Dodaj do ulubionych

śpiące dziecko samo w domu...

17.02.05, 13:01
Witam
Co sądzicie o zostawianiu dziecka , które śpi samego w domu żeby wyskoczyć np
do pobliskiego sklepu po zakupy???
Moim znajomym sie to zdarza i jakoś trudno mi sie do tego ustosunkować...
Pozdrówka
Edytor zaawansowany
  • 17.02.05, 13:10
    Nigdy nie wiadomo kiedy taki brzdąc się obudzi, nigdy nie wiadomo czy się nie
    zakrztusi, nigdy nie wiadomo czy nie będzie płakać jak sie obudzi i nikogo nie
    będzie i będzie tak płakać, aż nie będzie mogło złapać oddechu, a co z
    łóżeczkową śmiercią... Jełśi ktoś zostawia samo dziecko czy to w domu śpiace
    czy to na dworzu w wózku jest dla mnie po prostu nieodpowiedzialnym
    rodzicem,ile już słyszało się tragedii o pozostawionym dziecku, że coś mu się
    stało, óźniej są łzy, rozpacz, nieszczęście, a mozna tego przecież uniknąć.
    Nigdy nie zostawiam samego dziecka. moja mama raz miala pomysł aby zostawić na
    chcilę synka samego w samochodzie, od razu wyperswadowalam mamie ten pomysł.
  • 23.02.05, 16:11
    Wieci co czytam Wasze wypowiedzi i jestem w szoku.
    Mieszkam daleko od rodziny (900 km) i zdarza mi sie zostawic Maxia, samego,
    spiacego w domu kiedy musze starsze dziecko odprowadzic do przedszkola. Max spi
    w lozeczku ze szczebelkami i nie potrafi z niego wyjsc, nigdy nie zdarzylo mu
    sie aby plakal, kiedy mnie nie bylo. Czasami sie obudzi ale wie ze ja za chwile
    wroce. Jest pogodnym, szczesliwym dzieckiem a ja nie czuje sie jak barbarzynca.
    Nie ma mnie w domu gora 10-15 minut. Lepsze to niz zabranie zaspanego dziecka na
    mroz.
    Moze niektore z Was nie sa w sytuacji, ze musza liczyc same na siebie.
    Niektore wypowiedzi sa wrecz obrazliwe i napewno zranily uczucia wielu
    odpowiedzialnych, starych, mlodych matek ktore niestety nie maja innego wyjscia.

    Pozdrawiam
    Renata

  • 28.02.05, 17:23
    Oczywiście - są takie sytuacje, że trudno zrobić inaczej. Ale skąd wiesz, że
    Max nie płacze kiedy Ciebie nie ma??? Nie mam zamiaru się mądrzyć na "zadany"
    temat, ale po prostu ciekawa jestem, skąd mamy/tatusiowie zostawiający
    dzieciaczki same "na 10-15 minut" wiedzą, co w tym czasie dzieje się z ich
    pociechami?
    Pozdrawiam - Ewa (mama Karolinki 26.06.2003 smile
  • 28.02.05, 18:17
    Dziecko jak zacznie plakac to raczej szybko nie przestanie, wrecz przeciwnie ,
    placz sie nasila.Trudno, by w ciagu 10 min. zaczelo plakac, przestalo i zeby
    jeszcze nie bylo po placzu ani sladu.
  • 01.03.05, 12:01
    Wychodze Max spi, przychodze Max spi. Lez na policzkach nigdy nie zauwazylam.

    Pozdrawiam

  • 03.03.05, 10:08
    Jak dziecko śpi w swoim pokoju lub w ogrodzie przed domem to jest to najlepszy
    czas na wykonanie wielu prac smile Nalezy tylko wyposażyć się w 'elektroniczną
    nianię' czy walkie-talkie jak kto woli. Można spokojnie zająć się swoimi
    sprawami bez ciągłego nasłuchiwania. Wydatek nieduży a stres o wiele mniejszy.

    --
    topbi

    [Zabawki]
  • 17.02.05, 13:16
    Mojemu mężowi też się wydawało, że tak można. Uważał, że nic się nie stanie,
    jeśli wyskoczy na 5 min. do sklepu lub piwnicy. Ale ja jestem absolutnie
    przeciw, ponieważ może stać się cokolwiek. Np. korzystamy z windy, a ta może
    przecież mieć awarię z nim w środku. W piwnicy może dostać od kogoś po głowie.
    Można się poślizgnąć i złamać nogę. Wiem, że to wygląda jak czarnowidztwo i
    brzmi humorystycznie, ale wszak może się zdarzyć. Nie wspomnę tu już o takich
    niebezpieczeństwach, jak np. zachłyśnięcie się lub wymioty dziecka.
    Marta
  • 17.02.05, 13:25
    moze to wyda wam sie smieszne, ale ja do dzisiaj pamietam straszne dla mnie zdarzenie z mojego dziecinstwa. Mialam wtedy moze ze 3 latka, mieszkalismy w domku. Obudzilam sie rano i wlasnie nikogo nie bylo (mama musiala JUZ isc do pracy a tata wlasnie z niej wracal), tymczasem moje przerazenie jak odkrylam ze jestem sama bylo OGROMNE. Nie wiedzac co robic, weszłam na okno waliłam pięściami w szybe i wołałam do wszystkich przechodzących ludzi zeby mi pomogli.W koncu ktos sie ulitował, wywarzył drzwi i po mnie przyszedł. Tata wkrotce przyszedł do domu i byl nieco zdziwiony smile wywarzonymi drzwami, ale cieszył sie ze nic mi nie jest.
    Chciałam tylko napisac ze gdyby dziecko sie obudziło to naprawde jest dla malucha straszny szok. Minelo juz TYYYYLE lat a ja pamietam to dokładnie, zadnego zdarzenia z dziecinstwa nie pamietam jak wlasnie to.
  • 17.02.05, 13:26
    ta historia zapewniam Cię w cale nie jest śmieszna tylko tragiczna
  • 17.02.05, 13:29
    W bardziej cywilizowanych krajach( np.w USa), za pozostawienie bez opieki
    dziecka do 12 lat , grozi kara.Ale wiekszośc Polaków ma bardzo niefrasoblwy(
    delikatnie mówiac) stosunek do kwestii bezpieczenstaw własnych dzieci, stad
    wiele wypadków i tragedi.
    Marta
  • 17.02.05, 15:34
    Podpisuję się pod wypowiedzią Agamamaani.
  • 17.02.05, 13:31
    Popieram, mam za dużo wyobraźni, by tak postąpić. Nic nie jest ważniejsze od
    bezpieczeństwa dziecka: ani zakupy, ani praca.
  • 17.02.05, 14:30
    Powiem krótko - nie odważyłabym się. Nigdy tak nie robiłam i nie będę robić.
  • 23.02.05, 21:50
    coz...zalezy na jak dlugo,czy daleko masz ten sklep(np),ile ma dziecko...moj
    Miki ma 14 miesiecy...dzis jak juz zasnal wieczorem,potrzebowalam cos ze sklepu
    a zaznacze ze sklep mam "dwa kroki"od domu,doslownie i wyszlam bez obaw ze moze
    akurat sie obudzic...uwazam ze nie zrobilam nic zlego.
  • 17.02.05, 14:42
    głupota ludzka nie zna granic
  • 17.02.05, 14:54
    Własnie dlatego dzieci powinny mieć młode matki, bez wyobraźni. Jak ma się coś
    stać to i tak się stanie więc nie dramatyzujcie!!! Przykład: na podwórku był
    mój ojciec, mama, brat , mąż i kacper(synek 2latka), wszyscy go pilnowali a on
    podszedł do traktora i obcięło mu palca. Wszystko skończyło się dobrze, bo w
    szpitalu mu przyszyli, nie obyło się jednak bez płaczu i cierpienia. Pytanie:
    gdzie ja wtedy byłam? Otóz zajmowałam się w domu małą Kajusią (wtedy miała 6m-
    cy).
  • 17.02.05, 15:25
    Do mwarszaw1...
    Rozumiem, że gdyby Twoje dziecko było same na podwórku, to byłoby
    bezpieczniejsze? Czy wtedy całe zajście nie skończyłoby się tragicznie (myślę,
    że ktoś w porę uratował Twoje dziecko przed śmiercią)? I że brak wyobraźni jest
    w przypadku posiadania dzieci atutem?
    Zastanów się kobieto, co wypisujesz.
  • 18.02.05, 13:08
    mwarszaw1 napisała:

    > Własnie dlatego dzieci powinny mieć młode matki, bez wyobraźni.

    Ja jestem młodą matką, a wyobraźnie mam taka, ze hoho smile
    Poza tym - brak wyorbazni to wada moim zdaniem, nie zaleta.

    > Jak ma się coś stać to i tak się stanie więc nie dramatyzujcie!!!

    Owszem, ale po co kusic los?
    --
    "Szlachetny człowiek wymaga od siebie, prostak od innych" Nikos Kazandzakis
  • 17.02.05, 15:17
    Zdarzalo mi sie zostawic na chwile dziecko samo, gdy np. musialam isc po
    lekarstwa na dol do apteki, trwalo to chwile, dziecko spalo, nie zdarzylo sie,
    by sie w tym czasie obudzilo.
    Teraz ma 6 lat i czasem zostawiam ja na 10 min. sama , bo np. jest chora, a ja
    musze isc po bulki do sklepu.Mialabym ja ciagnac z goraczka czy powinnysmy
    glodowac?
  • 17.02.05, 15:28
    Co innego dziecko 6 letnie, a co innego malutkie, które jeszcze nic, albo
    prawie nic nie rozumie.
  • 17.02.05, 15:40
    Niedawna historia z miasta Zambrów (to województwo podlaskie). W Sylwestra
    bodajże rodzzice wyszli na tzw. chwilę, zostawiając w domu dwójkę dzieci: 2-
    letnie i 4-letnie. Na choince zapaliły się włączone żaróweczki, zacżęło się
    dymić... Skończyło się tragedią: młodsza dziewczynka zmarła prawie od razu,
    chłopczyk walczył o zycie w szpitalu w Białymstoku. Bezskutecznie. Zmarł.
    Tak się skończyło zostawienie dzieci w domu na chwilę.
    Najbradziej wstąsnęło mną (oprócz oczywiście smierci tych dzieci) to, co
    zastali strażacy, kiedy weszli do tego mieszkania: porozrzucane kubeczki z
    rozlaną wodą... Te dzieci same usiłowały się bronić i gasić pożar.
    Ku przestrodze, tych co zostawiają na chwilę.
    katarzyna
  • 17.02.05, 15:51
    > Tak się skończyło zostawienie dzieci w domu na chwilę
    Nie, tak sie skonczylo zostawienie zapalonych lampek pod nieobecnosc
    dorosłych.Jesli sie juz wychodzi to nie zostawia sie garnka na wlaczonym
    palniku, otwartego okna, zapalonego kominka, zapalek pod reka, itd.
  • 17.02.05, 15:48
    Napisalam na poczatku, ze male dziecko tez spiace zostawialam na chwile.Poza
    tym ktos tu pisal o odpowiedzialnosci za dziecko do lat 12, w USA , bodajze,
    dlatego napisalam i o 6 - latce.
    Poza tym wydaje mi sie, ze bardziej niebezpieczne- jesli juz -jest
    pozostawienie kilkulatka niz niemowlaka, ktory sie nie przemiesci z miejsca, w
    ktorym go pozostawiono.
  • 17.02.05, 19:50
    Witam miałam sąsiadów (on 20, ona 24) którzy swoją 5 miesięczną córeczke
    zostawiali śpiącą w domu i wychodzili na grilla do znajomych kilka domów dalej.
    Tłumaczyli się tak"" przecież zaglądamy do domu co jakiś czas". Bez komentarza
    to zostawiam ponieważ głupota ludzka nie zna granic.
  • 17.02.05, 20:14
    A jak ktoś ma domek z ogródkiem i dziecko śpi w swoim pokoju to na ogród też mu
    nie wolno pójść?

    Pozdrowienia
  • 17.02.05, 20:20
    Moja ma 3 ,5 roku i zostaje sama w domu na około 10 min. Czesto choruje,ja
    mieszkam sama, nie mam kogo poprosić o pomoc. Po prostu nie mam wyboru a jeść
    trzeba. Unikam tego jak mogę, jest to ostatecznośc, ale czasem się zdarza.
    --
    Mężczyźni rozwijają się do 3 roku życia, potem tylko rosną.
  • 18.02.05, 22:50
    toska212 napisała:

    > A jak ktoś ma domek z ogródkiem i dziecko śpi w swoim pokoju to na ogród też
    mu
    >
    > nie wolno pójść?

    Jest coś takiego jak elektroniczna niania. Polecam.
    >
    > Pozdrowienia


    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 17.02.05, 21:44
    Mogę Wam tylko pozazdrościć tego komfortu, ze nigdy nie byłyście zmuszone tego
    robić. Moja córka jest nieprzerwanie chora praktycznie od października. Jestem
    samotną matką, mój ojciec mieszka 100 km ode mnie i niestety nie mam kogo
    prosić by mi popilnował dziecka, gdy ja np. muszę wyrzucić śmieci lub wyskoczyć
    na chwilę do sklepu po chleb. Tak jestem wyrodną matką, bo czasami nawet zdarza
    mi się na trzy minuty zostawić dziecko oglądające bajki... Cholerka, nie znacie
    może sposobu by się odzwyczaić od jedzenia lub sprawić, by śmieci się same
    wynosiły??
    --
    Ola, mama Ulci
  • 17.02.05, 22:10
    Co innego zostawić dziecko oglądajace bajki i skoczyć na pięć minut do sklepu
    no bo inaczej nie można,a co innego zostawić śpiące dziecko i pójść na
    imprezę.Moje córki\5 i 8 lat\ czasami zostawiam same\"z bajką"najczęściej\ i
    pędzę do sklepu za rogiem,a gdy jest kolejka moja wyobrażnia zaczyna
    działać.Dlatego robię to gdy naprawdę muszę,a dodam,nie chwaląc się że to mądre
    i rozsądne dziewczyny,jednak...nie,ja się do tego nie nadaję.
  • 17.02.05, 22:49
    Nie mozna wrzucac do jednego worka sytuacji, w ktorych zostawia sie dziecko na
    chwile, bo nie ma innego wyjscia i takich, w ktorych bezmyslnie zostawia sie
    dziecko na dłuzej.
    Jesli juz musialam na chwile wyjsc to zadalam sobie trud, by zminimalizowac
    ryzyko niebezpieczenstwa- wszystko pozamykane, zadnego ognia, zapalonych
    lampek, itd.Poza tym nie mam dziecka, ktore wszedzie wlezie, dlatego tez moglam
    przypuszczac, ze podczas mojej nieobecnosci bedzie przebywac tam, gdzie je
    zostawilam.
    Nadal uwazam sie za osobe odpowiedzialna.
  • 18.02.05, 12:11
    potym co piszecie to dziecko trzeba by było przywiazac do siebie, ja ide do
    sklepu jak moja mała spi inie jestem godzinami w sklepie tylko na chwile jak
    przychodze to ona spi .Tak robilam ze starszymi i z ta mała tez ,bo jak nikogo
    nie ma w domu z pozostałych domownikow a ja cos potzebuej to musze isc jak
    jest paskudna pogoda .Moze myslicie ze jestem wyrodna to sobie tak myscie ale
    ja robie po swojemu.
  • 18.02.05, 14:07
    Przecież my tu nie gadamy o tym że są sytuacje kiedy nie ma wyjścia i trzeba
    wyjśc na 5 minut po chleb .Potępiane jest zostawianie dzieci samych i wyjście
    np. na grilla do znajomych.A ta są dwie różne sprawy!
  • 18.02.05, 14:41
    A wychodząc z dziećmi na spacer to nie kusicie losu? A jak cegła spadnie, albo
    będzie wypadek i samochód w Was przywali?? NIKT NIE OSZUKA PRZEZNACZENIA!!!
    Inny przykład: siedziałam z Kają na placu zabaw a ona wyszła z piaskownicy i
    pobiegła za piłką i wpadła pod rozbujana huśtawkę. Uderzenie na szczęście było
    niewielkie, bo na huśtawce siedziało dziecko (ok. 1 roku) i było bujane przez
    babcię.
    Wyobraźnie tez mam, ale bez przesady!!!
    Wyluzujcie trochę!!!
  • 18.02.05, 14:43
    Acha, w temacie wpisałam maxi3, ale zapomniałam dodać, że zgadzam sie z Nią w
    100%!!!
    Pozdrawiam
  • 18.02.05, 15:30
    Jednemu Twojemu dziecku obcięło paluszek, drugie wpadło pod huśtawkę .....
    Nie ma znaczenia czy na podwórku jest 5 czy 10 osób z rodziny ale chodzi o to,
    żeby choć jedna naprawdę opiekowała się dzieckiem i robiła to z głową
    bo "wyluzowanie" jest dobre dla 17-latki na imprezce (i to nie zawszesmile) a jak
    widać zdecydowanie nie złuży bezpieczeństwu i zdrowiu dzieci.
  • 18.02.05, 18:47
    Jak chcesz wiedziec to wszyscy się nim zajmowali a na placu zabaw robiłam to
    osobiście. A jakbys wiedziała, że wpadniesz pod samochód, to byś nie wychodziła
    z domu!!! Ja wróżką nie jestem, wierzę w przeznaczenie.
  • 18.02.05, 20:41
    NO to i ja zabiorę głos w sprawie tego przeznaczenia.
    Otóż jest cos takiego jak kuszenie losu i fakt faktem że nie możesz przewidzieć
    zbiegu okoliczności i ustrzec się w 100% wpadnięcia pod samochód ale jeżeli
    będziesz ostrożna rozejrzysz się prze przejściem to twoje szanse na to że pod
    ten samochód wpadniesz są o wiele mniejsze niż gdybyś przechodziła przez jezdnią
    jak przysłowiowa "święta krowa"
    Po prostu trzeba mieć trochę wyobraźni i trochę zdrowego rozsądku i tyle.
  • 18.02.05, 22:49
    Zastanów się co wygadujesz dziewczyno. To może wogóle puszczaj dzieci w
    samopas, bo przecież co ma być to będzie i nic nie uchroni ich przed
    przeznaczeniem.
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 18.02.05, 22:23
    Życie czasami zmusza nas do różnych zachowań. Zdarzało mi się zostawić na chwilę
    córkę (miała wtedy około 3 lat), gdy chorowała, a ja musiałam wyjsc po
    przysłowiowe bułki. Mieszkalismy wtedy w nowym miejscu, a mąż wyjechał na rok za
    granicę. na nikogo nie mogłam liczyć. Czasami też wykorzystywałam moment kiedy
    wieczorem zasnęła na szybkie zakupy w pobliskim sklepiku lub wyniesienie smieci.
    Teraz zdarza mi się zostawić spiącego malucha (7m) ale tylko w obecnosci córki
    (9lat). Gdyby się zbudził córka chwilke go zajmie, poda smoczek itd. jednakże
    swoje wyjscia ograniczam tylko do sytuacji koniecznych i trwaja kilka minut. Nie
    mam z tego powodu wyrzutów sumienia i nie czuję się szczególnie nieodpowiedzialna.
  • 21.02.05, 21:17
    Mnie mama kiedyś zostawiła samą. Miałam wtedy może 3 latka. Poszła po zakupy.
    Mieszkałyśmy same a była wtedy zima., więc mama postanowiła sama szybko wyjść
    na zakupy. Nistety w piecu (paliła w piecu kaflowym) wsdzystko się jakoś
    przydusiło i na mieszkanie wydostawał się czad. Gdy mam wróciła nie miałam już
    czym oddychaći miałam zaciągnięty kocyk na buźkę i szczypały mnie oczy. Mama
    mnie szybko zabrała ( na szczęście zdążyła w porę wrócić)Pamiętam że już nigdy
    więcej mnie tak nie zostawiła.
    Wiem że teraz raczej się tak w piecach nie pali ale podzieliłam się swoją
    historią
    Pozdrawiam
  • 23.02.05, 20:36
    Nie potępiam takiego zachowania, bo wiem,że różne są różne sytacje, a rozumiem
    to tym bardziej,że jestem daleko od rodziny, mąz ma taką prace że wiecej go nie
    ma niż jest i niestety nie ma mi kto pomóc, na szczeście obok mieszka sasiadka,
    która zostaje z małą nawet gdy wychodzę na strych powiesić pranie.Ale gdyby nie
    ona, to nie wiem czy od czasu do czasu nie zostawiałabym małej samej na 5 min.
    --
    NINA
  • 24.02.05, 16:04
    głupotą jest pozostawianie dziecka i np. garnka na kuchni. Mi sie zdarza
    zostawiac 7-miesieczne dziecko na chwilke gdy spi. I jesli ktoś uwaza, ze to
    nieodpowiedzialność to niech słuzy mi pomocą i przyjedzie do mnie i w razie
    potrzeby pojdzie po zakupy. Jesli nie jestescie - Ci tacy oburzeni- w stanie
    przyjechac do mnie i mi pomóc, to nie tłumaczcie jakie to nieodpowiedzialne.
    Jesli macie pomoc, to sie z niej cieszcie, ale nie nazywajcie głupimi matek,
    które tej pomocy nie mają. Tak przynajmniej bedzie uczciwie.
  • 24.02.05, 20:25
    No sorry kochana, ale nie przyjadę do Ciebie, żeby Ci pomóc, bo nie mam czasu,
    między innymi dla tego, że zajmuje się organizowaniem życia w ten sposób, abym
    nie musiała zostawiać dziecka samego w domu. Pzdr
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 11:44
    Jak ja mialam jedno dziecko potrafilam sobie zorganizowac tak czas ze nigdy nie
    zostawialam spiacego w domu. Teraz 2 i musze starszego odprowadzic do
    przedszkola lub go przyprowadzic. Rodzine mam daleko, maz pracuje do pozna.
    Czesto biegne po Huberta jak Max spi-inaczej musialabym budzic Maxa lub Hubert
    siedzial by do pozna.
    Jak Max jest chory Hubert ma zostac w domu bo nie ma go kto odprowadzic ani
    przyprowadzic?
    Czesto zchodze do pralni zaniesc, rozwiesic pranie jak maly spi, a latem
    wieczorami zdarza nam sie z mezem siedziec w ogrodku jak maluchy smacznie spia.
    Moje dzieci sa szczesliwe, czuja sie bezpieczne...
    Owszem glupota jest zostawianie dziecka na cala noc spiacego i wyjscie na
    impreze. Ale dlaczego "bez wyjatku" wszystkie matki zostawiajace spiace dzieci
    krytykujecie?

    pozdrawiam
    Renata
  • 25.02.05, 11:57
    renata3 napisała:


    > Owszem glupota jest zostawianie dziecka na cala noc spiacego i wyjscie na
    > impreze. Ale dlaczego "bez wyjatku" wszystkie matki zostawiajace spiace dzieci
    > krytykujecie?

    To nie chodzi o krytykę. Powiedz mi, do kogo będziesz miała pretensje, gdy np w
    tym krótkim czasie, w którym odporowadzasz Huberta do przedszkola, Maks się
    zachłyśnie lub czymś zadławi? Albo PO RAZ PIERWSZY, własnie wtedy postanowi się
    wydostać z łóżeczka i rozwali sobie głowę?
    Dziewczyny, tu wogóle nie chodzi o to, żeby sobie naupychać od
    nieodpowiedzialnych matek. Twierdzicie, że realnie oceniacie sytuacje i Waszym
    zdaniem nic stać się nie może. Ale możecie się przeliczyć i TO TEŻ powinnyście
    brać pod uwagę. Pzdr
    >
    > pozdrawiam
    > Renata


    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 12:19
    Ale nawet bedac w domu w innym pokoju to samo moze sie przytrafic. Tak myslac
    nie moglabym nawet sama isc do wc. Musze miec troche zaufania do wlasnego
    dziecka, przeciez znam go od urodzenia, wiem na co go "stac".
    Jak juz zostawiam Maxa samego, spiacego w jego poblizu nie ma rzeczy
    "niebezpiecznych". Spi w spiworku wiec wydostac sie z lozeczka nie ma szans.
    Droga do przedszkola i z przedszkola zajmuje mi gora 15 minut. Oczywiscie jak
    byl malutki tak do okolo roku nigdy nie zostawal sam i mialam elektryczna nianie.
    Zrozumcie sa czasami sytuacje ze nie mozna postapic inaczej. Jest mi ciezko bo
    mieszkam daleko od rodziny (900 km) i musze jakos wszystko sobie poukladac.
    Poprostu urazily mnie niektore posty...

    Pozdrawiam
    Renata
  • 25.02.05, 13:45
    Moje dziecko śpi też w śpiworku, z którego potrafi sie wydostać od jakiegoś
    czasu po przebudzeniu. Niestety nie jesteś w stanie przewidzieć na co będzie
    stać Twoje dziecko za 5 min, a co dopiero za dzień, czy za dwa.
    Poza tym nieprawdą jest, ze wyjście do innego pokoju, czy łazienki to to samo,
    co wyjście z domu. W pierwszym przypadku jesteś stanie w miarę szybko
    zareagować, w tym drugim nie, bo Cię po prostu nie ma w pobliżu. Pomyślałaś co
    by sie stało, gdybo pod Twoją nieobecność wybuchł pożar? Wtedy Twoje dziecko
    nie ma szans i uwierz mi, że nie ma, bo byłam raz w sytuacji kiedy sąsiedzi
    wzniecili pożar i gdyby nie to, że byłam w domu, moje wtedy roczne dziecko
    (starsza córka) by się zaczadziło za nim dodatarła by do niej pomoc. I uwierz
    mi, mówię to z pozycji osoby, która codzinnie targa półtoraroczne maleństwo na
    mniejsze lub więkrze zakupy, wozi dwunastolatkę na różne zajęcia poza lekcyjne
    i nigdy nie zostawia dzieci samych w domu. A od pomocy w nagłych sytuacjach
    jest nie tylko rodzina. Ja też przeprowadziłam się daleko od rodziny i jakoś
    musiałam sobie wszystkopoukładać. Może warto rozglądnąć się za jakąś
    odpowiedzilną opiekunką na kilka godzin w tygodniu? Pzdr
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 18:14
    Daj spokój z uświadamianiem smile, jeżeli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić co może
    się stać gdy zostawi swoje dziecko samo w domu to Twoje wysiłki i tak na
    niewiele sie zdadzą smile Ja po przeczytaniu tego wątku darowałam sobie
    przedstawianie 1000 różnych niebezpieczeństw bo może i tak wydarzyc sie 1001 a
    ktos kto tego nie jest w stanie sobie wyobrazić znajdzie 1001 argumentów, że
    się "nie da". Nikt mi nie wytłumaczy, że nie ma innego wyjscia i MUSI itp.
    Wszystko da się zorganizować i dla mnie nie ma wytłumaczenia dla braku
    odpowiedzialności, a w momencie gdy przytacza się argumenty "że przecież jak
    wychodzisz do innego pokoju to dziecko tez jest samo...." lub "że
    przeznaczenie...." to po prostu szkoda słów.
  • 25.02.05, 18:23
    wiecie co poprostu wy nie byłyscie w takiej sytuacji aby zostawic samo dziecko
    w domu na chwile.Napewno jest wiele mam ktore z jakijs przyczyny musza wyjsc na
    chwile. Ja rowniez zostawiam dziecko jak spi bo musze wyjsc.Rozumie ze
    zostawienie dziecka samego w domu i pojcie na impreze to lekka przesada. wy jak
    takie "czarownice"wszystko widzicie w czarnych barwach badzckie troche
    optymistkami .nie przesadzajcie z tymi wywodami o moralnosci i uswiadamianiu co
    jest dobre a co złe kazda z nas wie co dla jej dziecka jest dobre/
  • 25.02.05, 18:34
    Pozostaje tylko życzyć POWODZENIA.
  • 25.02.05, 18:56
    Nie powinnas sie tłumaczyc.
    Juz czytalam tutaj mrozace krew w zylach historie na temat zostawienia
    kilkulatka na chwile samego pod prysznicem, wszak moze upasc i uderzyc glowa w
    kant, i moze mu sie przydazyc 1000 innych powodow.O zostawianiu na 5 min.
    samego juz nie mowiac.Jeszcze troche, a nie bedzie mozna do drugiego pokoju
    wyjsc, bo akurat w tym czasie dziecko moze cos zmajstrowac, np. druty w kontakt
    powpychac.
    Osoby, ktore nigdy nie zostawily dziecka na 5 min. samego demonizuja
    problem.Duzo zalezy tez od dziecka.Ja wiem, ze moje nie ruszy sie z miejsca
    dopoki nie przyjde, taka wytresowanasmile, ale jakbym miala jakiegos czorta w
    domu, to pewnie bym sie bala.Wypadkow pare moje dziecie mialo, zawsze w
    obecnosci doroslych- oparzenie, zakrztuszenie sie cukierkiem, itp.
    Dodam tylko , ze sama jako 6-latka wychodzilam z niemowleciem- bratem w wozku
    na spacery, bez doroslych, widac moja matka(a i wiele innych kiedys)tez byla
    nieodpowiedzialna.Tylko cudem widac udalo sie przezyc mnie i mojemu rodzenstwu.

  • 25.02.05, 19:18
    lola211 napisała:


    > Osoby, ktore nigdy nie zostawily dziecka na 5 min. samego demonizuja
    > problem.

    Nie demonizują, tylko są ostrożne i nie ryzykują życia i zdrowia swojego
    dziecka.

    Duzo zalezy tez od dziecka.Ja wiem, ze moje nie ruszy sie z miejsca
    > dopoki nie przyjde, taka wytresowanasmile, ale jakbym miala jakiegos czorta w
    > domu, to pewnie bym sie bala.

    Nawet najgrzeczniejszemu dziecku może się przydażyć chwila zapomnienia. Oby nie
    wtedy gdy Cię nie będzie w pobliżu.



    Wypadkow pare moje dziecie mialo, zawsze w
    > obecnosci doroslych- oparzenie, zakrztuszenie sie cukierkiem, itp.

    A co by było, gdyby podczas tych wypadków nie było nikogo dorosłego obok?
    Zastanawiałaś się?

    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 22:31
    > Nie demonizują, tylko są ostrożne i nie ryzykują życia i zdrowia swojego
    > dziecka.
    Nie uwazam sie za ryzykantke, natomiast znam wlasne dziecko, zanim wyjde
    sprawdzam- okna, kuchenke itp., wychodzilam raptem na 5 min. podczas gdy
    dziecko spalo(teraz wystarczy ze ja poinformuje, ze za chwile wracam), a zatem
    podejmuje wszelkie kroki ostroznosci i to skutkuje.

    > A co by było, gdyby podczas tych wypadków nie było nikogo dorosłego obok?
    > Zastanawiałaś się?

    Ano nie byloby tych wypadkow- nie byloby goracej kawy w zasiegu reki i nie
    byloby cukierka, ktore leza w takim miejscu, ze dziecko go samo nie dostanie. A
    tak wlasnie w obecnosci doroslych dziecku stala sie krzywda.

    A co z sytuacja, gdy dziecko zostaje w szpitalu? Nie jest pilnowane na okraglo
    przez personel, ani przez inne matki, jest pozostawione samo sobie nie na 5
    min., a na 20 i dluzej.Moze otworzyc okno, zakrztusic sie 100 razy, wejsc do
    lazienki i sie utopic w brodziku, wyjsc oprzez nikogo nie zauwazone na
    zewnatrz.Nie kazda matka moze przebywac non stop z dzieckiem, kolejna
    nieodpowiedzialna?

  • 26.02.05, 09:08
    No to ja może jeszcze raz napiszę - tak dla jasności. Chodzi o to, żeby
    minimalizować ryzyko, a nie zwiękrzać pozostawiając dziecko samo sobie. I wiesz
    co Lola, mnie nie musisz przekonywać, że coś może się stać w szpitalu, czy
    gdziekolwiek, gdzie dziecko jest teoretycznie pod opieką. Ja wiem, że może się
    stać. Ale powtarzam - to nie jest argument. Być może gdybyś przeżyła coś
    takiego jak ja i moja córka (opisałam to w którymś poście), kiedy u sąsiadów
    wybuchł pożar, to miałabyś inny pogląd na zostawiania nawet spokojnego dziecka
    samego w domu. Pzdr
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 26.02.05, 11:24
    > No to ja może jeszcze raz napiszę - tak dla jasności. Chodzi o to, żeby
    > minimalizować ryzyko, a nie zwiękrzać pozostawiając dziecko samo sobie.

    Owszem, tylko ze sa sytuacje, w ktorych zaryzykowac trzeba.Nie pochwalam
    sytuacji, gdy zostawia sie dziecko i idzie na ploty do sasiadki, ale rozumiem,
    jak matka zostawia i skoczy do apteki, po cos do jedzenia, itd.Przy zachowaniu
    ostroznosci- wszystko powyłaczane, okna zamkniete itd., dziecko spi.
    Inaczej pozostaje targac ze soba np. chore dziecko lub mobilizowac rodzine z
    drugiego konca miasta, zeby bulki przywiozła.
    Znam przypadek pozostawianej samej 4-latki, ktory zakonczyl sie umieszczeniem w
    izbie policyjnej dziecka i zapewniam, ze moje zachowanie a tamtej matki dzieli
    przepasc.Choc dla niektorych jak widze 5 min czy 5 godzin kwalifikowane jest na
    równi jako wysoce nieodpowiedzialne.



  • 26.02.05, 11:31
    lola211 napisała:

    > Znam przypadek pozostawianej samej 4-latki, ktory zakonczyl sie umieszczeniem
    w
    >
    > izbie policyjnej dziecka i zapewniam, ze moje zachowanie a tamtej matki
    dzieli
    > przepasc.

    I owszem jest przepaść, ale ona straci jakgdyby na zanczeniu, w momencie, w
    którym Twojemu dziecku stanie się coś złego pod Twoją nieobecność. Czego
    oczywiście nie życzę.


    Choc dla niektorych jak widze 5 min czy 5 godzin kwalifikowane jest na
    >
    > równi jako wysoce nieodpowiedzialne.

    No cóż.... sprzeczać się nie będę. Pzdr
    >
    >
    >


    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 19:28
    anna39 napisała:

    > wiecie co poprostu wy nie byłyscie w takiej sytuacji aby zostawic samo
    dziecko
    > w domu na chwile.Napewno jest wiele mam ktore z jakijs przyczyny musza wyjsc
    na
    >
    > chwile.
    ********************************************************************************
    Nie ma takiej sytuacji, w której zostawiłabym dziecko samo w domu. I nie myśl
    sobie, ze nigdy nie byłam postawiona przed takimi dylematami. Ale dobro dziecka
    jest nadrzędne.


    Ja rowniez zostawiam dziecko jak spi bo musze wyjsc.Rozumie ze
    > zostawienie dziecka samego w domu i pojcie na impreze to lekka przesada. wy
    jak
    >
    > takie "czarownice"wszystko widzicie w czarnych barwach badzckie troche
    > optymistkami .
    ******************************************************************************
    Jestem jak najbardziej optymistką. Ale odpowiedzialność za dziecko nie jest
    kwestią optymizmu czy pesymizmu.

    nie przesadzajcie z tymi wywodami o moralnosci i uswiadamianiu co
    >
    > jest dobre a co złe kazda z nas wie co dla jej dziecka jest dobre/
    **************************************************************************
    nie przypomnam sobie, żebym wspominała coś o moralności. Pzdr


    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 16:35
    Zeby bylo jasne tez jestem przeciwna zostawianiu dziecka samego i wyjscie sobie
    na imprezke, ale musze tez powiedzie cz erozumiem ciebie, no chociaz troszke
    ale rozumiem, i tak sobie myslala juz tez, ze np jak moje czy wasze dzicko
    zasnie, idziecie do inego pokoju, kuchni, to tez moze sie cos stac, np
    zachlysniecie itp, albo jesli wy tez spiciwe w nocy w inym pokoju, tylko ze
    fakt, jak jestesmy w domu mozemy szybciej zareagowac bo dziecko da znac placzem
    ze cos jest nie tak. W kazdym razie nie jest to takie proste dla wszystkich
    mam. Na szczescie ja nie musze zotawiac synka samego i nie mam takich dylematow.
  • 25.02.05, 19:12
    Ale własnie o to chodzi, żeby zminimalizować ryzyko. POza tym jak już pisałam,
    będąc w domu, masz szanse zareagować, a będąc poza domem, takiej szansy nie
    masz.


