Dodaj do ulubionych

Przygotowanie starszaka na rodzenstwo

16.03.19, 13:00
Różnica dokładnie pięciu lat, mały brat wkrotce pojawi się jeszcze bardziejwink Poproszę o rady a zwłaszcza Wasze doświadczenia, jeśli coś zawaliłyście, to tym bardziej. Co byscie zrobily lepiej, więcej, mniej (?), inaczej, tak samo. Co Was najbardziej zaskoczyło w reakcjach starszaka. Dzięki!
Edytor zaawansowany
  • juuuu7 16.03.19, 15:00
    Różnica wieku miedzy synkami to 4 lata. Jeszcze w czasie ciazy opowaidalismy starszemu, ze w brzuszku jest braciszek, glaskal brzuszek i bardzo sie tym interesowal . Mowilismy, ze braciszek bedzie sie z nim bawil, ale najpierw bedzie bardzo malutki, bedzie tylko lezal, jadl i spal ( nie mielismy takich malutkich dzieci w otoczeniu, wiec dla mojego syna noworodek to troche abstrakcja byla ). Mlodszy ma 16mcy. Ogolnie jest b fajnie, chlopcy sa ze soba b zwiazani, ale wiadomo, ze pojawia sie zazdrosc ( obaj sa zazdrosni o mnie gdy maz wyjezdza w delegacje). Starszy po pojawieniu sie brata bardzo przywiazal sie do meza ( i to tata jest dla niego teraz nr 1 ).
  • ashraf 16.03.19, 17:15
    Pieciolatek rozumie wiecej niz trzylatek, wiec przede wszystkim tlumaczyc, opowiadac, odwiedzac rodziny z niemowletami. Tak duze dziecko juz wie, ze rodzenstwo nie wyskoczy z brzucha do zabawy, tylko bedzie malutkie i bezbronne oraz slabo kontaktowe. U nas roznica jest taka sama i bardzo sprawdzilo sie angazowanie (ale nie zmuszanie) w opieke, karmienie butelka, podanie pieluszki czy ubranka, obserwacja postepow malenstwa i notowanie obserwacji (np. kiedy pierwszy raz sie obrocil na brzuch), opowiadanie historii z zycia starszego dziecka na danym etapie zycia. I wrzucenie na luz smile moi chlopcy (mlodszy prawie 10 mies) bardzo sie kochaja, w weekend starszy biegnie do pokoju mlodszego i bawi sie z nim w lozeczku przez szczebelki, a my spimy smile jest cierpliwy, wie, ze czasem musi poczekac, bo karmimy czy usypiamy braciszka. Bardzo polecam tez wspolne wakacje po porodzie, my wyjechalismy z dwumiesieczniakiem i bylo wspaniale - starszy szalal w piasku i w morzu, a niemowlak drzemal w cieniu. Dobra wskazowka jest tez podkreslanie jakie „dorosle“ rzeczy moze robic duze dziecko - maz moze zabrac go na rower, narty, basen, do kina czy skrecic z nim szafke z Ikei wink przyznam, ze sama mialam sporo watpliwosci, ale wyszlo calkiem ok i starszy cieszy sie z braciszka smile
  • amiralka 16.03.19, 21:29
    Dziewczyny i żadnych wybuchów zazdrości, propozycji wrzucenia niemowlaka do kosza, czy schowania brzucha mamy do szafy?wink Żadnych pretensji o "ociężałość" matki jeszcze w ciąży?
  • eowen 16.03.19, 22:08
    Ja miałam tą przyjemność, że praktycznie całe swoje zwolnienie lekarskie spędziłam z córką w domu. Bo ta z kolei miała straszny, chorobowy okres i przez 4 miesiące chodziła do przedszkola całe 3 tygodnie i kilka dni pomiędzy. A ciążę znosiłam kiepsko. Więc ja sobie umierałam albo rzygałam, a córka się bawiła. Oczywiście, czasami było ciężko, bo chciała się bawić, a ja nie miałam siły, ale wszystkie smutki były raczej spowodowane brakiem towarzysza do zabawy niż obecnością brzucha wink

