Dodaj do ulubionych

Szukam pocieszenia....

11.10.04, 13:40
Dwa tygodnie temu urodziłam Kubusia, dostał 9 punktów i wyglądał
prześlicznie. Po trzech godzinach zaczął się horror - kłopoty z oddychaniem.
Pierwsza diagnoza: przełożenie naczyń w sercu. Po kilku godzinach stwierdzono
odmę w płucach oraz fakt zainfekowania całego organizmu. Przewieziono nas do
innego szpitala na Oddział Intensywnej Terapii Dziecięcej ( mnie na
położnictwo ), gdzie przeleżeliśmy tydzień. Infekcja zaczęła powoli
ustępować, ale przy próbie karmienia przez sondę nastąpił kryzys w płucach i
stwierdzono, że prawdopodobnie przyczyną jest przetoka tchawiczo - przełykowa
( otwór, którym jedzonko dostaje się do dróg oddechowych ). W Płocku nie ma
specjalistycznego oddziału dziecięcego, więc przewieźli Małego do Łodzi,
gdzie potwierdzono diagnozę. Ja zostałam w Płocku, bo w hotelu dla matek przy
szpitalu jest mało miejsc i pierszeństwo mają matki karmiace, a ja jestem
matka odciągająca i zamrażająca, bo Mały jest karmiony dożylnie. Innym, nie
mniej ważnym powodem tego, że nie próbuję się na siłę gdzieś tam zaczepić (
nie mam żadnych znajomych ani rodziny w Łodzi )jest fakt, iż mam 5 - letniego
Maciusia, który również mnie teraz bardzo potrzebuje, ponieważ przed porodem
również byłam w szpitalu i nie miał mnie prawie miesiąc. Jest mi bardzo
ciężko, stale myślę, że Kubuś tam leży sam, jak byłam u niego w czwartek to
nie mogłam go nawet wziąć na ręcę, jedynie pogłaskać. Dziś ma zapaść decyzja
odnośnie ewentualnej operacji tej przetoki, i ja się aż boję zadzwonić.
Proszę, niech napisze do mnie ktoś kto był w podobnej sytuacji, kto musiał
się rozstać na pewien czas z dzidziusiem, i jak ta sytuacja wpłynęła na
dalszy rozwój dziecka. To dopiero dwa tygodnie, a ja już się czuję dla Niego
obca, wydaje mi się, że nie mnie miejsca dla mnie w jego Serduszku.
Właśnie zadzwoniłam, w środę będzie miał powtórne badania i wtedy może
podejmą decyzję odnośnie dalszego leczenia. Znowu muszę czekać...
Edytor zaawansowany
  • lusia8 11.10.04, 14:12
    Bardzo ci współczuję i trzymam kciuki,żeby wszystko skończyło się dobrze. Może
    spróbuj poszukać kogoś na forum ,,Chore dziecko..". Może znajdzie się ktoś, kto
    miał podobny problem. Będę się modlić za was i wierzę, że wszystko będzie
    dobrze. Koniecznie napisz jaką decyzję podjeli lekarze i jak czuje się twoja
    kruszynka. Pozdrawiam!
  • mama_radka 11.10.04, 14:15
    Cóż nawet nie wiesz jak mi się zrobiło smutno... Że też takie rzeczy muszą sie
    dziać. Jestem z Tobą. I wiem, że kazda sekunda bez dziecka to tragedia. A
    maluszek , szkoda maluszka, ale trzymajcie się i oby jak najszybciej maluszek
    wylądował w rękach mamusi. Oby wszystko się dobrze udalo. Co jeszcze napisać...
    Pozdrawiam
  • edytek1 11.10.04, 14:46
    Jestem z Tobą całym sercem. (Urodziłam się i wychowałam w Płocku). Wierzę, że
    wszystko będzie dobrze.
    --
    Karolinka ma już 2,5 roku.
  • monika.pap 14.10.04, 08:42
    A ja ryczr ,za kazdym razek kiedy czytam podobne historie.Bardzo ci
    wspolczuje,mam nadzieje ze malutki jaknajszybciej wyzdrowieje i wszyscy
    bedziecie razem ,jeste z wami i trzymam kciuki .Trzymajcie sie Monika.
  • lola211 11.10.04, 14:56
    Bardzo wspólczuje, mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze.
    Jesli chodzi o rozwój dziecka- mój brat, dzis dorosły, spedził pierwszy miesiac
    zycia w szpitalu, stan bardzo ciezki, wówczas normą bylo, ze dziecko ogladało
    sie tylko zza szyby, o zadnym kontakcie nie bylo mowy.Z relacji mamy wiem, ze
    później rozwijal sie dobrze, nie miala z nim wiekszych klopotów, zatem mysle,
    ze nie wpłyneło to na niego negatywnie, choc oczywiscie tamten czas jest dla
    dziecka bardzo ciezki.Jesli tylko masz mozliwosc, odwiedzaj go jak najczesciej..
    --
    --------------------------------------------------
    Chcesz schudnąc, zdrowo sie odżywiać, zajrzyj tu:

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11143
  • kokolores 11.10.04, 15:18
    Trzymamy Wam kciuki!!
    Daj znac co sie dzieje!!
    smile
    --
    " Nadzieja jest rośliną trudną do wyplenienia. Można nie wiem ile odrąbać
    gałęzi i zniszczyć, a zawsze będzie wypuszczać nowe pędy."
    Isadora Duncan
  • madeyowa 11.10.04, 15:37
    Doskonale Cię rozumiem. Kiedy mój synek był w szpitalu byłam przy nim cały
    czas, ale wtedy to było moje pierwsze i jedyne dziecko. Wiem jakie to trudne
    dla matki, kiedy trzeba zostawić dziecko samo, jeszcze w takim miejscu jak
    szpital. Ale czasami nie ma wyjścia. Jestem z Tobą całym sercem.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8980515&a=9986255
  • iza_luiza 12.10.04, 00:02
    Kasiu, wiem co przeżywasz.
    Mój synek urodził się z wadą OUN. Kiedy tylko wypisano ge ze szpitala gdzie
    rodziłam zawieziono go karetką do Centrum Zdrowia Dziecka na oddział patologii
    noworodka. Ja, mimo że po cesarce ledwo chodziłam natychmiast pojechałam z
    mężem za nim. On taki maleńki samiuteńki leżał w łóżeczku na tym oddziale, my
    siedzieliśmy przy nim cały dzień, ale wieczorem musieliśmy wrócić do domu, bo
    mój szew nie pozwalał mi już się nawet wyprostować po całym dniu spędzonym na
    krzesełku przy jego łóżeczku, bo mamy też 6-letnią córkę, która za nami
    tęskniła, bo mąż musiał wracać w końcu do pracy a poza tym w CZD można w nocy
    spać na krześle lub na podłodze, albo w dość drogim hotelu...
    Kiedy wychodziliśmy stamtąd wieczorem i zostawialiśmy go samego, takiego
    maleńkiego podłączonego tymi wenflonami, czasem płaczącego, ja szłam i
    ryczałam, łzy jak grochy mi leciały po twarzy, było mi wszystko jedno że blizna
    się sączy, że boli, byle tylko już był ranek żeby do niego wrócić. Myślałam, że
    serce mi pęknie. Mąż mnie wyprowadzał pod rękę, gdyby nie to nie wiem czy bym
    wyszła.
    Całą noc myślałam jak on się czuje, czy nie płacze, czy nie głodny, ze pewnie
    tęskni i serce mi się krajało.
    Teraz jesteśmy już od dawna razem w domku ale nigdy tego nie zapomnę.
    Kasiu, wiem, że dopóki nie będziecie razem nie zaznasz spokoju, ale wiedz, że
    to dla jego dobra i musicie to przetrzymać. On nie będzie pamiętał tego
    szpitala, za to na pewno bardzo cię kocha i tęskni za tobą. Ucałuj go mocno jak
    tylko będziesz mogła, on ciebie najbardziej na świecie potrzebuje i ty jego.
    Oby tylko był zdrowy a to minie jak zły sen,
    czego Wam z całego serca życzę,
    Iza

    --
    "Całe cierpienie bierze się stąd, że człowiek jest niezdolny siedzieć w
    milczeniu i samotności."
    A. de Mello

    oto Maciuś i Luiza smile))
  • mamamarka 12.10.04, 00:16
    Zawsze będziesz miała pełno miejsca w serduszku Twojego Maluszka! Nigdy nie
    wątp w to! Wierzę, że już niedługo będziesz mogła utulić oba swoje Skarby.
    --
    Agnieszka

    MARECZEK
    Nowe zdjęcia zapraszam
  • krawczykasia 12.10.04, 14:16
    Bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy. Bardzo ich potrzebuję i czerpię
    z nich siłę. Dziś byliśmy u Kubusia, sam oddycha już piąty dzień, ma odstawiony
    antybiotyk i nawet sam siusia. Ale powód do radości, ktoś by powiedział, ale
    wcześniej miał założony cewnik i też były problemy z oddawaniem moczu. Do tego
    stopnia, że urodzony z wagą 3,5 kg, zamiast mieć fizjologiczny spadek masy to
    ważył już około 4,2 kg - tak był napompowany kroplówkami, których nie wydalał.

    Pielęgniarka dała mi go nawet na chwilę na ręce, bo poprawiała mu łóżeczko, i
    mogłam zobaczyć jego oczy wreszcie, bo wcześniej był cały czas uśpiony, więc
    oczu nie otwierał. Aha, jeszcze słyszałam jak się wydzierał przy zabiegach
    pielęgnacyjnych. Chyba to była najlepsza muzyka dla moich uszu od dwóch tygodni.
    Teraz musimy czekać. Jutro i pojutrze będzie miał jeszcze jakieś
    prześwietlenia i może podejmą decyzję, co z GOŚCIEM dalej robić.

    A, jeszcze jedno - on jest karmiony dożylnie, więc nie wiedziałam czy ma odruch
    ssania, ale powiedziano mi, że smoka ( od butli )ciągnie, że aż trzeszczy.
    Wiem, że to nie jest teraz najważniejsze, ale pewnie już będą nici z karmienia
    piersią, chociaż z tego smoka nic mu nie leci, ale jak będzie z nim lepiej to
    zaczną go karmić butlą ( zawiozłam dziś swoje mleczko zamrożone ).
    Jeszcze raz dziękuję za wsparcie, miło jest wiedzieć, że jesteście...
  • lukasia1 12.10.04, 14:31
    Kasiu Kochana !
    Ja też trzymam za Was kciuki ! Mieszkam w Łodzi i gdybyś potrzebowała
    czegokolwiek co mogłaby Ci "załatwić" osoba na miejscu to odezwij się - na
    adres gazetowy - ja wprawdzie nie mam duuużo wolnego czasu (mam dwie małe
    córki) ale w takiej sytuacji to chętnie jeśli będzie trzeba pomogę. Jeśli
    będziesz chciała, przeczekać na miejscu czy napić się herbaty to też Cię do
    siebie zapraszam. Z przenocowaniem może być problem, ale jeśli sytuacja będzie
    podbramkowa to też coś wymyślimy.
    Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki !!
    --
    A tu są moje dziewczynki - nowe zdjęcia wink
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11756277&a=14305845
  • magiszon 13.10.04, 16:05
    Kasiu, bardzo się cieszę, że już lepiej z Twoim Skarbem. Zobaczysz, że z każdy
    dzień będzie przybliżał Wasz powrót do domku smile)) Trzymam za Was mocno kciuki.
    Magda
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9409771&v=2&s=0
  • krawczykasia 07.12.04, 21:52
    cześć dziewczyny
    nie wiem czy jeszcze ktoś tu zajrzy. przepraszam,że nie pisałam co dalej z
    Kubą, ale nie miałam jak. Napiszę w krócie - jestem już z małym w domu, nie
    było żadnej operacji, bo przetoka jest nie potwierdzona ( łatwiej potwierdzić
    niż wykluczyć ). Żebym nie była za szczęśliwa to przyplątał mi sie wirus
    cytomegalii, ale na szczęście nie narozrabiał bardzo, i tylko musimy badać
    często słuch, bo wirusik lubi go trochę uszkodzić. Na razie jest ok. Po trzech
    tygodniach karmienia laktatora, nakarmiłam piersią Kubę i tak jest do dziś.
    Jest bardzo grzeczny i pogodny - odwdzięcza się za łzy i cierpienie. Bardzo go
    kocham, i nawet mam trochę wyrzutu sumienia, że świata poza nim nie widzę, ale
    kazdy kto przez dwa tygodnie nie wiedziałby czy jego dziecko przeżyje, szalałby
    tak samo.
    Dziękuję za słowa otuchy, znalazłam pocieszenie...
  • joannago 08.12.04, 07:39
    Witaj, oj jak dobrze ze juz jestescie w domu. Wszystkiego najlepszego dla
    Ciebie i Maluszka smile))
    Pozdrawiam cieplutko
  • coronella 14.10.04, 00:13
    hej! Ja tez mieszkam w Łodzi, gdybys czegos potrzebowala, wlacznie z noclegiem
    dla Ciebie i Twojego malego brzdaca, pisz smialo!! Na adres gazetowy. U mnie
    miejsca w domu pod dostatkiem.


    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, smieje się cały świat" Janusz Korczak

    Dorota, mama Dominisi (10.02.2003)
  • mama_radka 07.12.04, 22:22
    To dobrze, że wszystko dobrze się skończyło... I nadal trzymam za Was kciuki.
    Normalne jest to, że świata nie widzisz poza dzidzią. przecvież mogło się to
    inaczej skończyć.
    Pozdrawiam i cieszę się, że już jesteście razem.
  • gagarin3 08.12.04, 01:19
    Kasiu, kamień spadł nam z serca. Bardzo się cieszę i życzę Wam z całego serca,
    żebyście się już nigdy nie musieli rozstawać. Pozdrawiam. Agnieszka, mama Piotrusia
  • mamaigora1 08.12.04, 07:25
    Wszystkiego najlepszego dla Kubusia i jego Mamy...
    tez jestesmy po przejściach, ale teraz to juz wspomnienia (bardzo smutne).
    Trzeba cieszyc się chwila ...
    --
    Niewiniątko...
    Historia Igora - 26tc. (850g)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka