Dodaj do ulubionych

Jak rozruszać 6latkę

10.07.17, 12:09
Mieszkamy blisko gór, sami bardzo lubimy górskie wycieczki itd. - niestety nasza córka już nie. Na początku myśleliśmy że to kwestia wieku, ale teraz jest już większa więc zaczęliśmy zachęcać do spacerów, ruchu itd. Wycieczki dostosowane do dziecka - dystans niewielki 2-3 km w jedną stronę, na górze schronisko z atrakcjami typu plac zabaw, ognisko, frytki itd. Niestety - zawsze jest marudzenie, że nie, że ona jest zmęczona, że bolą ją nogi (już kilkaset metrów od domu!). Już o dłuższych wyprawach nawet nie myślimy. Kolega mówi - z innymi dziećmi pójdzie chętniej. Gdzie tam - była zorganizowana wycieczka dla dzieciaków, też na małym dystansie - ona znowu jest zmęczona mimo że inne dzieci nawet młodsze dzielnie szły. To samo jeśli chodzi o inne formy aktywności: hulajnoga nie, chyba że zjeżdża z górki do sklepu, z powrotem już trzeba namawiać żeby raczyła się odpychać. Rower też nie bo dobrze się na nim bawi tylko jak sam zjeżdża z górki, kiedy trzeba popedałować, to już jest niefajnie i ona "nie ma siły". Na plac zabaw przed domem nie chce wychodzić, bo "inne dzieci jej nie lubią" - woli siedzieć w domu i zamęczać rodziców żeby się z nią bawili - a my już nie mamy siły - kiedyś miałam nadzieję, że jak będzie starsza to będzie potrafiła się sama sobą zająć przez godzinkę, dwie. Gdzie tam... Wyjątkiem jest sytuacja gdy sobie czyta interesującą książkę, a tak żeby można było zrobić obiad czy posprzątać to zostaje tylko telewizja (choć tej też dużo nie ogląda). I jak ja mam rozruszać to dziecko? Teraz jest na etapie nauki pływania ale też się powoli zniechęca jak odkryła że człowiek sam się na wodzie nie unosi i jednak też trzeba się wysilić i machać kończynami sad Dodam, że jest perfekcyjnie zdrowa, bez nadwagi, zdrowe serce, zero alergii.
Edytor zaawansowany
  • 10.07.17, 12:15
    Leniuszek? No cóż trzeba ją zmotywować odpowiedni próbując rozmaitych aktywności - rolki, rower, hulajnoga, spacery, ale z ciachem lub lodami na końcu, żeby był cel wyprawy, ale przede wszystkim zapewnić towarzystwo. Ja w tym wieku godzinami grałam w klasy, skakałam na skakance, grałam w gumę, czy piłkę. Ale z koleżankami. Bez nich też tylko czytałam książki.
  • 10.07.17, 12:22
    A jak u niej z koordynacją, odruchami, równowagą? Ciśnienie? Tarczyca?
    Nie lubią jej? W ogóle ma jakieś koleżanki/kolegów? Chodzi do przedszkola? Co mówią panie?
  • 10.07.17, 12:26
    W przedszkolu jest ok, ma sporo swoich koleżanek i chce się bawić tylko z nimi, ale każda mieszka w innej dzielnicy i trudno jest się spotkać w weekendy. Nie dogaduje się z dziećmi z placu koło domu. Panie nie zwróciły nam uwagi.
    Tarczycy i ciśnienia nie sprawdzałam.
  • 10.07.17, 12:22
    A postawiony Cel, nie motywuje? Może mało atrakcyjnie postawiony? Może pomocną bylaby lokalna legenda i pójście zobaczyć jak dane miejsce wygląda? Tak by myślała, że idzie tam gdzie sama chce, by nie myślała o wysiłku?
  • 10.07.17, 12:29
    I tak robimy - wtedy da się przekonać i pójdzie, ale co się nasłuchamy marudzenia... Myślałam że nie lubi po prostu górskich wycieczek - jej prawo. Ale z rowerem, hulajnogą czy pływaniem jest to samo. W ciągu roku szkolnego chodziła też na zajęcia taneczne zespołu w DK, bo podobało jej się, że może występować w strojach itd. no ale to też było niefajne bo "pani każe się rozciągać i za długo ćwiczyć"
  • 10.07.17, 14:13
    Dużo jej brakuje do 7 lat? Od 7 lat zazwyczaj mozna zaczynać zdobywanie odznak- korona beskidów, korona gór świętokrzyskich, itp. Niektórych pieczątki/książeczki motywują
  • 11.07.17, 09:40
    Ile czasu spędza w przedszkolu? Może jest zwyczajnie przemęczona? Zawsze było tak, jak opisujesz, czy tak się dzieje od niedawna?
  • 10.07.17, 12:53
    To chyba kwestia charakteru.
    Moja córka nic atrakcyjnego nie widzi w takich wycieczkach, a ma 11 lat i też mieszkamy blisko gór. Nigdy nie lubiła tam chodzić i w zasadzie chyba nie ma siły, żeby ją do tego zmusić. Moja matka ma tak samo. Pamiętam, że jeśli zdarzyło się nam pojechać w góry, to całą drogę narzekała, że tego nienawidzi, że po co chodzić w góry wink.
  • 10.07.17, 13:24
    Mój syn ma identycznie, co on się nakwęka, prawda jest że miał poważne problemy z koordynacją i to, co inni (ja sama kiedyś) robią lekkim twistem on robił z dużym wysiłkiem i uczył się o wiele dłużej, ale to narzekanie było wykańczające. Do tego chłop jest mocno inrtowertyczny, trudno nawiązuje znajomości, koledzy nie utrzymują zbyt długo jego uwagi.
    Znalazł ostatecznie swoje aktywności, nauczył się jeździć na rowerze, nauczył się grać w badmintona, gra też w piłkę z kolegami.
    Wyciągamy go an spacery pod pretekstem pogadania sobie.
  • 10.07.17, 16:37
    Rany, też tego nienawidzę. W ogóle góry dla mnie to tylko na narty zimą, ale żeby chodzić po górach? Po co?
    Nie cierpię tego, jeszcze do tej pory wszyscy uwielbiający wędrówki po górach ludzie których spotkałam w życiu byli też fanatycznie religijni...
  • 10.07.17, 16:44
    Uwielbiam góry latem. Jestem ateistkąsmile
  • 10.07.17, 17:02
    Ja też.
  • 10.07.17, 17:42
    verdana napisała:

    > Uwielbiam góry latem. Jestem ateistkąsmile

    Identycznie. Kocham góry. Jestem ateistką.
    Natomiast nie zauważyłam aby osoby na szlakach odmawialy w trasie różaniec smile


    --
    <*>
    "Nie wierzę w żadną magię ani inny zabobon. Pradawni bogowie mnie chronią!"
    By Julian
  • 11.07.17, 14:57
    sandrasj napisała:
    wszyscy uwielbiający wędrówki po górach ludzie których spotkałam w życiu byli też fanatycznie religijni...


    Leza tak wysoko, bo chca byc blizej Bogatongue_out




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • 10.07.17, 13:04
    znam trochę ten typ.
    może ona tylko tak gada, a ty czepiasz się jednego jej zdania?
    moja też ma czasem takie odzywki, że odechciewa się cokolwiek dla niej organizować, ale zauważyłam, że jak puszczam to mimo uszu i kontynuuję aktywność z uśmiechem, to i ona zmienia front.

    wychwalaj też jej osiągnięcia, ja na przykład stosuję zasadę plotki, rżnę głupa, że myślę, że dziecko nie słyszy jak rozmawiam z babcią i ględzę coś w stylu "wiesz, jaką mam dzielną córeczkę? sama doszła do schroniska, na własnych nogach, nic nie oszukiwała i nie szła na rękach". młoda rży i pęka z dumy, a potem się rwie do łażenia.

    --
    A internet jest czyj?
  • 10.07.17, 13:12
    Taki typ dziecka - nie lubi ruchu i wysiłku. Pojęcia nie mam co poradzić.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 10.07.17, 13:16
    Zaburzenia si? Napiecie miesniowe nie takie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 10.07.17, 14:15
    Ale tu się z upodobaniem takie diagnozy stawia smile Może zwyczajny leń i tyle wink
  • 10.07.17, 14:29
    Dokładnie smile Nie lubi się ruszać? Musi byc zdrowotna przyczyna. Są i takie dzieci - lenie i kanapowce i tyle. Sama mam jednego aktywnego i ruchliwego 7-latka i 15-latka, któremu coraz mniej chce się uprawiać sport.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 10.07.17, 14:46
    Co nie zmienia faktu, że żeby stwierdzić że to po prostu len- trzeba zrobić diagnostykę w kierunku zaburzeń SI.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 10.07.17, 15:03
    No wlasnie ja tez myslalam ze dzieciom sie po prostu nie chce a ostatnio terapeuta mi uswiadomil ze maja mase dzieci ktore w ogole nie chce sie ruszyc i kazdy ruch jest dla nich nieprzyjemnoscia. I podobno terapia z takim to dramat

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 10.07.17, 15:04
    A i nie chce im sie ruszac wlasnie bo zaburzone - a to koordynacja a to napiecie a to si

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 10.07.17, 16:42
    Równie dobrze dziewuszka może mieć jakąś nadwagę, nawet niewielką...


    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 10.07.17, 16:59
    Autorka w pierwszym poście wyraźnie napisała: bez nadwagi.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 10.07.17, 17:37
    Ostatnio tu był wątek, w którym forumka udowadniała, że dziecko nie ma nadwagi, a ono ważyło chyba tyle, co wzrost minus 100 (a może i mniej niż 100), tak, że tego wink.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 10.07.17, 17:40
    Masz jakieś przesłanki, żeby zarzucić autorce tego wątku kłamstwo?
    Czy też może chcesz sobie popitolić bez związku z tematem?

    Twoja córka też, o ile pamiętam, też nie jest nadmiernie usportowiona. Czyżby miała nadwagę?

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • 11.07.17, 10:04
    Ale w czym ty właściwie masz ze mną problem, hmmm? bo to nie jest pierwszy raz, kiedy drążysz i prześwietlasz każde jedno najdrobniejsze słówko mojego postu. Nie szkoda wakacji?

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 11.07.17, 09:46
    Dlaczego od razu leń? Na Mataja.pl ostatnio był fajny tekst o tym, dlaczego niektórzy nie lubią sportu, wysiłku, a inni uwielbiają się sponiewierać np. na siłowni. To ma podłoże biologiczne. Ja to dziecko rozumiem, bo mam podobnie. Warto jednak zachęcać małą do ruchu, ale lekkiego. Niech wycieczka będzie kilometrowa, nie dwu, trzykilometrowa, na hulajnodze czy rowerze nie musi jechać szybko, na placu zabaw może się huśtać, zjeżdżać ze zjeżdżalni, nie musi szaleć na drabinkach. Ludzie są rożni i tyle.
  • 10.07.17, 14:00
    moze niekoniecznie te wycieczki?
    niechec do ruchu wydaje sie wrecz niefizjologiczna u dziecka
    dziecko ruszac sie musi i lubi, bez tego nie ma rozwoju
    moj starszy syn uwielbia szwedaczki i od pieluch byl doskonalym kompanem na najdluzsze dystanse, aktualnie lazi w upale po bieszczadach i jest przeszczesliwy i autentycznie wypoczety
    sredni - niespecjalnie, natomiast kazda inna forma ruchu cieszy go niezmiernie
    rower, trampolina, pilka, hulajnoga, basen, narty
    od rana do nocy dziecko jest w biegu
    a wycieczke do lasu potrafi czasem zepsuc jojczeniem wink
    na zabawy ruchowe dobrze robi dobre towarzystwo po prostu, a nawet skwerek przy domu daje pole do popisu
    no i niestety - rodzice to niewystarczajace towarzystwo dla duzej szescioletniej dziewczynki smile
  • 10.07.17, 14:48
    kouda, co ty opowiadasz? Znam masę dzieciaków, które od dziecka nie lubiły aktywności fizycznej, zupełnie i całkowicie zdrowe! Mój siostrzeniec, obecnie 16-latek, super przystojny, szczupły i wysoki, mega zdolny humanistycznie i plastycznie, jedyna aktywność fizyczna to pogrywanie na perkusji. Rower, narty, bieganie, pływanie, rolki, hulajnoga czy nawet energiczniejsze ruszanie własnymi nogami to nie jego bajka. Do tego jest zupełnie sympatyczny, ma znajomych, nie jest introwertykiem. Tam ma i już. A takich dzieciaków znam więcej.
  • 10.07.17, 14:14
    Skąd wiesz, że serce ok? Było robione ekg, usg, czy tylko pediatra osłuchiwał? Nie ma elastopatii? Podwyższonego tsh?

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 10.07.17, 20:14
    Miała echo serca
  • 10.07.17, 14:34
    wiecie co - a dlaczego ma lubić?
    ostatnio odbębniłam wiele wycieczek górskich i przysięgałam na kleczkach ze przez najblizsze ok 15 lat, nie znosze łażenie po górach i już.
    moze odrobine szacunku do dziecka, ja rozumiem, ze teraz jest bardzo modne chwalic sie dwulatkami, ktore z wlasnym bagazem ze spiewem na ustach zdobywaja szczyty gorskie, ale olać to i dac dziecku swiety spokoj.

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 10.07.17, 14:39
    Moze nie lubic gór, ale ona nie lubi niczego. Roweru hulajnogi czy nawet żadnych zabaw ruchowych.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • 10.07.17, 14:50
    Ciężka sprawa i trudno mi radzić, bo mam dzieci raczej ruchliwe i aktywne. Do niedawna myślałam,że wszystkie takie są,ale na przykładzie innych spotykanych dzieci okazywało się,że niekoniecznie. Więc najpewniej tak jak dorośli są różnych temperamentów,tak i dzieci bywają aktywne bądź nie. Na wszelki wypadek porozmawiałabym o tym z pediatrą.
  • 10.07.17, 14:56
    dziewczyny, czy wy nie przesadzacie? Dziecko nie mdleje, nie robi jej się słabo, jej się nie chce! Co więcej, dziecko trzeba zachęcać do aktywności fizycznej. Choroba dziecka nie sprawia ze dziecko nie chce czegoś robić tylko nie może. Dziecko leniwe, czy po prostu nielubiące aktywności, czegoś lubić nie chce choć może. Taka jest różnica. Można się martwić, jeśli dziecko wyrywa się na wycieczkę ale zaraz jest osłabione, narzeka na duszności, bóle stawowe itp. A wy od razu elastopatia......
  • 10.07.17, 15:00
    Nieprawda. Córka sąsiadow choruje na cukrzycę. Pierwsze objawy wyglądały jak lenistwo, niechęć do wysiłku. Potem rzecz jasna doszły następne,które skłoniły ich do szerokiej diagnozy. I absolutnie nie chcę sugerować,że córka autorki wątku ma cukrzycę. Jednak mówienie,że to na 100% nie jest niepokojący objaw,jest lekkomyślne. Lepiej pogadać z kimś,kto się zna.
  • 10.07.17, 15:05
    10/10 nikt nie czerpie takiej radosci z ruchu jak dzieci. I jesli faktycznie wszystko meczy i wszystko jest na nie to jest to dziwne.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 11.07.17, 15:03
    mamablue napisała:
    > Córka sąsiadow choruje na cukrzycę. Pierwsze objawy wyglądały jak lenistwo, niechęć do wysiłku.



    To sa objawy bardzo subiektywne. Moja corka nawet z cukrem 800 mg/dl byla wulkanem energii.

    Poza tym co innego, jezeli aktywne do tej pory dziecko nagle zaczyna sie pokladac. A corka Autorki chyba po prostu "tak ma" wink.




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • 10.07.17, 16:47
    Ja nie chciałam. Nie znosiłam w-fu, choć naprawdę nie czułam się jakoś skrajnie zmęczona czy wyczerpana.
    Aktywność fizyczna nie pociągała mnie za bardzo, poza szkołą też nie. Najbardziej ze wszystkich zajęć "ruchowych" - lubiłam łazić z przyjaciółką, kiedy wyprowadzała psa i gadać, gadać...
    W końcu okazało się, że mam wadę serca. Tak, elastopatię też mam, nie jest to nic groźnego, żyje się z tym, ale pewne ćwiczenia są trudne i męczące. Duszności i bóli stawowych nie miałam w życiu, za to na pewno byłam trochę szybciej zmęczona niż inni, no i marudziłam, że nie chcę znowu gdzieś tam iść kilometrami.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 10.07.17, 15:13
    czy jest jakas aktywnosc ruchowa, ktora lubi? Skakanka? Trampolina? Gra w pilke? W tenisa/badmingtona? Fikolki? Jak funkcjonuje na placu zabaw?

    Moje dziecko przestaly nogi "bolec" jak zaczelam mowic, ze pojdziemy do lekarza zbadac nogi.
    Chodzenie samo w sobie jest dla wielu dzieci nudne - z moim dzieckiem trzeba gadac po drodze, o czymkolwiek.

    A cisnienie ma w normie?
  • 10.07.17, 15:24
    O też tak miałam. Mając lat 12 bym tylko spała, wolałam leżeć w łóżku niż iść nad rzekę się kompać, bardzo się wtedy przyzwyczaiłam do takiego leniuchowania, po 2 miesiącach moja mama powiedziała dość, byłyśmy wówczas na wakacjach u babci w górach, po powrocie powiedziała że idziemy do lekarza .... jak ręką odjął ... jeszcze przez 2-3 dni tęskniłam za nicnierobieniem i nagle zaskoczyłam.
  • 10.07.17, 16:49
    W wieku dojrzewania i szybkiego wzrostu Twoja chęć do zalegania wcale mnie nie dziwi. W tym czasie potrafiłam spać w weekendy do 10-11 i jeszcze dłużej bym spała. Nie wiem, czemu mama wyciągała mnie na siłę (np. wybudzała po 9), widocznie rosnący organizm potrzebował się zregenerować.

    --
    "Honorowa nagroda imienia Bergamotki pod hasłem "ja tak nie mam, to się wypowiem" "(by martishia7)
  • 10.07.17, 16:57
    ale co innego jest jak dziecko chce sobie odespac w weekend a co innego totalny brak aktywnosci jakiejkolwiek.
  • 10.07.17, 16:01
    ja uważam, że dzieci nie kłamią, jeśli nie muszą. więc moim dzieciom wierzę, jeśli mówią, że są zmęczone, że bolą je nogi oraz że się nudzą. pozwalam nie lubić tego, czego nie lubią, ale jeśli tak by mi się dziecko skarżyło, szukałabym przyczyny. pewne choroby nie dają objawów w spoczynku...
  • 10.07.17, 16:40
    Ja bym się zaniepokoiła. Rozumiem niechęć do wycieczek (tzn. nie rozumiem, ale dopuszczam myśl, ze dziecko po prostu się nudzi), ale niechęć do wszelkiego ruchu w wieku 6 lat to jednak nie jest norma. Chyba, ze nie chodzi o ruch, a np. o niechęć do oderwania sie od tabletu czy telewizora.
  • 10.07.17, 16:54
    ale znasz twoje dzieci; sa dzieci wykorzystujace sytuacje czy wyimaginowany bol np. moje dziecko z nami chodzilo bez problemu a z babcia konalo z bolu nog i ze zmeczenia po kilku metrach, bo wiedzialo, ze babcia bedzie niosla.
    Ja po minie dziecka bylam w stanie poznac, czy ten bol/zmeczenie to siedzi w glowce czy faktycznie dziecku cos dolega.
  • 11.07.17, 11:31
    tyle że po kilkuset metrach to organizm dopiero zaczyna się dostosowywać do wysiłku i jednak trzeba mieć nieco chęci i motywacji, żeby go podkręcić na wydajność roboczą. ja to dość dokładnie pamiętam, bo właśnie za to jako dzieciak nie lubiłam górskich wycieczek, po kilkuset metrach miałam dość. pomogło dopiero w liceum świetne towarzystwo.
    a teraz tez lubie tylko atrakcyjne trasy, wzdłuż potoków, mostków, łańcuchów, grani etc. nad jezioro. wtedy to i 25km chycnę.

  • 10.07.17, 16:44
    Może po prostu ten typ tak ma. Mamy w rodzinie takie rodzenstwo: starszy jak tylko zaczal chodzic to trzaskał kilometry i to po górkach. Młodszy urodzony leniuch - jakikolwiek wysiłek jest besmile Dzis mają dobrze po dwudziestce i tak im zostałosmile
    Nie zazdroszczę, ale nie mam pojecia co poradzicsmile Sama sie bardzo ucieszylam gdy okazalo sie, ze moje dziecie bardzo lubi i ruch i wysilek - ale to taki chyba egzemplarz akurat.
  • 10.07.17, 18:29
    Nie strasz proszę, właśnie wróciliśmy z gór (baardzo atrakcyjnych) - starzy -zachwyceni, dziecko kwękało (choć z wypiekami na twarzy opowiadała koleżance, że było fantastycznie) cały czas, momentami sytuacja była napięta, podobały się jej jedynie ekstremalne kolejki górskie, paragliding (no nie, nie zgodziłam się na tandem), wycieczka do środka tamy i kopalni srebra (ale dopiero jak już była w środku), a no i mini zoo (osioł, owce, kozy i świstaki). Z tym, że moja to typ towarzyski - gdyby była koleżanka z nią, to jestem pewna, że uprawiałaby wędrówkę z przyjemnością. To, do czego nie muszę jej zachęcać to pływanie i w mieście jazda na desce.
    Do autorki wątku: nasza ma jedenaście lat i nie poddajemy się, ciągniemy i zachęcamy, a ciężka to praca - zwłaszcza na urlopie.

    --
    Nawet szeroka specjalistka nie powinna mieć aż takiego problemu, żeby odłożyć 100 zł miesięcznie z myślą o opiece wakacyjnej, jeśli trzeba ją opłacić. Tyle jest w stanie odłożyć zaradniejszy student, jak nie przepija wszystkiego (Vaikiria)
  • 10.07.17, 18:49
    Ja byłam takim dzieckiem. Najlepiej czułam się w domu, w swoim pokoju. Moja mama wpadła na genialny pomysł- sprawiła mi psa. Pies mnie rozruszał całkowicie. Nie było, że mi się nie chce, nie lubię... Pies kochał biegać i ja , siłą rzeczy, biegałam z nim. Ale to wyjście nie dla każdego, i możliwe, że tylko będzie dodatkowy problem....
  • 11.07.17, 09:27
    Dla mnie to mimo wszystko dziwne.piszesz że perfekcyjnie zdrowa ale jej zachowanie nie jest typowe dla dziecka w tym wieku.nie chodzi o wynajdywanie zaburzeń na siłę ale mnie by to niepokoilo.jak ktoś słusznie napisał w wątku,dla dziecka naturalną rzeczą jest ruch.I okay można nie lubić gór,hulajnogi ect ale nie można nie lubić wszystkiego.moja 4 latka uwielbia hulajnoge i szaleje codziennie,nie przepada natomiast za rowerem.chodzi bardzo dużo,pokonuje spore dystanse -owszem marudzi czasem ze nogi bolą ale to normalne po długim spacerze.uwielbia za to się ścigać biegać itp.nie wiem,przyjrzalabym się dziecku dokładniej na twoim miejscu ,już tu dziewczyny radziły .
  • 11.07.17, 09:36
    Punkt pierwszy, nie kazdy lubi chodzenie po gorach, ja nie znosze, zs to plaza czy lasem moge spacerowac bez konca.
    Punkt drugi, zdrowe dziecko lubi ruch.Samo z siebie dazy by sie ruszac.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • 11.07.17, 11:00
    moja Starsza taka była. a ma wręcz talent ruchowy. odznakę pływacką miała przed 4 urodzinami, rower opanowała w 30min, postawiona na nartach po prostu pojechała za instruktorką. ...nie wiem co poradzić, żeby polubiła sad
    ja się po prostu uparłam, że musi nam towarzyszyć, bo my mamy prawo, a ona nie może zostać sama w domu. no taka toksyczna byłam i juz, i faktycznie chodziło mi o siebie.
    u mojej Starszej od pierwszej wyklejanki był problem: bo moje jest gorsze, bo ty lepiej potrafisz etc. samoistnie, przysięgam.

    pływanie ustawiłam najpierw tak, że albo uczy się dalej albo na urlopie musi czekać, aż ja wejdę do wody i ja asekuruję. no i pluskamy się w tłumku przy brzegu. no to chodziła na trening. i na urlopie korzystała z wolności. odpuściłam po złotej odznace. to miała obiecane, wiec się na treningu nie obijała.

    nart nie polubiła chociaż jej dwie najlepsze przyjaciółki szusują.

    za to jako 13latka odkryła balet. potem figura zaczęła odgrywać rolę. na dziś (18) ostro trenuje z YouTube, czasem biega, albo wyciąga brata na rowerową rundę.

    w tej samej rodzinie wyrósł nam Młodszy, któremu żaden ruch nie jest niemiły. A narty pokochał, chociaż za diabła nie mógł się nauczyć.hako 6latek 10km po górach to podskakiwał radośnie paplając, wybiegach w przód i wracając do nas.

    problem "zajęcia się" jest mi obcy. z 6latką miałam roczniaka. ale może to jest trik: bądź absolutnie zajęta i juz. TV góra 30min. z nudy powstają pomysły smile
  • 11.07.17, 14:41
    Bo kluczem jest chyba znalezienie aktywności, która człowieka cieszy i sprawia, że chce się ruszać. A wiadomo, że dorosły ma dostęp do większej liczby sportów i aktywności niż dziecko.
  • 11.07.17, 11:37
    Moja siostrzenica jest taka, nic jej się nie chcę, każda aktywność fizyczna jest na nie. Rolki nie, bieganie nie, rower nie, pływanie nie, tańce nie, konie nie, bo jeszcze spociłaby się.
    Najlepsza metoda spędzania wolnego czasu to telewizor, gry, po upływie dozwolonego czasu, zamęcza siostrę ciągłymi "nudzi mi się".
    Na wakacjach nie chce zwiedzać, najlepiej siedziałby na kocu, albo łazikowała przy brzegu, szczytem aktywności jest budowanie z piasku, które lubi, ale które muszą być wykonywane z kimś, samej jest nudno.
    Mój syn w jej wieku 8 lat jest całkiem inny i ona trochę się przy nim pobudza. Na zasadzie patrz jak Jaś super wspina się na drabinki, albo Jaś gra z tatą w piłkę nożną to ona też wtedy chce, ale zapału starcza jej na 15 minut, po czym się już nudzi.
    Trochę z nim pobiega, powygłupia, pobije się, rozkręca się przy nim choć trochę.
    W szkole ma jakąś koleżankę, ale chyba tak samo ruchliwą jak ona, bo siostra ostatnio mówiła, że jak poszła po nią wcześniej do szkoły, to wszystkie dzieci na przerwie latały, a one dwie stały pod ścianą i naklejki oglądały.
    I jest zdrowa, przebadana na wskroś, normalnej budowy ciała, taka jest i już.
  • 11.07.17, 11:41
    I jeszcze z moim synem najlepiej bawiłaby się stacjonarnie, a że on aktywny jest w drugą stronę to ona też się musi poruszać, wysilić się trochę.
    Jak czegoś nie potrafi zrobić, a kuzyn tak to obraża się na cały świat.
  • 11.07.17, 15:26
    Kilka spraw.

    Po pierwsze, uwaga: tego, że "jest perfekcyjnie zdrowa", trudno być absolutnie pewnym. Nic jej nie zdiagnozowano, wykluczono kilka oczywistych hipotez - OK, ale zawsze może się trafić coś nietypowego, co jej serio przeszkadza. Przykład anegdotyczny: u córki znajomej, od zawsze słabej fizycznie (np. nie powisi na drążku dłużej niż sekundę-dwie), narzekającej na "brak sił" i rehabilitowanej, zdiagnozowano ostatnio - w wieku lat ośmiu - jakieś rzadkie genetyczne zaburzenie metabolizmu, w którym lekarze upatrują przyczyny wszystkich problemów.

    Po drugie: OK, nie lubi ruchu, a co w takim razie lubi? Bo póki nic o dziecku nie wiemy, to trudno proponować metody rozruszania. Miłośniczce musicali proponowałabym taniec. Zapalonej rysowniczce - wyprawy w poszukiwaniu zapierających dech w piersi widoków. Przyrodniczce - zbieranie ziół do zielnika albo obserwowanie zwierząt. Fance zagadek logicznych - marsze na orientację. itd.

    Po trzecie: rodzice nie są od tego, żeby się bawić z dziećmi. Tzn. mogą się z nimi bawić, jeśli mają ochotę, ale absolutnie nie mają takiego obowiązku, a już zupełnie nie mają obowiązku bawić się akurat w tę zabawę, w którą chcą się bawić dzieci. Jeśli nie masz czasu się bawić, bo chcesz zrobić obiad, to po prostu komunikujesz to dziecku, bez wyrzutów sumienia. Ewentualnie, jeśli ostatecznie jesteś skłonna się pobawić, o ile dzięki temu córka się porusza, to dajesz wybór: bawi się sama (albo z koleżankami), albo wychodzi z tobą przed dom pograć w badmintona. I tyle.



    --
    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
    (G.K.Chesterton)
  • 11.07.17, 15:49
    Zbadaj hormony tarczycy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.