Dodaj do ulubionych

zdaniem teściowej...:)))

27.02.05, 16:05
Kiedy, po pięciu latach oczekiwań, urodziłam pierwsze dziecko, radość
ogłuszyła mnie tak, że niezbyt wiele do mnie docierało. Kilka lat później,
przy następnym skarbie, pancerz radości okazał się mniej szczelny i okazało
się, że:
- nie umiem prawidłowo trzymać dziecka na rękach
- przeze mnie umiera z pragnienia, bo nie dopajam go
rumiankiem/herbatką/przegotowaną wodą
- złośliwie kładę je na brzuszku, chociaż może się udusić
- nie daję mu skórek chleba, chociaż (w wieku 4 miesięcy) zaczyna ząbkować
- nie uczę go chodzić jako półroczniaczka, prowadzając pod paszki
- mój pokarm jest za tłusty, więc dziecko ma zaparcia (normą była u niego
kupka raz na 5-7 dni, na luziesmile)
A jakie straszne błędy Wy popełniałyście, według Waszych teściowych, mam,
babć i innych znakomitych doradców? smile))))))
Edytor zaawansowany
  • rybalon1 27.02.05, 16:28
    no bywa i tak smile))) ja teściowej juz nie mam a moja mama nie udziela mi
    takich "dobrych rad" na szczęscie , jak mam problem to pytam czasem i wtedy
    słuchami rady a tak ogólnie nikt sie nie mądrzy i mnie nie poucza - ale to
    chyba dlatego, że od początku krótko ucinałam wszystkie dyskusje na takie
    tematy a na słowa teścia w stylu "po co ty go tak bujasz ? rozpuścisz go ! "
    odpowiadam : bo tak chcę ! koniec i kropka , pozdr
  • majaw2004 09.10.05, 20:14
    Moja kochana teściowa z racji tego, że na początku małżeństwa mieszkałam z jej
    matką w jednym domu(choć sobie urządziliśmy całą górę domu )uznała więc,że może
    dalej wchodzić piwnicą do domu,zaglądać mi do szafek,lodówki itp.Nie odzywałam
    się ,bo uznałam,że tak będzie lepiej i po co się kłócić .Jednak nie wytrzymałam
    jeżeli chodzi o wychowywanie dziecka i powiedziałam co myślę,to moi teście
    obrazili się na mnie na 2 m-ce i udawali,że się nie znamy!Szczerze mówiąc
    wolałabym słowa prosto w oczy niż domyślanie się o co im chodzi.Babcia z którą
    mieszkałam też okazała się nie taka wspaniała jak sie zapowiadało i w końcu
    spakowałam się i wyprowdziliśmy się z mężem do innego kraju.Teraz dzwonimy raz
    na miesiąc i rozmawia tylko maż.Zal mi tylko,że chcąc uwolnić się od teściowej
    nie widze swojej rodziny!!!
  • mama_kotula 21.10.05, 01:41
    Z teściową miałam tylko taki problem, że w ogóle się nie interesowała wnukami.
    Za to jej siostra, czyli "ciocia Alinka, tiu, tiu, tiu" nieźle zalazła mi za
    skórę.
    1. dziecko zamarznie, sypiając tylko pod kocykiem z polaru, ja ci kupię
    pierzynkę (i kupiła, w związku z czym mam fajową poduszkę)
    2. dlaczego dajesz dziecku niesłodkie jabłko/kaszkę/truskawki, przecież dziecko
    musi jeść cukier
    3. po co kupujesz te soczki, przecież w ogródku są jabłka, utrzesz na tarce i
    przez pieluszkę wyciśniesz
    4. biszkopciki najlepiej rozmoczyć w mleku (taaa, zwłaszcza jak dziecko ma 2
    lata i prawie wszystkie zęby), bo sobie ząbki nadweręży
    A już największym hitem był test na to, czy moje mleko będzie zdrowe dla
    dziecka, kazała mi nalać do szklanki i oglądać pod słońce, a jak będzie
    niebieskawe, to nie można dawać dziecku, bo to są osady z kamienia (hehe, bo ja
    przewody mleczne kostką brukową mam wyłożone).
    Najbardziej do szału doprowadzało mnie, jak zaczynała "A jak moja Magda była
    mała..." i tu możecie dopisać cokolwiek, np. "nigdy nie płakała w
    nocy", "wołała siku jak miała 10 miesięcy", "zawsze grzecznie siedziała w
    krzesełku podczas jedzenia" itp., czyli to wszystko, co wg niej robię źle.
    Poza tym ojciec moich dzieci jest jej chrześniakiem i pupilkiem. Potrafiła np.
    kupić mu kilka par slipów (!) i potem mi wytykać, że w ogóle o niego nie dbam,
    bo żadnych majtek nie ma (w szufladzie naliczyłam 19 sztuk). Zaś jak wracał
    nawalony jak stodoła to warczała na mnie, że powinnam dać się mu wyspać, bo
    przecież "taki zmęczony był po pracy, że ledwo się na nogach trzymał".
    --
    Do poczytania, podumania, pośmiania
  • tesciowaok 13.05.06, 09:51
    poczytalam troszke waszych wypowiedzi i zrobilo mi sie przykro bo chyba nie
    sadzicie ze my czyli tesciowe chcemy dla waszych dzieci zle? od lat pokutuje
    syndrom"synowa-tesciowa" i nie potrafimy chyba myslec racjonalnie.Ja jestem
    tesciowa od 8 miesiecy,a babcia od 16 dnii mam wielka nadzieje ze moja synowa
    nie napisalaby nic podobnego, malo sie wtracam w wychowanie ich dziecka,jestem
    na kazde zawolanie jesli mnie potrzebuja,jesli prosza o rade to powiem ale
    zawsze zastrzege ze to oni sa rodzicami i to oni i tylko oni podejmuja decyzje
    co do wychowania dziecka,wiec wierzcie mi ze jesli nawet wasze tesciowe mowia i
    robia cos wg. was nie tak to pomyslcie chwilke i zastanowcie sie
    dlaczego???...odpowiedz jest prosta jak "kolo"...po prostu BARDZO KOCHAMY wasze
    dzieci i taka opinia jest dla nas bardzo krzywdzaca!!!pozdrawiam!
  • farbina 16.06.06, 12:35
    Moja teściowa nie może żyć bez udzielania rad. Oczywiście powinny one zostać
    natychmiast wykonane oraz podziękowania "Mamusi" złożone. Bardzo długo nie
    decydowaliśmy się na ślub oraz na dziecko (podczas gdy brat męża trójkę
    zmajstrował). Były to dla nas bardzo burzliwe chwile, każde spotkanie kończyło
    się awanturą oraz płaczem "Mamusi". To były czasy kiedy myślałam, że mój
    sprzeciw spowoduje zmianę i zaprzestanie udzielania rad. W końcu stwierdziłam,
    że jest to walka z wiatrakami i przestałam się odzywać. Komunikacja odbywa się
    na drodze służbowej, bez wylewności oraz komentowania. Chce mi przestawić meble
    w pokoju...niech przestawi...niepodoba się moja fryzura...nic nie mówię...Dodam,
    że jest to szczególnie trudne dla mnie, że moja Mama zaprzestała wtrącania się w
    mój ubiór gdy skończyłam 6 lat. Więc uważam, że wychowywanie mnie w tej chwili
    mija się z celem. Obecnie czekamy na dziecko i nie wiem co mnie czeka, ale lekko
    nie będzie pamiętając przez co przeszła bratowa. Na razie płacze też się
    skończyly, ale być może to przez mój stan....i niedługo wszystko zacznie się od
    nowa...Ja wiem, że moja teściowa chce dobrze, ale bardzo często dla siebie.
  • vidy 24.06.06, 18:19
    Jestem pewna, ze tesciowe czyli babki kochaja wnuki. Tylko jak tesciowa mowi mi
    ze podarowala mi 40-letnie sweterki i spioszki po jej synie, a moja corka tego
    nie nosi, to jest zdziwiona. Jak chce wycierac jej buzie 40 -etnia scierka bo
    syek kiedys jej uzywal, sentymenty. Czyste, tylko ze z piwnicy.
    (A jak ktores z forumowiczek naskocza na mnie, ze mam obiekcje i ze jestem
    wredna, niech dadza adres przesle tesciowej work ze sweterkami).
    Dawanie mleka z piersi w wieku 10 miesiecy to nienormalne, przeciez to nawet
    niezdrowe.
    Corka alergik - a czemu nie dajesz jej pobawic sie z kotem.
    Czemu do niej mowisz po polsku (mieszane malz) U NAS sie tak nie mowi.
    I setki innych uwag, czasem duzo b. niemilych.

  • bodab77 25.06.06, 21:39
    Gorąco Ci współczuję, że masz tak nierozsądną teściową.
    Mam dla Ciebie propozycję. Niech Twój mąż posadzi swoją mamę przed komputerem
    zaproponuje jej poczytanie postów tutejszych forumowiczek. Jeżeli ta kobitka ma
    trochę oleju w głowie to da sobie spokój z "dobrymi" radami. Ja korzystam z
    wiedzy jaką teściową i babcia nie być m.in. właśnie z forów. Naprawdę wiele się
    nauczyłam. Pozdrawiam
  • asia06 06.04.07, 07:54
    O, super, że odezwała się jakaś teściowa. Też warczeć mi się chce, jak słysze,
    jakie to teściwe są be... A ja oddycham z ulgą, kiedy teściowa z nami mieszka
    (mieszka od czasu do czasu, nie na stałe). I dla nas lepiej, i dla dziecka. A
    że ma swoje zdanie... No ma, jak każdy człowiek. I to chyba normalne. Mówić nie
    zabronię, czasem rozważę te rady, czasem z nich skorzystam, czasem puszczę mimo
    uszu. Wszak ani teściowe, ani synowe nieomylne nie są.
    Pozdrawiam serdecznie teściową - synowa. smile
  • julasia 13.02.06, 22:23
    Zgadza się.
    Też używałam zwrotu "Bo ja tak chcę!"
    Działał jak żaden inny.
  • ldzida12 24.03.06, 20:45
    Cze!
    Ja znów mam problem z moją mamą. Ona zawsze miała ale do ubioru mojego dziecka
    , kiedy wychodziliśmy na dwór, albop nie podoba jej się czasem że jedziemy do
    teściowej, bo mały się przeziębi. ALe ja sobioe nic nie robie ireobie jak
    uważam. Przecież matka nie zrobi krzywdy swojem u dziecku i instyktownie wie co
    zrobić. Pozdrawiam.
    Lidia
  • detinka 27.02.05, 17:07
    Oj ja też mam swoje za uszami :
    wszystkie dzieci piją od urodzenia herbatkę a ja mojej nie daję, choć ich
    zdaniem cycus to jedzenie a nie picie.
    nie daje kaszek moje mleczko to taka woda i raczej jak picie niż jedzenie wink
    nie daje chlebka, kompociku, kisielku czyli głodzę
    nie jadłam papryki, kapusty i czekolady to były moje fanaberie
    ubieram w ciemne ciuszki jak chłopczyka i nie chcę załozyć jej
    falbanek .....................

    --
    Matyldzia córcia detinki i banego 16 czerwca 2004
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14319903&a=14319903
    bi.gazeta.pl/o/a/forum/131/0/131039.jpg
  • czarnauk 27.02.05, 17:11
    a ja powinnam oddać małą do żłobka zamiast siedzieć z nią w domu! - przeciez to
    takie dobrodziejstwo surprised)
  • iskra14 27.02.05, 17:56
    Teściowa starał sie nie wtracać, jeśli trzeba przyjedzie zostać z małym ale
    kiedy był maluchem i miał kolkę to obie z babcią mojego męża patrzyły ze
    stroskanymi minami - teściowa przy mnie nie komentowała ale według babci miałam
    za chudy pokarm i dziecko sie nie najadało.
  • katrinko 01.03.05, 20:35
    Według teściowej (dowiedziałam się nieco później, przy okazji kłótni), omal nie
    zagłodziłam mojego synka na śmierć (ja nie widzałam jaki był pomarszczony!! ona
    widziała) starając się karmić go piersią prawie do końca 4-go miesiąca...
    Nawiasem mówiąc, straciłam tak szybko pokarm właśnie dlatego, że uległam
    naciskom teściowej i szwagierki i zaczęłam dokarmiać sad
    Teraz właśnie ona, na zmianę z moją mamą zajmują się małym i w ogóle straciłam
    kontrolę nad tym co dziecko je, co robi... nie mogę odżałować.
  • julasia 13.02.06, 22:28
    jeszcze jest czas by tę kontrole odzyskać - głowa do góry i pogonić obie
    Babcie, one już miały swój czas na wychowanie dziecka
  • tesciowaok 13.05.06, 09:55
    julasia napisała:

    > jeszcze jest czas by tę kontrole odzyskać - głowa do góry i pogonić obie
    > Babcie, one już miały swój czas na wychowanie dziecka
    no coz to tylko ci nalezy serdecznie wspolczuc ze cie urodzila i tak
    wychowala!!! obys kiedys uslyszala to od swojego dziecka...pogonic babcie!!!
  • yeanne 03.06.06, 18:54
    a moje synowe tez pewnie gdzieś to powiedzą - taka kolej rzeczy!
  • ligus76 18.07.06, 16:54
    sama dziewczyny nie wiem co lepsze ? czy tesciowa pouczajaca wymadrzajaca czy
    taka ktora nic nie interesuje... ja wlasnie trafilam na ta druga i powiem wam
    ze jest mi bardzo przykro nie wspominajac o mezu ktory zawsze tweirdzil ze jego
    matka dzieci uwielbia... i co ona nie zrobi jak sie tylko zuzia (nasza coreczka
    urodzi )Zuzia 4sierpnia konczy roczek tesciowa widziala ja 2 razy w zyciu
    (tesciowa mieszka w gd a my w w-wie)nie interesuje sie jak wyglada czy cos mowi
    czy cos ja boli nawet nie zabiega o zdjecia.. pozdrawiam
  • lakie 01.08.05, 21:01
    Do żłobka jak do żłobka, ale ja usłyszałam, kiedy moja dzidzia miała 2 miesiące, że mam się przeprowadzić do miasta oddalonego o 350 km od obecnego mojego miejsca zamieszkania i nawiasem mówiąc miejsca mojego dotychczasowego całego życia (bo oczywiście moi teściowie mieszkają w tym odległym mieście) i błyskawicznie iść do pracy bo po co siedzieć w domu jak oni mogą pilnować dziecka, a wspomnę że pilnowanie polega na schemacie "nakarmić... przewinąć... jak sobie popłacze to zaśnie" MAKABRA... nie dałam się, ale za to do dziś mąż mi wytyka że traktuję jego rodziców jak gorszych...

    lakie smile

    Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
    Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/195/3/195361.jpg
  • maniolka05 22.01.06, 12:16
    Hmmm. To nawet zazdroszczę. Ja jak powiedziałam teściowej że mała idzie do
    żłobka od września to zaczeła na mnie krzyczeć- PO MOJEJ SMIERCI MOJA
    NAJUKOCHAŃSZA WNUCZUSIA PÓJDZIE DO ŻŁOBKA!!!!! jA NA TO WAM NIE POZWOLĘ!!! no i
    co wy na to??
  • irytek001 27.02.05, 22:43
    W sytuacjach, które wykluczają wózek, a droga daleka, moje dziecko taszczę na
    plecach w super wygodnym nosidle ze stelażem. Moja teściowa, widząc nas, mówi
    zawsze: "pomogę ci, daj mi TO, a ty ponieś to dziecko NORMALNIE smile
  • nnika5 27.02.05, 23:07
    jak na moje ten text jest the bestsmile))))

    no to widze ze popelniamy podobne "bledy"smile
    ja tez mialam "za chudy" pokarm i zamiast dac butle to katowalam mala.
    nie dawalam jej picia.
    karmilam "na zyczenie" a nie co 3 godziny.
    rozpuszczalam jak dziadowski bicz bo nosilam, przytulalam chocby pol dnia.
    nie pozwalalam rozwijac sie plucom malej bo jak zaczynala plakac to ja od razu wyciagalam z lozeczka i uspokajalam.
    no i w koncu: nie daje jej co drugi dzien kostki czekolady!!a to przciez takie dobre!!
  • zona_mi 28.02.05, 08:37
    Zapomniałam dodać, że moja teściowa jest dość zawziętą zwolenniczką zasady, iż,
    aby nie zrobiło sobie krzywdy/nie nabiło guza/nie uderzyło i miało siniaka,
    dziecka nie należy samego puszczać na podłogę DOPÓKI NIE BĘDZIE UMIAŁO PEWNIE
    CHODZIĆ smile)
  • twinmama76 28.02.05, 09:43
    zona_mi napisała:
    > aby nie zrobiło sobie krzywdy/nie nabiło guza/nie uderzyło i miało siniaka,
    > dziecka nie należy samego puszczać na podłogę DOPÓKI NIE BĘDZIE UMIAŁO PEWNIE
    > CHODZIĆ smile)

    Chyba, że wcześniej nauczy się pewnie fruwać wink

    Mojej teściowej czasami wymsknęło się coś o chudym mleku czy herbatce, ale
    zawsze spoglądałam na nia jak na niedouczonego ufoludka + mina wykształconego
    ziemianina + mój małżonek sprowadzający ją na ziemie bez asekuracji =
    szybciutko się jej odechciało komentarzy wink))
    --
    Zdrowia, miłości, Polski sprawiedliwej. (P.Kukiz)
  • bartolina2 28.02.05, 09:50
    Wiecie co przez takie rady nie mozna byc rodzicem bo sie nie da, mozna sie
    niezle zdolowac przez tych starych jakbysmy tak wszystkie rady braly do serca:
    -u mnie kazde kwilenie malej jest komentowane: "ona napewno jest glodna"-
    wychodzi na to ze ja glodze dziecko bo ona caly dzien tak kwili,

    - rodzice sa be bo: nie biora na reca za kazdym razem jak pisnie, kazemy jej
    raczkowac a to zlo konieczne, nie latamy z nia po domu jak nie chce jesc-wogole
    to najlepiej jakbysmy mala dali tesciom na wychowanie- komentarz tesciow:"bo te
    dzisiejsze metody wychowawcze......" wszystko wiedza

    ..............tylko tesciowa takimi metodami tak rozpuscila dzieci ze teraz ma
    za swoje i ja nigdy nie dopuszcze zeby moje dzieci byly przez nia wychowywane-
    juz nie musiamy z nimi mieszkac dzisiaj wracamy do siebie:o)!!!!!!!!!!!!!!!!!


    POZARAWIAM
  • zona_mi 28.02.05, 10:06
    Z tym raczkowaniem to święta racja! Przecież stół kopie, a ściany napadają na
    malucha! smile))
    W ogóle najlepiej do roku trzymać delikwenta związanego w becik, koniecznie z
    pierza, bo ciepły!
  • kmyczek 28.02.05, 10:18
    hehe, niezłe są te nasze teściowe!!!
    -dziecko od pierwszego miesiąca powinno się wysadzaćsmile, bo jej synek się tak
    załatwiał,
    -powinniśmy spać z dzieckiem, bo ona tak robiła,
    -ale najbardziej nie może przezyć że Karolka nie ma dwóch imion,
    -jak dzwoni do nas i słyszy płacz małej bo ma kolke, to mówi "co wy robicie tej
    biedulce, moje dzieci nigdy nie miały kolek"
    teściowej to już własny syn nie może słuchać!!!
    pozdrawiam i życze wytrwałości napewno bedzie potrzebnawink
  • sylwia_s 14.03.05, 14:14
    I ubierać rękawiczki w domu.
  • annaparzonka 02.11.05, 21:45
    Na szczescie jak moja córcia sie urodziła zaszczegła sobie za to jest moja córka
    i ja ja wychowyje po swojemu wiec przyszła tesciwa starała sie nic nie
    komentowac ale nieraz sie jej wymckneło co nieco np: zimno jest dziecku jak je
    ubierasz w tedy bylismy w domu mała miała na sobie kaftanik koszulkę i body a na
    dworze było nawet ciepło ale dla niej to mała nawet przy temp 30 stponi na
    dworze powinna byc ciepło ubrana itp T był tylko jeden przykład teraz na
    szczesciej tesciwa nie przychodzi do nas my do niej tez nie przychodzimy a jak
    juz to rzadko i na krótko wiec mam spokój
    --
    smyki.pl/domeny/corcia.pl/karolka/index.php
  • aaiwa 08.09.05, 22:28
    Hej

    Ja nie mam takich problemow z moja tesciowa, tzn nie doradza mi. Wspoiala mi
    tylko ze moze skoro moj maluszek juz siedzi (8,5msc), to powinnam lapac kupki,
    czyli sadzac na nocnik.
    Moj problem z tesciowa jest taki ze jak jeste u niej czy jak zostawiam u niej
    synka czasami mowie jej co i jak ma zrobic, np. ze powinna pochowac kable, albo
    postawic lampki na podloge, czy inne praktyczne uwagi. Znam moje synka na tyle
    ze wiem na co go stac, jakie ma pomysly, co go moze zainteresowac. Moje uwagi
    sa dla bezpieczenstwa maluszka i zeby on nie zrobil szkod. Tesciowa natomiast
    na moje uwagi reaguje dosyc obscesowo, reaguje tak jakbym glupoty wygadywala,
    bo przeciez ona to wszystko wie. Daje mi odczuc ze moje uwagi sa w ogole nie
    potzrbne, wiem ze ona wychowywala rowniez dziecko, ale to bylo dawno, pewne
    rzeczy sie zapomina. Poza tym kazde dziecko jest inne, jak wiem co moze mojemu
    maluszkowi wpasc do glowki.
  • kalina121 14.04.06, 12:37
    ja słuchałam i od mamy i od teściowej
    1.mama musi jeść wszystko i kapustę i mleka pić jak najwięcej inaczej będzie
    pokarm złej jakości
    2.pampersy są ZŁE!!! i dlatego dziecko trzeba uczyc załatwiać się do nocnika
    już od 4 miesiąca życia(i od 4miesiąca do 1,5 roku ja słuchałam to samo kazanie
    naprzemian od mamy i teściowej)
    3.też "mroziłam" swoje dziecko,bo nawet w 30stopniowy upal musiał mieć kaftanik
    z długim rękawkiem lub koc polarowy.
    4.i to nic że dziecko ma alergię na białko mleką i jajka trzeba jemu i tak to
    dawać do jedzenia bo to jest"bardzo zdrowe"
    a najfajniejsze było stwierdzenie że póltoraroczne dziecko musi znać jak sie
    nazywa(imie i koniecznie nazwisko) a także adres zamieszkania.A ich dzieci (ja
    i mój mąż) byly wyjątkowe szybko się uczyły niczego nie pśuły zawsze były
    grzecznę i spały przez pierwsze pól roku na co dziadkowie się uśmiechają i
    mówią że mają chyba amneżje ,sami pamiętają nieprzespane noce itp.Jednak moja
    mama na to odpowiada "co oni mogą pamiętać przeczeż to kobieta wychowuje
    dzieci."
    daj Boże dobrą pamięc żebym swojemu dziecku tego nie robiła.pozdrawiam!
  • lajlah 28.02.05, 10:14
    Kiedy moje dziecko miało roczek, zauważyłam, że lekko zezuje jednym oczkiem.
    Okulista przepisał okularki, wszystkie stare ciotki były oburzone, jak można
    tak katować dziecko, zmuszając je do noszenia okularow. Na szczęście mamę i
    teściową mam normalne i rozumiały potrzebę. Dzięki okularom syn ma 5 lat i nie
    ma śladu zeza i prawidłowo rozwinięte widzenie obuoczne. Nie trzeba się
    przejmowac takimi komentarzami.Pozdrawiamsmile
  • bartolina2 28.02.05, 10:24
    OJ MAMUSKI MAMUSKI ciezki zycie mlodej mamy-powiem tak :z racji pomocy tesciow
    przy dziecku jestem skazana na komentarze z ich strony- bo musze pracowac,
    spodziewam sie teraz 2 dziecka i wiem ze na zime znowu zamieszkamy z nimi bo
    tesc bedzie opiekowal sie juz teraz dwojka dzieci, ale powiem Wam dziewczyny ze
    gdybym nie musiala to wogole nie poszlabym do pracy bo calkiem inaczej rozwija
    sie dziecko przy matce a gdy nawet popelniam bledy to sa to moje bledy i po to
    one sa zeby sie uczyc-CHCIALABYM BYC Z MOIMI DZIECIACZKAMI W
    DOMU ................ALE CO ZROBIC TAKIE ZYCIE!!!!sad
    POZDRAWIAM ANIA
  • misia_mama_ptysia 28.02.05, 11:04
    Hmm, ja też dodam kilka złotych rad mojej teściowej:

    * dlaczego nie kąpiemy w ciuszkach, przecież dziecku jest zimno ,-tego chyba
    żadna teściowa nie pobije

    * dlaczego ciągle daje cycusia-na zawołanie, skoro jest coś takiego jak smoczek,

    * dlaczego 5 m-ne dziecko nie sadzam przd TV, przecież on tak chce oglądać
    telewizje

    * dlaczego jeszcze karmię wyłącznie piersią-na pewno maleństwo umiera z głodu

    *a gdzie herbatki, i kaszka -dziecko najzdrowsze to pulny pączuś

    * po co wymyślamy dzidecku rehabilitcję/miał wzmożone napięcie mięśni/, przecież
    robimy z niego kalekę-nie mówić o tym nikomu-

    * nie przychodź w odwiedziny do pracy z maluchem/są wykładziny , mały raczkuje,
    pobrudzi się/. A tak przy okazji, twojej kolezanki z pracy dziecko o m-ąc
    starsze już chodzi,nie lepiej pomóc dziecku i złapać pod pachy


    no cóż - dobre rady zawsze w cenie, hahahaha

    pozdrawiam
    misia
  • zona_mi 28.02.05, 11:12
    O, Matko! Chyba padnę!!! czy w butach też ta kąpiel?!!! (stopy szybko
    marzną)smile))
  • aga050729 27.11.05, 18:30
    ziewczyny zazdroszczę wam ja nie mam teściowej teraz muszę iść do pracy z moim
    dzieckiem będzie obca osoba / teściowa jest może przez was nie kochana ale
    wnuka przypilnuje może z błędami ale na pewno z uczuciem nie doceniacie co
    macie ja wysłuchałabym tych uwag i robiła swoje a nie obrażała sie. wiem bo
    moja mama jest teściową i znam to z drugiej strny. koleżanka z pracy miała
    zostawiś dziecko z teściową i już narzekała co to będzie - teraz dziękuje mi że
    dała jej szansę nie kochają się ale z małą u babci ona może spokojnie pracowąć
  • julasia 13.02.06, 22:39
    a ja mam szczęście i super NIanię.
    Przychodzi rano i wychodzi jak wracam z pracy.Wieczorami jesteśmy sami i nie
    słucham "dobrych rad". Każdek Mamie życzę takiej Niani jaką ma moja córcia
  • aga050729 27.11.05, 18:30
    ziewczyny zazdroszczę wam ja nie mam teściowej teraz muszę iść do pracy z moim
    dzieckiem będzie obca osoba / teściowa jest może przez was nie kochana ale
    wnuka przypilnuje może z błędami ale na pewno z uczuciem nie doceniacie co
    macie ja wysłuchałabym tych uwag i robiła swoje a nie obrażała sie. wiem bo
    moja mama jest teściową i znam to z drugiej strny. koleżanka z pracy miała
    zostawiś dziecko z teściową i już narzekała co to będzie -
  • julasia 13.02.06, 22:35
    No i koniecznie czapka i rękawiczki!!!
  • edytek1 03.03.05, 15:48
    Moja ciotka twierdzi , że w jedzeniu słoiczkowym dla dzieci są odpadki ze
    stołówek i barów mlecznych.
    --
    Karolinka ma już 2,5 roku.
  • mamaimati 24.08.06, 22:34
    Kąpanie w ubraniu -super pomysł. Pamietam, że mój mlodszy brat też kiedyś na
    taki wpadfł- miał wtedy 4 lata...
  • kobieta46 11.03.05, 22:40
    Jestem teściową.Przeczytałam wszystkie posty i jestem załamana.Do
    synowych:trzymajcie się od mam i teściowych z daleka.Mama i teściowa są dobre
    jak są potrzebne do pomocy i opieki nad wnuczkami.Kiedyś też będziecie babciami
    i takie same opinie przeczytacie o sobie.Ja swoje wnuki kocham a wasze opinie
    są niesprawiedliwe.Wydaje wam się ze wszystko wiecie najlepiej i nie
    popełniacie błędów.Jeżeli kogoś krytykujemy to należy najpierw popatrzeć na
    siebie.To przykre skąd u młodych mam tyle nienawiści i złosliwosci.
  • irytek001 11.03.05, 23:58
    Chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś, Kobieto46.
    Ten wątek ma drugie dno.
    Z wierzchu uśmiech, a pod spodem smutek i żal.
    Młode matki i ich teściowe, mamy, babcie, koleżanki, ciotki...
    Krytyka, uwagi, pouczanie. Brak wiedzy (nie mylić z gusłami) na temat żywienia,
    kompletne nie liczenie się ze zdaniem młodych żon/mężów, mędrkowanie,
    marudzenie, nie akceptowanie innego zdania, niewielka lub zerowa tolerancja,
    usiłowanie życia czyimś życiem, zaborczość - tego nie może tłumaczyć miłość do
    wnuków.
    To, że ktoś jest zależny w jakikolwiek sposób (wspólne mieszkanie, pomoc
    finansowa, opieka nad dzieckiem), nie znaczy jeszcze, że można kierować jego
    życiem.
    NIKT nie jest nieomylny, jednak sposób zwracania uwagi, a przede wszystkim to
    CO się mówi, ma znaczenie w stosunkach dzieci-rodzice, synowe-teściowe. Jeśli
    ktoś zrzędzi i wszystkiego się czepia, albo gada głupoty, to niech się nie
    dziwi, że wzbudza niechęć albo śmiech.
    Też będziemy babciami i teściowymi i TEŻ usłyszymy o sobie to, NA CO SOBIE
    ZAPRACUJEMY.
    Nienawiść i złośliwość? Przesada. Raczej odnalezienie weselszych stron tych
    przykrych układów, w których niektóre z nas zmuszone są tkwić.
    Pod tym postem podpisuje się też moja Mama i Babcia. Obie są matkami, babciami,
    teściowymi, ciotkami i siostrami na dodatek.
  • kobieta46 12.03.05, 14:11
    Jeżeli babcia czy teściowa uważa ze tylko ona ma racje to popieram synowe.Ale
    jezeli tylko zapyta lub powie swoje zdanie / nie za często/ to nie należy tak
    oceniać tesciowej.
  • irytek001 12.03.05, 14:40
    I tu się zgadzamy.
    Szacunek nie jest uzależniony od wieku. Na niego też trzeba sobie zasłużyć.
    Przypominam też nieśmiało, że mowa tu nie tylko o teściowych: ciotkom i
    koleżankom też się dostaje smile...
    Pozdrawiam i życzę więcej dystansu i uśmiechów smile
  • rozciapki 01.07.05, 18:18

    > Ale jezeli tylko zapyta lub powie swoje zdanie / nie za często/ to nie należy tak
    > oceniać tesciowej.

    Szanowna Kobieto46. Tutaj właśnie była Pani uprzejma przytoczyć przykład
    perfidnej manipulacji z repertuaru mamusi/teściowej.

    "Przecież ja tylko chciałam doradzić/powiedzieć swoje zdanie..."
    "Z tobą to już normalnie porozmawiać się nie da - chcę Ci tylko pomóc, a ty na
    mnie od razy z gębą..."

    Znamy tę woltę i kochamy!
  • julasia 13.02.06, 22:44
    Zgadzam się w 10000%
  • edka05 13.03.05, 15:33
    No właśnie, skąd tyle złośliwości ? Wiekszość z synowych jest zgodna w swoich
    pogladach, to chyba nie zbieg okoliczności. A jak będziemy teściowymi to
    postaramy się nie popełniać błędów naszych teściowych. Pozdrawiam
  • kol.3 20.03.05, 13:44
    Jeśli korzystacie z pomocy teściowych to siłą rzeczy jesteście skazane na ich
    wizje wychowania. Może się jednak zdarzyć, że teściowa w ogóle nie bywa
    zainteresowana wnukiem ani pomaganiem przy wnuku. Ja gdy chciałam iść z mężem
    do kina, wynajmowałam niańkę i płaciłam jej za to. W ogóle niańkę wynajmowałam
    przez prawie 9 lat, aby móc wrócić do pracy. Trudno mi powiedzieć by mój syn
    miał babcię. Uważam, że nia ma się co czepiać drobiazgów lepiej się dogadać.
    Wasze teściowe nie chćą źle dla Waszych dzieci.
  • lola211 20.03.05, 20:43
    Jak to mozliwe, by te mamay i tesciowe wychowaly wlasne dzieci, skoro wedlug
    ich corek/synowych nie maja o dzieciach pojecia?
  • haganna 11.05.05, 21:43
    Ano, wychowały. Tylko, że mąż ma do dzisiaj problemy z żołądkiem, ja z kolei
    zaczęłam normalnie żyć dopiero, gdy przestałam mieszkać z moją mamą. Schudłam
    12 kg i wyleczyłam się z kompleksów. Niestety czasu nie cofnę, ale moją córkę
    wychowam po swojemu!!!
  • mama_kotula 08.10.05, 13:08
    Czasy się zmieniają, i normy wychowania też. Kiedyś zalecano mleko modyfikowane
    jako najzdrowszą rzecz na świecie, a na pewno zdrowszą od piersiowego.
    Kiedyś rodziło się na posadzce w jaskini...
    Starsi ludzie z reguły nie lubią zmian. Nie lubią też nowości. Mają do tego
    prawo, tak jak nasze pokolenie ma prawo do własnych poglądów. Ważne, aby być
    asertywnym i nie dać się zwariować.
    --
    Do poczytania, podumania, pośmiania
  • aea 22.07.06, 16:35
    taaak..wychowały.....no własnie WYCHOWAŁY....wiec teraz niech nam pozwola
    WYCHOWAC swoje dzieci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!PO swojemu!!!!!!!!!!Kiedys były
    inne metody za 10 lat jeszcze inne.Mam nadzieje,ze pamietajac to co przeszłam
    ze swoja tescoiwa ja bede inna.Nie idealna ale napewno nie taka jak jest moja
    tesciowa.Moja mama tez jest prawie tesciowa a jest zupełnie inna!!!Wiec to
    zalezy tylko od charakteru danej osoby od jej dobrej woli itd.Moja tesciowa w
    koło mowi o szacunku.tylko szkoda,ze dotyczy to tylko jej.Tu wszystko działa
    tylko w jedna strone.A nie o to chyba chodzi.Prawda????
    Poza tym.Kiedys np nie chodziło sie do neurologow,nie rechabilitowało sie
    dzieci i byc moze dlatego co drugi z nas ma krzywy kregosłup,człapie jak
    kaczka,bazgrze jak kura pazurem i wiele wiele innych rzeczy.Ja byc moze nie
    byłabym bulimiczka (tesciowa wpedziła mnie w anoreksje sad )itd itp.
    Popieram.Trzeba popatrzec na dwie strony medalu.Chec pomocy to nie jest ciagłe
    wtracanie a udzielanie "dobrych" rad gdy sie nie jest pytanemu to wiadomo co to
    jest....
    To tyle.
    Pozdrawiam
  • dziunia_7777 01.11.05, 16:04
    Ja mieszkam z prababcią moich dzieci i z teściem . Przy 1 dziecku dałam się im
    zdominować, obcy dom, ludzie.....Tak krytykowali moje zachowanie przy dziecku ,
    ze wpadłam w depresje ,ze wszystko robie żle....bo dlaczego ciągle płacze,
    pewnie mam rzadkie mleko, a to żle ubrane, a dlaczego niebieska bluzeczka a nie
    różowa , przecież to dziewczynka....a kto to widział , zeby dziecku kupic
    zieloną czapkę/ prezent bardzo ładny od cioci/chyba jej nie bedziesz
    ubierac.......a najgorsze ze nie wypuscili mnie z domu z dzieckiem przez cały
    miesiąc bo mała była nieochrzszczona....jeszcze jej by sie cos stało....a moje
    zdanie jest takie , ze jak ma sie cos stac , to stanie sie i w domu....Przy 2
    dziecku to ja stawiałam reguły, koniec wtrącania się w moje sprawy , moje
    dzieci i moje decyzje....kąpiel za zamkniętymi drzwiami bo obaj ubierali mi
    dziecko po kąpieli ,mimo ze ja juz je tez ubierałam ....ja trzymam dziecko a
    oni z obu stron chytali rączki i probowali ubierac....z drugim dzieckiem bylam
    na podworzu juz po tygodniu / dodam ze oboje urodzili sie w srodku upalnego
    lata......../ Ja dziękuje za dobre rady....mowic sobie mogą, ale ja nie musze
    tak robić....teraz to wiem i sobie nie pozwole na to, by oni kierowali moim
    zyciem
  • truscaveczka 03.06.06, 12:45
    O, kurczę, to ja też nie powinnam z domu wychodzić wink 28 lat już nieochrzczona
    jestem wink
    --
    Olga
    Kit
    Szydełko
  • martucha1 28.02.05, 10:48
    Moja tesciowa generalnie nie wtraca sie (miaszka 300 km od nas) ale
    1. kiedy zobaczyla jak biore na rece coreczke w wieku 2 miesiecy powiedziala,
    ze takiej duzej (!) dziewczynki nie powinno sie nosic
    2. do placzacego 5 miesieczniaka nie powinno sie podchodzic jezeli zjadl i jest
    przewiniety bo to jest terroryzowanie
    3. powinnismy ja zmuszac do chodzenia bo ma juz 13 miesiecy a robi tylko trzy
    kroczki
    4. najlepszym pokarmem dla 6 miesieczniaka jest czekolada

    PS kiedy jest u nich jest przez babcie noszona, przytulana i rozpieszczana do
    niemozliwosci. Slowem babcia jest twardzielem przez telefon a w malych lapkach
    topnieje jak wosk smile))
    --
    lilypie.com/baby1/050104/2/16/1/+10 i
    lilypie.com/days/050625/4/21/1/+1
  • aspidisca 28.02.05, 14:11
    Misiu_Mamo _Ptysia!
    Twoja teściowa bije wszystkie o głowę.

