Dodaj do ulubionych

Motywacja do ćwiczeń SI

16.06.17, 11:29
Po diagnozie SI dostaliśmy ćwiczenia do robienia z synem w domu. Najlepiej 3 razy dziennie po 7 minut. Moznaby pomyśleć "a co to jest siedem minut?". A jednak, zrobienie tych ćwiczeń raz dziennie to wyzwanie. Problem w tym, ze trudno mi zmobilizować syna do czegokolwiek. Ma silny charakter i jest bardzo uparty. Angażuje się tylko w zabawy wymyślane przez siebie na swoich zasadach. Staram się okraszać te ćwiczenia historiami, żeby było zabawnie i ciekawie, ale to nie zawsze pomaga a i wyobraźnia o 7 rano tez nie działa tak dobrze. Synowi trudno się skupić, ucieka, wywija się, rozluźnia całkowicie mięśnie tak, ze nic nie da sie z nim zrobićuncertain na razie staram się nie prawic mu kazan, bo chce żeby to było dla niego coś fajnego i nie chce żeby się zraził, ale trochę tracę cierpliwość. A może mam zbyt wysokie wymagania?
Czy macie jakieś sposoby na motywacje? Od razu mówię, ze u nas naklejki i inne
nagrody nie działają.
Edytor zaawansowany
  • 16.06.17, 12:28
    Hm, a terapeuta SI nie doradził/a, jak się bawić, by jednocześnie ćwiczyć?
    Ciężko mi doradzić, na moje dzieci też nie działają naklejki. Kilka razy udało się przekonać np. do antybiotyku wykorzystując jakieś przekupstwo typu bajka na komputerze, ale było przy tym więcej protestów i negocjacji niż sensu. Zawsze - jeśli tylko starcza nam kreatywności - najlepiej działają zabawy.
    Może podaj nam przykładowe ćwiczenia, to wspólną burzą mózgów coś stworzymy? Nie musi być codziennie co innego, wystarczy trafić raz z dobrym pomysłem wink
    Na pewno dobrze będzie wpleść ćwiczenia w rytm dnia przed jakimś miłym wydarzeniem - np. zawsze przed śniadaniem, przed popołudniowym spacerem i przed kolacją. Możesz też odmierzać te 7 minut jakąś fajną piosenką (ja tak robię przy myciu zębów).
  • 16.06.17, 16:09
    Np.
    - Ćwiczenia w których musi się poruszać góra-dól, jak skoki czy przysiady. Skakanie po kanapie było fajne 2-3 razy, ale potem jyz nie chciał. Przysiadów w ogóle nie chciał próbować.
    - ćwiczenia w których musi użyć swojej siły. Próbowałam pomnika (ja jestem pomnikiem on wiatrem i musi mnie poruszyć), kleju (ręka przykleiła mi się do podłogi on musi odkleić), zapasów - ale nawet jak się uda przekonać to budzi mu się po 1-2 próbach. Mam wrażenie, ze do niego nie przemawiają takie zabawy.
    - uciski głowy i uszu, opukiwanie uszu - nie lubi być dotykany po głowie, wiec wyrywa sie i uciekauncertain
  • 16.06.17, 16:14
    Lubi jak go ciągnę na kocyku po pokoju (wozimy zabawki do szpitala) ale nie jestem w stanie robić tego rytmicznie, bo jest to po prostu męczące. Cała się pocę przy tymtongue_out udaje nam się tez poćwiczyć na desce do prasowania, bujam go do góry i do dołu oraz na boki. Położy się tez do masażu różnymi fakturami, choc ucieka w przypadku tych bardziej kłujących i mocniejszych choc sam je wybrał.
  • 16.06.17, 16:17
    W ogóle jak na razie po tych naszych ćwiczeniach on jest bardziej nakręcony niż spokojnyuncertain
  • 16.06.17, 18:13
    Jest taki program Monkey See Monkey Do - dzieci tam robią różne 'ćwiczenia' (właśnie podskoki, obroty, przysiady, itp).
    www.youtube.com/watch?v=92xN6w4BwwY
    (jest wiele odcinków)

    Jest joga dla dzieci, Cosmic yoga for kids:
    www.youtube.com/watch?v=SqUa4zHMKH8

    Huśtawkę można zrobić z długiej chusty przewiązanej przez stół.

    Macie gdzieś plac zabaw z torami przeszkód, np opony położone na ziemi, przez które trzeba skakać, płotki, pod którymi się przechodzi, itp?
  • 17.06.17, 09:37
    Dzięki za linki!
  • 16.06.17, 18:36
    Góra-dół: natychmiast mi przychodzi do głowy patataj, koniecznie w wersji, gdzie kończy się spadaniem do rowu (podejrzewam, że to bardzo stymuluje błędnik). Jak macie piłkę gimnastyczną, to jeszcze skoki na piłce (unieruchomionej np. między meblami lub nogami rodzica) - moi oboje uwielbiali. Plus huśtawka. A jak koniecznie przysiady, to może zabawa w żabki, które skaczą coraz wyżej? Skoki do jakiejś prostej wersji kosza do koszykówki? Skoki przez tor przeszkód (młodsze dziecię też pokocha ten tor do raczkowania)?
    Użycie siły: może jakieś realne wyzwanie? Odsunięcie kanapy (a za nią schowana zabawka)? Pchanie wózka siostry?
    Albo po prostu siadasz w progu pokoju i niech Cię przepchnie, żeby pójść na śniadanie. Albo zapasy/siłowanki, niekoniecznie "planowe" o określonej godzinie, tylko np. jak Młody gdzieś biegnie to jesteś "przeszkodą do pokonania". A jeszcze lepiej tata, te męskie siłowanki mają swój urok smile
    Uciski głowy - to najtrudniejsze, bo rozumiem, że jest nieprzyjemne. Widzę dwie opcje: albo zabawa w lekarza, tudzież magika, który wyciąga monety z ucha (a najpierw w nie puka), albo po prostu zabawa w zastyganie w bezruchu (jak potrzebujesz na dłużej, to proponuję opowieść o tym, że pilnuje jakiegoś skarbu i jako strażnik musi stać nieruchomo, albo, że jest drzewem, w które stuka dzięcioł i nie może go przestraszyć).
    Teraz jak widzę te ćwiczenia, to może nie musi być to 7 minut ciągiem? Czy takie jest zalecenie (nie znam się)? Bo takich pojedynczych drobiazgow można dozbierac 20 minut dziennie, ale ciągiem 7 to faktycznie niełatwo, zwlaszcza, jeśli dokleimy do tego łatkę "obowiązek" i "musisz" wink
  • 18.06.17, 20:19
    Raczej ciągiem powinno być, żeby raka skumulowana dawka odpowiednich ruchów go dostymulowala. O dziwo on jest nieruchawy i meczliwy. Raczej nie podskakuje dla zabawy. Dziś bawiłam się z nim na placu zabaw w baloniku nasz malutki i podczas gdy ja kręciłam się skacząc on niebpodlapal tematu. W ogóle jest raki niezgrabny ruchowo i śmiesznie skacze - trudno mu oderwać dwie nogi na raz. Dzięki za pomysłysmile
  • 16.06.17, 16:27
    Podskoki można ćwiczyć też na dworze np w drodze do/z przedszkola albo bawić się w "równa droga" (mogę opisać ale to chyba bardzo znana zabawa, moj dwulatek lubi), huśtawka "konik" na placu zabaw też dobra.
  • 18.06.17, 20:20
    Opisz proszę, nie znam "równej drogi".
  • 16.06.17, 20:25
    -Ćwiczenia w których musi się poruszać góra-dół

    Choćby sprzątanie klocków po zabawie, zbieranie liści na dworze, zabawa w samolot.

    - "- ćwiczenia w których musi użyć swojej siły."

    przeciąganie liny, siłowanie sie na podłodze

    Ja pi... naprawdę aby pobawić się z synem potrzebujesz instruktarzu.

