspaniałą szansą edukacyjną i rozwojową jest złobek mozna miedzy bajki włożyć. Znane mi matki które dziecko do złobka oddały przynajmniej szczerze przyznaja ze chodziło o koniecznośc zorganizowania opieki nad dzieckiem a nie o fun, świetna zabawę i tym podobne bzdety.
    Niestety Camel - mam głębokie przekonanie ze mało wiesz o psychologii rozwojowej więc pewnie będziesz sie trzymał wersji jak to wspaniałym wynalazkiem jest złobek.
    Ja dużo czasu poświecałam i nadal poswiecam córce. Oczywiście były momenty kiedy miałąm dość. Ale rzadko. Chodziłyśmy na spacery, obserwowałyśmy przyrodę, budowałyśmy z klocków, lepiłyśmy, robiłyśmy teatrzyk, malowałyśmy, hodowałyśmy kryształy i wiele wiele innych. odkryłam w sobie mega kreatywność, pokłady cierpliwości. Obiad też ugotowałam, poza tym pracowałam w domu i poza domem. Można - wierz mi można.
    Pod warunkiem że nie traktuje się czasu spedzonego z własnym dzieckiem jako dopust boży, nieszczęście i jarzmo
    wtedy rzeczywiście lepiej oddać do złobka
  • illegal.alien 19.03.14, 08:04
    A ja podejrzewam, ze w Niemczech jest wlasnie zupełnie inaczej niz w Twojej głowie - ba! Ja wiem, ze i w Polsce moze byc duzo lepiej, bo znam takie żłobki, gdzie dzieci są naprawde super zaopiekowane i szczęśliwe.
    Jezeli ty masz taka wizje żłobkow, to nic dziwnego, ze uważasz je za zło, tylko ta wizja ma kiepskie pokrycie w rzeczywistości.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • camel_3d 14.03.14, 20:47
    u nas wszytskie dzieci ktore mialy rok lub ciut mniej przyjelly zlobek bez lez i tragedii...byl okres adaptacyjny.. za to te starsze 15-18 miesiecy plakaly... moze nie zawdziy godzinymi..bo okres adap. trwal 2 tygodnie i polegal na tym ze od poczatku 2 dni dziecko bylo po godzine z rodzicem i opiekunka sam na sam... potem po 2 dniach rodzic mial wyjsc na 15 minut...potem na 40..po tygodniu dzieci musialy zjesc same, w zensie bez rodzicow, obiad...a potem byla drzemk. po 2 tygodniach zadne nie plakalo... ale adaptacja byla przemyslana...
  • mama.gucia 14.03.14, 12:57
    Mial rok i dwa miesiace. W zlobku byl dlugo, bo od 7.30 - 18. Na poczatku plakal ale panie braly go na rece i zajmowaly czyms innym. Pozniej sie przyzwyczail. W zlobku bylo malo dzieci i bardzo dobra opieka. Niestety czesto chorowal i praktycznie byl tydzien w zlobku, a 3 tygodnie w domu. Trudno bylo trafic na moment calkowitego wyzdrowienia i pojsc z dzieckiem na szczepienie. Poza tym kazda dluzsza nieobecnosc wiazala sie z placzem w zlobku. Wiekszosc dzieci znajomych chodzilo do zlobka, dlatego wowczas sadzilam, ze tak ma byc, ze to norma. Teraz mam wiecej watpliwosci zwiazanych z posylaniem dziecka w takim wieku do zlobka, badz nawet zatrudnianiem opiekunki. Przed ukonczeniem 3 lat zaczal uczeszczac do przedszkola. Bardzo lagodnie przeszedl ta zmiane.
  • mal-sia 14.03.14, 17:17
    to moze poczekac jeszcze pół roku?ale jak patrze na maluszka mojego to on az się rwie do dzieci...
  • najma78 14.03.14, 19:14
    Kazde z moich dzieci poszlo do przedszkola w wieku 10 m-cy. W wieku 4 lat zaczynaly szkole.
  • camel_3d 14.03.14, 20:57
    to na pewno jestes zla matka lub biedna i musialas isc do pracy wink))





    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 17.03.14, 11:05
    > to na pewno jestes zla matka lub biedna i musialas isc do pracy wink))
    >
    >
    alez skad! Ona jest w jukieju i nie ma tam nic do gadania = nie miala wyboru a koniecznosc
  • illegal.alien 19.03.14, 08:17
    He? Nie wiem czy wiesz, ale w UK nie ma obowiązku oddawania dziecka do żłobka - są rożne formy opieki.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • mama.gucia 14.03.14, 22:23
    Kolezanka ma corke, ktora chodzi do zlobka od czasu gdy skonczyla roczek. Dziecko nie chorowalo, zaszczepila jakas szczepionka uodparniajaca. Mala sie ladnie zaadaptowala i bywala w zlobku nawet do 19. Niestety nie miala innego wyjscia ani wsparcia ze strony ex meza.

    Skoro w ogole bierzesz pod uwage poslanie do zlobka to zakladam, ze masz jakis powod (wracasz do pracy). Nawet jesli dziecko ciagnie do dzieci to nie znaczy, ze nie bedzie w zlobku tesknic za Toba. Mysle, ze o ile sa takie mozliwosci mozna poslac dziecko do zlobka na kilka godzin (tzn krotko a nie tak jak ja). Moim zdaniem moj syn byl w zlobku za dlugo. Teraz mam mozliwosc i odbieram go z przedszkola o 15.
  • camel_3d 16.03.14, 22:48
    mysle, ze do 19 to faktycznie sytuacja ekstremalna...
    dla wielu na 3-4 godziny to by bylo rewelacyjne rozwiazanie.

    ja tez teraz odberam mlodego z przedszkola czasem kolo 12-13 i idziemy do kina, muzeum, teatru...do parku na rower idt.

    zrszta w zlobku tez odbieralem go najczesciej kolo 1..ale czesto tez wczesniej..szczegolnie wiosna i latem.
  • annubis74 15.03.14, 21:26
    no to puść go do złobka - ale na kilka godzin dziennie a nie na 8 - w czym problem
  • rzodkiewka7 14.03.14, 21:16
    miał 18 miesięcy czyli pół roku temu i powiem Ci że naprawdę jest bardzo ok, chodzi tam na 5-6 godzin. Wiele się nauczył, bardziej samodzielny się robi, sam je, jak śpiewam żłobkowe piosenki to "tańczy" i pokazuje to co inne dzieci. Myślałam, że będzie dramat że nauczy się wszystkiego co najgorsze, wizję miałam odparzonej non stop pupy (ma problematyczną skórę w tym miejscu), ale tak nie było.
    Problem właściwie jest jeden, choroby. Choruje siedzi w domu tydzień, czasem dwa, jak mam go z kim zostawić, idzie do żłobka na 4-5 dni i znowu jest chory sad już trzeci miesiąc to trwa i końca nie widać sad No i po długiej nieobecności wracamy do żłobka ze strachem, tzn ja idę ze strachem bo nigdy nie wiem czy wejdzie do sali bez problemu, czy jednak nie będzie chciał mnie puścić sad Podobno taki jest pierwszy rok i 8-10 infekcji rocznie to norma sad wszyscy pocieszają nas że wychoruje się i będzie spokój... mamy taką nadzieję.
    --
    Janek 09.03.12r.
  • magdalenca78 14.03.14, 21:25
    A....dokładnie, zapomniałam o chorobach napisać wink
    Pierwszy rok żłobkowania - masakra. Wcześniej, przed pójściem do żłobka nie chorował ani razu - poza trzydniówką; nie miał żadnych katarów, zapalenia oskrzeli itd. Dziecko było - wydawalo mi się - zahartowane, codziennie w każdą pogodę wyprowadzane na dwór, karmione piersią itd.
    Poszło do żłobka - po tygodniu zapalenie krtani. A potem to już lawinowo wink Co chwila glut i kaszel. Na szczęście ominęły nas atrakcje pt zapalenie oskrzeli, płuc czy uszu. Tylko te nieszczęsne katary i kaszel.
    Drugi rok żłobka był dużo lepszy; jak chorował - przechodził infekcję bardzo lekko.
    Gdy poszedl do przedszkola - nie chorował już wcale, był nawet moment, że w grudniu rozłożyło całą 15-os. grupę i on został sam smile więc przez tydzień chodził do grupy równoległej i był tym faktem zachwycony smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3wn15wot8it6d.png
  • camel_3d 16.03.14, 22:52
    u nas kompletnie bez chorob se obylo.
    w pierszym roku opuscil moze 6 dni zlobka z powodu choroby.
    potem w przedszkolu tak samo... ogolnei bardzo zdrowy.
    tzn u nas z katarem dzeici normalnie do zlobka chodzily. tylko to nie bylo przeziebienie a nowe bakterie, prawie jak alergie...

