Dodaj do ulubionych

Asperger się nie potwierdził-czy to możliwe?

03.03.18, 21:43
Witajcie,
badająca dwuletnią córkę logopeda wysnuła podejrzenie Aspergera głównie na podstawie tego, że dziecko boi się ruszających się zabawek i ma fioła na punkcie Peppy (fiksacja). Ja sama dodatkowo wiem, że córka nie jest zainteresowana innymi dziećmi. Chodzi do żłobka i to chętnie, ale z opowieści pań wiem, że chwilę jej zajęło nim zaczęła uczestniczyć w zabawach, w których trzeba było mieć bezpośredni kontakt z innymi dziećmi. Po tym jak logopeda przedstawiła mi swoje przypuszczenia zaczęłam czytać o tej chorobie i oczywiście w każdym zachowaniu dziecka dopatrywałam się objawów. Teraz z kolei gdy szok minął i kilka tygodni obserwuję córkę stwierdzam, że poza tym, że faktycznie jest bojaźliwa i niechętna dzieciom nie ma żadnych objawów Aspergera. Wiem, że to może być z mojej strony zaprzeczanie, ale jestem ciekawa czy znacie przypadki, że ZA się nie potwierdził? Czy dziecko nie może się po prostu bać/nie chcieć czegoś robić, czymś się bawić. My sami z mężem nie jesteśmy szczególnie towarzyscy, mąż szczególnie i jeszcze twierdzi, że dobrze mu tak. Czekamy teraz na badanie psychologiczne, ale wiecie jak jest, ja siedzę i myślę uncertain Gdyby ktoś miał jakieś doświadczenie w tej kwestii będę wdzięczna za komentarz.


--
Zadzwoń do mamy!
Edytor zaawansowany
  • indjanek 03.03.18, 22:34
    Logopeda nie ma kompetencji do stawiania takiej diagnozy.

    Dwulatek nie musi być zainteresowany zabawą z dziećmi - to normalne, że bawi się raczej obok niż z rówieśnikami.

    Co do lęku- mój syn też się boi gadającego męskim głosem i ruszającego się dinozaura. Uważam, że takie zabawki są zbędne i tylko przebodźcowują.

    Dwulatki mają tzw stereotypie w zachowaniach, które są normą! Wszystko zawsze w tej samej kolejności itp. A np układanie klocków czy samochodzików w rządki to charakterystuczna dla dwulatków faza porządku.

    Fazy za bajki też mijają..
  • camel_3d 03.03.18, 23:15

    > Dwulatek nie musi być zainteresowany zabawą z dziećmi - to normalne, że bawi si
    > ę raczej obok niż z rówieśnikami.

    To zelazy, moj nie umial, nie lubi i nie chcial sie nigdy bawic sam. Zawsz emusial ktos kolo niego byc. I jako 2 latek bywil sie wylacznei z dziecmi i szukal towarzystwa.


  • camel_3d 03.03.18, 23:12
    nie wiem, jakos ciezko chyba to oceniac tak po internecie.

    mlody np nigdy nie lubil nic poza samochodami. nie lubil sie sam bawic, nie umial sie sam bawic i nie chcial sie sam bawic. Do tej pory nie umie, nie lubi i nie chce zajmowac sie samym soba..a ma 9 lat. I jak nie ma konretnego zadania to sie meczy i nie potrafi sobie nic wymyslec. Czasm porysuje, czesciej pocwiczy break dance... ale ogolnie to potrzebuje kogos do szalenczej zabway. Nie znosi sidzenia i ukladani aklocow.Kocha lego..zeby nie wiem jakie trudne bylo, sluzylo do tego zeby kilka godzin ukladac je w calosc i odlozyc..i to by bylo na tyle. Zadnie wykonane. I tak jest ze wszsytskim. Cel > cel wykonany>do widzenia....

    Mowic zaczal kolo 2.5 -3 roku. Ale jest dwujezyczny. Mial swira na punkcie samochodow. Teraz na ulicy pozna wszytskie samochody jakie przejezdzaja. I nie pomyli sie ani razu.

    Dostal sie do jednego z najlepszych gimnazjow w miescie.

