Dodaj do ulubionych

Dziecko i telefon

13.12.17, 08:21
Byłam ostatnio na basenie z 2 letnim synem. Na basenie było też 4 dzieci w wieku ok. 4 lat, siedzących z tabletami czy komórkami tak aby ich rodzice mogli w spokoju popływać z młodszymi dziećmi. Strasznie to wyglądało te dzieci siedziały każde osobno i gapiły się w ekran przez 45 minut. Czy te dzieci nie wyrosną na zupełnie aspołeczne istoty? A rodzice, czy na prawdę żadne z nich nie ma innego pomysłu na spędzanie czasu swoich pociech niż zatrudnianie w roli niańki telefonu? Podejrzewam że nie tylko w trakcie basenu telefon ma "pozbyć" się dziecka, ale wykorzystywany jest także w restauracji, samochodzie, komunikacji miejskiej, ppciagu... Wszędzie tam gdzie dziecko wymaga uwagi aby się nie nudziło a rodzice chcą mieć święty spokój... Wg mnie to już plaga. A tymczasem we Francji wprowadzają przepisy dotyczące używania telefonów w szkołach, a raczej zakazu ich używania do 15 roku życia, bo dzieci przestały bawić się na przerwach! Drodzy rodzice co o tym myślicie? www.edziecko.pl/Junior/7,160035,22770468,francja-wprowadza-calkowity-zakaz-korzystania-z-telefonow-w.html#Czolka3Img
Edytor zaawansowany
  • 13.12.17, 09:40
    Moje dziecko uwielbia korzystać z telefonu (jak już ma możliwość). Ale na basenie nie dałaby się tak usadzić. Dlaczego rodzice nie pływali również ze starszymi dziećmi?

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • 13.12.17, 10:27
    Chyba dlatego że to zajęcia dla młodszej wiekowo grupy a te starsze dzieci miały pływać na następnej. W soboty są za to zajęcia dla rodzeństw, wspólne pływanie. Ale właściwie to mnie porazilo to że takie maluchy siedzą po parę metrów od siebie, każde w swoim świecie...
  • 13.12.17, 11:08
    Jak będziesz miała dzieci w tym wieku, to inaczej spojrzysz na te sprawy. Akurat czas oczekiwania to niezły moment na granie albo obejrzenie filmiku na telefonie. Na pewno trzeba czas limitować, telefony strasznie uzależniają, ale są też bardzo przydatne. Trzeba znaleźć złoty środek.
    Co do korzystania w szkole, całkowity zakaz jest rozsądny. Natomiast w życiu prywatnym to rodzice decydują kiedy i w jaki sposób pozwalają dzieciom korzystać z gadżetów elektronicznych.
  • 13.12.17, 11:47
    A jak to sobie inaczej wyobrażasz? Czterolatki nie prowadzą konwersacji miedzy soba sciszonym głosem, basen to nie miejsce na bieganie i wrzaski, a zabawek tam zakładam że nie ma.
  • 13.12.17, 11:44
    >Dlaczego rodzice nie pływali również ze starszym
    > i dziećmi?


    bo 4 latki czesto ni epotrafia pylwac , a oni moze mieli jeszcze 2 innych, na ktire trzeba uwazac..




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 13.12.17, 11:38
    Moje dzieci (4 i 2,5) nie korzystają z telefonu na co dzień w ogóle. Nic, zero, null. ALE jakbym była w takiej sytuacji jak opisujesz - starsze dziecko musi wysiedzeć (!) długi czas w nudnym miejscu bez towarzystwa i bez zgody na wskoczenie do wody, to bym absolutnie się nie krępowała wręczyć mu komórki z bajką. Zwłaszcza, jeśli bym wiedziała, że inne dzieciaki też będą z własnymi źródłami rozrywki.

