Dodaj do ulubionych

co robicie całymi dniami z dwulatkami

04.02.18, 15:21
Witajcie,
przeczytałam tu ostatnio wątek o telewizji dla 1,5rocznego dziecka. Matka oczywiście została zjechana, że pozwala nawet w minimalnych ilościach. Zastanawiam się co robicie całymi dniami z dziećmi w takim i podobnym wieku. Chodzi mi o sytuacje kiedy jesteście zmuszeni nie wychodzić z domu. Moja córka ma 22 m-ce i jest bardzo absorbującym dzieckiem, które wymaga żeby uczestniczyć we wszystkich jej zabawach. Chwile kiedy sama się czymś zajmie są rzadkością. Mieszkamy sami, ona nie ma rodzeństwa i czasem po prostu bardzo potrzebuję tych 20 minut żeby coś zrobić w domu albo po prostu odsapnąć i nie czytać/malować/układać puzzle itp. Wy tak nie macie? Dodam, że córka nie śpi już w dzień.


--
Zadzwoń do mamy!
Edytor zaawansowany
  • leni6 04.02.18, 17:53
    W tym wieku to sporo rzeczy domowych robiłam z dzieckiem np. zakupy, pranie bez problemu, sporadycznie gotowanie czy odkurzanie. To czego się nie dało robiłam jak dziecko poszło spać. Dużo chodziliśmy na spacery (na dwa lata to chyba była fascynacja tramwajami i pociągami więc jeździliśmy). Sytuację kiedy synek dłużej (dwa tygodnie) nie mógł wychodzić z domu z powodu choroby mieliśmy raz i wspominam to jako koszmar. Teraz ma prawie 3 lata, rzeczy domowych już ze mną nie chce robić, ale potrafi przez chwilę pobawić się sam.
  • mamaafg 04.02.18, 18:53
    Mój jest trochę starszy. 2 lata 8 mcy. 3 razy w tyg chodzi do przedszkola. Dwa razy w tyg chodzimy na zajecia dla dzieci. Ale kiedy jest chory lub sa ferie (w moim kraju kilka razy do roku), brzydka pogoda i siedzimy w domu to nie ukrywam, że często "pomagam sobie" telewizorem. Kiedys pilnowałam tego by nie przesadzać, bałam się o mowę. Teraz mały się rozgadal i odpuściłam. Nie, ze caly dzien oglada bajki, ale juz nie odliczam 20 min z zegarkiem w reku. Moj synek podobnie jak Twoja corka, jest dzieckiem ktore potrzebuje ciaglej uwagi. Nie lubi bawic sie sam. Teraz juz jest lepiej, ale w wieku 22 mcy
    byl wiecznie uwieszony mojej nogi, wiec doskonale Cie rozumiem. Oczywiscie uczestniczy w zajeciach domowych typu gotwanie sprzatanie zakupy itd ale czasem, no nie da się ukryć, musimy zrobic cos na szybko, wtedy ratuje sie bajkami. Mysle, ze nie ma co przesadzac. Po prostu zachowac zdrowy rozsadek. w tym wieku moj szalał za ciastoliną, ale tymi zestawami np do pieczenia ciasteczek itd bo same foremki go nudzily. I to byla jedna z niewielu aktywnosci, przy ktorej nie potrzebowal mojej asysty. Autobusy byly juz wtedy hitem (i sa do dzisiaj) wiec jezdzilismy. Robilam mu z duzych kartonow domki, pralki, lodowki itd wycinalam nozem okna, swietnie sie tym bawil. I kuchnia, jesli jeszcze nie macie, polecam ogromnie. Szafki, garneczki, plastikowe warzywa. Inwestycja na dlugo. U nas do dzis ciagle w uzyciu.
  • camel_3d 04.02.18, 23:31
    smile
    i byl spokoj. Od kiedy mlody skonczyl 10 miesiecy byl w zlobku.
  • haus.frau 05.02.18, 07:45
    Strasznie śmieszne tongue_out. My córkę poslalismy do Przedszkola (oczywiście z innych powodów niż żeby był spokój), i oto właśnie już chyba miesiąc (z małymi przerwami) siedzę z nią w domu bez możliwości wyjścia, bo ciągle a to gorączka, a to antybiotyk, a to jeszcze co innego. I w porównaniu z normalnym byciem w domu, kiedy można iść na spacer, na cały dzień do parku, na salę zabaw albo kogoś odwiedzić jest to dramat, bo z nudów już można skisnac.
    Bardzo polecam zabezpieczenie mieszkania i dziecka i wręczenie mu farb plakatowek oraz dużego arkusza papieru. U nas hicior, daje że 20 min spokoju. Podobnie umywalka pełna wody i zabawki, najlepiej figurki jakieś do taplania się.

