Dodaj do ulubionych

19 msc i brak drzemek

16.08.14, 22:19
corka od 3 dni nie spi popoludniu (wczesniej spala 3 h). Wieczorem chodzi spac jak zwykle, rano budzi sie jak zwykle. Ma katar i to pewnie utrudnia jej sen, ale czy na tyle zeby w ogole nie isc spac? Minie, prawda? smile
Kiedy Wasze dzieci rezygnowaly z drzemki?
--
???
Edytor zaawansowany
  • ivaz 16.08.14, 22:43
    Moja córka całkowicie zrezygnowała z drzemek dziennych w wieku 16 miesięcy, teraz ma 5 lat i od tamtej pory nie spała w dzień ani razu, nie licząc kilku dni kiedy była chora i miała wysoką gorączkę. Pewnie nie pocieszyłam.
  • kropkaa17 17.08.14, 07:09
    Syn jak mial ok 2,5 roku ale wrocil do drzemek w p- kolu po 3 urodzinach ( z korzyscia w sumie).
    Mlodsza 21 miesiecy i gdzies od miesiaca ani mysli spac w dzien co mnie wcale nie cieszy ( zasypia tylko jak sie trafi dluzszy spacer w wozku lub jadac samochodem).
  • mw144 18.08.14, 10:57
    kopiko-lol napisała:

    <czy na tyle zeby w ogole nie isc spac? Minie, prawda? smile

    Być może minie jak będzie miała własne dzieci, które nie będą chciały spać w nocy, wtedy może się zdrzemnie w dzień. Albo po jakiejś długiej nocnej balandze w wieku nastoletnim.

    > Kiedy Wasze dzieci rezygnowaly z drzemki?
    Jedno miało 11 m-cy, drugie dwa lata.
  • camel_3d 18.08.14, 11:17
    mlody spal w rzedszkolu..cala grupa spala tak do okolo 4 roku zycia..potem mieli obowiazkowy odpoczynek..tak kolo 30 minut...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • meresanch 18.08.14, 12:50
    mój syn przestał spać w dzień jak miał 18 miesięcy
    czasem na wakacjach usypialiśmy go w wózku by za wcześnie nie poszedł spać
    czasem jak jest chory to się w dzień zdrzemnie


  • nowamama2 18.08.14, 15:04
    co powiesz na 5 tygodniowe dziecko, które wstaje o 8 a idzie spać o 22 ( nieraz sie zlituje prędzej) i w ciągu dnia ma ewentualnie ze dwie drzemki15 minutowe. Ciesz się, ze dziecko spało ci przez 19 miesięcy i mialo drzemki smile Na siłe nie ma co kłasć. Jak bedzie mialo potrzebe to sie polozy.
  • monikaa13 18.08.14, 15:15
    Moje obie córki nie śpią w dzień odkąd skończyły roczek.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • klubgogo 18.08.14, 18:40
    A co? Tak fajnie pozbyć się dziecka na 3 godziny? Wróć do pracy na cały etat, będziesz wolna 8 godzin.
    Moja córka zrezygnowała z dziennych drzemek w podobnym wieku, a na pewno przed skończeniem 2 rż.
  • mnin 19.08.14, 00:00
    Wybaczcie, ale nie rozumiem waszego ataku na autorkę wątku. Sama mam 16 miesięcznego brzdąca krótko śpiącego i rozumiem ją doskonale. Po pierwsze dziecko potrzebuje drzemki jak pokarmu ( wtedy odpoczywa, rośnie, porządkuje zdobyte umiejętności itp), po drugie bardzo negatywnie na rozwój i zachowanie dziecka wpływa przemęczenie, takie przemęczone dziecko jest marudne, niezbyt chętne do zabawy i nauki (tylko błagam nie piszcie mi, że roczne czy dwuletnie dziecko nie potrzebuje drzemki i nie jest przemęczone po całym dniu latania...), po trzecie wreszcie matka też potrzebuje tej godziny wolnego - by ugotować obiad, poprasować pranie czy co tam jeszcze ma zamiar zrobić, a przy dziecku najnormalniej w świecie nie może.
    Wg pediatrów dziecko powinno mieć drzemki do wieku szkolnego czyli do ok 7 roku życia. Badania pokazują, że dzieci śpiące w dzień lepiej się uczą, są bardziej zdyscyplinowane i skoncentrowane, szybciej przyswajają nowe umiejętności.
    Owszem znam dzieci dwuletnie w dzień nie śpiące, ale uważam, że to wybór rodziców, że oduczyli dziecko od dziennego spania, bo często nie chciało im się go usypiać ( np przez godzinę)i jest im bardzo na rękę, że młode idzie spać np o 19 i wstaje dopiero o 8 rano, bo mniej więcej tyle powinno spać ok 20 miesięczne dziecko.
    Autorko jestem pewna że młode do drzemek powróci, to prawdopodobnie chwilowy bunt przed spaniem, większość dzieci przejawia okresowo takie zachowania.
  • ashraf 19.08.14, 08:17
    Drzemki sa korzystne, ale niektore dzieci po prostu przestaja spac po roku i nie zmusisz ich do snu w ciagu dnia. Moj syn akurat jeszcze spi, co nie przeszkadza mu w nocy spac ciagiem od 20:00 do 8-9. A co do zajmowania sie domem, to nie badz smieszna - przy polotrarocznym dziecku mozna zrobic praktycznie wszystko - pranie, sprzatanie, gotowanie itd., chyba ze ktos nauczyl dziecko, ze jest 24 /7 w 100% tylko dla niego i w domu wszystko magicznie robi sie samo. Dzieci wlaczane w domowe obowiazki nie maja problemu w towarzyszeniu rodziciom w pracach domowych.
  • kasik-wroc 19.08.14, 23:39
    A ja tam uważam że skoro nie pracuję zawodowo, tylko zajmuję się dzieckiem to moja praca przynajmniej przez te 8 godzin dziennie polega na zajęciu się dzieckiem. Dzieckiem, a nie sprzątaniem, gotowaniem, praniem. Owszem, czasem włączam dziecko w gotowanie obiadu czy pranie ale jestem wtedy nastawiona że jest to czas dziecka - pokazuję mu to pranie czy gotowanie, jeśli przy okazji faktycznie jakaś robota zostanie zrobiona to ok, jeśli z ciasta na pizzę niewiele zostanie to trudno.

    Owszem mogę wiele zrobić przy moim 2-latku. Tylko gdybym miała przy nim lub z nim robić choć połowę rzeczy, które mam do zrobienia niewiele by nam zostało czasu na spacer, rysowanie, czytanie, teatrzyki, granie w piłkę, turlanie, lepienie, przesypywanie, skakanie itp. itd. Dlatego 80% obowiązków domowych robię kiedy dziecko śpi lub kiedy mąż wróci z pracy.

    A drzemki są dziecku potrzebne bardzo. I tak jak niektórzy uważam że znaczna część niedrzemiących dwulatków to wina zaniedbań rodziców. Zwłaszcza uwielbiam takie dzieci co to ich rodzice pracują, dziecko z niania nie ma drzemki bo niby "już nie chce". Rodzice o 17.00 wracają do domu i jest im bardzo na rękę, że dziecię o 18.00 je kolację a o 19.00 śpi. Wszak więcej niż tą godzinkę z dzieckiem bawić się nie muszą. Za to weekendy są też super, bo nie trzeba się wpasowywać w rytm dnia dziecka, w jego drzemki tylko można hasać pół dnia po galeriach czy znajomych. Tak to można mieć i 10-cioro dzieci jeśli kogoś tylko na ubranie i wyżywienie stać big_grin
  • ashraf 20.08.14, 11:21
    Zajecie sie dzieckiem to takze pokazanie mu, ze w domu trzeba sprzatac i gotowac. Zreszta nie widze problemu w tym, zeby wlaczyc dziecko np. w pakowanie rzeczy do pralki czy wycieranie kurzu. I naprawde nie wiem jaki jest problem w ogarnieciu domu z dzieckiem, kiedy nie chodzi sie do pracy... majac do dyspozycji caly dzien mozna spokojnie pogodzic zajecia domowe i zabawy z dzieckiem. Dziecko w tym wieku bawi sie juz zreszta czasem samo, chyba ze przyzwyczailo sie je wczesniej do wiszenia u spodnicy matki przez caly dzien. Zastanawia mnie co ty robisz w domu, ze az 80% obowiazkow musi czekac na powrot meza, zeby dziecko nie bylo zaniedbane? Ile mozna sprzatac czy prasowac? To po prostu brak organizacji. My oboje pracujemy, ja niedawno skonczylam drugie studia, maz przygotowuje nowe projekty i komponuje i jakos mamy czas i dla dziecka, i dla siebie i dla domu. A nawet na spotkania towarzyskie, sport i podroze. Obiad mozna ugotowac w pol h (nie mieszajac przez ten caly czas w garnku), sprzatac etapami, przy okazji innych czynnosci - np. lazienke wymyc, kiedy dziecko siedzi w wannie. No i jeszcze przydaje sie, zeby maz nie mial dwoch lewych raczek i nie tylko "pomagal", ale faktycznie i codziennie zajmowal sie dzieckiem i domem.
    A co do samego snu, to owszem, mozna probowac klasc dziecko do lozeczka w porze drzemki, wyciszac je itd., ale trzeba pogodzic sie z tym, ze niektore dzieci szybko rezygnuja ze snu w dzien i nie zmusisz ich do tego w zaden sposob, chyba ze zaczniesz je budzic o 6 czy 7 rano, zeby padly w poludnie uncertain

  • kasik-wroc 20.08.14, 12:35
    A no właśnie... jak moje dziecko się kąpie, to mu tłumaczę i pokazuję jak ma się myć, uczę części ciała, nurkowania, daję kredki do pisania na wannie i bawimy się w literki. Bo uważam że kąpiel to fajny czas na rozwój, zabawę, relaks. Nie przyszłoby mi do głowy marnować tego czasu na mycie łazienki. Wolę to zrobić jak dziecko pójdzie spać, zamiast w tym czasie czytać książki czy oglądać filmy.

    Obiad w pół godziny? No zależy jaki. Ja gotuję dwa dania i zazwyczaj przykładam się żeby to było coś ciekawego. Pół godziny to robię zielone kanapeczki na śniadanie czy jogurcik przyozdobiony różnymi owocami. Oczywiście da się obiad w pół godziny... wszystko zależy od jakości tego obiadu.

    Widzisz różnicę? Dla mnie opieka nad dzieckiem to wymyślanie kreatywnych, różnorodnych zabaw i uczestniczenie w nich na 100%. Dla ciebie jak mniemam opieka to głównie doglądanie dziecka jeśli tylko potrafi się bawić samo lub jeśli ciągnie za spódnicę to pusczenie samochodzika, kiedy w drugiej ręce trzyma się odkurzacz. Czasu nie rozciągniesz, zorganizować się da ale zawsze coś będzie kosztem jakości czegoś.

    Moje dziecko umie się oczywiście bawić samo chwilę. Wykorzystuję jednak tą chwilę na rzeczy, których nie mogę zrobić później czy wcześniej, jak umycie się, przygotowanie bieżącego posiłku, przygotowanie następnej zabawy czy spakowanie rzeczy na wyjście.

    Zastanawia mnie co ty rob
    > isz w domu, ze az 80% obowiazkow musi czekac na powrot meza, zeby dziecko nie b
    > ylo zaniedbane?

    Widzisz, dla ciebie jest ważne tylko żeby "dziecko nie było zaniedbane". Gdyby siedziało z ojcem w pracy przybijając pieczątki i rysując przez kilka godzin też by nie było zaniedbane. Gdyby łaziło najedzone i czyste ze mną po galerii handlowej albo stało w kolejce na poczcie też by nie było zaniedbane. Mnie chodzi jednak o coś więcej... o to żeby możliwie dużo czasu spędzało na kreatywnym odkrywaniu świata. Wspólne odkurzanie czy gotowanie mieści się w tych ramach o ile odbywa się raz w tygodniu a nie codziennie.
  • ashraf 20.08.14, 12:53
    Chyba troche sie zafiksowalas na tym ciaglym rozwijaniu i kreatywnosci... dzieci nie trzeba przez caly dzien animowac, robic z nimi teatrzykow, wymyslac 1000 nowych zabaw, chyba ze chce sie w nich zabic spontanicznosc, samodzielnosc i umiejetnosc zorganizowania sobie czasu i zabawy. Chyba zwariowalabym, gdybym miala zyc tylko tym... planujesz w ogole kiedys wrocic do pracy, czy zamierzasz do konca zycia robic jogurciki z owocami przez 30 min. dziennie? Serio myslisz, ze to ma jakiekolwiek znaczenie dla rozwoju i przyszlosci dziecka? big_grin big_grin A, przepraszam, do tego jest tez niezbedne gotowanie wymyslnych obiadow z 2 dan (koniecznie kiedy spi) i lekcje nurkowania w wannie. A kiedy dziecko spi, jak najbardziej powinnas zajac sie czytaniem ksiazek czy w ogole wlasnym rozwojem, chyba ze chcesz za pare lat rozmawiac z dzieckiem tylko o kaczuszkach i budyniach. I nawet na poczte z nim nie pojdzesz, bo trauma gwarantowana i stracilabys cenne 20 min., podczas ktorych moglabys oddawac sie z nim cennym zabawom edukacyjnym?? Masakra, co dzieci robia niektorym kobietom z mozgu... istnieje w ogole dla ciebie swiat poza dzieckiem? Masz jakies hobby, spotykasz sie ze znajomymi (bez dziecka), wychodzisz gdzies z mezem, uprawiasz sporty (biegania za dzieckiem po parku do nich nie zaliczam), uczysz sie czegos?
  • kasik-wroc 20.08.14, 13:49
    dziec
    > i nie trzeba przez caly dzien animowac, robic z nimi teatrzykow, wymyslac 1000
    > nowych zabaw,
    Oczywiście że nie trzeba. Można nakarmić, przebrać i doglądać. Na pewno krzywda mu się nie stanie i wyrośnie na normalnego zdrowego człowieka. Mnie nie interesuje jednak minimum - to zapewnia przeciętny żłobek czy pierwsza lepsza niania. Ja pracuję jako opiekunka swojego dziecka i zamierzam tą pracę wykonywać najlepiej jak się da a nie w czasie dla dziecka zajmować się swoimi sprawami czy obowiązkami domowymi.

    > Chyba zwariowalabym, gdybym mial
    > a zyc tylko tym...

    No i właśnie dlatego wróciłaś do pracy bo praca z dzieckiem w domu jest nie dla ciebie. Ja nie wariuję, dlatego wybrałam pracę z dzieckiem.

    planujesz w ogole kiedys wrocic do pracy, czy zamierzasz do
    > konca zycia robic jogurciki z owocami przez 30 min. dziennie? Serio myslisz, ze
    > to ma jakiekolwiek znaczenie dla rozwoju i przyszlosci dziecka?
    Podejrzewam że ma, choć pewności nie mam. Ale nawet jeśli to przyszłościowo bez znaczenia to przynajmniej teraz ma uciechę na chwilę. To mi wystarczy. Do pracy zamierzam wrócić po drugim dziecku. Synka zamierzam posyłać do przedszkola na pełny etat jak do niego dorośnie i jeśli będzie chciał, a podejrzewam że będzie.

    > A kiedy dziecko spi, jak najbardz
    > iej powinnas zajac sie czytaniem ksiazek czy w ogole wlasnym rozwojem, chyba ze
    > chcesz za pare lat rozmawiac z dzieckiem tylko o kaczuszkach i budyniach.
    Dziękuję, jestem dosyć rozwinięta i czytanie romansideł po nocy i oglądanie seriali mi tego nie zapewniło. Moje życie nie składa się z ostatnich dwóch lat życia mojego dziecka. Na pielęgnowanie swojego rozwoju miała czas i go wykorzystałam i będę miała kiedy dziecko podrośnie i bardziej niż mamy będzie potrzebowało rówieśników i swobody.

    > I na
    > wet na poczte z nim nie pojdzesz, bo trauma gwarantowana i stracilabys cenne 20
    > min., podczas ktorych moglabys oddawac sie z nim cennym zabawom edukacyjnym??
    20 minut poczta, godzinka zakupy, pół godzinki obiad, godzinka sprzątnie, pół godzinki prasowania.... i powoli zaczyna mijać pół dnia. Przeciętny dwulatek powinien spać 12,5 godziny na dobę. Do tego dochodzi pięć półgodzinnych posiłków. Jeszcze czynności pielęgnacyjne i zostaje 8 godzin na twórczą zabawę. Znaczną część tego czasu poświęca się na spacer/plac zabaw gdzie dziecko właśnie bawi się samo lub z rówieśnikami. Ile zostaje na "animacje"? Jednorazowe wyjście na pocztę, zakupy czy sprzątnie przy dziecku raz na jakiś czas nie jest złe, a nawet potrzebne. Dziecko powinno wiedzieć na czym polega robienie zakupów czy sprzątnie. Niestety spora część matek zajmuje się przez znaczną część dnia swoimi obowiązkami, swoim rozwojem, a dziecko w tym wszystkim tkwi jak kula u nogi i okazuje się, że farby to ostatni raz w ręce miało miesiąc temu bo mamusia nie miała czasu dać, a nie jest to zabawa, którą dwuletnie dziecko może się zająć samo sobą. Za to dziecko ma do perfekcji opanowane klocki którymi bawi się w kółko samo i "uwielbia" odkurzanie i gotowanie bo robi to codziennie. Żadna aktywność dziecka która powtarzana jest przez dłuższy czas codziennie nie jest dobra. Dziecko potrzebuje różnorodności. Towarzyszenie przy wypełnianiu obowiązków mamy tej różnorodności nie gwarantuje.

    > Masakra, co dzieci robia niektorym kobietom z mozgu... istnieje w ogole dla cie
    > bie swiat poza dzieckiem? Masz jakies hobby, spotykasz sie ze znajomymi (bez dz
    > iecka), wychodzisz gdzies z mezem, uprawiasz sporty (biegania za dzieckiem po p
    > arku do nich nie zaliczam), uczysz sie czegos?
    Tak, tyle ile jest mi potrzebne do zachowania zdrowia psychicznego i zdrowej aktywności mózgu. Na rozwój, pasje i towarzystwo miałam czas i jeszcze będę miała. Moje dziecko nigdy więcej nie będzie miało 2 lat i nigdy więcej nie będę mu tak potrzebna jak teraz. Potrafię poświęcić te kilka lat dla moich dzieci i nie zamierzam z tego powodu wariować tak jak ty. To tylko ułamek mojego życia. Dla mojego dziecka to natomiast całe jego życie.


  • ashraf 20.08.14, 14:28
    Rozumiem - czyli albo animowanie 24 h na dobę albo nakarmienie, przebranie i odstawienie do kąta. Fajną masz wizję innych rodzin. A Ty pracujesz najwyraźniej nie jako opiekunka swojego dziecka, tylko jak robot wieloczynnościowy, skoro po powrocie jaśnie pana do domu nie masz chwili dla siebie, tylko zasuwasz ze szmatą i od pralki do garów. Chociaż jeśli czas dla ciebie oznacza czytanie romansideł albo oglądanie tv, to może faktycznie sobie odpuść... bo, jak widzę, wartościowa lektura, nauka języków, zdobywanie nowych kwalifikacji to nie twoja bajka. I nie, bycie matką nie oznacza, że trzeba na kilka lat zrezygnować z własnego rozwoju, życia towarzyskiego, małżeńskiego czy z bycia człowiekiem, któremu należy się chwila odpoczynku. I dziecko na tym nie straci - chyba, że w oczach matki-perfekcjonistki, która wszystko robi najlepiej wink A dzieci, oprócz mam poświęcających im czas, pragną też mieć mamy mądre, zdrowe (sport!) i zadbane. A tego nie da się odłożyć na "za kilka lat".
    Co do obowiązków domowych, to - dziwnym trafem - pół dnia zajmują przede wszystkim kobietom niepracującym. Tym, które godzą zajmowanie się swoją częścią obowiązków domowych i pracę, udaje się jakoś zmieścić to w duuuużo krótszym czasie. No ale ja wolę zrobić w pracy coś ciekawego albo poczytać książkę, niż przez pół godz. szykować jogurcik z owocami, no i - o zgrozo - odkurzam raz w tygodniu. A czy szanowny tatuś też jest tak zaangażowany w dziecko i w dom, czy jego obowiązki kończą się na przynoszeniu pieniędzy?
  • kasik-wroc 20.08.14, 14:45
    A "o zgrozo" najwięcej o zajmowaniu się dzieckiem wiedzą mamy które tego nie robią. A przepraszam... robią 3h dziennie i w tym czasie "ogarniają dom". big_grin

    A tatuś jak wraca z pracy to owszem, pomaga, ale wolę żeby pobawił się z synkiem. Żeby ten ograniczony czas miał dla niego i na własny odpoczynek, a nie dla domu. Widzisz, odkurzasz raz w tygodniu bo w domu nie przebywasz. Twoje dziecko nie wnosi codziennie piachu tonami, nie bawi się cisatoliną, plasteliną, ryżem, kaszą. Nie próbuje wycinać, dmuchać po podłodze papierków, styropianu, piórek. Gdyby tak było musiałabyś odkurzać co najmniej raz dziennie. Za to np moje okna są niemyte od Bożego Narodzenia i nie narzekam - szkoda mi na to czasu.

    Nie twierdzę, że jesteś złą matką. Jesteś inną, co innego sprawia ci przyjemność i co innego przekazujesz swojemu dziecku. Jeśli miałabyś z nim ślęczeć nad ciastoliną smutna i zła, że ci nauka języków obcych ucieka i bieganie w parku to nie byłoby to z korzyścią ani dla ciebie ani dla dziecka.

    Ja nie uważam, że zadbanie kobiety wiąże się z makijażem, manicurem czy fryzurą prosto od fryzjera. Wyjście do fryzjera nawet mi nie sprawia przyjemności, co innego spacer w parku czy wycieczka rowerowa... o zgrozo - z dzieckiem. Z mężem też niezbyt brakuje nam czasu dla siebie, oprócz tego w łóżku - równie cieszą nas wypady we troje czy z większym gronem znajomych... z dziećmi. Tacy jesteśmy i nie jesteśmy gorsi tylko inni.

    Chciałam ci tylko uświadomić, że nie jest tak, że wszystko da się zrobić przy dziecku, tylko "mamy niepracujące" są zbyt leniwe czy niezorganizowane. Zwyczajnie część mam zjamując się dzieckiem chce być dla dziecka na 100%, bo uważa że tak jest dla dziecka lepiej, że tak trzeba i tak lubią. Zwyczajnie to uszanuj. Szczególnie, że z twoich postów wynika, że twoje doświadczenie w całodobowej opiece nad dzieckiem jest znikome.
  • ashraf 20.08.14, 14:58
    Jasne, bo wszyscy pracujący przebywają poza domem od 7 do 20 wink Wyobraź sobie, że niektórzy rodzice redukują swoje godziny pracy - oboje - i zajmują się dziećmi sami, równocześnie ogarniając dom. I jeśli nauczysz dziecko, że buty zdejmuje się w korytarzu i otrzepuje, z ciastoliny lepi na stoliczku, a jedzenia nie rozrzuca naokoło, to zaręczam ci, że nie będziesz musiała codziennie latać z odkurzaczem. Już nie mówiąc o tym, że odkurzanie fragmentu salonu to 2 min., chyba nie odkurzasz codziennie całego mieszkania? Moje dziecko spędza w domu albo całe przedpołudnie i część popołudnia, albo całe popołudnie i jakoś nie mam bałaganu i brudu, a sprzątamy raz w tygodniu. Okna też mam umyte. I nie uważam, żeby spacer w parku wykluczał wizytę u fryzjera - na spacer dziecko może iść z mężem, a mama może w tym czasie zadbać o siebie. Nie ma nic gorszego niż zaniedbane mamuśki z odrostami, niezgubioną od 3 lat nadwagą po ciąży, bez grama makijażu (bo nie ma czasu...), dzieci potem wstydzą się takich matek. Nie mam tu na myśli konkretnie ciebie - ale znam kilka takich "naturalnych" matek.
    Tak, uważam, że jeżeli kobieta siedzi w domu z jednym dzieckiem niebędącym wiszącym na piersi niemowlakiem i twierdzi, że nie może nic zrobić, jeśli dziecko nie śpi, to przykład braku proporcji i organizacji, a z dobrem dziecka niestety nie ma to wiele wspólnego.
  • kopiko-lol 19.08.14, 17:54
    ranyy, ale niektorzy musza byc sfrustrowanymi pesymistami, ze wszedzie widza zlo.
    Pozbycie sie dziecka na 3 h to moj najwazniejszy cel w zyciu - brawo za spostrzegawczosc.

    <???>
  • ashraf 20.08.14, 11:33
    Ja tam Cie o to nie podejrzewam wink Ale trudno cos doradzic, bo dzieci w roznym wieku rezygnuja z dziennej drzemki - sa takie, ktore w 4 rz potrzebuja 2 h dziennie, a sa i roczniaki, ktorym wystarcza sen w nocy. Moj synek spi w ciagu dnia, mial etap, ze przestal (w okolicy roku), ale w zlobku znowu zaczal spac (instynkt stadny). Na urlopie spi rzadko, nie ma szans na uspienie go, chyba ze sam odpadnie. Za to w nocy spi coraz dluzej - zdarza mu sie nie dotrwac do 20:00, a rano ma problemy ze wstaniem do zlobka krotko przed 9, tak samo zreszta jak moj maz, wiec jak ich nie obudze telefonem, to sa wiecznie spoznieni wink
  • matka.madzi 20.08.14, 10:55
    klubgogo napisała:

    > A co? Tak fajnie pozbyć się dziecka na 3 godziny?

    No ba. Oczywiście, że fajnie. Przecież po to się moich pozbywam, żeby przyjmować gachów. A tak to się pod nogami plątają, bachory jedne...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka