Dodaj do ulubionych

Żywność ekologiczna

23.10.05, 22:31
Dziewczyny, podzielcie się swoim zdaniem na temat żywności ekologicznej. To
znaczy chodzi mi głównie o rzeczy typu marchewka itp. dla dzieci na zupki
tudzież deserki. Kupujecie na zwykłych straganach czy też w warzywniakach,
czy macie jakieś specjalne punkty z warzywami z ekologicznych upraw? I co o
tym myślicie?
Ja mam duuuuuuuuuuże wątpliwości. To znaczy mam wrażenie, że ta nagonka
na "zwykłe" warzywa jest po to, żeby nagonić klientów producentom żywności
dla niemowląt. Bo co może być szkodliwego w tej, dajmy na to, marchewce?
Jeżeli ja ją jeszcze obiorę i ugotuję? Mówi się, że warzywa ekologiczne
uprawiane są bez "chemii". A skąd wiadomo, że ta chemia jest szkodliwa?
Przecież my to jemy cały czas!!!!! Wszystkie stosowane w rolnictwie środki
ochrony roślin sa bezpieczne dla ludzi. Myślę, że niemowlęta mogą być po
prostu nieco bardziej na to wrażliwe, ale przecież jak umyjemy owoce,
obierzemy je ze skóry to co im może jeszcze zaszkodzić???
I jeszcze coś. Sprawdziłam, że zwykły sok jabłkowy z Tymbarku jest bez cukru.
Na mój gust moge tak samo go dawać Jachowi jak soczek Gerbera - czy nie?
Może któraś z was ma jakieś dane (albo wie gdzie taką wiedzę znaleźć) jakież
to wyśrubowane normy musi spełniać żywność dla dzieci.
Może się mylę. Może mnie uświadomicie, że jakiegoś aspektu nie wzięłam pod
uwagę. Ale nie wydaje się wam, że trochę nam robią wodę z mózgu z tą
ekologią?????
--
Pozdrawiamy
Anka i Jachu (29.04.2005)
b1.lilypie.com/LmIGp2/.png[/img][/url]
Obserwuj wątek
    • wiolkak Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:39
      tak nie do konca niestety, marchewka bardzo łatwo chłonie wszystkie "syfy"
      (ołów, rteć, kadm) i dobrze je kumuluje, a żeby tego uniknąć uprawy ekologiczne
      muszą być oddalone od dróg o minimum 1,5 km, poza tym muszą spełniać szereg
      ostrych wymagań, a certyfikat mają odnawiany bodajże co rok wiec to wszystko
      jest przestrzegane, z drugiej jednak strony prędzej czy później i tak nasze
      dzieci będą musiały sie zderzyć z rzeczywistością w postaci "prawdziwej"
      żywności, tyle że może na początek im tego zaoszczędzić
      --
      Kaśka (12.04.2005)
    • mmala6 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 22:47
      Gdzies czytalam,ze wlasnie ponoc "najgorsze" sa marchewki, bo najwiecej w niej
      chemii.Ja kupuje caly czas od jednej pani na straganie (inne warzywa tez)polska
      zwykla karotke (tak mowi ta pani), czasem ma marchewke z dzialki ale rzadko.
      Przyznaje bez bicia, ze z rzeczy ze sklepu ekologicznego Matus jadl tylko
      biszkopty bez cukru i glutenu.Pozarl paczke za 7,5 w dwa tygodnie, po czym
      stwierdzilam, ze czas na gluten.Teraz je zwykle biszkopty tyle, ze bez cukru.
      Widze tu pewnie sprzecznosci, bo z jednej strony dziecko ma jesc to, co my, a z
      drugiej ekologicznie.My nie jemy warzyw z upraw ekologicznych, wiec dziecko tez
      nie je.Pewnie, ze chcialabym miec ogrodek i sobie tam mala role uprawiac ale nie
      mam.
      Na moj gust tez Tymbark mozna podac, zreszta wiele soczkow dla dzieci zawiera
      cukier i wcale tego nie ukrywajawink
      Ja uwazam, ze jak dziecko nie ma wrazliwego brzuszka czy alergii, to moze jesc
      normalnie a nie eko.Ale to jest moje zdanie i tak karmie swoje dziecko (bez
      problemow brzuszkowo-alergicznych).
      W ogole do eko podchodze z duza rezerwa ale byc moze dlatego, ze nalezy do tej
      niewydukowanej pod wzgledem ekologicznym polowy polskiego spoleczenstwasmile


