Dodaj do ulubionych

pierwsza klasa 2015

23.11.14, 21:16
puszczacie do szkoły 6latków, odraczacie, bo ja mam mieszane uczucia
--
Gabrysia 18.03.2009, Franek 03.11.2012
Edytor zaawansowany
  • lee_a 23.11.14, 21:47
    moja z lutego 2009, idzie do szkoły. Starsza też poszła jako sześciolatka - póki co radzi sobie świetnie a II klasa " byłych sześciolatków" w niczym nie ustępuje tym, którzy zaczynali jako siedmiolatki. Wręcz wygrywają teraz konkursy, bo jeszcze im się chce a tamci już szkolą zdążyli sie znudzić. Mam czasem takie wrażenie, że przy kiepskim pedagogu dzieci, które zaczynają szkołę jako siedmiolatki (szczególnie te bystrzejsze, znające już litery, liczące do więcej niż 10) rozleniwwiają się się w I klasie a potem nie mają motywacji, zeby wziąć się do pracy. Sześciolatki, które szły zgodnie z programem przygotowanym pod nich, pracowały nielekko całą pierwszą klasę ale teraz w drugiej (naprawdę w porównaniu z pierwszą klasą to druga jest kosmosem) nie są do takiego tempa przyzwyaczajone i nie jest problemem nawet czytanie lektur (wcale niełatwych).


    --
    Aga, mama Ani (2007) i Marty (2009)
  • lee_a 23.11.14, 21:50
    miało być "są do takiego tempa przyzwyaczajone i nie jest problemem nawet czytanie lektur (wcale niełatwych)" a nie "nie są" smile
    Te nasze sześciolatki to naprawdę madre dzieciaki są. Dowiedz się jak najwięcej o szkole, o nauczycielach, porozmawiaj z rodzicami dzieci z obecnych pierwszych i drugich klas, spójrz obiektywnie na swoje dziecko i jeśli nie wydaje ci się, że ma jakieś większe problemy to puść do szkoły,

    --
    Aga, mama Ani (2007) i Marty (2009)
  • rulsanka 24.11.14, 09:02
    Mój starszy o rok, sześciolatek z czerwca. Poszedł do 1 klasy w tym roku. Ma problemy ze skupieniem się, taki wiek i taka wada reformy. Odraczanie nie ma sensu, bo program jest dostosowany do sześciolatków. Ogólnie w szkole radzi sobie dobrze i cieszy się, że nie jest już w przedszkolu.
  • wro-tka 24.11.14, 09:50
    program dostosowany w klasach 1-3. w 4 zaczynają się dramaty rodziców i dzieci wink
    polecam:
    wyborcza.pl/1,75478,16830572,Szesciolatki_cztery_lata_pozniej.html

    wpolityce.pl/polityka/219369-men-upycha-po-szafach-i-pod-dywanem-prawde-reformie-ale-ta-spokojnie-wyplywa-kto-odpowie-za-eksperyment-na-dzieciach

    www.wsieci.pl/men-upycha-pod-dywanem-prawde-o-reformie-pnews-1682.html

    wyborcza.pl/duzyformat/1,141115,16883764.html
  • makurokurosek 24.11.14, 11:18
    Nie zgadzam się z tym dramatem. Dramat może jest ale dla dzieci które wyszły spod rąk nauczyciela nauczania początkowego który odwalał pańszczyznę i skupiał się tylko na wypełnianiu boksów. Tylko czy w tym wypadku wiek ma jakiekolwiek znaczenie.
    Porównując materiał obecnej klasy czwartej z tym co było ponad 20 lat temu to jest on maksymalnie okrojony. Tak więc całkowicie przeciętny dziewięciolatek, nie powinien mieć problemu z materiałem, szybciej z przyzwyczajeniem sie do nowych realiów, czyli kartkówek i sprawdzianów z różnych przedmiotów.
  • rulsanka 24.11.14, 14:05
    Jest też i druga strona medalu. A co, jeśli dziecko będzie się nudzić?
    Ja poszłam do szkoły jako siedmiolatka. Przez całą podstawówkę lekcje były dla mnie banalne, nic nie musiałam się uczyć, a poziom był wysoki, bo w prestiżowym warszawskim liceum nie odczułam przeskoku. W rezultacie nie nauczyłam się porządnej, systematycznej pracy, a to się w życiu przydaje. Mnie po prostu było za łatwo. Uważam, że powinnam była iść do szkoły o dwa lata wcześniej.
  • wro-tka 24.11.14, 20:56
    chodzi o to co jest w stanie się nauczyć czy jest gotowy do nauki?
  • wro-tka 24.11.14, 09:51
    zrobię wszystko aby moje dziecko odroczyć wink
  • mw144 24.11.14, 11:28
    Puściłam do zerówki szkolnej jak miała 4 lata, więc puszczę też do 1 klasy, bo dziecię szkołą zachwycone. Nie mogę się doczekać, dziecko też.
  • camel_3d 24.11.14, 11:56
    mlody poszedl jako niespelna 6 latek i bardzi zadowolony jestem . Jest prawie najmlodszy w klasie, a mimo to jest w czolowce klasowej. Najlepiej czyta i liczy. Jest zadowolony bo codziennie cos nowego jest. Brakuje mu jedynie wolnosci z przedszkola, ale juz powoli o niej zapomina, ma nowych kolegow, swietna nauczycielke.

    Gdybym mail jeszcze raz wybierac to tez bym go puscil.
  • wro-tka 24.11.14, 20:58
    >Brakuje mu jedynie wolnosci
    > z przedszkola, ale juz powoli o niej zapomina,

    strasznie smutne.
  • camel_3d 24.11.14, 23:37
    no smutne, ale wolnosc w naszym przedszkolu to byla pelna wolnosc.. nie byl zajec, nauki liter. Po porstu dzieciaki 90% dnia spedzaly w ogrodzie i na zabawie.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • wro-tka 25.11.14, 08:36
    i ja bym to tak zostawiła wink
    do emerytury!
  • camel_3d 25.11.14, 10:28
    LOL

    > i ja bym to tak zostawiła wink
    > do emerytury!


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • klubgogo 24.11.14, 19:38
    Gdy obserwuję 6-latki w I klasie jestem załamana, podobnie jak ich rodzice. Z opinii naczycieli wiem, że te dzieci nie są gotowe, nie są dojrzałe emocjonalnie, płaczą, nie potrafią panować nad emocjami, nie potrafią się skupić, nie słuchają poleceń, nie wytrzymują presji nauki w domu, bo szkoła nie zdoła wszystkiego nauczyć, nie są w stanie wysiedzieć po 2-3 godziny dziennie, by nauczyć się pisania i czytania.
    Mam córkę z II połowy 2008, więc poszła jeszcze do zerówki. Pół roku temu wahałam się czy ją to nie uwsteczni, czy nie powinna się rozwijać idąc do I klasy jako niespełna 6-latek. I teraz po pół roku cieszę się, że miałam wybór, że pozwoliłam dziecku dojrzeć zostawiając jeszcze w zerówce.
  • saszanasza 24.11.14, 21:19
    No to ja mam zupełnie inne odczucia. Na 18 dzieci 6 letnich w klasie mojej córki najsłabiej sobie radzi jedyny 7 latek. Klasa w niczym nie ustępuje klasom złożonych z dzieci 7 letnich. Nawet nauczycielki z tamtych klas, które miały okazję być na zastępstwie były w szoku.
    --
    Nie jestem zołzą! Po prostu mam strasznie niski wskaźnik tolerancji😜
  • betty842 24.11.14, 22:13
    klubgogo napisała:

    > Gdy obserwuję 6-latki w I klasie jestem załamana, podobnie jak ich rodzice. Z o
    > pinii naczycieli wiem, że te dzieci nie są gotowe, nie są dojrzałe emocjonalnie
    > , płaczą, nie potrafią panować nad emocjami, nie potrafią się skupić, nie słuch
    > ają poleceń, nie wytrzymują presji nauki w domu, bo szkoła nie zdoła wszystkieg
    > o nauczyć, nie są w stanie wysiedzieć po 2-3 godziny dziennie, by nauczyć się p
    > isania i czytania.

    W naszej szkole też to się da zauważyć. U nas są dwie pierwsze klasy: A (22 siedmiolatków) B (10 sześciolatków i 6 siedmiolatków) i wiem,że rodzice dzieci z klasy B są niezadowoleni. Narzekają,że dzieci nic się nie uczą! Bo kiedy rozmawiają z rodzicami dzieci klasy A okazuje sie,że klasa A poznała np 6 liter a klasa B tylko 3! Na początku myśleliśmy,ze pani z klasy B idzie wolniej z materiałem ponieważ większość dzieci w tej klasie to 6-latki i po prostu tak trzeba.Ale rzeczywistość okazała się inna.Okazało się,że po 10-15 minutach dzieci zaczynają się nudzić,chcą się iść bawić,chodzą po klasie wiec pani przerywa lekcję i pozwala im się bawić bo innego wyjścia nie widzi.Natomiast w klasie 7-latków takiego problemu nie ma.A dodam tylko,że pani siedmiolatków ma pseudonim "kocia mama",żeby ktoś nie myślał,że jest jakaś ostra i stosuje rygorwink.
  • makurokurosek 24.11.14, 22:50
    Gdyby klasy siedmiolatków były tak idealne, a wszystkie siedmiolatki tak dojrzałe emocjonalnie i społecznie i chętne do nauki nigdy na starszym dziecku nie powstawałyby posty typu
    - mój siedmiolatek nie chce się uczyć
    - jak nakłonić dziesięciolatka do nauki
    - moje dziecko nie ma ambicji
    - jak zachęcić dziecko do odrabiania lekcji

    Prawda jest taka, że dzieci są różne i jedne uczą się bez większych nacisków ze strony rodziców innych dno nauki i wołem nie zaciągniesz. Gdyby świat pierwszych klas siedmiolatków w pierwszej klasie był tak idealny i późniejszy sukces w nauce zależał od wieku rozpoczęcia nauki nie byłoby tylu orzeczeń z PPP o wszelkiej maści trudnościach w nauce, zaburzeniach koncentracji, dysfunkcjach.
    Jeżeli dziecko jest wśród tych 20 % dzieci dysfunkcyjnych to możesz je do 10 roku życia w domu trzymać, a i tak nie zapewni mu to sukcesu w nauce.


  • camel_3d 24.11.14, 23:44
    ze jak nauczycielka potrafi dzieci zainteresowac materialem, prowadzi lekcje ciekawie i z pasja to dzieci beda zadowolone.

  • wro-tka 25.11.14, 08:53
    > Gdyby klasy siedmiolatków były tak idealne, a wszystkie siedmiolatki tak dojrza
    > łe emocjonalnie i społecznie i chętne do nauk

    nie wszystkie siedmiolatki są dojrzałe. co nie znaczy, że taka sama proporcja jest wśród dzieci sześcioletnich. dojrzałość osiąga się z wiekiem, z doświadczeniem, poznaniem świata, rozwojem.

    i oczywiście nauce nie należy mówić nie dzieciom sześcioletnim.
    ja zdecydowanie NIE mówię systemowi polskiemu, gdzie klasy mogą mieć 36 uczniów, gdzie świetlice są przepełnione, gdzie kadra nie radzi sobie z przemocą, gdzie dywaniki są fikcją a maluchy siedzą kilka godz w ławce, gdzie kilka klas ćwiczy na jednej sali gimnastycznej, gdzie nie ma stołówek, gdzie tornister jest za ciężki, itp.

    różnica pomiędzy mądrym rozwojem a głupim kieratem jest ogromna.
  • blaszany_dzwoneczek 25.11.14, 10:01
    Obecnie w 1 klasie może być max 25 uczniów.
  • wro-tka 25.11.14, 10:23
    to się całkiem niedawno zmieniło wink
    jak wiele obietnic i zamysłów. a zmieniło się na mega niekorzyść dzieci.


    Dz.U. 2013 poz. 1265
    Ustawa z dnia 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw
  • blaszany_dzwoneczek 25.11.14, 11:49
    Ustawa, na którą się powołujesz, wprowadza właśnie ograniczenie liczebności dzieci w klasach 1-3 do 25 (art. 1 tejże ustawy).
  • wro-tka 25.11.14, 13:03
    i jak doczytasz załączniki to zastaniesz tam w jakich warunkach dopuszcza się grupy większe. a warunki są takie, że każda szkoła znajdzie coś dla siebie.
  • blaszany_dzwoneczek 25.11.14, 13:20
    Mogłabyś zalinkować te załączniki? Nie widzę tego
  • blaszany_dzwoneczek 26.11.14, 12:05
    No więc, jakie są te warunki? W przytoczonej ustawie nic na ten temat nie znalazłam.
  • wro-tka 26.11.14, 13:20
    szukałam i zeszlo mi to z oka. ale poszukam... jak tylko dorwę się do swojego kompa
  • makurokurosek 26.11.14, 14:29
    Oby lepiej ci wyszło to szukani niż szukanie wyników badań dotyczących uczniów klas czwartych rozpoczynających naukę jako sześciolatki, a które okazały sie testami szóstoklasistów i gimnazjalistów i z uczniami rozpoczynającymi naukę w wieku lat 6 nie mającymi nic wspólnego.
  • kysu 27.11.14, 20:13
    Chyba chodziło o treść projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który faktycznie się pokazuje i tak samo niknie w sieci.
    Na zwiększenie liczebności naciskają samorządy, którym brakuje miejsc w szkołach.

    „Z przekazywanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej informacji zarówno od rodziców dzieci, jak i organów prowadzących publiczne szkoły podstawowe wynika, że migracja ludności, budowa nowych osiedli może spowodować sytuację, w której ustalona organizacja pracy szkoły uniemożliwi przyjęcie kolejnego dziecka do oddziału, w którym jest już dopuszczona ustawowo liczba 25 uczniów. Obecnie, w Ministerstwie Edukacji Narodowej rozważana jest możliwość zmian w ustawie, które umożliwią przyjęcie do oddziału klas I–III uczniów powyżej ustalonej liczby 25”
    --
    Kysu
  • blaszany_dzwoneczek 28.11.14, 08:13
    Ale to jest rozważane dopiero, jest zresztą jeszcze inny pomysł, aby to zwiększenie liczby uczniów mogło się odbywać ale tylko za zgodą rodziców. Ale to są pomysły, projekty póki co, a my tu rozmawiamy o sytuacji istniejącej i wrotka powołuje się na istniejące i obowiązujące przepisy. Dlatego pytam się gdzie te przepisy?
  • rulsanka 26.11.14, 13:41
    W naszych okolicach nawet najbardziej przeładowana szkoła (15 klas pierwszych) ma klasy mniejsze od 25 osób. W naszej szkole jest średnio po 20 uczniów w 5 klasach. Są dywaniki, na których dzieci autentycznie się bawią. Dzieci codziennie wychodzą na dwór. Płaczliwych i histerycznych w ogóle nie ma w naszej klasie, raczej rozgadane i wesołe.
  • camel_3d 24.11.14, 23:43
    no to moze problem nie z dziemi tylko z nauczycielka?

    u mnie jest 25 dzieci, z czego 20 to 6 latki. Na poczatku fakytcznie ciezko bylo im wytrzymac. Ale teraz nie ma kompletni eproblemow. Sa skupionei potrafia swietnie pracowac.

    Wiec moze nauczycielka jest slaba?

  • wro-tka 25.11.14, 08:45
    edukacja jest źle zorganizowana.
    do jednej klasy trafiają dzieci 6 i 7 letnie, radzące sobie lepiej i gorzej (pod względem intelektualnym, emocjonalnym, manualnym). a nauczyciel nie pracuje z dzieckiem tylko myśli jak gonić z materiałem, żeby dobrze wypaść w sprawozdaniach, jak napisać zestawienia, jakie konspekty pisać aby kuratorium nie dało po głowie. dziecko jest gdzieś tam na szarym końcu. nie ma czasu dla słabego dziecka, zwalka na rodzica po pracy. no zdolnego to jeszcze można w jakieś kołka wkręcić, olimpiady.

    jak wyniki są dobre to kuratorium pyta czy nie za słaby poziom. jak są złe to czy dobrze nauczyciel uczy. a jak średnie to czemu nie ma jednostek wybitnych - może nauczyciel źle obserwuje dzieci, może te zdolniejsze są zaniedbywane. najważniejsza jest statystyka średnia z jednostkami wybitnymi!
    a dzieci... co tam dzieci i ich potrzeby...
  • camel_3d 25.11.14, 10:33
    wro-tka napisała:

    > edukacja jest źle zorganizowana.
    > do jednej klasy trafiają dzieci 6 i 7 letnie, radzące sobie lepiej i gorzej

    ale mysle, ze dokladnie tak samo byloby gdyby tylko 7 atki byly w klasie. Duzo zalez yod tego jakie podejscie ma nauczyciel, jaka jest klasa..i jacy sa rodzice, ich status, wyksztalcenie i to czego oczekuja od szkoly i to co moga sami dziecku zaoferowac.


    Mam rozne przyklady w rodzinie. Od naprawde prostch osob, dla ktorych ok jets kiedy dziecko po gimnazjum do zawodowki na piekarza pojdzie, az po takich ktorzy wlozyli w chore dzeicko tyle wyilku, ze udalo mu sie skonczyc studia inzynierskie. Bez wlozonego wysilku moze leo by gimnazjum skonczylo...




  • camel_3d 24.11.14, 23:40
    to rodzice sa niegotowi. Mlody poszedl jako niespelna 6 latek, i w jego klasie sa prawie same 6 lataki oprocz 4 czy 5 7 latkow..

    Jedna dziewczynka plakala. Dosc dlugo, ale ona jest do tej pory dosc dziwna.

    Nie wiem czemu niemieckie dzeici nie placza...poza wyjatkami, a polskie placza. Moze to rodzice, glownei mamy ten strach przed szkola im przekazuja.

    A ja mam synka z 31 pazdziernika 2008. Poszedl do szkoly i jest zadowolony. Podobnie jak cala klasa.





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • makurokurosek 25.11.14, 00:02
    Nie sądzę aby pod tym względem polskie dzieci odbiegały od niemieckich, w klasie córki 9 same sześciolatki ) również płakała tylko jedna dziewczynka, panna rozchwiana emocjonalnie jest do tej pory.
  • wro-tka 25.11.14, 08:38
    w klasie zawsze powinno znaleźć się miejsce dla wrażliwca, grubego, nadpobudliwego... bo dzieci nie są od linijki.
    smutne jest to, że nauczycielom najczęściej nie chce się pracować z takim co odbiega od linijki. albo, że nie mają wiedzy jak takie dziecko prowadzić.
  • camel_3d 25.11.14, 10:25
    No jak napisalas, dzieci sa nieszablonowe. O ile wiekszosc jakos tamw normie sie zachowuje, sa tez jednostki ktore po prostu wypadaja z grupy.

    Nauczyciele moze nie tyle nie potrafia sie zajmowac, co musza leciec z programem.

    U mlodego w klasie jest autystyczna dziewczynka i ma wlasnego nauczyciela. Nauczycielka normalnei idzie z programem, a ona ma dodatkowo tlumaczone. Choc jest za dziecmi daleko w tyle. Po prostu nauczyciele nei maja czasu na pojedyncze przypadki, bo zaraz mamy innych dzieci zaczna si eburzyc, ze przez jedno dziecko ich pociechy nauczyly ie 6 literek, zamiast 8 smile)



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • wro-tka 25.11.14, 11:01
    ano właśnie... kiedyś szkoła nie była tylko lotem przez wiedzę. był czas na sprawy klasowe, grupy wyrównawcze, zajęcia sportowe, pracę twórczą.

    a dziś... ma być przerobiony materiał i wiążące się z nim akcje. nic ponadto najlepiej.
  • camel_3d 25.11.14, 11:04
    ZARTUJESZ?????????

    kiedys byl tak samo lub nawet gorzej. VCiagle dyktowanie, odpytywanie, daty, nazwiska,... Terza dzieci maja fajna szkole. Robia ciekawe projekty, zadania itd...

  • 1ewok 25.11.14, 14:25
    Camel - czy Ty usiłujesz porównywać ze soba polska i niemiecka szkołę? Nie wiem dokładnie jak wyglada szkolnictwo niemieckie ale mam wrażenie, że bliżej mu do szwajcarskiego (które znam) niż do polskiegi (które też znam). I o ile nie miałam watpliwosci czy 6cio latek jest gotowy do szkoły w Szwajcarii, o tyle mam watpliwości czy polska szkoła jest gotowa na 6cio latka. I gdybym miała wybór, to w Polsce za nic w świecie nie posłałabym 6cio latka do pierwszej klasy.
  • wro-tka 26.11.14, 09:17
    amen.
  • camel_3d 26.11.14, 12:15
    1ewok napisała:

    > Camel - czy Ty usiłujesz porównywać ze soba polska i niemiecka szkołę?

    nie..porownuje moja i znajomyhc. Pisza co robia ich dzeici..i chcialbym zeby tak bylo za moich czasow.
  • mikams75 27.11.14, 08:48
    w szwajcarii ten system tez jest niejednolity... sa szkoly, gdzie teraz 6 latki juz czytaja i sa szkoly, gdzie wlasnie maja wprowadzana pierwsza literke.
  • nikki30 28.11.14, 11:28
    Camel ma rację.Polskie szkoły wcale nie są takie złe...

    Polska szkoła publiczna do której chodzą moi chłopcy:

    -Klasy max 25 osobowe,
    -podział na klasy 6 i 7 latków, które realizują osobny program dostosowany do grupy wiekowej
    - sporo zajęć poza szkołą
    - trzy przerwy obiadowe
    -trzy posiłki dziennie dla klas O i 1
    - własny plac zabaw, własne boisko do gry w hokeja na trawie, boiska do gry w piłkę. Przebudowano szkołę żeby dzieci z klas najmłodszych miały szeroki korytarz na którym można się bawić. Podobno wyciszono drzwi w klasach.
    - w klasach ławki dobrane do wieku dzieci, tablice interaktywne, zabawki, dywan na którym odbywają sie zajęcia w klasach pierwszych
    - brak ocen, brak uwag za niewykonaną pracę domową
    - w ramach godzin dodatkowych nauczyciela, tabliczka mnożenia, łyżwy, basen,
    - sporo zajęć dodatkowych w ramach świetlicy
    -zajęcia wyrównawcze dla dzieci słabszych, logopedyczne, z pedagogiem i psychologiem po których rzeczywiście widać efekty!
    -Ciekawe projekty i zadania do domu
    - integracja rodziców i dzieci z całej szkoły (dni otwarte, wspólna wigilia, wspólne mikołajki)
    - fajna kadra nauczycieli i przede wszystkim świetna Pani Dyrektor, bardzo zaangażowani w życie szkoły rodzice.
    - w trzeciej klasie lekkie podkręcanie śruby aby dzieci nie miały problemów w klasie czwartej (problemy mają i 6 i 7 latkismile

    Znam wiele takich szkół...Mam wrażenie że do posłania 6 latka do szkoły bardziej nie dorośli ich rodzice niż dzieci...






    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • makurokurosek 25.11.14, 10:54
    Nie wiem skąd ty czerpiesz swoje wizjie ale w przypadku dzieci rozhisteryzowanych czy dysfunkcyjnych największym problemem jest ich odrzucenie przez grupę. Sory ale nie wiem jak cudowny nauczyciel nie przeskoczy pewnych rzeczy, nie zmusisz nikogo do lubienia czy kochania.
  • wro-tka 25.11.14, 10:59
    nie skomentuję, bo uważam, że piszesz o zupełnie innych rzeczach.
  • makurokurosek 25.11.14, 11:19
    Odniosłam sie do twojej wypowiedzi o tłumie płaczących sześciolatków w klasie pierwszej. Więc napisałam tych płaczących, rozhisteryzowanych dzieci nie jest tłum, a pojedyncze jednostki i z upływem lat ich rozchwianie emocjonalne wcale się nie zmniejsza.
  • camel_3d 25.11.14, 10:23
    makurokurosek napisała:

    > Nie sądzę aby pod tym względem polskie dzieci odbiegały od niemieckich, w klasi
    > e córki 9 same sześciolatki ) również płakała tylko jedna dziewczynka, panna ro
    > zchwiana emocjonalnie jest do tej pory.
    no wlasnie.. ja poszedlem prawie jako 8 latek, w mojej klasie byly same 7 latki i jeden 6 latek. Tez dwojka 7 latkow plakala i trzymala sie kurczowo rodzicw.

    Wiec wiek tu mam malo wspolnego. 6 i 7 lat to nie jest az tak ogromna roznica.

    To czy dziecko czuje sie dobrze w szkole i klasie lezy wylacznie po strnie klasy, nauczycielki, atmosfery w klasie itd.. I po strone tego jak rodzice przygotowuja dziecko do szkoly. Czy sie ciesza, czy tez robia ze szkoly jakies koszmarne miejsce...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • wro-tka 25.11.14, 10:26
    >6 i 7 lat to nie jest az tak ogromna roznica.

    to jest ogromna różnica.
    i badania naukowe to potwierdzają.
  • camel_3d 25.11.14, 10:36
    eee..tam badaniasmile

    wiedze w klasie mlodego. 6 latki radza sobie swietnie i duzo lepiej niz niektore 6 latki.
    Juz pomojam fakt, ze w UK zaczyna sie szkole w wieku 5 lat. I jakos dzieci nie umieraja z tego powodu.

    OK, ale sie zgodze, ze w wielu kwestiach 7 lat to jednak 7, a 6 to 6.

    Mysle, ze najwiekszy problem ze szkola maja rodzice. SZczegolnie ci, ktorzy sami nie zawsze milo wspominaja edukacje.

    Ja akurat bardzo milo wspominam moja podstawowke, mimo bardzo rozszerzonego programi i klasy eksperymentalnej. I pewnie dlatego ciesze sie, ze mlody "odziedziczyl" moje pozytywne nastawienie do szkoly smile


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • wro-tka 25.11.14, 08:36
    ale nie żyjesz w realiach polskich. gdzie szkoła to jedna wielka pomyłka wink
  • camel_3d 25.11.14, 10:27
    Nie wierze, ze teratz szkola jest gorsze niz 30 lat temu.

    Niemeickie szkoly sa bardzo zroznicowane. Od elitarynch do takich gdzie 90% to turcy i arabowie. europejsci edzeici sa tam dyskryminowane, a materail i pozim obniza sie do minimiu, zeby tylko dzieciaki cokolwiek sie nauczyly, bo rodziciwm,w wielu przypadkach to wisi i powiewa, lub po prostu sami sa malo pisaci i czytaci smile)

    Duzo zalezy od szkoly, nauczycieli, dzieci w szkole itd...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • wro-tka 26.11.14, 09:26
    > Nie wierze, ze teratz szkola jest gorsze niz 30 lat temu.

    A jest... dyktanda i odpytywanie się nie zmieniło. i presja... a zmieniło się to, że nie uczy się dzieci jak zdobywać wiedzę, uczyć się, poszerzać swoje zainteresowania tylko jak wypełnić testy, jakie słowa kluczowe zapamiętać, schemat działania.
    dziś dzieci nie muszą czytać lektur. dzieci muszą zdać test ze znajomości lektory a od tego są już skrypty.
    i nikomu nie niczym nie zależy. zakuć, zdać, zapomnieć. broń Boże coś zrozumieć.
  • makurokurosek 26.11.14, 10:41
    Tak jak i kiedyś tak i teraz wszystko zależy od konkretnej szkoły.

    " a zmieniło się t
    > o, że nie uczy się dzieci jak zdobywać wiedzę,

    W szkole córki dzieciaki raz w miesiącu musiały wykonać projekt lub prezentacje np. na temat planet układu słonecznego, parku narodowego czy krajobrazowego, swoich zainteresowań itd.

    " tylko jak wypełnić testy, jakie słowa kluczowe zapamiętać, schemat d
    > ziałania.

    Widać , że nie piszesz tego ze swojego doświadczenia, to o czym piszesz dotyczy gimnazjum w szkole podstawowej nie ma ani słów kluczowych, ani schematów rozwiązania zadań.

    "> dziś dzieci nie muszą czytać lektur. dzieci muszą zdać test ze znajomości lekto
    > ry a od tego są już skrypty.

    Znów wszystko tak jak i kiedyś tak i teraz zależy od nauczyciela na jakiego trafisz. Inna kwestia czy twoje dziecko wychowuje sie samopas, a może ty w ogóle nie masz dzieci stąd twoje podejście, że rodzic nie ma kompletnie wpływu na wychowanie dziecka. Mnie osobiście nie interesuje jak nauczyciel sprawdza czy dziecko przeczytało lekturę, lektura jest zadana DO PRZECZYTANIA W DOMU i dziecko ma ja przeczytać. Jeżeli dziecko nie czyta tylko ogląda film lub czyta streszczenie to nie jest to wina szkoły tylko RODZICA.

    "> i nikomu nie niczym nie zależy. zakuć, zdać, zapomnieć. broń Boże coś zrozumieć
    > .
    Po całej twojej wypowiedzi widać, że to ty masz takie podejście uznając, że ty kompletnie nie odpowiadasz ani za wychowanie ani za edukację własnego dziecka.
  • wro-tka 26.11.14, 11:42
    >a może ty w ogóle nie masz dzieci stąd twoje podejście, że rodzic nie ma kompletnie >wpływu na wychowanie dziecka

    i to są właśnie twoje wnioski. wyssane z palca. nic ponad własny czubek nosa i własne doświadczenie.
  • makurokurosek 26.11.14, 12:22
    W przeciwieństwie do ciebie mam dziecko które poszło do szkoły jako sześciolatek, widzę środowisko rodziców którzy zdecydowali sie na taki krok, widzę plusy i minusy takiej decyzji. Ty natomiast piszesz tylko i wyłącznie na podstawie swoich przypuszczeń, do jednego wora wrzucasz problemy wynikające z obniżenia wieku szkolnego ( których nawet nie znasz bo w całym swoim wywodzie ani razu o nich nie wspomniałaś i ich nie wymieniłaś ) z problemami wynikającymi z zaburzeń i dysfunkcji. Masz wyjątkowo roszczeniową postawę, zakładającą że z chwilą przekroczenia progu szkolnego twoja rola wychowawcza się kończy i wszystkimi problemami związanymi z dzieckiem ma zająć się kto inny.

    "> i to są właśnie twoje wnioski. wyssane z palca. nic ponad własny czubek nosa i
    > własne doświadczenie.

    Ja mam przynajmniej jakieś własne doświadczenia związane z sześciolatkiem w szkole, a ty ?Co ty masz oprócz wyobrażeń. To o czym piszesz nie ma nic wspólnego z sześciolatkami tylko z zaburzeniami które w większości diagnozowane są dopiero w wieku szkolnym. No chyba, ze ty należysz do frakcji tych matek które doszukują sie adhd u roczniaka i zaburzeń koncentracji u trzylatka.
  • wro-tka 26.11.14, 13:23
    Masz wyjątkowo roszczeniową postawę, zakładającą że z chwilą przekr
    > oczenia progu szkolnego twoja rola wychowawcza się kończy i wszystkimi problema
    > mi związanymi z dzieckiem ma zająć się kto inny.

    a weź wrzuć na luz...
    i poczytaj z kimś kto ci przetłumaczy co ja piszę, bo kopać z koniem to ja się nie będę.

    koniec dyskusji.
  • makurokurosek 26.11.14, 14:24
    Przypomnę ci twoją wypowiedz, bo chyba zapomniałaś co piszesz. Z tej wypowiedz jasno wynika, że ty jako rodzic nie masz żadnych obowiązków
    - za nie czytanie lektur odpowiada nauczyciel, nie rodzic który nie przypilnował i nie dziecko które ze swojego obowiązku się nie wywiązało
    - za brak pasji i zainteresowań dziecka odpowiada nauczyciel, bo na pewno nie rodzic któremu się nie chciało z przedszkolakiem rozmawiać i poznawać świat
    - za brak logicznego myślenia i zrozumienia tematu odpowiada nauczyciel, no bo na pewno nie dziecko które zamiast pomyśleć woli wykuć i na pewno nie rodzic który zamiast ewentualnie dziecku coś wytłumaczyć woli odrobić za niego prace domową

    Ot założyłaś, szkoła ma mi wychować dziecko , a jeżeli jest jakiś problem to winę ponosi szkoła.


    Re: bzdury piszesz Dodaj do ulubionych
    wro-tka 26.11.14, 09:26 Skasujcie Odpowiedz cytując Odpowiedz
    > Nie wierze, ze teratz szkola jest gorsze niz 30 lat temu.

    A jest... dyktanda i odpytywanie się nie zmieniło. i presja... a zmieniło się to, że nie uczy się dzieci jak zdobywać wiedzę, uczyć się, poszerzać swoje zainteresowania tylko jak wypełnić testy, jakie słowa kluczowe zapamiętać, schemat działania.
    dziś dzieci nie muszą czytać lektur. dzieci muszą zdać test ze znajomości lektory a od tego są już skrypty.
    i nikomu nie niczym nie zależy. zakuć, zdać, zapomnieć. broń Boże coś zrozumieć.
  • camel_3d 26.11.14, 12:17
    wro-tka napisała:

    > > Nie wierze, ze teratz szkola jest gorsze niz 30 lat temu.
    >
    > A jest... dyktanda i odpytywanie się nie zmieniło. i presja... a zmieniło się t
    > o, że nie uczy się dzieci jak zdobywać wiedzę, uczyć się, poszerzać swoje zaint
    > eresowania

    no z amoich szkolnych czasow tez tego nie bylo. Byly klasowki, dyktanda i odpytywanie...
    a samodzielnej pracy zero...
  • makurokurosek 25.11.14, 11:12
    Ja żyję w realiach polskich i takich scen o jakich piszesz nie widziałam, scen jak z artykułu również nie spotkałam. Słyszałam o jednym przypadku gdzie dziecko zostało przeniesione z 1 klasy do zerówki, ale nie spotkałam się z sytuacją żeby rodzice chcieli przenieść dzieciaka z 4 klasy do 3. Jeżeli z dzieckiem są problemy to wiadomo o nich najpóźniej w klasie 2.
  • makurokurosek 25.11.14, 12:49
    Jeżeli z dzieckiem są
    > problemy to wiadomo o nich najpóźniej w klasie 2.

    Jeszcze jedno rozwiązaniem tych problemów nie jest zazwyczaj repetowanie dziecka tylko współpraca z pedagogiem, psychologiem, zmiana swojego podejścia do dziecka, zmiana metod wychowawczych i przede wszystkim zaakceptowanie problemów dziecka i zrozumienie, że nie każdy musi być orłem. W każdym roczniku dzieci z dysfunkcjami i problemami w nauce jest mniej więcej tyle samo.
  • wro-tka 26.11.14, 09:28
    > Jeszcze jedno rozwiązaniem tych problemów nie jest zazwyczaj repetowanie dzieck
    > a tylko współpraca z pedagogiem, psychologiem, zmiana swojego podejścia do dzie
    > cka, zmiana metod wychowawczych i przede wszystkim zaakceptowanie problemów dzi
    > ecka i zrozumienie, że nie każdy musi być orłem. W każdym roczniku dzieci z dys
    > funkcjami i problemami w nauce jest mniej więcej tyle samo.

    no i tego właśnie szkoła nie zapewnia. i tu jest problem.
  • makurokurosek 26.11.14, 10:19
    Szkoła zapewnia zajęcia wyrównawcze, zajęcia z pedagogiem i zajęcia z psychologiem ( jeżeli jest w szkole), sugeruje również kontakt z PPP. Szkoła nie ma jednak takiej mocy by wpłynąć na zmianę postępowania rodziców czy nakłonić ich na podjęcie terapii dziecka.
    Do tej pory do szkół trafiały w większości sześciolatki których rodzicom zależało na edukacji, którzy często traktowali fakt posłania sześciolatka do szkoły jako podkreślenie, że ich dziecko jest lepiej rozwinięte od rówieśników. Takim rodzicom niezmienienie trudno zaakceptować, że dziecko nie przynosi samych szóstek, a czwórka świadczy o ułomności psychicznej, dziecko zamiast odrabiać lekcję woli grać, nie mówiąc już o tym jak reagują gdy pojawią się prawdziwe dysfunkcje.
    Czego oczekujesz od szkoły, że będzie rozwiązywała i prostowała patologiczne zachowania rodziców ?
  • wro-tka 26.11.14, 11:40
    >zajęcia z pedagogiem i zajęcia z psychologiem

    jakie zajęcia?
    no wymień? jakiś program terapeutyczny czy cokolwiek.

    nie ma czegoś takiego. psycholog/pedagog rozmawia z dzieckiem i rodzicem. zwraca uwagę i tyle. a problemy są znacznie wybiegające poza możliwości rodziców.
  • makurokurosek 26.11.14, 11:58
    Moje dziecko nigdy nie korzystało z takich zajęć więc nie wiem na czym one polegają. W szkole córki dzieci nie tylko z opinią z PPP ale również te bez opinie które mają problemy objęte są zajęciami z pedagogiem, psychologiem, logopedą, a dzieci nadwrażliwe i agresywne socjoterapią.
    Jak pisałam młoda nie chodziła na takie zajęcia ( oprócz logopedii ) tak więc nie wiem na czym one polegają.

    "> nie ma czegoś takiego. psycholog/pedagog rozmawia z dzieckiem i rodzicem. zwrac
    > a uwagę i tyle. a problemy są znacznie wybiegające poza możliwości rodziców.

    I tu sie mylisz dzieciaki mają systematyczne spotkania z pedagogiem w poprzedniej szkole było to spotkanie raz na tydzień.

    "a problemy są znacznie wybiegające poza możliwości rodziców.

    Jeżeli problem wybiega poza możliwości rodziców, to nie mówimy o problemie związanym z pójściem sześciolatka do szkoły tylko o dysfunkcjach lub zaburzeniach i takie problemy zawsze wymagają długiej, żmudnej terapii. Poczytaj sobie forum inny świat na czym polega terapia i czy na łatwość przyjęcia informacji o zaburzeniu dziecka jak i skuteczności terapii ma wpływ to kiedy to dziecko rozpoczęło szkołę.
    Mylisz pojęcia i wrzucasz do jednego wora problemy dzieci sześcioletnich i dzieci zaburzonych.
  • wro-tka 26.11.14, 13:25
    > Moje dziecko nigdy nie korzystało z takich zajęć więc nie wiem na czym one pole
    > gają.

    ale masz tą pewność, że są..

    a o dzieciach zaburzonych to nawet nigdy nie wspomniałam. a wymieniłam dokładnie (i nie zamierzam się powtarzać) do czego szkoła nie jest gotowa.
  • makurokurosek 26.11.14, 14:13
    > ale masz tą pewność, że są..

    Tak, mam tę pewność, że są . Skąd ano część dzieci z klasy córki jak i z klas równoległych na takie zajęcia chodziło.


    "> a o dzieciach zaburzonych to nawet nigdy nie wspomniałam. a wymieniłam dokładni
    > e (i nie zamierzam się powtarzać) do czego szkoła nie jest gotowa.

    Wszystkie twoje zarzuty dotyczą problemów rodziców dzieci zaburzonych. Pozwolę sobie je zacytować

    "wro-tka 25.11.14, 08:38 Skasujcie Odpowiedz cytując Odpowiedz

    smutne jest to, że nauczycielom najczęściej nie chce się pracować z takim co odbiega od linijki. albo, że nie mają wiedzy jak takie dziecko prowadzić."

    Nauczyciel wie jak pracować z dziećmi na studiach zapoznał się z metodyką pracy, jak i pedagogiką rozwoju ale zdecydowanie nie musi wiedzieć jak pracować z dziećmi zaburzonymi, bo tego dowiaduje się na dodatkowych szkoleniach, czy studiach podyplomowych.

    "wro-tka 26.11.14, 11:40 Skasujcie Odpowiedz cytując Odpowiedz
    >zajęcia z pedagogiem i zajęcia z psychologiem

    nie ma czegoś takiego. psycholog/pedagog rozmawia z dzieckiem i rodzicem. zwraca uwagę i tyle. a problemy są znacznie wybiegające poza możliwości rodziców."

    Problem wychowawczy wyskakujący poza możliwości rodziców dotyczy zaburzeń. Z dzieckiem zdrowym rodzic, po ewentualnej korekcie sposobów wychowawczych jest sobie w stanie poradzić, w przypadku dziecka zaburzonego korekta nie wystarczy

    Artykuł który za linkowałaś w pierwszej wypowiedz również nie dotyczy dziecka zdrowego. Dziecko które poszło do szkoły jako sześciolatek może radzić sobie lepiej lub gorzej, ale jeżeli nie radzi sobie w ogóle i nie jest w stanie opanować materiału choćby nawet na mierną to nie jest to wina wieku.
  • wro-tka 26.11.14, 09:28
    jesteś jedną małą daną statystyczną.
    i to, że nie widziałaś nie znaczy, że nie ma.
    marsa też nie widziałaś. a jest! i jest wiele rozpraw i artykułów o tym.
  • makurokurosek 26.11.14, 10:23
    > marsa też nie widziałaś. a jest! i jest wiele rozpraw i artykułów o tym.

    Różnica w tym, że artykuły o Marsie napisane są na podstawie badań i obserwacji, a artykuły o tragicznej sytuacji dzieci rozpoczynających edukację w wieku sześciu lat napisane są na podstawie hm przypuszczeń autora, rodziców którzy mają problem że ich dziecko przestało błyszczeć tudzież rodziców dzieci dysfunkcyjnych nieakceptujących problemów dziecka
  • wro-tka 26.11.14, 11:38
    a i tu się mylisz...
    zostały przeprowadzone badania przez psychologów w wybranych placówkach w całej Polsce. badania uczniów klas 4, którzy rozpoczęli naukę jako 6 latki. bo właśnie mamy pierwszych uczniów o takich wskaźnikach.
  • makurokurosek 26.11.14, 12:01
    Możesz podać linka do tych badań. Bardzo mnie to ciekawi, mieszkam w Poznaniu gdzie od 5 lat do szkół co roku trafia średnio 40 % sześciolatków, tak więc wydaje mi się, że jeżeli już takie badania powstały to na 100 % dotyczą Poznania, z chęcią się więc z nimi zapoznam.
  • wro-tka 26.11.14, 13:31
    Polecam Instytut Badań Edukacyjnych

    w skrócie jeden (z wielu) art
    www.rp.pl/artykul/10,989096-Szybciej-do-szkoly-6-latki-przegrywaja.html
  • makurokurosek 26.11.14, 13:57
    Widzisz tylko tekst nie dotyczy sześciolatków w szkole, ba on w ogóle nie był przeprowadzony na uczniach rozpoczynających naukę w wieku sześciu lat, opiera się na wynikach testów SZÓSTOKLASISTÓW I GIMNAZJALISTÓW. Przypominam, że reforma weszła w życie 6 lat temu, tak wiec dopiero w szeregach obecnych szóstoklasistów znajduje się większa ilość uczniów rozpoczynających naukę w szkole jako sześciolatki. O jakichkolwiek wiarygodnych wynikach będzie można mówić za co najmniej 2 lata i to tylko w przypadku miast takich jak Poznań, gdzie do szkół od pięciu lat idzie średnio 40 % sześciolatków, natomiast o wiarygodnych i miarodajnych wynikach dla całego kraju będzie można mówić dopiero za 7 lat.

    Oprzyj się wiarygodnymi badaniami, a nie wyszukuj jak leci byle pasowało do twojej teorii

    "ak to wygląda w praktyce, sprawdzili prof. Roman Dolata oraz dr Artur Pokropek z IBE. Porównali wyniki otrzymywane przez uczniów na sprawdzianie szóstoklasisty oraz egzaminie gimnazjalnym, w zależności od miesiąca ich urodzenia. Efekt ich pracy nie pozostawia złudzeń. Uczniowie urodzeni w styczniu otrzymywali lepsze wyniki niż ich młodsi koledzy z klasy urodzeni w kolejnych miesiącach. W przypadku sprawdzianu szóstoklasisty różnice te wynoszą od 2,5 do 2,9 punktu, a przy egzaminie gimnazjalnym od 
1 do 1,5 punktu."
  • kysu 27.11.14, 20:16
    Implikacja podobna. Skoro u sześcioklasistów jest różnica w wynikach bazując na różnicy wiekowej liczonej w miesiącach to tym bardziej ta różnica jest widoczna w przypadku roczników.
    W klasie może się w przyszłym roku znaleźć dziecko ze stycznia 2008 i grudnia 2009. A to już ogromna przepaść.
    --
    Kysu
  • makurokurosek 27.11.14, 20:53
    > Implikacja podobna. Skoro u sześcioklasistów jest różnica w wynikach bazując na
    > różnicy wiekowej liczonej w miesiącach to tym bardziej ta różnica jest widoczn
    > a w przypadku roczników.

    Aby wynik był wiarygodny należy uwzględnić nie tylko miesiąc urodzenia ale i wielkość miasta, pochodzenie i wykształcenie rodziców, zajęcia dodatkowe i pozalekcyjne dziecka, zainteresowania dziecka oraz sytuacja domowa ( problemy z agresją, alkoholem, narkotykami)
    Po drugie zaprezentowane wyniki wskazują, że wiek ma znaczenie tylko w początkowej edukacji ( w testach gimnazjalnych różnica w punktach wynosiła 1 punkt)

    > W klasie może się w przyszłym roku znaleźć dziecko ze stycznia 2008 i grudnia 2
    > 009. A to już ogromna przepaść.

    Ogromna przepaść to jest wtedy gdy do jednej klasy trafiają dzieci z dwóch różnych przedszkoli idących innym programem, gdzie po jednym przedszkolu dzieci czytają, a po drugim nie znają liter. Wiek ma zdecydowanie mniejsze znaczenie niż to czego dziecko uczyło się w przedszkolu i w domu.
  • saszanasza 27.11.14, 21:12
    W praktyce wydaje mi się to prawdopodobne aczkolwiek w małej skali niorąc pod uwagę, że dzieci do klas wybierane są miesiącami począwszy od najmłodszych. Przy założeniu że średnia ilość klas pierwszych w szkole to 3, różnica wiekowa między dziećmi z poszczególnej klasy nie będzie większa niż 4 miesiące, zwłaszcza w opcji, gdy do szkół będą trafiać wyłącznie 6 latki. W przypadku klas mieszanych z przewagą dzieci 6 letnich (bo zroku na rok ten odsetek powinien rosnąć) różnice między 6 i 7 latkami będą zniwelowane.7 latkowie będą mniejszością, więc i mniejsze będą dysproporcje między nimi a 6 latkami (nastąpić wtedy może tzw. równanie w dół do możliwości i umiejętności dzieci młodszych).
    Dla mnie osobiście problem stanowi program nauczania który wyeliminował z zerówek naukę czytania i pisania, okroił materiał klas 1-3 a materiał klasy 4 pozostawił bez zmian.
    Podejście nauczycieli też wymaga "reformy" bo często ich wymagania są nieadekwatne do obniżonego wieku dzieci a ciągłe odraczanie dzieci temu sprzyja. Gdyby wszystkie 6 latki poszły do pierwszej klasy nie byłoby klas mieszanych a nauczyciel musiałby dostosować poziom nauczania do poziomu dzieci w klasie. A aktualnie jest ciągłe porównywanie dzieci 6 letnich i 7 latków.

    --
    Nie jestem zołzą! Po prostu mam strasznie niski wskaźnik tolerancji😜
  • mynia_pynia 27.11.14, 13:13
    Niestety ale obecne dzieci w 4 klasie które poszył jako sześciolatki do szkoły to takie "króliki doświadczalne". Adekwatny obraz jak radzą sobie 6 latki w 1 a następnie w 4 klasie będzie dopiero od rocznika 2015a czwartą klasę będzie można porównać w 2019 r., bo wówczas klasy będą z przewagą 6 latków a w dużej ilości szkół będą składały się z samych 6 letnich dzieci.
    Póki w 1 klasie jest duży procent 7 latków póty szkoła nie dostosuje w 100% programu i sposobu nauczania do nowego systemu. Teoretycznie wszyscy idą jednym programem ale wystarczy poprzeglądać fora i wyłaniają się wielkie różnice miedzy pierwszymi klasami, w jednej szkole rysują szlaczki i biegają po klasie w drugiej nawet nie wstają od biurek a w trzeciej większość dzieci czytająca i nudząca się.
    U mnie w szkole od zeszłego roku do zerówki idą wszystkie 5 latki i nie ma ani jednego 6 latka. W 1 klasie są tylko 6 latki.

  • nikki30 28.11.14, 11:43
    >Niestety ale obecne dzieci w 4 klasie które poszył jako sześciolatki do szkoły to takie "króliki doświadczalne".

    Mój syn nie jest żadnym królikiem doświadczalnym. Program tak okrojono że nijak się ma nawet do programu sprzed dwóch lat...Cała klasa sześciolatków daje sobie radę znakomicie. Przez pierwsze 1,5 miesiąca trzeba było jednak dziecka bardzo pilnować i przyzywczajać do nowej rzeczywistości. W klasie 7 latków teżwink

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • lucyjkama 28.11.14, 22:20
    >Program tak okrojono że nijak się ma nawet do programu sprzed dwóch lat...

    Podstawa programowa zmieniła się w 2009 roku czyli nie rok/2 lata temu ale 5 lat temu.
    Mój syn jako 7 latek szedł tym nowym programem i obecnie jest w 6 klasie. Teraz córka poszła jako 6 latek i rządowy elementarz ambitniej podszedł np. do matematyki niż pakiet "wesoła szkoła i przyjaciele" z którego korzystał syn.
  • malamala222 27.11.14, 18:04
    mój syn poszedł w tym roku do szkoły jako sześciolatek - opinia z przedszkola - poradzi sobie, bystry, zdolny, wszystko super. to co przeżyłam przez półtora miesiąca nie życzę najgorszemu wrogowi - w chwili obecnej dziecko jest już odroczone i uczęszcza do szkolnej zerówki. pani była tragiczna, codziennie narzekająca, zbolała i ewidentnie nie radząca sobie z jakimikolwiek problemami sześciolatków. okazało się, że syn ma problem z koncentracją uwagi (wg pani mógł wytrzymać max 3h), nauka na drugą zmianę, zadawane od pierwszego tygodnia - koniec lekcji po 17, siedzenie do późna nad zeszytem. dziecko przez kilka tygodni stało się przygaszone, wystraszone, na lekcji płakał, wchodził pod ławkę, nie było żadnych zajęć dywanowych. na szczęscie trafiłam na super psycholog, która odroczyła go w kilka dni. moim zdaniem poslanie go do szkoly jako szesciolata bylo najgorsza krzywda jaka moglam wyrzadzic swojemu dziecku
    dodam ze do zerowki chodzi do innej szkoly bo mialam problem zeby w ogole przekroczyl prog tamtego budynku
  • makurokurosek 27.11.14, 21:08
    I tu pokazałaś prawdziwe problemy dzieci sześcioletnich i ich rodziców, te o których ani wro-tka ani rodzice akcji ratujmy maluchy nie mają nawet pojęcia, są to między innymi
    - różny poziom nauczania w przedszkolach , w efekcie dzieci kończące dwa różne przedszkola mogą mieć diametralnie różne umiejętności wynikające tylko i wyłącznie z programu nauczania
    - niezgodne z prawdą opinie z przedszkola
    - kiepscy nauczyciele przedszkolni i szkolni
    - różny poziom i tempo pracy w klasach 1-3
    - nad ambitni nauczyciele szkolni
    - nad ambitni rodzice, którzy naciskają na nauczyciela by przyśpieszył z programem
    Dwa ostatnie przyczyniają się do wyścigu szczurów,


    "okazało się, że syn ma problem z koncentracją uwagi (wg pani mógł wytrzym
    > ać max 3h)

    Czyli problemów z koncentracją nie ma , po prostu trafiliście na beznadziejną nauczycielkę.
    -
  • kysu 27.11.14, 20:30
    Jestem nauczycielem. Napiszę, że nie jest łatwo. Dzieciaki są różne. Niektóre i wieku 10 lat nie nadają się do szkoły. wink Rozwój dzieci nie idzie równo. Te zdolne intelektualnie mają problemy społeczne. Te zdolne społecznie odstają pod względem motoryczności. I tak w kółko. I zawsze coś jest do dopracowania. A szkoła wymaga rozwoju wszystkich sfer na równym poziomie, a dopiero dalej można się wyróżniać.
    Czyli np. Asia musi mieć w porządku emocje, intelekt i sprawność fizyczną. A jak do tego będzie bardziej rozwinięta intelektualnie to tylko dobrze. Gorzej jak dziewczynka rozwija tylko intelekt a z emocjami zatrzymała się w żłobku. Praca z nią jest ciężka. Praca jej samej dla niej jest ciężka. I jest konflikt. I stąd ta burza rodziców.
    Akcja "Ratujmy maluchy" czy "Rodzice chcą mieć wybór" poszła w setki tysięcy rodziców. To o czymś świadczy. To nie są wyssane z palca argumenty pojedynczych jednostek i warto nad nimi się zastanowić. Zwłaszcza, że do akcji dołączyli się nauczyciele, lekarze, fizjoterapeuci.

    Ja swojego syna nie puściłem do szkoły w wieku 6 lat.
    Choć jestem nauczycielem to nie widzę potrzeby pośpiechu w nauce. Swoje przeżyje, przepracuje, co się nauczy to będzie umiał.
    --
    Kysu
  • makurokurosek 27.11.14, 20:58
    > Akcja "Ratujmy maluchy" czy "Rodzice chcą mieć wybór" poszła w setki tysięcy ro
    > dziców. To o czymś świadczy. To nie są wyssane z palca argumenty pojedynczych j
    > ednostek i warto nad nimi się zastanowić. Zwłaszcza, że do akcji dołączyli się
    > nauczyciele, lekarze, fizjoterapeuci.

    Na tym forum już niejednokrotnie rodzice popierający akcje wykazywali całkowity brak znajomości tego o co akcja walczy, wybierali sobie pojedyncze punkty, a inne odrzucali, kompletnie nie rozumiejąc, że popierając akcje popierają ją z całym dobrodziejstwem .
  • kawka74 28.11.14, 10:17
    > Akcja "Ratujmy maluchy" czy "Rodzice chcą mieć wybór" poszła w setki tysięcy ro
    > dziców. To o czymś świadczy.

    Kilka razy była mowa o tym, o czym to świadczy - Elbanowscy pokpili sprawę publicznie przyznając się, że nie wiedzą, o czym piszą, ale rodzice zostali odpowiednio postraszeni i za nic w świecie nie puszczą dziecka do tego strasznego miejsca, gdzie nie ma dywanu na podłodze.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • nikki30 28.11.14, 11:44
    >i za nic w świecie nie puszczą dziecka do tego strasznego miejsca, gdzie nie ma dywanu na podłodze.

    Kawka zapomniałaś jeszcze o "kibelkach"wink

    --
    Kobieca definicja słowa "już" zawsze zawiera zwrot "jeszcze tylko..."
  • kawka74 28.11.14, 14:14
    Op!-rzepraszam.... wink
    Tak z drugiej strony wierzę absolutnie, że są sześciolatki, które z wielu powodów nie mogą pójść do szkoły (tak, jak bywały siedmiolatki, które nie powinny były pójść do szkoły), ale to drobna cząstka w stosunku do tych, którzy odraczają, panikują i podpisują wszystko, jak leci.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • mood_indigo 28.11.14, 12:44
    Pomijając zasadność czy niezasadność posyłania sześciolatka do szkoły w dyskusjach takich jak ta przeraża mnie jedno: obraz szkoły, jaki mają matki wojowniczki co to _zrobią_wszystko żeby latorośli nie posłać do tej strasznej szkoły! Wymawiając "szkoła" powinny zakrzywiać palce w szpony żeby brzmiało jeszcze straszniej. I obraz taki wdrukowują swoim dzieciom - że szkoła jest zua. Straszne to trochę, bo w końcu prędzej czy później niestety ten Piotruś czy Anielcia do strasznej szkoły pójść będą musieli i zamiast traktować to jak fajne pozytywne doświadczenie od samego startu mają podskórne przekonanie że szkoła wyrządza krzywdę. Że "zabiera dzieciństwo".

    Jestem matką pięciolatki z czerwca 2009. Do szkoły we wrześniu pójdzie bo wstępna diagnoza dojrzałości wypadła doskonale, co nie znaczy, że nie ma obszarów jej rozwoju, które budzą nasze wątpliwości. Jak każdy rodzic trochę się martwię, trochę zastanawiam. Rozglądam się za najlepszą szkołą, podpytuję. Tylko nie mam w sobie tej histerii.

    Czasem odnoszę wrażenie, że matki w rodzaju wro-tki byłyby usatysfakcjonowane, gdyby ich dzieciom naprawdę w tej szkole było niefajnie. Okropne, naprawdę.
  • bbuziaczekk 28.11.14, 19:36
    Puszczam bo moje starsze dziecko jest ze stycznia 2009 wiec z samego początku roku.
    Zreszta wszystko się okaze po skończeniu zerówki jaka będzie opinia z przedszkola. Teraz mamy dopiero listopad a gdzie tam czerwiec......
    Do szkoły pojdzie. Najwyzej go wycofają do zerówki jak nie będzie dawac rady.


    Ale obawy mam co do młodszej corki 4 latki która jest z 18 listopada.
    Jak zacznie szkole we wrześniu to będzie jeszcze miała 5 lat. Dopiero w listopadzie skończy 6
    I ty mam pewne dylematy......
    No ale okaze się wszystko jak przyjdzie czas na to.
  • lucyjkama 28.11.14, 20:14
    Moja córka jest z końca 2008 r, czyli niewiele starsza od Twojego dziecka. Jest w 1 klasie. Program jest banalny. Ale jeśli uważasz, że dziecko nie poradzi sobie z zadaniami dostosowanymi do wieku to odraczaj.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka