Dodaj do ulubionych

Pięciolatka boi się być sama

20.08.18, 08:23
Jak w temacie - pięciolatka nigdzie nie pójdzie sama, nawet w obrębie własnego domu, bo "boi się potworów", które wszędzie "widzi" nawet w środku dnia. Nie pójdzie do swojego pokoju po zabawkę, jeśli nikogo innego tam nie ma, nie opuści rano naszej sypialni (przychodzi w nocy do naszego łóżka), jeśli ktoś nie pójdzie z nią. Czasem nawet do łazienki nie pójdzie sama, choć tu na szczęście często zapomina o potworach.

Robi się to bardzo uciążliwe, bo co rusz trzeba przerywać własną aktywność, żeby z nią po coś pójść. Najgorsze są poranki w weekendy. Córa zawsze budzi się pierwsza i od pobudki jęczy i marudzi, że jej się nudzi i żeby ktoś z nią wstał. Sama nie wstanie, bo potwory. Najczęściej te jęki budzą brata - o dziwo, z młodszym bratem potworów nie widzi.

Dodam, że jak byliśmy na wakacjach pod namiotem, to problem zniknął - córa wstawała rano, ubierała się i szła (za naszą uprzednią zgodą) na oddalone o 100m linowe huśtawki. Więc wiemy, że się da. Ale w domu są potwory na każdym kroku i płacz przy najmniejszej próbie przekonania do samodzielnej "wyprawy" do pomieszczenia obok.

Uprzedzając pytania: próbowaliśmy potwory rysować, szykować spray odstraszający, ustawiać straż z przytulanek. Jakieś inne pomysły?
Edytor zaawansowany
  • kanna 20.08.18, 16:49
    Cóż, wygląda na to, ze "potwory" to inna nazwa na przypadłość "nie chce być sama, zajmijcie się mną".

    Pomoże, jak ja nauczycie jak się ma sama sobą zajmować. No i po prostu lubi być z Wami (chyba, ze będzie coś atrakcyjniejszego vide huśtawka)

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • gvalchca 20.08.18, 17:59
    Umie się sama sobą zająć (puzzle, książki, rysowanie). Ale nie będąc sama w pokoju. Przynosi sobie kredki do kuchni czy salonu i rysuje przy kimś.
    No i nie ma problemu, żeby się sama sobą zająć jeśli w pokoju jest młodszy brat. Nie potrzebuje towarzystwa dorosłych.
  • kanna 20.08.18, 21:46
    Potrzebuje asysty, lubi, żeby ktoś obok niej był. Nie lubi samotności.
    Nie jest to dziwne u pięciolatki.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • gvalchca 21.08.18, 14:57
    Ech... A ja już liczyłam na weekendowe poranki. Naprawdę nic się z tym nie da zrobić?
  • rulsanka 26.08.18, 22:53
    Skok rozwojowy, lęk separacyjny. Normalne, minie. Nie ma na to sposobu, trzeba przeczekać cierpliwie i raczej nie oganiać się od córki jak od upierdliwej muchy. Sposób mógłby pomóc, gdyby coś córkę wystraszyło. A jeśli to jest wewnętrzny lęk, można powiedzieć egzystencjalny, to po prostu dziecko samo go w pewnym momencie przepracuje w swojej głowie i lęk odleci jak czarna chmura. To możesz jej powiedzieć. Że wiele dzieci tego doświadcza i że ten lęk minie.
    Pamiętam jak starszak miał taki okres w wieku ponad 4 lata, że chodził dosłownie uczepiony mojej spódnicy, a wcześniej był normalnie samodzielny. Po chyba 2 miesiącach męczarni minęło dosłownie w 2 dni.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • gvalchca 27.08.18, 14:29
    Obawiam się, że w tym przypadku to nie skok, tylko norma. Znaczy, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek córa przebywała sama w jakimkolwiek pomieszczeniu. O ile jednak do dwulatki tak czy siak musiałam wstać, tak się zastanawiam, czy na pewno musi być tak, że pięciolatka mnie marudzeniem wygania z łóżka. Rodzic też człowiek i mógłby czasem poleżeć. Zwłaszcza, że problemem nie jest samodzielne zajęcie się (to już mamy opanowane), tylko to, żeby ktoś z nią był.
  • rulsanka 27.08.18, 18:16
    Do 18-stki nie będzie cię wyganiać. Wbrew pozorom ten okres niesamodzielności niedługo się skończy. Ja bym mimo wszystko radziła przeczekać.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • indjanek 27.08.18, 21:33
    To może umówcie się na cichą zabawę w waszej sypialni. Niech układa puzzle, klocki czy co tam chce ale bez budzenia Was.
  • rulsanka 27.08.18, 21:45
    Jak mój młodszy syn się budzi, a ja chcę pospać, to często idę do jego łóżka i tam śpię, a on się bawi na podłodze.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • gvalchca 31.08.18, 15:19
    Łóżko córki jest krótkie, a kołdra bardzo krótka wink Poza tym cały problem polega na tym, że ona się nie chce bawić na podłodze. Chce, żeby ktoś z nią wstał i "pilnował".
  • amiralka 29.08.18, 12:59
    To może niech budzi brata, skoro jego obecność tak mu pomagawink A tak naprawdę zawsze wydawało mi się, że jakoś niezwykle dużo tej samodzielności i niezależności od niej oczekujesz. Pewnie są takie dzieci, ale ja sobie nie wyobrażam mojego 4,5 latka na dłuższą metę grzecznie się bawiącego samego, nieprzeszkadzającego rodzicom w śnie. Akurat on rano śpi, problem mam raczej z zasypianiem, ale zawsze jak się budzi, to woła mnie do swojego łóżka, albo mnie szuka, żeby się wyprzytulać i opowiedzieć swoje sny.
  • gvalchca 31.08.18, 15:16
    Bo ja wiem, czy to jakiś taki niesamowity wymóg, żeby uszanować czyjąś potrzebę odpoczynku? Nie wymagam od niej zabawy cały dzień, ale żeby pół godzinki pooglądała książki bez budzenia pozostałych domowników. Zawsze była rannym ptaszkiem, jak była młodsza cierpliwie wstawałam z nią, ale jak robi się starsza, to chciałabym większy akcent położyć na swoje potrzeby.
    Co do budzenia brata, nie wiem, czy to na poważnie, ale jeśli tak, to poważnie odpowiadam: nie chcę, żeby odbierała trzylatkowi ekstra godzinę snu dlatego, że się nudzi. Dlatego wolę wstać z nią. Młody i tak się często budzi od hałasu, ale przynajmniej czasem może trochę pospać - i dobrze, bo potrzebuje więcej snu niż starsza siostra (a chodzą spać razem)
  • rulsanka 31.08.18, 22:20
    Już zawsze córka dla ciebie będzie "taka duża" a synek "taki mały"... Też tak mam, bo to całkiem naturalne. Młodszy ma teraz prawie 6 lat i przypominam sobie jaki dorosły wydawał mi się starszak w tym wieku. smile I wiem, że czasem za dużo od niego wymagałam.
    Niekoniecznie młodsze dziecko potrzebuje więcej snu. Oczywiście może tak być, ale nie musi. U mnie młodszy syn od zawsze potrzebuje tyle samo snu, co starszak, a jest między nimi prawie 4,5 roku różnicy.
    Być może warto, by córka jednak budziła brata. Może wieczorem pójść spać wcześniej. Albo pośpi dłużej innego dnia. To się zawsze wyrównuje.


    --
    Pomoc dla Zuzi
  • gvalchca 01.09.18, 08:41
    Nie, zaraz, to nie jest tak, że córa ma nie budzić brata, bo jest starsza. Jak Młody wstaje czasem wcześniej (rzadko się zdarza, ale się zdarza), to od niego też oczekuję, że nie będzie budził siostry. Tyle, że dla niego jedyną trudnością w tym zadaniu jest zachowanie względnej ciszy, nie ma problemu "samotności".
    I tak, Młody potrzebuje więcej snu. Jeszcze niedawno spał w dzień, teraz koło swojej starej pory drzemki zazwyczaj jest marudny.
    Ja serio nie mam wrażenia, że synek jest taki malutki, a córa taka duża. Oboje są dość duzi i dość kumaci. Wymagania są bardzo zbliżone, w szczególności w wielu kwestiach (np. wycieczki rowerowe) Młody musi "równać w górę". Taki lajf młodszego dziecka. Ale jeśli mam do wyboru sama spać godzinę krócej albo przyciąć sen *któremukolwiek* dziecku, to wolę wstać sama. Lepiej być trochę zmęczonym niż pół dnia słuchać marudzenia wink
  • amiralka 04.09.18, 13:13
    >Zawsze była rannym ptaszkiem, jak była młodsza cierpliwie wstawałam z nią, ale jak robi się starsza, to chciałabym większy akcent położyć na swoje potrzeby.
    Pytanie, czy ona jest rozwojowo gotowa, żeby szanować te Twoje potrzeby? No bo co zrobisz, jak ją zmusisz do nie przeszkadzania, jeśli ona tak bardzo potrzebuje czyjejś obecności? Moim zdaniem ta jej potrzeba jest równie ważna jak Twoja potrzeba wyspania, na to dodatek to ona jest dzieckiem i ma większe prawa oczekiwać, że uszanujesz i spełnisz jej potrzeby. Ty masz wiele innych opcji - położyć się spać godzinę wcześniej, czy po prostu umówić się z mężem, że w sobotę wstajesz Ty, a w niedzielę on. Ja tak robiłam, gdy mały miał jeszcze etap rannego ptaszka, samo się tak ustaliło, że mąż z rozpędu po tygodniu dawał radę wstać rano w sobotę, a ja po odespaniu miałam siłę wstać w niedzielę, pilnując żeby on sobie pospał choćby do południa.
    Na tym etapie, gdybym miała Twój problem, może próbowałabym synka zachęcać do cichej zabawy, w internetach są różne przepisy na niespodziewane kosze aktywności itp. 30 min na pewno dałyby mi bajki i awaryjnie rano się tym z mężem ratujemy, ale to naprawdę awaryjnie, bo zwykle nie oglądamy nic przed południem. Ale szczerze mówiąc, choć mój syn bardzo lubi się trochę pobawić sam w swoim pokoju, to uważam, że potrzeba (obudzonego) towarzystwa u takiego malucha jest naturalna i głupio z nią walczyć. Po pięciolatki to są jeszcze małe dzieci, nawet jeśli mają młodsze rodzeństwowink
  • asia06 01.09.18, 14:29
    Etap rozwojowy. Prawdopodobnie przejdzie samo. Im mniej będzieci ingerować (tzn. nakłaniać do "niebania"), tym szybciej minie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.