Dodaj do ulubionych

Jak okiełznać ciekawego świata roczniaka?

09.03.18, 15:54
Syn niedawno skończył rok. Podobnie jak starszy brat w jego wieku (obecnie 4 latek) jest bardzo ciekawskim i żywiołowym dzieckiem. Myślałam że jestem przyzwyczajona do ogarniania dzieci, które intensywnie spędzają dzień ale przy młodszej latorośli zaczynam wysiadać...
Jeśli zamknę się z małym w pokoju i otworzymy pudło z zabawkami to mamy 30 min fajnej zabawy, bez stresu, nerwów i uspokojania. Problem zaczyna się kiedy coś trzeba w domu zrobić. Syna interesują tylko przedmioty których mu dać nie mogę - nóż, proszek do prania, kabel z odkurzacza, kosz na śmieci, talerze (nie plastikowe), słoik pełen cukru, gorący piekarnik itd... wszystko co weźmie do ręki ląduje najpierw w buzi, po chwili na ziemi, a że siły ma sporo to ląduje z hukiem. Żadne przedmioty zastępcze - drewniane łyżki czy plastikowe kubki go nie interesują, ewentualnie interesują przez minutę. Zrobienie czegoś z nim na rękach też odpada bo po 30 sekundach wyrywa się do czegoś co sobie upatrzył, np. gotująca się zupa czy pokrętła przy kuchence gazowej. Generalnie to syn cały czas ma coś na celu, cały czas do czegoś chce... Opcja że siedzi w krzesełku i przygląda się temu co robię albo bawi swoimi zabawkami to nieosiągalny szczyt marzeń.
Jesteśmy na etapie pierwszego buntu, więc moje próby okiełznania jego ciekawości kończą się krzykiem, wyginaniem w łuk albo ucieczką na czworakach (jeszcze nie chodzi) i tarzaniem z rozpaczy po ziemi. Nie mam problemu z akceptacją jego emocji ale czasem mam wrażenie że tak spędzamy sporą część dnia.. Próby wspólnej zabawy ze starszym bratem to rozwiązanie na kilka minut, jak tylko młodszy zaczyna się dobierać do zabawek starszego to znów jest afera.
Całą sytuacje komplikuje fakt że starszak, notorycznie chory zostaje z nami w domu, a jak ma zakaz spacerów to uziemieni próbujemy przetrwać dzień. Nie wiem jak młodego choć trochę wyciszyć i zająć w czasie kiedy nie mogę się z nim bawić. Starszy syn był bardziej zainteresowany zabawkami, dla młodszego mogłyby nie istnieć.. Nawet gdybym zamknęła się z nim w pokoju na cały dzień (co ze względu na starszaka i tak jest niemożliwe) to po pół godzinie byłby znudzony i wyrywał się do świata...
Edytor zaawansowany
  • babybump1 09.03.18, 18:34
    Poczytaj o 'yes space' (Magda Gerber, Janet Lansbury) i stwórz mu takie miejsce.
  • mama_mil 09.03.18, 18:35
