Dodaj do ulubionych

Sposób na 2,5 latka ;)

14.06.18, 07:19
Przy starszych dzieciach typowego buntu dwulatka nie było, także nowością jest dla mnie zachowanie najmłodszego, który z małego aniołka stał się małym diabełkiem wink
Przykłady można mnożyć. On chce zupę, stawiam talerz, odpycha go i mówi nie chce. Zabieram talerz- wrzask że chce, stawiam- odpycha...
Idziemy gdzieś to np kładzie się na chodniku. I tak leży. Czasem próbuje zwiać w drugą stronę.
Generalnie wszystko jest na nie. Nie pożegna się, nie ubierze (z ubieraniem to osobny temat bo w życiu nie chce się sam ubrać- twierdzi że nie umie, zachęcanie do spróbowania kończy się obraza i położeniem na podłodze)
Nie mam pomysłu jak z nim postępować już, w żłobku tak samo jest. Czasem działa jakieś odwrócenie uwagi, czasem żarcik, ale większość przypadków kończy się niesieniem wijących się 13kg...
Dużo rozmawiam, tłumacze ale mam wrażenie że przy nim nic nie działa. Wiem że bunt dwulatka itp ale może macie jakieś sprawdzone sposoby?
Edytor zaawansowany
  • leni6 14.06.18, 09:16
    Ja bym cześć po prostu odpuscila np. ubieranie, w tym wieku nie musi się jeszcze sam ubierać. Jedzenie to bym w takiej sytuacji po prostu zabrała i swojemu zdarzyło mi się zabierać, szybko załapał że to się nie opłaca. A co do kładzenia się na chodniku to powiem tylko że mój tak się kładł gdzieś do 2,5 roku właśnie, a teraz mając 3 to nawet obrażony czy płaczący za mną drepta.
  • melancho_lia 14.06.18, 10:06
    Jedzenie zabieram po 2 fochu. Zwykle powoduje to napad wielkiego żalu i płaczu i łaskawie po kilkunastu minutach zacznie jeść. Tylko że mnie te akcje czasami rozwalają już.
    Co do ubierania to nawet jak ja go ubieram to z wrzaskiem ściąga ubranie (jedyne co na razie działa to zachętą że jak się da ubrać/ubierze to będzie mógł mi windę przywołać (wychodzę wcześnie do pracy) a gołym się z domu nie wychodzi...
    Jak mówię mu że idziemy to albo się kładzie albo idzie w drugą stronę oświadczając "ja zostaję, pa pa"...
  • ela.dzi 15.06.18, 11:31
    Ściemniasz. Opisałaś moje dziecko, to niemożliwe, żebyś miała klona. A na poważnie, to momentami tak ręce mi opadają, że zaczynam się z niego śmiać, a ten idzie mnie uderzyć. Już mi się zdarzyło, że zostawiłam go w wózku na placu zabaw, żeby się w spokoju wyryczał (sam już nie wiedział czego chce, czy się przytulić czy matka odejdź), a obca baba zwymyślała mi, jaka ze mnie matka skoro nie zajmuję się płaczącym dzieckiem. Czekam z nadzieją, że kiedyś wróci mój bezproblemowy aniołek.

