Dodaj do ulubionych

Obawy przed - przedszkolne i nie tylko

15.08.18, 18:10
Drogie Mamy,
piszę z prośbą o poradę. Synek idzie teraz pierwszy raz do przedszkola (w ogóle placówki) ,będzie miał 2 i 9 mcy. Mam kilka obaw związanych z pójściem do przedszkola:
1. Do tej pory z babciami w domu, bez problemu generalnie jak ja wychodziłam, ale nigdy nie zostawał z nikim innym (no oczywiście poza tatą, dziadkami). Z dziećmi kontakt był, nie za często, ale codziinie na placu zabaw, sporadycznie w rodzinie, w wakacje dłuższe okresy "wspólnej" zabawy. Najczęsciej interakcja w postacji chęci rozmowy, zagadywania, przedstawiania się, no i zabierania rzeczy, lub dzielenia się nimi. Ewentualnie komnetarz głośny do tego co dzieci robią wink) Synek generalnie jest empatyczny, bo tak go nauczyłam, albo po porstu..jest wrażliwy.Ostatnio robi też rzeczy na przekór, umie żartować odgrywać role itd. Matiwę się, jak przebiegnie adaptacja, własnie z powodu tej wrażliwości , iecierpliwosci itd. Ostatnio pojechailiśmy na wyjazd , mieszkamy w mieszkaniu znajmowych, którego synek sie chyba boi... Je od kilku dni wylacznie kaszke i pomidorowke, wszytsko inne wypluwa, jakby sie zablokował, niechce nawet ulubionych dan... Dodatkowo, babcie nauczyly go e jest karmiony, wiem, żle, ale po prostu radzily sobie jak umialy, teraz juz mozna gdybać. Jestem trochę przerażona, że on w przedszkolu nie bedzie nic jadł. W tej chiwili karmienie to są cyrki, zagadywania itd...
Dodatkowo jak jestem na urlopie teraz od dwóch tygodni, to synek jest bardzo marudny, ciagle chce na ręce, ciagle spać , zmeczony.
Poza tym nasiliły mu się mocno kwestie dotyczące nadwarżliwości, nie znosi wody, piasku, nie wejdzie w butach na trawę (kiedyś az tak nie miał, to dopiero od 2 tygodni) . Dokladnie wtedy miał szczepienie Priorix, ale czy to możliwe żeby tak wplyneło na samopoczucie???? Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, dziecko jest wyszczepione (bezproblemowo na szczeście) na prawie wszytsko oporcz menigokokow ospy grypy, ale szłam na to szczepienie z dusza na ramieniu i nie wiem teaz, czy to wszystko to moje projekcje czy moje lęki przedszkolne, bo on jeszcze nie wie przecież.
Doszły jeszcze te nadwrażliwości, np jesli chodzi o jedzenie, synek lubi maliny, truskawki, ale pierwszy kęs jest walką, tak jakby nie pasowała mu faktura. Co z tym robić? Czy coś? Czy odpuscic?
Dziękuję bardzo.
Edytor zaawansowany
  • leni6 15.08.18, 20:29
    1. Ewentualna reakcja chorobowa na priorix powinna być po 10-14 dniach więc od tego to ewentualnie to zmęczenie i marudzenie.
    2. Kontaktami z dziećmi aż tak się nie martw, dziecko na początku przedszkoła nie musi bawić się z innymi dziećmi.
    3. Jak tylko babcie karmiły, a posiłki z rodzicami jadł samodzielnie to w przedszkolu nie powinno być problemu.
    4. Co do nadwrażliwości to poczytaj i przemysl ewentualną wizytę u terapeuty SI lub neurologopedy, ale do września to już jest za mało czasu.
    5. Adaptacje w przedszkolach państwowych zwykle nie są zbyt przyjazne dzieciom, dowiedz się jak jest w waszym przedszkolu. Jak masz babcie do dyspozycji to masz super sytuację i możesz oswajac dziecko w przedszkolem stopniowo.
  • unaluna 15.08.18, 20:31
    Teorię wpływu szczepionki pominę milczeniem wink Wrażliwość +niecierpliwość wcale nie musi iść w parze z trudnościami adaptacyjnymi. Moja megawrażliwa, nieciecierpliwa, adaptuje się błyskawicznie, wręcz kocha nowe sytuacje, bo nienawidzi nudy. W domu wybrzydza z jedzeniem, w przedszkolu większość rzeczy je, ale oczywiście nie wszystko. Jak jest głodna to robi się dużo mniej wybredna wink Sensowne przedszkole w wielu wypadkach uczy samodzielności i potrafi rozpieszczone dzieci postawić do pionu. Oczywiście dla tych ,które mają realne problemy może być ciężko. Czy w przedszkolu jest psycholog, żeby w razie czego dziecko obserwował? Trzeba trzymać rękę na pulsie, zobaczyć jak sytuacja będzie się rozwijać w przedszkolu, jak niepomyślnie to trzeba zwrócić się o pomoc.

    --
    Bąbel 15.11.2012
  • indjanek 15.08.18, 22:03
    Jestem w podobnej sytuacji. Syn w listopadzie skończy 3 lata, więc w przedszkolu będzie pewnie jednym z młodszych. Nigdy nie chodził do placówek, jestem z nim w domu. Też jada bardzo wybiórczo, do tego kp więc przyzwyczajony, że jak nie zje to nadrobi mlekiem. Miewa fobie jedzeniowe związane z konsystencją albo wyglądem potrawy.
    Bardzo lubi zabawy typu stary niedźwiedź, lgnie do dzieci i dorosłych - pod warunkiem, że jest wyspany i najedzony oraz ma bazę w postaci bezpiecznego dorosłego (rodzice, dziadkowie).

    Czyli teoretycznie gotowy na przedszkole, podobnie jak Twój. Myślę, że obawy związane z adaptacją są bardziej w nas, matkach. I w tym, że w Polsce średnio te adaptacje wyglądają.

    Nie wyobrażam sobie wpuścić syna w to obce miejsce do obcych ludzi i powiedzieć papa, wrócę po obiedzie..
    Zastanawiam się jak tą adaptację ugryźć. W placówce będzie pewnie tylko 1 dzień otwarty, dla rodziców i dzieci. Uważam, że to mało.
    Myślę, czy zostawiać go na początek ok 1 godzinę dziennie, potem dłużej? Czy lepiej 2h? Raczej do sali mnie pewnie nie wpuszczą, żebym była z boku dla jego poczucia bezpieczeństwa.
  • leni6 17.08.18, 20:33
    Mój miał 2,5 roku jak poszedł do przedszkola, mogłam być w sali ale to się nie sprawdzalo, bo wtedy siedział u mnie na kolanach. Zostawiłam najpierw na 1h, potem na 2h (nie pamiętam dokładnie jak dlugo, ale tydzień na pewno), potem do obiadu itd. Miałam czas i mogłam stopniowo synka przyzwyczajać.
  • indjanek 18.08.18, 18:05
    A jak zniósł tą godzinę? Puściłaś po śniadaniu i powiedziałaś, że niedługo wrócisz czy jak?
  • leni6 19.08.18, 15:58
    Zaczynalismy rano, jak tylko grupy sie rozdzielaly a dzieci bylo jeszcze malo. Pierwszego dnia z nim siedziałam na sali, drugiego już wiedziałam że to bez sensu, wiec wychowawczyni zajęła się synkiem a ja poszłam na korytarz. To był październik więc większość dzieci była już po adaptacji. U nas genelnaie było dobrze, albo synek w ogóle nie płakał, ale chwilę przy zostawianiu go. Największe histerie były pół roku później przez kilka dni i do tej pory nie wiem o co chodziło.
  • kanna 15.08.18, 22:07
    Jedna rada: jeśli masz możliwości, opóźnij debiut.
    Początek września to koszmar w przedszkolu płacze, napięcie itp. Wszyscy są poddenerwowani.

    W październiku sytuacja jest opanowana, panie tez są spokojniejsze, adaptacje przebiega łatwiej.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • rulsanka 16.08.18, 14:30
    Opóźnić albo przyspieszyć, rzeczywiście wrzesień potrafi być słaby.
    Nawet w publicznych przedszkolach zdarzają się adaptacje przyjazne dzieciom. U młodszego syna mogłam zostawać w zasadzie tyle czasu ile potrzebowaliśmy.
    Natomiast jak dziecko zareaguje, to nie do końca daje się przewidzieć. Starszak był po żłobku, w wieku 3,3 poszedł do przedszkola. Adaptacje były w czerwcu, przedszkole zaczynało się we wrześniu. Zasadniczo we wrześniu zostawiało się dziecko i szło sobie. Starszak zniósł to bardzo dobrze.
    Młodszy też po żłobku, w którym zresztą był duszą towarzystwa. Do przedszkola poszedł w wieku 2,10. Adaptacje spokojne, przedszkole przyjazne, panie przytulające. A młody - przez pół roku nie odezwał się do nikogo. Zostawał chętnie, lubił przedszkole, opowiadał o nim, ale nie chciał brać udziału w zajęciach, siedział cichutko, obserwował. Panie nie zmuszały. Przy czym jest to dziecko energiczne, z temperamentem. Po pół roku zaczął się trochę odzywać, ale dopiero po roku od pójścia do przedszkola zaczął być bardziej sobą...

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • kanna 17.08.18, 17:32
    Wrzesień jest bardzo słaby, bo nawet jak panie są super, to się znajda lamentując mamusie. I dzieci się nakręcają.

    Jedno moje dziecko poszło w VIII, drugie w III. Wiosna to generalnie super czas, bo fala przeziębień jesienno-zimowych się kończy.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • aga.aga22 20.08.18, 12:40
    Dziewczyny, dzięki za odpowiedzi.
    Jeśli chodzi o kwestie szczepionkowe, to jestem sceptyczna wobec teorii spiskowych - rozumowo, a gdzieś emocjonalnie to już różniewink Faktycznie synek miał około 10 dnia po szczepionce gorączkę lekką, i generalnie gorsze sampoczucie, nie chciał jeść - jak już pisałam, ale wydaje mi się że źle się czuł w nowym miejscu na wakacjach (bo faktycznie mieszkanie takie średnio przytulne). Zaczął więcej jeść po 5 dniach.
    Co do jedzenia, to trudno mi powiedzieć na ile ta zdiagnozowana przez mniewink nadwrażliwość jest efektem faktycznego deficytu w odczuwaniu sensorycznym, a na ile jest efektem tego, że nie jest po rostu nauczony samodzielnie jeść - tym samym, nie ufa jakby sobie jeśli chodzi o jedzenie i branie do buzi ożywienia. Niestety nawet jak my byliśmy w domu, to tę sprawę koncertowo zawaliłam.. no i sam rzadko je. Umie, bo widziałam, że sobie radzi, ale nie jest tego nauczony. Jak się mu jedzenie podaje to pierwsze kęsy często wypluwa, nawet jedzenia które bardzo lubi. Lubi owsianki, jaglanki ale np kanapki nie ugryzie choć oczywiście twarde rzeczy chrupie. Nie wiem jak będzie w przedszkolusad Poszłabym teraz do neurologopedy, ale nie wiem czy nie jest większy sens zaczekać np na pierwszy miesiąc w przedszkolu. Jeśli pójdę szybciej, to i pomogę szybciej.
    Co do pozostałych kwestii dotyczących nadwrażliwości, teraz nad morzem widziałam jakim wyzwaniem dla niego jest woda (nie była brdzo zimna), nawet zamoczenie nóżek, piach etc. Z czasem było lepiej, ale na pewno nie czuł się jak ryba w wodzie. Na rowerku biegowym nie chce jeździć, boi się, to samo na hulajnodze. Na placu zabaw bawi się normalnie, choć wspinania po linariach nie za bardzo lubi. Macie jakieś polecone miejsce w Warszawie gdzie mogą pomóc? Nie wiem, czy konieczna jest pełna diagnoza IS?
    Poza tym synek ma ostatnio fazę lęków, np boi się ciemności, boi się piasku, ale myslę że to akurat rozwojowe.
    Dzwoniłam do "naszego" przedszkola, jestem odrobinę zbudowana, bo adaptacja w przyszłym tygodniu, ja w rozsypce, Pani bardzo miła powiedziała żeby nic nie zabierać tylko dobry humor, i że adaptacja jest z mamami, w środku przedszkola, na placu zabaw. Trochę mnie to uspokoiło, ale i tak już od następnego tygodnia, po prostu zostawia się dziecko. Nie wiem jak to będziesad Z różnych względów nie mam możliwości opóźnienia debiutu, zresztą dla niego to będzie żadna zmiana - ale faktycznie może być zmiana w czasie i spokoju w przedszkolu. Poza ty, tak szczerze mówiąc, chciałabym już to zacząć bo ja stresuję się bardziej jak czekam, nie zrozumcie mnie źle...
  • ela.dzi 20.08.18, 14:43
    Przede wszystkim wyluzuj, bo im bardziej będziesz przeżywać, tym dziecko będzie wyczuwać, że coś jest nie tak. Może nie być łatwo, a może w ogóle nie być żadnego problemu.
  • male_a_cieszy 22.08.18, 19:24
    Gdy moja córka szła do przedszkola miała 2 lata i 10 miesięcy. Była bardzo wrażliwa, w dodatku jedynaczka, która do czasu pójścia do przedszkola zostawał jedynie z babciami. Oczywiście też sie obawiałam tego pójścia do przedszkola, ale nie pokazywała tego młodej. Kupiłam dodatkowo książeczkę z obrazkami "w przedszkolu" i pokazywałam córce co będzie w przedszkolu. Młoda mimo moich obaw od pierwszego dnia chętnie zostawał w przedszkolu.