    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 19:13
    Ja ma cos sie stac to w domu przy rodzicach sie stanie. Znam przypadek gdy mama
    zostawila dziecko w łóżeczku i wyszla tylko do kuchni przygotowac obiad. Dlugo
    jej nie bylo, logiczne ze w domu sie nie siedzi non stop przy dziecku ( no moze
    poza moja kolezanka ktora doslownie mieszkala prz łóżeczku dziecka dopoki mąz z
    pracy nie wrócił)jak wrócila dziecko juz nie zylo, zachlystnęło sie, to byla
    doslownie chwila, reanimowala itd ale niestety. Drugi przypadek to dziecko na
    spacerze na oczach mamy w wózku sie zachlystnęło po odbiciu mu sie i tez
    zmarlo. Trzeci przypadek to mlode malzenstwo które spalo z dzieckiem w jednym
    łózku. Córeczka miala 7 miesięcy gdy spiąc z rodzicami zsunęła sie im pod
    kołdre i udusila. To sa wszsytko przypadki jakie opisala zaprzyjaźniona polozna
    ktora znala te trzy mamy i ich dzieci. Tak wiec nie trzeba wychodzic z domu
    zeby stala sie tragedia.
    Ja tez w takim razie źle robie bo spie z mężem w innym pokoju niz synek ktory
    ma terz 6,5 miesiąca. Nie ma mnie całą noc przecież przy nim.
  • 25.02.05, 19:22
    asialub1 napisała:

    > Ja ma cos sie stac to w domu przy rodzicach sie stanie. Znam przypadek gdy
    mama
    >
    > zostawila dziecko w łóżeczku i wyszla tylko do kuchni przygotowac obiad.
    Dlugo
    > jej nie bylo, logiczne ze w domu sie nie siedzi non stop przy dziecku ( no
    moze
    >
    > poza moja kolezanka ktora doslownie mieszkala prz łóżeczku dziecka dopoki mąz
    z
    >
    > pracy nie wrócił)jak wrócila dziecko juz nie zylo, zachlystnęło sie, to byla
    > doslownie chwila, reanimowala itd ale niestety. Drugi przypadek to dziecko na
    > spacerze na oczach mamy w wózku sie zachlystnęło po odbiciu mu sie i tez
    > zmarlo. Trzeci przypadek to mlode malzenstwo które spalo z dzieckiem w jednym
    > łózku. Córeczka miala 7 miesięcy gdy spiąc z rodzicami zsunęła sie im pod
    > kołdre i udusila. To sa wszsytko przypadki jakie opisala zaprzyjaźniona
    polozna
    >
    > ktora znala te trzy mamy i ich dzieci. Tak wiec nie trzeba wychodzic z domu
    > zeby stala sie tragedia.
    > Ja tez w takim razie źle robie bo spie z mężem w innym pokoju niz synek ktory
    > ma terz 6,5 miesiąca. Nie ma mnie całą noc przecież przy nim.

    ********************************************************************************
    Wybacz, ale to żaden argument. To, że dziecku MOŻE sie coś stać przy obecności
    dorosłych, jeszcze bardziej przemawia za tym, że nie można go zostawiać samego,
    bo wtedy może mu się przytrafić coś jeszcze gorszego. Pzdr


    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 20:05
    Jakbym myslala kategoriami typu ze cos sie stanie jak mnie nie bedzie przez 5,
    10, 15 minut siedzialabym caly czas przy lozeczku, nie spalabym - to prawi tak
    jak dziecko zostawic samo jezeli ktos ma mocny sen..., nie ogladalabym tv itp.
    A moze nieodpowiedzialnym rodzicem jest ktos kto np. jezdzi z dzieckiem autem?
    Mozna jechac bardzo ostroznie, jednak o wypadek nie trudno... Nic nie jest
    wazniejsze jak ktos napisal bezpieczenstwo dziecka.

    Pozdrawiam
    Renata
  • 25.02.05, 20:15
    umasumak ty chyba naprawde jestes przewrazliwiona najlepiej przywiaz sie do
    dziecka aby nic mu sie nie stało. Czy ty jak byłas mała mama cie nigdy nie
    zostawiała samej?Ja majac 7 lat musiałam młodsza siostre prowadzic do
    przedszkola i sam isc do szkoły to co miała robic moja mama zwolnic sie z pracy
    takie były czasy a teraz tez sa ciezkie .i prosze cie nie dramatyzuj .
  • 25.02.05, 21:12
    Nie jestem przewrażliwiona, tylko zapobiegliwa - to róźnica. Ale dziewczyny, po
    co ja będę się wysilać, posty pisać... Wasze dzieci, Wasz problem. Pzdr
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 25.02.05, 22:39
    Ja jak mialam 7 lat to musialam 5 letniego brata zabierac z przedszkola i mama
    sie jakos nigdy nie bala.Jak gdzies rodzice wychodzili to tez w wieku 7 -8 lat
    zostawalam na cala noc sama.To prawda,ze zalezy to od dziecka charakteru i ja
    wlasnie byla dzieckiem,ktore tez mialo fantazje co sie moze stac jak...
    Ja mieszkam 650 km od jakiejkolwiek pomocy,na sasiadow nie moge liczyc(inna
    mentalnosc niz w Polsce),a do tego maz 5000tys.km ode mnie i to na cale 6
    miesiecy.Ja-z dwojka dzieci(drugie-8,5 mies.).Rzeczywiscie-tu nie chodzi o
    fantazje,bo ona tutaj nie pasuje,ale o malego czlowieka,ktory,jesli nas nie
    bedzie-nigdy sobie nie poradzi sam.Oczywiscie sa przypadki jak pojscie do
    toalety,ale zadna mama nie robi nic zlego,bo ona musi poprostu isc do tej
    toalety i tyle.Tutaj chodzi o niezostawianie dzidzi na dluzej.Jak widzicie nie
    mam pomocy,a starsze dziecko kiedy bylo chore i majace juz 4 lata-musialam
    zostawic i isc do sklepu.Wpakowalam drugie do wozka i galopem do sklepu.Corce
    powiedzialam gdzie ide i dlaczego musi zostac sama.Na szczescie to nie "diabel
    rogaty"i dlatego moglam ja zostawic.Oczywiscie gdyby miala temp.,czy biegunki i
    wymioty to nie ruszylabym sie z domu.Co innego-jak mama jest
    nieodpowiedzialna,a co innego jak jest sytuacja jesli sie naprawde musi.
  • 25.02.05, 22:42
    "renata3"tez mieszkasz za granica?
  • 26.02.05, 09:35
    Mieszkam w Niemczech pod Norymberga.

    pozdrawiam
    renata
  • 26.02.05, 14:22
    Ja mieszkam W Hannoverze.Jak Ci sie zyje???
  • 27.02.05, 11:02
    Ja nawet śmieci nie wyrzucałam jak moja córeczka była mała. Gdy miała zapalenie
    płuc , leżąc w szpitalu - dostała zapaści , której nikt by nie zauważył,
    gdybym nie była obok.
    Uwazam, ze zostawianie dziecka samego , to brak odpowiedzialnosci. Nawet
    odprowadzanie drugiego maluszka do przedszkola nie jest wytłumaczeniem. Może to
    nie jest porównanie, ale gdy musiałam wyprowadzić psa na spacer , póxno
    wieczorem , ubierałam moją Małą w kurteczkę i stałam z Nią na klatce schodowej.
    Nie wybaczyłabym sobie nigdy , gdyby coś się Jej stało.
  • 27.02.05, 14:04
    A pies gdzie robił kupę? Pod bramą? W piaskownicy?
    A potem w tej samej piaskownicy bawiła się dzidzia odpowiedzialnej mamusi?
  • 27.02.05, 19:18

    ********************************************************************************
    "Wybacz, ale to żaden argument. To, że dziecku MOŻE sie coś stać przy obecności
    dorosłych, jeszcze bardziej przemawia za tym, że nie można go zostawiać samego,
    bo wtedy może mu się przytrafić coś jeszcze gorszego. Pzdr"
    Coś gorszego?? Od śmierci?? Ciekawa jestem co miałas na myśli??
    Ty musisz się leczyć!!! Masz taaakie jazdy!!!
    A jak będziesz siedziała z dzieckiem a raczej przy dziecku w domu i nagle
    umrzesz?? Co wtedy?? Ale Ty niewątpliwie na taka ewentualność tez jesteś
    zabezpieczona. Jesteś baaardzo odpowiedzialna, hahaha...
  • 28.02.05, 00:03
    Nie jestem przygotowana na wszystkie ewentualności. Nikt nie jest. Jednak
    ciągle uważam, że zostawianie dziecka samego jest kuszeniem losu. Możesz się ze
    mną nie zgadzać, ale nie masz prawa zwracać się do mnie w ten sposób.
    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 28.02.05, 07:49
    Cała ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Ty będziesz robiła jak chcesz i ja
    również. Ja nie zostawiam swoich dzieci samych, nawet na chwilę, jeszcze mi się
    nie zdarzyło. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że najwięcej nieszczęść i wypadków
    (mam nadzieję, że znasz definicję słowa wypadek) staje się dzieciom własnie
    przy obecności rodziców i innych dorosłych.
  • 28.02.05, 09:21
    mwarszaw1 napisała:


    > (mam nadzieję, że znasz definicję słowa wypadek)

    No i po co ten sarkazm? Powtarzam jeszcze raz: nie chodzi mi o kłótnie na
    forum, czy obrażanie się nawzajem.

    Ad rem. Owszem, więcej wypadków zdarza się pod nadzorem dorosłych, niż gdy
    dzieci zostają same, ale to dlatego, że przypadki pozostawiania dziecka do
    pewnego wieku, kiedy to jeszcze instykt samozachowawczy jest uśpiony są jednak
    marginalne.
    Natomiast cały czas będę się upierać, że wiele nieszczęść można by wyelimnować
    tylko przestrzegając pewnych zasad, jedną z nich jest nie pozostawianie dzieci
    bez nadzoru i proszę to potraktować szerzej, nie tylko w dosłownym znaczniu
    wychodzenia z domu bez dziecka. Chodzi również o zorganizowanie domu tak, aby
    zredukować zagrożenia do minimum. I proszę nie traktować mnie jak kosmitę,
    który ma "jazdy", ja piszę o realiach - wypadki się zdarzają owszem, nawet pod
    opieką dorosłych, ale ilu z nim można by jednak zapobiec, gdyby uruchomić
    wyobraźnie przed... pzdr

    --
    Anielka w kąpieli
    Anielka gra na fortepianie
  • 28.02.05, 18:48
    Nigdy bym tego nie zrobiła. Dziecko wcale nie musi się obudzić za to ja mogę
    nie wrócić ze sklepu bo np potrąci mnie samochód-i co wtedy?
  • 28.02.05, 20:52
    Ja na szczescie mam wszystkie sklepy po mojej stronie, przez ulice nie
    przechodze.Ale moglby na przyklad spasc na mnie balkon w starej kamienicy albo
    meteoryt, zycie pelne jest niebezpieczenstw..
  • 28.02.05, 22:44
    Równie dobrze może coś spaść do wózka jak będziecie szły na spacerek. Więcej
    optymizmu mamuśki. Życzę szczęścia!!!
  • 28.02.05, 22:56
    "Nigdy bym tego nie zrobiła. Dziecko wcale nie musi się obudzić za to ja mogę
    nie wrócić ze sklepu bo np potrąci mnie samochód-i co wtedy?"
    - wtedy bedę się cieszyć że nie wzięłam dziecka ze sobą, bo prawdopodobnie
    podczas tego potrącenia przez samochód dziecko ucierpiałoby dużo bardziej niż
    ja!!!
    a wogóle ja z tych "nieodpowiedzialnych i bez wyobraźni" smile

  • 28.02.05, 23:11
    W Wielkiej Brytanii za pozostawienie dziecka w wieku poniżej 12 lat grozi kara.
    Słyszałam, że nawet można zostac pozbawionym praw rodzicielskich (w przypadkach
    szczególnych).
    Uważam, że to troche przesada, np. niektóre dzieci 10-letnie mogą już same
    chodzić do szkoły. Ale podobno w Wlk.Brytanii po wprowadzeniu tego przepisu
    znacząco spadła liczba wypadków, zaginięć i przestępstw dokonywanych na dziecku.
    I ustawodawcy uznali, że się "opłaciło".
    Kiedyś jedna z forumowiczek, bodajże z Kanady, pisała, że u niej pozostawienie
    wózka z dzieckiem na podwórku mogłoby skończyc się poważnymi kłopotami z policją.
    Był tez wątek o pozostawianiu wózka przed sklepem. Tam padły prawie same słowa
    potępienia. Chyba wózek z dzieckiem przed sklepem, który ma sie cały czas na
    widoku, to mniejsze zagrożenie, niż śpiące dziecko samo w domu? A może ja też
    mam odjazdy, bo czegoś tu nie rozumiem?
    Natomiast w Polsce, kraju z wielkim etosem macierzyństwa, z dzieckiem można
    zrobić prawie wszystko, dopóki sie nie "przegnie". Np. dopóki dziecko nie
    znajdzie sie z poważnymi obrażeniami w szpitalu.
    Niektórzy rodzice są jednak bardzo nierozgarnięci. I nie zrozumieją, że coś sie
    może zdarzyć, dopóki np. w ich sąsiedztwie nie wybuchnie pożar. Wszystkim sie
    może zdarzyć, tylko nie mnie...
  • 28.02.05, 23:28
    > Niektórzy rodzice są jednak bardzo nierozgarnięci. I nie zrozumieją, że coś
    sie
    > może zdarzyć, dopóki np. w ich sąsiedztwie nie wybuchnie pożar. Wszystkim sie
    > może zdarzyć, tylko nie mnie...

    No tak, nawet jesli ktos mieszka w domku jednorodzinnym, wyjdzie na 5 min.
    przedtem wszystko powylaczawszy , w piekna pogode(bez burzy) to nadal
    pozostanie bez wyobraźni, mimo ze szanse pozaru mierzyc nalezy w promilach? Na
    wsi normalne jest, z tego co obserwowalam, ze gdy dziecko spalo, to szlo sie do
    ogrodu np. wieszac pranie.Odleglosc taka jak u mnie do sklepu.
    Wedlug mnie duzo wieksze niebezpieczenstwo czyha na dzieci na zewnatrz, nawet
    pod sklepem, skad moze je porwac jakis szaleniec niz w domu, gdy smacznie spi,
    a matka pobiegla po przyslowiowe bulki.
    Moze jakbym byla roztrzepana , bala sie, ze np. zgubie klucze to podeszla bym
    inaczej do tematu.A tak , poki co, wiem ze spokojnie na kilka minut moze mnie z
    dzieckiem nie byc i tyle.
    Wiekszosc wypadkow, jaka ma miejsce podczas nieobecnosci rodzicow jest
    spowodowana brakiem zabezpieczenia mieszkania- wlaczony piecyk, garnek na
    kuchence, zapalki w dostepnym miejscu, otwarte okno.I z reguly jest to
    nieobecnosc dluzsza niz kilkuminutowa.
  • 01.03.05, 10:49
    to ja juz nie wiem o co wam chodzi wciaz teksty co innego jak spi co innego jak
    oglada bajki co innego piec minut do sklepu a co inego impreza
    ale jesli juz matka wypowiada sie ze idzie do sklepu na 5 minut jest oceniana
    ja tez jestem samotna matka zdarza sie ze zostawialam 2 latka samego w domu po
    to by moc kupic mu cos na obiadek
    oceniajcie mnie jak chcecie ale to nie jest nic zlego
    kiedy dziecko sie czyms zajmie i zorganizuje mu sie czas na te 10 minut to
    napewno nie bedzie sie nudzil
    moj synek robi mi papa przy drzwiach i wie ze zaraz wroce
    nie wychodze na ploteczki ale po to by spelnic swoje obowiazki dnia codziennego
    i niestety niekiedy nie ma mozliwosc zabrania go ze soba
    nie jest to barbarzynstwo a niestety rzycie codzienne i w niektorych
    przypadkach nie ma kogo prosic o pomoc
  • 01.03.05, 14:28
    Wydaje mi się, że chodzi o to, że znasz swoje dziecko i jesteś w stanie
    przewidzieć co ona będzie robiło. Ja własnie wróciłam z podwórka, odśnieżałam
    podjazd a Kaja (2 lata) przez ten czas oglądała bajki. Ona jest
    teletubisiomanem i nic nie jest jej w stanie oderwac od tv. Zaglądałam co jakiś
    czas do niej, ale nawet mnie nie zauważyła, po prostu 45minut wyjete z życia
    przy teletubisiach.
  • 01.03.05, 22:03
    Mam dwójkę dzieci 11 lat i prawie 3 latka. Nigdy nie zostawiłam ich samych w
    domu, nawet na 5 minut.
    Nie bardzo rozumiem, co oznacza twierdzenie "... a co zrobić jak trzeba wyjść...".
    Trzeba ubrać dziecko (nawet jesli trzeba je obudzić) i wyjść z nim.
    Nie zawsze miałam ten komfort, że ktoś był "pod ręką" i zawsze sobie dawałam radę.
    Nie wiem, co trudnego jest w ubraniu dziecka i pójściu z nim np. do sklepu ?

    Czytam niektóre wypowiedzi i zastanawiam się gdzie podziała się Wasza wyobraźnia ?
    Proszę o odpowiedź, co trudnego i tak skomplikowanego jest w pójściu do sklepu,
    na pocztę, do banku itd. itp. razem z dzieckiem , że decydujecie się zostawić
    dziecko samo w domu ?
    Oczywiście nie chodzi mi o dzieci już duże.


    Pozdrowienia
    Ligia

    --
    Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
    faktów.
    PAPA DANCE for ever smile
    gwrota.com/smallville/forum/index.php
  • 02.03.05, 12:40

    Nikt nie zna mojego dziecka lepiej niz ja, to ja oceniam czy moge zostawic
    chwile dziecko spiace czy nie. Nigdy nie zrobie nic co mogloby skrzywdzic moje
    dziecko.
    Nie ma nikt prawa pisac, ze ktos jest bez wyobrazni, barbarzanca,
    nieodpowiedzialnym itp..... Jezeli zostawiam spiace dziecko na 15 minut
    zapewniam mu wszelkie bezpieczenstwo.I nie tlumaczcie ze moze sie zachlysnyc,
    rozbic glowe (to samo moze byc podczas mojej obecnosci). Nie zostawiam dziecka
    spiacego kiedy musze wyjsc do sklepu, banku itp....nie zajac nie ucieknnie.
    Nikt tu nie pisze o sytuacjach zostawiam spiace dziecko ide do sklepu na
    godzine, albo na impreze...
    I nie ma nic trudnego w ubraniu dziecka itp. ale nie wiem czy bylabys szczesliwa
    osoba gdyby Cie ktos obudzil, ubral, wsadzil do wozka i wyprowadzil na -15
    stopniowy mroz, albo na ulewny deszcz.
    Nie wierze w to ze mamy zostawiajace swoje dzieci na kilka minut same w domu
    chcialyby im zrobic krzywde, troche wiecej tolerancji.
    Ja zostawiam dziecko, biegne do przedszkola po synka (przedszkole 2 domy
    dalej), moja sasiadka zostawia dziecko idzie rozwiesic pranie w ogrodzie(zajmuje
    tyle samo czasu co mi), druga sasiadka zostawia malucha robi porzadek w orgodzie
    lub garazu. Jakos zadnemu z tych dzieci nic sie nie stalo, wszystkie sa pogodne
    i nie czuja sie zaniedbane, mamy poswiecaja dziecim wiele czasu. Nikt tutaj nie
    potepia takiego zachowania. Nikomu nie przyszlo do glowy aby mowic "ty jestes
    nieodpowiedzialna, bez wyobrazni itp..."

    Pozdrawiam
    Renata
  • 02.03.05, 13:13
    Trzeba sobie tak zorganizować czas żeby nie było konieczności zostawiania
    dziecka samego w domu.
    Bozia dała nam główkę nie tylko do noszenia czapki.

    Pozdrowienia
    Ligia
    --
    Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
    faktów.
    PAPA DANCE for ever smile
    gwrota.com/smallville/forum/index.php
  • 02.03.05, 14:42
    > Bozia dała nam główkę nie tylko do noszenia czapki.
    Wlasnie, dlatego pewne rzeczy powinnas zrozumiec, a tu ni w zab.., np. to ze
    gorszym rozwiazaniem jest wyciaganie dziecka z ospa na mróz w imie przesadnej
    ostroznosci niz zostawienie spiacego na 5 min.
  • 02.03.05, 14:38
    Twoje dzieci chyba nigdy nie choruja.
    Uwazasz, ze bezpieczniej jest targac ze soba goraczkujace dziecko niz zostawic
    je w domu? Ja bym sie nie odwazyla, u mnie sprawdza sie model zostawiania na 5
    min. I tego bede sie trzymac, tym bardziej ze dziecko coraz starsze.A o 11
    latach to juz nie ma co mówic, w tym wieku spokojnie zostawie i na dluzej.
  • 02.03.05, 21:32
    Co może być pilniejsze od zapewnienia bezpieczeństwa dziecku ?

    No właśnie, mój starszy syn ma 11 lat, teraz bez problemu zostaje sam w domu.
    5 letni syn mojej koleżanki tak "przekształcił" zwykły breloczek, że zrobił z
    niego wtyczkę do kontaktu, na szczęscie skończyło się na strachu i "wywaleniu"
    korków. Niestety nie zawsze taka zabawa kończy się szczęśliwie.
    Tak jak pisałam wcześniej, zawsze organizowałam sobie czas tak, aby nie
    zostawiać dzieci samych w domu.

    Pozdrowienia
    Ligia
    --
    Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
    faktów.
    PAPA DANCE for ever smile
    gwrota.com/smallville/forum/index.php
  • 02.03.05, 22:11
    ja tez nie mam nikogo, kto moglby mi pomoc przy dzieciach, tzn mam meza ale
    bywaly takie momenty, ze pracowal od 7-22 siedem dni w tyg i wlasciwie to jakby
    go nie bylo. Ale nigdy nie odwazylam sie zostawic mojej cory samej. nie tylko
    dlatego, ze moze sie cos stac, ale rowniez dlatego, ze gdyby sie stalo to nigdy
    bym sobie nie wybaczyla. wiem, ze mozna tak zorganizowac zycie, aby nie
    zostawiac dziecka samego w domu ale nie nazywajmy matki, ktore
    praktykuja "pieciominutowki" barbarzyncami. gorzej gdy norma sa dwie albo trzy
    godziny.
  • 03.03.05, 11:20
    Nie potępiam matek, które nie mają z kim zostawić dziecka a muszą naprawdę
    wyskoczyc na moment, napewno wiedza ze dziecku nic sie nie stanie - choc tego
    nie rozumiem, ale moj synek jest caly czas pod czyjas opieka.
    Jest to "diabel wcielony", od ktorego pomyslow i ruchliwosci az glowa boli.
    Synek nie zostaje sam nawet 2 min. nawet jak spi.
    W trakcie snu czesto otwiera oczy aby sprawdzic czy ktos jest, a jakk nie spi
    to niestety strach go zostawic samego.
    Ale obok mieszka brat mojego meza z zona i coreczka (12 m-cy) i widzac ich
    zachowanie w stosunku do niej to sie zastanawia m czy tylko ja taka jestem
    odpowedzielna (lub jak n iektorzy nazwa nadopiekuncza).
    Mala jest spokojnym dzieckiem, juz chodzi od miesiaca.
    Spiw lozeczku - które nie jest jeszcze opuszczone, na moje pytanie gdy
    widzialam ze poprzeczka siega jej ponizej brzuszka byla odpowiedz, ze ona nie
    wypadnie bo wie ze jej sie stanie krzywda - dziecko spiace jest zostawiane a
    szwagierka idzie na kawe lub powiesic pranie na dol.
    Mala wchodzi im przez fotel na lawe (lawa ma blat z kafelek) - na pytanie meza
    ze przeciez spadnie (matka lezala na tapczanie ogladajac film) odpowiedziala ze
    nie spadnie bo umie schodzic.
    Nosi buciki od kiedy zaczela stawiac kroki na rzepy i miekkie nigdzie nie
    usztywniane, kupilam jej (maz jest chrzestnym) teraz po m-cu jak tamte nosi
    papucie wiazane ze sztywnym tylem. Po nalozeniu mala nie umiala w nich chodzic
    i lewa stope wykrzywiala do srodka - tym razem juz nie komentowalam.
    Tych przykladow moge mnozyc - ach to mloda matka 23 lata ale znam mamy w tym
    wieku co maja duzo wieksza wyobraznie

    --
    Dominik ma 13 m-cy smile

    img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
  • 03.03.05, 12:10
    Oj czuję, ze musze kilka słów jeszcze napisać. Z swojego podwórka. Jak już
    wcześniej napisałam, uważam, ze zostawienie dziecka samego w domu, i nie tylko
    w domu to zachowanie nieodpowiedzialne. Przyznam się, może komuś moje zdarzenie
    trochę pobudzi wyobraźnię. Zdarzyło mi się raz zostawić same dziecko w domu,
    poszłam wieszać pranie na dworzu. I wydawało mi się, ze nic się nie stanie, bo
    synek właśnie zasnął a wtedy ma mocny sen i nic nie powinno go obudzić, a
    jednak bardzo się pomyliłam, jak tylko weszłam do domu usłyszałam taki straszny
    płacz, ze czym prędzej pobiegłam do synka i co się okazało, że synek tak
    płakał, że cały był mokry od potu, i już prawie zbierało mu się na wymioty.
    Przez dłuższy czas niestety nie mogłam go uspokoić.... Napisałam, ze synek był
    sam, a to też niezupełnie prawda, bo w domu był wujek, z tymże ze wujek ma 70
    parę lat i już nie potrafi się zajmować dzieckiem, ale tak wtedy myślałam, ze
    jakby co to choć zabawi go jakoś, i niby zabawiał, ale tak naprawdę synek
    potrzebował mnie i gdyby mnie dłużej nie było w domu, nie było mnie kilka
    chwil, to nie wiem czym mogło to się skończyć, mimo, że w domu była jeszcze
    jedna dorosła osoba. I po tym zdarzeniu powiedziałam sobie nigdy więcej nie
    zostawię samego synka w domu. Bo już ni oto chodzi, że coś mogło mu się stać,
    ale o to, jak się czuł gdy po przebudzeniu nie było mnie? Raczej b. Źle, skoro
    tak płakał, że myślałam, ze go w życiu nie uspokoję. I czy idę wieszać pranie,
    czy idę kupić przysłowiową bułkę to ubieram synka i idę z nim albo nie idę i
    np. nie zjemy bułki, a za to zjemy ziemniaka, zawsze coś się znajdzie do
    jedzenia czy do picia.
  • 03.03.05, 12:39
    Wiesz co, ja mialam taka sama sytuacje, bedac w domu.Dziecko spalo na górze,bo
    tam ma pokój, a ja siedzialam z goscmi na dole, grala muzyka, nikt nie słyszal
    placzu.Naprawde nie musialam z domu wychodzic, zeby taka sytuacja sie zdarzyla.
  • 04.03.05, 08:41
    Tez mam dom i dziecko śpi na piętrze. Rozwiązanie - ninia elektroniczne to jest
    to. Polecam. Wtedy będziesz słyszeć płacz dziecka. Pzdr
    --
    ***NASZE SZCZENIAKI***
  • 04.03.05, 09:57
    weronikarb napisała:

    > Nie każdego stań na nianię elektroniczna

    Wiem że nie każdego, ale jeśli kogoś stać na mieszkanie w domu, to na nianie
    też go stać. Tym bardziej, że ich ceny są różne. Pzdr


    --
    ***NASZE SZCZENIAKI***
  • 04.03.05, 12:02
    umasumak napisała:

    > weronikarb napisała:
    >
    > > Nie każdego stań na nianię elektroniczna
    >
    > Wiem że nie każdego, ale jeśli kogoś stać na mieszkanie w domu, to na nianie
    > też go stać. Tym bardziej, że ich ceny są różne. Pzdr
    >
    >
    No coz ja mieszkam w domu - tesciowej i nawet buduje sie. Co wcale nie znaczy
    ze mam wydac powyzej 100 zl na nianie ktora bede uzywac okolo pol do 1 roku
    czasu. To ze ktos ma dom czy tez buduje sie to nie znaczy ze jest bogaty, bo
    nieraz staja za tym bardzo wielkie kredyty moja droga
    I wydawac pieniadze na moim zdaniem glupoty z powodu wlasnego wygodnictwa to
    niestety glupota-ale zastrzegam to tylko moje zdanie.

    --
    Dominik ma 13 m-cy smile

    img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
  • 04.03.05, 15:19
    weronikarb napisała:

    > >
    > No coz ja mieszkam w domu - tesciowej i nawet buduje sie. Co wcale nie znaczy
    > ze mam wydac powyzej 100 zl na nianie ktora bede uzywac okolo pol do 1 roku
    > czasu.

    No cóż moja córka ma prawie 20 m i ninia nadal w użyciu. I jeszcze długo będzie.


    > I wydawac pieniadze na moim zdaniem glupoty z powodu wlasnego wygodnictwa to
    > niestety glupota-ale zastrzegam to tylko moje zdanie.

    Hmmmmm głupoty z powodu wygodnictwa? Mocno powiedziane, zwłaszcze że znacznie
    wygodniej by było posiedzieć w pokoju obok dziecka, poczytać itp do momentu aż
    się obudzi, niż schodzić piętro niżej i gotować obiad czy prasować, mając
    jednocześnie dziecko w "zasięgu ucha".

    >


    --
    ***NASZE SZCZENIAKI***
  • 07.03.05, 11:11
    Umasumak, po pierwsze widocznie jak juz pisalam wyzej ciebie stac.
    Po drugie jak tez juz pisalam z moim dzieckiem nie udaloby sie to ze nikogo
    niema w pomieszczeniu gdy ono spi. Pozatym moj synek spi w pokoju przy kuchni,
    takze u mnie jedo drugiego nie wyklucza. Maly bedac u mojej mamy to jak spi to
    mama zabiera wózek (bo usypia tylko w wozku) w poblize kuchni aby go slyszec.
    Takze widzisz nie zalezy to tylko od ciebie jakie sobie zazyczysz rozwiazanie,
    dziekco ma tez cos do "powiedzenia" o ile go sluchasz
    --
    Dominik ma 13 m-cy smile

    img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
  • 04.03.05, 14:13
    Moje dziecko ma juz 6 lat, ale nawet gdy bylo male to nie uwazalam za
    koniecznosc kupowania zaraz elektronicznej niani, w koncu nie mieszkam w
    rozległej rezydencji, tylko w mieszkaniu 2- poziomowym.To, ze raz czy dwa
    zdarzylo mi sie nie słyszec placzu dziecka nie jest w moim pojeciu wielka
    tragedia.
  • 04.03.05, 00:37
    witam a co sadzicie o pozostawieniu starszych dzieci spacych wieczor np, na
    godzine wiedzac ze sie nie obudza??? Pytam z ciekawosci moi znajomi tak robia
    ja ne do konca jestem przekonana.
  • 04.03.05, 10:55
    E tam ja mieszkam w domu, a nie stać mnie na nianię elektroniczną.... Tak a
    propo, ze kto mieszka w domu to każdego stać...
  • 04.03.05, 22:47
    Ja jestem zdecydowanie przeciwna!!! W mojej miejscowości niedawno kobieta zostawiła noworodka pod opieką trzech wilczurów i jak wróciła po 10 minutach z poczty, to z dziecka nie zostało już prawie nic... A wyszła tylko do pobliskiej poczty!!! Okrutna bezmyślność!!!
  • 05.03.05, 00:01
    wielka30 napisała:

    > Ja jestem zdecydowanie przeciwna!!! W mojej miejscowości niedawno kobieta
    zosta
    > wiła noworodka pod opieką trzech wilczurów i jak wróciła po 10 minutach z
    poczt
    > y, to z dziecka nie zostało już prawie nic... A wyszła tylko do pobliskiej
    pocz
    > ty!!! Okrutna bezmyślność!!!

    Trudno to było nazawać opieką...


    --
    ***NASZE SZCZENIAKI***
  • 05.03.05, 08:10
    PO raz kolejny napisze- jeli wychodzi sie z domu to po podjeciu pewnych srodkow
    ostroznosci- nie zostawia sie otwartego okna, właczonej kuchenki, stada psów -
    w innym wypadku to prowokowanie losu z duża szansa na zle zakonczenie.A jesli
    sie wyeliminuje takie zagrozenia, dziecko zostawi spiace, to ryzyko jest
    minimalne.
  • 05.03.05, 15:31
    nawet gdybym mieszkała w mieszakniu bez prądu, gazu i wody, bez mebli i
    zwiezrząt, nigdy za żadne skarby nie zostawiłabym dziecka samego ani śpiącego,
    ani bawiącego sie, małego, starszego, i nie przemawia do mnie żaden argument
    typu zakupuy, choroba, wyrzucenie śmieci, matki które pozostawiają swoje dzieci
    same są nieodpowiedzialne i kompletnie bez wyobraźni.
  • 05.03.05, 21:17
    I nie zostawiaj, a ja pozwolisz, bede postepowac nadal tak jak uwazam, a twoja
    opinia o takich jak ja kompletnie mnie nie rusza, bo wiem , ze pojecia nie masz
    w temacie.
  • 06.03.05, 21:12
    Oj lola ależ Ty uparte dziewcze smile

    Pozdrowienia
    Ligia
    --
    Jeśli fakty świadczą przeciwko mnie, tym gorzej dla
    faktów.
    PAPA DANCE for ever smile
    gwrota.com/smallville/forum/index.php
  • 06.03.05, 21:28
    nie, nie powinno się zdarzać
    I jak wiele sytuacji które nie powinny jednak sie zdarza
    Mnie się nie zdarzało
  • 06.03.05, 21:58
    Moja córka (4 lata) po zaśnięciu przez około 2-3 godziny śpi kamiennym snem.
    Prawie nigdy nie zdarza się, ze się w tym czasie zbudzi. A jednak ostatnio się
    zbudziła - narzekała że ją boli brzuch i nagle - leżąc - zaczęła wymiotować.
    Zanim ją podniosłam i posadziłam, to miała zapchany cały nos i nawet uszy tym,
    co zwymiotowała. Sorry, wiem, że to obrzydliwe, ale piszę to dla tych
    wszystkich matek bez wyobraźni, co uważają, ze dziecko można zostawić same.
    Boję się myśleć, co by było, gdyby moja córka była sama w domu.
  • 06.03.05, 23:00
    nie mozesz pisac ze bezmyslne tylko sytuacja zmusza do pozostawienia dziecka w
    domu.To co jak by twoje dziecko wymiotowało w nocy kiegy spisz to co bys
    zrobiła nie mozna przewidziec co sie stanie i nie mozna nikogo krytykowac ze
    zostawi na chwile samo dziecko w domu.Przeciez nie idziesz na pare godzin .To
    jezeli zostawie mała ze starsza corka(14) czy synem(12) to tez nie mozna??
    badzmy troche wyrozumiałe dla innych i nie badzcie takie wzorowe

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.