31.03.14, 22:17
Kiedy Wasze dzieci nauczyly sie plywac? Moja corka (4) robila rozne kursy ( baby, itp) ale byly to raczej kursy oswojenia sie z woda. Jak narazie umie juz bez strachu wskakiwac do wody, nurkowac, ale dobrze plywac bez skrzydelek jeszcze nie potrafi. Teraz zacznie prawdziwy kurs plywania. Zastanawiam sie czy to nie jest troche za pozno. Widzieliscie ten film? Fascynujace...
heftig.co/baby-champion/
--
matka.madzi napisała: Od soczków i napojów niunie puchnom i umierajom!
Edytor zaawansowany
  • tijgertje 31.03.14, 22:39

    Nie jest za pozno. Moj syn mial swietna instruktorke, pracujaca z "trudnymi" dziecmi. w zasadzie nie przyjmowala maluchow ponizej 6 lat, bo oblezenie miala ogromne (w tej chwili ok roku trzeba czekac na lekcje u niej, choc przygotowuje tylko do pierwszego egzaminu A). Tweirdzila, i potwierdza to wielu rodzicow i instruktorow, ze dopiero 6-latki, czasem niektore 5-latki maja wystarczajaco duzo sily zeby naprawde sprawnie nauczyc sie plywac. U nas kursy sa czesto juz od 4 lat, ale dzieci zaczynajace pozniej sa po prostu sprawniejsze i silniejsze fizycznie przez co ucza sie znacznie szybciej, co nie znaczy, ze nauka plywania 4-latka nie ma sensu. Plywanie to zawsze dobre cwiczenie. Tylko rekawkow nigdy nie uzywaja, bo wyrabiaja nieprawidlowe nawyki.
  • mruwa9 31.03.14, 23:34
    moje dziecko nie chcialo pojsc na lekcje plywania w wieku 4 lat ani w wieku 5 lat, dopiero w wieku 6 zaskoczylo. To nie kwestia sily, ale motywacji i odwagi dziecka, o mozliwosci wspolpracy z maluchem nie mowiac, a sam kurs mozna dostosowac do wieku dzieci. Kwestia rekawkow jest demonizowana. Gdy dziecko zacznie sie uczyc plywac na serio, latwo o rekawkach zapomniec. Dzieci sa elastyczne i szybko sie przestawiaja. A na poczatku nauki to nie nawki i piekny styl jest priorytetem, ale oswojenie z woda i umiejetnosc utrzymywania sie na powierzchni.
  • camel_3d 31.03.14, 23:43
    to tez nie tak do konca.. u nas plywanie bylo w przedszkolu. Po prostu zapisywano dzeici i nie bylo pytania czy chcesz czy nie. Czasem jakies dzeicko nei chcialo pojechac na basen, wtedy "obowiazkowo" jechalo, al enie musialo sie rozboerac... Ale i tak sie rozbieralo, bo cala grupa swietnei sie bawila i dzeicko nie chcialo w szatni siedziec.
  • mruwa9 01.04.14, 23:27
    a jesli dziecko sie zaprze, to sila wrzucic do wody, bo wszyscy musza?
    To IMHO nie sa zawody, , kto wczesniej opanuje umiejetnosc plywania. Dobrze byloby, zeby dziecku plywanie sprawialo przyjemnosc a nie kojarzylo sie z przykrym przymusem czy trauma, jaka poniekad ja mialam po podstawowce, gdy ratownik/instruktor stal na brzegu z kijem i zmuszal nas do skakania na glowke, czy sie to komus podoba, czy nie.
    Moje dziecko w wieku 5 lat za bardzo sie balo, sprobowalismy popchnac je pol roku pozniej, znow natrafilismy na opor. Poczekalismy kolejne pol roku, ponowna proba, dziecko zaskoczylo. W wieku 8 lat bez problemu przeplywalo po 200-300 metrow na glebokim basenie. I robi to z przyjemnoscia.
  • camel_3d 02.04.14, 05:23
    200 m to przeplywa moj 5.5 latek. Wiec to zaden wyczyn.

    Masz wlasnie zle podejscie, bo zakladasz, ze dzeicko sie od razu zaprze... bo z wami nie chciala... no i masz takie a nie inne wspomneinia. Ze mna mlody tez nie chcial uczyc sie plywac.. bo to zupelnie inne rzecz uczc sie z rodzicem i czyc sie z nauczycielem.

    Jak ci napisalem, dzieci musialy jechac na basen a,el nie musialy sie rozbierac..(jezelby sie zaparly), tylk wlasnie dzialala dynamika grupy, zabawa w aucie, piosenki..i dzieci sie rozbieraly.

    Zakladanie ze dziecko sie zaprze, bo my mamy zle wspomnienia jest z zalozenia zlym podejsciem.


    Acha...ze mna dziecko nie chce ciwiczyn na pianinie, no zapera sie smile za to w szkole swietnie sie bawi z nauczycielem, cwiczy, poznaje nowe kombinacje itd...

  • mruwa9 02.04.14, 09:05
    taa..jako osoba, ktora np. w zeszlym tygodniu na basenie byla 5 razy na pewno przerzucam na dzieci negatywne nastawienie.
    Wiesz, jak wygladal udzial mojego 6-letniego dziecka w szkolce plywackiej? Pierwszy raz poszedl, pozytywnie nastawiony, nawet wszedl do wody, choc dyscyplina treningu go sploszyla. Za drugim razem poszedl, siadl na schodach i nie bylo sily, zeby przekroczyl prog szatni.
    I tak mu zostalo.
    Udawalo sie potem chodzic na basen prywatnie i niezobowiazujaco, mlody umie plywac i 60 dlugosci przeplynie bez wysilku, ale za zadne skarby nie dal sie wiecej przekonac do szkolki.
    Nie mam zamiaru licytowac sie , czyje dziecko wiecej potrafi w wodzie czy wczesniej sie nauczylo plywac. Mam przyjaciolke, ktora po raz pierwszy weszla do glebokiego basenu w wieku 16 lat. I nauczyla sie plywac bardzo dobrze. Chialabym umiec plywac tak, jak ona, choc ja zaczelam chodzic na basen w wieku chyba 5-6 lat.
  • camel_3d 02.04.14, 11:06
    moze to wina szkolki pywackiej...

    u nas chodzily dzieci z przedszkola (wylacznie z grupy mlodego) i max 5 osob. Wiec nei wiem, jak w tej szkolce, ale u nas po prostu dzeici sie dobrze znaly.

    Mozesz byc 10 razy na basenie w tygodniu i i tak dziecko inaczej csie uczy z nauczycielem, a inaczej z toba. Dzieci inaczej zachowuja sie przy rodzicach, a inyczeh przy nauczycielach.

    Najlepszym przykladem jesz szkola.. Sprobuj sama z dzeickiem np 7 godzin leckji robic.. no za chiny. Dziecko w szkole..czy chce czy nie..po rpstu ma lekcje i musi sie przystosowac, nauczyc..itd...

  • lucyjkama 02.04.14, 17:19
    >Sprobuj sama z dzeickiem np 7 godzin leckji
    > robic.. no za chiny. Dziecko w szkole..czy chce czy nie..po rpstu ma lekcje i
    > musi sie przystosowac, nauczyc..itd...

    Kiepskie porównanie. Zajęcia w klasie a praca podczas zajęć indywidualnych to dwa różne światy.
    Podczas lekcji w szkole zajęcia organizacyjne, odpytywanie itd trwają nawet 20-25 minut. Dziecko nie pracuje cały czas. Podczas zajęć indywidualnych w ciągu jednostki lekcyjnej zrobi się tyle co przez 3-4 godziny w zespole klasowym.
  • camel_3d 31.03.14, 23:34
    zrobil wtedy "konika morskiego". 25 m nalez yprzeplynac i zanurkowac plus wyjac cos z dna.
  • momas 01.04.14, 09:22
    "Zastanawiam sie czy to nie jest troche za pozno."
    Litości, na co za poźno?
    Ide w łab dać. nauczyłam sie plywac jak miałam..... UWAGA! 13 lat!!!!!
    Pożniej pływałam wyczynowo....Z sukcesami nawet smile


    Jeszcze gorsza sytuacja - moja przyjaciółka zawzieła sie i nauczyła sie plywac w wieku 28 lat. Obecnie plywa doskonale.
    Rozumiem, ze to wszystko było za poźno...
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • attiya 01.04.14, 09:55
    moje dziecko taki prawdziwy kurs pływania zaczęło właśnie mając 4 lata, teraz mając 5,5 pływa na plecach, strzałką, nurkuje i bez problemu umie leżeć na plecach i na brzuchu - bez ruchu
    z problemami pływa żabką ale to też pewnie z czasem będzie mu coraz lepiej szło
    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • ga-ti 01.04.14, 11:45
    Córka w przedszkolu w 4 latkach zaczęła chodzić na basen, na zajęcia grupowe. Moda nie boi się wody, dość szybko instruktor puścił ją bez rękawków. Pływała najpierw z makaronem, później z deską. Pod koniec roku gdy było mniej dzieci instruktor pozwalał jej pływać już bez niczego wink
    Młoda kontynuuje naukę w 5 latkach.
    Ale są dzieci, które boją się wody i sporo czasu zajęło im oswajanie się, wchodzenie do większego basenu.
    Każdy robi postępy w swoim tempie.
  • budzik11 01.04.14, 13:09
    Starsza miała 7,5, młodszy 5,5r. Zaczęli w ubiegłe wakacje, do tej pory chodzą 2x w tygodniu na naukę pływania (45min. lekcja). Pływają już dobrze na dużym basenie, instruktor wprowadza im różne style, nie uczy ciągle jednego. Są też zabawy, skoki, zjeżdżalnia (czasem, dla urozmaicenia) - dzieci uwielbiają basen i pływają bez stresu.
  • mikams75 01.04.14, 13:17
    4-5 lat to akurat, wczesniej dziecko zazwyczaj nie jest chetne do wspolpracy i wykonywania dokladnie polecen/cwiczen.
  • monikaa13 01.04.14, 16:44
    Rewelacja!

    Moja chodziła na kurs dla niemowląt. Potem był przestój. Umiała utrzymywać się na wodzie z kołem i pływać w pływaczkach. W wieku 5 lat przymierzałam się do puszczenia jej na kurs pływania ale byłam przerażona tym jak ona utrzyma się na wodzie bez pomocy, jak w basenie nie dosięgnie dna. Strach sprawił, że puściłam ją na kurs w wieku 7 lat. Chodzi od września i umie pływać bez pomocy na plecach, wskakuje do wody, umie przepłynąć kawałeczek na brzuchu bez pomocy.

    Teraz widzę, że młodszą córkę muszę puścić na kurs szybciej. Myślę, że w wieku 4-5 lat właśnie.

    Moja córka z racji, że późno zaczęła trafiła do grupy początkującej i wszyscy się dziwią, że ma 7 lat bo reszta ma 4-5 właśnie.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • camel_3d 01.04.14, 22:40
    no..i dlatego tak pozno sie nauczyla...
    a mogla wczesniej, gdyby mama pietra nie miala smile)
  • monikaa13 02.04.14, 09:17
    To prawda! Ale lepiej późno niż wcale. Jej babcia wcale nie umie pływać smile
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • mikams75 02.04.14, 10:31
    > Moja chodziła na kurs dla niemowląt. Potem był przestój. Umiała utrzymywać się
    > na wodzie z kołem i pływać w pływaczkach.

    utrzymac sie z takimi pomocami to i lalka potrafi i niemowle, tez mi sukces big_grin
  • monikaa13 02.04.14, 10:41
    A kto pisał, że to sukces? A lalka to i utrzyma się bez pomocy - zależy jeszcze jaka big_grin

    Poza tym są dzieci, które nawet mając koło i rękawki nie puszczą rodziców.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • kkwroc 05.04.14, 23:53
    Co ty za głupoty opowiadasz!! Spróbuj niemowlaka czy nawet roczniaka do kółka włożyć czy mu rękawki założyć i zobacz czy będzie się unosił na wodzie. Chodzę z synkiem na zajęcia odkąd skończył 3 miesiące. Od początku miał zakładane rękawki, wkładałam go do kółka czy kładłam na desce. Puszczanie dziecka samego odbywało się bardzo stopniowo. Początkowo to np. w rękawkach dosłownie sekundę się utrzymywał - potem zwyczajnie tonął. I każde dziecko tak miało. Podobnie w kółku, z makaronem czy z deską. Dopiero w okolicach 1,5 roku dzieci potrafiły się utrzymać na wodzie same w rękawkach przez dłuższą chwilę. Teraz synek ma 2 lata i potrafi faktycznie z pomocą sprzętu pływać w określonym kierunku. I uważam to za wielki sukces bo wiem ile ćwiczeń i pracy go to kosztowało.
  • kkwroc 05.04.14, 23:57
    I jeszcze jedno - nie tonął ze strachu tylko z nieumiejętności balansowania ciałem w wodzie. Bo on akurat strachu nie ma - jemu to tonięcie to się nawet podoba big_grin

    A zresztą tak na zdrową logikę, gdyby w rękawkach tak łatwo było się utrzymać na wodzie to zamiast wielkich kamizelek ratunkowych z wielkim kołnierzem na łódkę zakładałoby się tylko rękawki.
  • mikams75 06.04.14, 22:18
    moje dziecko rekawkow nigdy nie uzywalo natomiast w kolku nie bylo problemow o ile to kolko nie bylo za duze.

    A na lodke nie zaklada sie rekawkow, bo takie male cos nie utrzyma doroslego czlowieka. I w razie wypadku taki czlowiek musi sie utrzymac dlugo na wodzie, zapewne dluzej niz ma sile plynac czy machac konczynami, zeby sie nie utopic. Dlatego nawet dla osob plywajacych wskazane sa kamizelki ratunkowe. Nie dlatego, ze sobie nie poradza tylko ze wzgledu na utrate sil.
    Maluch w kolku czy rekawkach tez raczej bardzo krotko daje rade.
  • kkwroc 07.04.14, 13:21
    No właśnie o to mi chodziło. To nie jest tak, że pływanie w rękawkach, kółku czy z jakimkolwiek innym sprzętem to żadna filozofia i "nawet lalka się utrzyma". To wymaga pewnej siły, sprawności i doświadczenia. A rękawki widziałam nawet do 150 kg. Sama mam w domu takie do 80 kg dla babci wink No ale nie stosuje się ich jako sprzęt ratunkowy, bo wymagają mocnej współpracy osoby w nich pływającej.
  • mikams75 07.04.14, 22:16
    na poczatku nie mowilam o plywaniu przez iles minut czy godzin (jak osoby z tonacego statku, byc moze w falach) ale o utrzymaniu sie na spokojnej basenowej wodzie, jak lalka, w ramach jakiegos cwiczenia na basenie. Roznica ogromna.
  • kkwroc 07.04.14, 22:50
    Ok, więc dla twojej wiadomości - bez doświadczenia, niemowlak, jak i małe dziecko nie utrzyma się na basenie w rękawkach więcej niż może z 5 sekund.
  • mikams75 08.04.14, 13:14
    ale w kolku dobranym rozmiarem utrzyma sie, choc zapewne nie podczas pierwszej wizyty na basenie, kiedy jest oszolomiony otoczeniem.
  • kkwroc 08.04.14, 14:21
    Raczej się nie utrzyma, bo niemowlak nie wie, że ma się trzymać kółka i wpada do środka (a pokaż mi takie rozmiarowo kółko do którego nie wpadnie niemowlak, chętnie kupię, bo szukałam), a trochę większe niedoświadczone dziecko wychyla się sięgając do wody i robi nura. No chyba że mowa o takim kółku "z majteczkami", ale takie to bardziej ponton niż kółko przypomina i w takim to od biedy nawet noworodek by się utrzymał.
  • mikams75 08.04.14, 14:51
    hmm mialam jakies takie kolko, kupione gdzies na wyjezdzie na wakacjach, wazne, zeby obrecz nie byla za gruba, wowczas to sie samo trzyma pod paszkami szczegolnie jak nie jest napompowane za bardzo mocno.
    Takie z majteczkami tez mialam - w takim to w ogole maluch moze godzinami siedziec jak woda wystarczajaco ciepla jest i nawet podtrzymywac nie trzeba. O ile maluch juz siedzi stabilnie. Z noworodkiem mialabym watpliwosci, bo to jednak luzne jest a obrecz za gruba pod pachy. Dziecko musi juz porzadnie siedziec.
  • ponponka1 07.04.14, 13:24
    Nie wiem na jakie zajecia chodzi nasza przedmowczyni, ale skoro tam zakaldaja dzieciom rekawki to jest to pseudo-kurs.

    Niemowleta, ba wszytskim, ktorzy nie umieja plywac nie powinno zakladac sie rekawkow bo ucza nieprawidlowej, pionowej postawy w wodzie. Jak wsadzisz dziecko/niemowle w kolko to musi sie polozyc by poplynac - czyli prawidlowo. Oczywiscie, ze sie niemowlaka nie puszcza samego tylko pod ciagal kontrola....dlatego kursy dal niemowlat i malych dzieci sa z rodzicami w wodzie.....
    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • kkwroc 07.04.14, 13:38
    No na naszym kursie pływa się "ze wszystkim" oprócz kamizelek. Może to i "pseudokurs", sama nie jestem nim zachwycona bo w kółko jest to samo. Ważne jednak że synek ma frajdę i się trochę porusza a ja nie mam żadnych problemów np. z myciem głowy. Teraz rękawki są na topie u synka, bo jako jedyne dają pełny zakres niezależności w wodzie - nie zajmują rąk i można w nich np. skoczyć z murka pod wodę, wypłynąć i płynąć dalej - czego w kółku czy z deseczką się nie da. A że złe nawyki utrwalają... no może, ale mi na stylach nie zależy, bardziej na fajnej zabawie.
  • kkwroc 07.04.14, 13:50
    A tak z ciekawości, bo szczerze mówiąc nigdy nie zgłębiałam tematu, to z jakim sprzętem najlepiej uczyć pływać takiego dwulatka? Kółko (jak dla mnie to właśnie w nim synek jest najbardziej pionowo), deseczka czy może kamizelka. Jak dla mnie to właśnie w kamizelce dziecko jest najbardziej poziomo i może ruszać i nóżkami i rękami. No ale u nas instruktorka mówiła że kamizelek nie używać bo dziecko nie ma świadomości ciężaru swojego ciała. No ale może to pseudo-instruktorka. Więc jak to w końcu jest na takim profesjonalnym kursie?
  • mikams75 07.04.14, 22:23
    my chodzilismy na kurs i u nas tez nic sie nie zakladalo na dziecko - ani rekawkow, ani kamizelek, juz nie pamietam dokladnie dlaczego, ale instruktorka cos tam kiedys na poczatku tlumaczyla dlaczego odradza takie pomoce.
    U nas bylo z deska lub makaronem (makaron latwiejszy), kolko to mialam na wyjazdach.
    I oczywiscie, ze nie puszczalam dziecka luzem jak lalke na wodzie, tzn. puszczalam te "lalke" ale bylam obok.
  • az-82 08.04.14, 06:27
    U nas jedyną pomocą dla małych dzieci na basenie jest ewentualnie makaron albo deska, ale głównie to rodzice trzymają dzieci.
    Albo trzymamy za nadgarstki, najczęściej w ten sposób, wtedy dzieci uczą się machać nóżkami, albo trzymamy od tyłu za biodra, a dzieci wtedy ćwiczą machanie rączkami i samodzielne utrzymywanie głowy nad wodą. Albo trzymamy za nadgarstki idąc z boku i machamy rękami dzieci jak do kraula.
    Moja chodzi na basen od początku października i teraz, po pół roku już prawie jest w stanie pływać sama z tym makaronem. Tzn. jak jest z makaronem, to ją mogę na chwilę puścić i się nie utopi. Są dzieci, które potrafią już trochę dłużej wytrzymać. Jestem pewna, że do wakacji moje dziecko również będzie potrafiło utrzymywać się w miarę swobodnie i pewnie z makaronem. Ale bez, to raczej się nie odważę próbować, chyba że instruktorka stwierdzi, że już można.
    --
    http://lb2m.lilypie.com/EFEHp1.pnghttp://lmtm.lilypie.com/r0pBp1.png
  • mikams75 08.04.14, 13:19
    jesli dziecku umie nurkowac i robi to chetnie to mozesz probowac bez makaronow w ten sposob, ze dziecko staje na schodkach i samo sie rzuca na wode i podplywa do ciebie. Zazwyczaj dziecko rzucajas sie na wode zanurza glowe a pozniej wyplywa machajac konczynami. Tylko nie kazde dziecku lubi zanurzac glowe wink
  • kkwroc 08.04.14, 14:16
    Tak to on robi, tylko bez względu na to czy z siedzenia czy ze stania to skacząc leci raczej piono w dół niż do przodu i jak już wypłynie to zaczyna się na nowo topić no i wtedy mama jest potrzebna.

    A co do zanurzania głowy... moje dziecko to kaskader. Jak trzeba wyłowić zabawkę co się zatopiła w brodziku to zamiast ręką po omacku próbować sięgnąć to on głowę pod wodę wkłada i wyjmuje. Ja bym tak nie zrobiła tongue_out
  • mikams75 08.04.14, 14:55
    bo wskakuje a jakby sie rzucil na wode wyciagajac raczki do mamy to wowczas wskakuje na poziomo bardziej.
    No widzisz, a moja wcale odwazna nie byla, choc zaliczala basen od niemowlaka i nie lubila zanurzania glowy a plywanie opanowala jakos.
  • pszczolka1020 07.04.14, 12:35
    No właśnie to jest sukces dla maluszków, np. takich dwulatków jak potrafią popłynąć i utrzymywać się na wodzie np. w rękawkach, bo przecież większość dzieci w tym wieku wchodzi do wody po kolana i bawi się wiaderkiem ( w czym oczywiście nie widzę nic złego) , lub nie chce w ogóle wejść do wody , więc jak np. mój dwulatek z rękawkami szedł ze mną do morza na fale czy do głębokiego basenu, na zjeżdżalnie , potrafił machając nogami popłynąć do celu to chyba raczej sukces.
  • ponponka1 09.04.14, 08:37
    pszczolka1020 napisała:

    > No właśnie to jest sukces dla maluszków, np. takich dwulatków jak potrafią popł
    > ynąć i utrzymywać się na wodzie np. w rękawkach,

    To nie jest zaden sukceas. Tak potrafi kazde dziecko ktore sie nie boi wody.


    Ale piszesz:
    bo przecież większość dzieci w
    > tym wieku wchodzi do wody po kolana i bawi się wiaderkiem ( w czym oczywiście
    > nie widzę nic złego) , lub nie chce w ogóle wejść do wody ,

    Bo moze nawet w rekawakch nie wejda. Po prostu sie boja wody/nie chca sie cale moczyc. Po prostu takie sa....


    więc jak np. mój dw
    > ulatek z rękawkami szedł ze mną do morza na fale czy do głębokiego basenu, na z
    > jeżdżalnie , potrafił machając nogami popłynąć do celu to chyba raczej sukces.

    Zaden sukces. W rekawkach KAZDY kto sie nie boi wody poplynie i ..... postoi w wodzie (nie czujac dna). Sukcesem byloby, gdyby twoj dulatek potrafil polynac w kolku lub z taka rurka piankowa. A tak chwalisz sie tylko tym, ze twoj dwulatek nie boi sie wchodzic do wody.

    Nie wiesz jaka jest roznica miedzy rekawkami a plywaniem w kolku a sie wypowiadasz mieszajac dwie sprawy: czucie jak woda dziala na twoje cialo (tego rekwaki nie daja) z tym czy ktos lubi/boi sie wody czy nie i w jakim wieku.

    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • pajesia 02.04.14, 10:42
    ja pływać się nauczyłam, gdy miałam 20 lat.
    Moje dzieci poszły do szkółki pływackiej w wieku 5 lat. W wieku 6 lat miały karty pływackie i w zawodach startowały we wszystkich czterech stylach. Również w stylu zmiennym, który przepływały z uśmiechem na ustach. Podobnie koledzy i koleżanki z basenu.

    Najbardziej przejmujący się byli dziadkowie na trybunach - jak zobaczyli małe, sześcioletnie dziewczyneczki stające na starcie do zmiennego - powpadali w panikę nie wierząc, że one są zdolne do przepłynięcia takiego dystansu smile
    --
    ania
  • camel_3d 02.04.14, 11:08
    no niektorzy dziadkowie i babcie..i wogole rodzice maja takie dziwne napady paniki, ze dziecko to do 20 roku zycia wogoel w domu musi bycsmile
  • myelegans 02.04.14, 14:31
    Syn na basenie byl caly rok od chyba 2 roku zycia, mamy karnet i chodzimy czesto, latem chodzimy prawie codziennie na odkryty, miejski, wiec z woda obyty od zawsze. Mial 4 lata jak przeplynal dlugosc basenu. Teraz 9 latem trenuje wyczynowo w sekcji od 2 lat, startuje w zawodach. Kiedy zaczal w sekcji nie potrafil nawet na glowke skakac i oddychac naprzemiennie przy kraulu. Szybko sie nauczyl.

    Powodzenia
  • pszczolka1020 02.04.14, 16:02
    Ja myślę, że tylko spokojne podejście do tematu basenu się udaje , żadne przymuszanie. My z mężem jako dzieciaki i młodzież uprawialiśmy pływanie wyczynowo, więc nasze dzieci od małego były na basenie z nami , nigdy nie bały się wody, często chodziliśmy razem na basen, jednak z nauką pływania w szkółce było gorzej, straszy miał pierwsze podejście jak 4 latek , to nawet się do basenu nie zbliżył ( chociaż spokojnie potrafił już nurkować smile nie było mowy o dołączeniu do grupy, jako 5 latek odważył się i zaczął lekcje, jakieś 10 zajęć, a potem nagle stres on nie wejdzie, płacz w szatni 45 minut zamiast lekcji w wodzie, i tak kilka razy nic nie pomagało, rozmowy , nagrody przekonywania nie chciał i już , i oczywiście nie była to niechęć do pływania bo z nami chętnie dalej na basen chodził, nie chciał do szkółki. Po pół roku spróbowaliśmy jeszcze raz tym razem indywidualnie i w innej szkółce i się udało , załapał , trener był tylko dla niego , stres zniknął, po paru miesiącach dołączył do grupy rówieśniczej, więc myślę że po prostu dorósł do takiej nauki, nie wszystkie dzieci są takie chętne do szkółki jako czterolatki i nie można ich zmuszać absolutnie, bo się naprawdę zniechęcą. Teraz to samo mamy z młodszym , ma 4,5 roku , we wrześniu nie dołączył do szkółki, chociaż jest prowadzona w brodziku obok basen na który chodzimy co tydzień, od wakacji spróbujemy indywidualnie może też załapie jak starszy. Mam nadzieję , bo chcę żeby jak najszybciej nauczyli się pływać , ale...nic na siłę.
  • ponponka1 07.04.14, 12:59
    To dostaniesz odpowiedz.

    Moja chodzi na kurs organizowany pod egida Norweskiego zwiazku plywackiego. Jest 9 stopni - tak slownie - dziewiec. Nie sa zaelzen do wieku. Nie kazde dziecko musi przechodzic wszystkie stopnie (czasami przeskakuja o jeden lub kilka jak sa zdolne/sluchaja sie instruktorow, czasami musza powatrzac). Efektem koncowym jest plywanie crowlem.
    www.svomming.no/getfile.php/6616/MerkebrosjyreNSFnovember2012.pdf
    Zatem nie ma na twoje pytanie jednoznacznej odpowiedzi bo nie wiadomo o co pytasz a i etap plywania np. crowlem jedne dzieci maja juz w wieku 6 lat inne ...... pozniej smile
    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • mikams75 08.04.14, 13:24
    u nas jest podobny system, tez dzieci zaliczaja iles poziomow i na kazdym poziomie osiagaja konkretne umiejetnosci a calosc prowadzi do dobrego technicznie plywania. Nie znam jezyka, zeby sie wczytac dokladnie, ale jest to porownywalne, tylko odznaczenia sa nieco rozne, choc niektore obrazki sie pokrywaja.
  • kkwroc 08.04.14, 14:25
    A tak realnie to może zna ktoś PRAWDZIWĄ szkółkę pływacką we Wrocławiu. Bo skoro moja (Fala) to pseudo-szkółka to może od września pójdziemy właśnie do takiej prawdziwej. W Aquaparku też jest chyba pseudo-szkółka, bo pływają i w rękawkach i w kółkach i nawet w kamizelkach.
  • pszczolka1020 08.04.14, 14:58
    Ja myślę , że to przesada z tym stwierdzeniem , że rękawki czy pomagacze uczą złej postawy w wodzie. Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko, jak ma dwa latka to raczej nie widziałam takich małych dzieci pływających z deskami czy makaronami, mają jeszcze małą świadomość tego że jak się puszczą to wpadną pod wodę , w rękawkach są bezpieczne. Mój zaczynał jako dwulatek w rękawkach , potem makaron , deska , teraz ma 8 lat pływa świetnie na grzbiecie i już prawie dobrze kraulem, zaczyna żabką , i rękawki nie nauczyły go wcale złej postawy w wodzie, to jakaś bajka. Młody chodzi do szkółki ACTIV na Racławicką , oni uczą dzieci od 4-5 roku życia, bez rękawków i kamizelek, tylko z makaronem na początku i deskami, bo to jest już nauka pływania, ale to nie są dwulatki, a rodzice czekają w holu. Nasz młody zaczął tam chodzić jak miał 7 lat. Na zajęcia dla maluszków chodziliśmy do Redecco, ale tylko jeden sezon, tam dzieciaczkom zakładają rękawki, ale te szkółki dla maluszków mają za zadanie je oswoić z wodą, a nie uczyć pływać . Dla mnie te zajęcia były niezbyt ciekawe, sama to mogłam robić z dzieckiem na basenie, nie płacąc za instruktora, więc sami chodziliśmy na basen, młody uczył się nurkować za krążkiem skakać do wody i pływać z deską .
  • mikams75 08.04.14, 15:15
    Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko, jak ma dwa la
    > tka to raczej nie widziałam takich małych dzieci pływających z deskami czy maka
    > ronami, mają jeszcze małą świadomość tego że jak się puszczą to wpadną pod wodę
    > , w rękawkach są bezpieczne.

    tak, to zalezy od wieku dziecka, ale dwulatki spokojnie plywaja w makaronach czy z deska (samodzielnie lub z mala pomoca) i owszem, maja mala swiadomosc, ze jak sie puszcza to wpadna ew. szybko zapominaja o konsekwencjach lub je to wpadanie po prostu bawi wink Dlatego tuz obok w wodzie jest rodzic, zeby upilnowac w razie czego. To rodzic ma zagwarantowac bezpieczenstwo a nie pomoce typu rekawki.
    Zgadzam sie, ze prawdziwa nauka zaczyna sie w wieku 4-5 lat w szkolce bez rodzicow.
  • ponponka1 09.04.14, 08:53
    pszczolka1020 napisała:

    > Ja myślę , że to przesada z tym stwierdzeniem , że rękawki

    nie przesadzam. To fakt, czysta fizyka

    czy pomagacze uczą z
    > łej postawy w wodzie.

    nigdzie nie pisalam ze pomagacze typu makron czy kolko ucza zlej postawy. Wrecz przeciwnie, ale musialabys najpierw przeczytac co napisalam....


    Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko, jak ma dwa la
    > tka to raczej nie widziałam takich małych dzieci pływających z deskami czy maka
    > ronami,


    a ja tylko takie, oczywiscie na kursach.


    mają jeszcze małą świadomość tego że jak się puszczą to wpadną pod wodę
    > , w rękawkach są bezpieczne.

    Bo poza kursami, np. na plazy w Gdansku dzieci male dzieci TYLKO w rekawkach. Dlaczego, bo rodzice, nie wiem dlaczego, a moze wiem, bo ty piszesz, ze wierzysz w ich bezpieczenstwo, puszczaja samego malucha w rekawkach do wody i zajmuja sie soba. Tylko nie doczytali na tych rekawakch, ze nawet w rekwakach dziecko ma byc pod kontrola rodica/opiekuna. Dlaczego? No pomysl, dlaczego....


    Mój zaczynał jako dwulatek w rękawkach , potem ma
    > karon , deska , teraz ma 8 lat pływa świetnie na grzbiecie i już prawie dobrze
    > kraulem,

    Prawie......bez komentarza


    Na zajęcia dla maluszków
    > chodziliśmy do Redecco, ale tylko jeden sezon, tam dzieciaczkom zakładają ręka
    > wki, ale te szkółki dla maluszków mają za zadanie je oswoić z wodą,

    Jak maja nauczyc oswoic sie z woda jesli te wode rekawkami oszukuja?


    > a nie uczyć
    > pływać .

    Nikt na swiecie nie uczy plywac dwu-trzylatkow. Te zajecia sa po to by dziecko anuczylo sie bycia w wodzie, czucia jak woda dziala na jego cialo. Z rekawkami tego sie nie nauczy. Kwestia czy dane dziecko lubi (w sensie czy sie boi, nie hcce sie moczyc) wode czy nie to nie jest zadanie takich zajec. To jest kwestia osobnicza, z ktora nie warto walczyc na sile bo tylko moze byc odwrotny efekt.
    Wiesz jak sie zaczynaja zajecia dla najmlodszych, np. dla niemowlat. Od polewania glowy woda i pryskania woda tak, by leciala w oczy. A potem nurkuja, np mama wrzuca niemowlaka pod wode a tata, ktory stoi dwa-trzy metry dlaej go odbiera spod wody. I tak to leci.
    Tak jak pisali przedmowcy, nauka plywania to kwestia najwczesniej 4-5 latkow

    więc sami chodziliśmy na basen, mł
    > ody uczył się nurkować za krążkiem skakać do wody i pływać z deską .

    Nurkowanie to zaden problem nawet dla niemowlat, ktore nie boja sie wody. Naprawde. Problem to nauczyc sie polozyc na wodzie i lezec......i czuc jak cie unosi....Czujesz....

    Jeszcze raz. Nie ma zakazu rekawkow tak jak nie ma zakazu smoczkow. Musmi sie jednak liczyc z konsekwencjami ich uzywania.

    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • pszczolka1020 09.04.14, 09:51
    Wiesz widzę , że strasznie jesteś nakręcona na to pływanie, mam trochę bardziej luźne do tego podejście i uważam że każda próba dziecka zmierzenia się z woda jest sukcesem, a za "przeambitnymi" rodzicami nie przepadam i tyle, może dla Ciebie to że 8 latek pływa dwoma stylami nie jest sukcesem , dla mnie jest, bo wiem ile to kosztowało go pracy, nauka poprawnego pływania jest żmudna i monotonna , wymaga powtarzania w kółko tych samych ćwiczeń, wiem bo sama trenowałam pływanie jako dziecko. Ja nie piszę o pływaniu- utrzymywaniu się na wodzie i machaniu rękami żeby dopłynąć , tylko o pływaniu stylowym, poprawnie. A druga sprawa nigdy nie napisałam, że zostawiam dziecko w rękawkach same w wodzie i zajmuję się sobą , śmieszą mnie takie twoje wnioski, nie wiem skąd je wzięłaś. U nas rękawki w niczym nie przeszkodziły, dzieci od małego wody się nie boją i uczą się pływać , i co tu wymyślać że rękawki to straszne " zło" , szukanie dziury w całym i tyle, ale jak ktoś nie chce to nie używa i już, po temacie smile
  • ponponka1 09.04.14, 13:21
    Ja pisze i podkreslam to tez i w postach do ciebie, ze rekawki nie daja prawidlowego czucia wody (mozna sobie w wodzie powisiec w pionie). A ty mi teraz o plywaniu stylowym i monotonii treningow.....ech......

    Nie pisalam, ze zostawiasz dziecko same w wodzie. Pisalam o tym co widze na plazy np. w Gdansku

    Nigdzie nie pisalam, ze rekawki sa straszne. Pisze, ze sa odradzane i z jakich powodow.

    ech...... jak sie chce psa uderzyc to sie zawsze znajdzie.....monotonie treningow....


    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • pszczolka1020 09.04.14, 15:57
    Chyba się nie porozumiemy , ja o pływaniu stylowym bo mi krytykujesz syna , że prawie dobrze kraulem pływa , ja wiem jak powinien wyglądać poprawny styl pływacki, bo trenowałam pływanie i większość dzieci , o których rodzice mówią że potrafią pływać to ...nie potrafią i dlatego o tym było. Poza tym rzeczywiście dyskusja bez sensu , Ty słuchasz swoich prowadzących kursy dla maluszków i dobrze , powodzenia
  • kkwroc 09.04.14, 10:09

    > Wszystko zależy w jakim wieku jest dziecko, jak ma dwa la
    > > tka to raczej nie widziałam takich małych dzieci pływających z deskami c
    > zy maka
    > > ronami,
    Mój już jak miał 1,5 roku pływał sam z deską czy makaronem. Makaronu nie cierpi, ale teraz jako dwulatek z deską samodzielnie przepłynie spokojnie cały basen. Także zdecydowanie nawet roczniaki tak pływają, a nawet niemowlaki, tylko one raczej deski same nie trzymają tylko rodzic musi trzymać rękę dziecka na desce.

    > mają jeszcze małą świadomość tego że jak się puszczą to wpadną pod wodę
    > > , w rękawkach są bezpieczne.
    Ale to właśnie o to chodzi, żeby się puściły i nabrały tej świadomości i podejmowały próby. Jak synek jest bez rękawków trzymany przeze mnie w basenie i się wyrywa to też go puszczam- zrobi dwa ruchy i tonie, ale o to właśnie chyba w tym chodzi.

    > Bo poza kursami, np. na plazy w Gdansku dzieci male dzieci TYLKO w rekawkach. D
    > laczego, bo rodzice, nie wiem dlaczego, a moze wiem, bo ty piszesz, ze wierzysz
    > w ich bezpieczenstwo, puszczaja samego malucha w rekawkach do wody i zajmuja s
    > ie soba. Tylko nie doczytali na tych rekawakch, ze nawet w rekwakach dziecko ma
    > byc pod kontrola rodica/opiekuna. Dlaczego? No pomysl, dlaczego....

    Nawet jak moje dziecko jest w rękawkach jestem od niego w odległości metra. Zresztą z deską czy kółkiem tak samo. Nieraz, nawet w rękawkach potrafił zrobić tak dziwne akrobacje, że natychmiast lądował pod wodą. Potrafił sam się wykaraskać, ale nie zawsze może mu się udać. Jak dla mnie dwulatka nie zostawia się samego z wodą nawet w wannie czy brodziku. Akurat w brodziku miałam sytuacje, że mały się podtopił bo upadł na plecy - nad nim piłka i nie umiał wstać. I o ile w każdym innym wypadku słyszysz jakiś pisk, trzask, który cię zaalarmuje - dziecko tonie całkowicie bezszelestnie. Ja stałam przy tym brodziku, pół metra od dziecka ale czytałam sms i to był mój błąd!

    > Na zajęcia dla maluszków
    > > chodziliśmy do Redecco, ale tylko jeden sezon, tam dzieciaczkom zakładaj
    > ą ręka
    > > wki, ale te szkółki dla maluszków mają za zadanie je oswoić z wodą,
    >
    > Jak maja nauczyc oswoic sie z woda jesli te wode rekawkami oszukuja?
    > > a nie uczyć
    > > pływać .

    Też chodzę do tego Redeco i faktycznie rękawki zakładają. Wcześniej nie wiedziałam, że to coś złego, ale teraz myślę, że robią to, żeby dzieci miały też trochę radochy z zajęć i chciały przychodzić. Z drugiej strony ta umiejętność się przydaje - właśnie np na wczasach więc może dobrze że jej uczą. Pływanie w rękawkach jest max 5 min na zajęcia a czasem nie ma go w ogóle więc chyba tragedii nie ma.

    > Nikt na swiecie nie uczy plywac dwu-trzylatkow. Te zajecia sa po to by dziecko
    > anuczylo sie bycia w wodzie, czucia jak woda dziala na jego cialo. Z rekawkami
    > tego sie nie nauczy. Kwestia czy dane dziecko lubi (w sensie czy sie boi, nie h
    > cce sie moczyc) wode czy nie to nie jest zadanie takich zajec. To jest kwestia
    > osobnicza, z ktora nie warto walczyc na sile bo tylko moze byc odwrotny efekt.
    > Wiesz jak sie zaczynaja zajecia dla najmlodszych, np. dla niemowlat. Od polewan
    > ia glowy woda i pryskania woda tak, by leciala w oczy. A potem nurkuja, np mama
    > wrzuca niemowlaka pod wode a tata, ktory stoi dwa-trzy metry dlaej go odbiera
    > spod wody. I tak to leci.
    > Tak jak pisali przedmowcy, nauka plywania to kwestia najwczesniej 4-5 latkow

    Tak, dokładnie tak wyglądały zajęcia dla niemowląt. Teraz dzieciaki same wskakują do wody. Ale jak dla mnie takie zajęcia mają na tyle "oswoić" z wodą, żeby też dziecko czuło radość z przebywania w wodzie. Nudne ćwiczenia tego nie zagwarantują, a 2-latek nie czuje parcia że celem jest jakaś umiejętność fajna więc trzeba się poświęcić. On żyje tu i teraz. Dlatego myślę, że odrobinę frajdy w postaci gonienia kolegi, grania w piłkę czy tańczenia w wodzie z użyciem rękawków nie zaszkodzi, a wręcz pomoże. Jak dla mnie lepsze to niż taplanie się w brodziku, bo przynajmniej dziecko nogami pomacha i mięśnie poćwiczy.

    > Jeszcze raz. Nie ma zakazu rekawkow tak jak nie ma zakazu smoczkow. Musmi sie j
    > ednak liczyc z konsekwencjami ich uzywania.

    Czyli tak jak pisałam wcześniej - receptą jest umiar. Wizyta na basenie nie powinna polegać na 60-minutowym pływaniu w rękawkach jeśli mamy w perspektywie naukę pływania. Błędem jest zachowanie dziecka, które nogi w wodzie nie zamoczy jak nie ma rękawków, a takie też się widuje. Tak samo jak dziecko nie powinno spędzać pół doby ze smoczkiem. Ale pół godziny dziennie przez kilka miesięcy nie jest w stanie zaszkodzić, a tylko pomóc w uratowaniu psychiki rodziców big_grin
  • kkwroc 09.04.14, 10:15
    > Moja chodziła na kurs dla niemowląt. Potem był przestój. Umiała utrzymywać się
    > na wodzie z kołem i pływać w pływaczkach.

    >utrzymac sie z takimi pomocami to i lalka potrafi i niemowle, tez mi sukces big_grin

    Tylko tu jak pisałam zdecydowanie się nie zgodzę. Utrzymanie w rękawkach nie jest proste - wymaga nauki i jest sukcesem może i niepotrzebnym, może wręcz przeszkadzającym ale jest sukcesem!
  • ponponka1 09.04.14, 13:29
    > mają jeszcze małą świadomość tego że jak się puszczą to wpadną pod wodę
    > > , w rękawkach są bezpieczne.
    Ale to właśnie o to chodzi, żeby się puściły i nabrały tej świadomości i podejmowały próby. Jak synek jest bez rękawków trzymany przeze mnie w basenie i się wyrywa to też go puszczam- zrobi dwa ruchy i tonie, ale o to właśnie chyba w tym chodzi.


    Dokladnie o to chodzi. By dziecko wiedzialo, ze woda nie nie zabawa ale ze moze byc rowniez bul bul.....
    W Norwegii te kusry dla najmlodszych i tych starszych maja wspolne haslo: bezpieczny w wodzie. Np. jednym z waznych elementow kursu jest, ze dzieci wskakuja do wody nie tak jak chca, ale na komende rodzica - raz dwa trzy i skok. Ucza sie szacunku do wody. A rekawki - hop i juz .... a jak dziecko zrobi hop bez rekwakow bo bedzie oczekiwalo, ze woda je uniesie w najmniej oczekiwanym momencie? Moja corka wie, ze nie uniesie....ze trzeba sie polozyc na wodzie by uniosla.....Tego pszczolka nie przemyslala, ja tez...zanim nie poszlam na kurs gdzie dowiedzialaam sie po co tak sie robi .....

    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • matka.madzi 10.04.14, 05:57
    ponponka1 napisała:
    > Jeszcze raz. Nie ma zakazu rekawkow tak jak nie ma zakazu smoczkow. Musmi sie j
    > ednak liczyc z konsekwencjami ich uzywania.

    Od rękawków niunie puchnom i umierajom!!!!!
  • ponponka1 08.04.14, 14:52
    Wlasnie tak!!! Dzieci nabywaja STOPNIOWO penwe umiejetnosci. I to juz nie jest plywanie z deska jak za moich czasow. Plywanie - ja bym to zdefiniowala to umiejetnosc poruszania sie w wodzie wraz z oddychaniem. Plywanie to LEZENIE na wodzie. Rekawki to STANIE w wodzie. Dlatego dobry instruktor odradza rekawki by dziecko nie nabylo zlego nawyku/nie balo sie polozyc na wodzie. Polozyc i na brzuchu i na plecach smile

    A tak w ogole ten caly kurs ma wspolna nazwe: bezpieczny w wodzie (trygg i vann). Czyli umiejetnosc plywania jest jednym z elementow tego kursu albo inaczej "produktem ubocznym" big_grin

    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • mikams75 08.04.14, 15:06
    no wlasnie na pierwszym poziomie to byla umiejetnosc lezenia na wodzie - plackiem z twarza w wodzie i na plecach), umiejetnosci odpychania sie od sciany i "przeplyniecia" w calkowinie poziomej pozycji bez ruchu konczyn kawaleczka basenu (twarza w wodzie i na plecach), kontrola oddychania. Wskoczyc na gleboka wode i wyplynac.
    Poczatkowo cwiczyli z klockami styropianowymi w reku ale po paru probach z klockami, klocki zabierano. Ale to mowa o dzieciach 4-5 letnich i o takim konkretnym kursie. Mlodszych na takie cos nie przyjmuja u nas. Dziecko musi kontrolowac cialo i byc w stanie wykonywac po kolei polecenia, dyscyplina w grupie jest wymagana chocby ze wzgledow bezpieczenstwa. Takie cos nie przejdzie z mlodszymi dziecmi.

    Szkolki dla maluchow z mama w wodzie nieco inaczej wygladaja i tam byly deski i makarony lub tylko przy pomocy rodzicow. I calosc na luzie w formie zabawy.

    We wroclawiu nie znam szkolek.
  • pszczolka1020 08.04.14, 15:06
    No wiesz jak się nie ruszasz to w rękawkach jest" stanie" w wodzie ale żeby popłynąć to trzeba się położyć albo na plecach albo na brzuchu. W rękawkach spokojnie można kłaść się na wodzie i uczyć dziecka zanurzania głowy a mój młodszy syn to potrafi w nich zanurkować pod liną na głębokim basenie. Co mu w ogóle nie przeszkadza w nurkowaniu bez rękawków jak jest w płytkim basenie. Po prostu jest pewien moment że rękawki trzeba ściągnąć. A to czy dziecko się boi położyć na wodzie czy nie ma nic wspólnego z rękawkami , tylko zależy od dziecka, niektóre robią to od razu i się nie boją , inne potrzebują więcej czasu ot i tyle.
  • kkwroc 08.04.14, 15:19
    Prawdą jest, że mój synek w rękawkach wykonuje takie jakby ruchy chodzenia w wodzie i tak "pływa" - raczej pionowo ma ciało. A z deską (a dokładniej matą piankową z dziurami na dłonie) to idealnie leży na brzuszku. W kółku wg mnie też jest pionowo. Makaronu nie lubi, a pozycja zależy od sposobu użytkowania - czy "z okienkiem" czy pod paszkami.

    Tak sobie myślę, że w wieku 2 lat to i deska i rękawki się przydają. (Tylko rękawki muszą być dopasowane do wagi dziecka, mój ma do 10kg, a waży 9,7 kg. W takich dla 3-latków to zupełnie inną pozycję przyjmuje - jak trzymany pod pachami). Rękawki dają swobodę, możliwość skakania i płynięcia samemu, dużo frajdy z samodzielności, co zachęca dziecko do pływania w ogóle. Mój nie cierpiał rękawków, ale teraz jak wie, że dzieki nim w wodzie może wszystko to chce je zakładać. Tylko chyba faktycznie dziecko musi jednocześnie znać inne pozycje w wodzie. Leżenie na brzuchu z deseczką i na plecach. U nas dzieci "odpoczywają" na matach piankowych ale takich cienkich, że muszą kombinować żeby nie topić się, a rodzice podtrzymywać.

    I dzięki za uświadomienie. Będę widziała, że w wakacje w naszym prywatnym baseniku nie tylko rękawki (żeby się nie uzależnił) ale deseczkę też kupimy. Makaron mamy. No i pływanie za rączki z mamusią nie jest bez sensu. Bo wydawało mi się, że to ma sens tylko dla niemowląt na początku, żeby w ogóle oswoiły się z ruchem w wodzie. W ogóle byłam przeświadczona że pływanie w rękawkach i z kółkiem jest obowiązkowe w procesie nauki pływania.
  • pszczolka1020 08.04.14, 15:09
    Żeby nie było że jestem jakąś fanką rękawków , bo nie jestem , ale nie widzę w nich nic złego, a już jak jakiś instruktor mówi rodzicom , że przez rękawki dziecko boi się położyć na wodzie , to dla mnie dziwne i tyle.
  • ponponka1 09.04.14, 08:31
    Ja nie pisalam, ze nie da sie plywac w rekawakach. Ja nie pislalam, ze w rekwakach niue moze byc fajna zabawa w wodzie, nurkowanie i takie tam.
    Ja napisalam, ze w rekawkach da sie stac w wodzie bez ruchu. Zrob to bez rekawkow. Teraz zrozumialas, dlaczego rekwaki sa odradzane jesli sie chce by dziecko "znalo" wode?

    Wiec nie pisze wiecej w temacie o plywaniu o rekawkach....prosze....
    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • camel_3d 09.04.14, 09:19
    > ze w rekwak
    > ach niue moze byc fajna zabawa w wodzie, nurkowanie i takie tam.


    to moze byc ciekawesmile
  • camel_3d 09.04.14, 09:24
    rekawki sa ok, do przyzwyczajania do wody i "doskonalenia" plywania.
    Mlody mial na kursie nie rekawki, ale takie kolka zakladane na ramiona..w sumie to samo..ale co jakich czas dziecku, ktore opanowalo nieco wiecej odejmowano jedno kolko.
    Natomiast na wakacjach mial rekawki, ktore byly pompowane coraz slabiej. oczywisie nie plywal w takich flakach sam, ale na poczatku dawaly mu poczucie bepieczenstwa. Na koncu rekawki byly bez mala bez powietrzasmile takie flakuny. W koncu zaczal plywac bez - bardzo ladna zabka. Mial 4 lata.
    Masz racje, ze w rekawkach mozna wisiec w wodzie nic nie robiac. ciezko sie w nich nauczyc plywac bo wyciagaja barki dziecka nad wode.a tak sie plywac nie da.. barki musza byc pod woda.
  • ponponka1 09.04.14, 13:07
    Tylko ze ja mowie o jednym (uczenia sie, ze woda cie utrzymuje) czyli:
    > Masz racje, ze w rekawkach mozna wisiec w wodzie nic nie robiac. ciezko sie w
    > nich nauczyc plywac bo wyciagaja barki dziecka nad wode.a tak sie plywac nie da
    > .. barki musza byc pod woda.

    a ty o drugim (oswajaniu z woda - bez wzgeldu na sposob - z rekwakami, kolkiem - na bsanie czy w wannie).
    > rekawki sa ok, do przyzwyczajania do wody i "doskonalenia" plywania.
    > Mlody mial na kursie nie rekawki, ale takie kolka zakladane na ramiona..w sumie
    > to samo..ale co jakich czas dziecku, ktore opanowalo nieco wiecej odejmowano j
    > edno kolko.
    > Natomiast na wakacjach mial rekawki, ktore byly pompowane coraz slabiej. oczywi
    > sie nie plywal w takich flakach sam, ale na poczatku dawaly mu poczucie bepiecz
    > enstwa. Na koncu rekawki byly bez mala bez powietrzasmile takie flakuny. W koncu
    > zaczal plywac bez - bardzo ladna zabka. Mial 4 lata.

    Swoja droga ta zabko-piesek wlasnie jest nastepstwem rekawkow - zobacz co zatywaolam z ciebie wyzej.

    Jeszcze raz. Mozecie sobie zakladac rekawki ile sie da i gdzie sie da. Moga (podkreslam moga bo zaraz posypia sie posty ze "a moj synek nie....") one jednak, jak smoczek, zrobic wiecej kuku niz pozytku.
    I najwaznijesze - one nie sa dla rodzicow, zeby puszczac dzieci same w wodzie. One sa od tego by dziecka nie podtrzymywac w wodzie. Tzn. ze opiekun MUSI byc caly czas bilsko dziecka I o tym producenci, nawet ci z Chin, pisza na rekawakach - ale kto to czyta? Jak widac tu z postow - tylko ja .....
    Te same role spelniaja makarony i kolka. Tylko, ze w przypadku tych ostatnich nie da sie stac w wodzie - lub inaczej - bo widze, ze nie rozumiecie co ja pojmuje za stanie - nie da sie dziecka, ktore nie trzyma sie tego ot tak po prostu puscic obk siebie. Trzeba takie dziecko caly czas ciagnac za makaron lub kolko - ci co to probowali wiedza o co mi chodzi. I wtedy dziecko sie na wodzie kladzie....prawda? Dzieci z czasem same potrafia machac nogami i przesuwac sie. I to jest bardzo dobre. Podczas gdy w rekwkach niemowle/dziecko pluska sie tuz kolo rodzica (mam taka nadzieje......) na rozne sposoby moze rowniez sobie "powisiec" w wodzie.

    I tyle w temacie rekawkow....



    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • kkwroc 09.04.14, 13:22
    Kurde to teraz ja nie rozumiem... a myślałam że już skumałam. Przecież w kółku czy z makaronem spokojnie da się "postać" nie dotykając podłoża w wodzie - tak samo jak w rękawkach. Mój synek wielokrotnie tak odpoczywa, ja też tak potrafię z makaronem. Co do pływania to jak dla mnie zarówno kółko, makaron jak i rękawki powodują możliwość pływania pionowo. Tylko z deską jak dla mnie trzeba się faktycznie położyć.
  • az-82 09.04.14, 13:32
    Akurat z deską to wcale nie trzeba się położyć. smile
    Jak ja się uczyłam pływać, to między innymi było przepływanie całej długości basenu siedząc na desce, albo stojąc na niej.
    Na początku było to bardzo trudne. A jaki świetny ubaw.
    I te ćwiczenia nie miały oczywiście na celu nauki pływania, ta na prawdę to nie wiem, co miały na celu, chyba ogólne utrzymywanie równowagi, ale nawet jako dorosła osoba na basenie lubiłam sobie czasami popływać stojąc na desce. Jest to po prostu fajne.
    --
    http://lb2m.lilypie.com/EFEHp1.pnghttp://lmtm.lilypie.com/r0pBp1.png
  • kkwroc 09.04.14, 13:39
    nie no pewnie ale tu w ogóle nie o tym mowa. Mowa o tym że jak PŁYNIESZ z deseczką trzymaną w rękach to żeby się ruszyć plecy musisz mieć równolegle do tafli wody, a jak płyniesz z rękawkami to możesz sobie jakby biegać w wodzie (plecy prostopadle do tafli) i też się poruszasz. I z tym się zgodzę.

    Ale przedmówczyni poruszyła tu inny problem, że z rękawkami da się utrzymać nieruchomo będąc piono, a z makaronem np się nie da. No i tutaj ja mam całkiem odwrotne doświadczenia. Zaraz zbieramy się na basen to aż sobie protestuję z ciekawości.
  • az-82 09.04.14, 13:45
    I z deską i z makaronem można "stać" w wodzie, jak się chce.
    W ogóle ta dyskusja wydaje mi się nie mieć sensu.
    Jedni chcą żeby dziecko się szybko nauczyło pływać, inni tylko żeby się oswajało z wodą. Każdy ma jakiś sposób na to żeby to osiągnąć, i tyle.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/EFEHp1.pnghttp://lmtm.lilypie.com/r0pBp1.png
  • kkwroc 09.04.14, 14:15
    A ja się dopytuję dlatego, że chcę żeby synek był oswojony z wodą teraz ale w perspektywie mam naukę pływania w wieku ok. 4 lat. Pewnie jak ma się nauczyć to i tak się nauczy ale skoro może mieć łatwiej to po co mam mu to utrudniać jakimiś nawykami złymi z rękawków. Teraz wiem, że rękawków trzeba używać mądrze i korzystać też z innych pomocy, w tym ramion rodzica.

    Ktoś tu porównał rękawki do smoczka. Chyba jednak słabe porównanie, bo mowa czy proste zęby są celem każdego rodzica. Samodzielne pływanie w wieku 5 czy 6 lat ma na celu nieliczna grupa (chodzi o próby czy dziecko chce - nikt mam nadzieję dziecka zmuszać nie będzie). Ja bym raczej porównała te rękawki do rowerka trójkołowego z pedałami na przednim kole czy dwukołowego z bocznymi doczepionymi kółkami. Krzywdy jako takiej one dziecku nie robią - nie koślawią nóg, nie krzywią zębów, nie psują kręgosłupa ale jeśli ktoś myśli w perspektywie o przesiadaniu się w miarę wczesnym na 2-kołowiec to to zwyczajnie powoduje drogę dookoła. Z drugiej strony jeśli ta okrężna droga sprawia dziecku frajdę to czemu nią nie pójść? Dziecko które do 4 roku życia nie było w wodzie bez rękawków też się pływać nauczy szybciej czy później. Będzie miało trudniejszą naukę, ale pewnie da radę. Czy te zabawy w wodzie w rękawkach są warte dodatkowego trudu w przyszłości? To już zależy od konkretnego dziecka.
  • camel_3d 09.04.14, 14:37
    > Samodzielne pływanie w wieku 5 czy 6 la
    > t ma na celu nieliczna grupa


    e? w naszej przedszkolnej grupie wszytskie w wieku 5.5 juz plywaja. Mlody nauczyl sie najwczesniej (4.2), a jedne dzeiwczynka najpozniej, ale przed 5,5 urodzinami.

    czyli w zasadzie mozna napisac, ze wiekszosc dzieci moze plywac przed 6 urodzinami... o ile odpowiednio sie je nauczy. U nas nie bylo zabawy. Byla nauka, bylo machanie rekami.. raz w tygodniu 15 minut.



    (chodzi o próby czy dziecko chce - nikt mam nadzie
    > ję dziecka zmuszać nie będzie). Ja bym raczej porównała te rękawki do rowerka t
    > rójkołowego z pedałami na przednim kole czy dwukołowego z bocznymi doczepionymi
    > kółkami. Krzywdy jako takiej one dziecku nie robią - nie koślawią nóg, nie krz
    > ywią zębów, nie psują kręgosłupa ale jeśli ktoś myśli w perspektywie o przesiad
    > aniu się w miarę wczesnym na 2-kołowiec to to zwyczajnie powoduje drogę dookoła
    > . Z drugiej strony jeśli ta okrężna droga sprawia dziecku frajdę to czemu nią n
    > ie pójść? Dziecko które do 4 roku życia nie było w wodzie bez rękawków też się
    > pływać nauczy szybciej czy później. Będzie miało trudniejszą naukę, ale pewnie
    > da radę. Czy te zabawy w wodzie w rękawkach są warte dodatkowego trudu w przysz
    > łości? To już zależy od konkretnego dziecka.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 09.04.14, 14:38

    > Jedni chcą żeby dziecko się szybko nauczyło pływać, inni tylko żeby się oswajał
    > o z wodą. Każdy ma jakiś sposób na to żeby to osiągnąć, i tyle.


    mnie sie wydaje, ze ci co chce, zeby sie dziecko oswajao z woda po prostu nie maja pojecia, ze 5-6 latek moze juz swietnie plywac.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • ponponka1 09.04.14, 13:53
    kkwroc napisała:

    > Kurde to teraz ja nie rozumiem... a myślałam że już skumałam. Przecież w kółku
    > czy z makaronem spokojnie da się "postać" nie dotykając podłoża w wodzie -

    nie, nie da sie ppstac, bo dziecko musi sie trzymac makaronu lub kolka, przewanie rokladajac lokcie - majac kolko lub makaron pod pachami. Moze sie trzymac tez dlonia ale wtedy musi ruszac nogami by sie utrzymac.

    tak
    > samo jak w rękawkach.

    w kekwakach po prostu stoi nawet z rekami na brzuchu....

    Mój synek wielokrotnie tak odpoczywa, ja też tak potrafię
    > z makaronem. Co do pływania to jak dla mnie zarówno kółko, makaron jak i rękaw
    > ki powodują możliwość pływania pionowo.

    Oczywscie, ze sie da pionowo przesuwac w wodzie nawet bez kolka, makaronu i takich tam......nie jest jednak plywanie


    Tylko z deską jak dla mnie trzeba się f
    > aktycznie położyć.

    Zdeska tez sie da pionowo, tylko ze sie trzeba napracowac wiecej niz kladac sie na wodzie big_grin

    Tu chodzi o naturalny odruch, a ten z deska czy makaronem jest polozenie sie na wodzie i machanie nogami, zeby sie przesuwac. Jest to szczegolnei wyraznie przy plynieciu na plecach....
    --
    www.smakolykialergika.pl/
    Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
  • kkwroc 09.04.14, 14:04
    ponponka1 napisała:

    > kkwroc napisała:
    >
    > > Kurde to teraz ja nie rozumiem... a myślałam że już skumałam. Przecież w
    > kółku
    > > czy z makaronem spokojnie da się "postać" nie dotykając podłoża w wodzie
    > -
    >
    > nie, nie da sie ppstac, bo dziecko musi sie trzymac makaronu lub kolka, przewan
    > ie rokladajac lokcie - majac kolko lub makaron pod pachami. Moze sie trzymac te
    > z dlonia ale wtedy musi ruszac nogami by sie utrzymac.

    Czyli wracając do sedna sprawy - dziecko jeśli używa pomocy dobrze żeby je trzymało bo wtedy ma świadomość, że "pływa" dzięki tej pomocy, a jak się puści to już nie jest tak różowo. Rękawki są o tyle złe, że istnieje ryzyko rodziców, którzy dzieciakowi nałożą takie rękawki już w szatni, a zdejmą po wyjściu z wody i takie dziecko nie ma w ogóle zapomina że te rękawki ma i dzięki nim pływa. Ponadto powinniśmy pilnować (z jakąkolwiek pomocą) żeby przy pływaniu dziecko było raczej poziomo w wodzie. Czyli tak jak ja mówię do synka, że ma dać pupę do góry, że ma tak machać nogami, żeby mnie ochlapać. Rękawki są ryzykowne i tu, bo najbardziej ze wszystkiego umożliwiają w miarę proste pływanie czy wręcz stanie na pionowo.
  • camel_3d 09.04.14, 14:32

    > Jeszcze raz. Mozecie sobie zakladac rekawki ile sie da i gdzie sie da. Moga (po
    > dkreslam moga bo zaraz posypia sie posty ze "a moj synek nie....") one jednak,
    > jak smoczek, zrobic wiecej kuku niz pozytku.

    mysle, ze jak i w przypadku smoczka, trzeba wyczuc kiedy juz nie jest potrzebny.
    nie wiem co by bylo gdyby mlody ne codzil na kurs..pewnie jeszcz eni epotrafilby plywac. Mimo plywaczkow nigdy nie bylo stylu zabko pieskowego...zabka byla od razu... no ale wczesnie sie tych skrzydelek pozbyl wiec pewnie dlatego.
  • myelegans 09.04.14, 16:16
    Mlody byl w wodzie zawsze od niemowlecia, ale bez zadnych szkolek itp. Po prostu okragly rok zabieralismy go na basen. Rekawkow nigdy nie mial, chodzilam na basen ze stopniami, wiec spokojnie mogl sie bawic i "nurkowac" czujac grunt pod nogami i stopniowo wchodzac na glebsza wode. Latem chodzilismy kilka razy w tygodniu na miejski odkryty basen.
    I tak robilismy do 5 roku zycia, babcia z uprawnieniami ratownika i instruktora cos tak go probowala uczyc, wtedy poszedl na regularna nauke plywania, 3 dzieci plus instruktor i przechodzil przez kolejne stopnie bez udzialu rodzicow. Nigdy nie widzialam w uzyciu zadnych rekawkow. Deski tak, rekawki nie. Nauczyl sie plywac kraulem i na grzbiecie, poprawniechoc nie szybko przeplywal dlugosc basenu. Ale cel podstawowy to bylo 'water safety". Lyknal bakcyla.

    Jak mial 7 lat sprobowalismy z klubem sportowym, przeszedl sito eliminacyjne i od 2 lat regularnie trenuje, tam doskonala technike, startuja w zawodach, mistrzostwach itd. Praca nad technika to praca i praca i powtarzanie tych samych cwiczen po raz n-ty. Na dzien dzisiejszy plywa wszystkimi stylami, grzbietem najlepiej, delfina i zabke szlifuje, i w ciagu godziny przeplywa 3km i zmeczenia po nim nie widac wink

    W naszej lidze najmlodsi zawodnicy to 6-latki i w tej grupie wiekowej na zawodach plywaja kraulem, grzbietem, skacza ze slupkow na glowke, startuja w sztafetach i niektorzy sa na prawde swietni. W tegorocznych mistrzostwach ligowych bylo kilkoro 4-latkow i bardzo dobrze sobie poradzili.
  • matka.madzi 10.04.14, 06:02
    ponponka1 napisała:

    > To dostaniesz odpowiedz.
    >
    > Moja chodzi na kurs organizowany pod egida Norweskiego zwiazku plywackiego

    A to nie ma dwóch zdań, jak norweski to na pewno jest najzaebistszy...
  • jakw 07.04.14, 22:46
    Za późno na co? Moja młodsza nauczyła się pływać bez kursów w zeszłe wakacje. Po prostu za którymś pobytem na basenie przepłynęła basen. Na szkolnym basenie może więc skupić się na ćwiczeniu stylu (tj eliminacji stylu pieskowego wink)
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mamatomika 10.04.14, 11:22
    Za pozno na nauke w porownaniu z ta dziewczynka z filmiku. Corka byla pierwszy raz na kursie plywania. W porownaniu z poprzednim kursem gdzie rodzice musieli byc w wodzie, tym razem dzieci sa w wodzie same. Maja na ramionach 3 kolka w roznych kolorach ktore beda po kolei sciagac. Ja bedzie jeszcze nie wiem, czas okaze. Jesli zauwaze ze kurs jest nieodpowiedni to poprostu go zmienimy. Ciezko cos powiedziec po pierwszym razie.
    --
    matka.madzi napisała: Od soczków i napojów niunie puchnom i umierajom!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka