Dodaj do ulubionych

Rozwój 16miesiecznego dziecka. Pomocy!

05.01.17, 21:32
Witam,
Jestem mamą 16 miesiecznego chłopca, urodzony o czasie, owinięty pępowiną (niby na raz), według lekarzy wszystko w porzadku. A ja boje sie ze synek nie rozwija sie prawidlowo, tzn wedlug mnie ma opoznienie ruchowe (wynikajace z napiecia) i tak ogolnie bardzo malo rzeczy umie jak na swoj wiek. Dodam ze oczywiscie rozwazalam tez autyzm. Moze przesadzam a moze nie, chcialabym zeby ktos to moze cos na ten temat wie wiecej wypowiedzial sie.
Po 2 miesiacach od urodzenia zauwazylam problemy z ubieraniem (stwierdzono wzmożone napiecie miesiniowe) zaczelam rehabilitacje, usiadl jak mial 7 miesiecy ale raczkowal dopiero tydzien przed roczkiem, teraz raczkuje bardzo szybko ale nie chodzi (probuje za jedna ręke, jak nie da mu sie nic do trzymania i pusci samego to zrobi 3 kroki sam) ale zauwazylam ze koslawi stopy (nosi teraz buciki BARTEK), ogolnie probuje ruchowo więcej kucac podnosić przedmioty ze stania, ale no fakt jest taki ze ma 16 miesiecy i nadal nie widze szansy na chodzenie.
Moj synek nie zawsze reaguje na imie, tzn reaguje jak nie ma nic do roboty to zawsze sie odwroci ale jak zajmie sie jakas zabawka to mozna wolac i wolac a on nic chyba ze sie mowie "Jasiu masz" to zaraz odwraca glowe.
Nie lubi sie przytulac, nie wiem czy on w ogole rozumie to bo ogolnie to ja go nie usypialam na reku jak byl maluszkiem zasypial mi ladnie w lozeczku i moze dlatego tak nie rozumie tej bliskosci? ogolnie jak wezme go na kolana to grzecznie siedzi opiera sie o mnie, czasem polozy glowke na mojej klatce piersiowej, ale zeby sie wtulal to nigdy.
Buzi daje ale pluszakom, nam dopiero jak zobaczy ze sie calujemy z mezem to tez chce.
Patrzy w oczy, zaczepia nas, smieje sie i dokazuje.
uwielbia drzwi i szuuflady, najlepiej jakby ktos byl za drzwiami bo on otwiera i zamyka i lubi wtedy jak kogos za drzwiami spotka (okrzyki radosci wydaje)
Mowi najwiecej baba, ostatnio lala, dada, papa, eeee, yyy try. Ale nic ze zrozumieniem, kiedys mama ale tez nie wiedzial ze o mnie chodzi.
Nie rozumie jak mowiemy gdzie mama i tata to nie spojrzy na nas, ale jak mowie "idz szybko do taty" to szybko raczkuje po domu i szuka, jak slyszy domofon leci na przedpokoj czeka pod drzwiamy az ktos wejdzie (zazwyczaj tata)
Robi papa (ale nie zawsze)
Przybija piatke, czesc bardzo zadko
Zwierzatek nie umie, ucze go i ucze a on nic, tzn jak na obrazku jest jedno i ja mowie "gdzie piesek" to pokaze to zwierzatko ale jak sa dwa rozne to nie pokazuje o te co wolam tylko np te drugie, nie odroznia ich w ogole.
Jak mowie gdzie oczko uszko nosek, to pokazuje ale np oczko pokazuje nosek a nosek pokazuje oczko (za to wie ze jak pokaze jedno oczko to trzeba tez drugie bo sa dwa)
ogladam z nim ksiazeczki ale nie dlugo, chwilkesie zainteresuje pokazuje paluszkiem drzewo itp ale po chwili przewraca kartki ogolada co jest dalej, zamyka i otwiera ksiazki
Zabawkami umie sie bawic jak mu sie pokazeco i jak trzeba to potrafi nasladowac chociaz niektore rzeczy potrzebuje 2 dni na zrozumienie.
Jeste grzeczny az za bardzo, cichutki, umie bawic sie sam, malo wymagajacy (moge doslownie wszystko w domu zrobic) chociaz czasem nie lubi byc sam w jakims pokoju (nie placze jak zostaje gdzies sam ale zaraz zaczyna szukac po mieszkaniu gdzie np jestem ja czy tata)
wie do czego sluzy np. lyzeczka probuje nawet jesc ale mu nie wychodzi, grzebien (czesze nas siebie i misia), szczeoteczka do zebow (chociaz czesto czesze nia wlosy), umie sam pic butelki.
umie pokazywac paluszkiem jak cos chce chociaz nauczylam go tego niedawno bo tak to sama czytalam mu w myslach.
lubi obserwowowac dzieci ale placze jak jakies za bardzo go dotyka, przytula wlazi na niego, czuje sie chyba osaczony.
raczkuje od okna do drzwi tak parae razy smieje sie przy tym i probuje coraz szybciej)
Bylam u pedagoga stwierdzila u niego opoznienie rozwojowe, powiedzlala ze rozwojowo jest na 7 miesiacu zycia (szczegolnie nie podoba jej sie to ze bierze duzo rzeczy do buzi i ze nie karmil misia tylko siebie jak mu kazala, ze nie nasladowal jej jak dala mu jakas trudniejsza zabawke i pokazywala co ma robic, ze nie rozumie polecen i co sie do niego mowi) wrocilam do domu zryczana i przerazona. prosze napiszcie mi co ja moge zrobic by mu pomoc, po pracy poswiecam mu tyle uwagi ile moge. uczenie go czekogs nowego idzie dosc opornie bo traci zainteresowanie, no i mam wrazenie ze nas nie kocha (szczegolnie mnie), nie potrzebuje naszej bliskowci. A dodoam ze niema problemu go gdzies zostawic, doslownie wszedzie z kazdym( opoikunka , dziedkowie, zlobek, moi znajomi, nie teskni raczej za nami). jakby nie mial z nami zadnej wiezi emocjonalnej (ale jak np kladzie sie spac w lozeczku to lubi jak trzymamy go za reke lub glaszczemy poglowce sam nam nawet reke tam kladzie, ale podejrzewam ze tez byloby mu obojetne kto by to robil). duzo napisalam a mialo byc krotko napewno cos ominelam ale nie chce przedlozac, jak bardzo wedlug was moj synek jest do tylu, co moge zrobic aby mu pomoc?
Edytor zaawansowany
  • 05.01.17, 21:41
    Moze napisze co mnie niepokoi bo z tego co tu wyłuszczyłam raczej malo wynika:
    - nie chodzi,
    -nie przytula sie,
    - nie zawsze reaguje na imie
    -podejrzenie AZS (lub jakas alergi dopiero mam wizyte u lekarza)
    - malo ogolnie sie odzywa (nic ze zrozumieniem)
    -nie umie zwierzatek pokazac nasladowac,
    -nie potrafi pokazywac czesci ciala
    oczywqiscie czytalam tez o autyzmie i to co marwtilo rodzicow, zainteresowanie drzwiami szufladami, brak bloskosci, chodzenie w ta i spowrotem, ostatnio zauwazylam ze synek bije sie raczka po buzi.
    A i bije nas, tzn tak jakby chcial dac piatke ale po twarzy, rekach, ucze go ze mama cacy tata cacy no to dwa razy uderzy a pozneij juz paluszkeim cacy robi lub dwoma.
    Ogolnie czuje sie winna ze byc moze przez to ze byl malo wymagajacy, grzeczny to hja nie poswiecilam mu tyle uwagi ile powinnam, chcialabym cofnac czas, wtedy napewno mialby moje % uwagi, nie przypuszczalam ze jak umie ladnie bawic sie zabawkami to niedobrze lub ze nie powinnam go klasc do lozeczka sapc i czekac az sam zasnie tylko nosic na reku i przytulac do zasniecia, myslaam ze robie wszystko dobrze. moi rodzice czy rodzice meza rzadko u nas sa i nam pomagaja, wysztko ogarniam sama bo maz duzo pracuje. teraz wiem ze wiele bledow popelnilam i nie moge sobie wybaczyc bo przeciez tu chodzi o mojego malego synkacrying
  • 05.01.17, 21:55
    Dziewczyno idź z małym do porządnego specjalisty. Pedagog? Jakie ona/on ma kwalifikacje do stwierdzania "opóźnienia" A skoro już je stwierdziła to co Ci doradziła?
    Z Twojego opisu nie wynika że mały jest jakoś strasznie "opóźniony" Dzieci są różne naprawdę nie wszystkie musza chodzić zaraz po,roku czy wymagać nieustannego noszenia. Przestań się obwiniać tylko,poszukaj kompetentnego lekarza i niech obejrzy małego. A nawet jeżeli w czymś odstaje od rówieśników to wiele rzeczy da się wypracować tylko nie załamuj się i działaj.
  • 05.01.17, 21:59
    Bylam u pedagoga bo jak chodze na rehabilitacje to w tym osrodku wymagaja abym tez spotykla sie z pedagogiem. Pediatra mojego synka jest neurologiem(wazam ze to bardzo dobry lekaz naprawde ufam jak leczy malego) ale jak mowilam o sowich obawach to stwierdzil ze wsyztko jest ok i ze potrzebuje czasu
  • 05.01.17, 22:14
    No ok pediatra mówi że wszystko dobrze a pedagog że jednak nie dobrze. Ja bym poszła do kogoś trzeciego - niech się wypowie. Wiesz na forum nikt Ci dziecka nie zdiagnozuje a widzę że Ty niedługo się wykończysz. Na pocieszenie powiem że moja córa w wieku 16 miesięcy nie mówiła nic kompletnie a teraz (3,5 roku) marzę o chwil ciszy bo gada nonstop.
  • 05.01.17, 23:47
    Po pierwsze o.nic sie nie obwiniaj. Robilas wszystko najlepiej jak umialas. Nie ma obowiązku noszenia dzieckasmile moze gdyby sie domagal to więcej bys z nim byla w interakcji, moze wiecej rozmawiala etc, ale skoro byl samowystarczalny to większość mam by sie z tego.cieszyla.
    Czesc z rzeczy moze brzmiec niepokojąco, ale:
    - widac ze są one jakos pokierowane Twoim strachem przed autyzmem, wiec nie mus zą byc obiektywne
    -sa bardzo subiektywne, ciężko uchwytne.
    - z opisu nie wynika, zeby dziecko bylo na tapie rozwoju 7 miesieczniaka - takie dzieci w ogole nie nasladuja (gaworzenie, papa, przybijanie piatki), nie wskazuja palcem etc. Jesli wiec jest jakies opóźnienie, to na pewno nie tak duze.
    Uwazam, ze bezdyskusyjnie potrzebny jest Wam dobry psycholog rozwojowy, ktory spokojnie oceni sytuację i podpowie co robic.
    A Ty nie skupiaj sie na "uczeniu" dziecka tylko mow do niego duzo, tłumacz, pytaj, prowadź rozmowę, czytaj, pokazuj, opowiadaj.
    Jesli chodzi o chodzenie - norma niby do 18 m-cy, ale mnie po 15 stym do neurologa pogonila ciotka neonatolog, mówiąc ze nie ma na co czekać. Corka miala wiotkie stopy i obnizone napiecie w nogach. Zaczęła chodzic majac 16, teraz jest w miare sprawnasmile niemniej troszke bym sie tez temu przyjrzala.
    Nie martw sie! I dawaj znać.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 06.01.17, 10:42
    A mogę wiedzieć czym objawia sie wiotkosc stopy? Po czym można to poznać?
  • 06.01.17, 11:01
    Te stopy zwyczajnie jej nie utrzymywaly, nie byly wystarczajaco stabilnym oparciem, nie umiala stac bez podparcia, do tego byly nieproporcjonalnie male, w sumie nadal sa, bo corka jest dosc wysoka (75 centyl) a stopke ma jak dzieci rok mlodsze rozmiar 22. Rzeczy chodzeniowe to neurolog, fizjoterapeuta. A rozwojowe to psycholog - nie boj sie, nie ma czego. Im szybciej zadzialasz tym lepiej - albo sie zupełnie uspokoisz albo dostaniesz porady jak dziecku pomóc.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 07.01.17, 16:39
    Mam wrażenie, że sobie coś wkręcasz.

    - nie chodzi,

    I co z tego? Dzieci mają czas do 18 miesiąca żeby zacząć chodzić.

    -nie przytula sie,

    Moje ma dwa lata i też się nie przytula, chyba że jest chory, przestraszony albo jesteśmy w nowym otoczeniu i jest nieśmiały wink

    - nie zawsze reaguje na imie

    Dziecko to nie małpka, żeby zawsze reagowało i pokazywało to, o co mama prosi. Jeśli reaguje od czasu do czasu, to znaczy, że reaguje.

    -podejrzenie AZS (lub jakas alergi dopiero mam wizyte u lekarza)

    I? AZS ma co drugie dziecko i w ogóle nie jest to problem.

    - malo ogolnie sie odzywa (nic ze zrozumieniem)

    Moje ma dwa lata i dopiero od niedawna się odzywa. Rozwojowo jest w porządku.

    -nie umie zwierzatek pokazac nasladowac,

    No i? Moje zaczęło naśladować dopiero niedawno. W wieku 16 miesięcy wszystko robiło "hau hau", czy to była wiewiórka, czy kot, czy ptak czy wreszcie pies big_grin

    -nie potrafi pokazywac czesci ciala

    W wieku 16 miesięcy nie musi.

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 06.01.17, 09:27
    Po pierwsze, spokój.
    Jeśli Cię niepokoi rozwój synka, idź do specjalisty. Psychologa dziecięcego, albo choćby doświadczonego (!) pediatry. Pedagog mnie nie przekonał wink
    Na moje nieeksperckie doświadczenie, żadna z rzeczy, które napisałaś nie świadczy o jakimś mega opóźnieniu. 16-miesięczne dziecko ma prawo nie chodzić za dużo (trzy kroki chodzi, jak piszesz, więc nie jest tak, że NIC nie robi w pozycji pionowej). Koślawienie stóp skonsultuj u fizjoterapeuty, a póki co, puszczaj dziecko boso. Bardziej bym się martwiła tym, że nie umie jeść, ale jeśli nie miał szans ćwiczyć, to też nic dziwnego. Robi papa, bawi się w 'akuku', coś mówi. Oczko, nosek - kojarzy, tylko się myli (nie od razu Rzym zbudowano wink).
    Nikt Ci na forum autyzmu nie zdiagnozuje (i dobrze), więc jeśli to Cię martwi, to idź do specjalisty. Jeśli do specjalisty trudno się dostać, to ktoś tu wrzucał na forum link do kwestionariusza dla rodziców w kierunku autyzmu - zrób, może się uspokoisz, a może, przeciwnie, przyspieszysz diagnostykę.
  • 06.01.17, 10:41
    Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Musze przyznać ze bardzo boje sie iść do specjalisty dlatego szukam najpierw pomocy w Internecie, wiem ze to głupota ale strach aż mnie paraliżuje, każdy chce żeby miec zdrowe zdolne dzieci. Widze ze jak czegos uczę synka to po jakimś czasie zaskoczy i potrafi cos zrobic ale niekiedy jakies proste polecenie musze powtarzać wiele razy. Czasem mam wrażenie ze zwyczajnie nie ma ochoty i go to nudzi co ja od niego chce. Z jedzeniem lyzeczka jest tak ze nabiera troszkę jedzenia trafia do buzi ale po drodze od miseczki do buzi to pelno tego jedzonka mu spada, noe uczyłam go jedzenia lyzeczka poprostu pewnego razu sam wziął do raczki wlozyl do miseczki i zaczął się karmić. Ehh wiem ze autyzm to szeroki zakres i nie można na podstawie wybiórczych zachowań go diagnozować nawet starałam sie nie rozpatrywac tego w aspekcie autyzmu szukalam ogólnie o tym co potrafi a co nie ale wszędzie gdzie bym nie czytała to atakuje mnie to slowo autyzm...
  • 06.01.17, 12:34
    Jak czytam ten opis to dla mnie nic strasznego tam nie ma. Dziewczyny dobrze radzą - znajdź sprawdzonego psychologa bo się zadręczysz. Mądry specjalista podpowie tez jak z małym działać by wspomóc rozwój.
  • 06.01.17, 13:00
    Zrob ankiete na badabada.pl i idz z mlodym do SPECJALISTY a nie pedagoga.
  • 06.01.17, 21:27
    Proszę napisać, czy pani synek pokazuje paluszkiem by pokazać pani ciekawe rzeczy, które widzi? Czy dzieli z panią pole uwagi, tzn. czy gdy pani mu pokazuje na coś palcem to czy on przenosi wzrok na tę rzecz? Czy przynosi pani zabawki i inne przedmioty, by się nimi pochwalić?
  • 06.01.17, 23:08
    Pokazuje paluszkiem, np pokaze telewizor jak akurat przejdziemy obok, jakies rzeczy na polkach, kwiaty na parapecie lub jak cos chce. Gdy ja mu cos wskazuje to tez spojrzy czasem odrazu a czasem musze mu dwa razy powtorzyc i bardziej dosadnie dac znac ze cos mu pokazuje, czesciej patrzy odrazu. Ale niestety nigdy nie zauwazylam zeby chcial pochwalić sie czymś, nawet jak dostanie prezent to ogląda ale nie pokaze nam ze cos dostal nowego lub czasem mniej jest zainteresowany ta rzecza za to na drugi dzień bawilby sie tym caly czas jakby potrzebowal czasu na oswojenie sie z czymś nowym. No i jak czasem cos chce to bierze moja reke i pokazuje co mam zrobić, np jak sie z nim bawię ma jakas zabawkę ze trzeba cos wciskać to robi sam a pozniej chwyta moja reke i kieruje tak żebym to ja zrobila. Lub np teraz mamy wlaczone kaloryfery to chyba rozumie ze gorące bo sam nie dotknie tylko moja dłoń bierze żebym dotykala
  • 07.01.17, 07:47
    Sprawdziłam jeszcze dzis rano to dzieenie pola uwagi. Pokazywałam mu różne rzeczy palcem i mówiłam zeby spojrzał patrzył za każdym razem. A jak zobaczyl bombkę z choinki taka duzo zlota i mu ja pokazałam to spojrzał na nia pozniej na mnie zadowolony. Sam tez zaczął mi pokazywać różne rzeczy a jak podejdę tam gdzie pokazał bliso to sie usmikecha zadowolony a ajak pozwolę mu dotknąć czy wziasc to tez spojrzy z szerokim uśmiechem jakbym niewiadomo co zrobila. Ale martwi mnie ze nie chwali sie tym co dostanie tak jak pisałam wczesniej
  • 07.01.17, 07:51
    Jak ma cos w rączce i mowie daj mi to czasem odda, a czasem patrzy jak rękę wyciągam przybije piątkę i nie oddaje. Jak powtórzę daj mi to kładzie ta rzecz na mojej ręce ale trzyma swoja i patrzy czy aby na pewno musi oddać i wtedy zazwyczaj powtarzam trzeci raz daj mi to puszcza ale z bólem takim ze mu zabrałam i jeszcze patrzy czy mu nie oddam. Jak bardzo czegos chce to w tym momencie zaczyna poplakiwac (telefon, pilot, o takie rzeczy co mu nie wolno) ale zajmuje mu uwagę czymś innym i jest ok
  • 07.01.17, 13:44
    Ja również, tak jak poprzedniczki widzę kilka niepokojących objawów, ale bez paniki. Po pierwsze: wstrzymaj na razie szczepienia, dopóki masz wątpliwości co do rozwoju synka. Każde kolejne szczepienie może mieć negatywny wpływ na jego rozwój. Po drugie: umów synka na konsultację do naprawdę dobrego specjalisty lub ośrodka zajmującego się zaburzeniami rozwoju u małych dzieci (np. Prodeste w Opolu, Synapsis w Wawie (jeśli jesteś z Warszawy). Po trzecie: nie włączaj dziecku bajek, tabletów i grających zabawek, które niestety mają zły wpływ na rozwój dzieci z opóźnieniami. Wskazywanie palcem to dobry znak, to wstęp do rozwoju mowy. Poczytaj o płytach Jagody Cieszyńskiej: "Słucham i uczę się mówić". Jeśli u Twojego dziecka specjaliście stwierdziliby jakieś zaburzenia to synek jest jeszcze na tyle mały, że ma ogromne szanse wyrównać deficyty i dogonić rówieśników. Trzeba działać. Im szybciej tym większe szanse na prawidłowy rozwój.
  • 15.03.17, 22:43
    .
  • 06.01.17, 23:33
    Przeglądam inne wpisy z tego forum i jestem przerażona, najgorsze ze nie mam z kim porozmawiać bo maz uważa ze wszystko jest ok i nadrobi a ja niepotrzebnie czytam w necie, rodzicom i teścia nic nie mowie bo nie chce żeby patrzyli na synkainaczej wiec placze jak jestem sama w domu. Boshe jestem załamana boje sie iść do specjalisty, tym bardziej ze nie mam wsparcia od nikogo. Patrzę na synka i raz widze ze cos jest nie tak innym razem ze wszystko jest ok tylko przez to ze mało go uczę to dlatego jest do tylu. Ja chyba nie poradzę sobie jak okaże sie ze synek ma np autyzm, wiem ze uznacie mnie ze podla glupia matkę ale czy ja dam rade psychicznie to ogarnac, jak... Ciagle mam w glowie myśli ze może cos robię zle... Sorki ze to napisałam ale tak mi ciężko ze,musze to wyrzucić z siebie bo życie z tymi wszystkimi myślami mnie wykończy, chciałabym z kimś porozmawiać, mysle o psychologa dla siebie bo przerasta mnie to wszystko
  • 08.01.17, 23:20
    Kiedy u mojego synka pojawiły się problemy, też byłam przerażona. Ale teraz przynosi mi spokòj sama świadomość że robię wszystko co w mojej mocy żeby temu dziecku pomóc. Unikając konsultacji u specjalisty nie sprawisz że problem zniknie, o ile jest jakiś problem.
  • 06.01.17, 23:33
    Chyba warto, by obejrzał go jakiś specjalista (widzę parę objawów, które mogą niepokoić, ale gdyby diagnozy stawiano na podstawie checklisty i opisów w internecie, to żadni specjaliści nie byliby potrzebni).
    Pani pedagog skompromitowała się tym 7. miesiącem. Niekompetencja poziom expert.
  • 06.01.17, 23:58
    Rozumiem, bede szukala raczej nie mam wyboru crying. Nie wiem jak ja poradze sobie na tej wizycie jak właśnie u tej pedagog ledwo wytrzymałam. Tak mi szkoda synka ze musi byc obserwowany przez innych ze trzeba go w ogóle diagnozować, ze nie moze sobie zyc bez widma tego ze mama bedzie ciagnac go po specjalistach po całym kraju. Dzieki za odpowiedzi
  • 07.01.17, 01:34
    Mirko, nie pedagog, a neurolog, i polecam od razu neurologa w jakimś instytucie dla dziecka. Np. CZD albo IMiDZ w Wawie? Zobacz może też do poradni audiologiczno- foniatrycznej, chociaż mojego syna skierował na badanie słuchu laryngolog w CZD, więc laryngolog wystarczy, może ma problemy ze słuchem, stąd słabe reagowanie i nie wykonywanie poleceń. Ze stopami do ortopedy- także polecam przy instytucie. Piszesz że synuś spokojniutki, weź pod uwagę że to może być też taka cecha charakteru dziecka. Còreczka mojej znajomej dwa miesiące starsza od mojego synka, i dożo w tyle. Kiedy mòj zaczął chodzić, nawet nie raczkowała, ale to dziewczynka jak anioł spokojna, jak ją posadzą tak siedzi, a mòj synek już w łonie był pobudzony tak bardzo że trudno było zbadać. Mòj synek jest "zespolakiem", ale z charakterem w stylu ADHD, a owa dziewczynka zupełnie zdrowa, tylko bardzo spokojna. Nie smuć się. Skonsultuj synka u dobrych specjalistòw przy dużym centrum. Bo może się okazać że on taki z charakteru a nie choroby. smile
  • 07.01.17, 01:56
    A czy dziecko miało robione USG przezciemiączkowe? Miał niedotlenienie? Mòj synek miał niedotlenienie okołoporodowe, ale na szczęście nie ma tego skutkòw. Też miał mieć za duże napięcie mięśniowe, stawiał opòr przy badaniu, odchylał się mocno do tyłu, potem się okazało że to nic wspòlnego z napięciem i asymetrią ułożeniową nie miało, a zalecane ćwiczenia były niepotrzebne a nawet szkodliwe. Też nas teraz bije synek, po troszę bo nie zdaje sobie sprawy i ma niezgrabność ruchòw, nie panuje nad swoją siłą zresztą, po trosze z powodu rodzeństwa starszego ktòre nie umie się powstrzymać od śmiechu i go mobilizują w ten sposòb do takich zachowań. Ale to nie autyzm. Szukaj lekarzy z doświadczeniem, bo ja straciłam sporo czasu i kasy na chodzenie po specjalistach ktòrzy gadali bzdury zwyczajnie.
  • 07.01.17, 07:44
    Nie miał robionego, zaluje ze nie naciskalam lekarzu, synek tylko przy ubieraniu miałam problemy z założeniem bodow bo ręce miał sztywne, reszta ciała w miare ok, odpowiednie ppdnoszenie ukladanie dziecka noszenie pomoglo. Plus cwiczylam i zachecalam zeby chcial raczki używać bo tak to miał przy sobie i tylko dłonie uzywal abnie chcial ich wyciągać przed siebie. Teraz jest wszystko ok. Nadal jestesmy pod poki fizjoterapeuty póki nie zacznie chodzić, kazala nosić buty Bartek z wysoka zapietka i eski nie polepszy sie koslawosc stopy ( bo jedna kodlawi bardziej druga w sumie ok) to do ortopedy, juz jest w sumie lepiej a nosi buty 3 tygodnie.
    Jesli chodzi o bicie to tez mam wrażenie ze nie zdaje sobie sprawy ze robi zle jak mowie cacy w trakcie uderzania nas reka po twarzy zaraz przestaje i glaszcze raczka lub paluszkiem (paluszkiem dotyka kotka u babci i tak glaszcze).
    Od urodzenia aniolek, ślicznie spi, ppieknie je (wszystko brokul tylko nie lubi ale zje w niewielkiej ilości) je grzecznie czasem daje mu cos do zajęcia jak juz bardzo marudzi ale wystarczy ze czasem poudaje ze pyszne i zjem z nim to chetnie zjada lub jak dam mu raczka zeby sam to woli wyciągać ziemniaczki marcew z zupy i je aha miedzy czasie lyzeczka dokarmiam, w wózku lubi siedzieć, duzo jakos tam nie placze, mam wrażenie ze spokojny po moim mężu.
    W żłobku koleżanka mowila ze ładnie z dzuecmi starszymi wspolpracowal bo byl ulubieńcem tych dzieciaków i każdy chcial sie z nim(moze nimwink) bawić.
    Za mna aż taki nie jest, bardzo za tata, ręce do niego wyciąga, jak uslyszy go to szybko do niego czworakuje, lubi go szukac po mieszkaniu. Ogólnie kochany, pogodny dziecka, wszystko go interesuje, zajrzy w każdy kąt
  • 07.01.17, 07:59
    A moze to byc związane ten jego rozwój z tym ze urodził sie dosc maly, 2690, lekarz jak zobaczyl lozysko to powiedzial ze w zyciu takiego małego nie widział u kobiety z donoszona ciaza, ja miałam bardzo maly brzuch w 9 miesiącu wygladal na 6, jestem normalnie zbudowana, waze 60 kg w ciąży przytylam do 75. Moze potrzebuje więcej czasu na rozwój bo urodził sie maly i chudy, ja ubranka 56 to dobre 2 mieisace mogłam mu ubierać a później 62 bylo jeszcze sporo za duze
  • 07.01.17, 09:31
    Moje donoszone dzieci tez były małe - 3100, 2850, 2980.
    Rozwijają się prawidłowo, każde inaczej. Waga raczej nie ma nic do rzeczy wink
    Pewnie tez nie spelnialy wszystkich punktów z tych checklist. Starszaki były konsultowane u psychologa, srednia byla pod opieką neurologa z racji przejść okoloporodowych.
    Specjalista to nic strasznego, moze tylko pomóc. I ty tez się uspokoisz jak odbedziesz taka wizytę. Tylko nie u przypadkowej osoby, poszukaj kogoś sprawdzonego.
  • 07.01.17, 11:06
    Moj synek urodzil sie o czasie wazac 2600g. Ciaza zdrowa, przeplywy ok, przyczyny niskiej masy dziecka nieznane. Zostalismy objeci kontrola neurologiczna-zawsze wszystko bylo dobrze i synek rozwijal sie w normie. Teraz ma 3 lata, nadal jest drobny ale calkowicie zdrowy. Takze waga nie miala tu wplywu na nic. Ale warto sprawdzic przyczyny tej wagi. No i szkoda, ze dziecko nie mialo usg przezciemiaczkowego...jesli ciemiaczko nie zaroslo to koniecznie je wykonaj.
    A cytomegalia wykluczona?
  • 07.01.17, 13:57
    Nie bylo takich badan. A jak wpływa ta cytomegalia? Uposledza dziecko? Jesli jest zarażony to co wtedy leczy sie i jaki to ma wlyw na dziecko?
  • 07.01.17, 14:40
    Dlaczego lekarze nie mówią o takich rzeczach tylko człowiek na forum sie dowiaduje, bardzo Wam wszystkim dziękuję bo normalnie nie wiedziałam co robic, sygnalizowalam problem lekarza itp ale wszystko odkladane jest. Czyli moze najpierw zrobie mu te różne badania, juz na usg sie nie lapie wiec eeg chyba zostalo tylko.... Jej nigdy nie miałam takiego stresu jak stres o własne dziecko
  • 07.01.17, 15:50
    Psycholog dzieciecy - on naprawdę moze duzo rozwiazac-albo uspokoi ze nie ma nic niepokojacego albo pomoze w stymulowaniu.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 07.01.17, 23:28
    Wezmę sie za szukanie neurologa i pedagoga. Chyba macie racje cos,musze zrobic zeby mu ewentualnie pomoc jak najszybciej. Jedyne czym sie pocieszam to to ze ciągle mnie czymś zaskakuje ze tak jakby mimo wszystko w miejscu nie stoi. Dzis np ogladal książeczkę pokazywał sobie na obrazki paluszkiem i sam do siebie chwile cos mowil po swojemu czego wcześnie nie robil. A i pisałam ze nie lubi sie przytulać ale jak widzi ze my się przytulamy i dajemy buziaki to po buziaka przychodzi (do taty oczywiście) i aż się trzęsie zeby przytulic dotknąć ale jak sie weźmie go tuli to no nie ucieka i sie nie wyrywa ale nie czuje zeby jakos to odwzajemial. Ogólnie jak go przytulam jak siedzi na kolanach czy mam na reku to daje sie przytulic tylko sam tak tego nie robi
  • 07.01.17, 23:41
    Psychologa, nie pedagoga! smile
    Mam syna w podobnym wieku, też woli inne rozrywki niż przytulanie, komunikuje się świetnie, ale raczej nie mową, wkłada różne rzeczy do buzi (co jest wkurzające, ale ponoć to norma).
    Na konsultacje idź, ale nie nakręcaj się smile Gdyby było naprawdę źle, opiekunki w żłobki pewnie by to wychwyciły.
  • 08.01.17, 08:36
    U nas nie wychwycily ani panie w zlobku (w sumie 4) ani panie przedszkolanki (3), ani nikt poza mna z rodziny. Nikt nie widzi dziecka w milionie roznycj sytuacjach, w dobry i gorszy dzien, z perspektywa długiego czasu.
    Autorka watku powinna isc do psychologa dzieciecego lub psychiatry dzieciecego.
    Pedagodzy szczegolnie ci żłobkowo przedszkolni na takich zagadnieniach u takich maluchow sie nie znaja i maja wiele dzieci w grupie w obcym dla nich miejscu. Moga nic nie wychwycic jesli objawy nie sa bardzo widoczne i oczywiste.
  • 08.01.17, 08:48
    Pamietam jak dzis jak pani ze zlobka powiedziala mi " xxx to taka papuzka, nic tylko nasladuje dzieci..."
    I to nie wzbudzilo ich zadnej uwagi. Ze synek nigdy sam nie wymyslil zadnej zabawy procz jezdzenia autem po dywanie tylko zawsze podchodzil do wybranego dziecka i jeden do jednego naśladowal jego ruchy gesty mimike okrzyki. Papuga prawda? Takie to zabawne prawda? I teraz syn ma 3,5 i nadal tak jest. Nie wymysla zabaw, nie bawi sie na niby a jego sposobem na zagadanie do kolegi jest podejscie do niego i powtarzanie wszystkiego. Bo autyzm to przeciez brak nasladownictwa peawda??? Jakie to wszystko mylne i na jak wiele spisobow mozna zrozumiec chocby takie kryterium - to pokazuje jak wazna jest czujna obserwacja CALOSCIOWA a nie pojedynczych kryteriów.
  • 08.01.17, 10:38
    Na czym powinna polegać zabawa na niby u 16 miesięcznego dziecka? Jak powinien wtedy się bawić? W żłobku wszyscy mówili ze jest fajnym dzieckiem, kontaktowym, zaczepia dzieci, wolal nawet siedzieć ze starszymi dziecmi bo ten zlobek byl połączony z przedszkolem
  • 08.01.17, 10:51
    Tak małe dzieci jeszcze nie bawią się w na niby. Ja pisałam o moim który ma 3,5 roku ze teraz nie ma prawie żadnych zabaw na niby. Chodziło mi oto ze Panie w zlobku moga czegos nie dostrzec.
    I ze to słynne naśladownictwo może być bezmyślnym kopiowaniem dla zdobycia czyjejś aprobaty.
    mój synek robił papa jak miał rok, na moje namowy "zrób papa". Dziś widzę i rozmawiałam z nim i wiem ze jego papa to było jak "mama chce żebym pomachał ręką no to pomacham", czasem macha w górze czasem obok tułowia a czasem tylko patrząc na osobę żegnają. Tzn żegna się stojąc bokiem lub przodem i macha ręką sobie a muzom bo mama tak lubi. Nie rozumie gestu papa tylko ślepo naśladuje.
    chodzi mi o to ze każde kryterium trzeba rozpatrywać całościowo a to najlepiej zrobi psycholog dziecięcy a jeszcze lepiej taki co wie trochę o autyzmie.
  • 08.01.17, 11:43
    Moj synek jak wychodzi np tata i mowie zrob tatusiowi papa patrzy na niego macha i uśmiecha sie do niego cieszy kiedy odwaziemi gest. Jak tata wychodzi a my nie powiemy zeby zrobil papa to macha czasami tez sam patrzac na niego, innym razem tata zakłada buty ale jeszcze nie wychodzi bo kreci sie po przedpokoju to jak widzi ze zakłada buty i blisko drzwi chodzi tez macha raczka na papa a wtedy tata smieje sie ze jeszcze nie papa bo chwilkę bede w domu. A czasem zdaza mu sie ze robi papa jak tata wyjdzie szybko nie pożegna sie i juz drzwi zamknie to papa robi do zamykanych drzwi
  • 08.01.17, 12:02
    No wiec wlasnie. Nauczyl sie gestu na pamiec i tak używa. Co ten gest w jego rozumieniu znaczy (żegnam cie czy jednak proste sywowrdzenie gestem ze tata lub ktos inny wychodzi z domu) tego nie wiesz. Synek jest jeszcze za maly zeby to jednoznacznie stwierdzic. Ale jesli nadaje gestem znaczenie (nawet jesli wg ciebie błędne) to super znak i ogromny potencjal (konunikacja).
  • 08.01.17, 12:32
    Ehh jakie to wszystko pogmatwane, czlowiek mysli ze dziecko rozwija sie prawidlowo itp a okazuje sie ze wszystko moze i tak byc nie tak. Rzeczywiscie potrzebny specjalista bo w sumie we wszystkim moze sie wydawac ze dziecko ma autyzm bo tak moze ale nie musi, to powinno ale nie musi, tak nie powinno ale moze. Zglupiec mozna. Dam znac jak odwiedze jakies porzadnego znawce tematu i napisze Wam. Dziekuje Wam bardzo dzieki Wam troche mniej sie boje i mam sile do dzialaniawink
  • 08.01.17, 12:38
    I tak trzymaj. Autyzm autyzmowi nierówny. A im wczesniej zaczniesz dzialac tym lepiej.
  • 08.01.17, 22:58
    Babo, to tylko obawy mirki, nie diagnozawink dopóki psycholog nie obejrzy, to bym nic nie przesadzalawink
    Btw panie z Waszego żłobko-przedszkola to jakis dramatuncertain jesli uwazaly za zabawne, ze Twoj synek bawi sie w lustrzane odbicie wylacznie i nie zwrocilo to ich uwagiuncertain jesli tak jest wszędzie, to.faktycznie matki tylko juz na własną intuicję moga liczyć.
    A u Was terapiujecie sie cos? I.lepiej-spokojniej?

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 09.01.17, 08:57
    koralik37 napisał(a):

    > Babo, to tylko obawy mirki, nie diagnozawink dopóki psycholog nie obejrzy, to bym
    > nic nie przesadzalawink

    Owszem, ja też nie przesądzam, chciałam tylko uwrażliwić na pewne sprawy, oczywiście, że dziecko powinien obejrzeć fachowiec.
    Jednak o tego fachowca czasem nie tak łatwo, ja mam ogromny żal do faktu, że panie ze żłobka nic nie zauważyły. Mało tego, mój synek w swoim życiu przy innej zupełnie okazji był dwukrotnie badany przez psychologa dziecięcego, raz kiedy miał ok. 7 mcy, drugi raz kiedy miał niecałe 2 lata. Nikt nic nie stwierdził niepokojącego.
    A z dzisiejszego punktu widzenia jestem o lata świetlne mądrzejsza niż np. pół roku temu, i wiem już że synek od zawsze, od niemowlęctwa miał wiele objawów.
    I dlatego największy żal mam do siebie, że to ja niczego nie zauważyłam, lub inaczej: myślałam że taki jest, że jest absorbujący, trudny, wyjątkowy, że rozwija się swoim trybem, że ma czas, itd. itd.

    > Btw panie z Waszego żłobko-przedszkola to jakis dramatuncertain jesli uwazaly za zabaw
    > ne, ze Twoj synek bawi sie w lustrzane odbicie wylacznie i nie zwrocilo to ich
    > uwagiuncertain

    Dokładnie, dodam więcej: od września synek chodzi do przedszkola, i jeszcze do listopada, kiedy rozmawiałam z paniami przedszkolankami, patrzyły na mnie trochę jak na wariatkę, która coś wmawia dziecku. Dopiero dłuższa rozmowa, podanie przeze mnie wielu przykładów, zadanie wielu pytań i tłumaczenie orz kilka "akcji" synka spowodowały, że teraz panie już zaakceptowały, że jest jak jest.
    Konkrety: w listopadowej rozmowie okazało się, że wg pań przedszkolanek "niczym szczególnym / niczym niepokojącym" jest fakt, że
    - synek nigdy nie zadaje pytań, nie prosi o pomoc, dokładkę, jabłko itp.
    - bawi się zwykle sam, jeśli bawi się z kimś innym to naśladuje,
    - mówi do siebie, zdania od czapy, cytuje dialogi z bajek,
    - śmieje się bez powodu w nieadekwatnych sytuacjach,
    - siedzi pod stołem i wychodzi spod niego dopiero jak sam zechce,
    - na podwórku siedzi na brzegu piaskownicy i przesypuje piasek, zamiast bawić się z dziećmi,
    - płacze przy hałasie,
    - nie wykonuje poleceń (czasem),
    - nie umie rysować, bazgrze, zawsze tylko jednym kolorem,
    - itd. itd.

    Wg pań najważniejsze było "no ale przecież on taki grzeczny! (kto zna mojego synka z forum, ten wie, że on jest "grzeczny" nazwijmy to na swój sposób), "tak pięknie zbiera zabawki".
    Zbieranie zabawek i bycie grzecznym to szczyt marzeń przedszkolanek, i na tej podstawie zaszeregowały dziecko do cudownych.
    Dopiero moja rozmowa i wyjaśnienie, że po powrocie z przedszkola synek ma 1 h płacz nie do utulenia, lub bije głową w ścianę i rzuca przedmiotami, spowodowały, że zaczęły się zastanawiać, " ale jak to, on???".

    Przepraszam, rozpisałam się, ale z powodu naszej historii jestem trochę uwrażliwiona na pewne sprawy, i chyba obecnie mam etap obwiniania siebie, że wcześniej nic nie zauważyłam, 3 lata, a także innych, że nawet kiedy ja już wiedziałam, to inni nadal zaprzeczali i wmawiali mi że wymyślam.

    Otóż tak jak napisałaś, intuicja mamy jest bardzo ważna, mnie jej zabrakło, i wiem przez co przeszłam z moim synem, przez to, że nie miałam świadomości co mu jest.


    jesli tak jest wszędzie, to.faktycznie matki tylko juz na własną intuic
    > ję moga liczyć.
    > A u Was terapiujecie sie cos? I.lepiej-spokojniej?
    >
  • 09.01.17, 09:05
    A jeszcze odpowiadając na pytanie o terapię i czy jest spokojniej, powiem tak. Terapie dopiero zaczynamy, trudno powiedzieć na ile pomagają.
    Ale od kiedy ja wiem, co mu jest, zmieniłam swój sposób patrzenia na niego, reagowania, postępowania, rozumiem go i nasze życie nabrało zupełnie nowej jakości!! Od września zaczęliśmy nowe życie, i jest bez porównania. Owszem, jest inaczej, mamy inne priorytety, inne zajęcia, robimy różne rzeczy, ale ktoś kto by nas zobaczył, nie uwierzyłby - mam nowe dziecko.
    Histerie i rzucanie się na ziemię - z kilku przypadków dziennie zeszliśmy do kilku max w tygodniu. Są tygodnie, że tego nie ma prawie wcale.
    Z rytuałów i całkowitego braku elastyczności przeszliśmy do "mama chcesz teraz ty nacisnąć guzik w windzie?" Synek uśmiecha się, jest radosny, są momenty kiedy wydaje mi się nawet że jest SZCZĘŚLIWY, a pamiętam czasy, kiedy byłam załamana tym, że jest głęboko nieszczęśliwym dzieckiem, i że nie ma dla nas ratunku.

    Także, przepraszam, znów się rozpisałam smile ale TAK, u nas BARDZO się poprawiło od kiedy wiem co mu jest. Dlatego nie należy uciekać przed diagnozą, ona bardzo pomaga. Dziecko to jest nadal to samo dziecko, brak diagnozy nie wyklucza problemu, problem nie znika, a dziecko się męczy.
    Dziecko autystyczne jest po prostu wyjątkowe i wymaga wyjątkowego podejścia, wtedy rozkwita.
  • 09.01.17, 10:10
    Nosz Babo! Jakie wyrzuty sumienia? Jesli swiat wokół Ciebie nic nie widział, to nie miałaś szans. Poza tym i tak bardzo szybko sie ogarneliscie. Mam koleżankę z 8 letnim synkiem - dopiero dostal orzeczenie. Ze cos jest nie tak, czula odkąd skonczyl 2-lata i zobacz ile czasu im uciekłouncertain takze niczego sobie nie wyrzucaj.
    Poza tym to jest taka cieniutka granica pomiędzy "jestes matką wymyslajaca, wmawiajaca dziecku, w koncu kazde w swoim tempie..." a "nie zauważyłam faktycznych symptomów", naprawdę mozna sie w tym pogubic i zakręcićuncertain pol swiata Ci będzie mowic: ma jeszcze na wszystko czas, drugie pol: nie potrafi robic kosi lapci na 6 mcy - autyzm jak nicuncertain a panie w przedszkolu przeszczesliwe: o nic nie pyta, niczego nie chce, sprząta - dla nich idealnieuncertain
    Niemniej bardzo sie cieszę, ze jestescie szczesliwsi i spokojniejsismile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 09.01.17, 10:18
    A pamietasz moze objawy jakie mial w czasie niemowlęcym? Zastanawiam die czy moj synek juz czegos nie wykazywał bo tematem tym zaczelam martwic sie po rozmowie z tym pedagogiem i dopiero zajrzeniu do neta. Wcześnie wiedziała zebistnieje autyzm ale mówiłam sobie mnie to nie dotyczy. Teraz oczywiście nie wiem czy dotyczy ale musze to sprawdzić. Wczoraj byli u nas goście synek byl wesolym fajnym dzieckiem, zaczepial bawil sie z ciocia wujem, sam nawet wymyślił q co wujek ma się z nim bawić a jak mu sie znudzilo zrobil mu papa i odszedł. Smial sie w glos gadal te swojej lala baba, tanczyl do muzyki i spiewal. Pil ze szklanki itp. Tylko nie zrobil papa na do widzenia nie chcial, patrzył tylko zdziwiony ze juz wychodzą. Jak bawil sie zabawka jakas to jak zrobil cos fajnego patrzyl zaraz na mnie jak reaguje a jak bawil sie z ciocia to tez wciskal przyciski i patrzyl sie na nia za każdym razem jak cos fajnego wyszlo i usmiechal sie, pokazywał zeby teraz ona to zrobiła. Zaskoczył mnie . Chyba częściej musimy miec gosci
  • 09.01.17, 10:54
    Mirka to trzeba by napisać książkę. Różne dzieci mają różne objawy, niektóre czasem bardzo subtelne, ja pamiętam milion pojedynczych sytuacji, które dziś już rozumiem i wiem, z czego wynikały. Nie wiem, czy to by coś da lo gdybym ci napisała "było tak a tak" bo takie rzeczy u malutkich dzieci są bardzo indywidualne.
    Czy gdybym ci napisała, że bardzo szybko odrzucił lulanie na rękach do snu i zasypianie w łóżeczku samodzielne, to czy uznałabyś to za symptom? Pewnie nie, są dzieci które tak usypiają i nie mają autyzmu. Dlatego tak ważne jest spojrzenie całościowe. Dziś wiem, że u nas to był jeden z objawów, ale czy każda mama której dziecko zasypia samo w łóżeczku ma się doszukiwać autyzmu? NIE.
    Synek robił kosi kosi w wieku 10 mcy, papa w okolicach roku, uśmiechał się do ludzi normalnie jak każdy, gaworzył co niemiara, wyróżniał mnie wśród opiekunów. Czyli to wszystko powinno zaprzeczyć autyzmowi. I co? Nic z tego. Bo trzeba spojrzeć na jakość tych rzeczy.
    Kontakt wzrokowy? Rewelacja. Dziś już wiem, że niekoniecznie (żegna się często plecami, na obcych nie patrzy wcale, na mnie patrz jak sroka w gnat a najczęściej obserwuje rzęsy, brwi, kolczyki, ale często też zwyczajnie patrzy w oczy podczas rozmowy).
    Wszystko jest bardzo subiektywne.
    Dlatego absolutnie nie sugeruj się pojedynczymi "robi/nie robi", potrzebne jest spojrzenie całościowe.
    Może być tak, że dziecko nie spełni 12 symptomów a spełni 2 inne, i jest autystyczne, a mama będzie sobie wmawiać "przecież kontakt wzrokowy jest, papa robi...".
    I na odwrót, dziecko nie robi papa, nie patrzy w oczy, a mimo wszystko jest neurotypowe, tylko ma ciekawsze rzeczy do robienia na obecnym etapie rozwoju.
  • 09.01.17, 11:13
    Przeczytałam jeszcze raz twoje opisowe posty i z moim synkiem pokrywa się tak pi razy oko z 60-70%.
    Idź do specjalisty. I nie dawaj się zbyć, jak zobaczysz że rozmawiasz z idiotą szukaj dalej. Mnie pierwsza psychiatra wyśmiała, i problemy rozwojowe synka zwaliła na to, że (wg niej) jest do mnie lękliwie przywiązany.
    Zacytuję "a reaguje na imię? reaguje jak pani go woła?"
    Ja na to, tak. A ona: no to co się pani martwi.
    Ja na to: tak, pies też reaguje z czasem, jak się go woła.
    I taka była nasza rozmowa. smile
    Oczywiście więcej moja noga tam nie postała, druga psychiatra od pierwszego przywitania się z synkiem puściła do mnie oko i powiedziała "no no, jaki mądry chłopczyk, lubisz włączać światła?" i tym od razu zdobyła jego serce smile
    Specjaliści są ale trzeba szukać.
  • 09.01.17, 13:04
    Rozumiem bardzo dziekuje za tak wyczerpujaca odpowiedz. No racja z tego co piszesz i zdazylam poczytać w internecie to taki zwykly człowiek jak ja nie jest w stanie stwierdzić autyzmu chyba ze ma czarno na białym jakies tam objawy. Ja oprócz tego co zauwazylam u mojego co mnie niepokoi to powiedziałabym ze to zwykle rozwijające sie poprostu troche wolniej dziecko. Ogólnie ja się nie boje samego autyzmu bo kochac bede mojego synka tak samo ale boje się poprostu jak będzie wyglądać jego przyszłość, co ze szkola, studiami ,życiem prywatnym czy to wszystko jest dla niej osiągalne... To jest najgorsze.
    A jeszcze a propo spania samego w łóżeczku to troche bylo mojej winy bo ja go nie usypialam na ręku jak juz pawie zasypial to kladlam odrazu do łóżeczka i lulalam w łóżeczku i tak się przyzwyczaił spac sam, teraz chce żeby przy nim siedzieć i trzymać za rączkę lub glaskac po główce, czole. Ale spal nam na ręku tez potrafił tak usnac bez problemu. Teraz jak widzi poslane lóżko nasze lub swoje i jest pora spania to slodko kładzie glowie na poduszkę i patrzy na nas czy patrzymy i sie uśmiecha sie, jak go nie kochacwink
  • 09.01.17, 13:13
    Super bąbel, daj mu czas, zobaczysz jaki będzie za następne 16 m-cy. Mój ma teraz 3 l i 4 m-ce, i są dni że bym go zjadła taki jest kochany, a są momenty, kiedy bym go rozszarpała. smile Np. kiedy mi rozwinie do samego końca wszystkie rolki papieru toaletowego w łazience.... Będzie dobrze, a to, jaka będzie jego przyszłość w części zależy od ciebie i otoczenia, a w części od niego samego.
  • 09.01.17, 13:45
    baba_za_kolkiem napisała:

    > I dlatego największy żal mam do siebie, że to ja niczego nie zauważyłam, lub in
    > aczej: myślałam że taki jest, że jest absorbujący, trudny, wyjątkowy, że rozwij
    > a się swoim trybem, że ma czas, itd. itd.
    >

    > Otóż tak jak napisałaś, intuicja mamy jest bardzo ważna, mnie jej zabrakło, i w
    > iem przez co przeszłam z moim synem, przez to, że nie miałam świadomości co mu
    > jest.
    >

    Absolutnie tak nie myśl! Wszystko o czym piszesz mogło też świadczyć, że wszystko jest w szerokiej normie. Pewnie pamiętasz, że mój starszy syn był (i dalej jest) bardzo absorbujący i wymagający, zachowywał się bardzo podobnie do Twojego, ale póki co widzę, że w końcu 'normalnieje' i z czasem łatwiej do niego dotrzeć czy się z nim dogadać. Dobrze, że przynajmniej wiesz już na czym stoisz. Życzę dużo sił i cierpliwości smile
  • 09.01.17, 16:43
    No wlasnie, dziewczyny, nie obwiniajcie się tak o wszystko.
  • 08.01.17, 22:21
    Hej, ja nie twierdzę, że panie w żłobku to jakaś wyrocznia, i też uważam, że warto odwiedzić specjalistę, ale mimo wszystko wydaje mi się, że opóźnienie w rozwoju 16->7 miesięcy by jednak zauważyły. Ale kto wie, może je przeceniam.
  • 08.01.17, 23:06
    Szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć ze według tej pedgog synek rozwija sie jak 7 miesięczne dziecko. Poparla to tym ze wklada rzeczy do buzi a nie powinien tylko ze,mu wyszly teraz zeby (6 równocześnie), no i nie karmil misia. Ja nigdy go nie uczyłam ze misia trzeba karmić on jak juz to karmil nas na zmianę z sobą a tu nagle jakas kobita kaze dawać jeść misiowi ciągnie go za rączkęna sile. On ladnie lyzeczke wziął do raczki, wkladal do kubeczka (pustego) i do buzi swojej bo myślał ze jest jedzonko a jak zobaczył ze nie ma to spojrzał na mnie ze smutkiem i znowu spróbował a tam nic a ta za rękę go ciągnie zeby misiowi dawal. Dodam ze synek byl po rehabilitacji ktora zaczął o 8 pozniej o 9 miał ją byl zwyczajnie glodny bo nie chcial zjesc sniadania tylko troche mleka wypil. Ale i tak się poryczałam w domu bo byl to dla,mnie szok, plus uznala ze nie naśladuje, tylko ze nas naśladuje i to ciagle, bo skąd by wiedział np do czego służy pilot skoro ja mu nie daje i telewizja u nas nie jest praktycznie wlaczona czasem tylko, musial pare razy podpatrzę bo jak się dorwie do pilota to wlaczy telewizor i kanaly przelacza świadomie bo pilot celuje w telewizor, komórkę tez wie ze służy do rozmowy jak dostaje to przyklada do ucha i rozmawia z babcia (ona cos mówi a on po każdym jej zdaniu mówi eee ehe i kiwa glowka)
  • 08.01.17, 09:32
    Zle napisałam chodzilo mi wlasnie o psychologa. No moj wklada tez ale tez,bsrdzo ślini i wyszlo mu teraz 6 zębów na raz, nie wiem czy to przyczyna
  • 07.01.17, 14:47
    A cytomegalie to sie robi nadanie jak jest się w ciąży? Trzeba dziecku jeszcze powtórzyć?
  • 07.01.17, 14:58
    Dziecku przeciwciała mozna zbadać.
    Spróbuj się nie denerwowac tylko skup się na diagnozie. Jak będziesz wiedziała co i jak to będzie Ci łatwiej.
  • 07.01.17, 21:07
    Jesli mialas cmv zbadana w ciazy i bylo OK, to dziecko zapewne zdrowe. Tak, moze miec ona wplyw na wolniejszy rozwoj ale nie znam sie dokladnie na tym-pamietam tylko, ze to wlasnie neurolog interesowalo.
    Eeg to chyba sie robi gdy jest podejrzenie padaczki? Szkoda, ze usg glowki nie jest rutynowe bo to bezinwazyjne badanie...
  • 08.01.17, 08:41
    Mirka dobrze ze jestes czujna i paradoksalnie dobrze ze cie cos martwi. To jest twoj motor do dzialania a to dzialajac zamiast biernue czekac nie wiadomo na co najwiecej osiagniesz. Idz do psychologa lub psychiatry dzieciecego, tak zebyscie byli pod okresowa kontrola. Synek twoj wykazuje symptomy ale to nadal jest twoj synek i ma przed soba cale zycie na nauke a ty musisz mu pomic. A wlasciwa, powtarzam wlasciwa a nie na chybi ltrafil, pomoc jest mozliwa tylko po diagnozie. A przynajmniej po ustaleniu obszarow w ktorych synkowi trzeba pomic sie rozwijac. Trzymam za was kciuki
  • 30.01.17, 20:29
    Witajcie, za dużo czasu nie minelo ale pomyślałam ze napisze co u nas. Do specjalisty jestesmy umówieni ale musimy czekać na wizytę.
    Ale musze napisać ze widze promyk nadziei, napisze moze jakie przez ten czas synek zrobil(według mnie) postępy.
    Probuje chodzić, puszcza sie reki mebli, zrobi kilkanaście kroków ale bardzo niepewnie zaraz przewraca sie trzeba go pilnować. Za to ćwiczy podnoszenie z czworaków robi jakby taki most prostuje nóżki w kolankach nawet odrywa jedna rękę od podłogi.
    Zaczął nas pięknie całować, nawet sam potrafi wystawic buzke do buziaka, czasem da się przytulic ale najbardziej lubi przytullac sie do pluszakow, daje im buziaki i podaje mi żebym tez się przytuliła do misia.
    Jak proszę zeby dal mi pileczke, autko, misia, to szuka wśród zabawek i przynosi, jak mowie zeby poszedł do taty czy przyszedł do mnie to przychodzi.
    Raz mysle ze swiadomnie mnie zawolal, siedzial w łóżeczku a ja z mężem byliśmy w innym pokoju syenk wtedy wrzasnal "mmmaaammmaa" aż pobieglismy zdzwieni do niego a on paluszkiem na mnie pokazywał (myslalam ze sie poplacze).
    Oglądamy książeczki, coraz ladniej pokazuje zwierzątka, mylą mu sie ale częściej pokazuje poprawnie.
    Jesli cos mu pokaze to spojrzy w tamta stronę, sam tez mi pokazuje.
    Jak cos ma w rączce i wie ze to nasze np skarpety taty to podraczkuje do niego z ta skarpeta i z takim jakby pytaniem "yyyy?" podaje mu.
    Robi pięknie papa, daje buziaka babci dziadkowi.
    Jest bardzo wesoly, roześmiany.
    Zaczął lepiej rozumieć ze czegos nie wolno ale nadal traktuje to bardziej jak zabawe.
    Nadal lubi drzwi i szuflady ale potrafi sie od tego oderwać. Jak wychodzimy z jakiegoś pomieszczenia to sam zamyka drzwi tak zeby się nie otworzyly i odchodzi, szafy tez, np jak wrzuci po sobie pampersa to zamknie szafkę ze śmieciami.
    Potrafi naśladować jak pokaze mu nowa zabawe ale nie robi tego perfekcyjnie (rozumiem ze musi sie doszkolicwink)
    Byliśmy znowu u pedagog (tak jak pisałam musze teraz chodzic jak zaczellam bo jak nie będę to jeszcze uznają ze zaniedbuje dziecko to jest ośrodek rehabilitacyjny i aby ukonczyc rehabilitacje to pedagog mnie nie minie). Pani byla bardzo zadowolona, robil wszytko co kazał, nasladowal bawil sir jak chciała do niczego sie nie przyczepila, powiedziała ze ocenia rozwój ma 12 misiecu ale nie uzasadnila zbytnio chociaż nie mowila ze czegos tam nie umie itp. Jiz sie nie przejmuje jej opinia chodzę bo muszę.
    Chyba to wszystko. Jestem naprawdę mega zadowolona z postępu bo dla mnie to duży postepwink syenk reaguje na imię i pokaze raczka na brzuszek kiedy mówimy "jasiu". Ale nie jest tez aż tak bardzo grzeczny czasem można powtarzać cos i powtarzać...
  • 30.01.17, 22:47
    Ja się odniosę do chodzenia. Po co fizjoterapeutka kazała nosić dziecku, które nie chodzi, usztywniane buty? Czy twój syn nosi je przez cały dzień? Przeczytałam, że chodzi o koślawość stóp. OK, ale jak dziecko ma wyrabiać sobie aparat całej stopy, jak ma ją usztywnioną?
  • 30.01.17, 23:11
    bardzo brzydko stawial stopy, do srodka. nim zaczelam zakladac mu buciki nie nosil ich w ogole nigdy, ani na dworzu ani w domu (oczywiscie jak robilo sie juz chlodno itp to mial buciki na dwor ale nie chodzil wiec uzywane byly tylko po to zeby mial cieplo). Nigdy nie stawialam go na sile do chodzenia nie zmuszalam do stania na nuzkach itp. takze nawet nie wiem jak to sie stalo ze tak bardzo koslawil stopy, mam wrazenie jakby kosc mu sie do srodka przesunela w stopach praktycznie srodkiem stop chodzil. etraz jak nosi buciki to jest poprawa taka ze stawia cale stopy ladnie na podlodze, roznica jest ogromna ale nadal koslawosc widze.
    Nie wiem czy to dobrze czy zle ze ma takie buty ale moich znajomych corka ( w wieku synka) caly czas miala buciki zawsze i po domu i po dworzu, dawno juz samodzielnie chodzi i stopy stawia super (chociaz gorzej jej sie chodzi w samych skarpetkach) takze cos jednak w butach musi byc, moze pomagaja? ja daje jeszcze miesiac czasu jak nie bedzie lepiej to do ortopedy, tylko ze podobno oni kaza buty ortopedyczne dzieciom zakladac...
  • 30.01.17, 23:15
    i tak synek nosi je caly dzien, zdejmowane ma czasem na chwile, ale ogolnie zawsze ma buciki. Fizjoterapeutka po ostatniej wizycie powiedziala ze jest o wiele lepiej i ze wlasciwie to nastawiala sie ze wysle nas odrazu do ortopedy ale jak zobaczyla jak synek chodzi bez butow i w butach to powiedziala ze jest spory postep, niedlugo mam znowu sie z nia spotkac i porozmawaim co dalej.
  • 30.03.17, 13:13
    Witajcie,
    Znowu musze prosić o pomoc. Bylam u neurologa stwierdzila ze wszystko ok, mpze ma Male opóźnienie ale to wszystko. Wiec sie ucieszylam.
    Ale teraz znowu dopadly mnie wątpliwości. Synek nie reaguje na imię. Wolam go i wolam nic. Ale jak mowie do niego "idź do taty" "przynies misia" "idziemy myc raczki" "wes ręcznik" to wszystko wie i rozumie robi. Ale jak mowie po imieniu to nawet nie spojrzy. Nadal nie chce się przytulać ale jak czytamy książeczkę to biorę go na kolana kładzie sie na mnie i tak na pól leżąco oglądamy. A propo ile czasu powinno dziecko wytrzymać przy oglądaniu książeczek moj 3 do 5 min i juz go nudzi. Raz rekord 20 min mu czytałam. Jesli chodzi o kontakt wzrokowy to ze mną jest średni ale jak patrzę jak sie zachowuje względem innych osób to patrzy im w oczy slucha ich. Mi patrzy w oczy jakcos śmiesznego zrobie to spojrzy na mnie i sie usmiechnie. Albo jak cos zbroi to szuka mojego wzroku i robi wtedy sobie nunu paluszkiem. Gadać nie gada ale częściej słyszę lala baba mmmammmma, gaga gygu kaka fruu, bruu bum bam plus różne piski okrzyki radości itp. Czasem nauczyć go czegos nowego to tragedia a czasem pokaze mu z raz i odrazu naśladuje.
    Nie wiem czy to autyzm czy nie.
    Generalnie wygalda to tak ze raz mam wrażenie ze jest super, jak cos zrobi dobrze to klaszcze i patrzy na mnie czy tez bije mu brawo. A czasem tak jest zajęty swoimi sprawami ze w ogóle go nie interesuje. Czasem mowie zrób papa to robi a aczasem nie zrobi albo jak juz ktos zamknie drzwi to nagle macha ręką do drzwi. Ja juz tego nie rozumiem.
    Oczywiście widzę roznice miedzy nim a np coreczka sąsiadów 3 miesiące mlodsza od Synka, niestety moj przy niej zdaje sie młodszy gdIes wlasnie o te 3 miesiące. Ona wszystko pokaze, rozumie, nie trzeba jej nic powtarzać a mojemu pare razy musze cos mówi po czym z laski swojej cos zrobi
  • 30.03.17, 13:21
    Jeszcze martwią mnie spacery. Jak siedzi w wózku na wszystko patrzy itp ale wtedy to juz w ogóle nie mogę wymusić na nim żeby na mnie spójrz. Wszyscy są ciekawsi, samchody, autobusy, dzieci, rowerzyści, ptaszki. Sa momenty ze jest ok np. Obok nas byly kruki mowie Jasiu zobacz ptaszki ćwir ćwir, pokazuje na nie palcem on podąża wzrokiem. Pcham wózek dalej i pytam go Jasiu a gdzie sa ptaszki az mnie zaskoczył bo wyciagnal paluszkiem i na nie pokazał.... W sklepie jak stoję z nim w kolejce pn jest tylem do mnie bo ja pcham wózek i jak jest dużo ludzi to sie odwraca szuka mnie uśmiecha sie wyciąga rączkę żebym go za nia trzymają, mam wrażenie jkby chcial miec pewność ze nie ztsal aam z tymi obcymi ludźmi.
    Mąż i rodzice mówią ze on ma taki charakter, ze jest spokojny grzeczny, ze nie lubi miec rozkazywane itp. Ale czy to tak można tłumaczyć? Tylko dlaczego raz jest dobrze raz nie. Czy on poprostu robi to co chce, patrzy na mnie, reaguje na imię itp kiedy ma na to ochotę a jak nie to poprostu olewa i juz. Mi juz wstyd gadać mojej pediatrze o moich obawach bo względem niej Olu jest bardzo kontaktowy. No ale np znowu zapomniał gdzie jest nosek. Ale jak mowie zróbmy noski noski to wie o co chodzi i zaraz pocieramy sie nosami
  • 30.03.17, 13:23
    Dodam tylko ze synek juz chodzi. Nadal doskonali ta sztuke ale potrafi juz sam kawal drogi przejc schylić sie po cos, gorzej wrocic do wyprostowanej pozycji ale robi spore postepy
  • 30.03.17, 13:36
    Mirka Ty tak poważnie z tym raz dobrze, raz źle? Przecież to nie jest robot, żeby robić papa za każdym razem kiedy sobie zażyczysz. Z tego co piszesz to jednak to robi w odpowiednim momencie. I naprawdę Cię dziwi, że Twoje dziecko na spacerze chłonie cały świat, zamiast wpatrywać się w Ciebie?
    Przepraszam, że to napiszę, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że trolujesz.
  • 30.03.17, 13:42
    Sorki ale nie rozumiem wyrażenia trolujesz. Ja rozumiem ze to nie jest robot. Ale częściej nie robi i nie reaguje na nas niż robi. Te dobre chwile sa rzadkością. Ja rozumiem ze obserwuje swiat ale jak jestem na dworzuz corka sąsiadki to ona patrzy w oczy uśmiecha sie sama mnie zaczepia, powiem tylko jej imię odrazu sie odwraca, moj synek nic z tych rzeczy nie robi. Ja wiem ze dzieci sie nie porównuje ale ja mam wrażenie jakby miał swoj swiat zajty swoimi sprawami tlko czasem jakby sie z niego budzi i wtedy sa wlasnie te dobre chwile kiedy zrobi papa jak mu powiem, kiedy spojrzy w oczy, w ogóle zlapie kontakt.
  • 30.03.17, 13:44
    A moze ktos poradzi mi dobrego specjaliste z kujawsko-pomorskiego?
  • 30.03.17, 14:19
    Wygląda na to, że twój synek jest po prostu zupełnie inny niż córka i taki już będzie. Może go zaakceptujesz i docenisz to, że potrafi się na czymś skupić? Nie ma nic złego w dalszym szukaniu specjalisty. Ale na Twoim miejscu zajęłabym się też sobą - takie lękowe nastawienie i szukanie problemów może wpływać na Twoje dzieci.
  • 30.03.17, 14:48
    Wiesz mi ja jestem ostatnia osoba zeby szukac problemu. Ale czy nie martwilabys sie gdybyś wolała dziecko po imieniu on by nie odwracal Glowy, nie patrzył Ci w oczy jak cos do niego mówisz. Nie zawsze wykonywał polecenia. Malo umial jak na swój wiek. Pokazujesz mu zwierzątka w książeczkach a on nie zawsze poprawnie pokaze pieska kotka? Raz super a raz nie jakby zapomniał i musisz od nowa uczyć go tego. To mój jedyny syn jestem pierwszy raz mama wiec wszystko mnie przeraza co odbiega od normy. Szukam racjonalnego wyjaśnienia. Chciałabym wiedzieć czy jak dziecko nie reaguje na imię to zawsze rowna sie to autyzmowi. Szukam plusów w jego zachowaniu dlatego pisze ze raz jest dobrze a raz nie. Synek ma opiekunkę ktoś podziela moje spostrzeżenia i sama uważa ze cos jest nie tak bo miała w opiece 5cioro dzieci i moj synek najbardziej odbiega w zachowaniu jak na swój wiek. Mowila ze tez nie moze nawiązać z nim kontaktu wzrokowego i ze jest trudno. Synek ja uwielbia bo jak wchodzi to aż skacze z radości. Ale uczyć go czegos patrzeć mu w oczy to trzeba się napracować. Jesli przesadzam to super, naprawdę wolałabym żeby problem byl po mojej stronie. Mogę chodzić do specjalistów i sie leczyć byle dziecko bylo zdrowe
  • 30.03.17, 23:54
    Mirka, rozumiem teraz lepiej. Powodzenia, oby Twoje lęki były plonne i żebyś znalazła jakiegoś specjalistę, któremu zaufane, niezależnie od diagnozy.
  • 30.03.17, 20:13
    Mój był taki sam jak był mały, to robienie papa do drzwi....
    Robienie papa powinno polegać na tym, że dziecko ROZUMIE, że ktoś wychodzi więc się żegna z kimś.
    Robienie papa bo mama poprosiła to jest wyuczony gest. Dziecko macha ręką bo go o to prosisz, lub bo się nauczył, że taki gest oznacza, że ktoś wychodzi. Spontaniczne żegnanie się z kimś (komunikacja) to nie jest to samo, co pokazywanie, że ktoś wyszedł (informacja).

    Szukaj specjalisty, ale z uwagi na wiek dziecka, może być ciężko. Póki co notuj sobie wszystko, prowadź zeszyt, rób notatki raz na tydzień, co robi, jak się zachowuje, czym i jak się bawi, jak się komunikuje itd. Kiedyś ktoś Cię będzie z tego przepytywał i Ci się to przyda.

    PS Mam nadzieję, że czytelnicy forum mnie nie zjedzą, ale jak czytam Twoje posty, to jakbym czytała o swoim synku.
    Musisz poszukać kogoś, kto odróżnia u dziecka informację od komunikacji. Ale Twój synek jest jeszcze bardzo mały i może być problem z diagnozą.

    PS2 A robiłaś ankietę na badabada.pl ?
  • 30.03.17, 20:43
    A możesz kogos polecić? Nie mogę znalezc żadnego dobrego specjalisty zalezy mi zeby pomoc dziecku. Nie robiłam tej ankiety ale zaraz jak wrócę z pracy to ja zrobię. Czy terapie pomagają dziecku? Czy można liczyć na to ze bedzie się dobrze rozwijal... Boje sie ze nagle stanie w rozwoju i juz nic nie da się zrobic
  • 30.03.17, 21:04
    Nie stanie w rozwoju, bo to człowiek smile Każdy człowiek się rozwija, tylko różne osoby w różnym tempie, czasem po drodze z przygodami.
    Nie polecę Ci specjalisty w tym rejonie, o którym piszesz, nie znam niestety.
    Terapie pomagają, ale muszą być dobrze dobrane, stąd w pierwszym rzędzie ktoś powinien dobrze ocenić rozwój dziecka, jego silniejsze i słabsze strony. Terapia takiego malucha to przede wszystkim zabawa, i praca nad rozwojem komunikacji.
    Będzie się rozwijał. Nie zamartwiaj się.
  • 30.03.17, 21:50
    Dzieki bardzo. Zrobiłam wlaśnie ankiete. wyszło mi 6/20. Moj mąz tez zrobil i tez wyszlo mu 6/20 minelismy sie z jedna odpwiedzią, on zaznaczyl cos innego i ja ale po rozmowie razem doszlismy do wniosku ze ani moja ani jego nie byla slusznie zaznaczona. chyba nie zostaje mi nic innego jak zadzwonic do synapsis i tam sie umowic. a pozniej zobazcymy.
    Rozmawialam z moimi rodzicami bo czasem synek zostaje u nich na weekend, nie podzielaja mojego niepokoju, mowia ze u nich zachowuje sie zupelnie inaczej, ze moze czasem nie reaguje na imie ale jak pytaja go "a gdzie jest Jas?" to pokazuje na siebie. jak pytam czy ma z nimi kontakt wzrokowy to moj tata mowi ze on z nim ma ze wyglupia sie z nim i on zawsze patrzy mu w oczy, generalnie uwazaja ze przesadzam, ale nie wiem czy oni sa obiektywni bo to ich jedyny wnuk sa w niego wpatrzeni jak w obrazek, na wszystko mu pozwalaja. Jak on jest u nich to moj synek jest innym dzieckiem wrzeszczy z radosci, podskakuje, wyglupia sie z dziadkiem, jezdzi na koniu na biegunach, biega za kotem, wlazi po schodach. Z nami tez sie bawi ale tam to szaleje, nie wiedzialam ze az tak poki kiedys nie zobaczylam az bylam zdziwiona ze to moje dziecko, w domu tez sie bawimy biegamy, ganiamy alle az tak nie krzyczy z radosci jak u nich. w sumie jak byl u lekarza to bardzo uwaznie sluchal c mowi, przygladal sie jej, zaczepial po swojemy byl wesoły itp. moja mama uwaza ze ja od niego ciagle wymagam i ze on ma moze dosc i dlatego nie zwraca uwagi bo ciagle chce zeby pokazal raczki, nosek, oczko dal buziaka, zrobil noski noski, zamiast sie z nim bawic w to co chce. no ale jak ma sie uczyc co to piesek kotek rybka jak nie bede mu pokazywac i mowic zeby tez tak robil. serio zle robie? moze tak byc ze dziecko ma mnie poprostu dosc?
  • 30.03.17, 23:52
    Wiesz babo, może masz rację ale ja też w tych opisach widzę.moje dziecko, zupełnie normalne rozwojowo. Kompletnie nie zdziwiło by m'ie machanie do drzwi, raczej zinterpretowalabym to jako spóźniony uroczo zapłon, zresztą do teraz to się zdarza u nas.Na tym etapie to reagowanie na imię, moje dziecko do tej pory głuche jest na dworze na to, a ma 3 lata. Kontakt wzrokowy - czasem mam wrażenie że nie istnieję chwilowo w jego oczach.
    Nie twierdzę że dziecko autorki postu nie ma problemów, bo nie jesteśmy tu od takich diagnoz. Ale mam wrażenie, że jako nie-specjalisci niewidzacy dziecka na żywo, po prostu patrzymy przez pryzmat swoich doświadczeń
    A w postach autorki widzę bardzo dużo lęku i to też może rzutówac na jej wrażenia. Bardziej martwiąc że opiekunka, która mniej projektuje, ma podobne wrażenia.
  • 31.03.17, 07:27
    Zgodzę sie ze lęku we mnie jest ogrom. Naprawdę. Ciagle patrzę na niego pod katem jak sie zachowuje czy poprawnie itp. Wiem ze to nienormalne. Wszyscy mówią ze za bardzo go skanuje. Ale jak czytam w necie opisy rodziców jak bylo z ich dziecmi to zaraz mysle czy mój robil to samo. Nie powiem ze wszystko mi się zgadza. Oczywiście wiele rzeczy jest co bym wykluczyla. Po moim pierwszym wpisie w styczniu bylam zalamana, pozniej byl kolejny gdzie widziałam poprawę, byla reakcja na imię, w ogóle inne dziecko a teraz znowu brak. Tylko ze zobaczyłam ze cos nie tak po ostatniej szczepionce na ospę (chodził do zlobka polaczoneggo z przedszkolem wiec lekarka kazala go zaszczepić) nagle przestał sie odzywać tydzień po szczepieniu, ale teraz znowu zaczyna gadać nawet zaczął wczoraj częściej mówić mmmammma, ale chyba jeszcze nie ze zrozumieniem, no juz 3 tyg od szczepienia a reakcja na imię narazie 80% brak reakcji 20% jest. Reaguje jak sie w cos akurat noe bawi, lub robi cos Malo istotnego. Dzis rano pytam opiekunkę jakie ma spostrzeżenia (gadalysmy o tym jego probemie 2 tygodnie temu) powiedziała ze ona widzi poprawę od tych dwóch tygodni, ze rozumuje wszystko co ona mówi do niego, powiedziała ze może rzeczywiście kontakt wzrokowy jest rozny ale niby gada ze lepiej. A i ona wola do niego ciagle synuś, synuś to synuś tamto. Kiedys jak mnie nie sluchal powiedziałam synuś to spojrzał na mnie. Ale nie wydaje mi się żeby 18 miesięczne dziecko zapomnialo jak ma na imię...
  • 31.03.17, 08:27
    Amiralko, rozumiem ale kontakt wzrokowy to NIE JEST PATRZENIE NA MAMĘ. Niestety nie mam teraz więcej czasu, żeby opisać to szerzej, ale bardzo wiele osób nie do końca właściwie rozumie ten kontakt wzrokowy.
    W dużym skrócie przez kontakt wzrokowy rozumie się nie tylko patrzenie na rozmówcę, ale też komunikację wzrokiem.
    Niereagowanie na imię na dworze, w zabawie, w hałasie, w otoczeniu przyrody i dzieci, innych ludzi, to NIE JEST to samo, co niereagowanie na imię kiedy dziecko stoi OBOK ciebie i patrzy przed siebie lub w bok i nie reaguje na imię. Siedzisz na kanapie, dziecko siedzi (nie jest zajęte, lub jest lekko zajęte, jest cisza w domu) a ty go wołasz a ono nie reaguje.
    Obym się myliła w swoim postrzeganiu, oczywiście, ale dla mnie te opisy autorki wątku są bardzo niepokojące. Dziecko ma 19 miesięcy z tego co liczę, i nie reagowanie na imię w 80% to nie jest "niereagowanie jak jesteśmy na dworze".

    I nie piszę przez pryzmat swoich doświadczeń, no może inaczej to ujmę: pisze przez pryzmat wiedzy, jaką mam dziś, znając swoje dziecko i kilkoro innych dzieci z asd.
  • 31.03.17, 09:45
    >"Reaguje jak sie w cos akurat noe bawi, lub robi cos Malo istotnego."
    Dla mnie to nie jest absolutnie zadziwiającego, czasami musiałam się wpychać między syna i zabawki i on dopiero po chwili zdziwiony mnie zauważa. Czasem mówię coś kiedy się bawi - typu powieś płaszczyk na miejsce (ma 3 lata więc wymagania innewink Nie reaguje. Więc ja się trochę pieklę w swoim kącie, mówię, nie podoba mi się jak mnie tak ignorujesz. Za chwile przynosi jakąś zabawkę i prosi o pomoc. Mówię - ale ja też prosiłam o pomoc, o co prosiłam? On patrzy jakbym z kosmosu się urwała - nie wiem. O płaszczyk! Aha, mówi i chętnie wiesza. On naprawdę bawiąc się nie słyszał!
    Babo masz oczywiście ogromną wiedzę (na pewno przy mojej) na temat zaburzeń dzieci i masz też swoje doświadczenia. Mirka, ja nie neguję, że Twój syn może mieć problemy, nie znam go. Nie bierz tego tak, że stawiam jakieś diagnozy, uspokajam i zniechęcam do konsultacji. Absolutnie nie. Ale z tego co piszesz, to zgadzam się z tym co mówi Ci otoczenie - zluzuj trochę, bo Twój niepokój i ta presja na te reakcje, mogą mieć niekoniecznie dobry wpływ na dziecko. Skonsultuj się z jakimś psychologiem też dla dorosłych i poopowiadaj o tych swoich lękach, może też je zobaczysz w innej perspektywie. Założę się, że te lęki też w innych dziedzinach mogą Ci utrudniać życie, a może masz jakieś wcześniejsze doświadczenia, których nie możesz przetrawić i opieka nad synkiem je reaktywuje, nie wiem.
    Baw się z synkiem normalnie, nie "pracuj" nad nim. Jeśli mówisz, że reaguje bardziej na "synuś" a nie imię, to zastanów się, jak często go wołasz po imieniu i wybierz jakąś jedną konsekwentną formę zwracania się do niego. Jak widzisz, że jest czymś pochłonięty - uszanuj to, dzieciom nie powinno się przerywać zabawy, bo to jest ich głęboka praca nad światem. Sprawdzaj kontakt raczej w momentach kiedy widzisz, że jest na to gotowy. Może spacer, kiedy tyle jest bodźców, to nie jest najlepszy moment.
    A po szczepionkach dzieci mogą być osowiałe i niekomunikatywne przez kilka dni, w końcu ich organizm walczy o odporność.
  • 31.03.17, 12:40
    Dziewczny dzieki bardzo, kazda z Waszych rad, spostrzeżeń jest dla mnie bardzo ale to bardzo wazna bo mogę w końcu z kimś o tym porozmawiać. Zapisalam synka na konsultacje neurologiczna do innego niż byl dostałam kontakt od koleżanki akurat miała wolny termin. Teraz mam wolny weekend i zobaczę jak sie zachowuje czy reaguje na imię jak sie nie bawi czy wtedy spojrzy. Staram sie poświęcać mu jak najwięcej czasu, wracam z pracy i on się tylko dla mnie liczy nic nie robię tylko siedze z nim bawię sie. Jak widzę ze mnie olewa i zajmuje sie czymś innym to biorę misia i udaje ze z misiem czytam książeczki jak tylko to zobaczy to zaraz do nas przychodzi i tez chce. Jak pytam misia gdIe jest jakies zwierzątko to synek pierwszy szybko pokazuje. Mam wrażenie jakby byl czasem zazdrosny, w ogóle bardzo lubi jak np biorę misia i udaje ze ukladam z nim wierze z kubeczków to przychodzi i sam misiowi podaje kubeczki i tak na zmianę sobie ukladaja. Czasem mysle ze ja go nudze. Jak jest tata to on z radości nie moze wytrzymać bawi sie z nim podaje mu pilke wyglupia sie. Do mnie tez ale ja mu sie szybciej nudze.
    Spróbuje podejść ze spokojem ale ten starch czasem mnie taki chwyci ze aż sciska serce i wtedy wariuje.
  • 31.03.17, 13:22
    Rozumiem, dla mnie jest różnica między uzasadnioną troskę o synka i intuicją matki, a "wariowaniem" jak to nazywasz ze strachu. Wyobraź sobie, że jesteś już po diagnozie i że jest ona pozytywna, że Twój synek ma jakieś zaburzenia. I co wtedy? Dalej jest to Twój ten sam kochany synek. Poradzisz sobie, obejmiesz go najlepszą opieką i będzie miał optymalne warunki do rozwoju. Cokolwiek się stanie dasz radę. Poczytaj sobie forum inny świat, zobacz że inne mamy mają problemy i to nie jest koniec świata.
  • 31.03.17, 13:31
    Amiralka - z jednej strony masz rację, ale z drugiej strony pamiętam siebie z okresu, kiedy czekaliśmy na diagnozę w Synapsis, i to był najgorszy okres w moim życiu. Nie sama diagnoza, nie to, co było po - tylko niewiedza i oczekiwanie. Więc nie dziwię się, że Mirka się boi - ja też się bałam. A w zasadzie - denerwowałam się tym, że nie wiem, co jest mojemu dziecku, że nie wiem, jak mu pomóc, że nie wiem, czy to nie moja wina. Mija trochę czasu, zanim człowiek sobie to wszystko przepracuje, zanim - już po diagnozie - określi plan działania i zacznie go realizować.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 31.03.17, 12:59
    Baba ma rację z tym kontaktem wzrokowym. Do tego dochodzą sytuacje, w których dziecko widzi coś nowego/dziwnego/niepokojącego i patrzy na mamę/tatę, żeby sprawdzić ich reakcję na nowe zjawisko. Albo do pomieszczenia wchodzą nowe osoby, dziecko się boi - i instynktownie szuka wzrokiem rodzica. Tak z reguły robią dzieci neurotypowe, a nie robią z reguły dzieci ze spektrum.

    W Synapsis usłyszałam, że jeśli dziecko reaguje na swoje imię w 2 na 10 przypadków, to można stwierdzić, że nie reaguje.

    A co do pytań "A gdzie jest Jaś" - być moze reaguje, bo to jest jakiś konkret, jakieś pytanie/polecenie, a nie tylko wypowiedziane imię. Inna sprawa, że jak moja córka słyszała takie pytania ("a gdzie jest Ewa", "a gdzie jest mama"), to patrzyła na pytającego jak na idiotę i nie zaszczycała pytania swoją odpowiedziąsmile)

    Jeśli słabo reaguje na imię - ja bym ujednoliciła sposób zwracania się do niego. Jedna forma imienia, jak najmniej odmieniać, żeby nie było, że za każdym razem słyszy coś innego (synuś, Jaś, Jasiu, Janek, Jasieńku, Jasia itd.). Podobnie powinno się mówić o sobie - mama/tata, jak najmniej odmieniania, bez zdrobnień - żeby osłuchał się z konkretną formą słowa (to pomaga budować słownik). My z mężem ciągle mamy manię mówienia o sobie w trzeciej osobie, weszło nam w nawyk i nie możemy tego wyplenić, chociaż córka mówi już w miarę dobrzesmile

    No i jeśli z badabada wyszło 6/20 i ankieta wskazuje, że trzeba się skonsultować, to trzeba się skonsultować. Nawet jeśli to nie jest to, czego się najbardziej Mirka boisz, to jednak warto - dostaniesz pewnie kilka rad, jak stymulować rozwój, co robić, żeby dziecko lepiej reagowało na imię itd.

    Trzymam kciuki! smile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 31.03.17, 13:53
    Macie racje, zle zrobiłam ze szukalam blisko domu jakiegoś specjalisty. Zaraz dzwonie do synapsis dowiem sie jak wygląda cala procedura i go zapisze.
    Najgorsze jest to ze ja mam wyrzuty sumienia caly czas zastanawiam się co zrobiłam zle, w okresie ciąży, w okresie gdy byl niemowlakiem. Co mogłam zrobic żeby to sie nie wydarzyło. Najgorsze ze nasza opiekunka powiedziała tekst ze on potrzebuje duzo miłości poczułam sie jakbym dostala po glowie. Jak to? Zasugerowala ze ja mu miłości nie okazuje, boshe ja dla niego wszystko bym zrobila. Wszystko. Kocham go nad życie a ona po swojemu rozumuje ze on moze nie czuje miłości. Zabolalo okropnie. Boje sie ze rodzina moze dosc do tego samego wniosku
  • 31.03.17, 14:09
    Mirka, naprawdę wyglądasz na w złym stanie psychicznym sad Musisz o siebie zadbać, bo Twój synek potrzebuje silnej i zadowolonej mamy, obojętnie czy ma, czy nie ma zaburzeń. Ty i Twój synek wiecie, ile miłości dostaje, olej opiekunkę, zresztą może nie miała wcale takich intencji. Każde z naszych dzieci potrzebuje dużo miłości. Ale to musi być mądra miłość, nie można popaść w nadopiekuńczość czy jakieś wyrzucanie sobie niewiadomo czego czy panikowanie. Zrobiłaś jak do tej pory wszystko co było w swojej mocy, Twój synek ma szczęście, że ma kogoś kto się nim tak dobrze zajmuje.
    Dzwoń do synapsis i dalej spokojnie działaj, ale spróbuj trochę.. nie wiem, odpocząć? Wychodzisz czasem z koleżankami? Uprawiasz jakiś sport? Może choć jednego dnia zamiast pędzić z pracy wejdź do jakiejś miłej kawiarni na kawę, czy do sklepu kupić sobie coś ładnego, albo jak to mówią "na paznokcie", nie wiem co mogłoby Ci sprawić przyjemność. Twój synek tego potrzebuje, uwierz mi.
  • 31.03.17, 14:10
    Mirka: dobre ośrodki są jeszcze np. w Gdańsku - być może tam masz akurat bliżej.
    Co do tego, co źle zrobiłaś - nic nie zrobiłaś. Jeśli to - odpukać - coś ze spektrum autyzmu, to to ma głównie podłoże genetyczne. Czyli nic nie mogłaś zrobić lepiej - taki po prostu się urodził.
    Co do sugestii niani - myślę, że źle zrozumiałaś. Chodzi o to, że on jest bardziej wymagający, więc teraz trzeba mieć więcej cierpliwości. Jestem przekonana, że niania nie miała na myśli tego, że mu tej miłości okazywałaś za mało. Nie pozwól, żeby takie myśli Tobą owładnęły, to do niczego nie prowadzi. No i już dawno zostało dowiedzione, że stosunek matki do dziecka nie ma żadnego wpływu na to, czy autyzm wystąpił czy nie.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 31.03.17, 14:42
    Mirka kochaj go jak dotąd i tyle. Z wszystkim sobie człowiek po woli poradzi, pisze to z własnego doświadczenia.
    Czy autyzm czy nie, zobaczysz.
    Gdyby był neurotypowy i np. tfu tfu za parę lat zachorował na ciężką chorobę... co wtedy? Nigdy człowiek nie wie co będzie w przyszłości.
    Będzie dobrze.
  • 03.04.17, 13:02
    Witajcie, bylam dzis u lekarza neurologa i psychologa dziecięcego. Psycholog to byla szybka wizyta przy okazji na taka porzadna wizytę mam się zapisać do poradni pedagogiczno psychologicznej.
    Zarówno neurolog jak i psycholog powiedziały ze dziecko nie ma autyzmu. Psycholog powiedziała ze ma opóźnienie rozwojowe i ze zgadza sie ze mną ze to niepokojące ale ze nie jest tak zle. Neurolog rowiniez stwierdzila ze jesli chodzi o autyzm wyklucza, niedorozwój tez wyklucza. Obie panie stwierdził ze kontakt wzrokowy jest poprawny (neurolog powiedziała ze z nią utrzymuje bardzo ładny kontakt wzrokowy i rzeczywiście tak bylo bo się przygladalam), psycholog powiedziała ze jest ten kontakt troche zaburzony ale jak patrzy to jest on jak najbardziej poprawny.
    Od neurolog dostal skierowania do otolarygologa, okulisty(poprosiłam o to) i poradni neurologicznej w celu zrobienia badan.
    Ogolnie z neurologicznego punktu widzenia bez badan lekarz stwierdzila ze nie ma żadnych zaburzeń, ani upośledzenia. Ale oczywiście powiedziała ze musi rozpocząć terapie zwby wspomóc rozwój i zobaczymy jak będzie gdy zostaną wykonane badania.
    Psycholog również powiedziała ze trzeba z nim popracować.
    Obie powiedziały ze nadal trzeba pilnie obserwować jego rozwój zrobic badania. Nie wiem juz sama co o tym myśleć.
    Nie uspakajaly mnie ani nie mowily ze nic nie jest. Jedynie ze nie jest to aż tak poważne i przy odpowiedniej stymulacji i terapii powinien nadrobić.
  • 03.04.17, 13:19
    No to super! Czy psycholog zaleciła, jak ćwiczyć?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 03.04.17, 13:45
    Szybka wizyta u psychologa i pani psycholog już wykluczyła autyzm?? na tej szybkiej wizycie?
    Dobrze, że dali ci wskazania do dalszej pracy....
    No nic, dobrze, że się za to wzięłaś! Jeśli dziecko potrzebuje pomocy, wsparcia, to najważniejsze, żeby ją dostało, nie ważne jak nazwą powód.
  • 03.04.17, 18:25
    Wizyta trwała tak okolo godziny. Nie byla umowiona, miała tak akurat chwile wolna. Oczywiście podchodzę do tego z pewna nieufnością, wole dmuchać na zimne. Ogólnie synek zachowywał sie super. O to w sumie tez mi chodzi ze on przy mnie to nie jest tak chętny do współpracy jakbym byla za nudna, a przy kimś to kontaktowy, zainteresowany chętny do wszystkiego. Powiedziała ze utrzymuje kontakt wzrokowy o jest on jak najbardziej poprawny ale nie jest on zupełnie taki jak powinien byc. Powiem szczerze ze to byla przypadkowa wizyta bo nawet nie planowałam sie do niej zapisywać ale jak miałam szanse to skorzystalam z możliwości porozmawiania z nią. I tak zapisze go do poradni niech tam jeszcze go sprawdza, pochodze z nim na terapie, cokolwiek mi zleca ale bede trzymać rękę na pulsie, i tak zapisze jeszcze go do synapsis bo tam słyszałam ze dlugo czeka sie na wizytę wiec przez ten czas mogę próbować czegos innego. Bede z nim ćwiczyć w domu.
    Nadal mnie to wszystko przeraza ale mam nadzieje ze to sie jakos ulozy...
  • 03.04.17, 20:09
    Bardzo dobrze ze dzialasz! Super. Mam nadzieję ze trafisz na kompetentnych ludzi i Wam pomogą. Wszystko sie ulozy bo jestes zaradna kobieta.
  • 07.04.17, 08:39
    Witajcie,
    Pozapisywalam synek do wszystkich możliwych poradni, na badania.
    Chciałabym Was spytac co myślicie o metodzie jaka narazie wymyśliłam na synka. Otóż zeby reagoqal na imię robię tak. Wołam go w jednej formie imienia. Wolam i wolam a jak się odwroci to mu klaszcze i sie cieszę. I tak po chwili znowu aż odwraca sie za każdym razem jak go zawolam. Robię tak od dwóch dni. Zobaczę czy cos to da. Z patrzeniem w oczy robię tak. Jak mowie a on patrz gdzies nie wiadomo gdzie to ja mu pokazuje na swoja twarz bo on zawsze ładnie patrzył jak cos mu wskazywalam. I rzeczywiście patrzy jak mu pokazuje ze ma patrzeć na swoje oczy. To akurat bardzo pomaga bo chętniej nawiązuje kontakt wzrokowy czuje z nim porozumienie. Jest troszkę lepiej....
  • 07.04.17, 08:52
    Mirka spróbuj zadać to samo pytanie na tym forum Inny świat

    bo jest na nim aktywnych wiele rodziców maluchów takich jak Twój.
    Lepiej podpowiedzą ci, co u nich pomaga, jakieś pomysły.
    Niezależnie od całego procesu diagnostycznego, który jest przed Wami i który to długo trwa, możesz wiele robić z synkiem w domu, właśnie tak jak to opisujesz. Ale na tym drugim forum jest więcej chyba mama z dziećmi, które mają takie trudności jak Twój synek. Spróbuj tam wkleić takiego samego posta.
  • 07.04.17, 08:54
    Jeśli będziesz chciała mogę na tamtym forum wkleić linka do tego Twojego wątku, żebyś nie musiała opisywać wszystkiego od początku. Daj znać, jeśli potrzebujesz pomocy.
    A możesz też oczywiście opisać na świeżo.
    Wg mnie to co robisz jest jak najbardziej OK.
  • 07.04.17, 10:18
    Jesli nie sprawiloby Ci problemu to proszę wklej, wszystkie rady sa przydatne. Dziekuje
  • 07.04.17, 10:50
    Mirka TUTAJ znajdziesz swój post, odpowiedzi musisz już czytać na tamtym forum.

  • 08.04.17, 00:02
    Babo nie wiem jak Ci dziękować za pomoc, rady i dobre slowo... Wiele to dla mnie znaczy. Jeszcze raz dziękuję Tobie i wszystkim bo kazda z Was dodala mi otuchy i checi jakiej nie znalazłam u najblizszych
  • 07.04.17, 09:46
    Co do patrzenia w oczy: jeśli on coś do Ciebie mówi, możesz wziąć jego rękę i dotknąć nią swojego nosa - wtedy dziecko z reguły spogląda w tym kierunku i można złapać jego spojrzenie. Ale ja osobiście nie upieram się tak na kontakcie wzrokowym u córki. W patrzeniu w oczy chodzi między innymi o to, żeby odbiorca komunikatu (Ty) wiedział, że nadawca (syn) mówi akurat do Ciebie. Bo dzieci, szczególnie ze spektrum, mają tendencję do siedzenia w jednym koncie pokoju i mówienia czegoś pod nosem - bez zainteresowania się, czy ktoś to w ogóle usłyszał, i czy była to odpowiednia osoba. A więc trzeba nauczyć dziecko, żeby dobrze "zaadresowało" komunikat oraz upewniło się, że został on odebrany. Tutaj większość ludzi spoza spektrum załatwia tę sprawę właśnie kontaktem wzrokowym - ale dla niektórych autystów jest to trudne. A więc można nauczyć dziecko, żeby zamiast mówić: "chcę pić", mówiło: "mamo, chcę pić". Jeśli obok jest tata - udaje głuchego. Jeśli dziecko mówi to pod nosem, a Ty jesteś 5m dalej i masz prawo nie słyszeć - nie dopytujesz, udajesz głuchą. Chodzi o to, żeby dziecko załapało, że czasami możesz tego nie usłyszeć, nawet, jeśli powie "mamo" - i wtedy trzeba albo powtórzyć, albo powtórzyć głośniej, albo w ogóle przejść się do odbiorcy, zwrócić jakoś na siebie uwagę (np. dotknąć ręki) i powtórzyć raz jeszcze.
    Poza tym - ja mam wrażenie, że jeśli dziecko uczy się dopiero formułować odpowiednio komunikaty, to trzeba się skupić tylko na tym. Upieranie się przy kontakcie wzrokowym, w przypadku dziecka, które dopiero zaczyna się uczyć mówić - może być jednak dla niego zbyt frustrujące.

    I ostatnia sprawa - mam nadzieję, że nikt nie zrozumie tej uwagi źle (szczególnie jedna czepialska koleżankawink). "Minusem" dobrej, wcześnie rozpoczętej terapii jest to, że zaburzone dziecko zaczyna dobrze się maskować. Wiele rzeczy, które są uznawane za kryterium diagnostyczne (np. kontakt wzrokowy, reakcja na imię itd.), jest tak dobrze ćwiczona, że w zasadzie nie widać, że dziecko miało z tym problem. Co nie znaczy, że zaburzenie zniknęło w ogóle - ono ciągle jest, dziecko ciągle z wieloma (już bardziej skomplikowanymi rzeczami) może mieć problem, tak więc konieczna jest pomoc. Często niestety ta pomoc jest uzależniona od tego, czy jest diagnoza i czy są orzeczenia np. o potrzebie kształcenia specjalnego. A jeśli trafimy z dobrze "wytrenowanym" dzieckiem do słabego diagnosty,to on może po prostu wielu cech nie zauważyć.
    Do czego zmierzam - zaczynasz trenować reakcję na imię, i mam nadzieję, że tutaj pójdzie dobrzesmile) Ale gdybym była Tobą, to nagrałabym najpierw ileś godzin filmów z synem, w warunkach domowych, żeby było widać, jak reaguje na imię teraz. Nagrywanie filmów to w ogóle dobry sposób, żeby niektóre zachowania pokazać, i warto robić to raz na jakiś czas. Takie nagranie może się przydać, jeśli znajdzie się kiedyś jakiś "geniusz", który powie: "ale co pani wydziwia, przecież reaguje na imię".

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 07.04.17, 10:19
    Masz racje z tymi filmami, na szczęście uwielbiam nagrywać i robic zdjęcia synkowi. Spróbuje z tym nosem. Dzieki za pomoc
  • 07.04.17, 10:30
    Najlepiej postawić gdzieś na stojaku aparat/kamerę, odpalić nagrywanie i niech tak stoismile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 07.04.17, 10:53
    Agata ma rację, koniecznie dokumentuj czy to w formie filmów, czy własnych notatek wszystko, bo psychiatrzy mogą potem wysnuwać wnioski tylko na podstawie zachowania dziecka w czasie wizyty w gabinecie. Wiele rzeczy też z czasem się zapomina. Im lepszy i bardziej całościowy obraz przedstawisz, tym trafniejsza będzie diagnoza. Czy taka czy inna.
  • 07.04.17, 14:32
    U nas się sprawdzalo coś w stylu zabawy w chowanego . Mama w innym pomieszczeniu wola dziecko imieniem, a tata dziecko doprowadza do mamy . Za to ze dziecko doszło do mamy dostaje coś co lubi buziaka , gilgotka, chrupeczka i tak parę razy . Parę minut 2-3 razy dziennie starczy na takiego maluszka . Później przy zabawie bawimy się i wołam dziecko za każde zareagowali dziecka na imię nagroda ( pokazujemy tym jak bardzo się cieszymy ze dziecko zareagowalo ) później pomału dochodzimy on nagród i chwalimy dziecko za reakcje .
  • 07.04.17, 14:33
    Z telefonu pisze . Mam nadzieje ze zrozumiale wyszło 😕
  • 07.04.17, 18:09
    Wszystko zrozumialesmile tez staramy sie tak bawić. Nie wiem jak to jest ale czasem reaguje odrazu ladnie na imię, za każdym razem. A czasem wolam i nic. Dzis bawilam sie z nim baloniku nasz malutki trzymałam za ręce i chodzilismy w kolko patrzyl mi w oczy i śmiał sie, rozumiał zabawe ze pozniej jak balonik pęka to kladziemy sie na podłogę( ona na mnie a ja na podloge) takie chwile niezwykle mnie ciesza, czuje radość i wielka nadzieje. A czasami chwila zwątpienia bo nie mogę jakos tak złapać kontaktu z nim
  • 07.04.17, 19:29
    Male dziecko nie zawsze reaguje na imię . Jak jest bardzo zajęte czymś , zmęczone może słabiej reagować . Ćwiczycie krzywdy tym nie zrobicie .
  • 07.04.17, 20:45
    Zdaje sobie z tego sprawę ale czasami wydaje mi sie ze nic nie robi i jak zawolam go to i nie spojrzy na mnie... Jakby nie slyszal ale wiem ze slyszy bo wystrczu ze np powiem Jas idziemy do łazienki myc ręce, lub Jas gdzie masz piciu to szuka ze mną i mi pokaze wiec slyszy ale nie odwróci Glowy jak sie go zawola... Moze przesadzam ale nie wydaje mi siecrying no i nie da się zaprzeczyć ze ma opóźnienie rozwojowe bo rzeczywiście jest w tyle w porównaniu z innymi dziecmi
  • 07.04.17, 20:03
    Ja proponowałbym poprosić o skierowanie do poradni metabolicznej. W ogóle jak wygląda u Was sytuacja z jedzeniem?
  • 07.04.17, 20:15
    O takiej poradni nawet nie pomyślałam. Z jedzeniem super, je wszystko, nigdy nie miałam problemów zeby cos zjadl. Do tej pory zajada sie wszystkim. Jak juz jest najedzony to wtedy wyciąga z buzi i wyrzuca na podłogę ale smieje sie gdy sprzątam i robi nunu.juz nawet nie mowie mu ze nie wolno bo on wtedy jeszcze bardziej. Kończymy poprostu jedzenie i za jakis czas dostaje znowu.
  • 07.04.17, 20:46
    Może tu jest problem. Dużo czytałam ze dzieci które się trochę wolniej rozwijają mogą mieć problemy metaboliczne.
  • 07.04.17, 20:53
    Ok wiec spróbuje i tam, chociaż mnie wiem gdzie ja znajdę taka poradnie.
    Zawsze myslalm ze synek ma super metabolizm po mężu, co zje to zaraz kupa. Zawsze robi kilka kup dziennie, teraz moze dwie lub trzy jak byl młodszy to do 12 potrafił zrobic trzy. Ale teraz w sumie zaczelo mnie to zastanawiać... Dzieki za rade poczytam jeszcze o tym
  • 13.04.17, 23:45
    Hej, mam pytanie. Co myślicie o plynie eye q? Czy któraś z Was podaje swojemu dziecku ten preparat? Słyszałam opinie rodziców którzy bardzo się zachwycają, dzieci lepiej sie koncentrują, lepiej idzie nauka, sa spokojniejsze, więcej mówią. Nie wiem czy posiłkować sie takimi specyfikami. Martwi mnie to ze mówią ze dziecko jest spokojniejsze, moj synek to oaza spokoju, jest grzeczny i uroczy nie chciałabym żeby sie zmienił pod tym względem bo uważam ze to jego cecha charakteru (po tatusiu) i boje sie zeby nie poszlo to w druga stronę lub tez zeby nie zrobil się jeszcze bardziej za spokojny bo to nie potrzebne.
    I mam pytanie czy znacie jakies ćwiczenia lub co mogę zrobić żeby ruszyć mowe u synka? Nic nie mówi, dosłownie nic. Jak mogę go namówić zeby zechcial sie odzywać jakie ćwiczenia robic?
    Oczywiście zapisany jest do wszystkich możliwych poradni, lekarzy, niektóre wizyty ustalone na niektóre czekam ale zalezy mi zeby juz cos z nim robic. Proszę o podpowiedzi.
  • 14.04.17, 00:03
    Może dodam tylko ze synek częściej reaguje na imię, duza poprawa,nie jest idealnie ale czuje ze nie mowie do ściany, zwrócę sie do niego jak za pierwszym zawołaniem sie nie odwraca to mowie drugi raz i wtedy praktycznie zawsze na mnie spojrzy zaciekawiony co chce. Juz mu nie klaszcze i nie krzycze z radości jak Wam wczesniej pisałam. Zobaczę jak dlugo to potrwa. Kontakt wzrokowy jest lepszy pod tym względem ze chętniej patrzy w oczy. Np przy zabawie, jak cos nowego sie wydarzy to spojrzy mi w oczy patrząc jak reaguje, ale nadal jest krotki, tzn czasem patrzy naprawdę dlugo jak mu cos tlumacze lub sie wyglupiam, a czasem robi to na chwile i spuszcza wzrok. Tylko zastanawiam się czy jak ze mną łapie kontakt a np z obca osoba juz tak mniej czy to jest porawne? Zauwazylam ze zaczął się wstydzić, jak ktos obcy chce mu podac rękę i cos mówi do niego to aż się tak chowa, unosi ramiona jakby chcial głowę schować, wykreca ręce do tylu, taki wstydzioch. Nie wiem czy to jest poprawne.
    A i dzis zaczął mi sie bic po główce rączkami, ostatni raz robil tak z 2 miesiące temu przez tydzień i przestał, teraz znowu wrócilo.
    Z niepokojących rzeczy to zaczął kręcić sie w kolko czy to na stojaca czy tez na czworakach. Śmieje sie przy tym zatrzymuje sie i patrzy na nas i wybucha śmiechem pozniej znowu, co mam z tym zrobić? Pozwalać? Czy pilnować i zabraniać? Zaczął dwa dni temu. Plus kladzie mi sie na podłogę na brzuszku i tak leży na tej podlodze a jak przechodzimy obok lub kladziemy sie i patrzymy mu w oczy to sie smieje i dokazuje. Tata mowil do niego zrob mi papa bo wychodzę to lezal przyklejony do podłogi i machal raczka robiąc papa. Czy takie kladzenie sie na podłogę cos oznacza niepokojacego? Ja juz kazde zachowanie skanuje i sie zastanawiam czy to jest w normie czy niesad
  • 14.04.17, 00:10
    A i jeszcze zaczął biegac po domu w ta i z powrotem, tez sie smieje, robi brrrr aż ślina mu leci.
    Nie wiem czy to ma związek z tym ze zaczął jakos w tym tygodniu pewniej chodzić bo wczesniej to jeszcze musial pilnować sie zeby nie stracić równowagi. Teraz to by tylko biegal i biegal, nie martwiloby mnie to gdyby nie to ze ma wyznaczona jakby trasę, wiem ze to mieszkanie i nie ma za bardzo gdzie sie poruszać ale wiecie jak to jest
    Napisze w punktach bo tak opisalam ze dlugo wyszlo.
    1. Eye q co sadzicie?
    2. Ćwiczenia na mowe.
    3. Kontakt wzrokowy i ogólnie z osobami obcymi , jak powinien sie zachowywać?
    4. Kręcenie sie w kolko, kladzenie na podłodze, bieganie w ta i z powrotem?
    5. Bicie sie po główce (w prawdzie poprzednio bil sie mocniej i częściej ale faktem jest ze znowu zaczął)
  • 26.05.17, 23:52
    Przeczytałam twój post i poleciłabym Ci książkę mianowicie, ,,Wczesna diagnoza i terapia zaburzeń autystycznych." nich tytuł Cię nie przerazi, bo nie sugeruję, że Twoje dziecko ma autyzm, ale w tej książce jest masę ćwiczeń również można je robić ze zdrowymi dziećmi pobudzając ich rozwój. Ja sama miałam też różne wątpliwości na temat rozwoju swojego syna, miał 16 miesięcy i nie bardzo rozumiał co znaczy słowo mama, nie mówiąc już o mowie. Kupiłam tą książkę i zaczęłam z nim ćwiczyć, dosłownie z miesiąca na miesiąc mój syn zaczął robić olbrzymie skoki rozwojowe. Teraz ma 2 lata i normalnie praktycznie ze mną rozmawia, wszystko rozumie, mówi pełnymi zdaniami nawet i 4 wyrazowymi. Nie ma żadnych dziwnych zachowań, normalnie się bawi. Tylko to fakt wymaga, dużo Twojej pracy, ale czym mniejsze dziecko, tym łatwiej postawić na nogi.
  • 13.07.17, 20:27
    Witajcie.
    Dawno tutaj nie zaglądałam. Zmiana pracy, ciagle kogoś z rodziny choróbsko lapalo, ogólny brak czasu.
    Chciałabym Wam napisać jak narazie wygląda historia mojego synka, moze komuś to pomoże, komuś kto jak ja szuka odpowiedzi czy z jego dzieckiem cos niepokojącego sie dzieje.
    Synek ma aktualnie 22 miesiące. Jest wspaniałym dzieckiem, kochanym, uroczym, grzecznym. Czy moje obawy o to ze ma autyzm byly sluszne? Otóż bylam u wielu lekarzy, specjalistów, psychologów itp, żaden nie powiedzial ze ma, ale rozumieli moje obawy gdyż wiele jego zachowań bylo niepokojące. Tylko ze teraz wiele jego zachowań poszlo w zapomienie. Otóż synek przytula sie do mnie i to czesto, szuka u mnie pocieszenia, daje buziaczki, przytula pluszaki caluje sie z nimi, bawi sie na niby, karmi pieska-zabawkę, bawi sie samochodzikami, uklada sobie wieze z klocków, uklada ukladanki, dopasowuje zierzatka, pokazuje z zwierzątka rzecz o jaka go poprosze, czasem się pomyśli no ale wiadomo ma jeszcze prawowink. Rozumie wszystkie polecenia, nawet bardziej złożone np ostatnio kazalam mu odłożyć pilot na stol i pomoc mi zaniesc wanienke do łazienki (mam prysznic wygodniej w wanience mi go kapac). Bezbłędnie wszystko zrobil zadowolony z siebie. Pokazuje mi nowe rzeczy lub cos co go interesuje, zachęca mnie do zabawy z nim, chetnie uczy sie czegos nowego.
    Co moze mnie niepokoić to to ze ma proble.y z rownowaga, chodzi ale chwiejnie niepewnie a jak się przewraca to nie probuje sie chronić rękoma, leci na tyłek plecy i zaraz uderza glowka, jestem w trakcie robienia badan itp ale wszystko na nfz wiec dlugo trwa. Mów, tu przyznam sie nie mówi nic ale nie przejmuje sie bo ostatnio zaczął gadać po swojemu, nam cos tam zaczyna tłumaczyć itp, juz nie baba itp tylko papalanina małego dziecka, fajnie sie tego słucha a sluchamy go z uwaga zachęcamy i odpowiadamy na każde jego odezwanie sie do nas.
    Ogólnie mówiąc mi synek potrzebuje czasu, więcej niż inne dzieci, robi wszystko z opóźnieniem ale nie stoi w miejscu, zdobywa nowe umiejętności. Juz nie mysle ze ma autyzm ale wiem ze trzeba poświęcić mu więcej uwagi i pomoc. Nadal szukamy problemu z chwiejnym chodem, brakiem równowagi itp jesli ktos ma jakis pomyśl to z chęcią przeczytam bo lekarza nie ufam do konca szukam tez sama. Pozdrawiam
  • 13.07.17, 21:53
    Cudownie, zw synek robi postepy i nadrabia wszelkie zaleglosci.
    Co do rozwoju mowy-zbadalabym sluch ( chyba, ze juz badalas ). Zaburzenia rownowagi - z pewnoscia drazylabym temat z neurologiem - pewnie warto zrobic EEG ( moze tak sie objawiaja jakies napady padaczki ? ), rezonans ( zeby sprawdzic czy wszystko ok ). No i dobry fizjoterapeuta/ ortopeda zeby ocenol czy dziecko prawidlowo chodzi itp.
  • 15.07.17, 00:02
    Wiesz, może rowerek biegowy? Moja co prawda chodziła w terminie, ale łatwo się wywracała i mały puky jej bardzo pomógł. 18+6=24 czyli ma dwa lata, tak? Mową się nie przejmuj, moja gadała w tym wieku trzy słowa na krzyż, rozgadała się dopiero po pójściu do przedszkola. Za to z innymi rzeczami jest do przodu. Czasami wydaje mi się, że niektórzy specjaliści oceniając rozwój dziecka, nie za często widują normalne dzieci.

    --
    "Odwal się od moich kóz i pomidorów, ja to mam od dawna zaplanowane w szczegółach." (c)mathiola
  • 16.07.17, 00:13
    Synek ma 22 miesiące, pod koniec września konczy dwa latka. Powiem szczerze ze myslalam o takim rowerku, czesto widzę dzieciaki w takim tylko nie wiem czy mój sobie poradzi. Powiem szczerze ze jest bardzo ale to bardzo ostrożnym dzieckiem. Nigdy nie przytrzasnal sobie palca szuflada bo tak sam siebie pilnuje zeby nie wsadzić paluszków i wcale nie jestem nadopiekuncza względem niego. Ma ostrożny charakter, troszkę taki strachliwy jest, byl czas ze bal sie po trawie chodzić i jak postawiłam go na trawie to stal caly spięty i czekal aż go zabiorę. Potrzebuje chwili zeby się przekonać do czegos nowego. Nie jest taki we wszystkim ale w takich rzeczach ruchowych to on nie jest jak inne dzieci ze biegną wchodzą, wspinają sie na wszystko niczego sie nie boja, on tak odstaje. Jak zrobi juz raz to później owszem. Chociaż tak nieporadnie jeszcze.
  • 17.07.17, 23:22
    Moze ma zaburzenia SI? 2 letnie dziecko powinno juz cos mowic i wazna jest komunikacja i wspolne pole uwagi. Diagnoza autyzmy to masa spotkan z kilkoma specjalistami. Czasami zajmuje to wiele miesiecy. Jak nie skonczyl jeszcze 2 lat to zapisz go do synapsis.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
  • 19.07.17, 13:38
    Komunikacja z nim jest bardzo dobra nie mowi ale pokazuje paluszkiem wszystko co chce i dodaje jakis dzwiek typu "eyyy". Wspolne pole uwagi super patrze na jakis przedmiot nie pokazujac na niego a on od razu robi to samo po czym mi go przynosi. Rozumie wszystko co do niego mowie, sam satra mi sie cos przekazac. Rozmawialam z neurologiem powiedziala ze najpierw nabiera wprawy z chodzeniem pozniej wezmie sie za gadanie, rzeczywiscie jak zaczal o wiele lepiej chodzic, pewniej itp to teraz odzywa sie wiecej, spiewa sobie, jak bawi sie samochodami to robi "wrrr" zagaduje nas po swojemu, jak cos upada mowi bach. ale nie ma w tym slow itp. Postanowilam czekac bo postepy sa, on od urodzenia robi wszytsko wolniej, pozno podnosil glowke n brzuszku, pozno siadal pozno raczkowal, pozno zaczal chodzic, od miesiaca dopiero nauczyl sie wstawac bez pomocy naszej badz kanapy, takie ja mu daje czas.
    Wczesniej myslalam ze jest wycofany jakby w sowim swiecie ale to juz przeszlosc. Robi sie rezolutny, widac jak obmysla rozne psoty, cos sobie tlumaczy po swojemu, bierze ksiazeczke i gdze sa napisy to slezi paluszkiem i udaje ze czyta. Zacheca nas do zabawy, jest bardzo otwarty na inne osoby, wstydzi sie na poczatkua a pozniej zaczepia i chce sie bawic.
    Wiem ze panikowalam jak mial 16 miesiecy bo naparwade czulam ze dzieje sie cos nie tak, ale teraz wiem ze autyzmu nie ma, jestem o tym prekonana, bardzo duzo czytalam o tym, siegalam po wszystkie mozliwe ksiazki itp, wtedy objawy (chodz autyzm jest u kazdego inny) wykazywaly ze cos jest nie tak, tak teraz powiedzialabym ze praktycznie wszyttskie poszly w niepamiec.
    a co do mowy 2 latka, no znam dzieci 3 letnie co nic nie mowia zupelnie a jak pojda do przedszkola to dopiero sie rozgaduja, mam znajomam ktora pracuje w przedszkolo-zlobku i mowi ze ma duzo 3 latkow ktorzy potrafia mama tata i nic wiecej wszystko na migi, a pozniej sie rozgaduja. Zgadzam sie ze wazna jest komunikacja i wspolne pole uwagi ale narazie smialo moge powiedziec ze akurat z tym nie ma zadnego problemusmile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.