Dodaj do ulubionych

kryzys przedszkolny

01.06.17, 09:48
Muszę się wyżalić i posłuchać, co inni myślą, bo włosy z głowy mam ochotę rwać.

Syn 4 lata. Zawsze stronił od dzieci. Na placu zabaw wolał bawić się sam, bał się szybko biegających rówieśników. Nie lubił jak dzieci krzyczały, popychały. Na ślizgawkę wchodził "jak nikogo nie było".
Jedynak.

Od września chodzi do przedszkola. 11 dzieci w grupie, pani rewelacyjna.
Z adaptacją było nam pod górkę, długo szło, ale tak mniej więcej od listopada chodził bez płaczu. Rano minutkę poszlochał, ale z przedszkola wychodził zadowolony, wybawiony.

Pani mówiła, że coraz lepiej integruje się z grupą, bawi się z dziećmi. Nie dominuje w grupie, jest tym "ostatnim", taką lebiodą wink Ale najważniejsze, że małymi kroczkami idziemy do przodu.

I od około 10 dni mamy wielki kryzys. Płacz w domu. On do przedszkola nie będzie chodził. On nie chce się bawić z dziećmi. On chce z mamą bawić się w domu.
Rozmawiałam z panią, w zasadzie codziennie. Nie zdarzyło się nic, co mogłoby "zaburzyć" jego równowagę emocjonalną. Pani przytula, koledzy przytulają i pocieszają, mówią - Alek nie płacz, baw się z nami.
A on godzinę płacze, pół godziny się bawi. Potem znowu płacze i znowu się bawi.
Od dwóch dni się uparł, że on nie będzie się bawił z dziećmi i chce iść do kucharki, bo ona jest fajna i będzie patrzył jak ona gotuje (w przedszkolnej stołówce. To małe, prawie domowe przedszkole).
Czyli mamy kryzys - dzieci NIE!

Co robić. Strasznie mnie to martwi. Przejdzie z wiekiem?
Przedszkole jeszcze otwarte 3 tygodnie, przygotowują się do przedstawienia. Mój syn śpiewa, tańczy. Naprzemiennie z popłakiwaniem...

Edytor zaawansowany
  • 01.06.17, 09:57
    Iść do psychologa zbadać czy to nie wczesny Zespół Aspergera. Nieumiejętność zabawy z dziećmi to jest właśnie ten wczesny sygnał.
  • 01.06.17, 10:04
    Przeciez sie bawi! Tylko pozniej chce mu sie do domu, to placze. A koledzy raz pociesza, a raz nie... Tak samo panie. Nikt nie jest w stanie reagowac na jego potrzeby, to calkowicie zrozumiale, moze kucharka dala mu duze wsparcie, jakiego nie mogla dac cala grupa, dlatego chce byc blizej niej...
  • 01.06.17, 10:11
    Mnie niepokoi jednak to unikanie interakcji z grupą dzieci, reagowanie na hałas itp. U mojej córki, w końcu wychwycone na etapie zerówki, skończyło się to terapią SI, która bardzo pomogła. Ale co się dziecko 3 m-ce namęczyło w publicznym przedszkolu, w dużej grupie i takich sobie warunkach - to niestety spowodowało wręcz mutyzm wybiórczy.
    Na miejscu autorki zastanowiłabym się nad tym aspektem, obserwowałabym dziecko, skoro reaguje w ten sposób na tak malutką grupę - tym bardziej, że za jakiś czas czeka je szkoła i klasy w pełnej obsadzie, a tam już nie będzie zmiłuj i pani kucharki.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 10:19
    Może to być coś ze spektrum, może być SI. Autorka tego sama nie oceni, bo się nie zna. Problem ewidentnie występuje i trzeba go rozwiązać. Ja bym się nie zastanawiała tylko poszła do specjalisty, by jak najwcześniej włączyć ewentualną terapię.
  • 01.06.17, 10:41
    Mowimy o czterolatku, dziecko sie rozwija, a nie uwstecznia! Jesli teraz nie okazesz mu wsparcia, to nie ma zmiluj i w szkole podstawowej bedzie mu jeszcze ciezej.
  • 01.06.17, 10:45
    Ale ewentualna terapia by mu pomogla nie zaszkodzila.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 11:19
    Ale te zabawy SI to też wsparcie - ogromne, dla rozwoju, koordynacji ruchowej, pokonywania lęków przed nieprzyjemnymi bodźcami, zrelaksowania się wreszcie przez dziecko itp. Oczywiście, że dziecko ma prawo mieć swój temperament, być mniej śmiałe, bardziej wycofane itp. Ale to jest wiek, w którym nawiązuje się relacje dość bezproblemowo - a unikanie ich ze względu na hałas i kontakt fizyczny brzmi trochę niepokojąco.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 12:06
    Pomijając kwestie wyjaśnienia czy to nie zaburzenia Si lub ZA kryzys przedszkolny w czerwcu moje dziecko miało co roku. Zmeczenie materiału i gorąco w przedszkolu

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • 01.06.17, 14:46
    afro.ninja napisała:

    > Przeciez sie bawi! Tylko pozniej chce mu sie do domu, to placze. A koledzy raz
    > pociesza, a raz nie... Tak samo panie. Nikt nie jest w stanie reagowac na jego
    > potrzeby, to calkowicie zrozumiale, moze kucharka dala mu duze wsparcie, jakieg
    > o nie mogla dac cala grupa, dlatego chce byc blizej niej...

    Nie wiadomo jak sie bawi, czy jest tylko uczestnikiem.
    Poza tym czy pani nie bagatelizuje sprawy.
    Ja bym poszła do psychologa bo typowe objawy ZA.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 08.06.17, 22:35
    Ale w spektrum autyzmu nie chodzi o to, że dziecko nie chce się bawić, tylko że nie umie tego robić, "nie czyta" dzieci, nie rozumie ich intencji.
  • 01.06.17, 10:00
    Przykre, ze piszesz tak o synu (ostatni, lebioda), dziecko wcale nie musi lubic przedszkola i warto mu to uzmysłowic, zaakceptowac jego pomysl na spedzanie czasu w przedszkolu. Skoro chce siedziec kolo kucharki, to czuje sie tam BEZPIECZNIE, dlaczego mu na to nie pozwolisz? Panie tak naprawde powiedza to co chcesz uslyszec, chyba, ze dzieciak wchodzi im na glowe i robi klopot.
  • 01.06.17, 10:14
    >Skoro chce siedziec kolo kucharki, to czuje sie tam BEZPIECZNIE, dlaczego mu na to nie pozwolisz?

    Jakos malo bezpieczne mi sie wydaje platanie sie malego dziecka miedzy garami z wrzatkiem. No i z kucharka nalezaloby porozmawiac, czy ona ma ochote i mozliwosci na babysitting podczas pracy.
  • 01.06.17, 10:47
    Dziecko nie moze sie krecic po kuchni - niezgodne z zasadami bhp do ego sprzeczne z idea przedszkola to nie jest przechowalnia a placowka edukacyjna

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 11:49
    "to nie jest przechowalnia a placowka edukacyjna"
    Taa
  • 01.06.17, 11:58
    Aguar akurat słynie z chęci trzymania dziecka przy mamie to pełnoletności, ale naprawdę sa super przedszkola. Moje dzieci swoje placowki do dziś wspominają z sentymentem a starszy ma już 15 lat big_grin

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 14:50
    Ja co chwile jestem zaskakiwana tym, ile moje dziecko wynosi z przedszkola. Nie wiem, jak i kiedy panie ich tego wszystkiego uczą. Oczywiście są różne przedszkola, ale jak najbardziej może ono być placówką edukacyjną.
  • 01.06.17, 10:03
    Nie ma przypadkiem zaburzeń SI?
    Moja córka miała ogromny problem z takim właśnie przepychaniem się w grupie, hałasem. W małej grupie w bardzo fajnym klubiku było ok. W przedszkolu publicznym - grupa 29 dzieci, nieustający hałas, wydzieranie sobie zabawek wink, a panie średnio panowały nad nimi - dosłownie tragedia dla niej.
    Po terapii SI niemal z dnia na dzień to było jednak inne dziecko, choć liderem grupy pewnie już nie będzie, przynajmniej na etapie podstawówki.
    U Twojego synka pewnie też swoją drogą doszło do zmęczenia przedszkolem, toż to już 9 m-cy za nim, należą mu się wakacje i odpoczynek od grupy.. Ale ze względu na jego sposób reagowania na interakcje w grupie i unikanie wchodzenia w kontakt zastanowiłabym się też nad SI. Sporo można w necie poczytać, są pomysły różnych zajęć aktywizujących, odwrażliwiających, niekoniecznie trzeba od razu do terapeuty.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 10:14
    Mam kolezanke, jej dziecko siedzi bite osiem godzin w przedszkolu. Dziecko lubi przedszkole, chetnie do niego chodzi, a tez ma zaburzenia SI. wink
  • 01.06.17, 10:22
    To, że jedno lubi, nie znaczy, że inne będzie lubiło. Prezentujesz właśnie typowo ematkowe przekonanie o własnej nieomylności na podstawie jednostkowego przypadku, który znasz. A zapewne to dziecko, o którym piszesz, ma zajęcia terapeutyczne lub zalecenia dla rodziców - i nie jest zostawione samo sobie.
    Moja córka miała ogromną nadwrażliwość na hałas i na dotyk, zaburzenia czucia głębokiego. W małej grupie czuła się dobrze, w większej, kiedy poziom hałasu i przepychanek był niemal 3 x większy, po prostu drętwiała. Po 3 m-cach w dużej grupie przedszkolnej niemal przestała mówić. Zaburzenia SI są różne i różne jest ich podłoże. A zabawy z terapeutką jej pomogły i to bardzo, zmieniła się ogromnie.
    Oczywiście, że dziecko może być mniej śmiałe, wrażliwsze, ma prawo nie przepadać za przedszkolem, wolniej się integrować itp. itd. Ale jeśli nie chce w ogóle wejść na ślizgawkę, bo są tam inni, jeśli wyraźnie od małego stroni od dzieci - zastanowiłabym się, czy nie warto szukać w kierunku jakichś problemów rozwojowych. Czasem lepiej dmuchać na zimne niż zostawić dziecko samemu sobie z jakimś problemem, który będzie narastał.


