Dodaj do ulubionych

Lęk separacyjny

07.01.17, 23:34
Dziewczyny, synek 19 mcy jest strasznie (lekarka okresliła, że wręcz patologicznie) do mnie przywiązany. Nie zaglebiajac sie zbytnio w szczegoly, nawet samotne wyjscie do sklepu jest problemem. Kazdy wieczor w domu, bo w nocy budzi sie I sprawdza czy jestem. W kazdej nowej sytuacji I nowym miejscu wisi na mnie jak malpka. Chodze z nim na sale zabaw (bawi sie ladnie, ale katem oka sprawdza) do sklepow, w duze skupiska ludzi, jezdze komunikacja miejska, ma kontakt z ludzmi. Synek otrzymuje ode mnie I meza duzo milosci I ciepla, duzo go przytulamy. Co jeszcze moge zrobic? Jak go oswoic ze swiatem I powoli odcinac pepowine? Mysle o zlobku, ale synek kazde rozstanie ze mna odchorowuje calymi nocami. Mialyscie/macie podobny problem? Jak radzic sobie z tak silnym I dlugim lękiem separacyjnym?
Edytor zaawansowany
  • 08.01.17, 00:49
    Pierwsze co mi sie nasuwa-zapewne nie pracujesz i spedzasz z synkiem 24/7... dla niego taka sytuacja to norma. Tata pracuje duzo, dziadkow widuje sporadycznie... jestes jego calym swiatem. Jesli dodatkowo kp,to juz w ogole nie wyobraza sobie chwili bez Ciebie. Wedlug mnie jest to calkowicie normalne, wszak wiez dziecka z matka jest calkowicie naturalna. Ale zdaje sobie sprawe, ze moze to byc meczace...dlatego malutkimi krokami sprobuj zostawiac go z tata. Pozniej stopniowo z innymi opieknuami...nie oczekuj cudow, dzialaj powoli a na pewno synek oswoi sie z sytuacja, ze mamy nie ma, ale wroci ( bo zawsze wraca). Dorosnie do tego, ze czasem znikasz i zrozumie, ze nie jest to takie straszne.
  • 08.01.17, 11:59
    Dziekuje za odp juuu. Trafilas w sedno; maz ciagle w pracy, mieszkamy za granica I nie mamy tu nikogo. Nie byl jedynie karmiony piersia. Zdaje sobie sprawe, ze jestem dla synka calym swiatem, jednak tak jak napisalas jest to meczace, zaczynam tez myslec o powrocie do pracy, ale nie wyobrazam sobie nawet jak kto bedzie. Wlasciwie ja to wszystko wiem, ze powinnam go coraz czesciej z kims zostawiac (choc nie mam wlasciwie z kim, wykorzystuje momenty kiedy jestem w pl lub rodzina jest u mnie), nie uciekam, tlumacze ze wroce. Chyba chcialam sie po prostu wyzalic zakladajac watek. Moze ktos mial podobnie? Czy sa moze jakies techniki wspomagajace ta separacje? Siostra radzi mi przynosic zawsze jakis drobny upominek kiedy wracam. Nie jestem jednak do tego przekonana.
  • 08.01.17, 12:31
    A gdzie chodzi bez Ciebie?
    Bo sala zabaw to wciąż jest wyjście z mamą.
    Może chociaż spacer z tatą raz w tygodniu?
    Może co drugi wieczór niech tata usypia?

    Mam dziecko 18m i jest kompletnie inaczej, żłobek, każda sobota z dziadkami jednym lub drugimi bez naszej obecności, zostaje z moją siostrą, teraz będziemy ćwiczyć zostawienie na noc u babci itp. Ale rozumiem że nie ma innych osób czyli musi uaktywnić się mąż w wolnym czasie niech spędza go czasem sam z dzieckiem.
    Ja np od urodzenia do teraz ustaliłam że w 2 wieczory wychodzę na sport, były różne sytuacje, kp, czy dziecko się budziło czy było chore - miało też drugiego rodzica. Próbuj.
    A żłobek to też godzina dziennie, potem 2h. Stopniowo. Myślę, że dobrze by mi zrobiło pół dnia w żłobku np do drzemki.

    Upominek jak wracasz to słaby pomysł. Nie musisz mu wynagradzac że Cię nie było, to normalne że czasem wychodzisz.
  • 08.01.17, 12:47
    To bardzo indywidualna sprawa i nie wiem czy specjalne hartowanie coś zmieni. Żyjcie własnym życiem i na pewno to minie. Ja jestem z synkiem niemal naokrągło i aż takiego lęku nigdy nie miał. Oczywiście są/były takie dni że nie mogłam zniknąć na chwilę, ale z czasem było lepiej. Akceptuje zostawanie z dziadkami na kilka godzin. Jak chodzimy na basen lub na zajęcia muzyczne to synek też jak małpka wisi na rodzicu co najmniej 15min. Ostatnio nas zadziwił jak w restauracji mógł zostać sam z innymi dziećmi pod okiem opiekunki już po kilku minutach i wystarczyło zaglądać raz na 5-10min, nie płakał, nie szukał nas. Staramy się po prostu żyć własnym życiem.
  • 08.01.17, 13:52
    Jeszcze dodam, że na początku wychodziłam jak synek spał i była babcia, jak się budził mnie nie było i jakoś specjalnie nie płakał, był nie swój, ale bez przesady. Albo rozstawalismy się na dworze podczas spaceru lub wychodził na spacer z kimś, a ja zostawałam w domu - czyli to co ga-ti napisała. Najgorzej jak widział, że ja wychodzę. Ma 17msc.
  • 08.01.17, 13:39
    Gdzieś przeczytałam, że w takiej sytuacji lepiej jak synek wyjdzie z domu z kimś innym, a Ty zostaniesz w domu (przynajmniej w momencie wychodzenia dziecka). Dziecku łatwiej będzie wyjść (i dodatkowo coś ciekawego będzie się działo) niż zaakceptować to, że Ty wychodzisz i je zostawiasz.
    Rozumiem Cię, u nas podobnie, mała ciągle ze mną, mąż dużo pracuje, dziadkowie daleko, takie życie wink
  • 08.01.17, 17:16
    Dobry pomysł. Mój maly też chętnie wychodził z tatą, niż widział mnie wychodzącą. Ale przede wszystkim nie dałabym sobie wkręcać, że to patologiczne. Synek przebywa najwięcej z Tobą więc naturalne, że jesteś bezpieczną przystanią dla niego. Piszesz, że ladnie sie bawi z innymi, a to, ze sprawdza czy jestes to normalny odruch, w nocy podobnie, dziecko instynktownie chce być blisko matki. To znak, że się dobrze nim opiekujeszsmile Na 1,5 roku jest silny rzut lęku separacyjnego własnie. Najgorszym.pomysłem w takim momencie jest zlobek dla treningu. Ja bym tez raczej cwiczyla z tatą w weekendy, zresztą powoli będzie się robić latwiej, to nie polroczne dziecko, u którego się to dopiero zaczyna. Jak wracasz - upominkiem jesteś ty smile Technika to też rozmowa.z synkiem, dlugoe przygotowywanie go na każde rozstanie. Powtarzanie mu, że nawet jak wychodzisz ZAWSZE do niego wrócisz. Ew opowiadanie co będziesz robić. Jeśli wracasz do pracy - powolna, łagodna adaptacja u Ciebie przy boku, aż do momentu, kiedy synek bezpiecznie poczuje się z nowym opiekunem. Możesz ew. dać jakiś mały upominek przed wyjściem, mówiąc synkowi, ze to cos bedzie go strzec i przypominac o mamie. Dobrze jesli dziecko ma jakąś maskotkę, ja zawsze żegnalam sie tez z maskotką i mowilam, ze ma przechowywać moje caluski dla synka, kiedy mnie nie ma.
