Dodaj do ulubionych

Sonda - chore dziecko a odwiedziny

16.09.17, 14:15
Sytuacja taka: dzieć chory - zapalenie krtani, stan podgorączkowy i wiadomo - inhalacje, leki, wskazane chłodne powietrze. Czy jeździcie wtedy z dziećmi w odwiedziny do dziadków z całym majdanem? Czy jestem dziwna, że chce dziecko mieć w domu plus ew spacer w wózku? Pech, że zwykle mamy wtedy teściową odwiedzać, jestem przeciw a mąż ma focha (jakby tego brakowało).
Edytor zaawansowany
  • 16.09.17, 14:26
    Ale że tesciowie życzą sobie żeby ich odwiedzać akurat gdy wiedzą że dziecko chore, czy po prostu tak się zgrało?

    Ja tam nie lubię z przeziębionym dzieckiem (tzn z czymkolwiek powyżej kataru) biegać po ludziach. Zaproscie teściów do siebie w krótkie odwiedziny, skoro tacy stesknieni. Najlepiej z zapasem domowego rosołku pod pachą wink
  • 16.09.17, 14:46
    Właśnie tak się zgrywa, że umowiliśmy sie w czwartek na sobotni podwieczorek 2h a w piątek wyskakuje choroba. W sobote rano jest jeszcze gorzej. Mąż chce ciągnąć dziecko, teściowa do nas mało przychodzi bo ma 'dużo do roboty w domu'. Mąż matce nie chce odmawiać, a nie widzi że dziecko ma cierpiące (po leczeniu jest lepiej ale to wciaz pierwsza/druga doba leków.) Już nie mam siły tłumaczyć. Jak mnie polamało to też chcial jechać mimo że ledwo się ruszałam.
  • 16.09.17, 14:51
    No przecież podczas tych dwóch godzin i tak nie będzie robiła "roboty w domu". Zaproście teściową do Was i tyle. Jak chcecie już bardzo miło, to niech któreś z Was pelni rolę szofera.
  • 16.09.17, 15:01
    A gdzież tam - piecze mieso, robi pranie, suszy grzyby w piekarniku - nasza wizyta to nie proszony obiad. Jeszcze nigdy w takiej sytuacji nie przyjechała bo właśnie takie wymówki.
    Może jestem z innego domu - moja mama to do nas w takiej sytuacji przybywa z obiadem ale że na co dzień mi pomaga to weekendy są często dla niej.
  • 16.09.17, 15:12
    Hmmm, to zadzwoń do teściowej, przedstaw sprawę i pozwól jej zadecydować, czy chce przyjechać. Myślę, że zgodzi się z Tobą, że chorego dwulatka (dobrze pamiętam wiek?) nie ma co ciągnąć w gości, jeśli nie jest to ważna i pilna kwestia. Jak nie może przyjechać (co też trzeba zrozumieć), to zaproponuj wizytę za tydzień, czy w innym bliskim terminie.
  • 16.09.17, 15:19
    Ps. Odpowiadając na sondę - potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdy wzięłabym "lekko chore" dziecko w gości - np. na umówioną miesiąc wcześniej 40 rocznicę ślubu, czy inne ważne rodzinne wydarzenie. Ale tylko w takiej sytuacji. Zwykle odwiedziny mogą poczekać - maluchowi nie służy ani zgrzanie się w samochodzie, ani klima, ani patogeny w nowym miejscu. Zresztą babcia też może się zarazić...
  • 16.09.17, 19:02
    Niech mąż jedzie ze zdrowym dzieckiem, a Ty zostań z chorym w domu.
  • 16.09.17, 21:19
    Też bym zrobiła.
  • 16.09.17, 21:30
    Ja bym 3-miesięczniaka (czy cos kolo tego) w samochodzie bez doroslego obok nie wozila, więc dla mnie takie rozwiązanie odpada (zakładam że dziadkowie nie mieszkają 10 min spacerkiem od autorki).
  • 16.09.17, 21:50
    A jakie to ma znaczenie ?
  • 16.09.17, 21:53
    O ile do jednego dziecka można się dostosować praktycznie idealnie, tak przy dwójce jest to nierealne. Ile razy jeździłam z wyjącym dzieckiem czy dziećmi to moje, a czasem i do tej pory jeszcze się zdarza.
  • 21.09.17, 20:22
    leni6 napisała:

    > Ja bym 3-miesięczniaka (czy cos kolo tego) w samochodzie bez doroslego obok nie
    > wozila, więc dla mnie takie rozwiązanie odpada (zakładam że dziadkowie nie mie
    > szkają 10 min spacerkiem od autorki).

    Ale że co? Ja z dzieckiem od urodzenia jeździłam sama autem (i z synem i potem z córką). Nie że setki kilometrów ale do przychodni na szczepienie, do sklepu, do koleżanki z drugiej strony miasta, żyć jakoś trzeba, jakbym miała czekać na kogoś kto siądzie obok dziecka to bym do teraz z domu nie wychodziła
  • 21.09.17, 20:33
    Jesteś druga osoba która się dziwi, więc przyjmuje do wiadomości ze moje podejście nie jest typowe. Ja sama z niemowlakiem nie jeździłam, nie chodziło o płacz (synek długo w samochodzie płakał) tylko o to że bałam się że uleje/zwymiotuje i nie będę mu mogła szybko pomoc/nie bede wiedziała ze coś złego się dzieje.
  • 24.09.17, 13:53
    Też tak miałam- dużo osób się temu dziwiło .
  • 16.09.17, 14:36
    Jesli dziecko jest chore, to zostajemy w domu. Chociaz akurat moi rodzice i tesciowie meszkaja rzut beretem, wiec to zadna wyprawa...
  • 16.09.17, 20:02
    A jak daleko mieszka tesciowa? jak czesto sie widujecie? czy to jakas sprcjalna okazja?
  • 16.09.17, 20:02
    Generalnie jak dziecko jest chore to zostaje w domu, nikt w rodzinie nie ma pretensji, ale zdarzyło mi się z chorym dwulatkiem jechać do dziadków - na jego wyraźną prośbę, moje dziecko lubi jeździć do dziadków i przywiązuje się do planów, o których wie.
  • 16.09.17, 21:30
    ...

  • 16.09.17, 22:06
    Zależy jak dziecko się czuje. Jeśli dobrze, to raczej jadę w odwiedziny, chyba, że intuicja mi podpowiada, że infekcja jest na etapie rozwoju i może być gorzej. No i jak mi się nie chce, to nie jadę.
    Stan podgorączkowy, czyli tak do 37,5 bez pogorszenia samopoczucia, nie byłby dla mnie przeciwwskazaniem. Temperatura powyżej 37,5, złe samopoczucie, nieprzyjemne objawy - już tak.
  • 17.09.17, 08:11
    Jak dziecko chore (czyli slabo się czuje) to nie jedziemy. Jak "chore" ale bryka w najlepsze i nie jest to choroba typu ospa czy różyczka to jedziemy o ile to nie jest bardzo daleko.
    Fochy rodziny bym olała. U nas tez jest 1 osoba ktora się obraża jak dzieci chorują i nie przyjezdzamy w umówionym terminie ale olewka.
  • 18.09.17, 02:17
    Odpowiem pytaniem - czy jak sie czuje chora to mam ochote do tesciowej czy nawet do domu moich rodzicow czy do czyjegokolwiek domu?
    Powiedz mężowi, żeby się odpępowił trochę od tej mamy, i zastanowil czy jest bardziej mężem i ojcem czy synkiem? I na moje oko teściowa moze Wami manipulowac skoro nie zgadza się wpascnawet wtakiej sytuacji, bo grzyby i rybywink
  • 19.09.17, 09:49
    Nie jesteś dziwna 🙂 mam dokładnie tak samo. Ze stanem podgorączkowym się z domu nie ruszam bo z tego się zawsze może temperatura wykluć. Z zapaleniem krtani na pewno bym nie jechała. Zawsze możecie zaprosić Teściów do siebie. Pobawią sie z wnukiem u Was, i może mąż będzie zadowolony ☺
  • 19.09.17, 17:22
    leminia napisała:

    > Nie jesteś dziwna 🙂 mam dokładnie tak samo. Ze stanem podgorączkowym się z dom
    > u nie ruszam bo z tego się zawsze może temperatura wykluć. Z zapaleniem krtani
    > na pewno bym nie jechała. Zawsze możecie zaprosić Teściów do siebie. Pobawią si
    > e z wnukiem u Was, i może mąż będzie zadowolony ☺

    Wykluć sie nie wykluje bo sa leki.
    Wiedza już co dziecku jest.
    Jasne jak dziecko nie nadaje sie do odwiedzin, to potrzebni mu dziadkowie?
    A jak chore to jak sie pobawią u nich?

    Jeśli dziecko nie nadaje sie na odwiedziny u dziadków to i oni nie powinni przyjeżdżać.
    A skoro to nie zadna wyjątkowa okazja to jest jeszcze następny i następny weekend.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.09.17, 21:07
    Może i wiedzą co dziecku jest, ale jak autorka pisze, to pierwsza/druga doba podawania leków więc owszem, może się coś wykluć. Moje chore dziecko często odwiedzali dziadkowie. Czytali bajki, rysowali, a czasem po prostu przytulali. Młodemu to zawsze poprawiało humor. Mojemu synowi wychodzenie z domu w pierwszych dniach infekcji jeszcze nigdy nie wyszło na dobre. Może taki typ, ale takie mam w związku z tym podejście do tematu.
  • 19.09.17, 23:39
    Zależy ile dziecko ma, małe dziecko jak chore to spi.
    Jak mniej chore to wstaje i chodzi bawi się.
    Rysowanie i czytanie u nas sie nie sprawdziły.
    Jeśli dziecko jest w stanie chodzić i byc aktywne fizyczne.
    To moze pojechać do dziadków na dwie godziny.
    Po prostu nie zrobiło by mi różnicy czy siedzi w domu czy idzie.
    No chyba ze wyskoka gorczka i spanie/leżenie w łożku. Wtedy nie mam pytania.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 19.09.17, 10:10
    Dziwne to jest oczekiwanie, ze ktokolwiek "musi" odwiedzac. Nie mam sily, jestem chora - albo ktos z domownikow - nie jade i koniec. Jak tesciowa nie rozumie, to jej problem. Nie mieszka chyba na Alasce, zeby to byla jedyna okazja do zobaczenia jej w ciagu roku?
  • 19.09.17, 17:19
    Wszystko zależy od samopoczucia dziecka.
    Jeśli chore i lezy/śpi to zostaje w domu, jeśli chodzi bawi sie a podróż niedaleko, to jade na 2 godziny nie biorę wszystkich leków. Tylko te w razie pogorszenia stanu dziecka.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.