    Robiłam to samo, co dziewczyny pisały wcześniej. Pokazywałam zdjęcia, dużo tłumaczyłam i chyba wyszło dobrze. Może nawet za wink Bo uwielbia swojego braciszka aż do przesady, cały czas chciałaby tulić, dotykać, bez względu na wszystko. Więc musimy jej pilnować, by przez przypadek nie zrobiła mu krzywdy, bo np. próbuje go wyciągnąć z łóżeczka albo przytula z całych sił. Ale zazdrość też jest, bardziej raczej nieuświadomiona, szczególnie w większym gronie, gdy zdarza się, że cała uwaga skupia się na małym. I na pewno brakuje jej mojej dostępności, wiele razy mówiła, że teraz chce i potrzebuje tylko mnie.
    Córka ponad 4 lata, syn 2 miesiące.
  • amiralka 17.03.19, 07:49
    Takie "przytulanie z całych sił" to też może być wyraz ambiwalencji dziecięcej, w sensie kocham cię jak rodzice, ale moze jak Cie mocno scisne to zniknieszwink
  • ashraf 17.03.19, 00:03
    Mysle, ze to jednak domena mlodszych dzieci - dlatego tak sobie chwale duza roznice wieku. Moj starszy syn przerabial nie tylko moja ciaze, ale i w jej koncowce rownoczesnie meza po wypadku, wiec mial podwojne obciazenie i pewnie czasem czul sie z tym malo komfortowo, ale dal rade i byl pomocny (na miare pieciolatka). Braciszka kocha, choc zazdrosny na pewno troche jest - ale tego nie okazuje werbalnie. Czasem marudzi, ze np. brat wieczorem nie chce zasnac i musi czekac ponad godzine na czytanie. W sumie to chyba jego postawa jest moim najwiekszym zaskoczeniem! Warto nastawic sie pozytywnie i rozmawiac, tlumaczyc - pieciolatek moze juz zrozumiec medyczne przyczyny zmeczenia mamy w ciazy. Na pewno sa jakies fajne ksiazki na ten temat dla dzieci, ja akurat takiej nie szukalam, ale celowalabym w cos w stylu Snu Alicji Vetulaniego (tylko o odpowiedniej tematyce).
  • amiralka 17.03.19, 08:41
    Zazdrość o rodzeństwo i regres z tego co wiem nie jest tylko domeną młodszych dzieci.
  • ashraf 17.03.19, 10:03
    Pewnie nie, ale poziom zrozumienia i kontroli emocji jest inny.
  • ela.dzi 17.03.19, 17:43
    Jednocześnie dziecko nie pamięta okresu kiedy było jedynakiem, nie jest jeszcze aż tak kumate i nie będzie mówić tekstów typu 'gdybyś mnie kochała, to poświęciłabyś mi czas' (akurat wtedy mama karmiła młodszą, a 5 min później było już za późno), 'nie kochasz mnie, bo jest młodszy' czy nawet 'oddajmy go' czy 'nienawidzę siostry'. Wszystko to w przypadkach, gdy w ciąży dzieci były bardzo chętne do rodzeństwa i po porodzie poświęcono im naprawdę sporo uwagi, a mimo to naprawdę nie było łatwo. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, różnica wieku nie ma nic do rzeczy.
  • amiralka 18.03.19, 11:31
    Tak ale nawet jeśli nie werbalizuje, to nie znaczy ze czegos na ten ksztalt nie odczuwa. Mój jak mial 7 m-cy to juz byl zaborczy, nawet panie w zlobku na to zwracały uwagę. Ja juz wolę usłyszeć "bo ty juz wolisz tego braciszka niz mnie" i pogadac o tym, niz placze czy "przemoc" w mlodszym wieku.
  • gvalchca 17.03.19, 12:47
    Zdecydowanie nie jest to domena młodszych dzieci. U nas rodzeństwo dość szybko stało się naturalne. Wiele było wyzwań wychowawczych ze starszą, wrażliwą córką, ale jej relacja z bratem zawsze budziła we mnie szczery zachwyt. Różnica <2 lata. Są świetną ekipą.
    Co bym zrobiła inaczej? Zorganizowałabym więcej pomocy (niania, a może żłobek dla starszej?) - nie tylko byłabym mniej zmęczona, ale też bym mniej mogła "wymagać" od starszego dziecka. Ale to u Was chyba nie jest problem, starszak już w przedszkolu. To co zrobiłam dobrze: póki Młody był malutki, planowałam czas głównie pod starszaka (starszaczkę smile), a nie niemowlaka. Młodszy spał w wózku lub w chuście [zupełnie bez rozpiski wink] i był karmiony na placach zabaw. Wybierałam też takie miejsca na zabawy i spacery, żebym nie musiała za bardzo ograniczać dzieci "względami bezpieczeństwa", żeby mogły swobodnie biegać w swoich kierunkach i swoim tempie.
  • amiralka 18.03.19, 12:08
    No my na spacery i place zabaw staramy sie wychodzic z kolegami, i wtedy moj synek pptrafi o mnie totalnie zapomniec. Bardziej sie boje powrotow, kiedy jedno wyje i chce byc przy piersi, a drugiemu trzeba wydac kolację, naklonic do mycia, wyszorowac zęby i wyprzytulać i poczytać przed snem. Jestem zazwyczaj sama wieczorami, ktore sa dla mnie z jednym trudne i to raczej sie nie zmieni...
  • eowen 18.03.19, 12:40
    Ja jestem właśnie po takim wieczorze, bo mąż wyjechał na kilka dni. I oczywiście, jak mały w ciągu dnia spokojnie sobie śpi, to wieczorem musiała włączyć mu się syrena właśnie w trakcie kolacji/mycia/kładzenia się spać (bez przerwy, uspokoił się dopiero, gdy wszyscy razem do łóżka weszliśmy).
  • gvalchca 18.03.19, 18:38
    Pro-tip: zwolnić najniższą półkę w lodówce dla starszaka. Jak będzie kompletny dramat z maluszkiem, to przecież "duży i samodzielny chłopiec" chętnie sobie zrobi coś sam. A że będzie to chleb z dżemem to inna sprawa wink Podobnie z myciem zębów. Na czytanie/usypianie miałam różne strategie, najłatwiej chyba młodsze przystawić do piersi, albo zachustować i czytając jednocześnie je lekko bujać. Od około 1,5 roku młodszego czytałam dwójce już razem. Do 1,5 roku przerobiłam mnóstwo strategii (inaczej jest z noworodkiem, a inaczej z ząbkującym półroczniakiem), ale generalnie zawsze wychodziło nieźle smile
  • amiralka 18.03.19, 21:11
    Problem, że ja mam małego Francuza... zadnych kanapek tym bardziej na slodko na kolacje, tylko cos "dobrego dla zdrowia"... Idealna kolacja to makronik albo kluseczki i sprobuj matko zrobic "bez sosiku", albo karmić 3xrazy z rzędu tym samym... A moglam byla zywic go suchym chlebem co wieczor... wink
  • gvalchca 18.03.19, 22:03
    Moi akurat na kolację też nie zjedzą kanapek z dżemem, ale śniadanie w weekend sobie czasem zrobią, żeby rodzice mogli pospać wink Coś wymyślicie. Pięciolatek też nie musi dostać kolacji z dokładnością do 5 minut, jak kwadrans poczeka na nakarmienie Młodszego, to potem może i kluseczek się doczeka smile
  • ashraf 18.03.19, 22:12
    Potrzeba matka wynalazku. Dziecko nie da sie zaglodzic i albo uprosci swoje wymagania kulinarne, albo zmieni na cos co bedzie mogl zrobic sam (kanapke, salatke, platki), albo bedzie pomagal w robieniu tobie. Nie ma co dramatyzowac smile Sytuacja jest plynna kiedy ma sie dwojke dzieci i nie ma jednego zlotego rozwiazania na kazda sytuacje, ale ja akurat uwazam, ze to pozytywne, ze starsze dziecko uczy sie, ze nie jest pepkiem wszechswiata i zycie domu ne kreci sie tylko wokol niego i jego potrzeb. Mlodsze bedzie to wiedzialo od urodzenia, bo raczej nie wyobrazam sobie opcji "lezenia i karmienia" czy dostosowywania planu dnia pod drzemki, kiedy w domu jest wiecej dzieci. Jak bylam na macierzynskim, to starszak mial popoludniami fortepian czy plywalnie i musialam go zawiezc na okreslona godzine, poczekac, wrocic itd. W weekend jakies wizyty towarzyskie, wycieczki, zakupy, kupilismy wtedy i remontowalismy mieszkanie wiec bylo co kupowac - wszystko z malym. Takze obie strony sie dostosowuja i jest to normalne, naturalne i korzystne dla psychiki dziecka. Od kiedy wrocilam do pracy mieszka z nami wspaniala niania, ktora wychowala wiele dzieci jako nauczycielka przedszkolna (Montessori) i ona zawsze podkresla, ze najwazniejsze jest zachecenie dziecka do samodzielnosci i nie traktowanie go jak dzidziusia, tylko pokazanie mu jego mocnych stron i wspieranie go w rozwoju i pokonywaniu przeszkod na wlasna reke. Chodzi w koncu o wychowanie ludzi nie tylko wrazliwych i empatycznych, ale i silnych i odpornych na przeciwnosci zyciowe i wbrew pozorom te umiejetnosci wynosi sie tez z dziecinstwa. Widze, jak przez te kilka miesiecy bardzo zmienil sie przy niej starszak, jak wiele rzeczy robi sam i jak daje mu to pewnosc siebie. Takze odwagi i nie rob sobie w glowie czarnych scenariuszy, ewolucyjnie jestesmy zaprogramowani na posiadanie wiekszej liczby rodzenstwa i otrzymywanie duzo mniejszej dawki uwagi rodzicow niz ma to miejsce obecnie, wiec dzieciom krzywda sie nie stanie smile
  • amiralka 19.03.19, 13:33
    Dzięki ashraf za te słowa. Nie chodzi mi tyle o czarne scenariusze, co realistyczne scenariusze big_grin Ja z tych co wolą się przygotować na najgorsze, a potem cieszyć że nie jest tak źlewink Fakt, że jest płynnie i fakt, że dzieci muszą się dostosować. Z drugiej strony ewolucyjnie nie jesteśmy zupełnie zaprogramowani na życie "samotnej" matki z dwójką czy więcej dzieci. Przynajmniej ja nie jestem na pewno i dlatego tych wieczorów nie cierpię. Moje dziecko i tak jest dość samodzielne (też starałam się wychowywać w duchu Montessori, a przynajmniej nie przeszkadzaćwink ale trudno wymagać od pięciolatka, żeby zrobił pożywną kolację dla całej rodziny big_grin Mój (nie)pępek świata się samodzielnie zapcha suszonymi owocami wieczorem, ale dla mnie ważne jest wieczorem zjeść coś bardziej zbilansowanego. Ale macie rację, będę musiała mrozić, zagonić męża do garów w większym zakresie itp, obniżyć standardy (najwyżej te kluseczki czy makaron codziennie, blleeewink Problem jest, że ja jestem dużo lepsza w zabawie z dziećmi na podłodze i ogarnianiem ich emocji niż domowej logistyki. Gotuję zdrowo chociaż prosto, ale i tak to dla mnie jest katorga. Kiedyś żyło się w większych grupach, harówkę kobiety dzieliły między sobą solidarnie, dziś, jak to ładnie ktoś napisał, każdy ciągnie swój kołowrót sam... Matka dziś to kobieta pracująca, kucharka, sprzątaczka, dietetyk, psycholog dziecięcy, no i oczywiście wspaniała, ponętna żona, która nie zapomina dbać o swoją sylwetkę i swojego męża wink Ale to chyba offotpic.
  • ashraf 20.03.19, 07:15
    Wiele z tych wymagan stawiaja kobiety same sobie i nie umieja odpuscic/delegowac obowiazkow/zrozumiec, ze odpowiedzialnosc za niektore kwestie jest dzielona. Takie np. gotowanie - przeciez jedza wszyscy. Maz, nawet pracujacy, z powodzeniem moze i przy noworodku powinien gotowac dzien wczesniej czy do zamrozenia. Sprzatanie, pranie, opieka nad dziecmi to sa wspolne zadania. Nie ma, ze „ja pracuje i musze sie wyspac“, „nie umiem“, „nie potrafie nawiazac kontaktu z niemowleciem, potem sie to zmieni“. Bedziesz chciala spedzac czas nie tylko z niemowlakiem, ale i ze starszym dzieckiem, wiec tatus musi sobie poradzic z ukolysaniem do snu czy uspokojeniem w nocy, nawet jesli ty robisz to czesciej. Druga kwestia - outsorcing. Pani sprzatajaca, niania, dania na zamowienie itd. U nas w ciagu tygodnia gotuje glownie maz, czasem niania, ale czasem czasu jest malo, wiec zamowilismy w Polsce mrozone domowe pierogi, krokiety i swietnie sie to sprawdza. Dla mnie najwazniejsze jest spedzenie po pracy czasu z dziecmi, wiec przymykam oko na nieposkladane pranie i nie rzucam sie do garow, kolacja na zimno moze byc rownie zdrowa. Dbam o swoje zdrowie i samopoczucie - dlatego trenuje, choc nie chce mi sie baaaardzo. Tylko ze po wieczornym treningu i zastrzyku endorfin moge jeszcze spedzic czas z mezem, poczytac ksiazke czy nadrobic papierologie, zamiast od razu zasnac wink zgadzam sie natomiast, ze nie jestesmy samotnymi wyspami, nie akceptuje tego modelu, moze dlatego tez wracam po kazdej ciazy szybko do pracy i popoludniami/wieczorami spedzam z dziecmi czas z zupelnie inna energia i nastawieniem. Moje znajome mamy domowe korzystaja z pomocy niani, sporo ma tez au pair, nie myslalas o tym? Szczegolnie przy dwojce au pair sie przydaje, nie tylko po to zeby znalezc czas na 1:1 z dzieckiem, ale i wyjsc wieczorem z mezem od czasu do czasu smile
  • amiralka 20.03.19, 09:51
    Au pair... musiałabym ją wcisnąć do pomieszczenia gospodarczego (gdzie wstawiamy suszarkę bębnową więc i tam mniej miejsca) big_grin Jako klasyczna CHPD nie jestem w grupie ryzyka rzucania się na pranie i odkurzanie, to już mój mąż jest lepszy w tym i z pierwszym dzieckiem oddałam mu totalnie palmę pierwszeństwa w tym big_grin Zresztą on sobie lepiej radził, ja nic przy niemowlęciu nie potrafiłam zrobić oprócz się nim zajmować/wpatrywać, a mój mąż brał go w chustę, robił zakupy, gotował i oporządzał dom w ten sposób! Ale prawdą jest, że pracuje coraz więcej a teraz wieczorem będzie starszak spragniony z nim kontaktu, jedyne co nas ratuje to dwa miesiące jego urlopu tacierzyńskiego. Ale to też jest nasz świadomy wybór, który ograniczy środki na na tzw "outsourcing", bo ja wrócę raczej do małych zleceń po 3 m-cach, nie do pracy na pełen wymiar. Zresztą ze sprzątaniem jakoś sobie radzimy na luzie, gorzej z wieczorami... ja bym już tylko czytała, a fajnie by było jakby jakaś kucharka zrobiła wszystko - ugotowała, podała, posprzątała, a ja bym dzieciom tylko już czytała wink
  • ashraf 20.03.19, 12:22
    W sumie to ten model tez najbardziej by mi odpowiadal big_grinDD
  • ela.dzi 20.03.19, 13:03
    Chyba mamy tego samego męża. Co nie wyjdę, to dzieci najedzone, oporządzone, nagotowane i wysprzątane. A co mąż wróci do domu, to spotyka sajgon, a wcale nie czuję, żebym nic w tym domu nie robiła.
  • amiralka 20.03.19, 13:13
    Czyli im bardziej mama "łajza"wink tym więcej pola dla popisu dla tatusiów, i dobrze! Z moim mężem niestety nie ma aż tak idealnie, bo on kompletnie nie ma poczucia czasu. Czasem wolę już być sama wieczorem i oporządzić małego szybko i wcześniej do łóżka i czytać np godzinę, a nie pół, bo jak mąż wraca tak akurat, żeby kłaść synka, to się sajgon dopiero zaczyna... mały szczęśliwy, że tata dostaje "drugiego wiatru" i co im zrobisz. W jeden dzień ja wracam o 21h i umowa jest taka, że normalnie gasimy światło o tej porze, ja ewentualnie uściskam i opowiem krotką bajeczkę już w ciemnościach, a najczęściej jednak gdy wracam... w domu odbywa się radosny kurs judo! Albo wesołe i dłuugie negocjacje, jaki pluszak myje zęby i co czytamy... Próbuję więc wyluzować i nie być ciągle matko-żoną gderką, ale rano to ja budzę małego i mąż do mnie ma pretensje, że czemu to tyle trwa i czemu tak późno... Hm. wink
  • ela.dzi 19.03.19, 06:18
    Zamroź sobie wcześniej gotowe porcje i odmrażaj, gdy nie ma wyjścia. Ja sporo karmiłam w nosidle, wtedy mogłam zająć się starszym.
  • ashraf 18.03.19, 22:19
    Ja wieczorami tez jestem od pn do czw sama, maz wraca pozno. Staram sie trzymac ustalonych por kolacji, mycia i usypiania - raczej nie do negocjacji. Jesli kolacja nie zostanie zjedzona o 18:00, to nie ma potem buszowania po kuchni o 20:00. Starszy je, mlodszy w tym czasie dostaje do reki kawalek chleba czy jakies miekkie warzywo. Potem mycie - tez razem. Maly w wanience wlozonej do duzej wanny, bawia sie razem. Wczesniej kapalam go w wanience na stojaku, starszak myl sie sam obok w duzej wannie. Pomagam tylko przy glowie co pare dni, reszte myje sam, zeby szczoteczka elektryczna tez, ja tylko przejezdzam na koniec zakamarki - ale on jest maniakiem higieny dentystycznej bo boi sie, ze dentysta w koncu znajdzie jakies ubytki ;DD Potem starszy sie ubiera, a ja ubieram mlodszego i wkladam do spiworka. Starszy ma czas cichej zabawy w pokoju, ja karmie mlodszego, najczesciej odpada przy karmieniu, czasem troche pojeczy, wiec go lulam i nosze. Zdarza sie ci jakis czas, ze trwa to dlugo i starszy musi sie z tym pogodzic, choc pewnie milo mu nie jest - ale nie ma na to rady wiec niespecjalnie sie tym przejmuje... Jak mlody odpadnie i odniose go do lozeczka w jego pokoju, nadchodzi czas starszaka - scrabble czy inne gry, czytanie obowiazkowo, przytulanie, rozmowy. I jakos to funkcjonuje, tylko nie dopuszczam wolnej amerykanki - przeciaganie jest zdradliwe przy dwojce. A jak starszak zasnie, to jest czas dla mnie i na moj trening wink
  • amiralka 19.03.19, 13:21
    Gratuluję sił na trening po takim wieczorze!!! Moje zasoby energetyczne są chyba zupełnie niższe... uncertain Na dodatek przy moim synku opcja "cichej zabawy" zwłaszcza wieczorem po prostu nie istnieje... Jeśli go nie wyciszam to się strasznie nakręca (a tata tylko mu w tym pomaga).
  • ashraf 20.03.19, 07:32
    W tym wieku warto juz cwiczyc z dzieckiem umiejetnosc samodzielnej, cichej zabawy. To jest wyuczalne i synek zrozumie, ze jesli chce spedzic czas sam na sam z mama, to musi jej pozwolic uspic braciszka. Jesli dziecku jest trudno na poczatku znalezc sobie zajecie, pomoz mu w tym - moze interesuje sie konstruowaniem, wtedy bardzo polecam lego boost, czy inne technicsy, rozne zestawy innych firm, klocki magnetyczne. Sa dzieci, ktore wola rysowac czy lepiec albo po prostu przegladac ksiazki czy urzadac misiom przeglad dentystyczny wink na pewno cos wymyslicie!
  • amiralka 20.03.19, 09:32
    Mój jest bardzo samodzielny w zabawie (choć zaznaczam, że nigdy tego nie ćwiczyliśmy a jako maluch był bardzo absorbujący), jeśli nie jest to wiem, że muszę "napełnić wiaderko" czyli po prostu zorganizować zabawę w przewracanki-przytulanki-łaskotanki (mało praktyczne z brzuchem, alewink. Po zainwestowaniu na maksa w zabawę z mocnym kontaktem cielesnym, odchodzi sam do swojego świata (jest raczej z tych dzieci: pluszaki/figurki/ew autka i odgrywanie historii).
    Problem tylko, ż "cichą zabawą" big_grin to bardzo ekspresyjny chłopiec, no i też lubi się bawić jednak "w moich nogach". Liczę na historie i bajki do słuchania, tylko muszę głośniczek chyba przykleić do jego pokojuwink
  • szonik1 20.03.19, 12:17
    Dla mnie niefajne było usypianie młodszej na nocny sen, gdy męża nie było. Często starsza córka coś wtedy chciała, właziła do pokoju, przeszkadzała, bała się sama coś robić itp. Często było tak, że usypiałam młodszą na rękach, u starszej w pokoju, starsza zasypiała tam, ale w mojej obecności (do dziś nie lubi sama zasypiać), ogólnie taka szarpanina trochę. Ustaliłam też z nią, że gdy zawoła 3 razy mama i nie będzie mojego odzewu, to znaczy, że jestem pilnie zajęta z młodszą i że musi poczekać. DZiałało.
    Polecam bardzo słuchowiska dla dzieci. Wyciszają dziecko, zajmują, a Ty możesz we względnej ciszy ogarnąć młodsze.
  • eowen 21.03.19, 22:26
    A ja miałam inną strategię. Uznałam, ze realia synka siłą rzeczy będą wyglądać inaczej niż kiedyś córki. Ta była jedynaczką i mogliśmy chodzić na palcach (chociaż i tak się wybudzała), ten ma starszą siostrę i trudno od niej wymagać, by nagle zmieniła swój sposób zabawy. I nie uciszałam córki, gdy miał drzemki, chyba że stała nad jego łóżeczkiem i krzyczała mu kołysanki wink I okazało się, że mały nie dość, że nagle potrafi zasypiać w hałasie, to potrzeba dużych decybeli, by się obudził.
  • ela.dzi 23.03.19, 12:47
    Starszy spał jak Twój młodszy, nic go nie budzi do tej pory. Byłam pewna, że to moja zasługa, że przyzwyczajałam go do spania w hałasie i taką samą strategię przyjęłam z młodszym. Okazało się, że młodszy śpi jak zajac pod miedzą, najlepiej w łóżeczku i z szumisiem. Spanie w wózku przez kilka miesięcy nie wchodziło w grę, nie mógł zasnąć, a jak zasnął, to wybudz. Nie było wyjścia, trzeba było dostosować się do jego spania czasem kosztem starszego.
  • ela.dzi 23.03.19, 12:51
    *wybudzało go bzyczenie muchy. Jak stwierdziłam, że ma spać w każdych warunkach, to skończyło się na wiecznie niedospanym maluchu.
  • eowen 23.03.19, 23:05
    Moją córkę wybudzało trzaskanie w moich kolanach, gdy na palcach ewakuowałam się z pokoju big_grin Najlepsza motywacja w tych czasach, by jeść magnez,
  • ela.dzi 25.03.19, 21:35
    Dobre big_grin
  • gvalchca 23.03.19, 11:31
    Ano właśnie, taki mały trening odroczonej gratyfikacji. Gdy Młody był już nie taki malutki i faktycznie usypianie go na dzienną drzemkę było wyzwaniem, to Starszej (wówczas 2,5-3 lata) tłumaczyłam, że jak 20 minut pobawi się sama, to potem będziemy miały super czas dla siebie. I rzeczywiście potem robiłyśmy coś naprawdę fajnego razem, żeby "wynagrodzić" ten ogromny dla takiego malucha wysiłek. W pewnym momencie zaczęła sobie planować, co zrobimy jak brat pójdzie spać. I nie kłóciło się to z tym, że super spędzali czas razem.
  • juuuu7 17.03.19, 10:06
    Na pewno nie bylo idealnie. Ale teraz nie przypominam sobie takich sytuacji przed narodzinami mlodszego.
  • indjanek 17.03.19, 13:38
    Mój syn (3lata i 4 m-ce) chyba się dość dobrze przystosował do mojej ociężałości, rozumie, że niewyodnie mi bawić się z nim na podłodze itp. Widzi, że mam duży brzuch i szybko m8 odpuszcza. Maltretuje za to ojca ze zdwojoną siłąwink

    Za to ja nadal jestem niezbędna przy zasypianiu i bardzo ciężko mu teraz się ze mną rozstawać.
    Czasem mu przykro, że nie odwożę go do przedszkola, totalnie nie chce mi pozwolić wyjść choćby do kina czy z koleżankami, gdzie jeszcze niedawno nie było z tym problemu.
    Bardzo też boi się, że zniknę np w centrum handlowym, nie ma opcji, że zostaje z tatą czy dziadkami na placu zabaw żebym ja mogła np połazić po sklepach.

    Zastanawiam się, czy to jest poprostu podświadomy lęk separacyjny? Raczej nie ma świadomości tego, że mama dużo uwagi będzie poświęcać bratu.. oczywiście rozmawialiśmy o tym ale sądzę, że i tak to dla niego teoria. Wie (z książeczki o Zuzi) że pojadę na kilka dni do szpitala - i tego bardzo nie chce (pojadę z tobą...) Wiem, że będzie to trudne mega. Na to go nie przygotowaliśmy - nie było żadnego przyzwyczajania typu wyjechałam na noc itp. Nie wiem czy tego żałuję czy nie..
  • amiralka 18.03.19, 11:44
    Tak na marginesie, Ja na pierwsze nocne rozstanie wybralam opcję, ze to synek jedzie z tatą na super wycieczę. Mialam poczucie, ze latwiej zegnac i zostawiac niz byc zegnanym i zostawianym. I zawsze bylo super, mimo ze ciagle karmilam do zasniecia i czasem w nocy. Tym razem jednak rodzę w domu narodzin, więc wracamy po 4-12h d siebie (co jest innym wyzwaniemwink. Ale nie martw sie, jesli synek bedzie mogl Was odwiedzac w szpitalu wiedziec gdzie jestes i dlaczego to da rade. Mysle, ze jednak dzieci mają świadomość, że coś się zmieni, jedna psycholog ujęła to tak "to już mnie chcą zamienić?"wink I taki lęk separacyjny jest normalny, u nas tez sie pojawil na chwile. Teraz mamy za to strachy nocne i rozne takie... (A zabawy na podlodze są bardzo polecane przed porodem, ponoc kiedy kobitki do konca szorowaly podlogi, rodzilo sie im.latwiej, bo dziecko sie wtedy inaczej ustawia).
  • indjanek 18.03.19, 17:35
    Co do odwiedzin to nie jestem pewna, boję się wielkiej histerii przy rozstaniu, że nie będzie chciał beze mnie wrócić do domu...
  • amiralka 18.03.19, 18:14
    Oczywiscie zripibisz jak czujesz, chcialam tylko zwrócić uwagę, że histeria dzieci to jest po prostu "naprawianie się" po trudnych emocjach, tak dzieci dorastają. Naszą rolą jest przyjmowanie tego na klatę, niekoniecznie ograniczanie wszystkich powodów do wyrazenia (i odczuwania) frustracji. Jesli się zmienia optykę, że dziecku, które histeryzuje nie dzieje się wielka krzywda, ale w ten sposób integruje to co jest trudniejsze, można też zrozumieć, że robi mu się "prezent" ucząc go tego i pozwalając mu wypłakać się i "wyprotestować" w bezpiecznych ramionach.
  • indjanek 18.03.19, 21:43
    To bardzo ciekawy temat, chętnie bym podyskutowała o tych histeriach tylko to spory offtop, nie chcę zaśmiecać Ci wątku amiralko...
  • amiralka 19.03.19, 13:17
    To może załóż osobny wątek, ktoś kogo nie interesuje rodzeństwo też skorzysta możewink No u nas histeria to była bardzo długo rzeczywistość i reakcja domyślna na (jakąkolwiek!) frustrację więc musiałam temat przerobić.
  • indjanek 20.03.19, 16:56
    No i stało się. Urodziłam wczoraj wieczorem, o 21 usnął starszak i zaraz potem mocno zakrwawiłam. Skurcze może ze 2 słabe, rozwarcie 1 palec. O 23 już robili cc, odklejało się łożysko.
    Jest ok smile tylko młody sporo śpi, założyłam wątek na grupie kp.

    Starszak mnie dziś jednak odwiedził, histerii nie było ale popłakał przy rozstaniu, potem tłumił to, odciął się. Mi pękało serce... pożegnałam się szybko, żeby nie napędzać histerii i płaczu. Dziadkowie i kuzyni mają zapewniać atrakcje by nie miał czasu tęsknić.
  • ela.dzi 20.03.19, 18:05
    Gratulacje i zdrowia dla wszystkich smile
  • amiralka 20.03.19, 18:42
    Gratulacje!!! Dochodz spokojnie do siebie i nie martw się o starszaka (czemu myslisz, ze tlumil to" mimo ze plakal? Pamiętaj, ze projektujemy duzo na nasze dzieci). Wszystkiego dobrego!
  • indjanek 20.03.19, 20:15
    Myślę, że stłumił bo zaczęliśmy odwracać jego uwagę, zeby tylko się nie rozkręcił za mocno.
  • amiralka 20.03.19, 20:42
    Kochana, to znaczy ze wyraził smutek i juz sie "naprawił" emocjonalnie z Waszą pomocą. Nie wiem jak Twój synek, ale mojemu za chiny nie da rady odwrocic uwagi od swoich emocji, zanim nie jest gotowy.
  • ashraf 20.03.19, 18:54
    Gratulacje! Ciesz sie tym czasem, z kolejnym dzieckiem dni w szpitalu po porodzie to jedyna mozliwosc pobycia naprawde samej z nowym malenstwem smile odpoczywaj duzo, ale tez spaceruj w miare mozliwosci, ruch bezposrednio po cc bardzo pomaga w powrocie do formy (takze psychicznej). Przygotuj sie na silniejszy baby blues, nagle cc to traumatyczne przezycie. Teraz juz bedzie tylko lepiej! Pozdrawiam i relacjonuj nam co z Wami smile
  • rulsanka 20.03.19, 22:36
    Gratulacje Indjanku smile i wszystkiego najlepszego dla Was wszystkich.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • rulsanka 18.03.19, 18:26
    Mój starszak na etapie ciąży był bardzo przyklejony do nas, też coś w stylu lęku separacyjnego. W ogóle od momentu zagnieżdżenia zarodka (serio, chemia jakaś, feromony?) przestał sam spać, tylko razem z rodzicami. A gdy młodszy się pojawił na świecie, starszak zaczął znowu spać w swoim łóżku i zrobił się bardzo samodzielny. Gdy poszłam do szpitala (wieczorem), starszak spędził noc u dziadków. Następnego ranka młody był już na świecie, starszak mógł go powitać na korytarzu. Powiedzieliśmy mu, że jeśli brat go uściśnie mocno za rękę, to znaczy że bardzo go kocha. Brat uścisnął mu palec (odruch) i od razu pojawiła się więź, starszak był pod wrażeniem tego uścisku i ciągle o tym mówił. Potem starszak poszedł do przedszkola i następną noc spędził w domu z tatą. Rano już byliśmy z młodszym w domu, więc starszak nie miał czasu zatęsknić.
    Uważam, że jeśli jest zdrowy poród i nie ma żółtaczki to warto wyjść ze szpitala jak najszybciej. Ja mogłam wyjść zaraz po porodzie, ale czekaliśmy na jeden wynik krwi i dlatego wyszłam dobę po porodzie.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • indjanek 18.03.19, 21:45
    W Polsce przeważnie trzymają w szpitalu 2-3 doby. Ze starszym byłam tydzień niestety bo dostawał antybiotyk. Oby teraz było jak najkrócej
  • rulsanka 19.03.19, 00:03
    Rodziłam w Polsce. Zawsze możesz wyjść, to nie więzienie smile Ze starszakiem też byłam dłużej, bo urodził się w gorszym stanie. Ale jak wszystko ok, to można wyjść na żądanie.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ela.dzi 17.03.19, 17:35
    Nic odkrywczego nie powiem, poświęcić starszakowi jak najwięcej uwagi smile U nas dużo mniejsza różnica wieku, więc było o tyle lepiej, że starszy nie pamiętał nie okresu, kiedy był jedynakiem i wyszło naprawdę idealnie. W rodzinie i u znajomych przy różnicy 5 lat sprawdziło się duuuużo melisy i duuuużo spokoju, starszaki długo 'dochodziły do siebie' po pojawieniu się rodzeństwa. U nas pomysł prezentu dla starszego od młodszego bardzo się sprawdził. A od siebie dodam, że wiosna to bardzo dobry moment na rodzeństwo. Będziecie spędzać dużo czasu na dworze i może starszy nie odczuje za bardzo zmiany.
  • ela.dzi 17.03.19, 17:48
    A jakbyś miała jakąkolwiek możliwość dodatkowych rąk do pomocy, to koniecznie dla młodszego. Ja bardzo dobrze wspominam pierwsze pół roku macierzyńskiego. Bywały dni czy momenty, że młodszego tylko karmiłam, a całą resztą zajmowali się dziadkowie czy tata. Ale też dużo w tym zasługi młodszego, który od początku był lajtowy.
  • amiralka 18.03.19, 12:15
    Mąż będzie na 2m-cznym urlopie tacierzynskim ae to troche pozniej. Moze faktycznie zaproszę dziadka, ktory uwielbia niemowlaki i jest najlepszą nianią dla nich. Zwlaszcza jesli kolejny refluksowiec mnie czeka...
  • indjanek 18.03.19, 08:37
    A jak wytłumaczyliście dziecku ten prezent "od rodzeństwa"? Jak znam syna do zapyta jak taki dzidziuś kupił prezent skoro nie umie mówić i chodzić itp.
  • eowen 18.03.19, 08:43
    Ja nie dawałam właśnie z tego powodu wink Moja czterolatka z dużą wyobraźnią ma bardzo pragmatyczne podejście do życia. I nie kupiłaby takiego wytłumaczenia wink
    Prezentu nie dawałam, natomiast starałam się, gdy przygotowywałam wyprawkę dla synka, i jej coś kupować. Zresztą, teraz uzupełniam mu ubranka (rośnie jak szalony! inaczej niż siostra) i przy okazji też jej kupuję.
    Uzgadniałam też z nią, że niektóre rzeczy zostawimy dla brata, tak odziedziczył kilka kocyków,za to ona mogła sobie wybrać inne i dostała już w większym rozmiarze. Zero problemów w tym temacie.
  • amiralka 18.03.19, 12:20
    Dobry pomysł z kocykami! Musimy się wybrać na zakupy, bo dwa tzw 'rozki'moj syn ciagle eksploatuje nawet po 5 latachwink moze odda jak sobie wybierze cos fajnego. Problem tylko, ze on chce wszystko dla "maluszkow", bo to on "będzie młodszym bratem", to on jest w brzuszku mamy, (bo jest "magiczny"wink jemu się urodzi starszy brat, który będzie mial juz 7 lat.. Mamy troche swiat na glowie i argumenty ze cos jest fajne bo dla starszych dzieci budzą tylko sprzeciw...
  • ela.dzi 18.03.19, 09:06
    Nie było tłumaczenia, syn łyknął to jak pelikan wink ale z drugiej strony syn mając ponad rok więcej poszedł ze mną na zakupy i stwierdził, że on coś kupił koleżance na urodziny, choć tak naprawdę kasę wydawałam ja.
  • kyrelime 18.03.19, 16:06
    U nas syn miał 4 lata więc też by nie lyknął tego. Ale kupilismy mu samochodzik i dostał go, gdy przyjechał nas odwiedzić do szpitala. Powiedzieliśmy mu, że to prezent z okazji narodzin brata, że jak będzie w domu jeszcze bez nas to mu będzie przypominał, że o nim z braciszkiem myslimy itd. Bardzo go to ucieszyło😊
  • ashraf 18.03.19, 22:22
    Ja nie tlumaczylam, bo kupilam mu prezent z okazji narodzin brata, a nie od brata wink To znaczaca roznica. Podobnie jak maz dal mi prezent z okazji narodzin synkow, a nie za ich urodzenie...
  • rulsanka 17.03.19, 21:20
    U nas różnica wieku to prawie 4,5 roku. Teraz młodszy ma 6,5 roku, więc mamy już sporo wspólnych doświadczeń. Generalnie, od samego początku, chłopcy bardzo się kochają. Różnica wieku jest na tyle duża, że spokojnie można poświęcić obojgu dzieciom tyle czasu, ile naprawdę potrzebują. A zarazem dzieci bawią się ze sobą, mają wspólne tematy. Młodszy szybciej się rozwija, starszak nie musi rywalizować z młodszym, bo wiadomo, że jest większy, silniejszy, ma większą wiedzę.
    Zazdrość oczywiście była, w różnym nasileniu, ale większa stała się dopiero, gdy młodszy poszedł do przedszkola. Starszak lubi młodszemu podokuczać czasami, czasem się biją, ale widać, że są ze sobą związani i bardzo się kochają.
    Dobrze wspominam decyzję o podkarmianiu starszaka moim odciągniętym mlekiem. Dla niego było to ważne, zmniejszało zazdrość o karmienie. Młodszy sporo czasu spędzał na piersi, w odróżnieniu od starszaka, gdy był niemowlęciem. W czasie karmienia młodszego, często czytałam starszakowi bajki. Kładliśmy się też razem ze starszakiem i młodszakiem w jednym łóżku (ja spałam z młodszym synem, na materacu na podłodze).

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • amiralka 18.03.19, 12:03
    Może spróbuję tej metody... odkąd pojawilo się mleko, mlody chodzi i wącha mi piersi mówiąc, ze tak pięknie pachnąwink Więc jak pojawi sie żal, ze to ktos inny z tego korzysta to zaproponuję może kubeczek. Chociaz boję się eskalacji roszczeńwink Twój nie krzyczal o więcej i więcej? Bajki w trakcie karmienia - jesi będę mieć drugie dziecko podłączone do mnie jak do kroplówki to też muszę to tak zorganizowac, zwlaszcza ze czytanie oboje uwielbiamy, nawet bez obrazków.
    Zaciekawilas mnie tez tym, ze zazdrosc pojawila sie po rozpoczęciu przedszkola... U starszaka czy mlodszego?
  • rulsanka 18.03.19, 16:37
    "Twój nie krzyczal o więcej i więcej? "

    Nie, ale zachwycał się, jakie mleko jest pyszne (ważne, żeby nie było z lodówki, bo wtedy smakuje jak mydło).

    "Zaciekawilas mnie tez tym, ze zazdrosc pojawila sie po rozpoczęciu przedszkola... U starszaka czy
    mlodszego?"

    U starszaka, jak młodszy zaczął przedszkole. Myślę, że spowodowane jest to tym, że rozwojowo chłopcy stali się bardziej zbliżeni do siebie i pojawiło się uczucie rywalizacji. Może właśnie nie zazdrość to była, a rywalizacja. Na zasadzie kto pierwszy, kto lepszy, szybszy.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • kyrelime 18.03.19, 09:21
    Co do poświęcenia uwagi, tłumaczenia itd nie będę się rozpisywać, bo to na pewno już robisz. Na co zwrócić uwagę: u nas zazdrość pojawiała się, gdy byli goście. Do dziś tak jest, a młodszy ma rok. Jak jesteśmy w domu sami wszystko jest super, dzieciaki sie bawią, starszy jest ogółem cierpliwy i opiekuńczy w stosunku do brata. Natomiast gdy ktos do nas przyjeżdża i zwróci uwagę na małego starszy zaczyna mocno przyciągać uwagę i to zazwyczaj w negatywny sposób, jeat drazliwy itd. Ja to rozwiązuję tak, że staram się kierowac uwagę na starszego zanim dojdzie do jego złości- goście sami z siebie rzadko rozumieją, że ten starszy też potrzebuje czuć się ważny i być zauważony jako on sam a nie tylko jako starszy brat. Mało tego, jak on zaczyna zwracac na siebie tą uwagę negatywnym zachowaniem to wtedy oczywiście go zauważają i zaogniają sytuację na zasadzie: nie rób tak, bo braciszka przestraszysz, zobacz jak on ladnie spii itd. Wiec jak ktos przychodzi i zaczyna gugac do dzidziusia a starszego tylko pytać zdawkowo jak sie opiekuje bratem itd. to zaczynam chwalić starszego, opowiadam np.co fajnego zrobił albo zachęcam, żeby opowiedział co mu sie udało fajnego zrobić na zajęciach, żeby przyniósł jakąś swoją zabawkę czy coś, na zasadzie "ciocia Basia na pewno chętnie zobaczy". Jeśli ciocia Basia nie kuma sugestii mówię jej wprost w momencie, gdy syn nie słyszy, że to dla niego trudne, że młodszy zbiera zachwyty i on też potrzebuje jeszcze dużo uwagi i serca, jest nadal tylko 5-latkiem, pojawienie sie młodszego nie spowodowało, że skończyły sie jego dziecięce potrzeby.
    Regresu jakiegoś nasilonego nie zaobserwowalam. Na pewno starszy potrzebował dużo przytulania, chciał, żebyśmy mu pomagali sie ubrać itd. Na wszystko to sie zgadzalismy i szybko minęło.
    Gdy młodszy sie urodził starszy przy okazji wyjmowania jakichs przyborów znalazł na strychu moją starą lalkę dzidziusia. Nadał jej imię i się nią opiekował, robił w zasadzie to co ja z dzidziusiemm. Nawet na wczasy z nami jechala i nosil ja w chuscie😊 Myślę, że to mu też pomagało.
    No i to pewnie już wiesz, ale na wszelki wypadek podkresle: warto akceptować wszystkie uczucia dziecka. Może kochać brata najmocniej na swiecie a równocześnie mieć go dość, tęsknić za czasem, gdy brata nie było. Mój syn raz mi wykrzyczal, że wolalby zeby brata nie było. Gdy zobaczył, że go rozumiem i usłyszał, że to normalne, że czasem tak bywa, że z jednej strony jakaś osobę kochamy a z drugiej mamy jej dość, widziałam, że poczuł ulgę. Skończyły sie tez wtedy objawy regresu i generalnie był to taki przełom w ukladaniu sobie życia po narodzeniu brata.
  • amiralka 18.03.19, 11:56
    No wlasnie tego sie boje i chyba bede uprzedzac gosci, zeby przynajmniej na początek ignorowali nowego przybysza, ale koniecznie udali sie do pokoju starszaka...wink On juz teraz jest "zazdrosny" o naszych gości, jeśli zajmują się tylko nami. Na szczescie jestesmy daleko od rodziny, są tylko kuzyni z dziecmi wiec podczas wizyt bedzie mial towarzyszy. I zgadzam się z Tobą, że dzieci mają prawo do tej ambiwalencji (zresztą przyznajmy, że i my ją odczuwamy wobec naszych dzieciwink Ja tez wole to uslyszec i przegadac czy po prostu zaakceptowac niz zeby dusil to w sobie i czul sie z tym zle. Ja juz rozne rzeczy slyszalam (z jedną nawet identyfikuje się czasem trudnymi wieczorami - zdjąć brzuch i schowac do szafy albo dac taciewink i po kazdym "ulaniu" żalu (bo np mama juz sie nie wspina znim na drzewa przez brata) zauwazylam przyplyw czulosci i pocalunki w brzuch, ktory normalnie jest totalnie ignorowanywink
  • kyrelime 18.03.19, 16:14
    U nas to podobnie wygląda 😊 co do gości- jak przychodzą z dziećmi w wieku starszego to idealnie. U nas kłopotliwe były odwiedziny starszych cioć, automatycznie włączała im się glupawka na punkcie malucha, jaki on słodki, grzeczny itd, a starszy był dla nich dodatkiem, którego koniecznie trzeba wypytac czy kocha braciszka itd. Jak juz trafil sie taki gość zapatrzony wyłącznie w niemowlaka to korzystam z sytuacji i niech sobie nosi, a ja w tym czasie biorę sobie na kolana starszego i mu staram sie pokazać, ze dla mnie jest ciągle tak samo ważny, mimo że jestem mniej dostępna na co dzień (najgorzej było, gdy młodszy miał kolki- starszy można powiedzieć, że byl wtedy samotny, ale dzielnie to zniósł, tak jakby rozumiał że to wyższa konieczność).
  • ashraf 18.03.19, 22:27
    A moim zdaniem to juz jest niepotrzebna przesada i tworzenie na sile sztucznych sytuacji. Duze dziecko moze zrozumiec, ze malenki braciszek jest "nowoscia" i goscie chca go obejrzec, tak jak ogladali starszaka w jego niemowlectwie - warto mu o tym przypomniec, pokazac zdjecia. Jestem za tym, zeby rozmawiac o uczuciach w jak najbardziej otwarty sposob, ale nie naginac rzeczywistosci, zeby jak najmniej dotknela dziecko, a raczej pomoc mu przejsc przez nowa sytuacje. Zreszta gosc z odrobina oleju w glowie i tak nie zignoruje starszaka i przyniesie mu jakis drobiazg. Praktycznie wszyscy nasi przyjaciele maja dzieci, 2-3, czesc to niemowlaki, wiec nasz starszak mial doswiadczenie w odwiedzianiu i przygotowal sie na bycie odwiedzanym smile Sam chwalil sie braciszkiem i dumnie prezentowal go swiatu.
  • kyrelime 19.03.19, 07:51
    To co piszesz brzmi fajnie, ale u nas rzeczywistość okazała się trochę inna. Starszak wiedział, że goście przyjeżdżają zobaczyć dzidziusia itd. Jego foty z niemowlęctwa były walkowane na okrągło. Też pokazywal z dumą dzidziusia i opowiadal o nim. A jednak, gdy wizyta trwała dłużej to zaczynały sie jego popisy. Było mu bardzo trudno, gdy widział, że te same osoby, które zawsze przyjeżdżały do niego i bawiły się z nim teraz patrzą ciągle na dzidziusia, a jego np.uciszają, żeby małego niw obudzil itp. Ja czułam, że muszę mu pomóc i uświadomić gościom, jak wyglądają jego potrzeby.
  • amiralka 19.03.19, 13:11
    Dzieci mają różne temperamenty... O ile pamiętam starszy syn ashraf był raczej z tych ugodowych. Moim synkiem targają od zawsze mocne emocje i burzliwie je wyraża. Też myślę, że koniec bycia w centrum będzie trudny.
  • kyrelime 19.03.19, 13:33
    Mój też raczej z tych ugodowych, to raczej młodszy ma bardziej burzliwy temperament. Ale pojawienie się rodzeństwa może być trudne nawet dla spokojnego, ugodowego dziecka.
  • amiralka 19.03.19, 18:34
    Rety... to czego ja mam się spodziewać z tym moim narwańcem big_grin
  • kyrelime 19.03.19, 19:37
    Może być na przykład...zupełnie odwrotnie😀 zapewne wyjdzie w praniu, u nas tak jak pisałam w najgorszym czasie, czyli gdy grane były całodniowe kolki, starszak poradził sobie idealnie. Pomysł z mrożeniem dań na czarną godzinę też wtedy uratowal mi tylek.
    Co do adaptacji- ja byłam po cc, więc nie byłam od pierwszych dni taka jak kiedyś, a jednak syn traktował jako coś naturalnego to, że np.nie mogę go nosić czy bawić się z nim w taki sposób jak kiedyś (a czekal na to od 10tyg.ciąży, kiedy to zaczęły się kłopoty i dostałam zakaz podnoszenia go). Wymagał za to wynagradzania tego od tatusia😊 Dzieci to na ogół istoty skłonne do adaptacji do aktualnych warunków. Ogólnie mam wrażenie, że kryzysy rozwojowe się u moich dzieci na szczęście jakos tak przeplatają naprzemiennie. W każdym razie życzę szczęśliwego rozwiązania.
  • kwiatpati 18.03.19, 09:42
    U nas różnica dużo mniejsza była pomiędzy pierwszą a drugą córką - 2,5 roku. Myśleliśmy, że przygotowaliśmy starszą na pojawienie się młodszej siostry. Dużo rozmawialiśmy z nią. Opowiadaliśmy, uczestniczyła w przygotowaniach, pokazywaliśmy filmy, zdjęcia usg itp. Zresztą czekała i cieszyła się. Jednak kiedy mąż przyjechał z nią do mnie i nowonarodzonej córeczki, starsza przeżyła szok! Nie rozumiała co to za dziecko z JEJ mamą. Obraziła się...Po dniu, dwóch ochłonęła i było ok.
  • szonik1 19.03.19, 10:17
    U nas 5 lat i 5 miesięcy różnicy. Gdy wróciłam z małą ze szpitala, na starszą czekał tort z dedykacją "dla starszej siostry". Przyszli dziadkowie z prezentam dla starszej i młodszej i było miło. Starsza mega dumna i podekscytowana.
    Potem tylko pilnowałam, żeby mogła swobodnie wyrażać swoje uczucia i nie karać jej za to, a nawet i czasem ponarzekać na małą ("tak, nie lubisz siostry, bo przeszkadza nam w zabawie, racja. Też bym wolała, żeby teraz spała itp".). Mąż dużo zabierał starszą na różnego typu imprezy.
    Ciężko było, gdy mała przestała być kruchutka i zaczęła się przemieszczać - wtedy starsza zaczęła ją osaczać, próbować nosić, przewracać niby w zabawie na dywan, itp. PRzypuszczam, że w tym mogła być ukryta jakaś agresja. TEraz za to, gdy młodsza ma 1,5 roku, jest super. Starsza jest świtetną siostrą. Często podkreślamy, że młodsza ma szczęście, że ma taką super starszą siostrę. Jednocześnie pozwalamy, żeby zamknęła się czasem u siebie w pokoju z zakazem dostępu tam młodszej, karcimy młodszą ("widzisz, nie wolno psuć, patrz jak siostra pięknie zbudowała, nie dotykamy"). Lgną do siebie ogromnie!
  • szonik1 19.03.19, 10:18
    W pierwszych tygodniach bardzo obniżyłam standardy wieczorne, męża często nie było, za to panowało przekonanie: 21:30, dzieci śpią? Śpią. żyjemy? tak. I potem nadchodził kolejny dzieńsmile
  • szonik1 19.03.19, 10:20
    No i jak najwięcej czasu dla starszej, której jednak i tak było mało. Starałam się jej czytać dużo, wychodzić w miarę skromnych możliwości (noworodek kp, zima), bawić się, gdy mała leżała/spała obok. Już przed urodzeniem się młodszej ustaliłyśmy ze starszą, że przez tydzień nie będzie chodzić do przedszkola, tylko zapoznawać się ze starszą. To była dobra decyzja wg mnie.
  • szonik1 19.03.19, 10:21
    zapoznawać z młodszą - miało byćsmile
  • amiralka 19.03.19, 13:15
    Dobrze, że o tym piszesz, jeśli u nas pójdzie wszystko zgodnie z planem, to akurat będą świąteczne ferie starszaka. I chociaż wiele osób mnie krytykuje nie zapisuję go na tutejszą "świetlicę", czy półkolonie czy jak to tu nazwać, chociaż zazwyczaj chodzi i w miarę lubi (mamy ferie co 6tygwink. Nie wyobrażam sobie, żeby wiedział, że ja i mąż zostajemy w domu, a on musi się co rano zbierać i iść, a akurat ulubieni koledzy wyjeżdżają... Za to przyjeżdża do niego ukochana babcia więc może będzie mu łatwiej podzielić się mamą przynajmniej przez pierwsze 2 tygwink
  • kyrelime 19.03.19, 13:36
    Pomysł z babcią jest fajny. U nas syn też dostał kilka dni wolnego z okazji narodzin brata i bardzo fajnie wspominam ten czas- noworodek głównie spał, był to dla nas fajny spokojny rodzinny czas.
  • eowen 19.03.19, 16:52
    U nas to była mordęgą. Dosłownie. Córka była w domu bite 1,5 miesiąca i 2 dni po moim cc w przychodni coś złapała, więc wróciliśmy do domu akurat na hektolitry zielonego kataru. Więc był maluch i starszak, ten drugi pełen miłości i zarazków. Ja ledwo żyłam (uraz kręgosłupa), zajmowałam się młodszym, mąż ogarniał starszą, która miała 1000 pomysłów na minutę, z czego połowa z nich dotyczyła spacyfikowania młodszego i dania mu buziaka.
  • rulsanka 19.03.19, 19:33
    Mój starszak z zielonym katarem (pneumokok w wymazie, mimo szczepień...) dał młodszemu do picia "kawkę". Kawka to była zwykła kawa inka naciągnięta do pojemniczka po soli fizjologicznej, którą zakraplałam mu zagilony nos big_grin Młody miał 2-3 miesiące, tylko na piersi. Nic mu nie było, ale ja mało zawału serca nie dostałam.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • ashraf 20.03.19, 07:35
    U nas byla grypa starszaka pod koniec ciazy, potem angina streptokokowa przed porodem i nawrot jak wracalismy juz ze szpitala. Tez sie balam, ale malenki sie nie zarazil.
  • rulsanka 20.03.19, 13:00
    Noworodki są bardzo odporne, mają pełny pakiet przeciwciał z okresu ciąży. Najmniejsza odporność jest między 3 a 6 miesiącem życia.

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • eowen 21.03.19, 22:21
    Ale katarem łatwo zarazić. Synek się męczył przez 3 tygodnie. Dopiero teraz się skończył i udało się bez żadnych powikłań. Ma 2 miesiące.
  • rulsanka 22.03.19, 00:56
    Wirusów powodujących katar jest bardzo dużo, a przeciwciała utrzymują się dość krótko. Dlatego nie ma możliwości by matka miała przeciwciała na wszystkie wirusy przeziębieniowe.

    --
    www.siepomaga.pl/nozka-julci
  • leni6 20.03.19, 06:30
    U nas też było strasznie, młodszy nieustannie płakał od samego urodzenia, starszego prawie nie widywalam.
  • gvalchca 19.03.19, 17:42
    U nas też było wolne, choć trochę przypadkiem. Córa tak czy siak nie chodziła do placówki w tym wieku, ale akurat w moim 9. miesiącu ciąży jej niania, która przychodziła na 4h dziennie, złamała nogę. To były całkiem fajne wakacje razem, choć oczywiście znacznie łatwiej było gdy był w domu tata (przez pierwsze kilka tygodni), potem już gorzej wink Ale jak już niania wróciła, to jak w tym dowcipie o kupnie i sprzedaży kozy... Radość wszystkich stron smile
  • ivanova 20.03.19, 10:57
    U mnie między najstarszym i średnią jest 2,5 roku różnicy. Syn siostrę powitał bardzo ciepło i nigdy nie okazał zazdrości. Już prędzej ona była o niego zazdrosna jak podrosła. W ciąży opowiadałam synkowi o tym jak on był malutki, pokazywałam zdjęcia, opowiadałam że siostra będzie potrzebowała opieki itp.
    Syn zawsze był bardzo wymagającym dzieckiem, ale pojawienie się siostry nie spowodowało armagedonu. Inna rzecz że młodsza trafiła się z promocji- spokojne niemowlę, najadajace się w 5 minut przy piersi i niewymagające ciągłego zabawiania.
    Syn chętnie pomagał, zabawiał siostrę. Ale też jak ona np zaczynała kwekac to nie rzucałam od razu zabawy ze starszym tylko też chwilę ona musiała zaczekać.
    Kiedy pojawił się najmłodszy syn, córka miała ponad 7,5 roku, najstarszy 11 lat. Tu akurat też było pełne zrozumienie i totalna miłość do najmłodszego. Zwłaszcza najstarszy ma w sobie ogromną cierpliwość i opiekuńczość.
    Ale różnie bywa. Koleżanka rodzi na dniach, jej syn ma 7 lat i mimo że też go przygotowuje, opowiada itp to on potrafi na zmianę z głaskaniem brzucha odstawić histerię że go już nie kochają bo pojawi się rodzeństwo.
  • amiralka 25.03.19, 16:00
    Dla mnie to normalne i zdrowe, że dzieci wyrażają swoje sprzeczne emocje.
  • ivanova 26.03.19, 11:19
    Dla mnie też. U mnie akurat gładko poszło, ale wiem że to raczej wyjątek.
  • drobnostka7 21.03.19, 10:52
    Ja poległam - upojona faktem, że siostra marzy o młodszej siostrzyczce dałam się zaskakiwać non stop, nie wyszło to dobrze więc z własnego doświadczenia polecę Ci sięgnięcie po książkę pt. Zgodne rodzeństwo. Natalia i Krzysztof Minge świetnie przygotowują tam rodziców na zderzenie z rzeczywistością pt. jak to? tak bardzo chciałaś rodzeństwo, a teraz jej nie lubisz i walczysz o miejsce przy mnie?? Wpadła mi w ręce dopiero teraz, gdy młodsza ma prawie 5 lat,wierzę, że gdybym przeczytała ją te 5 lat temu nasze życie byłoby wiele prostsze smile Trzymam kciuki za sukcesy na tym polu u Was!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • amiralka 25.03.19, 15:45
    Jakos mnie kiedys nie przekonali Ci autorzy, ale skoro radzisz, może zajrzę! Ja tez mialam takie "zderzenie", bo mój synek bardzo pragnął mieć rodzeństwo i byl szczesliwy jak dowiedzial sie o ciąży. Ale szybko zrozumiał, że mama przez to czasem spi pol dnia, wieczorem "oddaje" go tacie i pada i dosc szybko tez przestalo mu sie podobac i uslyszalam pare gorzkich slowwink Ale wczoraj mielismy jakis przełom, powiedzial mi na spokojnie, ze boi sie, ze przestane sie nim opiekowac i przestane go kochac. Wiec moglismy przegadac sprawe i dobrze nam to zrobilo obojgu.
    Dzieki za rade i trzymanie kciukówwink
  • szonik1 25.03.19, 23:38
    Ja przeczytałam "Rodzeństwo bez rywalizacji". Polecam!
  • drobnostka7 26.03.19, 11:25
    Z obecnej perspektywy może spojrzysz na treść tej książki inaczej. Przeczytałam też Rodzeństwo bez rywalizacji, ale to jakiś czas temu i słabo mi się jej treść zapisała w pamięci. W Zgodnym rodzeństwie, prawie na każdej stronie znajduję coś co skłania mocno do refleksji, liczę, że dzięki temu łatwiej te porady w myślach odkopię w razie potrzeby smile Już parę razy zdążyłam je przetestować choć nawet jeszcze pół książki nie jest za mną smile Popatrz jak łatwo dzieci tracą grunt pod nogami i obawiają się straty naszego uczucia! U mnie obie dziewczyny domagają się zapewnień o tym, że kocham je nad życie, a rywalizują non stop, nawet w zabawie ze zwierzakami. Trzymam kciuki nadal, również za piękne powitanie maluszka poza brzuszkiem!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • amiralka 26.03.19, 12:07
    Doprecyzuje, czytalam cos innego tych autorow, co o stymulacji rozwoju dzieci. Ta tematyka moze bardziej przypasc mi do gustu.
    Ja mialam bardzo trudne relacje z bratem i pamietam dobrze zazdrosc, rywalizacje itp. Dopiero jako dorosli na swoim zakopalismy topor wojenny. Dlatego wolalabym troche lepiej "zarządzać emocjami" dzieci niz nasi rodzice.
  • indjanek 24.03.19, 08:37
    A jak dziewczyny było u Was gdy wróciłyście ze szpitala a starszak musiał iść do przedszkola wiedząc że mama z maluchem zostaje w domu? Był opór jakiś? Czy robiłyście kilka dni wagarów?
  • ela.dzi 24.03.19, 09:43
    Wyszliśmy w piątek po południu, więc w weekend byliśmy wszyscy + dodatkowo dziadkowie (czytaj dużo się działo). W poniedziałek starszak poszedł bez problemu i ja generalnie byłam zdania, żeby nic w tej kwestii nie zmieniać, ale nie wiem co bym zrobiła, gdyby jednak nie chciał iść.
  • kyrelime 24.03.19, 09:56
    My wyszliśmy w niedzielę i w poniedzialek syn dostał dzień "urlopu okolicznościowego", żeby mógł nacieszyć się bratem. Tak mu też wytlunaczylismy- że razem z pania z przedszkola ustaliliśmy, że jest to taka okazja, że ten jeden dzien wolnego może dostać. Później chodził tylko na 5 podstawowych godzin, miał wiec rozrywkę, a równocześnie nie miał poczucia, że jest gdzieś tam wyrzucamy, bo ten czas mu szybko mijal. Dopiero jak brat podrosl i sie znudził zaczal ponownie chodzić na dłuższy wymiar tak jak kiedyś.
  • ashraf 24.03.19, 13:55
    Jeden dzien bym zostawia, dluzej nie. Bedziesz miala dosc roboty z noworodkiem, a przy drzemkach musisz spac, zeby dojsc do siebie po cc.
  • amiralka 24.03.19, 14:06
    Ja tez bym.zostawila jeden dzien. Wszyscy mi mowią, że starszak potrzebuje wychodzic z domu, zeby zyc swoim zyciem, bo w domu to jednak wszystko sie kręci wokol mamy i dzidziusia, a w przedszkolu np mozna opowiedziec o "nowosci" i wszystko jest jak dawniej.
    U mnie akurat bedą ferie świąteczne,normalnie maly chodzi na swietlicę, ale akurat koledzy wyjezdzają, na swietlicy nie ma tez ukochanej pani więc nie zapisalam go, sprowadzam za to bacie, ktora jest najlepszą rozrywką.
  • eowen 24.03.19, 17:30
    My za radą lekarzy zostawiliśmy ją jeszcze w domu przez 1,5 tygodnia. Ale to po to, by zminimalizować ryzyko przyniesienia czegoś z przedszkola. Córka miała kiepski okres w ostatnich miesiącach, w tym czasie miała 4 antybiotyki, więc ryzyko było realne. Z tego samego powodu po ostatnim antybiotyku pod koniec roku już została w domu (miałam termin na połowę stycznia).

    Gdy już wróciła do przedszkola, synek miał miesiąc, była z mężem na badaniach w szpitalu i wróciła z rotawirusem. Na szczęście zaraziła tylko mnie.
  • indjanek 20.04.19, 14:19
    Jak tam Amiralko, czekacie jeszcze czy już gratulować?

    U nas minął miesiąc. pierwsze 2,5 tyg było super - młody dużo spał, a nawet jak karmiłam to był spokojniutki. Początek idealny - dużo czasu dla starszaka.
    Starałam sie nawet najpierw zaspokajać potrzeby 3 latka, jak młodszy chwilę pokwękał to trudno. Nadal w sumie muszę podporządkowywać wszystko przedszkolakowi - jego drzemka czy usypianie wieczorem to na razie priorytet.

    Najbardziej starszak odczuwa brak czasu dla niego - ale on zawsze był absorbujący i ciężko mu się sobą zająć. Widzę w nim autentyczny smutek i żal gdy nie mogę ani ja ani tata się z nim pobawić wtedy gdy tego potrzebuje.
    Radzi sobie raz lepiej raz gorzej. Czasem się zajmie a czasem dokazuje, broi. Wobec brata póki co okazuje mało uczuć ale pozytywne. Pogłaska itp. Złość idzie w kierunku rodziców - wkońcu to nasza wina wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.