Dodaj do ulubionych

Pytanie dwlatki o opinię:)

27.08.17, 15:27
Słuchajcie, mam dylemat natury wychowawczej (a kto ich nie mawink).

Otóż mój mąż pyta córeczki (mała ma 2 lata i 3 m-ce) o zdanie przy każdej okazji, przy jakiej może, na zasadzie: chcesz książeczkę czy iść na spacer? Chcesz iść się myć? Co chcesz zjeść? Ostatnio zapytał "który odcinek bajki chcesz oglądać" i to zwaliło mnie z nóg, bo przecież nie przeczyta tytułów ani nie poda numeruwink No ale to skrajnesmile.

Generalnie chodzi mi jednak o zasadę. Mam wrażenie, że przy tacie mała czuje, że o wszystkim decyduje. A ja czytałam, że dla budowania poczucia bezpieczeństwa dziecko powinno mieć narzucone pewne rzeczy, a nie taką dowolność (choćby pozorną). Dlatego ja nie pytam, ja komunikuję "idziemy się myć".
Oczywiście o wielu rzeczach pozwalam jej decydować: daję jej wybór, którą książeczkę czytamy albo czy czytamy książeczkę czy rysujemy. Albo pytam, czy chce zjeść jogurt czy serek (a nie ogólnie - co chcesz zjeść). Albo zakładam jej inną bluzeczkę, jak jakaś jej nie pasuje. Ale nie pozwolę decydować, czy się ubiera czy nie.

Rozmawiałam z moją mamą (mamy ciągle kontakt i ona dużo obserwuje małą) i zgodziła się ze mną, że nie powinno się takiego malucha tak o wszystko pytać. Uważa, że przez to za kilka lat będziemy mieć mega problem z wyegzekwowaniem poleceń - zwłaszcza, że mała jest uparta (po taciesmile) i lubi stawiać na swoim, co zazwyczaj jest w sprzeczności z tym, co akurat powinnasmile

No ale moja mama wychowała raptem tylko mnie, przydałby się nam jakiś bardziej obiektywny autorytet. Mąż uważa, że nie mam racji... Może macie do polecenia jakiś tekst/artykuł/książkę/ badania - coś, co pomoże nam ustalić wspólną strategię, bo nie może być tak, że mąż robi jedno, ja drugie. Argument o budowaniu poczuciu bezpieczeństwa zbył, mówiąc, że potrzebne mu źródło, a nie to, że ja sobie to tak wymyśliłam.

Podpowiedzcie proszęsmile

Pauli
--
Na ogół wszystkiemu umiem się oprzeć - z wyjątkiem pokusy.
Edytor zaawansowany
  • 27.08.17, 16:51
    My robimy tak: jesli wiem, ze muszę małą umyć to się nie pytam czy zechce (bo może odpowiedziec, że nie i co wtedy?smile
    Ale tak, staramy sie dawac wybor i ogólnie podoba mi sie postawa Twojego męża (no, chyba że przeginasmile W ten sposob buduje sie poczucie sprawczosci.
  • 27.08.17, 19:34
    Bardzo się mylisz...
  • 27.08.17, 20:50
    Decydowanie o wszystkim za dziecko wychowawcze nie jest. Dawanie wyboru jak najbardziej. Oczywiście nie w sprawach kluczowych ale kwestia ubioru czy trasy spaceru jak najbardziej.

    A teorii na temat wychowania są miliony. Ja akurat patrząc po starszakach widzę że takie podejście im nie zaszkodzilo a wręcz pomoglo w budowaniu poczucia sprawczości i konsekwencji.
  • 28.08.17, 07:52
    Czytałyśmy ten sam opis problemu? "Otóż mój mąż pyta córeczki (mała ma 2 lata i 3 m-ce) o zdanie przy każdej okazji, przy jakiej może." Jest to bardzo częsty w ostatnich czasach popełniany błąd przez rodziców. Dziecko owszem od pewnego wieku powinno decydować. Na początku daje mu się wybór między dwoma rzeczami np. Chcesz założyć niebieska czy zieloną bluzeczkę, ale nie mylmy tego jakże wychowawczego podejścia z tym co robi mąż autorki pytania.
  • 30.08.17, 09:24
    > My robimy tak: jesli wiem, ze muszę małą umyć to się nie pytam czy zechce (bo może odpowiedziec, że nie i co wtedy?

    Trzeba sprytniej zadawać pytania.
    Gdy młody odmawia kąpieli, dajemy mu wybór: chcesz umyć kolana czy łokcie? Cokolwiek wybierze, i tak ląduje w kąpieli.
    Albo: chcesz makaron z czerwonym sosem czy noodles z sosem pomidorowym? Chcesz wodę do picia czy "clear juice" (czysty sok)? Zakładamy koszulkę czy podkoszulek?
    Przebieramy pieluszkę czy wycieramy pupę?

    Młody entuzjastycznie wybiera jedną z opcji i ma poczucie, że decyduje, a i tak zawsze robi to, co chcemy big_grin


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • 27.08.17, 19:33
    Polecam w takim razie Twojemu mężowi świetną książkę napisaną przez eksperta w dziedzinie wychowania Jaspera Juula pt. "Nie z miłości". Jest to książka, która mówi o temacie w szerszym kontekście - o tym dlaczego powinno się mówić dziecku "Nie". Oddawanie decyzji dziecku przy byle pie... jest dla niego wręcz szkodliwe ponieważ odbiera dziecku poczucie bezpieczeństwa i najlepiej aby Twój mąż przestał jak najszybciej to robić.
  • 27.08.17, 20:11
    Poczucie bezpieczenstwa daja dziecku ramy, w obrebie ktorych moze sie poruszac, niepodwazalne zasady bezpieczenstwa i szacunku w rodzinie, decyzyjnosc rodzicow, ale to sie nie wyklucza z dawaniem dziecku wyboru tam, gdzie ma to sens, jak najczesciej. To wspaniale narzedzie rozwoju wiary w siebie, w swoje mozliwosci, dziecko podejmujace decyzje uczy sie przewidywania konsekwencji, rozwazania scenariuszy, czuje sie wazne i szanowane przez rodzicow.
  • 27.08.17, 20:32
    To się pewnie okaże za najwcześniej kilkanaście lat kto ma rację. Nie chodzi o to by na wszystko dziecku pozwalac i nie mowic NIE, ale o to by nie walczyc z dzieckiem w kwestii ubioru glupiej bluzki czy wyboru tego co ma zjesc np na sniadanie. Uwazam, ze oddawanie dziecku decyzji wlasnie przy pie...łach ma sens - ono ma poczucie sprawczosci a mi te wybory naprawde w niczym nie szkodza.
  • 27.08.17, 20:46
    Dziecko moze decydować wlaśnie o drobiazgach na miarę swojego wieku i dojrzalości. O tym czy zaloży zieloną bluzeczkę czy w paski, czy na plac zabaw idziemy przez park czy przy tramwajach, czy zje na kanpace pomidora czy ogórka.
    Daje poczucie sprawczości i konsekwencji. Sprawy kluczowe- kąpiel, czesanie, wychodzenie gdzieś itp- decyduje rodzic.
  • 28.08.17, 07:59
    Przypomnę zatem o czym pisze autorka "Otóż mój mąż pyta córeczki (mała ma 2 lata i 3 m-ce) o zdanie przy każdej okazji, przy jakiej może." Jest to bardzo częsty w ostatnich czasach popełniany błąd przez rodziców. Dziecko owszem od pewnego wieku powinno decydować. Na początku daje mu się wybór między dwoma rzeczami np. Chcesz założyć niebieska czy zieloną bluzeczkę, ale nie mylmy tego jakże wychowawczego podejścia z tym co robi mąż autorki pytania.
  • 28.08.17, 08:07
    A ty w swojej wypowiedzi sugerujesz by wcale nie pozwalac decydować o niczym. Nie dla zasady.
  • 28.08.17, 08:18
    Może zatem warto abyś ty również przeczytala książkę którą polecam. Nie z miłości, nie z zasady... Hihi. Niczego takiego nie napisałam.
  • 28.08.17, 08:24
    Nie z miłości! Nie mylić z przeciwieństwem - Nie z zasady! To zupełne zaprzeczenie wyznawanych przez autora wartości. Moja wypowiedź nie miała tak zabrzmieć widocznie zastosowałam skrót myślowy bo sprawa jest dla mnie dość oczywista.
  • 28.08.17, 10:51
    To na przyszłość nie stosuj skrótów myslowych a unikniesz nieporozumień. I poczytaj dokladnie co inni napisali bo wszyscy napisali podobnie- w drobnych sprawach wybór, w kluczowych rodzic decyduje.
  • 28.08.17, 08:15
    Przypomnę zatem o czym pisze autorka "Otóż mój mąż pyta córeczki (mała ma 2 lata i 3 m-ce) o zdanie przy każdej okazji, przy jakiej może." Jest to bardzo częsty w ostatnich czasach popełniany błąd przez rodziców. Dziecko owszem od pewnego wieku powinno decydować. Na początku daje mu się wybór między dwoma rzeczami np. Chcesz założyć niebieska czy zieloną bluzeczkę, ale nie mylmy tego jakże wychowawczego podejścia z tym co robi mąż autorki pytania. Z resztą ona sama bardzo mądrze rozumie na czym polega dawanie wyboru dziecku i pisze o tym!
  • 28.08.17, 08:16
    Przepraszam dwa razy mi się wkleiło...
  • 27.08.17, 21:59
    Wszystko mogę zrozumieć, w tym zaniepokojenie tym, że mąż daje dziecku "wybór" bez konkretnej alternatywy na zasadzie "co tam wymyśli", ale czemu wybór odcinka bajki zawalił Cię z nóg?
    Moja córka, świeżo upieczony 3-latka, od daaawna zapytana potrafi wypalić, że chce "pscółkę Maję jak Tekla jest chora" albo jak "Raaraa robi prezienty". A jak nie potrafiła jeszcze opisać, to pokazywała palcem na YT która.
    O mycie bym nie pytała, bo plan dnia wg mnie ustala rodzic, ale takie rzeczy jak bajka, książeczki, wybór zabawy? Czemu nie?
  • 29.08.17, 19:48
    Jeśli chodzi o mycie, my stosujemy zasadę : który mydełkiem chcesz się umyć? Zielonym czy różowym?
    Nie ma dyskusji, że nie chce umyć rąk. Ma wybór i chętnie rusza do łazienki smile
    Jak nie chce jeść, to pytamy się kto ma Ją nakarmić? Mama, czy tata?
    Takie podejście nie stwarza sytuacji konfliktowych z niesfornym dzieckiem smile
    Dodam, że jesteśmy świeżo upieczonymi rodzicami 3 latki, ale odchowaliśmy już 13latkę, a rady dotyczące wyborów dostaliśmy od pani psycholog z ogromnym doświadczeniem.
  • 29.08.17, 23:20
    A co jak odpowie, że ani tym ani tym? I że nie chce być karmiona?
  • 30.08.17, 03:37
    Dokładnie, mój dwulatek notorycznie tak odpowiada, dlatego dla mnie teoria z przekonywaniem poprzez dawanie ograniczonego wyboru jest idiotyczna.
  • 30.08.17, 10:55
    Bo dzieci szybko orientują się, że ktoś robi z nich głupka...
  • 30.08.17, 22:04
    To chyba zależy od podejścia rodzica, bo jak dziecko wrzeszczy że nie chce mycia a ktoś stara się mu zamącić w głowie wyborem mydelka który go nie interesuje, to rzeczywiście dzieciak szybko się po łapie.

    U nas natomiast wcześniej wybór z dwóch alternatyw działał o ile był przeprowadzony rozsądnie, przed rozpoczęciem awantury i absolutnym uporem, no i musiałam wiedzieć, jakiego rodzaju wybór by córkę zaciekawil.

    Teraz ma 3 lata i rzeczywiście często potrafi rzucić, że zamiast zielonego i różowego chce fioletowe w żółte ciapki, którego nie ma big_grin, no ale tu już staram się być konsekwentna i mówię że myje tym albo tym, i nie ma zmiłuj, koniec dyskusji i spazmów smile
  • 01.09.17, 20:09
    Dzięki wszystkim za odpowiedzi, idę szukać książki "Nie z miłości" smile

    --
    Na ogół wszystkiemu umiem się oprzeć - z wyjątkiem pokusy.
  • 03.09.17, 13:26
    Nie masz racji.
    Masz bardzo mądrego męża.
    Dobrze, że twoje dziecko ma bardzo fajnego, mądrego i kochającego tatę.
    Dzięki temu ma szansę wyrosnąć na szczęśliwa i spełnioną koobietę.
    Nie psuj tego, co on buduje i nie mąć mu w głowie radami wymyślonymi przez durnych ludzi.
    Nie zapewnisz dziecku bezpieczeństwa wychowując go przy pomocy poleceń, wręcz przeciwnie.

    Oczywiście, że może być tak, że ty robisz jedno, a ojciec drugie.
    Każdy człowiek jest inny, ojciec i matka też i dziecko to doskonale rozumie.
    Jedność jest ważna, ale tylko tam, gdzie sprawa jest naprawdę istotna - obydwoje nie zgadzacie sie na bieganie po ulicy, branie narkotyków, wsadzanie palca do kontaktu, jedzenia codziennie tortu zamiast objadu, niemycie zębów, branie lekarstw..., - pozostałe sprawy to bzdety i każde z was może myśleć i robić inaczej.
  • 03.09.17, 13:39
    Jeszcze jedno:
    Wyegzekwowanie poleceń - co za straszne słowa!
    Czy dziecko to pies, którego trzeba wytresować do wypełniania poleceń?
    Dziecko to człowiek, którego ty masz nauczyć myślenia i podejmowania słusznych decyzji, oraz właściwych wyborów.
    Jak chcesz nauczyć podejmowania decyzji i dokonywania słusznych wyborów, jeśli dla ciebie priorytetem jest tylko to, aby dziecko spełniało polecenia?

    Czy twoja mama tak cię wychowywała?
    Egzekwowanie poleceń, to był jej główny cel twojego wychowania?
    A co ty na to egzekwowanie przez nia abyś poleceń?
    Jak je ekzekwowała? Podobało ci się to?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.