Dodaj do ulubionych

Sposób na 2,5 latka ;)

14.06.18, 07:19
Przy starszych dzieciach typowego buntu dwulatka nie było, także nowością jest dla mnie zachowanie najmłodszego, który z małego aniołka stał się małym diabełkiem wink
Przykłady można mnożyć. On chce zupę, stawiam talerz, odpycha go i mówi nie chce. Zabieram talerz- wrzask że chce, stawiam- odpycha...
Idziemy gdzieś to np kładzie się na chodniku. I tak leży. Czasem próbuje zwiać w drugą stronę.
Generalnie wszystko jest na nie. Nie pożegna się, nie ubierze (z ubieraniem to osobny temat bo w życiu nie chce się sam ubrać- twierdzi że nie umie, zachęcanie do spróbowania kończy się obraza i położeniem na podłodze)
Nie mam pomysłu jak z nim postępować już, w żłobku tak samo jest. Czasem działa jakieś odwrócenie uwagi, czasem żarcik, ale większość przypadków kończy się niesieniem wijących się 13kg...
Dużo rozmawiam, tłumacze ale mam wrażenie że przy nim nic nie działa. Wiem że bunt dwulatka itp ale może macie jakieś sprawdzone sposoby?
Edytor zaawansowany
  • leni6 14.06.18, 09:16
    Ja bym cześć po prostu odpuscila np. ubieranie, w tym wieku nie musi się jeszcze sam ubierać. Jedzenie to bym w takiej sytuacji po prostu zabrała i swojemu zdarzyło mi się zabierać, szybko załapał że to się nie opłaca. A co do kładzenia się na chodniku to powiem tylko że mój tak się kładł gdzieś do 2,5 roku właśnie, a teraz mając 3 to nawet obrażony czy płaczący za mną drepta.
  • melancho_lia 14.06.18, 10:06
    Jedzenie zabieram po 2 fochu. Zwykle powoduje to napad wielkiego żalu i płaczu i łaskawie po kilkunastu minutach zacznie jeść. Tylko że mnie te akcje czasami rozwalają już.
    Co do ubierania to nawet jak ja go ubieram to z wrzaskiem ściąga ubranie (jedyne co na razie działa to zachętą że jak się da ubrać/ubierze to będzie mógł mi windę przywołać (wychodzę wcześnie do pracy) a gołym się z domu nie wychodzi...
    Jak mówię mu że idziemy to albo się kładzie albo idzie w drugą stronę oświadczając "ja zostaję, pa pa"...
  • ela.dzi 15.06.18, 11:31
    Ściemniasz. Opisałaś moje dziecko, to niemożliwe, żebyś miała klona. A na poważnie, to momentami tak ręce mi opadają, że zaczynam się z niego śmiać, a ten idzie mnie uderzyć. Już mi się zdarzyło, że zostawiłam go w wózku na placu zabaw, żeby się w spokoju wyryczał (sam już nie wiedział czego chce, czy się przytulić czy matka odejdź), a obca baba zwymyślała mi, jaka ze mnie matka skoro nie zajmuję się płaczącym dzieckiem. Czekam z nadzieją, że kiedyś wróci mój bezproblemowy aniołek.

    A ze sposobów - nie ruszam się bez wózka. To jego miejsce, gdzie może bezpiecznie i w spokoju się wyryczeć czy 'schować przed światem'. No i nie muszę nieść klocka, gdy nagle odwidzi mu się obrany przeze mnie kierunek spaceru. Dodatkowo staram się iść na przeróżne kompromisy, jeśli rzeczywiście mogę.
  • melancho_lia 15.06.18, 14:17
    Wózek poszedł w odstawkę rok temu. Próbowałam wrócić do wożenia wózkiem ale nie ma mowy by tam wsiadł (cała trójka moich dzieci wózek traktowała jak najgorszego wroga...).
    Wczoraj znowu podszczypywal dzieci w żłobku, leżał w szatni na podłodze 10 minut i odmawiajac założenia butów, wcześniej odmawiając pożegnania się z panią, jak już udało się ubrać to cyrk był na chodniku bo on idzie gdzie indziej (i nie dlatego że tam ciekawiej tylko zobaczę co mama zrobi).
    Z placu zabaw zabrany z rykiem bo wywalał zabawki za płot (byly najpierw ostrzeżenia że idziemy do domu jak nie przestanie) i tak ciągle...
    Tłumacze, no bo co pozostaje. Staram się być konsekwentna ale poprawy nie widać...
  • rulsanka 15.06.18, 15:53
    Jeśli to zaczęło się niedawno, a wcześniej dziecko zachowywało się ok, to stawiam na to, że równie szybko problem zniknie, jak się pojawił.
    Z mojego doświadczenia wynika, że z takimi dziećmi lepiej unikać rozwiązań siłowych, na zasadzie, że ty stawiasz na swoim i przestajesz reagować na ryki. U mnie raczej ustępowanie się sprawdzało, chyba że ewidentnie widziałam, że już dziecko samo nie wie, co chce, albo skończyła mi się cierpliwość. Obaj synowie dość burzliwie przechodzili skoki rozwojowe, szczególnie starszak, który ogólnie jest zrównoważony i współpracujący, a w czasie skoków rozwojowych wstępuje w niego diabeł. Teraz akurat jest okres spokoju, właśnie skończył 10 lat. Młodszy z kolei to choleryk...

    Ubieranie polecam w czasie bajki. To nie będzie trwało wiecznie, a będziesz miała chwilę spokoju. Starszaka karmiłam też na bajce... Mało wychowawcze, ale przynajmniej mogliśmy wyjść o sensownej porze. On był dzieckiem chętnie jedzącym, ale nie umiał się na tyle skupić, by jeść sam. U mnie nie było problemu z odejściem od tych złych nawyków, po skoku rozwojowym życie wracało do normy.
    Jesteś doświadczoną mamą, ale może spróbuj dać pić maluchowi, gdy tylko zaczyna mu odbijać? Jakiś soczek, czy coś z odrobiną cukru. Chodzi o to, że dzieci najczęściej marudzą z głodu, pragnienia, zmęczenia, przebodźcowania. Ale w czasie skoku rozwojowego byle co może być zapalnikiem.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • melancho_lia 15.06.18, 17:48
    Dzięki za rady. Picie i przekąskę zawsze mam pod ręką, największy problem to nie płacze tylko to robienie na przekór. Dziś znowu musiałam go targać bo oczywiście zwiał...
    Ja mam jeszcze bunt dwunastolatka do kompletu, więc wesoło nie jest.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.