Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

śpiące dziecko samo w domu... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam
    Co sądzicie o zostawianiu dziecka , które śpi samego w domu żeby wyskoczyć np
    do pobliskiego sklepu po zakupy???
    Moim znajomym sie to zdarza i jakoś trudno mi sie do tego ustosunkować...
    Pozdrówka
    • Nigdy nie wiadomo kiedy taki brzdąc się obudzi, nigdy nie wiadomo czy się nie
      zakrztusi, nigdy nie wiadomo czy nie będzie płakać jak sie obudzi i nikogo nie
      będzie i będzie tak płakać, aż nie będzie mogło złapać oddechu, a co z
      łóżeczkową śmiercią... Jełśi ktoś zostawia samo dziecko czy to w domu śpiace
      czy to na dworzu w wózku jest dla mnie po prostu nieodpowiedzialnym
      rodzicem,ile już słyszało się tragedii o pozostawionym dziecku, że coś mu się
      stało, óźniej są łzy, rozpacz, nieszczęście, a mozna tego przecież uniknąć.
      Nigdy nie zostawiam samego dziecka. moja mama raz miala pomysł aby zostawić na
      chcilę synka samego w samochodzie, od razu wyperswadowalam mamie ten pomysł.
      • Wieci co czytam Wasze wypowiedzi i jestem w szoku.
        Mieszkam daleko od rodziny (900 km) i zdarza mi sie zostawic Maxia, samego,
        spiacego w domu kiedy musze starsze dziecko odprowadzic do przedszkola. Max spi
        w lozeczku ze szczebelkami i nie potrafi z niego wyjsc, nigdy nie zdarzylo mu
        sie aby plakal, kiedy mnie nie bylo. Czasami sie obudzi ale wie ze ja za chwile
        wroce. Jest pogodnym, szczesliwym dzieckiem a ja nie czuje sie jak barbarzynca.
        Nie ma mnie w domu gora 10-15 minut. Lepsze to niz zabranie zaspanego dziecka na
        mroz.
        Moze niektore z Was nie sa w sytuacji, ze musza liczyc same na siebie.
        Niektore wypowiedzi sa wrecz obrazliwe i napewno zranily uczucia wielu
        odpowiedzialnych, starych, mlodych matek ktore niestety nie maja innego wyjscia.

        Pozdrawiam
        Renata

        • Oczywiście - są takie sytuacje, że trudno zrobić inaczej. Ale skąd wiesz, że
          Max nie płacze kiedy Ciebie nie ma??? Nie mam zamiaru się mądrzyć na "zadany"
          temat, ale po prostu ciekawa jestem, skąd mamy/tatusiowie zostawiający
          dzieciaczki same "na 10-15 minut" wiedzą, co w tym czasie dzieje się z ich
          pociechami?
          Pozdrawiam - Ewa (mama Karolinki 26.06.2003 smile
    • Mojemu mężowi też się wydawało, że tak można. Uważał, że nic się nie stanie,
      jeśli wyskoczy na 5 min. do sklepu lub piwnicy. Ale ja jestem absolutnie
      przeciw, ponieważ może stać się cokolwiek. Np. korzystamy z windy, a ta może
      przecież mieć awarię z nim w środku. W piwnicy może dostać od kogoś po głowie.
      Można się poślizgnąć i złamać nogę. Wiem, że to wygląda jak czarnowidztwo i
      brzmi humorystycznie, ale wszak może się zdarzyć. Nie wspomnę tu już o takich
      niebezpieczeństwach, jak np. zachłyśnięcie się lub wymioty dziecka.
      Marta
      • moze to wyda wam sie smieszne, ale ja do dzisiaj pamietam straszne dla mnie zdarzenie z mojego dziecinstwa. Mialam wtedy moze ze 3 latka, mieszkalismy w domku. Obudzilam sie rano i wlasnie nikogo nie bylo (mama musiala JUZ isc do pracy a tata wlasnie z niej wracal), tymczasem moje przerazenie jak odkrylam ze jestem sama bylo OGROMNE. Nie wiedzac co robic, weszłam na okno waliłam pięściami w szybe i wołałam do wszystkich przechodzących ludzi zeby mi pomogli.W koncu ktos sie ulitował, wywarzył drzwi i po mnie przyszedł. Tata wkrotce przyszedł do domu i byl nieco zdziwiony smile wywarzonymi drzwami, ale cieszył sie ze nic mi nie jest.
        Chciałam tylko napisac ze gdyby dziecko sie obudziło to naprawde jest dla malucha straszny szok. Minelo juz TYYYYLE lat a ja pamietam to dokładnie, zadnego zdarzenia z dziecinstwa nie pamietam jak wlasnie to.
    • BARBARZYŃSTWO..
      --
      Andzia moja piękność
      jest już taka duża.....
    • Popieram, mam za dużo wyobraźni, by tak postąpić. Nic nie jest ważniejsze od
      bezpieczeństwa dziecka: ani zakupy, ani praca.
    • głupota ludzka nie zna granic
      • Własnie dlatego dzieci powinny mieć młode matki, bez wyobraźni. Jak ma się coś
        stać to i tak się stanie więc nie dramatyzujcie!!! Przykład: na podwórku był
        mój ojciec, mama, brat , mąż i kacper(synek 2latka), wszyscy go pilnowali a on
        podszedł do traktora i obcięło mu palca. Wszystko skończyło się dobrze, bo w
        szpitalu mu przyszyli, nie obyło się jednak bez płaczu i cierpienia. Pytanie:
        gdzie ja wtedy byłam? Otóz zajmowałam się w domu małą Kajusią (wtedy miała 6m-
        cy).
        • Do mwarszaw1...
          Rozumiem, że gdyby Twoje dziecko było same na podwórku, to byłoby
          bezpieczniejsze? Czy wtedy całe zajście nie skończyłoby się tragicznie (myślę,
          że ktoś w porę uratował Twoje dziecko przed śmiercią)? I że brak wyobraźni jest
          w przypadku posiadania dzieci atutem?
          Zastanów się kobieto, co wypisujesz.
        • mwarszaw1 napisała:

          > Własnie dlatego dzieci powinny mieć młode matki, bez wyobraźni.

          Ja jestem młodą matką, a wyobraźnie mam taka, ze hoho smile
          Poza tym - brak wyorbazni to wada moim zdaniem, nie zaleta.

          > Jak ma się coś stać to i tak się stanie więc nie dramatyzujcie!!!

          Owszem, ale po co kusic los?
          --
          "Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych" Nikos Kazandzakis
    • Zdarzalo mi sie zostawic na chwile dziecko samo, gdy np. musialam isc po
      lekarstwa na dol do apteki, trwalo to chwile, dziecko spalo, nie zdarzylo sie,
      by sie w tym czasie obudzilo.
      Teraz ma 6 lat i czasem zostawiam ja na 10 min. sama , bo np. jest chora, a ja
      musze isc po bulki do sklepu.Mialabym ja ciagnac z goraczka czy powinnysmy
      glodowac?
      • Co innego dziecko 6 letnie, a co innego malutkie, które jeszcze nic, albo
        prawie nic nie rozumie.
        • Niedawna historia z miasta Zambrów (to województwo podlaskie). W Sylwestra
          bodajże rodzzice wyszli na tzw. chwilę, zostawiając w domu dwójkę dzieci: 2-
          letnie i 4-letnie. Na choince zapaliły się włączone żaróweczki, zacżęło się
          dymić... Skończyło się tragedią: młodsza dziewczynka zmarła prawie od razu,
          chłopczyk walczył o zycie w szpitalu w Białymstoku. Bezskutecznie. Zmarł.
          Tak się skończyło zostawienie dzieci w domu na chwilę.
          Najbradziej wstąsnęło mną (oprócz oczywiście smierci tych dzieci) to, co
          zastali strażacy, kiedy weszli do tego mieszkania: porozrzucane kubeczki z
          rozlaną wodą... Te dzieci same usiłowały się bronić i gasić pożar.
          Ku przestrodze, tych co zostawiają na chwilę.
          katarzyna
          • > Tak się skończyło zostawienie dzieci w domu na chwilę
            Nie, tak sie skonczylo zostawienie zapalonych lampek pod nieobecnosc
            dorosłych.Jesli sie juz wychodzi to nie zostawia sie garnka na wlaczonym
            palniku, otwartego okna, zapalonego kominka, zapalek pod reka, itd.
        • Napisalam na poczatku, ze male dziecko tez spiace zostawialam na chwile.Poza
          tym ktos tu pisal o odpowiedzialnosci za dziecko do lat 12, w USA , bodajze,
          dlatego napisalam i o 6 - latce.
          Poza tym wydaje mi sie, ze bardziej niebezpieczne- jesli juz -jest
          pozostawienie kilkulatka niz niemowlaka, ktory sie nie przemiesci z miejsca, w
          ktorym go pozostawiono.
          • Witam miałam sąsiadów (on 20, ona 24) którzy swoją 5 miesięczną córeczke
            zostawiali śpiącą w domu i wychodzili na grilla do znajomych kilka domów dalej.
            Tłumaczyli się tak"" przecież zaglądamy do domu co jakiś czas". Bez komentarza
            to zostawiam ponieważ głupota ludzka nie zna granic.
    • A jak ktoś ma domek z ogródkiem i dziecko śpi w swoim pokoju to na ogród też mu
      nie wolno pójść?

      Pozdrowienia
    • Mogę Wam tylko pozazdrościć tego komfortu, ze nigdy nie byłyście zmuszone tego
      robić. Moja córka jest nieprzerwanie chora praktycznie od października. Jestem
      samotną matką, mój ojciec mieszka 100 km ode mnie i niestety nie mam kogo
      prosić by mi popilnował dziecka, gdy ja np. muszę wyrzucić śmieci lub wyskoczyć
      na chwilę do sklepu po chleb. Tak jestem wyrodną matką, bo czasami nawet zdarza
      mi się na trzy minuty zostawić dziecko oglądające bajki... Cholerka, nie znacie
      może sposobu by się odzwyczaić od jedzenia lub sprawić, by śmieci się same
      wynosiły??
      --
      Ola, mama Ulci
      • Co innego zostawić dziecko oglądajace bajki i skoczyć na pięć minut do sklepu
        no bo inaczej nie można,a co innego zostawić śpiące dziecko i pójść na
        imprezę.Moje córki\5 i 8 lat\ czasami zostawiam same\"z bajką"najczęściej\ i
        pędzę do sklepu za rogiem,a gdy jest kolejka moja wyobrażnia zaczyna
        działać.Dlatego robię to gdy naprawdę muszę,a dodam,nie chwaląc się że to mądre
        i rozsądne dziewczyny,jednak...nie,ja się do tego nie nadaję.
        • Nie mozna wrzucac do jednego worka sytuacji, w ktorych zostawia sie dziecko na
          chwile, bo nie ma innego wyjscia i takich, w ktorych bezmyslnie zostawia sie
          dziecko na dłuzej.
          Jesli juz musialam na chwile wyjsc to zadalam sobie trud, by zminimalizowac
          ryzyko niebezpieczenstwa- wszystko pozamykane, zadnego ognia, zapalonych
          lampek, itd.Poza tym nie mam dziecka, ktore wszedzie wlezie, dlatego tez moglam
          przypuszczac, ze podczas mojej nieobecnosci bedzie przebywac tam, gdzie je
          zostawilam.
          Nadal uwazam sie za osobe odpowiedzialna.
          • potym co piszecie to dziecko trzeba by było przywiazac do siebie, ja ide do
            sklepu jak moja mała spi inie jestem godzinami w sklepie tylko na chwile jak
            przychodze to ona spi .Tak robilam ze starszymi i z ta mała tez ,bo jak nikogo
            nie ma w domu z pozostałych domownikow a ja cos potzebuej to musze isc jak
            jest paskudna pogoda .Moze myslicie ze jestem wyrodna to sobie tak myscie ale
            ja robie po swojemu.
            • Przecież my tu nie gadamy o tym że są sytuacje kiedy nie ma wyjścia i trzeba
              wyjśc na 5 minut po chleb .Potępiane jest zostawianie dzieci samych i wyjście
              np. na grilla do znajomych.A ta są dwie różne sprawy!
              • A wychodząc z dziećmi na spacer to nie kusicie losu? A jak cegła spadnie, albo
                będzie wypadek i samochód w Was przywali?? NIKT NIE OSZUKA PRZEZNACZENIA!!!
                Inny przykład: siedziałam z Kają na placu zabaw a ona wyszła z piaskownicy i
                pobiegła za piłką i wpadła pod rozbujana huśtawkę. Uderzenie na szczęście było
                niewielkie, bo na huśtawce siedziało dziecko (ok. 1 roku) i było bujane przez
                babcię.
                Wyobraźnie tez mam, ale bez przesady!!!
                Wyluzujcie trochę!!!
                • Acha, w temacie wpisałam maxi3, ale zapomniałam dodać, że zgadzam sie z Nią w
                  100%!!!
                  Pozdrawiam
                • 18.02.05, 15:30
                  Jednemu Twojemu dziecku obcięło paluszek, drugie wpadło pod huśtawkę .....
                  Nie ma znaczenia czy na podwórku jest 5 czy 10 osób z rodziny ale chodzi o to,
                  żeby choć jedna naprawdę opiekowała się dzieckiem i robiła to z głową
                  bo "wyluzowanie" jest dobre dla 17-latki na imprezce (i to nie zawszesmile) a jak
                  widać zdecydowanie nie złuży bezpieczeństwu i zdrowiu dzieci.
                  • Jak chcesz wiedziec to wszyscy się nim zajmowali a na placu zabaw robiłam to
                    osobiście. A jakbys wiedziała, że wpadniesz pod samochód, to byś nie wychodziła
                    z domu!!! Ja wróżką nie jestem, wierzę w przeznaczenie.
                    • NO to i ja zabiorę głos w sprawie tego przeznaczenia.
                      Otóż jest cos takiego jak kuszenie losu i fakt faktem że nie możesz przewidzieć
                      zbiegu okoliczności i ustrzec się w 100% wpadnięcia pod samochód ale jeżeli
                      będziesz ostrożna rozejrzysz się prze przejściem to twoje szanse na to że pod
                      ten samochód wpadniesz są o wiele mniejsze niż gdybyś przechodziła przez jezdnią
                      jak przysłowiowa "święta krowa"
                      Po prostu trzeba mieć trochę wyobraźni i trochę zdrowego rozsądku i tyle.
                    • Zastanów się co wygadujesz dziewczyno. To może wogóle puszczaj dzieci w
                      samopas, bo przecież co ma być to będzie i nic nie uchroni ich przed
                      przeznaczeniem.
                      --
                      Anielka w kąpieli
                      Anielka gra na fortepianie
    • Życie czasami zmusza nas do różnych zachowań. Zdarzało mi się zostawić na chwilę
      córkę (miała wtedy około 3 lat), gdy chorowała, a ja musiałam wyjsc po
      przysłowiowe bułki. Mieszkalismy wtedy w nowym miejscu, a mąż wyjechał na rok za
      granicę. na nikogo nie mogłam liczyć. Czasami też wykorzystywałam moment kiedy
      wieczorem zasnęła na szybkie zakupy w pobliskim sklepiku lub wyniesienie smieci.
      Teraz zdarza mi się zostawić spiącego malucha (7m) ale tylko w obecnosci córki
      (9lat). Gdyby się zbudził córka chwilke go zajmie, poda smoczek itd. jednakże
      swoje wyjscia ograniczam tylko do sytuacji koniecznych i trwaja kilka minut. Nie
      mam z tego powodu wyrzutów sumienia i nie czuję się szczególnie nieodpowiedzialna.
      • Mnie mama kiedyś zostawiła samą. Miałam wtedy może 3 latka. Poszła po zakupy.
        Mieszkałyśmy same a była wtedy zima., więc mama postanowiła sama szybko wyjść
        na zakupy. Nistety w piecu (paliła w piecu kaflowym) wsdzystko się jakoś
        przydusiło i na mieszkanie wydostawał się czad. Gdy mam wróciła nie miałam już
        czym oddychaći miałam zaciągnięty kocyk na buźkę i szczypały mnie oczy. Mama
        mnie szybko zabrała ( na szczęście zdążyła w porę wrócić)Pamiętam że już nigdy
        więcej mnie tak nie zostawiła.
        Wiem że teraz raczej się tak w piecach nie pali ale podzieliłam się swoją
        historią
        Pozdrawiam
    • Nie potępiam takiego zachowania, bo wiem,że różne są różne sytacje, a rozumiem
      to tym bardziej,że jestem daleko od rodziny, mąz ma taką prace że wiecej go nie
      ma niż jest i niestety nie ma mi kto pomóc, na szczeście obok mieszka sasiadka,
      która zostaje z małą nawet gdy wychodzę na strych powiesić pranie.Ale gdyby nie
      ona, to nie wiem czy od czasu do czasu nie zostawiałabym małej samej na 5 min.
      --
      NINA
    • głupotą jest pozostawianie dziecka i np. garnka na kuchni. Mi sie zdarza
      zostawiac 7-miesieczne dziecko na chwilke gdy spi. I jesli ktoś uwaza, ze to
      nieodpowiedzialność to niech słuzy mi pomocą i przyjedzie do mnie i w razie
      potrzeby pojdzie po zakupy. Jesli nie jestescie - Ci tacy oburzeni- w stanie
      przyjechac do mnie i mi pomóc, to nie tłumaczcie jakie to nieodpowiedzialne.
      Jesli macie pomoc, to sie z niej cieszcie, ale nie nazywajcie głupimi matek,
      które tej pomocy nie mają. Tak przynajmniej bedzie uczciwie.
      • No sorry kochana, ale nie przyjadę do Ciebie, żeby Ci pomóc, bo nie mam czasu,
        między innymi dla tego, że zajmuje się organizowaniem życia w ten sposób, abym
        nie musiała zostawiać dziecka samego w domu. Pzdr
        --
        Anielka w kąpieli
        Anielka gra na fortepianie
        • Jak ja mialam jedno dziecko potrafilam sobie zorganizowac tak czas ze nigdy nie
          zostawialam spiacego w domu. Teraz 2 i musze starszego odprowadzic do
          przedszkola lub go przyprowadzic. Rodzine mam daleko, maz pracuje do pozna.
          Czesto biegne po Huberta jak Max spi-inaczej musialabym budzic Maxa lub Hubert
          siedzial by do pozna.
          Jak Max jest chory Hubert ma zostac w domu bo nie ma go kto odprowadzic ani
          przyprowadzic?
          Czesto zchodze do pralni zaniesc, rozwiesic pranie jak maly spi, a latem
          wieczorami zdarza nam sie z mezem siedziec w ogrodku jak maluchy smacznie spia.
          Moje dzieci sa szczesliwe, czuja sie bezpieczne...
          Owszem glupota jest zostawianie dziecka na cala noc spiacego i wyjscie na
          impreze. Ale dlaczego "bez wyjatku" wszystkie matki zostawiajace spiace dzieci
          krytykujecie?