    Moja znajoma ma tez takiego synka bardzo przywiązanego. Z nikim nie zostawal. Wyslala go do zlobka na 16 m-cy, panie mowily mi, ze to byla.najtrudniejsza adaptacja w ich karierze- praktycznie pol roku wytrzymywal tylko 1h, 2h.
  • 10.01.17, 22:15
    Wiesz Amiralko czy to oby napewno dobrze mówić że zawsze się wroci, nie wiemy co nam przeznaczone. Moja mama nie wróciła i na szczęście nie usłyszałam od niej tego dnia że niedługo wróci. Myślę że gdyby tak było, czułabym wtedy że mnie zawiodła, że obiecywała. Co prawda to skrajne przypadki ale niestety się zdarzają
  • 08.01.17, 20:12
    Corka mojej znajomej zachowywyla sie podobnie. Nie opuszczala mamy na krok, nie chciala z nikim innym zostawac, jak przychodzili goscie nie bawila sie z innymi dziecmi, tylko trzymala sie mamy. Gdy miala niecale 2 latka kolezanka podjela prace na 2h wieczorem, córka zostawala z tata. Kiedys zdarzylo sie, ze ojca zatrzymano dluzej w pracy, wiec znajoma zaprowdzila corke do swojej kuzynki, chrzestnej malej, którą dobrze znala. Dziewczynka przez godzine stala w kacie i poplakiwala, nie dala sie niczym zabawic na dluzej, w koncu tata przyjechal i uratowal sytuacje. Lęki calkowicie minely w okolicy trzecich urodzin, teraz to wesole, otwarte, komunikatywne dziecko. Głowa do góry! Wiecznie taki nie będzie.
  • 09.01.17, 09:18
    Niektórym za bardzo nie przechodzi. Syn szwagierki skończy w październiku 8 lat i od małego był cycusiem mamusi. Nie mogli go zostawić nawet na godzinę u babci, żeby zrobić zakupy, bo 1 minutę po ich wyjściu zaczynała się histeria i wycie za mamą. Jeśli gdzieś byli razem, to zawsze musiała być mamusia. Potem było przedszkole, teraz szkoła, rozłąka skończyła się okresowym jąkaniem i po powrocie z przedszkola czy szkoły do matczynej nogi przylepiony jest jak rzep. Ma kolegów i chodzi na dwór, ale jak ma tylko możliwość to tylko z rodzicami i mamusią przede wszystkim. Jest zamknięty w sobie, mało rozmowny. To już mój 3,5 latek go dominuje pod każdym względem, ale on jest jak taki mały bezwstydny cygan. smile wink
  • 09.01.17, 10:20
    Ja bym troche probowala poluzowywac to przywiazanie. Ale nie z grubej rury i nie po trupach. Lepsza niz zlobek moze bylaby jakas ciocia/niania, na początek naprawdę na godzinkę, zeby zobaczył, ze moze sie zdarzyć czas bez mamy. Fajną instytucją sa babcie, ale skoro.nie macie ich pod ręką, to nic nie poradzisz.
    Mam mamowa córkę i w wielu sytuacjach jest to męczące i trudne dla nas obu. Acz ja juz pracuję i znikam jej czasem...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/relgt5odpew4ev0j.png
  • 09.01.17, 17:25
    A mój mamowy synek zbliżając się do 3 lat coraz bardziej się otwiera na ojca. Rozmawia z tatą już tylko w ich tubylczym języku i prosi, zebym wtedy wyszla z jego pokoju, mają już swoje zabawy, w których przeszkadzam, hihi. Tak więc z czasem jest latwiej.
  • 09.01.17, 15:54
    mam 2 takie egzemplarze na stanie. Młodszy ma 2,5 roku i nadal ciężko odchorowuje każdą separację. Co dziwne, ja pracuję właściwie od urodzenia Małego, miał 1 mc jak brałam pierwsze zlecenia. Dzieci zostają z Meżem, albo z Dziadkami - są do nich przyzwyczajeni, ale i tak każdy mój powrót do pracy po weekendzie, a nie daj Boże po urlopie jest okupiony nieprzespanymi nocami ... U nas właśnie tak to się objawia: płacz, zrywanie się w nocy, co pół godziny, wrzask rano jak wychodzę. Starszy wczoraj skończył 5 lat - i jest już lepiej, nawet chadza do przedszkola (choć regularnym chodzeniem nazwać tego nie można). Myślę, że takie zachowanie jest uwarunkowane genetycznie, osobniczo i z małego introwertyka nie zrobi się "brata łata". A z czasem minie smile Z perspektywy żal mi tylko, że na siłę próbowałam uspołeczniać Starszaka mojego wówczas niespełna trzylatka - posłałam na zajęcia dla Maluchów. Poza chorobami mieliśmy pół roku wyjęte z życia, bez snu, bez uśmiechu, bez zabaw. teraz mądrzejsza o tamto doświadczenie czekam i nie daję sobie wmówić, że dziecko trzeba uspołeczniać na siłę.
  • 09.01.17, 20:41
    Dziewczyny dziekuje serdecznie za rady I wsparcie. Synek z mezem wychodzi na spacery I zakupy I nie ma z tym problemu. Tak jak wspominala ga-ti faktycznie duzo gorzej jest jak ja gdzies wychodze, a on zostaje. Zdalam sobie tez sprawe czytajac wasze sugestie, ze moim glownym problemem nie tyle jest lek separacyjny syna co fakt, ze nie mam go z kim zostawic. Niby oczywste a otworzylyscie mi oczy, bo niby jak synek ma sie przyzwyczajac spedzac czas z kims innym skoro nie ma wlasciwie z kim. Kiedy jestem u rodziny w pl poczatek zawsze jest koszmarny, mlody ryczy cale noce, boi sie ale faktycznie z czasem zostawialam go z mama na godzine, dwie I po ataku histerii dawal sie zabawic. Musze teraz poukladac sobie w glowie co dalej; czy moze niania, czy jeszcze odczekac I w miedzyczasie chodzic wiecej na grupy I place zabaw. Ehh babcia by sie teraz bardzo przydala.
  • 09.01.17, 23:56
    A nie masz jakiejś przyjaciółki z dzieckiem ktore synek bardzo lubi? Czy jeszcze nie jest na tyle otwarty na inne dzieci, žeby tak je lubic? Pytam, bo moimi nianiami byly najpierw wlasnie takie przyjaciółki, wiedziałam ze sie super dziecmi zajmą a dla synka to byla wieksza atrakcja niz z samym doroslym. Ale to zalezy od temperamentu. A socjalizacja z innymi dziećmi na tych placach czy grupach przy mamie to idealne. Przyjazd babci jesli wchodzi w gre, na jakis czas, to tez dobre wyjście.
  • 10.01.17, 08:17
    Popieram, szczegolnie dzieci w podobnym wieku sa dobrymi kompanami, w dodatku nowe zabawki/gry/namioty itd., ktorych dziecko nie ma, moga skusic je do pozostania z innymi maluchami w pokoju dzieciecym, podczas gdy mama oddali sie na kawe smile Ze zlobkiem nie zaczynalabym w tym momencie, bo to ma byc dla dziecka przyjemnosc, a nie kara za przywiazanie do matki. Zreszta wiele osob mowilo mi, ze poltoraroczniaki - dwulatki adaptuja sie trudniej niz mniejsze dzieci i w sumie mam podobne obserwacje, razem z synkiem w 12 mcu zaczelo zlobek kilkoro dzieci, ktore wskoczyly w tryb zlobkowy jak ryba w wode, starsze dzieci przechodzily adaptacje ciezej, dlugo plakaly, nie chcialy opuscic rodzicow. Grupy zabaw, rozne zajecia zorganizowane jak najbardziej. W zaleznosci od waszych mozliwosci godna polecenia jest tez instytucja au-pair - laczy zalety niani z babysitterka, jest dostepna elastycznie i nie jest obca dla dziecka, bo mieszka z rodzina.
  • 10.01.17, 20:16
    Niestety, tak sie zlozylo, ze wszystkie przyjaciolki z dziecmi sa w polsce, tu gdzie mieszkam nie mam nikogo, kto by sie nadawal. Babcia planowala pomoc, ale sytuacja rodzinna w tym przeszkodzila. Moge liczyc tylko na siebie.
  • 10.01.17, 21:58
    Naprawde nie poznalas nikogo, zadnej mamy przez ten 1,5 roku. Ja tez mieszkam zagranicą i tez z momentem urodzenia dziecka poczulam sie zupelnie sama. Ale chodzac we dwojke w rozne miejsca, moje dziecko mi ulatwilo poznawanie innych mam, czesto w podobnej sytuacji co bardzo zbliza.
    A co do wieku zlobka i przedszkola, to chodz u nas spoleczenstwo jednoglosnie popiera idee "socjalizacji", wszyscy dziecięcy psychologowie, z ktorym rozmawiaja, twierdzą, że zlobki są dobre dla dzieci od 2, 2,5 lat. Choć to oczywiście bardzo osobnicze, moj towarzyski czlowieczek poszedl na pare godzin dziennie w wieku 1,5 roku i bardzo mu sie podobalo.
  • 10.01.17, 22:44
    Nie, nie poznalam. Owszem, w przychodni czy na placu zabaw poznaje mamy, ale sa to zdecydowanie powierzchowne znajomosci. Natomiast bliskie mi osoby z poprzedniej pracy mieszkaja daleko i skupiaja sie raczej na karierze a temat pieluch i kupek jest im calkowicie obcy. Zreszta nie ma co zaglebiac sie w szczegoly. Sytuacja jest jaka jest. Musze dzialac z tym co mam na ta chwile.
  • 10.01.17, 23:06
    Ja też mam wszystkich daleko, znalazłam nianię, ktora przychodziła do nas, i odklejanie syna odbywało się etapami.
    Najpierw niania przychodziła do nas i bawiła się z nim w salonie, podczas gdy ja np sprzątałam łazienke, robiłam pranie czy udawałam że coś robię (tydzień). Synek nie musiał byc do niani przywiązany, wystarczy że się przyzwyczajał do nowej osoby, poznawał ją.
    To było tak 2 tygodnie, co drugi dzień, na 2-3 h.
    Potem zaczęłam wychodzić, np wynieść śmieci, do sklepu po śmietane, powiesić pranie na balkonie, na spacer wokół bloku. To był kolejny tydzień.
    Potem był miesiąc kiedy niania przychodziła co drugi dzień, na 4 h, a ja wychodziłam wtedy, albo ona wychodziła na ten czas, albo trochę tego i trochę tego.
    Potem poszłam do pracy synek zostawał pół dnia.
    Płacz przy rozstaniu był koszmarny. Ale potem szybko przestawał i odbierałam go uśmiechniętego.
    Potem był żłobek w tym samym wymiarze co niania.
    Pomalutku, pomalutku, ale zacznij.
  • 11.01.17, 19:29
    No wlasnie coraz bardziej sklaniam sie ku niani, choc stawki w moim miescie sa kosmiczne. Ale chyba niw bede miala innego wyjscia, bo zlobka sobie nie wyobrazam na tym etapie.
  • 11.01.17, 18:36
    Ja niestety mialam tak samo z bliskimi osobami. Jak zaszlam w ciaze, to sie staly mniej bliskiewink A poznawac inne mamy bardzo warto, zwlaszcza jak czlowiek na obczyźnie.
  • 11.01.17, 19:25
    Tzn ja nie powiedzialam ze sa mniej bliskie, po prostu nie ta bajka jesli chodzi o opieke nad dzieckiem; albo pracuja, albo sa daleko, albo I jedno I drugie. Jakos nie szukalam wiekszego kontaktu z innymi mamami (poza tymi ktore juz znam, z ktorymi mam codzienny kontakt a ktore sa w polsce), nie czulam potrzeby, a szczebioczace tylko o dzieciach mamusie na grupach jakos mnie nie krecily. Teraz zastanawiam sie czy to nie byl blad. Tylko czy mozna szukac znajomosci na sile? I wrecz interesownie?
  • 12.01.17, 20:09
    Ja nie wiem, ja szukalam mam ktore maja podobne zainteresowania, chodzilam na spotkania LL, jogę.... Na sile moze nie wyjsc, masz racje. To moze opcja niani jednak.
  • 13.01.17, 08:45
    Hmm, troche smutno brzmi to, co piszesz. Ale w sumie cie rozumiem, ja tez nigdy nie znalazlam wspolnego jezyka z mamami, ktore caly czas szczebiocza o dzieciach, nie ta bajka - tzn. fajnie jest rozmawiac o dzieciach, ale nie jesli to jest dominujacy temat kazdego spotkania. Mysle, ze kiedy wrocisz do pracy, bedzie ci latwiej, zawsze to kontakt z ludzmi i (wiem, zostane zlinczowana) "odpoczynek" od dziecka, po ktorym z przyjemnoscia wraca sie do malucha. Wtedy tez latwiej o poznanie innych pracujacych mam, z ktorymi mozna dzielic sie doswiadczeniami i wzajemnie sobie pomagac, mnie bez tego byloby ciezko. Na pewno nie szukalabym znajomosci na sile, to musi wyjsc naturalnie, zreszta pewne kwestie sa dynamiczne - kolezanka z Algierii, ktora poznalam, kiedy robilam jej onboarding w naszej firmie, rok pozniej byla mama nie jednego, a trojki maluchow (i dalej pracowala) wink
  • 17.01.17, 09:56
    kiedys czytalem fajny arytkul, ze "leki separacyjne" sa bardzo typowe dla "nowoczesnych" spoleczenstw, gdzie praktycznie matka non stop sama z dzeickiem siedzi i non stop sie nim opiekuje sama. W spoleczenstwach plemiennych dziecmi zajmuje sie wiele osob od poczatku, babcie, dziadkowie, rodzenstwo, ciocie itd.. dzieci sa przerzucane z reki di reki, dziecki czemu sa przyzwyczajone do opieki i przebywania z innymi osobami.

    Poczekaj jakis czas, teraz nie jest najelpszy okres na odstawianie. Lepiej bedzie kolo 2,5 - 3 roku zycia.
  • 17.01.17, 11:17
    Musi być w tym przynajmniej trochę racji, oprócz ewentualnych cech osobniczych. Nasz mały poszedł do żłobka w wieku 10 miesięcy. Zawsze miał dłuższy kontakt z babcią, lub siostrą i szwagrami moją lub męża. Albo syndrom "cygana" miał w sobie od początku, albo kontakty z innymi spowodowały, że uwielbia być z nami, innymi i ze wszystkimi. Za to syn szwagierki, od początku z matką w domu, nie mogą zostawić go na dłużej, przylepiony do jej nogi.
  • 22.01.17, 22:49
    Tak, z pewnoscia jest duzo prawdy w tym co piszesz. Poki co zwiekszylam czestotliwosc zajec grupowych dla dzieci I mam I staram sie podczas nich coraz bardziej usuwac w cien, pozwalajac synkowi na maksimum samodzielnosci. Na razie jest dobrze.
  • 22.01.17, 22:50
    Zapomnialam dodac, ze to bylo do camel 3d
  • 19.01.17, 10:46
    A dla mnie to jakieś bzdury ta Twoja lekarka opowiada. Co to znaczy patologicznie przywiązany? Syn ma dopiero 19 miesięcy, to przecież małe dziecko potrzebujące mamy. Mama jest przecież jego całym światem. Mam wrażenie, że wiedza na temat rozwoju psychologicznego dziecka jest w społeczeństwie jakoś mało rozpowszechniona... Dziecko w tym wieku, jest stworzone do bycia z mamą, a na rozwój społeczny jeszcze przyjdzie czas. Obecnie wymaga się, od dziecka samodzielności w zupełnie nieodpowiednich momentach. Samodzielność nie jest tym czego dziecka można nauczyć. Samodzielność to coś do czego dziecko samo dojrzewa. Wszystko w swoim czasie. Nie martw się mamo!
  • 22.01.17, 22:51
    Dziekuje za wsparcie mama-mil
  • 23.01.17, 07:59
    no to tak nie do konca. Mama nie powinna byc calym swiatem... Mama powinna byc czescia swiata. Dziecko potrzebuje wielu osob do poprawnego rozwoju. Jezeli jest non stop z mama, lub wiekszosc czasu to wlasnie takie leki separacyjne sie rozwijaja. Jak napisalem wyzej, tego typu leki sa praktyzcnie niezauwazalne wsrod dzeici, ktore od urodzenia maja kontakt z duza iloscia ludzi i zajmuja sie nimi rozni ludzie.

    mlody byl tez z reki do reki przerzucany, a to kuzynki z nim zostawaly, a to niania, a to sasiedzi, a to ciocie..itd.. poszedl do zlobyka kiedy mial 10 miesiecy i od razu pobiegl do zabawek. Po 3 czy 4 dniach zostawal juz na 8 godzin i nie chcial wracac do domu, chcial z dzieciakami biegac i krzyczec .)))
  • 23.01.17, 12:07
    Tu sie jednak nie zgodze camel. Dziecko musi miec poczucie bezpieczenstwa, a nie byc przerzucane z reki do reki, owszem wiecej osob z ktorymi dziecko ma jakas wiez wplywa z pewnoscia na rozwoj, ale jednak nie wioska czesto obcych ludzi. Mysle, ze skrajnosci w zadna strone nie sa dobre. Nawet gdybym miala taka mozliwosc nie podrzucalabym dziecka wszedzie I wszystkim bo nie po to sie na nie zdecydowalam zeby sie go jak najszybciej pozbyc. Oczywiscie kazdy ma swoje wybrazenie rodzicielstwa, dla mnie spedzanie wiekszosci czasu z dzieckiem nie jest problemem, walcze tylko o to zeby nie byl to CALY czas, zebym miala w tym wszystkim tez cos swojego.
  • 23.01.17, 12:57
    Wiadomo, ze dziecko musi miec poczucie bezpieczenstwa, ale moze ono byc zagwarantowane przez wiele osob. Tu nie chodzi o stada osb, tylko o jakis krag, ktory dziekco jest w stanie ogarnac. Przebywanie non stop wlycznie z jedna osoba lub wiekszosc czasu nie jest do konca normalne dla gatunku ludzkiego. My jestesmy zwierzetami stadnymi i do funkcjonowania potrzebujemy jakiegos tam stada. Dziecko wcale nie czuje sie mniej bezpieczne kiedy mama akurat si eniem nie zajmuje bo ma alternatywe w postaci babci czy cioci, ktore oczywiscie zna.

    ja to raczej mam wrazenie, ze to mamy potrzebuja bardziej dzieci smile Od zawsze dziecko bylo czescia klanu, stada czy rodziny i najczesciej matka po urodzeniu musiala wracac do pracy, zbierania jedzenia itd..a dzieckiem zajmowala sie tylko do czasu kiedy musialo byc karmione. Potem opieke przejmowalo rodzenstwo i pozostali czlonkowie. Zreszta dzieci sa na tyle ciekwae ze biegna same do innych dzieci. Oczywiscie musza byc pewne ze wroca do bezpiecznego miejsca.

  • 22.01.17, 22:39
    Witam.
    Skoro dziecko ma taki problem, to najprawdopodobniej zbyt rzadko oddajecie je pod opiekę innych bliskich mu osób, np. dziadków. Te dzieci, które od maleńkości są oddawane pod opiekę kogoś innego niż rodzice rzadziej doświadczają lęku separacyjnego, ponieważ są do tego przyzwyczajone. Dziecko, które od zawsze przebywało wyłącznie z rodzicami, na każdą próbę oddalenia się ich reaguje histerią, ponieważ jest przekonane, że rodzic chce odejść od niego na zawsze. Poprzez wprowadzanie w otoczenie dziecka innych opiekunów pozwolicie mu się się przyzwyczaić do waszej nieobecności i pokonać lęk separacyjny.
  • 22.01.17, 22:52
    Tak jak juz wyzej pisalam- nie mam mozliwosci zostawienia dziecka z dziadkami czy kimkolwiek bliskim
  • 28.01.17, 21:42
    Miej psa,który czasem będzie zabierany na wyjścia a czasem zostawiany.
  • 28.01.17, 22:24
    Przytulać i jak najwięcej nosić na rękach. Dzieci mając zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa szybciej garna się aby zejść na podłogę i penetrować zakamarki. Przytulać, spać z nim, całować, kochać.

    --
    "W poradach na ogół jest coś podejrzanego" - Leszek Kołakowski smile
  • 29.01.17, 10:15
    Ja bym się nie przejmowała. Mój też tak miał, a nawet gorzej bo na placu zabaw wszędzie chciał chodzić ze mną. W przedszkolu był lekko nieśmiały, ale teraz chodzi do szkoły i świetnie się odnajduje w grupie rówieśników. To jeszcze małe dziecko i kontakty z rówieśnikami nie są dla niego tak ważne jak mama. Ja mojego zostawiłam mniej więcej w tym wieku z nianią i wróciłam do pracy i o dziwo świetnie się odnalazł choć odnalazł. Ale wiadomo każde dziecko jest inne...
  • 29.01.17, 18:28
    Kolejna matka tłumaczy swoje problemy dzieckiem.
  • 17.07.17, 13:11
    Lęk separacyjny to coś zupełnie naturalnego. Fajnie jest to opisane tutaj:

    hellohela.pl/jak-oswoic-lek-separacyjny-u-dziecka-czyli-hela-przy-mamie/
  • 18.07.17, 13:18
    to takie moje okreslenia na dzieci, ktore sa z mama 24/7 i maja kompletnie ograniczony kontakt z zewnetrznym swiatem. Niestety to dosc typowe obecnie, bo ludzie sie porozjezdzali po swiecie i pod bokiem nie ma najblizszej rodziny. Czasem brak tez przyjaciol z dziecmi i wogole...

    tego typu problemy nie wystepuja tam, gdzei dzeicko jets pod opieka wielu ludzi od poczatku...

    Mysle, ze najrozsadniejszym rozwiazaniem jest teraz odcinanie pepowiny malymi kroczkami. 19 miesiecy to chyba nie jets najlepszy czas na zlobek...Raz ze dziecko jest do ciebie bardzo przywiazane, dwa ze w tym wieku dzieci wogol enie lubia zbyt duzych i naglych zmian...

    Moze podczas weekendow razem wychodzcie gdzies ( ty, tata i dziecko)..np na plac zabaw..niech tata pobawi sie z malym, a ty odejdziesz na 15 minut. Moze na drugie dzien na 20 minut itd... Tak, zeby wiedzial, ze mama jednak wrocila i swiat si enie zawalil.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.