    Ja w ogóle często w takich sytuacjach odpuszczam cześć rzeczy, które "muszę" tylko umownie. Daje luz sobie i dziecku, bawimy się razem dużo, czytamy książeczki, bajki też ogląda, ale staram się raz dziennie, np. w czasie inhalacji, mam wtedy 20-30 min czy trochę wiecej "dla siebie". Wolę trochę odpuścić niż łazic cały dzień udreczona z nieszczęśliwym dzieckiem przy nodze, bo muszę jeszcze to czy tamto.
  • camel_3d 13.02.18, 09:01
    nie wiem jak te polskie dzieci...ale w grupie mlodgeo dzieci wogole nie chorowaly. Raz na rok, dwa..moze. Przezeibienie zima. I to wszytsko.

    A o antybiotykach tu nie ma mowy. Chyba ze sytuacja jest podbramkowa.

    Dzieci musza byc w grupie. Jestesmy zwierzetami stadnymi. Od zawsze zylismy w stadach i plemionach. Dopiero teraz wymyslono siedzenie w domu z dzeickiem...
  • mama_mil 05.02.18, 08:29
    U nas się takie dni zdarzają ze względu na smog. Generalnie jest ciężko, dziecko roznosi energia. Ale mój syn jest od początku przyzwyczajany do tego aby umiał się zająć sobą i całkiem dobrze mu już to wychodzi, a ma dopiero 22 miesiące. Ja bawię się z nim rzadko, raczej on mi towarzyszy. Razem robimy pranie, wyciągamy naczynia ze zmywarki i chowamy do szafek, wycieramy stół, odkurzamy. Mogę w ciągu dnia trochę poczytać albo porobić na szydełku ale nie za długo. Wtedy on ma swoje zajęcia, bawi się klockami duplo, albo układa puzzle, albo zakłada i ściąga buty, generalnie chodzi po domu i wszystko wyjmuje i to czym się zainteresuje to robi, np. Uwielbia wyciągać różne sprzęty domowe i się nimi bawić np. maszynkę do mięsa, nebulizator, blender, laktator. Składa i rozkłada. Oczywiście nie podłączone do prądu. Ogólnie w takim dniu muszę dużo sprzątać po nim. Uwielbia też mi towarzyszyć w kuchni, ja stoję a on ma przystawiony stołeczek do blatu kuchennego i coś robię, robimy. A jak już jest mega absorbujący to mu czytam, albo wymyslam jakieś specjalne zajęcie np. Ostatnio przyklejaliśmy zdjęcia do albumu, on ciął taśmę i a ja przyklejałam. Uwielbia nożyczki ale oczywiście ciąć może tylko pod moim nadzorem. Ale generalnie takie dni są mega męczące i tylko czekam na powrót męża który przejmuje po pracy syna i się nim zajmuje.
  • iwwetta 08.02.18, 11:18
    Super! Podziwiam za cierpliwoość , siłę i energię do sprzatania. Ja mam podobny problem z synkiem ( 29 mscy). Ciezko mu się bawic samemu... Przesadzilismy z bajkami i teraz trudno go oduczyc.. Wpada w histerie, jeczy całymi dniami , że chce baję. Ostatnio 2 razy zwymiotował wsadzajac sobie rękę do buzi, żeby tylko wymusic na nas bajki... Mieszkamy w Anglii czesto tu pada.. a mały jest tak towarzyski, że nawet na placu zabaw nie chce sie bawic gdy nie ma tam znajomych dzieci... Wizyty w miejscach typu soft play tez dość kosztowne ale czesto z tego korzystamy...Trudno jest siedziec w domu i wymyslac coś 24 h na dobe.. A poza dzieckiem tyle obowiazków.. Bycie z synkiem kosztuje wiele energii ale coż, dzieci sa rożne a maciezynstwo to wyzwanie...Pozdrawiam wszystkie mamy i dziekuję za pomysłysmile!
  • jemanja 05.02.18, 08:37
    U nas super sprawdzała się w tym wieku zabawa kaszą pęczak i garnkami, kubkami, plastikowymi butelkami. Po wszystkim młody jeszcze bawił się w kurkę i "wydziobywał" to, co rozsypał na podłodze smile Poza tym rozpoznawanie zapachów przypraw, piasek kinetyczny, ciastolina, wspólne gotowanie i pieczenie, robienie namiotu z koca i krzeseł albo auta z dużego kartonu (wtedy bonus w postaci odrobiny czasu wolnego tongue_out). Farby, wycinanie nożyczkami (bez ładu i składu, ale ile radości!), no i czytanie książek w ilościach hurtowych. My mamy w domu też huśtawkę. I raz w tygodniu chodziliśmy do klubu malucha na zajęcia.

