Dodaj do ulubionych

Obrażalska

13.06.19, 13:52
O matko. Córka (5l) ostatnio, czyli od może pół roku, ma straszliwą fazę na obrażanie się.

Z byle (w moim oczywiście odczuciu smile) okazji: bo się zawstydzi, bo jej się coś nie podoba, bo zapowiedziałam koniec bajek lub powrót z placu zabaw, bo pojedziemy autem, bo koleżanka krzywo popatrzyła, bo kolega łobuzował, bo pani sobie zażartowała.

Dąsy i fochy ~20 razy dziennie. Najgorsze przy wychodzeniu do przedszkola i każdy poranek to jest męka (nie chce iść, bo to "nudne" przedszkole, mimo że generalnie wydaje się być z niego zadowolona jeśli zapytać PO przedszkolu), a potem obrażalstwo w mniejszym lub większym stopniu się utrzymuje.

Co robić? Jestem już tym zmęczona. Pytamy o co chodzi, pomagamy wyrażać myśli. Córka z tych wrażliwych więc rozmawiamy o uczuciach, czytamy książeczki, tłumaczymy i słuchamy. Nic to nie daje. Dąs goni dąs. Czy wasze 5-latki miały taki okres, czy traktować to jako cechę osobniczą?

Jakieś rady? Bo padnę z tą małą gradową chmurką.
Edytor zaawansowany
  • gvalchca 13.06.19, 21:32
    Same here. Poza tym, że córa lat prawie 6 i poza tym, że już jej przechodzi.
    Wydaje mi się, że najlepszą strategią - przynajmniej u nas - jest nie karmić focha. Czyli jak córa jest na coś obrażona, to krótko pytam o co chodzi, wysłuchuję, mówię "aha, rozumiem, zdenerwowałaś się", nie komentuję i przechodzę do normalnej aktywności. Chce siedzieć pod stołem - siedzi, chce się nie odzywać - się nie odzywa. Jakiekolwiek tłumaczenie racjonalne (koleżanka nie chciała Cię urazić, wyczerpałaś dzienny limit bajek itp.) powodował tylko zacietrzewianie się w fochu, nadmierne roztrząsanie emocjonalne też nie pomagało. Gdy my 'obrywaliśmy fochem' np. za uśmiechanie się, spokojnie tłumaczyliśmy, że będziemy się uśmiechać, musi sobie z tym jakoś poradzić.
    Ogólnie: nie przejmuj się, to tylko foszek smile
  • amiralka 13.06.19, 23:38
    Podobnie z synem. I tez wszystko "nudne" w zaleznosci od humoru (a prezydent Macron=démission bo wprowadza obowiązkowe przedszkolawink wychowalismy żółtego kamizelka!!). Z kolegami ciagle sobie rzucają "bo inaczej juz nigdy nie będę twoim kolegą"!
    Do nas ostatnio z grubszej rury: bo inaczej umrę! Tu juz mąż nie wytrzymał i zaczął opr za kazdym razem, troche sie uspokoiło. Tak że tak, foch za fochem. Jak sie obraza i idzie do siebie mowie: jak tylko ci przejdzir, jestem tu zebys cie przytulic. Jak krzyczy: nie kocham cie, to mu mowie, ze ja jego zawsze, nawet jak sie wkurzam.
    Ciężki loswink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.