Dodaj do ulubionych

jak delikatnie zachęcić do dzielenia się

20.02.18, 17:43
No więc... Nigdy nie zmuszałam dzieci do dzielenia się. Zachęcałam, mówiąc, że drugiej osobie będzie miło, ale bez presji. Ale teraz mam problem.

Młodego (prawie 3 lata) z przedszkola odbieram zazwyczaj przed podwieczorkiem i jedziemy wtedy do innego przedszkola po Starszą (która podwieczorek ma godzinę wcześniej). Podwieczorek Młodego dostajemy na wynos. No i sytuacja wygląda słabo, bo Młody siedzi i wcina ciasto czy inny przysmak i za nic nie chce się podzielić z siostrą.

Dodam, że w drugą stronę jest odwrotnie, córa jest bardzo empatyczna i zawsze się podzieli - potrafi bratu własnego soku odlać ze szklanki, jak ten wypije "swoją" porcję. Trochę przykro patrzeć, że nie może liczyć na wzajemność.
Edytor zaawansowany
  • leni6 20.02.18, 19:30
    A on nie jest po prostu głodny? Mój też ma prawie trzy lata i dużo się ostatnio zmieniło w tej kwestii, bez żadnych zabiegów z naszej strony. Jeszcze parę miesięcy temu dzielił się dopiero wtedy kiedy sam się najadl, co było czasem komiczne np jak mały dostał w restauracji 2 duże kotlety i tata nie mógł jednego zabrać, dopóki synek się nie najadl. Teraz już się dzieli, ale nie wiem na ile to chęć dzielenia a na ile obserwacja że ma dużo/zawsze jak poprosi to dostanie dokładkę. Ten drugi czynnik nie występuje przy podwieczorku na wynos.
  • gvalchca 20.02.18, 20:59
    Hmm, faktycznie ostatnio większy apetyt. Ogólnie niechętnie dzieli się nawet podwieczorkami, które mu nie smakują, ale fakt, że w tym przypadku łatwiej o porozumienie. Mimo wszystko, mam wrażenie, że to tylko część wyjaśnienia.
    I wiem, że w tym wieku "niedzielenie się" jest jeszcze spodziewane, tylko trudno mi codziennie tłumaczyć starszej córce, czemu Młody je ciasto, a ona nie.
  • kiddy 20.02.18, 21:23
    Bo ona już zjadła, a on nie? Dajże dziecku zjeść normalnie posiłek, zabierz starszą córkę do kuchni i daj jej coś, jak jest głodna, a nie wisicie nad nim jak kat nad dobrą duszą. Ja nie znoszę dzielić się jedzeniem, no nie cierpię tego "daj gryza", "dasz kawałek?". Rozumiem twoje dziecko. Piszesz o sytuacji w restauracji. Przeczytaj to jeszcze raz i zastanów się, czy to nie jest absurdalne: dziecko ma oddać kotleta, bo WY uważacie, że wystarczy mu jeden. To chyba oczywiste, że oddał wam tego kotleta, jak już wiedział, że więcej nie zje?
  • gvalchca 20.02.18, 21:26
    Sytuacja nie ma miejsca w domu, a w samochodzie/na rowerze/na spacerze - w trasie z przedszkola w każdym razie. W domu dzieci dostają RAZEM domowy podwieczorek.
    A o restauracji nie pisałam ja wink
  • kiddy 20.02.18, 21:54
    No i dobra, córka jest po podwieczorku, syn je swój po drodze, bo taki jest rozkład dnia. To wystarczy.
    Z restauracją faktycznie to nie ty, ta sytuacja wprawiła mnie w osłupienie i mi się pomieszało. Przepraszam.
  • leni6 20.02.18, 22:29
    O restauracji to ja pisałam. I dalej uważam że sytuacja kiedy 2,5 letnie dziecko dostaje 2 wielkie kotlety i będzie wyczynem jeśli zje chociaż jeden z nich, ale drugiego nie oda, dopóki nie się nie naje (czyli zje 1/2 kotleta) jest zabawna.