    Bajki były też w tygodniu, dwa odcinki Bobas z tego co pamiętam.
  • jemanja 05.02.18, 08:40
    Dwa odcinki Boba tongue_out
  • mja-15 05.02.18, 08:53
    Raz, że w wieku 10 miesięcy mały poszedł do żłobka.
    A dwa, jak musiałam coś koniecznie zrobić bez udziału dziecka przez 20 minut, to bezczelnie włączałam mu na ten czas Baby First w TV.
  • ela.dzi 05.02.18, 10:25
    Wyluzuj, wszystko jest dla ludzi (i dzieci). Jeśli miałam możliwość, to sporo jeździliśmy komunikacją miejską bez celu. A jak nie, to
  • ela.dzi 05.02.18, 10:26
    i bajki szły w ruch.
  • camel_3d 13.02.18, 09:03

    > Wyluzuj, wszystko jest dla ludzi (i dzieci). Jeśli miałam możliwość, to sporo j
    > eździliśmy komunikacją miejską bez celu. A jak nie, to

    ja tez tak robilem. Szczegolnei w weekendy kiedy nie mialem pomyslu na czas. Wsiadalo sie do autobusu i jechalo 45 minut do koncasmile Mlody byl zachwycony. POtem na krancowce ciasto i 45 minut do domu smile heheh.. i 3 godziny zlecialy.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • gvalchca 05.02.18, 10:26
    Z bardzo absorbującą dwulatką robiłam dużo prac domowych, a jak naprawę chciałam ją czymś zająć, to szykowałam jej zabawy typu przekładanie łyżką fasoli z jednej miski do drugiej, wrzucanie spinaczy przez szyjkę butelki, albo nawlekanie makaronu rurki na patyczki od szaszłyków wbite np. w jabłko (takie "montessoriańskie" zabawy). Poguglaj, na pewno znajdziesz sporo inspiracji. Dzieci w tym wieku kochają wrzucać drobne rzeczy (tylko nie za drobne, w końcu to dwulatek) przez nieco większe otwory, przekładać, przesypywać, przelewać. Przy odrobinie przygotowania da się to zrobić tak, by sprzątania było niewiele.
    Aha, bajki włączałam do 20 minut dziennie. Miałam wyrzuty sumienia (obecnie myślę, że zupełnie niepotrzebnie), ale uznałam, że lepiej narazić dziecko na zgubny wpływ bajek, niż na zgubny wpływ obcowania ze sfrustrowaną, przemęczoną matką. Miałam już wtedy w domu niemowlę i czasem desperacko potrzebowałam usadzenia Starszej na chwilę.
  • jemanja 05.02.18, 12:49
    Jeszcze to sobie przypomniałam, może coś Cię zainteresuje: mataja.pl/2015/07/w-co-sie-bawic-gdy-padasz-z-nog-6-zawodowych-pomyslow-na-zabawy-z-kilkulatkiem/

    Dobra jest też zabawa w czerwone/zielone światło (dziecko biega lub staje, a Ty siedzisz na kanapie, pijesz kawę i tylko mówisz/pokazujesz, jakie jest akurat światło tongue_out) i oczywiście angażowanie w prace domowe typu wkładanie prania do pralki smile
  • beataj1 05.02.18, 14:40
    Moja rada jest taka. Olać mądralińskie z internetu. Te co to by nigdy albo te co zawsze. Pamiętaj internet przyjmie wszystko a niektórzy desperacko potrzebują poprawić sobie samoocenę. Oczywiście nie neguje że są życiowe bohaterki które całymi daniami bawią się z dzidzią organicznymi szyszkami i patyczkami (bo plastikowe zabawki to złoooo), ale znakomita większość z matek korzysta z współczesnych wynalazków i wychodzi to wszystkim na zdrowie.

    Osobiście jeżeli miałam potrzebę to włączałam dziecku tv i wszelkie dobre rady miałam głęboko gdzieś. Starsze dziecko wyrosło naprawdę udane, młodsze jeszcze rośnie.

    --
    Życie jest jak striptiz transwestyty. Wszystko ładnie, pięknie aż tu nagle...
  • mja-15 05.02.18, 15:20
    smile
  • anku1982 05.02.18, 19:53
    Po Twoim wpisie widzę jak 2 latki mogą bardzo różnić się w potrzebach i stylu zachowania... U nas również 22 miesięczniak, ale chłopiec, najczęściej bawi się sam lub ze starszym bratem (8 latek), a właściwie obok niego lub mnie, jeżdżą samochodami, stawiają i burzą wieżę, siłują się na łóżku (z moim nadzorem aby się nie pozgniatali i nie pogryźli). Syn śpi cały czas w dzień (najczęściej około 2 godzin). Gdy nie wychodzimy na spacer (choroba, silne wiatry i ulewy), to czytamy książeczki - wertujemy, syn raczej nie skupia się zbyt długo, wozimy ludziki (syn potrzebuje asysty gdy coś się zepsuje, gdy nie może wyciągnąć jakiejś zabawki, gdy czegoś szuka), bawimy się garnkami i przyprawami, czasem przygotowujemy pranie... rzadko widzę aby się snuł i nudził. Ciągle coś wymyśla, jest sporo hałasu, piszczenia, ale też śmiechu (hałasu, zwłaszcza jak chłopcy są razem). Wszelkie rzeczy robię w bardzo niewielkich przedziałach czasu 30 sekund do minuty, robię obiad, to albo obieram po jednej marchewce i wracam do syna, jeśli potrzebuję umyć włosy, robię to przy otwartej łazience, w momencie gdy widzę że syn jest czymś bardzo zajęty i gdy jest duża szansa, że szybko od zabawy nie odejdzie. Robię kawę na raty, sprzątam (odkurzam) bez problemu głównie w przedpokoju (pozostałe pomieszczenia odkurza mąż), ale jeszcze do niedawna, po wyciągnięciu odkurzacza syn go przejmował, trzeba było negocjować, trochę ja - trochę ty, teraz już się nasycił i nie jest zainteresowany...gdy słabiej się czuję, potrzebuję odpocząć, kładę się z synem na naszym łóżku w sypialni i "oglądam" z nim bajki, tzn. on ogląda, ja przymykam oko, ale śpię bardzo czujnie, 20 minut wystarczy na regenerację...głównie są to piosenki z internetu little baby bum, kolory i pojazdy, kształty, z klasycznych bajek, mały miś kuba, stacyjkowo...rzadko zostawiam syna samego z bajką. Jeśli ogląda więcej niż to moje regenerujące 20 minut, zawsze oglądam z nim, tłumaczę, nazywam kolory, powtarzam słowa... Czekam na wiosnę smile
  • anku1982 05.02.18, 21:28
    Aaa i żeby nie było wątpliwości, 2 latek który nie ciągnie matki do zabawy był i nadal jest dla mnie zaskoczeniem, starszy ciągle potrzebował drugiego głosu w dialogach i uskuteczniał zabawy typowe dla dwojga, sklepik, puszczanie samochodów z góry garażu (on je na dole tylko łapał), wspólnego układania puzzli, w późniejszym wieku, bo żaden z mych synów w wieku 2 lat puzzlami niestety zainteresowany nie był/nie jest 😃
  • baba_za_kolkiem 05.02.18, 20:29
    Aż sprawdziłam na zdjęciach co wtedy robiło moje dziecko. Głównie wywalał wszystko z szafek i szuflad, zwłaszcza kuchennych (np szuflada z reklamowkami), pomagał mi przy włączeniu pralki i wyjmowaniu prania, chodził po domu tam i z powrotem, bawil sie drzwiami i grającymi zabawkami. Jak już wariowalam w domu wychodzilismy na plac zabaw i tam głównie mi uciekał lub był hustany na huśtawce. Jak spacerowalismy to biegł przed siebie. Czasem na boisku biegał za piłką. Jak miał 2,5 to poszedł do żłobka.
  • hanusinamama 07.02.18, 23:29
    Bez przesady. Moja córa w tym wieku oglądała TV. Mało. Najczesciej rano około 15 minut (tyle trwała bajka) i cos koło połdnia drugie tyle. Tak poza tym to malowałysmy, rysowałysmy, wyklejałysmy, była plastelina, ciastolina, zabawy z sklep, lalami itd. Mała była nauczona ze przed południem robi coś plastycznego: malowanie, rysowanie, wyklejanie. Wiadomo ze odpowiednio do wieku (czynnosc i czas). Był okres ze malowała tylko żółtym kolorem. Dodam ze ma teraz prawie 6 lat i ładnie czyta, liczy, powoli uczymy sie dodawać, odejmować. Wie bardzo duzo o zwierzętach, przyrodzie...czyli TV nie zaszkodziła.
  • leni6 08.02.18, 06:54
    A jakby nie umiała czytać to by znaczyło że tv zaszkodziła? Głównym zarzutem do oglądania tv u takich maluchów jest to że duza ilość tv opóźnia rozwój mowy a nie wnosi nic pozytywnego bo dziecko nie rozumie treści bajki. Dwulatek moxe już zrozumieć, jeśli bajka jest krótka i prosta.
  • hetty111 08.02.18, 08:13
    Czytam te komentarze i serdecznie Wam współczuję. Nigdy nie miałam takiego problemu, ponieważ moje dziecko doskonale samo się sobą zajmowało. Inna sprawa, że musiała się nauczyć bawić się sama, ponieważ ja nie cierpię bawić się z dziećmi (możecie mnie teraz zwyzywać od wyrodnych matek, suk, itp.). Niestety, ale uważam, że wielu rodziców zapracowało na swój los: np. ciągle nosili dzieci na rękach, wszystko za nie robili i we wszystkim im asystowali. Nie dawali swojemu dziecku minuty samotności i konieczności zadbania o siebie na tak podstawowym poziomie jak zabawa. Moja córka chodzi do przedszkola daltońskiego (jak je wybierałam, to nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego). Tam dzieci uczą się samodzielności, a rodzice uczą się, aby im pomagać tylko w wyjątkowych sytuacjach. I dzięki temu od czwartego roku życia mojej niutki w weekendy mogę pospać, bo młoda sama zrobi sobie coś do jedzenia i się pobawi. A, jeszcze jedno - ten okropny telewizor gra u mnie od rana do wieczora.
  • delfina77 08.02.18, 09:50
    Ja pozwalałam 2letniej córce oglądać bajki w TV, ale był limit, że nie więcej niż godzina dziennie. Bez przesady, wszystko jest dla ludzi. Za to jestem kategorycznie przeciwna dawaniu smartfona dziecku w wieku żłobkowo-przedszkolnym
  • zabka141 08.02.18, 18:27
    Troche mozna. 30 min u takiego dziecka na dzien. A co zrobisz w te 30 min? Niewiele. Pomysl nad przedszkolem dziecka, bo tylko na tym zyska.
  • stephanie.plum 09.02.18, 22:18
    mój nie poszedł do żadnego żłobka "żeby był spokój", cały dzień był ze mną, a prowadziłam w tym czasie dom dla naszej trójki i bardzo wiekowych dziadków.
    wybawieniem było nosidełko.
    ja pitrasiłam, zmywałam, odkurzałam, jechałam na szmacie - on robił to ze mną, siedząc mi na plecach.
    śpiewałam mu, kołysałam, opowiadałam. czasem się złościł, ale nie miał wyjścia, musiał się przyzwyczaić i polubić, jak dzieci dzikich matek.

    w pozostałym czasie - kiedy mogłam poświęcić mu 100% uwagi - najchętniej urządzałam mu zabawy ruchowe, np. zjeżdżalnię na schodach...
    nie mówię tu o spacerach, włóczeniu się po polach i lasach z psami - to potrafiło nam zająć calutki dzień!

    --
    idę tam, gdzie idę
  • mamaafg 09.02.18, 22:28
    :o dwulatek w nosidelku. W domu!!??no bez jaj. Wydaje mi sie to nieprawdopodobne. I jak dlugo tak wysiedzial?
  • juuuu7 10.02.18, 21:10
    Dokladnie mam takie samo zdanie. Chyba, ze to dziecko odbiegalo rozwojowo od standardowego dwulatka...
  • leni6 10.02.18, 09:00
    Ale po co ? Nie mógł się po prostu bawić obok zamiast dokładać ci obciążenia class czas ?
  • juuuu7 10.02.18, 21:08
    Szczerze-nie wyobrazam sobie noszenia 2latka podczas domowych czynnosci. Jednak moj kregoslup tez jest wazny🤣
  • zabka141 11.02.18, 10:26
    I dochodzi pytanie - po co?
  • ashraf 11.02.18, 20:26
    Dwulatek w nosidelku w domu??? Przeciez takie dziecko najczesciej energia roznosi, czemu nie mogl sie bawic obok?
  • juuuu7 11.02.18, 21:47
    Ciekawe czy doczekamy sie odpowiedzi, bo widze, ze wszystkich zdziwil ten pomysl😀
  • dotcomhaha 12.02.18, 11:13
    To nie jest biologiczne dziecko stephanie plum tylko adoptowane -może stadt dziwaczne pomysły ,jednak jak się dziecko urodzi to pewne rzeczy się czuje instynktownie.I nie chodzi o bycie złośliwym czy podłym -ale to fakt.I sama stephanie prezentuje całą gamę dziwacznych i dość radykalnych poglądów ..
  • juuuu7 12.02.18, 11:52
    Dziecko to dziecko, nie sadze zeby kwestia tego czy biologiczne czy nie miala wplyw na noszenie w nosidle. No chyba, ze dziecko bylo wyjatkowo spragnione bliskosci-nie wiem w jakim wieku ta adopcja nastapila.
  • dotcomhaha 12.02.18, 12:51
    O boze..wybacz ale chyba sie rozesmieje w glos,przerazajace wlasciwie ..przyrownujesz macierzynstwo biologiczne do adopcji?to sa dwie rozne kompletnie odmienne rzeczy-o ile podziwiam rodzicow adopcyjnych,bo to wymaga w sumie niezwyklych zdolnosci zeby pokochac cudze dziecko-czasem trudno wytrzymac ze swoim,-to nie ma to ZADNEGO przelozenia na wiez biologiczna -matka wyksztalca ta wiez przez 9 miesiecy noszenia dziecka w brzuchu..jak to porownac w ogole ,kobieto..i ma to wplyw na postawe matki pozniej,instynktownie kobieta wiele rzeczy po prostu czuje ,natomiastczsem matka adopcyjna nadrabia dziwactwami ..i tak wiem,sa matki biologiczne ,ktore sa patologia ect ect-podobnie jak rodzice adopcyjni ,ktorzy potrafia krzywdzic dzieci na wiele spoosob.znam to.odnosze sie w swojej wypowiedzi do przecietnych,normalnych ludzi.dlatego wlasnie podkreslilam fakt adopcji.osobiscie nie znam zadnej matki biologicznej ,wliczajac w to siebie,ktora 2 letnie dziecko nosilaby na plecach.moja corka majac 2 lata wazyla prawie 13 kg.chybaby mi padlo na mozg jakbym miala ja unieruchomic w nosidle.i tyle.
  • leni6 12.02.18, 13:19
    Generalnie ma wpływ, dzieci mają potrzebę dostymalowania kołysaniem i jak najbardziej dla adoptowanych kilkulatkow, które tej stymulacji w niemowlęctwie nie miały poleca się nosidle. Nie wiem czy to był przypadek stephanie.plum u nie wiem czemu akurat podczas czynności domowych. Ja mojego dwulatka nosiłam w nosidle i oboje to bardzo lubilismy, ale było to podczas spacerów.
  • rysiowa85 27.02.18, 23:50
    Mam dziecko w podobnym wieku. Tyle, że moja śpi 2 h dziennie a przez resztę dnia ma motorek w pu#ie i zasuwa (od 6 rano...). wywala wszystko z szafek do których ma dostęp, jeździ wózkiem z misiem w tę i z powrotem, karmi go, sadza na nocniku, każe sobie czytać, każe mi coś tam robić, pomaga przy praniu, rozkłada sztuće ze zmywarki, wspina się na krzesło, patrzy przez okno, wybebesza moja torebkę, ubiera się w jakieś moje ubrania, wkłada buty, znowu troszczy sie o misia - i te aktywności zajełyby ją na maksymalnie 30 minut.
    Ratuje mnie to, że są dni w tygodniu kiedy wychodzę, a dziecko zostaje z kimś innym. Jak sie nią zajmuję to musze wyjść z domu i wtedy jest większa szansa ze ją zmęczę.

    Na telewizor nie zwraca uwagi nawet gdy jest włączony, ignoruje go

    Nie nosze jej w nosidle i trudno mi sobie cos takiego wyobrazić przy jej wadze i potrzebie ruchu/poznawania świata.
  • kasiamirek93 01.03.18, 10:02
    Niestety w takim wieku chyba każde dziecko jest absorbujące. Ja też Antosia prawie na krok nie odstępuję. Całe szczęście lubi mi pomagać - zbiera pranie po domu lub lata ze ściereczką i czyści meble big_grin A jak znudziło Wam się amlowanie i czytanie to może piasek kinetyczny? JA sama teraz kupiłam 2 zestawy bo są 20% taniej na ene-due.eu. PEwnie będzie torchę bałaganu, ale zobaczymy czy będzie dało się to jakoś opanować wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.