Dodaj do ulubionych

Adaptacja - dziecko płacze przez cały pobyt

03.10.18, 22:09
Dzień Dobry, wiem, że wątków o adaptacji jest całe mnóstwo, ale wiadomo, każde dziecko jest inne i temat dla każdej matki ciężki, więc proszę o wyrozumiałość. Zapisałam moją 14-miesięczną córkę do żłobka, akurat tworzyli nowe oddziały, więc się udało. Dzieci w grupie dziewięcioro razem z moją, dwie młode opiekunki. Byłam optymistką, bo córka jest towarzyska, potrafi do obcych ludzi wyciągać ręce na ulicy, dzieci ją ciekawią, macha sama z siebie w sklepach i innych tego typu miejscach do pracowników etc. Więc nie spodziewałam się jakichkolwiek większych problemów. A tymczasem okazało się, że przez 1,5 tygodnia adaptacji cały pobyt (pierwszego dnia byłam z nią godzinę, potem miałam zostawiać dziecko samo na godzinę, w kolejnych dniach na dwie godziny) w żłobku płakała. Nie chodzi o to, że płakała przy rozstaniu (choć to od 4 dnia też), ale o to, że cały czas płacze, nic jej nie interesuje, ew. jak opiekunka trzyma ją za rękę to jest spokój. Teraz akurat mamy tygodniową przerwę - jest chora - ale od poniedziałku znowu będziemy próbować. Pytanie do Forumowiczek - czy Waszym dzieciom tak się zdarzało i jak to się skończyło? Chcę dać nam jeszcze czas - myślę z 2 tygodnie - i zobaczyć czy będzie jakiś progres, ale czuję się beznadziejnie z tym i nie wiem, czy nie krzywdzę własnego dzieckasad. Z góry dziękuję za odzew.
Edytor zaawansowany
  • melancho_lia 03.10.18, 22:17
    Odłożyłabym pójście do żłobka o kilka tygodni. Może jakieś klubiki z mamą wcześniej.
  • alo.w 03.10.18, 22:46
    Tylko te kilka tygodni niewiele zmieni raczej. Pediatra twierdzi, że dopiero w wieku 2 lat lepiej by to zniosła (albo gdyby była młodsza).
  • camel_3d 04.10.18, 13:02
    najepiej znosza adaptacje malucha..tak kolo roku... potemu juz jest coraz gorzej.

    zalezy od tego jak wyglada proces adaptacji. Jak matka musi przyprowadzic dzeicko i wyjsc..to jest to jakis koszmar. Normalnie to powinno si eprzez 2-3 dni z dzieckiem posiedziec 1-2 godzinki.. potem wyjsc na jakis czas itd.. Tak to u nas wygladalo...
  • zabka141 03.10.18, 22:22
    Poczytaj o modelu adaptacji berlinskiej i sprobujcie. Chodzisz z nia tydzien na godzinke dziennie. W drugim tygodniu zegnasz sie i mowisz ze wracasz i wracasz po 15 min, coraz bardziej ten czas wydluzajac. Dziecko musi byc wtedy zaopiekowane przez jedna pania.
  • alo.w 03.10.18, 22:42
    Czytałam. Przyznaję, że ten model wydaje się bardziej właściwy, ale pomijając fakt iż pracuję i nie bardzo mogę sobie pozwolić na taki tryb (te półtora tygodnia kombinowaliśmy z jej tatą mocno), to nie ma szans by podczas tych nieobecności opiekunka poświęciła jej całą uwagę. Wszystkie dzieci w żłobku są nowe i wszystkie mają lepsze i gorsze momenty, ale tylko moja płacze cały czas. Niemniej opiekunki mają co robić, więc jeśli ją zostawię, to nikt jej nie poświęci 100% uwagi.
  • alo.w 05.10.18, 21:04
    Dzwoniłam dzisiaj do żłobka, ale niestety okazało się, że nie ma opcji, bym byłą z małą - w drodze wyjątku (po tygodniowej przerwie i w związku z problemami z adaptacją) mogę w poniedziałek zostać z nią godzinę. Ponoć w kolejne dni to nie wchodzi w grę, bo innym dzieciom będzie smutno. Nie przekonuje mnie ta argumentacja w ogóle, ale nie mam wpływu. Więc berliński model nie wchodzi w grę.
  • amiralka 06.10.18, 09:41
    Argumentacja do kitu. Po pierwsze adaptacje robi sie stopniowo, nie moze byc tak, ze wszystkim dzieciom jest trudno na raz. Po drugie, adaptacja przez pierwsze tygodnie wygląda tak, ze jak mama wychodzi a dziecku smutno, to opiekunka referentka nawet jesli trzeba trzyma je na kolanach caly czas (ewentualnie kolana ma dwa, nawet i trójka sie tam zmieści). Po trzecie opiekunki pownny rozumiec, ze adaptacja moze trwac miesiącami. Rodzice tez. Rozmiem, ze pracujecie więc to osoba opiekująca powinna sie adaptacją zająć, np babcia. Czasem przez pare miesiecy trzeba odbierac dziecko przez 2h (syn kolezanki tak mial, ale panoe mowily ze to skrajny przypadek). Metody silowe jak niektorzy zalecają - hm. Co z tego zz dzecko nie placze, bo nie ma sensu. W domach dziecka tez nie placzą, a przecież nikt im tego nie zazdrości. Moze przemysl wybór żłobka bo u ciebie panie chyba stawiają na malo klopotów a nie dobro dzieci.
  • juuuu7 03.10.18, 22:34
    A czy to koniecznie musi byc zlobek? Nie lepiej niania? Nie wszystkie dzieci nadaja sie do zlobka...
  • alo.w 03.10.18, 22:45
    Od początku żłobek wydawał mi się najlepszym rozwiązaniem, nie chciałam zostawiać dziecka przez pięć dni w tygodni z jedną osobą. Przez ostatnich kilka miesięcy zajmowała się nią moja mama, ale teraz jest po operacji, więc niestety nie może z nią zostać. Chciałam by była w grupie z dziećmi, zwłaszcza że bardzo ją dzieci interesowały, ale fakt że starsze. W grupie żłobkowej są jej rówieśnicy i nimi jakoś nie jest zainteresowana. Niania jest ostatecznością, także ze względu na koszt.
  • juuuu7 03.10.18, 23:02
    Ale w sumie Ty juz podjelas decyzje i nie masz wyjscia ( bo niania nie wchodzi w gre ), wiec musicie probowac. Skoro mala placze to ja bym jednak zaangazowala sie jakos bardziej w adaptacje. Niestety wszelkie choroby czy nawet weekendy moga psuc to, co sie uda osiagnac...
  • eowen 04.10.18, 07:19
    Wiesz, dziecko 14-miesięczne raczej nie potrzebuje innych dzieci i rzadko je zauważa.
    Posłałabym raz jeszcze, obserwowała i w zależności od sytuacji podjęła decyzję.

    Też myślałam, że dla mojej żłobek będzie świetny, nie miałam racji, zdecydowałam się na nianię. Za to posłanie do przedszkola w wieku 2lat i 8 miesięcy to był strzał w dziesiątkę.
  • camel_3d 05.10.18, 10:36
    eowen napisała:

    > Wiesz, dziecko 14-miesięczne raczej nie potrzebuje innych dzieci i rzadko je za
    > uważa.
    > Posłałabym raz jeszcze, obserwowała i w zależności od sytuacji podjęła decyzję.


    mylisz sie. dziecko 14 miesieczne potrzebuje kontaktu z innymi osobami poza mama. Moje 14 miesieczne bardzo cieszylo sie, kiedy szlo do zlobka. Zaraz przybiegali "kumple" i biegali razem...
    Wmawianie sobie, ze 14 miesieczne dziecko niczego nie potrzebuje poza mama..to jakas paranoja.
  • eowen 05.10.18, 14:33
    Nie mówiłam, że potrzebuje tylko mamy, ale większość dzieci, które w tym miało w głębokim poważaniu inne latorośle obok. To głównie rodzice stawali na głowie, by popatrzyli i się pobawili.
    Może jednak Twoje jest wyjątkiem od reguły, a nie regułą?

    Chyba że mowa o dziecku, które jest w żłobku od skończonych 6-8 miesięcy, dla takiego malucha inne dzieci z nim przebywające rzeczywiście mogą być oczywistością.
  • camel_3d 06.10.18, 00:24
    no tak.. mlody byl w zlobku od 10 miesiaca. Wiec dla niego inne dzieci ze zlobka byly "rodzenstwem". Wiaodmo,ze nei bawilis wie odgrywajac role, ale bardziej byli kolo siebie i cos tam robili...albo biegali razem smile

    Mysle, ze 14.18 miesiecy to bardzo ciezki wiek na oddanie dziecka do zlobka....
    Duzo zalezy od procesu adaptacyjnego, jak jest zorganizowany, przeprowadzony.. Czy dziecko mialo szanse sie przyzwyczaic..czy mama musial je rzucic na gleboka wode...
  • juuuu7 06.10.18, 09:05
    Tak sobie tlumaczysz, ze sie cieszylo...ciekawe co by powiedzialo gdyby potrafilo mowic. Nie demonizuje zlobka ale potrzeba socjalizacji u niemowlaka czy roczniaka jest znikoma
  • amiralka 06.10.18, 09:29
    A ja sie nie zgodze. To jakas polska teoria o niepotrzebowaniu innych dzieci. Moje dziecko mialo pierwszy start w zlobku jak mialo 7 m-cy i bylo tak zafascynowane innymi, ze nie zauwazalo jak wychodzilam. Z bardzo wieu roznych powodow zdecydowalam jednak dziecko stamtąd zabrać. I coz moj syn po prostu nie czul sie dobrze w wersji mama+on. A place zabaw zimą puste. Na szczescie znalazlam takie miejsce dla rodzicow z dziecmi, gdzie mozna bylo przyjsc nawet na pol dnia, razem i tam mały szalał ze szczęścia, raczkowal za innymi dziecmi, cos sobie zawsze sam kombinowal. Poznal dziewczynke a ktora bardzo sie przyjazni do dzis (4,5roku mają), to oficjalna narzeczona. Tak wiec janie tyle gloryfikuję żłobki, ale chcę zaznaczyć, że są dzieci, które potrzebę socjalizacji mają ogromną.
  • leni6 06.10.18, 12:17
    Dzieci są różne, mój poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku i długo mówił ze przedszkole lubi ale najlepiej jakby innych dzieci nie było, to samo było z placem zabaw czy sala zabaw, najbardziej my się podobało jak był sam. Zmieniło mu się po 3 urodzinach dopiero.
  • amiralka 10.10.18, 18:54
    Oczywiscie ze dzieci są różne, dlatego teoria, że żadne nie potrzebuje socjalizacji i wspólnej zabawy, zadziwia mnie.
  • camel_3d 07.10.18, 20:42
    juuuu7 napisał(a):

    > Tak sobie tlumaczysz, ze sie cieszylo...ciekawe co by powiedzialo gdyby potrafi
    > lo mowic.

    nie wiem co by powiedzialo, ale skoro bieglo szybko do szatni i patrzylo tylko przez drzwi kto juz jest i do sali.. i czasem nawet sie nei pozegnalo smile)
  • lucyjkama 04.10.18, 09:01
    Moja starsza córka poszła do żłobka w wieku 1 roku i 10 m-cy. Nie zapłakała ani razu. Bardzo jej się tam podobało od pierwszej chwili. Nawet w weekendy pytała czy idzie do żłobka. Wcześniej była w domu z babcią i widziałam że jej się nudzi. Chciała do dzieci do innych aktywności niż te babcine.
    Młodsza córka poszla do zlobka w wieku 1 roku i 5 miesięcy i widzę że dla niej jest trochę za wcześnie. Trochę popłakuje, trochę marudzi jak widzi że się szykujemy. Jest tylko 4 godziny i niby dramatu nie ma ale po doświadczeniach że starszą córką, szkoda mi że ta młodsza ma gorszy start i musiała iść 5 miesięcy wcześniej do żłobka niż siostra.
    Przyzwyczają się w końcu. Trzeba przetrwać ☺
  • baba_za_kolkiem 04.10.18, 10:53
    Wiek 12-16 mcy to szczyt lęków separacyjnych, dzieci chca wtedy duzo na ręce, duzo blisko mamy. W tym wieku moze byc jej bardzo trudno.
  • camel_3d 04.10.18, 13:00
    z tego co pamietam, najgorzej adaptowaly sie w zllbku dzieci 14-18 miesiecy. Chociaz nie wszytskie. Wszytskie mneijscze przechodzily proces bezproblemowo. 14 meisieczniac juz szybko zauwaza, ze mamy nie ma...
  • alo.w 05.10.18, 21:09
    Dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Powalczę jeszcze trochę, choć nastawienie żłobka, które nie chce nic zmienić w podejściu - mogę po prostu dalej ją zostawiać samą - mnie rozczarowało. W ostateczności - trzeba będzie zdecydować się na nianię, mimo kosztów. Swoją drogą podpowiecie, ile niania na 7 godzin dziennie by kosztowała? Chodzi mi wyłącznie o opiekę, bez dodatkowych prac.
  • leni6 05.10.18, 22:01
    Ale gdzie ? Koszty są zależne od miejscowości.
  • lucyjkama 05.10.18, 22:08
    Brat męża właśnie szukał niani dla 11 miesięcznego synka. Za 7 godzin dziennie ( jego żona wraca na 6/8 etatu plus dojazd) będą płacić 2000. Warszawa.
  • rulsanka 06.10.18, 19:21
    "Dziękuję za wszystkie podpowiedzi. Powalczę jeszcze trochę, choć nastawienie żłobka, które nie chce nic zmienić w podejściu - mogę po prostu dalej ją zostawiać samą - mnie rozczarowało."

    Nie zostawiaj tam dziecka. Skoro dziecko płacze tak długo i się to nasila, to widocznie ma powód. Panie nie potrafią zapewnić dziecku poczucia bezpieczeństwa.
    Poza tym jeżeli żłobek/przedszkole nie zgadza się w żaden sposób na adaptację z rodzicem, to znaczy, że mają coś do ukrycia. A małe dziecko się nie poskarży.
    Mój starszy syn trafił do podobnego miejsca, miał wtedy trochę ponad rok. Też nie można było być z dzieckiem na adaptacji. Zrezygnowałam po 2 tygodniach. To znaczy chodził przez tydzień, potem miał tydzień przerwy, a potem jeszcze tydzień. Po kilka godzin. Pierwszy tydzień nie był zły. W drugim każdego dnia płakał bardziej, ostatniego już skręcając w tamtą ulicę. Wtedy zrezygnowaliśmy. Młody przez następny prawie rok panicznie bał się dzieci!
    A potem, w wieku 2 lat, poszedł do innego żłobka. Tam adaptacja odbywała się z rodzicem, nikt nikogo nie popędzał i nie wyganiał. Młody pokochał żłobek, nie chciał stamtąd wychodzić, okazało się, że jest bardzo społecznym dzieckiem.
    Moim zdaniem teraz powinnaś albo zmienić żłobek, albo poszukać niani. Tamto miejsce jest spalone.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mamaafg 07.10.18, 09:03
    "Skoro dziecko płacze tak długo i się to nasila, to widocznie ma powód. "
    Niekoniecznie. Znam przynajmniej 3 dzieci, ktore po fajnym poczatku, bezproblemowej adaptacji, zaczelo plakac po kilku tyg. Znudzily sie lub zrozumialy ze w przedszkolu jest wiekszy rygor; (myjemy zabki na haslo, to samk z jedzeniem itd), wola zostac w domu z mama, zaczynaja tesknic itd nie zawsze znaczy to ze cos sie zlego dzieje. Kryzys mijal zazwyczaj po kilki dniach-tygodniach. Zgodze sie jednak z tym ze musimy miec PEWNOSC ze dziecko jest bezpieczne i zaopiekowane.
  • rulsanka 07.10.18, 18:52
    I płakały przez CAŁY dzień? Bo ja rozumiem, że dziecko może płakać przy rozstaniu. Ale jeżeli dziecko płacze przez kilka godzin bez przerwy, to znaczy, że ma powód. Wewnętrzny lub zewnętrzny. Czyli albo coś złego się wydarzyło, albo po prostu przechodzi taki etap rozwoju. I uważam, że należy na to zwrócić uwagę, lepiej czasem zostawić dziecko w domu lub zabrać je wcześniej, gdy opiekunki zgłaszają, że dziecko się nie uspokoiło po np. upływie pół godziny. Jeśli to taki etap, to po prostu minie.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mamaafg 05.10.18, 23:08
    Moj syn tak plakal przez caly pobyt. Mial 2 lata. Pierwszego dnia bylam z nim godzine. Drugiego po 20 min wyszlam i zostal 40 min sam. Trzeciego byl juz sam. Plakal bez przerwy dwa tygodnie. Z tym ze ja mialam ta mozliwosc ze pierwsze pol roku jak bylo zle to zostawialam go na godzine-dwie- max 3. Po 2 tyg zaczal sie bawic a plakal przy rozstaniu i np po obiedzie jak zateskinil za mna. Ogolnie u nas adaptacja trwala okolo pol roku. Po dluzszych przerwach powrot byl ciezki. Nie zgodze sie z powyzszymi opiniami ze powinnas zostac z corka dluzej w przedszkolu. Takie male dziecko szybko sie przyzwyczaja, rowniez do tego ze mama jest z nim w sali! Z moich obserwacji wynika ze dzieci zostawione bez adaptacji z rodzicem szybcuej sie dostosowuja. Po prostu koduja ze mamy w przedszkolu nie ma, ale tez jest fajnie. Wiem co czujesz i przez jaki stres przechodzisz, bo dls mnie to byl okropny czas ale warto bylo. Maluchy sie super rozwijaja w grupie a dzis moj trzylatek biegnie z usmiechem do przedszkola. Panie w trudnych chwilach okazywaly mu duzo milosci. U nas jest malo dzieci a duzo pan, wiec nie bylo problemu by jedna poswiecala mu caly czas. Mowily tez ze takie zachowanie nie jest niczym niezwyklym i sa przyzwyczajona. Tu gdzue mieszkam nie slyszalam nigdy by ktos dziecko wypisal ze zlobka czy przedszkola, kazde predzej czy pozniej sie przyzwyczaja. Potrzeba mniej lub wiecej czasu, duzo cierpliwosci i milosci. Powodzenia!
  • camel_3d 06.10.18, 00:28
    no niezla ta adaptacja. U nas kazde dziecko mialo na adaptacje 3 tygodnie.

    1 dzien zostawalo sie z dzeickiem godzine.
    2. dzien tez godzine po czym wychodzilo sie na 10 minut i wracalo.
    i tak sie wydluzalo ten wyjscia... Potem byl wspolny obiad...itd...

    najmlodsze maluchy po tygodniu juz zostawaly na 7.8 godzin. Ale te starsze potrzebowaly faktyzcnie 3 tygodni...
    Byly 2 gruoy po 15 dzieci..Ani jedno nie plakalo po tych 3-4 tygodniach. U mlodego wgrupie tylko jedna dzieczynka potrzebowala 4 tygodnie. Rezsta po 2 lub 3 juz zostawala sama.
  • alo.w 06.10.18, 23:04
    To było w Polsce? Nie mam zbyt wielu znajomych, których dzieci były w żłobku, ale w przypadkach, które znam jednak to wyglądało podobnie do "mojego" żłobka. To, o czym piszesz, brzmi bardzo dobrze, ale nie wiem gdzie takie miejsce znaleźć...
  • rulsanka 06.10.18, 23:10
    U mnie tak było, w Polsce, okolice Warszawy. W żłobku, później w przedszkolu (inne miejsce niż żłobek). Po prostu trzeba poszukać.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • camel_3d 07.10.18, 20:41
    w Niemczech, ale w niektorych polskich zlobkach tez tak jest
  • rulsanka 06.10.18, 19:25
    To jest patologia zostawić dziecko płaczące tak długo. Niestety. To jest przemoc, taka sama jak byś go biła. Bo płacz jest oznaką, że dziecko cierpi.
    Moim zdaniem dopuszczalny jest płacz do 5 minut po rozstaniu. Jeżeli dziecko płacze dłużej, to trzeba je adaptować w taki sposób, by było to przyjazne dla maluszka.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mamaafg 06.10.18, 19:42
    Bredzisz. Jak moxesz ppwiedziec matce placzacego w przedszkolu dzieckw ze to tak jsk by je bila. Nie wiesz ile bylo tlumaczenia, ile poswiecen, kupowanych ksiazeczek o przedszkolu, bajeczek, rozmow i innych pomocy by ulatwic dziecku start. Moje dziecko plakalo rowniez u lekarza, strasznie. Placze tez kiedy nie kupię mu lizaka. To tez przemoc? Dziecko moze plakac max 5 min? A jesli placze 7? Bardzo sztywne masz ramy. Kazde dziecko jest inne. Moj do wszystkich zmian i nowosci jest oporny. Zreszta bardzo pewnie wystawiasz wyroki; masz jakas wiedze kiedy zaczyna nie patologia a kiedy to tylko ciezka adaptacja? Badania?
  • rb_111222333 06.10.18, 21:52
    Myślę, że ruslance chodziło o to, że dziecko źle się czuje w tym żłobku, że płaczem przekazuje, że coś się dzieje złego - albo panie nie potrafią nawiązać z dzieckiem kontaktu, albo robią coś niefajnego. I nie chodzi o sprawdzanie ze stoperem ile dziecko płacze, tylko o to, że nie można ignorować i być głuchym na to, że dziecko płacze cały czas.
  • indjanek 06.10.18, 22:36
    Wcale nie musi to być wina żłobka. Dziecko może po prostu nie być gotowe na rozstanie z mamą. Albo potrzebuje dłuższej adaptacji.
  • rulsanka 06.10.18, 23:02
    "Wcale nie musi to być wina żłobka."

    Nie musi. Ale jest podejrzenie. Tym bardziej, że żłobek nie pozwala na obecność rodzica. Te zasady, że rodzic nie może być z dzieckiem, są stworzone wyłącznie dla wygody instytucji. Nie dla dzieci i nie dla rodziców. Byłam w kilku żłobkach i przedszkolach. W przyjaznych dla dziecka adaptacja odbywa się z rodzicem. W przyjaznym przedszkolu dzieci nie tęsknią za mamą, bo przedszkole to ich drugi dom. Naprawdę tak jest. Czy będąc u kochającej babci dziecko tęskni za mamą? Zazwyczaj nie. A nawet jeśli trochę tęskni, to i tak super się bawi.
    Mój młodszy syn jest bardzo nieśmiały w sytuacjach społecznych, tzn. onieśmiela go nowa grupa, długo się adaptuje. Długo, to znaczy, że w przedszkolu poczuł się swobodnie po półtora roku! Ale nigdy nie płakał, zostawał chętnie. Dlaczego? Bo wiedział, że zarówno ja, jak i przedszkole, dajemy mu czas i poczucie bezpieczeństwa. Nic nie działo się na siłę, nie było płaczu, dramatów.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • rulsanka 06.10.18, 23:09
    "Nie wiesz ile bylo tlumaczenia, ile poswiecen, kupowanych ksiazeczek o przedszkolu, bajeczek, rozmow i innych pomocy by ulatwic dziecku start. "

    To bez znaczenia. Skoro dziecko płakało, to znaczy, że było nieszczęśliwe. Adaptację należy przeprowadzić tak, by tego płaczu nie było. Poza momentem rozstania, ewentualnie.

    "Moje dziecko plakalo rowniez u lekarza, strasznie. Placze tez kiedy nie kupię mu lizaka. "

    Lekarz to niekiedy konieczność, ale też można wybrać takiego, przy którym dziecko płacze mniej lub wcale. Tak samo z przedszkolem. Nie chodzi o to, by nie posyłać, tylko żeby nie robić tego na siłę, gdy nie mamy noża na gardle (np. samotna matka, z trudem wiążąca koniec z końcem).
    Mój starszak też panicznie reagował na lekarzy. I miał złe doświadczenia z pierwszym żłobkiem (opisane wyżej). A dzięki dobrej adaptacji w drugim żłobku, płaczu w ogóle nie było.

    Myślę, że sama rozumiesz różnicę pomiędzy płaczem z powodu braku lizaka, a wielogodzinnym płaczem przez kilka tygodni w czasie "adaptacji" do przedszkola?

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • mamaafg 07.10.18, 08:55
    Moj syn plakal przy kazdym lekarzu, juz w drodze do przychodni. Mial wspaniala lekarke, ktora cierpliwie do niego podchodzila (zreszta wyslala nas nawet do poradni psych-ped, okazalo sie ze wszystko ok tylko wrazliwiec) i dopiero po wielu miesiacach maly jej zaufal. Nie plakal godzinami w przedszkolu, bo jak pisalam zostawal z poczatku na godzine, zaopiekowany przez panie. Pobyt stopniowo wydluzalam ale to trwalo pol roku zanim zaczal chodzic na 5 godzin. Nie pisalam tez ze byl to placz histeryczny. Poplakiwal raz mocniej raz mniej. Czasem sie czyms zainteresowal.skad to wiem? Bo w naszym przrdszkolu mozna dzieci obserwowac z ukrycia ile sie chce. To ze nie moge byc z dzieckiem w sali nie znaczy ze nie moge patrzec co robi, wiec Twoja teoria ze panie zle sie opiekuja lub przedszkole cos ukrywa jest bledna. Po 2 tyg syn (przypominam zeprzez te 2 tyg zostawal ok godzine-dwie) zalapal o co chodzi, ze jest bezpieczny, ze mama wroci i bylo lepiej.
  • rulsanka 07.10.18, 18:59
    "To ze nie moge byc z dzieckiem w sali nie znaczy ze nie moge patrzec co robi, wiec Twoja teoria ze panie zle sie opiekuja lub przedszkole cos ukrywa jest bledna. "

    Moja teoria odnosi się do żłobka wątkodawczyni. Bo zazwyczaj nie ma możliwości obserwacji dziecka, przynajmniej ja się z tym nie spotkałam.
    Moim zdaniem adaptacja byłaby 100 razy łatwiejsza, gdybyś mogła być z dzieckiem. Pewnie nie było innego wyboru i zrobiłaś najlepiej jak mogłaś. Ale dziecko poczuje się dużo pewniej, gdy wchodzi w grupę w obecności rodzica.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • leni6 07.10.18, 21:54
    Ja miałam wybór i sama zrezygnowałam z pobytu na sali drugiego dnia, bo jak tylko synek na mnie spojrzał to biegł do mnie i tak co chwila, od 3 dnia zostawał sam, ja siedziałam za drzwiami i było znacznie lepiej.
  • rulsanka 10.10.18, 18:57
    Mowa o sytuacji, gdy dziecko ma problem z adaptacją. Twoje najwyraźniej nie miało.

    --
    Pomoc dla Zuzi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.