Dodaj do ulubionych

poważne awantury - jak zabezpieczyć teren

10.01.18, 11:51
Córa 4,5. Kiedyś płaczliwy niemowlak, bardzo trudny dwulatek, obecnie wspaniała, mądra, odpowiedzialna i wrażliwa dziewczynka. Na ogół współpracująca (z natury uparta, ale gotowa do negocjacji) coraz lepsza w samoregulacji, koleżeńska, fajna siostra, cud miód i orzeszki.

ALE... Czasem - coraz rzadziej, ale nadal - wyłazi ten trudny dwulatek. Tak, wiem, lepiej zapobiegać, niż leczyć, ale awantura potrafi narosnąć bardzo prędko, więc niekiedy nie mam jak zareagować. Awantura z gatunku grubych: leżenie na ziemi, wierzganie, kopanie, krzyki, a raczej wrzaski. Zero kontaktu, przy próbie go nawiązania jest albo rzucanie się na glebę (lepiej) albo ucieczka (gorzej).

No i pytanie: jak przeczekać sztorm? Jak była młodsza, po prostu brałam ją na ręce i wynosiłam w miejsce, gdzie mogła sobie kopać i krzyczeć, albo niosłam całą drogę do domu. Teraz nie daję rady fizycznie. Ja jestem drobna, utrzymanie wierzgających 16 kg jest dla mnie wyzwaniem. Zresztą, niespecjalnie mam ochotę oberwać kopniakiem. Jeśli wyniosę ją np. z przedszkolnej szatni czy klatki schodowej (które nie są IMHO specjalnie dobrymi miejscami na zdzieranie gardła), będzie szarpać za klamkę i wieszać się na drzwiach. Do tego jeszcze potrafią dojść ucieczki - z rykiem i na oślep. Nie, nigdy nie wbiegła na ulicę i nigdy nie uciekła specjalnie daleko, ale nie mogę wykluczyć, że to zrobi, bo naprawdę nie wygląda w tym momencie na ostoję rozsądku.

Jak zapewnić sobie i dziecku (często i drugiemu) bezpieczeństwo w takiej sytuacji?
Edytor zaawansowany
  • rulsanka 10.01.18, 15:56
    A nie jesteś w stanie przewidzieć, kiedy nastąpi wybuch? Próbowałaś wtedy dać coś do picia, jedzenia? Żelkowy miś potrafi zdziałać cuda. Dzieci tak naprawdę same nie znoszą być w stanie histerii i jeżeli jest coś, co mogłoby ten stan przerwać/zapobiec, to warto to zrobić.
    Moja rada to jak najmniej robić na siłę. Jest to uzasadnione, w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa, ale tak poza tym każde użycie siły to krok wstecz w wychowaniu.
  • gvalchca 10.01.18, 17:02
    Na ogół jestem w stanie zapobiec, czasem nie. Dwie bardzo epickie histerie miałam przy odbiorze z przedszkola, więc widziałam dziecię raptem od 5 minut. Jedna była po popołudniowym spacerze (tu mogła być głodna, ale też nie jakiś bardzo), dwie po spokojnym zwróceniu jej uwagi typu "nie ciągnij proszę brata" (ryk był, bo "wcale nie pociągnęła", ale było to na moich oczach). Nie są to częste epizody, mooooże z raz na miesiąc, ale jak już się zdarza, to nie mam pojęcia, co robić.
  • gvalchca 10.01.18, 17:42
    Co do robienia na siłę: z córką robienie czegokolwiek na siłę to wejście na ścieżkę wojenną, w której Młoda nie ustąpi, a będzie tylko w coraz gorszym stanie psychicznym. Więc nie robię na siłę prawie nic. Jedyne co stosowałam to właśnie wyniesienie w bezpieczne miejsce w ciężkich (i rzadkich) przypadkach, ale ta strategia się wyczerpuje.
  • rulsanka 10.01.18, 19:36
    "Co do robienia na siłę: z córką robienie czegokolwiek na siłę to wejście na ścieżkę wojenną, w której Młoda nie ustąpi, a będzie tylko w coraz gorszym stanie psychicznym."

    Tak właśnie jest zazwyczaj.
  • ela.dzi 10.01.18, 18:24
    Jeśli młodsze dziecko ma wózek, to możesz wpakować ją do niego póki się nie uspokoi. Próbowałabym z odwracaniem uwagi i kierowaniem jej na coś innego.
  • gvalchca 10.01.18, 18:42
    Mamy jeszcze wózek, ale Młody (w kwietniu będą 3 lata) od dawna w nim nie jeździ. Uwagę nie bardzo jest jak odwrócić, bo do Starszej nic nie dociera. No, jakbym miała pod ręką bardzo głośny gwizdek, to może to, ale moje słowa nie bardzo się przebijają.
  • rulsanka 10.01.18, 19:37
    Jako odwracacz uwagi naprawdę spróbowałabym żelki. Może nie wtedy, gdy np. córka zrobiła coś złego, np. uderzyła brata. Ale gdy wychodzi z przedszkola i wybucha, to pewnie robi to ze zmęczenia. Drobna przyjemność wtedy może zdziałać wiele.
  • gvalchca 10.01.18, 20:18
    Hmmm... Staram się nie dawać dzieciom na co dzień słodyczy, ale może tego jednego żelka dziennie przeżyję...
    Co do przedszkola: odbieram niezbyt późno, krótko po podwieczorku. Głodna nie jest na pewno, bo podwieczorki przedszkolne bardzo lubi. I na ogół jest ok. W dwóch sytuacjach jedna była "z winy" pani nauczycielki, druga wynikła z mojego błędu (konfilkt o zakładanie butów). I ok, lekcję wyciągnęłam, ale nie mogę wykluczyć, że jeszcze kiedyś jakiś błąd popełnię, więc wolałabym widzieć, jak sobie radzić nawet wówczas, gdy nie zapobiegnę armageddonowi
  • rulsanka 10.01.18, 20:57
    "Staram się nie dawać dzieciom na co dzień słodyczy, ale może tego jednego żelka dziennie przeżyję..."

    Jeśli chodzi o zęby, to większe szkody niż jedna żelka zrobi jedna pomarańcza smile A jeśli chodzi o dobre nawyki, to liczy się generalnie zdrowe odżywianie, mało przetworzone, różnorodne. Jedna żelka, a nawet paczka żelek raz na jakiś czas nie ma kompletnie znaczenia.
  • gvalchca 10.01.18, 21:11
    Głównie obawiam się przyzwyczajenia i tego, że jak kiedyś tych żelków zapomnę (a do zorganizowanych ludzi nie należę), to będę pół drogi słuchać płaczu wink
  • rulsanka 10.01.18, 23:27
    Dzieci zaskakująco dobrze reagują na wyjaśnienie, że czegoś nie ma, bo zapomniałaś/nie było w sklepie.
    Mój starszak przechodził w tym wieku skok rozwojowy, też pojawiło się młodsze rodzeństwo. Syn był wtedy nieznośny, bardzo pobudzony, histerie z byle powodu i bardzo intensywne. Ja wtedy nie bardzo umiałam go wyciszyć. Na pewno pomagały masaże i przytulanie. Jak widziałam, że jest niespokojny, kłóci się o jakieś dziwne rzeczy, przytulałam, masowałam całe ciało. Często było to skuteczne. Ale kilka razy udało mi się zatrzymać histerię, gdy był już rozszalały. I za każdym razem było to coś słodkiego. A to łyżeczka miodu, a to kostka czekolady, a to żelka. Moim zdaniem było warto. Syn ma 9,5 roku, na razie odpukać nie miał żadnych ubytków w zębach.
    Młodszego syna uspokajałam żelkami jak miał skok rozwojowy trzylatka. Od tego czasu mamy długi okres spokoju, ponad 2 lata praktycznie bez nerwów (i bez żelek) smile
  • indjanek 10.01.18, 22:13
    Dlaczego uważasz że pomarancza zrobi większe szkody niż żelka?
  • rulsanka 10.01.18, 23:14
    Bo zawiera kwasy owocowe, zresztą jak i inne owoce. Kwasy uszkadzają szkliwo. Nie oznacza to oczywiście, że owoce są ZŁE, ale na pewno nie powinno się ich jeść przez cały czas. Traktować jak inny posiłek, czyli po owocu powinna być dwugodzinna przerwa w jedzeniu na regenerację szkliwa.
  • indjanek 11.01.18, 00:05
    Tylko czy owoc zaspokoi głód na 2h?

    Rozumiem, że strategia uspokojenia żelką działa jako element zaskoczenia dla dziecka, które słosyczy normalnie nie je. Ja tak zażegnałam jedną histerię ciastkiem orkiszowym z rosmana, ale myślę, że drugi raz to będzie musiało być coś innego wink

    Trochę boję się wprowadzać te słodycze bo póki ich nie zna to i się nie domaga i zakupy są łatwiejszewink ale im starszy tym trudniej. trochę offtopowo - temat słodkości mnie interesuje, główkuję jak się mierzyć ze słodyczami na imprezach ze starszymi kuzynkami. Czy kiedyś nadejdzie taki czas że syn będzie pytał czy możs coś zjeść? Bo ma razie jak widzi coś nowego to się mocno domaga...
  • ashraf 11.01.18, 08:56
    My stosujemy mix dwoch strategii i przynosi bardzo dobre rezultaty. Pierwsza: tlumaczyc, objasniac, nie sciemniac. Juz male dziecko moze zrozumiec, ze slodycze powoduja otylosc - z wiekiem tlumaczymy w jaki sposob, ze soki niszcza zeby - tu przydadza sie regularne wizyty u dentysty, ktory wesprze rodzicow swoim autorytetem. Dziecko powinno znac zdrowe zamienniki, miec dostep do suszonych owocow na przekaske, wiedziec czym rozni sie ulepek z cukierni od domowego ciasta, umiec zrobic domowy jogurt - np. mieszajac naturalny z orzechami, owocami suszonymi, kropla syropu z agawy itd. Dobrze, jesli placowka ma te same zasady - u nas w zlobku do picia byla tylko woda i nieslodzone herbaty, deserow brak, za to na podwieczorek podawano owoce i sery. Slodycze tylko w ramach urodzin dzieci, w malych ilosciach i to raczej ciasto niz cukierki. Okazjonalnie lody na wycieczce letniej czy gofry zima. No i warto nauczyc sie piec, gotowac nie tylko zdrowo, ale i smacznie - bo niestety niektore dania/przepisy sa po prostu niejadalne i nie dziwie sie, ze dziecko woli niezdrowy zamiennik wink Druga strategia to nierobienie ze slodyczy zakazanego owocu. To nie jest skladnik codziennej diety, nie ma ich u nas w domu (moze czasem tabliczka lepszej czekolady), nie wkladamy ich do koszyka na zakupach, a juz zupelny ban rozciagnelismy na chemiczne syfy - lizaki, batony, cukierki itd. Nie mamy natomiast problemu ze slodyczami od czasu do czasu w umiarkowanych ilosciach, przy jakiejs konkretnej okazji, u kogos, na imprezie, wakacjach, w samolocie itd. Nie bronimy sie rekami i nogami, jesli stewardessa wreczy dziecku zelki - ale dziecko wie, ze moze zjesc ich kilka, a nie cala paczke i czemu nie sa zdrowe. W kazdym razie nie zdarzyla sie jeszcze sytuacja, zeby synek rzucil sie u kogos na slodycze i jadl bez opamietania - zna ich smak, wie, ze jesli bardzo chce, to moze, ale tez wie, ze to nie jest dobry wybor i dlaczego. Oczywiscie nie stalo sie to z dnia na dzien i inaczej wyglada to z dwulatkiem, a inaczej z czterolatkiem, ale z drugim zamierzamy postepowac podobnie smile
  • gvalchca 11.01.18, 09:49
    Ja mam taką samą strategię. Słodycze u dziadków (u nas dziadkowie są okazjonalni), cukierki z okazji urodzin w przedszkolu, lody na spacerze, ciastko rodzinne w kawiarni - jak najbardziej. Ale na co dzień w domu słodyczy nie ma. Nie, że nie ma, bo zakaz i tabu, tylko fizycznie nie ma, bo nikt nie kupił wink Zresztą, nawet i bez tego imho dzieciaki jedzą sporo słodkiego - codziennie na śniadanie dostają owsiankę z miodem, na podwieczorek w przedszkolu jest czasem ciasto, albo słodki jogurt. W domu do tego jeszcze owoce, też słodkie. Nie mam dużego ciśnienia, żeby z tym walczyć, ale mam świadomość, że jeśli coś zmieniać, to raczej redukować niż zwiększać.
  • rulsanka 11.01.18, 10:57
    "Tylko czy owoc zaspokoi głód na 2h?"

    Nie zaspokoi, dlatego owoc najlepiej dawać po posiłku lub razem z czymś bardziej sycącym.

    "Trochę boję się wprowadzać te słodycze bo póki ich nie zna to i się nie domaga, ale im starszy tym trudniej. "

    Pewnie, że tak łatwiej i sama tak robiłam. Starszak, w związku z tym, że miał problemy z odczuwaniem głodu, w ogóle nie dostawał przez pierwsze lata nic z dodanym cukrem.
    Wyluzowałam tak naprawdę przy młodszym synu, on jadł bez problemu i nie było obawy, że np. po zjedzonej żelce nie zje nic do wieczora.
    Ale tak czy inaczej obaj mają podobny stosunek do słodyczy - na imprezie się objedzą, poczęstowani nie odmówią, ale w domu się nie domagają.
  • agata_abbott 11.01.18, 12:05
    To może być fajny "odwracacz uwagi", pod warunkiem, że odpowiednio wcześnie się go zastosuje. I nie będzie stosować tylko wtedy, kiedy dziecko wybucha - bo szybko sobie skojarzy, że za wybuch jest nagroda w postaci przysmaku.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • gvalchca 11.01.18, 12:13
    O to "odpowiednio wcześnie" się martwię - córa naprawdę potrafi przejść od 0 do 100 decybeli w kilka sekund. Ale nic nie zaszkodzi spróbować. Najwyżej za jakiś czas założę kolejny wątek wink
  • agata_abbott 11.01.18, 12:48
    Ja czasami stosowałam nieco inną metodę. Jak córka zaczynała się nakręcać, płakać, ale jednocześnie widziałam, że jest z nią kontakt i próbuje coś mówić, to starałam się ją przytulić i dowiedzieć, o co chodzi. Coś tam wtedy bełkotała przez łzy - wtedy mówiłam, że nie rozumiem, jak tak płacze, że poczekamy, aż się trochę uspokoi, i wtedy mi wszystko powie. I ona wtedy skupiała się, żeby się opanować. I jak już była spokojna, to zaczynałyśmy rozmawiać.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • gvalchca 11.01.18, 13:20
    Tą metodę (i kilka innych, w zależności od przyczyny krzyków) stosuję na co dzień. Bo oczywiście takie drobne małe płacze i histeryjki na co dzień są i z nimi sobie coraz lepiej radzimy. Nawet o nich nie wspominam, bo póki jest kontakt, jest rozwiązanie. Ale raz na jakiś czas jest sajgon jak opisałam wyżej i wtedy jest ciężko.
  • rulsanka 11.01.18, 15:14
    " I nie będzie stosować tylko wtedy, kiedy dziecko wybucha - bo szybko sobie skojarzy, że za wybuch jest nagroda w postaci przysmaku. "

    To byłoby prawdą, przy założeniu, że dziecko CHCE i PLANUJE wybuchnąć. Większość dzieci wcale nie chce wybuchać. Tu już wchodzi wyczucie rodzica. Ja dawałam żelkę wtedy, gdy wydawało mi się, że dziecko świruje z powodu jakiejś bzdury, nakręca się i samo nie umie tego przerwać. Dawałam niezależnie od momentu histerii, pod warunkiem, że nie dochodziło do wyładowywania agresji przez dziecko na ludziach, czy jakichś cennych rzeczach. Nie było potem problemu z przerwaniem tego zwyczaju.
  • amiralka 19.01.18, 08:33
    Tylko trzeba uważać. Ja ostatnio tę metodę zastosowałam (u znajomych), zadziałała magicznie a synek po chwili zniknął. Znaleźliśmy go w korytarzu, gdzie poszedł sobie znaleźć moją torebkę, bo wykombinował, że skądś musiałam mieć źródło żelków i na pewno będzie to torebka. Tam znalazł większe opakowanie misiów haribo i sobie je spokojnie pałaszował! big_grin Od tamtej pory ciągle mnie pyta - gdzie są te misie, czy już się skończyły te misie, kiedy znów będzie mógł jeść te misie? Wcześniej nie znał haribo, cukierków też nigdy nie kupowałam.
  • jemanja 11.01.18, 15:15
    Nie pomogę za bardzo, nam też się zdarzają histerie nie do uspokojenia w żaden sposób. Ale zauważyłam, że synek miewa je wtedy, kiedy ogólnie jest narażony na większą ilość stresu. Jak mały zrezygnował z drzemek i był przemęczony, to co wieczór były takie awantury i w żaden sposób nie mogłam im zapobiec. Jak tato pojechał w dłuższą delegację to takie napady były prawie codziennie, teraz - jak ręką odjął. Chociaż w domu pojawił się noworodek, więc czekam na nową serię tongue_out Ale może to jest trop? Nie zaobserwowałaś, że córka miewa takie napady częściej, jeśli jest "przeładowana" ogólnym stresem, emocjami?
  • gvalchca 11.01.18, 17:43
    Właśnie nie. Jak jest przeładowana, to ja też jestem bardziej wyczulona i amortyzuję ewentualne awantury od razu. A te wielkie histerie właśnie paradoksalnie były o jakieś głupoty. Fakt, córa ostatnio bywa często nakręcona - często niby pozytywnie, ale i tak wolałabym spuścić trochę powietrza. Ale myślę, że jak wrócą popołudnia na placu zabaw to będzie lepiej.
  • jemanja 18.01.18, 17:41
    U nas też były o głupoty, chodziło raczej o dodatkowe okoliczności smile Mój w sytuacji stresu związanego z czymś zupełnie innym potrafi wpaść w okropną histerię z byle powodu, taką, że nie da się go uspokoić. Ale skoro piszesz, że to nie to...

    Ech, ja też czekam na popołudnia na placu zabaw.
  • amiralka 19.01.18, 08:38
    Jemanja - gratuluję bobasa smile Daj znać, jak mały radzi sobie z pojawieniem się brata (siostry?). U nas też nakręcanie się na maksa. Jakie macie sposoby na "spuszczanie powietrza", póki pogoda mało skwerkowa? Ja ostatnio zauważyłam działanie muzyki relaksacyjnej, a właściwie nawet coś typu "pozytywka kołysanki do usypiania" dla zupełnych dzidziusiów, synek od razu przestaje swoich wrzasków typu "galop galop!" i innych dzików harców. Jakieś inne sposoby?
  • jemanja 19.01.18, 14:28
    Dzięki smile Jest siostra i reakcje są różne. Teraz mamy fazę na tulenie się i przymilanie do siostry, ale były też wybuchy zazdrości i grożenie biciem. Na razie pomaga mówienie o emocjach i poświęcanie małemu czasu. Zobaczymy jak będzie kiedy mąż sam wróci do pracy, ja skupiam się na tym, żeby dać synkowi odczuciu ze nadal co kocham i miło mi go widzieć, kiedy wraca z przedszkola.

    Ja się staram dziecię wybiegać - nawet 20min na zewnątrz (bo długich spacerów odmawia) z zabawą w gonienie albo czerwone/zielone światło. W domu też pozwalam trochę biegać a potem gry planszowe, karty, książeczki z zadaniami, czytanie. Mój uwielbiam takie rzeczy i to go skutecznie uspokaja.
  • gvalchca 23.01.18, 23:23
    Moi są spokojni, jak ich rozdzielę. Co niespecjalnie mi się podoba, bo wymaga dużych nakładów energii, no i są super ekipą, serio. Więc nadal szukam sposobów na wyciszenie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.