    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 14:11
    Zaburzenia zaburzeniom nierówne. Mogą dotyczyć różnych obszarów. Jedno dziecko będzie unikało rówieśników i kontaktu fizycznego, inne będzie ich nadmiernie "kochało", będzie namolne, szukające mocnych bodźców fizycznych (np. ciągłego przytulania). Obaj będą mieli zaburzoną sensorykę.
  • 01.06.17, 10:17
    Pamietam ze w przedszkolu tez bardzo nie lubilam sie przepychac w walce o wozek z lalka i wybieralam klocki i zabawe samemu. W podstawowce nie cierpialam gry w kosza bo to tez wydzieranie sobie pilki. SI u mnie nie stwierdzono bo jestem istota towarzyska i od dziecka mialam masy kolezanek i nadal mam co weekend pelny dom jak wpadaja ludzie w odwiedziny. Wiec byc moze wrazliwosc na halas i przepychanie to nie jest zaraz SI?
  • 01.06.17, 10:26
    Może tak, może nie. Ale uważam, że warto pójść każdym tropem, żeby pomóc dziecku, jeśli czuje się z innymi dziećmi aż tak niekomfortowo. Zabawy SI są sympatyczne, fajne dla dzieci i rozwijają, nie szkodzą w każdym razie wink.
    Sama nie byłam specjalnie śmiała, też nie lubię się przepychać, do dzisiaj nie rozpycham się łokciami - ale nie zrezygnowałabym z zabawy w wieku przedszkolnym tylko dlatego, że oprócz mnie są jeszcze inni do sprzętu. Pewnie dałabym się prześcignąć x razy grzecznie czekając na swoją kolej wink. Ale nie bałam się interakcji z grupą dzieci. Tu dzieciaczek najwyraźniej się boi, a mama nie wie, co z tym robić, więc warto może pogadać z kimś bardziej kompetentnym.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 10:53
    Przeciez zaburzenia sensoryczne nie maja nic wspolnego z towarzyskoscia jako taka. Ja np bylam/jestem zaburzona hmm oralnie grzylam drewienko dla uspokojenia maniakalnie do dzis jak sie zamysle potrafie sie nagle zorientowac ze skubie kawalki papieru albo ze obgryzlam mimochodem bilet big_grin ale dzieci i pkole lubilam

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 12:22
    29 dzieci ? Ło Jezu kto na to pozwolił?
  • 01.06.17, 12:29
    A to nie była norma? Rok szkolny 2011/2012, przymusowe "edukowanie" 5-latków, które cudownie edukowały się w grupie na pół złożonej z młodszych o rok tongue_out. Docelowo mogło być ich w grupie 30. Po 1 wykwalifikowanej nauczycielce przedszkola na daną zmianę - jako druga dla takiej grupy była pani z kuchni tongue_out.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 15:35
    W przedszkolu państwowym to na pewno była parę lat temu norma, nie wiem jak jest teraz.


    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • 08.06.17, 22:38
    Ja przepraszam, ale jak dzieci mają nie być poirytowane, marudne w tak dużych grupach przedszkolnych? 25-30 dzieci to jakiś koszmar. Ba! Grupa dwudziestoosobowa to już przesada. Przecież można zwariować w takim hałasie, zamieszaniu, ciasnocie.
  • 01.06.17, 10:06
    może nie przejść, ja taka byłam - jedynaczka stroniąca od dzieci - i przedszkole to był koszmar, potem szkoła jakos spoko, tylko koszmarne coroczne kolonie - do tej pory mi niedobrze na dźwięk tego słowa.
    I tak mi zostało, po 43 latach żywota nie sądzę żeby się zmieniło - lubie być sama, całkiem sama, bez ludzi.

    Daj synowi siedzieć z kucharką, jeśli może, on tam ucieka od dzieci, po prostu.

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • 01.06.17, 10:26
    Dziękuję za każdą odpowiedź. To dla mnie bardzo ważne móc o tym porozmawiać, bo czuję się jak mała bezradna dziewczynka.
    Siedzę i wyczytuję w necie.
    Syn nie pasuje mi w zasadzie pod żaden z "objawów" Aspergera, prócz tych "trudności społecznych".
    Ale:
    - wszystko przeszło już tak od listopada. Chodził chętnie do przedszkola, zintegrował się z grupą. Bawił się z dzieciakami. Zupełnie nie płakał. Codziennie mi opowiadał, że dzisiaj Krzyś jest jego najlepszym przyjacielem. Potem zaś Marcin. Potem znowu Krzyś. Wychodził z przedszkola zadowolony. Uczestniczył we wszystkich zajęciach, aktywnie. I w gimnastyce, i w śpiewach i tańcach, malowaniu.
    - Zasadniczo z dziećmi "potrafi się bawić". Dwa miesiące temu poznał swoją o rok starczą kuzynkę (jesteśmy po licznych przeprowadzkach zagranicznych). Zamknęli się w pokoiku i przez 3 godziny ja piłam kawę, a dzieci się super bawiły. Mimo że znały się "od minuty".
    - Tak od prawie roku, odkąd chodzi do przedszkola (które moim zdaniem bardzo go "wyrobiło") nie ma jakichkolwiek problemów z nawiązywaniem dialogu - i z dorosłymi i dziećmi - pod warunkiem że mama jest w pobliżu. Patrzy prosto w oczy, nawiązuje normalny kontakt wzrokowy, mówi dzień dobry znajomym i sąsiadkom, macha rączką.
    - Tydzień temu poznał kolegę, dwa lata starszego. Też się dobrze bawili. Strzelali niewidzialnymi pistoletami.

    Tylko z przedszkolem jest kłopot.
    Od dwóch tygodni.
    A nie doszło do żadnego zdarzenia, które mogłoby na to wpłynąć. Nikt go nie popchnął, nie uderzył. Nie podniósł głosu.

    Po prostu się uparł że on nie będzie już chodził do przedszkola i tyle. Bo nie lubi swoich kolegów.
    A miesiąc temu lubił...

    Zastanawiamy się z mężem czy to może nie mieć związku z inną sprawą.
    Mąż pracował do niedawna w domu.
    Od miesiąca "wychodzi" do pracy po 6 rano. Może to zaburzyło syna równowagę??? Bo lepi się do taty ciągle.

    I nie odbierajcie proszę źle moich słów. Ja nie myślę o synu jak o "lebiodzie, ostatnim". Czasem ciężko opisać pewne sytuacje dobierając w odpowiedni sposób słowa. Chciałam wyrazić fakt, że on nie jest tym, który jak pani rozdaje cukierki, biegnie jako pierwszy i wyrywa torebkę z rąk. On czeka aż inne dzieci wezmą cukierka. Czeka na swoją kolej.

    Przepraszam że się rozpisuję. Ale dziś jak mała dziewczynka się czuję.
  • 01.06.17, 11:01
    Raczej stawiam ze jednak cos sie stalo i owszem zmiana sytuacji w domu tez sie liczy. Wakacje za pasem ja bym mu juz w tym roku odpuscila

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 11:02
    W tym roku szkolnym nie kalendarzowym oczywiscie. Do wrzesnia zateskni

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 11:08
    Ale czy nie wyślę mu w ten sposób sygnału "nie chcesz iść do przedszkola? ok. nie musisz iść". Czy to nie przełoży się kiedyś na wymuszanie płaczem innych rzeczy?
    On wie, że jeszcze tylko 3 tygodnie, codziennie w kalendarzu sprawdza, liczy ile to dni, liczy ile zostało bonów do stołówki. Wie że mało. Wie, że jutro nie pójdzie do przedszkola (u nas międzynarodowe święto w kalendarzu). A mimo to płacz.
  • no to może nie chodzi o same dzieci, tylko o ogólny harmider i hałas. Na placach zabaw i w przedszkolu to nieuniknione, jak jest więcej dzieci. Może ma po prostu jakąś nadwrażliwość dźwiękową.
  • 01.06.17, 10:59
    Bo nie wszystkie dzieci nadaja sie do pkola. Wiekszosc 4 latkow sie nadaje do zycia w systemie. Prawie wszystkie 5latki.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 12:01
    prawie wszystkie sie nadaja pod warunkiem ze nie sa wrzucone nagle na 8 godzin do przedszkola tylko podejscie jest stopniowe od 2 roku zycia juz poczynajac od
    - regularne codzienne 1-3 godz zabawy w grupach zabawowych z opodal siedzacych mam ( nie wiem jak to sie po polsku zowie ale tu Play Groups, Kids Cafe, Children Centres z Stay&Play)
    potem
    - 2-3 godzinne grupy ok 3 roku zycia dwa razy w tygodniu gdzie dzieci zostaja juz bez mam
    - przedszkole po 5 godz dwa trzy razy w tygodniu
    - przedszkole po 5 godzin dziennine codziennie
    - normalne uczestictwo w przedszkolu

    Ja mojego sromotnego jedynaka socjalizowalam taka stopniowa metodologia juz od 2 roku zycia by sie odpepowil stopniowo a nie szokowo i nawiazal przyjazni.
  • 01.06.17, 10:15
    Ja w czasie takiego kryzysu, ale to było po m-cu chodzenia syna z entuzjazmem do przedszkola, zachowalam się bardzo niepedagogicznie, panie mnie prawie zabiły wzrokiem, heh, bo wzięłam wolne i posiedziałam z nim w domu tak jak sobie życzył, ze 3 dni chyba. Po tej przerwie ponownie z entuzjazmem pomaszerowal do przedszkola i nie histeryzowal więcej.smile
  • 01.06.17, 10:29
    Zostały ostatnie 3 tygodnie przedszkola.
    Dzieci przygotowują się na "spektakl" na zakończenie roku. I mój syn bardzo entuzjastycznie do tego podchodzi. Wie, że będzie śpiewał i tańczył na scenie i chce w tym uczestniczyć.
    Ale pod bramą przedszkola płakał dziś, że on chce z kucharką siedzieć sad
  • 01.06.17, 10:54
    Może jest już zmeczony tą caloroczną rutyną przedszkolną, zgielkiem, więc i chciałby i ma już dość, bo jest znużony?
    U nas to był mały kryzys na początku, więc inna sytuacja, ponadto syn poszedł później do przedszkola, więc wszedł w grupę już zżytą, może to było jakimś czynnikiem kryzysowym.
  • 01.06.17, 10:47
    ja też jestem opcja niepedagogiczna i u mnie też jakimś cudem zadziałało posiedzenie w domu dwa dni z dzieckiem.

    --
    A internet jest czyj?
  • 01.06.17, 10:28

    To co opisujesz obserwuje czesto i jest to ZAWSZE u dzieci ktore spedzaly caly czas wczesniej z matka i zazwyczaj sa to jedynacy. Po prostu dziecko nie jest jak ja to nazywam "odpepowione" i jest totalnie zalezne emocjonalnie od matki bez nawet checi budowania innych relacji.
    Dlatego uwazam ze dzieci nie nalezy posylac do przedszkola od 4 roku zycia tylko duzo duzo wczesniej chocby na "pol etatu" czy "cwierc etatu" na poczatku. Uwazam ze jak dziecko zaczyna chodzic i mowic czyli juz 2 latek powinien chodzic np 2 razy w tygodniu na 5 godzin do przedszkola/zlobka. Pozniej mozna to zwiekszyc w wieku 2.5 lat do 3 razy w tygodniu a od 3 roku zycia powinien chodzic codziennie conajmniej na 5 godzin.
    NIe nikt nie mowi o 10- 12 godzinach ale o systematycznym od malego przyzwyczajaniu do przedszkola by nie bylo szoku integracyjnego potem.

    Tez mam na stanie bardzo towarzyskiego 4 latka, ale tylko dlatego ze chodzil juz majac lat 2 do przedszkola/zlobka na poczatku dwa razy w tygodniu, a w wieku 2.5 lat juz na 5 sesji 8-1wsza.

    Mam tez kolezanka ktora tez spedza czas na bawieniu sie z dzieckiem zamiast od malego starac sie by nauczyl sie bawic z rowiesnikami. Nie mowie , ze to zle sie bawic z mama ale.... bez przesady, mama nie powinna byc glownym towarzyszem zabaw jesli dziecko cos juz gada. Moja kolezanka ma taki sam problem jak ty: dzieciak beczy bez powodu i leci do mamy z byle pie.... Dziecko bylo karmione piersia do 3.5 roku zycia. Dzieciak uwaza przedszkole za ciezka kare bo woli sie bawic z mama. A co gorsza tu w UK dzieci chodza do szkoly od 4 roku zycia i teraz bedzie miala ona wlasnie problem.... bo ani sie nie chce on uczyc literek ani bawic z innymi dziecmi.
  • 01.06.17, 10:32
    Dziękuję princesswhitewolf...
    Bo ja już od tego wyczytywania o Aspergerze wariuję.

    Ja pracuję w domu (jestem tłumaczem). Mąż dotychczas pracował z domu (od miesiąca ma "normalną" pracę). I dla mnie też te wszystkie problemy zawsze były powiązane z faktem, że syn jest jedynakiem, bez kuzynów, kuzynek. Przez ponad 3 lata rósł "sam" (pomijam place zabaw, kulki i inne takie).
    Do przedszkola poszedł w wieku 3,5 roku. Tuż po naszej przeprowadzce (powrocie w rodzime strony).
  • 01.06.17, 10:40
    aa tam, Asperger syndrom to nie tylko objawy kwestii towarzyskosci. To caly zespol czyli sposob myslenia dziecka, pewna mechanicyzacja, rutynowa powtarzalnosc czynnosci. Aspergerycy nie dogaduja sie tez rewelacyjne z mama bo maja " swoj swiat" i nie maja empatii.

    Ja tam mowie, ze to klasyczny objaw nieodpepowienia odpowiednio wczesnie i stopniowo. Niektore dzieci moga byc zaprowadzone nawet do 1 klasy jako 7dmiolatek i jest ok, ale wiekszosc taka nie jest. Dziecko po prostu przezywa szok zmiany: mamy i pelnej uwagi nie ma w przedszkolu, z innymi dziecmi trzeba sie liczyc.
    Moze na poczatku rozwaz aby chodzil na krotsze godziny? Chodzi o systematycznosc po prostu ale moze byc na krocej. I z czasem stopniowo to wydluzac.
    Warto tez chodzic z dzieckiem na rozmaite "grupy zabaw" bo tak: mama jest obok i sa dzieci. I to taka wersja posrednia w przygotowaniu do przedszkola i szkoly. My tak robilismy jak mial ok 2 lata.
    Takie dzieci jak twoje w koncu znajduja sobie jednego przyjaciela i trzymaja sie go ( substytut jednej mamy). Gorzej jak takowy przyjaciel jest przeniesiony itd...

    Bedzie dobrze. Przyprowadzaj inne dzieci, i prowadzaj go do innych i nie baw sie z nim za duzo bo ma sie bawic z innymi dziecmi. 4 latek juz powinien bawic sie nawet gdy mama jest w innym pokoju
  • 01.06.17, 10:57
    To nie jest prawda! Skąd wzięłaś to o empatii? uncertain
    Pozostałe poglądy jak za PRL, "nie karm tak długo", "nie bujaj bo się przyzwyczai", "nie baw sie tyle, bo nie będzie się bawiło z rówieśnikami". Dzieci są rozne, jedne szybciej są samodzielne, inne pózniej, jeżeli rodzic moze odpowiedzieć na te potrzeby to tylko lepiej dla dziecka. To, że wyślesz roczniaka do żłobka i nawet się tam zaadaptuje, jeszcze nie znaczy że jest to najlepsze dla niego. Kiedyś były tygodniowe żłobki, też dzieci się adaptowały. Tylko czy były szczęśliwe?
  • 01.06.17, 11:37
    >To nie jest prawda! Skąd wzięłaś to o empatii?

    www.webmd.com/brain/autism/tc/aspergers-syndrome-symptoms#1

    cytat:
    Appear to lack empathy.


    malo to tu prosze: www.kennethrobersonphd.com/aspergers-syndrome-problem-empathy/

    Wpisz w google Aperger Syndrom + empathy = tysiace wynikow.


    Ojciec mojego dziecka ma takowa diagnoze. Ja rozumiem, ze ludzie bezposrednio lub posrednio dotknieci tym syndromem sobie cos chca racjonalizowac ale serio, jedna z typowych charakterystych jest brak empatii lub obnizona empatia. Wyjatki nie potwierdzaja reguly


    >Tylko czy były szczęśliwe?

    Oczywiscie ze nie bo monopol na szczescie ma tylko twoje dziecko i ty. Twoja metoda wychowawcza jest jedyna najwlasciwsza. Polecam karmienie do 5 roku zycia i nie odpepowienie. Bawienie sie z mama i w ogole niech mama swoje potrzeby bliskosci realizuje nie odpepawiajac dzieciaka i do 30tki


    Dziwne az ze wychowalam pogodnego i radosnego 4 latka lol...
  • 08.06.17, 22:51
    Princess, zlituj się, nie pleć takich andronów. Dzieci z ASD nie są pozbawione empatii, to nieprawda. One po prostu, żeby zrozumieć np. stan psychiczny danej osoby, potrzebują odwołania się do ich doświadczenia, bo nie potrafią lub jest im trudno zrozumieć, że ktoś inny myśli inaczej niż one same. To wynika z braków w zakresie teorii umysłu. Pisząc o braku empatii, popełniasz skrót myślowy, który z ludzi ze spektrum robi niemal psychopatów, którzy na wszystko patrzą "na zimno" i bez emocji. A emocji te dzieciaki mają aż nadto.
  • 01.06.17, 11:58
    Berdebul, zgadzam się.
  • 01.06.17, 12:02
    a ja nie. Jestem za stopniowym a nie szokowym i naglym wielogodzinnym odpepowianiem od mamy. Co czlek to poglad.
  • 01.06.17, 12:49
    Twój pogląd jest niepopularny tutaj..potem widać polaryzacje— dzieci z ewidentnymi zaburzeniami, nie diagnozowane, bo po co, a po drugiej stronie dziubdziusie zabieranie z przedszkola, bo zapłaczą, wleczone do psychologa bo się budzą w nocy i stanowiące alibi dla mamusi do zajmowania się 24/7do 39 r życia, zadziwiajaco często dotyczy to chłopców. I nie jest to jakiś przytyk do autorki wątku, bo ma dużo rozsądku, ani do ludzi, którzy sporym nakładem sił borykają się z zaburzeniami swoich dzieci.

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • 01.06.17, 13:25
    >zadziwiajaco często dotyczy to chłopców

    ciekawe dlaczego? ale tez to zauwazylam

    >I nie jest to jakiś przytyk do autorki wątku, bo ma dużo rozsądku,

    zgadzam sie.
  • 01.06.17, 13:27
    No to poczytaj sobie dlaczego czesto dotyczy to chlopcow - akurat to jest dostc dobrze opisane suspicious

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 13:34
    no ale to jest pod jakas nazwa, jakis zespol czy co?

    Nie mialam takiego problemu bo jak mowilam jestem czlek systematyczny i podeszlam do socjalizacji dzieciora metodycznie i stopniowo. Ale faktem jest ze zauwazylam to

    My mamy inny problem czesto wg mojego lekarza wystepujacy wsrod malych chlopcow. Nie chce robic kupy za boga na ubikacje. Robi wieczorem jak pieluche ma zalozona na noc. Twierdzi ze nie lubi na stojaco oraz nie lazience ani na nocniku. Uparcie uwaza ze woli na stojaco i za drzwiami... I powiedz cos takiemu, dogadaj sie? Nie i juz. I jakie argumenty rzuca. Szok! Indywidualista jedensmile))) Siku robi do toalety od 2 roku zycia
    "Mamaaa daj pieluche bo chce kupe" Mama: "Huraaa idziemy na ubikacje" Potomek:" nie! nie zrobie na ubikacji bo mowilem ze nie lubi" no i nie robi... trzyma. Proby przekupstwa nie dzialaja. Wielokrotnie probowalam
    Poza ta kupa to jest bardzo latwy w dogadaniu sie.
    Bedzie mial wasa i teczke, bedzie kierownikiem produkcji czy lekarzem i bedzie wkladal ta pieluche na kupe wieczorem?? ha ha....
  • 01.06.17, 13:57
    www.learnnc.org/lp/pages/6817 I aczej sie objawia u chlopcow bardziej bije po oczach dziewczynki internalizuja w skrocie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 14:26
    jezumaryjo... te wyniki... chyba jednak wplyw genetyki...
  • 08.06.17, 00:53
    princesswhitewolf napisała:

    > a ja nie. Jestem za stopniowym a nie szokowym i naglym wielogodzinnym odpepowia
    > niem od mamy. Co czlek to poglad.


    A kto twierdzi ze odseparowanie ma byc nagle?
    Jak dasz dziecko w wieku 1 roku do żłobka i idziesz do pracy to to jest nagle, tylko czy dobre dla dziecka?

    Twoj maz jest jeden z tysiąca ludzi z ZA nie na drugiego takiego samego człowieka z ZA.
    Wiec wiesz to ze twoj maz ty i twoje dziecko macie tak nie jest wcale pewne ze inni maja identycznie.
    Moje szły w wieku 3 lat i 4 do przedszkola i jakos fajne dzieciaki sa, odnalazły sie i tyle.
    Ja uważam ze dziecko do 3 lat rówieśników nie potrzebuje 3 łatki bawią sie obok siebie nie z soba. Nie potrafią współpracować nie dlatego ,ze nie umieją ale ich rozwój jest w tym ograniczony.
    Dopiero wiekowo około 4 R.z potrafią sie bawić razem.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 01.06.17, 10:57
    > Aspergerycy nie dogaduja sie tez rewelacyjne z mama bo maja " swoj swiat" i nie maja empatii.

    ZA należy do spektrum autyzmu, a jak sama nazwa wskazuje to zespół wielu objawów, które mogą, ale nie muszą występować u danej osoby. ZA może się świetnie dogadywać z dorosłymi, a z dziećmi nie. Może dobrze się bawić z 1-2 dzieci, ale w przedszkolnej grupie się pogubi, bo dużo dzieci to chaos, a dzieci ze spektrum dobrze się czują w uporządkowanym świecie.

    Dlatego ja dla świętego spokoju poszłabym do psychologa. Raz, że internet jest pełen mitów i legend o rzekomym zachowaniu dzieci ze spektrum czy z ZA, więc samemu nie ma co się brać za diagnozowanie. Dwa, problem nie musi tkwić w dziecku tylko w otoczeniu (przemoc w przedszkolu?). To rownież łatwiej wyciągnie z dziecka psycholog dziecięcy niż mama.
  • 01.06.17, 11:40
    >a jak sama nazwa wskazuje to zespół wielu objawów, które mogą, ale nie muszą występować u danej osoby

    oczywiscie. Trudno by bylo zreszta mowic o jakiejkolwiek chorobie gdybysmy tylko skupiali sie na wyjatkach. Moze wiec jednak nalezy sie skupic na cechach ogolnych i nie omijac "politycznie niepoprawnego" mowienia o braku czy obnizonej empatii? Rozpatrywanie empatii w przypadku ZA jako rozstrzygajacego o moralnosci czlowieka uwazam za chybione. To pewno zaburzenie a nie swiadomy wybor.
    Mam Aspergeryka w domu ( nie jest to latwe) i naczytalam sie do poziomu wymiotow na ten temat.
  • 01.06.17, 14:36
    Ale co wspólnego z tematem ma moralność w ZA?
  • 01.06.17, 14:43
    z tematem tego watku nie ma. Ale w ogole asperger syndrom nie ma zwiazku z tematem watku i jest to tylko odnoga jakichs tam hipotez i w zwiazku z tym kolejna odnoga o empatii u aspergerykow. I to nie chodzi o twoja akurat wypowiedz tylko temat tu byl poruszany. Jedna z charakterystyk* ZA jest ograniczona empatia. Wielokrotnie w watkach bylo poruszane, ze to nie prawda ( osoby bezposrednio zwiazane z ZA i dalsza wypowiedzi ich wyjatkowych...empatycznych aspergerykach.

    Problem polega na tym ze owe osoby z zalozenia utozsamiaja poziom empatii z moralnoscia a to blad i o to mi chodzilo. Moralnosc niekoniecznie ma jednyne zrodlo w empatii.
  • 08.06.17, 15:04
    www.kennethrobersonphd.com/aspergers-syndrome-problem-empathy/

    Też mam w domu osobę ze spektrum autyzmu i też się naczytałam. Masz nieaktualną wiedzę w zakresie empatii u osób z ZAsmile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 01.06.17, 11:06
    Moje jest bardzo towarzyskie uwielbia dzieci i marzy zeby nas porzucic i zostac czescia rodziny wielodzietnej. Tyle ze swojego konkretnego przedszkola nienawidzi. big_grinDD kontakt z matka tez ma dobry dzieki bogu! Empatyczne tez powyzej przecietnej tylko dziwniej - przeprasza sciane ze wpadl na nia np uncertain

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 11:44
    ichi, ale twoje to niekoniecznie Aspergeryk jak kiedys mowilas. Po prostu "indywidualista" Mi intuicja mowi, ze wyjdzie na prosta tylko bedzie mial "swoj swiat". Asperger Syndrome ma okreslone cechy i choc nie musi wypelniac kazdej jednej zaznaczajac krzyzyk obok wystepowania cechy to jednak by sie kwalifikowac na Aspergeryka musi choc wiekszosc cech spelniac bo inaczej to jaki sens mialoby przypisywanie go do tego syndromu? Cos jak zapalenie pluc bez zapalenia pluc..

    > i marzy zeby nas porzucic i zostac czescia rodziny wielodzietnej

    ooo jaki fajny!
  • 08.06.17, 22:47
    A daj spokój, Asperger, taaa. Mój syna jest wysoko funkcjonującym autystą, do przedszkola chodzi z pieśnią na ustach, dzieci uwielbia, ale faktycznie ma problem ze wspólną zabawą, bo po prostu nie wie, jak ją zainicjować, jak powinna przebiegać, naśladuje inne dzieci, niekoniecznie mądrze wink . Z tym jedynactwem to tez nie przesadzajcie, moja córka ma 9 miesięcy, syn był jedynakiem przez trzy lata, a problemów z adaptacja w przedszkolu nie miał.
    Problem w tym, że dzisiaj dzieci mają być jak od sztancy, wszystkie takie same, każde ma uwielbiać zabawy w grupie, być wygadane, błyszczeć w grupie itd. A ludzie są różni, mają różne usposobienia, potrzeby. Szkoda, że zdaniem wielu dotyczy to tylko dorosłych, dzieci nie mają prawa być różne.
  • 07.06.17, 22:48
    Dzieci majace rodzenstwo tez przechodzą taki kryzys w czerwcu. Jak juz pisałam dziecko ma dośc przedszkola. Trzeba wytrzymac te 3 tygodnie i odpocznie w wakacje. Znam dziewczynke ktora ma 2 rodzenstwa i tez nie ma ocoty na zabawe z rówiesnikami bo chce pobyć sama ( w domu 2 młodszego rodzenstwa). Z tego co pisza inni ma sie wrazenie ze jakbys oddała 7miesieczne dziecko do złobka to by wyszło mu na dobre. Dziecko do lat 3 nie potrzebuje za bardzo rówiesników, to normalne. Nawet 3 latki w przedszkolu nie bawia sie typowo razem, nie tworzą na początku grup. Dobrze ze moglas poswiecic dziecku czas. W wakacje odpocznie i bedzie odbrze, (za rok pewnie znowu kryzys, tak moze miec nawet 6 latek). Ty nie masz w czerwcu dosc pracy i nie czekasz na urlop? Dzieci maja podobnie.
  • 07.06.17, 23:23
    > Nawet 3 latki w przedszkolu nie bawia sie typowo razem, nie tworzą na początku grup.

    no cos ty. Dziecior lazi do zlobkoprzedszkola od 2 roku zycia i od poczatku byly "grupy" sympatii i antypatii nawet co ciekawe. Od 3 roku zycia ma "dziewczyne" i wyciaga dla Lisy ciastka z puszki po cichu i jej zanosi jak odkrylam.
  • 08.06.17, 00:58
    princesswhitewolf napisała:

    > > Nawet 3 latki w przedszkolu nie bawia sie typowo razem, nie tworzą na poc
    > zątku grup.
    >
    > no cos ty. Dziecior lazi do zlobkoprzedszkola od 2 roku zycia i od poczatku byl
    > y "grupy" sympatii i antypatii nawet co ciekawe. Od 3 roku zycia ma "dziewczyne
    > " i wyciaga dla Lisy ciastka z puszki po cichu i jej zanosi jak odkrylam.

    No ale sie razem nie bawią, to ze jednych lubi innych nie to normalne. Ale tworzyć zabawy typowe to 3-łatki nie umieją. Bawić sie wymyślać ustawiać role i ich sie trzymać, razem wymyślać i według tego sie bawić .


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 08.06.17, 00:47
    Dziękuję princesswhitewolf...
    Bo ja już od tego wyczytywania o Aspergerze wariuję.

    Po co sie wczytujesz i wariujemy jak ma to wyjdzie to wcześniej czy pozniej.
    A polega wlasnie na problemach społecznych co tylko to ma twoj syn.
    Gdyby chciał byc z matka a przedszkole byłby ciężkie kara to nie chciałby wcale chodzić i siedzenie z kucharka nie wchodziłoby w drogę.
    A tu on akceptuje dorosłych nawet obcych a oroblem ma z dziećmi, typowe dla ZA i moze byc tylko lekko muśnięty bo i przez wypracowanie zachowań społecznych nikt nigdy sie nie skapnie jaki jest jego problem. Oczywiście dziecko powinnen zobaczyć specjalista.
    Moja dorosła siostra ma, jest typem samotnika żyjąca na własnych zasadach ludzie ja nudzą. Emocje okazuje tylko czytając/oglądając filmy książki . A w życiu codziennym potrafi byc bardzo niedelikatne.
    Ale zyje normalnie pracuje uznana w rodzinie za "dziwaczkę" ale wszyscy ja lubią i mowia M jest to jest M i kazdy wie jaka jest nikt nie chce jej zmieniać.
    Ba czasem zajmuje sie moimi dziećmi ufam jej daje rade. Wiec spokojnie.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 07.06.17, 22:44
    A ja powiem ze taki kryzys pod koniec roku szkolnego to norma. Zarówno u jedynaków jak i tych co maja 3 rodzenstwa. Dziecko jest zmeczone przedszkolem. Dla nas przedszkole to sama zabawa, dla dziecka jednak obowiazek, rutyna. Potrzebuje wakacji i tyle. Dlatego tak wazne aby przedszkolne dzieci tez miały wakacje a nie byly lipiec siepien puszczane ciurkiem do przedszkola.
  • 07.06.17, 23:24
    moje jest zmeczone nawet niedziela i jeczy ze chce do przedszkola.... Mam jakies odwrotne dziecko. Ciagle musze je wysylac na jakies kluby i zajecia z dzieciakami
  • 08.06.17, 15:07
    Musi byc nudno u Was w weekendy, skoro teskni za przedszkolem...
  • 01.06.17, 10:32
    Raczej cos sie stalo. Sprobuj moze wyciagnac co. To naprawde mogl byc drobiazg. Moje dziecko sie zniechecilo bo "pani wrzeszczala" nie na niego na nikogo w sumie po prostu glos podniosla i juz po herbacie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 01.06.17, 10:37
    Rozmawiam z panią codziennie rano i codziennie o 13.30 jak odbieram syna.
    Pani nie zauważyła żadnego znaczącego "zdarzenia", ale tak jak piszesz, kiedyś pamiętam syn oblał się wodą z kubka i bardzo go to przejęło (zawstydziło). Ale zazwyczaj takie sprawy "przerabiał" w głowie szybciutko i na następny dzień nie było problemu z przedszkolem.
    A tu już prawie drugi tydzień kryzysu.
  • 01.06.17, 10:50
    Mysle, ze potrzebuje urlopu. Kazdy sredniowrazñiwy czterolatek po kilku miesiacach w halasie i z tymi samymi osobami (ktorych towarzystwo mu zostalo narzucone) potrzebuje urlopu. Zmeczenie materialu widze.
  • 01.06.17, 10:45
    Mój syn był identyczny, lecz chodził do przedszkola w czasach, kiedy nikt nie wiedział, co to SI. Jego reakcją na takie kryzysy była ucieczka w chorobę, w skutek czego jako 4 latek połowę roku go nie było. W 5 latkach się przyzwyczaił i choć nigdy już nie został lwem salonowym (pisałam tu niedawno, jak zachowuje się jako nastolatek), to odwiedzał w podstawówce przedszkole- panie bardzo nas wspierały i przeczekaliśmy kryzys. Jest trochę przerażające, jak łatwo się teraz te dzieci wtłacza w ramy rozmaitych zaburzeń, terapii, specjalistów. Nie wiem, czy z introwertyka można zrobić towarzyskiego wyjadacza za pomocą terapii? Może na początek zrób mu parę dni przerwy i rozmawiajcie o jego uczuciach, co tam się dzieje.
  • 01.06.17, 10:55
    Ja też się zastanawiam, czy to dobrze, że każde zachowanie odbiegające od przeciętnej trzeba diagnozować i uznać za zaburzenie. Mamy byc społeczeństwem klonów, w ktorym nie ma miejsca na różne upodobania, temperamenty, charaktery? Przyznaję, że nie czytam od dawna publikacji na temat psychologii dziecięcej, więc się nie znam. Niech mnie ktoś oświeci: czy naprawdę tzw norma jest obecnie aż tak wąska, że każdy przypadek niedostosowania trzeba leczyć, w dodatku już po pierwszych, najwcześniejszych objawach?
  • 01.06.17, 11:04
    Kiedyś nie leczono, tylko po prostu godzono się z faktami, że w każdej klasie zdarzał się jeden czy dwóch niedostosowanych glupkow, jakiś agresor, który terroryzował całą klasę. Ot, taka była rzeczywistość polskiej szkoly.

    Mnie natomiast dziwi co innego. Psychologia dziecięca poszła mocno do przodu. Na wczesnym etapie da się wylapać jakieś problemy i z nimi walczyć. Zamiast tego rodzice siedza nad google, czytają forum, facebooka i nie śpią po nocach. Gdyby chodziło o katar czy gorączkę to raz-dwa byliby u lekarza. Dlaczego ludzie dbają o zdrowie fizyczne dzieci, ale ich rozwój i komfort psychiczny olewają? Chyba lepiej zapobiegać niż potem leczyć dzieciaka z depresji czy innej anoreksji?
  • 01.06.17, 11:11
    Co to znaczy "niedostosowanych głupków"? nieśmiałość i wycofanie to nie głupota, ani choroba, nie każdy człowiek musi być istotą stadną i znakomicie odnajdującą się w grupie. Zaradność to nie jest kryterium do uznania człowieka za zdrowego psychicznie.
  • 01.06.17, 11:32
    Nieśmiałość i wycofanie są ogromnym problemem tych nieśmiałych i wycofanych, to są dzieci, które ogromnie męczą się w grupie i czują się gorsze, nie umiejąc wejść w swobodne interakcje. Chodzi o to, żeby dziecko dobrze się czuło, nie uznawało przedszkola czy szkoły za wyłącznie stresogenne, i żeby się odnajdywało tam. Nie musi wrzeszczeć, przewodzić grupie ani wyrywać pani cukierków z rąk wink (mnie to ostatnie zresztą bardzo źle się kojarzy, z totalnym prostactwem i brakiem elementarnego wychowywania ze strony rodziców, plus ze złymi nawykami żywieniowymi, więc tego). Ale ma się czuć dobrze w grupie, skoro już tak jest, że na każdym etapie edukacji będzie jej częścią.

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 14:43
    Nie miałam na myśli nieśmiałości tylko różne dziwne zachowania, tiki, które my odbieraliśmy jako głupie, a dziś wiem, że pewnie byly powodowane zaburzeniami tej osoby. Kiedyś takich zaburzeń nikt nie diagnozował. Dzisiaj można takim dzieciakom pomóc zanim do nich przylgnie łatka klasowego głupka.
  • 01.06.17, 11:28
    Ja ze swojej klasy pamiętam chłopców - tzw. "głupków" zdaniem nauczycieli - a z punktu widzenia dzisiejszej wiedzy to byli najprawdopodobniej po części dyslektycy, po części dzieci z zaburzeniami koncentracji. Dzisiaj szkoła by pracowała nad nimi, dzieciaki miałyby lepsze efekty na lekcjach i pewnie mniej by chuliganiły. Jak dla mnie to dobrze, że nauki psychologiczne poszły do przodu. Niektóre dzieci mają deficyty z domu (niski kapitał kulturowy rodziców, przebodźcowanie, agresja), inne mają swoje problemy rozwojowe, bo np. były problemy okołoporodowe. Dlaczego nie próbować znaleźć przyczyn i nie pomagać im?

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 08.06.17, 01:04
    lauren6 napisała:

    > Kiedyś nie leczono, tylko po prostu godzono się z faktami, że w każdej klasie z
    > darzał się jeden czy dwóch niedostosowanych glupkow, jakiś agresor, który terro
    > ryzował całą klasę. Ot, taka była rzeczywistość polskiej szkoly.


    I co myślisz ze to było dobrze? Dla tych głupków gdyby moze mieli wsparcie wyszli by z głupka czy agresora.


    > Mnie natomiast dziwi co innego. Psychologia dziecięca poszła mocno do przodu. N
    > a wczesnym etapie da się wylapać jakieś problemy i z nimi walczyć. Zamiast tego
    > rodzice siedza nad google, czytają forum, facebooka i nie śpią po nocach. Gdyb
    > y chodziło o katar czy gorączkę to raz-dwa byliby u lekarza. Dlaczego ludzie db
    > ają o zdrowie fizyczne dzieci, ale ich rozwój i komfort psychiczny olewają? Chy
    > ba lepiej zapobiegać niż potem leczyć dzieciaka z depresji czy innej anoreksji?


    No wlasnie czytają ze syn zmęczony ze napewno nie ma bo ja mam meza z ZA i wiem i sie znam i dragi zyje ci przez neta.
    Zamiast isc i znaleść przyczynę to sie stresuje czytając Google.
    A lepiej wiedziec czy ma bo mozna pomoc, i dziecko nie bedzie odbiegać od normy.
    Lub wspierać choćby poczucie wartości, zeby mu było łatwiej w grupie.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 08.06.17, 14:46
    Katar czy goraczke da sie leczyc. Tego typu zaburzenia da sie korygowac ale nie da sie leczyc. Zaburzenia ze spektrum altyzmu wynikaja ze specyfiki funkcjonowania mozgu. Moze wiec lepiej po prsotu akceptowac?
    Co to jest "niedostosowany"? Do czego? Bo to zalezy od klasy. Jak w klasie bedzie jedno inteligentne dziecko, a reszta przecietniacy, to to jedno bedzie "niedostosowane". Podobnie jesli klasa bedzie skladala sie z dzieci rozwiazujacych konflikty wrzaskiem i szantarzem to jedno wychowane i uczciwe bedzie odstawac. Moze nalezy leczyc? Gluche dziecko tez bedzie niedostosowane. Albo bez reki. Tez chcesz leczyc?
    Zeby dziecko bylo niedostosowane wystarczy, ze trafi sie jeden introwertyk (byc moze to wlasnie ten przypadek) wsrod halasliwych ekstrawertykow, lub ekstrawertyk wsrod introwertykow. (Mieszkam w introwertycznym kraju i jeszcze niedawno gadatliwe dzieci, ktore nie chcialy "wyciszac sie" przy muzyce, nudzily sie grajac w palanta i ukladajac w ciszy klocki uwazano za "nienormalne".
    Naprawde kazde dziecko odstajact od normy wymaga leczenia?!!
  • 01.06.17, 10:43
    Może przejdzie, może nie. Może rację mają te, które piszą o konieczności diagnozy potencjalnych zaburzeń. Ale ja Ci napiszę nieco z odmiennej perspektywy.
    4-latek to jeszcze małe dziecko. W warunkach domowych w tym wieku pewnie by się z innymi dziećmi bawił w większych (kilkunastoosobowych) skupiskach tyle, ile przebywałby na placu zabaw (a i to nie ze wszystkimi naraz), nawet od rodzeństwa chciałby mieć zapewne chwilę wytchnienia, najukochańsi bracia/siostry nie wchodzą ze sobą w interakcje 24/7 nawet nie chodząc do placówek i przebywając pod jednym dachem. Po drugie - hałas jest naprawdę obciążający. Nie tylko dzieci, dorosłych też. Dorośli są w stanie się lepiej przystosować, ale zapytaj kogoś, kto np. nie pracuje na co dzień w przedszkolu czy szkole, a nagle musi przebywać tam kilka godzin, jakie ma odczucia (część emam tu na forum nie kryła zszokowania gdy miały kontakt tylko przez kilkanaście minut z przerwą w szkole, podczas której usiłowały coś załatwić/porozmawiać z nauczycielką). Moje osobiste dzieci generalnie do przedszkola chodzące chętnie i raczej mało "męczliwe" narzekały najbardziej ze wszystkiego na hałas. Jedno z nich od początku głośno zachwycało się szkołą uważając ją za instytucję o niebo lepszą od przedszkola, bo "przynajmniej na lekcjach jest cicho". A przecież było już o te kilka lat starsze.
    Poza tym - jest czerwiec. Dziecko od września poddaje się dość rygorystycznej rutynie - jakie by przedszkole nie było fajne i przyjazne, to obowiązek i konieczność dostosowania się do pewnych norm. Może po prostu potrzebuje wreszcie wakacji? Ty nie masz nigdy ochoty się rozpłakać, gdy do urlopu jeszcze miesiąc i nigdzie nie wstawać i nie iść, tylko zostać w domu? Czego nie czynisz głównie dlatego, że nie masz 4 lat tylko 10 razy więcej?

    Obserwacja i poradzenie się specjalisty zapewne nie zaszkodzi. Natomiast ja uważam, że równie dobrze dziecko może być po prostu już zmęczone, potrzebować wakacji i świętego spokoju. Niechęć do wrzasków, tłumów, konieczności codziennego wstawania na gwizdek i wykonywania poleceń przez x godzin naprawdę nie wydaje się w tej sytuacji czymś dziwnym. Podobnie jak nie każdy nie będący przebojowym ekstrawertykiem z motorkiem w tyłku jest nienormalny i nadający się na terapię.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • 01.06.17, 11:01
    Dziękuję Wam wszystkim za każde słowo, nie znamy się a poświęciłyście mi tyle czasu smile

    Dziś się "rozkleiłam" bo oczyma duszy widzę mojego syna, który zamiast bawić się z dziećmi siedzi z kucharką w kuchni. I łzy mi lecą jak bym była małą dziewczynką.

    Ciągle czytam o Aspergerze. Syn nie podchodzi mi pod żaden symptom, ale napiszecie mi - nie jesteś specjalistą.
    Nie powtarza rutynowo czynności, nie ma u niego tej "mechanizacji". Bawi się "na niby" jak każde inne dziecko, nawiązuje kontakt wzrokowy. I gesty, i mimika, wszystko ok.
    W domu jest raczej typem "łobuza". Jak każdy 4-latek strzela z niewidzialnego pistoletu, skacze po łóżku, nie chce myć rąk po spacerze. Nie mówi w jakiś nadzwyczaj ekspercki sposób (jak wyczytuję ma to miejsce w przypadku Aspergera). Koloruje 10 minut, potem biegnie stawiać klocki, pięć minut i leci po piłkę.
    Tylko w przedszkolu jest tym "najcichszym".
    No ale dotąd było dobrze. Ufff. Może faktycznie zmęczenie materiału, chęć wakacji. A ja tu doszukuje się Bóg wie czego.
    Całe swoje dotychczasowe życie z mamą i tatą w domu, od 9 miesięcy w przedszkolu i chce odpocząć, ot.

    Dziękuję Wam raz jeszcze, fajnie jest tak się komuś wygadać.



  • 01.06.17, 11:34
    A da radę zrobić mu "urlop" na jakieś 3-4 dni, skoro pracujesz w domu?

    --
    Aha, czyli savoir-vivre obowiązuje tylko stacjonarnie?
    (by taki-sobie-nick)
  • 01.06.17, 11:51
    >który zamiast bawić się z dziećmi siedzi z kucharką w kuchni.

    ale zobacz ze z tego wynika ze nawiazuje kontakty ze starszymi od siebie osobami ( zastepstwo mamy). Tam "odmamowanie" jest potrzebne i to mozna zrobic stopniowo. Imprezy z dzieciakami a mama siedzi opodal -na poczatku
  • 01.06.17, 15:24
    Ja nie jestem specjalistą. Moja corka ma autyzm. Z tego, co opisujesz absolutnie nie wynika, że Twoj syn ma ZA. Również jestem zwolennikiem diagnozowania ale bez przesady. Autyzm/ZA to tak specyficzny sposób bycia, że to widać i myślę, ze juz wcześniej zoroentowalabys się ,ze coś jest na rzeczy. Moja córka np ma problemy z nawiązaniem kontaktów z kolegami /koleżankami w przedszkolu choć codziennie o kimś opowiada i mówi, że będzie się bawiła (wie, że nas by to ucieszyło ).
    Za tą empatia to nie do końca się zgadzam. Osoby ze spektrum bywają b.empatyczne (jak NT) ale mają trudności z okazaniem tego.
    Ja bym przeczekala ten kryzys. Może rzeczywiście odpuścić mu na 2 dni?
  • 07.06.17, 23:26
    >soby ze spektrum bywają b.empatyczne (jak NT) ale mają trudności z okazaniem tego.
    Mylisz wrazliwosc z empatia. Osoby z Autyzmem sa wrazliwe ale niekoniecznie empatyczne. Definicja empatii zaklada interreakcje.
  • 08.06.17, 23:05
    A niby dlaczego autysta nie miałby wchodzić w interakcje? Autysta niekoniecznie musi być osobą, która całkowicie nie jest w stanie przyjąć sposobu myślenia innej osoby, faktu, że druga osoba myśli inaczej, czasem po prostu trzeba się odwołać do jego doświadczeń. Mam wrażenie, że myślisz o ASD jako o konkretnej jednostce chorobowej z konkretnymi objawami, a tymczasem to jest spektrum, nie ma dwóch takich samych autystów, bo tu chodzi o sposób funkcjonowania mózgu. Owszem, są pewne sfery, w których u wszystkich autystów występują zaburzenia, ale zakres i intensywność tych zaburzeń jest bardzo, bardzo zróżnicowana.
  • 08.06.17, 19:35
    Kolezanka ma tez taka sytuacje z synem 4 letnim obecnie. Moze to jest ten wiek i chec samostanowienia? Wytlumaczcie mu dlaczego chodzi do przedszkola. Moze niech kazdego dnia bierze cos ulubionego. Popros o rade pania w przedszkolu.
  • 01.06.17, 11:09
    Nie zgodzę się z Iwoniaw, ze dziecko potrzebuje odpoczynku po zaledwie 9 miesiącach pobytu w placówce w tak malutkiej grupie. Dziecko z dobrego, w którym się dobrze czuje, przedszkola, zwykle nie chce wychodzic. Uważam, że twój syn troche za późno jest socjalizowany to raz. A może te wasze życiowe przeprowadzki też się dołożyly? Ile razy zmieniałas mu kraj czy miasto? W podobnej sytuacji, gdy młody miał kryzys i zaczął plakac ja zmieniłam dziecku przedszkole i w nowym się odnalazł w 100 proc. Tylko ze moj jest bardzo śmiałym dzieckiem i zaufalam, że cos mu nie pasowało, bo wszędzie się bawił z dziećmi a tam je znielubil. Okazało sie, ze dwaj chłopcy jego koledzy dotad zaczęli tworzyć klikę i mu powiedzieli zeby się z nimi nie bawił.Tak podejrzewam, ze że to wpłynęło choć ogólnie przedszkole zaczęło schodzić na psy i dobre panie odchodziły. W nowym szybko się zaprzyjaźnil i poczuł dobrze choć było katolickie z zakonnicami... Jak znajdę czas to może odszukam moj stary wątek o tym bo tez przechodziłam u dziecka młodszego podobny kryzys.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 11:23
    Zgodzę się z późną socjalizacją. Wynikła ona z naszych "życiowych wertepów".
    W ostatnich 2 latach przeprowadziliśmy się 3 razy. Mąż i ja pracowaliśmy "z domu".
    Teraz "osiedliśmy" na stałe.
  • 01.06.17, 11:34
    Wyluzuj. Dziecko może być zwyczajnie zmęczone po całym roku chodzenia do przedszkola.
  • 01.06.17, 11:45
    Poszedł do przedszkola jako 3,5 latek i to jest pozna socjalizacja? Akurat małemu dziecku, mniej przebojowemu niz inne, ostatnie czego potrzeba do szczęścia i rozwoju to wczesne wrzucenie do dużej grupy dzieci, pod opiekę instytucji. Powinno mieć kontakt z dziećmi jak najbardziej, ale niekoniecznie w takiej formie.
  • 01.06.17, 11:55
    >Poszedł do przedszkola jako 3,5 latek i to jest pozna socjalizacja?

    tak. oczywiscie

    Blad popelniasz taki ze stawiasz rownoznacznik pomiedzy instytucja i socjalizacja. Sa i inne opcje na poczatku.
    Bo jedynaka trzeba socjalizowac wczesnej. Nie nie mowie o wrzucaniu na pelen etat do 2 roku zycia ale o tym by od czasu gdy juz "kumate" bawilo sie systematycznie z innymi dziecmi regularnie wyidywanymi: w grupach zabawowych gdzie obok mama siedzi.

    W przypadku dzieci majacych brata siostre itd pod nosem sprawa sie ma inaczej.
  • 01.06.17, 12:16
    No ale przecież właśnie o tym pisałam, że małemu dziecku potrzebne jest towarzystwo innych dzieci, ale nie musi to być pod skrzydłami instytucji typu żłobek czy przedszkole. Autorka wątku wspomniała, że kontakt z innymi dziećmi jej syn miał, na placach zabaw itp.więc jakas socjalizacja musiała mieć miejsce.
    Dla takiego mniej przebojowego dziecka, ponadto jedynaka, najlepsza opcja na poxzatek to place zabaw właśnie, tam nawiązywanie jakichś pierwszych więzów koleżeńskich, zajęcia typu plastyka czy rytmika, kiedy mama zostaje za drzwiami, przy czym to też nie gwarantuje, że w przedszkolu zamieni się w duszę towarzystwa, jeśli ma temperament jaki ma.
  • 01.06.17, 13:28
    no to sie zgadzamy i sorry za nieporozumienie.

    Tylko ze mamy musza byc systematyczne w tych "placach zabaw" itd a nie 2 razy na tydzien...
  • 01.06.17, 11:56
    Ale pisała autorka, ze dotąd wychowywal sie sam, bez dzieci co jak sądzę wiązało sie z przeprowadzkami i brakiem znajomych dzieci w nowym miejscu.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 12:09
    no dokladnie. wiec tym bardziej nie byl socjalizowany w jakikolwiek sposob i stad szok naglej zmiany zyciowej.
  • 01.06.17, 11:52
    >Uważam, że twój syn troche za późno jest socjalizowany to raz.

    dokladnie to samo mowilam wyzej i jakas obca malpa mnie o to napadlasmile)))
  • 08.06.17, 01:07
    Obserwacja i poradzenie się specjalisty zapewne nie zaszkodzi. Natomiast ja uważam, że równie dobrze dziecko może być po prostu już zmęczone, potrzebować wakacji i świętego spokoju. Niechęć do wrzasków, tłumów, konieczności codziennego wstawania na gwizdek i wykonywania poleceń przez x godzin naprawdę nie wydaje się w tej sytuacji czymś dziwnym. Podobnie jak nie każdy nie będący przebojowym ekstrawertykiem z motorkiem w tyłku jest nienormalny i nadający się na terapię.

    A jak to sie ma do wątków o dyżurach w przedszkolach? Ile tych wakacji bedzie miało tydzien dwa przeciez nikt ponad dwa miesiace z dzieckiem nie siedzi w domu.
    Wiec nie rozumiem trocheuncertain

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 01.06.17, 11:39
    Twój syn zdecydowanie wygląda mi na introwertyka, ale może również na HSP/HSC (Highly Sensitive Person/Highly Sensitive Child) - osobą wysoko wrażliwą. Niedawno pisałam o tym w innym wątku. Osoby takie są bardziej niż inne wrażliwe na bodźce świata zewnętrznego i często, zwłaszcza w młodym wieku, nie radzą sobie z ich nawałem. Podrzucam linka poniżej - zobacz, czy ci to pasuje. Po angielsku jest dużo materiałów (poguglaj Elaine Aron), jeśli cię to zainteresuje.

    psychologszkolny.pl/wspierac-dziecko-o-wysokiej-wrazliwosci/

    Pozdrawiam. Jeśli to to, to z wiekiem będzie lepiej wink

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • 01.06.17, 11:42
    hsperson.com/test/highly-sensitive-child-test/

    tu jest test - tylko po angielsku...

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • 01.06.17, 11:59
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję.

    Uspokoiłam się trochę.

    Jutro u nas czerwone święto w kalendarzu, więc szykuje się 3 dniowy urlop. Zobaczymy co dalej smile

    Mnie najbardziej zmartwiło to, że "było już dobrze", a "się popsuło"...
  • 01.06.17, 14:59
    Dzieci jak to dzieci - są jak sinusoidy, zawsze mają fazy progresu i regresu.

    Tak mi przyszło do głowy, że może synek przeżywa to przedstawienie? Na zasadzie jednocześnie chce i się boi? Może o to chodzi?

    --
    http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
  • 01.06.17, 15:33
    Też już nad tym myślałam.
    I próbuję "dopytać". Ale on codziennie wskazuje na inny problem.
    Raz to jest to, że to on chce być "kelnerem" od śniadania, codziennie nim chce być (a decyduje wyliczanka, kto nakrywa do śniadania). Raz "ja chcę być tylko z tobą mamo". Raz "ja nie lubię moich kolegów". Raz "ja nie chcę jeść w przedszkolu". Raz zaś "ja nie chcę na bujaku równowagi ćwiczyć".
    Codziennie coś innego, nic nie wskazuje na "główną" przyczynę kryzysu smile
    Ale o przedstawieniu nic nigdy nie mówił. Recytuje wierszyki, pokazuje jak będzie tańczył i tyle.
  • 01.06.17, 15:41
    To jest dopiero czterolatek. Moja corka w zeszłym tygodniu chciala być kotem, potem malinowa księżniczka a teraz chce być pediatra. Przedszkole raz jest głupie a innym razem nie i każde moje 'dlaczego? ' zbywane jest krótkim 'zmieniłam zdanie'.
  • 08.06.17, 19:49
    A moze tak odpuscic i tak dziecka nie wypytywac, nie drazyc tematu. Moze on chce sie z wami bawic w domu i zauwazyl ze narzekanie na przedszkole na was dziala.

    Aha moze jeszcze spotykanie sie raz na jakis czas po przedszkolu z jakims kolega i inna mama by troche pomoglo.
  • 01.06.17, 12:10
    Przejdzie koło VI klasy smile też to przerabiałam. To po prostu taki typ- samotnik i indywidualista.
    Niech zgadnę: potrafi godzinami bawić się sam, bez towarzystwa?
    Wyrośnie ci ciche, spokojne dziecko. Bardzo lubiane przez kolegów i nauczycieli.
    Ematkami, próbującymi wmówić ci, że twoje dziecko ma ZA, bo ich mają, się nie przejmuj.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • 01.06.17, 12:23
    Dziękuję za dobre słowo smile

    Bez towarzystwa bawi się jak każdy 4-latek. Tylko "trochę".
    Zasadniczo problem jest tylko z przedszkolem. I to od niedawna.
  • 01.06.17, 12:30
    Umie sie sam bawić czy musisz mu towarzyszyć?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 12:37
    Bawi się bez problemu.
    Miesiąc temu przyszła do naszego domu nowo poznana kuzynka (5 latka).
    Przez 3 godziny dzieci bawiły się same, w pokoju syna. Syn może raz - dwa przyszedł tylko do kuchni na chwilę. Coś tam wziął, buziaka dał i poszedł.
  • 01.06.17, 12:46
    Pisałaś chyba ze mieszkacie za granicą? Czy syn zna dobrze język?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 15:04
    Odebrałam syna z przedszkola.
    Rozmawiałam z panią, dość długo, o moich niepokojach.
    Uspokoiła mnie - tak jak i wy, dzisiaj rano.
    Syn popłakał rano, u kucharki nie był wink Włączył się ładnie w zabawę i cały dzień współpracował z grupą.

    Pani żadnych niepokojących objawów nie widzi. Mówi, że syn jest bardzo do mnie i do męża przywiązany (wiem, wiem) i stąd cały ten kryzys. Opowiedziałam jej o zmianie pracy przez tatę - przytaknęła. To może być to.

    Uspokoiłam się ciut, może rzeczywiście przesadzam. Doszukuję zespołów i zaburzeń, a tu tylko taki charakter, który w powiązaniu z późną socjalizacją, życiowymi wybojami, dał taki właśnie efekt.

    Będę obserwowała co dalej.

    Dziękuję wszystkim za możliwość pogadania. Zawsze doceniam rady innych umożliwiające mi spojrzenie na sprawę z innego punktu widzenia.

    Do bergamotta77 - tak, mieszkamy we Włoszech, ale włoski jest głównym językiem syna. Polski na razie jest pasywny. Rozumie, ale odpowiada mi po włosku.
  • 01.06.17, 15:40
    tatarenka napisała:

    > Odebrałam syna z przedszkola.
    > Rozmawiałam z panią, dość długo, o moich niepokojach.
    > Uspokoiła mnie - tak jak i wy, dzisiaj rano.
    > Syn popłakał rano, u kucharki nie był wink Włączył się ładnie w zabawę i cały dzi
    > eń współpracował z grupą.
    >
    > Pani żadnych niepokojących objawów nie widzi. Mówi, że syn jest bardzo do mnie
    > i do męża przywiązany (wiem, wiem) i stąd cały ten kryzys. Opowiedziałam jej o
    > zmianie pracy przez tatę - przytaknęła. To może być to.
    >
    > Uspokoiłam się ciut, może rzeczywiście przesadzam. Doszukuję zespołów i zaburze
    > ń, a tu tylko taki charakter, który w powiązaniu z późną socjalizacją, życiowym
    > i wybojami, dał taki właśnie efekt.
    >
    > Będę obserwowała co dalej.
    >
    > Dziękuję wszystkim za możliwość pogadania. Zawsze doceniam rady innych umożliwi
    > ające mi spojrzenie na sprawę z innego punktu widzenia.
    >
    > Do bergamotta77 - tak, mieszkamy we Włoszech, ale włoski jest głównym językiem
    > syna. Polski na razie jest pasywny. Rozumie, ale odpowiada mi po włosku.

    I to mi się podoba - bergamotta77 big_grin Hrabina bergamotta i tak od dziś proszę mnie nazywać wink
    Ad rem: No to super. Oby wam się udało pokonać kryzys na dobre!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 15:57
    Na oczy mi padło bergamotka77 wink A najlepsze jest to, że mieszkam w regionie gdzie właśnie rośnie bergamotto (bergamota z tego co widzę po polsku) wink
  • 01.06.17, 16:24
    Nie szkodzi serio podoba mi się bergamotta smile Po polsku chyba bergamotka. Uwielbiam ją więc już masz u mnie plus! wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 01.06.17, 16:00
    Moze i trochę pani mieć racji, że niby przesadzasz, ale lepiej przesadzać i baczniej się przyglądać, niż olać i nic nie robić z potencjalnym problemem. Mój mały sąsiad, też 4 latek, ostatnio ma mega awersję do przedszkola. Sąsiadka mówi, że podobny etap miał późną zimą, że już przed snem zaczynał marudzić, jak on nie lubi przedszkola. I nagle bum i nastąpiła odmiana, pokochał przedszkole... by po kilku tygodniach znów krzyczeć, że woli zostać z mamą.... Moze taki urok małych zbuntowanych chłopców?

    Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego malucha.
  • 07.06.17, 22:41
    To jest kryzys ktory przechodzi duza czesc przedszkolaków. Ja byłam na to przygotowana (mama pracuje w przedszkolu ponad 30 lat). Dziecko jest zmeczone przedszkolem. Planujecie jakies wakacje? Musi odpocząc. Teraz bym sie nie ugieła, wytłumaczyła ze rodzice pracują jeszcze troche ale juz niedługo jedziemy na wakacje. Nie mozesz ulec na płącz, bo bedzie ci taki cyrk robił częsciej. Natomiast jak pisałam kryzysy są normą. Pytałas Pani czy on sie normalnie bawi z dziećmi? Bo z tym moze warto isc do psychologa.
  • 08.06.17, 14:06
    moze trzeba przebadac ,czy nie cierpi na autyzm
  • 08.06.17, 14:33
    Moze zamiast pytac sie pani czy cos sie stalo zapytaj syna. Moze nie bedzie potrafil powiedziec w prost. Ale warto uszanowac to co on czuje. To co dla pani jest normalne moze byc problemem dla twojego syna. Mogla to byc mina, halas, niemozliwosc radzenia sobie z zaczepkami.
    Jesli syn moze byc z kucharka to bym mu pozwolila. Moze ma ewne cechy autystyczne. Moze dobry psycholog cos by poradzil. Ale... autystycy tez sa wsrod nas i sa NORMALNI. Kazdy rozwija sie swoim rytmem i lubi swoje rzeczy. Twoj syn lubi "pedagogike" czyli obserwowanie dzieci wink , a nie koniecznie zabawe z nimi. Widocznie nie czuje sie pewnie.
    Powiedz mu, ze to wporzadku. Ze sie nie musi bawic z innymi jak nie chce. Ale niestesty do przedszkola isc musi, bo ty musisz isc do pracy. Ze nie musi tam byc fajnie ale on jes dzielny. Moze sie bawic sam. Albo obserwowac pania kucharke (jak woli). Jesli powodem sa zaczepki/chlas/nie radzenie sobie z czyms pocwiczcie w domu jak powinien sobie radzic z sytuacja. Zapytaj sie go co na ten temat mysli. (moze nie myslec nic, wszak jest facetem wink. Poczucie wlasnej wartosci jest wazniejsze niz socjalizacja na sile.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.