Dodaj do ulubionych

Wybór przedszkola dla 2,5 latka

15.09.17, 13:53
Stoję przed wyborem przedszkola dla mojego synka i nie wiem co zrobić. Synek ma 2,5 roku. W ogóle nie było takiego planu by w tym roku szedł do żłobka/przedszkola, miał jeszcze rok być z opiekunką i pójść rocznikowo jako 3 latek. Ale okazało się, że koledzy mojego synka, z którymi dotąd spędzał sporo czasu poszli do przedszkola i on się poczuł poszkodowany, że nie idzie. Drugi, związany z tym argument jest taki, że nie bardzo ma co robić jak jest brzydka pogoda, a o o to jesienią i zimą nie trudno.

Postanowiliśmy więc podjąć temat przedszkola. Wchodzi w grę tylko przedszkole prywatne. Wytypowaliśmy w naszej okolicy dwa konkretne, w których byliśmy na rozmowach w tym tygodniu. Przedszkola mocno różnią się od siebie, jedno to funkcjonująca od lat sieciówka o dobrych opiniach, przy pracy męża (firma dopłaca do czesnego), drugie to stosunkowo nowe przedszkole w formule Montessori.

Może opiszę to przedszkole Montessori, bo bardziej odbiega od "normy". Grupa liczy aż 30 osób, a dzieci mogą jak chcą przechodzić do innych grup, więc w zasadzie to jest jedno wielkie przedszkole, grupę tworzą dzieci w różnym wieku, min 2,5 roku, więc synek byłby jednym z najmłodszych. W przedszkolu sieciowym jest grupa 2-2,5 latków, w tej chwili 11 dzieci, maksymalnie 18, spodziewam się, że statystycznie obecna będzie połowa, przynajmniej przez najbliższe pól roku. Powierzchnia i liczba opiekunów jest raczej adekwatna do ilości dzieci w obu przypadkach. Wyposażenie bardzo mi się podobało w Montessori, jest różnorodne, dzieci maja dużo fajnych opcji i sporą powierzchnie. Z zalet to w przedszkolu Montessori bardzo stawiają na samodzielność, dzieci same się ubierają, przygotowują sobie w dużej części posiłki, sprzątają po nich. Same decydują czy uczestniczą w jakiś zajęciach czy nie. Maja ciekawe zajęcia jak gotowanie (raz w tygodniu), mają zwierzątka. Jest dużo opcji jeśli chodzi o jedzenie i jedzenie wydaje się zdrowe. W tym sieciowym przedszkolu w menu takie rzeczy jak parówki czy drożdżówki się zdarzają dosyć często. Przedszkole sieciowe jest otwarte w zasadzie cały rok, a Montessori ma sporo dni wolnych (przerwa wakacyjna 2 tygodnie, świąteczna, wszystkie długie weekendy), co jest wadą dla nas. Montessori jest też droższe, tzn jest droższe jeśli dziecko chodzi, jak dziecko choruje to odchodzi cześć opłat i wychodzi na to samo co w tym drugim przedszkolu. Przedszkole Montessori jest bliżej od domu, jakieś 5 min pieszo, to drugie jakieś 15 min, ale zaraz obok pracy męża.

Trzecia opcja to nie posyłać nigdzie. Generalnie spodziewam się, że adaptacja będzie bardzo ciężka. Synek jest przyzwyczajony do tego że spędza całe dni na dworze (na rowerze biegowym głównie), zwykle sam wybiera co chce robić. Z drugiej strony wydaje mi się, że nasza opiekunka o ile super się sprawdzała przy dziecku młodszym, to teraz pozwala mu już na za mało samodzielności. No i zima z opiekunka to jest praktycznie brak kontaktów z innymi dziećmi, bo place zabaw u nas zima są puste. W obu przedszkolach na początek synek może przynieść swój kubeczek, nocnik, mogę w nim zostać w sali, przy czym w tym "zwykłym" to tak z tydzień mogę z nim chodzić jeśli będzie trzeba, w Montessori to pewnie do oporu, rodzice są mile widziani. Zakładam, że synek będzie chodził do przedszkola max do 13, bez drzemki, przynajmniej pół roku, chyba, że sam zechce dłużej.

Może macie jakieś rady albo doświadczenia z przedszkolami Montessori ? Czy powinnam zabrać synka do każdego z tych przedszkoli, czy lepiej najpierw podjąć decyzje i pokazać mu tylko jedno ?
Edytor zaawansowany
  • 15.09.17, 14:14
    Z twojego opisu "max do 13", "wchodzi w gre tylko panstwowe", "w ogole nie byl takiego planu" wyla0nia sie negatyw0ne na0stawienie do przedszkol. Wnioskuje wiec ze przedszkole nie jest dla ciebie.

    Zas do pytania0 czy montesori. Bedziesz cala edukacje robic systemem montesorri i jestes zwolenniczka montesorri? Jesli na ktores z tych pytan odpowiesz nie to nie wysylaj do montesorri.
  • 15.09.17, 14:20
    Chyba tylko prywatne a nie państwowe i przyczyna tego jest bardzo prosta - jako 2,5 latek nie ma szans pójść do przedszkola państwowego, do takiego miał iść, ale w przyszłym roku. Planu nie było, bo byliśmy zadowoleni z opiekunki, jest to opcja bardzo wygodna dla rodzica. Ale teraz wydaje mi się ze nie jest to najlepsza opcja dla dziecka, bo on po prostu już eis z dorosłym nudzi, a ja nie mam jak mu zorganizować towarzystwa dzieci, jak wszystkie dzieci dookoła chodzą do przedszkoli.

    Na chwile obecna nie mam planów co do tego gdzie pośle dziecko do szkoły.
  • 15.09.17, 14:27
    Moim zdaniem system montesorri jest dla tych rodzicow przekonanych do tej filozofii. Dziecko po takim przedszkolu moze sie nie dopasowac do normalnej szkoly.
  • 18.09.17, 09:21
    Może iść do publicznego, jeśli są miejsca. Jeśli interesuje Cię państwowe, to najlepiej zadzwoń i popytaj. Czasem rodzice jeszcze rezygnują na jesieni. W Warszawie wymogiem jest wiek 2,5 roku na 1 września.
  • 15.09.17, 14:52
    Niedawno stanęłam przed bardzo podobnym problemem, nawet zakładałam o tym wątek. Z Twojego opisu wygląda na remis. Dla własnej wygody bym chyba ciut (ciut!) wolała "sieciowe" ze względu na mniejszą grupę (=mniej chorób) i "dedykowaną" podgrupę wiekową (dwulatek to dwulatek, to nie ten poziom zabawy grupowej, co przedszkolak). I to mimo iż jestem ogromną fanką Montessori wink Chociaż to jedzenie w sieciowym faktycznie takie sobie.

    W *każdym* przedszkolu dziecko będzie rozwijało samodzielność, przynajmniej w zakresie ubierania się, mycia rąk, jedzenia i sprzątania zabawek. W niemontessoriańskim przedszkolu będzie za to mniej samodzielności w doborze aktywności - co może być i plusem, i minusem. Dla mnie bardziej na plus, ale jestem fanką.

    Ale ogólnie, ja nie jestem przekonana, czy faktycznie te 2,5-latki tak bardzo potrzebują kontaktów z dziećmi. Dla mnie to nie był powód wysłania Młodego do przedszkola, ale pewnie znasz swoje dziecko najlepiej. Jeśli rzeczywiście chce iść, to to już jest niezły powód smile

    Jeśli się zdecydujesz na przedszkole: IMHO powinnaś wybrać placówkę i pokazać mu tylko to. Chyba, że oba Ci odpowiadają mniej więcej tak samo, to wtedy wybór 2,5-latka może pełnić rolę "rzutu monetą". Ale jeśli jedno Ci się znacznie mniej podoba (niefajne panie, kiepskie jedzenie, beznadziejny dojazd), to nie zostawiaj tej decyzji maluchowi, który może je wybrać dlatego, że akurat był tego dnia lepiej wyspany, albo ładniej świeciło słońce.
  • 17.09.17, 17:50
    2,5 latek plączący się w grupie 30 innych przedszkolaków to nieporozumienie...
    Mój starszak był w takim przedszkolu, ale jako 4-5 latek. I tam było takie mieszanie grup w czasie zabaw, przy czym całe przedszkole liczyło 25 osób i na zajęciach podział grup był. Starszym dzieciom to służy, ale maluchy były wyraźnie nieszczęśliwe, zagubione, zdezorientowane.
  • 17.09.17, 18:18
    Mnie Montessori do końca nie przekonuje. Tak samo, jak wielkie pragnienie 2,5 latka na bycia wśród dzieci, takie dzieci zwykle bawią się jednak obok siebie niż ze sobą.
    Wybierając z tych 2 wybrałabym to sieciowe, jest grupa dla maluszków, mało dzieci w grupie, jeśli bierzecie je pod uwagę to pewnie i opiekunki są ok, i wyposażenie, i zajęcia.
    Jeśli zdecydujecie się na zostawienie dziecka w domu z opiekunką to może poszukajcie zajęć dla maluszków, ja chodziłam z maluchem na zajęcia do domu kultury, było i śpiewanie i malowanie i zabawy ruchowe, takie wdrażanie do zajęć przedszkolnych, ale w bezpiecznych warunkach z mamą/opiekunką. Może coś takiego znajdziecie, może w klubach sportowych będzie coś dla maluszków? U nas są zajęcia ruchowe dla 2-3 latków. Zawsze pozostają sale zabaw, jakieś klubiki, gdzie można pójść na zajęcia i zapewnić maluszkowi kontakt z dziećmi.
  • 17.09.17, 18:21
    takie wdrażanie do zajęć przedszkolnych, ale w bezpiecznych warunkach z mamą/opiekunką

    Moje dzieci akurat w takich okolicznościach były skrajnie nieśmiałe, bały się obcych dzieci. W przedszkolu, żłobku - w małej grupie ZNANYCH dzieci czuły się bezpiecznie i się bawiły.
  • 17.09.17, 21:53
    Cos w tym jest ruslanka. Z mama jest jednak inaczej. Moja corka chodzi od dawna do przedszkola, ale na zajecia gdzie mama mialaby wyjsc - nie chce. Wiec siedzi ze mna i to na pewno nie ulatwia kontaktu z innymi dziecmi.
  • 17.09.17, 18:45
    pogadaj z rodzicami , popytaj o ich opinie..

    dla dziecka najlepszy jest kontakt z dziecmi, a nie z opiekunka sam na sam.
  • 17.09.17, 22:28
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Nadal nie mam pojęcia co zrobić, z przedszkoli to ja się skłaniam bardziej do "sieciowego", a mąż chyba do Montessori. Nie wiem czy też w ogóle się na przedszkole decydować. Gdyby to było tak jak w zeszłym roku, kiedy synek miał kolegów, z którymi się bawił to bym nie kombinowała z przedszkolem. Ale kolegów nie ma (poszli do przedszkola), nie znam żadnych innych dzieci w tym wieku, które by nie chodziły do zlobka/przedszkola. Na placach zabaw i salach zabaw pustki. Z zajęciami dla maluchow też jest kiepsko, przynajmniej w bliskiej okolicy. Jeszcze mamy jakiś regres z odpieluchowaniem co też mnie zniechęca.
  • 18.09.17, 00:30
    wyslij do najblizszego. Zeby dziecko mialo kolegow.
    moej poznalo w wieku 10 miesiecy 2 chlopcow. byli do 6 lat razem w przedszkolu. Mimo ze koledzy przeprowadzili sie do innych dzeiclnic, ciagle sie spotykaja, umawiaja itd.
  • 18.09.17, 12:34
    Koledzy poszli właśnie do tych przedszkoli, każdy do innego. Przy czym "lepszy" kolega poszedł do Montessori, ale z pewnych względów (związanych ze zdrowiem dziecka a nie przedszkolem), nie mam pewności czy zostanie tam na dłużej.
  • 18.09.17, 02:02
    1) Nie kiś dziecka w domu z opiekunką, która go traktuje jak dzidziusia. Dodam dziecka które samo wykazuje potrzebę kontaktów towarzyskich. Ja nie wiem czemu w Polsce, a na tym forum to już szczególnie powtarza sie jak mantrę, ze male dzieci sie bawia "obok siebie" a nie ze sobą ? Dzieci sa rozne to raz, moj synek od 1,5 bawil sie Z innymi dziecmi, oczywiscie nie grali w karty razem, ale zabawy typu nasladownictwo czy robienie roznych figli razem byly jego ulubionymi z kontaktowymi dziecmi.
    2) Jak najbardziej Montessori. Grupa 10 maluszkow to to dla mnie pomylka. Moj synek wlasnie przeszedl ze zlobka do przedszkola, zapisalam go do grupy mieszanej (to nie jest Montessori typowe bo szkola panstwowa ale sie ekipa mocno inspiruje). Po dwoch tygodniach pani zrobila zebranie i zapytala czy zauwazylismy ze zadne z dzieci nigdy nie plakalo przy rozstaniu? (Specjalnej adaptacji nie bylo, pierwszy dzien mozna tylko bylo posiedziec do woli z dzieckiem, choc wszyscy praktycznie szybko wyszli). Jej zdaniem to efekt mieszanej grupy - starsi dodawalu pewnosci siebie maluchom i nie bylo zarazania placzem. Zlobek syna to tez grupa 18 dzieci, od 1,5 rojku do 4 i widzialam jak synek pieknie uczy sie od duzych, ale co dla mnie jeszcze wazniejsze - rozumie i uczy sie wyrozumialosci dla mniejszych i slabszych. No i mowa - sorry ale maluszki takie to jakie moga miec interakcje werbalne ? Z duzymi bedzie synek caly bardziej zanurzony w języku.
    Poza tym w takich przedszkolach to nie jest tak, ze sadza sie 30 dzieci ciagle razem, ale panie tworzą grupy, podgrupy wiec dziecko znajduje miejsce dla siebie. Samodzielny wybor aktywnosci to super dla takiegp dziecka jak Twoje, ktore zdaje sie wiedzirc czego chce. Zreszta dla kazdego super, zamiast sie uczyc ze ktos prowadzi za raczke cale zycie.
    3. Feeling. Gdzie sie czujesz lepiej, gdzie ci dyrektor i nauczyciele bardziej odpowiadają? To czesto wazniejsze jest niz wszystkie zalozycielskie teorie - cieplo i ludzkie podejscie. Jesli rodzic mile widziany w terenie to tylko dobrze o przedszkolu swiadczy.
    4. Tez bym dziecku pokazaa tylko jedno przedszkole wybrane przeze mnie. No moim zdaniem masz sytuacje komfortową - wybor, chetnego malca, blisko domu i mozliwosc adaptacji bo tylko do 13 na poczatku. No to powodzeniasmile
    Ps Moj synek uwielbial i zlobek i teraz nowe przedszkole choc ja bylam przeciwniczką kolektywu i byl to dla mnie brak wyboru i rozdarte serce, choc tez na 18 m-cy zaczal od 3 porankow. Powoli staje sie jednak fanką tych instytucji wink
  • 18.09.17, 07:02
    Ad. 2) nie wiem,czy teoria pani jest uniwersalna - moja córka w grupie mieszanej płakała co ranek dobry miesiąc (nie twierdzę, że "przez" grupę mieszaną, raczej "mimo" wink). Za to pół roku później gdy poszla w normalnym trybie do trzylatków, nie było ani jednej łzy. Ja nadal lubię grupy mieszane, ale nie miejmy zbyt dużych oczekiwań, adaptacja może być trudna w każdym miejscu.
  • 18.09.17, 08:30
    Oczywiscie. To nasz przypadek byl dla mnie dziwny, ale jak tam chwile z synkiem siedzialam i patrzylam na dzieci, to fakt ze niektore wbiegaly jak do siebie do tej sali i sie cieszyly inspirowal tylko pewnosc siebie. W kazdym razie 9 maluchow przez dwa tyg nie zaplakala ani razu przy rozstaniu, mimo praktycznie braku adaptacji. Ale mysle ze u nas wszystkie dzieci sa tez wytrenowane na zlobkach i klubikach.
  • 18.09.17, 09:02
    Ale mysle ze u nas wszystkie dzieci sa tez wytrenowane na zlobkach i klubikach.

    To może mieć znaczenie. A może to, że francuskie dzieci nie płaczą?

    Ja osobiście mam doświadczenia odwrotne. W małej grupie maluch zna wszystkie dzieci i wie, czego się po nich spodziewać, dzięki czemu czuje się bezpieczniej. W dużej grupie dziecko do lat 3 musi spędzić dużo czasu, żeby naprawdę wszystkich poznać. Do tego czasu wiele dzieci będzie dla niego obcych. Szczególnie, że dzieci chorują, wyjeżdżają. Przy dużej grupie skład się ciągle zmienia. Moi chłopcy bali się obcych dzieci, a ze znajomymi (ze żłobka) bawili się wspaniale. U nas grupa w żłobku to było 5 osób, a w niektórych godzinach łączono 2 grupy, ale w sumie dzieci w żłobku było 10. Chłopcy tam się świetnie czuli. W przedszkolu było już gorzej. Starszak poszedł do przedszkola jak miał 3,3 i świetnie się zaadaptował w dużej grupie. A młodszy poszedł do przedszkola mając 2,10 i duża grupa to było dla niego za wcześnie. Przez pół roku nie bawił się z dziećmi i nie odzywał do pań (choć ogólnie do przedszkola chodził chętnie i w ogóle nie płakał). Potem bardzo powoli się oswajał, ale nadal pierwszy rok to było dziecko wycofane, pomimo zupełnie przeciwnej osobowości jaką ma w domu.
    Poza tym w dużej grupie jest większa szansa trafienia na agresora. Takie bijące, gryzące dziecko, skutecznie potrafi wystraszyć i zniechęcić do chodzenia do przedszkola. A w większej grupie szanse upilnowania przez opiekunkę są słabe.
  • 18.09.17, 09:52
    Tak, ale mówimy o żłobku czy przedszkolu? Bo taki 2,5 latek już za chwilę będzie trzylatkiem a to już jest przecież inne dziecko, o innych potrzebach i ograniczeniach. Ale zgadzam się, że przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę uwarunkowania psychiczne i kompetencje samego dziecka. Jak się adaptuje, jak reaguje na inne dzieci, czy w parku zainteresuje się starszymi czy raczej będą dla niego zbyt ekspansywni. Ja przyjęłam, że dziecko autorki postu jest takie jak mój łobuziak, ale to ona zna swojego synka najlepiej. Na marginesie, ja się straszliwie bałam przedszkola, bo np na podwórko wychodzą często wspólnie z innymi klasami, a wiem że synek jest trochę nadwrażliwy na hałas i ok 60 dzieci w różnym wieku to nawet dla mnie byłoby za dużo, ale o dziwo jest lepiej niż dobrze.
    A francuskie dzieci płaczą tak samo jak wszystkie inne i raczej wszystkim znajomym ich trzylatki zrobiły pożegnanie ze łzami pierwszego dnia. Tylko u nas zero łez, tylko : "ale czemu jeszcze tu jesteście, przecież inni rodzice już poszli"wink Trening żłobkowy był dobry, bo tam rano przychodziło ok 10 dzieci na dwie, trzy panie i każdy mógł być wytulony i potraktowany indywidualnie (nasz synek np miał swoją ulubioną książeczkę, którą pani mu wyśpiewywała, bo to działało za każdym razem, jak pojawiały się trudności przy rozstaniu). Tak więc mieliśmy szczęście, że synek mógł tam posiedzieć do 3,5 roku życia (bo u nas przedszkole zaczyna się rocznikowo i we wrześniu) i jeśli kiedyś będę miała potomstwo jeszcze to już nie będę się bała żłobka i też około 2 lat najpóźniej pożegnam nianie (jeśli będzie podobny temperament i brak problemów społecznych). W przedszkolu na 19 dzieci są tylko dwie panie, ale dzieci mogą mieć swoje maskotki, smoczki jeśli używają czy nawet kocyki w razie przywiązania, i się do pań przytulić. Płacz i wszystkie emocje dozwolone, zresztą w grupie maluchów praca nad rozpoznawaniem i radzeniem sobie z emocjami to w naszej szkole maternelle priorytet.
    Myślę jednak że w grupie mieszanej siłą rzeczą tego płaczu będzie mniej bo starsi już po prostu się cieszą na to przedszkole więc panie mają więcej uwagi dla młodszych dzieci, zresztą mój synek mówił, że jak się przewróci to starsi go pocieszają big_grin
    Co do agresorów, to myślę, że wszystko zależy ile jest pań na ilość. Myślę jednak, że z tego co widziałam, w przedszkolach Montessori panuje klimat życzliwości i akceptacji więc takie zachowania szybko mogą wygasać, jeśli panie widzą problem i chronią inne dzieci. Ale to moje dywagacje, nie mam żadnego interesu żeby im robić reklamęwink
  • 18.09.17, 10:07
    "Bo taki 2,5 latek już za chwilę będzie trzylatkiem a to już jest przecież inne dziecko, o innych potrzebach i ograniczeniach. "

    Jest ogromna różnica pomiędzy 2,5 latkiem, a trzylatkiem. Bo w wieku 3 z hakiem jest skok rozwojowy, który wiele zmienia. 3,5 latek to już rasowy, samodzielny przedszkolak. Jeżeli jest dobrze zaadaptowany, to będzie się dobrze czuł nawet w grupie sześciolatków.
    Z mojego doświadczenia wynika, że te pierwsze doświadczenia przedszkolno-żłobkowe powinny być maksymalnie komfortowe dla dziecka i to jest zapewnione w małej grupie. W dużej grupie zawsze będzie chaos i zamieszanie, co powoduje niepokój.

    "Myślę jednak że w grupie mieszanej siłą rzeczą tego płaczu będzie mniej bo starsi już po prostu się cieszą na to przedszkole więc panie mają więcej uwagi dla młodszych dzieci, zresztą mój
    synek mówił, że jak się przewróci to starsi go pocieszają"

    A moim zdaniem najlepszy sposób, by było mało płaczu, to mała grupa. I adaptacje, w których dzieci mogą długo być z rodzicem oraz przyjmowanie dzieci w różnych terminach, nie wszystkie naraz. U nas płaczu nie było.

    "Co do agresorów, to myślę, że wszystko zależy ile jest pań na ilość. Myślę jednak, że z tego co widziałam, w przedszkolach Montessori panuje klimat życzliwości i akceptacji więc takie zachowania szybko mogą wygasać, jeśli panie widzą problem i chronią inne dzieci."

    Ale sama dobrze wiesz, że niektóre dzieci biją i gryzą, bo tak mają i atmosfera życzliwości wiele tu nie przyspieszy?

    Ponieważ moje dzieci były w (różnych) małych przedszkolach, mam możliwość obserwowania grup mieszanych i jak zagubione są te najmłodsze dzieci, pomimo wspaniałej opieki nauczycielek. Dla starszych dzieci oczywiście taka grupa jest super.
  • 18.09.17, 10:13
    Byłam w obu tych grupach, w drugim tygodniu września. W obu frekwencja była rzędu 50%, więc dzieci mało. W mniejszej płaczu było na pewno więcej, ale to raczej normalne bo dla wszystkich tych dzieci to dopiero drugi tydzień przedszkola.
  • 18.09.17, 11:08
    Z moich doświadczeń i z rozmów z pedagogami wynika coś wprost przeciwnego. Let's agree do disagree wink Na pewno zgadzamy się, że trzeba podejść do każdego dziecka indywidualnie i wybrać rozwiązanie dopasowane do jego aktualnych potrzeb, z gotowością na ewentualne zmiany w razie gdy coś idzie nie tak.
    Pisałam o moich doświadczeniach, ale krótki i dający się złagodzić płacz przy rozstaniu to też nie jest wyznacznik, że dziecko ma problem z danym przedszkolem. Dzieci mają prawo być smutne przy rozstaniu z rodzicem czy najbliższym opiekunem.
    I jeszcze jedno - tak, sposób reagowania dorosłych i ogólny klimat w placówce (czy w domu) bardzo wpływa na agresywne zachowania u dzieci, nawet u tych które "tak mają".
  • 18.09.17, 11:18
    I jeszcze jedno - tak, sposób reagowania dorosłych i ogólny klimat w placówce (czy w domu) bardzo wpływa na agresywne zachowania u dzieci, nawet u tych które "tak mają".

    Pewnie ma wpływ. Ale u mnie wszystkie placówki były przyjazne, a w każdej był jakiś "zbój". I to prawda, że te złe zachowania z czasem znikały, w większości. Ale np. była w przedszkolu starszaka dziewczynka, która się w nim zakochała. A tę miłość okazywała... gryząc. I to nie były maluchy, ona miała 5 lat pod koniec tej znajomości i gryzła nadal. To była śliczna i inteligentna dziewczynka, zawsze uśmiechnięta. A na syna reagowała tak a nie inaczej. W dużych grupach jest więcej stresu, zamieszania, więc ataków jest więcej, tego nie da się przewidzieć i powstrzymać.

    Dzieci mają prawo być smutne przy rozstaniu z rodzicem czy najbliższym opiekunem.

    Ale to nie o to chodzi. Tylko o to, że maluchy (takie do 3 lat) snują się pomiędzy nogami starszaków i są zagubione, zdezorientowane.
  • 18.09.17, 14:22
    Tak, ale nawet między dwulatkami rówieśnikami takie ataki nie zawsze da się powstrzymać, wiem bo czasem pilnuję dzieci koleżanek, mam ich trójkę w tym samym wieku na parę godzin, a i tak zawsze któremuś zostaną włosy w pięści bo akurat mrugnę i nie zdążęwink

    Już napisałam co myślę o snuciu, ale zwróć uwagę, że leni nie zapisuje do przedszkola roczniaka, tylko dwu i pół latka. Za parę miesięcy, które miną szybko biorąc pod uwagę, że dziecko było z nianią więc dopiero zacznie choroby łapać, ono już będzie trzylatkiem i starszym i może nie "snują" big_grin Więc mój tok rozumowania jest taki, że wybrałabym też to przedszkole perspektywicznie, a moim zdaniem Montessori zapewnia dużo lepszy rozwój niż klasyczne placówki i wcale nie tworzy jakichś niedopasowanych do zwykłego systemu ludzi.

    Ale my możemy sobie tak dyskutować, ale leni podejmie taką decyzję, która będzie najlepsza dla niej i jej dziecka i zgodna z jej intuicją.
  • 18.09.17, 14:38
    Amiralka, czemu uważasz ze Montessori zapewnia lepszy rozwój ?

    Mnie przeraża trochę ta zasada, że danych pomocy można używać tylko w określony sposób. Mamy pod tym względem różne zdanie z mężem i to widać w domu. Ja np. nie widzę problemu by synek układał jakieś puzzle w sposób niewłaściwy i np. zrobił kota z rogami zamiast z uszami, a mój mąż widzi, dla niego to jest wbrew zasadom i to już nie jest właściwa zabawa. No i takie podejście jak mojego męża jest typowe w placówkach Montessori. Moje dziecko generalnie lubi zasady i porządek, więc pewnie by się w tym nieźle odnalazło ,tylko ja mam wątpliwości czy to jest dla niego dobre długofalowo. Za to dla dzieci autystycznych wydaje mi się, że taka placówka jest dużo lepsza niż "normalna".
  • 18.09.17, 15:26
    Bo uważam, że ta filozofia jest oparta na szacunku do dziecka, do jego możliwości i indywidualności i taka edukacja dba o wszechstronny rozwój jego zmysłów i niezależności. Od dziecka bardzo dużo o tym czytałam i po prostu przesiąknęłam tym, potem mając okazję obserwować szkoły montessori czy różne atelier byłam pozytywnie zaskoczona jak spokojne i zrównoważone są te dzieciaki i jak to ich życie odbiega o tego jak ja zapamiętałam przedszkole : miejsce pełne przemocy, choćby symbolicznej, bezmyślnej dyscypliny itp (ale to było ponad 30 lat temu w głębokiej komuniewink
    W zwykłych przedszkolach nauczycielki jednak też mogą być super, a w Montessori jakieś kiepskie, ale mam wrażenie, że jak ktoś wchodzi w ten system to po prostu musi potem cały czas myśleć i obserwować dzieci, a szacunek jest tu podstawą. W zwykłych przedszkolach myślę, że takie rutyniarstwo i przechodzenie złych nawyków - etykietkowanie dzieci, wymaganie nadmiernej dyscypliny czy nawet upokarzanie siłą rzeczy są znacznie częstsze.
    Poza tym tak jak pisałam - dla mnie bycie w mieszanej grupie to plus, sama jako dziecko lubiłam tylko maluszki, nie znosiłam rówieśników więc wyobrażam sobie, że bym się lepiej czuła w takim środowisku.
    Ale tak jak napisałam - mój synek poszedł do publicznego przedszkola i to z rejonizacji więc praktycznie wyboru nie miałam żadnego i po pierwszych dwóch tygodniach i tak jestem zadowolona, żeby nie było, że skreślam zwykłe placówkiwink
    Dla mnie wzynacznikiem jest też to, że wchodzę do szkoły (JA) i czuję się tam na miejscu i mile widzina - wita nas zawsze concierge i pani dyrektor, cały personel się uśmiecha i wszyscy są jacyś tacy rozluźnieni i mili. Gdybym miała realny wybór między takim przedszkolem a jakimś super Montessori, gdzie czuję się (JA) źle i zestresowana, to bym wybrała czynnik ludzki.
  • 18.09.17, 21:37
    "Za parę miesięcy, które miną szybko biorąc pod uwagę, że dziecko było z nianią więc dopiero zacznie choroby łapać"

    No i to też jest argument za małym przedszkolem. W moich małych, kameralnych przedszkolach autentycznie nie było chorób. I w żłobku (10 osób) i w przedszkolach, w których było 20-30 osób. Po prostu dzieci nie chorowały, bo nie było takiego zamieszania i stresu.
    Co do grup mieszanych, to praktycznie każde przedszkole miesza grupy do 9 i po 15, wtedy kiedy jest mniej dzieci. A w małych przedszkolach jest większa elastyczność i jeżeli dziecku zależy, to może chodzić na część zajęć do innej grupy. U mnie starszak kiedyś zadecydował mając 4 lata, że chce mieć zajęcia z zerówką i po prostu tam chodził, kiedy chciał.
  • 18.09.17, 09:43
    To jest właśnie różnica, ja tez jak najbardziej widzę plącz w grupach mieszanych, czasem trwający bardzo długo. Za to z moich obserwacji wynika, że w przypadku pójścia do przedszkola dziecka żłobkowego zwykle wszystko jest ok (chyba że zaczyna płakać bo inne dzieci płaczą)
  • 18.09.17, 09:24
    Calkowicie sie zgadzam. 2,5 latek powinien juz byc miedzy dziecmi i z kims innym niz niania/mama, uczyc sie funkcjonowania w grupie, bawic z dziecmi na rozne sposoby ("wolna" zabawa, aktywnosci zorganizowane ect.). Liczebnosc grupy mialaby dla mnie mniejsze znaczenie vs liczebnosc personelu. Jesli opiekunow jest duzo i zapewniaja bezpieczenstwo/ciekawa zabawe. Grupy mieszane sa tu, gdzie mieszkam popularne w zlobkach i dobrze funkcjonuja, moj synek tez w takiej byl i duzo sie od starszych dzieci nauczyl, potem z kolei mogl cwiczyc opiekunczosc z maluszkami.
  • 18.09.17, 09:55
    Dla starszych dzieci kontakt z dowolnie młodszym jest ok w grupie mieszanej, uczą się opiekuńczości rzeczywiście. Dla malucha kontakt ze starszymi (w dużej grupie) jest fajny i rozwijający dopiero tak od wieku 3,5 roku. Wcześniej mała grupa, jak najbardziej jest fajna, lepsza od siedzenia z nianią. Może być mieszana, ale ważne by było mało dzieci, żeby się rozpoznawały.
  • 18.09.17, 10:00
    Pytanie co to jest duza grupa - ja zrozumialam, ze dzieci moga dowolnie przemieszczac sie miedzy grupami, a nie ze to jeden wielki kolchoz.
  • 18.09.17, 10:08
    Grupa jest duża, sama grupa to 30 osób (docelowo tyle ma być, w tej chwili jest ok 20), a całe przedszkole 75 osób. Właśnie ta duża grupa jest dla mnie największa wada tego przedszkola.
  • 18.09.17, 10:09
    Dla mnie duża grupa w przypadku 2,5 latka to wszystko co powyżej 10-12. I żadne mieszanie mu nie służy. Mieszanie jest fajne, gdy dziecko ma 3,5 lub więcej. 2,5 latek to taka mała, zdezorientowana gapa, plącząca się starszakom między nogami - mówię z obserwacji, moje dzieci były w grupach mieszanych, ale jak były starsze.
  • 18.09.17, 11:02
    Nie kazde dziecko tak ma. Moje poszlo do zlobka jako roczniak i zdecydowanie nie bylo mala, zdezorientowana gapa placzaca sie pod nogami. Zdalabym sie na intuicje rodzicow w tym zakresie.
  • 18.09.17, 11:14
    Haha, no mój dwu i pół latek też zdecydowanie nie był "małą, zdezorientowaną gapą" big_grin Choć pewnie są takie dzieci. A jeśli maluchy się plączą starszakom pod nogami zagubione, to znaczy że personel sobie średnio radzi. Z moich doświadczeń i obserwacji przedszkoli Montessori (niestety u nas finanse zdecydowały) wygląda to tak, że maluchy się bawią między sobą spokojnie, a jakiś starszak jeśli nie ma ochoty na towarzystwo rówieśników czy ich aktywność w danym momencie to po prostu może przejść do sali czy strefy gdzie są młodsi i dołączyć do spokojniejszego towarzystwa (albo wręcz przeciwnie, iść z nimi poszaleć, bo akurat inne starszaki skupione). To jest naturalne, tak samo w dużych rodzinach i grupach podwórkowych, dzieci mogą mieć swoje preferencje i tworzyć podgrupy wg potrzeb i temperamentu i wieku nawet, ale o PESEL nie pytają i nikt ich tak nie segreguje sztucznie.
  • 18.09.17, 11:24
    To jakie wielkie musiałyby być pomieszczenia, żeby stworzyć "podgrupy"? Dzieci się przemieszczają jak cząsteczki gazu...
    Podgrupy wyobrażam sobie na sporym placu zabaw i tak rzeczywiście w wielu przedszkolach jest, że maluchy wychodzą ze starszakami i bawią się razem lub osobno w zależności od potrzeb. I tak jest super. Możliwość interakcji i mieszania jest też w godzinach niższej frekwencji, czyli do g. 9 i po 15.
    Ale sale w budynku nie są na tyle duże, by grupa 30 osób funkcjonowała "w podgrupach" i to jeszcze zapewniając minimum skupienia i intymności dla każdej z grup. Już nie mówiąc o hałasie, jaki generują nawet ciche rozmowy dzieci.
  • 18.09.17, 12:24
    W tym konkretnym przypadku akurat pomieszczenia są bardzo duże, z licznymi zakamarkami, więc ze stworzeniem podgrup nie ma problemu. Głośnio też nie było (ale ogólnie przedszkola Montessori raczej znane są z tego, że jest w nich cicho). Duże sale maja też te zaletę, że rodzic, przebywający z dzieckiem na adaptacji za bardzo nie rzuca się w oczy. Myślę, że przy mniejszej grupie i małej sali to taki rodzic dużo utrudnia.
  • 18.09.17, 12:02
    Ja jak już kilkakrotnie pisałam lubię mieszane grupy. Ale 30 osób to dużo. Żadna "duża rodzina" nie jest aż tak duża wink
    Może dodam jak się skończyło u nas - Młody poszedł do grupy dzieci 2,5-3,5 roku (jest najmłodszy), teoretycznie 12 osób w grupie, w praktyce - więcej niż jeszcze 6 nie widziałam. Rano i po 15, gdy dzieci jest 2-3, grupa łączy się ze starszakami (3-5 lat, grupa z założenia mieszana).
    Plusem wyodrębnionej "młodszaków" jest to, że mają własny plan dnia - mają ciut inaczej posiłki niż starsze przedszkolaki i wcześniej drzemkę. Minusem - chyba faktycznie adaptacja. Dzieci dochodziły od połowy sierpnia do połowy września, każde 1-2 tygodnie chodziło z mamą i rzeczywiście się to trochę rozklejało, tzn. te dzieci, które zostawały jako pierwsze same płakały na widok nowych dzieci z mamami. Ogólnie jestem zadowolona, ale było znacznie trudniej niż bym się spodziewała po moim "małoproblemowym" 2,5-latku.
  • 18.09.17, 14:14
    No wiesz, rodzina mojego męża jak się zbierze, a zbierać się lubi, to drobiazgu ma tyle, że wydaje mi się, że jest ich nawet setka wink 30 osób to jest dużo, ale prawda jest taka, że tak wygląda większość grup w przedszkolach, nie wiem jak jest w Polsce, ale we Francji, tylko w dzielnicach "defaworyzowanych" takie luksusy, że ledwo dobija się do 20, a nauczycieli jest tylko dwóch. I jakoś większość dzieci daje radę i lubi przedszkole.
  • 18.09.17, 11:20
    Mój młodszy syn poszedł do żłobka mając 10,5 miesiąca. Był w grupie 5 roczniaków, z którymi bawił się (nie obok, a razem z dziećmi) i był na swój wiek bardzo samodzielny, nie płakał, chętnie chodził do żłobka. W niektórych godzinach były mieszane dzieci w zakresie wiekowym 1-3 i było ok. Ale nie wsadziłabym go do grupy z pięciolatkami!
  • 18.09.17, 11:29
    Przeciez mieszane nie oznacza od zera do 6 lat...
  • 18.09.17, 21:31
    Ale może oznaczać od 2,5 do 6 i to jest trudne do zrealizowania tak, żeby było korzystne dla 2,5 latków. Owszem grupa mieszana ma sens w niektórych porach dnia i przy małej liczebności. Duża grupa mieszana przez cały dzień to źródło chaosu i stresu.
  • 19.09.17, 10:05
    Ja bym raczej powiedziala, ze to malo optymalne dla starszych dzieci niz odwrotnie. Ale ja w ogole jest wielka zwolenniczka mieszania grup tak dlugo jak to mozliwe, grupy tylko dwu- czy tylko czterolatkow wydaja mi sie malo naturalne. Przy czym w zlobku synka nie bylo mowy o tak duzej liczbie dzieci w grupie, wiec nie moge sie do konca odniesc do sytuacji autorki. Nie bez znaczenia jest tez liczba sal, dostepnosc ogrodu/placu zabaw itd. Co mi po malej grupie, jesli dziecko mialoby sie kisic caly dzien w srodku, ew. wyjsc na godzinny spacerek?
  • 18.09.17, 23:04
    U nas grupy sa wlasnie dwie: od 1 do 3 lat - grupa 15 osobowa i od 3 do konca - grupa 25 osobowa. Tak personel przedszkola sie zdecydowala i sie sprawdza. Przy czym dzieci przechodza do grupy wyzej niedokladnie na 3 urodziny, tylko z rozpoczeciem nowego roku przedszkolengo. Moja corka trafila tam w wieku 3.5 lat i musze przyznac ze mi sie to wydaje optymalne.
  • 18.09.17, 09:13
    Jan nie mam doświadczenia z przedszkolem Montessori, ale u nas też jest grupa mieszana wiekowo (nawet bardziej mieszana, bo razem są dzieci 1-6 lat) i bardzo dobrze się to sprawdza. Chociaż 30 dzieci w grupie to dość dużo. Ile jest wtedy opiekunek? Nie wiem czy opcja "max do 13, bez drzemki" wypali, bo zwykle kładą dzieci spać koło 12. Więc jeśli bez drzemki to może trzeba wcześniej odebrać.

    Dziecku bym wyboru nie dawała. Co jeśli dziecko trochę pochodzi do jednego przedszkola i zacznie marudzić że chce jednak do tego drugiego?
  • 18.09.17, 09:50
    W grupie 30 osób (w tej chwili jest około 20 osób, ale dyrekcja twierdziła, że szybko ta grupa się zapełni) jest 3 wychowawców stałych. W obu przedszkolach drzemka jest ok 13.30. Moje dziecko w tej chwil iw domu śpi ok 14 i bym był tak odbierany, żeby drzemkę miał w domu, dopóki będzie tej drzemki potrzebował.
  • 18.09.17, 09:24
    Wybrałabym sieciowe.
  • 20.09.17, 06:25
    A myślicie że zacząć od 3 dni w tygodniu czy od razu 5 ?
  • 20.09.17, 07:48
    Nie wysyłaj jeszcze do przedszkola. Poczekaj do wieku 3 lat dziecko zdąży dojrzeć do socjalizowania się w grupie. Wyślij opiekunkę na jakieś zajęcia w grupie dzieci, na basen. Ja rozumiem potrzebę przebywania wśród dzieci bo sama mam poltoraroczniaka i u nas tej jesieni pojawił się ten sam kłopot, ale rozwiązałam go tak że 2 lub 3 razy w tygodniu chodzimy na zajęcia z innymi dziećmi. Jeśli to duże miasto sprawdź ofertę muzeów, zwykle mają jakieś zajęcia dla dzieci w dobrych cenach. Wiem, że mój głos jest raczej odosobniony na forum, ale wczoraj byłam na fajnych zajęciach dla dzieciaczków, które prowadziła kobieta edukująca w duchu Emii Pikler i waldorfskim i znów spotkałam się z opinią że jeśli jest wybór - wysłać do przedszkola wcześniej czy do żłobka albo zostawić dziecko w domu to bez wątpienia to drugie jest lepsze dla jego rozwoju. Dziecko nabywa kompetencji społecznych w wieku 3-3,5 lat i wtedy jest czas na socjalizacje w grupie.
  • 20.09.17, 08:47
    Patrząc przez pryzmat swoich dzieci a nie teorii i książek, zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Wszystko zależy od konkretnego dziecka, nie generalizuj.
  • 20.09.17, 10:13
    Leni ma wybór i jedyną jej przesłanką do tego aby wysłać dziecko do przedszkola już teraz jest jego dobro/szkoda. A pedagogika mówi jednoznacznie że dziecko staje się istotą dojrzałą społecznie w wieku 3-3,5 roku. Nie generalizuję zatem a raczej przedstawiam stanowisko specjalistów w tej kwestii.
  • 20.09.17, 12:03
    Ja też tego nie widzę dookoła, większość znanych mi dzieciaków z radością chodzi do zlobka/przedszkola. I jak patrzę na nie i na moje dziecko to właśnie jego mi jest szkoda sad
  • 20.09.17, 12:15
    Jak miał półtora roku to było inaczej, ale rok to ogromna różnica.
  • 20.09.17, 12:57
    Wszystko zależy od dziecka, Ty znasz najlepiej swojego synka. U nas w przedszkolu najdłużej adaptowały się dzieci, dla których to był pierwszy kontakt z placówką i bynajmniej to nie były najmłodsze dzieci. Jeśli uznasz, że synek nie jest gotowy jeszcze na przedszkole na stałe, to wrócisz do niani. Nastaw się tylko, że synek może chorować.
  • 20.09.17, 12:58
    A podasz jakieś namiary na takie informacje ?
  • 20.09.17, 13:27
    Pedagogika to tez nie jest nauką ścisłą Mama_mil. Ja generalnie sie z Tobą zgadzam, zwlaszcza ze sama mialam zle wspomnienia z przedszkola. Sama przed poslaniem swojego synka skonsultowalam psycholog i pedagog i one mi powiedzialy ze to jest 2 i 2,5 raczej, wczesniej to naczesciej nie ma sensu. Ale to zalezy od dziecka dodawaly bo sa takie ktore beda na to gotowe w wieku 5, a mojego poltora roczniaka uznaly za gotowego od razu, biorąc pod uwagę jego rozwój i towarzyskosc. I faktycznie w naszym przypadku to by strzal w dziesiatke, nie dalo sie go stamtad wyciągnąć.
  • 20.09.17, 16:45
    ela.dzi nie mam zamiaru dyskutować z tobą, tym bardziej, że od razu widać, że nie jesteś nastawiona na dyskusję, tylko na przedstawianie swoich racji. Informacja była przeznaczona dla leni i niech tak pozostanie.
  • 20.09.17, 18:04
    Co złego z tym, że chciałam się dowiedzieć skąd masz takie informacje ? Psycholog w przedszkolu powiedziała mi całkiem coś innego, chętnie poczytam.
  • 20.09.17, 18:23
    Doprecyzuję, chodzi mi o te 3-3,5 roku jako minimum. Spotkałam się z takim wiekiem o jakim mówi Amiralka.
  • 20.09.17, 23:12
    Leni też bym posłała na 5 dni i najlepiej codziennie odebierała o tej samej porze np po podwieczorku, dziecko szybko załapie rytm. W miarę możliwości najpierw oczywiście adaptacja na 1-2h a później dlużej. Ja polecam placówkę blisko domu. U mnie z perspektywy czasu żałuję że dzieci nie wychodzą codziennie do ogrodu (brak ogrodu, mała grupa 15 dzieci z dużą liczbą wózkowych dzieci...) Zawsze możesz zmienić decyzję i przedszkole, spróbuj tego które wydaje Ci się lepsze w danym momencie.
  • 20.09.17, 08:43
    Puść na 5 i zobacz jak zareaguje. Najwyżej przejdziecie na 3 dni. Mój młodszy tak szybko i łatwo się zaaklimatyzował w żłobku i tak łatwo wrócił teraz po dłuższej przerwie, że naprawdę pozytywnie jestem zaskoczona. Starszy zdecydowanie gorzej się adaptował i dalej adaptuje do placówek, więc jego na początku odbierałam wcześniej niż młodszego.
  • 20.09.17, 08:51
    5, maluchy lepiej reagują gdy chodzą do przedszkola codziennie. Nawet lubiące przedszkole dziecko potrafi się rozkleić po weekendzie. A w tygodniu nie ma tego problemu.
  • 23.09.17, 20:27
    Chyba można powiedzieć że się zdecydowaliśmy, chociaz umowy jeszcze nie podpisaliśmy. Jak się w ciągu kilku dni nic dziwnego nie wydarzy to synek pójdzie od października do tego sieciowego przedszkola. A w przyszłym roku pewnie do państwowego. Dziś byliśmy na zajęciach adaptacyjnych, 2h, synkowi się generalnie podobało, chce iść znowu. Najtrudniejsze były zajęcia wspólne z innymi dziećmi (tańczenie w kółeczku itp.), ale w końcu się przełamał i dołączył do zabawy. Zobaczymy jak nam pójdzie adaptacja, muszę zrobić sobie jakiś plan i się go trzymać. Wstępnie myślę o 2h dziennie w pierwszym tygodniu, przy czym pierwszego dnia razem ze mną, a od drugiego już żeby zostawał sam. Nie chcę żeby się przyzwyczaił do tego ze chodzi do przedszkola z mamą, uważam też że takie przesiadywanie rodziców nie jest dobre dla innych dzieci. W drugim tygodniu znajac zycie bedzie siedzial w domu chory wink . Przygotuję drugi nocnik, kubeczek, naklejki (nie wiem czy będzie mógł nakręcić na szafkę, muszę zapytac), zabawki raczej nie, bo ulubiony jest rower, a tego do sali nie weźmie. O czymś jeszcze powinnam pomyśleć?
  • 23.09.17, 20:46
    O dobrym nastawieniu smile Gratulacje!
  • 23.09.17, 21:20
    "W drugim tygodniu znajac zycie bedzie siedzial w domu chory "

    Moim zdaniem warto posyłać do przedszkola jeżeli jest to infekcja bez gorączki i pogorszenia samopoczucia. Po to, by nie wybijać z rytmu i nie zaburzać adaptacji.
  • 24.09.17, 13:54
    Mam takie samo zdanie.
  • 24.09.17, 22:18
    Leni, też bym tak wybrała. Jeśli ma ulubiona przytulanke to może chodzić z nią. Ja na początku dałam swój śpiworek, niektóre dzieci mają swój kocyk. W szafce moja 2 latka ma majtki, legginsy, skarpetki, koszulkę z krótkim i długim jakby wybrudzila farbami albo wpadka się zdarzy. Może kapcie, może swój bidon, różnie - zapytaj o wyprawkę.
    Ja na początku posyłalam na 1h, drugi dzień 2h, potem 3h.od początku beze mnie. Codziennie ten sam tekst ze mamusia przyjdzie itp.
  • 25.09.17, 07:01
    Mam całą listę wyprawkowa z przedszkola. Ubranka na zmianę zaniose oczywiście od razu, pastę i szczoteczkę też. Co do kapci to chyba zobaczę w czym chodzą inne dzieci, kalosze muszę kupić. O przytulance rozmawiałam z synkiem, ale nie chce brać, ogólnie żadnej "pojedynczej" zabawki nie chce, a rowerka czy klocków przecież nie zabierze.
  • 03.10.17, 10:18
    Jestem w trakcie drugiego dnia adaptacji, o moim dziecku to jeszcze za dużo nie mogę powiedzieć. Wczoraj siedziałam z nim w sali, dziś został na trochę sam i na razie sie bawi. Ale miałam okazję poobserwowac jak wygląda takie przedszkole w grupie 2-2,5 roku i jestem z lekka przerażona. Jest jedno dziecko, dla którego jest to drugi tydzień przedszkola dopiero, które ciągle płacze. W zasadzie cały czas angażuje to jedna z opiekunek (są 2 panie na ok 10 dzieci obecnych) a i tak męczy to wszystkich. Wiem że dziś rodzice dzwonili do dyrekcji ta zajrzała i powiedziała rodzicom że się bawi, akurat się bawił ale tak to wygląda może 10% czasu. Druga pani ogarnia resztę dzieci w tym, picie, jedzenie, pieluchy, wyjścia do toalety, zabawianie całej gromadki i pilnowanie by nie rozrabialy. Nie ma aktualnie mycia zębów po posiłkach a mycie rąk przed też jest trochę fikcja w tak duzej grupie (tzn dzieci te rece myja, ale miedzy myciem a jedzeniem polowa dotknie juz czegos czego nie powinna). Z plusow sporo jest dzieciaków które w zasadzie radzą sobie same, przychodzą i zaczynają się bawić po prostu. Zdziwiło mnie też to że dzieci w tym wieku praktycznie nie mówią, może w domu z rodzicami to wygląda inaczej ale w przedszkolu to są co najwyżej proste jednoslowne komunikaty do opiekunek, ze sobą dzieci w zasadzie nie rozmawiają. Mój się okazuje że się strasznie rozgadany.
  • 03.10.17, 10:56
    Hmmm....ale wlasciwie to czego oczekujesz? Zeby pani ignorowala to placzace dziecko i ni zajmowala sie nim? A gdyby to Twoj synek byl tym placzkiem? Przeciez nie wiesz jak sie bedzie zachowywal w drugim tygodniu adaptacji, tez moze plakac.
    Z Twojego opisu nie wynika poki co nic niepokojacego...
  • 03.10.17, 11:25
    Ale ja nie chcę żeby pani ignorowala to dziecko, nic takiego nie napisałam. Raczej mam takie odczucie że praca takiej pani przedszkolanki jest znacznie cięższa niż sądziłam.
  • 03.10.17, 11:49
    A widzisz, zle zrozumialam Twoj komentarz. No przedszkolanka to chyba tylko z powolania mozna byc-praca ciezka i jeszcze malo platna...
  • 03.10.17, 11:28
    Leni, moja 2latka mówi zdaniami ale głównie w domu, w żłobku bawi się obok innych dzieci, nie rozmawia z nimi, to jeszcze maluszki, zabawa równoległa.
    U nas tez nie ma mycia zębów, moje dziecko myje rano pp śniadaniu i wieczorem po kolacji.
    Także wszystko w normie, będzie dobrze smile
  • 03.10.17, 12:26
    Będzie lepiej po adaptacji. Moja dwójka przez pierwszy miesiąc-dwa też nie myła zębów, nie miała niektórych zajęć itp. Priorytetem jest adaptacja, potem stopniowo dołącza się elementy planu dnia. My i tak myjemy zęby przed przedszkolem, po domowym śniadaniu. Mycie rąk też będzie sprawniejsze, na razie dzieciaki przyzwyczajają się do kolejki.
    I owszem, dwulatki ze sobą raczej nie rozmawiają, zwłaszcza świeżo zaadaptowane. Ewentualnie tylko "to moje" albo "ja chcę" wink
  • 04.10.17, 21:15
    leni, i jak tam synek? Moja 2l4m zaczęła przedszkole w drugim tygodniu września, w grupie 2-3 latków. U nas jest jedna pani i woźna do pomocy. Rzeczywiście jest ciężko jak jest paru płaczków, ale myślę, że panie przyzwyczajone do ogarniania takiego systemu. Mi akurat brak mycia zębów nie przeszkadza, bo myjemy przed wyjściem. Taka grupa to jeszcze maluszki, u nas jest dużo płaczków i podejrzewam, że mycie zębów mogłoby być kolejnym bodźcem do płaczu zagubionych dzieci.
  • 04.10.17, 22:14
    Z tym płaczem na pewno masz rację, mycie rąk też jest powodem do płaczu dla niektórych i jest to moment chaosu.

    Synek byl dziś sam cały czas, przyszłam po 2h. Na plus jest to że nie płacze i chętnie chodzi do przedszkola. Na minus to że nie chce robić w przedszkolu z paniami siusiu i czeka z tym aż przyjdę, w spokojnej rozmowie w domu też twierdzi że siusiu będzie tylko z mamą robił, na razie nie naciskam. Na razie też nie bierze udziału w zajęciach (angielski) tylko w tym czasie siedzi przy stoliku, rysuje i zagaduje swoje panie opiekunki (angielski prowadzi inna osoba). Pani mówiła też że czasem traci zupelniei zainteresowanie
    aktualna zabawa, idzie do stolika i się na nim kładzie, pani jeszcze nie wie jak to interpretować (nuda ? zmęczenie?). Ogólnie jestem zadowolona.
  • 05.10.17, 14:35
    Temat na czasie

    Mój prawie trzylatek skończył swój pierwszy miesiąc w przeszkolu. Publiczne, klasa 30 osobowa, przedszkole ok 100 osób. W jego klasie dzieci od 2,5 roku do 4,5 roku, wszystkie odpieluchowane. Pani nauczycielka, pani asystentka i pani asystentka dodatkowa dla chłopca z ZD ( plus przewidziana jedna dodatkowa dla kolejnego dziecka z opóźnieniem w rozwoju).

    Wbrew moim obawom,adaptacja przebiegła sprawnie, w maju i czerwcu byliśmy razem po 2-3 godziny w przedszkolu, także mały poznał już to miejsce i od września poszedł od razu sam. Płakał 3-4 dnia kiedy zrozumiał, że przedszkole to już na stałe ... i w tym momencie pomógł bardzo genialny pomysł pani dyrektorki, ktora "sparowala" jednego starszaka-jednego malucha. Od tej pory ani jednego szlochy tylko szeroki uśmiech na wejściu, bo obok bramy czeka " koleżanka "smile Polecam.
  • 10.10.17, 10:13
    Drugi tydzień jest cięższy, jeszcze w sobotę synek sam chciał iść do przedszkola, a od wczoraj mówi, że nie chce. Wczoraj płakał przy rozstaniu i większość czasu siedział z boku nie biorąc udziału w zabawach i zajęciach. Dziś nie płakał, ale też nie chciał iść. Doszło też to, że synek zauważył, że mama nie chodzi do pracy (jestem na L4, w ósmym miesiącu ciąży), a on chodzi o przedszkola i coś mu w tym nie pasuje (w końcu na wszystkich bajkach tłumaczą, że dorośli chodzą do pracy a dzieci do przedszkola). "Na stare lata" też synek przywiązał się do maskotki, nigdy żadnych ze sobą nie nosił, a teraz w przedszkolu nie odstępuje misia i kubeczka.
  • 10.10.17, 11:59
    Każdy ma kryzysy, czy Tobie też chce się zawsze chodzić do pracy wink To jak najbardziej zdrowy objaw. Lepiej, że teraz nadszedł ten kryzys niż już po porodzie. Za tydzień będzie lepiej.
  • 10.10.17, 13:26
    Z misiem to akurat dobrze, obiekt zastępczy i takie tam wink Mój świeżo zaadaptowany syn też nosi maskotkę, chociaż nigdy takowych nie lubił (nawet do spania wolał resoraki). Od kiedy bierze do przedszkola kotka, jest łatwiej.
    Polecę jeszcze raz książkę "Uśmiech dla żabki", która była u nas nieoczekiwanie ogromnym sukcesem. Niestety, tam też jest mama w pracy uncertain Ale zawsze możesz wyjaśnić, że Twoja praca jest w domu (bo na pewno masz co robić).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.