  • vinca 20.02.18, 23:18
    To i ja sie podłączę. Również dziecko 3 lata. Ma takie dni, że jak przyjdą do nas znajomi ze dzieckiem w jej wieku, to za nic w swiecie nie pozwoli temu dziecku pobawic sie jej zabawkami. Rozumiem ją z jednej strony, ale z drugiej żal mi tego drugiego dzieciaka - wokół tyle zabawek a córa niczego nie pozwala dotknąć. Tłumaczę, że owszem nie musi, ale wspolna zabawa jest fajna i ze jej gosc drugi raz nie bedzie chcial do niej przyjsc skoro nie moze liczyc na wspolna zabawe. Czasem dziala, ale czasem.... Jak to zrobic zeby nie zmuszac do dzielenia, ale zachecic, ze warto (bo najczesciej naprawde wartosmile
  • biankao 21.02.18, 02:55
    U nas te bywają problemy z dzieleniem a w zależności od dnia pomaga:
    - przypomnienie o treści książeczki „misia Marysia” o dzieleniu się (bohaterka zaprosił koleżankę, nie pozwalała jej nic dotykać aż w końcu ta poszła bawić się z homikoem a bohaterka została sama)
    - zachecanie syna by pokazał koleżance jak działa dana zabawka
    - jeśli nie chce dać tej zabawki to prośba by wybrał zabawki którymi koleżanka może się bawić
    - w ogóle przed spotkaniem można wyjaśnić sytuacje, ze przyjdą goście i będą ciekawi jego zabawek, żeby jako gospodarz pokazał im jak działają to dzieci na pewno się ucieszą. A jeśli są jakieś zabawki, których nie chce udostępniać to niech je schowa do szafy.
  • juuuu7 21.02.18, 08:47
    Ten gosc musi przyniesc swoje zabawki. O dziwo o wiele latwiej podzielic sie swoim, gdy w zamian mozna sie pobawic zabawkami drugiej strony.
  • amiralka 21.02.18, 09:35
    Popieram juuu7. Przed skończeniem 3 roku życia mieliśmy z tym (nie)dzieleniem się zabawkami okropny problem, bo synek emocjonalny i po prostu darł szaty jak tylko przychodziło jakieś dziecko i dotykało jego rzeczy. Pomogła dopiero totalna zmiana mojego nastawienia. Od tej pory zaczęłam nie synkowi, ale gościom tłumaczyć, że wszystkie rzeczy w tym pokoju są mojego synka i że trzeba go o wszystko zapytać, a on ma prawo zgodzić się albo wybrać, którą zabawkę udostępni. Od tamtej pory skończyła się rozpacz i rzucanie na ziemię, a wizyty gości stały się znacznie milsze (a goście faktycznie przynosili swoje zabawki).
    Najpierw wydawało mi się, że taka postawa jest mało gościnna, ale potem pomyślałam, że w sumie dorośli goście też nie włażą do mojej sypialni jak chcą, nie grzebią sobie wśród moich ubrań czy innych rzeczy, ba, nawet większość sama nie podejdzie do lodówki żeby sobie przebierać w smakołykach, raczej grzecznie czekają aż coś im zaproponujęwink
  • leni6 21.02.18, 12:49
    Owszem, grzecznie czekają aż coś im podasz. Ale czy uznałabys za gościnne gdybyś przez całe spotkanie nic nie dostała a znajomi sobie kawkę pili w tym czasie i ciasteczko jedli ?
  • vinca 21.02.18, 14:50
    Brzmi ciekawie. Przetestuję!
  • ashraf 21.02.18, 13:49
    U nas jest krotka pilka. Najbardziej "cenne" zabawki (dla dziecka, nie w wymiarze finansowym) typu robot Lego czy rozpoczeta budowa z puzzli 3D wynosimy razem do schowka, to zadanie syna. Reszta bawi sie z innymi dziecmi, a ja nie przyjmuje reklamacji. Podobnie jak nie pozwalam na przychodzenie z dzieciecymi klotniami czy niesnaskami, maja sie sami dogadac, albo gosc idzie do domu, skoro nie umieja sie bawic. Dodam, ze zaden gosc jeszcze nigdy do domu nie poszedl, co jakis czas oczywiscie jakies dziecko sie obraza czy bawi chwile samo, ale nasze i przyjaciol dzieci szybko zrozumialy, ze lepiej sie dzielic i dogadac, niz siedziec samemu w domu.
  • gvalchca 21.02.18, 14:23
    Akurat u nas z zabawkami nie ma problemu. Po pierwsze, Młody był od zawsze drugi, więc zabawki całe jego życie były "wspólne" (zawsze podkreślałam, że zabawki, zwłaszcza te "nieosobiste" jak klocki, sortery itd. są wspólne i mają się dogadać). Po drugie, dzieci naturalnie ustępują sobie w zabawkach, którymi są mniej zainteresowane - córka nie rzuca się na samochody, syn nie kradnie jej lalek.
    Ale patent z tym, żeby gość przynosił własne zabawki - cudowny! I od razu lekcja konsekwencji niedzielenia się wink
  • biankao 21.02.18, 03:01
    A nie możesz dać mu tego podwieczorku zanim odbierzecie starsza? W sumie ona jadła juz swój... wydsje mi się, ze niechęć do dzielenia się u syna jest naturalna. Mój syn tez jak ma cos pysznego nie to chce się dzielić. Dopiero jak już więcej nie może to nagle staje się hojnywink
  • amiralka 21.02.18, 09:31
    Po pierwsze cierpliwościwink Twoja córka jest już na innym etapie rozwoju, rozumiem, że Ci przykro, ale nie możesz od młodszego syna wymagać dokładnie tego samego co od starszej córki.
    Po drugie - tę sytuację doraźnie rozwiązałabym tak, że albo czekasz z odebraniem córki aż synek spałaszuje swoje wiktuały albo, masz też ZAWSZE przygotowane coś dla córki. Jakiś mały smakołyk, trochę inny niż to co je syn, żeby wzbudzić ciekawość. Mojego syna właśnie to nauczyło się dzielenia, kupowałam dwa różne lody, jeden dla siebie, drugi dla niego i się zamienialiśmy co chwilę, synek prosił: podziel się ze mną. Ciekawość drogą do nowych umiejętności.
    Po trzecie - pracowanie nad chęcią dzielenia się na bieżąco. Z jednej strony właśnie dzielenie się swoim jedzeniem - ja na przykład często zamiast zaproponować synkowi jabłko, przynosiłam tylko dla siebiewink I oczywiście chętnie się nim dzieliłam czy je oddawałam mu. Zawsze podkreślałam, że mi miło się z nim podzielić. Z drugiej strony nigdy go namolnie do dzielenia się swoim jedzeniem nie namawiałam i protestowałam jak robili to inni dorośli w ramach "żartu", bo miałam wrażenie, że to tylko wzmaga jego niepokój i bronienie swojej własności. Synek w trakcie tego roku (między 3 a 4) zaczął dzielić się powoli, najpierw każdemu proponował malusieńki okruszek ze swojego przysmaku. Ja się nie śmiałam, tylko zawsze dziękowałam wylewnie i opisywałam moje uczucia - jak mi miło, że się ze mną podzielił, jak smacznie, jaka teraz jestem zadowolona. Teraz synek dzieli się wręcz nachalnie i jest zawiedziony jak ktoś niespecjalnie ma ochotę na jego darwink
  • gvalchca 21.02.18, 14:14
    Potrzebuję rozwiązania tylko doraźnego, przecież nie zakładam, że NIGDY się nie będzie dzielił wink Taki wiek, rozumiem, ale doraźnie coś bym chciała poprawić choć trochę.
    Z czekaniem, aż Młody zje jest o tyle problem, że on je bardzo, bardzo wolno... Już prędzej będę brała coś dla córki. Znaczy, wolałabym ze wszystkim poczekać aż wrócimy do domu (kwestia 10-15 minut), wymyjemy ręce i przyszykujemy coś sensownego, ale chyba muszę odpuścić jakość posiłku na rzecz relacji między rodzeństwem...
  • leni6 21.02.18, 14:34
    To może niech mały też poczeka i oboje zjedzą w domu ?
  • gvalchca 21.02.18, 14:43
    Taaaaaak, też miałam ten pomysł. Tylko z upartym prawie-trzylatkiem odpuściłam. Za dużo krzyku, jęków i płaczu, a realnie to nie mam jakiegoś bardzo głębokiego uzasadnienia, czemu nie może zjeść tego podwieczorku szybciej.
  • amiralka 24.02.18, 14:12
    Odpuścić to często dobre rozwiązanie. Co do NIGDY nie dzielenia się i wyrastania z tego, można ironizować, ale osobiście znam wiele sobków i egoistówwink
  • mama_mil 22.02.18, 08:57
    Ja nie rozumiem problemu. Dlaczego syn miałby się dzielić z siostrą swoim podwieczorkiem? Siostra przecież już zjadła swój podwieczorek. DlaCzego oczekujesz od dzieci że będą się zawsze dzieliły nawet jeśli nie mają ochoty? Moim zdaniem dzieci powinny uczyć się przez naśladowanie rodziców, kiedy widzą że rodzice się dzielą one też to robią ale na pewno nie należy ich zmuszać.
  • gvalchca 22.02.18, 09:10
    Przeczytaj jeszcze raz post. NIE zmuszam. Natomiast sytuacja wygląda tak sobie, bo Młody je coś pysznego, a Starsza siedzi z maślanymi oczami i go prosi o gryza. Owszem, ona swój zjadła, ale 1,5h wcześniej (przedszkola mają różne harmonogramy) i dla niej to jest już sprawa zapomniana.
  • rulsanka 22.02.18, 12:54
    Dlatego powinnaś rozwiązać sytuację w taki sposób, żeby młody nie był zmuszany do dzielenia się, a zarazem nie opychał się ciastem przy "głodującej" siostrze. Bo to bardzo niewychowawcze.

    --
    Pomóż uratować życie!!! www.siepomaga.pl/ratujemykacperka
  • mama_mil 22.02.18, 15:10
    Przepraszam jeśli poczułaś się urażona. Większym problemem jest w tej sytuacji chyba to że tobie jest szkoda córki niż to że syn nie chce się podzielić. Myślę że najlepsze rozwiązanie w tej sytuacji już zostało zaproponowane czyli zabrać z domu coś dla niej albo jeszcze lepiej dla obydwojga dzieci. Wtedy ty się lepiej poczujesz a o to tu chodzi z tego co widzę.
  • gvalchca 22.02.18, 15:32
    Chodzi o to, by lepiej poczuła się córka, jeśli jej by to nie przeszkadzało, to mi też nie.
  • rulsanka 22.02.18, 12:52
    Osobiście zrezygnowałabym z brania podwieczorku z przedszkola. Po pierwsze generuje konflikty, po drugie jest niezdrowy. Obojgu dzieciom dałabym to samo, np. po bananie i temat z głowy. Trzylatek to trochę małe dziecko na naukę zasady wzajemności, oczywiście dobrze jest tłumaczyć i pokazywać, że warto się dzielić, bo potem obdarowany się odwdzięczy. Niemniej trudne jest to do wykonania w przypadku mocno pożądanego obiektu. Do ćwiczeń dzielenia najlepiej wybierać obiekty mniej kuszące niż ulubiony przysmak.
    Druga możliwość, to uśmiechnęłabym się do pań z przedszkola, żeby dawały dodatkowy kawałek ciasta dla siostry. W naszym przedszkolu takie akcje się udawały, choć korzystałam rzadko.
    Sytuację, gdy jedno dziecko się zajada, a drugie cierpi, uważam za wyjątkowo przykrą i nie ma powodu, by trzylatek był tutaj na pozycji uprzywilejowanej.

    --
    Pomóż uratować życie!!! www.siepomaga.pl/ratujemykacperka
  • gvalchca 22.02.18, 14:31
    Przez bardzo długi czas nie brałam podwieczorku, właśnie dlatego, że i tak dostawali coś dobrego i zdrowego w domu. Ale ostatnio Młody wyczaił, że inne dzieci biorą i też chce. A ja chcę wyjść w miarę pokojowo wink
    Ale wczoraj zastosowałam propozycję amiralki, żeby brać coś (nawet innego) córce i faktycznie, najpierw wcinali swoje, potem nawet nieśmiało próbowali się wymieniać. Także to jest dobry plan. Niestety, wymaga ode mnie organizacji, czyli umiejętności której nigdy nie posiadłam, ale nie od dziś wiadomo, że rodzicielstwo to najlepszy rozwój osobisty wink
  • ela.dzi 22.02.18, 14:22
    Z tego powodu mam zawsze jakieś przekąski pod ręką.
  • czegotychcesz 25.02.18, 11:23
    To natura tak zaprogramowała, spróbuj zabrać miskę głodnemu psu ! jak jest głodny to zjada swoją porcję, jeśli byłby nadmiar jedzenia to uczyć , że trzeba się podzielić, a nie oddać swoje, chyba , że w ekstremalnych sytuacjach, które mam nadzieję, nikogo nie spotkają ! I tutaj jest rola rodzica, który uczy jak postępować w różnych sytuacjach, a przede wszystkim swoim przykładem !!!
  • delfina77 25.02.18, 21:58
    A dlaczego ma się dzielić swoim podwieczorkiem, skoro siostra już swój zjadła? Porcje w przedszkolu są małe i nie dziwię się wcale, że woli zjeść sam. Lepiej bierz dla Małej jakieś jabłko czy gruszkę, żeby jej nie było żal, ale nie każ mu się dzielić podwieczorkiem
  • wmet 28.02.18, 22:31
    Rodzimy się z wadami i zaletami. Przez całe życie uczymy się życia w miłości do bliźniego. "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Myślę, że to jest mottem życia. Jednak zauważamy, że nie łatwo jest przezwyciężyć wady swoje czy innych. Ja opowiadałam dzieciom bajki każdego wieczora. Każda bajka wyraża dobitnie wady i zalety, zawierając na końcu morał. Pomimo tego jedno dziecko wykorzystywało drugie - starszy młodszego o czym nie wiedziałam (młodszy nigdy nie poskarżył się). Dzisiaj, kiedy jestem na drodze duchowego rozwoju zrozumiałam, że obaj mieli do przerobienia dane problemy. Wierzę, że przychodzimy na świat z własnej i nieprzymuszonej woli. Planujemy swoje życie na podstawie poprzednich żyć i zapominamy. Ale to co mamy przerobić, co zaplanowaliśmy przychodzi w odpowiednim czasie. Dlatego nie powinniśmy nikogo oskarżać ani oceniać, bo to my wybraliśmy te sytuacje. Nie ma przypadków. Jeżeli tak będziemy podchodzić do życia, nie będziemy wywoływali kłótni i oskarżali bliźnich. Każdy problem powinniśmy dogłębnie przemyśleć dlaczego to się nam przydarza i zmieniać swoje życie. To my kreujemy swoje życie. "Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz". Trzeba zawsze starać się myśleć pozytywnie. Pomoc mamy od Boga-Miłości, który jest w nas. Rozmawiajmy z nim w myślach, On nam podpowie poprzez nasze myśli. Pozdrawiam.
  • amiralka 03.03.18, 16:13
    I wszystko jasnewink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.