    "Czy macie jakieś sposoby na motywacje? "

    Zacznij się z dzieckiem bawić, a nie traktować zabawę jak ćwiczenia to nie będziesz musiała go do wspólnej zabawy motywować.
  • 17.06.17, 09:36
    Kurzyku, wyluzuj, skąd tyle frustracji? Może ty tez powinnaś poćwiczyć ponoć podczas ćwiczeń wydzielają się endorfiny.
  • 17.06.17, 11:34
    Bianka sory ale takie pytanie może postawić albo osoba oziębła emocjonalnie która nigdy sie z dzieckiem nie bawiła , albo osoba której padło na mózg z powodu nadmiaru latania z dzieckiem po psychologach , dlatego gdy psycholog przedstawił zwykłą zabawę jako bardzo ważną terapię nagle się pogubiła i nie wie co z tym zrobić i zamiast olać całą " misję terapeutyczną" i się z dzieckiem najzwyczajniej w świecie pobawić, stoi z zegarkiem i pilnuje czy dzieciak wystarczająco długo skacze.
  • 17.06.17, 12:36
    To może zamiast "pi..." idź na spacer, czy po rozum do głowy. Nie widzisz, że dziewczynie nie wystarczy się bawić spontanicznie w swoje zabawy z dzieckiem, ale dostała dokładne wytyczne jak ćwiczyć jego ciało? Przecież ona nie pisze, że nudzi się z dzieciakiem i nie ma pomysłu w co się bawić, tylko potrzebuje konkretnych inspiracji do konkretnych ćwiczeń. I jak widać może te inspiracje czerpać od innych ludzi, którzy nie oceniają i nie obrażają, tylko próbują po prostu pomóc, do czego służy to forum.
  • 17.06.17, 13:17
    I tymi konkretnymi ćwiczeniami terapeutycznymi są zabawy w które bawi się z dzieckiem każdy normalny rodzic czyli siłowanie się, skakanie. Każdą zabawę można dziecku obrzydzić jeżeli dziecko ma ją wykonywać na czas.

    " I jak widać może te inspiracje czerpać od innych ludzi, którzy nie oceniają i nie obrażają, tylko próbują po prostu pomóc, do czego służy to forum."

    Najlepszą forma pomocy ludziom zafiksowanym na punkcie latania po psychologach jest uzmysłowienie, że ta " ważna terapia" to nic innego jak najzwyczajniejsza zabawa, w którą dziecko będzie sie z chęcią bawiło jeżeli matka nie będzie nad nim stała z batem i zegarkiem w ręce tylko sie z nim spontanicznie pobawi. Nie znam dzieciaka który nie lubiłby sie tarzać i wygłupiać razem z rodzicami. Post bianki pokazuje jak można pięknie zje... fajną zabawę i zamienić ją w katuszę. Gdyby Binaka zamiast stać z zegarkiem i mierzyć czas czy dzieciak odpowiednio długu już skacze razem z nim skakała i się wygłupiała, nie musiałaby dzieciaka do zabawy motywować.
  • 17.06.17, 13:26
    Pokazanie Twojego punktu widzenia mogłoby być rzeczywiście jakąś użyteczne, gdybyś go umiała przekazać z normalnym szacunkiem. A tu forma zasłoniła jakąkolwiek treść.
  • 17.06.17, 13:02
    Akurat mój syn jest z tych co to samo bawić się nie potrafią, wiec wspólnej zabawy jest bardzo dużo. Widocznie spontaniczna zabawa nie wystarcza skoro ma problemy z SI.
  • 17.06.17, 13:19
    Widać jednak za mało, skoro jako terapię ma zapisaną trzy razy dziennie zabawę z rodzicem.
  • 17.06.17, 13:24
    Ma raczej zapisane ćwiczenia. A że z dzieckiem wiadomo, wszystko w zabawie, stąd pewnie ten post.
  • 17.06.17, 14:02
    Zapewne gdyby psycholog nie zapisał, że siłowanie ma być terapeutyczne to codzienne wygłupy i skakanie przy muzyce terapeutyczne by nie było.
    Zsiadłe mleko czy jogurty stają się zdrowe tylko gdy ci lekarz zaleci bo jak sama je pijesz to za pewne tracą swe zdrowotne właściwości.
    Jak ktoś jest oziębły emocjonalnie i nie potrafi się bawić z własnym dzieckiem to musi dostać instruktaż od psychologa jak to robić. Tylko nie ma co ukrywać do zwykłej spontanicznej zabawy z rodzicem nie trzeba dziecka motywować, bo samo do tego lgnie, a rozwój dostaje się po prostu w pakiecie.
  • 17.06.17, 14:14
    Nie wiem czy Biankao jest oziębła emocjalnie, choć czytam od paru lat jej posty i wątpię w to,widząc jak opiekuje się swoimi dziećmi, ale Ty uważaj, bo jak inni będą tacy szybcy w ocenie, to nazwą Cię ograniczoną, w najlepszym wypadku. Terapeuta nie zalecił zwykłych wygłupów tylko konkretne ruchy i ćwiczenia do powtarzania. A nawet gdyby zalecił zwykłe wygłupy, ludzie mają różne temperamenty, jedni będą tarzać się z dzieckiem po podłodze, inni będą raczej woleli układać godzinami puzzle z dzieckiem, czy bawić się figurkami.
  • 17.06.17, 14:52
    "Terapeuta nie zalecił zwykłych wygłupów tylko konkretne ruchy i ćwiczenia do powtarzania."

    Siłowanie się czy podskoki to jak najbardziej zwykłe wygłupy i jeżeli ktoś nie potrafi zwyczajnie potarzać się z dzieckiem przez kilka minut to sam powinien wybrać się do psychologa, bo najwidoczniej jest zbyt spięty i emocjonalnie zamknięty w sobie.

    " A nawet gdyby zalecił zwykłe wygłupy, ludzie mają różne temperamenty, jedni będą tarzać się z dzieckiem po podłodze, inni będą raczej woleli układać godzinami puzzle z dzieckiem, czy bawić się figurkami."

    Dziecko to nie laleczka którą postawisz sobie przy stoliku, jak ktoś nie potrafi okazywać uczuć, nie potrafi sie z dzieckiem spontanicznie bawić to zwyczajnie nie powinien się na dziecko decydować.
  • 17.06.17, 20:16
    Kurzyku, różni są rodzice. Ja akurat chyba do ozieblych czy mało aktywnych nie należę. 6 lat pracowałam z dziećmi. U mnie dzieci prawie w ogóle nie siedziały w ławkach, bo wiem jak ważny jest ruch i zabawa. Od 4 prawie lat siedzę najpierw z jednym, teraz Z dwojgiem dzieci w domu. Przez pierwsze dwa lata w domu nie miałam posprzątane, bo cały czas bawiłam się z synem. Syn jednak ma swoje wąskie zainteresowania i lubi gdy zabawa odbywa się na jego zasadach. Paradoksalnie nie lubi zbyt zabaw ruchowych np. Nie lubi zabaw z piłka (zero zainteresowania kopaniem, rzucaniem), nie chce hulajnogi, nie przepada za placami zabaw itd. Chodze z nim na trampoliny 1-2 w tygodniu, choc bardziej po nich biega niż skacze, tata zabierabgo na basen tez 1-2 razy na tydzień, robię mu samolociki, robimy obroty bo to lubi, kółko granaiaste itd. Ja się nim więcej tarzam niż tata, ALE mimo to sa jakieś tam problemy. Ponoć ważne jest, żeby syn się dostymulowal konkretnymi skumulowanymi ruchami/ćwiczeniami rano, żeby np. nie musiał tego robić w nieakceptowalny dla otoczenia sposób w przedszkolu, jak np. ściskając czy gryząc inne dZieci. Zrobienie samolociki, czy zapasy w łóżku tego nie załatwia. Rano, przyznaje należę do mrukliwych, dopóki kawy nie wypije i trudno wtedy tez o spontaniczna zabawę. Syn często wstaje lewa noga lub histeryzuje na myśl o pRzedszkolu i poranki u nas są raczej ciężkie. Gdy rzucam hasło skaczemy jak żabki, patrzy na mnie jak na wariatkę, wiec owszem szukam inspiracji i dziękuje wszystkim za pomysły.
  • 19.06.17, 10:42
    " Ponoć ważne jest, żeby syn się dostymulowal konkretnymi skumulowanymi ruchami/ćwiczeniami rano, żeby np. nie musiał tego robić w nieakceptowalny dla otoczenia sposób w przedszkolu, jak np. ściskając czy gryząc inne dZieci."

    Nie wiedziałam, że zaburzenia SI wywołują agresję.

    "Syn często wstaje lewa noga lub histeryzuje na myśl o pRzedszkolu i poranki u nas są raczej ciężkie. Gdy rzucam hasło skaczemy jak żabki, patrzy na mnie jak na wariatkę,"

    Gdyby nie to, że te ćwiczenia mają zmniejszać agresję u twojego dziecka to bym napisała, że sama od rana spojrzałabym jak na idiotę na kogoś kto każe mi skakać jak żabka w chwili gdy jeszcze jestem nie dobudzona więc nie dziwię się reakcji twojego syna. Skoro jednak jest agresywny to z dwojga złego lepszy foch niż agresja.

  • 19.06.17, 11:51
    Biankao: nie przejmuj się ględzeniem makurokurosek, to troll, na forum Inny świat już chyba wszystkim zarzuciła oziębłość i nadmierne/zbyt wczesne diagnozowanie dziecismile A tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia o czym pisze.

    Co do głównego tematu: zalecono Ci dwa razy dziennie po 7 minut (o ile pamiętam), ale w praktyce - to nigdy nie będą takie siedmiominutowe zestawy. Rozpisz sobie, ile konkretnych ruchów powinnaś z synem wykonać w ciągu dnia i wpleć to w interesującą go zabawę.

    Moja córka jest stworzeniem wybitnie opornym na wszelką terapię, jej terapeutki zawsze mówiły o jej "silnym charakterze" - moim zdaniem, nie bawiąc się w konwenanse, można to określić po prostu "oślim uporem". Jeśli czegoś nie chce, to nie zrobi i koniec. Pamiętam, że jak zaczynałyśmy chodzić na zajęcia, to jej terapeutka przychodziła z konkretną rozpiską zabaw, które powinna zrealizować, punkt po punkcie. Ale to się z reguły nie sprawdzało. Teraz, po 3 latach, widzę zmianę podejścia. Terapeutka przychodzi z rozpiską tego, jakie cele powinna zrealizować - ale już bez konkretnych zabaw. Wchodzą razem do sali, Ewa łapie jakąś zabawkę, i na tej podstawie pani buduje scenariusz całych zajęć.

    Jeśli chodzi o nastrój rano - u nas bardzo pomagają piosenki. Już o tym gdzieś tu na forum pisałam - Ewa ogląda bajki, w bajkach są piosenki, piosenki potrafią "zaprogramować" jej nastrój. Rano też bywa markotna, pokłada się na kanapie - ale odpalam odpowiednią ścieżkę dźwiękową i zaraz zaczyna tańczyć.

    Dzięki bajkom można też zaproponować jej sporo ćwiczeń i zabaw. Po prostu inscenizujemy jakąś scenkę albo robimy coś jak jakaś postać z bajki. W ogóle większość zajęć/ćwiczeń robimy w formie "fabularyzowanej" - ćwiczenie dla samego ćwiczenia nie wchodzi w grę.

    Macie huśtawkę w domu w ogóle?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 26.06.17, 16:28
    Agata, dzięki. Mój syn tez ma silny charakter i zawsze chce wszystko po swojemu. Ciężko mi bylo zacząć te ćwiczenia i znaleźć odpowiednia formę, bo on zazwyczaj bawi się po swojemu (zwykle w podłączanie wtyczek) i w tych zabawach nie ma ruchuuncertain na początku działałam jak ta wasza terapeutka, teraz powoli staram się wplatać to w zabawę. Odwiedzamy różne planety na desce do prasowania, która jest nasza rakieta i na której go bujam i tam poznajemy jej mieszkańców z którymi trochę ćwiczymy. Trudno mi wpleść ćwiczenia wymagające wysiłku od niego, tak żeby to on sam się rokował, ściskał mnie mocno, coś przepychał, bo on niechętnie się wysila (może to wina obniżonego napięcia, nie wiem). Co do huśtawki to niestety mieszkamy w kawalerce, wiec nie mamy miejsca. Zreszta niestety on rzadko się huśta. Ma u dziadków i wnosiłem nie korzystauncertain woli podłączać wtyczki czy bawić się woda.
  • 17.06.17, 20:25
    No właśnie, ponoć jak się robi za szybko te "ćwiczenia", np. Obroty to można przestymulowac dziecko. Mój syn łatwo się nakręca, dostaje małpiego rozumu i zaczyna szaleć.
  • 19.06.17, 10:58
    Bianka ile masz lat ?
  • 16.06.17, 21:47
    Skakanie: tańczenie przy muzyce, skacząc w rytm, trzymając się za ręce. Co któryś takt podbijasz go wysoko, tak, by skoczył z pół metra wyżej niż sam skacze. Dla moich chłopców była to super zabawa, nie robiliśmy tego jako ćwiczenie. Trzymać możesz za ręce lub pod pachami.

    Zapasy. Najlepiej w łóżku, połączone z łaskotkami i przytulaniem.
  • 17.06.17, 20:19
    Rozumiem Cię, mam synka ze spektrum autyzmu (CZR, prawdopodobnie ZA) i też bawi się na swoich zasadach, rozszerzanie tego repertuaru to ciężka praca i niezastąpiona jest tu konkretna pomoc terapeuty. Proponowane tutaj zabawy (zbieranie liści, jakieś skakanie przez opony itp.) synek najwyżej z minimalnym zainteresowaniem poobserwuje, a najpewniej odejdzie w swoją stronę. Wymyślone przez innych scenariusze są zwyczajnie nieinteresujące. Prawie wcale nie naśladuje, nie włącza się. Lubi tylko bawić się sam albo kierować zabawą.

    Mamy podobny zakres domowych ćwiczeń SI (stymulacja układu przedsionkowego, dotykowa i słuchowa). U nas działa jedynie robienie wszystkiego w maksymalnym kontakcie, razem z synem - bazą jest kołysanie na piłce albo na kolanach. W tym czasie podskakujemy, kręcimy się i urozmaicamy ruchy, masuję synka czym się da (w życiu nie wyleżałby sam podczas masażu), opukuję uszy. No i śpiewam smile To taki czas dla nas, synek to uwielbia. Bardzo rzadko udaje mi się wpleść np. kręcenie w jakąś aktualnie ciekawą dla synka zabawę, ale robię to dodatkowo, po prostu jestem na to wyczulona i wykorzystuję okazję. Ale podstawa naszej "diety sensorycznej" jest taka jak wyżej opisałam.

    Absolutnie zdaję sobie sprawę, że to działa u nas i być może tylko u nas (szczególnie że mój jest młodszy - ma 2,5 roku i jest wielkim pieszczochem). Ale warto szukać swojego pomysłu, bo te 7 minut to może być katorga a może też być fantastyczny czas tylko dla Was. I to bez ciągłego wymyślania nowych zabaw, walki o uwagę i uczestnictwo syna.

    I jeszcze jedno - u nas ćwiczenia, które mamy wykonywać są wyraźnie przyjemne dla synka. Sam poszukiwał tych doznań kołysząc się, uderzając mocno rączkami, wciskając się w ściany, nawet uszy swoje sam pocierał. My tylko robimy to, dzięki radom terapeuty, trochę inaczej, w pełniejszy sposób i systematycznie. Może Wasze ćwiczenia nie są do końca dobrze dobrane? A może wybierzcie się tam, gdzie Was diagnozowali, niech doradzą jeszcze raz, konkretniej?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.