31.01.19, 19:32
Witam
Już naprawdę nie wiem co mam robić . Moja córka jest straszna na zakupach . Ciagle coś chce a jak nie dostanie to wpada w szal. Nie raz próbowałam ja przetrzykwc ale to nie daje skutku. Czuje się bezsilna . Za każdym razem jak jesteśmy na zakupach musi coś kupić nir wyjdzie ze sklepu bez czegokolwiek
Edytor zaawansowany
  • juuuu7 31.01.19, 21:08
    A w jakim jest wieku?
    Trzeba tłumaczyć i byc konsekwentnym. Najlepiej juz przed zakupami ustalic co sie znajdzie w koszyku i tego sie trzymac.
  • miska123 01.02.19, 08:36
    Mała skończyła 4 lata .
  • amiralka 31.01.19, 21:46
    Szał w sklepie to klasyk. Sklepy dla dzieci są trudne (dla doroslych tez zresztąwink, ich umysł jest szybko przeciążony dziką ilością bodźców. A te obietnics przyjemnosci, ajajaj... Proponuje ograniczyc wspolne wyjscia do sklepu, jak idziecie ustalac co kupicie dla niej - cos co lubi, co i tak bys kupila, nie wiem - sok, jogurt, ulubione owoce? Jesli np zawsze chce cukierki przy kasie, juz przed sklepem mowisz - kupi soczek, ale nie cukierki. Czyli przyjemnosci ale w miare rozsądku. Albo dajesz wybor - dzisiaj tylko cukierki albo ciasteczka, wybieraj. Wolisz cukierki? Dobrze, to ciasteczka kupimy nastepnym razem. Na mojego synka to dziala, teraz chodzi po sklepie i pokazuje palcem na pysznosci i mowi - a to sobie kupimy jutro, a to na swieta, a to na urodzinywink Dobrze tez zeby dzieci mialy caly czas zadania - wybierac warzywa, wkladac produkty do koszyka, pomoc wykladac na kasę, nawet np nacisnąć "zielony". Wizyta tez powinna byc w miare krotka i pilnuj aby byla najedzona przed i niespragniona.
  • rb_111222333 01.02.19, 01:31
    Naprawdę przekrzykujesz się w sklepie z dzieckiem? Dziewczyny zadała dobre pytanie - ile lat ma dziecko? Zabierasz je na duże zakupy do supermarketów czy chodzi o szybkie zakupy w osiedlowy sklepie? Ja nie zabierałam mojej córeczki na zakupy do centrów handlowych, bo najpierw wyczytałam, że w wieku niemowlęcy nie jest to wskazane, a potem, jak była starsza, to zakupy wyglądały w ten sposób, że mąż wkładał rzeczy do koszyka, a ja biegałam za dzieckiem, więc nie miało to sensu. Najlepiej byłoby na razie odpuścić zakupy z dzieckiem, zwłaszcza jeśli chodzi o te długo trwające w supermarketach.
  • melancho_lia 01.02.19, 06:53
    Z moimi jeśli tłumaczenie nic nie dawało to włączało mi się spokojne ignorowanie i powtarzanie, że rozumiem rozżalenie.
    Wczoraj najmłodszy rozpaczał całe zakupy (czyli jakieś 15 minut) bo chciał kupić jakąś mega droga ekosreko sól z Himalajow... Udało mi się na chwilę odwrócić jego uwagę ale potem znów sobie przypomniał. Ma 3 lata.
    Nie przekrzykując, umawiaj się przed zakupami że kupisz dziecku tylko soczek/banany/ lizaka itp. Dawaj zadania- wybierz kluseczki, włóż to do koszyka itp.
    A co do zabierania dziecka na zakupy- no niestety czasem trzeba. Wyjazd czy długa praca męża, brak dziadków pod ręką, a zakupy on linę mogą przywieźć za dwa dni najwcześniej (u mnie tak jest).
  • amiralka 01.02.19, 09:03
    Jqsne, ze czasem trzeba, tez nie chodzi o odizolowanie dziecka od prawdziwego życia rodziny. Chodziło mi raczej o to, ze czasem jak jest jakiś punkt zapalny to dobrze sobie zrobić przerwę, bo często juz idąc do tego sklepu czujemy duze napięcie. A czasem to jest kwestia organizacji, jeden rodzic robi to wieczorem, albo dziecko zostaje dluzej w przedszkolu o 0,5h. Ja jestem jednak za robienie malych zakupow razem, bo to tez nauka, ale pamietając o ustaleniu zasad przed i ze dziecko musi byc w formie. I zgadzam sie, ze najlepszą drogą do wyprowadzenia dziecka z kryzysu jest współczucie, bez "naprawiania' czegokolwiek. Czasem dobrze jest po prostu powiedziec, o tak, tyle tu dobrych rzeczy, chcialabys mie wszystkie tak? I wyjsc z zalozenia, ze poradzi sobie za chwile z trudnymi emocjami. Ale latwo mowic jak delikwent wyje przy kasie, ty pocisz sie jak mysz, a spoleczenstwo jest niemilewink
  • melancho_lia 01.02.19, 09:21
    Łatwiej też z perspektywy kolejnego dziecka. Przy pierwszym potwornie się stresowałam takimi akcjami i sama go jeszcze nakrecalam. Przy kolejnych zauważyłam że takie okazanie zrozumienia i spokój zdecydowanie lepiej działa.
    Na szczęście ja trafiałam na raczej empatycznych ludzi, nikt mi z krytyką nie wyjeżdżał wink
    Ale też moje dzieci nie urządzały spektakularnych histerii, raczej ograniczały się do jednostajnego rozżalonego płaczu.
    Zgadzam się że warto przyjrzeć się organizacji życia, bo może da się przynajmniej na jakiś czas ograniczyć wspólne zakupy. Ja aktualnie mam ten problem, że starszaki działają jak odkurzacze (oboje mają skok wzrostowy) i z pełnej lodówki dnia poprzedniego zastaje niemal tylko światło następnego wieczoru wink
  • indjanek 01.02.19, 20:21
    Ale czego dotyczą wymuszenia? Słodycze? Zabawki? Czy po prostu chce mieć coś do powiedzenia w kwestii listy zakupów? Może ustalajcie wcześniej co macie kupić i co ona by chciała? Wtedy ewentualne negocjacje. Na zasadzie - dziś idziemy po mleko, jabłka, jajka, czy coś jeszcze potrzebujemy? No i w zależności co powie zastanawiasz się czy się zgodzić, proponujesz coś innego.

    Tak jak piszą dziewczyny - nigdy na zakupy z głodnym i zmęczonym dzieckiem.

    Mój 3latek lubi jeździć sklepowym wózkiem więc ma ograniczoną możliwość ruchu. Proszę go żeby mi podpowiadał co było na liście zakupów (bez niej - choćby w głowie nie idę). Omijam regały ze słodyczami (nigdy ich nie kupuję w obecności dziecka), zawsze mam na liście coś co dziecko bardzo lubi - przeważnie ulubiony owoc albo ukochane pomidorki koktajlowe, orzeszki nerkowca itp. Daję drobne zadania - potrzymaj mi teraz siatkę, zobacz która kolejka najkrótsza. Zakupy trwają możliwie najkrócej - nie ma czasu na zastanawianie się godzinami który szampon najlepszy wink

    Zakupy z dzieckiem najbardziej lubię w osiedlowych sklepach branżowych - warzywniak, rybny itp tam i w kolejce ktoś zagadnie do dziecka, czy sprzedawca już bardziej znajomy no i mniej pokus. Najgorsze są żabki wink bo nie ma wózka by dziecko unieruchomić i słodycze mega wyeksponowane.
  • miska123 02.02.19, 07:02
    Zabawki .
  • amiralka 02.02.19, 13:04
    A nie macie mniejszego sklepu, ktory nie oferuje zabawek?wink To normalne chciec zabawki, co nie enaczy ze musimy je dzieciom kupowac non stop. Jak twoj maz zobaczy czerwone porshe i wykrzyknie chce to, to sie nie denerwujesz, tylko rozumiesz jego reakcje, co nie znaczy, ze biegniesz po kosmiczny kredyt nazajutrz i kupujesz. Z dzieckiem tak samo, mozesz mowic, o tak ta lalka jest piekna, jakie bys zabawy z nia urządzała? Mozesz zaproponowac jej tworzenie listy marzen - dopisac czu nawet dorysowac na niej taką lalkę. PRZED wyjsciem do sklepu ustalasz, ze nie kupujesz zadnych zabawek dzisiaj, ale chetnie wysluchasz co jej sie podoba. Jesli nawet przed wyprawą do sklepu nalega na cos, bo jak piszesz zawsze z czyms musi wyjsc, to moze umow sie na jajko niespodzianke? Tam tez jest mala zabawka, z czasem bedziesz mogla kupowac je coraz rzadziej, jak dziewczynka nauczy sie tzw odraczania przyjemnosci czy czerpania przyjemnosci z fantazjowania na temat pozadanej rzeczy. Moj syn caly rok pisze liste do Mikolaja, gdzie dodajemy wszystkie zachcianki (co nie znaczy ze potem to dostaje), a ja wkladam do wirtualnego koszyka tony ciuchow, w ktorych siebie wyobrazam, kupuje rzadko ale ile przyjemnosciwink
  • kopytka_z_dzemem 06.02.19, 19:31
    Ja się na zabawki zawsze "zgadzam" wink. Uroczyście wyciągam wtedy notes/telefon i zapisuję, co się dziecku spodobało. Dziecko wtedy czuje się wysłuchane, a ja mam listę pomysłów na urodziny/Boże Narodzenie itp.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.