Dodaj do ulubionych

Zbuntowana złośnica..

26.08.18, 21:43
Drogie mamy, proszę o poradę bo już sama nie wiem. Moja córka nie długo będzie miała 20 miesięcy. Uczęszcza do żłobka od pon do piątku. Oboje z mężem pracujemy. Ostatnio nie mogę zapanować nad córka. Nie słucha się, nie reaguje na swoje imię, nie jest zainteresowana zajęciami jakie jej organizuje. Czytanie trwa 2 min po czym ucieka, rysowanie też nie. Jak próbuje ja zatrzymać abyśmy np. jeszcze poczytaly ona wpada w złość i płacze. W ogóle jak coś nie idzie po jej mysli to krzyczy i płacze. Wymachuje rączkami w złości. W żłobku Panie też mi się poskarzyly że moje córka dezorganizuje im zajęcia, że nie mogą jej niczym zająć bo ona ma własny pomysł na zabawę, po za tym nie lubi się dzielić zabawkami a jak inne dziecko jej coś zabierze to reaguje wrzaskiem i czasem uderza rączkami w inne dziecko. Mam nad nią pracować, i robię to cierpliwie. Po za tym czy wasze dzieci w tym wieku już mówiły? U nas jak narazie nie wiele. Może macie doświadczenie i coś mi doradzicie? Jak mam postępować aby zachęcić ja do wspólnej zabawy i nauki?
Edytor zaawansowany
  • ela.dzi 26.08.18, 22:07
    Wyluzuj, klasyczny bunt dwulatka. Jeszcze zdąży dorosnąć, żeby siąść dłużej w miejscu.
  • mycha280 26.08.18, 22:13
    Mój mąż też tak twierdzi. Że za mocno się spinam.. Ale atakują mnie kobity że żłobka że powinnam ż dzieckiem więcej pracować. Pytanie co one robią przez cały tydzień..
  • ela.dzi 27.08.18, 07:22
    Dziwne te panie. U nas dzieci jak nie chcą, to nie uczestniczą w zajęciach. Sama widzisz, że nie chce siedzieć i skupić się, ma do tego prawo.
  • rulsanka 26.08.18, 22:33
    ale jaki bunt, to że nie chce rysować???! Ani słuchać czytania? Normalne, dwuletnie dziecko.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 27.08.18, 07:20
    'W ogóle jak coś nie idzie po jej mysli to krzyczy i płacze. Wymachuje rączkami w złości. ' nie radzi sobie z emocjami i tyle. Bunt dwulatka nie oznacza stricte, że dziecko nie słucha się.
  • rulsanka 27.08.18, 13:35
    To w ogóle nie jest żaden bunt, tylko specyfika wieku, kwestia niedojrzałości. Buntem dwulatka można nazwać okres, w którym takie zachowania są bardzo nasilone, a nie po stwierdzeniu faktu, że w ogóle występują.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 27.08.18, 13:50
    A bunt dwulatka to nie specyfika tego konkretnego wieku ? Do czego chcesz się koniecznie przyczepić ? Owszem takie zachowania są wtedy nasilone, u jednych mniej u innych bardziej.
  • rulsanka 27.08.18, 18:09
    Nie przyczepić, tylko zastanowić razem nad sensem szufladkowania każdego nieidealnego zachowania dwulatka jako bunt dwulatka. A tak swoją drogą uważam, że słowo bunt jest w odniesieniu do dwulatka niewłaściwe, niezależnie od tego, co dziecko robi.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 28.08.18, 18:30
    Nie bardzo rozumiem jaki masz z tym problem, kwestia nazewnictwa. Owszem, coś takiego bunt istnieje, jeśli dziecko zmienia diametralnie swoje zachowanie.
  • juuuu7 26.08.18, 22:18
    Ona ma 20mcy a Ty bys chciala zeby zachowywala sie jak kilkulatka. Wyluzuj, przyjdzie czas na wszystko...
  • mycha280 26.08.18, 22:21
    Po prostu reaguje na sugestie Pan że żłobka. Że moje dziecko rozwala zajęcia. Tzn. Jest jedyne które nie może usiedziec w miejscu. ..
  • rulsanka 26.08.18, 22:39
    Panie ze żłobka chyba minęły się z powołaniem. Dziecko zachowuje się w 100% normalnie.
    A ty za dużo z nią "pracujesz". Raczej podążaj za jej pomysłami i pilnuj jedynie bezpieczeństwa. Dużo mów i pozwalaj na podejmowanie prostych decyzji, np. wybór bluzeczki.
    Moje dzieci w wieku lat 2 mówiły kilkadziesiąt słów, młodszy mówił proste zdania. Z tym, że to narasta skokowo i sytuacja może zmienić się z dnia na dzień. Jeżeli mówi ponad 10 słów, to ok. Jeżeli jedno słowo oznacza 2 różne rzeczy, to liczysz jako 2 słowa. Liczą się też słowa zniekształcone i dźwiękonaśladowcze. Powinna reagować na imię, przynajmniej czasami.
    Czy słuch miała sprawdzany? Rozumie polecenia neutralne, tzn. nie związane z nakazami i zakazami? Np. "połóż ten klocek na stole"?

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • juuuu7 27.08.18, 11:04
    Te panie to chyba pojecia o dzieciach nie maja...serio, ich wymagania wobec 20miesieczniaka to kosmos jakis
  • mycha280 27.08.18, 11:36
    juuuu7 napisał(a):

    > Te panie to chyba pojecia o dzieciach nie maja...serio, ich wymagania wobec 20m
    > iesieczniaka to kosmos jakis

    Teraz już wiem że Panie po prostu przesadzają. Że to po prostu taki wiek. I można trochę wyluzować..
  • leni6 27.08.18, 09:40
    Mi się wydaje że zupełnie nie w te stronę idziesz w która powinnaś, jak dziecko jest ciągle w ruchu to powinnaś jej ten ruch zapewnić a nie zmuszać do czytania czy rysowania. Ona nawet 2 lat nie ma, na takie aktywności przyjdzie czas za rok czy półtora.
  • mycha280 27.08.18, 10:04
    Gdybym wszystko wiedziała to nie zadawałabym pytań tutaj. To moje pierwsze dziecko i sama wielu rzeczy się uczę. Dlatego zapytałam Was, mamy które moją już doświadczenie. Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, gdzieś z tyłu głowy miałam to że to taki wiek i może po prostu ona taka jest. Słuch ma dobry smile nie reaguje na swoje imię w momencie kiedy na coś nie ma ochoty. Ucieka mi, wołam ją - a ona biegnie przed siebie nie reagując. Dopiero po jakimś czasie zatrzymuje się i patrzy na mnie jak do niej biegne i śmieje się ze mnie. Po czym dalej ucieka.. Do żadnych zajęć jej nie zmuszam, próbuję znaleźć coś co polubi robić. Ale jeśli czymś ja zajmę to tylko na 2 minutki. Córka przechodzi od września do starszej grupy dlatego Panie żalą mi się kiedy ją odbieram że ciężko im ją okiełznać na zajęciach. Że nawet na spacerze nie chce iść trzymając się "wężyka" jak inne dzieci, tylko ucieka w swoim kierunku. No i abym je wspomogła w pracy nad nią. No i właśnie jak?? Skoro to normalne zachowanie?
  • buszujaca.w.zbozu 27.08.18, 23:02
    Moja mama probawala jej czytac to zaczela skakac po lozku. W sklepach wyrywa sie wcieka i krzyczy jak chce ja wziac za reke albo na rece. Do wozka pakujemy ja razem bo kopie.
  • zabka141 29.08.18, 09:33
    Moze to jest dobry trop. Jezdzi na biegowce? Mozna sprawic, ale trzeba powaznie tez skupcic sie nad wtloczeniem zasad bezpieczentwa (czyli bez uciekania na ulicach). Moze jakis taniec lub sport dla maluszkow?

  • rulsanka 29.08.18, 10:05
    Zajęcia zorganizowane w sytuacji, gdy dziecko nie bardo chce współpracować w grupie (co jest normalne) to tworzenie kolejnych problemów. Basen, biegówka, plac zabaw.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mycha280 29.08.18, 12:13
    Też tak mi się wydaję. Bardzo ciężko jest utrzymać dziecko w miejscu. Wczoraj jak ją odbierałam to znów miałam rozmowę - "chciałam Pani powiedzieć że Pani córka zabiera zabawki innym dzieciom i ucieka, a jak próbuję jej zabrać tą zrabowaną rzecz to krzyczy i płacze - no nie wiem co mamy zrobić" Myśle sobie - kurde, te Panie to chyba są pedagodzy albo osoby z doświadczeniem opieki nad dziećmi. To normalne że dzieci zabierają sobie zabawki i trzeba podejść do tego strategicznie. Ja wiem jak a ta Pani?
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 21:42
    W jakim miejscu?! Nam ucieka w galeriach (dlatego bardzo rzadko jedziemy razem) i autentycznie CALY czas na oku potrafi nam zniknac miedzy wieszakami w ubraniach. Biega i krzyczy. Dla mnie to nie jest smieszne. Ona jest zachwycona.

    To jest nauka asertywnosci. Nie wiem jak moja sobie poradzi. Na razie nie ufa dzieciom. Niby za nimi idzie ale za blisko nie podejdzie.
  • indjanek 27.08.18, 16:29
    Moim zdaniem, wszystko jest ok.

    Dziecko wchodzi w fazę niezależności i chce wszystko robić po swojemu. Oczywiście są różne dzieci i u niektórych może to być mniej nasilone. Dzieci bardziej lękliwe będą się chętniej dostosowywać. Rolą opiekunek jest okiełznać wszystkich..

    Mój syn ma niecałe 3 lata i też jeszcze zdarza mu się uciekać albo sobie pójść bez pytania. Też się nie słucha czasami np jak wołam żeby zrobił siku czy się ubrał. Muszę go sama przyprowadzic itp.
  • mycha280 27.08.18, 16:41
    Rozumiem oczywiście. U Córki tak naprawdę nasiliło takie zachowanie od nie dawna. Panie w żłobku się nigdy nie skarżyły bo to był aniołek. Praktycznie z dnia na dzień to się po prostu skończyło. Odmawia mi podstawowych rzeczy jak np. jemy w krzesełku przy stoliku. Nigdy za dzieckiem nie chodziłam z łyżką. A teraz jest to nie może abym ją do tego krzesła włożyła bo tak wierzga nogami. No i nic na siłę.. Podobnie jest z kąpaniem czy właśnie wspólną zabawą. Nie jest zainteresowana tym co ja jej zaproponuje. Ona sama wybiera i zazwyczaj to co jej nie wolno. Ale, macie rację - to jest taki czas i to dopiero początek takich przygód smile
  • buszujaca.w.zbozu 27.08.18, 22:52
    O to u nas taki bunt trwa od ok.5 miesiaca. Wiec placz az do porzygania. Doslownie.
    Na wszystko ne ne ne!
    To bylo jej pierwsze slowo. Nie akceptowala nawet tego pierwszego fotelika polzezacego do jazdy tylem. Ciagle plakalam. Pierwszy rok to byl koszmar.
    Mielismy wrzaski z duszeniem w drodze czasem wymioty. Stawalismy co minute lub wiecej zeby przestala sie dusic. Jak ktos mi radzil to przetrzymac wytrzymac ten ryk i duszenie to wychodzilam z pomieszczenia. Kto tego nie doswiadczyl ten nie ma pojecia i nie powinien sie wypowiadac. Pomogla zmiana fotelika na ten do jazdy przodem i od 9 kg mimo ze wazyla 7 musielismy tak jezdzic bo inaczej sie nie dalo.

    Teraz ma jak Twoja 20 mcy. I mamy sajgon. Twoja tez wspina sie na wszystko? Meble itd skacze po lozku. Nawet tuz przed zasnieciem. Tanczy albo biega i rzuca sie po lozku. Jak zamkniemy drzwi do pokoju a jest np 21sza to wycie jakby ja ktos ze skory obdzieral.
    Wlasnie czekam jak ja maz uspi zeby moc wejsc do pokoju bo jak mnie uslyszy to zerwie sie do zabawy.
    A w dzien.... wiele by pisac. Bywa roznie procz tego ze gryzie nas do krwi. Ale na pocieszenie JEST LEPIEJ! Poprawilo sie od 14 miesiaca jak zaczela sama chodzic. Nieraz mysle ze zwariuje bo nie potrafi sama zasnac. Jest potworne wycie przed kazdym zasnieciem i na obudzenie umarlego by zbudzilo. Poczatkowo zasypiala wylacznie na rekach. Mimo ze za nic nie chcialam jej nauczyc noszenia nie dalo sie. Wymuszala wrzaskiem. Raz zwymiotowala jak zostawilismy patzrac na nia w lozeczku na 15 minut. Mielismy juz dosc! Jakas baba nam to doradzila. Na nasza to dziala wrecz przeciwnie. Moze na spokojne aniolki dziala.
    Wiec teraz mamy troche spokojnej mniej wrzasku za dnia i w nocy. Tylko pozno chodzi spac.
    W krzeselku nie siedzi juz od wielu miesiecy. Dzikie wrzaski i moze zwymiotowac z tego. Tzn to juz nawet ustalo ale sie zdarzy. W kojcu nie ma mowy. Nienawidzi zamkniecia i unieruchomienia. Biega ucieka w sklepach, kopie mnie. Poczatkowo wyglada na aniolka. Ale w chwile sie rozkreca. Obawia sie obcych. Niby biegnie za dziecmi ale jest nieufna.
  • mycha280 28.08.18, 10:03
    buszujaca.w.zbozu to u nas nie jest aż tak ostro. Fakt, w foteliku jazdą do tyłu zawsze była na nie i był płacz. Musieliśmy kupić do jazdy przodem i przeszło. Też wspina się po krzesłach, wchodzi na stół, wyrzuca wszystko z szuflad.. Ale to sobie tłumacze że ona poznaje świat w ten sposób i to dziecko. Sukcesywnie po niej sprzątam i staram się zaproponować inne zajęcia niż np. sprawdzanie dat przydatności w przyprawach smile Co do spania. Wprowadź stałe zasady. Kolacja, kąpanie i do łóżka. Czytam córce bajke, daje buzi i papa. Na początku były krzyki, wracałam przewracałam na boczek i wychodziłam. I tak do skutku, aż w końcu poszła spać. Po takim miesiącu pracy nad nią, ona już wie że jak skończę czytać to jest jej pora do spania. Spróbuj w ten sposób, konsekwentnie każdego dnia. To samo staram sie robić w ciągu dnia, ale to już trudniejsze jak pisałam wcześniej. Jeśli chodzi o takie zachowanie jak opisujesz tzn. kopanie, szczypanie czy gryzienie to nie pozwalaj na to. Jesteś mam i swojemu dziecku zawsze przebaczysz ale to przekracza wszelkie granice. Musisz ją nauczyć szacunku również do siebie. Opiekujesz się córką na codzień czy chodzi np. do żłobka?
  • buszujaca.w.zbozu 28.08.18, 11:13
    Opiekuje sie nia. Ma lek separacyjny i bylyby chyba problemy w zlobku.
    To gryzienie niby juz sie rzadko zdarza ale jednak. Tlumacze jej ze nie wolno bo mame czy tate to boli. Troche sie z tym opanowala musze przyznac. Z miesiac temu ugryzla mnie w udo i byl maly strupek.
    Tlumacz swojej zeby nie wyrzucala z szuflad. Ja swojej zabraniam roznych rzeczy i o dziwo nieraz slucha. Ale grzyienie czy spanie, bieganie i krzyli w sklepach chowanie sie za ubraniami (prosze dziadkow by z nia zostali zazwyczaj) tu nie ma kontroli. Mamy rytualy ale mimo to.
    Jak jej czytalismy to skakala rzucala sie po lozku albo biegala. U lekarzy tak sie nie zachowuje. Jest przestraszona i bardzo krzyczy podczas badan. Uprzedzalam zawsze ze moze zwymiotowac ale u lekarza tak sie nie stalo. Czytalam ze aby stwierdzic adhd dziecko musi takie byc caly czas i wszedzie.
    Jak mi ktoras powie ze sama tak wychowalam to zycze jej takiego nastepnego dziecka bedzie miala okazje sie wykazac wink
    Ja juz za swoja tesknie jak jest chwile u dziadkow lub pojedziemy sami z mezem na zakupy. Ale wczesniej patrzylam tylko jak uciec. Plakalam codziennie.
  • rulsanka 28.08.18, 14:28
    Przede wszystkim rzuca się w oczy twoja bezradność i zagubienie. Słuchanie rad przypadkowych osób. Nieznajomość podstawowych faktów na temat rozwoju dziecka.

    "O to u nas taki bunt trwa od ok.5 miesiaca. "

    Dzieci w tym wieku się nie buntują! Buntować się może ktoś, kto ma samoświadomość i myśli abstrakcyjnie. Dla dziecka do wieku około 3 lat nie istnieje podział na JA i reszta świata. Dla dziecka liczą się tylko własne potrzeby i odczucia. I to jest normalne. Prawdopodobnie miałaś dziecko o dużej wrażliwości, ale nie było to dziecko zbuntowane!

    "Na wszystko ne ne ne! To bylo jej pierwsze slowo. "

    Bo to JEST pierwsze słowo u większości dzieci. Tak przebiega rozwój. W momencie, gdy dziecko zaczyna wyrażać słownie swój sprzeciw, następuje wielki skok rozwojowy. Pamiętam, że u mojego starszaka było to około 10 miesiąca.

    "Nie akceptowala nawet tego pierwszego fotelika polzezacego do jazdy tylem. Ciagle plakalam. Pierwszy rok to byl koszmar."

    I to dowód na to, że dziecko zbuntowane? Może miała refluks?

    "Jak ktos mi radzil to przetrzymac wytrzymac ten ryk i duszenie to wychodzilam z pomieszczenia."

    Niestety źle ci doradzono sad

    Teraz ma jak Twoja 20 mcy. I mamy sajgon. Twoja tez wspina sie na wszystko? Meble itd skacze po lozku. Nawet tuz przed zasnieciem. Tanczy albo biega i rzuca sie po lozku. Jak zamkniemy drzwi do pokoju a jest np 21sza to wycie jakby ja ktos ze skory obdzieral.

    W tym wieku wiele dzieci ma problemy z zasypianiem i ogólnie nadruchliwością. Mózg się szybko rozwija, łatwo o przeładowanie bodźcami. Spróbuj nie dawać żadnego cukru, nic zawierającego cukier na kolację. No i nie czekaj zbyt długo z kładzeniem spać. Wiele dzieci łatwiej zaśnie o 19 niż o 21. Bardzo zmęczone zaczynają się wygłupiać lub histeryzować.

    "gryzie nas do krwi"

    Wiele dzieci gryzie. Zazwyczaj jest to reakcja na nadmiar emocji. Mija samo z wiekiem. Mój starszak gryzł. Młodszy z kolei bił. Obaj wyrośli na grzeczne dzieci, bez stosowania kar.

    "Mimo ze za nic nie chcialam jej nauczyc noszenia nie dalo sie. Wymuszala wrzaskiem. "

    Małe dzieci nie wymuszają noszenia. Dzieci tego noszenia lub innej formy bliskości, po prostu potrzebują. Tak samo jak jedzenia, czy picia.

    "Raz zwymiotowala jak zostawilismy patzrac na nia w lozeczku na 15 minut. Mielismy juz dosc! Jakas baba nam to doradzila."

    I znowu źle wam doradzono sad

    Na nasza to dziala wrecz przeciwnie. Moze na spokojne aniolki dziala.

    To nie jest żadna metoda, nie ma sensu się zastanawiać na kogo działa. Bo jest po prostu zła.

    "Poczatkowo wyglada na aniolka. Ale w chwile sie rozkreca. Obawia sie obcych. Niby biegnie za dziecmi ale jest nieufna."

    To całkiem normalne, że dziecko zachowuje się swobodnie, gdy czuje się bezpiecznie. A nieufność względem obcych to sprawa naturalna. Źle jest, gdy jest odwrotnie.

    Moim zdaniem masz dziecko wrażliwe, ale nic z tego co opisałaś, nie wykracza poza normy rozwojowe. Jesteś zmęczona, zaszufladkowałaś też córkę jako zbuntowaną. A tu potrzebna byłaby cierpliwość i więcej bliskości, wyrozumiałości.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • malgosia.76 28.08.18, 14:52
    ruslanka, wielkie dzięki Ci za ten postsmile wyprzedziłaś mnie z odpowiedzią.

    Smutno jest czytać, jak niektórzy 'tresują' swoje dzieci, zostawiają je same przez 15 minut (!!) aż do wymiotów !! żeby się 'wypłakały'..
    W ten sposób nie można dzieci niczego nauczyć. - można je jedynie pozbawić - i to tego, czego najbardziej potrzebują - miłości, przytulenia przed snem - i sygnalizują to nam! A nie 'wymuszają'. Chyba nawet dorosły nie lubi zasypiać sam, też bym nie chciała, żeby ktoś nagle mi zamknął drzwi zgasił światło i kazał spać.
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 07:43
    Tulilam ja przed KAZDYM snem. Mielismy juz dosc z mezem. Kryzys w zwiazku przez to wszystko. RAZ sprobowalismy ja uspic tak jak mowi idealna matka spokojnego dziecka. Wiecej nie powtorzylismy. Tobie cierpliwosc by sie nie skonczyla na codziennie niesamowite wrzaski przed KAZDYM snem i przy KAZDYM eybudzeniu? Byly to 3 drzemki z budzeniem i na noc to samo. Maz juz mial dosc a to ja sie meczylam w dzien. Skoro ktos doradzil ze to tak cudownie dziala ze sie cackami z usypianiem w wozku i na rekach zeby ja nauczyc sama i uwolnimy sie od tego koszmaru to co mielismy nie sprobowac?

    Ruslanka dziekuje Ci za odpowiedz! Wlasnie jestem zagubiona. Na szczescie depresja juz troche odpuscila. Zaluje ze nie bylam u psychiatry ale nie chcialam sie znowu faszerowac lekami.
    Moja jest wrazliwym trudnym dzieckiem. Ja wychodzilam z pomieszczenia jak slyszalam rady jakiejs matki polki! a nie od dziecka bo by sie udusilo albo zarzygalo
  • rulsanka 29.08.18, 09:12
    Po prostu trafiłaś na złego doradcę, współczuję.
    Gdy dzieci tego potrzebowały, po prostu spałam z nimi smile Wiele, a może nawet większość dzieci, potrzebuje obecności rodzica w swoim łóżku przynajmniej przez część nocy.
    W naszym przypadku sprawdzało się kupienie dziecku normalnego łóżka, w którym można się było położyć do zasypiania, a gdy dziecko zaśnie, mogłam się oddalić. Często było tak, że ten pierwszy sen po zaśnięciu był mocny, tak do 12 w nocy. I ten czas spędzałam z mężem. Natomiast później dziecko spało niespokojnie, więc spałam w łóżku z dzieckiem. Dzieci szybko się rozwijające często mają niespokojny sen.
    Teraz młodszy syn ma prawie 6 lat, nadal się z nim kładę, przytulamy się, rozmawiamy, czytamy, to są bardzo miłe chwile. Wkrótce to się samo skończy, tak samo jak kończą się inne etapy życia dziecka. On zasypia i śpi kamiennym snem do rana, a ja spędzam wieczór z mężem i razem idziemy spać. Tak się dzieje od około 3 lat. A wcześniej tego spania z dzieckiem było więcej, to całkiem normalne i wszyscy to akceptowali.
    Myślę, że 2 lata to bardzo dobry okres, by zacząć czytanie (w tym wieku to oglądanie obrazków w książeczce) przed snem. Takie czytanie może wyglądać bardziej jak rozmowa. Mogą być też kołysanki. Najlepiej razem leżąc w łóżku. Wtedy dziecko nie będzie się aż tak kręcić. No i trzeba tak jak mówię, kłaść wcześniej i unikać słodkich kaszek, jogurtów na kolację. Jakaś kanapka, jajecznica, kasza, ale nie na słodko.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 20:11
    My juz wczesniej zaczelismy jej czytac ale nie reagowala tzn skakanie po lozku.
    Teraz mnie pogryzla wiec zostawilam ja z mezem a ja ucieklam na dol. Dzis obita glowa bo tanczyla z kabanosem w rece. Dzikie wrzaski byly w krzeselku do jedzenia wiec na razie w odstawce. Zaraz spadna na mnie gromy ze niekonsekwentna ale juz nie moglam wytzrymac tego dzikiego wrzasku w foteliku no i wiadomo ze wtedy jesc nie moze.
    Biore ja na przetrzymanie ze nie dam wszystkiego co chce np chciala mi dzis rozwalic ostatnie opakowanie mokrych chusteczek dalam jej jedna i opakowanie zabieralam az znalazla i tak do skutku. Az sie uspokoila. Niby udalo mi sie wywalczyc calkiem normalne przewijanie a nawet ubieranie ale nienawidzi butow i skarpetek. A nieraz sama sie rozbiera do gola i nawet pampersa zdejmie.
    Dzis widzialam 2 matki na rynku jedna chodzila z corka druga siedziala. Dzieci w podobym wieku do mojej. Ja biegalam dookola fontanny czy klombu. Matka polka powie tonem wyzszosci - ja bym sobie tak nie dala. Probowalam ja wiele razy sadzac na kolanach xzy przytrzymac ale sie wyrywa kopie i wrzeszczy. Nieraz biore ja sila z pomoca drugiej osoby do wozka. Ja wkladam mala a ktos trzyma jej nogi i w pasy. Nie bede tolerowac biegania po chodniku bo za raczke nie. Ogolnie jest jak jest.
    Spimy osobno. Ona jesli juz to woli u siebie. Byl okres kilka miesiecy temu ze przy placzu po wybudzeniu z popoludniowej drzemki kladlam ja kolo siebie na moim lozku ale teraz niesamowity protest i takie wrzaski ze jak wyjde na ogrodek bo tam sie uspokaja to sasiadki sie interesuja.
    Byl czas ze spiewalam jej kolysanki i wozilam w wozku wtedy spala. A pozniej dziki wrzask kopanie jak uslyszala ta sama kolyskanke. Najbardziej to chcialam byc wysluchana i za to dziekuje. Mam high need baby. Prawie wszystko pasuje. Jest nadwrazliwa i to bardzo.
    Nie radze sobie z wlasnym dzieckiem.
  • rulsanka 29.08.18, 22:18
    "Dzikie wrzaski byly w krzeselku do jedzenia wiec na razie w odstawce. Zaraz spadna na mnie gromy ze niekonsekwentna ale juz nie moglam wytzrymac tego dzikiego wrzasku w foteliku no i wiadomo ze wtedy jesc nie moze."

    Konsekwencja jest przereklamowana. Po to człowiek ma rozum, by dostosowywać postępowanie do sytuacji.
    Mój starszak ma problemy z koncentracją uwagi (teraz ma 10 lat) i w zasadzie fotelik do karmienia był używany tak do 9 miesiąca, a i tak w tym foteliku musiał stać, bo przypięty by nie zjadł. Od tego czasu karmienie odbywało się w ruchu, w czasie raczkowania, chodzenia. On by inaczej nie zjadł, dodatkowo miał problemy z odczuwaniem głodu i nie miał świadomości tego, że jest głodny. Zdecydowanie uważam, że sposób postępowania należy dostosować do dziecka.
    Z kolei młodszy syn nie miał tego problemu, jadł chętnie, samodzielnie, choć wolał siedzieć na kolanach niż w foteliku. Za to nie jadł papek, wypluwał. Od początku jadł tylko kawałki. Każde dziecko jest inne.

    Mam pytanie, jak twoja córka się komunikuje? Czy reaguje na neutralne polecenia, nie będące nakazami, zakazami? Pokazuje palcem?
    Wiele z tego, co opisujesz jest całkowicie normalne. Problemy z przewijaniem, uciekanie, problemy z zasypianiem, gryzienie. Natomiast skoro jesteś tak zmęczona, to może nasilenie tych zjawisk jest nadmierne. Może warto udać się do terapeuty SI, no i jak zawsze, warto zbadać słuch.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 19:16
    Nie przejmuj sie ze tak karmisz syna. Ja za swoja musze chodzic z jedzeniem badz karmic podczas tanca wink ostatnio rozkladam w kuchni koc klade jej talerz z jedzeniem i costam zje.
    A co zje to wybiega i nie przyrasta na masie. Cukru prawie nie daje. Jesli juz to w platkach z mlekiem rano. Bo ona to zje. A tak to bedzie chodzic glodna na propozycje innych rzeczy. Dawniej w krzeselku wiele razy wywala caly talerz w ramach protestu.

    Sluch ma w porzadku. Nawet za bardzo. Budzi ja byle szelest.
    Na polecenia reaguje ne ne! Albo placz. Choc ostatnio na rozne rzeczy sie zgadza. Jest wulkanem energi. Znajoma psychiatra widzac to powiedziala ze mozna byc zmeczonym po calym dniu z takim dzieckiem. A wtedy zmuszala mnie do tanca, placz jak nie dam sie sciagnac z krzesla . Kilka razy zatancze niech sie cieszy. Ale potem nie wstaje i to wytrzymuje. Dziecko dostalo jakiegos szalu ze szczescia a bylo tam duzo ludzi, rodzinny grill, basenik. Zaczela sie po mnie rzucac w koncu i piszczec z radosci. Ona bywa radosna za dnia ale i marudna. Dzis znow boli mnie glowa. Przez te potworne wrzaski przed wyjsciem ze zmeczenia. Ona chce spac a nie moze.
    Wczoraj znow w ogole nie spala ale po niej widac ze tego potrzebuje.
  • rulsanka 01.09.18, 19:28
    "Nie przejmuj sie ze tak karmisz syna."

    Dziękuję smile, młody "wyrósł na ludzi", ma 10 lat, jest bardzo samodzielny, od wieku 7 lat wyjeżdża na obozy karate. Odżywia się zdrowo. Ale rzeczywiście do 3 lat karmiłam go prawie zawsze, w dodatku w biegu. A do 5 zdarzało mi się go nakarmić, bo nie umiał sam się najeść do syta. Ma problemy z koncentracją uwagi, ale w szkole radzi sobie dobrze.

    "A co zje to wybiega i nie przyrasta na masie. "

    Moje dzieci w wieku 20 miesięcy ważyły 9, a drugi 8,5 kg. Od kilku miesięcy tak stało. Waga ruszyła w okolicy 2 lata. Starszak skoczył od razu na 11, młodszy na 10,5. Czyli w sumie o 2 kilo w 2 miesiące. I wzrost też ruszył gwałtownie.

    "Sluch ma w porzadku. Nawet za bardzo. Budzi ja byle szelest."

    Niestety to żaden dowód. Mowa ludzka to całe spektrum dźwięków o różnych częstotliwościach, jeżeli nie słyszy się którejś z nich, to się nie rozumie mowy.

    "Na polecenia reaguje ne ne! Albo placz."

    Nawet jak poprosisz o coś absurdalnego, typu "włóż telefon do lodówki"?

    "Ona chce spac a nie moze."

    Niewyspanie może powodować problemy z zachowaniem. Zbadałabym, czy nie ma owsików (bada się plasterkiem przyklejanym w okolicach odbytu, nie z kału).

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 21:26
    Spelnia takie polecenia. Jesli ja bawia to owszem. Naprawde mnie pocieszylas!
    19 miesiecy i wazy 9.100 ale wzrost slaby 76 cm. Nie ma anemii.
    Co do owsikow to wiem jak to wyglada bo kot mial. Nie widze w kupie nic takiego. Malo je a czasem zwymiotuje srednio raz na tydzien lub na dwa. Podrjrzewam jakis refluks sama to mam i zgagi do dzis. Lekarki sprawe olaly.
    Czuje sie zwariuje jak tak dalej pojdzie. Czekam na meza jak mnie wybawi. A ma wolne tylko niedziele.
    Dziadkowie niby troche wezma wnuczke ale tak to unikaja popoludniami i wieczorami mowia ze jada na dzialke. Mala broi biega upada na glowe.
    Nauczylam ja zeby juz nie wyrywala kotu ogona i rzadko sie to zdarzy. Zawsze pilnuje zeby jej kot nie rozszarpal. Ale trudno czasem wyjac jej ogon z reki jak juz go dorwie. Nauczylam ja glaskac kotka. Kot nie ma pasozytow.
  • rulsanka 01.09.18, 22:05
    Koty nie miewają owsików. To glista. Owsiki są malutkie. Obserwacja kupy to mało wiarygodne badanie. Owsiki wychodzą na skórę wokół odbytu i tam składają jaja, w nocy. Dlatego badanie plasterkiem się sprawdza. Przyklejają się do niego jaja.

    "wzrost slaby 76 cm"
    Rzeczywiście mało, ale może być błąd pomiarowy. Do 2 lat powinno się mierzyć dzieci na leżąco.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 02.09.18, 12:09
    Sa takie plasterki w aptece?
    Moja nie dosc ze malo je to wszystko wybiega. Skad ma przyrastac? To jest czlowiek tornado.
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 20:29
    Ruslanka a jakie to lozko dla 20 miesiecznego dziecka? Dla bardzo ruchliwego zeby nie spadlo na glowe.
    Patrzylam za wiekszymi lozkami ale widze raczej takie bez szczebelkow lub takie niskie to nie na moja raczej bo skacze po lozkach i rzuca sie. Raz w ten sposob tak skoczyla z mojego lozka ze az dziadek przybiegl z dolu bo myslal ze ktos zemdlal taki byl huk na szczescie nie bylo wstrzasu mozgu.
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 20:34
    Ma to lozko dla malego dziecka tyle ze wyjete 3 szczebelki bo nie znosi niewoli. Wszelkie zamkniete lozka, kojce, foteliki, hustawki czy zamkniete pomieszczenia odpadaja. Ostatnio nawet jak zasypia tzn wchodzi i wychodzi ze swojego lozka, placze, chodzi po pokoju i trze oczy lub sie zatacza i babcia zamknie nam drzwi do pokoju to wrzask niesamowity i stanie pod drzwiami. Ze zmeczenia placze o byle co. Ale na rekach ani w wozku juz nie zasnie. Chyba ze czasem na spacerze. Ale na spacerze spi krotko. W domu zazwyczaj 2 godziny.
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 20:39
    Mam nagrany filmik jak kiedys tuz przed snem ledwo tanczy i sie chwieje. Bo sama wlaczyla grajaca zabawke i ogarnela ja sennosc ale chciala jeszcze zatanczyc (godzina 22) mimo ze bawi sie cale dnie. Ona ma 100 % naladowana baterie wink Wieczory z mezem wiec na szczescie ma 2 obiekty do gryzienia i zaczepiania. Tak wyglada nocne zasypianie. Zabawki chowamy i gasimy swiatlo ale zawsze fajnie sie skacze gryzie czy ucieka zamiast spac.
  • buszujaca.w.zbozu 29.08.18, 20:51
    Oczywiscie mam obcykane w ktorym miejscu skrzypi podloga, ktore klapki mam za glosne, wiem ze okno ma byc zamkniete do spania, nie chrupac lozkiem itd wink zdarzylo sie ze cos ja pzrestraszylo i budzila sie wymiotowala. najlepiej wymknac sie cicho z pokoju gdy zasnie. Jesc wypic 2 kawe i odpoczac.
    A tak sobie obiecywalam ze moje dziecko bedzie normalnie spalo a ja bede normalnie sie przy nim zachowywac. no coz zycie weryfikuje pewne sprawy.
  • ela.dzi 30.08.18, 07:52
    Buszująca, a może biały szum by się sprawdził, skoro wszystko ja wybudza ? Może pilnowanie czasów czuwania pomogło by na te histerie że zmęczenia ? Może ograniczenie cukrów i bodźców wieczorem by pomogło ? Choc stawiam, że musi po prostu minąć.

    Też bym się skłaniała ku samemu materacowi na podłodze.

    A z innej beczki jako ciekawostka - w żłobku czy przy innych osobach dzieci stosunkowo często zachowują się diametralnie inaczej niż przy rodzicach. Moje były/są idealne w praktycznie każdym aspekcie, w domu odreagowywały/odreagowują.
  • treetopik 30.08.18, 21:08
    Pozdrawiam bardzo Buszującą w zbożu oraz inne mamy z tego wątku. Mój synek dość pasuje do opisu Waszych córek. No może chwilę wysiedzi w wózku i nieco lepiej śpi ale generalnie gdy go porównuję z innymi dziećmi, to „wszyscy grzecznie się bawią”, spełniają polecenia, itp. a my biegamy po placu zabaw a raczej po całym osiedlu 🙂 jak jacyś wariaci. Ostatnio stłukł plastikową miskę itp. Nie mam żadnej złotej rady, podoba mi się to, co napisała rulsanka, trzymam się tego, ze z wiekiem jest coraz lepiej, myśle, ze może poprawi mu się, gdy wystartuje z mową (ma 21 mcy), bo dużo się poprawiło, gdy zaczął chodzić. W krytycznych chwilach powtarzam sobie, ze dziecko ma jeszcze gorzej niż ja bo nawet nie może się poskarżyć mężowi, teściowej, w pracy czy na forum 🙂 odwagi!
  • rulsanka 30.08.18, 21:27
    "z wiekiem jest coraz lepiej, myśle, ze może poprawi mu się, gdy wystartuje z mową (ma 21 mcy), bo dużo się poprawiło, gdy zaczął chodzić."

    Poruszyłaś 2 ważne kwestie. Poprawiło się, gdy zaczął chodzić - tak. Bo każdy skok rozwojowy to zamieszanie w głowie dziecka. A gdy skok nastąpi, pojawia się spokój. Aż do następnego skoku. Moment przed tym, gdy dziecko zaczyna mówić, to właśnie kolejny skok.
    A druga sprawa, to czy z wiekiem rzeczywiście jest lepiej? Pod wieloma względami tak, pod wieloma nie. Dwulatka łatwiej zmusić do wielu rzeczy. Trzylatka i starsze dziecko trzeba przekonać. No i dziecko z wiekiem potrafi lepiej dyskutować, jest bardziej konsekwentne w dążeniu do celu. Emocje też bywają silniejsze.
    Na pewno z czasem poznaje się dziecko lepiej, ale też po okresach spokoju człowiek się przyzwyczaja do dobrego. A nagle bum i robi się diabełek z aniołka. I znowu po jakimś czasie jest spokój. Pomaga cierpliwość, bliskość i poczucie humoru. Oraz świadomość, że dzieci gorzej się zachowują, gdy są głodne, zmęczone, spragnione.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 31.08.18, 07:08
    Nie zgodzę się patrząc przez pryzmat swoich dzieci. Zdecydowanie wolę dzieci 3+. Moje dzieci jako dwulatki trzeba było i trzeba dalej czasem na siłę zmuszać do pewnych rzeczy, kiedy naprawdę nie ma wyjścia. Obaj przechodzili i przechodzą ten okres burzliwie, choć każdy inaczej. Młodszy to chodzące NIE i dlatego nigdy więcej małych dzieci w domu. Późniejsze gorsze okresy u starszego to pikuś w porównaniu z tym co się działo do ok. trzecich urodzin. Teraz na 5 lat jest idealnie i ta świadomość, że oboje możemy się porozumieć oraz, że można stosunkowo szybko do niego dotrzeć podczas gorszych chwil jest dla nas obojga budująca.
  • rulsanka 31.08.18, 10:03
    Dzieci są różne i też trafiają na różne fazy w naszym życiu.
    Jednak wiele osób na forum twierdzi, że skala buntu trzylatka i pięciolatka to nic w porównaniu z dwulatkiem, nie są to tylko moje obserwacje. Po prostu warto wiedzieć, że żadna spokojna faza nie jest na stałe, żeby potem nie być zaskoczonym. Dzieci się rozwijają, zmieniają.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 31.08.18, 12:53
    Nie zauważyłam takich obserwacji na forum. Także w rzeczywistości wszyscy otaczający mnie rodzice mówili, że z czasem mimo wszystko jest lepiej i wola zdecydowanie większe dzieci niż dwulatki.
  • rulsanka 31.08.18, 20:37
    Nie jesteśmy w stanie zauważyć wszystkiego. Masz młodsze dzieci, mój starszak ma już ponad 10 lat. Niekoniecznie trafiałyśmy na te same dyskusje, i wszystkie wpisy w wątkach. A były takie wpisy niedawno.
    Do dwulatków trzeba po prostu mieć podejście, być może niektóre osoby mają mniej cierpliwości i pomysłowości/fantazji, by się z takim dwulatkiem dogadać. Bo wbrew pozorom nawet przy mocno "zbuntowanym" dziecku powinno się unikać przymusu i działań na siłę. I to się udaje, tylko trzeba wychwytywać odpowiedni moment na wykonanie danej czynności. Im więcej się robi na siłę tym dziecko robi się trudniejsze.

    Przy starszym dziecku często bardziej sprawdzają się nakazy i zakazy niż przy maluchu, może dlatego niektórzy uważają, że jest łatwiej. Takiemu dziecku wystarczy pogrozić zakazem bajki, albo komputera i to zadziała. Ale jeżeli dziecko ma silny charakter, to będzie trudniej.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 31.08.18, 22:28
    Co nie oznacza, że z własnego i znajomych rodziców doświadczeń nie mam prawa twierdzić, że ze starszymi dziećmi jest prościej. Mówią to wszyscy rodzice, którzy mają dzieci w wieku Twojego starszego i z ich wypowiedzi średnio wychodziło, że koło 5 urodzin jest już ok i to by się zgadzało w naszym przypadku. Zdecydowanie łatwiej dotrzeć mi do starszego i to właśnie przez normalną rozmowę, a nie przez żadne nakazy czy zakazy. Po prostu dorósł głową i jest bardziej świadomy różnych rzeczy. Jeszcze niedawno było dużo gorzej, choć to był pikuś przy buncie dwulatka. A i tak można było z nim iść na jakieś kompromisy, co jest niewykonalne przy młodszym. Nic mi się nie sprawdza np. na histerie, co się sprawdzało u starszego (wspomniane przez Ciebie zaspokojenie głodu czy potrzeby snu). Jak ma ryczeć, to będzie, dopóki się totalnie nie wyryczy. Ile razy słyszałam, że dziecko nie może tyle ryczeć, na pewno coś złego się z nim dzieje. Zdecydowanie cięższy charakter miał starszy, a mimo wszystko to nie były ten kaliber buntu dwulatka. Mnóstwo osób mówi, że go nie poznaje, gdzie się podziało to 'grzeczne' dziecko. Do drugich urodzin młodszy był naprawdę złotym dzieckiem i naprawdę nie uwierzę, że może być jeszcze gorszy okres w jego życiu. Autentycznie się nie da. Może Ty po prostu trafiłaś na inne egzemplarze.
  • rulsanka 31.08.18, 22:58
    Pięciolatki przechodzą duży skok rozwojowy, więc nic pewnego, czy ten stan spokoju się utrzyma. Oczywiście przed skokiem i po skoku może być cudowne dziecko. Bo przecież nasze dzieci są cudowne smile
    Na histerię sposobów generalnie nie ma. Są sposoby na zapobieganie histerii, choć wiadomo, nie stuprocentowe. Mój młodszy też musiał się wyryczeć jak już zaczął, taki typ.

    " Do drugich urodzin młodszy był naprawdę złotym dzieckiem i naprawdę nie uwierzę, że może być jeszcze gorszy okres w jego życiu."

    Czyli po prostu potrzebujesz nadziei, a ja ci ją próbuję odebrać? Spokojnie, może być i lepiej, każdy jest inny. U mojego starszaka skoki trwały bardzo krótko, po 2 tygodnie. I był prawdziwym diabłem w tym czasie. W wieku 3 i 5 lat było zdecydowanie gorzej niż w wieku 2 lat. A poza skokami cudowny. Z kolei młodszy rozwija się bardziej harmonijnie, skoki są dłuższe, mniej burzliwe. W wieku 3 i 5 lat było parę cyrków, ale ogólnie było ok. Najgorzej było chyba jak miał 13m, wszystko go rozstrajało.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 31.08.18, 23:14
    Ze starszym może być skok rzeczywiście, ale nawet gdy było gorzej na cztery lata, to i tak obiektywnie nie było źle. W zimie słyszałam mnóstwo uwag na starszego od pan z przedszkola, z czasem coraz więcej dobrych rzeczy i w czerwcu usłyszałam dużą pochwałę, w co długo nie mogłam uwierzyć. Nie widziałam go przez miesiąc i po powrocie nie było sytuacji, żeby podniósł mi ciśnienie. A młodszy ... Gdyby to były 2 tygodnie, to człowiek by jakoś sobie to wytłumaczył i wytrzymał, ale to już ponad pół roku i końca nie widać sad
  • indjanek 31.08.18, 23:49
    Ela, a co Twój młodszy wyprawia? Mówisz, że miesiąc go nie widziałaś? Może tak odreagowuje rozłąkę?
  • ela.dzi 01.09.18, 10:21
    Starszego nie było miesiąc, może niejasno to opisałam. I po powrocie jest idealny, widać, że dojrzał smile Młodszy jest cały czas ze mną i jak jest naprawdę kochany i pd zawsze potrafi zająć się sobą, tak nigdy nie wiesz kiedy mu odwali i wtedy jest totalnie nie do dogadania się. A ponieważ jest jeszcze starszy, to nie mogę dostosować się tylko do niego i wiele rzeczy trzeba z nim zrobić na siłę niestety sad Taki Dr Jekyll i Mr Hide big_grin
  • rulsanka 31.08.18, 23:50
    No pół roku to masakra. Może masz 2 skoki w jednym i potem będzie spokój na długo? U nas na 4 lata nie było nic. Tylko 3 i 5.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 01.09.18, 10:24
    Oby tak było, dlatego piszę, że gorzej już być nie może smile Żeby on był jedynakiem, to pewnie można by było łatwiej z nim funkcjonować, ale niestety nie zawsze się da i to pewnie potęguje jego frustrację i moje zniecierpliwienie.
  • indjanek 31.08.18, 23:03
    Ehh dziewczyny.

    Każdy etap w życiu dziecka jest inny po prostu. Nie da się tego porównać chyba. I każdy dorosły jest inny. Jeden świetnie sobie radzi z niemowlęciem, umie szybko odczytać jego płacz i potrzeby A za to totalnie nie dogaduje się z mądrzącym się 5 latkiem i na odwrót. A są też takie egzemplarze, że nawet ktoś uwielbiajacy okres noworodkowy po prostu nie radzi sobie z danym maluszkiem i już.

    Mam koleżanki które kochają takie obślinione ulewające 3 miesięczniaki i mogłyby je non stop nosić na rękach A są takie - jak ja - które tego nie czują. Oczywiście z własnym jest inaczej, ale mówię o ogóle.
    Dla mnie 2-3 lata to jest piękny czas bo zaczyna się rozwój mowy A buntu nie odbieram jako walkę że mną tylko manifestowanie swojej odrębności. Zobaczymy jak będzie starszy. Natomiast z obserwacji znajomych starszaków w rodzinie to zdarzają się super dzieciaki do dogadania i totalnie niedojrzałe ancymony, z którymi ciężko, oj ciężko.

    Zależy od dziecka, zależy od dorosłego. Pewne problemy miną, inne dojdą, jedne ogarniamy na luzie, inne mam mocno szargają nerwy...
  • adhezja13 01.09.18, 11:10
    Hej. Moja córka podobnie zasypiala do Twojej jak była w podobnym wieku. Jako niemowlak tez-często przed zaśnięciem płacze i przed tym na noc mega ruchliwość, rzucanie się po łóżku,zabawy,mlocenie raczkami. Wyciszanie nie działało. Czasem piodzialalo wyskakanie się i gilgotki, smiechy-taka zwiększona aktywność z tatusiem-po kapieli- czyli coś całkiem odwrotnego niż zalecenia dla typowych dzieci. Polecam poczytać blog wymagające pl- tam na problemy z zasypianiem autorka poleca zwiększoną dawkę kwasów dha, wyłączenie wszystkich źródeł niebieskiego światła na 2 h przed usypianiem ( tv, komorki) i jeszcze inne rzeczy. Na moją to wylaczenie tv (2 tygodnie) nie podzialalo wcale,ale kto wie? Mąż niestety dłużej nie wytrzymal bez tv... Teraz córka ma 3 lata i jest o wiele wiele bardziej spokojna i zasypia fajnie,dlugo, ok 22giej, ale spokojnie
  • rulsanka 29.08.18, 22:07
    W takiej sytuacji najlepiej sprawdzi się materac położony na podłogę. W ikei są tanio.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 18:36
    Adhezja dzieki!!!!!!!! Pocieszylas mnie!!!
    Dzis sobota. Nie wiem jak to wytrzymalam. Maz dopiero przyjechal z pracy.
    A jak z gryzieniem?
    Moja nawet skakala mi po glowie gdy sie polozylam przy niej i przy dziadku gdy bolala mnie glowa.
    Nie mamy miejsca na materac. Mieszkamy w 1 pokoju u rodzicow i budujemy dom.
    Dziewczyny my mamy dzieci high need baby i dlatego nam tak ciezko. Slyszalam ze dopiero jak pojdzie do przedszkola to sie odpocznie. Sprobuje ja zapisac.
  • ela.dzi 01.09.18, 18:54
    Nie liczyłabym na to tak szczerze, ale tego życzę wink moje dzieci w placówkach były 'grzeczne' i te grzeczność dosadnie odreagowywały w domu.
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 19:18
    Chodzi mi o te godziny spokoju bez dziecka wink
  • rulsanka 01.09.18, 19:33
    Tak, ten spokój ma znaczenie. Dziecko wymagające, nadruchliwe, jest naprawdę trudne do opieki. Ja starszaka z wielką ulgą wysyłałam do przedszkola, każdy dzień był dla mnie na wagę złota. A młodszy, bardziej zrównoważony, nie męczył mnie tak. Często odbieram go po np. 3 godzinach. U starszaka nie do pomyślenia, był tak absorbujący, że głowa mi pękała.
    Teraz mi się przypomniało, że starszaka bardzo wyciszały masaże, takie mocne masaże całego ciała. Lubił też masaż twarzy, rąk, stóp. Lubił bujanie np. głową do dołu, różne turlanki, zawijanie w koc i robienie naleśnika. Takie ćwiczenia integracji sensorycznej. Młodszemu to było obojętne, po prostu nie odczuwał takiej potrzeby.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 21:30
    Rulsanka super rady! To rozumiem! A nie wymadrzanie jakiejs idealnej matki ktora wszystkie rozumy pozjadala bo trafil sie jej aniolek! Naprawde polecam zerwac kontakt jak was ktos taki dobija. Mnie pomoglo. Wstyd sie przyznac ale przez tego typu matke mialam zal do wlasnego dziecka ze takie jest albo ze ja nie umiem jej wychowac. Mialam depresje a i teraz chyba mi wraca.
  • ela.dzi 01.09.18, 21:01
    A tak, rzeczywiście zdecydowanie bardziej lubię swoje dzieci po południu po pracy i wtedy mogę poświęcić im całą swoją uwagę.
  • buszujaca.w.zbozu 01.09.18, 21:34
    Ja swoja wole jak wyjde z kolezanka po poludniu SAMA jak mam jeszcze sile wyjsc. Bo nieraz odmawiam nie chce mi sie z nikim rozmawiac nawet.
    No i stasknilam sie za nia naprawde jak polecielismy na tygodniowe wakacje gdy miala 8 miesiecy. Kryzys w malzenstwie. Zreszta i teraz bywa roznie.
    Oczywiscie za te wakacje zostalam potepiona przez idealna matke spokojnego dziecka - ja bym tak nie mogla. Nie po to decydowalam sie na dziecko.
    Wakacje mialy mi pomoc na depresje i ratowac malzenstwo. Wzajemnie sie oskarzalismy jak dziecko plakalo nieraz godzinami wlasciwie codizennie. Chodizlismy na badania ale nic nie wyszlo. Taki typ.
  • buszujaca.w.zbozu 02.09.18, 12:37
    Czytam o zlobku i to nie bedzie takie proste. Juz jest problem z obcymi. Poza tym jak ja na sile posadza do jedzenia to bedzie koszmar.
    Ona je biegajac.
    Jak miala ok 9 miesiecy to chodzila i przesuwala krzesla dla doroslych takie ciezkie jak na takie malutkie dziecko. Ma duzo sily jak na taka mala dziewczynke.

    Ja zostalam wypisana przez rodzicow z przedszkola bo codziennie plakalam. Nienawidzilam przedszkola i balam sie dzieci. Bylo zmuszanie do jedzenia itd. Tez bylam nadwrazliwa niestety.
  • ela.dzi 02.09.18, 13:18
    W żłobku mój syn jadł sam, przy stoliku z innymi dziećmi i generalnie najadał się. W domu długo jadł wszędzie byle nie przy stole, biegając, będąc karmionym i z tego karmienia wyrósł dopiero bliżej czterech lat. Nie wspomnę, że w domu te same potrawy były 'niejadalne', często też jadł więcej mleka niż posiłków stałych. Nie dowiesz się póki nie spróbujesz.
  • buszujaca.w.zbozu 02.09.18, 21:25
    Elu a kiedy poszedl do przedszkola? W jakim wieku? U nas w tej chwili raczej nie przejdzie siedzenie przy stoliku. Glosny protest kopanie i zrywanie sie z krzesla czy kolan. Ale polecam wam takie male piszczace krzeselko smile super. Czasem troche na tym siadzie nigdy dluzej niz 5 minut ale jednak. Nieraz skacze po krzesle dupka bo jest zachwycona ze piszczy smile
  • ela.dzi 02.09.18, 22:00
    Zaczynał od żłobka na 13 miesięcy i mimo, że przez choroby co chwilę musiał się od nowa adaptować, to jednak szybko łapał rytm żłobkowy, w tym jedzenie przy stole czy samodzielne zasypianie. W domu dopiero teraz na prawie 5 lat sam stwierdził, że zacznie sam zasypiać. Z jedzeniem jest w końcu lepiej mniej więcej od roku czyli na prawie cztery lata. Do przedszkola poszedł na 2 lata i 9 miesięcy, ale to już była kontynuacja zachowań ze żłobka i bardzo szybko się wdrożył. Oczywiście w pewnym momencie nasłuchałam się, że nie chce wysiedzieć i nie słucha się, ale to była kwestia wieku i poczucia się zbyt pewnie.
  • adhezja13 03.09.18, 14:18
    W żlobku moze być całkiem inaczej niz Twoje przewidywania - moja ruchliwa buntowniczka poszlł do zlobka jak miala 14 miesiecy, troche dni przeplakala (miala wczesniej i poźniej okresy lęku separacyjnego, momentami ostre), ale potem była tam 'stosunkowo" grzeczna, radosna, panie mówiły (poźniej oczywiście) ,że "musimy miec z nią zabawnie w domu, bo takie smieszne peuenty czasem mówi". Ale tez mam wrazenie, ze była - tak ogólnie - jednak nieco spokojniejsza niz Twoja córka- wnosząc z opisów. Jadła w domu w krzesełku do około hmmm 1,5 roku chyba, tyle, że musialam ją czymś zająć, bo inaczej jeść nie chciała. W żłobku przy stoliku. Sprobuj ze żłobkiem, jeśli masz możliwość. I moze faktycznie warto rozważyć zrobienie diagnozy w kierunku SI? i ćwiczenia poprawiające integracje jakieś wdrożyć. Tak przy okazji- tez mnie wkurzały rady (i przede wszystkim ICH ZDZIWIENIE-POTĘPIENIE) mam niemowlaków- które polozone w łózeczku same zasypialy - wg tych mam dzięki ich "metodom" typu codzienne rytuały, albo np. polozenie pieluszki czy szumiącego króliczka itp. itd. u mnie tez rytuały byłu, a i tak codziennie sie męczylam z usypianiem i codziennie inna pora. jak mi sie wydawalo,ze jakis patent zadzialał to się nim pocieszylam ze 3-4 razy po czym NAGLE, ten szumiacy krolik, ktory tak super zadzialal, stawał się powodem wielkiego ryku i histerii (jak tylko wylaczylam, zabralam to spokoj) - z innymi patentami to samo- nudzily się błyskawicznie wink Ale z wiekiem jest o niebo lepiej i spokojniej- u mojej przynajmniej.
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 18:12
    Co to jest si?
    Pocieszylyscie mnie troche z tym przedszkolem smile moze nie bedzie dramatu.
    Ja slyszalam ze jestem malo konsekwenta i ze spaniem i no jazda autem i histeriami. Ale na szczesie wystarczylo kupic normalny fotelik do jazdy przodem a nie jak tamta mi radzila dobrodziejka - tylko do jazdy tylem! Moja mala lobuziara nie jest takim aniolkiem ktory bedzie siedzial tylem.
  • ela.dzi 03.09.18, 21:08
    Akurat fotelik nie ma raczej z tym nic wspólnego albo średnio jej podpasował ten, który mieliście. Po prostu typ nielubiący skrępowania albo dłuższej jazdy (coś o tym wiemy, zaliczaliśmy płacz do wyrzygu). Tak na chłopski rozum, jeśli jeździła tyłem w łupinie, to nie przyśniła jej się nagle jazda przodem wink Nie zrozum mnie źle, teraz nie ma się co już zastanawiać.
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 21:28
    Skrepowania zdecydowanie!
    U nas tez bylo czasem az do porzygania a zakazdym razem duszenie.
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 21:29
    Na szczescie teraz jest duzo lepiej.
  • rulsanka 03.09.18, 22:34
    Naprawdę sprawdziłabym kwestie integracji sensorycznej. Skoro to było tak silne.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • panna.w.paski 02.09.18, 12:59
    Buszująca, cześć, fajnie, że chce Ci się pisać, drążyć i próbować rozumieć swoją córkę. To dla niej bardzo ważne - mimo, że może czasem wydawać Ci się, że jak grochem o ścianę.
    Jestem mamą prawie dwulatka, energicznego, potrzebującego dużej ilości czasu i uwagi, jeszcze karmionego piersią. W porównaniu z innymi rodzinami (albo z tym, co jesteśmy w stanie zaobserwować zewnątrz) w niektórych aspektach rodzicielstwa mamy z mężem nieco łatwiej, w niektórych nieco trudniej. To czasem bardzo indywidualna kwestia więc u mnie zadziałało nieporównywanie się z innymi mamami czy rodzinami. I to w obie strony tzn. ja mam gorzej czy lepiej. Piszę o tym bo w Twoich postach dało się wyczuć irytację wobec "matek Polek" - może warto znaleźć sobie inną grupę, która będzie dla Ciebie źródłem wsparcia a nie
    frustracji? Ludzi nie zmienisz a nie każdy ma taki gruby pancerz żeby nie wcisnęły się pod niego szpileczki "życzliwych". Jest na fb blog i grupa Wymagajace pl Magdy Komsty o dzieciach HNB. Mnie na trudny czas moich emocji w stosunku do dziecka (i czasem też męża) bardzo pomogła droga Self-reg. W dużym skrócie i uproszczeniu to metoda naukowa zakładająca znalezienie i eliminację stresorów (nie tylko u dziecka ale również u rodzica, na zasadzie: nie dasz dziecku cierpliwości, uwagi i spokoju jeśli sama będziesz je miała na wyczerpaniu) i w późniejszych etapach nazywanie emocji i naukę radzenia sobie z nimi. Kiedy jest mi ciężko, Mały odreagowuje żłobek, ma kryzys snu albo jak ostatnio, problemy z integracją sensoryczną (zaczynamy niedługo diagnozę) pomaga mi myśl, że nie jesteśmy z tym sami, że mamy narzędzia i że są wokół albo w internecie ludzie, którzy są życzliwi i mają podobne doświadczenia za sobą. Pozdrawiam serdecznie całą Twoją rodzinę 😊

    --
    Oto mój podpis dodawany automatycznie do postów, które napiszę.
  • buszujaca.w.zbozu 02.09.18, 21:22
    U nas eliminacja stresorow jest niemozliwa. Mieszkamy z dziadkami. Zreszta do histerii moze prowadzic byle co jak np to ze zabralam jej pisak zeby nie malowala po scianie i podlodze. Czy wzielam ja z niebezpiecznego miejsca z mojego lozka kolo szafki. Podnioslam ja w sklepie gdy wchodzila ludziom pod nogi i biegala. Trudno. Zostane skopana i ogluszona ale jakos to wytrzymam.

    Panno w paski zauwazylas to samo co ja smile w sieci wiecej normalnych zyczliwych ludzi. Choc i w zyciu znam dziewczyny matki dzieci i nadpobudliwych i aniolkow ktore nigdy mi nie dogryzaja zeby poczuc sie lepszymi jak matka wszystkowiedziaca. Z ktora zerwalam kontakt ale odezwala sie ostatnio niby z jakiejs okazji z pytaniami co u nas wiec zaczelam wychwalac swoja ze mam zywe srebro ze jest ciekawa wszystkiego, wesola i tanczy wink pominelam jej gwaltowne humory, kopanie mnie i wrzask w sklepach (juz przestala. Trzymalam ja sztywno ignorujac histerie i wychodzilam) lub wymioty z emocji. i w koncu zapytala o ktorej wam chodzi spac? Sklamalam ze nie o 24 tylko o 22 zeby za bardzo sie nie cieszyla smile a ona na to; a moja chodzi o 20. Niby nic takiego ale wyobrazilam sobie reszte w podobnym tonie jej wypowiedzi wink nie ciagnac tematu. Ucinac i chwalic dziecko!
    Ona nic nie doradzi tylko dobije i zwali na mnie wine. Siedzi mi to w glowie mimo zerwanego kontaktu dokladny rok temu.

    Pozdrawiam Was smile
  • rulsanka 02.09.18, 22:16
    "Zreszta do histerii moze prowadzic byle co jak np to ze zabralam jej pisak zeby nie malowala po scianie i podlodze. "

    Ale to nie jest byle co. Postaw się w sytuacji dziecka. Wyobraź sobie, że znajdujesz ajfona 6 na śmietniku, stwierdzasz, że ktoś go wyrzucił i sobie go bierzesz, zaczynasz korzystać. Ktoś nagle przychodzi i go zabiera... Frustracja i rozczarowanie murowane.

    To trzeba rozwiązać inaczej. Zamiast zabierać pisak, dać kartkę. świetnie sprawdza się też karton z pudła, będzie bardziej ekscytująco. Powiedzieć, że można bawić się pisakiem, ale tylko na kartce/kartonie. Zachwycić się "pięknym" maziajem. Dorysować mu oczka i buzię, jakiś inny śmieszny kształt. I będzie zabawa.

    "Czy wzielam ja z niebezpiecznego miejsca z mojego lozka kolo szafki. "
    "Podnioslam ja w sklepie gdy wchodzila ludziom pod nogi i biegala."

    A czy ostrzegasz, że masz zamiar ją wynieść jeżeli sama nie przestanie? Dajesz szansę na poprawę? Jeżeli nie, to protest jest całkowicie naturalny. Czy tłumaczysz, dlaczego to akurat miejsce jest niebezpieczne? Dlaczego nie wolno biegać między ludźmi? Każdemu z nas łatwiej przychodzi przestrzeganie zasad, gdy widzimy ich sens.
    No i ważne, by wszystko tłumaczyć w taki sposób, by trafiło do dziecka. Słowo "niebezpieczny" nic nie znaczy dla dwulatka. Dla dwulatka znaczenie mają konkrety: ktoś nadepnie ci na rączkę i będzie bolało, uderzysz się głową w szafkę i możesz umrzeć, nie będziesz oddychać, nie będziesz się przytulać. Brzmi drastycznie, ale dla dziecka jest to zrozumiałe, działa, i nie powoduje traumy.

    Do sklepu z nadwrażliwym dzieckiem lepiej nie chodzić. Każda histeria nakręca następną histerię. Każda uniknięta histeria to droga do spokoju.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 18:14
    Mowie np wychodzimy ze sklepu. Pokazuje jej kamyczki i to ja na razie uspokaja.
    Co do pisaka to ja je chowam ale maz dal. Ona ma mnostwo zeszytow kolorowanek takze maluje wszedxie.
  • rulsanka 03.09.18, 21:14
    Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiałaś. Chodzi o to, by uprzedzać, informować, dawać szansę zmiany zachowania. Ma to się odbyć z wyprzedzeniem, wtedy dziecko ma możliwość przygotowania się psychicznego. A nie po prostu zabierać pisaka, czy wynosić dziecko.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 21:23
    O pisaka nie uprzedzilam rzeczywiscie. Ale juz o wyjsciu ze sklepu czy na spacer mowie. Mowie setki razy : jak ubierzemy buty to wyjdziemy na spacer. Ona mnie kopala i wrzeszczala. Raz zrezygnowalam ze spaceru. Dobrze ze moja mama wrocila z pracy. Wyszlam sama bo bym zwariowala. Teraz z butami lepiej. Kilka razy upadla bez skarpetek to mialam okazje tlumaczyc po co sie nosi buty-skarpetki (wrzask dopoki nie zdjelam skarpetek albo zdejmowala sama). Myslalam nawet ze moze za ciasne buty ale ma kilka par niektore byly za duze wiec niemozliwe. Kupowalam nowe ze moze polubi.
    Pokazywalam zobacz mama ma buty patrz jak nimi tupie, jak mi sie fajnie biega.pokazywalam jej. U nas to jakby zwielokrotniony bunt dwulatka od ok.5 miesiaca gdy nie tolerowala ani fotelika ani gondoli i powoli innych rzeczy tez nie. A ze snem to gdybyscie widzialy ile sie namordujemy. Dzis mniej plakala tuz przed.
  • rulsanka 03.09.18, 22:34
    Jeśli chodzi o buty, to skoro używacie wózka, może jechać bez butów? A potem je założy w trakcie spaceru?

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • buszujaca.w.zbozu 04.09.18, 12:14
    Juz nauczylam ja noszenia butow ale to trwalo kilka miesiecy.
  • baba_za_kolkiem 04.09.18, 15:26
    Klasyka gatunku. Nadwrażliwości i zaburzenia SI.
  • mika_p 02.09.18, 23:19
    Kup szelki ze smyczą, mogą ci odjąć część stresów na wyjściach. Na te momenty, kiedy do wózka nie, za rękę nie, na rekach nie. Przynajmniej się nie wyrwie i nie ucieknie - a iluzja wolności często działa cuda, dziecko chętniejsze do współpracy. Jak tobie w jakiejś chwili potrzebne dwie ręce, to mozna jeden karabińczyk przypiąć do szlufki dżinsów.

    PS. Jak moja córka miała kilkanaście miesięcy, a potem trochę ponad 2 lata, to istniało dokładnie jedno miejsce, w którym mogłam przysiąść i miec pewnośc, że nie będę zaraz jej gonić: fontanna. Wysatrczyło asekurowac, żeby nie wpadła głową do środka. (a teraz jej się nawet nie chce wchodzić do jeziora)

    --
    ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 21:07
    Widzialam takie szelki smile
    Co do fontanny to ja biegam z nia takie duze kola iles razy obiegnie ta fontanne a pozniej klomby i goni do dzieci. Wole byc z kims jak wychodze. Upadkow na glowe nie unikne bo ona zamiast chodzic biega.
    Jestem zmeczona. Dzis odespalam od tygodnia chodzilam niewyspana. Moj tata jej popilnowal rano. Oczywiscie krzyki wchodzenie na mnie, na przykryta glowe. Zaczela mnie calowac.
    Wasi mezowie tez dlugo pracuja od pon.do soboty?
  • buszujaca.w.zbozu 03.09.18, 21:17
    Dzis tata byl ze mna w domu. Przyszedl na zasypianie. Komedia. Skakala biegala weszla na lozko i zaczela sie obracac dookola siebie, gryzc. Tym razem bez zrywania zaslony. Ale widzialam juz spiace oczy z 2 godziny. Udalo jej sie zasnac kolo 15tej czyli za pozno bo pojdzie nam spac najwczesniej o 22 lub 23. Zasloniete zaslony, zgaszone tv.
    Dzisiaj mialam troche wolnego dzieki tacie. Bo rozplakalam sie wczoraj i przedwczoraj ze juz nie daje rady.

    Ludzie poza domem mowia jaka spokojna. A ona zanim sie rozkreci wlasnie taka jest. Nie ufa wiec sie niewiele rusza. Ale wsytarczy jakies pol godziny by sie zmienic w diabla. Jako taki spokoj mam gdy jedzie w wozku i nie wolno mi stawac w miejscu. Najgorzej w marketach i w sklepach odziezowych. Jeden krzyk i uciekanie.
    Czy ktoras mama to przetrwala i nie zwariowala?
  • rulsanka 03.09.18, 22:37
    A zasypia w wózku, huśtawce? Gdy widziałam, że dzieci są bardzo zmęczone, a nie mogą zasnąć, to np. zabierałam je na spacer w nosidle, huśtałam w huśtawce (mieliśmy w domu), nawet woziłam samochodem. Nie zdarzało się to bardzo często, ale dziecko wyspane, to dziecko spokojniejsze. Dziecko spokojniejsze lepiej zasypia. A wyspane jest spokojniejsze...

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • eowen 03.09.18, 23:23
    Szczerze? Ograniczaj takie miejsca. Ja z córką w podobnym wieku byłam może z kilka razy, bo wiedziałam, że jest tam za dużo bodźców i obydwie się umordujemy.

    Jeśli chodzi o zasypianie, to u nas wyglądało to w ten sposób, jeśli przegapiliśmy ten idealny moment na drzemkę. Wtedy wpadała w hiperaktywność i nie potrafila się wyciszyć. zresztą, zasypiać na akord nauczyła się dopiero teraz, w wieku 3 lat.

    Ale wcześniej bardzo staraliśmy się zapewnić stały rytm dnia, drzemki o wyznaczonych godzinach, wieczorne spacery, by się wybiegała. Nawet opiekunka miała przykazane, by wybudzać ją o konkretnej godzinie z drzemki, nawet, jeśli za krótko spała.
    Albo w ogóle przetrzymać ja bez, nawet wybudzając, jeśli nie poszła spać o wyznaczonej godzinie.
    Bo potem była spirala niedospania, poszła spać późno, wstawała rano, miała dłuższą drzemkę etc etc.

    Nie było idealnie, zdarzały się zarwane nocki, ale z perspektywy czasu widzę, że zrobiło to dobrą robotę.
  • buszujaca.w.zbozu 04.09.18, 12:21
    Nie jezdzimy juz do galerii. Tutaj tez matka polka sie wychwalala ile to godzin jezdzi ze swoja po galeriach i ze jak nie bedziemy jej nigdzie brali to bedzie dzika.

    Myslicie ze to autyzm, adhd? Jestem przerazona. Ona sama sie do nas czasem przytula i podchodzi do obcych obserwuje usmiecha sie ale na pewna odleglosc. Musi sie oswoic wtedy daje im "prezenty" bawi sie.
    Ale jest zdecydowanie nadpobudliwa.
    Tanczy na jakis imprezach na rynku a nawet jak uslyszy jakas muzyke w markecie.

    Co do snu probowalismy ja usypiac wiele razy ale to meczarnia a na rekach juz nie chce. W wozku na spacerze czasem zasnie. Ale na krotko wiec raczej w domu spi. Albo w ogole nie spi wtedy zasnie o 20tej lub 21.
  • eowen 04.09.18, 14:03
    Jak dla mnie to opis zwyczajnego, wrażliwego dziecka. Moje do dziś (prawie 4 lata) ucieka za kanapę, jak pan Tesco przyjeżdża wink

    U nas drzemki były tylko na piersi (ja) lub na spacerze w wózku (opiekunka), czasem na rękach (tata). Trudno. Przetrwaliśmy.
    Historie z butami też mieliśmy podobną, ale krótszą. Skończyło się, gdy zrozumiała, że dzięki butom może sama gdzieś biegać, zaczęła chodzić w zimie i nie było zmiłuj.
  • baba_za_kolkiem 04.09.18, 15:25
    Ona ma 20 mcy. Jest malutka. Dopiero sie rozwija. Poczekaj jak bedzie miala 3-4 lata. Wszystkk co piszesz przeszłam z moim synkiem. Do galerii chodzimy dopiero odkad mial z 3 lata a i wtedy zaczynalismy od chwili i to w poniedziałki rano. Wieczna ucieczka. Krzyk i histerie. Zapachy. Tysiace dźwięków i ludzi. Dziecko wariowalo.
  • baba_za_kolkiem 04.09.18, 09:59
    Tak, ja przetrwałam i zdiagnozowałam dziecko. W wieku twojego było takie samo. Jest ze spektrum. Myślę, że twoja córeczka również.
  • buszujaca.w.zbozu 04.09.18, 12:16
    O Boze. Ale ona sie normalnie usmiecha do obcych patrzy w oczy.
  • baba_za_kolkiem 04.09.18, 15:22
    To zupelnie jak moj synek. Nie patrzy tylko jak sie zestresuje czy zdenerwuje i to dopiero gdzies od 2 lat (ma 5 lat). Nie patrz stereotypowo, to co piszesz to stereotypy. Zacznij od dobrej diagnozy SI. To na początek.
  • indjanek 04.09.18, 16:31
    Buszująca a jak relacje z waszymi rodzicami? Zajmą się czasem młodą byś mogła odetchnąć? Mój kuzyn miał podobne problemy z córką, wyrosła z tego po 3 r.ż. zbiegło się to w czasie z pójściem do przedszkola.

    Na placu zabaw też widuję takiego chłopca, 2 lata ma i nie księdzu chwili. Współczuję jego mamie, ciągle musi za nim biegać. Jeszcze z tego nie wyrósł, ale wesoły chłopak z niego, zaczepia mnie i inne dzieci. W dłuższy kontakt nie wchodzi.
  • indjanek 04.09.18, 16:37
    *nie usiedzi chwili

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.