Dodaj do ulubionych

Nie umiem, nie mogę

18.03.18, 10:58
Problem z synem, niedawno skończone 5 lat. Od zawsze na propozycję lub prośbę zrobienia czegoś samodzielnie reaguje albo "nie mogę" albo "nie umiem". Nie ważne, czy chodzi o założenie kurtki, narysowanie czegoś, ułożenie torów, które uwielbia czy wytarcie soku, który rozlał. Niczego nie chce robić sam, bo "nie umie". Najgorsze jest to, że nie chce się nauczyć, tudzież wyjść z inicjatywą i zrobić samodzielnie to, co już potrafi. Bo on już wie, że nie umie lub nie może bo "coś".
Zabawki leżą odłogiem, bo "nie umie" obsłużyć ciastoliny, otworzyć pudełka czy włączyć zabawki. Za to snuje się po domu bez pomysłu. Niczym sam się nie zajmie choćby na 5 minut. Do każdej czynności potrzebuje widowni/towarzystwa.
Z umiejętnościami życiowymi zaczęliśmy go cisnąć i wymagać wykonywania ich samemu, bo pomaganie mu we wszystkim w tym wieku jest wykańczające i czasochłonne, zwłaszcza że jest jeszcze młodszy brat, który rzeczywiście niewiele sam wokół siebie zrobi (wiek 1,5 roku). A żądanie od niego, żeby sam założył wciągane buty to naprawdę niewiele.
Przedszkole zgłasza te same problemy, więc raczej nie zrzucałabym tego na "cofnięcie w rozwoju" z powodu młodszego brata. Te same cechy wykazywał przed pojawieniem się rodzeństwa. Dodam, że zawsze zachęcaliśmy go do poznawania i uczenia się nowych rzeczy, nigdy nie słyszał, że jest na coś za mały lub z czymś sobie nie poradzi. Dlatego tym bardziej dziwi takie zachowanie.
Jak zachęcić syna do samodzielności? Jak pozbyć się tego wrodzonego syndromu wyuczonej bezradności?
Edytor zaawansowany
  • amiralka 18.03.18, 11:55
    Najważniejsze, co można mówić dziecku, które twierdzi "nie umiem", to "NA RAZIE nie umiesz". Ale u Was problem chyba nie jest z wiarą w siebie, a raczej potrzebą zainteresowania swoją osobą otoczenia. Dla mnie to tak wygląda, jakby on nie chciał być duży, jakby to "nie umiem" miało być zatrzymaniem czasu... Ja zawsze pozwalam synkowi na "niesamodzielność" w takim sensie, że zawsze deklaruję chęć pomocy. Nie wymagam za dużo, bo mam wrażenie, że dążenie do samodzielności i samoobsługi są wpisane w rozwój człowieka, jeśli się im nie przeszkadza. Z drugiej strony - akcja wywołuje reakcje, więc usilne naciski (zwłaszcza kiedy jest drugie dziecko), może wywołać przeciwny skutek i "wyuczoną bezradność", jak to piszesz. Tak więc rodzice powinni jakoś wyważyć wymagania i chęć pomocy. U mojego czterolatka pojawiają się takie etapy, czy momenty dnia, kiedy synek odmawia samodzielności - na przykład rano, nie włoży sam butów, prosi bezradnie - mamo pomóż. Za to jak odbieram z przedszkola, wszystko robi sam i nawet nie pozwolił by mi na pomoc. Poza tym jestem dość leniwa z natury więc synek szybko sam nauczył się na przykład nalewać sobie wody, smarować kanapki. Z zabawkami też bym nie przesadzała i raczej zaczynała z nim "obsługiwać" tę ciastolinę czy cokolwiek i jak się wciągnie w zabawę dyskretnie wracała do innych zajęć. Albo pobawiła z nim godzinę czy dwie i dopiero po tym "napełnieniu wiaderka" maminą obecnością i zainteresowaniem, oczekiwała samodzielnej zabawy. Są takie towarzyskie dzieci, dla których małą rozrywką jest samotna zabawa, tak jak jedni dorośli wolą sobotni wieczór z książką, a inni koniecznie ze znajomymi, to normalne. Czasem nasze rodzicielskie oczekiwania są nierealistyczne.
  • rulsanka 18.03.18, 22:24
    "Jak pozbyć się tego wrodzonego syndromu wyuczonej bezradności?"

    Albo wrodzony albo wyuczony big_grin
    Jak widać sama nie bardzo wiesz, jak to określić. Mnie się wydaje, że dzieci są po prostu różne. Niektóre, ambitniejsze, inne mniej ambitne. I niestety natury nie zmienisz.
    Co do wyręczania/braku wyręczania, to przymus czasem daje odwrotny skutek. Ja starszaka cisnęłam do samodzielności, żeby sam się ubierał itp. Efekt taki, że nadal gdy się wybiera do szkoły, trzeba go zmuszać do ubierania, a niedługo kończy 10 lat. Podobnie do odrabiania lekcji itp. Mój starszy syn wygląda na podobnego do twojego.
    Młodszemu pomagam gdy tego chce, w zasadzie bez żadnych nacisków. I on wszystko robi chętniej (5,5 ma teraz).

    --
    Trzyletni chłopczyk... pomóżmy mu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.