    Synek (teraz 3 lata 8 miesięcy) to inna para kaloszy. Do żłobka poszedł jak miał 13 miesięcy. Jest wulkanem energii. Od września pójdzie do przedszkola i się z tego cieszy. Mówi, że jest już dużym chłopcem, a duzi chłopcy nie chodzą już do żłobka tylko do przedszkola smile. Ale z jedzeniem ma dokładnie to samo co Twój syn. Pierwsza malina czy truskawka to taka trochę walka żeby spróbował. Chociaż od niedawna jest jakby lepiej. Dopiero od niedawna bierze do ręki obrane jabłko. Tyle, że je samodzielnie.
    Postaraj się nie przenosić swoich lęków na syna i mów mu o przedszkolu tylko w samych pozytywach.
    A to że w domu nie je samodzielnie mimo, że jak piszesz potrafi to też nie jest duży problem. Jak syn będzie widział, że dzieci jedzą same to jest duża szansa , że też będzie jadł sam.
  • aga.aga22 22.08.18, 22:38
    Dzięki za słowa otuchy. Staram się o przedszkolu mówić realnie, ale w pozytywach przy synku, cieszyć się z niego etcsmile No i liczę na to że zaufam paniom i wtedy to poczucie konieczności kontroli samo odejdziewink Adaptacja w następnym tygodniu, dam znać, może kogoś ja wespręsmile
  • julita165 23.08.18, 11:02
    Mój właśnie zakończył przedszkolna karierę czekamy na pierwszy dzwonek 😁. Z perspektywy 4 lat doświadczeń napiszę Ci tak - synek poszedł do przedszkola w bardzo podobnym wieku ( 2l 10 m-cy ) w dodatku było mu trudniej bo miał opóźnienie mowy, na tym etapie mówił jeszcze bardzo słabo, tylko w podstawowych kwestiach można było się z nim dogadać. Odpieluchowany też było za nami dopiero co i zdarzały się wpadki. Przed pójściem do przedszkola tez był pod opieką babć i miał podobny kontakt z dziecmi. W ogóle sam nie jadł ! I to nawet trudno powiedzieć że nie umiał. Po prostu był bardzo żywy, nie mógł na tyłku usiedziec, a w dodatku jedzenie to było ostatnie co go interesowało. W przedszkolu jednak jadł bez problemu. Czasem tak jest że dzieci potrafią więcej niż nam się wydaje tylko nie chce im się z tych umiejętności korzystać 😁. Co do wybiórczości pokarmowej - mój synek też wielu rzeczy nie jadł i nie je. No i co z tego ? Dziecko nie chodzi do przedszkola po to żeby się najeść. Nie zje w przedszkolu to nadrobi w domu. Może nie jest to wzór prawidłowego żywienia ale w końcu nikt nie jest idealny. Uważam poza tym, że przedszkole a już w szczególności na początku to nie jest najlepsze miejsce do przełamywania pokarmowej wybiórczości. Dziecko ma dość stresów żeby jeszcze denerwować je kotletem. Ja zawsze, od urodzenia stosowałam metodę że ja decyduje co dziecko je, a ono czy zje i ile. I tego samego kategorycznie zażądałam od przedszkola. Absolutnie zabronilam nie tylko zmuszania do jedzenia ale nawet zbyt natarczywego namawiania. Dostaje talerz i zjada co chce i ile chce. Raz z powodu tej polityki miałam dość ostra rozmowę z wychowawczynią ale powiedziałam że tego nie odpuszcze bo żywienie mojego dziecka jest wyłącznie moja kompetencja i nie zgadzam się żeby mi tu miał szlochać nad talerzem. Są ważniejsze sprawy. No i miał opinie najwiekszego niejadka w przedszkolu. Ale mnie to lotto, głodem nie przymierał bo zawsze coś tam zjadł a resztę nadrabialiśmy po zajęciach. I sądzę że wmohej metodzie nie ma nic złego skoro w wieku 6 lat i 10 m-cy ma 134 cm, waży 28 kg, nie ma wad postawy, zgryzu, popsutych zębów, jest energiczny i wesoły.
    Co do adaptacji. Wg mnie w przypadku tak małych dzieci to jest podstawą ! Nie kupuje teorii że wszystkie dzieci na początku płaczą a potem się przyzwyczaja i jest w porządku. Że te Ryki i histerię to tak ma być. Że normalnym jest odrywanie dziecka od nogi mamy czy taty. Jasne, są dzieci które z marszu pójdą do przedszkola, są takie które rzeczywiście będą ryczec w drzwiach ale 5 minut później jest po sprawie ale są takie na których może to odbić się poważniej, psychika małego dziecka to delikatna konstrukcja. Znam przypadek dziecka które najprawdopodobniej na skutek zbyt silnego przeżywania początków przedszkola zaczął się jąkać. I już 3 lata nie mogą tego jąkania pokonać. W każdym razie wg mnie w przypadku wrażliwego dziecka, z małym obyciem wśród obcych adaptacja z udziałem rodzica jest niezbędna. Nasza trwała 4 dni , pierwszego dnia poszłam z synkiem na przedszkolny plac zabaw, puścił mnie dopiero po pół godzinie, intensywnie zabawiany przez jedną panią, wyszłam po pół godzinie tylko na pół godziny. Nie płakał, potem zabrałam go do domu. Drugiego dnia też przyszłam po śniadaniu i weszłam z nim do sali. Posiedzieliśmy sobie z 15 minut w kąciku, potem zlazl mi z kolan i zaczął się bawić więc posiedzialam cichutko jeszcze z pół godziny i wyszłam. Wróciłam po godzinie ale nadal się bawił więc poczekałam w szatni jeszcze z godzinę, wyszliśmy przed obiadem. Trzeciego dnia byłam z nim sali tylko z 5 minut i został na obiedzie, a czwartego wszedł już sam i wyszedł po obiedzie. Od 5 dnia byl w godzinach 8.30-13.30/14 i tak przez kilka miesięcy. Od maja zaczął zostawać do 15.30. Wszystkie dzieci przychodzące do przedszkola przechodziły podobną adaptacje. Bywało że trwało to dłużej, pamiętam ojca który chyba z miesiąc przesiadywał z synem. Ale płaczów to ja tam przez trzy lata nie słyszałam. Natomiast do zerówki syn poszedł już do publicznego przedszkola. W pierwszym tygodniu września napatrzyłam się tam w szatni i korytarzu na naprawdę dantejskie sceny, wrzaski, Ryki, ucieczki, ukrywanie się pod ławkami itp. istny koszmar. Fakt, trwało to ok tygodnia, potem to już sporadycznie jakiś maluch miał gorszy dzień. A to przedszkole ma świetną opinie! I ja też jestem tego zdania, przynajmniej jeśli chodzi o zerówkę, uważam że syn lepiej nie mógł trafić. No ale adaptacja maluchów w publicznych placówkach naprawdę wymaga poważnego przemyślenia i zmian.
  • indjanek 04.09.18, 11:22
    I jak u Was dziewczyny? Ja dzisiaj zostawiłam samego na 4 godziny, pierwszy raz. Wczoraj było 3h adaptacji z rodzicami ale taki tłum ludzi zrobił ogromny chaos ..

    Zaraz idę odebrać syna, zobaczymy....


    Mam pytanko odnośnie tych adaptacji. Gdzieś mi się obilo o uszy, że przedszkole nie ma prawa nie pozwolić rodzicom pobyć z dzieckiem w sali tyle ile trzeba. Wiecie coś na ten temat? Co to za przepisy?
  • kariatyda79 04.09.18, 11:36
    O, nam tłumaczyli, że przebywanie z dziećmi w placówce to wbrew przepisom ... Tylko nie wiem jakim ...
  • rulsanka 04.09.18, 11:51
    Pewnie wewnętrznym. Albo wymyślonym.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • melancho_lia 04.09.18, 11:49
    Mój na adaptacji płakał nawet jak byłam w sali. Wczoraj został sam i płacz był tylko rano i potem jak cała grupa płakała (nie będzie się wyłamywać wink. ). Dziś poszedł bez płaczu, zaraz po niego jadę to zobaczymy.
  • indjanek 04.09.18, 12:42
    Mój podobno rano sporo płakał i pod koniec. Jutro odbiorę szybciej na bank. Zastanawiam się jak to ugryźć. 4 godziny to było za dużo zdecydowanie.
  • melancho_lia 04.09.18, 13:20
    Moj wystrzelił jak procy jak mnie zobaczył. Oczka załzawione. W ciągu dnia poplakiwal trochę, ale też się bawił.
    Dziś to wszystkie płakały jak go odbierałam, nie dziwię się że mu się udziela.
  • aga.aga22 04.09.18, 13:40
    Moj idzie sam dopiero jutro. Adaptacja - coz, pierwszegp dnia chaos, dzieci w sali, no ale sie bawil. Dwa nastepne dni na placu zabaw, byll fajnie, ale to niereprezentatywne... Pewnie tez bedzie plakalsad
    Odbieracie dzieci wczesniej?
  • melancho_lia 04.09.18, 14:11
    W tym tygodniu odbieram po obiedzie (ok. 12.30). Na szczęście mam wyrozumiałego pracodawcę, który zgodził się bym te parę dni przychodziła na pół dnia.
  • juuuu7 04.09.18, 14:53
    Moj synek przez chyba miesiac byl odbierany ok 12.30. Potem przez caly rok byl w przedszkolu do 14.30. Teraz juz chodzi trzeci rok i zazwyczaj do 16.
  • aga.aga22 04.09.18, 15:01
    Jak pozniej wygladalo zostawanie na obiad/drzemke? Czy wydluzenie czasu pobytu przebieglo lagodnie? Zastanawiam sie, moze tez tak zrobie. Sama nie wiem jak mi sie uda z praca ale to juz jakos bym wywalczyla.
  • indjanek 04.09.18, 15:51
    Ja odebrałam po 4h i to było za długo. Myślę o 1-2h na początek. Mogłabym też z nim tam siedzieć o ile mi pozwolą. Z rozstaniami ze mną było tak że na początku płakał więc odpuściłam wyjścia. Potem jak to dobrze dziadki zabawiali to nie zauważył, że mnie nie było. Od kilku miesięcy dojrzał i bez problemu zostanie z dziadkami. Myślę, że i w przedszkolu zostałby bez płaczu, gdyby miał szansę poznać i zaufać... Ja mam możliwość być z nim na początku, jutro będę negocjować. On jest bardzo zainteresowany i chętny do zabawy tylko co jakiś czas potrzebuje do mnie podejść, wiedzieć że jestem. Szkoda zostawiać w domu ale też ryków nie zniosę..
  • aga.aga22 05.09.18, 17:15
    Pierwszy dzień za nami, niestety nieudanysad Synek poszedł z tatą, wszytsko tłumaczyliśmy w ostatnim czasie, miał powiedzieć papa, a nawet nie chciał wejść do sali... Nie płakał a uciekał. Dobowolnie do sali nie wszedł, i sama nie wiem czy to dobrze. Do pań nie ma raczej zastrezżeń, wydają się miłe, ciepłe, cieprliwe. Synek dużo krzyczał, trochę sie bawił, trochę z panami rozmawiał,na placu zabaw bawił się głownie z inicjatywy pani, ale co chwilę dawał nogę, no i wszystko na nie nie nie. Nic nie zjadł (z reguły jak jest zdenerwowany tak jest), później zasnąl na podłodze, panie go przeniosły na leżaczek, i jak przyszłam to spał, lekko go obudziła, i przysniosła na rękach. Powiedział pani papa i że jutro przyjdzie ale kto to wie, raczejspodziewam się awantury ... Pani powiedziała zeby się nie zniechecac, ze to normalne, i w sumie same emocje,zachowanie mnie nie dziwią, ale co robić.. PRzez na pewno ten tydzeiń i następny będę odbierać po obiedzie.
  • indjanek 05.09.18, 19:10
    sad przykro mi. U nas już dwa dni takie sad wczoraj syn był 4h i płakał sporo, trochę się bawił. Dziś zapowiedział, że pójdzie ale ze mną (tzn że będę w sali). Stwierdziłam, że spróbuję na godzinę po prostu, że posiedzę gdzieś w kącie. Ale nawet to się nie udało - najpierw poszedł do dzieci i zaczął się bawić, a za chwilę wrócił z płaczem do mnie że chce wyjść - mimo, że tam byłam. Uspokajaliśmy się chwile na korytarzu ale nic to nie dało, chciał do domu A ja nie dałam rady go na siłę wciskac i uległam. Pewnie wszyscy stwierdzą, że wszystko zepsułam..

    Jutro spróbuje na 2h ale jednak szybkie pożegnanie. Niech Panie uspokajają. Może dam radę.

    Strasznie to trudne.
  • melancho_lia 05.09.18, 20:26
    Bywa z tym niejedzeniem. Córka tak miala w żłobku. Nie płakała ale nie bawiła się i nic nie jadła. Trwało tydzień, po weekendzie poszła jak na swoje i już żaden kryzys nie wrócił.

    A najmłodszy wczoraj poszedł sam do sali, dziś też. Jak go odbierałam był całkiem zadowolony, pani go bardzo chwaliła, ponoć nie płakał. A wieczorem stwierdził że zamiast na plac on chce do przedszkola.
  • aga.aga22 06.09.18, 20:08
    Indjanek, jak Wam dziś poszło?
  • indjanek 07.09.18, 12:38
    Wczoraj było gorzej. Po tej akcji gdy mu odpuściłam rozpaczal mocno. Chciałam go dac po śniadaniu, żeby był wyspany i najedzony. Niestety mało w domu zjadł, chyba już coś przeczuwał.. obierałam po 1,5 h zaryczanego . Panie stwierdził że się bawił trochę ale nie wyglądał...

    Za to Dziś już było inaczej. Zaprowadzilam na śniadanie, ryczał i histeryzował. Czułam się potwornie. Odebrałam po 2h, podglądałam trochę wcześniej i się bawił i śmiał. Wyszedł do mnie zadowolony, pani powiedział, że wróci w poniedziałek. Mówił, że było fajnie, teraz chodzi i śpiewa "kundel bury" (ja go tego nie uczyłam) smile
  • aga.aga22 06.09.18, 20:13
    Dziś dzień drugi, podobno było lepiej ,ale nadal zero współpracy, wszystko na nie, wszystko własnymi ścieżkami, nadal nic nie zjadł. Strasznie mi go żalsad Pani mówi ze to normlane ale boję się że taki stres sie na nim odbije. Nie moge sobie z tym dac rady zupełnie. Jutro i w przyszłym tygodniu znowu idzie.
    Zastnaiwam się co to oznacza, że jest taki niewspółpracujacy, krzyczący - w domu faktycznie też ostatnie miesiące zrbił się krzykaczem, ale jakoś traktowałam to łagodnie, że po prostu taki wiek. Potrafi być wesolutkim, skupionym dzieckiem, bawić się z dziećmi etc, ale juz nic nie wiem. sad
  • ela.dzi 07.09.18, 07:06
    Wiem, że serce się kraja matce i życzę, żeby szybko się oswoił.
  • indjanek 07.09.18, 13:39
    Odpisałam Ci już wyżej, że u nas podobnie wczoraj było.
    Na ile godzin zostawiasz? Jeżeli nie je tam zupełnie nic, to może odbieraj szybciej? Mój jak jest głodny to ciężko mu wejść w zabawę itd.

    W ogóle zastanawiam się jak ugryźć kwestię posiłków. Śniadanie w przedszkolu jest 8:30, czy w domu powinnam mu coś dawać do zjedzenia? Budzę go o 7:30, pije mleko (kp), jeżeli mu dam jeść to b9je się że nie zje w przedszkolu, a 2 śniadanie o 10 to najczęściej owoc.. wytrzyma potem do 11:30 do obiadu?

  • rulsanka 07.09.18, 18:56
    Moim zdaniem możesz nie dawać rano, bo śniadanie mają wcześnie. Mój młodszy syn też był jeszcze kp na początku przedszkola i o ile dobrze pamiętam, to nie jadł śniadania przed przedszkolem.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • leni6 07.09.18, 21:43
    Indjanek, przesadzasz z tymi posiłkami. 8.30, 10 i 11.30 to przecież jest jedzenie co chwila, nie bedzie glodny. U nas posiłki są 9.30 i 12.30 i uważam że to często...
  • indjanek 08.09.18, 13:35
    No ale kawałek arbuza to dla mnie nie jest posiłek.

    Mój syn jednorazowo dużo nie zjada, więc chce częściej. A jeśli trafi coś czego nie lubi to nie zje wcale.
  • rulsanka 08.09.18, 16:18
    Dla zębów lepiej, by posiłki nie były częściej niż co 2 godziny.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • indjanek 10.09.18, 11:13
    I jak po weekendzie? Mój syn dziś 30 min płakał podobno i odmówił śniadania sad potem w porze 2 śniadania powiedział że jest głodny i dostał swoją bułkę. Wyszedł zadowolony. Teraz mówi' że było fajnie' ale do jutra pewnie zmieni zdanie.

    Ale te 30 min płaczu wprawia mnie w smutek..
  • aga.aga22 10.09.18, 21:42
    Mój nadal je malo, na sniadanie chyba nic, ale z kolei zaczął siadać do obiadu i coś tam je. Mnie cieszy, że w ogóle siada i je, ponieważ on w domu podczas jedzenia nie usiedzi, i to chyba znaczy że jest trochę rozluźniony.
    Rano są afery, bo albo buty nie te, albo czapka, i nadal nie wchdzi sam do sali. Podobno później się bawi, dziś odbierła go moja mama, wyszedł zadowlony. W piątek znowu kładł się na podłodze i tak się wyciszał... Jaks sobie to wyobraże, to też ogarnia mnie duży smutek, taki obrazek sad Jednak jesli Twoj synek powiedział (moj tez poxniej tak mówi), że było fajnie, wyszedł zadowlony, to może nie przerywaj adaptacji? Jest coraz lepiej ?
    O ile dobrze pamiętamz postów, Twój synek tez jest z końca roku?
    Ja planuje niedlugo spróbowac zostawić na drzemkę, bo jak go odbieramy po obiedzie, to prawie wszystkie dzieci juz pod kołderkami, a mój sobie sam siedzi isie bawi.
  • indjanek 11.09.18, 11:13
    Tak, mój z 14.11.

    Nie chciałam przerywać adaptacji ale już mamy pierwszą infekcjęsad już wcześniej był lekko zakatarzony, ale dziś w nocy doszła gorączka.

    Szkoda, bo ciągle od nowa trzeba tą adaptację zaczynać.
  • melancho_lia 11.09.18, 15:40
    Mój też niewiele je, ale jakoś się nie martwię.
    Mój synek to już absolutna końcówka roku 28.12

    W pt i wczoraj został na cały dzień już. Pani go chwali, że już się ładnie odnalazł w przedszkolu i że już nie płacze. Wczoraj nawet nie zauważył że przyszłam tak był zajęty zabawą.
  • aga.aga22 13.09.18, 08:30
    U nas troche lepiej, wczoraj nawet od razu po otwarciu drzwi do sali pobiegl do zabawek, ale w szatni byl smutnyuncertain Panie mowia ze jest duzy postep, ze sie bawi, je. Ale sugeruja zeby jeszcze przez jakis czas odbierac po obiedzoe, przed spaniem. Dzis nie poszedl bo I przedwczoraj, I wczoraj wieczorem I rano bolal go brzuszek, ma wzdety, a dzis rano zwymiotowalsad W poniedzialek byl jednodniowy katat, pozniej jednonocna goraczka, wiec podejrzewam jakiegos wirusa.Choc nie wykluczam mleka krowiego ktorego nigdy nie jadal (jest wciaz na mleku ha2).
  • indjanek 13.09.18, 16:55
    No to fajnie, że tak się zaczyna układać, to naprawdę bardzo szybko.

    U nas niestety infekcja się ciągnie więc pewnie będzie trzeba zaczynać wszystko od początku.
  • indjanek 20.09.18, 13:17
    Jak tam? Trochę czasu minęło.

    U nas nie ma już płaczu przed wyjściem, jedynie podkówka i smutek podczas rozstawania. Śniadanie przeważnie je w przedszkolu, owoc czy jogurt na 2 też. Potem się bawi, szczególnie chętnie piosenki i inne animowane przez panią. Odmawia wszelkich zajęć plastycznych, nie chciał malować, rysować, wyklejac.

    Problem zaczyna się ok 11, marudzenie i płakanie. O 11:30 mają obiad, 2 danie którego kategorycznie odmawia, chociaż jest porządnie głodny. Sęk w tym, że nie lubi większości tych dań (mięsa i sosy np). Zupy uwielbia ale te dają po drzemce dopiero. Chociaż wczoraj była fasolka, którą lubi i też nie chciał. Surówek też nie zjada, co zrobić? Myślicie, że to stres czy jednak ten problem że nie lubi 2 dania? Jak przyjeżdżamy do domu aż rzuca się na jedzenie..
  • juuuu7 20.09.18, 13:40
    Mysle, ze musisz dac mu troszke czasu-wtedy zacznie jesc😀.
  • indjanek 26.10.18, 23:29
    Co tam u was?

    Mój syn chodzi na 4h dziennie. Rano przeważnie płacze, że nie chce iść, wieczorami czasem mówi, że nie lubi przedszkola. Jak już pójdzie to generalnie jest zadowolony. Nie wiem co o tym myśleć. Większość zajęć lubi, ale chyba nie do końca umie zawalczyć np o zabawkę np. Zastanawia mnie co jest powodem tej deklarowane niechęci.

    Zdarzają się dni gdy płacze np nie lubi chodzić na spacery (nie mam pojęcia czemu) , przedszkole nie ma swojego placu zabaw, chodzą do lasu lub na plac gdzie panie wymyślają różne zajęcia.
  • aga.aga22 27.10.18, 16:19
    Moj chodzi od okolo 3 tygodni juz na prawie caly dzien (do 16, odbiera go babcia). Zaryzykowalam z decyzja o pozostawieniu go na drzemke, I pozniej, bo wspominal ze dzieci maja lezaczki, posciel w misie. Okazalo sie ze dobrze zasypia I spi, z reguly tez dobrze je. Rano najczesciej absolutnie nie chce isc do przedszkola, ale mowi ze chce isc na plac zabaw z tata albo pobawic sie w domu, wiec chyba chodzi o tesknote za nami.. sila rzeczy jest z nami krocej. Jak juz minie awantura w domu to najczesciej do przedszkola jedzie w dobrym nastroju, zdarza sie ze szybko sam wchodzi, puka, ale rownie czesto kreci sie po korytarzu I nie chce wejsc. Panie mowia ze jest coraz lepiej, ze sie bawi, wychodzi zadowolony.
    Moze u Was, skoro tez jest zadowolony po przedszkolu, to tez kwestia tesknoty, niekonicznie cos sie musi dziac zlego. Aczkolwiek mi ciezko patrzec jak rano placzesad Wydaje mi sie, ze adaptacja przyspieszyla jak zaczal zostawac dluzej.
    Co mowia panie?
  • aga.aga22 27.10.18, 16:22
    Przepraszam, napisałam trochę nieskładniewink
  • melancho_lia 27.10.18, 18:19
    Mój synek chodzi chętnie. Nie płacze, bawi się, jak po niego przychodzę to zwykle jeszcze kilka minut kończy zabawę, nie leci od razu do wyjścia.
    Rano sporo dzieci poplakuje jeszcze w szatni, w ciągu dnia już nie (synek mi opowiada, co się działo).
    Panie go chwalą, że się ładnie odnajduje w grupie.
  • indjanek 27.10.18, 22:34
    Tak też mi się wydaje, że chodzi o rozłąkę i tęsknotę. Jak mu pomóc przez to przejść?
  • aga.aga22 30.10.18, 23:51
    U nas pomaga - trochę - duuużo spędzonego czasu razem. Rozmawiamy, staram się przemycać pytania o przedszkole, nawet coś czasem poopowiada. Natomiast przez ten niedosyt czasu, bo nadal to jest bardzo mało czasu razem, zrobił się niezły ambaras ze spaniem. Dopóki nie chodził do przedszkola, nie spał już w dzień, i o 19 padał. Teraz chce się bawić i do 22...
    Niestety mam straszne wyrzuty, bo za mało tego czasu razem sad
  • indjanek 31.10.18, 09:35
    Ja praktycznie cały czas poza przedszkolem jestem z synem. Często mam wrażenie, że aż za dużo i syn po prostu się nudzi. Najchętniej to by jeździł gdzieś z dziadkami, chodził na plac zabaw, bawił się ze mną lub mężem. Wtedy jest najszczęśliwszy. Widzę, że czas w przedszkoku też jest dla niego ciekawy i atrakcyjny, ale te poranki.. dzisiaj jak go wiozłam, mówiłz ze nie chce iść do przedszkola bo za bardzo tęskni.. serce pęka..
  • aga.aga22 31.10.18, 10:46
    Mam tak samo.. gdzies na sasiednim watku przeczytalam, ze dziecko zawsze woli towarzystwo rodzicow, babci etc. Moj tez rano teskni, chce na plac zabaw, lub jechac do dziadkow. Mysle ze trzeba cierpliwosci, wychodze z zalozenia ze jest jeszcze maly (jeszcze nie ma 3 lat). Jak widze nawet dzieci z jego grupy, ale z poczatku roku, to widze duza roznice, bo niektore to jakby sie urodzily w przedszkoluwink I moze mojemu jest trudniej? ..
  • ela.dzi 31.10.18, 10:53
    Myślę, że to może być raczej kwestia tego, że stosunkowo mało dziecko do tej pory zostawało bez rodziców. Mnóstwo dzieci w moim otoczeniu jest z końca roku, ale to były dzieci żłobkowe i nie było tego typu problemów. Mój starszy z końca listopada również bardzo szybko zaaklimatyzował się w przedszkolu (a jest bardzo drobny i stosunkowo niski, więc wyglądał na dużo młodszego w stosunku do niektórych dzieci). Oczywiście, miał gorzej z różnymi rzeczami w stosunku do rówieśników z początku roku, ale to go motywowało i panie go chwaliły, że taki mały, a taki samodzielny.

    Myślę, że musicie po prostu uzbroić się w cierpliwość.
  • melancho_lia 31.10.18, 11:28
    Mój synek urodził się 28.12, więc jest chyba najmłodszy w przedszkolu i się odnalazł świetnie (mimo histerii podczas adaptacji). Też jest drobniutki, większość dzieci przewyższa go niemal o głowę.
    Reguły nie ma.
    Też wydaje mi się że ciężej adaptują się dzieci, które rzadko zostawały bez rodziców.
    Musicie uzbroić się w cierpliwość. Dzieci doskonale też wyczuwają emocje rodzica. Jeśli same nie jesteście do końca przekonane o posyłaniu do przedszkola to dziecko doskonale to wyczuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.