Dodaj do ulubionych

Oczekiwania wobec 5 łatki, a jej możliwości..

17.09.19, 14:33

Moja młodsza córka nie lubi malowanek, kolorowanek itp, szybko się tym nudzi - przymuszona w przedszkolu do robienia prac-w domu bawi się ciastoliną, gramy w coś, układamy, TV w tle i parę minut gierek na smartfon. Gotowa nawet siedzieć w domu, nie chodzić do przedszkola bo tam "ciągle jakieś prace każą robić". Z jednej strony wydaje mi się bardzo sprawna fizycznie, z drugiej dostrzegam np. bardzo mocny chwyt kredki, co pewnie nie ułatwia jej z nią pracy. Za rok, w zerówce będą od niej oczekiwać rysowania literek, cyferek, dlatego czuję, że już czas na koniec laby w domu, też już muszę ją troszkę do tego malowania, rysowania zachęcać, namawiać. Ona dostrzega, że jej rączki są mniej sprawne niż rowiesniczek ( w większości) i już czuje się gorsza. Są jakieś narzędzia by ułatwić dziecku polubienie, zaakceptowania konieczności ćwiczenia dłoni? Terapia is mogłaby pomóc?

--
Drobnostka, Mama Natki i Ali
Edytor zaawansowany
  • amiralka 17.09.19, 15:49
    A jak to dostrzega, że ma "mniej sprawne" rączki? Mówi, że dzieci ładnie rysują?
    Co do wzmocnienia motoryki małej to ta ciastolina super, małe lego, klocki plus plus, wspólne gotowanie, lepienie pierogów itp. Nawlekanie koralikow, robienie naszyjników. Do kolorowania bym jej nie przymuszała, ale możecie się wybrać razem do sklepu do działu kolorwanek, może coś wybierze i sama zaskoczy? U nas na tapecie są np dinozaury. A może polubi kolorowanie wodnym mazakiem (mój synek nie cierpial efektu swoich kolorowanek , póki "wyjezdzal za linie" z wodnym mazakiem (kolory pojawiają się w kontakcie z wodą i nie da się "wyjechać") tego problemu nie bylo i od tego zaczął. Są też karty do drapania patyczkiem, może to zaskoczy. A może pomalować jakąś ścianę w jej pokkju tablicówką?
    Jak nie, to moze jednak daj jej spokoj, przyjdzie jej czas. Teraz wszystkie dzieci wysyłalibyśly na terapie, takie od sztancy jednej muszą być.
    I może to nie na temat, ale po co to "Tv w tle" i gierki na smartfonie?
  • drobnostka7 18.09.19, 14:05
    Dostrzega te swoje mniej sprawne rączki obserwując starszą siostre, która od zawsze uwielbia plastyczne prace i dzieci w grupie przedszkolnej. Po prostu mówi, że jej kolorowanie "nie wychodzi". Wczoraj się przyznała do zadanej pracy ( w przedszkolu!! ) pt.narysuj swój pokój, bardzo nie chciała o tym powiedzieć, nie chciała pomocy większej niż przygotowanie miejsca pracy, czy naszkicowanie jej tego co jest na obrazku nad jej łóżkiem. Praca jej wyszła bardzo ascetyczna wink mało kolorów, dużo prostych kształtów, no minimalizm to moje dziecko lubi wink tudzież zmęczyła się nią bardzo i już się dalej nie miała ochoty starać...
    TV i gierki niestety muszą być, nawykowo, bym powiedziała. Wypracowałyśmy "niezbędne jej do życia" minimum bajek i czasu gry na telefonie. TV jej nie przeszkadza w zabawie, układaniu czy nawet rozwiązywaniu labiryntów, które lubi, a gra całe 12 minut w ciągu dnia więc też jej tego czasu za dużo nie zabiera.
    Świetny pomysł z malowankami wodnymi, Alicja lubi malowanie farbami - bo tam "nie trzeba" trzymać się linii, bo też się nie da.. Za kartami drapanymi muszę się też rozejrzeć. Na lepienie pierogów zawiozę babci do pomocy przy tym zajęciu bo sama idę na łatwiznę i kupuję gotowe wink