    Aha, w restauracji, samochodzie, komunikacji miejskiej z komórki nie korzystają - bo tam JA jestem dostępna z ewentualnym wsparciem. W wyżej opisanej sytuacji, kiedy rodzice muszą się skupić na jednym dziecku, to drugie ma naprawdę trudne zadanie, jeśli ma samo się sobą zająć i jeszcze w ramach basenowych reguł bezpieczeństwa.
  • 13.12.17, 11:50
    Aha, nawiasem mówiąc jak patrzę na pokolenie mojej córki, to wyrośnie na zdecydowanie na zdecydowanie "bardziej społeczne" niż moje. Dzieci od początku uczone są rozwiązywania konfliktów, mówienia o emocjach, współpracy. W moim pokoleniu rozwiązywanie konfliktów było siłowe albo na zasadzie "kto głośniej płacze i przekona tym panią" wink Wydaje mi się też, że szkole było więcej rywalizacji i mniej współpracy niż teraz. Świadomość i rodziców i nauczycieli się zmienia, czego dowodem jest chyćby to forum wink
  • 13.12.17, 23:18
    A nie masz wrażenia ze konflikty czy tez wszelkie inne sytuacje "społeczne" sa moze zbyt często moderowane przez dorosłych? Widzialam ciekawy film dokumentalny obrazujacy trening piłkarski z, a następnie bez rodziców. Efekt porazajacy: Inne interakcje, inni liderzy, inne rozwiązania trudnych sytuacji. Natychmiastowe odrzucenie narzuconych regol i szefow.
  • 13.12.17, 23:19
    Reguł. smile
  • 14.12.17, 09:46
    bijout, być może rodzice się za często wtryniają i być może dzieci za bardzo na nich polegają. Ja osobiście staram się zawsze powstrzymać chęć interwencji, ale wiem, o czym mówisz. Są rodzice, którzy czują potrzebę kontrolowania i rozsądzania każdych negocjacji. Ale spokojnie, im dzieci starsze, tym mniej rodzice będą mogli nad nimi wisieć wink

    A co do umiejętności społecznych, ostatnio siedząc na balkonie z książką jednym okiem obserwowałam podwórkowe "starszaki" (tak z 8-12 lat) bawiące się samodzielnie i byłam serio pod wrażeniem ich zachowania (zaznaczam: nie widzieli mnie, balkon jest na 4. piętrze). Fajni, współpracujący, dogadujący się po ludzku. Bez wyzwisk, nabijania się z kogoś, że źle kopnął piłkę, bez wykluczania kogoś z gry. Ja pamiętam z dzieciństwa nieco bardziej "brutalne" podwórkowe zasady wink
  • 14.12.17, 07:47
    Szczerze ? Co Cię to obchodzi ? Będziesz mieć swoją dwójkę dzieci, będziesz zajmować je w inny, akceptowalny przez siebie sposób.

    Moi wczoraj musieli poczekać trochę na wizytę do lekarza, bo było opóźnienie. Gdyby nie telefony na tę chwilę, to roznieśliby poczekalnię i gabinet. Jeden nakręcał drugiego, biegali, krzyczeli, aż lekarze wyszli z innych gabinetów, że oni nie mogą pracować w takich warunkach, a ja im się naprawdę nie dziwiłam. Normalnie o tej porze biegaliby po dworze. W gabinecie do zbadania obaj, a młodszego wszystko interesowało dosłownie wszystko. Serio, niedługo będziesz się realizować kiedy jesteś sama jedna, a dzieci dwoje i jedno w lewo, a drugie w prawo. Jedno dziecko to pikuś.
  • 14.12.17, 08:42
    Szczerze? Zastanawiam się w jakich czasach przyjdzie żyć moim dzieciom to chyba naturalne. Jak silnie uzależniają komputery czy telefony to dorośli już się przekonali, bo takich osób wśród nich coraz więcej. Zatem zastanawiam się jak bardzo destrukcyjnie wpłynie to na młode pokolenie. Myślę że moje obawy są zupełnie uzasadnione ponieważ nasze dzieci będą pierwszym pokoleniem, niejako eksperymentem na którym całą wiedzą dotycząca wpływu na ich zdrowie ekranów jest dopiero gromadzona. Naukowcy dopiero zaczynają opisywać ich wpływ na dzieci, a prawo dotyczące używania tych sprzętów przez nie jest na bieżąco ustanawiane! Świadczy o tym artykuł który zalinkowalam. W Polsce jeszcze oczywiście potrwa to dłużej, a tymczasem młode pokolenia mogą się zdegenerować. Oczywiście nie jestem fanatyczką i nie marzę o świecie bez elektroniki. Sama z niej korzystam i doceniam. Ale uważam że trzeba z niej korzystać w mądry sposób. Na pewno nie powinna być uspokajaczem, czy narzędziem stosowanym aby to rodzicom ułatwiać życie. Jeszcze wrócę do Twojego pytania o to co mnie to obchodzi, jak inni wychowują dzieci. W pierwszym momencie można pomyśleć że nie powinno mnie to obchodzic, ale jednak zmiany w świecie dzieci związane z komórkami są zbyt głębokie aby nie dotknęły mojego dziecka. Jeśli wszystkie dzieci coś robią np. graja w jakąś grę to jeśli moje dziecko tego nie robi to będzie uważane za odludka, a takiego losu przecież nie chce dla swojego dziecka żaden rodzic. Dziecko które nie gra w gry czy nie ogląda bajek może czuć się wykluczone z grupy jeśli wszystkie inne to robią. I tutaj pojawiaja się dylematy rodzica o których wspomniałam wyżej.
  • 14.12.17, 09:31
    Zmiany dotyczą wielu kwestii, ale to rodzic decyduje. Ja pilnuję, żeby moje dzieci piły wodę i nie jadły zbyt dużo słodyczy i nie interesuje mnie niczyje zdanie w tej kwestii. Kiedyś luksusem było mieć markowe ciuchy czy drogie zabawki, czy w takim razie każdy rodzic leciał i wydawał kupę kasy, na coś na co nie było go stać Wszystko jest dla ludzi, kwestia umiaru i dostosowania się do sytuacji. Lepiej, żeby to starsze dziecko latało po basenie i rozbiło głowę ?
  • 14.12.17, 13:10
    Rozumiem, ze ty jako dziecko nie ogladalas bajek? Nie wiem z jakiego jestes pokolenia, ale za mojego dziecinstwa byla juz kablowka i cale bloki bajek, byly gry na nintendo, od jakiegos 10 rz komputery, internet, gry i czaty. Dzis nie mam w domu telewizora, nie gram w zadne gry komputerowe i majac do wyboru film lub ksiazke wybieram czytanie. To kwestia wychowania, a nie histeryzowania "jakie to okropne czasy". Sami je tworzymy i zacznijmy od wlasnego poletka, nie bedzie sie trzeba martwic o innych.
  • 14.12.17, 14:24
    Ja też uwielbiam czytać i wykorzystuję na to każdą wolną chwilę. Niestety starszy na razie nie zapowiada się na mola książkowego, dopiero od niedawna polubił różne łamigłówki czy zeszyty zadań mimo, że widział mnie wielokrotnie z książkami. Za to młodszy od urodzenia potrafi się długo skupić i gdyby to on był starszy, to długo żadnych ekranów by nie widział na oczy. Uwielbia książki z dźwiękami czy przyciskami. W opisanej przeze mnie sytuacji byłam na nogach od 5, po pracy do domu po auto, potem jedno, potem drugie dziecko, potem jazda kawałek w korku i na miejscu okazało się, że jest opóźnienie. Wyszło jak wyszło, nie przewidziałam wszystkich możliwych opcji i nie zamierzam się kajać za to, że dzieci spędziły chwilę z telefonami dla dobra wszystkich wink
  • 22.12.17, 11:33
    >Moi wczoraj musieli poczekać trochę na wizytę do lekarza, bo było opóźnienie. Gdyby nie telefony na tę chwilę, to roznieśliby > poczekalnię i gabinet.

    No popatrz i pomyśleć że 15 lata temu ludzie tez chodzili z dziećmi do lekarzy, bywały opóźnienia a one nie roznosiły gabinetów mimo, ze nie było telefonów ... jak to możliwe??

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • 22.12.17, 11:48
    Tak ? Jakoś ja pamiętam, że moi rodzice i ich znajomi mieli WSZYSCY dziadków pod ręką i nie musieli wszędzie targać wszystkich dzieci ze sobą.
  • 22.12.17, 21:16
    Nie wiem jak 15, ale 25 lat temu w dupę się dostawało.
  • 14.12.17, 08:54
    W świetle powyższych komentarzy, ciekawe jak nasi rodzice sobie radzili w tych poczkalniach i restauracjach bez smartfona-zaklinaczawink Ale z tym basenem to slaba sytuacja, mam nadzieje ze przyjscie z tymi czterolatkami to bylo wyjście awaryjne, bo jakos nie wyobrazam sobie mojego syna czekającego w takich okolicznościach, nawet z bajkami.
    I tez sie zastanawiam co wyrośnie z dzieci przyzwyczajonych, ze wszelki dyskomfort w stylu nudy, jest zabijany otumaniającą rozrywką
  • 14.12.17, 09:23
    Ja pamiętam jak. Dawało się w tyłek, żeby dziecko było 'grzeczne'.
  • 14.12.17, 09:54
    To bardzo proste. Mnie i brata rodzice nie zabierali na basen jak mieliśmy 2 i 4 lata, właśnie dlatego, że nie dało się jednego z nas usadzić nieruchomo. A do poczekalni mama brała duuużo książek. Ale, jak wspomniałam, poczekalnia to zupełnie inna bajka (nomen omen), bo w poczekalni rodzic jest stale dostępny. Sytuacja na basenie jest bardzo trudna dla "usadzonego" dziecka.
    Mi kilka razy zdarzyło się awaryjnie wziąć 2-3 razy dwulatka na zajęcia czterolatki. Na szczęście są bardzo ciekawe, więc Młody większość czasu ogląda z zainteresowaniem, ale jest to duże wyzwanie, bo ani za bardzo nie może się ruszać, ani gadać (zajęcia wymagają ciszy i koncentracji, a na dodatek mojej obecności na sali). Jeśli zacząłby brykać, nie wahałabym się wręczyć mu smartfona (niestety, musiałby być wyciszony, więc raczej by nie pomógł na długo wink ).
  • 14.12.17, 12:58
    A co to za zajęcia ze z ciekawosci zapytam? Spróbuj telefonu z sluchawkamiwink
  • 14.12.17, 13:13
    Nawet przyszły mi do głowy słuchawki. Ale pakuję się zawsze na szybko i nie wzięłam. Ogólnie, niestety, nie jestem zorganizowana, z konieczności więc wypracowałam dużą umiejętność improwizacji.
    Starsza chodzi na skrzypce metodą Suzuki. Zajęcia są bardzo fajne, ale niestety, to tylko "mentoring", bo 90% nauki to praca domowa dla rodzica. Dlatego rodzic musi siedzieć na lekcji i notować pomysły na zabawy. Cisza wymagana z powodów oczywistych. Na szczęście jest to show samo w sobie, więc na tych kilku awaryjnych zajęciach Młodszy siedział i chłonął, ale na dłuższą metę organizacyjnie byłoby bardzo trudno. Chyba, że będę pamiętać o słuchawkach wink
  • 15.12.17, 17:40
    Poczytałam, bardzo ciekawe. Sama bym pochodziła dla siebie wink
  • 15.12.17, 21:15
    To jest konieczne, bo rodzic musi choć podstawy gry opanować, żeby prowadzić dziecko (ten wymóg przy okazji leczy z nadmiernych ambicji - jak dorosły odkrywa, że potrzebuje miesiąca ćwiczeń, żeby "z grubsza prawidłowo" odegrać prościutką melodię, to nabiera dystansu wink )
    Ale za wcześnie jeszcze bym mogła się z przekonaniem wypowiedzieć, czy idea się sprawdza - chodzimy dopiero trzeci miesiąc.
  • 14.12.17, 12:52
    Hmm, ja np. nie mialam rodzenstwa ani nie chodzilam na tyle zajec dodatkowych co moje dziecko. Mialam tez babcie na emeryturze, ktora mogla pomoc w logistyce. Nie musze chyba tez wspominac, ze nie latalam 12 i wiecej godzin samolotem wink Sama staram sie nie korzystac z tabletu czy telefonu jako zapchajdziury, aczkolwiek przy lotach miedzykontynentalnych uwazam to za humanitarne wobec wspolpasazerow, ktorzy moga miec wieksza ochote spac w srodku nocy, niz sluchac moich konwersacji z kilkulatkiem, bo sumienie nie pozwala puscic mu bajki przez sluchawki. W restauracji ani w poczekalni nie mam takiej potrzeby, bo zabieram ze soba zeszyty zadan czy inne zabawki, ale tez na razie nie jeszcze dwojki dzieci i nie odwazylabym sie oceniac rodzicow, ktorzy maja wieksze trudnosci organizacyjne. Nie kazdy moze sobie pozwolic na zostawienie z kims dziecka na czas zajec dodatkowych drugiego. Na basen pewnie tez bym nie zabrala starszaka, ale jezeli juz byl (nie znamy powodu), to akurat bajki wydaja sie najbardziej sensowne, bo inne ciche zajecia wymagaja wspolpracy (gra) czy pomocy (zadania) rodzica, z kolei bieganie jest na terenie basenu niebezpieczne. Jaka masz kontrpropozycje? Poza "nie zabierac dzieci razem", bo umowmy sie, ze nie kazdy rodzic, zwlaszcza pracujacy ma taki luksus.
  • 15.12.17, 00:09
    Zgadzam się, że często można spotkać dzieciaki posadzone przed telefonem, żeby nie przeszkadzało rodzicom. Widać je w restauracjach, w komunikacji miejskiej a nawet w zoo i to naprawdę malutkie dzieci. Obiektywnie rzecz biorąc, jest to bardzo wygodne dla rodziców, ale mocno mnie to razi, zwłaszcza, jeśli dotyczy najmłodszych dzieci. Dziś nawet roczne dzieci oglądają bajki. W opisanej sytuacji starałabym się, żeby moje dziecko nie siedziało bezczynnie na ławce, przecież na basen może pójść cała rodzina, jedno dziecko pluska się z mamą a drugie z tatą.
  • 15.12.17, 08:01
    Zareczam, że nikt nie wybrałby się sam z dwójką małych dzieci na basen, gdyby tylko była możliwość pójścia z innym dorosłym/zostawienia dziecka pod opieką innej osoby. Już ja widzę jak ta matka musiała być przeszczęśliwa w opisanej sytuacji.
  • 20.12.17, 23:24
    Też myślę, że to raczej była wyższa konieczność. Zakładam, ze nikt raczej nie zostawiłby czterolatka na ławce przy basenie gdyby tylko mógł z nim po prostu wejść do wody i spędzić czas na basenie. Ale też nie wyobrażam sobie z dwójką tak małych dzieci iść samemu na basen, bo nie da się tak małych dzieci upilnować. Dlatego raczej nie potępiałabym mamy chłopca. Kazdemu zdarzają się takie momenty i niech pierwszy z nas rzuci kamieniem, kto nigdy tak nie zrobił smile Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiali
  • 23.12.17, 22:08
    Ja tam sobie wyobrażam pójście z dwojgiem tak małych dzieci na basen smile Starsze dziecko pływa z instruktorem, młodsze, jeżeli jeszcze jest taka konieczność i trzeba nabrać zaufania do instruktora , pływa w mojej obecności...oczywiście do czasu. Najoptymalniej jest, gdy dzieci pływają z instruktorem/instruktorami, a ja pływam sama...bo wtedy dopiero pływam wink Na wspólne pochlapanie się jest czas po zajęciach.

    --
    Bąbel 15.11.2012

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.