          pozdrawiam
          Renata
          • renata3 napisała:


            > Owszem glupota jest zostawianie dziecka na cala noc spiacego i wyjscie na
            > impreze. Ale dlaczego "bez wyjatku" wszystkie matki zostawiajace spiace dzieci
            > krytykujecie?

            To nie chodzi o krytykę. Powiedz mi, do kogo będziesz miała pretensje, gdy np w
            tym krótkim czasie, w którym odporowadzasz Huberta do przedszkola, Maks się
            zachłyśnie lub czymś zadławi? Albo PO RAZ PIERWSZY, własnie wtedy postanowi się
            wydostać z łóżeczka i rozwali sobie głowę?
            Dziewczyny, tu wogóle nie chodzi o to, żeby sobie naupychać od
            nieodpowiedzialnych matek. Twierdzicie, że realnie oceniacie sytuacje i Waszym
            zdaniem nic stać się nie może. Ale możecie się przeliczyć i TO TEŻ powinnyście
            brać pod uwagę. Pzdr
            >
            > pozdrawiam
            > Renata


            --
            Anielka w kąpieli
            Anielka gra na fortepianie
            • Ale nawet bedac w domu w innym pokoju to samo moze sie przytrafic. Tak myslac
              nie moglabym nawet sama isc do wc. Musze miec troche zaufania do wlasnego
              dziecka, przeciez znam go od urodzenia, wiem na co go "stac".
              Jak juz zostawiam Maxa samego, spiacego w jego poblizu nie ma rzeczy
              "niebezpiecznych". Spi w spiworku wiec wydostac sie z lozeczka nie ma szans.
              Droga do przedszkola i z przedszkola zajmuje mi gora 15 minut. Oczywiscie jak
              byl malutki tak do okolo roku nigdy nie zostawal sam i mialam elektryczna nianie.
              Zrozumcie sa czasami sytuacje ze nie mozna postapic inaczej. Jest mi ciezko bo
              mieszkam daleko od rodziny (900 km) i musze jakos wszystko sobie poukladac.
              Poprostu urazily mnie niektore posty...

              Pozdrawiam
              Renata
              • Moje dziecko śpi też w śpiworku, z którego potrafi sie wydostać od jakiegoś
                czasu po przebudzeniu. Niestety nie jesteś w stanie przewidzieć na co będzie
                stać Twoje dziecko za 5 min, a co dopiero za dzień, czy za dwa.
                Poza tym nieprawdą jest, ze wyjście do innego pokoju, czy łazienki to to samo,
                co wyjście z domu. W pierwszym przypadku jesteś stanie w miarę szybko
                zareagować, w tym drugim nie, bo Cię po prostu nie ma w pobliżu. Pomyślałaś co
                by sie stało, gdybo pod Twoją nieobecność wybuchł pożar? Wtedy Twoje dziecko
                nie ma szans i uwierz mi, że nie ma, bo byłam raz w sytuacji kiedy sąsiedzi
                wzniecili pożar i gdyby nie to, że byłam w domu, moje wtedy roczne dziecko
                (starsza córka) by się zaczadziło za nim dodatarła by do niej pomoc. I uwierz
                mi, mówię to z pozycji osoby, która codzinnie targa półtoraroczne maleństwo na
                mniejsze lub więkrze zakupy, wozi dwunastolatkę na różne zajęcia poza lekcyjne
                i nigdy nie zostawia dzieci samych w domu. A od pomocy w nagłych sytuacjach
                jest nie tylko rodzina. Ja też przeprowadziłam się daleko od rodziny i jakoś
                musiałam sobie wszystkopoukładać. Może warto rozglądnąć się za jakąś
                odpowiedzilną opiekunką na kilka godzin w tygodniu? Pzdr
                --
                Anielka w kąpieli
                Anielka gra na fortepianie
                • Daj spokój z uświadamianiem smile, jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić co może
                  się stać gdy zostawi swoje dziecko samo w domu to Twoje wysiłki i tak na
                  niewiele sie zdadzą smile Ja po przeczytaniu tego wątku darowałam sobie
                  przedstawianie 1000 różnych niebezpieczeństw bo może i tak wydarzyc sie 1001 a
                  ktos kto tego nie jest w stanie sobie wyobrazić znajdzie 1001 argumentów, że
                  się "nie da". Nikt mi nie wytłumaczy, że nie ma innego wyjscia i MUSI itp.
                  Wszystko da się zorganizować i dla mnie nie ma wytłumaczenia dla braku
                  odpowiedzialności, a w momencie gdy przytacza się argumenty "że przecież jak
                  wychodzisz do innego pokoju to dziecko tez jest samo...." lub "że
                  przeznaczenie...." to po prostu szkoda słów.
                  • wiecie co poprostu wy nie byłyscie w takiej sytuacji aby zostawic samo dziecko
                    w domu na chwile.Napewno jest wiele mam ktore z jakijs przyczyny musza wyjsc na
                    chwile. Ja rowniez zostawiam dziecko jak spi bo musze wyjsc.Rozumie ze
                    zostawienie dziecka samego w domu i pojcie na impreze to lekka przesada. wy jak
                    takie "czarownice"wszystko widzicie w czarnych barwach badzckie troche
                    optymistkami .nie przesadzajcie z tymi wywodami o moralnosci i uswiadamianiu co
                    jest dobre a co złe kazda z nas wie co dla jej dziecka jest dobre/
                    • Pozostaje tylko życzyć POWODZENIA.
                    • Nie powinnas sie tłumaczyc.
                      Juz czytalam tutaj mrozace krew w zylach historie na temat zostawienia
                      kilkulatka na chwile samego pod prysznicem, wszak moze upasc i uderzyc glowa w
                      kant, i moze mu sie przydazyc 1000 innych powodow.O zostawianiu na 5 min.
                      samego juz nie mowiac.Jeszcze troche, a nie bedzie mozna do drugiego pokoju
                      wyjsc, bo akurat w tym czasie dziecko moze cos zmajstrowac, np. druty w kontakt
                      powpychac.
                      Osoby, ktore nigdy nie zostawily dziecka na 5 min. samego demonizuja
                      problem.Duzo zalezy tez od dziecka.Ja wiem, ze moje nie ruszy sie z miejsca
                      dopoki nie przyjde, taka wytresowanasmile, ale jakbym miala jakiegos czorta w
                      domu, to pewnie bym sie bala.Wypadkow pare moje dziecie mialo, zawsze w
                      obecnosci doroslych- oparzenie, zakrztuszenie sie cukierkiem, itp.
                      Dodam tylko , ze sama jako 6-latka wychodzilam z niemowleciem- bratem w wozku
                      na spacery, bez doroslych, widac moja matka(a i wiele innych kiedys)tez byla
                      nieodpowiedzialna.Tylko cudem widac udalo sie przezyc mnie i mojemu rodzenstwu.

                      • lola211 napisała:


                        > Osoby, ktore nigdy nie zostawily dziecka na 5 min. samego demonizuja
                        > problem.

                        Nie demonizują, tylko są ostrożne i nie ryzykują życia i zdrowia swojego
                        dziecka.

                        Duzo zalezy tez od dziecka.Ja wiem, ze moje nie ruszy sie z miejsca
                        > dopoki nie przyjde, taka wytresowanasmile, ale jakbym miala jakiegos czorta w
                        > domu, to pewnie bym sie bala.

                        Nawet najgrzeczniejszemu dziecku może się przydażyć chwila zapomnienia. Oby nie
                        wtedy gdy Cię nie będzie w pobliżu.



                        Wypadkow pare moje dziecie mialo, zawsze w
                        > obecnosci doroslych- oparzenie, zakrztuszenie sie cukierkiem, itp.

                        A co by było, gdyby podczas tych wypadków nie było nikogo dorosłego obok?
                        Zastanawiałaś się?

                        --
                        Anielka w kąpieli
                        Anielka gra na fortepianie
                        • > Nie demonizują, tylko są ostrożne i nie ryzykują życia i zdrowia swojego
                          > dziecka.
                          Nie uwazam sie za ryzykantke, natomiast znam wlasne dziecko, zanim wyjde
                          sprawdzam- okna, kuchenke itp., wychodzilam raptem na 5 min. podczas gdy
                          dziecko spalo(teraz wystarczy ze ja poinformuje, ze za chwile wracam), a zatem
                          podejmuje wszelkie kroki ostroznosci i to skutkuje.

                          > A co by było, gdyby podczas tych wypadków nie było nikogo dorosłego obok?
                          > Zastanawiałaś się?

                          Ano nie byloby tych wypadkow- nie byloby goracej kawy w zasiegu reki i nie
                          byloby cukierka, ktore leza w takim miejscu, ze dziecko go samo nie dostanie. A
                          tak wlasnie w obecnosci doroslych dziecku stala sie krzywda.

                          A co z sytuacja, gdy dziecko zostaje w szpitalu? Nie jest pilnowane na okraglo
                          przez personel, ani przez inne matki, jest pozostawione samo sobie nie na 5
                          min., a na 20 i dluzej.Moze otworzyc okno, zakrztusic sie 100 razy, wejsc do
                          lazienki i sie utopic w brodziku, wyjsc oprzez nikogo nie zauwazone na
                          zewnatrz.Nie kazda matka moze przebywac non stop z dzieckiem, kolejna
                          nieodpowiedzialna?

                          • No to ja może jeszcze raz napiszę - tak dla jasności. Chodzi o to, żeby
                            minimalizować ryzyko, a nie zwiękrzać pozostawiając dziecko samo sobie. I wiesz
                            co Lola, mnie nie musisz przekonywać, że coś może się stać w szpitalu, czy
                            gdziekolwiek, gdzie dziecko jest teoretycznie pod opieką. Ja wiem, że może się
                            stać. Ale powtarzam - to nie jest argument. Być może gdybyś przeżyła coś
                            takiego jak ja i moja córka (opisałam to w którymś poście), kiedy u sąsiadów
                            wybuchł pożar, to miałabyś inny pogląd na zostawiania nawet spokojnego dziecka
                            samego w domu. Pzdr
                            --
                            Anielka w kąpieli
                            Anielka gra na fortepianie
                            • > No to ja może jeszcze raz napiszę - tak dla jasności. Chodzi o to, żeby
                              > minimalizować ryzyko, a nie zwiękrzać pozostawiając dziecko samo sobie.

                              Owszem, tylko ze sa sytuacje, w ktorych zaryzykowac trzeba.Nie pochwalam
                              sytuacji, gdy zostawia sie dziecko i idzie na ploty do sasiadki, ale rozumiem,
                              jak matka zostawia i skoczy do apteki, po cos do jedzenia, itd.Przy zachowaniu
                              ostroznosci- wszystko powyłaczane, okna zamkniete itd., dziecko spi.
                              Inaczej pozostaje targac ze soba np. chore dziecko lub mobilizowac rodzine z
                              drugiego konca miasta, zeby bulki przywiozła.
                              Znam przypadek pozostawianej samej 4-latki, ktory zakonczyl sie umieszczeniem w
                              izbie policyjnej dziecka i zapewniam, ze moje zachowanie a tamtej matki dzieli
                              przepasc.Choc dla niektorych jak widze 5 min czy 5 godzin kwalifikowane jest na
                              równi jako wysoce nieodpowiedzialne.



                              • lola211 napisała:

                                > Znam przypadek pozostawianej samej 4-latki, ktory zakonczyl sie umieszczeniem
                                w
                                >
                                > izbie policyjnej dziecka i zapewniam, ze moje zachowanie a tamtej matki
                                dzieli
                                > przepasc.

                                I owszem jest przepaść, ale ona straci jakgdyby na zanczeniu, w momencie, w
                                którym Twojemu dziecku stanie się coś złego pod Twoją nieobecność. Czego
                                oczywiście nie życzę.


                                Choc dla niektorych jak widze 5 min czy 5 godzin kwalifikowane jest na
                                >
                                > równi jako wysoce nieodpowiedzialne.

                                No cóż.... sprzeczać się nie będę. Pzdr
                                >
                                >
                                >


                                --
                                Anielka w kąpieli
                                Anielka gra na fortepianie
                    • anna39 napisała:

                      > wiecie co poprostu wy nie byłyscie w takiej sytuacji aby zostawic samo
                      dziecko
                      > w domu na chwile.Napewno jest wiele mam ktore z jakijs przyczyny musza wyjsc
                      na
                      >
                      > chwile.
                      ********************************************************************************
                      Nie ma takiej sytuacji, w której zostawiłabym dziecko samo w domu. I nie myśl
                      sobie, ze nigdy nie byłam postawiona przed takimi dylematami. Ale dobro dziecka
                      jest nadrzędne.


                      Ja rowniez zostawiam dziecko jak spi bo musze wyjsc.Rozumie ze
                      > zostawienie dziecka samego w domu i pojcie na impreze to lekka przesada. wy
                      jak
                      >
                      > takie "czarownice"wszystko widzicie w czarnych barwach badzckie troche
                      > optymistkami .
                      ******************************************************************************
                      Jestem jak najbardziej optymistką. Ale odpowiedzialność za dziecko nie jest
                      kwestią optymizmu czy pesymizmu.

                      nie przesadzajcie z tymi wywodami o moralnosci i uswiadamianiu co
                      >
                      > jest dobre a co złe kazda z nas wie co dla jej dziecka jest dobre/
                      **************************************************************************
                      nie przypomnam sobie, żebym wspominała coś o moralności. Pzdr


                      --
                      Anielka w kąpieli
                      Anielka gra na fortepianie
              • Zeby bylo jasne tez jestem przeciwna zostawianiu dziecka samego i wyjscie sobie
                na imprezke, ale musze tez powiedzie cz erozumiem ciebie, no chociaz troszke
                ale rozumiem, i tak sobie myslala juz tez, ze np jak moje czy wasze dzicko
                zasnie, idziecie do inego pokoju, kuchni, to tez moze sie cos stac, np
                zachlysniecie itp, albo jesli wy tez spiciwe w nocy w inym pokoju, tylko ze
                fakt, jak jestesmy w domu mozemy szybciej zareagowac bo dziecko da znac placzem
                ze cos jest nie tak. W kazdym razie nie jest to takie proste dla wszystkich
                mam. Na szczescie ja nie musze zotawiac synka samego i nie mam takich dylematow.
                • Ale własnie o to chodzi, żeby zminimalizować ryzyko. POza tym jak już pisałam,
                  będąc w domu, masz szanse zareagować, a będąc poza domem, takiej szansy nie
                  masz.


                  Anielka w kąpieli
                  Anielka gra na fortepianie
                • Ja ma cos sie stac to w domu przy rodzicach sie stanie. Znam przypadek gdy mama
                  zostawila dziecko w łóżeczku i wyszla tylko do kuchni przygotowac obiad. Dlugo
                  jej nie bylo, logiczne ze w domu sie nie siedzi non stop przy dziecku ( no moze
                  poza moja kolezanka ktora doslownie mieszkala prz łóżeczku dziecka dopoki mąz z
                  pracy nie wrócił)jak wrócila dziecko juz nie zylo, zachlystnęło sie, to byla
                  doslownie chwila, reanimowala itd ale niestety. Drugi przypadek to dziecko na
                  spacerze na oczach mamy w wózku sie zachlystnęło po odbiciu mu sie i tez
                  zmarlo. Trzeci przypadek to mlode malzenstwo które spalo z dzieckiem w jednym
                  łózku. Córeczka miala 7 miesięcy gdy spiąc z rodzicami zsunęła sie im pod
                  kołdre i udusila. To sa wszsytko przypadki jakie opisala zaprzyjaźniona polozna
                  ktora znala te trzy mamy i ich dzieci. Tak wiec nie trzeba wychodzic z domu
                  zeby stala sie tragedia.
                  Ja tez w takim razie źle robie bo spie z mężem w innym pokoju niz synek ktory
                  ma terz 6,5 miesiąca. Nie ma mnie całą noc przecież przy nim.
                  • asialub1 napisała:

                    > Ja ma cos sie stac to w domu przy rodzicach sie stanie. Znam przypadek gdy
                    mama
                    >
                    > zostawila dziecko w łóżeczku i wyszla tylko do kuchni przygotowac obiad.
                    Dlugo
                    > jej nie bylo, logiczne ze w domu sie nie siedzi non stop przy dziecku ( no
                    moze
                    >
                    > poza moja kolezanka ktora doslownie mieszkala prz łóżeczku dziecka dopoki mąz
                    z
                    >
                    > pracy nie wrócił)jak wrócila dziecko juz nie zylo, zachlystnęło sie, to byla
                    > doslownie chwila, reanimowala itd ale niestety. Drugi przypadek to dziecko na
                    > spacerze na oczach mamy w wózku sie zachlystnęło po odbiciu mu sie i tez
                    > zmarlo. Trzeci przypadek to mlode malzenstwo które spalo z dzieckiem w jednym
                    > łózku. Córeczka miala 7 miesięcy gdy spiąc z rodzicami zsunęła sie im pod
                    > kołdre i udusila. To sa wszsytko przypadki jakie opisala zaprzyjaźniona
                    polozna
                    >
                    > ktora znala te trzy mamy i ich dzieci. Tak wiec nie trzeba wychodzic z domu
                    > zeby stala sie tragedia.
                    > Ja tez w takim razie źle robie bo spie z mężem w innym pokoju niz synek ktory
                    > ma terz 6,5 miesiąca. Nie ma mnie całą noc przecież przy nim.

                    ********************************************************************************
                    Wybacz, ale to żaden argument. To, że dziecku MOŻE sie coś stać przy obecności
                    dorosłych, jeszcze bardziej przemawia za tym, że nie można go zostawiać samego,
                    bo wtedy może mu się przytrafić coś jeszcze gorszego. Pzdr


                    --
                    Anielka w kąpieli
                    Anielka gra na fortepianie
                    • Jakbym myslala kategoriami typu ze cos sie stanie jak mnie nie bedzie przez 5,
                      10, 15 minut siedzialabym caly czas przy lozeczku, nie spalabym - to prawi tak
                      jak dziecko zostawic samo jezeli ktos ma mocny sen..., nie ogladalabym tv itp.
                      A moze nieodpowiedzialnym rodzicem jest ktos kto np. jezdzi z dzieckiem autem?
                      Mozna jechac bardzo ostroznie, jednak o wypadek nie trudno... Nic nie jest
                      wazniejsze jak ktos napisal bezpieczenstwo dziecka.

                      Pozdrawiam
                      Renata
                      • umasumak ty chyba naprawde jestes przewrazliwiona najlepiej przywiaz sie do
                        dziecka aby nic mu sie nie stało. Czy ty jak byłas mała mama cie nigdy nie
                        zostawiała samej?Ja majac 7 lat musiałam młodsza siostre prowadzic do
                        przedszkola i sam isc do szkoły to co miała robic moja mama zwolnic sie z pracy
                        takie były czasy a teraz tez sa ciezkie .i prosze cie nie dramatyzuj .
                        • Nie jestem przewrażliwiona, tylko zapobiegliwa - to róźnica. Ale dziewczyny, po
                          co ja będę się wysilać, posty pisać... Wasze dzieci, Wasz problem. Pzdr
                          --
                          Anielka w kąpieli
                          Anielka gra na fortepianie
                          • Ja jak mialam 7 lat to musialam 5 letniego brata zabierac z przedszkola i mama
                            sie jakos nigdy nie bala.Jak gdzies rodzice wychodzili to tez w wieku 7 -8 lat
                            zostawalam na cala noc sama.To prawda,ze zalezy to od dziecka charakteru i ja
                            wlasnie byla dzieckiem,ktore tez mialo fantazje co sie moze stac jak...
                            Ja mieszkam 650 km od jakiejkolwiek pomocy,na sasiadow nie moge liczyc(inna
                            mentalnosc niz w Polsce),a do tego maz 5000tys.km ode mnie i to na cale 6
                            miesiecy.Ja-z dwojka dzieci(drugie-8,5 mies.).Rzeczywiscie-tu nie chodzi o
                            fantazje,bo ona tutaj nie pasuje,ale o malego czlowieka,ktory,jesli nas nie
                            bedzie-nigdy sobie nie poradzi sam.Oczywiscie sa przypadki jak pojscie do
                            toalety,ale zadna mama nie robi nic zlego,bo ona musi poprostu isc do tej
                            toalety i tyle.Tutaj chodzi o niezostawianie dzidzi na dluzej.Jak widzicie nie
                            mam pomocy,a starsze dziecko kiedy bylo chore i majace juz 4 lata-musialam
                            zostawic i isc do sklepu.Wpakowalam drugie do wozka i galopem do sklepu.Corce
                            powiedzialam gdzie ide i dlaczego musi zostac sama.Na szczescie to nie "diabel
                            rogaty"i dlatego moglam ja zostawic.Oczywiscie gdyby miala temp.,czy biegunki i
                            wymioty to nie ruszylabym sie z domu.Co innego-jak mama jest
                            nieodpowiedzialna,a co innego jak jest sytuacja jesli sie naprawde musi.
    • Ja nawet śmieci nie wyrzucałam jak moja córeczka była mała. Gdy miała zapalenie
      płuc , leżąc w szpitalu - dostała zapaści , której nikt by nie zauważył,
      gdybym nie była obok.
      Uwazam, ze zostawianie dziecka samego , to brak odpowiedzialnosci. Nawet
      odprowadzanie drugiego maluszka do przedszkola nie jest wytłumaczeniem. Może to
      nie jest porównanie, ale gdy musiałam wyprowadzić psa na spacer , póxno
      wieczorem , ubierałam moją Małą w kurteczkę i stałam z Nią na klatce schodowej.
      Nie wybaczyłabym sobie nigdy , gdyby coś się Jej stało.
      • A pies gdzie robił kupę? Pod bramą? W piaskownicy?
        A potem w tej samej piaskownicy bawiła się dzidzia odpowiedzialnej mamusi?

        • ********************************************************************************
          "Wybacz, ale to żaden argument. To, że dziecku MOŻE sie coś stać przy obecności
          dorosłych, jeszcze bardziej przemawia za tym, że nie można go zostawiać samego,
          bo wtedy może mu się przytrafić coś jeszcze gorszego. Pzdr"
          Coś gorszego?? Od śmierci?? Ciekawa jestem co miałas na myśli??
          Ty musisz się leczyć!!! Masz taaakie jazdy!!!
          A jak będziesz siedziała z dzieckiem a raczej przy dziecku w domu i nagle
          umrzesz?? Co wtedy?? Ale Ty niewątpliwie na taka ewentualność tez jesteś
          zabezpieczona. Jesteś baaardzo odpowiedzialna, hahaha...
          • Nie jestem przygotowana na wszystkie ewentualności. Nikt nie jest. Jednak
            ciągle uważam, że zostawianie dziecka samego jest kuszeniem losu. Możesz się ze
            mną nie zgadzać, ale nie masz prawa zwracać się do mnie w ten sposób.
            --
            Anielka w kąpieli
            Anielka gra na fortepianie
            • Cała ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Ty będziesz robiła jak chcesz i ja
              również. Ja nie zostawiam swoich dzieci samych, nawet na chwilę, jeszcze mi się
              nie zdarzyło. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że najwięcej nieszczęść i wypadków
              (mam nadzieję, że znasz definicję słowa wypadek) staje się dzieciom własnie
              przy obecności rodziców i innych dorosłych.
              • mwarszaw1 napisała:


                > (mam nadzieję, że znasz definicję słowa wypadek)

                No i po co ten sarkazm? Powtarzam jeszcze raz: nie chodzi mi o kłótnie na
                forum, czy obrażanie się nawzajem.

                Ad rem. Owszem, więcej wypadków zdarza się pod nadzorem dorosłych, niż gdy
                dzieci zostają same, ale to dlatego, że przypadki pozostawiania dziecka do
                pewnego wieku, kiedy to jeszcze instykt samozachowawczy jest uśpiony są jednak
                marginalne.
                Natomiast cały czas będę się upierać, że wiele nieszczęść można by wyelimnować
                tylko przestrzegając pewnych zasad, jedną z nich jest nie pozostawianie dzieci
                bez nadzoru i proszę to potraktować szerzej, nie tylko w dosłownym znaczniu
                wychodzenia z domu bez dziecka. Chodzi również o zorganizowanie domu tak, aby
                zredukować zagrożenia do minimum. I proszę nie traktować mnie jak kosmitę,
                który ma "jazdy", ja piszę o realiach - wypadki się zdarzają owszem, nawet pod
                opieką dorosłych, ale ilu z nim można by jednak zapobiec, gdyby uruchomić
                wyobraźnie przed... pzdr

                --
                Anielka w kąpieli
                Anielka gra na fortepianie
    • Nigdy bym tego nie zrobiła. Dziecko wcale nie musi się obudzić za to ja mogę
      nie wrócić ze sklepu bo np potrąci mnie samochód-i co wtedy?
      • Ja na szczescie mam wszystkie sklepy po mojej stronie, przez ulice nie
        przechodze.Ale moglby na przyklad spasc na mnie balkon w starej kamienicy albo
        meteoryt, zycie pelne jest niebezpieczenstw..
      • "Nigdy bym tego nie zrobiła. Dziecko wcale nie musi się obudzić za to ja mogę
        nie wrócić ze sklepu bo np potrąci mnie samochód-i co wtedy?"
        - wtedy bedę się cieszyć że nie wzięłam dziecka ze sobą, bo prawdopodobnie
        podczas tego potrącenia przez samochód dziecko ucierpiałoby dużo bardziej niż
        ja!!!
        a wogóle ja z tych "nieodpowiedzialnych i bez wyobraźni" smile

    • W Wielkiej Brytanii za pozostawienie dziecka w wieku poniżej 12 lat grozi kara.
      Słyszałam, że nawet można zostac pozbawionym praw rodzicielskich (w przypadkach
      szczególnych).
      Uważam, że to troche przesada, np. niektóre dzieci 10-letnie mogą już same
      chodzić do szkoły. Ale podobno w Wlk.Brytanii po wprowadzeniu tego przepisu
      znacząco spadła liczba wypadków, zaginięć i przestępstw dokonywanych na dziecku.
      I ustawodawcy uznali, że się "opłaciło".
      Kiedyś jedna z forumowiczek, bodajże z Kanady, pisała, że u niej pozostawienie
      wózka z dzieckiem na podwórku mogłoby skończyc się poważnymi kłopotami z policją.
      Był tez wątek o pozostawianiu wózka przed sklepem. Tam padły prawie same słowa
      potępienia. Chyba wózek z dzieckiem przed sklepem, który ma sie cały czas na
      widoku, to mniejsze zagrożenie, niż śpiące dziecko samo w domu? A może ja też
      mam odjazdy, bo czegoś tu nie rozumiem?
      Natomiast w Polsce, kraju z wielkim etosem macierzyństwa, z dzieckiem można
      zrobić prawie wszystko, dopóki sie nie "przegnie". Np. dopóki dziecko nie
      znajdzie sie z poważnymi obrażeniami w szpitalu.
      Niektórzy rodzice są jednak bardzo nierozgarnięci. I nie zrozumieją, że coś sie
      może zdarzyć, dopóki np. w ich sąsiedztwie nie wybuchnie pożar. Wszystkim sie
      może zdarzyć, tylko nie mnie...
      • > Niektórzy rodzice są jednak bardzo nierozgarnięci. I nie zrozumieją, że coś
        sie
        > może zdarzyć, dopóki np. w ich sąsiedztwie nie wybuchnie pożar. Wszystkim sie
        > może zdarzyć, tylko nie mnie...

        No tak, nawet jesli ktos mieszka w domku jednorodzinnym, wyjdzie na 5 min.
        przedtem wszystko powylaczawszy , w piekna pogode(bez burzy) to nadal
        pozostanie bez wyobraźni, mimo ze szanse pozaru mierzyc nalezy w promilach? Na
        wsi normalne jest, z tego co obserwowalam, ze gdy dziecko spalo, to szlo sie do
        ogrodu np. wieszac pranie.Odleglosc taka jak u mnie do sklepu.
        Wedlug mnie duzo wieksze niebezpieczenstwo czyha na dzieci na zewnatrz, nawet
        pod sklepem, skad moze je porwac jakis szaleniec niz w domu, gdy smacznie spi,
        a matka pobiegla po przyslowiowe bulki.
        Moze jakbym byla roztrzepana , bala sie, ze np. zgubie klucze to podeszla bym
        inaczej do tematu.A tak , poki co, wiem ze spokojnie na kilka minut moze mnie z
        dzieckiem nie byc i tyle.
        Wiekszosc wypadkow, jaka ma miejsce podczas nieobecnosci rodzicow jest
        spowodowana brakiem zabezpieczenia mieszkania- wlaczony piecyk, garnek na
        kuchence, zapalki w dostepnym miejscu, otwarte okno.I z reguly jest to
        nieobecnosc dluzsza niz kilkuminutowa.
    • to ja juz nie wiem o co wam chodzi wciaz teksty co innego jak spi co innego jak
      oglada bajki co innego piec minut do sklepu a co inego impreza
      ale jesli juz matka wypowiada sie ze idzie do sklepu na 5 minut jest oceniana
      ja tez jestem samotna matka zdarza sie ze zostawialam 2 latka samego w domu po
      to by moc kupic mu cos na obiadek
      oceniajcie mnie jak chcecie ale to nie jest nic zlego
      kiedy dziecko sie czyms zajmie i zorganizuje mu sie czas na te 10 minut to
      napewno nie bedzie sie nudzil
      moj synek robi mi papa przy drzwiach i wie ze zaraz wroce
      nie wychodze na ploteczki ale po to by spelnic swoje obowiazki dnia codziennego
      i niestety niekiedy nie ma mozliwosc zabrania go ze soba
      nie jest to barbarzynstwo a niestety rzycie codzienne i w niektorych
      przypadkach nie ma kogo prosic o pomoc
      • Wydaje mi się, że chodzi o to, że znasz swoje dziecko i jesteś w stanie
        przewidzieć co ona będzie robiło. Ja własnie wróciłam z podwórka, odśnieżałam
        podjazd a Kaja (2 lata) przez ten czas oglądała bajki. Ona jest
        teletubisiomanem i nic nie jest jej w stanie oderwac od tv. Zaglądałam co jakiś
        czas do niej, ale nawet mnie nie zauważyła, po prostu 45minut wyjete z życia
        przy teletubisiach.
    • Mam dwójkę dzieci 11 lat i prawie 3 latka. Nigdy nie zostawiłam ich samych w
      domu, nawet na 5 minut.
      Nie bardzo rozumiem, co oznacza twierdzenie "... a co zrobić jak trzeba wyjść...".
      Trzeba ubrać dziecko (nawet jesli trzeba je obudzić) i wyjść z nim.
      Nie zawsze miałam ten komfort, że ktoś był "pod ręką" i zawsze sobie dawałam radę.
      Nie wiem, co trudnego jest w ubraniu dziecka i pójściu z nim np. do sklepu ?

      Czytam niektóre wypowiedzi i zastanawiam się gdzie podziała się Wasza wyobraźnia ?
      Proszę o odpowiedź, co trudnego i tak skomplikowanego jest w pójściu do sklepu,
      na pocztę, do banku itd. itp. razem z dzieckiem , że decydujecie się zostawić
      dziecko samo w domu ?
      Oczywiście nie chodzi mi o dzieci już duże.


      Pozdrowienia
      Ligia

      --
      Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
      faktów.
      PAPA DANCE for ever smile
      gwrota.com/smallville/forum/index.php

      • Nikt nie zna mojego dziecka lepiej niz ja, to ja oceniam czy moge zostawic
        chwile dziecko spiace czy nie. Nigdy nie zrobie nic co mogloby skrzywdzic moje
        dziecko.
        Nie ma nikt prawa pisac, ze ktos jest bez wyobrazni, barbarzanca,
        nieodpowiedzialnym itp..... Jezeli zostawiam spiace dziecko na 15 minut
        zapewniam mu wszelkie bezpieczenstwo.I nie tlumaczcie ze moze sie zachlysnyc,
        rozbic glowe (to samo moze byc podczas mojej obecnosci). Nie zostawiam dziecka
        spiacego kiedy musze wyjsc do sklepu, banku itp....nie zajac nie ucieknnie.
        Nikt tu nie pisze o sytuacjach zostawiam spiace dziecko ide do sklepu na
        godzine, albo na impreze...
        I nie ma nic trudnego w ubraniu dziecka itp. ale nie wiem czy bylabys szczesliwa
        osoba gdyby Cie ktos obudzil, ubral, wsadzil do wozka i wyprowadzil na -15
        stopniowy mroz, albo na ulewny deszcz.
        Nie wierze w to ze mamy zostawiajace swoje dzieci na kilka minut same w domu
        chcialyby im zrobic krzywde, troche wiecej tolerancji.
        Ja zostawiam dziecko, biegne do przedszkola po synka (przedszkole 2 domy
        dalej), moja sasiadka zostawia dziecko idzie rozwiesic pranie w ogrodzie(zajmuje
        tyle samo czasu co mi), druga sasiadka zostawia malucha robi porzadek w orgodzie
        lub garazu. Jakos zadnemu z tych dzieci nic sie nie stalo, wszystkie sa pogodne
        i nie czuja sie zaniedbane, mamy poswiecaja dziecim wiele czasu. Nikt tutaj nie
        potepia takiego zachowania. Nikomu nie przyszlo do glowy aby mowic "ty jestes
        nieodpowiedzialna, bez wyobrazni itp..."

        Pozdrawiam
        Renata
      • Twoje dzieci chyba nigdy nie choruja.
        Uwazasz, ze bezpieczniej jest targac ze soba goraczkujace dziecko niz zostawic
        je w domu? Ja bym sie nie odwazyla, u mnie sprawdza sie model zostawiania na 5
        min. I tego bede sie trzymac, tym bardziej ze dziecko coraz starsze.A o 11
        latach to juz nie ma co mówic, w tym wieku spokojnie zostawie i na dluzej.
        • Co może być pilniejsze od zapewnienia bezpieczeństwa dziecku ?

          No właśnie, mój starszy syn ma 11 lat, teraz bez problemu zostaje sam w domu.
          5 letni syn mojej koleżanki tak "przekształcił" zwykły breloczek, że zrobił z
          niego wtyczkę do kontaktu, na szczęscie skończyło się na strachu i "wywaleniu"
          korków. Niestety nie zawsze taka zabawa kończy się szczęśliwie.
          Tak jak pisałam wcześniej, zawsze organizowałam sobie czas tak, aby nie
          zostawiać dzieci samych w domu.

          Pozdrowienia
          Ligia
          --
          Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
          faktów.
          PAPA DANCE for ever smile
          gwrota.com/smallville/forum/index.php
    • ja tez nie mam nikogo, kto moglby mi pomoc przy dzieciach, tzn mam meza ale
      bywaly takie momenty, ze pracowal od 7-22 siedem dni w tyg i wlasciwie to jakby
      go nie bylo. Ale nigdy nie odwazylam sie zostawic mojej cory samej. nie tylko
      dlatego, ze moze sie cos stac, ale rowniez dlatego, ze gdyby sie stalo to nigdy
      bym sobie nie wybaczyla. wiem, ze mozna tak zorganizowac zycie, aby nie
      zostawiac dziecka samego w domu ale nie nazywajmy matki, ktore
      praktykuja "pieciominutowki" barbarzyncami. gorzej gdy norma sa dwie albo trzy
      godziny.
    • Nie potępiam matek, które nie mają z kim zostawić dziecka a muszą naprawdę
      wyskoczyc na moment, napewno wiedza ze dziecku nic sie nie stanie - choc tego
      nie rozumiem, ale moj synek jest caly czas pod czyjas opieka.
      Jest to "diabel wcielony", od ktorego pomyslow i ruchliwosci az glowa boli.
      Synek nie zostaje sam nawet 2 min. nawet jak spi.
      W trakcie snu czesto otwiera oczy aby sprawdzic czy ktos jest, a jakk nie spi
      to niestety strach go zostawic samego.
      Ale obok mieszka brat mojego meza z zona i coreczka (12 m-cy) i widzac ich
      zachowanie w stosunku do niej to sie zastanawia m czy tylko ja taka jestem
      odpowedzielna (lub jak n iektorzy nazwa nadopiekuncza).
      Mala jest spokojnym dzieckiem, juz chodzi od miesiaca.
      Spiw lozeczku - które nie jest jeszcze opuszczone, na moje pytanie gdy
      widzialam ze poprzeczka siega jej ponizej brzuszka byla odpowiedz, ze ona nie
      wypadnie bo wie ze jej sie stanie krzywda - dziecko spiace jest zostawiane a
      szwagierka idzie na kawe lub powiesic pranie na dol.
      Mala wchodzi im przez fotel na lawe (lawa ma blat z kafelek) - na pytanie meza
      ze przeciez spadnie (matka lezala na tapczanie ogladajac film) odpowiedziala ze
      nie spadnie bo umie schodzic.
      Nosi buciki od kiedy zaczela stawiac kroki na rzepy i miekkie nigdzie nie
      usztywniane, kupilam jej (maz jest chrzestnym) teraz po m-cu jak tamte nosi
      papucie wiazane ze sztywnym tylem. Po nalozeniu mala nie umiala w nich chodzic
      i lewa stope wykrzywiala do srodka - tym razem juz nie komentowalam.
      Tych przykladow moge mnozyc - ach to mloda matka 23 lata ale znam mamy w tym
      wieku co maja duzo wieksza wyobraznie

      --
      Dominik ma 13 m-cy smile

      img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
    • Oj czuję, ze musze kilka słów jeszcze napisać. Z swojego podwórka. Jak już
      wcześniej napisałam, uważam, ze zostawienie dziecka samego w domu, i nie tylko
      w domu to zachowanie nieodpowiedzialne. Przyznam się, może komuś moje zdarzenie
      trochę pobudzi wyobraźnię. Zdarzyło mi się raz zostawić same dziecko w domu,
      poszłam wieszać pranie na dworzu. I wydawało mi się, ze nic się nie stanie, bo
      synek właśnie zasnął a wtedy ma mocny sen i nic nie powinno go obudzić, a
      jednak bardzo się pomyliłam, jak tylko weszłam do domu usłyszałam taki straszny
      płacz, ze czym prędzej pobiegłam do synka i co się okazało, że synek tak
      płakał, że cały był mokry od potu, i już prawie zbierało mu się na wymioty.
      Przez dłuższy czas niestety nie mogłam go uspokoić.... Napisałam, ze synek był
      sam, a to też niezupełnie prawda, bo w domu był wujek, z tymże ze wujek ma 70
      parę lat i już nie potrafi się zajmować dzieckiem, ale tak wtedy myślałam, ze
      jakby co to choć zabawi go jakoś, i niby zabawiał, ale tak naprawdę synek
      potrzebował mnie i gdyby mnie dłużej nie było w domu, nie było mnie kilka
      chwil, to nie wiem czym mogło to się skończyć, mimo, że w domu była jeszcze
      jedna dorosła osoba. I po tym zdarzeniu powiedziałam sobie nigdy więcej nie
      zostawię samego synka w domu. Bo już ni oto chodzi, że coś mogło mu się stać,
      ale o to, jak się czuł gdy po przebudzeniu nie było mnie? Raczej b. Źle, skoro
      tak płakał, że myślałam, ze go w życiu nie uspokoję. I czy idę wieszać pranie,
      czy idę kupić przysłowiową bułkę to ubieram synka i idę z nim albo nie idę i
      np. nie zjemy bułki, a za to zjemy ziemniaka, zawsze coś się znajdzie do
      jedzenia czy do picia.
      • Wiesz co, ja mialam taka sama sytuacje, bedac w domu.Dziecko spalo na górze,bo
        tam ma pokój, a ja siedzialam z goscmi na dole, grala muzyka, nikt nie słyszal
        placzu.Naprawde nie musialam z domu wychodzic, zeby taka sytuacja sie zdarzyla.
        • Tez mam dom i dziecko śpi na piętrze. Rozwiązanie - ninia elektroniczne to jest
          to. Polecam. Wtedy będziesz słyszeć płacz dziecka. Pzdr
          --
          ***NASZE SZCZENIAKI***
          • Nie każdego stań na nianię elektroniczna
            --
            Dominik ma 13 m-cy smile

            img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
            • weronikarb napisała:

              > Nie każdego stań na nianię elektroniczna

              Wiem że nie każdego, ale jeśli kogoś stać na mieszkanie w domu, to na nianie
              też go stać. Tym bardziej, że ich ceny są różne. Pzdr


              --
              ***NASZE SZCZENIAKI***
              • umasumak napisała:

                > weronikarb napisała:
                >
                > > Nie każdego stań na nianię elektroniczna
                >
                > Wiem że nie każdego, ale jeśli kogoś stać na mieszkanie w domu, to na nianie
                > też go stać. Tym bardziej, że ich ceny są różne. Pzdr
                >
                >
                No coz ja mieszkam w domu - tesciowej i nawet buduje sie. Co wcale nie znaczy
                ze mam wydac powyzej 100 zl na nianie ktora bede uzywac okolo pol do 1 roku
                czasu. To ze ktos ma dom czy tez buduje sie to nie znaczy ze jest bogaty, bo
                nieraz staja za tym bardzo wielkie kredyty moja droga
                I wydawac pieniadze na moim zdaniem glupoty z powodu wlasnego wygodnictwa to
                niestety glupota-ale zastrzegam to tylko moje zdanie.

                --
                Dominik ma 13 m-cy smile

                img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
                • weronikarb napisała:

                  > >
                  > No coz ja mieszkam w domu - tesciowej i nawet buduje sie. Co wcale nie znaczy
                  > ze mam wydac powyzej 100 zl na nianie ktora bede uzywac okolo pol do 1 roku
                  > czasu.

                  No cóż moja córka ma prawie 20 m i ninia nadal w użyciu. I jeszcze długo będzie.


                  > I wydawac pieniadze na moim zdaniem glupoty z powodu wlasnego wygodnictwa to
                  > niestety glupota-ale zastrzegam to tylko moje zdanie.

                  Hmmmmm głupoty z powodu wygodnictwa? Mocno powiedziane, zwłaszcze że znacznie
                  wygodniej by było posiedzieć w pokoju obok dziecka, poczytać itp do momentu aż
                  się obudzi, niż schodzić piętro niżej i gotować obiad czy prasować, mając
                  jednocześnie dziecko w "zasięgu ucha".

                  >


                  --
                  ***NASZE SZCZENIAKI***
                  • Umasumak, po pierwsze widocznie jak juz pisalam wyzej ciebie stac.
                    Po drugie jak tez juz pisalam z moim dzieckiem nie udaloby sie to ze nikogo
                    niema w pomieszczeniu gdy ono spi. Pozatym moj synek spi w pokoju przy kuchni,
                    takze u mnie jedo drugiego nie wyklucza. Maly bedac u mojej mamy to jak spi to
                    mama zabiera wózek (bo usypia tylko w wozku) w poblize kuchni aby go slyszec.
                    Takze widzisz nie zalezy to tylko od ciebie jakie sobie zazyczysz rozwiazanie,
                    dziekco ma tez cos do "powiedzenia" o ile go sluchasz
                    --
                    Dominik ma 13 m-cy smile

                    img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
przejdź do: 1-100 101-112
(101-112)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.