    Dzieci sa dziwne..i nie kazde dziecko, ktore odbiega od standartow jest zaraz autystyczne.

  • camel_3d 03.03.18, 23:21
    mlody lubil muzyke marylina mansona, a bal sie np ray of light madonny.

    bal sie fajerwerkow - halasu. Przeszlo mu kolo 8 roku zycia troche. Ale do teraz nie znosi wybuchow.

    DO 6 roku zycia bal sie ruszajacej sie wody smile nawet najmniejsza fala nad morze powodowala panike. A w wieku 7 lat nauczyl sie surfowac na descesmile

    Teraz ma 9 i boi sie suchego zombie - tylko nie pytaj mnie co to.. bo nie wiem. Musi miec zapalone swiatlo w pokoju (lampke) bo inaczej nie usnie.

    Nie byl sie nigdy pajakow, owadow, glaskal weza i jakos jedyny doknal jadowidej kobry. Bawil sie stonogami w afryce, glaskal gepardy... a boi sie much. smile))
  • jemanja 04.03.18, 07:37
    Mój synek długo bał się dzieci, i to tak, że przed nimi uciekał. Układał zabawki w ciągi, był i do dziś jest do przodu pod względem rozwoju intelektualnego (np w wielu 3 lat liczył do 30 i to liczył na przedmiotach, a nie wymieniał cyfry). Miał też sensoryzmy i inne wskazówki za ZA. Ale nie potwierdziło się, że ma Aspergera. Babcia jest specjalistką w tej dziedzinie i go obserwuje, był też u innego psychologa. Okazało się, że nie ma ZA.

    Kiedy skończył 3 lata konsekwentne umożliwianie my kontaktu z dziećmi przyniosło efekty i nagle zabawa z rówieśnikami zrobiła się super. Zaadaptował się w przedszkolu mimo wrażliwości na hałas. Do dziś jest nieśmiały, problemy sensoryczne tak całkiem nie zniknęły, do dziś też najszybciej rozwija się intelektualnie. O fiksacjach nie wspomnę, ale takie zainteresowania jakimś tematem są chyba dla dzieci normalne.

    Weźcie córkę do ppp, powiedzcie o swoich obawach. Ale na podstawie lęku przed zabawkami jakimiś nie da się postawić diagnozy, dzieci boją się różnych rzeczy. I mają fascynacje bajkami.
  • camel_3d 04.03.18, 10:50

    > Mój synek długo bał się dzieci, i to tak, że przed nimi uciekał. Układał zabawk
    > i w ciągi, był i

    lo matko... jakbym o moim czytal. Ulubiona zabawa bylo ukladanie samochodow w korek..i przesuwanie po dywanie.
  • anka.g1 04.03.18, 19:32
    Możesz mi napisać, co w takiej sytuacji jak Twoja decyduje o tym, że dziecku jednak nie jest stawiana diagnoza ZA?

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • anka.g1 04.03.18, 19:33
    Pytanie było do jemanja smile

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • angazetka 04.03.18, 13:46
    Nie przejmowałabym się "diagnozą" logopedki, zwłaszcza opartą na tak wątłych podstawach.
  • agata_abbott 04.03.18, 18:59
    W tym wieku raczej ciężko postawić diagnozę ZA. Jeśli jest coś niepokojącego, to warto skonsultować z psychologiem, ale ja nie stawiałabym diagnozy na podstawie fiksacji związanej z bajką i brakiem zainteresowania dziećmi. Większość dwulatków ma fiksacje (zresztą, tutaj powinniśmy sobie zdefiniować, co rozumiemy przez "fiksacja"). Dzieci w tym wieku nie muszą też być zainteresowane rówieśnikami.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • anka.g1 04.03.18, 19:28
    Dziękuję Wam za komentarze. Oczywiście będę córkę jeszcze badała, ale dzięki Wam mam jeszcze trochę nadziei. Mnie też ta diagnoza wydaje się na wyrost, ale ostatnio kserowałam dokumentację córki i zobaczyłam w niej wpisy "matka neguje problemy rozwojowe dziecka". Poczułam się fatalnie, jakby moje dziecko miało wielkie problemy, a ja je olewam. Na następną wizytę wysyłam męża, bo ja jak widać za dużo dyskutuję i stąd takie wrażenie.

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • agata_abbott 04.03.18, 19:34
    > "matka neguje problemy rozwojowe dziecka"

    big_grin

    Wiesz, ja akurat sama córkę zaczęłam diagnozować, ani ja ani mąż nie mieliśmy problemów z akceptacją diagnozy. I w
    pewnym momencie trafiliśmy do pewnej pani, z którą mieliśmy skonsultować kwestię polecanej przez wszystkich specjalistów diety, która miała niby bardzo pomóc. Pani na wejściu stwierdziła, że powinniśmy od razu absolutnie wykluczyć kazeinę, gluten, cukier i coś tam jeszcze (bez żadnych wcześniejszych badań), a oprócz tego - zrobić jakieś super hiper drogie badania na nadwrażliwości na inne składniki (koszt- coś koło 2-3 tys. zł). Jak zaczęłam zadawać pytania - stwierdziła, że "nie akceptuję diagnozy córki". Bo zadałam pytanie. Zresztą córki w ogóle nawet nie obejrzała, zero pytań na temat tego, co je i jak po tym funkcjonuje.

    Tak że byłabym sceptyczna odnośnie tego, co różni ludzie wypisują i twierdzą. Jasne, czasami osobie z zewnątrz jest łatwiej różne rzeczy zauważyć, ale też w wielu przypadkach - specjaliści są specjalistami tylko z nazwy.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • anka.g1 04.03.18, 19:58
    Mnie to stwierdzenie zabolało/zszokowało. Faktycznie dyskutowałam z panią, gdy stwierdziła, że dwudziestomiesięczna córka za mało mówi, a zwłaszcza, że mówi tylko wyrazy dwusylabowe składające się z podobnych sylab. Teraz ma 23 m-ce i pani w żłobku sama z siebie mi powiedziała, że córka mówi znacznie więcej niż inne dzieci w grupie. Pracuję wśród młodych mam i widzę jak różnie dzieci się rozwijają. Nie rozumiem dlaczego osoby badające nie biorą tego pod uwagę. Jak córka miała 1,5 roku psycholog kazała jej budować wieżę z klocków. Już nie pamiętam z ilu zbudowała, ale za niską. Psycholog stwierdziła, że już dziecko, które ma 9 m-cy buduje takie wieże! Parsknęłam śmiechem. Pod tą wizytą też jest wpis o niedobrej matce. Dodam, że córka jest tak badana bo chodzimy do Ośrodka Rehabilitacji dla dzieci w związku z asymetrią i oni tak działają, że nie wyrehabilitują mi dziecka jeśli nie zaliczę wizyt u innych specjalistów co jakiś czas uncertain

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • agata_abbott 04.03.18, 20:22
    Wiesz, ja zdaję sobie sprawę z tego, że są jakieś normy tego, co dziecko powinno robić w danym wieku. Ale to, że dziecko czegoś nie robi - nie musi automatycznie oznaczać, że jest w jakiś sposób zaburzone. Czasami po prostu nie ma ochoty na interakcję z terapeutąsmile Moja córka tak miała - w nosie miała chwalenie się swoimi umiejętnościami, jak nie chciała budować wieży z klocków, to nie zbudowała - ale akurat u niej to był objaw zaburzeniabig_grin W każdym jednak razie - mam wrażenie, że czasami specjaliści po prostu nie lubią, jak się z nimi dyskutuje, bo albo nie znają odpowiedzi na pytania, albo im się odpowiadać nie chce, albo mają swoje tabelki, które muszą wypełnić i nie starają się patrzeć "ponad".

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • jemanja 04.03.18, 20:53
    Ja w ogóle nie wiem, skąd się biorą te normy logopedów. Mój syn też niby strasznie późno zaczął mówić, miał 22 miesiące jak zaczęły się pojawiać jakieś wyrazy inne niż mama czy baba. W dwa miesiące nadrobił, a mając 2,5 roku mówił lepiej niż większość rówieśników. Mieszkaliśmy za granicą więc nikt się nie czepiał, ale w pl pewnie zaliczyłabym wizyty u specjalistów. Mam tylko logopedę w rodzinie truła mi, że coś jest nie tak.

    A jak patrzę wokół siebie to większość dzieci ma tak "opóźnioną" mowę, zaczynają ok 2 roku życia albo później. Pytanie co jest nie takie jak trzeba - dzieci czy tabelki z normami wink
  • agata_abbott 04.03.18, 21:02
    Jeśli chodzi o normy logopedów - to nie są one zupełnie od czapy. Brak mowy może być objawem autyzmu, SLI, te rzeczy warto zdiagnozować wcześniej, bo szybko rozpoczęta terapia może naprawdę dużo zmienić. W przypadku autyzmu - brak mowy jest niejako skutkiem braku komunikacji. A że "komunikację" trudno nie-specjaliście ocenić, dlatego mówi się raczej o liczbie słów, które dziecko w danym momencie powinno wypowiadać, i to są właśnie te normy. Jeśli dziecko odpowiedniej liczby słów w danym wieku nie wypowiada, to jeszcze nie musi nic znaczyć, ale warto wtedy dla świętego spokoju sprawdzić, czy jednak nie ma czegoś na rzeczy.
    (inna sprawa, że przez te kryteria diagnostyczne "przelatują" właśnie dzieci z ZA, które mówią dużo i wcześnie, ale komunikują słabo albo wcale).
    A jeśli chodzi o badania przesiewowe w kierunku spektrum autyzmu - kiedyś już tu wklejałam linka do ankiety: ankieta.badabada.pl/ smile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • anka.g1 04.03.18, 21:11
    Dziękuję, znam tę ankietę. Odpowiedź nieprawidłową mam właśnie tylko przy pytaniu o zainteresowanie innymi dziećmi.

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • agata_abbott 04.03.18, 21:24
    No to ja bym te padania psychologiczne potraktowała jak "bilans dwulatka" u pediatry. Na wszelki wypadeksmile

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/
  • kanna 04.03.18, 21:33
    ZA możne stwierdzić psychiatra, najlepiej w duecie z psychologiem.
    Nie nakręcaj się.
    Czy znamy przypadki, ze ZA zdiagnozowane przez logopedę/panią w przedszkolu/pediatrę się nie potwierdziło?
    Znamy i to furę.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • ofrelka 04.03.18, 21:47
    Znamy też przypadki negowania nawet ZA u półtoraroczniaka przez pediatre, psychologow i psychiatre w PPP... Mam dzis właśnie takiego autystycznego trzylatka w domu. Dlatego w razie podejrzeń polecam zawsze porządną zespołową diagnoze w dobrym osrodku, zamiast tracić czas i nerwy na kolejne wizyty i konsultacje.
  • szonik1 05.03.18, 13:36
    Moja córka została zdiagnozowana jako ZA przez panią przedszkolankę...a w kolejnym roku wielkie oczy, jak bardzo dziecko się zmieniło samo z siebie i że jest "normalne".
    Tak więc spokojnie.
  • kanna 06.03.18, 00:17
    Pedagog ZA nie stwierdzi, psycholog sam też nie...

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • jemanja 06.03.18, 06:38
    Ale psychiatra chyba też nie? Jeśli się nie mylę, powinna się zebrać komisja orzecznicza.
  • kanna 06.03.18, 13:54
    Powinna.
    Pytanie, czy był zespół orzekający i on zrobił błąd - co się, oczywiście, zdarza, czy raczej każda osoba się oddzielnie wypowiadała.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • czeszka8 06.03.18, 12:30
    Sprawdź tutaj najpierw: ankieta.badabada.pl/

    Najważniejszy nie jest kontakt z dziećmi czy fiksacje tylko np. to czy córka dzieli z Tobą zainteresowania np. zobaczy coś dla niej ciekawego i pokazuje palcem, czy naśladuje Ciebie czy rozumie itp.
  • czeszka8 06.03.18, 13:00
    W tym wieku wyznacznikiem jest relacja nie z dziecmi a z rodzicami. Moj syn tez nie bardzo bawil sie z innymi dziecmi w wieku 2 lat (choc lubil dzieci ale na dystans)i bal sie glosnych i ruszajacych zabawek. Teraz jest bardzo bardzo towarzyski ale ma chyba nadwrazliwosc dzwiekowa czyli nic takiego
  • kasiap0585 07.03.18, 01:24
    Właśnie zrobiłam ten test dla dziecka 2 letniego i odpowiadałam na pytania tak jak zachowywała się moja starsza córka gdy miała właśnie 2 latka. Wynik 17/20! B. Wysokie ryzyko autyzmu. Teraz ma 5 lat i jest zdrową dziewczynką z opóźnionym rozwojem mowy (ładnie powolutku nadrabia). Piszę to dla podniesienia na duchu innych mam. Nawet tak wysoki wynik może nic nie znaczyć. Oczywiście bądźcie czujne, ale spokojne (na ile możecie smile)
  • lavinka 23.03.18, 22:37
    Zrobiłam ten test z ciekawości, pamiętając jak moje dziecko zachowywało się mając 2 lata. 11/20. Dziś ma ponad 5 lat i jest zupełnie normalnym dzieckiem (sama mam Aspergera, to znaczy spektrum, więc trochę wiem, jak to wygląda) i nic jej nie dolega poza seplenieniem (ale się poprawia, zaczęła mówić po 3 roku życia). Nadal nie pokazuje palcem, raczej twarzą, tak jak wtedy, gdy była mała i to bardzo późno zaczęła. Może to był efekt dorastania z mamą Aspergerem, ja prawie nigdy na nią nie patrzę, gdy do niej mówię, bo w ogóle nie mam odruchu patrzenia na osoby, z którymi rozmawiam.
  • koza_w_rajtuzach 06.03.18, 13:19
    Logopeda nie jest specjalistką w tym kierunku i nie zdiagnozuje Ci dziecka.
    Mi logopedka mówiła, że syn na pewno nie ma autyzmu czy tam ZA. Argumentowała to tym, że przecież patrzy się w oczy, jest kontaktowy, do tego wiecznie był do mnie przylepiony i się przytulał. A jednak stwierdzono mu zespół Aspergera.
    Mimo wszystko to o czym piszesz to za mało, aby stwierdzić ZA. Dzieci w wieku 2 lat często jeszcze nie są zainteresowane nawiązywaniem kontaktów z dziećmi, mają lęki i miewają obsesje na punkcie jakiejś bajki. Kuzynka moich dzieci też miała takiego fioła na punkcie Peppy kiedy była mała - całkowicie normalna z niej dziewczynka.
    Poza tym z tego co mi wiadomo to w ogóle nie stwierdza się ZA u 2-letnich dzieci, tylko co najwyżej autyzm.
  • czeszka8 06.03.18, 17:42
    A co wskazywalo na ZA w tym wieku?
  • koza_w_rajtuzach 06.03.18, 18:12
    Niestety syn dość późno został zdiagnozowany. Mimo latania do specjalistów nikt właściwie nie brał pod uwagę zespołu Aspergera czy autyzmu.
    Na pewno w tym wieku miał opóźnioną mowę, nadwrażliwość dźwiękową, wielu rzeczy się bał, miał dziwne przyzwyczajenia. Przykładowo jeśli poszłam z nim na plac zabaw i były tam jakieś dźwięki (np. przy budowaniu domu), to przez cały pobyt siedział w wózku i tylko przyglądał się jak inne dzieci łącznie z jego siostrą się bawią. Wózek to było takie bezpieczne miejsce gdzie nic mu nie groziło. Zawsze musiał mieć coś w ręku, przeważnie mały przedmiot. Nie bawił się nim, tylko nosił w ręku przez wiele dni, dopóki nie wymienił go na jakiś inny. Na wakacjach płakał przez cały pobyt, miał bóle brzucha - spowodowane stresem bycia w obcym miejscu. Bardzo dużo płakał, właściwie od urodzenia, powiem szczerze, że bardzo się przy nim umęczyłam. Jeśli byłam z nim na spacerze i był czas jego drzemki, to byłam w kiepskim położeniu, bo musiałam biec do domu, ponieważ mógł zasnąć tylko u siebie w łóżeczku, z pieluchą tetrową na głowie.
    W sklepie zawsze musiałam mu kupić Kubusia Play i brzoskwinię. Pomimo, że codziennie byłam z nim na zakupach, tłumaczyłam cierpliwie, że będzie musiał oddać do skasowania, to i tak za każdym przy odkładaniu tych przedmiotów na taśmę płakał tak, że się aż zapowietrzał. Nie pokazywał palcem gdy coś chciał, tylko patrzył się w tym kierunku i płakał. W zasadzie żadne metody wychowawcze na niego nie działały wink. Gdybym mu powiedziała, że jeśli coś zrobi to dostanie nagrodę, to płakałby, bo dla niego istniało prawdopodobieństwo, że jej nie dostanie, nawet jeśli zrobienie tego nie stanowiłoby problemu i normalnie bez obiecania nagrody by to wykonał. Ciężko w ogóle było mu wiele rzeczy wytłumaczyć, dotrzeć do niego, nie wynika to z opóźnienia intelektualnego (choć brałam to pod uwagę), po prostu myśli w inny sposób. Przykładowo jak upadł to miał pretensje do mnie, bo bardzo długo myślał, że czytam mu w myślach (coś w tym stylu) i wg niego mogłam zapobiec każdemu upadkowi. A, i taki pierwszy lepszy przykład, który mi się przypomniał: jak leżałam w łóżku, to potrafił przyjść, usiąść mi na twarzy, nie widząc w tym niczego niestosownego, baaardzo długo tak robił zanim zrozumiał, że tak się nie robi. Teraz ma 9 lat i wszystko bierze bardzo dosłownie, jeśli bym mu powiedziała np. "odwróciłeś kota do góry ogonem", to tłumaczyłby, że przecież nie ruszał kota.
    A tak poza tym to nawiązuje kontakty z dziećmi, jest znacznie bardziej towarzyski od jego starszej siostry. Widzę, że dzieciarnia nawet go lubi.
  • anka.g1 06.03.18, 19:51
    Córka była z tatą u psychologa w tym ośrodku rehabilitacji do którego chodzimy. Psycholog po badaniu uznała, ze nie widzi konieczności terapii, dziecko rozwija się prawidłowo. Trochę żałuję, że mąż nie powiedział o przypuszczeniach logopedy, może jakoś inaczej by ją zbadała. Mamy jeszcze za miesiąc spotkanie z logopedą. Rozmawiałam jeszcze raz z panią ze żłobka, powiedziała mi, że razem z koleżankami obserwowały córkę od kiedy im powiedziałam o podejrzanej diagnozie, ale nic niewłaściwego nie widzą w jej zachowaniu. Ja z nią też mam normalny kontakt, pokazuje palcem, reaguje na polecenia, naśladuje mnie i w słowach i w zachowaniu. Jestem teraz spokojniejsza, ale jakiś tam cień niepewności jest.

    --
    Zadzwoń do mamy!
  • kasiap0585 07.03.18, 00:57
    U mnie może nie Asperger, ale autyzm był podejrzewany u córki zarówno przeze mnie jak i przez logopedkę oraz test ze stronki o autyźmie też wychodził słabo czyli, że dziecko powinien obejrzeć specjalista. Co robiła moja młodsza córka:
    Nie mówiła do 2,5 roku nic oprócz "mama", nie było nawet "tak/nie" ani nawet kiwania głową na tak lub nie. Mizerny kontakt wzrokowy, nie wykonywała poleceń, brak zainteresowania innymi dziećmi, brak chwalenia się czyli nie pokazywała, że np coś znalazła ciekawego po prostu oglądała to sama (bardzo wnikliwie) nie interesowało ją jak się to nazywa. Brak pokazywania palcem... I mogłabym wymieniać jeszcze długo. Gdy np. pytałam "chcesz banana?" to jak chciała to podchodziła i wyciągała rękę, a jak nie chciała to zero reakcji jakby pytania nie było. Do tego histerie w okresie "buntu dwulatka" takie, że nie wiedziałam czy do psychologa się z nią udać czy do egzorcysty. Muszę też wspomnieć, że córka od wczesnego niemowlęctwa choruje na ciężką egzemę i ta choroba mocno utrudniała jej normalne funkcjonowanie i rozwój sad Dokładnie to było tak, że ja na 90% podejrzewałam, że to wina egzemy i ciężkiego "startu", a w 10% podejrzewałam autyzm. Reszta rodziny odwrotnie. Jak się sprawy potoczyły dalej? Przed trzecim rokiem życia (oczywiście ile się dało to ćwiczyłam z córką najpierw kontakt wzrokowy, potem wywoływanie sylab itp) zaczęła się zmieniać, zaczęła troszkę mówić, poszła do przedszkola (mieszkamy w UK więc miała drugi język w przedszkolu - co też niestety nie pomagało w nauce mowy) i w tym przedszkolu zaczęła się otwierać. Teraz ma 5 lat i mówi bardzo dużo choć od rówieśników wiadomo odbiega, ale powie wszystko co chce, co się wydarzyło, co ktoś powiedział, tyle, że mówi niewyraźnie. Robi się coraz śmielsza, zagaduje do obcych dzieci, czasem do dorosłych. Poczyniła przeogromne postępy przez te dwa lata. Zachowuje się idealnie wręcz, zna podstawy bezpieczeństwa, jest ogólnie bardzo usłuchana, czasem uparta, ale przecież do tego każdy ma prawo wink Savoir vivre na b.wysokim poziomie: odkąd zaczęła werbalnie coś chcieć to zawsze było "mamo/tato poproszę cośtam" , jak dam co tam chciała zawsze słyszę "dziękuję" itd. Słowo "przepraszam" to już nadużywane jest. Teraz oprócz mowy niewyraźnej i nie do końca poprawnej gramatycznie nikt by nie miał do niej zastrzeżeń odnośnie rozwoju. Po prostu opóźniony rozwój mowy. W międzyczasie urodziła się młodsza siostra (planowana na później wink) Gdy się okazało, że jestem w ciąży to miałam straszną wizję bo przecież starsza nie mówi, trzeba z nią po lekarzach jeździć, terapię w domu prowadzić, poświęcić mnóstwo czasu. Nie mogłam sobie darować, że tak się sprawy potoczyły. Okazało się, że pojawienie się rodzeństwa paradoksalnie sprawiło, że starsza ruszyła z kopyta z rozwojem. Rozpisałam się trochę smile A wracajęc do twojego pytania: tak dziecko ma prawo do bycia samotnikiem, nie lubienia tego co lubi większość dzieci, nie robienia tego co robi większość dzieci. Myślę, że matczyna intuicja jest najważniejsza. Ja miałam tak samo, najpierw widziałam zachowania autystycznie, a za chwile "Zaraz, zaraz... przecież to tylko specyficzny charakter mojej córki". I okazało się, że miałam rację (mąż też nie wierzył w autyzm) smile)) Będzie dobrze!
  • katriel 17.03.18, 12:41
    > czy znacie przypadki, że ZA się nie potwierdził?

    Oczywiście że tak. Dlatego właśnie logopeda mówi o podejrzeniu i sugeruje diagnozę. Gdyby każde podejrzenie się potwierdzało, to diagnoza byłaby zbędna, nieprawdaż?

    --
    There is a horse in aisle five.
  • lavinka 23.03.18, 22:27
    Asperger u dziewczynek ma przebieg łagodny i często objawia się we wczesnym wieku tylko silną fobią społeczną i ewentualnymi problemami sensorycznymi, czasami nadwrażliwością typu ograniczona dieta i częste bóle brzucha, problemy trawienne. Zwykli lekarze w USA przegapiają nawet 20% takich dziewczynek, a co dopiero nasi, którzy mają problem z typowymi objawami. Logopeda jednak nie ma kompetencji do oceny, kto ma Aspergera a kto nie. Sama nieśmiałość i to jeszcze w tak młodym wieku to za mało, by to stwierdzić. No i nawet jeśli Twoja córka ma Aspergera, to nie da się go wyleczyć, będzie z nią przez całe życie. Terapie nie służą wyleczeniu, tylko nauczenie dziecka radzenia sobie w życiu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.