Dodaj do ulubionych

Ustępowanie dziecku, kiedy tak a kiedy nie?

18.10.18, 15:36
Cześć,
mój syn za chwilę kończy 4 lata, aktualnie ma fazę, że wszędzie musi być pierwszy i zazwyczaj mu ustępuję, np przepuszczam go na schodach żeby mógł być pierwszy na dole itp. Ale dziś miała miejsce całkowicie absurdalna sytuacja : mały coś jadł przy stole a ja usiadłam sobie na kanapie, na to on, że chciał być pierwszy i ja mam wstać i do niego przyjść. Zrobiła się z tego afera z płaczem wielkim bo żadne z nas nie chciało ustąpić. Ja wiem, że jakbym po prostu do niego podeszła to można było tego uniknąć, ale wszystko we mnie się zbuntowało i stwierdziłam, że nie mogę mu we wszystkim ustępować i kiedyś musi zrozumieć, że nie zawsze będzie tak jak on by chciał. I teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam. Co wy na to? Jak postępujecie w podobnych sytuacjach?
Edytor zaawansowany
  • gvalchca 18.10.18, 18:50
    Ja na ogół nie "ustępuję", ale przede wszystkim w ogóle staram się tak nie stawiać sprawy (ani przed dziećmi, ani w swojej głowie).
    U nas też była taka faza. Starałam się do tego podchodzić zawsze z humorem, dystansem i jednocześnie silnym i jasnym przekazem, że jest to sprawa dla mnie zupełnie nieistotna i że nie angażuję się w tę zabawę. Czyli, jak dziecko mnie wyprzedzało, bo "chcę być pierwszy", to kwitowałam krótkim "aha, rozumiem" albo żartobliwym "ojej, rzeczywiście, nie wiedziałam, że się ścigamy". I nie angażowałam się w te wyścigi. A jak się zdarzała sytuacja jak powyżej, to w zależności od poziomu rozpaczy dziecka albo mówiłam żartobliwie "no, będziesz pierwszy w kategorii dzieci" albo "widzę, że Ci bardzo przykro" (i żadnych działań). Na ogół nie wstawałam, ale nie dlatego, żeby dziecku coś udowodnić, czy, żeby postawić na swoim, tylko żeby zasygnalizować, że jak się nie ma na coś ochoty, to nie trzeba tego robić. Nooo, chyba, że komuś innemu bardzo zależy, wtedy można (dlatego nie wstawałam "na ogół", ale czasem mi się zdarzało, żeby uznać to, że mu zależy).
    Także: luz, luz i jeszcze raz luz. I nie dać się wkręcić w zabawę, której nie lubimy. To też ważna lekcja.
  • amiralka 24.10.18, 11:03
    No dokładnie tak. Nie chodzi o to, kto ustąpi, a kto nie, ale o to, że matka ma prawo po prostu usiąść na kanapie bez wyścigów i jeśli nie ma ochoty podejść wtedy do syna i go przepuścić na tę kanapę pierwszego, to tego nie zrobi. C'est la vie wink Z drugiej strony, też polecam bez spiny, bo dzieci z wielu zachowań wyrastają. U nas była duża presja na otwieranie pilotem drzwi do kamienicy - mój synek musiał to robić sam. I nawet jeśli sąsiad otworzył, przepuszczałam go i tłumaczyłam, że my wejdziemy dopiero za chwilę, kiedy synek otworzy. Ostatnio jednak takie sytuacje nie mają miejsca, wchodzimy z sąsiadami, jak się śpieszymy to bez problemu przechodzi fakt, że dziś ja szybko otworzę. Dobrze więc jest czasem "ustępować", żeby dziecko widziało, że jego potrzeby są ważne w oczach rodzica, ale też bez przesady, robić z siebie marionetki bez uczuć i potrzeb w oczach dziecka, sensu nie ma.
  • ela.dzi 19.10.18, 06:35
    Zależy od tego jak bardzo byłabym zmęczona (i syn też), choć w kwestii takich banalnych kwestii staram się ustępować. To trochę kwestia wieku, na szczęście mój starszy zrobił się bardziej kumaty i takie sytuacje już się bardzo rzadko zdarzają. Nie bój się, wyrośnie.
  • vinca 19.10.18, 07:12
    W takich sytuacjach jak opisałaś nie ustępuję. Nie ma takiej opcji zeby zganiala mnie z fotela jesli ja na nim pierwsza usiadłam.
    Dla mnie to nie do wyobrazenia zeby 4 latka mówiła mi gdzie mogę siedzieć czy staćsmile
  • gvalchca 19.10.18, 09:52
    No właśnie, to jest nie do wyobrażenia, bo jest absurdalne. I tak to należy potraktować, machnąć ręką i się nie przejmować. A płacz trzeba przyjąć na klatę i tyle. Niebycie pierwszym jest frustrujące, ale wstawanie z kanapy na żądanie czterolatka też wink W wolnej chwili można tłumaczyć dziecku, że w rodzinie się wspieramy, a nie ścigamy (i nie spodziewać się szybkiego zrozumienia).

    U mnie w ogóle wyścigi są dużym problemem, ale nie z rodzicami (bo tu przekaz jest jasny: nie bierzemy w tym udziału), tylko wyścigi między rodzeństwem. Jeśli kiedyś dojdziemy do tygodnia bez incydentu płaczu jednego dziecka, że drugie je wyprzedziło, to odetchnę z ulgą. Na razie tego nie doczekałam (a uszy puchną). I tu jest opór z tłumaczeniem, bo obie strony się angażują w wyścig i nasze zylion tłumaczeń nic nie daje. Wierzę, że minie, a na razie ćwiczę zen wink
  • bo_gna 19.10.18, 10:36
    My przechodzimy taką fazę... Zaraz kończy 3 lata. Przykład: idziemy do salki w przedszkolu, nagle płacz bo idę z przodu, wracamy do szatni ustawia mnie przy swojej szafce, ona dwa kroki przede mną i teraz możemy iść. Takich kabaretowych sytuacji jest dużo. Wiem, że to źle, ale zwykle ustępuję. Jest strasznie uparta i jak nie będzie po jej myśli to jest ogromna awantura, łącznie z rzucaniem się na podłogę, ja nie mam ochoty na takie cyrki w przedszkolu czy innym miejscu publicznym, poza tym mam pod ręką niemowlę.
  • juuuu7 19.10.18, 10:42
    Moj ma 5 lat ( dzis skonczyl ) i nadal lubi byc pierwszy we wszystkim...czasem mu ustepujemy, czasem nie. Duzo tlumaczymy i liczymy, ze z tego wyrosnie...
  • reirei 19.10.18, 11:32
    Pocieszyłyście mnie trochę 😉 zdaje sobie sprawę z tego, że to pewnie faza i z tego wyrośnie, ale czasem szlag człowieka trafia jak po raz któryś jest afera o to samo.
  • vinca 19.10.18, 21:31
    Mi dzis córka zrobiła dziką awanturę w samochodzie, ze nie wracałyśmy do domu trasą koło torówsmile)
  • ela.dzi 20.10.18, 08:29
    U mnie największa awantura była z powodu deszczu. Syn nie chciał, żeby padało i miałam coś z tym zrobić. Z przedszkola zawsze wracaliśmy taką samą trasą, niemal co do metra.
  • reirei 20.10.18, 10:40
    Na takie sytuacje w samochodzie szybko znalazłam sposób. Jak tylko synek chciał żebym jechała inną trasą mówiłam, że ten kto siedzi za kierownicą rządzi w samochodzie i decyduje którędy jedziemy. Trochę marudzenia było ale powtarzałam to jak zdartą płytę i przeszedł nad tym do porządku dziennego 😉
  • camel_3d 20.10.18, 12:20
    pomijajac wszytsko.. jak jemy przy stole, to siedzimy az wszyscy skoncza. Nie odchodzi sie zostawiajac innych.. big_grin

    Moze warto go tego nauczyc. U mnei zawsze tak bylo i tak jest. Mlody ma 10 lat i albo on czeka na mnie, albo ja na niego. Ewentualnie sa sytuacje, kiedy pyta czy moze wczesniej wstac bo np zaczyna sie jego film, a kolacja zaczela sie pozniej..itd...

    A co do twojego postu, nie zawsze musimy ustepowac dzeiciom, bo chca byc pierwsze. Moj tez tak mial i czasem musial przelknac gorzka pastylke. Kiedys bylismy w gorach, byl w szkolce narciarskiej. W swojej grupie byl zdecydowanie najlepszy. Ale na zawody na koniec szkolki nie dostal numeru startowego "1" tylko "4".. i tak sie obrazil, ze nie wystartowal... Wiadomo, ze zostal zdyskwalifikowany, wieczorem byl placz, bo byl przeciez najlepszy a zloty medal dostalo inne dziecko i nie dal sie wytlumaczyc, ze przeciez sam sie zdecydowal, ze nie wystratuje..

    Od tamtego czasu jakos ochlonal z tym byciem "pierszym".. ale np ze mnie nie mogl przegrac w nic.. bo byla scena. Czy t gra w szachy, czy kartty.. nie wazne, ze 6 razy wygral a potem 2 razy przegral.. ten drugi raz juz byly lyz i placz.. do 7 roku zycia smile) albo nawet do 8.. big_grin

    Czasem pomaga rozmowa czasem nie... czasem dzeicko musi sie wyryczec i wyzloscic, bo i tak nic nie zadziala...
  • vinca 20.10.18, 13:17
    A to jest cos czego kompletnie nie rozumiem choć wiem, że dość popularne. Dlaczego nie mozna odejsc od stołu skoro się zjadło?? Co dobrego w zycie rodziny wnosi przymusowe siedzenie przy stole?
  • reirei 20.10.18, 15:56
    Dokładnie o to samo miałam zapytać. W tamtej konkretnej sytuacji to ja akurat nic nie jadłam, syn sam siedział przy stole. I ja też nie uznaje siedzenia przy stole aż wszyscy skończą, w przypadku dorosłych to ok, mogę poczekać żeby drugiej osobie dotrzymać towarzystwa ale dzieci szybko się nudzą i wolę żeby po skończonym posiłku syn poszedł robić coś innego niż zaczął z nudów wariować przy stole.
  • zabka141 20.10.18, 21:27
    To sa zasady dobrego wychowania. Oczywiscie ze nie musi, ale wiele dzieci to potrafi, zwlaszcza gdy sa wlaczane w rozmowe.

    My tez tak mielismy z grami I do tej pory sie zdarza (prawie 5 latka chce wygrywac). Traktujemy to ze smiechem I zrozumieniem. Tzn ja lub maz udajemy histerie jak przegrywamy I cale trojka pada ze smiechu. Cieszymy sie tez z corka jak to one wygrywac.

    Dzieci nie sa takie glupie, duzo mozna im wytlumaczyc, duzo same juz wiedza. Warto wspierac decydowanie o sobie I uczyc ze inni chca tez zdecydowac o sobie. Nie warto bac sie placzu I frustracji dziecka. Lepiej to wczesniej przepracowac, bo potem - w sytuacjach rowiesniczych - bedzie dziecku bardzo ciezko.
  • camel_3d 20.10.18, 12:20
    pomijajac wszytsko.. jak jemy przy stole, to siedzimy az wszyscy skoncza. Nie odchodzi sie zostawiajac innych.. big_grin

    Moze warto go tego nauczyc. U mnei zawsze tak bylo i tak jest. Mlody ma 10 lat i albo on czeka na mnie, albo ja na niego. Ewentualnie sa sytuacje, kiedy pyta czy moze wczesniej wstac bo np zaczyna sie jego film, a kolacja zaczela sie pozniej..itd...

    A co do twojego postu, nie zawsze musimy ustepowac dzeiciom, bo chca byc pierwsze. Moj tez tak mial i czasem musial przelknac gorzka pastylke. Kiedys bylismy w gorach, byl w szkolce narciarskiej. W swojej grupie byl zdecydowanie najlepszy. Ale na zawody na koniec szkolki nie dostal numeru startowego "1" tylko "4".. i tak sie obrazil, ze nie wystartowal... Wiadomo, ze zostal zdyskwalifikowany, wieczorem byl placz, bo byl przeciez najlepszy a zloty medal dostalo inne dziecko i nie dal sie wytlumaczyc, ze przeciez sam sie zdecydowal, ze nie wystratuje..

    Od tamtego czasu jakos ochlonal z tym byciem "pierszym".. ale np ze mnie nie mogl przegrac w nic.. bo byla scena. Czy t gra w szachy, czy kartty.. nie wazne, ze 6 razy wygral a potem 2 razy przegral.. ten drugi raz juz byly lyz i placz.. do 7 roku zycia smile) albo nawet do 8.. big_grin

    Czasem pomaga rozmowa czasem nie... czasem dzeicko musi sie wyryczec i wyzloscic, bo i tak nic nie zadziala...




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • eowen 22.10.18, 10:03
    O właśnie, polecam granie z dzieckiem w różne gry planszowe. My zaczęliśmy zaraz po skończeniu 2 lat, teraz ma prawie 4 i kilkanaście gier. Dużo jest kooperacyjnych, ale są też zwykle, w których czasem przegrywa, czasem wygrywa. Czasem dajemy wygrać (bo nic tak nie zniechęca jak trzecia przegrana z rzędu), ale nie pozwalamy oszukiwać. I oczywiście, czasem wpada w rozpacz, kiedy nie jest pierwsza, ale poprzez granie właśnie uczy się, że życie jest różne, i musi oswoić się z przegraną.
  • reirei 22.10.18, 14:39
    Gier trochę już mamy i gramy, też niestety często pojawia się problem, że chce zawsze wygrywać a jak idzie nie po jego myśli to jest płacz. W co ciekawego gracie?
  • rulsanka 20.10.18, 14:20
    W takim przypadku sprawdza się... brak reguł. Czyli ja czasem ustępuję, jak mam ochotę, albo uważam to za słuszne. A innym razem nie. Jak w życiu.
    Dzieci mają tendencję do upierania się, ale jeżeli mamy wewnętrzne przekonanie, że to my jesteśmy rodzicem i wyznaczamy granice, to nie spada nam korona z głowy, gdy ustąpimy, ale też nie mamy obaw przed stanowczą odmową.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • melancho_lia 22.10.18, 07:11
    Mój też ma fazę że chce być pierwszy. Na to pozwalam- niech wciska windę, niech otwiera drzwi itp. Na szczęście jego rodzeństwo wyrosło już z chęci bycia pierwszym, więc afer nie ma.
    Na akcję jak opisana z kanapą nie pozwalam. U nas młody miał taką fazę na przepędzanie taty. Nie pozwalaliśmy, że dwie histerie odstawił i spokój, temat sie skończył bo nie ustąpiliśmy.
    Nie wyobrażam sobie bym miała pozwolić by to 3 latek decydował gdzie i jak mam siedzieć, stać itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.