    prze zlobkiem na 2 razy zapalenie oskrzeli ...
  • magdalenca78 14.03.14, 21:19
    Wszystko zależy od wrażliwości dziecka i jego otwarcia na inne niż rodzice osoby.
    Mój syn najpierw był z nianią (po zakonczeniu mojego macierzyńskiego, czyli mw od 6 m-ca), a gdy skończył 13 m-cy poszedł do państwowego żłobka. Z nianią od pierwszego dnia nie było problemu. Ze żłobkiem było dużo gorzej, ale prawdopodobnie dlatego, że nie było tam okresu adaptacyjnego, polegającego na tym, żeby przyjść z mamą, obejrzeć wszystko z mamą, zostać chwilę i się pobawić i stopniowo wydłużać pobyt, a mamę usuwać na dalszy plan. Tylko od razu skok na glęboką wodę - trzeba było przekazać dziecko opiekunce, wyjść i wrócić po umówionym czasie (np 2 godziny). Taka "adapatacja" trwała ok. tygodnia, potem już zostawał od ok. 7,15 do 16,15. Pierwszy m-c był trudny, potem przywykł i polubił żłobek.
    Dużo się w żłobku nauczył (samodzielne jedzenie itd).
    Gdy szedł do przedszkola - nie było już żadnego problemu, ani razu nawet nei kwęknął wink Z resztą do tej pory (drugi rok) chodzi bardzo chętnie i naprawdę nie było w tym czasie ani jednego dnia, kiedy iść by nie chciał.
    Problem z odnalezieniem się w przedszkolu miały dzieci, które do 3 r.ż były trzymane w domu z mamą/babcią/nianią i przedszkole to był dla nich szok. Dodam, że przedszkole prywatne, ciocie fantastyczne, przemiłe, uśmiechnięte, samo miejsce kolorowe i przyjazne. Była organizowana adaptacja, w której moje dziecko nie uczestniczyło, bo w tym czasie chodził jeszcze do żłobka i nie chciałam mu "mieszać w głowie".
    Dla mojego małego przejście ze żłobka do przedszkola to był zwrot niemalże o 180 stopni...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/zem3wn15wot8it6d.png
  • blogbydozza 14.03.14, 23:57
    Mój synek nie chodził do żłobka, tylko od razu do przedszkola. Miał 2,5 lat. Płacz był codziennie, bo dziecko nie rozumie, że oddajesz je tylko na chwilkę. Ale jedyna rada - wejdź, oddaj dziecko w dobre ręce i wyjdź bez oglądania się. Będzie trudno, ale dasz radę smile
    --
    zapraszam na mój blog

    mojedziecko-mojsyn.blogspot.com
  • angelkochanie 15.03.14, 07:58
    Zgadzam sie w 100% z Aniasa.
    Camel- niemcy sa wygodni, i co 2 matke przerasta bycie rodzicem na pelen etat, oddaja dzieci dla wladnej wygody na 8 godzin do zlobka!!!!
    Oczywiscie jest latwiej isc na 8 godz do pracy, odebrac dziecko, zrobic kolacje i polozyc je spac.
    I nikt mi nie powie ze paro miesieczny maluch, czy roczny szkrab jest szczesliwy , ze widzi mame 2 czy 3 gdziny dziennie.
    --
    Pozdrawiam smile
  • camel_3d 16.03.14, 23:55
    angelkochanie napisała:

    > Zgadzam sie w 100% z Aniasa.
    > Camel- niemcy sa wygodni, i co 2 matke przerasta bycie rodzicem na pelen etat,
    > oddaja dzieci dla wladnej wygody na 8 godzin do zlobka!!!!

    Tak samo jest w PL... tyko roznica jest taka, ze tu nikt nie mowi, ze oddanie dzeicka to rozwiazanei dla leniwych matek lub biednych. w Pl pokutuje takie przeswiadczenie istad ta niechec. matki w pl nie sa wcae bardziej odporne..

    roznica jest tak, ze odbierajac dzeicko ze zlobka cieszys sie nim, bo nie jestes ze stresowana...
    wieszsc matek siedzac caly dzein w dziecmiem w dmou marzy tylko o tym, zeby ktos sie zajal dzeickiem przz chwile, marzy zeby maz wkoncu wrocil i zajac sie dzeickiem, zeby dziecko poszlo spac i zeby mialy czas dla sebie.. i nie wmowisz mi ze jest inaczej i ze przecietna matka wyglada jak matka z reklamy od rana do wieczora usmiechnieta...
    po prstu wiekszosc matek si enie przyzna, ze czasme ma dosc.


    > I nikt mi nie powie ze paro miesieczny maluch, czy roczny szkrab jest szczesliw
    > y , ze widzi mame 2 czy 3 gdziny dziennie.

    a myslisz, ze jemu robi wieka roznice czy opiekuje sie niem mama, babcia, ciocia czy opiekunka ktora bardzo lubi?


    moje bylo bardzo zadowolone kiedy rano wchodzilo do swojej salki i byly juz tam inne dzieci. Czesto odbierane wcale nei chcialo wyjsc. zreszt tak jest do tej pory. ma 5.5 i czesto nie ma ochoty wychodzic z przedszkola, bo swietnei sie tam bawi.




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • aniasa1 17.03.14, 11:12
    > a myslisz, ze jemu robi wieka roznice czy opiekuje sie niem mama, babcia, cioci
    > a czy opiekunka ktora bardzo lubi?

    Camel a ty przeczytales choc jedna pozycje o wychowaniu dzieci? Ty wiesz jak to dziala? Jakie etapy przechodza dzieci?
    Nie sadze. Patrz zacofana ta polska a jednak ludzie bardziej swiadomi.
    Wez dopusc do siebie ze przecietnie dziecko przez okolo pierwszy rok zycia postrezgaja swiat przez pryzmat matki. Ze bardzo wazne jest zeby bylo wtedy z matka, nie ciotka, nie bacia ale wlasnie matka. Moglabym Ci tu caly poemat napisac ale nie chce mi sie. widze ze nie masz bladego pojecia na temat rozwoju dzieci. Idziesz na zywiol. Twoja sprawa.
  • camel_3d 17.03.14, 21:05
    alez oczywiscie ze jest to 100% zacfoanie i niewiedza, jezeli ktos uwaza, ze dla dzeicka i matki jest zdowe kiedy sa sam na sam przez kilka lat... (bez pomocy nikogo innego) tzn moze niektorym matko to odpowiada..ale normalna osoba potrzeje czasu dla siebie i choc chwili wytchnienia.


    Jak napisalem wyzej..w historii ludzkosci w zasazdie nie byo okresow kiedy kobieta byla tak zdana na siebie jak teraz. Zreszta poza "nowoczesnymi" krajami, takie modele nie wystepuja.
  • annubis74 17.03.14, 22:21
    niestety zgadzam sie Camel - niewiele wiesz o rozwoju dzieci. Maluch na etapie kilkumiesiecy naprawdę nie potrzebuje aż takich atrakcji, emocji fajerwerków
    smutne jest to, ze prawie w każdym wpissie piszesz jak strasznie stresujaca jest opieka nad dzieckiem. oczywiście jesli matka nie ma zadnego wsparcia ze strony partnera/rodziny czy innej i jest skazana na 24h tylko z dzieckiem to stres jest pewnie duży. ale w sytuacji normalnej - jeśli matka ma czas także dla siebie, moze choćby na krótko zostawić dziecko pod czyjąć opieką - to dramatu nie ma
    myślę ze w dużo gorszej sytuacji jest samoptna matka skazana tylko na opiekę złobka,
  • illegal.alien 19.03.14, 08:22
    Łatwiej jest godzić prace z opieka nad dzieckiem niz zajmować sie tylko dzieckiem???
    Haha, dobry żart!
    Naprawde, przerabialiśmy w moim zwiazku rożne układy i układ, gdzie dwoje rodzicow pracuje jest najtrudniejszy.
    Tydzien temu zaczelam urlop macierzyński, drugie dziecko sie jeszcze nie urodziło, wiec jestem w mocno zaawansowanej ciazy i mam na stanie trzylatke - to są WAKACJE. W porównaniu z praca i opieka nad dzieckiem pierwszy urlop macierzyński to rownież były wakacje - ktos, kto uwaza, ze praca + dziecko (w żłobku/przedszkolu) jest łatwiejsze niz samo dziecko chyba nigdy w takiej sytuacji nie był.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • camel_3d 16.03.14, 23:47
    > Al
    > e jedyna rada - wejdź, oddaj dziecko w dobre ręce i wyjdź bez oglądania się. Bę
    > dzie trudno, ale dasz radę smile

    fatalna ta rada.....
    rada jest, zeby dziecko przeszlo okres adaptacyjny...i na pewno bym nie oddal dzeicka do zlobka w tyi sposob.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • angelkochanie 17.03.14, 14:06
    Powiem tylko tyle .... Ah ci faceci big_grin
    --
    Pozdrawiam smile
  • mamatomika 17.03.14, 20:18
    angelkochanie napisała:

    > Powiem tylko tyle .... Ah ci faceci big_grin


    Nie obrazaj facetow smile napisz lepiej ah ten camel...

    Ten facet co chwile jakies bzdury wypisuje i jeszcze sie o nie kloci smile I uwazaj, bo z braku argumentow zaczyna obrazac ludzi... az dziw kto go tu
    wpuscil smile On z tej serii " Faceci wiedza wszystko najlepiej...nawet jak zajmowac sie dzieckiem" No i w Polsce wszystko baaa.... a Niemcy to i owszem smile
    Ja tez z Niemiec ale jakos inaczej to widze. Nie oddalam moich dzieci do zlobka choc moglam ale nie musialam. Corka poszla majac 3,5 roku a syn pojdzie w wieku 3 lat. I jesli dzieci maja w zyciu rozrywke i socjalne kontakty to naprawde wczesniej nie trzeba ich oddawac. A rocznego to raczej ciezko oddac bo takie dziecko jeszcze nic nie potrafi i potrzebuje praktycznie caly czas kogos do opieki. A tam wiadomo ze opiekunka nie ma mozliwosci opiekowac sie tylko jednym dzieckiem. Dziecko jeszcze mowic nie umie i matka czesto dokladnie wie co dziecko w danym momencie chce lub dlaczego placze. Obcy nie rozumieja " mowy" roczniaka smile co innego 3 latki.



    -- matka.madzi napisała: Od soczków i napojów niunie puchnom i umierajom!
  • camel_3d 17.03.14, 21:27
    jezei maja rozryweke i socjalne kontakty to tak, co jezeli socjalne kontakty ograniczaja sie do rodzica i godzinnego spaceru ?

    mnie ciekawie...dlaczego facet nie moze miec racji,..bo co? bo stado kobiet uzurpuje sobie cala wiedze? posiadly ja z jajnikow? pewnie dlatego wielu facetow wogole nie zajmje sie dziecmi lub malo, bo kobiety wszytsko lepiej wiedza i w koncu maja tego dosyc smile))
  • annubis74 17.03.14, 22:29
    skąd ty bierzesz takie historie. Moje dziecko zanim poszło do przedszkola spędzało na dworze nieporównywalnie wiecej czasu niż teraz. Chodziłyśmy na plac zabaw, przy gorszej pogodzie do sali zabaw. Mam znajome z dziećmi w pdoobnym wieku, odwiedzałyśmy się, poza tym sporo naszych nowych znajomości zawiazało sie włąsnie dzięki dzieciom. nie tylko dzieci sie socjalizowały ale rodzice też.
  • illegal.alien 19.03.14, 08:25
    Wspaniały argument, pada w tym wątku po raz kolejny. Ani chybi jestem facetem w takim razie, bo zgadzam sie (po raz kolejny) z camelem. Rownież nie oddalabym tak dziecka.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • aniaurszula 19.03.14, 08:42
    rada trudna do zrealizowania ale niestety skuteczna.
  • alinalen 15.03.14, 22:11
    córka 18 miesięcy syn 10miesiecy, oboje radzili sobie świetnie, córka prawie nie płakała, syn z gatunku tych ryczących zawsze i wszędzie ale po paru dniach już robił papa i się uśmiechał wink
    --
    Gabrysia 18.03.2009, Franek 03.11.2012
  • kuragan 19.03.14, 11:51
    To pewnie zależy od dziecka, ale i od sytuacji matki.

    Moje dziecko poszło do żlobka jak miało rok. Adaptację zaczęłyśmy w wieku 11 miesięcy i przez pierwszy miesiąc ja chodziłam tam z nią. Jakby to nie było możliwe, to bym jej nie oddałą. Ale było.
    Żłobek był państwowy, ale był świetny. I uważam, że bardzo dobre kompetencje społeczne które w tej chwili moja córka ma (a ma juz ponad 4 lata) wynikaja z tego też, że była w tym żłobku.

    Myślę, że gdybym mieszkała w gospodarstwie gdzie przez płot mieszka brat z dziećmi, a dalej dobry sąsiad i ci wszyscy ludzie przewijają się przez mój dom przez cały dzień, a ja z dzieckiem mogę pracować karmiąc kury i kaczki, to bym córkę dłużej w domu zatrzymała. Może i do przedszkola by nie poszła, bo po co? Więzi społeczne tworzyłaby w domu. Ale mój dom to w ciągu dnia ja i nic więcej, tak się złożyło, mąż w pracy, sąsiedzi w pracy, krewnych tu nie mamy, mieszkamy w nowym miejscu, więc znajomi daleko. A w tej chwili: moja córka zna więcej osób w naszym mieście w tej chwili ode mnie i dobrze jej z tym. Wysłanie jej do żłobka to najlepsza decyzja była. A i tak sędzam z nią multum czasu, bo mam pracę dość giętka czasowo i zawsze mogę zrobić sobie wolne.
    Czy musiałam wracać do pracy? Nie. Ale chciałam. I uważam, że to było lepsze zarówno dla mnie jak i dla córki. Nie zauważam, że jej mało ze mną związana. Ale jednoczeście świetnie się odnajduje w grupie, wyczuwa nastroje innych ludzi. Społecznym bardzo zwierzęciem jest.
    Nie czytałam całęgo wątku, ale sposób wyrażąnia się camela może zniechęcać do takiej postawy. Ale, moim zdaniem, wysłanie dziecka do żłobka ma sens nie tylko wtedy, gdy rodzice muszą pracować.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka