Dodaj do ulubionych

leczenie infekcji

07.04.14, 14:45
Cholerka!!!-wiem,że przedszkolak łapie infekcje,ale co z leczeniem,dlaczego truje się dziecko lekami w nieskończonosć.Mały od września zaczął edukacje przedszkolną 2 - 3tyg.w przedszkolu 2-3 tyg.infekcje.które przez 1 p.doktor leczone były bez antybiotyku,po zmianie lekarza i leczeniu antybiotykami w zastrzykach też,trwają tyle samo,albo dłuzej.Konsultacje laryngologiczne nic nie dały,co o tym myśleć?
Edytor zaawansowany
  • rulsanka 07.04.14, 16:02
    zmieńcie lekarza
  • maltry 07.04.14, 19:31
    A te infekcje mają faktycznie taki ciężki przebieg, że za każdym razem jest konieczna wizyta u lekarza?
    --
    "Życie jest za krótkie, żeby pić marne wino
    Życie jest za krótkie, by miłości dać zginąć
    Życie jest za krótkie, żeby się nie spieszyć
    Życie jest za krótkie, by się nim nie cieszyć..."
  • klubgogo 07.04.14, 19:34
    I nieobecność dziecka w przedszkolu? Jakie to infekcje? Gorączka, ropne naloty na gardle, zapalenia płuc? A może katar?
  • oregano1980 08.04.14, 08:09
    lekarzem nie jestem,polegam na diagnozie osoby uprawnionej do tego,ostatnio była rzekomo angina z b.wys.tem. plus gęsta zółta wydzielina z nosa,przez 2 tyg-leczona chyba nietrafionym antybiotykiem doustnie,potem seria zastrzyków,i znowu doustnie bo jeszcze zapalenie gardła trwa.
  • dziennik-niecodziennik 08.04.14, 09:36
    infekcje bakteryjne to mają do siebie ze czas terapii bywa zmienny. kwestia zjadliwosci bakterii, ich tempa namnażania się itd.
    akurat wychodze z tego co ma Twoje dziecko - ciężka angina połączona z zapaleniem zatok (dramat, NIGDY nie byłam tak chora), jestem na drugim antybiotyku, a juz mi lekarka zapowiedziala że jak to sie bedzie tak leczyc, to bedzie i trzeci. mojej córce (od niej sie zaraziłam) przeszło po jednym.
    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • ashraf 07.04.14, 20:00
    A te infekcje to co dokładnie? Bo wiesz, mój syn od początku zeszłej jesieni też jest praktycznie ciągle "chory", ale te "choroby" to głównie katar, kaszel i inne wirusowe syfy. Do żłobka chodzi normalnie, nie był tylko jak dostał zapalenia oskrzeli i jak miał 1 dzień gorączkę. Antybiotyku bywają konieczne, ale najpierw trzeba dokładnie wiedzieć z jaką chorobą ma się do czynienia. Wielu się nie leczy lub leczy tylko objawowo.
  • aniasa1 07.04.14, 23:57
    Bo wiesz, mój syn od początku zeszłej jesieni te
    > ż jest praktycznie ciągle "chory", ale te "choroby" to głównie katar, kaszel i
    > inne wirusowe syfy. Do żłobka chodzi normalnie,

    Ty wiesz ze najmądrzejsza to nie jestes? prawda?
  • paulinus2001 08.04.14, 10:05
    Tak najlepiej dziecko z katarem zamknąć w domu na 4 spusty i wypuścić dopiero jak przejdzie. Nie chce mówić kto tu zachowuje się niemądrze. Poza tym nie oceniaj kogoś kogo nie znasz.
  • aniasa1 08.04.14, 11:33
    > Tak najlepiej dziecko z katarem zamknąć w domu na 4 spusty i wypuścić dopiero j
    > ak przejdzie.
    wrecz przciwnie! Najlepiej i najlatwiej jest puscic z katarem i kaszlem do przedszkola! Wszak odpornosc musi zlapac. A to ze innych pozaraza, kogobyto? Jam CI najwazniejsza!
  • ashraf 08.04.14, 13:03
    No wiec wyobraz sobie, ze tu gdzie mieszkam, obowiazuja jasne zasady kiedy dziecko moze, a kiedy nie moze isc do zlobka czy przedszkola. Katar czy kaszel (o ile nie sa objawami powaznej infekcji, zapalenia pluc czy oskrzeli, anginy itd. oraz nie sa polaczone z goraczka i ogolnym rozbiciem) u zywego, szalejacego dziecka z dobrym apetytem nie sa powodem do pozostawienia go w domu. Pewnie teraz padniesz z wrazenia, ale w zwiazku z realizacja obowiazku przedszkolnego, do pozostania w domu kwalifikuje dziecko lekarz pediatra i nie spotkalam sie jeszcze z tym, zeby pozwolil trzymac w domu dziecko z katarem. Wystarczy zachowac zdrowy rozsadek i zaakceptowac fakt, ze dzieci w placowkach zarazaja sie niegroznymi infekcjami i jest to proces korzystny dla rozwoju ukladu odpornosciowego.
  • annubis74 09.04.14, 12:32
    a skad wiadomo która infekcja jest niegroźna a która groźna
    moja córka ostatnio przyniosła z przedszkola coś takiego, ją na szczęście potraktowało łagodnie, ja dawno nie byłam tak chora mimo że ogólnie jestem odporna, pracuję w skupisku ludzi, układ odpornościowy mam wytrenowany, byle czego nie łapię.
  • ashraf 09.04.14, 13:08
    Po objawach i długości trwania. Jeżeli dziecko kicha i kaszle (mam na myśli zwykły kaszel, a nie odrywającą się flegmę, "szczekanie" itd.), nie ma gorączki i ma siłę oraz ochotę cały dzień szaleć, do tego ma apetyt, to raczej nie jest ciężka infekcja.
  • annubis74 09.04.14, 21:42
    nie wiem co to znaczy "kaszel zwykły" i jak go odróżnić od niezwykłego
    moja córka przy krztuścu miała kaszel - po prostu kaszel - najbardziej nasilajacy się w nocy, w dzień dość łagodny (pewnie dlatego ze była szczepiona).
    poza tym czuła się świetnie, miała apetyt, na pierwszy rzut oka nic nie wskazywało na krztusiec i wynikajace z niego zapalenie płuc. pewnie powinnam puścić ja do przedszkola żeby tym krztuścem siała dalej... tak pewnie zrobiła inna matka która uznała ze dziecko ma tylko kaszel i puściła do przedszkola swoje "tylko kaszlące' dziecko
  • ashraf 09.04.14, 22:51
    Ale czemu zakladasz, ze decyduje sama? Zawsze dzwonie do lekarki i ustalam z nia plan dzialania, w wiekszosci przypadkow wpadam na krotka wizyte i wiem, czy mam do czynienia zr zwyklym katarem, czy czyms powazniejszym. Przy czym np. grypa zoladkowa czy goraczka zawsze oznaczaja pozostanie w domu do czasu wyleczenia i nikt z tym nie dyskutuje.
  • aniasa1 11.04.14, 13:46
    Zawsze dzwonie do lekarki i ustalam z ni
    > a plan dzialania, w wiekszosci przypadko

    aaaaaaaa wizyta na telefon! No rzeczywiscie mnie przekonalas! Wszak to bardziej miarodajne niz badania i osluchanie dziecka.
    Wiesz ze tylko sie pograzasz.
    Moze skra na wspol ze swoja lekarka ustalilyscie nowa terminologie medyczna to wytlumacz mi czym jast "kaszel zwykly" i "katar zwykly"?
    Mnie cale zycie uczono ze kaszel i katra to objaw choroby (choc nie zawsze zakaznej). No dawaj
  • ashraf 15.04.14, 11:06
    Rzeczywiscie, jak dziecko kicha, to nalezy koniecznie od razu je osluchac i podac "oslonowo" antybiotyk, oraz zawinac w koldre i wystawic na balkon wink A katar, owszem, jest objawem ciezkiej, ukladowej i czesto smiertelnej choroby zwanej... katarem wink Ty tez jak tylko kichniesz, siedzisz w domu? Moze warto bylo w dziecinstwie dac sie uodpornic, wtedy w 3 dni byloby po sprawie.
  • aniasa1 15.04.14, 15:43
    > Rzeczywiscie, jak dziecko kicha, to nalezy koniecznie od razu je osluchac i pod
    > ac "oslonowo" antybiotyk, oraz zawinac w koldre i wystawic na balkon wink .....

    Prosze nie omijaj odpowiedzi na pytanie. Takie ironizowanie niczego nie zmieni. No wyjasnij definicje katarku i kaszelku zwyklego. Jestem ciekawa jak takie osoby jak ty to postrzegaja, czym sie kierujecie
  • ashraf 15.04.14, 17:15
    Prosto, bo widać, że inaczej do ciebie nie trafi: zwykły katar oznacza wirusowy nieżyt nosa, który człowieka z normalnie funkcjonującym układem odpornościowym nie zabija, nie wyłącza z aktywności zawodowej ani nie prowadzi do ciężkich powikłań. Trwa kilka dni, nie podlega leczeniu i pomyślnie rokuje. Katar może mieć podłoże alergiczne (np. na roztocza), może oznaczać też chorobę zwyrodnieniową śluzówki nosa i występować całorocznie. Czy alergia jest zakaźna, chyba nie muszę ci tłumaczyć (choć mam wątpliwości). Katar może też występować w przebiegu cięższych infekcji, ale nigdy sam, tylko wraz z innymi objawami, ponadto wygląd wydzieliny potrafi średnio inteligentnej osobie dać do myślenia. Proponuję zacząć kojarzyć pewne zależności... jak cię mdliło w ciąży, to też siedziałaś w domu, bo to mogła być grypa żołądkowa?
  • aniasa1 15.04.14, 21:07
    nie, nie nie. Ja pytam cie o cos innego. Czym dla Ciebie jest zwykly katarek, z ktorym puszczasz dziecko do placowki.
    Ogolnie o katarch wiem zdecydowanie wiecej niz ty
  • ashraf 16.04.14, 07:58
    Smiem watpic... skoro uwazasz, ze zawsze jest objawem choroby, ktora zmusza do pozostania w domu. O czym tu dyskutowac?
  • aniasa1 16.04.14, 18:55
    Czy to pytanie Cie przerasta?
    "Ja pytam cie o cos innego. Czym dla Ciebie jest zwykly katarek, z ktorym puszczasz dziecko do placowki. "
  • ashraf 16.04.14, 22:19
    Odpowiedź była wyżej, wystarczy czytać ze zrozumieniem. Zwykły nieżyt nosa, katar alergiczny lub poinfekcyjny nie są powodem do pozostania w domu, jeżeli dziecko dobrze się czuje.
  • aniasa1 17.04.14, 16:10
    Zwykły nieżyt nosa, kat
    > ar alergiczny lub poinfekcyjny nie są powodem do pozostania w domu,

    ale co to jest ten zwykly niezyt nosa? Bo jak na razie zastapilas tylko slowo "katarek" na "niezyt" No skoro masz opaonowana wiedze medyczna i czujesz sie pelni zdolna do oceny sytuacji to chyba ptrafisz opisac co to zanczy.
  • ashraf 17.04.14, 18:55
    Ja potrafię i zrobiłam to już wyżej, ale ty najwyraźniej nie potrafisz zrozumieć, więc mój trud jest zbyteczny.
  • aniasa1 17.04.14, 21:42
    tak wiec
    zwykły katar oznacza wirusowy nieżyt nosa, który człowieka z normalnie funkcjonującym układem odpornościowym nie zabija, nie wyłącza z aktywności zawodowej ani nie prowadzi do ciężkich powikłań.
    puszczasz dziecko z wirusem wychodzac z zalozenie ze skoro nie umiera do przedszkola moze isc!
    BRAVO, bravo! bravo!
    Dzieki BOGU jestes daleko ode mnie choc moze szkoda bo odrobina wiedzy by ci sie przydala. Dziecko
  • ashraf 17.04.14, 23:19
    Brawo w języku polskim piszemy przez w, to raz. A wiedza o układzie odpornościowym jak widać jest ci obca, w związku z tym kończę dyskusję na temat kataru życząc ci, żeby omijała cię ta straszna choroba wink
  • aniasa1 18.04.14, 16:45
    A wiedza o układzie odpornościo
    > wym jak widać jest ci obca, w związku z tym kończę dyskusję na temat kataru życ
    > ząc ci, żeby omijała cię ta straszna choroba wink

    Konczysz bo przyparta do muru nie masz nic do powiedzenia. NIe potrafisz nawet opisac kataru jaki uwazasz za "Tylko katarek" jego konsystencji, ilosci, koloru, rodzaju tej wydzieliny....... Jestes znawczycznia katarkow ale nie wiesz ze bywa rozny bo z roznych przyczyn sie pojawia.
  • ashraf 18.04.14, 22:01
    Rozbawiłaś mnie do łez wink Proponuję jeszcze dyskusję o kolorze stolca.
  • ann.k 15.04.14, 11:32
    Ty się pogrążasz. Wyobraź sobie, że Polska i jej system opieki medycznej nie są wytycznymi na całym świecie.
    Wyobraź sobie kraj, w środku Europy, jeden z najbogatszych. Żeby zapisać się tam do lekarza, trzeba zadzwonić do rejestracji. Rejestratorka ma obowiązek przepytać o występujące objawy (u nas to podobnie działa w przypadku wzywania pogotowia) i podejmuje decyzję czy wizyta jest potrzebna czy nie. Jesli uzna, że nie, pozostaje iść do lekarza prywatnie.
  • aniasa1 15.04.14, 16:00
    > Ty się pogrążasz. Wyobraź sobie, że Polska i jej system opieki medycznej nie są
    > wytycznymi na całym świecie.

    Wyobraz sobie tez ze w tych krajach troche inaczej wyglada przedszkole, same pomieszczenia jak i kwestia wychodzenia na zewnatrz, zajec. Wyobraz sobie ze w niektorych krajach zdecydowanie bardziej rozbudowana jest tez sama profilaktyka niz tylko leczenie. Wyobraz sobie tez ze w sa kraje gdzie rodzice nie pracuja tyle co w PL, ze maja bardziej rozbudowana polityke pro-rodzinna, ze maja wiecej mozliwosci. Mowimy o tym co sie dzieje tu w POLSCE, nie w Europie, bo tam nam jeszcze daleko z wielu wzgledow.
    odnosze sie do naszej rzeczywistosci, gdzie w pomieszczeniu 20-30m2 przebywa 30-osobowa grupa z 2 wychowawcami, ze siedza tam prawie caly dzien, nie zmieniaja pomieszczenia, w nim jedza, w nim maluchy spia. Wyjscie na zewnatzr to ok1.5-2 godziny wszystkiego razem łącznie z procesem ubierania, a to tez w Pl czesto jest rzadkoscia. Nie ma oddzielnego pomieszczenia w ktorym dziecko mogloby w razie wymiotow wysokiej temperatury poczekac na rodzicow, miec odrobine spokoju.
  • q_fla 15.04.14, 16:14
    Co z ciebie za matka, ktora wybiera tak liche przedszkole.

    W przedszkolu mojej córki było:
    - osobna sala do spania
    -osobna sala do posiłków
    - sala gimnastyczna do ćwiczeń rytmicznych
    - codziennie wietrzona sala mimo usilnych protestów rodziców
    - grupa nie liczyła wiecej niż 25 dzieci, z czego zwykle połowa z powodu kataru kisiła sie tygodniami w domu
    - gdy dziecko źle się czuło wstawiano leżak do osobnego pomieszczenia, w ktorym zawsze przebywała dorosła osoba i tam czekało na przyjście rodzica.

    To wszystko w Europie w państwie zwanym Polską, zwykłe osiedlowe przedszkole publiczne.
    tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 15.04.14, 21:23
    q_fla ty naprawde sadzisz ze to jest norma o czym piszesz?
    Nawer w tym prywatnym ktore mam nieopodal domu nie ma takiego luksusu.
    Zdradz sekret gdzie jest tak zajebiscie, bo wierzyc mi sie nie chce.
  • q_fla 15.04.14, 21:37
    A po co ci ta wiedza?
    Marne szanse żeby twoje dziecko się dostało, przecież nie pracujesz. tongue_out
    To raz.
    Dwa: w przedszkolu mojego dziecka było dużo zasmarkańców, co stanowi zbyt duże zagrożenie dla twojego nieodpornego slabeusza.
    Trzy: i tak byś tego nie doceniła.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 16.04.14, 18:58
    > A po co ci ta wiedza?
    po to zeby Ci udowodnic ze klamiesz. Jesli nie to pisz, ktore to przedszkole. Bo ja tez mam zlota kaczke n łancuszku.
    Dlaczego wszystkie rozmowy z wami koncza sie jednym: wymigiwaniem sie od odpowiedzi a tylko pluciem.
  • q_fla 16.04.14, 19:43
    Możesz sobie myśleć, że klamię, nie zależy mi na twojej opinii.
    Nie podam ci namiarów na przedszkole, zbyt sobie cenię prywatnośc na forum.

    Ale wierzę, że masz kaczkę na złotym łańcuszku. Na imię jej głupota.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 17.04.14, 16:14
    > Możesz sobie myśleć, że klamię, nie zależy mi na twojej opinii.
    > Nie podam ci namiarów na przedszkole, zbyt sobie cenię prywatnośc na forum.
    >
    > Ale wierzę, że masz kaczkę na złotym łańcuszku. Na imię jej głupota.


    W takim razie to twoje wymaiginowane przedszkole to tez gluopta, choc bardziej nazwalabym to idiotyzmem.
    Dlaczego zawsze wychodzi na to ze duzo gadasz a nic udowodnic nie mozesz? Ja tez bym chciala zeby moje dziecko mialo takie przedszkole jak opisalas ale nie myle rzeczywistosci z marzeniami.
  • annubis74 16.04.14, 07:53
    oj puściłaś dziewczyno wodze fantazji
    rozumiem że w takiej 25osobowej grupie (pomijam że zazwyczaj grupy są bardziej liczne) jest jeszcze kilka nauczycielek - jedna pilnuje dzieci w sali "jedzeniowej" druga te które już szykują się do snu po posiłku, kolejna pilnuje dzieci w sali rytmicznej... wyobraźni nie można ci odmówić
    przypominasz mi koleżankę mojej córeczki, której opowieści też zazwyczaj za każdym razem osiagają wyższy poziom fantastycznych szczegółów - tylko ze tamta ma 7lat i
  • ashraf 16.04.14, 08:04
    Coz, w grupie mojego syna jest kilkoro dzieci (w zaleznosci od dnia 6-9) i 4 opiekunki (2 dyplomowane i 2 praktykantki). Osobna sala do zabaw, do snu, do spania, wlasne podworze z placem zabaw, codzienne spacery (przed i po obiedzie) niezaleznie od pogody i zdrowe, dostosowane do wieku i stanu zdrowia dziecka odzywianie. Sugerujesz, ze w 38-milionowej Polsce nikt nie wpadl na to, ze takie rozwiazanie jest korzystne dla dzieci i ze takie placowki nie istnieja? No, ale to juz pewnie kwestia priorytetow finansowych.
  • aniasa1 16.04.14, 19:00
    Sugerujesz, ze w 38-milionowej Polsce nikt nie wpadl na to, ze takie roz
    > wiazanie jest korzystne dla dzieci i ze takie placowki nie istnieja?

    nie sugeruje ale mowie wprost: nie znam takiego przedszkola i w zyciu nie slyszalam o takim. Prosze o adres, wszak to chyba nie tajemnica
  • ashraf 16.04.14, 22:23
    Na forum obowiązuje zakaz reklamy, poza tym nie widzę powodu wyręczać cię w jednym z podstawowych obowiązków matki. I dalej nie rozumiem czemu posłanie dziecka do śmierdzącego kołchozu, gdzie spacer przerasta przedszkolanki jest wg ciebie jedyną opcją opieki nad dzieckiem? Trzeba było siedzieć w domu lub wziąć niańkę, skoro żadne miejsce nie spełnia twoich kryteriów... przecież cię stać wink
  • aniasa1 17.04.14, 16:31
    > Na forum obowiązuje zakaz reklamy, poza tym nie widzę powodu wyręczać cię w jed
    > nym z podstawowych obowiązków matki.

    spoko, nie raz padaly tu nazwy, jak i leki, firmy itp. Mnie z niczego nie wyreczysz bo maoje dziecko juz uczeszcza do przedszkola i nie zmienie go z wielu powodow.

    I dalej nie rozumiem czemu posłanie dzieck
    > a do śmierdzącego kołchozu, gdzie spacer przerasta przedszkolanki jest wg ciebi
    > e jedyną opcją opieki nad dzieckiem
    nie smierdzi w naszym przedzkolu, gdzies ty to przeczytala, na spacery u nas akurat dzieci wychodza czesto, ale to wypad na ok 1.5 godziny bo maja tez podstawe programowa - bardzo fajnie prowadzona, dodatkowe zajecia, calodniowe wycieczki, teatrzyki, wizyty zaproszonych gosci. Tak czy siak, jak ktores dziecko siedzi od 7 rano do 17.30 to przyznasz ze siedzenie z innym chorym bachorem w takiej sali sprowadza szanse do ZERA zeby nie zlapalo. MOj tyle nie musi przebywac w przedszkolu, ale nieo to chodzi, nie kazdy ma taka mozliwosc. Dlatego uwazam cale to wasze gadanie o odpornosci za MAX GLUPOTE, puszczajac zasmarkane bachory (nawet te ktore ptrafia wytrzec nos) nie dajecie realnej szansy pozostalym dzieciom. W mojej grupie nie ma takich egoistek. Doceniam to.
  • ashraf 17.04.14, 18:58
    To ty pisałaś o niewietrzonej sali i braku spacerów, ja nie mam takich problemów w żłobku. No i wypraszam sobie bachory, ja mam dziecko, nie wiem jak jest u ciebie. Chociaż w zasadzie zaczynam się domyślać jak wybierałaś przedszkole - to musi być naprawdę wyjątkowe miejsce, skoro nikt ci nie zasugerował, że zdrowy trzylatek nie powinien już walić w pieluchę i chodzić ze smokiem. W obliczu twoich sukcesów wychowawczych nie dziwi mnie już, że wytarcie nosa i przestrzeganie higieny przerasta twoje dziecko, ale to już nie wina innych rodziców.
  • aniasa1 17.04.14, 21:40
    skoro nikt ci nie zasugerował, że zdrowy
    > trzylatek nie powinien już walić w pieluchę i chodzić ze smokiem.

    widzisz ja nie ieszkam na wsi jak ty i nikt nic tu nie sugeruje. Poza tym TO NIE JEST ZARAZLIWE, wiec co to kogo? Po co odbijasz temat? Argumenty ci sie skonczyly? Wyszlo na to ze duzo klapiesz malo mowisz?
    I jeszcze raz jak do dziecka: nie chodzi o wytarcie nosa, a o to ze nos ma byc suchy.

    Cieniutka jednak jestes
  • ashraf 17.04.14, 23:23
    Czyli jednak zabolało? A wystarczyło się trochę wysilić i zrozumieć, że dzieci się uczy i wychowuje, a zapobieganie zarażaniu się polega przede wszystkim na zachowywaniu zasad higieny. Chociaż faktycznie, ciężko właściwie wysiąkać nos mając w ustach smoczek... A argument ze wsią jest nietrafiony, choć twój przypadek sugeruje, że to stan umysłu, a nie miejsce zamieszkania.
  • aniasa1 18.04.14, 17:06
    > Czyli jednak zabolało? A wystarczyło się trochę wysilić i zrozumieć, że dzieci
    > się uczy i wychowuje, a zapobieganie zarażaniu się polega przede wszystkim na z
    > achowywaniu zasad higieny.

    Nic nie zabolalo gluptasku. MOje dziecko ma pewien zakres zaburzen SI i nie wszystko przychodzi mu tak gladko jak innym, choc na pierwszy rzut oka nie wiedac. Gdybym byla rodzicem jak wiele z was olewajacym jesgo przypadlosci, pewnie bym na sile go zlamala, i wycwiczyla sikanie i odsmoczkowanie ale mialoby to tez wplyw na jego poczucie bezpieczenstwa i nasililo tylko problemy. Roznica miedzy mna a toba polega na tym ze ja obserwuje swoje dziecko zarowno "zwykly katarek: jak i inne rzeczy i reaguje. MOj syn dmucha nos, ale faktycznia tez ma problem bo migdal przerosniety w 90 procentach i bardzo krzywa przegroda. Nie musze Ci sie tlumaczyc ale poszerze twoje horyzonty. Nie kazdy ma idealne dziecko, nie znaczy to ze moj syn ze swoimi przypadlosciami daleko odstaje od rowiesnikow, znaczny procent 4-5 latkow boryka sie z migdalami i zaburzeniami SI.Tyle ze ja nigdy nie udaje ze jest perfect, i zamykam oczy i uszy.
    co do zasad higieny to moj syn jako jeden z nielicznych w otoczeniu zaslania buzie jak kaszle, rece myje sam po powrocie do domu, a i bedac na miescie czesto tego wymaga bo tez nieznosi miec brudnych rak wiec nie pitol mi tu o higienie. Prawda jest taka ze te zasmarkane i kaszlace dzieci wypluwaja z siebie syf i rozmazuja na meblach zabawkach i przenosza dalej.
  • q_fla 18.04.14, 20:43
    Zarzucasz matkom alergików kłamstwo na temat choroby ich dzieci, że zasłaniaja sie alergią, gdy te maja katar, bądź kaszlą.
    Wobec powyższego przestań pitolić i zasłaniać się zaburzeniami SI u twojego dziecka.
    Wszystkie powyższe zachowania twojego dziecka świadczą o twojej nieudolności wychowawczej. tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 19.04.14, 16:09
    > Zarzucasz matkom alergików kłamstwo na temat choroby ich dzieci, że zasłaniaja
    > sie alergią, gdy te maja katar, bądź kaszlą.
    nic TATKIM matkom nie zarzucam. Jestem szczesliwa ze moje dziecko nie ma alergii bo wiem jak bardzo to przekichana sprawa. Ale matki ktorych dzieci choruja i nie są doleczone i pielenowana wysylajace dzieci do placowki z haslem na ustach "ma alergie" mam ochote udusic wlasnymi reCami. To nie fair w stosunku do tych ktore maja alergiczne i do tych ktore nie maja alergikow.,

    > Wszystkie powyższe zachowania twojego dziecka świadczą o twojej nieudolności wy
    > chowawczej. tongue_out
    Twoje oskarzenia nijak sie maja do diagnozy SI ktora mam w szufladzie. Specjalistko
  • ashraf 18.04.14, 22:05
    Jasne, pewnie potem jeszcze okaże się, że ma ADHD i nie może usiedzieć 10 min. na tyłku na lekcji, dysleksję, więc nie nauczy się czytać do 4 klasy itd. Rozumiem, że czujesz potrzebę tłumaczenia swojej niewydolności wychowawczej, ale wybrałaś kiepski sposób i obrażasz osoby, których dzieci naprawdę mają problem z SI i z migdałami. Swoją drogą jeszcze nie słyszałam, żeby przerośnięty migdał wpływał na zapominanie o czyszczeniu nosa, a przecież o tym pisałaś... poczytaj lepiej swoje posty. Proponuję też zaopatrzyć się w słownik języka polskiego, bo jak widać nawet osobom z Polski, z miasta i z twoim wybitnym wykształceniem zdarza się popełniać takie błędy jak "na mieście".
  • aniasa1 19.04.14, 16:16
    Proponuję też zaopatrzyć się w słownik języka polskiego, bo
    > jak widać nawet osobom z Polski, z miasta i z twoim wybitnym wykształceniem zda
    > rza się popełniać takie błędy jak "na mieście".
    u dokopalas. Nie masz juz czym to za bledy sie lapiesz. To wytykaj duzo bo czesto pisze z literowkami, bez polskich znakow, bez spacji, bez konstrukcji. A wiesz dlaczego? bo to forum a nie szkola. Moje wyksztalcenie nijak sie ma do zasad pisowni. NIe jest mi potrezbne ciapulku.

    Swoją drogą jeszcze nie słyszałam, żeby przerośnięty migdał wp
    > ływał na zapominanie o czyszczeniu nosa, a przecież o tym pisałaś...
    bo ty malo co slyszalas. I malo co wiesz. Nie chodzisz do lekarzy, nie konsultujesz objawow wiec skad masz takie rzeczy wiedziec? Jedyne co potrafisz to przekrecasz zdania. Czy ja napisalam ze moj syn zapomina? Nie. On tego nienawidzi, dlaczego? bo ma z ttym problem, to logiczne dla mnie, dla ciebie nie? Twoje dziecko leci na leb na szyje do rzeczy ktorej niecierpi? Skonczmy te dyskusje po siedzisz juz nawet nie na dnie ale po pachy w mule. Zbierz sily, poczytaj madre ksiazki, pogadaj z doswiadczonymi rodzicami to po swietach mozemy wrocic do dyskusji. Poki co Allleluja
  • ashraf 15.04.14, 17:23
    Innym matkom zarzucasz, że nie pomyślały o tym kto się zajmie ich dzieckiem podczas przeziębienia, a sama nie przewidziałaś tak oczywistego kosztu jak zwykłe przedszkole? Trzeba było nie posyłać dziecka do byle jakiej przechowalni, gdzie dzieci tłoczą się jak sardynki w puszce i siedzą cały dzień w śmierdzącej sali, bo wyjście na spacer przerasta personel. Urodziłaś je jako stara baba i nie wiedziałaś ile kosztuje porządne przedszkole? Żenada. I nie podniecaj się tak polityką prorodzinną w innych krajach... nie wszędzie dają zasiłki jak leci, a przedszkole kosztuje tylko co para dobrych butów. Tu, gdzie mieszkam, dziecko to prywatna sprawa obywateli i nikt nie oczekuje, że państwo będzie sponsorować jego rozmnażanie. Za to ludzie czują się odpowiedzialni za kształt kraju, w którym żyją i nie uchylają się od pracy z byle powodu. Tydzień pracy ma 2,5 h więcej niż w Polsce, absencje należą do rzadkości, a posiadanie dziecka nie oznacza rozwalania pracy całej firmy, bo mamusia ma kaprys siedzieć cały tydzień z dzieckiem, które raz kichnęło. Na szczęście taką konieczność ocenia lekarz, który kieruje się aktualnym stanem wiedzy medycznej i rozsądkiem, a nie czarnowidztwem typowym dla nadopiekuńczych matek (na szczęście nie dotyczy to wszystkich kobiet, które późno rodzą).
  • aniasa1 15.04.14, 21:20
    > Innym matkom zarzucasz, że nie pomyślały o tym kto się zajmie ich dzieckiem pod
    > czas przeziębienia, a sama nie przewidziałaś tak oczywistego kosztu jak zwykłe
    > przedszkole?
    A i owszem pomyslalam. Tylko ze ta placowke wybralam z zupelnie innych powodow. Ty nie zrozumiesz.
    Trzeba było nie posyłać dziecka do byle jakiej przechowalni, gdzie
    > dzieci tłoczą się jak sardynki w puszce i siedzą cały dzień w śmierdzącej sali
    > , bo wyjście na spacer przerasta personel.
    dziecinko taka jest wiekszosc. I tego nie zmienimy w jedna zime, ale mozemy zmienic stopien zasmarkania poprez zatrzymywanie chorych dzieci w domu.

    Urodziłaś je jako stara baba i nie w
    > iedziałaś ile kosztuje porządne przedszkole?
    Mysle ze nawet teraz stac mnie na wiecej niz Ciebie, ale glownie problem polega na tym ze w prywatnych jest jeszcze gorzej z chorymi dziecmi. Wszak Pan placi/pan wymaga, a dyrekcja milczy zeby klienta nie stracic.

    I nie podniecaj się tak po
    > lityką prorodzinną w innych krajach...
    Nie, ja sie nie podniecam. Gdybym sie jarala to bym siedziala w jakims jukieju

    Za to ludzie czują się odpowiedzialni za kształt kraju, w który
    > m żyją i nie uchylają się od pracy z byle powodu.
    Wez dojrzyj do odpowiedzialnosci bo mylisz pojecia. To brzmi jak komunistyczne haslo. Ile ty masz lat? Poza "uchylaniem sie" jest jeszcze cala gama mozliwosci, a po drugie kto Ci wbil to glowki taka glupote ze opieka na chorym dzieckiem to uchylanie sie od pracy? Gdzies Ty sie chowala? Ty mowisz i piszesz jak czlowiek z wypranym mozgiem.

    ydzień pracy ma 2,5 h więcej
    > niż w Polsce,
    Ok. A w rozliczeniu rocznym?

    a posiadanie dziecka nie oznacza r
    > ozwalania pracy całej firmy, bo mamusia ma kaprys siedzieć cały tydzień z dziec
    > kiem, które raz kichnęło.
    Ja nie pisze o kaprysach. Dotarlo juz? Tylko o tym ze puszczacie chore dzieci do przedszkola. Nie o jednym kichnieciu, a o glucie wiszacym pod nosem.
    Nacpalas sie czegos, czy stary wkurzyl?
  • q_fla 15.04.14, 21:40
    > A i owszem pomyslalam. Tylko ze ta placowke wybralam z zupelnie innych powodow.
    > Ty nie zrozumiesz.

    Dobrze rozumiemy, to było jedyne miejsce, gdzie mogłas upchnąć dziecko matki niepracującej.
    Tak właśnie zabezpieczyłaś się na wypadek chorób dziecka w przedszkolu. big_grin
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 16.04.14, 08:17
    Ciekawe z jakich? Zawsze mi sie wydawalo, ze zlobek/przedszkole wybiera sie pod katem respektowania potrzeb dziecka i zapewnienia mu zdrowego i bezpiecznego srodowiska rozwoju. Jakie argumenty moga sklonic matke do poslania dziecka do kolchozu, ktory opisujesz? I nie opowiadaj glupot, ze dobrych przedszkoli nie ma, jakos moim kolezankom udalo sie znalezc, no ale to kosztuje, wiec chyba nie jestes taka bogata, za jaka sie podajesz wink Wyobraz sobie, ze w prywatnej placowce dyrekcja tez moze kierowac sie dobrem dzieci, u nas nikt nie wpusci malucha z goraczka, a na odebranie chorego rodzic ma max. 60 min. Wystarczy dostosowac regulamin do rekomendacji lekarskich... obawiam sie tylko, ze wolalabys, zeby o regulach w placowkach decydowaly matki-wariatki, ktore boja sie kataru jak ognia piekielnego. I wiesz co... lepiej faktycznie nie wybieraj sie za granice. Skoro uwazasz, ze szacunek dla pracy to wyprany mozg, to idealnie wpasowujesz sie w Polski klimat cwaniactwa i kombinowania: czy sie stoi, czy sie lezy... itd. Zwolnienia na cala ciaze "bo trzeba dbac o dzidzie", urlopy dla poratowania zdrowia dla nauczycieli, emerytury mundurowych, KRUS - kazdy ma jakas wymowke i w ogole nie dostrzega zwiazku miedzy swoim zachowaniem, a kondycja kraju jako calosci. A potem sie dziwisz czemu wypiep..yli cie z roboty po macierzynskim, a nieoplacone polozne w szpitalu mialy cie w czterech literach. W tym idealnym kraju, oczywiscie wink
    W kwestii formalnej:w Szwajcarii jest mniej swiat panstwowych, mniejszy wymiar urlopu (na poziomie federalnym) i dluzszy tydzien pracy (42,5-50 h). Pieniadze na dzieci nie leca z nieba, a zlobek kosztuje min. tyle, co wynajem dobrego, przestronnego mieszkania. Macierzynski trwa 14 tyg. I jakos ludzie maja dzieci, pracuja i szanuja zasady obowiazujace w kraju, ktory zapewnia im w zamian m.in. doskonala sluzbe zdrowia, edukacje i bezpieczenstwo. A propos sluzby zdrowia - naprawde wydaje ci sie, ze lekarz szwajcarski nie pozwala zatrzymac w domu dziecka z katarem, bo jest glupszy i gorzej poinformowany niz polski?
    No i wiesz... moje dziecko nie chodzi z glutem. Nauczylam je wycierac nos, co radze i tobie.
  • aniasa1 16.04.14, 19:19
    ashraf, nie chce mi sie z toba juz dluzej. Nie masz pojecia o czym piszesz, masz jakis urojony swiat, na kazdy moj argument ty wymyslasz jakies bajki, a nie odpowiadasz, nie ma z toba dyskusji. Szkoda paznokci.
  • ashraf 16.04.14, 22:25
    Poczytaj sobie jak wygląda prawo pracy w Szwajcarii i statystki obecności pracowników, dzieci szkolnych i przedszkolnych, bo na razie urojenia to masz ty. Ja piszę o faktach, ale z nimi ciężko ci już dyskutować, prawda? Nie pasują do twojej teorii?
  • aniasa1 17.04.14, 16:32
    DZIECKO drogie! Dzieciaku, kiedy w koncu zalapiesz ze piszemy o POLSCE! Twojej ojczyznie.
  • ashraf 17.04.14, 19:00
    Nie, piszemy o rodzicach, którzy trzymają dziecko pod kloszem i umierają ze strachu przed katarem, a tacy zdarzają się na całym świecie.
  • aniasa1 17.04.14, 21:47
    > Nie, piszemy o rodzicach, którzy trzymają dziecko pod kloszem i umierają ze str
    > achu przed katarem, a tacy zdarzają się na całym świecie.


    dziecinko, piszemy o tym ze prawie wszyscy NORMALNI rodzice wychowuja dzieci tak aby nie chorowaly, nie mialy katarkow "zwyklych" i kaszelkow "zwyklych" . Calym prosecem opiekunczo-wychowaczym dzialaj a tak zeby uchronic dziecko od chorob i innych zlych rzeczy.
    NIe UMIERAJA. Bo tu nikt nie umiera. Przestan przekrecac, wykrzywiac i znieksztalcac wypowiedzi bo to tania gierka przekupy z bazarku. Zanim cos znowu napiszesz skonsultuj to z kims moze mądzrejszym bo kazdym slowem upadasz nizej
  • ashraf 17.04.14, 23:25
    Już ci lepiej? Idź lepiej sprawdź, czy nikt w domu nie kicha (lub nie spotykają go tajemnicze INNE ZŁE RZECZY) i nie trzeba wziąć zwolnienia na cały miesiąc. W sumie to nie dziwię się, że nigdzie długo nie zagrzałaś miejsca, bo nikt nie wytrzymałby z tak hipochondrycznych pracownikiem.
  • aniasa1 19.04.14, 16:20
    że nigdzie długo nie zagrzałaś miejsca, bo nikt nie
    > wytrzymałby z tak hipochondrycznych pracownikiem.

    wiem ze to przerasta twoj mozdzek ale w Pl tak jest tez, ze jak ktos zapracowal na renome to na wlasne zyczenie moze zmieniac prace. I znowu twoje komunistyczne podejscie: pracowac cale zycie w 1 firmie. Buhahahahha. Zenada. Wiesz ze zmiany zawsze wnosza cos dobrego? cos nowego? mozna sie wiecej nauczyc? wiecej ludzi poznac? poszerzec horyzonty? Czy zatrzymalas myslenie w PRL-u?
  • mikams75 16.04.14, 09:07
    > Zawsze dzwonie do lekarki i ustalam z ni
    > > a plan dzialania, w wiekszosci przypadko
    >
    > aaaaaaaa wizyta na telefon! No rzeczywiscie mnie przekonalas! Wszak to bardziej
    > miarodajne niz badania i osluchanie dziecka

    ale po co pchac sie z dzieckiem z objawami jak kichniecie czy katar do przychodni, do wysiedliska wszelkich chorob?
  • q_fla 16.04.14, 09:17
    Chyba po to, żeby potem na forum wylewać swoje frustracje o nieodpowiedzialnych mamusiach, które prowadzą swoje ciężko chore dzieci, zwłaszcza te po pierwszym kichnięciu.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • najma78 10.04.14, 16:59
    annubis74 napisała:

    > nie wiem co to znaczy "kaszel zwykły" i jak go odróżnić od niezwykłego
    > moja córka przy krztuścu miała kaszel - po prostu kaszel - najbardziej nasilaja
    > cy się w nocy, w dzień dość łagodny (pewnie dlatego ze była szczepiona).
    > poza tym czuła się świetnie, miała apetyt, na pierwszy rzut oka nic nie wskazyw
    > ało na krztusiec i wynikajace z niego zapalenie płuc. pewnie powinnam puścić ja
    > do przedszkola żeby tym krztuścem siała dalej... tak pewnie zrobiła inna matka
    > która uznała ze dziecko ma tylko kaszel i puściła do przedszkola swoje "tylko
    > kaszlące' dziecko

    hmmm, no to skoro twoja corka miala objawy zwyklego przeziebienia to jak doszlo do zdiagnozowania krztuscca?
  • annubis74 10.04.14, 19:46
    akurat ja nie uważam ze dziecko kaszlące tygodniami to norma, podobnego zdania jest nasza lekarka. diagnoza nie pojawiła sie z dnia na dzień, dziecko było wcześniej kilkakrotnie osłuchiwane przez lekarkę, na końcu był wynik badania przeciwciał i obraz rtg
  • ashraf 10.04.14, 20:12
    Kaszlące bez powodu to rzeczywiście powód do niepokoju, natomiast kaszlące z powodu różnych (nie ciągle tej samej) infekcji, z którymi styka się w żłobku, to jak najbardziej normalna sprawa w kilku(nastu) pierwszych miesiącach pobytu w placówkach.
  • annubis74 11.04.14, 15:11
    dobra pytanie na logikę - dziecko kaszlące z powodu infekcji - wszystko jedno jakiej jest zdrowe czy chore.....
  • q_fla 11.04.14, 15:25
    Moje dziecko po zapaleniu oskrzeli miało kaszel poinfekcyjny trwajacy ok 6 tyg.
    Co tydzień osłuchiwana przez lekarza - czysto.
    Wyniki morfologii i rozmazu ręcznego - ok.
    Rtg - w porządku.
    Poza tym pełna energii i ma dobry apetyt.
    Zapalenie oskrzeli trwało ok. 10 dni i po 10 dniach za zgoda lekarza po wszelkich badaniach wróciła do przedszkola.
    Zatem, czy według ciebie moje dziecko było zdrowe, czy chore?
    Takie pytanie na logikę. tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • truscaveczka 13.04.14, 17:59
    Hłe hłe. U mojego astmatyka infekcje prawie nie występują (może 3-4 do roku), ale każdy kontakt z alergenem kończy się oskrzelami. Ostry stan oskrzeli trwa 3 doby, a potem 2-3 tygodnie kaszelku, kasłania, chechłania, kachu kachu. Czyli powinien siedzieć w domu, bo jest chory?
    --
    Zorganizuj się!
  • najma78 10.04.14, 20:38
    annubis74 napisała:

    > akurat ja nie uważam ze dziecko kaszlące tygodniami to norma, podobnego zdania
    > jest nasza lekarka

    Akurat to zalezy od roznych czynnikow. Kaszel moze utrzymywac sie nawet do kilku tygodni po infkcji, bo organizm potrzebuje mniej lub wiecej czasu na oczyszczenie sie ze smieci jakimi sa wirusy. Jesli sie nie nasika a stopniowo slabnie, jesli osoba jest w dobrej formie, nie pogarsza sie a polepsza to jest to normalne.

    . diagnoza nie pojawiła sie z dnia na dzień, dziecko było wcz
    > eśniej kilkakrotnie osłuchiwane przez lekarkę, na końcu był wynik badania przec
    > iwciał i obraz rtg

    Ale to badanie przeciwcial i rtg musialy miec powod. Nikt nie zleca takich testow przy zwyklym przeziebieniu, rtg nie robi sie ot tak sobie. Twojemu dziecku musialo sie pogarszac na co wskazywaly objawy, prawda?
  • oregano1980 10.04.14, 21:44
    Dyskusja ,którą wywołałam,przeszła moje oczekiwania,nie wiedziałam,że tyle osób skończyło kursy medycyny i czuje się uprawniona do wydawania opinii i zaleca lub wprost zakazuje! przyjmowanie leków bez badania.Kobietki,Mamy,zreflektujcie się,każdy przypadek jest inny,pisząc o swoim problemie-bo on jest -niestety-to jest w/g mnie brak zaangażowania lekarzy (nie obrażając! tych prawidłowo wykonujacych swój zawód,oddanych,szczególnie gdy chodzi o najmłodszych pacjentów-ale to jednostki)w ustaleniu przyczyn chorobowych,przypisywaniu leków bez zastanowienia i przeczytania zapisu w karcie pacjenta,czy zapytania opiekuna o przebieg choroby.Niestety podejście ,a może sytuacje nie pozwalające w izolowaniu dzieci niektórym Mamom,które wysyłają swoje dzieciaki do żłobków i przedszkoli kaszlące i z katarem-bo przecież wszystkie przedszkolaki muszą swój organizm hartować,a te symptomy to nic takiego,też jest problemem(.Ważne,ze gdy udaję się po pomoc do lekarza,obojętnie którego-mam ją : kompetentną i efektywną dla swojego dziecka uzyskać .
  • najma78 10.04.14, 22:10
    oregano1980 napisał(a):

    > Dyskusja ,którą wywołałam,przeszła... czuje się uprawniona do wydawania opinii i zaleca
    > lub wprost zakazuje! przyjmowanie leków bez badania

    A ktos ci cos nakazuje lub zakazuje? Nawet jesli to chyba masz mozg? Narzekasz na lekarzy, ktorzy truja lekami twoje chore dziecko i dostajesz porady. Lekarze sa rozni, ale najgorsze jest ze ze standardami postepowania jest kiepsko tam gdzie mieszkasz. Fakty sa takie (przynajmniej u mnie) ze wiekszosc infekcji przesiebieniowych jest wirusowa, a tych sie nie leczy, one lecza sie same. Oczywiscie, ze to nie oznacza ze mozna przebieg kazdej infekcji zignorowac ale tez nie mozna panikowac i z kazdego kataru, kaszelku i czerwonego gardla traktowac jak ciezkiej choroby. Lekarze powinni pomagac rodzicom, dawac rady i leczyc to co leczone byc powinno a nie pchac antybiotyki, sterydy, syropy przerozne bo rodzic tego oczekuje, bo jesli lekarz nie przepisalby niczego bo zwykla wirusowka to by u rodzica ciezki szok spowodowal.

    Niestety podejście ,a może sytuacje nie pozwalające w izolowaniu dzie
    > ci niektórym Mamom,które wysyłają swoje dzieciaki do żłobków i przedszkoli kas
    > zlące i z katarem-bo przecież wszystkie przedszkolaki muszą swój organizm harto
    > wać,a te symptomy to nic takiego,też jest problemem

    Wyobrazasz sobie wychowywanie dzieci w sterylnych pomieszczeniach, calkowiecie bez dostepu do swiata zewnetrzego? Bo to uchroniloby przed zlapaniem wirusow.


    (.Ważne,ze gdy udaję się po pomoc do lekarza,obojętnie którego-mam ją : kompetentną i efektywną dla swojego dziecka uzyskać .

    Tak jak napisalam, problem jest w standardach medycznych, jeden bedzie leczyl pulneo i strydami a drugi antybiotykami i mukolitykami a taki co by powiedzial ze nic nie potrzeba bo wirusy zwalczy uklad odpornosciowy to zgroza.
  • aniasa1 11.04.14, 13:58
    > Wyobrazasz sobie wychowywanie dzieci w sterylnych pomieszczeniach, calkowiecie
    > bez dostepu do swiata zewnetrzego? Bo to uchroniloby przed zlapaniem wirusow.

    ale ty nie riozumiesz o czym piszesz. Nikt tu nie zproponowal trzymania w strylnych warunkach dzieci. Chodzi o to zeby mialy kontakt w syfem i budowaly odpornosc ale nie w przedszkolu/zlobku gdzie nie jest wietrzone, gdzie dzieci przebywaja ze soba kilka/kilkanascie godzin dziennie. No po takim dniu marne szanse nawet dla wycwiczonego organizmu.
    Druga sprawa to taka ze wirusy mutuja, wiec jaki ma sens przechodzenie i meczenie sie z tym skoro za 3 tygodnie bedzie inny szczep? Wiesz jaka jest roznorodnosc?
  • annubis74 11.04.14, 15:14
    >Twojemu dziecku m
    > usialo sie pogarszac na co wskazywaly objawy, prawda?
    nieprawda detektywie najma
    po prostu kaszel nie mijał mimo prób leczenia w wersji "soft" czyli syropki i inhalacje
  • najma78 11.04.14, 22:10
    annubis74 napisała:

    > >Twojemu dziecku m
    > > usialo sie pogarszac na co wskazywaly objawy, prawda?
    > nieprawda detektywie najma
    > po prostu kaszel nie mijał mimo prób leczenia w wersji "soft" czyli syropki i i
    > nhalacje

    nie mijal przez jak dlugi czas,,tydzien, dwa, trzy? Kaszel nie byl poinfekcyjny, nie ustepowal stan sie nie poprawial dlatego latalas do lekarza. Mozesz swoja niesamowita historie dopasowywac do tematow watkow przeziebieniowych wg potrzeb, ale fakty sa takie ze kaszel ma rozne podloze, moze byc sposobem oczyszczania organizmu ze smieci a moze byc objawem aktywnej infekcji. Infekcje tez sa rozne, sa ostre z goraczka a sa i lekkie bez goraczki gdzie nic specjalnego sie nie dzieje.
  • annubis74 12.04.14, 16:34
    nie ściemniaj mi tu...
    jeśli ktoś puszcza dziecko z kaszlem, katarem i inną pełnoobjawową infekcją do przedszkola udając że jest wyznawcą filozofii pt "kaszel, katar to nie infekcja" to nie mówimy o objawach poinfekcyjnych tylko infekcyjnych a nigdy nie wiesz jakie podłoze dana infekcja ma i co jest przyczyną "kaszelku i katarku"
    myslę że nawet gdyby Twoje dziecko miało gruźlice (czego nie życzę) to karnie by maszerowało do placówki bo z kaszelkiem wolno
    napisałam jako przykład - gdybym tak jak inne kaszelkowe mamusie słała dziecko do pzedszkola spokojnie powoliałabym krztuścowi szerzyć sie dalej.
  • wuika 14.04.14, 12:34
    A kaszel i katar przy temp. 36,6 to też taka ciężka infekcja, że nic, tylko siedzieć tydzień w domu?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 14.04.14, 16:23
    ze wszystkiego co zostało napisane powyżej zrozumiałaś tylko słowo katar?
  • wuika 14.04.14, 18:49
    Tak, taka jestem tępa i nic nie rozumiem.
    Bo widzisz, moje dzieci tak 'chorują', mają kaszel, katar i nic poza tym. Temperatura nie wzrośnie im nawet do 37, nie duszą się w nocy, ani nad ranem. Najpierw katar, potem kaszel - i ten kaszel tak potrafi trwać 2 tygodnie np. Chore, czy nie? Nie przechodzi im to w nic poważniejszego. Mam je trzymać 2 tygodnie w domu, bo COŚ?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 14.04.14, 20:06
    niestety na tępotę niewiele mogę ci poradzić
    nie zrozumiałaś tego co powyżej - że objawy choroby nie muszą być wcale nasilone żeby sygnalizowały poważną infekcję. moje dziecko przy krztuścu miało normalną temperaturę i LEKKI (podkreślam to słowo) kaszel - wcale nie "krztuścowy". teoretycznie powinnam puścić je do przedszkola - co dzieciak będzie siedział w domu skoro ma tylko kaszelek -sprzedałaby infekcję pewnie całemu przedszkolu z przyległościami a co...
  • q_fla 14.04.14, 20:17
    Siejesz panikę i defektyzm. tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • mikams75 14.04.14, 21:11
    kichnelam dzisiaj... mam jutro isc do pracy, czy lepiej nie narazac wspolpracownikow, bo moze sie cos rozwinie? wink
  • q_fla 14.04.14, 21:28
    Natychmiast do lekarza po stertę recept, skierowań i koniecznie na L4.
    Trochę odpowiedzialności za innych... wink
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • mikams75 14.04.14, 21:36
    dziekuje za rade; chyba i dziecko przetrzymam na wszelki wypadek co najmniej z tydzien w domu bo przeciez moglo sie zarazic czyms i moze rozsiewac bakcyle w placowce i zaraz jakies rodzenstwo-niemowle wyladuje w szpitalu... I zapytam lekarza czy nie przepisze jakiegos antybiotyku oslonowo big_grin
  • wuika 14.04.14, 21:38
    To do tej osłony jeszcze osłona tongue_out
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • q_fla 14.04.14, 21:42
    Słuszne i naukowe podejście.
    Oprócz jakiegoś rodzeństwa pół grupy się rozłoży, o Twoich współpracownikach nie wspomnę.
    Antybiotyk - świetny pomysł. Jeszcze bym poprosiła o jakies krople do nosa i ze trzy syropy, bo wiesz - spływający katar powoduje kaszel. A kaszel to wiadomo - koklusz, zapalenie płuc i sepsa. Lepiej na zimne dmuchać...
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • mikams75 14.04.14, 22:14
    to ja juz lepiej sie wybiore do lekarza natychmiast, nie bede czekac do jutra, zaraz poszukam gdzie jest dyzur nocny w najblizszym szpitalu. Do dziecka zamowie wizyte domowa.
  • q_fla 14.04.14, 22:23
    Jedź na ostry dyżur, katar to nie przelewki....
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 15.04.14, 08:17
    Nie ma sensu. To najpewniej cos smiertelnego, po co zajmowac miejsce w kolejce osobom, ktore maja jeszcze szanse na wyzdrowienie?
  • aniasa1 15.04.14, 10:21
    > dziekuje za rade; chyba i dziecko przetrzymam na wszelki wypadek co najmniej z
    > tydzien w domu bo przeciez moglo sie zarazic czyms i moze rozsiewac bakcyle w

    Ale ty rozumiesz subtelna roznice ze dyskusja trwa o dzieciach z objawami choroby a nie "na wszelki wypadek" bo robisz z siebie pajaca
  • mikams75 15.04.14, 11:54
    z siebie? big_grin
  • wuika 14.04.14, 21:38
    A wiesz, że znam osoby - i nie tylko matki małych dzieci bez odporności - które by Cię odsądziły od czci i wiary za to, że taka CHORA idziesz i rozsiewasz zarazki? suspicious
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • mikams75 14.04.14, 22:17
    oj to powazna sprawa, bo ja to taka groze tylko na forum sieje.
    Musze sie w jakims dziwnym towarzystwie obracac.
  • wuika 14.04.14, 21:36
    A do Ciebie nie dociera, że nie każdy kaszel + kater to zwiastun nie wiadomo jakiego armagedonu. Jeśli Twoje dziecko tak ma = wyrazy współczucia. Ale większość dzieci tak nie ma, bo to nie jest normalne, że dowolne kichnięcie = antybiotyk i trzy tygodnie kuracji w domu, naprawdę.
    Tak samo, jak nie trzeba przy każdej jednej INFEKCJI (rany boskie, umrzemy!) siedzieć w domu.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 14.04.14, 23:48
    czuję się absolutnie przekonana zalewem waszej "mądrości" następnym razem dziecko z krztuścem poślę napewno - po co ma w domu siedzieć biedactwo
  • q_fla 15.04.14, 08:01
    Już ci to kiedyś pisałam: my o rybce, ty o peepce.
    tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 15.04.14, 08:20
    Podobno dziecko mialo tez wiatrowke, wiec juz nie sciemniaj z tym "kaszelkiem". Trzeba chodzic do lekarzy, a do konowalow.
  • aniasa1 15.04.14, 10:26
    > A do Ciebie nie dociera, że nie każdy kaszel + kater to zwiastun nie wiadomo ja
    > kiego armagedonu.

    To raczej do ciebie nie dociera ze kaszel i katar to objawy chorob. I chocby 5 kichniec na dobe o czyms swiadczy:zwalczaniu infekcji, rozwijajacej sie infekcji lub chocby waszej ukoronowanej alergii. I do ciebie nie dociera nijak wkladana wiedza ze nikt nie trzyma dziecka W DOMU a poprostu nie puszcza do przedszkola. Miedzy domem a placowka jest cala gama mozliwosci. TY TO ROZUMIESZ?
  • wuika 15.04.14, 12:03
    A Ty to rozumiesz, że dla pracującego rodzica jest albo placówka, albo siedzenie w domu na zwolnieniu. A nikt na 5 kichnięć dziennie nie wypisze mi l4. Albo - w sumie nie sprawdzałam, nie upadłam na głowę, żeby się zwalniać z roboty, bo kichnęłam 5 razy dziennie. Albo, bo dziecko kichnęło.
    Abstrahując od tego, że to nie jest tak, że dowolna infekcja (ojej, mam przecięty paluszek, na pewno mam infekcję = 2 tygodnie l4) oznacza wykluczenie społeczne (nie pójście od placówki, czy to przedszkola, czy pracy).
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 15.04.14, 15:15
    i tu dochodzimy tradycyjnie do punktu gdzie okazuje się że nie chodzi o to co dla kogo oznacza infekcja tylko chodzi o brak możliwości pozostawienia chorego dziecka w domu.
    skrupulatnie liczysz kichnięcia - więc przy 5 to jeszcze nie infekcja? przy 10? 15? dziecko któremu katar płynie z nosa i oczu? nikt nie mówi o L4 ale jak ktoś tu powiedział między L4 a wysłaniem chorego dziecka do przedszkola jest jeszcze kilka możliwości
    wiesz co to znaczy wykluczenie społeczne - moze przeczytaj definicję zanim uzyjesz słowa którego znaczenia nie rozumiesz
  • aniasa1 15.04.14, 16:12
    > A Ty to rozumiesz, że dla pracującego rodzica jest albo placówka, albo siedzeni
    > e w domu na zwolnieniu. A nikt na 5 kichnięć dziennie nie wypisze mi l4. Albo -
    > w sumie nie sprawdzałam, nie upadłam na głowę, żeby się zwalniać z roboty, bo
    > kichnęłam 5 razy dziennie. Albo, bo dziecko kichnęło.
    > Abstrahując od tego, że to nie jest tak, że dowolna infekcja (ojej, mam przecię
    > ty paluszek, na pewno mam infekcję = 2 tygodnie l4) oznacza wykluczenie społecz
    > ne (nie pójście od placówki, czy to przedszkola, czy pracy).


    no nie nic jednak nie rozumiesz.
    Po pierwsze tak juz w PL jest ze kazdy pracuje, nikt nie dostaje kasy na utrzymanie siebie ani rodziny tylko dlatego ze ma dziecko. Ale tez TAK BYLO JAK ZACHODZILAS W CIAZE. Wiec dlaczego teraz tego nie rozumiesz? Czy "robiac" dzieci zastanowilas sie co zrobic z dzieckiem przy przyziebieniu? NIe, wiec kolejny raz pytam: dlaczego my matki zaradne, zdroworozsadkowe i nasze dizeci mamy za to placic? Ty z glupoty nie pojdziesz na zwolnienie a ja musze isc z koniecznosci. I to jest dla ciebie OK? Zapewne.Bo twoje dziecko moze siedzec z zielonym glutem miesiacami a tobie to odpowiada, bo to lepsze niz L4.
    Egoizm, nieudolnosc, niezaradnosc, brak poczucia pewnosci, brak odwagi by sprostac podstawowym zadaniom roli matki, brak przewidywalnosci olewacto, moglabym tak dlugo i niestety wszystko pasuje
  • q_fla 15.04.14, 16:17
    Po pierwsze aniasa nie jesteś ani zaradna, ani rozsądna, ani mądra.
    I żadne zwolnienie nie jest ci potrzebne, bo nikt przy zdrowych zmysłach by cię nie zatrudnił.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 15.04.14, 21:51
    > Po pierwsze aniasa nie jesteś ani zaradna, ani rozsądna, ani mądra.
    > I żadne zwolnienie nie jest ci potrzebne, bo nikt przy zdrowych zmysłach by cię
    > nie zatrudnił.

    buuuuuuuuhahahhahahhahahah. Juz wiem od dawna ze ty nie lubisz ludzi sukcesu
  • q_fla 15.04.14, 22:04
    Jeżeli dla ciebie sukcesem jest siedzenie w domu kosztem innych, to owszem - nie lubię. tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 16.04.14, 19:23
    > Jeżeli dla ciebie sukcesem jest siedzenie w domu kosztem innych, to owszem - ni
    > e lubię. tongue_out
    Mozna siedziec w domu i zarabiac kase. Dawac prace innym, przynosci zyski dla panstwa. Wiedzialas o tym? Czy tylko fabryke znasz?
  • q_fla 16.04.14, 19:47
    > Mozna siedziec w domu i zarabiac kase.

    big_grin
    O, kolejne urojenia aniasy.

    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 15.04.14, 17:27
    Zaradna matka wink))) Napisz po prostu, że to ty wolałabyś unikać L4 na dziecko i wymyśliłaś sobie, że najlepiej będzie, jak w otoczeniu twojego dziecka nikt nie będzie chorował... troszkę ci tylko coś zaszwankowało z logiką wink
  • aniasa1 15.04.14, 21:50
    > Zaradna matka wink))) Napisz po prostu, że to ty wolałabyś unikać L4 ..........
    Napisz eci tylko cos co pewnie cie przerasta: nie moge patrezc jak choruje moje dziecko, on cierpi a mi jest z tym zle. Ze zwolnieniem akurat nie mam problemu, i zawsze, ale to zawsze kiedy uznam ze nalezy isc do lekarza a ten zaleci pozostanie w domu z dego korzystam. Moje dziecko, a szczegolnie jego zdrowie - to moj priorytet.

    Juz mi sie nawet nie chce wiecej wysilac, nie rozumiesz, bo rozumiec nie chcesz. Przybralas dogodniejsza forme usprawiedliwiania sie i tego trzymasz sie w zaparte
  • q_fla 15.04.14, 22:06
    I mamy czarno na białym....
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 16.04.14, 08:19
    Twoje dziecko cierpi i wyje z bolu przy katarze? W takim razie powinnas wybrac sie do lekarza, bo normalne to nie jest. Moj syn nawet nie zauwaza, ze jest chory, biega i szaleje jak zawsze, a w zlobku leci do dzieci zanim jeszcze zdaze go rozebrac. Jezeli jest slaby i markotny, to znak, ze dzieje sie cos powaznego (np. zapalenie ucha, krtani), ale katar??? Co ty masz za dziecko?
  • aniasa1 16.04.14, 19:26
    > Twoje dziecko cierpi i wyje z bolu przy katarze?
    a gdzies napisalam ze wyje z bolu? Umiesz czytac i przetwarzac?

    Moj syn nawet nie zauwaza, ze jest cho
    > ry, biega i szaleje jak zawsze, a w zlobku leci do dzieci zanim jeszcze zdaze g
    > o rozebrac.
    No widzisz jaka durna jestes! Sama piszesz ze puszczasz chorego do zloba!. Gdybym miala taka matke tez wolalabym od niej uciec najszybciej jak sie da
  • ashraf 16.04.14, 22:27
    "Ciężko chorego" na katar, owszem. Wyobraź sobie, że sama też pracuję i kichanie nie dezorganizuje życia całej firmy. Szok, prawda? Jak ty biedaczko, z takim nastawieniem, pracowałaś w ciąży? Mdłości, senność, szybsze męczenie się... powinnaś była siedzieć w domu aż do porodu!
  • aniasa1 17.04.14, 16:37
    Jak ty biedaczko, z takim
    > nastawieniem, pracowałaś w ciąży? Mdłości, senność, szybsze męczenie się... pow
    > innaś była siedzieć w domu aż do porodu!

    Zemdlej! a co mi tam: pracowalam prawie do konca! Bo poza tym ze mam kase i teoretycznie nie musialam, to chcialam! Swietnie sie czulam!

    Nie umiesz czytac i rozumiec oj nie umiesz.
  • ashraf 17.04.14, 19:02
    Serio? I nie umierałaś ze strachu, że ktoś na ciebie kichnie? wink
  • annubis74 16.04.14, 07:59
    a mozesz sobie wyobrazić że nie chodzi tylko o zwolnienie. każda NORMALNA matka woli żeby jej dziecko nie chorowało - nawet na drobne infekcje lub chorowało jak najmniej.
    dlatego mnie wkurza jeśli prowadzę dziecko do przedszkola gdzie jeden przedszkolak kaszle przez drugiego, gdzie widać ze część dzieci jest chorych już na pierwszy rzut oka i po kilku dniach moje dziecko takze zaczyna kasłać, kichać, smarkać (to wersja light)
    nie tylko moje dziecko choruje - ale część matek ma to po prostu w d*** tak jak wy
    nie będę w kółko pisać o tym samym - bo wiele razy pisałam o kompletnej niefrasobliwości i nieodpowiedzialności mamusiek z przedszkola mojej córki.
  • wro-tka 16.04.14, 08:32
    > ale część matek ma to po prostu w d*** tak jak wy
    > wiele razy pisałam o kompletnej niefrasobliwości i nieodpowiedzialności mamusiek z przedszkola mojej córki.

    no to jak?
    my czy one?

  • q_fla 16.04.14, 09:12
    Annubis, masz typowe objawy psychozy....
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 16.04.14, 11:27
    zacznij od diagnozowania siebie - będziesz miała niezłe pole do popisu
    niestety doszłam po raz kolejny do wniosku ze dyskusje takie nie mają sensu
    beton bardzo trudno jest skruszyć a szansa że zakiełkuje na nim jakaś myśl jest praktycznie żadna

  • wro-tka 16.04.14, 13:18
    no dokładnie tak wink
  • q_fla 16.04.14, 14:20
    Na szczęście takich "betonów" jest więcej, Którzy nie trzymają dzieci pod kloszem i nie trzęsą tyłkiem przed każdym potencjalnie zarażającym człowiekiem. Nie mają manii prześladowczych, oraz przedszkolno-szkolnych szatniowych omamów.
    I jak wszystkim wiadomo nadgorliwość gorsza jest od faszyzmu.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 16.04.14, 19:28
    > Na szczęście takich "betonów" jest więcej,

    na szczescie moja droga , to jest was tylko nieliczna ujadajaca grupka!
  • q_fla 16.04.14, 19:50
    Jak to nieliczna? Przecież podobno codziennie spotykacie całe rzesze egoistycznych mamusiek prowadzących swoje słaniajace się z powodu kataru dzieci do przedszkola?
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 16.04.14, 22:32
    Nie każda, niektóre rozumieją, że układ odpornościowy potrzebuje treningu, żeby radzić sobie z ciężkimi infekcjami i chorobami, a także po to, żeby zwykłe przeziębienie nie oznaczało dwutygodniowej, męczącej choroby. Z tego powodu matki nie cierpiące na nadopiekuńczość i nie umierające ze strachu przy każdym kichnięciu wolą, żeby dziecko stykało się z umiarkowaną ilością niegroźnych infekcji, niż żeby wyrastały w sterylnym środowisku, a potem padały jak muchy od byle choroby. Poza tym naprawdę nie rozumiem co to ma wspólnego z posyłaniem do przedszkola dzieci z ciężkimi infekcjami, z bólem ucha, fatalnym samopoczuciem, gorączką itd. Naprawdę tak trudno wymagać od personelu, żeby nie wpuszczał takich dzieci do placówki? Jakoś udaje się to w innych europejskich krajach, a w Polsce jest jak smok z trzema głowami.
  • wuika 15.04.14, 19:18
    Tak, tak, z głupoty nie idę na l4 przy 5 kichnięciach dziennie suspicious Pogrążaj się dalej.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • anusia_magda 08.04.14, 11:06
    ashraf napisała:

    > A te infekcje to co dokładnie? Bo wiesz, mój syn od początku zeszłej jesieni te
    > ż jest praktycznie ciągle "chory", ale te "choroby" to głównie katar, kaszel i
    > inne wirusowe syfy. Do żłobka chodzi normalnie,

    no tak, okaz zdrowia.. nich idzie i zaraża syfem inne dzieci...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • ashraf 08.04.14, 13:05
    Oj tak, i pediatrzy tutejsi sa niemadrzy, i przedszkolanki i rodzice... tylko w Polsce sami madrzy, a najmadrzejsi tacy, co trzymaja dziecko pod kloszem do wieku szkolnego, a potem dziwia sie, ze co tydzien jest chore i nie radzi sobie z byle infekcja.
  • hanusina_mama 07.04.14, 20:37
    Co o tym myśleć? Po pierwsze, zaakceptować fakt, że 8 infekcji rocznie u dziecka przedszkolnego to absolutna norma (wg niektórych nawet 10-12). 90% infekcji u dzieci przedszkolnych ma etiologię wirusową i antybiotyk nie pomoże.

    -
    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10722;30/st/20110111/n/Hanusia/dt/6/k/c4ff/age.png
  • ashraf 07.04.14, 23:05
    Mogę się pod tym podpisać. Moja lekarka zawsze pociesza, że im prędzej układ odpornościowy poćwiczy, tym lepiej i za jakiś czas będziemy mieć z głowy choróbska smile
  • aniasa1 08.04.14, 11:37
    W ramach pocwiczenia proponuje po kazdej chorobie nie czekac tylko zaprosic do domu chore inne dziecko, albo rozebrac i postawic swoje zima na balkonie. Dlaczego cwiczysz WASZA odpornosc na innych dzieciach. Pomyslalas ze w przedszkolu sa tez inne dzieci, ktorym tego typu cwiczenia nie sa zalecane, albo rodzice maja zupelnie inne podejscie do sprawy? Cwaniara
  • ashraf 08.04.14, 13:07
    Do przyjecia do mojego przedszkola potrzebne jest zaswiadczenie lekarskie. Dzieci z zaburzeniami odpornosci sa zapewne umieszczane w placowkach o innych zasadach. A zdanie innych rodzicow jak najbardziej mnie interesuje, ale nie mam z tym klopotu, bo tutaj wszyscy maja zdroworozsadkowe podejscie do sprawy. Chcesz sobie siedziec z dzieckiem caly rok w domu, to twoja sprawa, ale nie podniecaj sie tym, ze inni sluchaja zalecen lekarza i podazaja za przyjeta w kraju praktyka.
  • aniasa1 11.04.14, 14:11
    Dzie
    > ci z zaburzeniami odpornosci sa zapewne umieszczane w placowkach o innych zasad
    > ach.
    To twoje tez powinno. Bo ma zaburzona odpornosc. Gdyby nie mialo to by nie chorowalo. Czyz nie tak?

    A zdanie innych rodzicow jak najbardziej mnie interesuje, ale nie mam z ty
    > m klopotu, bo tutaj wszyscy maja zdroworozsadkowe podejscie do sprawy.
    jestem przekonana ze piszesz z jukieju, tam owe " zdroworozsadkowe podejscie do sprawy" = olewactwo bo trza zapieprzac.

    Chcesz s
    > obie siedziec z dzieckiem caly rok w domu, to twoja sprawa, ale nie podniecaj s
    > ie tym, ze inni sluchaja zalecen lekarza i podazaja za przyjeta w kraju praktyk
    > a.
    O to chodzi moja droga ze nie chce! Ze wlasnie dlatego tak wkurzaja mnie takie id...... ki jak ty bo czuja sie pepkami swiata. Gdybys nie slala chorego dzieciaka to moje tez by nie chorowalo i moglo w pelni korzystac z edukacji, z zabawy z promieni slonca. Ja kocham swoje dziecko i dbam o nie, pielegnuje jak jest chore, a takie wdupiemanie jest nieuczciwe i juz, w jakikolwiek papierek bys tego nie owinęła.
  • ashraf 11.04.14, 14:16
    Ojojoj, ale ci się ciśnienie podniosło, wrzuć na luz! Wiemy już, że jesteś kochającą, troskliwą mamusią, nie to co inne idiotki... i nie, nie piszę z UK, tylko ze Szwajcarii, gdzie, jak się domyślasz, raczej "zapieprzać" nie trzeba. I moja miłość do dziecka nie przejawia się trzymaniem go tygodniami w domu, bo ma katar wink Proponuję dokształcić się w temacie zaburzeń odporności, może coś ci się rozjaśni, przestaniesz też obwiniać cały świat za to, że twoje dziecko łapie w placówce infekcje wirusowe.
  • najma78 11.04.14, 22:00
    ashraf byc moze pobedziesz na tym forum to zrobisz tak jak ja i przestaniesz czytac posty aniasy, stana sie dla ciebie niewidoczne.

  • mikams75 12.04.14, 12:36
    hahaha, no wlasnie wink)
    jest na forum pare mamusiek z dziecmi o bardzo niskiej odpornosci. W promieniu 10 metrow od tych dzieci nie powinny przebywac osoby z katarem, bo dziecko natychmiast lapie i cierpi co najmniej tydzien. Ale to problem tych dzieci z katarem ze smia sie zblizac do dziecka trzymanego pod kloszem do czasow przedszkolnych wink
    Zadna z tych mam nawet nie pomysli, ze cos jest nie tak z ich dzieckiem jesli od byle kichniecia kolegi w sali przedszkolnej natychmiast sie rozkladaja.
    Za to chetnie dopisuja historie o tym jak to polegla grupa przedszkolna i z calej grupy na zajecia chodzi kilkoro dzieci a reszta po szpitalach, bo ktos przyprowadzil dziecko z kaszlem.
    Takie rzeczy to ja widze tylko na forum. W naszych placowkach frekwencja jest prawie 100%.
  • aniasa1 15.04.14, 10:36
    > hahaha, no wlasnie wink)

    hahaha no wlasnie niestety na forum jest tez kilka JEDNOSTEK ktore uwazaja sie za pepki swiata i nie dbaja o swoje dzieci. Kazde kichniecie chocby z temperetura nazywaja alergia, przed poslaniem dzieciaka do przedszkla laduja syropek p-gorączkowy i nie odbieraja telefonow po kilku godzinach bo.... w dupiemaja wlasne dzieci, albo nie maja wyksztalcenia i pozycj zawodowej i trezsa gaciami przed zwolnieniem. Do tego woreczka dorzuce jeszcze te ktore sa najgorsze: siedza w domu a puszczaja chore dziecko zeby sobie odpoczac. Choc i tak prym tu wioda kolezanki - emigrantki ktore uwazaja ze wszystie rozumy pozjadaly " bo tu gdzie mieszkam....", co w dowolnym tlumaczeniu znaczy: jeszcze sie ktos przyczepi.
    A co najgorsze ze wystarczy jedna taka ynteligentna i pol grupy zaraz jest chore. Gdyby matki z mojego przedszkola byly tak glupie jak wyzej opisane tez frekwencja bylaby 100%
  • ashraf 15.04.14, 11:00
    Skoro tak ci przeszkadza, ze dzieci w przedszkolu kichaja, to wez dla dziecka nianie - co to za problem? Choc pewnie taniej wyjdzie zapoznanie sie z roznicami pomiedzy kaszlem i katarem infekcyjnym, poinfekcyjnym i alergicznym, okresem inkubacji choroby i czasem zarazania oraz z norma dot. ilosci infekcji gornych drog oddechowych u dzieci. Przyda sie tez zapewne zalozenie, ze niektorzy kieruja sie nie tylko dobrem dziecka, ale i wskazowkami lekarza i zdrowym rozsadkiem. I nie pluj sie juz tak na te emigrantki, czyzby niespelnione ambicje? Wiesz, jezeli jestes naprawde taka swietnie wyksztalcona specjalistka i znasz jezyki, to i dla ciebie znajdzie sie miejsce... tylko co zrobisz, jak lekarz nie wyda dziecku zwolnienia od przedszkola lub szkoly na katar? wink To juz lepiej zostan w Polsce!
  • q_fla 15.04.14, 11:08
    Ashraf, myslę że użyłaś za dużo słów niezrozumiałych dla aniasy. Nie kopie sie leżącego... wink
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 15.04.14, 16:31
    > Skoro tak ci przeszkadza, ze dzieci w przedszkolu kichaja, to wez dla dziecka n
    > ianie - co to za problem?
    Ale dlaczego ja? Moje nie kicha. To dlaczego moje ma niekorzystac z edukacjia z zabawy i wszystkiego co fajne w przedszkolu.

    Choc pewnie taniej wyjdzie zapoznanie sie z roznicami
    > pomiedzy kaszlem i katarem infekcyjnym, poinfekcyjnym i alergicznym, okresem i
    > nkubacji choroby i czasem zarazania oraz z norma dot. ilosci infekcji gornych d
    > rog oddechowych u dzieci.
    Pani psycholog znowu nie zajarzyla o czym piszemy. Wiec jeszcze raz: o puszczaniu dzieci CHORYCH, ktorez to zawsze sa nazwane alergicznymi, lub ze "zwyklym katarkiem" (choc do tej pory nie wiem co to znaczy). Owszem nie zawsze jestesmy w stanie ocenic czy dziecko jest w okresie inkubacji, czy juz zaraza, i o tym tu nie mowimy. Rownie dobrze mozemy wrozyc z fusow.

    Przyda sie tez zapewne zalozenie, ze niektorzy kieruj
    > a sie nie tylko dobrem dziecka, ale i wskazowkami lekarza i zdrowym rozsadkiem.
    Zapomnialas dodac: kieruja sie tez wlasna wygoda, egoizmem, strachem przed pojscie na zwolnienie, glupota, wdupiemaniem.

    > I nie pluj sie juz tak na te emigrantki, czyzby niespelnione ambicje?
    Powiem tak jak juz kiedys wspomnialam: zaden kraj nie ma do zaoferowania mi nic czego tu bym nie miala. No moze poza Nowa zelandia i jej otaczajaca przyroda. NIestety nie trafilas.

    Wiesz, j
    > ezeli jestes naprawde taka swietnie wyksztalcona specjalistka i znasz jezyki, t
    > o i dla ciebie znajdzie sie miejsce... tylko co zrobisz, jak lekarz nie wyda dz
    > iecku zwolnienia od przedszkola lub szkoly na katar? wink To juz lepiej zostan w
    > Polsce!
    Pewnie ze tak. Znalazlo bysie i dla mnie. Tylko ze ja mam tu rodzine, przyjaciol, wspomnienia, miasto ktore kocham, mozliwosci, tu czuje sie u siebie, jest mi tu dobrze, wygodnie i bezpiecznie to po co mam jechac? Bo fala poplynela do jukieju? Mi sie tam nie podoba na tyle zeby spedzac tam zycie.
  • ashraf 15.04.14, 17:32
    Owszem, można ocenić, czy dziecko zaraża - to nie jest tajemna wiedza. Okresy inkubacji i zarażania mieszczą się w określonych ramach. Naprawdę, przyda co się trochę lektury. To, że dla ciebie odróżnienie alergii od kataru czy anginy jest niemożliwe, to nie nasza wina.
    A co do emigracji, to kilka postów wyżej pisałaś o przedszkolach rodem z lat 80 i braku możliwości oraz długiej pracy... o Polsce będącej w tyle za Europą. A teraz nagle żaden inny kraj nie ma ci nic więcej do zaoferowania i możliwości są. To jak to w końcu jest, bo już się gubię... i daj sobie spokój z tym UK, nie każdy ogranicza znajomość języków do angielskiego.
  • aniasa1 16.04.14, 21:27
    > A co do emigracji, to kilka postów wyżej pisałaś o przedszkolach rodem z lat 80
    > i braku możliwości oraz długiej pracy...

    nic nie pisalam ze dlugo pracuje, bo nie pracuje, ze nie mam mozliwosci, bo je mam,
  • ashraf 16.04.14, 22:35
    Taaaa... i te "możliwości" to m.in. byle jakie przedszkole (i brak innych, lepszych w całej Polsce - twoje słowa) i służba zdrowia, w której nic nie wskórasz bez łapówki. Rzeczywiście, żyć nie umierać wink Zastanów się w końcu, czy jest dobrze, czy jednak do d..y, bo trochę się plączesz.
  • aniasa1 19.04.14, 16:31
    i służba zdrowia, w której nic nie wskórasz
    > bez łapówki. Rzeczywiście, żyć nie umierać wink Zastanów się w końcu, czy jest do
    > brze, czy jednak do d..y, bo trochę się plączesz.

    a gdzi eja pisalam o sluzbie zdrowia? Nacpalas sie? Od wileu lat chodze do prywatnej kliniki i o tym jak jest w panstwowych placowkach wiem z mediow. Nie wymyslaj. Bo ci to nie idzie. Owszem migdal kontrolujemy w Miedzylesiu ale tez na wlasna reke u swojego laryngologa.
    Powtorze bo nie zlapalas: mie jest tu dobrze, oby tak dalej
  • wuika 15.04.14, 19:18
    Nie, Twoje nie kicha. Na Twoje jak ktoś kichnie, to ono umiera niemalże.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 16.04.14, 11:35
    to chyba ty nie rozumiesz... skad pomysł że to przedszkole ma być przechowalnią dla chorych dzieci, nie słyszałam o tym by którekolwiek przedszkole wpisywało sobie w statut opiekę nad dzieckiem chorym lub zadania leczniczo-pielęgnacyjne
    nie mów mi że mamuśki od tych chorych stosują sie do zaleceń lekarza - bo wiekszośc z nich do lekarza z dzieckiem nie chodzi - bo nie daj boże mogłaby usłyszeć że kaszel jest jednak objawem infekcji która wymaga pozostawienia dziecka na kilak dni w domu i wyleczenia go
    ale po co... przecież one PRACUJĄ i w swoim życiowym planie nie mają uwzględnionej choroby dziecka. konieczności zapewnienia mu od czasu do czasu opieki. i przestań w kółko nawijać o katarze - tylko tyle rozumiesz? na katar w przedszkolu juz dość dawno przestałam zwracać uwagę
  • ashraf 16.04.14, 12:01
    To miej pretensje do rodzicow, ktorzy do lekarza nie chodza lub wysylaja do przedszkola dziecko niezaleznie od tego, czy ma katar, czy gruzlice, a nie do tych, ktorzy (wraz z pediatra) nie robia tragedii z kataru. Warto tez wybrac placowka, ktora nie przyjmuje chorych dzieci. Wystarcza dosc jasne i proste zasady: goraczka, oslabienie, zle samopoczucie itd. - nie przyjmujemy dziecka. Opiekunka moze w razie watpliwosci zmierzyc temperature. I bede pisac o katarze, bo 90% dzieci cierpi wlasnie na banalne, nie utrudniajace funkcjonowania i opieki katary, a nie na wyimaginowane przez ciebie choroby na miare tradu czy cholery.
  • annubis74 16.04.14, 19:33
    sama sobie przeczysz
    skoro katar jest banalną infekcją która nie odbija się na zdrowiu dziecka to po co zawracasz nią głowę pediatrze
    ja z katarem do lekarza nie latam - jeśli moje dziecko czuje się gorzej (a zazwyczaj tak jest)to zostaje w domu dzień lub dwa (widzisz różnice między 1-2 dni a miesiąc?
    dzieci które obserwowałam w przedszkolu czuły się źle - nie trzeba lekarza żeby zauważyć że są chore. pomijam już takie które wprost mówiły co im dolega ostatnio dziecwzynka która wczepiła sie w matkę skarząc sie na ból ucha. jakoś te dzieci nie tryskały dobrym samopoczuciem i humorem
    w naszym przedszkolu rodzice też są wzywani do odebrania dziecka ale wielu z nich potrafi godzinami opóźniać przyjazd tak żeby zostawić dziecko w przedszkolu na kolejny dzień i odebrać dopiero po pracy.
  • q_fla 16.04.14, 19:55
    Myślę, że żadna pracująca matka nie byłaby w stanie wyłapać tak licznych i szczegółowych sytuacji w przedszkolnej szatni...
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 16.04.14, 21:45
    nie każdy jest tak mało spostrzegawczy jak ty
    rozumiem że jak ktoś ma mało intelektu to na każdej nawet prostej czynności musi się skupić
    ja - moze dzięki doświadczeniu zawodowemu tłumacza mam sporą podzielnośc uwagi i nie muszę się intelektualnie nadwyrężyć zeby zauważyć to i owo - nie mówiąc o tym że jak dziecko płacze na cały głos ze boli je ucho
    ale moze tu jest odpowiedź na twoje wątpliwości - w twojej opinii twoje dziecko (dzieci) nie choruja - a moze jakoś tego nie zauważyłaś?
  • q_fla 16.04.14, 21:52
    Zatem, skoro według ciebie tym dzieciom dzieje się krzwda, bo płaczą z bólu - dlaczego tego nigdzie nie zgłosisz, nie zaiteresujesz się, nie zwrócisz uwagi, tylko obserwujesz?
    Jeżeli takie sytuacje tak często zdarzają się w twojej obecności, a ty milczysz i nie reagujesz, to znaczy że jesteś tak samo nieczuła jak matki tych dzieci.
    Taki przykład odwagi społecznej dajesz swoim studentom?
    Wstyd!
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 16.04.14, 22:17
    a kto ci powiedział że nie reaguję? ale nie muszę o tym trąbić na prawo i lewo
    a poza tym - o czym doskonale wiesz - nie mam sposobu - ani ja ani nikt z personelu przedszkola zmusić pozbawionej serca i wyobraźni mamusi do tego zeby zabrała dziecko do lekarza
  • q_fla 16.04.14, 22:46
    Raczej nie reagujesz skoro co chwilę raczysz forum mrożącymi krew w żyłach opowieściami z przedszkolnej szatni.

    To co opisujesz, kwalifikuje się pod paragraf znecania sie nad dzieckiem, zgloszenia do opieki społecznej. Dlaczego tego nie robisz?

    Sprawdza sie powiedzenie, że krowa, ktora dużo ryczy mało mleka daje.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 17.04.14, 00:24

    > To co opisujesz, kwalifikuje się pod paragraf znecania sie nad dzieckiem, zglos
    > zenia do opieki społecznej. Dlaczego tego nie robisz?

    Ty chyba naprawdę masz problem z postrzeganiem rzeczywistości w jakiej żyjesz. w PL problemem jest odebranie dziecka rodzinie ewidentnie patologicznej z przemocą itd. a co tu mówić o sytuacji zaniedbań tego rodzaju że mamusia nie chce ruszyć tyłka i iść z dzieckiem do lekarza. poza tym mogę zwrócić uwagę mamusi od ucha ale nie zatrudnie się pełnoetatowo w przedszkolu żeby strzec zdrowia innych dzieci
    jak chcesz zrobić coś pożytecznego (wiem że nie chcesz) to może sama się zaanonsuj w tej opiece opowiadając o swoim alternatywnym podejściu do zdrowia dziecka własnego a i innych

  • q_fla 17.04.14, 01:54
    > ucha ale nie zatrudnie się pełnoetatowo w przedszkolu żeby strzec zdrowia innyc
    > h dzieci

    Przecież ty już ten etat posiadasz.

    > jak chcesz zrobić coś pożytecznego (wiem że nie chcesz) to może sama się zaano
    > nsuj w tej opiece opowiadając o swoim alternatywnym podejściu do zdrowia dzieck
    > a własnego a i innych

    W ponad trzyletniej edukacji mojego dziecka w przedszkolu nie spotkałam się z żadnym z przytoczonych przez ciebie przypadków. Ale ja nie mieszkam w patologicznej dzielnicy.
    Po drugie: nie boję się bakcyli i lepiej dla mojego dziecka, że w dzieciństwie ma z nimi styczność i w wieku dorosłym nie bedzie co chwilę konać z powodu zwykłego przeziębienia.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 17.04.14, 17:17
    > W ponad trzyletniej edukacji mojego dziecka w przedszkolu nie spotkałam się z ż
    > adnym z przytoczonych przez ciebie przypadków. Ale ja nie mieszkam w patologicz
    > nej dzielnicy.

    nawet gdybyś sie spotkała to znając twoje podejście po prostu zamknęłabyś oczy
    wiesz ci z patologii najczęściej stosują metodę wyparcia
  • q_fla 17.04.14, 18:52
    No popatrz, ty spotykasz i...zamykasz oczy. Tylko na forum jesteś taka odważna, że klękajcie narody i bijcie mi owacje na stojąco. Tylko za co? Za obłudę i tchórzostwo?
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 17.04.14, 19:46
    właśnie róznica między nami polega na tym że ty masz odwagę głosić te swoje "poglądy" tylko anonimowo na forum, opowiadać niestworzone historię np. o cudownym przedszkolu które jest gdzieś lecz niewiadomo gdzie...
    nie mam zamiaru dać się sprowokować i mówić o tym co robię, czy czego nie robię w danej sytuacji... poza tym nie mam ani szans ani specjalnych ambicji aby zmieniać cały świat i wszystkich ludzi wokół tym bardziej że głupota u niektórych jest nieuleczalna (w przeciwieństwie do kataru)
    nie ukrywam ze nieustannie dziwi mnie jak można być tak obojętnym i nieczułym na wlasne dziecko...mam wrazenie że zwierzęta cechuje duzo większa troska o swoje potomstwo niż niż ludzkie mamuski
  • q_fla 17.04.14, 23:20
    A Ty? Ty nie jesteś tu anonimowa? Może podpisujesz się własnym nazwiskiem?
    Jakim człowiekiem trzeba być, żeby innym zarzucać to, co się samemu robi?

    Może wreszcie odpowiedziałabyś łaskawie na moje pytanie zawarte w tym poście:

    forum.gazeta.pl/forum/w,566,150443090,150508237,Re_leczenie_infekcji.html
    Rozumiem, że odpowiedź jest dla ciebie wielce niewygodna, zważywszy na to jakimi kalumniami mnie tutaj obrzucasz. Tak sprytnie, niby miedzy wierszami, w białych rękawiczkach, nie majac na to najmniejszych dowodów.
    Obrzydliwe.... uncertain


    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 18.04.14, 09:34
    mam wrażenie - czytając twoje posty- że u ciebie jest to juz odruch warunkowy- każdy rozpoczęty temat infekcji u ciebie powoduje od razu wywody o katarze i kaszlu poinfekcyjnym - jakby każda infekcja sprowadzała sie tylko do tych dwóch objawów. podejrzewam u ciebie sporą wprawę w tym zakresie - zresztą podobnie migaja sie mamusie zagadniete w realu (np. przez panie w przedszkolu) - ich dzieci zawsze maja albo alergie, albo kaszel alergiczny albo poinfekcyjny - trwajacy nie kilka tygodni ale wręcz kilka lat (np. 3), albo właśnie dopiero przed chwilą dziecko dostało ten katar - bo z domu 10minut temu wychodziło zdrowiuteńkie
    to ty każdą dyskusję sprowadzasz do nudnych i męczących wywodów o katarze próbując ośmieszyć adwersarza - że hipochondryczny, przewrazliwiony itd. a później jeszcze udajesz niewiniatko - mimo że jesteś mistrzynią insynuacji - gdzie mi sie z toba równać
    ja nigdzie nie pisałam o katarze - natomiast zadałam pytanie - czy z kaszelkiem - odkrztuścowym powinnam puscić dziecko do przedszkola. wszak był to tylko kaszelek - a pamietajmy że przedszkolaki kaszla zawsze. lekarz ogladał dziecko, osłuchiwał, zreszta początkowo nawet nie podejrzewał krztuśca... dziecko czuło sie fantastycznie - to co powinnam czy nie...
  • q_fla 18.04.14, 09:47
    Rozumiem, że dzieci alergiczne, albo z kaszlem poinfekcyjnym maja siedzieć w domu. Albo nie, najlepiej je zamurować jak kiedyś trędowatych, wtedy będziesz miała pewność.

    lekarz ogladał dziecko, os
    > łuchiwał, zreszta początkowo nawet nie podejrzewał krztuśca... dziecko czuło si
    > e fantastycznie - to co powinnam czy nie...

    O tym decyduje lekarz, a nie mamusie w przedszkolnej szatni, ani tym bardziej ematki.
    Jak nie masz zaufania do lekarza, to go zmień. Proste.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 18.04.14, 14:41
    > O tym decyduje lekarz
    jeśli taka mamuśka do lekarza zabłądzi...
  • q_fla 18.04.14, 15:03
    Dla ciebie wszystkie matki dzieci, ktore mają kaszel poinfekcyjny i/lub alergiczny to matki błądzące.

    Btw, skoro masz aż tyle czasu, żeby sie takim przypadkom skrupulatnie przygladać i nie znając szczegółów z premedytacją krytykować - zacznij nawracać rzeszę błądzących mamusiek.

    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • wuika 18.04.14, 10:27
    A co powiedział lekarz, zapytano o to, czy w takim stanie dziecko może iść do przedszkola? Dał Ci zwolnienie i kazał z dzieckiem siedzieć ileś tam czasu, czy wypisał papier, że dziecko zdrowe?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • q_fla 18.04.14, 11:42
    Nie ważne co mówi lekarz, badania, etc.
    Ważne jest to, że katar, nawet ten alergiczny, oraz kaszel poinfekcyjny, czy zwykłe przeziębienie jest tak samo bardzo groźne jak koklusz, czy zapalenie płuc. I w każdym z tych przypadków dziecko powinno być zamknięte w domu.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • wuika 18.04.14, 12:25
    Bo a nuż jest niezdiagnozowanym krztuścem! Masz rację suspicious
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 18.04.14, 14:43
    ty w kółko gadasz o katarkach
    dla ciebie każdy katar jest alergiczny, każdy kaszle poinfekcyjny innych terminów nie znasz
  • mikams75 18.04.14, 17:35
    a pozniej bedzie sie dziwic, ze dziecko ponownie zalapalo po 2 dniach poza domem cos....
    Trudno niektorym zrozumiec, ze to co one nazywaja dbaloscia i szczegolna troska o wlasne dziecko (to trzymanie pod kloszem) obraca sie wlasnie przeciwko tym niby zadbanym dzieciom, ktorych uklad odpornosciowy nie ma szans dojrzec.
  • annubis74 22.04.14, 10:56
    nie wiem co nazywasz trzymaniem pod kloszem. jeśli to ze chorego dziecka z objawami chorobowymi nie puszczam do przedszkola - to tak moja córka jest chowana pod kloszem
    ogólnie jednak chodzi do przedszkola, na zajecia dodatkowe, na basen, funkcjonuje w społeczeństwie bez ograniczeń
    nie udawaj ze nie wiesz o co chodzi - nie o to by dziecko wyrastało w jakimś sterylnym, pozbawionym zarazków (co zreszta niemożliwe) srodowisku, nie o to by nie stykało sie z żadnymi wirusami i bakteriami - bo to też niemożliwe. nie uniknie sie tego że od czasu do czasu dziecko w przedszkolu nagle zachoruje, ze objawy chorobowe wystąpią juz w przedszkolu... trudno... ale zaprowadzanie dzieci z gorączką, jelitówką, maskarycznym kaszlem i hartowanie tym sposobem innych przedszkolaków jest karygodne
    poza tym jakbyś mogła mi wyjaśnic fenomen który do trzech lat nurtuje mnie nieprzerwanie- dlaczego ja, osoba dorosła z ukształtowanym juz i wzorcowo do tej pory działajacym układem odpornościowym, pracująca w dużym skupisku ludzkim, przez wiele lat nie widujaca lekarza i nie biorąca zwolnień - nagle zaczęłam chorować razem z moja córką po tym jak ona poszła do przedszkola? dlaczego mój dojrzały układ odpornościowy oraz uklad odpornościowy mojego męża (który wcześniej też nie chorował na taka skalę) nagle wspólnie zastrajkowały???
  • annubis74 18.04.14, 14:47
    akurat nie przyszło mi do głowy pytać lekarza o to, dla mnie oczywiste jest ze chorego dziecka nie posyłam do przedszkola
    zwolnienie pewnie by wypisała - ale akurat już byłam na zwolnieniu - na siebie bo ja też krztuścem sie zaraziłam
    i wyobraź sobie lekarz internista uznał że jest to przeciwskazanie do pracy - tym bardziej że pracuję głosem a ataki kaszlu mi to utrudniały
    wyobrażasz sobie - że dostałam zwolnienie na kaszel - jedno z niewielu w mojej pracy zawodowej a jednak
  • q_fla 18.04.14, 14:57
    Tak, wyobrażam sobie, bo w tym wypadku zwolnienie jest jak najbardziej zasadne.

    Ty natomiast wyobraź sobie, że nie każdy kaszel to krztusiec i zapalenie płuc, i że nie każdy kaszel, a nawet jego większość nie kwalifikuje się do pozostania w domu i zwolnienia lekarskiego.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • ashraf 17.04.14, 19:08
    I rozumiem, że nie dostarczasz wtedy do pracy L4? Bo wiesz... gdyby dziecko było naprawdę chore, to miałabyś zwolnienie bez problemu. Ale widocznie wiesz, że to zawracanie czterech liter, więc nie ośmieszasz się chodzeniem do lekarza. Może coś ci się rozjaśni w kwestii kwalifikacji do pozostania w domu. A swoją drogą ciekawe, że masz aż tyle czasu na obserwację innych dzieci w przedszkolu... ja przychodzę, zabieram swoje dziecko, czytam raport dzienny i wychodzę. Szkoda mi czasu na przyglądanie się innym dzieciom i zastanawianie się, czy mają takie czy inne przypadłości.
  • mikams75 15.04.14, 12:04
    > hahaha no wlasnie niestety na forum jest tez kilka JEDNOSTEK ktore uwazaja sie
    > za pepki swiata i nie dbaja o swoje dzieci. Kazde kichniecie chocby z temperetu
    > ra nazywaja alergia, przed poslaniem dzieciaka do przedszkla laduja syropek p-g
    > orączkowy i nie odbieraja telefonow po kilku godzinach bo.... w dupiemaja wlasn
    > e dzieci, albo nie maja wyksztalcenia i pozycj zawodowej i trezsa gaciami przed
    > zwolnieniem. Do tego woreczka dorzuce jeszcze te ktore sa najgorsze: siedza w
    > domu a puszczaja chore dziecko zeby sobie odpoczac.

    Fantazja cie poniosla i to bardzo mocno.
    Nie znam ani jednej takiej mamuski.
    Nie zastanawia cie nigdy to, skad jest taka wysoka frekwencja "tu gdzie mieszkam"? Serio myslisz, ze dzieci sie pokladaja w chorobie?
    Nie, sa zdrowe i uczestnicza w zajeciach, spedzaja czas na swiezym powietrzu.
    I kazdy rodzic ma obowiazek odebrac chore dziecko po telefonie opiekunki. A jak jest jakas "epidemia" - owszem, zdarza sie np. choroba bostonska czy jakies zarazliwe zapalenie spojowek czy chocby wszawica, to dzieci sa kontrolowane na dzien dobry i nie sa przyjmowane do placowki. Tym sposobem nie pada cala grupa od jednej choroby.

    Dodam jeszcze ze "tu gdzie mieszkam" dziecko potrzebuje w placowce zwolnienie od lekarza i nie moge sobie dziecka ot tak nie puszczac kiedy mi kichnie, bo mi lekarz nie wyda zaswiadczenia a zatrzymanie dziecka w domu bez powodu jest karalne. Kary pieniezne - przelicze ci na zlotowki - zaczynaja sie od 3 tys. zlotych. Mowie o dziecku objetym obowiazkiem edukacyjnym od 4,5 roku zycia.

  • aniasa1 15.04.14, 16:38
    Serio myslisz, ze dzieci sie pokladaja w chorobie?
    moje sie poklada albo jest tak rozbite ze samo nie wie czego chce. NIgdy ale to przenigdy nie zachowuje sie w trakcie choroby jak zdrowe

    > I kazdy rodzic ma obowiazek odebrac chore dziecko po telefonie opiekunki.
    U nas tez, ale przeciagaja to (niektorzy) w nieskonczonosc, majac swiadomosc ze im nikt dzieciaka za drzwi nie wyrzuci.

    > Dodam jeszcze ze "tu gdzie mieszkam" dziecko potrzebuje w placowce zwolnienie o
    > d lekarza i nie moge sobie dziecka ot tak nie puszczac kiedy mi kichnie, bo mi
    > lekarz nie wyda zaswiadczenia a zatrzymanie dziecka w domu bez powodu jest kara
    > lne. Kary pieniezne - przelicze ci na zlotowki - zaczynaja sie od 3 tys. zlotyc
    > h. Mowie o dziecku objetym obow
    iazkiem edukacyjnym od 4,5 roku zycia.

    Sama kwintesencja. Wlasnie dlatego mnie smiesza porady emigrantek, Dzieki BOGU w PL tak nie jest i to rodzice sa odpowiedzialni za dziecko nie panstwo. Ja zdecydowanie wole opcje: sama utrzymuje sama decyduje, a nie wyciagam łape po rządowe- panstwo rzadzi w moim domu
    >
  • q_fla 15.04.14, 16:48
    Dzieki BOGU
    > w PL tak nie jest

    I dlatego mamy taki syf jaki mamy.
    Rzesze nierobów twojego pokroju, ktorym sie wydaje że mogą latami żyć kosztem innych.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • mikams75 16.04.14, 09:19

    > Serio myslisz, ze dzieci sie pokladaja w chorobie?

    z tego co piszesz to twoje poklada sie i cierpi a ty z nim

    > moje sie poklada albo jest tak rozbite ze samo nie wie czego chce. NIgdy ale to
    > przenigdy nie zachowuje sie w trakcie choroby jak zdrowe

    Moje dziecko jak jest chore to tez to wyraznie widac. Chocby po termometrze jesli nie po zachowaniu. Jesli dziecko cos boli to jest markotne. Katar nie boli. I typowe dzieciece wirusowki tez nie bola.
    Za to pieknie sie rozsiewaja ZANIM dziecko ma objawy.

    > > lekarz nie wyda zaswiadczenia a zatrzymanie dziecka w domu bez powodu
    > jest kara
    > > lne. Kary pieniezne - przelicze ci na zlotowki - zaczynaja sie od 3 tys.
    > zlotyc
    > > h. Mowie o dziecku objetym obow
    iazkiem edukacyjnym od 4,5 roku zycia.
    >
    > Sama kwintesencja. Wlasnie dlatego mnie smiesza porady emigrantek, Dzieki BOGU
    > w PL tak nie jest i to rodzice sa odpowiedzialni za dziecko nie panstwo. Ja zde
    > cydowanie wole opcje: sama utrzymuje sama decyduje, a nie wyciagam łape po rząd
    > owe- panstwo rzadzi w moim domu

    Moglas pogrubic moje zdanie do konca, zeby bylo jasne, ze mowie o starszych dzieciach. Mlodsze 1-2-3-4 letnie dzieci w innych placowkach mozna zabrac kiedy sie chce.
    I to nie panstwo decyduje ale lekarz.
    A z ta lapa wyciagana po rzadowe to nie zrozumialam o co ci chodzi.
    Odpowiedzialni rodzice zazwyczaj dbaja o odpornosc dziecka ale ta dbalosc dla wielu to niestety trzymanie pod kloszem.


  • aniasa1 11.04.14, 23:49
    > Ojojoj, ale ci się ciśnienie podniosło, wrzuć na luz!
    owszem podnioslo. Trudno wrzucic na luz majac swiadomosc ze odwalasz syzyfowa prace, i ktos jednym pstryknieciem moze wszystko zniweczyc.

    I mo
    > ja miłość do dziecka nie przejawia się trzymaniem go tygodniami w domu, bo ma k
    > atar wink
    Moj syn nie ma tygodniami kataru. Twoj ma? U nas katar trwa od 5 do 10 dni, przy czym po 5 dniu zazwyczaj pozwala na samodzielne oddychanie. W trakcie kataru jak najbardziej chodzimy po dworzu chocby po to aby nie cieklo z nosa, ale zastanawia mnie dlaczego mowiac o katzarze masz na mysli tygodnie? Moze wlasnie ignorowanie tego stanu powoduje ze jest to stan przewlekly......

    Proponuję dokształcić się w temacie zaburzeń odporności, może coś ci si
    > ę rozjaśni, przestaniesz też obwiniać cały świat za to, że twoje dziecko łapie
    > w placówce infekcje wirusowe.
    hahahhaha Co mi polecisz? spacerki? basen? lekkie ubranie? sport, ruch? To wszystko mama non-stop. Jestesmy aktywna rodzina.
  • ashraf 15.04.14, 08:31
    Syzyfowa prace? Polegajaca, jak rozumiem, na izolowaniu dziecka od wszelkich mozliwych zrodel infekcji w nadziei, ze jednak nie wyrobi normy dla swojego wieku wink Proponuje zapoznac sie ze zdaniem pediatrow i przestac siac niepotrzebna panike:
    pediatrics.about.com/od/yourbabyweekbyweek/ss/baby_wk_twtyfur_4.htm
    www.healthychild.net/InSicknessandHealth.php?article_id=177
    No i z niecierpliwoscia czekam na opis jak wygladac powinno "nie ignorowanie" kataru: lezenie w lozku, antybiotyk czy kropelki winkwink
  • aniasa1 15.04.14, 10:52
    > Syzyfowa prace? Polegajaca, jak rozumiem, na izolowaniu dziecka od wszelkich mo

    nie, nie, nie. Syzyfowa prace budowania odpornosci. Duzo ruchu, zorganizowane zajecia na powietrzu, basen, rower i wystarczy ze jeden zasmarkaniec z temperatura przyjdzie do przedszkola, popluje na dzieci przez 8 godzin w niedostatecznie przewetrzonej sali, wystarczy ze to bedzie dzien kiedy leje deszcz i pozamiatane.
    Zrozum wreszcie o co jest ta niezgoda. Nie da sie uniknac kontaktu z wirusem, ale tez wirus z windy trwajacy 3 minuty czy ten z autobusu nie ma tak 100 procentowych szans zaatakowania jak ten w przedszkolu przez 8-10 godzin w malej sali

    > No i z niecierpliwoscia czekam na opis jak wygladac powinno "nie ignorowanie" k
    > ataru: lezenie w lozku, antybiotyk czy kropelki winkwink
    Prosze bardzo. Pozostawienie dziecka w domu. Oczyszczanie nosa czeste i sysytematyczne (w przedszkolu dziecko zapomina i ciaga gluta non-stop), utrzymanie umiarkowanie chlodnej temperatury w domu, inhalacje z soli, pillnowanie aby dziecko duzo pilo. podanie lekkiego jedzonka bo z zapchanym kinolem kiepsko sie je i smaku nie czuje, dlugi spacer bez mega wysilku zeby dotlenic, obkurczyc naczynka, a nie zmeczyc, spocic. Pozwolic dizecku najzwyczajniej odpoczac, spedzic dziecn tak jak ma na to sily, nawet pozwolic przespac jesli ma na to ochote a nie jak w przedszkolu organizowac zajecia. Obserwacja.
    Rozumiem ze to wszystko Ci obce? lub co gorsza stosowane tylko przy 40 stopniowej goraczce?
  • ashraf 15.04.14, 11:11
    Proponuje wybrac przedszkole, w ktorym sie wietrzy, dba o higiene dzieci, ich odpoczynek, zdrowa diete i napoje, w ktorym wyciera sie nosy i wychodzi na dwor w kazda pogode. Ale pewnie deszcz i temp. ponizej 0 tez jest grozna i smiertelna. Jak rowniez nie zostawiac w nim dziecka na 10 godz. dziennie - a swoja droga kiedy masz czas na swoje syzyfowe prace, baseny i rowery, skoro dziecko caly dzien siedzi w placowce? W weekend to troche za malo. No i prosze cie... naucz dziecko czyscic nos! Moj 13-miesieczniak coraz lepiej sobie radzi, a ty masz problem z dzieckiem przedszkolnym?
  • wuika 15.04.14, 12:04
    No to coś z tym budowaniem jednak nie wychodzi, skoro jeden zasmarkaniec wystarczy. Ale wiesz, że po takim zasmarkańcu możesz wejść do windy, możesz wziąć banknot do ręki, możesz chwycić brudną klamkę...
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • mikams75 16.04.14, 09:24

    > nie, nie, nie. Syzyfowa prace budowania odpornosci. Duzo ruchu, zorganizowane z
    > ajecia na powietrzu, basen, rower i wystarczy ze jeden zasmarkaniec z temperatu
    > ra przyjdzie do przedszkola, popluje na dzieci przez 8 godzin w niedostatecznie
    > przewetrzonej sali, wystarczy ze to bedzie dzien kiedy leje deszcz i pozamiata
    > ne

    a co ma ten deszcz do tego?
    i czemu zajecia na powietrzu maja byc zorganizowane? A zabawa ot tak - bieganie, hasanie? Przy KAZDEJ pogodzie?
    Serio cos nie tak jest u was jak jeden zasmarkaniec jest powodem takiego pomoru.
    A jesli zasmarkaniec ma goraczke to nie ma prawa siedziec w placowce caly dzien.
    Naucz dziecko, ze ma innym nie pozwalac kichac i kaszlec prosto w twarz - moja poucza inne dzieci, ze sie kicha i kaszle w zgiecie lokcia. Oczywiscie, ze nikt nie chce byc opluty, bo to po prostu niehigieniczne.
  • q_fla 11.04.14, 14:46
    Aniasa, Tobie w życiu musiał ktoś straszną krzywdę zrobić, nie ma bata, tak sie nie zachowują ludzie szczęśliwi z poukładanym życiem, i przede wszystkim takiego tonu i słów nie używa osoba, ktora emanuje miłością do dziecka....
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 11.04.14, 23:54
    > Aniasa, Tobie w życiu musiał ktoś straszną krzywdę zrobić, nie ma bata,
    no masz racje. I nawet wiem kto. Mamusie ktore puszczaja chore dzieci z przyglupiastym usmiechem na ustach. Nigdy nie zapomne nie przespanych nocy, trzymajac dzieciaka w koldrze na balkonie, lub rzygajacego nad miska, jego placzu, jego prosb zebym cos zrobila i swojej bezsilnosci. Wszak to wirus, co mozna zrobic? Nic tylko czekac i oklamywac wlasne dziecko ze niedlugo poczuje sie lepiej. I nie chodzi o to ze sie nie wyspalam ale o to ze najgorsze co moze byc to patrzec jak dziecko cierpi i nie moc mu pomoc. Zakladam ze i tak nie wiwesz o czym pisze.
  • q_fla 12.04.14, 00:52
    Nie aniasa.
    Dla większości matek choroba dziecka nie jest niczym przyjemnym, ale nie rób z siebie takiej męczennicy, bo to o czym piszesz przeżywa większośc matek na całym świecie.

    Miałam na myśli to, że musisz być niezwykle nieszczęśliwą, skrzywdzoną osobą.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 15.04.14, 11:00
    > Nie aniasa.
    > Dla większości matek choroba dziecka nie jest niczym przyjemnym, ale nie rób z
    > siebie takiej męczennicy, bo to o czym piszesz przeżywa większośc matek na cały
    > m świecie.
    >
    > Miałam na myśli to, że musisz być niezwykle nieszczęśliwą, skrzywdzoną osobą.
    Jestes juz nudna z tymi osadami. ze jestem nieszczesliwa.

    i powiedz mi dlaczego? Dlaczego skoro dla wiekszosci nie jest to przyjemnosc to funduja sobie to dalej? No bo owszem wizyta u dentysty jest tez nieprzyjemna ale trezba leczyc zeby zeby chocby memlac obiad. Wiec dlaczego skoro nie jest fajnie wisiec pol nocy z dzieckiem nad klblem, lub nie spac bo kaszle bo sie dusi, akceptujesz chore dzieci w przedszkolu? No teraz to ja tego nie rozumiem
  • q_fla 15.04.14, 11:16
    Ludzie szczęśliwi nie emanują chamstwem.
    Proste.

    Na ostatnie pytanie nie odpowiem, bo trudno zrozumieć jak ktoś bełkocze bez ładu i składu, dławiąc się jednocześnie nienawiścią.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 19.04.14, 16:41
    > Na ostatnie pytanie nie odpowiem, bo trudno zrozumieć jak ktoś bełkocze bez ład
    > u i składu, dławiąc się jednocześnie nienawiścią.

    bo nie posiadasz zdolnosci odpowiadani wprost. Potrafisz tylko wic sie jak waz i odbijac pileczke
  • wuika 14.04.14, 12:29
    Tylko, że skoro Twoje dziecko tak reaguje na dowolne infekcje, to wcale nie musi chodzić do przedszkola, żeby je łapać suspicious
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • aniasa1 15.04.14, 10:56
    > Tylko, że skoro Twoje dziecko tak reaguje na dowolne infekcje, to wcale nie mus
    > i chodzić do przedszkola, żeby je łapać suspicious
    Ale dlaczego moje ma nie chodzic? Powinny nie chodzic zaraziciele a nie moje ktore idzie zdrowe. No cos ci chyba sie popierniczylo z mysleniem
  • paulinus2001 15.04.14, 12:10
    Chyba sama odpowiedziałaś sobie na swoje pytanie swoimi wpisami tutaj. Jeśli nie pasują Ci warunki w przedszkolu i inne zasmarkane dzieci to po prostu daj sobie z tym spokój. Nie słyszałaś nigdy, że jeśli nie da się zmienić całego świata to znaczy, że należy zmienić siebie.
  • ashraf 15.04.14, 08:21
    Trzymasz dziecko w koldrze na balkonie? To jakas nowa metoda leczenia? A Twoje opisy sa wzruszajace, ale raczej malo ktore dziecko tak "dramatycznie" choruje. Serio, nawet katar tak przechodzicie?
  • aniasa1 15.04.14, 10:55
    > Trzymasz dziecko w koldrze na balkonie?

    to poczytaj jak sie nalezy zachowac przy obrzeku krtani jak dusi kaszel. Dla mnei tez brzmialo do dziwni dopoki nie musialam tego zrobic

    A Twoje
    > opisy sa wzruszajace, ale raczej malo ktore dziecko tak "dramatycznie" choruje.
    jak dramatycznie? ze wymiotuje? ze zle sie przy tym czuje? ze prosi rodzica o pomoc?
    To chyba ty masz dziwne dziecko albo dziecko ci nie ufa ze nie prosi jak fatalnie sie czuje bo wie ze i tak w dupiemasz
  • ashraf 15.04.14, 11:14
    Zapalenie krtani sie leczy - np. krotka kuracja sterydowa, jezeli kaszel bardzo dziecko meczy. Doraznie podaje sie leki wziewne. Nagla zmiana temperatury jest owszem, skuteczna, ale jednorazowo i w celu ratowania zycia (nagly obrzek, duszenie sie). W pozostalych przypadkach stosuje sie leczenie farmakologiczne, a nie sposoby wiejskich babek. Dbaj o komfort dziecka, to moze nie bedzie plakac i wyc z bolu.
  • aniasa1 19.04.14, 16:43
    Nagla zmiana temperatury jest
    > owszem, skuteczna, ale jednorazowo i w celu ratowania zycia (nagly obrzek, dus
    > zenie sie)

    toz wlasnie o tym napisalam. Gdybym wiedziala ze w nocy bedie atak to przygotowalabym sie wczesniej, a tak pozostala mi tylko koldra i taras.
  • annubis74 12.04.14, 16:37
    wiesz q_fla czytając to forum raczej mam wrazenie że niektórym to jednak zwisa czy ich dziecko czuje sie dobrze, źle, czy jest zdrowe czy chore
  • blogbydozza 07.04.14, 23:01
    Niestety to norma. Dziecko przedszkolne, przynajmniej na początku swojej przygody z przedszkolem, może mieć nawet do kilkunasty infekcji w roku. Niestety. Wchodzi w nowe środowisko, nowe bakterie, wirusy i niestety organizm nie nadąża z produkcją przeciwciał. Nie znam przedszkolaka, który na początku nie chorował przez prawie połowę czasu sad U nas po tygodniu w przedszkolu synek dostał zapalenia płuc i wylądował w szpitalu. Niestety - taka sytuacja. Nie stresuj się, jak podrośnie to mu przejdzie. Mój syn w tym sezonie jesienno-zimowo-wiosennym chory był tylko raz.
    --
    zapraszam na mój blog

    mojedziecko-mojsyn.blogspot.com
  • budzik11 08.04.14, 07:58
    Infekcje w przedszkolu to norma. Ale czy na pewno konieczne jest stosowanie antybiotyków, w dodatku w zastrzykach? Miał jakieś megaciężkie zapalenie płuc itp? Większośc przedszkolnych chorób to wirusówki, które wymagają odpoczynku, zbijania temp. i picia, a nie "trucia lekami". Moja dwójka przeszła przez całe przedszkole bez antybiotyku, co nie znaczy, że wcale nie chorowali.
  • anusia_magda 08.04.14, 11:15
    niestety nawet te na pozór wirusowe infekcje wymykają się spod kontroli . np. moja córka miała typowo wirusowe zap. oskrzeli ale dopiero antybiotyk pomógł jak zaczęła się dusić ( być może dobre byłyby inhalacje ze sterydów), teraz lek. nam zaleca właśnie inhalcje ( córka jest alergiczka poza tym więc więcej ją łapie w przedszkolu) a to z nebbudu a teraz z mucosolvanu, sama nie wiem czy to lepsze w każdym razie przynajmniej nie brała juz jakis czas antybiotyku...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • ashraf 08.04.14, 13:09
    A nikt nie wdrozyl inhalacji sterydowych w momencie zaostrzenia objawow? My dostalismy od razu, jak mlody zaczal zle oddychac i efekty byly bardzo pozytywne. Nie bardzo rozumiem sens podawania antybiotykow w takiej sytuacji (jezeli nie bylo nadkazenia bakteryjnego).
  • babsee 08.04.14, 14:47
    a na jaką cholere sterydy przy anginie???
    co za róznica zresztą czy steryd czy antybełt,jeden syf...
    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • ashraf 08.04.14, 14:59
    Mowa byla o zapaleniu oskrzeli i klopotach z oddychaniem zwiazanych z ich zwezeniem. Jezeli saturacja niepokojaco spada, konieczne staje sie przywrocenie prawidlowego funkcjonowania ukladu oddechowego, czego skuteczna metoda jest wziewne podanie sterydow. Nie jest to metoda leczenia (dziala objawowo), ale nikt normalny nie pozwoli dziecku sie udusic.
  • dziennik-niecodziennik 08.04.14, 16:08
    pewnie!! precz z lekami!!
    do pieca na pięc zdrowasiek...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • anusia_magda 09.04.14, 13:46
    ashraf napisała:

    > A nikt nie wdrozyl inhalacji sterydowych w momencie zaostrzenia objawow?
    niestety nie i b. żałuję, ale zmieniłam lekarza i teraz się częśćiej inhalujemy, właśnie w momencie jak zmian osłuchowych jeszcze nie ma...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • ashraf 09.04.14, 14:03
    Ale inhalujecie sterydami? Generalnie zasada jest taka, ze sterydy podaje się krotko i możliwie niechętnie (ze względu na skutki uboczne). Chyba ze masz na myśli inne srodki albo dziecko ma np. astmatyczne podloze choroby, to już najlepiej oceni lekarz smile
  • anusia_magda 10.04.14, 09:05
    ashraf napisała:

    > Ale inhalujecie sterydami? Generalnie zasada jest taka, ze sterydy podaje się k
    > rotko i możliwie niechętnie (ze względu na skutki uboczne). Chyba ze masz na my
    > śli inne srodki albo dziecko ma np. astmatyczne podloze choroby, to już najlepi
    > ej oceni lekarz smile

    do tej pory inhalowałam dwa razy , raz nebbudem a teraz mucosolvanem, córka ma podejrzenie dziecięcej astmy oskrzelowej ( bo miała pokrzywki, kaszel alergiczny, katar) cały czas od niemowlęcia jest pod opieką alergolog, ale w żłobku i teraz w przedszkolu łapie b.często infekcje.


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • ashraf 10.04.14, 11:38
    Współczuję sad Z astmą nie ma żartów, dobrze, że macie dobrane leki. My dzisiaj w nocy zaliczyliśmy 41 stopni i szpital, na szczęście udało się opanować sytuację, ale lekarka powiedziała, że infekcje żłobkowo-przedszkolne są nie do uniknięcia i że trzeba by trzymać dziecko cały rok w domu, żeby nic się nie działo. Na koniec dodała, żebym nastawiła się jeszcze na min. kilka miesięcy ciągłych chorób mniejszych i większych uncertain Na szczęście w końcu organizm mniej więcej się uodparnia i dziecko łapie mniej infekcji i lżej je przechodzi smile
  • anusia_magda 10.04.14, 11:52
    ashraf napisała:

    > Współczuję sad Z astmą nie ma żartów, dobrze, że macie dobrane leki. My dzisiaj
    > w nocy zaliczyliśmy 41 stopni i szpital, na szczęście udało się opanować sytuac
    > ję,
    jejku, dobrze że już po kryzysie, moja gorączkowała w zeszłym roku i b.się bałam za każdym razem, ale w tym roku alergolog kazała zaszczepić broncho vaxomem i co prawda więcej jest infekcji oddechowych ale za to odpukac bez gorączki, raz pomógł pulneo, potem antybiotyk a ostatnio te inhalacje, mam nadzieje że jednak to tylko dmuchanie na zimne z ta astmą i że się nie rozwinie, że po prostu córka z tego wyrośnie, rok temu w żłobku był horror, teraz jest inaczej ale dalej choruje...jednak im starsze dziecko tym jednak mniej choruje, podobno...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • ashraf 10.04.14, 23:03
    Kiedys bedzie lepiej smile wszystkie moje kolezanki to przerabiaja smile moim zdaniem najwazniejszy jest dobry lekarz, ktory nie przepisuje zbednych lub malo skutecznych lekow na wirusowki, za to kiedy dzieje sie cos powaznego, zleca badania na cito i od razu podaje odpowiednie medykamenty. Coreczce zycze duzo zdrowia!
  • mikams75 08.04.14, 13:31
    zwykle dzieciece infekcje nie wymagaja trucia dziecka lekami w nieskonczonosc.
    W zasadzie to zrdowy organizm z funkcjonujacym ukladem odpornosciowym swietnie poradzi sobie bez lekow, ktore na dluzsza mete jednak oslabiaja i kolo sie zamyka.
    2-3 tygodniowe infekcje to dla mnie juz jakies ciezkie choroby.
  • anusia_magda 09.04.14, 13:50
    mikams75 napisała:

    > zwykle dzieciece infekcje nie wymagaja trucia dziecka lekami w nieskonczonosc.
    > W zasadzie to zrdowy organizm z funkcjonujacym ukladem odpornosciowym swietnie
    > poradzi sobie bez lekow, ktore na dluzsza mete jednak oslabiaja i kolo sie zamy
    > ka.

    no tak, ale ja np.mam córke alergiczkę i u niej każde przeziebienie kończyło się antybiotykiem więc chyba już wolę te inhalacje raz na jakiś czas...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • mikams75 09.04.14, 14:50
    ale ja pisze o zdrowych dzieciach, ktore czasem lapia jakas wirusowke w przedszkolu.
  • annubis74 09.04.14, 11:32
    dlaczego zmieniliście lekarza?
    ogolnie przedszkolaki chorują, w tym roku chyba za sprawą łagodnej zimy te w wirusy szaleją jak najete. Jeśli infekcja z serii łągodniejszych zdać się na własny rozsądek i dośwaidczenie. jeśli bardziej nasilona - isć do lekarza - ale najlepiej takiego który ma podobną do Twojej filozofię leczenia. czasem trzeba podać antybiotyk przy poważniejszej infkcji - i wtedy też dobrze jeśli mozesz lekarzowi zaufać i nie bedziesz sprawdzać jego diagnozy u kolejnych lub na forum
  • zjawa1 10.04.14, 23:17
    Ja tak patrzę na te wszystkie, ,,polskie" syfy masowo.
    I nie rozumiem dlaczego gł. w Polsce mamy tak zasyfione przedszkola?
    Mamy statystycznie największą ilość alergicznych dzieci, najwięcej statystycznie przyjmujemy antyboli. W czym tkwi problem? Na pewno nie w braku zimy czy lata.
    Problem tkwi w tym, że mamy najsłabszą diagnostykę, a więc najmniej wykonuje się: sprawnych testów na alergie, bakterie czy wirusy!

    W Polsce polityka zdrowotna poleglega na zarabianiu na idiotycznych i nic nie wartych suplementach diety, faszerowaniu dzieci sztucznymi witaminami w konsekwencji uzależnianiu organizmów od chemii i w momencie spadku odporności faszerowaniu dziecka antybolem w ciemno.

    To niesie masowe konsekwencje-gł regionalne- bakterie uodparniają się i atakują ze zdwojoną siła częściej. Do tego chora propaganda tzw, dzieci z autyzmem po szczepieniu.

    A na zakończenie hasła które rozwalały mnie i rozwalać będą: ,,To normalne, że przedszkolach choruje co 2 tygodnie, tj. minimum ci 2 tygodnie ma katar, albo kaszel" itp.
    Tak, to jest normalne, ale tylko w Polsce i krajach 3-go świata!
    I
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • zjawa1 10.04.14, 23:28
    I na koniec. W Polsce z większości rodziców robią idiotów.
    Poczytajcie sobie czasem coś mądrego. Zastanówcie się ile warte są te wszystkie żelki witaminowe w których skład wchodzi kilkanaście witamin. Co druga podawana z pozostała wykluczają się nawzajem! Nie działają wcale, i uzależniają organizmy Waszych dzieci!
    Wierzycie naiwnie i masowo w efekty placebo.
    Ja Wam coś powiem, nic tak dobrze nie zrobiło chyba mojemu synowi jak przeszło rok temu szczepienie na tezec-ksztusiec-błonnice plus zywa szczepionka na hainego-medina, bo od tamtego czasu kompletnie nie choruje posród tego oddziału zakaznego, który jak w każdym przedszkolu w Polsce się znajduje. Kataru nie miewa, kaszlów też.

    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • anusia_magda 11.04.14, 12:56
    żeby to było takie proste, prawda jest taka że każde dziecko to inna historia, moja zaszczepiona prawie na wszystko, najlepszymi szczepionkami, ale mamy silny gen alergii w rodzinie -moja siostra i siostrzeniec są po 5letnim odczulaniu a moja córka poszła w ich ślady i niestety b. choruje, choc teraz przez inhalacje rzadziej bierze antybiotyk. Nie żałuję ani jednego szczepienia, ale nie jest to panaceum na wszystko...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • wro-tka 11.04.14, 13:44
    tak - więcej fabryk, betonu, mniej zieleni, ruchu na świeżym powietrzu
    tak - więcej chemii i sztucznych suplementów diety (a przecież właśnie zaczyna się sezon na młode pędy sosny i można własny zdrowy syrop pini sobie zrobić)
    tak - żywność spaprana glutaminianami, barwnikami, innymi syfami
    tak - ciuchy rakotwórcze, sztuczne materiały (mało kto wie, że ZARA od kilku lat woli płacić ogromne kary za produkowanie ciuchów z materiałów rakotwórczych niż zmienić politykę - ale wolimy 'markowo' wyglądać i sporo zapłacić)

    diagnostykę to jeszcze mamy ok, ale cóż z tego ... wiedzy lekarze nie posiadają. czas dostania się do specjalisty wydłuża się, leczenie często jest niedostępne.

    zatem się zgadzam z Twoją opinią. w większości.

    a dzieci zawsze w placówkach chorowały. muszą się odporności nauczyć. szkoda, że im utrudniamy zamiast pomagać.
  • zjawa1 11.04.14, 22:40
    Jakoś to ,,zdobywanie odporności" przy zasypywaniu antybiotykami z każdej strony nie pomaga.
    Ja tak zastanawiam się, gdzie nabyłam odporność?
    Do 20-tego roku życia miałam tylko dwie choroby. Tj. ospę i świnkę-wtedy nie było szczepień a cała klasa zachorowała.
    Przez 20 lat nie brałam ani jednego antybiotyku, nie miewałam zapaleń uszu, katarów i kaszlów.
    I nie jestem jakimś ewenementem. Środowisko w którym żyłam od urodzenia było najbardziej syfiarskie w całej Polsce.
    Bardziej zanieczyszczonego w latach od 70-do końca 80-tych nigdzie nie było.
    Za to jadłam naturalne warzywa i mięso nie faszerowane sterydami i antybiotykami.
    Sądze, że to było gł przyczyną takiego stanu rzeczy.
    Teraz to, co kupuje w sklepach z ekologiczną żywnością kiedyś było ogólnie dostępne.


    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • wro-tka 13.04.14, 21:28
    Twój przypadek nie jest ogółem.

    ja za dziecka wiele chorowałam, zabrali mnie z żłobka, bo nie wyrabiali ze zwolnieniami i urlopami. w przedszkolu wcale nie było lepiej. ale przeżyłam.

    moje dziecko bardzo choruje. nie jest leczone antybiotykami przy każdej infekcji.
    półtora roku to 4-9 dni w przedszkolu i 2-3 tygodnie zwolnienia. do tego jest alergikiem - na mleko, na pleśnie, na środki chemiczne. gotuję sama, staram się aby było zdrowo i racjonalnie. jaja mamy ze wsi, króliki i kury z prywatnych wsiowych hodowli. młoda pije wodę, sok jej się należy raz-dwa w tygodniu i jest ze świeżych jabłek, staram się leczyć ziołami. i co?
    dopiero po 1,5 roku udręki mamy pierwszy rekord - 10 tygodni ciurem w przedszkolu.
    coś się ruszyło.


  • mikams75 12.04.14, 13:24
    zjawa1 - piekne podsumowanie!! Zgadzam sie w 100%. Do tego dodajmy, ze w przedszkolach dzieci sa kiszone po salach i spedzaja bardzo malo czasu na swiezym powietrzu szczegolnie w zimniejszych porach roku. W cieplych zreszta tez - a przeciez zajecia moga sie odbywac na swiezym powietrzu, wlacznie z posilkami.

  • koala0405 11.04.14, 20:36
    to tak samo jak u nas
    Mój 3 letni synek jak poszedł do przedszkola we wrześniu to bardzo często choruje. Jest dwa dni i później chory 2 tygodnie. Np. w marcu był w przedszkolu 10 dni a teraz w kwietniu ani razu. Najgorsze że zaraża brata-niemowlaka. Maluch od stycznia miał 5 zap. oskrzeli, dwa pobyty w szpitalu i diagnoza astma. Od stycznia nie było dnia aby inhalator nie był włączany.
    Pulmicort, berodual, mucosolvan codziennie. Okazało się, że maluch był zarażony wirusem RSV i przez to tak często zwykłe przeziębienie kończy się długo trwającym zap. oskrzeli. mały mało kaszle. To źle bo nie odkrztusza wydzieliny. Wirus spowodował uszkodzenie rzęsek w oskrzelach i masakrystycznie to długo trwa. Ja mam już wszystkiego dosyć. Lekarze zapowiedzieli że 4 m,-ce trwa leczenie a necie znalazłam inf. innych mam że do 3 roku życia dziecka będą częste obturacje. Mały ma dopiero 8 m-cy...
  • aniasa1 12.04.14, 00:00
    > to tak samo jak u nas
    > Mój 3 letni synek jak poszedł do przedszkola we wrześniu to bardzo często choru
    > je. Jest dwa dni i później chory 2 tygodnie. Np. w marcu był w przedszkolu 10 d
    > ni a teraz w kwietniu ani razu. Najgorsze że zaraża brata-niemowlaka. Maluch od
    > stycznia miał 5 zap. oskrzeli, dwa pobyty w szpitalu i diagnoza astma. Od styc
    > znia nie było dnia aby inhalator nie był włączany.
    > Pulmicort, berodual, mucosolvan codziennie. Okazało się, że maluch był zarażony
    > wirusem RSV i przez to tak często zwykłe przeziębienie kończy się długo trwają
    > cym zap. oskrzeli. mały mało kaszle. To źle bo nie odkrztusza wydzieliny. Wirus
    > spowodował uszkodzenie rzęsek w oskrzelach i masakrystycznie to długo trwa. Ja
    > mam już wszystkiego dosyć. Lekarze zapowiedzieli że 4 m,-ce trwa leczenie a ne
    > cie znalazłam inf. innych mam że do 3 roku życia dziecka będą częste obturacje.
    > Mały ma dopiero 8 m-cy...

    Ciekawe tylko ile musi byc takich wpisow aby te ktore puszczaj chore dzieci do placowek ruszylo sumienie.
  • mikams75 12.04.14, 13:21
    nie wiem czemu zakladasz, ze to sensacje zdrowotne to przez dziecko z katarem.
    Moja corka chodzila do opiekunki, synek opiekunki do przedszkola i chlopak tez przynosil katarki, moje dziecko tez czasem (ale nie zawsze) zalapalo katar. KATAR.
  • paulinus2001 14.04.14, 14:43
    Najważniejsze to znaleźć winnego! Bo złe matki puszczają dzieci do przedszkola z katarem i to one są złem tego świata! A wiesz, że dzieci zarażają zanim jeszcze katar się pojawi! Pewnie nie! Bo potrafisz tylko rzucać wyzwiskami, obrażać i krytykować. Chcesz żeby ludzie zrozumieli Twój punkt widzenia, jednocześnie nie dopuszczając do siebie myśli że może jednak nie masz racji! Obowiązku przedszkolnego dla 3-latka nie ma. Może siedzieć w domu, skoro tak Ci to przeszkadza. Moje dzieci jak poszły do żłobka to chorowały non stop. I były to różne rzeczy. Ale minął rok. Przechorowały swoje. Teraz chorują raz na kilka miesięcy i jest to przeważnie jakieś przeziębienie które trwa tydzień. A córka katar ma non stop. Byłam z nią już u kilku lekarzy z tego powodu. Podejrzewają alergię, ale nikt tego na 100% u 2-latka nie stwierdzi. Miała katar również jak do żłobka nie chodziła przez wakacje. Czy z tego względu mam ona kategoryczny zakaz przebywania w placówce z innymi dziećmi? Rada dla Cienie to albo zwiększ dawkę albo zmień leki, bo to ci zapisują na Twoje paranoje nie działa!
  • zona_mi 14.04.14, 21:38
    Mój synek, gdy zaczął uczęszczać do przedszkola, chodził 2-3 dni i tydzień-dwa chorował.
    Przez pół roku.
    Różne choroby, nie to, że jedna niedoleczona.
    Wreszcie uznałam, że to mo0że być coś innego - on, co prawda, bardzo lubił przedszkole, dzieci, opiekunki, dobrze się tam czuł, ale to było za długo na raz - gdy zaczęłam go zabierać po obiedzie, zamiast po podwieczorku, skończyło się chorowanie. Tak reagował na rozłąkę prawdopodobnie.
    W następnym roku szkolnym jakoś dojrzał i było już OK.

    --
    - Ale fajnie, jeszcze tylko 50 cm i będę miał dwa metry!
  • mikams75 18.04.14, 17:55
    dalas sie wciagnac w dyskusje - widac, ze od niedawna jestes na tym forum, wiec napisze, zebys juz nie tracila wlasnego czasu - zahowaj sobie ten watek w zakladkach, bo dokladnie takie same pojawia sie ponownie a szczegolnie na jesieni mamy wysyp katarkow. Wowczas bedziesz mogla kopiowac wypowiedzi, bo spotkasz tam te same osobki z tymi samymi madrosciami.
    Nie warto sie powtarzac i wysilac.
    Podsumowujac - niektorym sie wydaje, ze dbaja tak bardzo o wlasne dzieci (chuchaja, dmuchaja, chca uchronic przed kazdym wirusem, pakuja do lozka +jak kichnie itd.) ale nigdy nie zrozumieja, ze to trzymanie pod kloszem obraca sie wlasnie przeciwko tym niby zadbanym dzieciom, ktorych uklad odpornosciowy nie ma szans, zeby dojrzec. I ja nawet jestem w stanie uwierzyc, ze takie dzieco cierpi jak ma katar bo dla takiego niezahartowanego organizmu jest to ciezkie doswiadczenie i trwa dlugo.
    Szkoda mi takich dzieci, ale coz, swiata nie zmienie.

    ashraf - Poza tym polecam ci lesna grupa jak twoj maluch podrosnie, szczegolnie calodniowa. Moja chodzila raz w tygodniu i byli w lesie od 9 do 17 przez caly rok niezaleznie od pogody. Dla wielu tu na forum to herezja big_grin
  • ashraf 18.04.14, 22:11
    Znam, znam (steinerowskie), moja koleżanka była tam w zeszłym roku na praktykach... i faktem jest, że dzieci opuszczały max. 3-5 dni w ciągu całego roku. A drugim, że nawiedzone mamuśki, które biorą miesiąc L4 na katar, chyba padłyby trupem, gdyby zobaczyły dzieci biegające cały dzień po polu (niezależnie od pogody) i spędzające może 20 min. dziennie pod dachem (jeżeli tipi można nazwać dachem) smile
  • annubis74 22.04.14, 11:11
    i tu się mylisz... akurat ja jestem zwolenniczką czegoś co jest praktykowane np. w Anglii i nazywa się outdoor education albo open air school. dzieci nie choruja od nadmiaru świeżego powietrza tylko raczej od tego że siedzą w dusznych, przegrzanych salach z kichajacymi, smarczacymi, gorączkujacymi kolegami przez kilka godzin.
  • ashraf 22.04.14, 11:23
    No to czemu posylacie dzieci do takich placowek? Chyba mozna pomyslec o tym gdzie posle sie dziecko zanim sie na nie zdecyduje? uncertain Polska to nie trzeci swiat i mozna znalezc zlobki i przedszkola, w ktorych dzieci nie siedza godzinami zamkniete w smierdzacej sali.
  • annubis74 22.04.14, 11:46
    moje dziecko kończy juz przedszkole ale chętnie posłucham bajek o idealnych miejscach gdzie dzieci korzystają z doswiadczeń outdoor education. pierwszym hamulcem są rodzice - dzieci dowożone są zimą pod drzwi przedszkola ubrane niestosownie do pogody bo maja przemknąć od parkingu do sali, rodzice często protestują przeciwko nawet krótkim pobytom dzieci na dworze - a najbardziej protestuja ci co przywklekaja dziecko chore - no bo jak Jaś przysłąny do przedszkola z kaszlem i katyarem ma hulać po dworze - przecież jest zbyt zdrowy by zostać w domu ale zbyt chory by latać w mróz po dworze.
    nauczycielki też raczej nie sa zwolenniczkami takich pomysłów. przedszkola są przepełnione - bo dzieci chetnych dużo a miejsc mało - każdy sie cieszy że dziecko sie dostało a nie marudzi ze za mało wychodzą na spacer.
    ja często bywam w przedszkolach słuzbowo - i wiem że taki jest standard a nie marzenia i wyobrażenia co by było gdyby...
  • ashraf 22.04.14, 12:10
    Zapraszam do Szwajcarii, ew. do placowek prywatnych, gdzie sa dzieci rodzicow, ktorym zalezy na poslaniu dziecka do miejsca, ktore bedzie dla niego bezpiecznym i zdrowym srodowiskiem rozwoju, a nie tylko przechowalnia. W takich miejscach nie trzeba umierac ze strachu, bo dziecko kichnelo.
  • annubis74 22.04.14, 17:39
    do szwajcarii się nie wybieram -
    a placówki prywatne nie są dostepne dla każdego ponieważ są PŁATNE
    oczywiście doceniam wyższy niekiedy standard placówkek prywatnych wynikający choćby z tego że dzieci jest tam mniej - natomiast uważam o że nadzór różnych instytucji poczynajac od kuratorium a skończywszy na sanepidzie jest dużo lepszy w przypadku placówek państwowych. ja ogólnie jestem zadowolona z przedszkola które wybrałam i akurat nie uważam go za przechowalnię. oczywiście mam pewne zastrzezenia ale wszystkim sie nie dogodzi
    jedynym dużym problemem z mojego punktu widzenia jest obecność chorych dzieci w przedszkolu i tego ze przedszkole ma małą mozliwość manewru jeśli chodzi o odsyąłnie takich dzieci z placówek
    i gdybyś przeczytała to co napisałam wiedziałabyś że nie mówię o KATARKU i o KICHANIU!!!!!!!!!
  • ashraf 22.04.14, 21:13
    A szkoda, bo zobaczyłabyś, że rozwiązaniem nie jest trzymanie w domu tygodniami dziecka z katarem, tylko odpowiednie warunki: przestronne, dobrze przewietrzone sale, zdrowe odżywanie i spędzanie większej części dnia na zewnątrz niezależnie od pogody.
  • annubis74 23.04.14, 11:08
    Przestań z tymi tygodniami i miesiącami kiedy dzieci są trzymane z katarem
    napisałam ci ze moje dziecko przy katarze jeśli nie ma innych objawów nie idzie do przedszkola przez 2dni - 48godzin. ja wiem - ty podobnie jak q_fla masz takie dziecko które im bardziej jest chore tym lepiej się czuje. moje dziecko przez pierwszy dzień lub dwa ZWYKŁEGO KATARU czuje się źle - jak każdy normalny człowiek. bo leci jej z nosa i oczu, bo boli ją głowa
    o szwajcarskich przedszkolach nie wiem nic - wieć mozesz tu opisywać szwajcarskie cudeńka do woli. ale pamietaj że z reguły piszemy tu o polskich doświadczeniach - a nie spotkałam się z żadnym przedszkolem które mogłabym opisać jako przestronne. tym bardziej że więcej przestrzeni oznacza tylko ze bardziej zostanie ona zaludniona
  • ashraf 23.04.14, 11:59
    Rozumiem, ze skoro twoje dziecko czuje sie zle, to nie ma opcji, zeby inne czuly sie dobrze i wolaly bawic sie z rowiesnikami, niz siedziec w domu. Naprawde myslisz, ze ktos normalny wypycha na sile do placowki dziecko, ktore jest oslabione i woli zostac w lozku? Jesli spotykasz takich ludzi, to naprawde radze zmienic przedszkole. A co do polskich przedszkoli, to proponuje walczyc o lepsze warunki, zamiast godzic sie z bylejakoscia.
  • annubis74 23.04.14, 12:25
    tak sie składa ze człowiek z katarem z definicji czuje sie źle... i tak się składa że po dzieciach spotykanych w przedszkolu to widać. co do wpychania do przedszkola - tak znam takie przypadki - co do normalności się nie wypowiadam.
    co prawda kariera przedszkolna mojego dziecka juz sie kończy - więc walkę o podniesienie standardu na tym polu sobie daruję ale chętnie posłucham o twoich pomysłach w tym względzie. bo ja niestety mam spore doświadczenie w tej kwestii i wiem ze nie wystarczy rzucić pustego hasła walki o lepsze warunki lub walki z bylejakością.
  • ashraf 23.04.14, 12:52
    Z twojej definicji, owszem. I wierze, ze dotyczyc to moze takze dzieci, ktore byly trzymane w izolacji od wszelkich, nawet drobnych infekcji, w efekcie czego zwykly katar rozklada je na lopatki. Co do przedszkoli, to nie moja rzecz, ja zdecydowalam sie na dziecko w optymalnych warunkach, niemniej jednak skoro mozliwe jest profesjonalne leczenie w prywatnych placowkach, nie powinno byc tez problemem zapewnienie dzieciom wlasciwego poziomu higieny i przestrzeni w prywatnych zlobkach i przedszkolach. Moje polskie znajome korzystaja z takich i nie narzekaja, wiec to nie tak, ze takich miejsc nie ma, tylko ty takiego nie znalazlas.
  • annubis74 23.04.14, 13:10
    widzisz - czytasz, czytasz i niewiele rozumiesz. albo udajesz albo zrozumieć nie chcesz
    przyznam ze gdy wybierałam przedszkole dla córeczki wzgledy sanitarno-epidemiologiczne nie były głównym kryterium wyboru - raczej interesowala mnie oferta zajęć, opieka i opinia jaką przedszkole sie cieszyło. pod tym wzgledem uważam ze wybrałam znakomicie. miałam swiadomość że dziecko wchodząc w nowe środowisko chorować będzie i to nieuniknione - ale skala tego zjawiska mnie jednak zaskoczyła. problem dotyczy nie tylko mojej córki więc bajki o odporności sobie daruj
    i niestety przedszkole nie ma tu nic do rzeczy
    moze wytłumaczysz mi (jesli cię to nie przerasta) dwie nastepujace kwestie
    1. dlaczego rodzice nie są zaintersowani symboliczną w sumie składką która pozwalałaby na zatrudnienie w przedszkolu lekarza na dwie-trzy godziny tygodniowo - co pozwalałoby w wielu przypadkach rozstrzygnąć wątpliwości czy dziecko jest zdrowe czy chore i czy moze chodzić do przedszkola czy nie
    2. dlaczego w zderzeniu z zalewem przedszkolnych chorób zastrajkował mój własny dojrzały i wytrenowany ukłąd odpornościowy, który dotad działał niezawodnie (kilkanaście lat nie ogladałam lekarza na oczy, nie brałam zwolnień, nie stosowałam antybiotyków). pracuję w duzym skupisku ludzkim i wcześniej nie chorowałam. w pierwszym roku przedszkola mojej córki byłam chora kilka jeśli nie kilkanaście razy i jakos nie były to katarki
  • ashraf 23.04.14, 13:16
    1. Ja tez nie zgodzilabym sie na to, zeby moje dziecko ktokolwiek badal pod moja nieobecnosc, w dodatku majac swiadomosc, ze nie kazdy lekarz jest kompetentny i nie kazdy kieruje sie tym, co jest wazne dla naszej rodziny (np. my nie uznajemy medycyny niekonwencjonalnej, homeopatii itd.). Jezeli sa watpliwosci co do stanu zdrowia dziecka, to opiekunka powinna miec obowiazek wezwania rodzicow i zazadania opinii lekarskiej, ale to juz sprawa rodzica gdzie ja uzyska. Wystarczy wprowadzic taki zapis w regulaminie, ktory podpisywalby kazdy rodzic.
    2. Na to pytanie odpowie ci twoj lekarz.
  • annubis74 23.04.14, 13:35
    a gdyby twojemu dziecku (odpukać, nie życzę wam tego) coś się stało w przedszkolu - to też nie wyrażasz zgody na udzielanie pierwszej pomocy - bo a nuż lekarz będzie niekompetentny) poza tym ja nigdzie nie pisałam o podawaniu leków czy leczeniu czymkolwiek - tylko o ocenie czy dziecko prowadzane do przedszkola z uporczywym kaszlem jest zdrowe czy moze jednak nie do końca - i odesłaniu takiego dziecka do domu. niestety uwagi przedszkolanek w tym wzgledzie sa skutecznie ignorowane
    kiedy ja chodziałam do szkoły lekarz i pielęgniarka byli zatrudnieni na etacie w szkołach (w przedszkolach też - przynajmniej pielęgniarka). lekarz wykonywał badania okresowe, profilaktyczne lub reagował w nagłych przypadkach. pielęgniarki dbały o np. o higieneę i oceniały czy dziecko nie ma np. wszy. teraz dzieciom nie wolno sprawdzić stanu głowy więc robactwo moze sie panoszyć dowolnie
    jeśli chodzi o wzywanie rodziców - to ma to miejsce ale niektórzy rodzice potrafia przez wiele godzin ignorować telefon z przedszkola
    2. opinia mojego lekarza - standard. dziecko idące do przedszkola choruje, z nim zazwyczaj choruje cała rodzina. nie ma to zbyt wiele wspólnego z odpornością
  • ashraf 23.04.14, 13:44
    Wypadek a ocena przyczyny kaszlu to jednak inna kategoria... Nigdy nie podobal mi sie zwyczaj zatrudniania lekarzy w placowkach, bo osobe odpowiedzialna ta stan zdrowia dziecka rodzic powinien wybrac sam. Naprawde chcialabys, zeby np. bilansem dziecka zajmowal sie przypadkowy lekarz, nie znajacy jego historii i stanu zdrowia? No i dalej podkreslam - nie obarczaj innych wina za nieudolny system reagowania w przedszkolu. Gdyby zasady byly jasne i spisane, a za ich nieprzestrzeganie grozily konsekwencje, takie sytuacje nie mialyby miejsca.
  • annubis74 23.04.14, 19:23
    kluczysz i kombinujesz podobnie jak ci rodzice ktorzy boją się obecności lekarza w przedszkolu.
    problem polega na tym że takie zasady istnieją i są spisane w regulaminie, ALE przy sugestii czy uwadze ze strony personelu przedszkola ze dziecko kaszle dany rodzic pyta czy personel placówki ma kwalifikacje by oceniać że kaszle jest objawem choroby. lekarzowi nie mogliby rzucić takim hasłem - bo lekarz mógłby np. ocenić czy dziecko kwalifikuje się jako chore czy jako zdrowe ew. do dalszych badań
    obarczam wina głównie nieodpowiedzialnych rodziców - rozumiem że na pewnym etapie nauczycielkom odechciewa się szarpać z niereformowalnymi. poza tym obecny system opłaty za pzedszkola promuje jednak obecność w placówce - mniej dzieci obecnych = mniej kasy w budżecie. proste?
  • ashraf 23.04.14, 21:04
    Wiesz, ja mam dziecko w prawidłowo funkcjonującym żłobku, w którym wystarczy jeden telefon, żeby dziecko zostało odebrane, więc nie wiem gdzie tu widzisz kluczenie i kombinowanie. Żal ci kasy na prywatny, lepszy żłobek, gdzie chodzą dzieci bardziej odpowiedzialnych rodziców, to miej pretensje do siebie.
  • annubis74 24.04.14, 11:23
    no wiec jednak nie umiesz czytać - moje dziecko chodzi do przedszkola (ostatni rok zresztą) a nie do żłobka
    poza tym znane mi przedszkola prywatne nie oferują nic więcej poza tym że dzieci jest mniej niż w państwowym
    nie do końca wierzę w prywatne żlóbki, przedszkola i szkoły - więc to nie jest kwestia stać -nie stać
    i ostatni raz powtórze nie mam pretensji do instytucji tylko debilnych rodziców
  • mikams75 23.04.14, 20:19
    z tym badaniem to w przypadku jakiejs epidemii w waszym przedszkolu beda badac i twoje dziecko, nie przez lekarza, ale przez opiekunki - dosatniesz karteczke informujacy o tym procederze i robia to po to, zeby wstrzymac jakas mocno zarazliwa chorobe. U+ nas tak bylo w przypadku bostonskiej choroby, jakiegos zapalenia chyba oczu i w przypadku wszawicy. Dziecko z objawami zostaje izolowane do czasu przyjscia rodzica albo kontrola jest na dzien dobry i nie przyjmuja dziecka. nas na szczescie nie dopadlo, ale tak to wyglada.
  • ashraf 23.04.14, 13:18
    Dodam, ze koniecznosc wytrenowania ukladu odpornosciowego jest faktem, a nie bajka, wiec radze ci sie z tym pogodzic, zamiast oczekiwac od calego swiata, ze wirusy znikna.
  • wuika 24.04.14, 08:48
    To chyba Ty musisz tutaj nam dać definicję kataru, skoro każdy taki powoduje natychmiastowe pogorszenie się samopoczucia.
    Tak, miewam katary, które bywają gorsze niż zapalenie gardła, czy tam inne coś, bo człowiek jest rozbity ogólnie, oddychać nie może, głowa pęka i człowiek chce tylko włożyć nos pod prysznic. Ale miewam, a nie mam taki każdy. Teraz mam katar - wytrę nos z 10 razy dziennie i tyle będzie z niedogodności i nieprzyjemności. Nic mnie nie boli, nic więcej mi nie dolega. Pewnie zaraz któreś z moich dzieci będzie miało taki straszny katar. Mam siedzieć 2-3 dni w domu, bo Twoje dziecko umiera przy katarze mimo, że moje nie zawsze?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 24.04.14, 11:30
    rozumiesz różnicę między umiera a czuje sie źle
    zazwyczaj najbardziej typowe dolegliwości przy katarze to bół głowy, łzawienie, katar cieknący z nosa, złe samopoczucie. dośc typowe - większość ludzi tak ma. to ze z dolegliwościami tego typu chodzi sie np. do pracy to jedno, to że człowiek wolałby zostać w domu to drugie
    wiem twoje dziecko ma tak że przy katarze czuje sie jeszcze lepiej niz bez - więc chyba nie mamy o czym dyskutować
  • q_fla 24.04.14, 12:58
    Mylisz się annubis.

    > zazwyczaj najbardziej typowe dolegliwości przy katarze to bół głowy, łzawienie,
    > katar cieknący z nosa, złe samopoczucie. dośc typowe - większość ludzi tak ma.

    Nie zazwyczaj, tylko zawsze. I nie większość, tylko wszyscy.
    Bądź konsekwentna i trzymaj sie swojej definicji.
    big_grin big_grin big_grin
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 24.04.14, 19:39
    a co z deklaracją EOT?
    nie mogłaś się oprzeć
    masz rację - powinnam napisać "zawsze z wyjatkiem dzieci forumowych e-matek, którym przy katarze - nie cieknie z nosa (ciekawe jak rozpoznajecie ze dziecko ma katar?) czy z oczu, nie boli ich głowa, ale dopisuje apetyt i wigor wiekszy niz zazwyczaj
  • q_fla 24.04.14, 21:26
    Wybacz, nie mogłam się powstrzymać. tongue_out

    (ciekawe jak rozpoznajecie ze dziecko ma
    > katar?)

    To proste jak kwadratura koła.
    Ma czarne plamy na czole i więcej sika.
    Większość tak ma. tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 24.04.14, 22:51
    > To proste jak kwadratura koła.
    > Ma czarne plamy na czole i więcej sika.

    tak też myślałam... a zielone czułki wyrastają? tongue_out

    > Większość tak ma. tongue_out
    nie większość ... tylko wyjatkowe forumowe e-dzieci
  • q_fla 24.04.14, 23:05
    Zielone czułki i ogony wyrastają dzieciom ematek majacych kataralne fobie. tongue_out

    > nie większość ... tylko wyjatkowe forumowe e-dzieci

    ... wyjątkowo mądrych ematek, ktore podstawy immunologii maja w małym palcu.
    tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 24.04.14, 23:34
    > > nie większość ... tylko wyjatkowe forumowe e-dzieci
    >
    > ... wyjątkowo mądrych ematek, ktore podstawy immunologii maja w małym palcu.
    > tongue_out

    q_fla prima aprilis w tym roku juz był big_grin big_grin big_grin
  • aniasa1 25.04.14, 00:03
    > q_fla prima aprilis w tym roku juz był big_grin big_grin big_grin


    alez ona zyje w pernamentnym zaklamaniu to skad ma wiedziec kiedy sciema jest dopuszczalna?
  • q_fla 25.04.14, 00:36
    "Najwiekszą mądrością jest czas - wszystko ujawni".
    tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • wuika 25.04.14, 11:06
    No to widzisz: u mnie najbardziej typową dolegliwością przy katarze jest katar suspicious Tyle. Jak dochodzi łupanie w głowie, łazienie, złe samopoczucie, to jestem przeziębiona = chora. I wtedy źle się czuję. I ani ja, ani dziecko w złym stanie i przy złym samopoczucie nie biega do lekarza i nie siedzi w domu. A przy chorobie tak.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • q_fla 23.04.14, 12:23
    Coraz częściej odnoszę wrażenie, że albo nie piszę po polsku, albo aniasa i annubis nie potrafią czytać po polsku.

    Otóż annubis, nie każde normalne dziecko źle się czuje mając katar. Moja córka podczas ostatniego kataru prosiła o wyjście na rolki, a w czasie poprzednich zim, gdy był śnieg - na sanki. Mnie jeszcze nigdy nie bolała głowa podczas kataru, nie czuję także wtedy żadnego rozbicia, bólu mięśni itp.
    Pisałam już o tym milion razy: jeżeli moje dziecko by się źle czuło podczas kataru, przeziębienia, lub innej niedyspozycji - zostałoby w domu. Ma 9 lat i od około 7 lat potrafi określić swoje samopoczucie. I przestań pisać głupoty, że moje dziecko im bardziej chore, tym lepiej się czuje, bo twój poziom wypowiedzi zaczyna sięgać poziomu aniasy, czyli bardzo nisko.

    Chyba, że miewasz halucynacyjne wizje mojej osoby jako matki, która siłą wyciąga z łóżka dziecko z temperaturą powyżej 39 stopni i batem popedza w kierunku szkoły.
    Wtedy wybaczam.
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 23.04.14, 12:28
    > Chyba, że miewasz halucynacyjne wizje mojej osoby jako matki, która siłą wyciąg
    > a z łóżka dziecko z temperaturą powyżej 39 stopni i batem popedza w kierunku sz
    > koły.
    > Wtedy wybaczam.
    wiesz nie miewam wizji, fantazji ani halucynacji na twój temat
    to raczej efekt twoich wypowiedzi i autokreacji którą tu lansujesz
  • q_fla 23.04.14, 12:35
    > wiesz nie miewam wizji, fantazji ani halucynacji na twój temat
    > to raczej efekt twoich wypowiedzi i autokreacji którą tu lansujesz

    Nie?
    Zatem dlaczego w twoich wypowiedziach co chwilę pojawia się szereg zarzutów - fantazji pod moim adresem?
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • annubis74 23.04.14, 12:45
    > Nie?
    > Zatem dlaczego w twoich wypowiedziach co chwilę pojawia się szereg zarzutów - f
    > antazji pod moim adresem?

    a nie masz wrażenia że sama na to zaprawcowałaś? tym co piszesz? jak czytam to co piszesz to stają mi przed oczami znane mi z realu mamusie które własnie postepują tak jak to opisałaś powyżej
  • q_fla 23.04.14, 12:59
    >Pisałam już o tym milion razy: jeżeli moje dziecko by się źle czuło podczas kataru, przeziębienia, lub innej niedyspozycji - zostałoby w domu.

    No tak, to się nie miesci w twojej definicji na temat mojej osoby...
    EOT
    Zbyt ciasne masz horyzonty.
    big_grin
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • aniasa1 25.04.14, 00:08
    > >Pisałam już o tym milion razy: jeżeli moje dziecko by się źle czuło podcza
    > s kataru, przeziębienia, lub innej niedyspozycji - zostałoby w domu.

    tylko dlaczego czytajac trylion razy nie pojmiesz ze swiadomie wysylasz do przedszkola dzieckoc chore ktore zarazi inne, a to drugie moze nie byc takim wynaturzeniem jak twoje i normalnie reagowac na infekcje tzn zlym samopoczuciem, rozbiciem, apatią, łzawieniem itd itp. Dlaczego zlosliwy mały człowieczku robisz to innym? Dlaczego nie pojmiesz ze to nie jest uczciwe?
  • q_fla 25.04.14, 00:32
    Po to głupiutki i infantylny człowieczku, aby twoje biedne, owładnięte wieczną matczyną fobią dziecko nie miało w dorosłym życiu przerąbane z powodu powikłań po banalnych dla wieku dziecięcego infekcjach wirusowych.
    tongue_out
    --
    "I najawazniejsze: nie sluchaj q-fli i jej podobnych bo dzieciak skonczy zapalen
    > iem pluc - a dla q-fli to i tak nie choroba........ "
    by aniasa1 big_grinbig_grinbig_grin
  • wuika 25.04.14, 11:07
    Bejbe, takie chorowanie na dowolny katar to nie jest NORMALNA reakcja.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • mikams75 23.04.14, 20:14
    > cem są rodzice - dzieci dowożone są zimą pod drzwi przedszkola ubrane niestosow
    > nie do pogody bo maja przemknąć od parkingu do sali, rodzice często protestują
    > przeciwko nawet krótkim pobytom dzieci na dworze - a najbardziej protestuja ci
    > co przywklekaja dziecko chore - no bo jak Jaś przysłąny do przedszkola z kaszle
    > m i katyarem ma hulać po dworze - przecież jest zbyt zdrowy by zostać w domu al
    > e zbyt chory by latać w mróz po dworze.

    i wlasnie tego za nic pojac nie moge.
    J+ak to rodzice chorego dziecka decyduja i cala grupa ma sie kisic? to nie jest normalne, podobnie jak brak ubran odpowiednich do pogody. jakby w placowce wychodzili niezaleznie od zadan rodzicow to po jednym przemokneciu by rodzice pamietali o dostarczeniu odpowiedniego ubrania i by nie kisili chorego jasia w sali.
    u nas zawsze wychodza, to obowiazkiem rodzicow jest zadbac o ubranie i nie ma wymowek, bo i tak wyjda w ulewe czy inna brzydka pogode czy sie to rodzicom podoba czy nie. o dziwo frekwencja prawie 100-procentowa, wiec jakos nie ma chorowitkow, ktorym to wychodzenie mialoby zaszkodzic, a dzieci z katarem tez sie nie kisza w salach caly dzien.
    jakbym wyskoczyla z propozycja zamkniecia grupy na caly dzien bo mojemu cos dolega to by mnie chyba wysmiali w placowce...

    a jeszcze bardziej dziwi mnie to kiszenie, bo placowki w pl maja swietnie wysposazone ogrodki przedszkolne, przynajmniej te, ktore podgladalam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka