Dodaj do ulubionych

4-latek, opóźniony rozwój społeczno-emocjonalny

19.03.15, 08:02
Witajcie drogie mamy!

Chciałam poradzić się Was w kwestii rozwoju społeczno-emocjonalnego 4-latka. Otóż synek jest z końca roku 2010 (grudzień), do przedszkola poszedł we wrześniu 2013 r., czyli miał niecałe 3 latka. Nie było większych problemów, wręcz był chyba jedynym dzieckiem, które nie płakało że zostaje w grupie (na początku, kryzys, 3-dniowy przyszedł w październiku i został szybko zażegnany smile ), wręcz pocieszał inne dzieci. Ale dosyć szybko też okazało się, że trudno dostosować Mu się do reguł i zasad panujących w grupie - nie słuchał poleceń pani, wręcz robił jej czasem "na złość" (słowa pani), ostentacyjnie negując polecenia. Przy czym - jak twierdziła Pani - nie było to zawsze, ale często zdarzało się. No i trudno Mu było w kontakcie z dziećmi - choć problem ten wyszedł dopiero jakoś po 7 miesiącach chodzenia - synek nauczył się od kolegi bić inne dzieci (wcześniej to się nie zdarzało nigdy), do tego stopnia, że na placu zabaw zaczął podchodzić do innych dzieci i je po prostu bić (starsze!). Kiedy zareagowałam, idąc do pani przedszkolanki, okazało się, że od 2 tyg. problem ten jest w grupie i "dobrze, że przyszłam". Konsekwencją i działając wspólnym frontem, sytuacja poprawiła się. Kiedy przeszedł do II grupy, panie zmieniły się, problem "niesłuchania" w zasadzie już nie istnieje, ale od samego początku te relacje społeczne "leżą" - w sensie nie potrafi odnaleźć się w grupie, raczej nie podejmuje zabaw z innymi dziećmi w czasie swobodnej zabawy. Kiedy bawi się cała grupa, jest lepiej. Ale wiem, że zależy mu na tych kontaktach, bo w domu opowiada o kolegach, o wspólnych zabawach (podobno inicjowanych przez panie), w przedszkolu zaś robi z siebie "śmieszka" żeby zaistnieć, zostać zauważonym. Przy tym rozwój w sferze fizycznej - norma, w sferze intelektualnej - ponad normę (!).
Sytuacja w domu - super dziecko, nie ma z nim problemów, jedynak, cała uwaga rodziny skierowana na nim. Grzeczny, fajny chłopak - tak go postrzegamy.
Sytuacja z innymi dziećmi - no właśnie, w zasadzie kontaktu nie ma, a jak ma to sporadyczny, z dziewczynkami - wówczas nie ma żadnego problemu w takim kontakcie 1-1. Potrafi się bawić godzinami, współdziałając.
I tu pytanie - jak stymulować rozwój społeczny? Zapisać Go na jakieś zajęcia? Inne pomysły? Bardzo proszę o podpowiedzi.

I dziękuję za przebrnięcie przez ten długi post!
Edytor zaawansowany
  • mag1982 19.03.15, 08:40
    Moim zdaniem powinnaś zostawić dziecko w spokoju. Kontakt z dziećmi ma w przedszkolu, znalazł sobie swój sposób na istnienie w grupie (rola śmieszka). Skoro dziecko jest zadowolone a panie nie mają żadnych uwag to tu nie ma co naprawiać.
  • paulina_tu 19.03.15, 10:27
    Nie napisałam chyba istoty - to właśnie panie zgłaszają problem, mówią że już wszystkie dzieci w grupie, prócz mojego, inicjują wspólne zabawy, natomiast syn ma z tym problem. Bawi się sam, a jak dziecko zaczyna bawić się z nim, to za chwilę dochodzi do konfliktu. Dlatego o tym piszę, gdyby nie cenne uwagi nauczycielek, nie wiedziałabym o trudności synka, bo w rodzinie i wśród znajomych dąży do kontaktu z drugim człowiekiem, a zabawkami to nie pamiętam żeby się bawił wink tym bardziej sam.
  • gajmal 19.03.15, 10:41
    Proponuję zaprosić jakieś dzieci do Was do domu, może pojedynczo. Myślę, że to ułatwiłoby nawiązanie synowi kontaktu z rówieśnikami. Jak by się wspólnie pobawili w domu to może przeniosłoby się to na grunt przedszkolny. Może zorganizować mu urodzinki z kolegami, albo jakieś zwyczajne spotkanie.
  • camel_3d 19.03.15, 12:00
    w domu dziecko zawsze jest inne. Inaczej traktuje osoby dorosle, ktore zna, a inaczej dzeic, ktore moze go irytuja...

    Nie da sie tego samego porownywac.

    W tym przypadku trzeb apo prostu rozmawiac z dzieckiem i tyle.

    Opiekunka powinna od razu reagowac kara. Ale najwyrazniej ma maly autorytet u niego. No tak, ale jak krzyknie to znowu jest obawa, ze zestresowane dzeicko naskarzy mamaie i mama nakrzyczy na opiekunke, ze dziecko stresujesmile))

    Ja bym na twoem miejscu sporo z nim rozmawial, szczegolnie to bicie innych dzeici nie moze sie powtarzac. Aczkolwiek norma jest, ze dzieci sie po prostu pobija..i tyle.
    Ciezko od 4 latka oczekiwac dojzalosci doroslej osoby. Zreszta nawet dorosli potrafia si epobic..
  • memphis90 21.03.15, 10:17
    Camel, problem z biciem był rok wcześniej, teraz problem jest z brakiem inicjatywy do wspólnej zabawy i kłótniami. Dziecko ma dostawać karę, bo nie wciąga kolegów do zabawy?

    Ja bym dała dziecku spokój, nie widzę żadnego opóźnienia rozwoju. Niech się w spokoju rozwija i pomału uczy rozwiązywać konflikty, które są nieuchronne. Autorka postu dobrze współpracuje z wychowawczyniami, widać, że obie strony reagują na problemy i starają się im zapobiegać.
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • falish 23.03.15, 15:50
    Takie zachowanie pasuje do dzieci z Zespołem Aspergera. Zapytaj psychologa w przedszkolu, niech syna poobserwuje pod tym katem, albo skieruje do poradni na badania.
  • paulina_tu 24.03.15, 07:40
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, są dla mnie bardzo cenne. Ja też uważam, że te zachowania są całkowicie ok, być może po prostu będzie Mu trudniej odnaleźć się w dużej grupie - jak zaznaczyłam, w kontakcie 1-1 z dzieckiem jestem pod wrażeniem kompetencji społecznych synka. Falish - ZA to troszkę inna bajka, kryteria diagnostyczne nie obejmują mojego Synka, ale rzeczywiście pomysł z poradnią PPP już dawno chodził mi po głowie. Chciałabym, żeby psycholog poobserwował synka w grupie, nie wiem w jaki sposób to możliwe, muszę porozmawiać z paniami.

    Tutaj faktem jest, że i my mamy mało kontaktów społecznych - i myślę, że od siebie zacząć musimy. Bo skąd dziecko ma wiedzieć jak się zachować skoro nasze kontakty z innymi są sporadyczne (praca, ale przede wszystkim od 2 lat nieustające infekcje naszego przedszkolaka, które na ogół zaczynają się w weekendy)... I oczywiście to, co piszecie - stwarzać Mu możliwość spotkań z dziećmi! Jestem jak najbardziej za tym i zamierzam wcielić ten plan w życie smile

    Dzięki wszystkim, którym chciało się prześledzić post.
  • kanna 24.03.15, 16:52
    Takie zachowanie pasuje do dzieci z Zespołem Aspergera.

    Dzieciak ma dobre kontakty z dorosłymi, i w relacji 1:1 więc bym nie szła w tą stronę. W sensie: nie nakręcaj się, przy dobrym intelekcie opóźnienie w rozwoju społecznym jest normą, występuje (statystycznie) prawie zawsze. Dużo, dużo częściej niż Zespół Aspergera.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • tijgertje 24.03.15, 16:58
    kanna napisała:

    > Takie zachowanie pasuje do dzieci z Zespołem Aspergera.
    >
    > Dzieciak ma dobre kontakty z dorosłymi, i w relacji 1:1 więc bym nie szła w tą
    > stronę.

    Wiekszosc dzieci z ZA MA dobre kontakty z doroslymi i w relacji 1:1. Problemem jest GRUPA rowiesnicza.
  • kanna 24.03.15, 20:14
    Wiekszosc dzieci z ZA MA dobre kontakty z doroslymi i w relacji 1:1. Problemem
    > jest GRUPA rowiesnicza


    Nie do końca się zgodzę odnośnie dobrego kontaktu z dorosłym, ale nie chodzi o przekonywanie, kto ma rację.

    Chciałam tylko podkreślić, że brak doświadczeń społecznych z dziećmi+ dobry intelekt dużo częściej stoją za opóźnieniami rozwoju społecznego niż ZA.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • tijgertje 25.03.15, 00:36
    ale ZA nie wykluczaja.
  • kanna 25.03.15, 09:41
    Z tego co pamiętam, to masz Aspika w domu. Wiec naturalne, ze jesteś czujna w tym temacie.
    Ale ZA to rzadkie zaburzenie.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • tijgertje 25.03.15, 12:04
    Nie mam aspika, mam klasycznego autyste, lepiej funkcjonujacego od niejednego aspika wink spektrum autyzmu jest znacznie popilarniejsze, niz sie ludziom wydaje. Brak diagnozy to nie brak zaburzenia i jest caly tlum doroslych z roznymi formami autyzmu, ktorym sie wydaje , ze "ja tak mam, moje dziecko tak ma i twoje tez na pewno jest "normalne", nie majac pojecia o tym, ze po wielu ludziach ze spektrum naprawde nie widac na pierwszy rzut oka, ze sa inni.
  • aods 25.03.15, 12:52
    Znowu odezwała sie autystka tigertje. Nie mieszaj ludziom w glowie. Autyzm Kannera to gleboki autyzm którego boja się ludzie,niestety jest bałagan w klasyfikacji i do jednego wora wrzucili autyzm Kannera i spektra autystyczne,autyzm wysokofunkcjonujacy,ZA itp co jest bardzo niesprawiedliwe i miesza ludziom w głowach, bo taka tigertje twierdzi ze ma autyzm i każdy myśli to super funkcjonuje z tym autyzmem ti może moje dziecko z autyzmem które jest głęboko zaburzone,żyje wylaczone z zycia tez tak będzie funkcjonować? A nie będzie! Bo autyzm Kannera to Ciężkie zaburzenie i żadna terapia nie pomoże, a spektrum autystyczne czy autyzm wysokofunkcjonujacy to pomylona nazwa innego rozwoju poznawczego człowieka i noe ma nic wspólnego z prawdziwym autyzmem,nazwa brzmi tak samo i dlatego sie ludzie boicie,dziecko gada,uśmiecha się,funkcjonuje w zyciu ale gorzej radzi w grupie i juz przyrownanaia do autyzmu Kannera, sto jest tylko taka nazwa, to jest jezeli juz inny rozwój pozmawczy,który można "prostować" terapiami,taak wiec autorki nie boj sie bo jesli twoje dziecko jest kontaktowe, daje sobie rade w kontaktach z ludźmi a gorzej w grupie to może miec co najwyżej zaburzenia ze spektrum czyli zawsze będzie taki jak jest kontaktowy tylko może miec.mniej kolegów,gorzej radzić sobie w grupie, a Malo takich osób? Wszyscy muszą byc tacy sami? Ważne ze nigdy nie będzie zamkniętym we własnym świecie autysta,będziesz miała pociechę jak do tej pory z dziecka. Mam nadzieje ze zmieni sie niedługo klasyfikacja i przestanie być autyzm gleboki na równi z autyzmem wysokofunkcjonujacym czy reszta spektrow,bo jest to krzywdzące i robi sie zamieszanie. Sami przyznajcie ze jest różnica miedzy autyzmem głębokim a autyzmem pani tigertje ktora normalnie funkcjonuje pisze na forum itp. Dla przykładu Messi ma ZA i jest normalny,po prostu ma ZA bo nie przepada za grupa ludzi, ja tez nie lubię grup ludzi,skupisk ludzi,nie patrzę w oczy podczas rozmowy, mam pewne fiksacje i co jakos żyje i dobrze mi z tym i nie potrzebuje sie diagnozować i chwala Bogu ze mam normalna matkę i nie szukala mi chorób na sile bo dopiero bym zyla z jakas etykieta autysty a żyje normalnie.
  • tijgertje 25.03.15, 14:51
    wez przestan pisac brednie. Moj syn ma autyzm kannerowski, ale autyzm i ineligencja to 2 rozne rzeczy, o czym najwyrazniej bladego pojecia nie masz. Jakby dziecko z "prawdziwym" autyzmem nie mialo szans na jakikolwiek rozwoj, jak twierdzisz, gdyby faktycznie nie bylo z nim zadnego kontaku (a pracowalam w szkole zycia z najbardziej uposledzonymi dziecmi, w tym z "prawdziwym" autyzmem i chocby z doswiadczenia wiem, ze z KAZDYM dzieckiem mozna znalezc kontakt, choc trzeba sie nieraz poglowic nad nietypowymi formami), to rownie dobrze wszystkich "prawdziwych" autystow tuz po diagnozie moznaby powystrzelac, zamiast wysylac na przerozne terapie. Bo po co, skoro wg ciebie i tak nie ma szans na jakakolwiek poprawe i "prawdziwy" autysta i tak do konca zycia bedzie "roslinka".
  • patibela 19.04.18, 14:59
    Super wpis! Martwię się moja córeczka jest skrajnym wcześniakiem 26 tc 720 gramów . Teraz ma 4 latka i ma normę intelektualna ale zauważam gorszy rozwój społeczny i boje się od razu autyzmu czy aspergera, ale Ty napisałaś bardzo pokrzepiający wpis , bo jeśli mamy kontakt z nią, rozmawia, opowiada i jest taka normalna tylko tu widzę , ze trudniej jej do zainicjowania zabawy, do tej szybkości , która maja dzieci to pocieszylas, bo w sumie może być ta sfera gorsza,może niec jakieś swoje dziwactwa , ale widać z tym da się funkcjonować i jestem na dziś powieszona smile dziękuje!!
  • patibela 19.04.18, 15:00
    Pocieszona *
  • patibela 19.04.18, 15:04
    Ta moja odpowiedz miała być do wcześniejszego wpisu -aods 😉
  • kanna 24.03.15, 16:49
    Rozwój społeczny jest różny, u różnych dzieci. Więcej - dzieci różnią się od startu kompetencjami w tym zakresie. To trochę jak z umiejętnościami fizycznymi - jedne dzieci są bardziej sprawne, inne mniej.

    Umiejętności społeczne można i należy ćwiczyć, szczególnie, jak ktoś ma je gorzej rozwinięte. Dlaczego? Bo umiejętność nawiązywania i podtrzymywania kontaktu z innymi ludźmi jest tym, co najbardziej warunkuje satysfakcję w życiu dorosłym, sukces zawody i szeroko pojęte "szczęście". W skrócie - warto umieć żyć z ludźmi.

    Można się tego nauczyć i to robisz, posyłając synka do przedszkola - gdzie spotyka się z innymi dziećmi, uczy funkcjonowania w zasadach itp.
    Jest mu trudnej, bo: jest bardziej inteligentny (takie dzieci najczęściej gorzej funkcjonują społecznie i emocjonalnie), ma silną osobowość, nie ma rodzeństwa (czyli nie ćwiczył kontaktu z dziećmi). A ze zdolnościami społecznymi, jest jak z pływaniem - można się ich uczyć tylko w grupie (jak pływania tylko w wodzie). "Na sucho " się nie da. A, i fakt, ze dzieciak dogaduje się z dorosłymi (rodziną), nie oznacza, że potrafił będzie z dziećmi. Bo to drugie jest znacznie trudniejsze, trzeba słuchać, podporządkować się, dzieci są nieprzewidywalne, egoistyczne , nie ustępują łatwo, nie chcą tłumaczyć, tylko żądają itp.

    Co teraz:
    - szukaj synkowi innych grup, mogą być dowolne, ale ważny jest prowadzący, co potrafi ogarnąć dzieci, stawiać zasady i sam ma silną osobowość (nam się sprawdził aikido);Najlepiej iść (bez dziecka) obejrzeć sobie prowadzącego i to, jak prowadzi zajęcia i ogarnia grupę, dopiero jak Tobie przypasuje to zabrać dziecko
    - spotykaj go z dziećmi jak najwięcej.
    - rozmawiajcie, dlaczego ktoś się tak zachował, ktoś inaczej, tłumacz mu zależności społeczne i relacje.

    Teraz jest mu dobrze w kontakcie z dorosłymi, ale jak będzie miał naście lat, towarzystwo kolegów będzie najważniejsze. Jak się teraz nie nauczy, to potem będzie nieszczęśliwy.

    A, i takie małe dzieci nie bywają "złośliwe" - każde zachowanie czemuś służy i ma jakiś sens ( z punktu widzenia dziecka). Więc Twój nie reagował na polecenia "na złość" tylko dlatego, ze ich nie rozumiał, albo nie wiedział, ze jego dotyczą, albo chciał sprawdzić, co będzie, jak nie zareaguje (mogę Ci podać jeszcze 15 powodów), ale nie dlatego, ze chciał zrobić pani "na złość".

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • zaisa 20.04.18, 19:43
    W "naszej" poradni pedagogiczno-psychologicznej były zajęcia ogólorozwojowe dla odpowiednio - 3,4- latków, 5-latków, 6-latków przeznaczone właśnie dla dzieci, które miały kłopoty z odnalezieniem się w przedszkolu lub się tam nie dostały. Zajęcia odbywały się w grupie kilkuosobowej i były dobrą szkołą radzenia sobie w grupie rówieśniczej.
    W każdym przedszkolu co najmniej raz w tygodniu pojawia się psycholog. Obserwuje dzieci, szczególnie te na których problemy zwrócili uwagę wychowawcy. Może zrobić pewne badania na miejscu lub umówić się bądź doradzić dalszą diagnostykę w poradni. Na tablicy ogłoszeń powinna być informacja, jak się nazywa i kiedy jest w przedszkolu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.