    - moja teściowa, wysoko wykształcona kobieta, nie rozumiała dlaczego nie
    sterylizuję wacików do wycierania buzi i pupki u noworodka przed użyciem.

    - skaza białkowa u 2 latki na pewno zniknie jak podam mleczko z utartym
    jabłuszkiem ( bo się białko zetnie i skazy nie będzie)
  • zona_mi 01.03.05, 18:32
    Dziewczyny, dziękuję! Wasze teściowe potrafią trzymać przy życiu.
    Szczególnie teksty o ścinaniu się białka smile))i kąpieli w ciuszkach smile))))
    skutecznie poprawiły mi humor w trakcie wrednego grypska sad
    PROSZĘ O JESZCZE!!!
  • fundi1 01.03.05, 21:34
    he, he!Podobne uwagi, ale nie trwało to długo, każdą uwagę (jeżeli była
    niesłuszna i bzdurna) po prostu odpierałam. przedstawiałam w skrócie jaką teorie
    mają na te tematy współcześni lekarze, pedagodzy,itp. Najbardziej rozbrajał
    mnie wątek o "czerwonej kokardce żeby nie zauroczyć" wtedy ucinałam krótko, że
    to zabobony i nie było tematu. No ale w sumie to zależy wszystko od tego jakie
    masz relacje z teściową. u mnie jest OK, ale jest zdrowy dystans więc nie mam
    już tego typu problemów.
  • sylwia.ax 01.03.05, 22:17
    "Czy ona wcale nie gotuje dla dziecka?" - jedno z tych pytań (skierowanych
    przez teściową do mojego meza). NO cóż Misiek jest dzieckiem słoiczkowym i
    swietnie się rozwija, ale to nie do wszystkich dociera smile
    POza tym: pokarm był za chudy, bo dziecko się nie najadało. Prawda jest taka ze
    było go za mało i od noworodka był dokaramiany, co mu jakoś też nie wyszło na
    złe.
    I to chyba najpoważniejsze zastrzeżenia
  • chruppek 02.03.05, 09:56
    Ja tesciowej juz nie mam, a moja mama stara sie za bardzo nie wtracac w
    wychowywanie wnuka. Jednak gdy bylismy u niej na wakacje, caly czas slyszalam,
    ze dziecku jest za zimno i powinnam go cieplej ubierac (pogoda piekna,
    sloneczko, itp.) Za chwile opowiadala, ze jak moja siostra byla malutka, to
    kladla ja golutka pod drzewem. Ale mojemu dziecku na pewno jest za zimno!!!
    Ostatnio zadzwonila i powiedziala, ze nie mozemy Mlodemu (10 miesiecy) dawac
    malin, ktore ona sama wyhodowala i zamrozila dla niego na zime!!! Uslyszala od
    znajomej, ze maliny uczulaja, podobnie jak truskawki. Tydzien przed jej
    telefonem rozmrozilam kilka malin, przetarlam przez sitko i podgrzalam. Mlodemu
    bardzo smakowaly i nic mu po nich nie bylo. Tuz po jej telefonie, zrobilam
    malemu musik z jablek i malin smile A co!!!
    Ale tak ogolnie rady mojej mamy sa czesto cenne.
  • monika19782 02.03.05, 10:45
    Według mojej mamy wszystko robię źle!!! Pozdrawiam
  • zona_mi 04.03.05, 09:14
    Rozumiem Cię doskonale, moja rodzona siostra ma mamę o identycznym zdaniu na
    jej temat. Gdybyś chciała o tym pogadać, to przyślij mi e-maila. Pozdrawiam i
    trzymaj się.
  • kag1 11.05.05, 14:03
    Moja mama ma podobne zdanie na temat mojego rodzicielstwa. Wysłuchuje tego od
    prawie 4 lat ( naszczęście na odległość) ostatnio dowiedziałam się że moja
    niespełna 4 letnia córeczka prawdopodobnie ma anoreksję ( bo ucieka przed
    babcią goniącą ją z talerzem) Do tej pory puszczałam to mimo uszu ale teraz
    spodziewam się drugiego dziecka i jestem na skraju wyczerpania nerwowego. Moja
    mama ma jeszcze "cudowny " zwyczaj negowania moich postanowień np. mała pyta
    czy może pobawić się wodą, ja mówię NIE , wkracza babci i mówi oczywiście że
    możesz babcia pozwala. A następnego dnia słyszę że wychowuję dziecko
    niekonsekwentnie że 4 latkowi nie mozna dawać ciągle decydować ( co i czy zje
    albo w co się ubierze) bo traci szacunek dla rodzica i że jak moja córka będzie
    miała 15 lat to się przekonam jakiego potwora wychodowałam swoimi metodami. Mam
    tego jeszcze dużo, sądziłam że mi ulży ale jednak nie pójde popłakać.
  • dziunia_7777 01.11.05, 16:11
    skąd ja to wszystko znam, ......a szkoda mówić....
  • bebe691 07.08.06, 17:47
    jestem w 28tc,zaprosilam tesciowa na usg,gdzie lekarz mial okreslic plec
    dziecka.okreslil,ze to chlopiec,powiedzial,ze mowi to z wyjatkowa
    pewnoscia,jednak tesciowa widziala lepiej i raz,ze narobila mi wstydu spierajac
    sie ze specjalista,dwa,od dwuch miesiecy zasypuje nas wyprawka dla dziewczynki w
    postaci falbaniastych,wscieklorozowych sukieneczek,lalek przytulanek...ostatnio
    czynila uwagi,ze piaskowy kolor scian w pokoiku dla dziewczynki to pomylka i
    mala bedzie miala kompleksy...
  • bebe691 07.08.06, 18:42
    i chyba sama do swojego posta cos dodam,bo czasu duzo nie minelo,ale pod
    prysznicem przemyslalam,co poczytalam tutaj.od wiekow to one,tesciowe,sa
    obiektem dowcipow i anegdod,czasem sama wolalabym,aby "mama"nie zajmowala tak
    czesto stanowiska w wychowywaniu(lub w tym przypadku przygotowaniach
    do...)naszego dziecka,ale nie moge zapominac,ze dwadziesciapare lat temu
    urodzila i wychowywala swoje dziecko,mezczyzne,ktorego kocham i ktorego uwazam
    za wspanialego czlowieka...
  • takamucha1 28.07.05, 10:00
    Ja przeżyłam horror. Mój pokarm był za tłusty i dziecku było niedobrze bo za
    długo spało i jeszcze na dodatek uczulał Małą więc po 6 tygodniach zostałam
    zmuszona do odstawienia dziecka od piersi, kąpania w malutkiej wanience w
    której sie nie mieściła (ważyła 4,5 kg jak się urodziła) i musiałam ją
    dokarmiac (miała 3 tygodnie jak moja tesciowa dala jej sok z marchewki w
    butelce) wogole miałam mało do powiedzenia jeżeli chodzi o wychowanie mojej
    Córeczki, ale wszystko ma swoje granice. Po roku pusciły mi w końcu nerwy i
    powiedziałam co myślę i od tamtej pory moja teściowa jest babcią taką jaką
    powinna byc i żeby nie wiem jak złe było jej zdaniem to co robię to zawsze mnie
    poprze i tak dzięki Bogu po jednej wielkiej kłótni ja mogę normalnie wychowywac
    moje dziecko, a ona może je rozpieszczac w każdą niedzielę.
    Teraz jeżeli cos jej się nie podoba to ciągnie mnie na bok i mówi:,, słuchaj,
    ale ja bym to zrobiła tak a tak, ale to przecież twoje dziecko" i czasami ma
    rację, a czasami nie, ale przynajmniej zostawia mi wolną ręka i pyta przede
    wszystkim czy może małej kupic loda albo czy może jej da czekoladę w
    umiarkowanych ilościach więc...
    Może lepiej ściąc sie raz a pożądnie ze swoją teściową i życ normalnie niż
    słuchac jej gderania i przezywac koszmar? Mój juz sie skończył teraz mam
    najlepszą teściową na świecie a moja Córcia babcię.
    ( Córcia ma już 4 lata )
  • smutek8 02.03.05, 11:19
    Widzę, że w większości przypadków nasze teściowe są zgodne.
    Według mojej, dodatkowo, jestem nieudolna wychowawczo, gdyż nie biję swoich
    dzieci (należy zacząć zanim skończą rok). Najgorsza jednak jest moja straszna
    ignorancja i braki w obyciu - nie oglądam przecież "Mody na sukces"! Co ja
    właściwie robię przez całe dnie?
  • kata74 02.03.05, 12:55
    odpieranie ataków teśiowej nie jest łatwe. przytaczanie opini i zaleceń
    np.lekarzy, konczy się stwierdzeniem "oni tylko tak gadają, a sami robią
    zupełnie inaczej" no i nie pogadasz.

    teśiowa nie pochwaliła mnie nigdy i za nic mimo upływu 8 miesięcy. raz tylko
    poiwedziła do córki - ależ cię mama wystroiła.

    mała jest-źle karmiona, noszona, ubierana, przykrywana, usypiana, zabawiana,
    nie mówimy jej paciorka, nie kąpana 2 razy dziennie, powninna dostawać do
    polizania cistko czekoladowe, chleb, i ... już nie mam siły sobie przypominać
    bo zaraz się wkurzam.

    --
    ``````Kasia&Julka (ur.18.06.2004) Ostrów Wlkp.````````

    Julka: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18845098&v=2&s=0
  • huczusia 02.03.05, 13:29
    Super !
    Dzięki, już myślałam, że to tylko moja mama ma jakieś takie dziwne teksty, albo
    ja jestem przewrażliwiona, ale okazuje się, że nie.
    Z Teściową mam spokój - mieszka daleko od nas, widujemy się raz w miesiacu - nie
    ma czasu na dziwne uwagi. Za to MAMA, mieszka tuż obok i pozwala sobie na
    różnego typu uwagi.
    - Dlaczego dziecko (wtedy 1 rok) nie susia jeszcze na nocnik - twoja siostra jak
    miała 4 miesiące to już sisedziała na nocniku ( czy 4 - miesieczne dzieci już
    siedzą ???)
    - Dlaczego Ty jej nie dajesz czekolady (moja córka miała skazę białkową - do
    roku wyłocznie na "cycu", a ja jestem wyrodma natka niedam dziecku czekolady !

    Moja córka ma teraz 4 lata, trochę się już uodporniłam na takie uwagi, ale wciąż
    bardzo mnie denerwują.
    Czy to się nigdy nie skończy ?

    Najbardziej podoba mi się tekst z nosidełkiem i kąpielą w ubraniu - na to moja
    mama nie wpadła.
  • mamatysi1 02.03.05, 18:32
    Jak moja mała była malutka i miała w buzi pleśniawki, to moja teściowa ciągle
    mnie męczyła swoją złotą radą.Według niej zamiast pędzlować dziecku języczek
    aftinem, powinnem namoczyć tetrową pieluchę w córki moczu i tym trzeć jej
    język. OCHYDA! Dodam, że nie posłuchałam i bardo szybko zeszło własnie po
    aftinie. A to, że nie dopajałam karmiąc małą tylko piersią i to,że mam za chudy
    pokarm to też przeszłam. I chyba przez to karmiłam tylko 4 miesiące.
  • nadi2425 04.03.05, 14:32
    a urynoterapia na plesniawki jest tez b.skuteczna...
  • irytek001 03.03.05, 13:41
    Moja ciąża dość długo była zgrożona, w międzyczasie uległam niegroźnemu, na
    szczęście, wypadkowi. W związku z tym częściej niż zwykle lekarz oglądał
    dzidziusia na USG.
    Ale to były tylko moje fanaberie, a nie prawdziwa potrzeba - moja teściowa
    urodziła trójkę zdrowych dzieci, a na tym całym USG ani razu nie była!
    Zastanawiam się, czemu teściowe takie są. A może to kwestia rocznika?
    Przedwojenne są okropne!
  • moniola 03.03.05, 14:43
    Moja teściowa i moja mama są spoko, nic do nich nie mam ( no może jakieś
    drobnostki ale tak mało ważne że pozapominałam) ale UWAGA !!!! moja babcia-
    "pamiętaj, po porodzie połóż sobie na piersiach pieluchę(zwykłą oczywiście) bo
    cię będzie zmora dusić" , i babcia mojego małżowina- a dobrze, niech sobie
    troszke pokrzyczy bo wiecie NARZĄD NIEUŻYWANY ZANIKA !!!!!!! dobre, co?? smile))
  • kamilens 03.03.05, 17:57
    Moja teściowa,kiedy dowiedziała się,że jestem w ciąży nakazała mi przestać jeść
    jogurty,bo dziecko może dostać alergię.Głupoty totalne.Twierdzi tak,bo jak jej
    najmłodsza córka była mała to ojciec(teść) kupował jej jogurty i teraz "się
    smarka".Za 3 miesiące skończę medycynę,więc chyba wiem,co jest dla mojego
    dziecka rosnącego w brzuszku dobre.Potem powiedziała,żebym jadła skorupki od
    jajek,bo w nich jest zawarty najlepiej przyswajalny wapń.Najgorsze jest to,że
    ja mówię nie,a ona i tak swoje.Traktuje mnie jak dziecko,a mnie to do szału
    doprowadza.Aż boję się co będzie po urodzeniu dzidziusia.Ta kobieta jest
    przekonana co do swoich racji,mimo że opowiada głupoty...
  • ewunia19 03.03.05, 18:26
    Witam dziewczyny.
    Moja tesiowa jest pediatra. O JEZU. Kiedy urodzil sie moj synek caly czas byl
    przy cycu i nie dal sie odlozyc do lozeczka bo zaraz byl krzyk. No wiec
    slyszalam ze jest glodny i dlatego caly czas jest przy cycu. No i za "cienki"
    pokarm. Mam go dopajac. Nie wolno!!!!! dziecka w ten sposob karmic bo go
    przekarmie. Najlepiej na wage kuchenna polozyc dziecko , a w pudelku po
    czekoladkach jakims sztywnym i wazyc przed i po karmieniu. Wtedy bede wiedziala
    ile zjadlo a reszte mam odciagac laktatorem. (a jaka reszte?). Sluchalam jej
    jak skonczona idiotka (oprocz wagi). Doprowadzilam do tego ze a) a piersi
    leciala mi krew (bo kiedy zacznie leciec mleko- wg tesciowej) a dziecko
    zaczelam dokarmiac po pierwszym miesiacu zycia. Slyszac przeciez to juz jest
    chlop.....
    A teraz, Kuba ma 15 miesiecy, je za zadkie jedzenie, powinien przesypiac cale
    noce, usypiac sam w lozeczku, ja powinnam uszyc spiwor zeby sie nie rozkopywal
    (moje dziecko ma chroniczne uczulenie na przykrywanie i jak odkryje w nocy ze
    ma na sobie kolderke to sie rozkopuje. Pewnie jak wiekszosc dzieci)a ja mam nie
    wstawac i go nie przykrywac. (u nich w domu w porywach jest 19 stopni- jak
    nagrzeja). A ja nie mam prawa byc zmeczona bo nie mam 60 pieluch tetrowych do
    prania, a kaszka jest gotowa w torebce i nie musze jej gotowac. No i zyc nie
    umierac. Wszystko wykrzyczane i z pretensjami. cale szczescie mieszkam bardzo
    daleko od niej.
    --
    Ewunia

    src="lilypie.com/baby2/031212/0/5/3/+1" alt="Lilypie Baby Ticker"
    border="0" /></a>
  • nisiabu 29.08.05, 15:56
    Współczuję. Ja czekam na dziudziusia, ale jeśli chodzi o odkrywanie się w nocy małych dzieci to pamiętam jak to było jak moje dużo młodsze rodzeństwo było malutkie. Otóż moja mama poprosiła swoją teściową o zrobienie na drutach kombinezonu wełnianego, kŧóry był zakładany na piżamkę, bo też się bardzo odkrywali. Może taki śpiworek to niegłupi pomysł?
    Pozdrawiam
    nisia
  • cafe.mocha 11.04.07, 11:51
    Moja tez nie znosi przykrywania- kupilam spiworek a wlasciwie 2 na zmiane i ja
    jestem spokojna i nie wstaje i nie dogladam i malej jest cieplo i przytulnie /i
    uwielbia spiworek!/.
    Ale jak nasi znajomi widza / ci niedzieciaci/ w co mala jest do snu ubierana to
    nie moga sie nadziwic jak tak mozna i patrza na nas dziwnie heheheh
    pozdrawiam
  • nikita333 03.03.05, 21:00
    Według jednej osoby z rodziny jestem głupia, bo nie daję dziecku czekolady
    (powiedziała to, kiedy synek miał pół roku i dopiero zaczynał jeść pierwsze
    zupki, bo jest cyckowy), a przecież w czekoladzie jest magnez (bo w niczym
    innym go nie ma), a pruchnica to się robi od czego innego. No i oczywiście to
    jakieś dziwne fanaberie, żeby dziecko do sześciu miesięcy jadło tylko cycka...
    a wogóle to mam głupiego lekarza... no i wogóle lekarze dzisiaj to dziwni
    jacyś... piętnaście lat temu, to się znali na wszystkim, ale teraz, to już
    nie...
    załamka...
  • pantheraleo 08.03.05, 09:39
    he, he, twoja tesciowa musiala siedziec z moja w jednaj lawce. jakis czas temu
    obrazila sie na nas, bo mala chodzi w skorzanych bucikach usztywnianych w
    kostce, a nie w tych mieciutkich papuciach, jakie jej kupila (sluchajcie sie
    lekarza, pewnie!!! teraz takie cuda wymyslaja...) pozdrawiam i zycze duzo
    cierpliwosci
  • bodab77 24.06.06, 14:07
    O Jezuuu! Dziewczyny! Mam 49 lat, od 10 m-cy jestem teściową, a od 19.06
    szczęśliwą babcią cudnej Zuzi. Przeczytałam prawie wszystkie Wasze posty i
    jestem przerażona. Moje dzieci, a mam dwóch dorosłych synów, uważają mnie za
    nowoczesną kobietę. Nigdy nie wtrącam się do nich, szczególnie do żonatego,
    rozmawiamy o problemach kiedy sami tego chcą, wtedy przedstawiam swoją opinię i
    zawsze dodaję, że decyzja należy do nich. Czasami korzystają z moich rad, a
    czasami nie - ich wybór, a ja tego nie komentuję, wyznaję zasadę, że najlepiej
    uczy się na własnych błędach. Taką zasadę stosuję również do synowej. Nie
    narzucam się ze swoją miłością (wiedzą, że oboje z mężem bardzo ich kochamy)i
    obecnością u "młodych" (chociaż to bardzo trudne do opanowania). Wiedzą, że w
    każdej wolnej chwili (pracuję zawodowo) jestem do ich dyspozycji. W mojej ocenie
    jest to zdrowy układ tyle, że po waszych komentarzach zastanawiam się jak
    ocenia mnie moja synowa, mam nadzieję, że jej zdanie o mnie nie jest najgorsze,
    wierzcie mi- trudno znaleźć złoty środek na dobre relacje między synową a
    teściową to zależy od obu stron. Teściowie mają zdecydowanie lepiej. Bardzo
    pomogło mi to forum, rzeczywiście czasy się zmieniły, sposoby wychowania dzieci
    również, teraz przynajmniej wiem jak zachowywać się przy naszych dziewczynkach.
    Pozdrawiam
  • peresia 24.07.06, 11:07
    To z pewnością powiedziała moja teściowa!
  • an_ko 03.03.05, 21:36
    aż trudno uwierzyć, że naszym babciom, mamom i teściowym udało się nas wychować
    bo czytając Wasze listy i wiedząc z własnego doświadczenia jakie rady potrafią
    nam dawać można odnieść wrażenie jakby nigdy nie miały dzieci.
    U mnie podobnie, było wciąż na tapecie że:
    - dziecku zimno,bo ma ciągle zimne rączki (Mała miała zimne ręce bez względu na
    ilośc ubranek jakie jej zakładaliśmy)
    - nie wolno nosić na rękach 2miesięcznego dziecka bo będzie mieć w przyszłości
    krzywy kręgosłup,
    - musi więcej leżeć najlepiej w wózku, zawinięta w becik i w wózku powinna też
    usypiać (nawet jak po włożeniu Małej do wózka płakała w niebogłosy: "no no
    zaraz zaśnie tylko trochę ją powoź to się uspokoi" dla mnie to czysty sadyzm)
    - za często bierzemy na ręce jak płacze i napewno się przywzyczai do noszenia-
    musi sobie trochę popłakać tak przecież ćwiczy płuca - tego to już w ogóle nie
    rozumiiem jak można płaczące dziecko pozostawić samemu sobiesad(((
    - jest zbyt nerwowa bo nie powinna się przestraszać jak się do niej podchodzi
    (oczywiście że nie, ale jak podchodzę ja albo tata Małej powoli nie nagle to
    dziecko wcale się nie wystraszało, wzdrygała się tylko przy jakichś gwałtownych
    ruchach tak do 3miesiąca)
    - Nasze dziecko jest dość żywe ale zdaniem mamy zbyt nerwowe to dlatego ze
    jeszcze jej nie ochrzciliśmy (ma 5,5m-ca) po chrzcie na pewno się uspokoi a tak
    to jest jak dzikus, jak Poganka się zachowuje.
    - za mało pije - moje mleko to jedzenie nie picie i jak jej nie dam herbatki to
    moja mama też zabroni mi pić w ciągu dnia żebym zobaczyła jak to jest,
    itd itd można by wyliczać ...
    A z drugiej strony czy teściowe i mamy nie siedzą na necie???
  • zivona 03.03.05, 21:54
    O rany, popłakałam się ze śmiechu smile
    Kurcze, no chyba nie siedzą, hihi, oby, oby. Sama się zastanawiam, to jakaś
    zmowa tych naszych mam i teściowych. Moje obie to niby się nie wtrącają, ja
    sobie nie dam, jak co to ucinam, raz krótko , raz delikatnie, zależy co mnie i
    jak zdenerwuje czy rozśmieszy. Ale,ale mówione w "dobrej wierze" teksty typu:
    - zimne rączki ma, zimno dziecku
    - za chudy pokarm, po 3 miesiącu trzeba dokarmiać (Maryśka ma 5 miesięcy i waży
    prawie 9 kg, to im trochę zamyka buzie, hihi)
    - na nocniczku powinno robić jak ma rok
    - hmm, na razie nic innego mi nie przychdzi do głowy, ooooooo wiem, ostani HIT
    mojej mamy : w czasie Chrztu Świętego matka chrzestna powinaa kręcić jakimś
    swoim pierścionkiem na palcu - to dziecku będą kręcić się włoski ,hihi. O mało
    nie pękłam ze śmiechu smile
    Ale obie babcie kochają nad życie dwójkę swoich wnuków, i myślę, że ich "dobre
    rady" wynikają z troski (same były tak wychowywane, i wychowywały chyba nas).
    Więc wysłuchuję ich z przymrózeniem ucha, czasami się pośmieję, albo udam że
    nie słyszę.
    Pozdrawiam Iwona
    --
    Marysia i Kubuś
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7835493&a=10027734
  • an_ko 03.03.05, 22:14
    To jeszcze jedna z rad teściowej mojej koleżanki: nie karm mlekiem z piersi bo
    będziesz miała brzydkie dzieci, ładne są te co jedzą od początku kaszki i mleko
    w proszku.Trzymajmy się mamy i nie dajmy się.
  • 30i 03.03.05, 23:43
    Moja też radziła dzieci kapać w koszulce.
    Jej zdanie na temat spacerów w zimę: "Tak , pewnie trzeba dzieci hartować. Ja
    ze swoimi wychodziłam na parę minut na ganek, a jak słoneczko było to i na parę
    minut drzwi otworzyłam."
    Pozostawiam bez komentarza.
  • katkol30 04.03.05, 08:35
    Miałam nic nie pisać - ale co tam, "pochwalę" się swoją teściową. Najpierw
    stwierdziła, że od nas, czyli "od nich" może wnuczka nie mieć, a jak już się
    młody urodził i miałam gorączkę (od zapalenia piersi umownie to nazywając) to
    nie kazała mi karmić dziecka bo mam zważone mleko!!!! Myślę że to jest
    mistrzostwo świata.
  • mama_buby 04.03.05, 09:06
    Widzę, że sama nie jestem.
    Moja teściowa od samego początku wiedziała lepiej wszystko.
    1. dziecku na kolke najlepiej dać tartą marchewkę - wrzucić ją do butelki, do mleka i przez smoczek smile)))
    2. jak mały miał kolkę to jej zdaniem "go mordowaliśmy" - to była moja wina, ja mu cos nie tak robiłam
    3. skoro już karmie piersią to powinnam je przed karmieniem dokładnie umyć
    4. dlaczego nie dopajam?
    5. alergia to mój wymysł - przecież jak zje troszkę to mu nie zaszkodzi (mały nie mógł jeść nabiału, w tym masła - "przecież masło to nie mleko, to sam tłuszcz")
    6. od początku trzeba bić i krzyczeć, bo na głowę nam wejdzie. Jakoś do tej pory nie wszedł, a nigdy w życiu go nie uderzyłam i nie mam zamiaru
    7. palenie papierosów jest zdrowe (pozytywnie wpływa na układ współczulny - moim zdaniem to hit!!!!), więc dziecku z pewnością dym papierosowy nie zaszkodzi - a w ogóle to jak matka pali w ciązy to dziecko będzie mniej nerwowe - broń Boże wtedy rzucać palenie (mój mąz był właśnie od życia płodowego raczony dymem papierosowym i mało tego życiem nie przypłacił, bo urodził się w ósmym miesiącu i miał poważne problemy z oddychaniem)
    8. powinnam go zabierac do opery i uczyc literek (mały ma dwa latka), bo inaczej "na debila wyrośnie"
    i tak mozna w nieskończonośc wymieniać. Oczywiście wszystko robię źle. Denerwuje mnie to strasznie. Ale na szczęście mam kochana mamę, która mnie bardzo wspiera, więc teściową i jej rady mam w nosie smile)))))
  • gusiak_mama_kacperka 04.03.05, 11:13
    Moja teściowa i teść nic nie mówią. Ale to, co wyprawiają po prostu mnie zabija.
    Mimo próśb i czasem nawet gróźb z mojej strony: karmia trzylatka latając za nim
    po domu (u nas w domu panuje zasada, że dziecko je samo ile może, a potem
    "Dziękuję" i odchodzi od stołu, choćby zjadł tylko pół kartofla), bo przecież
    będzie głodny. Na jedno skinienie babcia pędzi do sklepu po lizaka. Dziadek
    całuje i bierze na ręce, nawet wyrywając malca z rąk innej osobie mimo jego
    sprzeciwów. Dziecko za każdym razem gdy pojawia się u dziadków lub odwrotnie,
    gdy oni przyjeżdżają, jest obdarowywane tendetnymi zabaweczkami, mimo naszych
    tłumaczeń, że lepiej odłożyć kasę i na urodziny kupić dziecku jedną pożądną
    zabawkę, która wytrwa więcej niż 3 godziny, albo kupić książeczkę, albo kilo
    owoców. Każdy objaw niezadowolenia dziecka jest oznaką, że dziadkowie lub
    rodzice zrobili coś nie tak.
    Im dziecko starsze tym gorzej. I w dodatku niestety na mje uwagi nie reagują, a
    mąż nie ma odwagi im się sprzeciwiać, bo widzą wnuka raz na 2-3 miesiące.
    Natomiast moja rodzona na początku miała fatalne teksty:
    - co za okropna matka, nie daje Ci picia (karmiłam wyłącznie piersią), słodyczy,
    marchewki, jabłuszka itp
    - co ta matka z Tobą wyprawia
    Na te teksty pomogła odpowiedź zaczerpnięta od którejś z dziewczyn z forum:
    "Jakoś mieszka z nami na codzień i jeszcze żyje, więc chyba nie jest najgorzej"
    Oczywiście mamy złe metody, bo synek rzuca się na ziemię w chwilach złości, a my
    (moja siostra i ja tak nie robiłyśmy i ona by sobie nie pozwoliła, żeby dziecko
    się tak zachowywało). Klaps nikomu nie zaszkodził. Poświęcam mu zbyt wiele czasu
    - a powinien się uczyć samodzielności. Z dzieckiem nie powinno się spać w jednym
    łóżku bo to niehigieniczne i niezdrowe (jak Kacper zostaje u mamy to śpi z nimi
    w łóżku - hehe - mama tłumaczy, że skoro my tak robimy, to ona nie będzie
    zmieniała nawyków smile )
    Mamy to szczęście, że dziecko rozwija się wyjątkowo dobrze i szybko (w wieku
    półtora roku daklamował całe wierszyki, jako roczniak biegał, teraz, jako
    trzylatek opowiada wymyślane przez siebie historie, liczy do 10, sprawia
    wrażenie sporo starszego niż jest, jest też bardzo empatycznym dzieckiem z
    łatwością wyrażającym uczucia), więc odpowiadałam tylko "Jakoś na debila nie
    wyrasta" i matka się zamyka. Niedawno nawet powiedziała, że Kacperek jest
    wyjątkowo dobrze rozwinięty i widać, ze się z nim świetnie pracuje. Niestety
    chyba nigdy nie zdobędzie się na to, by powiedzieć, ze jestem dobrą mamą.
    Ona też przesadzała z upominkami i słodyczami, na szczęście po spokojnych
    rozmowach kupuje fajne książki zamisat kolejnych platikowych straszydeł, a
    zamiast batonikó przywozi winogrona lub inne droższe owoce, o których wie, że
    raczej nie kupujemy z braku kasy.

    Gdybym mogła się z teściami komunikować jak z matką....
    --
    www.gusiak.blox.pl
  • zuzimama 12.03.06, 14:17
    moja teściowa kazała mi "wtryskiwać" do noska małej mleko z piersi, gdy mała
    miała suche "kózki" w nosie i nie dało ich sie usunąć gruszką. A gdy mała miała
    3 miesiace radzila podawac moczone w mleku biszkopty.
  • weronikarb 04.03.05, 10:23
    No u mnie rady tez byly i sa ale je kwituje: "wychowałaś to daj mi wychować"
    Obie babcie to dwie skrajności
    teściowa - nadopiekuńcza
    mama- zbyt pomysłowa

    W obydwoch sprawach sie zgadzaja - jedzenie
    Mały jest niejdakiem dlatego że od 4 m-ca zaczełam wprowadzać potrawy
    pomallutku wg tabel - a nie dawac mu juz najlepiej wszystko.
    Pokarmu nie mialam dlatego ze nie pilam duzo mleka i nie jadlam wszystkiego (wg
    tesciowej to jak najbardziej tłuste) tylko sie odchudzalam, bo nie chciałam
    jesc zaraz po przyjsciu ze szpitala krupniku ale tak tłustego że aż warstwa
    tłuszu była na chyba pol cm smile
    No coz mały pozno zaczal chodzic (12 m-cy) dlatego że:
    wg tesciowej nie kupilismy chodzika
    wg mamy nie prowadzalismy za paszki
    Nie sadzalismy malego obłożonego poduchami
    Nie nosilismy w beciku tylko w rożku - kregoslup
    Malemu wiecznie jest zimno - jak wracam to synek ma ubrane - body na dl rekaw,
    kaftanik i bluze oraz rajstopy, grube spodnie, skarpety i buty
    Oj wiele by wymieniac.
    Acha a to jest dobre - tesciowa była swiecie przekonana ze raczkuja tylko
    dzieci z rodzin patologicznych !!!!!!

    --
    Dominik ma 13 m-cy smile

    img105.exs.cx/img105/859/Im003660.jpg
  • tomus64 04.03.05, 11:37
    Gdy byłam w ciaży i powiedziałam mojej rodzince że chcę rodzić ze znieczuleniem
    to moja babcia powiedziala mi ,że mam rodzić w bólach bo wtedy . bede dziecko
    bardziej kochała. Oczywiscie nie posłuchałam i nie wyobrazam sobie bym go mogła
    kochac bardziej niż kocham.
    Mój mały miał kolki do trzech miesięcy i będąc u teściów strasznie płakał a
    teściowa gotowala bigos i kazała mi isć z nim na górę bo powiedziała ,że on
    płacze bo mu kapusta śmierdzi i jak z nim pojdę to się uspokoi.
    Moja mama natomiast poradziła mi gdy maly miał 9m-cy i miał straszny katar abym
    pokazała mu jak sie smarka nos to będzie smarkał a ja nie będę musiała mu
    pryskać sprejem.Nic mi więcej nie przychodzi do glowy.Takie rady mnie raczej
    śmieszą , nie denerwują.Wasze też są świetne chyba je sobie wydrukuję i
    powieszę na lodowce-będą poprawiać mi humor.ha ,ha, ha .pozdrawiam
  • izia30 04.03.05, 11:49
    a ja zdaniem mojej teściowej chciałam zamrozić dzieckom bo przy upałach prawie
    30 stpni wyszłam z małą na spacer prawie gołą, miała wtedy zaledwie kilka dni.
    potem zimą nie mogła patrzeć jak mała śpi na tarasie na mrozie 3-4 godziny, ona
    urodziła mojego męża a listopadzie a na 1 spacer wyszła w marcu efekty same
    sobie dośpiewajcie, acha z uporem maniaka chce dziecku wszystko dosładzać i
    wklepuje wszelkie kremy, zamiast smarować.
  • dorotamoron 04.03.05, 12:16
    Mój teść jest super - dziecka 4,5 mies nie dotknie bo się boi, ale rady dobre
    ma na zawołanie. Najbardziej mnie rozbraja ta którą słyszę prawie codziennie
    (teść mieszka ze 100m od nas) - jak ja mogę wychodzić z dzieckiem na dwór w
    takie zimno! - powinno siedzieć w domu! Wczoraj znów to słyszałam a było plus 2
    stopnie. Ja mam nadzieję że jednak nie zamarznie smile) Poza tym biorę go na ten
    spacer i ma nie przykrytą buzię, tylko kombinezon, kocyk pod szyję (ale rece
    wysadzone spod kocyka!!!) no i przykrycie od wózka. Ale buzię trzeba nakryć
    koniecznie - kocykiem! bo takie zimno...
    Moja babcia - nie wolno dziecka stawiać przed lustrem bo diabła zobaczy smile
    Babcia mojego małżonka - dziecko musi leżeć w łóżeczku i jeść co 3 godziny (no
    to chyba żadna nowość dla Was nie jest) i nie wolno dziecka nosić absolutnie -
    ani na chwilę! Tylko że jak mówię mojemu Maćkowi żeby sam poszedł na przewijak
    to go przewinę to jakoś nie idzie smile) więc chyba całe życia musi w łóżeczku
    spędzić skoro w ogóle mam go nie brać na ręce - nauczy się dobrego smile
    Pozdrawiam!
  • mamamarcinka 05.03.05, 13:41
    Mój synek ma prawie 15 m-cy, dużo "ciekawych" porad usłyszałam od teściowej
    (większość już została wymieniona), ale kilka nowych przytoczę:
    1. otóż w trakcie pielęgnacji niemowlaka na przewijaku robię ZA DUŻO WIATRU I
    SIĘ DZIECKO PRZEZIĘBI!
    2. dziecko jak ma rok to już samo powinno robić na nocnik, bo jej syn (mój
    mężuś) tak robił;
    3. Gdy karmiłam młodego piersią to musiałam mieć koniecznie skarpety na nogach,
    w przeciwnym razie będę miała zimne mleko (karmiłam zimą, a mieszkanie mamy
    dobrze ogrzane i było mi ciepło, chociaż normalnie jestem zmarźluch, dodatkowo
    ubrałam ciepłe kapcie...)
    4. Oczywiście dziecko nie powinno płakać jak jest najedzone, przewinięte i
    wyspana, ale nasz Synuś jakoś się tym nie przejmował niestety sad
    To by było z grubsza tyle.
    CZekam na nowe HITY.
    Nie przejmujmy się My Młode Matki bo osiwiejemy od takich "dobrych rad"
    pozdrawiam i życzę cierpliwości.
  • majka771 06.03.05, 11:56
    moja to najlepiej by zimą założyła dziecku 3 lub 4 swetry, kocyk, spiwór,
    dodatkowy spiwór i pokrywa wózka, oczywiście na to nie pozwalaliśmy. na nocnik
    to najlepiej dawać w wieku 5 miesiecy, do przedszkola do 4 lat sie dziecka nie
    daje, w zime to najlepiej siedzieć z dzieckiem w domu, mleko z butelki to sie
    na spaniu daje, tak żeby był gruby jak oni sami, bo otyłość to cudowna sprawa
  • zona_mi 06.03.05, 12:23
    Majka, chyba nasze teściowe są siostrami smile). Moja hajcuje w piecu w pokoju,
    gdzie ma 25 stopni i nie daj Boże otworzyć drzwi na dłużej niż dwie sekundy! Na
    dwór pozwala wychodzić, ale rzadko i niechętnie. Jak to dobrze, że mieszka
    osobno!
    Co do otyłości - wciąż się dziwi, że waży 90 kg a przecież je tylko to co jej
    lekarz pozwolił (oprócz tego co normalnie: bułeczki, ciasteczka, czekolada smile).
    Dziecko MUSI jeść czekoladę (zbawienny magnez), najlepsze i pożywne są delicje
    (witaminki w galaretce) im mniejsze dziecko, tym łatwiej można mu wcisnąć i nie
    powie mamie. Bratanica mojego męża w wieku ok. 1,5-2 lata miała tak wciskane
    pierniczki, bo pyszne, a matka wyrodna (dziecko bezglutenowe), ale się ośliniła
    czekoladowo i była awanturka! smile). Mojemu dziecku półrocznemu dziecku, to już
    powinnam była dawać wafelki i ciasteczka, no bodaj biszkopciki!
    Widzę, że większość z nas nie ma pojęcia o karmieniu dzieci! smile))
    Uwielbiam ten wątek. CZEKAM NA JESZCZE!!!
  • kasia_zuzka 06.03.05, 18:14
    co do czekolady, próbowałam w miły sposób wytłumaczyć, ze jeżeli już chce dawać
    dziecku jakieś smakołyki, to przecież są jeszcze biszkopty, herbatniki, może
    owoce, nie, dowiedziałam się, ze czekolada powinna być nieodłącznym elementem
    diety dziecka, bo przecież magnez, a jak zasugerowałam, ze martwię się o zęby,
    padła odpowiedź przecież będzie miała drugie!!!! I co Wy na to???

    pozdrawiam
    Kasia i Zuzka
  • kasia_zuzka 06.03.05, 18:26
    ach jeszcze mi się coś przypomiało... Zuzia ma 15 miesięcy i od kiedy zaczęła
    chodzić naprawdę bardzo schudło i w ogóle jest drobna w porównaniu z innymi
    dziećmi, ale nie ma po kim być duża, ale w związku z tym się dowiedziałam, ze
    na pewno rozkopuje się w nocy i marznie, bo rosną tylko te dzieci, którym jest
    ciepło...
  • zona_mi 06.03.05, 22:08
    No właśnie, widzę, że moja teściowa ma więcej sióstr smile))
    Mój mąż i jego rodzeństwo w ogóle do siedmiu lat nie myli zębów, dokładnie z
    tej przyczyny, że przecież i tak wyrosną im następne !!! smile
    Z magnezem w czekoladzie to też jakaś obsesja u babć. Najważniejszy
    pierwiastek, myślałby kto, dostępny jedynie w czekoladzie...
  • jowomaba 06.03.05, 18:44
    Zapewniam Cię że poglądy twojej teściowej są jak najbardziej w w normie
    Mnie męczy ciocia-niania ( mi bardzo bliska osoba)
    Rozmowa z ciocią -nianią mojego dziecka
    ciocia:" Ona ( Małgosia lat 2) ma szorskie nóżki na pewno jest przebiałkowana"
    Ja: to gdzie jest za dużo białka
    Ciocia: za dużo jajek je
    Ja: kiedy dawałaś jej jajo ?
    ciocia: przedwczoraj
    ja: no to jadła jedno w tym tygodniu, bo my jej na kolacje nie dajemy
    ciocia: No nie wiem.. bo ja uważam że ona je za tłusto
    Ja: Tzn co masz na myśli?Co je tłustego
    ciocia: A ja tam nie wiem co wy jej dajecie
    wyszłam rano 15 minut wcześniej na autobus bo pewnie bym nie wytrzymała
    Marzę o spokoju o 6 rano przed wyjściem do pracy
    i coraz częściej myśle o przedszkolu dla Małgosi
  • majka771 06.03.05, 19:15
    Ja swojego czterolatka tez daje do przedszkola, bo dotychczas byłam z nim w
    domu cały czas ja, ale nie wyobrażam sobie by on mógł być u teściów, wiem ,że
    początki w przedszkolu będą trudne, ale lepsze to niż wciskanie dziecku do buzi
    chrupek czy kinderków, a już nie wspomnę o namolnym całowaniu i przytulaniu
    dziecka, co takze mi sie nie podoba. Niestety, ale przez takie matki synowie są
    potem maminsynkami, bo mama wycierała im pupy Bóg wie, do którego roku życia.
    tesciowa jest cholernie nadopiekuńcza, a teśc uważa z kolei że on jest już
    duży, bo skończył 3 latka. Dziękuję losowi, że mamy osobne mieszkanie
  • maryma 06.03.05, 19:26
    teściową mam ok ale jej mama czyli prababcia to dopiero chodząca skarbnica:
    1 mleko na początku w cycku jest zimne i dlatego rzba je ściągnąć
    2 mały nadal nie śmieje się do nas tylko do "anołków"
    3 dziecko na butelce to nie umie się przytulać, w ogóle tekst bo bez cyca
    chowane jest antidotum na wszystko
    4 a jak dziecko nie chce spać to trzeba prze klucz nad nim jajko przelać....
  • ju8 06.03.05, 23:46
    Ale się uśmiałąm.
    Przyznam, ze mi nikt o czekoladzie nie truje. Zresztą nie miałam większych
    problemów natomiast widze ze miarka się przebrałą bo tesciowa zaczyna nawijaćsmile
    I tak jestem zła matka bo:
    - moje dziecko nie jada "dorosłych" obiadów, oczywiście zup łyżka a drugiego
    przynajmniej widelcem, samodzielnie ma się rozumieć
    - powinno wiedzieć gdzie jest miejsce na buciki i kurteczkę, najlepiej samo
    przynosic i odkładać
    - czy aby na pewno ucze mówić i jakiego nowego słowa się nauczyło
    - jest niegrzeczne bo nie słucha, jak powiem ze nie wolno powinno cichutko iśc
    do kąta i nie wiem co tam robić, ona na pewno i na to ma swoją teorię
    - jest zbyt rozbrykane

    No cóż, ten zbój ma 12 miesięcysmile!!!!!!!!
  • wiga1968 07.03.05, 09:34
    Przeczytałam wszystkie posty i mam mieszane uczucia. Oczywiście są na tym
    świecie teściowe, czy mamy, które mają "oryginalne" pomysły, jak chociażby
    kąpanie dziecka u ubranku itp. Jakby jednak tak troszkę zastanowić się , to jak
    będą nasze dzieci mówiły o nas (mamach, teściowych) za hmmm.. 30 lat? Pewnie
    takie posty będą najłagodniejsze. My też usłyszymy, że jesteśmy niedzisiejsze,
    zacofane, a nasze pomysły na wychowanie dzieci są nie z tego świata.
    Wracając do tej nieszczęsnej czekolady, to nie grzmijcie nad babciami.
    Kilkadziesiąt, czy jeszcze kilkanaście lat tamu albo nikt nie słyszał o
    alergii, albo była ona w bardzo znikomych "ilościach". W związku z tym
    czekolada dla dziecka przed roczkiem nie była żadnym przestępstwem. Normy
    żywieniowe były zupełnie inne. Np. ok. 20 lat temu lekarze zalecali, aby karmić
    dziecko piersią co 3 godz., nie wolno było skracać tego czasu. Kazano dziecko
    dopajać, dokarmiać już od 3 mies. mlekiem, a od 5 mies. kaszą manną. Nie
    wzięłam tego z sufitu, bo mój nastarszy syn ma 17 lat. Oczywiście nie trzymałam
    się tych 3 godz. między karmieniami, ale znam mamy, co tak robiły. Dopajałam i
    dokarmiałam zgodnie z zaleceniami. Jestem na bieżąco ze zmieniającymi się
    normami żywieniowymi dla niemowlęt i noworodków, bo mam też i małe dzieciątko
    (8 mies.), ale jeżeli ktoś najmłodsze dziecko miał powiedzmy 30 lat temu, to
    miejcie trochę wyrozumiałości, bo tak kiedyś ludziom wmawiano.
    A urynoterapię, czyli np. usuwanie pleśniawek zsikaną pieluchą też stosowałam i
    uważam, że jest to najlepszy sposób pozbycia się tego uciążliwego paskudztwa.
    Tak, jak ostatnio wyleczyłam najmłodszego z powtarzającego się zapalenia
    spojówek własnym mlekiem (za radą młodej mamy z forum o alergii), bo ja o czymś
    takim nie słyszałam.
    Tak więc życzę wam więcej wyrozumiałości i cierpliwości dla babć i miejcie na
    uwadze to, że historia lubi się powtarzać.
    Jak mój najstarszy był najmłodszym, też wydawało mi się, że ja wiem lepiej, niż
    ktokolwiek inny, a zwłaszcza babcie. Teraz po latach widzę, że wcale tak nie
    było, a oczywiście od syna wiele razy słyszę, że jestem niedzisiejsza, że jego
    nie rozumiem itp.
    Pozdrawiam.
  • majka771 07.03.05, 10:56
    Wiesz wiga to co mówisz ma sens. Ale jak miło byłoby, gdyby każda młoda matka
    mogła sama decydować o tym co jest dla jej dziecka najlepsze. Wybacz, ale moim
    zdaniem to właśnie matka wie co dla jej pociechy jest dobre. Babcia to babcia,
    fakt ma więcej lat, pewnie i większe doświadczenie, ale to co robiło się 30 lat
    temu nie robi sie tego dziś i nie było takiego asortymentu dla dzieci w
    sklepach jak dziś. Babcia z racji jak to mówisz doświadczenia i wieku powinna o
    tym wiedzić i nie mówić że ona sadzała na nocnik w wieku 5 miesiecy i obkładała
    poduchami, bo to dobre, tym bardziej że ma świadomość że mam taki zawód, który
    pozwolił mi na "poznanie dzieci i opiekowanie się nimi", a chyba każda kobieta
    w ciąży przeczytała setki czasopism i książek na temat żywienia, ubierania,
    kąpania dzieci. Żaś wychowywanie jest indywidualną sprawą matki i ojca. Babcia
    może ewentualnie pomóc, choć powiem Ci że mało jest matek, którym taki układ
    odpowiada, lecz z racji tego, że ciężko dziś o pracę pozwalają na to. Teściowa
    nigdy ale to nigdy nie będzie lepiej wiedziała co jest dla dziecka lepsze, bo
    to matka go urodziła i matka wychowuje, a metody sprzed 30 lat to przeżytek. I
    nie gadaj o wyrozumiałości! Wyrozumiałość dla kogo, dla czego???? Dla tego że
    30 lat temu dzieci nie miały alergii, a może nie chcesz przyznać że po prostu
    kiedyś było wieksze zacofanie, a teraz aż tak technika poszła do przodu. I coś
    Ci jeszcze powiem: INSTYNKT MACIERZYŃSKI MA MATKA, A NIE BABCIA. To nie proś
    nas o cierpliwość i wyrozumiałość, a spójrz jak bardzo teściowe chcą pokazać że
    są lepszymi matkami, choć w rzeczywistości moze niektórzy lubią jak wyciera im
    sie pupy w wieku 10 czy 20 lat. kto wie???
  • jakobina84 20.01.06, 14:38
    ehh..skads znam te "dziwne"rady. moi tesciowie jak mowia sami nam sie wtracaja w
    wychowanie dziecka,ale w rzeczywistosci to wyglada troche inaczejsad wg tesciowej
    za cienko ubieram dziecko,nie dosladzam miodem herbatki,zle sie odzywiam i przez
    to mala miala kolke, bo jej dzieci nigdy tak nie plakaly...chyba musze wreszcie
    powiedziec dosc!no i oczywiscie standardowa gadaka,ze powinnam juz jej podawac
    jablko i inne rzeczy.a dzidzia ma 3 m-ce..
  • irytek001 08.03.05, 10:04
    Oj Wiga, nie zrzędź, bo wygląda na to, że Ci syn przyprowadził dziewczynę i
    powolutku zaczynasz się przestawiać z bycia tylko matką, na bycie teściową smile).
    Przecież to nie o tępienie teściowych chodzi w tym wątku, tylko wymienianie
    się "dobrymi radami" zasłyszanymi od różnych ludzi. To jest wątek relaksacyjny,
    nie? Nie sądzę, że każda młoda matka jest nieomylna, z całą pewnością nie. Ale
    skoro jedne przyswajają informacje dotyczące rozwoju, wychowania i żywienia
    dziecka, a inne nie, to niezbyt dobrze świadczy o tych innych? I chyba lepiej o
    tym napisać tutaj, rozładować z uśmiechem trochę emocji, zamiast wnerwiać się
    czy kłócić z teściową, babcią, mamą? Nie musiasz tak ich bronić, bo też nikt tu
    ich nie atakuje.
  • smutek8 09.03.05, 10:24
    Wiga 1968, piszesz, że 17 lat temu robiłaś według ówczesnych zaleceń, teraz zaś
    jesteś na bieżąco ze współczesnymi. To znaczy tylko, że chcesz się uczyć i
    jesteś reformowalna. To wcale nie kwestia wieku w wielu przypadkach, ale
    charakteru. Moja babcia jest dobrze po osiemdziesiątce, nie skończyła szkoły
    wyższej niż podstawowa, pochodzi ze wsi. Ale rozumie, kiedy mówię, że nie można
    dawać mojemu dziecku porzeczek, bo jest uczulone. Po prostu respektuje moje
    sugestie, czy też zalecenia żywieniowe, bo wie, że lepiej znam swoje dziecko,
    jest pod opieką lekarzy itd. A teściowa jest z miasta, po maturze, dobre 20 lat
    młodsza, wydawałoby się - przytomna, świadoma i rozumna. Na moją prośbę
    dotyczącą porzeczek nawet nie mrugnęła okiem. Poszła z dzieckiem do kuchni i
    tam po kryjomu je nakarmiła, bo przecież dlaczego JA miałabym mieć rację. I to
    nie ona później płakała razem z drapiącym się do krwi maluchem, nie ona
    walczyła z paskudną wysypką i dusznościami. Ale ma się za dobrą babcię, ode
    mnie mądrzejszą, bardziej doświadczoną. Więc w takich przypadkach, nie mogę być
    wyrozumiała.
    Poza tym Irytek ma rację, to chyba jest wątek wesoły, więc nie ma co na siłę
    bronić osób, które gadają bzdury. Czy dowcipów o blondynkach też słuchasz z
    bólem serca? Próbujesz je tłumaczyć, bo tak naprawdę nie są takie głupie?
    Wyluzuj się. smile
  • mama_kuby2 09.11.05, 00:00
    hehe,ciekawa rada z przelewaniem przez klucz jajka nad dzieckiem, Kuba ma
    prawie 7 miesięcy i budzi się co 3-4 godziny tylko po to , żeby na chwilkę
    possać pierś nie przesypia całych nocek ciekawe ile jajek musiałbym przelać,
    żeby mój maluszek spał spokojnie, a moze wystarczyłoby jedno i problem z
    głowy . Maryma zapytaj babcię jak to jest z tymi jajkami hihihi
    Przyznam, że moja babcia na to nie wpadła, choć ma w zanadrzu tysiące "dobrych"
    rad. Pozdrawiam
  • wiewioreczka3 07.03.05, 11:34
    no coz, u mnie niektore teksty ze strony tesciowej doprowadzaly mnie do szalu,
    ale z czasem juz sie uodpornilam i zlote rady puszczem mimo uszu, bo nawet jesli
    cos zrobie nie tak to bede miala pretensje do siebie, a nie za to ze sluchalam
    glupot, a kilka razy tak bylo. 1. standardem u mnie jest to ze glodze dziecko,
    tylko ze zuza moglaby jesc caly czas, wiec to nie dlatego ze glodna, tylko ze
    jesc lubi smile 2. poza tym kiedy stracialam pokarm w 3 miesiacu to bylam
    najgorsza matka na swiecie (strata wiazala sie ze stresem na studiach i
    wyjazdami na zajecia itp rzeczami), ale jak sie pozniej okazalo (niechcacy sie
    wygadalo) to tesciowa w 3 m-cu sama swojego synka przestala karmic. 3. siadanie
    na nocnik na sile (co mnie max wkurza), moim zdaniem corcia ma czas jeszcze na
    nauke, z nocniczkiem sie oswaja i czasem sobie siedzi jak ma ochote. 4. danonki
    dziecko musi jesc, to nic ze ma po nich wysypke, ale tesciowa i tak je kupuje.
    5. ogolnie rowniez jestem zla matka bo nie latam z nia po kazdym mozliwym
    lekarzu, kazdej specjalnosci tak jak tesciowa ze swoimi dziecmi. 6. butki musza
    byc, przede wszystkim z wyprofilowana podeszwa, to nic ze dziecko jeszcze nie
    chodzi (no teraz juz chodzi, bo zuza ma juz ponad 13 miesiecy). 7. nie daje
    burakow, wiec ma zla zapewne morforologie, no a zuza burakow nie cierpi, zreszta
    tak jak i ja i tata. 8. czasem w nocy biore zuze do lozka od jakiegos czasu jak
    sie budzi bo nie moze zasnac, a to najlepsza droga do rozpieszczenia, ale
    dlaczego mam nie rozpieszczac mojej jedynej corci? tego jest na prawde bardzo
    duzo, ale teraz to wszystko co przyszlo mi na mysl tzn. podstawy. mam gdzies te
    rady, chociaz niektore nie sa zle i biore je pod uwage. dajcie spokoj!!! te
    wasze posty z radami to normalnie nadaja sie do jakiegos programu rozrywkowego,
    niejeden by sie usmial wink najlepsze jest kapanie dziecka w ubranku smile pozdrawiam
    i zycze cierpliwosci
    ps mama ktora pisala jakos przede mna: masz racje! wszystko sie
    zmienia, wychowanie i metody rowniez! no anielke do pieca wsadzili na 3
    zdrowaski jak byla chora smile tyle tylko ze te rady naszych mam i tesciowych sa na
    prawde absurdalane, a kazdy dziecko chowa jak chce najlepiej. jedna mama tez
    napisala i ja rowniez zawsze tak mowie : wychowalas swoje dziecko, daj wychowac
    nam swoje. ja tylko dziekuje Bogu, ze mieszkamy daleko od tesciowej, no bo moja
    mama jest zupelnie w porzadku.
  • wiga1968 07.03.05, 13:09
    Wyrozumiałość, to nie to samo, co uleganie "dobrym" radom babć. Zgaddzam się w
    zupełności z tym, że każda matka powinna sama wychowywać swoje dziecko, a
    wszelkie rady albo stosować (o ile się nadają), albo puszczać mimo uszu.
    Najlepiej każdy uczy się na własnych błędach. Tak samo, jak wy miałam okazję
    wiele razy wysłuchiwać "dobrych" rad, a że mieszkaliśmy bez żadnych rodziców,
    więc robiłam to, co uważałam za słuszne. Tak to jest na tym świecie, że zawsze
    starsi udzielają młodszym rad bez względu na to, czy te rady są słuszne, czy
    nie. Tak samo i wy za ileś tam lat będziecie udzielać "dobrych" rad swoim
    synowym i będziecie pewnie oburzały się, że ona to zupełnie nie umie wychowywać
    dziecka. A może nie. Może będziecie najlepszymi teściowymi na świecie i
    pozwolicie synowej także uczyć się na własnych błędach??
  • gocha34 07.03.05, 15:15
    Jakoś tak dziwnie się składa,że zawsze lepiej dogadujemy się z własną matką niż
    teściową?przecież to też matki.Jednak jakoś tak dziwnie patrzą na swoje wnuki i
    synowe,oczywiście synkowie są bez skazy!U mnie jest podobnie.Najgorsze jest to
    że my i siostra męża mamy dzieci w podobnym wieku.Teściowa wszystko
    porównuje.Nasza Mała jest uparta,tamten nie,nasza siada na nocnik,tamten na
    ubikację,tamten pomagał babci lepic pierogi,nasza nie/nie
    przyzwyczajona!/,naszą trzeba usypiać tamten sam zasypia,a już dobiło mnie to
    że leki jakie dawałam córeczce nie były tak dobre jak tamte które zażywał
    wnuczek!/ja jestem w rodzinie lekarzem/.Widujemy się raz na 3-4 miesiące i
    przez postępowanie tesciowej na pewno nie zwiększymy częstotliwosci.Dzieli nas
    na szczęście spora odleglośc.Tym bardziej nie rozumiem czemu gdy jedziemy tam
    na 2-3 dni jestem zasypana milionami uwag na temat wychowania.Wracajac do
    mojego dziecka,to owszem jest trochę uparta,ale pokażcie mi trzylatka który nie
    jest uparty.Usypim ją,bo dla mnie jest to niesamowita przyjemnośc przeczytania
    Jej kilku bajek przed zaśnięciem i potem gdy utulam ją do snu czuję jak bardzo
    dziecku jest potrzebna bliskośc mamy,zwłaszcza ze pracuję zawodowo i tego czasu
    mamy dla siebie naprawdę niewiele.Czy naprawdę lepiej jest trzyletnie dziecko
    zostawić same w pokoju ze smoczkiem w buzi aż samo uśnie a samemu usiąść przed
    telewizorem by oglądnąc kolejny serial??? Pozdrawiam wszystkie normalne
    tesciowe bo wiem ,że takie też bywają!
  • magiszon 07.03.05, 16:43
    Cześć Kobietki,
    moja teściowa strasznie się upierała, żebym natychmiast po urodzeniu synka i
    przyjściu ze szpitala wbiła się w majty ściskające brzuch smile)) i wiecie co,
    bylam jeszcze wtedy tak obolała (głowa też mnie chyba wtedy bolała), że
    założyłam te gacie. Przeszłam się do toalety i z powrotem i wywaliłam to
    ustrojstwo do kosza. Zastanawiam się, czy ona była taką himenką i nosiła
    takie gacie żeby być piękną i zgrabną, bo mnie to wtedy przez 2 bite tygodnie
    najlepiej było wogóle bez majtek smile))
    Jest fryzjerką i ma złote rady zawodowe, mówi żeby kłaść mojemu synkowi na
    głowę żółtko, to włoski sie wzmocnią, a ja ograniczona baba nie mogę sobie
    wyobrazić jak synek będzie się bawił w wodzie po tym spłukanym żółtku z
    głowy, może przesadzam, ale to mnie wnerwia.
    I oczywiście ma wielki talent do wpychania ogromnych ilośći jedzenia we
    wszystkich, a potem radzi nosić gacie ściskające. Kurka, ale
    niekonsekwencja smile))))
    trzymajcie się ciepło, może głupoty napisałam ale musiałam się dołączyć, ten
    wątek jest piekny smile
    magda
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9409771&v=2&s=0
  • majka771 07.03.05, 17:24
    Mój mały to też trzylatek, o tym że jest uparty nie trzeba wspominać, a co do
    usypiania to śpi ze mną i jeszcze mleko pije. A co do ilości jedzenia
    wpychanych przez teściową to dzień u nich wygląda tak:
    - godzina 10 rano talerz pełen pierogów
    - godzina 10:30 żurek
    - godzina 12 zupa
    - godzina 13 drugie danie
    - godzina 14 podwieczorek
    - godzina 16 kolacja
    powiem szczerze: gościnność? fakt, pewnie tak, bo w końcu mój mały jest taki
    chudziutki, a przecież dzieci otyłe są super zdrowe. Najlepiej to na siłę chyba
    im dawać jedzenie. U nich jak mały idzie z nimi na spacer to zabieraję jedzenia
    tyle, że dla 3 osób by starczyło. A latem jak zaśnie w wózku to najlepiej 3
    kocykami okryć, bo lepiej żeby za ciepło mu było niż za zimno
  • kol.3 20.03.05, 13:57
    Drogi Magiszonie, dwadzieścia parę lat temu szczytem marzeń każdej młodej
    mamusi były majtki ściągające kupowane za dolary w tzw. Peweksie. Kosztowały
    pól pensji.
  • magda505 13.03.06, 13:20
    współczuje ale moja mama jest taka samo o zgrozo!!!!!Ciekawe czy my też takie
    bedziemy jak sie zestazrejemy.kiedys byłam na tyle beszczelna że jej drzwi
    pzred nosem zamknęłam.obraza była nie z tej ziemi ale na jakiś czas miałamspokój
  • pni 07.04.06, 12:31
    TEŚCIOWA+ SYNALEK (ojciec dziecka)= bomba.
    Mamusia: Jak ktoś nie ma cierpliwości do dziecka to powninien dzieci nie mieć
    (córcia gdy miała 2,5 roku uderzyła mnie w twarz za karę postawiłam ją do kąta).
    Mamusia: Jak mnie by tak zrobiła to dostała by od razu w dupę (dziecko 2,5 roku
    dostaje ataku histerii - zostawiam córcię i udaję że nie widzę, gdy się uspokoi
    to jej wytłumaczę że tak się nie robi, choć pewnie i tak powtórzy swoja arię)
    Synalek Mamusi: ile ty do niej możesz mówić wlej to zaraz podniesie, a nie
    proś, a propo prosiłam przez rok synalka mamusi aby przybił gwóźdź i jakoś mu
    nie wlałam)
    Synalek mamusi:
    - nie kąpie się dziecka dziennie bo to sterylność i potem są alergie (jego
    siostra ma łuszczycę)
    - przy tobie tzn. przy mamusi mała zobaczy czekoladę jak będzie maiała 18 lat ,
    - moja mama nie myła owoców i jakoś żyję i podaje dzecku brudne, a mała na to
    nie będę jadła brudnego nie jestem świnka (obecnie 3,5 roku), Tatuś ładnie ją
    wychowałaś.
    - po co ty się z nią bawisz niech siedzi w pokoju, nas mama zawsze zamykała
    samych i jakoś nic nam nie jest,
    - moja mama......
    - moja mama...................
    Synalek pracuje z mamą, bo mama uważa że gdyby nie ona to ta firma już dawno by
    się zawaliła.
    A poz tym najlepiej zatrudnić panią do dziecka, a ja będę mogła podjać drugi
    etat, bo mi wali że tak się dzeckiem przejmuję, inne chowają się na dworze i w
    budzie tak samo jak jego matka wychowała i tacy dają sobie radę a nie takie
    dmuchanie na dziecko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.