    A ze sposobów - nie ruszam się bez wózka. To jego miejsce, gdzie może bezpiecznie i w spokoju się wyryczeć czy 'schować przed światem'. No i nie muszę nieść klocka, gdy nagle odwidzi mu się obrany przeze mnie kierunek spaceru. Dodatkowo staram się iść na przeróżne kompromisy, jeśli rzeczywiście mogę.
  • melancho_lia 15.06.18, 14:17
    Wózek poszedł w odstawkę rok temu. Próbowałam wrócić do wożenia wózkiem ale nie ma mowy by tam wsiadł (cała trójka moich dzieci wózek traktowała jak najgorszego wroga...).
    Wczoraj znowu podszczypywal dzieci w żłobku, leżał w szatni na podłodze 10 minut i odmawiajac założenia butów, wcześniej odmawiając pożegnania się z panią, jak już udało się ubrać to cyrk był na chodniku bo on idzie gdzie indziej (i nie dlatego że tam ciekawiej tylko zobaczę co mama zrobi).
    Z placu zabaw zabrany z rykiem bo wywalał zabawki za płot (byly najpierw ostrzeżenia że idziemy do domu jak nie przestanie) i tak ciągle...
    Tłumacze, no bo co pozostaje. Staram się być konsekwentna ale poprawy nie widać...
  • rulsanka 15.06.18, 15:53
    Jeśli to zaczęło się niedawno, a wcześniej dziecko zachowywało się ok, to stawiam na to, że równie szybko problem zniknie, jak się pojawił.
    Z mojego doświadczenia wynika, że z takimi dziećmi lepiej unikać rozwiązań siłowych, na zasadzie, że ty stawiasz na swoim i przestajesz reagować na ryki. U mnie raczej ustępowanie się sprawdzało, chyba że ewidentnie widziałam, że już dziecko samo nie wie, co chce, albo skończyła mi się cierpliwość. Obaj synowie dość burzliwie przechodzili skoki rozwojowe, szczególnie starszak, który ogólnie jest zrównoważony i współpracujący, a w czasie skoków rozwojowych wstępuje w niego diabeł. Teraz akurat jest okres spokoju, właśnie skończył 10 lat. Młodszy z kolei to choleryk...

    Ubieranie polecam w czasie bajki. To nie będzie trwało wiecznie, a będziesz miała chwilę spokoju. Starszaka karmiłam też na bajce... Mało wychowawcze, ale przynajmniej mogliśmy wyjść o sensownej porze. On był dzieckiem chętnie jedzącym, ale nie umiał się na tyle skupić, by jeść sam. U mnie nie było problemu z odejściem od tych złych nawyków, po skoku rozwojowym życie wracało do normy.
    Jesteś doświadczoną mamą, ale może spróbuj dać pić maluchowi, gdy tylko zaczyna mu odbijać? Jakiś soczek, czy coś z odrobiną cukru. Chodzi o to, że dzieci najczęściej marudzą z głodu, pragnienia, zmęczenia, przebodźcowania. Ale w czasie skoku rozwojowego byle co może być zapalnikiem.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • melancho_lia 15.06.18, 17:48
    Dzięki za rady. Picie i przekąskę zawsze mam pod ręką, największy problem to nie płacze tylko to robienie na przekór. Dziś znowu musiałam go targać bo oczywiście zwiał...
    Ja mam jeszcze bunt dwunastolatka do kompletu, więc wesoło nie jest.
  • sanrio 20.06.18, 11:10
    rulsanko, dokładnie tak jak piszesz, podpisuję się w 100%. mądra jesteś i bardzo lubię twoje wpisy kiss


    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • rulsanka 25.06.18, 23:55
    Dziękuję kiss

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • gvalchca 20.06.18, 12:00
    Zgadzam się, że minie, natomiast u mnie nie minęło szybko wink Cierpliwości życzę. Co do zachowań, ustal priorytety (np. bezpieczeństwo) i mniej ważne rzeczy (np. samodzielność). Odpuść te drugie, skup się na pierwszych.
    Ja już mogę tylko wspominać z uśmiechem czasy historii, ale pamiętam, że byłam wtedy absolutnie wykończona psychicznie. Także ułatw sobie, co tylko możesz i uwierz, że to minie wink
  • agjot 20.06.18, 10:59
    Siostro!!! Nasze dzieci to rodzenstwo? Moja prawie 2,5 letnia corka zachowuje sie dokładnie tak samo, diabel wnia wstapil, a ja wymiekam bo czasami naprawde rece opadaja na jej zachowanie. Pociesza mnie tylko fakt ze nie jestem z tym sama i ze to kiedys minie. Wiem, nie pomoglam.
  • sanrio 20.06.18, 11:07
    kochana! A u nas jest dokładnie odwrotnie, na 2 latka był taki jak opisujesz swojego, to była jedna walka...teraz, na 2,5 roku jest przekochany, zgodny, ugodowy, miły wink
    Jak sobie radziliśmy - było ciężko. Jedynym wyjściem, które się sprawdzało i nie powodowało 24-godzinnej wojny, było po prostu odpuszczanie. Nie to nie.

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • melancho_lia 21.06.18, 07:55
    Mały update. Histerii nie ma, chwilowo też nie kładzie się na chodniku. Jest światełko w tunelu.
    We wrześniu idzie do przedszkola, stąd może takie moje "naciski" na samodzielność. Może faktycznie przesadzam z tym trochę.
  • camel_3d 22.06.18, 13:32
    spokojnie, w przedszkolu opanuje sybko, ze ni ejest pepkiem swiata i nauczy sie dzialac w grupie. Bedzei sie tylko mnsci w domu smile Za wyslanie do przedzskola. big_grin
  • klaudiabloguje 22.06.18, 14:36
    Tak zwany "bunt dwulatka" to normalny i bardzo ważny etap rozwoju dziecka. Najlepiej jest podejść do tego na spokojnie ze świadomością, że każde dziecko przez taki "bunt" przechodzi. Według mnie dobrze jest dziecku pozwolić na ten bunt, bo ono w ten sposób podkreśla swoją indywidualność i odrębność. Jeśli rodzic za bardzo go stłumi, będzie dziecko ograniczał i karał, to może to wpłynąć na dziecko tak, że w przyszłości będzie się bało komuś postawić, nawet jeśli będzie wykorzystywane.

    Na Twoim miejscu podeszłabym do tego, jak do czegoś normalnego, bez nerwów. Spokój rodzica i jego życzliwość wobec dziecka w każdej sytuacji, niezależnie od tego jak ono się zachowuje, bardzo dużo daje. Twój spokój również pomaga dziecku się uspokoić. Nie chce się żegnać z nauczycielką, to nie, nie musi. My czasami też nie mamy ochoty być dla kogoś na siłę mili. Uśmiechnij się i sama pożegnaj się z nauczycielką. Nie chce się ubierać sam, zapytaj, czy chciałby, żebyś mu pomogła. Pokaż, że jesteś po stronie dziecka, że jesteś gotowa do pomocy i szanujesz zdanie dziecka. Dziecko wyczuje, że nie chcesz z nim walczyć i wtedy będzie bardziej chętne do współpracy.

    To oczywiście nie oznacza, że masz pozwalać na wszystko, ponieważ jesteś odpowiedzialna za dziecko, jego zdrowie i bezpieczeństwo, no i oczywiście masz swoje własne granice. Myślę jednak, że jeśli pozwolimy dziecku od czasu do czasu na mówienie "nie" i uszanujemy jego wolę (w miarę możliwości), to ono później łatwiej zaakceptuje nasze "nie". Jeśli dziecko się złości, to dobrze jest okazać zrozumienie dla jego uczuć i bardzo krótko wyjaśnić, dlaczego musimy powiedzieć "nie".

    Jeśli to co napisałam, do Ciebie przemawia, zapraszam na mojego bloga - tam dużo piszę o wychowywaniu dzieci, potrzebach dzieci, itp. Podaję linka do artykułu na temat tego, jak radzić sobie z napadami złości u dziecka:
    www.klaudiabloguje.pl/napady-zlosci-u-dziecka/


    --
    www.klaudiabloguje.pl
  • baba_za_kolkiem 22.06.18, 15:19
    Melancho_lia, nie zrozum mnie źle, zrobisz z tym co napiszę jak uważasz.
    Czytam Twoje posty od dawna, i mam jakiś tam obraz twojego synka. Obraz całościowy, nie z tego jednego postu.
    Wahałam się, ale napisze to: mój był taki sam. Dwa lata temu pisałam tu na małym dziecku post, o rzucaniu się na ulicę, o siadaniu na chodniku w wyrazie protestu, wcześniej pisałam wiele postów o ucieczkach, o buntach, o trudnym dziecku, o nadpobudliwości, o tym jak syn mnie wykańcza fizycznie i psychicznie, jak nie pozwala mi wyjść z domu i nie odstępuje mnie na krok, nawet w łazience, o histeriach i o tym, jak się z nim nie rozumiałam.
    Dziś już wiem, że ma ZA.
    Co chcę przez to powiedzieć: nie diagnozuję twojego synka, ale ten obraz który mi się jawi z twoich postów brzmi dla mnie bardzo znajomo. Proszę tylko, miej to na uwadze. Być może twój synek ma taki okres, który minie. Być może mam błędne wrażenie. Ale to wszystko mi tak znajomo brzmi. Proszę obserwuj go, dla swojego i jego dobra, i za jakiś czas po prostu zdiagnozuj.
    Nie, nie patrzę przez pryzmat swoich okularów, nie widzę w każdym dziecku zaburzeń, po prostu twój synek jawi się w twoich postach jak brat bliźniak mojego.
    Jeśli ci się będzie chciało, poszukać moich postów na małym dziecku, sama zobaczysz. Dwa lata temu był mój post o siadaniu na ulicy, synek zaczął wtedy chodzić do żłobka i to wtedy się zaczęło. Dziś ma 4 l i 9 mcy, wtedy był trudnym, krnąbrnym uciekającym i kładącym się 2,5latkiem, teraz jego ZA widać na pierwszy rzut oka.
    Podsumowując, proszę tylko miej to na uwadze, że to BYĆ MOŻE o to chodzi, bo będzie to z korzyścią dla was obojga. Jeśli jest neurotypowy, na pewno nie zaszkodzisz mu jeśli wykażesz to zrozumienie i cierpliwość, kiedy jest mu trudno. Weź tylko pod uwagę, że tak jak było u mnie - tradycyjne rady i metody mogą zwyczajnie nie zadziałać. Jeśli dziecko jest ze spektrum, to to nie jest "zwykły" bunt dwulatka tylko czubek góry lodowej, proszę przyjrzyj się całej reszcie pod spodem. Zresztą, w przypadku neurotypowego dziecka też zwykle zachowanie to tylko czubek góry lodowej.

    Mam nadzieję, że cię nie wbiłam w podłogę tym postem, wahałam się czy to napisać, ale nie umiałam się powstrzymać. Zrobisz z tym co chcesz oczywiście.
  • baba_za_kolkiem 22.06.18, 15:32
    Kilka moich starych wątków, kiedy synek miał 2-2,5 roku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,566,160197703,160197703,jak_ukarac_dziecko_zeby_nie_bylo_traumy_.html#p160198063 / pojedyncze wypowiedzi, też o siadaniu na chodniku, o ucieczkach
    forum.gazeta.pl/forum/w,566,159446638,159446638,nie_spal_dzis_prawie_wcale.html#p159481503
    forum.gazeta.pl/forum/w,566,161427256,161427256,Kiedy_maluszek_zaczyna_sluchac_polecen_a_nie_uciek.html#p161427741 - tu też pojedyncze wypowiedzi
    forum.gazeta.pl/forum/w,566,162201778,162201778,_Fazy_dwulatka.html#p162204066 - tu też o zachowaniu synka

    I jest wiele innych.
    Boże, jak sobie przypomnę..... koszmar.
  • melancho_lia 22.06.18, 15:44
    Baba dzięki. Pamiętam twoje posty.
    To co opisuję jest pewnym fragmentem rzeczywistości. Syn generalnie jest dość ugodowy, tylko czasem jakiś cyrk odstawi. Ale poobserwuje go, nie zaszkodzi smile

    A jak Ty się miewasz?
  • baba_za_kolkiem 25.06.18, 11:20
    Dziękuję, mam się dobrze. Czas leci, dziecko się rozwija a i rodzic nabiera umiejętności czytania dziecka i stwarzania mu komfortowych warunków. Nasze życie kiedyś a dziś to niebo i ziemia, jesteśmy lata świetlne od tych strasznych czasów. smile Tak z dzisiejszego punktu widzenia, to gdyby nie to, że było aż tak źle, i poszłam szukać pomocy u psychologów, itd., to dziś nie byłoby może tak dobrze smile bo bym nadal nie wiedziała, o co dziecku chodzi, co z nim jest.
  • melancho_lia 22.06.18, 15:55
    A i nie przepraszaj. Każda rada jest cenna, mam w rodzinie dziecko z podejrzeniem ZA, temat jest mi w pewnym stopniu bliski.
  • baba_za_kolkiem 25.06.18, 11:23
    To dobrze, że masz takie nastawienie. U takiego malucha każde zachowanie da się spisać na karb takiego etapu rozwoju, u starszaka już nie. Kluczowe jest właśnie to, że histerie, problemy z komunikacją, z relacjami z innymi dziećmi i z relacjami z dorosłymi widać najbardziej już trochę później, ok. 3 r.ż., bo u dwu- / dwuipółlatka wszystko jeszcze ma prawo się dziać. Jeśli jesteś otwarta na taką ewentualność to super.
  • ela.dzi 25.06.18, 12:18
    A jak Ty się czujesz Babo ?
  • baba_za_kolkiem 27.06.18, 09:55
    Dziekuje czuje się bardzo dobrze. Terapia przynosi efekty i oby tak dalej smile A przy okazji, doszłam do wniosku, że dopiero choroba pokazała mi, jakie są priorytety w tym życiu. Jak powiedział pewien uczony, każdy człowiek ma dwa życia, i to drugie zaczyna się, kiedy zdamy sobie sprawę, że życie jest tylko jedno.
  • rulsanka 27.06.18, 22:42
    Dobrze to słyszeć smile Cały czas trzymamy za Ciebie kciuki tu na forum.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • fantomowy_bol_mozgu 28.06.18, 21:15
    Podczytuję tylko fragmentami to forum, ale pamiętam Twoją historię i chciałam Ci tylko przekazać, że trzymam za was kciuki i bardzo się cieszę, że czujesz się lepiej smile
  • stara-a-naiwna 24.06.18, 12:27
    moi co prawda starsi ale ja jesli się dało to byłam konsekwentna
    dawałam zupę - jesli nie chciał mówiłam, ze zabiorę i nie bedzie bo teraz jest czas na jedzenie a potem musze wieszac pranie, odkurzac itp. (ma zasadę, że jedzenie u nas w domu nie jest obowiązkowe)
    i dawałam znowu za 30minut po powieszeniu prania czy zorbieniu czego tam sobie planowałam

    bez zmuszania ale pokazując konsekwencje i dając dziecku doświadczyć głodu

    a nie pożegnaniem się bym olała (wszystko co niekonieczne traktowałam jako łaski bez)
    za to ubieranie to niestety po uprzedzeniu że "musze cie ubrać bo na dworze zimno" to już niestety na siłę jeśli by było trzeba


    chyba trzeba przeczekać i być konsekwentnym
  • agisk 25.06.18, 23:07
    Musisz przeczekaćsmile Jak u nas tak było, to spotkałam się gdzieś ze zdaniem na pocieszenie dla rodziców 2-latków "Spójrzcie na uśmiechniętych rodziców 3-latków". Trzymałam się tej myśli w chwilach kiedy nerwy miałam napięte do granic możliwości. I mieli racjęsmile Parę miesięcy minęło i dziecko zupełnie jest inne.
  • rulsanka 25.06.18, 23:51
    Hi, hi, trzylatki są bez porównania trudniejsze od dwulatków. A pięciolatki to już w ogóle big_grin
    Na szczęście między tymi trudnymi okresami są przerwy. I o ile okresy spokoju są dłuższe od okresów nierównowagi, to jest dobrze.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • melancho_lia 26.06.18, 06:57
    A dwunastolatek to dopiero jest wink
    Ja mam teraz cały przekrój buntu- "rogaty" dwunastolatek, przewrażliwiona dziesięciolatka i zbuntowany 2,5 latek.
  • amiralka 26.06.18, 13:47
    Sprawdzony sposób to uzbroić się w morze cierpliwościwink U mnie najlepiej działała, zamiast tłumaczeń i rozmów zasada neutralnego komentatora. W sensie: dziecko mówi: "nie zjem tej zupy!", a ja na to głosem życzliwego ale niezangażowanego obserwatora: "o, chyba nie chcesz jeść tej zupy". Dziecko mówi, "nie idę do domu", ja "mam wrażenie, nie masz ochoty na wracanie do domu". I żadnych działań, żadnego zabierania czy stawiania ponownie talerza. Dać przestrzeń na "nie", na chwilę bycia innym i odrębnym od mamy/opiekuna, bez natychmiastowej akcji, to był mój jedyny sposób, który działał. I wszyscy się dziwili, że dziecko w pewnym momencie zrobi praktycznie wszystko co ja chcę (z dużą dozą mojej też elastyczności oczywiście). Zwiewanie w drugą stronę: zrobiliśmy z tego zabawę, ja synka goniłam, łapałam i łaskotałam. Ubieranie się - tylko na takiej francuskiej piosence o wilku, który w każdym refrenie śpiewa świnkom, że zakłada koszulkę/spodnie, inaczej to mama musiała zakładać. Generalnie wszystkie konfrontacje przerobić na zabawę - ja czasem mówiłam tym samym tonem: ja też nie chcę jeść tej zupy, mamusiu! Nic go nie bawiło tak, jak zamienianie się rolami, ja wcielałam się w najgorszego bachora na świecie, a on miał radochę z tego i jeszcze musiał się nagłowić co mówić jako mama, żeby mnie ogarnąć. Albo maskotki - jak nie chciał iść do żłobka, to brałam jego dwie maskotki, które zawsze z nim chodziły i urządzałam kłótnię: jedno mówiło, że nie chce, drugie próbowało go różnymi metodami przekonać. To przełamywało lody i jakoś przynosiło dziecku ukojenie - zobaczenie swoich problemów w takim skrzywionym zwierciadle, możliwość wypowiedzenia swojego "nie" i brak walki o władzę czy stawianie na swoim.
  • amiralka 26.06.18, 13:48
    Gorzej, znacznie gorzej sobie radziliśmy z kryzysem na 3,5 roku, jeszcze się nie pozbierałam po tym, uch. O buncie dwunastolatka nawet nie będę myśleć dziś, na razie cieszę się stabilną fazą czterolatka, który na drugie ma "dobrze kochana mamusiu" wink Powodzenia!
  • klaudiabloguje 27.06.18, 15:18
    Zgadzam się z tym, co napisałaś. To się nazywa okazywanie dziecku empatii i zrozumienia dla jego uczuć. Uznanie jego "nie" bardzo dużo daje smile
    Podoba mi się również Twoja pomysłowość - zamiana niektórych czynności na zabawę. To powoduje rozładowanie napięcia oraz wzmacnia więź między rodzicem a dzieckiem, co wpływa na dziecko pozytywnie.
    Dla wielu dzieci chodzenie do żłobka jest trudne, ponieważ ciężko jest im rozstać się z mamą, a taka zabawa i śmiech redukują lęk.
    Fajne rady smile

    --
    www.klaudiabloguje.pl
  • zabka141 26.06.18, 20:06
    Dziewczyny daly duzo dobrych rad. Z mojej strony dodam, odpuszczaj , tzn. nie chce zupy, zostawiaj na stole czy nie, nie komentuj za dobrze, powiedz ok, nie stwarzaj mu sytuacji by robic cyrk. Bo to troche tak wyglada, ze on cie testuje, probuje wejsc z toba w klotnie. Wiec ja bym w te klotnie nie wchodzila, tylko olewala.

    Faktycznie na ubieranie trzeba znalezc jakis sposob, np. muzyke, bajki. Ale jest ryzyko ze potem nie bedzie chcial bez. To mjusisz sama ocenic sytuacje.

    Rzucanie sie na ziemie - czekasz, obserwujesz, jesli musisz - bierzesz na rece i idziesz.

    Duzo czytajcie o emocjach (np. KIcia Kocia), jak widzisz na ulicy dziecko placzace, krzyczace, pogadajcie o tym w stylu "o ten chlopczyk sie zdenerwowal. Nie chcial isc do domu. A mama musi isc. Co ma mama zrobic? Jak moze chlopczykowi pomoc?".
  • melancho_lia 26.06.18, 22:14
    Dzięki. Książeczki typu Kicia Kocia póki co odpadają, mojego synka interesują wyłącznie książeczki z maszynami i autami.
    Faktycznie kiedy nie wchodzę w dyskusje to foch szybko się kończy. Ostatnio nie leży na chodniku, a jak próbuję to udaje mi się jakiś temu zapobiec.
  • baba_za_kolkiem 27.06.18, 09:58
    Jeśli nie chce zupy, to może ma problem z konsystencją, z mieszaniną wiórków i kawałków. Można próbować szukać innych dań, i po prostu nie zmuszać do zupy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.