    Raczej nie ma na to rady. Nie okiełznasz bo to taki czas. Po prostu wyrosnie. A do tego jeszcze zima, wiadomo dzieci chorują i więcej siedzi się w domu. No a roczniak jak to roczniak trzeba mieć go ciągle na oku a jednocześnie zająć się domem. Czy synek już staje przy meblach? Jeśli nie to jeszcze pół biedy, bo możesz pochować wszystkie niebozpieczne przedmioty, a zostawić do zabawy bezpieczne. Ja zdaje się po prostu puszczałam synka w samopas i on sobie wynajdował sam zajęcia. No i koniecznie dużo czasu spędzałam na spacerach. Nie wyobrażam sobie siedziec tak przez dłuższy czas z dziećmi w domu... Może skoro drugi synek ciągle choruje to niech nie chodzi na razie do przedszkola i w ten sposób nie będzie tyle chorował??? Jedna rzecz mnie zastanawia - dlaczego starszy synek nie chce się bawić z bratem? Wogole nie pozwala ruszać zabawek?
  • leminia 10.03.18, 07:12
    Syn staje przy meblach i już sprawnie się przy nich porusza. Wszystkie niedostępne rzeczy są pochowane. Starszak właśnie wyszedł z choroby i teraz będzie miał "przerwę," żeby trochę odpocząć od wirusów. Syn lubi się bawić z młodszym bratem, ale to zajęcia takie jak: wożenie młodego jeździkiem, rzucanie piłką czy zasuwanie razem po podłodze. Zazwyczaj zajmują max 5 min 🙂 Zabawkami dzielić się nie chce, boi się że młodszy popsuje (rzucanie z dużą siłą na podłogę). Czasem ja się boję że młody coś połknie (malutkie części LEGO). Oczywiście starszak zawsze wybierze coś co da bratu, ale wiadomo że młody chwilę poogląda po czym chce to co ma brat. Na taką prawdziwą wspólna zabawę zabawkami jest jeszcze chyba za wcześniej...
  • anku1982 10.03.18, 14:30
    u nas jest większa różnica wieku, starszy ma 8 lat, młodszy 2...generalnie gdy młodszy nie spał to w domu nie robiłam zbyt wiele, raczej starałam się przygotowywać posiłki w czasie drzemki, sprzątałam wieczorem, pranie wstawiałam po przyjściu męża z pracy, starszak podzielił się wszystkimi zabawkami typu samochody, klocki, wszystkimi dla maluchów czyli sorterami, kaczką na sznurku, gumowymi piłkami, pluszakami. Gry, puzzle - są schowane w szafach, lego może być u starszego na biurku i częściowy dostęp młodszy otrzymał dopiero gdy zauważyłam że nie bierze do buzi, co nastąpiło u około 1,5 roczniaka, ale nadal pilnuję. Pewnie kluczowa jest tu większa różnica wieku, starszak nie miał kłopotu z podziałem zabawek. Samochodami czy klockami młodszy rzucał i nadal rzuca, ale ja 2 razy ostrzegam że zabiorę gdy zabawka będzie rozstrzaskiwała się o podłogę i albo działa i przestaje, albo rzuca 3 raz, zabawka jest zabierana na dłuższą chwilę jeśli nie ma rozpaczy, lub przechodzimy do rozmowy gdy widzę że bardzo mu na niej zależy...może to nie jest super wyjście, ale u nas raczej nie ma zniszczeń notorycznych więc może na dłuższą metę uda nam się większość uratować...pokazuję że rzucamy piłką i pluszakami. CHłopcy dużo kotłują się na łóżku, uważam żeby starszy nie zgniótł młodszego. Na obecną chwilę naprawdę bawią się w swoim towarzystwie dobrze, choć często obok siebie, razem grają głównie w piłkę.
  • indjanek 10.03.18, 11:55
    Jedyna metoda to chyba przetrwać.. gotowanie ogarniać jak śpi.. albo poszukać zabaw które go faktycznie pochłoną i liczyć się z bałaganem - typu grzebanie w ziarnach fasoli itp..
  • mamaafg 10.03.18, 13:10
    Przetrwac. Moj byl taki sam. Zreszta uwazam, ze to najgorszy etap z dzieckiem. Niemowle lezy, dwulatek juz sie czyms zabawi, a roczniak to własnie ten czas, który wspominam jako najbardziej wyczerpujący. Staraj się wychodzić ile sie da. Piszesz, ze starszak choruje, ja mojego zabieralam na spacery mimo chorob, chyba, ze byla wysoka goraczka lub ewidentnie bardzo zle sie czul. Chorowal strasznie pierwsze dwa miesiace przedszkola (choc i tak malo opuszczal), teraz jest tak zahartowany, ze mozna na niego kichac i nic mu nie jest. Wracajac do roczniaka, ja duzo w tamtym okresie kupowalam zabawek, zeby choc na chwile mial zajecie. To byl tez etap kiedy zaczelam zabierac go na rozne zajecia. Grupy zabawowe, softplaye, zajecia muzyczne itd. Zazwyczaj sa w przedziale wiekowym do lat 5 wiec jesli macie w okolicy to moglabys zabierac obu synkow. Jak maluch Ci sie zmeczy bedzie spokojniejszy w domu. Gotowalam szybko i prosto typu makarony, zapiekanki itd jak nie dawalam rady to jedzenie zamawialismy. Sprzatalam jak maz byl w domu. Moj syn ma teraz prawie 3 lata, lada chwila urodzi sie nam corka i wiem ze na pewno bede dazyla do tego zeby maksymalnie duzo czasu spedzac z nimi poza domem, bo siedzeniem w domu wszyscy sie umęczymy.
  • treetopik 10.03.18, 17:12
    Nic nie poradzę, ale Twój opis bardzo dobrze pasuje do mojego synka (rok i trzy miesiące). Szczególnie podoba mi się, jak elegancko ujęłaś to, na co ja mówię: Ratunku, moje dziecko krzyczy cały czas smile w sensie że jesteś otwarta na jego emocje. Staram się mu stworzyć „Yes- klimat”, poświęcać dużo uwagi, ale mam wrażenie, że jego bardziej kręci wiszenie po drugiej stronie okna (oczywiście przesadzając). No nic, będę czytać rady innych Mam.
  • rulsanka 10.03.18, 17:37
    Gotowanie, sprzątanie - w czasie snu malucha. Co do starszaka, to jeżeli dziecko nie miało gorączki, wymiotów, złego samopoczucia - to szło do przedszkola. Chodziło również na spacery. Dzięki temu człowiek się hartuje. Jak zrobisz przerwę od przedszkola ("przerwa od wirusów") to dziecko na nowo będzie się musiało adaptować, a to znowu stres, a zatem spadek odporności i znowu choroba. Dlatego lepiej, żeby chodził, może być na krócej, ale nie robić żadnych przerw, chyba że jest poważna infekcja z gorączką.
    Jeśli chodzi o zabawy absorbujące dla młodzieńca w wieku roku, to w przypadku mojego starszaka były to wszelkie zabawy wodne. Czyli np. wsadzić dziecko do kabiny prysznicowej, dać miseczkę, puścić niewielki strumień wody i dziecko z głowy na godzinę. U młodszego to nie działało, ale warto spróbować. Druga rzecz to przesypywanie, np. kaszy, ale to brudzi. Krojenie plastikowym nożykiem np. banana.

    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu
  • mamaafg 10.03.18, 18:51
    Zgadzam sie z rulsanka. Nie robilabym zadnych przerw u starszaka. U nas w przedszkolu a takze na inne zajecia dzieci chodza usmarkane, kaszlace a i bywa że ze stanem podgoraczkowym. Na poczatku mnie to przerazalo, ale teraz widze jak moj mlody sie pieknie uodpornil. Jak wyjdziecie z tych chorob starszaka to nic was juz w domu nie trzyma na cale dnie i latwiej bedzie zapanowac nad maluchem.
  • carmelita81 10.03.18, 19:52
    Nie absolutnie nie zgadzam się z przedmówczyniami. Pomyślcie sobie jak wy czujecie się będąc chore nawet z tylko katarem. Rozumiem że świetnie i pieśnią na ustach biegniecie do pracy. Już pomijając samopoczucie takiego chorego kilkuatka posyłajac chore dziecko do przedszkola macie zwyczajnie w d... zdrowe dzieci ( i ich rodziców). I oile jeszcze bym mogła przeżyć te wywody o uodpornieniu to naprawdę może czasem byście się zastanowiły że te dzieci mają kontakt nie tylko z równieśnikami ale również z osobami starszymi schorowanymi czy malutkimi dziećmi. Właśnie przez takie genialne podejście jakie wy reprezentujecie mam w domu trochę chorą 4 latkę i bardzo chorą prawie dwutatkę która bierze 2 antybiotyk w przeciągu 2 tygodni.
  • mamaafg 10.03.18, 20:24
    Nie, nie mamy w dupie zdrowych dzieci. U mnie jest to po prostu normalne. Nie ma w przedszkolu takich dzieci, ktore nie chodza tygodniami, albo chodza w kolko w kratke. Badan nie robilam, ale podejrzewam ze zadziala tu wlasnie odpornosc. Katar to nie choroba. Bez przesady. Niektore dzieci chodza zakatarzone 3/4 roku. Moze powinno sie je wypisac z przedszkola? Takie rzeczy tylko w Polsce. Kolejna rzecz ze kazde dziecko inaczej zachowuje sie podczas choroby. Moj przy goraczce lezy i nie ma sily na nic. Wyraznie napisalysmy wyzej ze posylamy do przedszkola jesli samopoczucie na to pozwala. Znam natomiast chlopca ktory przy 38,5 normalnie gra w pilke i jezdzi na rowerze.
  • rulsanka 10.03.18, 21:14
    Właśnie przez takie genialne podejście jakie wy reprezentujecie mam w domu trochę chorą 4 latkę i bardzo chorą prawie dwutatkę która bierze 2 antybiotyk w przeciągu 2 tygodni.

    To znaczy, że była źle leczona ta dwulatka. Współczuję.

    Dzieci czasem chorują i trzeba by zlikwidować przedszkola, żeby ktoś kogoś nie zaraził w przedszkolu. Wiele chorób przebiega bezobjawowo, albo zaraża w okresie bezobjawowym. Z kolei katar i kaszel mogą się ciągnąć tygodniami i nie oznacza to infekcji tylko stan poinfekcyjny. U dzieci śluzówki się wolno leczą.
    Tak, z katarem, bez gorączki i złego samopoczucia normalnie chodzi się do pracy i szkoły.
    Założenie, że dziecko dobrze się czujące jest zdrowe jest bardzo racjonalnym podejściem, uznawanym przez większość lekarzy. A jak ktoś ma w rodzinie osobę po przeszczepie to niestety nawet do w 100% zdrowych przedszkolaków bałabym się puszczać wtedy dziecko. Bo to, że dwulatka się czymś zaraziła, to nie jest ani ewenement, ani wina przedszkola. Po prostu tak bywa.

    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu
  • ela.dzi 11.03.18, 22:04
    Mój starszy syn przestał w pewnym momencie chorować, nie dawał żadnych objawów, ale przez przerost migdałka był nosicielem bakterii i zarazków. Takich dzieci masz w okolicy na pęczki, tylko o tym nie wiesz. Wyluzuj, nie zamkniesz dziecka w szklanej kuli. Swoje muszą obie przejść. Niestety, wiem co mówię, z czasem będzie lepiej
  • leminia 11.03.18, 22:20
    Dziękuję za wszystkie rady. Chyba faktycznie pozostaje nam przetrwać, ratując się w razie potrzeby fasolą i kaszą 😉 Swoją drogą te pomysły wydają się idealne dla mojego brudasa. Co do starszaka to z lekkim katarem i kaszlem do przedszkola chodzi. Od grudnia mieliśmy infekcje za infekcją. Większość z gorączką, jedną z antybiotykiem. Młodszy jest świeżo po zapaleniu ucha i chyba bardziej ze względu na niego ta przerwa. Wiem że na odporność przedszkolaka to za dobrze nie wpłynie, że swoje odchorować musi, jakie teraz to później... Na pewno będziemy więcej wychodzić, tym bardziej że pogoda sprzyja. Poszukam też w okolicy jakiś fajnych miejsc na spędzenie czasu z dwójką dzieci w różnym wieku.
  • wegeta23 17.03.18, 13:09
    też mam 15 miesięczniaka w domu, więc wiem o czym piszesz. Mój musi siedzieć na blacie w kuchni jak tylko coś tam robię, nawet nie próbuje schodzić. Otwiera wszystkie szuflady, zmywarkę i wyciąga zazwyczaj to co najmniej bezpieczne. Na zabawę fasolą bym się nie odważyła, on wkłada do buzi wszystko co znajdzie, a co jak wepchnie sobie to jeszcze do noska? Daję mu włoskie orzechy do miski i łyżkę, potrafi mieszać to pół godziny. Jak wszyscy pewnie zbieramy plastikowe korki od butelek, jak dostanie pudło z korkami to też dzieciaka nie ma dłuższy czas, Lubi też butelki które mają zakrętki i które może sam zakręcać i odkręcać, najlepiej żeby w butelce była jeszcze odrobina wody, którą wypija z wielką radością. Kabina prysznicowa wydaje mi się głupim pomysłem, musiałabym przecież siedzieć przy nim, a nie o to chodzi.
  • rulsanka 17.03.18, 20:47
    Po co siedzieć przy dziecku w kabinie prysznicowej? Wystarczy zaglądać co kilka minut. W brodziku się nie utopi. Mata antypoślizgowa pomoże w zabezpieczeniu przed upadkiem.

    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu
  • wegeta23 20.03.18, 16:35
    Ty tak uważasz, rób jak chcesz, toje dziecko. Ja mam łazienkę znacznie oddaloną od kuchni nie zostawilabym rocznego dziecka samego w kabinie prysznicowej żeby latać do niego co kilka minut. Zresztą nawet gdybym miała blisko nie wpadlabym na pomysł żeby go tam samego zostawic
  • rulsanka 20.03.18, 21:47
    To dziecko ma już 10 lat big_grin i jakoś przeżyło. Za to miałam nieprzyjemne doświadczenie z korkami od butelki. Młody jako niemowlę odkręcił sobie butelkę po wodzie i włożył korek głęboko do gardła. Musiałam wyciągać pazurami.

    "Ja mam łazienkę znacznie oddaloną od kuchni nie zostawilabym rocznego dziecka samego w kabinie prysznicowej żeby latać do niego co kilka minut. "

    Jeżeli mieszkasz w jakimś pałacu, to pewnie rzeczywiście za daleko. U mnie normalny dom.


    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu
  • wegeta23 23.03.18, 16:52
    "Jeżeli mieszkasz w jakimś pałacu, to pewnie rzeczywiście za daleko. U mnie normalny dom. " zabłysłaś...
  • juuuu7 20.03.18, 17:26
    Nie zostawilabym roczniaka pod prysznicem...malo bezpieczne mi sie to wydaje.
  • rulsanka 20.03.18, 21:50
    Nie pod prysznicem, tylko w kabinie, z małym strumieniem wody i miseczką. Ale masz rację, że to zależy od dziecka. Ze starszakiem miałam pewność, że wodą zajmie się na długo, nie będzie się kręcił, wstawał (choć poza tym to był żywioł, a nie dziecko). Młodszy by w kabinie nie usiedział, woda go nie ciekawiła.

    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu
  • leminia 19.03.18, 10:49
    Korkami mój też się bawi, a zakręcanie i odkręcanie to nowa fascynacja. Za to od kilku dni mamy nowy problem - krzyk. Syn zaczął go traktować jak standardowa formę komunikacji. Cokolwiek chce lub czegokolwiek nie chce, krzyczy. Krzyczy niezależnie od nastroju, nawet jeśli jest zadowolony i uśmiechnięty.. Czy jest szansa że to jakiś etap? Ze starszym tego nie przerabiałam. Nie zignoruje przecież takiego malucha, ale nie bardzo wiem jak mu pokazać że nie tędy droga..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.