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • amiralka 18.09.19, 16:32
    No sama nie wiem co wymyslilam z tymi pierogami, tez tego nie robięwink
    Moj synek to podobny egzemplarz. Ale serio pieciolatki rysują swój pokój?? U nas to są drzewa czy takie tam. To wydaje mi sie za trudne.
    Ja bym sie skupila na zabawie, a corce powiedziala, ze kazdy sie rozwija inaczej i ze jedni lubią plastyczne mniej, inni bardziej. I lepiej sie nie porównywać. I jej nie meczyla tym w domu. Niech maluje farbami i robi wszystko to, "gdzie nie ma linii". Ja widze ile sily trzeba miec w palcach, zeby "wkliknąć"...
    I pisz jak wam idzie.
  • camel_3d 18.09.19, 14:10
    mam podobny egzemplarz...

    obecnie 6 klasa... nauka to cos co zdarza sie innym.

    zaliczyl testy do szkoly dla dzieci szczegolnie uzdolnionych...ale tam nie poszedl, bo chcial z kolega do innej, dostal sie do dosc elitarnej szkoly.. a kolega nie big_grin... wiec chodzi i znow to samo..nauka to cos co rzeszkadza w zyciu codziennym. Malowanie, kolorowanie, samodzielna zabawa to wogole nigdy nie wychodziow rachue. jak ma sie samodzielnie wysilic to jest koszmar.
    Najlepiej chcialby od reki otrzymac rozwiazane.
    Czytac umie po niemeicku, angielsku, polsku i mneij lub bardziej radzi sobie z lacina.

    Serio.. raczej nastawi sie na sporo stresu w szkole... szczegolnie, ze szkoly w PL i poziom sa wyzsze niz w DE:

  • drobnostka7 18.09.19, 15:38
    tak , tak, strasz mnie dalej wink

    A tak troszkę poważniej to ja dużą nadzieję żywię do tego, że szkoła w Polsce przejdzie ogromną rewolucję, bo ta nauka w obecnej formie to będzie ogromne wyzwanie dla młodszej córki. Starsza czuje się w szkole jak ryba w wodzie , w V klasie, a że są totalnie różne to jest dla mnie sygnał ostrzegawczy, że z młodszą będzie bardzo trudno w obecnym systemie nauczania. Bystre są obie nieprzeciętnie, ale na tym się kończą podobieństwa między nimi... Nic to, nie mam zamiaru na zapas się zamartwiać, trzeba obmyślić strategię na młodszą wink Kiedy starsza była w przedszkolu i pytała o szkołę i uczenie się, przedstawialiśmy jej naukę jako coś wspaniałego, coś czego nikt jej nie odbierze, wiedza to moc.. Pięknie brzmiało i u niej zadziałało super smile
    A Ty jak motywujesz syna np. do nauki czytania. w kilku językach?

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • camel_3d 18.09.19, 21:36
    > A Ty jak motywujesz syna np. do nauki czytania. w kilku językach?

    Nie motywuje, po prostu jednego dnia czyta po niemiecku, drugiego po angielsku, potem po polsku a lacine robiw szkole..wiec tak czy siek musi dziennie kilka zdan przetlumaczyc.

    Wie wierz mi... moge motywowac jak chce.. i to nie pomaga. Na poacztku roku postawil sobie za cel podniesc oceny i 1 w gore, a w zamian za to dostanie Nintendo Switch na plrocze. Jezeli oceny na swiadectwie beda wyzsze. Po 2 ostatnich testach..raczej nic na to nie wskazuje, wiec stwierdzil, ze obejdzie sie bez nintendo..ale nie wpladl na pomysl zeby sie wysilic..

    No..i niestety tak takie egzemplarze maja.. Wszytskie metody zaproponowane przez psychologa (zona bratanka)... nie wypalily. Mlody jest kompletnie odporny. Kiedys gral na pianinie. Ksiazke, ktora jest przeznaczona na rok, przerobil w ciagu 4 miesiecy..potem jak przyszl anastepna, gdzie trzeba bylo sie juz wyslic, stwierdzil ze juz nie chce grac. Tak samo jest z wszytskim gdzei trezba sie wysilic.

    Powidzenia w szkole! ... moze tobie sie uda jakos corke przekonac. Ja walcze....wialcze i walcze.. i wychodzi mi coraz gorzej. Chociaz dzisiaj sam przerobil kilka zadan z matematyki.. akurta z tym nie ma problemu.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • rb_111222333 19.09.19, 12:45
    Jest coś takiego jak terapia ręki, ale nie znam szczegółów. Możesz próbować usprawniać motorykę małą przez zabawę, nie tylko przez malowanie, w internecie jest mnóstwo przykładów.
  • rulsanka 19.09.19, 19:46
    Moim zdaniem niepotrzebnie porównujesz córki. Po drugie telewizor jednak bym wyłączyła - bo to są bodźce, które obciążają mózg. Po trzecie wydaje mi się, że zbyt ambitnie podchodzisz do zadania "edukacja". Mój młodszy syn chodzi teraz do 1 klasy i zapewniam cię, że każde dziecko da sobie radę będąc w odpowiednim wieku. Program jest bardzo ślamazarny. Pięciolatka jeszcze do szkoły nie idzie. Daj jej dorosnąć. A kolorowanki z reguły są nudne.
  • drobnostka7 20.09.19, 13:15
    Nie porównuję córek, chyba że rozumiemy to całkiem inaczej ? Ja, porównywanie, szkodliwe w całokształcie rozumiem jako myślenie takie : Natasza jako 5 latka malowała już piękne rysunki, nie wyjeżdżała za linię itd.a Alicja nie potrafi postaci narysować". Od takiego porównywania jestem daleka o lata świetlne. Akceptuję fakt, że obie są totalnie różne, choć są siostrami. Alicja się dość mocno stresuje wszelkimi pracami w przedszkolu, nudzą ją i nie rozumie jak mogą się tym cieszyć dzieci z grupy. Pytałam wychowawczyni czy możnaby Ali odpuścić niektóre z prac kiedy nie ma kompletnie na nie ochoty to usłyszałam, że nie można, bo od niej - wychowawczyni, oczekuje się, że dziecko w zerówce sobie poradzi z wyzwaniem rysowania literek i cyferek. Tylko że to nie są oczekiwania rodzica - mnie- a w zasadzie nie wiem czyje. Dla mnie, w przedszkolu dzieci powinny się tylko i wyłącznie bawić, nie rozumiem po kiego już w zerówce MUSZĄ dzieci poznawać literki? Po co mają szlifować to czego powinny uczyć się w 1 klasie?? Natasza do zerówki nie chodziła, bo jako 6 latka poszła do szkoły, tam na te dziec (rocznik 2009)i wręcz ze współczuciem patrzono, że biedne, nie nauczyły się jeszcze pisać ani czytać... ( czy tą wzmiankę bierzesz za porównywanie?) a dla mnie to było wręcz śmieszne, bo postępy w nauce były, nad czym tu ubolewać??

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • rulsanka 20.09.19, 13:51
    Najgorsze są takie nadgorliwe przedszkolanki. Dokładnie, w szkole dzieci mają bardzo dużo czasu, żeby się wszystkiego nauczyć. Ja z kolei mam sytuację odwrotną, to młodszy syn rozwija się harmonijnie i jest raczej w górnej normie, a starszak miał/ma problemy. Moim zdaniem porównywanie jest nieuchronne i z dwojga złego łatwiej mieć chyba trudniejsze starsze dziecko, bo nie ma się wtedy takich oczekiwań. U mnie młodszy syn czyta już tak dobrze w pierwszej klasie, jak starszak będąc pod koniec piątej. I to tylko cieszy. A gdyby było odwrotnie, to bym się stresowała.
    Starszak poszedł do 1 klasy jako sześciolatek z 2008 i on ma silną dysleksję oraz dysgrafię, problemy z koncentracją. Wszystko wyszło po czasie, bo wiadomo, że przedszkolaków się nie diagnozuje. W dodatku trafili na nauczycielkę w klasach 1-3, która nie uczyła i nie wymagała, co powodowało, że nic nie robił w szkole. Przez 3 lata! Mimo tych trudności starszak ma w szkole bardzo dobre oceny (średnia 4,5 w klasach 4 i 5, przy czym miał 4 z przedmiotów typu plastyka, informatyka - z których większość dzieci ma 6). Jest świetny z biologii, historii, niezły z geografii, angielskiego. Z polskiego nadrabia erudycją. Z rysowaniem zawsze miał problem. Kolorowanki szły nieźle, ale na tym koniec, odzwierciedlanie kształtów to była masakra. Do szkoły szedł nie umiejąc czytać i w zasadzie bez znajomości liter, cyfr.
    Moim zdaniem reagować trzeba, ale nie na etapie przedszkola. Tu możesz tylko zniechęcić. Sport i gra na instrumencie to dziedziny rozwijające koordynację oko-ręka, a nie ćwiczące bezpośrednio umiejętności typu szkolnego. To mogłabym polecić. Mój starszak gra na pianinie, ćwiczy karate tradycyjne (jest świetne na mózg, dużo układów ruchów, w których każda ręka robi co innego, rozwija orientację przestrzenną).
  • drobnostka7 23.09.19, 11:32
    No gdyby przedszkolanki nie były rozliczane z tego co z dziećmi robią to chyba nie byłyby nadgorliwe.. A gdyby jeszcze wszyscy rodzice pozwalali dzieciom dojrzewać w swoim czasie to już by było idealnie... U nas w jednych kwestiach starsza ma łatwiej, w innych młodsza ma łatwiej, od początku jak się urodziła młodsza to musiałam zweryfikować swoje stare podejście, że siostry te same potrzeby mają i po te same rozwiązania w różnych kłopotach mogę stosować.. O nie, nawet wolały do różnych piersi być przystawiane, inne pampersy, inne kosmetyki.. Totalnie różne.. Obie tylko bardzo lubią się ruszać, tańczyć, szaleć. Dzięki za podpowiedzi ze sztukami walki i z instrumentem. Tu gdzie mieszkamy sztuki walki to domena chłopców, nawet nie ma grup dziewczęcych tworzonych, ale z grą na instrumentach możemy spróbować bo do tego dostęp jest. Pozdrawiam!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • rulsanka 23.09.19, 11:43
    Z tą nadgorliwością to jest kwestia nie tylko, jaki program jest realizowany, ale przede wszystkim w jaki sposób. Mój starszy syn był w przedszkolu o nazwie nota bene fantazja, w którym robili tylko nudne, odtwórcze kolorowanki. Potem był w innym przedszkolu (zmieniliśmy z przyczyn organizacyjnych) i tam prace były ciekawsze. Młodszy syn był w jeszcze innym przedszkolu i tam w ogóle królowała kreatywność.
    Co do sztuk walki to u nas na karate jest więcej dziewczyn. Grupy stworzone specjalnie dla dziewczyn są mi nieznane.
  • ania.n-82 19.09.19, 21:55
    U mnie syn i córka nigdy nie lubili kolorować kolorowanek. Z rysowaniem albo malowaniem jest trochę lepiej, ale też z własnej inicjatywy nigdy do tego nie siądą.

    Do ćwiczenia ręki polecam labirynty. Najbardziej polecam "Absolutnie fantastyczne labirynty". Może jeszcze zadania w stylu "połącz kropki", jeśli córka zna już kolejność liczb. Mój syn głównie na labiryntach i zadaniach tego typu ćwiczył rękę smile

    Syn też czasem mówi że inne dzieci w szkole tak ładnie umieją rysować, a on nie umie. Zawsze wtedy proponuję żebyśmy porysowali coś razem, bo jak chce umieć ładnie rysować to musi po prostu ćwiczyć. Ale zawsze twierdzi że porysujemy innym razem, bo on teraz nie ma ochoty...
  • drobnostka7 20.09.19, 13:26
    O widzisz, labirynty Alicja bardzo lubi! Coś mi się wydaje, że dogadałaby się z Twoimi dziećmi smile

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • nunia01 19.09.19, 23:42
    Pamiętam (ze szkoły), że nienawidziłam kolorować szlaczków i nieodmiennie byłam zdziwiona dziełami rówieśniczek. Nie zmuszaj do kolorowania. Szukajcie innych sposobów rozwijania motoryki małej, może coś się jej spodoba: takie obrazki do układania jakby z kolorowych 'pinesek', nawlekanie koralików, wycinanie, zabawa brokatowym klejem, przyklejanie cekinów, przeplatanki, próba jedzenia pałeczkami - co tam wymyśliciesmile Ćwiczyć musi, ale nie na tym czego nie lubi.
  • drobnostka7 20.09.19, 13:34
    No ja pamiętam, że moje szlaczki w szkole były dopracowywane w każdym szczególe wink Ale ja to lubiłam, zwłaszcza, że umiałam już czytać i pisać kiedy moje koleżanki i koledzy z klasy się tego uczyli, więc wszystko robiłam szybciej i aby się nie zanudzić coś trzeba było robić smile To zawdzięczam Babci. Potrafię jednak zrozumieć, że każdy człowiek jest inny i to co mi sprawiało przyjemność może dla innych być nudne. Troszke mnie przedszkolanki straszą, że Ala będzie miała kłopoty z pisaniem, a nie chciałabym by czuła się gorsza - w razie problemów przy nauce pisania, dlatego, że nie lubi kolorować... Wszystko co wymieniłaś do ćwiczeń sprawia jej frajdę, dzięki za pocieszenie, że nie samym kolorowaniem przedszkolak żyje wink

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • nunia01 20.09.19, 14:52
    To pocieszę Cię bardziej: nie miałam problemów z pisaniem pomimo niechęci do rysowania, nie miałam problemów z żadnymi pracami technicznymi czy plastyką w szkole - w rysowaniu nie byłam najlepsza, za to świetnie wyszywałam. Jako osoba dorosła nie lubię prac manualnych, ale wszystko zrobić umiem (np. szyć, szydełkować, ozdabiać potrawy). Do prac manualnych nie mam cierpliwości i tak np zamiast półmiska schabu pracowicie ozdobionego i zalewanego galaretką przy pomocy łyżeczki zrobię raczej miskę galaretki ze wszystkim wymieszanym i pracy jako np. cukiernik bym nie szukała, bo rozsmarowanie kremu na cieście to dla mnie już za dużosmile
    Skoro wszystko inne lubi, to niech znajdzie inną specjalizację na podbudowanie własnej wartości - np. wycinanie. Rodzice często boją się dać dziecku nożyczki, więc ma duże szanse na sukcessmile
  • drobnostka7 22.09.19, 12:03
    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis, uspokoił mnie w kwestii radzenia sobie manualnie w życiu mojej córki. Ja jestem z tych mam co do wolą oswoić dziecko z ostrym przedmiotem zamiast zabraniać mu go dotykać. Wycinanie, cięcie, docinanie Alicji wychodzi fenomenalnie, myślę więc, że z manualnymi zdolnościami nie jest u niej tak źle, mimo że nie koloruje całe dnie jak wiele innych dziewczynek. Dzięki!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali
  • amiralka 23.09.19, 09:07
    Super wniosek! Mam nadzieję, że uda Ci się też je to wytłumaczyć, że każdy jest inny, rozwija się inaczej i ma różne mocne stronysmile
  • drobnostka7 23.09.19, 10:05
    Alicja intelektem mnie czasem poraża, to jaka jest mądra. W ogóle nie ma problemu ze zrozumieniem, że każdy jest inny, co więcej, to ona niejednokrotnie mi o tym mówi, z dużym naciskiem: Ty to jesteś ty, a ja to ja, to co czujesz ty to czujesz ty, a ja czuje to co czuje, nie możesz być pewna co ja czuje jeśli ci nie powiem co czuje. To autentyczny cytatsmile Zderzenie z oczekiwaniami przedszkolanek trochę zbiło ją z pantałyku ale postanowiła sobie, że jak będzie miała chęć to będzie się starać w pracach, jak chęci nie będzie to zrobi pracę byle zrobić. Dzięki Wam wszystkim za wparcie i przywrócenie mi dobrej perspektywy. Pozdrawiam!!

    --
    Drobnostka, Mama Natki i Ali

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka