Dodaj do ulubionych

Psoty i dokuczanie

04.07.19, 18:37
Jakis pomysl zeby wybić pięciolatkowi z głowy zaczepianie innych dzieci? Najczęściej starszych dziewczynek, z ktorymi chcialby sie bawic, a ktore się nim nie interesują, Sypianie piachem, plucie ... Oczywiście jak jest z bandą kolegőw, sam jest cichutki i nieśmiały. Wczoraj zostalismy w parku, bo obiecal mi, ze jak dostanie ostatnią szansę, dziś miał zapowiedziane że wracamy od razu jak tylko coś zbroi, czy znow ktos przyjdzie ze skargą - i tak zrobilismy. Przed wejsciem do parku powiedzialam czego oczekuję od niego, niby zrozumiał... A może to taki wiek, wystarczy być konsekwentnym i przejdzie mu?
Edytor zaawansowany
  • ela.dzi 04.07.19, 22:44
    Konsekwencja i czekanie na lepsze czasy.
  • juuuu7 05.07.19, 11:25
    Mysle ze tylko konsekwencja. Myslisz ze to jest jego sposob na odreagowanie pojawienia sie rodzenstwa?
  • amiralka 05.07.19, 22:17
    Nie sądzę, to od zawsze był mały słodki psotnik, uwielbiający się droczyć,. Sęk w tym, że w wieku 5 lat to przestaje być słodkie,.. a przybiera głupie formy. Druga sprawa, myślę, że pojawienie się rodzeństwa spowodowało, że mam dużo mniej cierpliwości i oczekuję, że będzie dojrzalszy niż jest. Poza tym on ,a w parku bardzo dużo swobody, może za dużo. Ale ja ostatnio tylko siedzę, karmię, przewijam, kołyszę. I jestem wyczerpana i nerwowa, brat tak jak starszy wymagający albo jeszcze trudniejszy...
    Dziś było mi przykro, jak wrocilismy mialam go dosc, jak zaraportowalam tacie wszystkie grzechy (grozenie przechodniom patykiem, wkladanie do buzi znalezionego sandwicha w pudełku..), maly zaczal plakac i mowic "jestem najnudniejszy na świecie", co w jego "dialekcie" znaczy - jestem beznadziejny... Chyba wymagam, żeby zachowywał się jak duży chłopiec, klasyczny efekt przy pojawieniu sie kolejnego potomstwa.
  • ga-ti 06.07.19, 00:10
    To, co opisujesz, sypanie piachem, plucie, grożenie patykiem to już słodkie nie jest. No z tym grożeniem, to sobie może podczas drogi wymyślał jakąś zabawę i mu się przechodnie wpisali w scenariusz wink
    Jeszcze taka myśl, może się zorientował, że gdy zachowa się źle to Ty zareagujesz, czyli zwrócisz na niego uwagę, nieważne,że dostanie burę, ale dostanie też uwagę mamy, tak jak rozrabiające dziecko w domu, odciąga uwagę mamy od maluszka i ściąga na siebie.
    Może ustal inne restrykcje, faktycznie szybki powrót do domu trochę niefortunny przy niemowlaku, z którym wyjście to cała wyprawa i ruchliwym przedszkolaku, dla którego siedzenie w domu to udręka. Może wyjście z piaskownicy i posiedzenie na ławeczce? Trzeba sobie życie ułatwiać wink
    A te starsze dziewczynki mu nie oddadzą? Drastyczne, ale może ich zdecydowana reakcja będzie bardziej skuteczna niż Twoje kary?
    A może postaraj się wyprzedzić reakcję młodego, gdy zauważysz, że zależy mu na zabawie z kimś to sama podpowiedz, co może zrobić w danej chwili, coś w typie 'Jasiu, a może podaj dziewczynce łopatkę by razem z tobą budowała zamek' i do dziewczynki 'Jaś buduje zamek, może byś mu pomogła usypać wieżę?'. Jest nadzieja, że trafisz na współpracującą dziewczynkę wink
    I tłumacz, że z łobuziakami dzieci nie chcą się bawić, że jednak swoim pluciem, sypaniem, niczego nie osiągnął, podpowiedz, jak może się zachować następnym razem.
    No i dużo siły i cierpliwości Ci życzę smile
  • amiralka 07.07.19, 00:55
    Z tym patykiem pewnie tak bylo, ze byl krolem piratow itd.. Slodkie to bylo jak robil "kuku" pasazerom w metrze, albo cwalowal na czworakach po trawniku, bo go smieszylo ze go gonię. Teraz te "psoty" są dla mnie tragiczne, pamiętam z dziecinstwa takie glupkowate zachowania chlopcow i mnie bardzo wkurzaly... tym trudniej patrzeć jak to słodkie maleństwo staje się jednym.z tych chlopcowwink Tak, ostanio kazalismy dzieciakom bawic sie tylko w naszym polu widzenia, konsekwencja mniej dotkliwa zwlaszcza.dla.mniewink
    W akcji z kolegami mogę sobie mowic co chcę, on nie tylko mnie nie slucha, ale autentycznie nie słyszy. Dosc niesamowite. Mojej uwagi w parku nie chce, raczej w domu bedzie rozrabial, zeby zwrocic uwagę, ale to byl tylko przejsciowy moment.
    Co do za duzych wymagan, nie chce byc zle zrozumiana, mialam na mysli, ze widocznie za duzo wymagam, zeby sie dobrze zachowywal puszczony samopas, to raczej refleksja byla ze potrzebuje .oze scislejszego nadzoru, nie odpuszczenia wymagan.
  • gvalchca 06.07.19, 16:31
    Ja pewnie jestem dość wymagająca, ale imho to nie jest jakiś straszny wymóg od pięciolatka, żeby nie sypał piachem i nie pluł. Także nie wydaje mi się, żeby to był błąd. Co do problemu: myślę, że konsekwencja pomoże, ale jeśli jesteś zmęczona i zajęta niemowlakiem, to może czasowo spróbować znaleźć inne miejsce? Mniejszy albo bardziej pusty plac zabaw, gdzie starszy będzie mógł mieć dużo wolności? Albo wręcz wymyśleć mu zabawę, gdzie może sobie pluć i sypać do woli, byle nie ma ludzi?
    Powodzenia, będzie lepiej!
  • amiralka 07.07.19, 00:44
    Nie, nie jest ale czasem wpadam w rozpacz, ze to kryminalista początkującywink On ogólnie nie ma potrzeby plucia i sypania piachem i ze mną jest czarujący. Problem zaczyna się z kolegami. Moze trzeba by chodzic do innego parku, ale akurat w ttm mam swoją "wioskę", zaprzyjaźnionych rodzicow, w miejscach gdzie sie nic nie dzieje synek wymaga interakcji ze mną, co mi teraz trudno realizować.
    Ale moze faktycznie jakies mniejsze miejsce, gdzie latwiej dzieci nadzorowac...
  • gvalchca 07.07.19, 09:38
    Ooo, to może poproś wioskę o wsparcie? Moje dzieci dużo bardziej "słuchają" innych rodziców, bo ich zwrócenie uwagi jest na tyle rzadkie, że jest element zaskoczenia i refleksji.
    Jeśli to jest "stała banda", to też bym zobaczyła, na ile te "aspołeczne" zachowania przeszkadzają innym. Jeśli koledzy nie mają nic przeciwko sypania piachem, może to jest taka przestrzeń, gdzie można to robić (wzajemnie). Byleby nie sypać na "obce", zwłaszcza młodsze dzieci.
  • amiralka 07.07.19, 20:56
    Dokuczają starszym tylko. Czasem to jest smieszne: prosze pani, pani dzieci nam dokuczają - mowi 10 latek? A jak? - Wydają z siebie ultradzwięki! Czasem mówię: z takimi malymi nie potraficie sobie poradzic? Tu grsie mieszkam raczej wszyscy wychowują wszystkich, to raczej inne dzieci skarzą. Chyba ze sama przyłapuję "moich" łobuzów na np wyrzucaniu znalezionych w krzakach butelek po piwie na chodnik przez płot...
    Ech. Rodzicielstwo to prawdziwa odyseja.
  • gvalchca 08.07.19, 15:29
    Taaak, odyseja z licznymi sztormami wink Moje dzieci właśnie wróciły z tygodniowych wakacji od dziadków i moja zazwyczaj kochana, słodka, wrażliwa i dobrze wychowana sześciolatka najwyraźniej spragniona uwagi mamy wariuje, wyzłośliwia się, "żartuje" (nieśmiesznie) i ogólnie mocno próbuje przetestować moją cierpliwość. Na szczęście jestem wyjątkowo wypoczęta - jak nigdy wink
  • amiralka 08.07.19, 21:50
    Ciekawe co piszesz, ja tez byłam taką grzeczną dziewczynką i tez po powrocie z wakacji mama sie skarzyla na moje zachowanie: jestes taka obca, mowila. Mysle, ze takie dzieci mają potrzebę ponownego "polączenia się", nawiązania więzi, stąd te glupie zachowania (pamiętam jak mowilam mamie, ze jak czegos nie dostanę to ukradnę, co w moich ustach było szokiem).
  • rulsanka 09.07.19, 10:21
    Dziwne te zachowania moim zdaniem... Pięciolatki mają rzeczywiście spory skok rozwojowy i potrafią być nieznośne, ale z drugiej strony te trudne zachowania zazwyczaj realizowane są w domu, w otoczeniu bliskich osób, wśród których dziecko wie, że może sobie na więcej pozwolić. Dziwne, że zaczepia obce osoby, oraz dzieci starsze od siebie. Dziwne, że przybiera to formę plucia lub sypania piaskiem. Banda kolegów to na chwilę obecną prawdziwa banda i to jest złe.

    Pierwsza sprawa, to porozmawiałabym z rodzicami kolegów syna. Bo oni się wzajemnie nakręcają w swoich wybrykach i to będzie eskalowało.
    Druga przyczyna, to być może twój synek jest przebodźcowany. Czy są to bodźce wewnętrzne (szybki wzrost ciała, rozwój funkcji poznawczych) czy bardziej zewnętrzne? Warto w tej sytuacji zareagować adekwatnie do potrzeb. Mój starszak jako pięciolatek był tak nakręcony, że potrafił biegać po domu krzycząc wniebogłosy. Pomagały mu mocne masaże ciała. Masowałam też głowę, twarz, stopy, dłonie. Bywało że przy tym zasypiał. Może jakaś muzyka relaksująca? U nas jest taka różnica wieku między dziećmi jak u ciebie.
    Ale tak czy inaczej wygląda na to, że problemem głównym jest "złe towarzystwo" i tu trzeba zadziałać wychowawczo na wszystkich chłopców.

    --
    www.siepomaga.pl/operacja-wojtusia
  • amiralka 09.07.19, 18:39
    Coś jest na rzeczy z tym przebodźcowaniem. Dopiero dzis zaczely sie wakacje, moze odpocznie. Moje dzieci w ogóle są bardzo intensywne, jemu buzia sie nie zamyka, niemozliwe usiedziec w jednym miejscu, ustac nawet, ciagle musi sie wspinac, wieszac... Masazu nie robilismy ale widze jak mu pomagaja zabawy z intensywnym kontaktem fizycznym, typu judo.
    Co do zlego towarzystwa, to nie sadze, chyba ze moj to ten najgorszy elementwink Jest raczej prowodyrem.W ogole czesto ma takie zachowania, typu spodoba mu sie jakas pani na ulicy, idzie sobie wiec kolo niej, siada z nią do kawiarnianego stolika. Tak dla jaj, wie ze my idziemy za nim. Panie zachwycone, ale on juz imienia powiedziec sie wstydzi, mamus ty powiedz...
    Z drugiej strony troche dziwią mnie wasze reakcje, myslalam ze odezwą się mamy takich lobuzow, co problem znaja z autopsji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.