      --
      Nasze Szczęście-Mateusz Aleksander ur.30.01.2005,godz.14.00
      b1.lilypie.com/9H5mp2/.png[/img][/url]
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=27200621&v=2&s=0
      • barbi1 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 23:02
        Ja też nie kupuję ekologicznych warzyw, bo nawet nie mam takiej możliwości.
        Kupuję przeważnie na ryneczku, ale tam też handlarze mają wszystko z hurtowni, a te z kolei od <zwykłych> hodowców.
        Na szczęście nie mieliśmy żadnych sensacji żołądkowych.
        Też jestem tego zdania, że prędzej czy później dziecko będzie musiało jeść te wszystkie konserwanty i inne emulgatory, których teraz już pełno w podstawowych produktach żywnościowych, więc powoli musi się przyzwyczajać wink
        A co do tych wszystkich certyfikatów jakości to raczej sceptycznie podchodzę- co rusz się słyszy o jakichś aferach z dzieciowym jedzeniem. Wiadomo, jakieś tam normy muszą być zachowane, ale tak na 100 % to też nie ufam słoiczkom.
        Jak może być coś bez konserwantów i dodatku chemii, jeśli zachowuje przydatność do spożycia przez 2 lata?
        Oczywiście podaję dziecku słoiczki, czasem sama gotuję, bo- powtarzam- jestem zdania, że i tak będzie kiedyś musiała to jeść. Staram się przyzwyczajać od początku do <zwykłego> jedzenia, choć np. z kolei wcale nie używam przypraw czy cukru.

        A tak na marginesie, mamy starszych niemowląt, dajecie dzieciom kapustę?
        Jeśli tak to w jakiej postaci?

        --
        Nina
      • enja11 Re: Żywność ekologiczna 23.10.05, 23:14
        Jestem biotechnologiem z wykształcenia i wiem, że nie taka chemia straszna, jak
        ją malują. Wszędzie jest chemia. Tylko taka jest jej zasada działania, że nie
        działa na wszystko, a nasz organizm jest przystosowany do radzenia sobie z taką
        jej ilością na jaką jest narażony. Nie mówię tu o przypadkach, kiedy ktoś zeżre
        kilogram woskowanych niemytych jabłek i będzie maiał po tym, za przeproszeniem,
        sraczkę.
        Zakładając ten wątek chciałam sprawdzić, czy któraś z was ma sprawdzoną wiedzę
        na ten temat, bo nie jestem Alfą i Omegą i może nie zwracam uwagi na jakiś
        istotny fakt.
        Rozmawiałam na ten temat z moimi koleżankami mamami i każda z nich wie tylko (i
        upiera się - moim zdaniem - bez sensu) że żywność eko jest bez "chemii", a
        zwykła jest z. Tylko ja pytam co z tego??
        Wiem na pewno, że nawet jak marchewka rośnie przy drodze to nie ma skąd wziąć
        tej rtęci czy już na pewno kadmu. Jedyne co jej może zaszkodzić to pył
        powstający przy scieraniu opon, ale to jest pył - on osiada na naziemnych
        częściach - wystarczy usunąć natkę.
        Kiedyś - to fakt - benzyna zawierała ołów. Teraz NIE! Ten ołów, który przez 50
        lat był w spalinach i osiadł przy drogach cały czas tam jest i będzie jeszcze
        długo. Tylko, że to nic nie znaczy, bo on sobie siedzi w ziemi i będzie tam
        siedział.
        Acha, przemyślałam to sobie dopiero niedawno, bo też się upierałam, że to
        niedobrze gotować Jachowi takie warzywa ze straganu, bo nie wiedomo co
        zawierają. Że może rolnicy chcąc zaoszczędzić używają srodków, które nie są do
        końca sprawdzone, tudzież bezpieczne. Mój mąż - zresztą chemik - śmiał się ze
        mnie, że równie dobrze mogę założyć, że ten rolnik to psychopata i polewa te
        przysłowiowe marchewki rtęcią (pewnie z tego rozbitego termometrawink))) I to
        mnie skłoniło do pomyślenia przez chwilkę na ten temat.
        --
        Pozdrawiamy
        Anka i Jachu (29.04.2005)
        b1.lilypie.com/LmIGp2/.png[/img][/url]
    • wenus.z.willendorfu Moim skromnym zdaniem 24.10.05, 08:58
      żywność ekologiczna jest przereklamowana.
      Frutce kupuję warzywa w normalnym sklepie osiedlowym i nawet nie mam z tego
      powodu żadnych wyrzutów sumienia. Generalnie słoiczków nie jadała w ogóle,
      tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy np. mi się nie chciało jej nic ugotować. Z
      drugiej strony, gdy byłyśmy na wsi i tam wszystko było "ekologiczne", to
      zjadała poziomki i borówki prosto z krzaka. Nie sądzę, żebym tym robiła jej
      jakąś straszliwą krzywdę, co mało subtelnie sugerują producenci jedzenia dla
      dzieci. Zresztą firmy muszą jakoś napędzać sobie zyski, prawda?
      Ale tutaj każdy ma swoje zdanie i postępuje jak uzna za stosowne. Ja nie
      daję "ekologicznego" jedzonka, inna mama będzie karmić tylko takim i chyba
      żaden sposób zły nie jest.
      --
      Wenus z Willendorfu
      Niemowlęta i młodsze dzieci
      Frutka ur. 26.09.2004
      • enja11 Re: Moim skromnym zdaniem 24.10.05, 09:33
        Żaden sposób nie jest zły. Ja tylko chciałam zwrócić uwagę na coś na co sama
        długo uwagi nie zwracałam. A mianowicie na to, że z tym żywieniem niemowląt
        trochę nam robią wodę z mózgu, a wiele z nas posługuje się argumentami, które
        nijak się mają do rzeczywistości. Sama w pewnym momencie, sugerując się
        informacjami przeczytanymi m.in. na forum, poszukiwałam usilnie marchewki i
        innych produktów eko dla Jacha. Tylko po co? Żeby zapłacić za nią 3-4 razy
        więcej niż za zwykłą?
        Macie może informacje jakie normy muszą spełniać uprawy warzyw i owoców
        przeznaczonych na żywność dla dzieci?

        --
        Pozdrawiamy
        Anka i Jachu (29.04.2005)
        b1.lilypie.com/LmIGp2/.png[/img][/url]
    • izka_74 Re: Żywność ekologiczna 24.10.05, 09:42
      Ostatnio zaczęłam młodemu gotować sama, bo stwierdziłam, że na słoiczki nas nie
      stać. Słoiczki to duża wygoda, teraz muszę wieczorkiem wygospodarować kolejne
      pół godziny na ugotowanie obiadku, żeby babcia mogła go dać na następny dzień,
      ale cenowo to bankructwo dla nas. Ale do tematu – też nie mam gdzie nabyć
      warzywek ekologicznych i początkowo strasznie mnie to dołowało. Potem jednak –
      też po głębokim przemyśleniu sprawy – stwierdziłam że uległam propagandzie
      producentów żywności dla dzieci, i teraz już mi lepiej smile W końcu kiedyś
      rolnictwo było dużo bardziej chemiczne niż dziś, a o ekologicznych uprawach
      nikt nie słyszał, a my jakoś wyrośliśmy na ludzi. Mam jednak nadal problem z
      mięsem, bo tutaj wydaje mi się, że jest większe prawdopodobieństwo, że hodowca
      faszerował ten drób czy świnki jakimiś antybiotykami, albo dawał im jakieś
      świństwa typu mielone kości do żarcia. Na razie kupiłam cielęcinę, która może
      nie zdążyła jeszcze w sobie skumulować szkodliwych składników, ale może to też
      fobia? Chociaż dostępu do owych sławionych kurek ekologicznych w Bydgoszczy też
      nie ma, więc trzeba brać co jest chyba…
      --
      Pawełciu 21.02.2005r. i Mati 6.07.1996r.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24664280
    • agagaby Re: Żywność ekologiczna 25.10.05, 21:40

      -- Z czego wiem to jest bez chemii i zapewniam , ze smakiem sie rozni
      duuuuuuuzo od sklepowych . No coz co ja bede pisac skoro mieszkam w kraju , w
      ktorym urzywa sie 10 x wiecej nawozow niz u nas w POlsce( tak bylo 8 lat temu
      np. badan UE).
      Ja osobiscie twierdze , ze skoro juz w powietrzu sa trucizny to moze w ten
      sposob troche oszczedze niemowlaka, przyjnajmniej do 2 lat(intensywnie sie
      rozwijaja). Potem bede robic pol na pol. Zreszta ziemniaki i tak kupuje eko ,
      bo smaczniejsze sa. Czasem dam troszke nieeko ale patrze z jakiego kraju
      pochodza . Jak sa z poludnia Europy to daje. Juz tlumacze.Gdy roslinki maja nie
      dostateczna ilosc slonca trzeba urzyc wiecej nawozow, dlatego na poludniu nie
      potrzeba tyle nawozow.Urzycie nawozow nie jest takie zle jesli urzywane sa
      normy w ich stosowaniu , co zdarza sie rzadko(w mysl czym wiecej nawozu , tym
      wiecej plonow). Nadmierne urzycie nawozow szkodzi(azotyny). O azotynach
      wkleilam cos w watku "od kiedy seler?".
      Szczegolnie tu w HOlandii gdzie jest malo slonca i duzo szklarnii. Z badan
      wynika , ze zawartosc szkodliwych azotyn jest ponad normy( UE dopuscilo ten
      czyn w zwiazku z sytuacja ekonomiczna ).
      Dlaczego eko w skrocie:
      -zdrowsze
      -smaczniejsze
      -daje poczucie , ze w jakims tam procencie chronie mojego dzidziusia przed
      tym , co go i tak czeka( produkty nieeko)

      A co do tego czy faktycznie te nawozy sa dla nas szkodliwe to przekonamy sie
      za kilkanascie lat , bo masze mamy i babcie zaczely ja troszke pozniej jesc niz
      my . A i ze skorke obierzemy to nie pomoze , bo jak juz cos w sobie maja to
      jest to w calym owocu. A w skorce to jest najwiecej pestycydow , wiec warto
      obierac(szkoda ze witamin tez)
      Ale dziewczyny nie martwcie sie , jesli macie zaufana babcie na rynku i
      jestescie pewne , ze przestrzega ona terminow , po ktorych te srodki ochrony
      roslin sie unieaktywniaja, to kupujcie id niej.
      I jeszcze cos mi wpadlo do glowy: nawozy jak nawozy , gorsze sa srodki ochrony
      roslin! Pestycydy , insektycydy, fungicydy i jeszcze cos bylo. Maja one czas po
      ktorym zanikaja lub tez nie maja na nas szkodliwego wplywu. Trwa to w
      zaleznosci od produktu od 14-32(lub28) dni. Jesli rolnik bedzie mial poweidzmy
      zebrac pomidory dnia 10sierpnia, a dnia 1 sierp. jest wilgotno i moga mu wejsc
      grzyby, to on je spryska. A jak je spryska czyms co zanika po 21 dniach to
      niestety dostanie sie w nasze rece jasli kupimy owe pomidory 15 sierpnia.
      Ja was nie strasze ja tylko tak gdybam. A z tego co widzialam i czytalam to sie
      tak zdarza.
      Nic , zrobicie jak uwazacie. Ja tam te marchewki to zawsze eko.
      Pozdrowiaczki , papapapapa
      Moj aniolek Gabriel

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka