Dodaj do ulubionych

żłobek-autyzm

23.01.18, 21:16
Witajcie.
Nie wiem jak się zachować. Otóż, opiekunka/dyrektorka żlobka wpiera mojemu synowi autyzm...co jakis czas mówi ze syn sie podejrzanie zachowuje ale nie precyzuje co konkretnie ma na myśli. Bylam w Poradni "wczesnej interwencji" i przeszlam badanie laryngologieczne (bo podejrzewala ze ma niedosluch), badanie psychologiczne i logopedyczne i wyszło ze ma opoznienie mowy. Taką informacje przekazałam i myslalam ze juz bedzie ok. ALe po dwóch miesiacach ta sama Pani na korytarzu, wsrod rodziców, którzy przyszli po dzieci znowu zaczęła...właściwie nie była to rozmowa-kręciła głową" no nie wiem, nie wiem...on nie robi postępów, kręci się..."...Zamarłam. Bo nie spodziewałam się że tak ważny temat omawia się podczas ubierania dzieci i zwyczajnie "chlapie" się przy obcych ludziach jakbym nie miała prawa do prywatności , zwłaszcza w tak delikatnym temacie. Jestem w trakcie kolejnej konsultacji psychologicznej u psycholożki która zajmuje sie diagnostyką autyzmu-właściwie po to by mieć na piśmie jej opinie, dać to dyrektorce by zwyczajnie dała mi spokój. Ale obawiam że ze i to nic nie da bo pozostałe Panie mówią do mnie już "jej językiem" .
Kurka, nie wiem jak się zachować-wziąć tą Pania na rozmowe ze jej zachowanie przy innych rodzicach było nie wlasciwe, czy poczekac na opinie psychologa, wręczyć tej pani do ręki i zamknąc temat.....
Edytor zaawansowany
  • ona1983.10 23.01.18, 23:22
    A czy ktos Ci powiedzial, ze dziecko tego autyzmu nie ma? Bardzo dobrze, ze kobieta zwraca uwage i mowi Ci o tym - byc moze powinna zaprosic na dzien otwarty albo na osobna rozmowe. Powiedz jej to poprostu - zreszta jesli Cie to niepokoi sama powinnas ja o to poprosic. Z reguly jesli juz cos panie mowia to cos na rzeczy jest wiec diagnoza wskazana. Diagnoze na autyzm nie robi 1 osoba tylko sztab ludzi i trwa to czasem bardzo bardzo dlugo.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
  • 8choinka 23.01.18, 23:40
    Tak, jak pisałam bylam już u psychologa, który poza opóźnieniem mowy nic wiecej nie zaobserwował i tą wiadomość przekazalam. Chodzimy do logopedy i ćwiczymy mowę. Mimo to dalej Pani "męczy" mnie negatywnymi komentarzami i to przy innych rodzicach co wzbudziło we mnie oburzenie a nie sam fakt że coś mogłoby wyjść. Więc poszłam do innej pani psycholog by po kilku spotkaniach dała mi opinie na piśmie, ktora przekaże dyrektorce by dała mi święty spokój. No chyba że jednak coś zostanie zaobserowane....Raczej chodzi mi o to czy upomniec ją by więcej nie poruszała tego tematu przy obcych ludziach tylko osobiście i na spokojnie a nie w trakcie ubierania dzieci i pospiechu czy po prostu wreczyc jej dokument i nie komentowac.
  • garkuchta 24.01.18, 22:11
    Jeżeli chodzi Ci o formę przekazania informacji, dlaczego nie powiesz tego na spokojnie dyrektorce w cztery oczy i chodzisz do psychologa po kwity? Czy nie jest tak, że jednak chcesz udowodnić, że nie miała racji?
    Jeżeli zwraca uwagę na zachowanie dziecka i Ci o tym sygnalizuje, to rzeczywiście może być coś nie halo. Ma z pewnością większe doświadczenie w temacie niż Ty no i przebywa z dzieckiem bardzo długo, dzień w dzień. To nie nawet cztery czy pięc godzinnych wizyt u psychologa, tylko codzienna obserwacja. Dobrze że mówi o swoich niepokojach.
    Dla mnie forma przekazu też jest niedopuszczalna i na Twoim miejscu porozmawiałabym o niej w cztery oczy z dyrektorką.
  • lia.13 26.01.18, 17:00
    Wręczyć z krótką informacją, czego dotyczy pismo, a na koniec dodać tonem grzecznym, spokojnym, acz nieznoszącym sprzeciwu: "A na przyszłość, jeśli na mi pani do przekazania jakąś informację dotyczącą mojego dziecka, proszę zrobić to na osobności, np. w swoim gabinecie, nie zaś w szatni, w tłumie innych rodziców. To nie są warunki do konstruktywnej rozmowy".
  • gvalchca 23.01.18, 23:35
    Pani zachowała się nietaktownie, to fakt. Ale to dyrektorka przedszkola, a nie ekspert od savoir-vivre'u. Według mnie powinnaś się umówić na rozmowę, na której możesz poprosić o unikanie podobnych sytuacji, ale najważniejsze, to omówić z nią problemy dziecka. Poproś o doprecyzowanie, zrób notatki, wypytaj o szczegóły i potraktuj to jako cenną informację o własnym dziecku. Celem nie jest "święty spokój", tylko zadbanie o rozwój dziecka. Może w żłobku zachowuje się zupełnie inaczej niż w domu? To ważna wiedza.
  • 8choinka 23.01.18, 23:44
    hah, poprosiłam- na prosbe pani psycholog by napisała co konkretnie jej sie nie podoba i zaczela sie wycofywac i mętnie opowiadac-rozumiem, że jak tzreba sie pod czyms podpisac to juz nie tak latwo nie ocenia....ostatecznie mi nic nie napisała. Nagrywam filmy, ktore dostarczam psycholog by porownala zachowanie syna w domu a u niej.
    Pierwsza psycholozka u ktorej bylam zaprzeczyla wszelkim objawom autyzmu więc zwyczajnie ufam jej a nie opiekunkom ze żlobka.
  • evdokia 24.01.18, 03:36
    Złóż w żłobku pisemną prośbę o opinię o dziecku.
  • wro-tka 24.01.18, 09:11
    > Ale to dyrektorka przedszkola, a nie ekspert od savoir-vivre'u

    i nie diagnosta autyzmu!
  • bernikla123 25.01.18, 09:17
    Pani Dyrektor to urzędnik państwowy i obowiązują ją przepisy prawa, informacja o domniemanym autyzmie jest tzw. dana szczególnie wrażliwą, gdyż dotyczy stanu zdrowia i w żadnym wypadku nie powinna być nikomu udostępniana poza rodzicami, taka niedyskrecja może być podstawą zwolnienia dyscyplinarnego i podstawą roszczeń odszkodowawczych... co do diagnozowania autyzmu to długi i mozolny proces, muszą być jakieś solidne przesłanki aby w ogóle to uwzględniać, skoro psychologowie nie zalecają dalszej diagnostyki to bym się nie przejmowała opinią dyrektorki vel. dr google smile
  • leni6 24.01.18, 01:01
    Nie rozumiem zupełnie. Jak dyrektorka ma jakieś uwagi to umawiasz się z nią w jej gabinecie na rozmowę i pytasz o co dokładnie chodzi, tzn. co podejrzewa i jakie zachowania jej zdaniem na to wskazują. Jak te zachowania są jakieś dziwne, nie podobne do twojego dziecka to omawiasz to jeszcze raz w wychowawca grupy. W przedszkolu nie ma psychologa ?
  • kiddy 24.01.18, 08:58
    Jaki jest powód opóźnienia mowy? Czy twoje dziecko jest pod opieką specjalisty?
  • wro-tka 24.01.18, 09:18
    zalecam spokój wink
    pani jeśli ma jakieś argumenty, niepokoje to powinna wyrazić to na piśmie. bez wydawania diagnozy, bo nie jest specjalistą w tej dziedzinie.

    przerabiałam bardzo podobny temat. moja córka w przedszkolu się nie odzywała i całe dnie bujała. wychowawca grupy postąpił z nami jednak wg etykiety - zawezwał na spotkanie, na prośbę wydał pisemne spostrzeżenia. dziecko zostało przebadane (łącznie z neurologiem) i orzeknięto, że to niedojrzałość emocjonalna. dziś córka ma 8 lat i jest mega społeczna, empatyczna i się nie buja. stymulacja kiwaniem trwała ok 3 lat.

    dzieci w żłobku nie muszą być pod linijkę. są jeszcze malutkie, wiele rzeczy nie rozumieją, nie nadążają, nie wykazują gotowości w każdej sytuacji.

    co bym zrobiła...
    umówiła się z panią na spotkanie, w ciszy, bez dziecka, bez pośpiechu i na pewno wyraziłabym swoje niezadowolenie z przekazu informacji a następnie wymusiła jej zeznania dot. zachowania dziecka w grupie.
    warto przebadać dziecko i idziesz w dobrym kierunku. ale też... pamiętajmy, że dziecko to nie automat a pani w placówce to nie wyrocznia.
  • carmelita81 24.01.18, 09:52
    Mi nasuwa się jeszcze jedno - dlaczego Ty tak właściwie rozmawiasz z dyrektorką?czy ona jest też wychowacą Twoejego dziecka? Jeżeli nie to to sorry ale co ona wie? Porozmawiaj z opiekunkami/wychowawczyniami na spokojnie i tak jak piszą dziewczyny jeżeli coś im się nie podoba to poproś pisemnie o opinię i tyle.
  • baba_za_kolkiem 24.01.18, 13:20
    1. Opiekunka/dyrektorka żłobka - to pani dyrektor jest jednocześnie opiekunką Twojego synka? Nie rozumiem tego.
    2. Zdecydowanie spraw indywidualnych nie omawia się w szatni przy innych dzieciach i rodzicach!
    3. Poproś o spotkanie z p. dyrektor i p. wychowawczynią dziecka. Weź ze sobą listę osób, które odwiedziliście, opowiedz o wnioskach.
    4. Poproś na piśmie o opinię o dziecku. Wcześniej możesz poprosić w rozmowie o podanie konkretnych przykładów takich zachowań, które niepokoją nauczycieli.
    5. To NIE PSYCHOLOG, nie LOGOPEDA, nie NEUROLOGOPEDA ani też nie PRZZEDSZKOLE diagnozują autyzm. Robi to psychiatra, bazując na różnych opiniach, różnych innych specjalistów.
  • wro-tka 25.01.18, 08:28
    psychiatra?
    zespół specjalistów raczej i w tym jest psycholog i pedagog oraz neurolog i psychiatra i okulista plus specjalista ds. genetyki.
    to dość szeroki i poważne grono.
  • baba_za_kolkiem 25.01.18, 12:21
    Tak ale papier z diagnoza zaburzdnia podpisuje psychiatra. Na podstawie badania własnego i wyników badań innych specjalistów. Jednostkę zaburzenia może zdiagnozować tylko psychiatra.
  • kiddy 25.01.18, 12:42
    Tylko że "diagnoza" wykonana przez jedną osobę jest niewiarygodna. Aha, na naszym papierze z diagnozą podpisany jest zespół, nie tylko psychiatra. Diagnoza robiona w poradni dla autystów w warszawskim szpitalu dziecięcym.
  • baba_za_kolkiem 25.01.18, 14:00
    Ale np. psycholog to nie jest lekarz. Diagnoza jest lekarska, o ile mówimy o diagnozie klinicznej, a nie funkcjonalnej. Papier z że tak się wyrażę jednostką chorobową (F 84....) może podpisać tylko lekarz, i zdaje się tylko psychiatra. Oczywiście, że potrzebuje do tego wsparcia wielu innych specjalistów i trwa to wiele tygodni, spotkań, rozmów, obserwacji, wywiadów itd. Ale nie wyobrażam sobie papierka z konkretną jednostką podpisanego np. przez pedagoga czy psychologa.
  • wro-tka 25.01.18, 14:34
    G prawda.
    Psycholog mający "uprawniania" (specjalizacji) z zakresu autyzmu najczęściej wydaje oświadczenie.
  • wro-tka 25.01.18, 14:43
    nie mówiąc o tym, że o autyzmie orzeka komisja, a nie lekarz (jakikolwiek) na podstawie opinii.
    a bardzo często przedstawicielem komisji orzekającej jest właśnie psycholog.
  • kiddy 25.01.18, 15:18
    Babo, ale jakie to ma znaczenie? Diagnozy nie stawia jedna osoba, bo to nie jest wiarygodne. Sam psychiatra nie wystarcza, po prostu.
  • sula_i_komary 24.01.18, 20:11
    Nie powinno być to w ten sposób załatwione, to fakt. Jeżeli Pani ponawia temat to jest to powód do podjęcia dalszych ruchów w celu zweryfikowania podejrzeń. Proponuję wizytę u doświadczonego psychiatry dziecięcego lub placówkę specjalizującą się w diagnozowaniu zaburzeń ze spektrum. Poradnia rejonowa może nie wyłapać delikatnych symptomów.
    Powodzenia.

    --
    "Najlepsze, co możemy dać dzieciom poza poczuciem bezpieczeństwa i miłością, to drugi człowiek, który z nimi zostanie- brat czy siostra."
    Jaś i Wojtuś 27.02.2005r.
  • agamamm 25.01.18, 11:02
    Zmienić żłobek? A jak nie, to zwrócić kobiecie uwagę, że nie życzysz sobie, by publicznie wypowiadała się na temat twojego dziecka bo to narusza twoją i jego prywatność i zdaje się, że jest karalne
  • delfina77 25.01.18, 15:26
    Nie powinna tego mówić przy innych rodzicach, ale jeśli widzi niepokojące sygnały, dobrze, że je zgłasza. A ty się nie jeż i nie neguj tylko dobrze się przyjrzyj swojemu dziecku - jeśli faktycznie jest autystyczne, im szybciej zostanie to zdiagnozowane, tym lepiej
  • ewa.iwa 25.01.18, 15:47
    Lepiej zabrac sie wczesniej za zbadania autyzmu u dziecka i ewentualnie zalecic terapie.Badanie dziecka trwa ok 1 roku .Dziecko moze dostac dofinansowanie ,ale to i tak kropla w morzu.Prosze nie lekcewazyc tego problemu.
  • 8choinka 07.02.18, 06:52
    Dziękuję za wypowiedzi.
    Jestem już spokojniejsza, jesteśmy po kilkurazowej obserwacji u psychologa dziecięcego, pokazałam dużo filmików na temat tego jak syn zachowuje sie w domu i pani psycholog na podstawie obserwacji, testów i naszych zeznań zaprzecza autyzmowi. Jednoczesnie chodzimy do logopedy i mamy już postęp-synowi buzia sie otwiera i próbuje mówić-wg logopedy ma problem z układaniem/ruszaniem buzi w trakcie wymowy.
    ZŁobka nie zmienimy bo walczyłam o to miejsce ponad rok-tak ciężko jest je zdobyć i poza tym zdarzeniem jestem z niego zadowolona. CO do dyrektorki-opini na piśmie oczywiscie nie dostałam, a pani jak uslyszala/ zobaczyła opinie psychologa była jakby ....zawiedziona???(tak, tez jestem w szoku). Odwrócila sie pospiesznie i wrocila na sale, mówiac "do widzenia" ??????
  • zuzizuza86 27.01.18, 08:29
    To jest mój pierwszy post na forum, nie lubię się wypowiadać ale może nasze doświadczenie komuś pomoże. U nas „autyzm” u córki pierwszy raz zgłoszono w żłobku. W momencie w którym córka zaczęła „przeszkadzać” tzn. była prawie najstarsza w grupie i przeszkadzała maluszkom - zarzucało jej brak „wejścia w grupę”, nie wykonywanie poleceń, brak mówienia (dziecko ponad 2 lata) w domu gadala w kółko, brak kontaktu wzrokowego. Na nasze prośby o przeniesienie do starszej grupy dostawaliśmy informacje o braku miejsca. Zabraliśmy dziecko, przetrzymaliśmy chwilkę w domu i ruszyliśmy w poszukiwaniu przedszkola dla 3 latki. Znaleźliśmy na tamta chwile „ideał” - nowy budynek, piękne wnętrza, drabinki do wspinaczki, zjeżdżalnia w środku, mnóstwo pięknych drewnianych zabawek a najważniejsze Panie opiekunki z dyplomami i doświadczeniem w pracy z dziećmi ciagle doszkalanie kursami i wyjazdami na konferencje. Przyjęto córkę z wyrazami oburzenia na żłobek jak można bez podstaw psychologicznych i badań przypiąć dziecku autyzm. Byłam zachwycona ... przez pierwszy miesiąc a potem bum przyszła opinia od opiekunki o podejrzeniu autyzmu. O braku kontaktu wzrokowego, o unikaniu dzieci, o gapienie się w przestrzeń, o słabej mówie, o szeregowaniu rzeczy, o nie rozumieniu przenośni, nie było piosenek czy wierszyków u dziecka, żadnej pracy plastycznej... im więcej słyszałam i czytałam tym więcej widziałam to wszystko w dziecku i płakałam. Do tego doszło zaburzenie SI i „chęć pomocy” przedszkola w załatwieniu orzeczenia. Zrobiliśmy prywatnie diagnozy i SI i w kierunku autyzmu (szliśmy w Aspergera).
    Diagnozy to kilka spotkań: logopeda, psychiatra, psycholog, neurolog do tego diagnoza SI. Siedząc u Pani psycholog i psychiatry podczas obserwacji zabawy z dzieckiem oczytana milionem stron, książek, forum w każdym zachowaniu dziecka widziałam objawy. Przed oddaniem wyników płakałam..... a potem przyszedł wynik NEGATYWNY ba Pani psycholog stwierdziła ze nie rozumie dlaczego przedszkole wystawiło taka opinie.
    Powrót do przedszkola z dobra nowina był bolesny bo nie zadowolił Pani dyrektor która usilnie twierdziła ze dziecku potrzebne jest wspomaganie jak nie na autyzm to w kierunku ADHD, mąż nie mógł już słuchać o pzestymulowanym dziecku jak odbierał córę z placówki. Kolejny raz przenieśliśmy dziecko do innego przedszkola. Takiego „gorszego”. Nie ma nowych zabawek, huśtawki, zjeżdżalni, nie ma „wykształconych w dyplomach” Pań, budynek jest stary, opiekunka w grupie córy nowa, nie ma super kuchni i króliczka na sali. Jest dyscyplina i dużo zaangażowania w dziecko, rozmowy z rodzicami (a nie „warsztaty”), może nie do końca różowo bo kilka uwag się znajdzie ale nikt nam nie mówi ze dziecko ma autyzm bo akurat woli bawić się samo, nikt nie mówi o ADHD bo pobili się z innym dzieckiem czy opluło Panią. Córa chodzi do logopedy w przedszkolu, mówi dużo, wraca i śpiewa piosenki (do tej pory ciagle na topie są kolędy) teraz piosenki o babci, o zimie, o myciu zębów, rączek. Z dziećmi się bawi jak zechce, nawet zabiera czasem zabawkę/książkę (wcześniej był zakaz w poprzedniej placówce). O autyzmie nie słyszymy już nic tak jak i o przestymulowaniu. I to nie tak ze córka jest złotym dzieckiem - nerwus z niej okropny. Teraz ma 3,5 i świetnie się rozwija, czasem nie wiem kiedy ona się tego wszystkiego nauczyła, płakać mi się chce ze szczęścia jak przychodzi i śpiewa piosenki, mamy cała ścianę przyklejonych rysunków.
    Nie zachęcam do ignorowania rad czy niepokojących zachowań. Nasz przypadek pokazał mi jak łatwo dałam się wkręcić w chorobę dziecka kiedy robi się ono niewygodne dla innych. I pokazał mi tez ze „opakowanie” jest mniej ważne niż środek.
    Zuza
  • 8choinka 07.02.18, 07:22
    oooo to tak samo jak u nas.
    Syn nie chce bawic sie w grupie (choc od kolejnego psychologa slysze ze w tym wieku to normalne), słabo posługuje sie łyżka(tzreba karmic-i tu mnóstwo niezadowolenia boinne dzieci juz umieja), nie siada na nocnik( od dawna probujemy uczyc, nie chce), i nie zawsze spelnia polecenia-jak panie chce by dzieci robiy wyklejanke to syn albo to robi albo nie chce i proba posadzenia go przy stoliku konczy sie placzem). W domu pozwalam by bawił sie tym na co w danej chwili ma ochote, a w zlobku sa narzucane zajecia w ktorym on akurat dzis nie chce brac udziału. Dyrektorka udziela "mętnych"komentarzy i jak dopytuje o co konkretnie chodzi to dalej ejst to malo precyzyjne i glownie to ze nie chce bawic sie w grupie....Podpytuje pozostałe panie, ktore syn najbardziej lubi ale one asekuracyjnie nie chca sie wypowiadac.
  • kiddy 07.02.18, 09:09
    To trochę zmienia obraz. Wygląda to tak, jakby panie nie bardzo się orientowały w rozwoju dziecka. Na zabawę z innymi dziećmi faktycznie jest za wcześnie, brak zainteresowania nocnikiem też jest normalny. Z łyżeczką poćwiczcie w domu, na spokojnie. Zabawy stolikowe w tym wieku to jednak przesada, maluch wytrzyma góra parę minut, jeśli w ogóle.
    Ja bym chyba ucinała wszystkie rozmowy korytarzowe oraz mętne uwagi. Zażądałabym tych uwag na piśmie. A swoją drogą obserwowałabym dziecko i była w stałym kontakcie z psychologiem dziecięcym.
  • zuzizuza86 10.02.18, 09:55
    W moim odczuciu całej tej waszej sytuacji mam wrażenie ze dziecko jest „nie wygodne” i nikt się nie chce wypowiadać konkretnie bo to już wymusza poniesienie konsekwencji wydania opinii. My mieliśmy tak w żłobku u córy - ona przeszkadzała innym dzieciom podczas np. posiłku bo nie mogła usiedzieć i się kręciła a to rozpraszało innych. Mało uczestniczyła w zajęciach bo ja nudziły, na balach nie tańczyła w kółeczku tylko z boku sama. Widać było po zdjęciach ze jest głównie sama bez grupy. Pieluszkę na dzień zdjęliśmy jak miała 2,5 - nocna pieluszkę powyżej 3 lat. Ktoś mądry nam powiedział ze sadzać na nocnik można i wcześniej tylko dziecko fizycznie musi tez dorosnąć do trzymania moczu - jedno dorasta szybciej a drugie wolniej - trochę jak z rośnięciem zębów smile. Do dzisiaj zdarzają się córce dni moczenia, różnica jest tylko taka ze w nowym przedszkolu mowia ze to normalne w takim wieku. Na moje obawy o bawienie się w grupie a raczej jego brak słyszę ze to normalne bo przecież dziecko dalej „pracuje/bawi się” tylko indywidualnie co tez jest potrzebne w życiu. A córa bawi sie z dziećmi jak zechce. W poprzednich placówkach dostawaliśmy informacje ze córa „jest zła” i proszę coś z tym zrobić - to ja prosiłam o konkretne zachowania opiekunek w stosunku do dziecka. Teraz w tamtym tygodniu byłam na „dywaniku” w nowym przedszkolu bo córa reaguje furia wręcz jak się jej odmówi czegoś lub zabroni lub zmusza do dyscypliny. Krzyczała tak ze inne dzieci płakały przestraszone. Tylko ze tu siadam z wychowawczynią i pracujemy razem, co może być przyczyna i jak my będziemy „naprawiac” córkę w domu a ona w przedszkolu. Dla przykładu chcemy rozladowywac jej złość rysowaniem a nie krzykiem smile. Kończąc dam jeszcze przykład nudzenia się zajęciami, córa jak czegoś nie lubi nie usiedzi 5 minut - różnica jest taka ze mamy informacje ze to normalne i w mniejszym/większym stopniu każde dziecko tak ma. Pani w przedszkolu dzieli dzieci na 2 grupy - jedna grupa która lubi pracuje z zadaniami, druga która lubi mniej zadania w danej chwili się bawi. Wychowawczyni widzi które dziecko co lubi i oprócz pracy w grupie nas jednym zadaniem dobiera indywidualnie pod dziecko inne zadania. Teraz widząc zainteresowanie córy chce jej dawać literki do pisania. W tym czasie inne dziecko np. koloruje kredkami.
    Dyscyplina jest potrzebna i córa musi się dopasować do rytmu dnia tylko moim zdaniem wychowawca musi tez podchodzić indywidualnie do każdego dziecka smile
    Niestety jeśli się Paniom w żłobku u Ciebie nie zechce popracować wspólnie z rodzicami nad dzieckiem to może i nie jest to proste ale radzę zmienić placówkę. Żłobek i przedszkole ma wychowywać tez dziecko a nie tylko przechowywać.

    Ps. Ja do dzisiaj bardzo przeżywam każdy komentarz i uwagę o córce. Boje się autyzmu i jej braku „przyjaźni” z innymi, chce żeby dzieci ja lubiły - trochę tak aż za bardzo czasem bo Pani w przedszkolu mi powiedziała ze to widać po córce na drugi dzień (w jej zachowaniu) te moje przejmowanie się bo dziecko „łyka” i „odbija” moje emocje.
  • juuuu7 10.02.18, 21:05
    A w jakim wieku jest dziecko?
  • gazeta1331 28.01.18, 08:17
    Tak kobieta ma jakis problem psychiczny. Nie potrafi wlasciwie sie zachowac. Takie rzeczy omawia sie w gabinecie. Rodzice i dzieci maja prawo do prywatnosci.
  • agat1 31.01.18, 14:28
    Jako matka 3 chłopców, już bardzo "wiekowych" 919, 15 i 13 lat..) zapytam tylko - KTO O CHŁOPCU W WIEKU PONIŻEJ 3 LAT (GDYBY BYŁ STARSZY CHODZIŁBY RACZEJ JUŻ DO PRZEDSZKOLA) MOŻE POWIEDZIEĆ, ŻE MA OPÓŹNIONĄ MOWĘ !?!
    Nie odnoszę się do innych elementów tej pseudo-diagnozy, ale jeśli chodzi o rozwój mowy, szczególnie u chłopców, to 2-3 letnie dzieci mają jeszcze prawo nie mówić płynnie. Moi synowie zaczynali mówić w wieku ok 3 lat, a średni, jako dosyć nieśmiały, w pierwszej grupie przedszkolnej (3-4 lata) nie odzywał się prawie wcale, pani dopiero pod koniec roku szkolnego, na dniu matki, pochwaliła go, że usłyszała, jaki ma głos...Jeśli to pocieszy autorkę wątku, wszyscy chłopcy świetnie się rozwinęli, dobrze się uczą, są towarzyscy. Może przez te 10-15 lat wiele się w świecie zmieniło, ale 3-4 letnie dziecko jest tylko małym dzieckiem i cudów od niego wymagać nie można.

    --
    - Co ja widzę ? Serwis Nowakowskiego !
  • agat1 31.01.18, 14:28
    Sorki - najstarszy syn ma 19 lat, nie 919 big_grinDD

    --
    - Co ja widzę ? Serwis Nowakowskiego !
  • ona1983.10 01.02.18, 14:05
    Nie ma roznicy czy chlopiec czy dziewczynka to mit, ze chlopcy pozniej mowia. Mowie sie, ze 2 slowa na 2 lata … jest taka kampania - 2 slowa na 2 lata to o 200 za malo. Tak dziecko 2 letnie nie musi mowic plynnie, ale wazne zeby cos mowilo, a najwazniejsze jest jak sie komunikuje bo mowa to nie wszystko. Szczerze ja osobiscie jestem za tym zeby sprawdzic niz potem miec wyrzuty, ze sluchalo sie uspokajaczy wink

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
  • leni6 01.02.18, 19:01
    To ja poproszę jakiś dowód na to że to jest mit (jakieś wiarygodne zrodlo), bo w moim otoczeniu dysproporcja w tej kwestii pomiędzy chłopcami a dziewczynami jest tak ogromna że nijak nie mogę uwierzyć że to tylko mit.
  • kiddy 01.02.18, 20:43
    To ja poproszę o dowód, który potwierdza twoją tezę. Bo na razie to poslugujesz się przykladami z twojego otoczenia, a to ma wartość najwyżej anegdotyczną. Rozpowszechniasz szkodliwe mity, które opóżniły udzielenie wsparcia niejednemu dziecku.
  • wro-tka 02.02.18, 11:10
    Według badań, zaburzenie mowy dotyczy około 10% dziecięcej populacji (głównie chłopców i w 25 - 30 % przypadków jest dziedziczne). U dzieci tych obserwuje się najczęściej początkowy brak mowy do 1, 5 - 2 roku życia, a następnie jej opóźnienie i wyrównywane około 4 - 5 roku życia.
  • leni6 02.02.18, 16:06
    Np badania dr Magdaleny Smoczynskiej.
  • ona1983.10 03.02.18, 11:22
    To pogadaj z logopeda dobrym, ktory ryknie smiechem na to stwierdzenie wink . Jest to poprostu bzdura, ktora szkodzi i biedne matko czekaja bo synowie mowia pozniej... kiddy ma racje.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
  • 8choinka 16.02.18, 19:22
    Czy to dziwne że na opinii od dyrektorki/opiekunki żłobka, z której wnioskuje, że syn jest "upośledzony umysłowo" w stopniu umiarkowanym, a bynajmniej jest rośliną na ani jednej stronie nei ma jej podpisu , adnotacji o nazwie żłobka do którego chodzi,adresu itp. czysty tekst..????wybaczcie sarkazm, wylewam właśnie morze łez.....
    W poniedziałek poproszę by ejdnak sie na każdej z tych stron podpisała z pieczątką szkoły....
  • juuuu7 16.02.18, 20:16
    W jakim on jest wieku? Bo nie podalas nigdzie ile ma lat.
  • 8choinka 16.02.18, 20:49
    22 miesiące
  • juuuu7 16.02.18, 20:56
    Spokojnie, to jest naprawde male dziecko jeszcze. W takim wieku zadnego uposledzenia sie nie diagnozuje...az trudno uwierzyc ze dostalas taka opinie.
    Jak z ta jego mowa? Opozniona ale na pewno mowi jakies wyrazy? Komunikuje sie z Wami?
  • 8choinka 16.02.18, 21:18
    Pani nie napisała o upośledzeniu, wybacz . W tabeli różnych umiejętności ma wpisane wszystko na nie-nie umie, nie kontaktuje sie, nie je, nie reaguje, nie cieszy sie, nie bawi sie , nic nie umie, z niczym sobie nie radzi itp. itd. Stąd poniosło mnie i napisałam że wynika z tego jakby był rośliną ktora w żlobku leży na podłodze bez reakcji. Właściwie nie musze się tym przejąć i mam śwaidomość opinii dwóch psychologów którzy oprocz opóźnieniej mowy nic więcej w nim nie dostrzegli. Sęk w tym że bronie się przed wizją szukania innego żłobka a pewnie sie tak skonczy bo o miejsce w żłobku jest tak bardzo ciężko-i mowie o prywatnym.
  • ela.dzi 16.02.18, 22:13
    Dla dobra dziecka i swojego świętego spokoju poszukaj jednak innego. Prawdopodobnie dyrektorka ma na miejsce Twojego syna 'łatwiejsze' dziecko i robi wszystko, żeby się go pozbyć bez oficjalnego rozwiązywania umowy.
  • juuuu7 16.02.18, 22:45
    Uwazam tak samo.
  • vinca 16.02.18, 23:22
    Aż niewiarygodne. Jakie niby super umiejętności musi posiadac dwulatek?? Że nie korzysta z nocnika? Wielkie halo - moje dziecko tez w tym wieku nadal robiło w pieluchę (odpieluchowała sie sama w wieku 2 lat i 2 miesiecy). Ze nie je sam? Hm, moje jadlo samo ale wzbudzalo to zdziwienie otoczenia wiec chyba nie jest to az taka norma?
    Czego wlasciwie oczekuje od Ciebie dyrektorka??
  • juuuu7 16.02.18, 23:43
    Moj syn tez w tym wieku z pielucha. Odpieluchowal sie majac 2.5roku. Nie jadl sam do jakis 3 lat. Ale on nie chodzil do zlobka wiec nikt sie go nie czepial.
  • 8choinka 17.02.18, 07:32
    Najwyraźniej oczekuje że zwolnię miejsce bo może kogoś już an to miejsce ma, stąd ta nagonka. Dzwonie do innych placówkach ale wszędzie jesteśmy na listach rezerwowych więc i tak muszę czekać.
    Póki co syn chodzi, i z radością wchodzi na sale więc nie podejrzewam by mu się krzywda działa, ale świadomość niechęci tej pani do syna jest przytłaczająca.
  • melancho_lia 17.02.18, 08:29
    Czy to państwowa placówka czy prywatna? Zachowanie pani dyrektor jest tak bulwersujące że zainteresowałaby sprawą jakiś organ nadzorujący/właściciela.
  • 8choinka 17.02.18, 09:34
    prywatna, i od razu mówie niesmile zachowanie tej pani raczej daje do zrozumienia że nas tam nie chce i że chce sie nas pozbyć. Wcześniej bylam już w Ośrodku Wczesnej Interwencji, i poza opóźnieniem mowy nic nie stwierdzono. Mimo przekazania tej opinii dyrektorka nie daje za wygraną. Jej ostatnia opinia- bez podpisu, pieczatki, nazwy i adresu żłobka, z której wynika że syn nic nie umie, nie kontaktuje się, nie reaguje, nie myśli, nie funkconuje jest jakby sugestia dla nas ze cos złego dzieje sie wlasnie w żłobku. teraz konczymy obserwacje u psychologa, ktory orzeka o niepełnospwarawnosci u dzieci i ta pani psycholog rownież nie widzi w nim odchylen. Więc jedyne co mi przychodzi do glowy ze dyrektora probuje sie nas pozbyc.
  • 8choinka 17.02.18, 09:36
    tylko że nie mam syna gdzie przeniesc, brak miejsca w żlobku i czas oczekiwania na listach rezerwowych sprawia że musimy jeszcze tu pobyć póki gdzies nie zwolni sie miejsce
  • melancho_lia 17.02.18, 10:25
    A nie masz opcji zaufanej opiekunki? Kogoś z rodziny? Wzięcia urlopu na jakiś czas?
  • 8choinka 17.02.18, 12:51
    nic z tych rzeczy, dodatkowo mąż pracuje w innym miescie i wraca na 19 wiec jestem zdana na siebie
  • melancho_lia 17.02.18, 13:07
    No to dooopa. Ale ja bym dziecka w takie miejsce nie posyłała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.